![]() |
| Paweł A. Nowak, zdjęcie ze strony artysty na FB |
Barbara Lekarczyk-Cisek: Będąc w Muzeum Etnograficznym we Wrocławiu zachwyciłam się różnorodną i niezwykle piękną kolekcją akordeonów z Pańskiej kolekcji. Podobno stworzył Pan w Kościerzynie na Kaszubach pierwsze w Polsce Muzeum Akordeonu. Proszę zdradzić, skąd wzięła się Pańska pasja do instrumentów muzycznych i jak stał się Pan właścicielem tak rzadkich okazów.
Paweł A. Nowak: Pochodzę z muzykującej rodziny, choć jako pierwszy ukończyłem szkołę muzyczną II stopnia, a później Akademię Muzyczną im. Stanisława Moniuszki w Gdańsku. Dodam także, że nie planowałem nauki w klasie akordeonu - na skutek braku pieniędzy fortepian przegrał z akordeonem. Jednak po kilku latach nauki w szkole muzycznej zacząłem się bardzo interesować tym instrumentem. Trafiłem na warsztaty akordeonowe w Wejherowie i od tej pory instrument ten stał się moją pasją. Na dodatek naoglądałem się filmów o francuskich akordeonistach, z których dowiedziałem się, że każdy z nich ma w domu po kilka instrumentów, podczas gdy ja miałem wtedy jeden i to wypożyczony ze szkoły.
![]() |
| Harmonia dwurzędowa wiedeńska, wystawa "Akordeony z kolekcji Pawła A. Nowaka", fot. Barbara Lekarczyk-Cisek |
![]() |
| Chroma, wystawa "Akordeony z kolekcji Pawła A. Nowaka", fot. Barbara Lekarczyk-Cisek |
A jak Pan sobie radzi z konserwacją tak unikatowych zbiorów?
Udało mi się zarazić swoją pasją rodziców i to oni zajmują się konserwacją, za co jestem im nieskończenie wdzięczny. Jest to proces trudny i wymagający umiejętności i cierpliwości. Czasami trafiają do nich instrumenty bardzo uszkodzone, wybrakowane, a oni je czyszczą, dorabiają brakujące części. Dzięki nim coś, co na pierwszy rzut oka wydawało się bezpowrotnie zniszczone, odzyskuje nowe życie i nabiera blasku.
Przyglądając się Pana rozlicznym aktywnościom, uznałam, że jest Pan udosłownieniem metafory człowiek-orkiestra: daje Pan koncerty, nagrywa płyty, stworzył zespół, jest autorem audycji „Jazz na akordeon”... A jak by tego było mało, także pomysłodawcą i dyrektorem artystycznym odbywającego się od 2003 roku Międzynarodowego Festiwalu Akordeonowego w Sulęczynie. Do tego praca pedagogiczna, a na deser prowadzi Pan co roku bicie rekordu Polski w jednoczesnej grze na akordeonach, które odbywa się co roku w marcu podczas Dnia Jedności Kaszubów. Doprawdy imponujące!
Niestety, to prawda, co oznacza w praktyce, że wszystko jest na mojej głowie. Oprócz tego, że muszę stworzyć sobie odpowiedni repertuar, a potem się go nauczyć grać, moim zadaniem jest zorganizować muzyków i zadbać o reklamę. Poza znanymi nazwiskami, reszta muzyków w Polsce musi sobie sama radzić, aby sprzedać to, co robi, bo na menadżerów raczej nie mogą liczyć. W związku z tym trzeba robić wiele rzeczy, na które wcale nie ma się ochoty.
![]() |
| Akordeon Fratelli, Włochy, Chroma, wystawa "Akordeony z kolekcji Pawła A. Nowaka", fot. Barbara Lekarczyk-Cisek |
Słyszałam Pańskie koncerty, na których gra Pan na akordeonie z zespołem muzykę klasyczną, co nie jest w powszechnym odbiorze takie znowu oczywiste...
Nie mogę się zgodzić z takim stanowiskiem. Akordeon i muzyka klasyczna współistnieją od wielu lat. W Polsce wprowadził to połączenie Włodzimierz Lech Puchnowski, który wprowadził też akordeon na uczelnie, co sprawiło, że przestał być instrumentem chałturniczym, ludowo-weselnym, a stał się pełnoprawnym instrumentem koncertowym. Także za sprawą lepszej jakości instrumentów, dzięki czemu da się na nich zagrać wszystko. Gram różne rodzaje muzyki, nie ograniczając się do jednego typu, choć gdyby tak było, byłbym w tej dziedzinie dużo lepszy. Jednak mam tak wielką radość z uprawiania różnych gatunków muzyki, że nie byłbym w stanie ograniczyć się np. tylko do muzyki klasycznej. Skłaniam się raczej ku muzyce rozrywkowej, przede wszystkim tango, trochę także jazz, muzyka francuska, klezmerska, bałkańska...
![]() |
| Harmonia ręczna trzyczęściowa, Polska, wystawa "Akordeony z kolekcji Pawła A. Nowaka",fot. Barbara Lekarczyk-Cisek |
Praca pedagogiczna stanowi podstawę mojej egzystencji. Zawód muzyka koncertującego jest tak bardzo niepewny, a praca pedagogiczna pozwala na skromne życie, więc wielu muzyków podejmuje ją. Nie jest to jednak mój wymarzony zawód.
Dzieciaki jednak mimo wszystko mają szczęście, gdy trafiają na takich pasjonatów jak Pan, bo być może wychowa Pan swego następcę. ..
Trochę mi żal tych dzieciaków, bo żyjemy w totalnie zwariowanych czasach. Kiedy ja uczyłem się w szkole muzycznej, to był czas na wiele spraw i nie byliśmy przytłoczeni taką masą informacji. W tej sytuacji dodatkowo chodzą na naukę grania, ale mam nadzieję, że docenią ten fakt dopiero w przyszłości i może wówczas to im się do czegoś przyda.
Widzę jednak, że nie siedzi Pan wcale na tej swojej uroczej kaszubskiej prowicji, ale nosi Pana po Polsce i po świecie z koncertami.
Rzeczywiście, uczestniczyłem i nadal to robię, w wielu projektach, których jestem często liderem. Od jedenastu lat gramy z Dorotą Lulką, aktorką Teatru Miejskiego w Gdyni, "Piaf po polsku", a także program „W czasie deszczu dzieci się nudzą – Dorota Lulka i Młodsi Panowie” z repertuarem Kabaretu Starszych Panów. Graliśmy także razem "Tango". Mam także zespół muzyczny, z którym gramy tango argentyńskie, współpracuję także z Orkiestrą Kameralną Progress, z którą przygotowaliśmy kilka programów. Po kilku latach przerwy reaktywował się zespół Klezmoret, z którym również współpracuję. Z Almost Jazz Group nagrałem trzy płyty...
![]() | |
|
Jakoś się udaje. Jutro nagrywam płytę "Piaf 2", której poświęciłem sporo czasu, żeby osiągnąć satysfakcjonujący efekt. Jednak w przypadku projektów trwających latami nie muszę aż tyle czasu poświęcać na przygotowanie.
Dodajmy, że ma Pan rodzinę, której również musi poświęcić czas...
Mamy z żoną siedmioletniego syna i blisko roczną córeczkę.
Czy syn ma zadatki na muzyka?
Ma predyspozycje, ale zarazem ma także awersję do muzyki. Czysto śpiewa, ma poczucie rytmu, zna cały mój repertuar na pamięć, ale nie chcę go do niczego zmuszać. Zbyt często mam do czynienia z dziećmi, które są zmuszane do nauki gry. W dodatku nie jestem pewien, czy chciałbym, aby moje dziecko wykonywało zawód muzyka. Sam doświadczam rozterek, bo spędzanie dużej ilości czasu poza domem nie jest dobre dla rodziny i nie jest dla mnie łatwe. Z drugiej strony, cenię sobie wolność związaną z tym zawodem.
Dziękuję za rozmowę.
![]() |
| Harmonia styryjska, wystawa "Akordeony z kolekcji Pawła A. Nowaka", fot. Barbara Lekarczyk-Cisek |
Wystawę akordeonów z kolekcji Pawła A. Nowaka można oglądać w Muzeum Etnograficznym (Oddział Muzeum Narodowego) we Wrocławiu do 15 września 2019 roku.
Zachęcam do posłuchania Pawła A. Nowaka. Prawdziwy wirtuoz!







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz