Bożena
Fabiani w doskonały sposób łączy erudycję z dociekliwością odkrywcy, a także z pewnym
szlachetnym rodzajem naiwności, które mają dzieci, a które charakteryzuje się towarzyszącym
odkryciom uczuciem radości. W dodatku jest to radość zaraźliwa.
Musiałam,
choć z bólem serca – przyznaje we wstępie Bożena Fabiani –
usunąć liczne dygresje biograficzne, a
także część opisów obrazów.
Ale przecież nie o ilość chodzi. W tak starannym
edytorsko tomie tworzy się przestrzeń do kontemplowania obrazów i ich detali,
co w rezultacie przybliża nas do interpretacji w duchu Pisma Świętego, z
którego wyrastają. Nie jest to jednak po prostu banalny album z dobrymi
reprodukcjami, jakich wiele.
Mam
ochotę – pisze we wstępie autorka – zająć się tylko wybranymi epizodami ze Starego Testamentu, (…) ściślej
powiązać historię z obrazem, wyjaśnić jego treść, pokazać podejście malarza do
tematu – tak różne w zależności od epoki i indywidualnych cech artysty.
Jako wierna słuchaczka radiowych gawęd o sztuce
miałabym ochotę wykrzyknąć: Ależ tak! Za to właśnie kochamy Pani gawędy! Są
niepowtarzalne właśnie dlatego, że ich autorka nie jest ani trochę
„historyczno-sztuczna”, że opowiada z pasją i dużą znajomością rzeczy.
Co możemy znaleźć w najnowszej książce? Otóż jej
układ rzeczywiście przypomina Biblię. Rozpoczyna ją Stary Testament, z Księgą
Rodzaju na czele, a w niej, oczywiście, stworzenie świata i człowieka, grzech
pierworodny, wygnanie z raju, zabójstwo Abla, potop i wieża Babel – tematy
najczęściej podejmowane przez malarstwo. Z Księgi Rodzaju wybrała autorka
historię Abrahama, zagładę Sodomy, dzieje Izaaka, Jakuba i Józefa. Z Księgi
Wyjścia: dzieje Mojżesza i wyprowadzenie z niewoli egipskiej. Potem są już
wybrane księgi, z których Fabiani zwróciła szczególną uwagę na wybrane postaci:
Saula, Dawida, Goliata, Salomona itd. Przedstawia również dramat Hioba. Po czym
następuje Nowy Testament i jego
najważniejsze tematy, począwszy od Zwiastowania, a skończywszy na zesłaniu
Ducha Świętego. Szkoda, że nie ma
Apokalipsy św. Jana…Być może autorka ją jeszcze napisze J
![]() |
mozaika w Montreale, skan |
Jest natomiast to, za co kochamy Bożenę Fabiani: narracja, która fascynuje i pozwala
odkrywać malarstwo w sposób absolutnie świeży i nieschematyczny. W rozdziałach
zatytułowanych „Pędzlem malarza” autorka
snuje rozważania na poły warsztatowe, na poły filozoficzne: jak namalować
światło, wodę, niebo? Jak oddawali je malarze różnych epok? Kto zrobił to po
mistrzowsku? Jakim sposobem?
Dowiadujemy się zatem, że w renesansie umiejętność
oddania na obrazie światła różni się od poprzednich epok, kiedy to rysowano
cieniutkie promyczki złotą farbką. Dopiero renesansowi mistrzowie potrafili
namalować świetliste powietrze, zaś Flamandowie już w XV wieku malowali rozmaite
refleksy świetlne. Doskonalono tę umiejętność z pokolenia na pokolenie,
imitując dowolne światło: słoneczne, księżycowe, blask pochodni… Największymi mistrzami
byli Rembrandt i Vermeer, ale żaden z nich nie próbował namalować dzieło
stworzenia z Księgi Rodzaju. Zrobili to natomiast mistrzowie mozaik w katedrze
Monreale na Sycylii, których dzieło autorka opisuje z zaraźliwą przyjemnością. Opowiadając
z właściwym sobie humorem o tej niezwykłej mozaice (której reprodukcję możemy
zresztą zobaczyć w książce), wyraża jednocześnie podziw dla anonimowego
artysty, który oddał w sposób niekonwencjonalny Boski akt twórczy,
przedstawiając Boga – niczym zegarmistrza – nakręcającego mechanizm wielkiego
zegara.
![]() |
Bóg Ojciec stwarzający świat, Michał Anioł, skan |
Oczywiście, przy takim temacie autorka nie może
pominąć artysty znakomicie wszystkim znanego: Michała Anioła i jego fresków w
Kaplicy Sykstyńskiej. Aby w pełni oddać styl autorki, pozwolę sobie przytoczyć
fragment:
Najciekawszy
jest drugi fresk, w który Mistrz włożył najwięcej inwencji. Widać na nim postać
Boga z dwóch stron, bo Stwórca każe najpierw zabłysnąć Słońcu i Księżycowi, a
następnie zmienia gwałtownie kierunek lotu, odwraca się do widza tyłem
(namalowanym, nawiasem mówiąc, więcej niż śmiało, bo bardzo dosłownie wedle
anatomii człowieka) i mknie w dal, by kazać wynurzyć się Ziemi i pokryć ją
roślinnością: malarz odmienił tu kolejność zdarzeń w porównaniu z zapisem w
Biblii, gdzie najpierw Bóg stwarza Ziemię i zieleń, a potem Słońce. Ciekawe, że
wcześniejszą scenę „Oddzielenia światła od ciemności”
Michał Anioł zostawił na koniec.
I dodaje:
Na
dwóch obrazach, na których Bóg płynie na wysokości, Stwórca porusza się razem z
widzem chodzącym z zadartą głową po Kaplicy – już Vasari, okiem malarza,
zaobserwował, że postacie Boga „ruszają się i obracają zależnie od punktu
widzenia” to wymaga maestrii!
I tak, w sposób niemal niezauważalny, odkrywamy
różne smaczki, zapoznając się ‘przy okazji” z podstawowymi dziełami historii
sztuki.
Bożena Fabiani – o czym wielokrotnie mogliśmy się
przekonać – w doskonały sposób łączy znajomość malarstwa i erudycję z
dociekliwością odkrywcy, a także pewnym szlachetnym rodzajem naiwności, które
mają dzieci, a które charakteryzuje się towarzyszącym odkryciom uczuciem
radości. W dodatku jest to radość zaraźliwa. Może to jest właśnie tajemnica
powodzenia gawęd Bożeny Fabiani? Tak czy owak słucham jej i czytam od lat z
równą przyjemnością i tego życzę wszystkim, którzy sięgną po „Biblię w malarstwie”
albo zechcą obdarować nią kogoś bliskiego.
„Biblia w malarstwie” Bożeny Fabiani ukazała się w
Wydawnictwie Naukowym PWN SA 21 sierpnia 2017 roku.
![]() |
zdjęcie z archiwum Bożeny Fabiani, źródło: Wikipedia |
Bożena Fabiani – absolwentka Wydziału Historycznego
Uniwersytetu Warszawskiego (1963), doktor nauk humanistycznych (1974),
długoletni wykładowca historii kultury w Akademii Muzycznej im. Fryderyka
Chopina w Warszawie (1975–2005), historyk, pisarka, poetka, pedagog, nauczyciel
akademicki, tłumaczka i popularyzatorka wiedzy o sztuce. Autorka książek
historycznych, artykułów naukowych i popularnonaukowych oraz utworów
poetyckich. W kręgu jej zainteresowań znajdują się: kultura i sztuka baroku,
dzieje chrześcijańskiego Rzymu, kultura staropolska oraz biografie najbardziej
znanych artystów. Od lat popularyzuje zagadnienia z zakresu historii sztuki na
antenie 2 Programu Polskiego Radia w audycji Ewy Prządki „W stronę sztuki”.
Część z tych gawęd – przejrzana i rozszerzona – znalazła się w serii książek
„Gawędy o sztuce” (informacja ze strony Wydawnictwa PWN) .
Uwielbiałem jej audycje w PR 2 w niedzielne poranki.Świetna, merytoryczna i pełna emocji narracja. Czysta przyjemność i zachęta do kolejnych podróży i wizyt w muzeach, galeriach i kościołach
OdpowiedzUsuńNajbardziej lubię te historie o sztuce, które mają w sobie pasję, pomysł i te wątki, których nie znajdzie się w podręcznikach.
OdpowiedzUsuń