poniedziałek, 4 maja 2026

Wszystko jest poezją. O wystawie Ewy Rossano w Muzeum Pana Tadeusza

10 kwietnia w Muzeum Pana Tadeusza we Wrocławiu otwarto wystawę "Ogród wypowiedzianych słów", której autorką jest malarka i rzeźbiarka Ewa Rossano. Jej unikalne prace, będące połączeniem rozmaitych technik i materiałów, zostały zaprezentowane w relacji z wybranymi przez artystkę obiektami należącymi do zbiorów Ossolineum  – od najstarszych, jak choćby francuski kalendarzyk z XV wieku, poprzez przedmioty tak nieoczywiste, jak pukiel włosów Słowackiego, po zdjęcia Jadwigi Nowak-Jeziorańskiej. Wszystkie one stały się dla artystki źródłem inspiracji, a ich zestawienie tworzy nowe sensy w wyobraźni widzów poruszających się w przestrzeni "Ogrodu wypowiedzianych słów". Nad wszystkim zaś unosi się duch poezji, bo ... wszystko jest poezją, jak zauważył Edward Stachura, każdy jest poetą.

Wystawa Ewy Rossano  "Ogród wypowiedzianych słów" w Muzeum Pana Tadeusza
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Związki Ewy Rossano z poezją są we Wrocławiu wręcz namacalne i sięgają roku 2006, kiedy to ustanowiono Literacką Nagrodę Europy Środkowej Angelus  – od imienia śląskiego poety religijnego doby baroku  Angelusa Silesiusa (Anioła Ślązaka, właśc. Johannesa Schefflera). Autorką statuetki, którą od tamtej pory wręcza się zwycięzcom, jest właśnie Ewa Rossano. Rok później na dziedzińcu Ossolineum stanął pomnik tego poety również jej autorstwa, poeta był bowiem zakonnikiem w klasztorze, w którym mieści się obecnie sie4dziba Ossolineum, a jego doczesne szczątki spoczywają w krypcie pobliskiego Kościoła św. Macieja. W udzielonym mi w 2017 roku wywiadzie artystka tak wspominała:

Czytałam już wcześniej te piękne mistyczne wiersze Angelusa i były one dla mnie prawdziwym odkryciem. Na początku powstała statuetka Literackiej Nagrody Europy Środkowej ANGELUS. Szklane skrzydło wychodzi tam z serca, jest przeźroczyste i symbolizuje naszą duchowość. Każdy człowiek jest sumą tych dwóch elementów: ciała i duszy, a także wielu innych sprzecznych składników. Kiedy zaproponowano mi zrobienie dużej rzeźby, byłam zaskoczona i jednocześnie bardzo szczęśliwa. Na dodatek mogłam wybrać fragment jego wiersza, który znalazł się na pomniku: „Do nieba patrzysz w górę, a nie spojrzysz w siebie. Nie znajdzie Boga, kto go szuka tylko w niebie”. Zaskoczeniem, a zarazem impulsem do refleksji był także fakt, że Angelus studiował i mieszkał w mieście, które jest obecnie moim – w Strasburgu.

Fragment pracowni Ewy Rossano, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Im dłużej znam (?) Ewę, tym bardziej przekonuję się, że przede wszystkim jest poetką, dopiero potem rzeźbiarką i malarką. Płynnie łączy te, pozornie odrębne, dziedziny twórczości, o czym się przekonałam odwiedzając jej pracownię. Sama pisze o tym tak:

W pracowni mam zawsze to samo uczucie.

Uczucie zatrzymanego czasu. Bezczasu.

Pracując, często słucham książek, audiobooków. Opowieści, historii, biografii. Dzięki nim mogę się oderwać od siebie. Stłumić, ściszyć ilość mych własnych, niewidzialnych źródeł. Wtedy je oswajam. Są dzikie, pierwotne, nieskalane, szczere. Są tajemnicą.

Nikt nie potrafi tak czule "oswajać" swoich rzeźb, jak ona sama, choć skromnie twierdzi, że z nazywaniem ma zawsze pewien kłopot. Kiedy prezentuje zdjęcie swojej rzeźby publicznie, jej tekst przybiera charakter filozoficznej, poetyckiej prozy, jak choćby ten na temat rzeźby nazwanej "Sól ziemi":

Skały są fascynujące. To, że wydają się nam surowe, odległe i „nieurodzajne” tylko pogłębia ich tajemnicę. Może wydawać się, że stoją niewzruszone, milczące, jakby nic nie miały do zaoferowania. A gdyby pomyśleć, że są raczej nieodgadnione - nie odsłaniają od razu swej tajemnicy, nie uwodzą powierzchnią? Jak te niepozorne kamyki, które pod szorstką, zwyczajną powłoką skrywają wewnątrz niezwykły skarb, te barwy, struktury, światło. Jak skała z Księgi Exodus 17,6 #exodus 17 która na pierwszy rzut oka wydaje się sucha i zamknięta, a jednak nosi w sobie źródło życia. To, co wygląda na twarde i nieprzeniknione, okazuje się miejscem ukrytej obfitości. 

Rzeźba „Sól ziemi” mówi o tym. I o rośnięciu na Skale. 

Ewa Rossano, Sól ziemi na wystawie "Ogród wypowiedzianych słów"
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
Kiedy wchodzimy na wystawę, artystka odsłania przed nami proces tworzenia: przesuwają się przed oczami obrazy z filmu "Powrót do ogrodu" i widzimy przenikające się barwy tworzące nieprzewidywalne konfiguracje  – "podglądamy" proces tworzenia i poniekąd uczestniczymy w nim. Artystka z całą swoją hojnością i otwartością wprowadza nas w tajemnice ludzkiej pamięci: dziecięcych zabaw, będących de facto poszukiwaniem (i znajdowaniem!) tajemnicy, która przybiera postać kwiatu, a więc czegoś pozornie ulotnego. Ten obraz powróci w ostatniej sali ekspozycji w postaci róży z brązu, a więc symbolu "pamięci utrwalonej". Widzimy też samą artystkę idącą przez park, będącą niejako częścią natury, owego tytułowego ogrodu, który staje się przestrzenią pamięci, symbolicznego powrotu do miejsca, gdzie czas niejako uległ zawieszeniu. 

Kadr z filmu Ewy Rossano "Powrót do ogrodu", reż. Sabin Kluszczyński,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
Wchodzimy w świat, w którego centrum znajduje się duża postać psalmisty, a więc poety. Prowadzi nas po nim dyskretna muzyka. Bo muzyka jest od poezji nieodłączna, o czym wiemy od starożytnych Greków. 

Ewa Rossano, Psalmista, 2023, brąz, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
Jak wspomniałam wcześniej, obiekty pochodzące ze zbiorów Ossolineum wybrała sama artystka. Są wśród nich zarówno takie, które wprost nawiązują do tytułu wystawy, jak np. XVIII-wieczne dzieło Wacława Sierakowskiego: "Postać ogrodów", XVI-wieczny "De florum cultura" Giovanniego Battisty Ferrari, "Ogrody" Jaquesa Delille... Zobaczymy też takie cymelia, jak notatki rękopiśmienne "Rosarium Philosophorum", przepiękny "Zielnik nadniemeński" Elizy Orzeszkowej z jej inskrypcjami, rękopis Juliusza Słowackiego: "Raptularz. Zapiski dzienne i wiersze z lat 1843-1849" oraz pukiel włosów poety, ucięty na łożu śmierci... Towarzyszą one rzeźbom i obrazom Ewy Rossano, dialogując nimi i współtworząc nowe sensy. 

Jadwiga Nowak-Jeziorańska: Ravello, hotel Villa Gimbroni - rzeźba
nagiego mężczyzny stojąca w ogrodzie
, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
Znamy zasługi Jana Nowaka-Jeziorańskiego, który przekazał Zakładowi Narodowemu im. Ossolińskich swoje zbiory i pamiątki. Któż jednak wie, że jego żona, pani Jadwiga, robiła interesujące, pełne ukrytych znaczeń fotografie. Dwie z nich: "Ravello, hotel Villa Gimbroni - rzeźba nagiego mężczyzny stojąca w ogrodzie" oraz "Nasiona na drucianej siatce ogrodzenia" znalazły się na wystawie. Towarzyszy im  jako poetycki komentarz rzeźba Ewy Rossano: "Silniejszy niż czas". 

Ewa Rossano, Silniejszy niż czas, 2025, brąz,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
Muzeum Pana Tadeusza powstało wokół rękopisu epopei Adama Mickiewicza, na wystawie nie mogło więc zabraknąć odniesień do tego dzieła. Ewa Rossano nawiązuje doń zarówno w obrazach ("Dwa stawy"), jak i w rzeźbie ("Rękopis"). Są to inspiracje bogate w różnorodne treści, nie mające w sobie nic z ilustracyjności. "Dwa stawy" jest właściwie obrazo-rzeźbą, z pozoru nawiązującą do znanego fragmentu "Pana Tadeusza", w którym dwa stawy prowadzą miłosny, muzycznie brzmiący dialog, który z ochotą przytoczę, bo to wspaniały kawałek prawdziwej poezji:

Milczące przez dzień cały, grające z wieczora.
Jeden staw, co toń jasną i brzeg miał piaszczysty,
Modrą piersią jęk wydał cichy, uroczysty;
Drugi staw, z dnem błotnistym i gardzielem mętnym,
Odpowiedział mu krzykiem żałośnie namiętnym;
W obu stawach piały żab niezliczone hordy,
Oba chory zgodzone w dwa wielkie akordy.
Ten fortissimo zabrzmiał, tamten nuci z cicha,
Ten zdaje się wyrzekać, tamten tylko wzdycha;
Tak dwa stawy gadały do siebie przez pola,
Jak grające na przemian dwie arfy Eola.

Jednak stojący w pobliżu stary młyn jest o te miłosne trele zazdrosny, zakłóca je więc hałasując. Na obrazie Ewy Rossano pokazany jest natomiast upływu czasu. Użycie listków złota sprawia bowiem, że obraz nabiera czegoś w rodzaju patyny. Postać z brązu, stojąca powyżej, nie symbolizuje bynajmniej starego młyna, lecz wędrowca, zaś jego "ubranie w słowa" jest z jednej strony nawiązaniem do tematu wystawy, z drugiej zaś rodzajem eksperymentu z formą.

Ewa Rossano, Dwa stawy, 2025, papier marmurkowy,
listki złota, brąz, deska, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
Znajdujący się w środkowej części wystawy "Rękopis" przedstawia drewnianą statuę z tajemniczą skrytką, na szczycie której osadzono wykonaną z brązu kobiecą postać trzymającą tajemniczą sieć (?), której końcówka zamyka ową skrytkę. Stojąca na kuli postać symbolizuje kogoś w rodzaju strażniczki skarbu. Ubrana w piękną niebieską suknię, z koroną na głowie, przypomina nieco inną znaną rzeźbę Ewy Rossano: "Planetę|".

Ewa Rossano, Rękopis, fragm. brąz, drewno, 156 cm
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
Kiedy znajdziemy się w ostatniej sali wystawy, zatytułowanej "Powidoki", zobaczymy m. in. olbrzymie "okno", składające się ze zdjęć, które artystka robiła latami z okna rodzinnego domu, a ten "czas zatrzymany" sąsiaduje z papierem marmurkowym, znanym nam już z filmu oglądanego na początku ekspozycji, a będącego symbolem tworzenia  – na wodzie, a więc na materiale niepisarskim. Ta stara technika pozostaje ciągle żywa w pracowni introligatorskiej Ossolineum, będąc zarazem na wystawie symbolem skomplikowanego i tajemniczego procesu tworzenia. Przeszłość i tworzenie stanowią w tym "oknie" nierozerwalną całość. Kiedy więc zobaczymy "okno", a także przedmioty wypełniające Arkadię (w tym "Różę", która przeistoczyła się z ulotnego kwiatu i nabrała trwałości brązu), możemy usiąść na przygotowanej dla nas sofie, która jest zarazem rzeźbą (tu wszystko już jest możliwe) o pięknej nazwie „Blue Eirene”, czyli „Niebieski Pokój” i kontemplować zarówno to, co jeszcze w zasięgu wzroku, jak też przede wszystkim uruchomić fantazję, snuć refleksje, smakować doznania... Bo wszystko jest poezją!

Ewa Rossano, fot. ze strony artystki na FB


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz