Pokazywanie postów oznaczonych etykietą barok francuski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą barok francuski. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 marca 2024

Wyrafinowane smaki muzyki francuskiego baroku /relacja z Akademii Francuskiej/

Od 28 lutego do 3 marca 2024 roku mogliśmy doświadczyć piękna muzyki francuskiej doby baroku, a także poznać jej znakomitych współczesnych wykonawców. Usłyszeliśmy też pasjonujące historie z nią związane, z którymi niestrudzenie i z wielką pasją zapoznawał nas dyrektor artystyczny Akademii Francuskiej – Jarosław Thiel. Pozostał niedosyt, który sprawia, że ciągle przesłuchuję rozmaite nagrania będące dla mnie prawdziwym estetycznym odkryciem...


Moda na Francję w czasach Króla Słońce

Barok był epoką niezwykle bujną, jeśli chodzi o rozwój kultury i obejmował wszystkie przejawy działalności literackiej i artystycznej. W Europie królował wówczas teatr, co znakomicie oddaje tytuł sztuki hiszpańskiego poety Pedro Calderóna de la Barca: "Wielki teatr świata". I świat – zwłaszcza świat dworów królewskich i magnackich – BYŁ zaiste teatrem. Wszystkie obrzędy i ceremonie traktowano jako widowiska. Rozkwitła także muzyka świecka, instrumentalna (zwłaszcza smyczkowa i organowa), opera, oratorium i kantata. Wynaleziono takie formy muzyczne, jak sonata, koncert i uwertura. Na rok 1597 datowana jest pierwsza opera: "Dafne" Jacopo Periego. W okresie tym komponowali najwięksi:  Antonio Vivaldi, Johann Sebastian Bach,  Georg Friedrich Händel, Jean-Philippe Rameau czy Domenico Scarlatti...

Szczególną rolę odgrywały w tym czasie Włochy, gdzie narodziły się dwa podstawowe style kompozytorskie XVII wieku: stile antico (styl dawny, bazujący na polifonii renesansowej) oraz stile nuovo (styl nowy, mający związek z monodią akompaniowaną i techniką koncertującą). 

W latach panowania Ludwika XIV to Francja stała się potęgą polityczną Europy, a Wersal kreował rozmaite mody, także muzyczne. Podstawę stylu francuskiego stanowiła muzyka taneczna (balet dworski), która dała początek operze i scenicznej tragedii. Francuzi cenili wyrafinowanie i celową "sztuczność". Brzmienie pełne blasku francuska muzyka dworska zawdzięczała intensywnemu wykorzystaniu instrumentów dętych obok smyczkowych. O ile sonata pozostawała domeną Włochów, o tyle suita – Francuzów. Skrzypkowie włoscy pogardzali stylem francuskim, zaś muzycy francuscy krytycznie oceniali swobodę włoskiego zdobnictwa. Jednakże za panowania Ludwika XVI styl francuski zdominował europejską kulturę: modne były francuskie stroje, kuchnia, obyczaje i oczywiście muzyka. To, co francuskie na długo stało się synonimem wyrafinowanego smaku i dobrego gustu. 

Francuzi od początku dążyli do syntezy stylu włoskiego z własnym. Na francuskie salony kantatę wprowadził Marc-Antoine Charpentier. Natomiast wielką tradycję muzyki klawesynowej zapoczątkował Jacques Champion de Chambonnières, ale jej rozkwit był zasługą dynastii Couperinów, z których najwybitniejszym muzykiem był François. O ile jednak był on mistrzem intymnej miniatury, to młodszy od niego Jean-Philippe Rameau przekroczył ramy muzyki klawesynowej, tworząc także muzykę do oper i baletów. 

Bernard Focroulle, fot. Sławek Przerwa

Podczas Akademii Francuskiej mogliśmy się przekonać za sprawą znakomitego organisty Bernarda Focroulle, który zainaugurował festiwal, że modzie tej uległ nawet Johann Sebastian Bach, u którego wpływy francuskie można dostrzec w suitach i uwerturach na instrumenty solowe i na orkiestrę. Podczas koncertu "Bach versus French Masters" zaprezentowano na przemian utwory francuskich kompozytorów (m. in. Georga Muffata, Nickolasa de Grigny, François Couperina)  z kompozycjami lipskiego Kantora (preludia chorałowe oraz "Die Kunst der Fuge"). Zestawienie to sprawiło, że owe francuskie wpływy na kompozycje Bacha stały się dla słuchaczy bardziej wyraziste. 

Z Wersalu do ... Sali Czerwonej 


Swoją przygodę z muzyką francuską doby baroku rozpoczęłam od koncertu "Les Ving - quatre Violons du Roy", który poprowadził mistrz muzyki dawnej, klawesynista i dyrygent założonego przez siebie zespołu Capriccio StravaganteSkip Sempé. Amerykański artysta studiował muzykę, muzykologię oraz historię sztuki w Konserwatorium Muzycznym w Oberlin w stanie Ohio. W tamtejszym ośrodku, zajmującym się wykonawstwem barokowym (Baroque Performance Institute), studiował także grę na klawesynie, na harfie i flecie prostym, a ponadto uczestniczył w kursach historii sztuki średniowiecznej i renesansowej. Nic zatem dziwnego, że trafił w końcu do Europy, gdzie pobierał nauki u Gustava Leonhardta w Amsterdamie. Po namowach Williama Christie (u którego również studiował) i Reinharda Goebela osiadł we Francji, gdzie rozwijał się także jako wykładowca, badacz i pisarz. Dzięki swoim licznym nagraniom, zarówno solowym, jak i z zespołem Capriccio Stravagante, a także esejom i wykładom, Sempé odmienił oblicze wykonawstwa muzyki dawnej, sprzeciwiając się praktyce ujednolicenia barokowego brzmienia. 

Skip Sempé, fot. Joanna Stoga/NFM
Dodajmy, że nie był to jego pierwszy występ we Wrocławiu. We wrześniu 2010 roku artysta gościł ze swoim zespołem na festiwalu Wratislavia Cantans. Natomiast w lutym ub. roku mieliśmy okazję wysłuchać koncertu, w którym Wrocławska Orkiestra Barokowa pod jego kierownictwem wykonała utwory Georga Friedricha Händla i Jana Sebastiana Bacha, a także Franza Xavera Richtera. Tym razem jednak Sempé wystąpił w roli mistrza, prowadząc – zgodnie z tradycją akademii – warsztaty, których efekty mogliśmy podziwiać podczas koncertu "Dwadzieściorga Czworga Skrzypiec", nawiązującego swoim tytułem do słynnej orkiestry grającej na dworze Ludwika XIII oraz jego następcy – Króla Słońce. Zespół stał się sławny zwłaszcza w okresie, gdy był prowadzony przez Jeana-Baptiste Lulliego. Zazdrościły go Wersalowi inne dwory Europy, szczególnie angielski dwór Karola I, który próbował go naśladować, oczywiście, z mniejszym rozmachem. Za czasów Lulliego do skrzypiec dodawano chór obojowy Stajni Królewskich, który zwykle grywał w plenerze. W ten sposób stworzono podstawę zespołów symfonicznych. Zespół ów miał specyficzne brzmienie, dziś trudne do odtworzenia, ponieważ pewne instrumenty, jak choćby rozmaitych rozmiarów wiolonczele i altówki, wyszły z użycia, zostały znormalizowane. Tamten dźwięk był zapewne bogatszy i bardziej różnorodny... Mogliśmy tego doświadczyć (w ograniczonym zakresie) podczas koncertu Bruno Cocseta. 

Skip Sempé,  Capriccio Stravagante i Studencka Orkiestra Festiwalowa,
fot. Joanna Stoga/NFM
Występ młodych muzyków, którzy mieli niebywałą okazję dotknąć rąbka tajemnicy dawnego wykonawstwa, także podczas warsztatów, był – jak się można domyślić –- rodzajem wtajemniczenia i wielkim przeżyciem dla nich. Odnosi się to również dla melomanów uczestniczących w Akademii Francuskiej. W programie koncertu "Marzenie Wersalu i angielskiego dworu" usłyszeliśmy kompozycje Jeana_Baptiste Lully, Henry Purcella, Marina Marais, André Campra oraz François Couperina. Koncert został przyjęty entuzjastycznie i artyści bisowali. Dodajmy, że na ten szczególny występ przyszliśmy odpowiednio wprowadzeni w nastrój przez znakomity film Alaina Corneau "Wszystkie poranki świata", a także przez dyrektora artystycznego Akademii Francuskiej - Jarosława Thiela, który słowem wstępnym poprzedzał każdy koncert. Mimo wszystko pozostało wrażenie niedosytu, skutkujące poszukiwaniem płyt Skip Sempé, ale to najlepszy dowód na to, jak podziałała ta muzyka na wyobraźnię.

Dyrektor artystyczny Akademii Francuskiej Jarosław Thiel,
fot. Joanna Stoga/NFM


Francusko-włoska sonata Jean-Baptiste Barrière i niezwykły Bruno Cocset


O ile koncert "Les Ving - quatre Violons du Roy" wprowadził nas w arkana francuskiej muzyki dworskiej czasów Filipa XIV, to za sprawą wybitnego wirtuoza wiolonczeli - Bruno Cocseta - mogliśmy posłuchać nieco dziś zapomnianego (niesłusznie!) artysty Jean-Baptiste Barrière, który jest przykładem łączenia stylów: francuskiego i włoskiego, a także ostatecznego zwycięstwa muzyki włoskiej. W utworach Barrière`a  można zauważyć jak w soczewce jeden z punktów zwrotnych w historii muzyki. Głównym smyczkowym instrumentem solowym w muzyce francuskiej była viola da gamba, która kojarzy się z takimi znakomitościami jak Marin Marais czy Jean de Sainte-Colombe. Jednak z czasem Francuzi zaczynają coraz częściej sięgać zarówno po instrumenty, jak i gatunki o włoskiej proweniencji. Ostatecznie styl francuski przegrywa ze stylem włoskim. Właśnie Jean-Baptiste Barrière był gambistą, który porzucił swój instrument dla wiolonczeli, stając się jej pierwszym francuskim wirtuozem. W 1736 roku wyjechał do Włoch, aby studiować u znanego włoskiego wiolonczelisty Francesco Alborei, znanego jako Franciscello. 

Bruno Cocset, fot. Joanna Stoga/NFM
Jego utwory są najbardziej znane ze swojej wrażliwości i subtelnej tonacji, emocjonalnego rezonansu i głębokiego brzmienia. Potrzeba zatem wiele subtelności, aby osiągnąć ten rodzaj wirtuozerii, jaki miał ów artysta, który aczkolwiek przyswoił sobie elementy stylu włoskiego, zachował również bogaty francuski smak. Wydaje się, że w Bruno Cocsetcie znalazł idealnego wykonawcę. Szczególnie dlatego, że pisał swoje utwory nie tylko na wiolonczelę, ale także na inne instrumenty, o których brzmieniu dziś niewiele wiemy, no, może poza jednym wyjątkiem – Bruno Cocseta, który z pasją zgłębia muzykę tego okresu od lat.  Francuski wiolonczelista barokowy ukończył Narodowe Konserwatorium w Tours, a później pobierał nauki u Annera Bylsmy, Jaapa Schrödera i Christophe'a Coina.  Współpracował z wieloma najważniejszymi grupami Europy, grającymi muzykę dawną na instrumentach historycznych, nagrywając głównie z Le Concert des Nations Jordiego Savalla, zanim stworzył własny zespół barokowy: Les Basses Réunies. To ciągle poszukujący muzyk i badacz, mający własny styl, pracujący nad brzmieniem instrumentu wespół z lutnikiem i wytwórcą instrumentów Charlesem Richem. W wyniku tej współpracy powstało dziewięć instrumentów, będących rekonstrukcją dawnych, a kilka z nich mogliśmy podziwiać i usłyszeć we Wrocławiu. 

Bruno Cocser z zespołem Les Basses Réunies, fot. Joanna Stoga/NFM
Artysta zaprezentował utwory Barrière`a na instrumentach przypominających mniejsze i większe wiolonczele, z towarzyszeniem klawesynu, kontrabasu i wiolonczeli. Grał z jakąś niezwykłą lekkością i precyzją, bardzo skupiony. Sonaty w jego (i zespołu) wykonaniu były wysmakowane i eleganckie, subtelnie nastrojowe. Ten koncert najbardziej zapisał się w mojej pamięci. Sądzę zresztą, że nie tylko w mojej, bo publiczność była oczarowana występem francuskiego wiolonczelisty. Nie dziwi, że przed laty jego gra zrobiła tak wielkie wrażenie na Jarosławie Thielu, iż postanowił studiować wiolonczelę barokową... Mistrz! Warto go posłuchać:


Bruno Cocset : Jean Barrière - Sonatas for Cello & Bass Continuo

"Nie wszystek umrę" – "La tombe de Rameau"

Znaną maksymę Horacego, w której poeta podkreśla, iż osiągnie nieśmiertelność za sprawą swojej poezji,  można by w równym stopniu odnieść do twórczości Jeana-Philippe'a Rameau, albowiem pięknym podsumowaniem jego twórczego żywota stała się poświęcona mu "Messe des mortes" Jeana Gillesa, uzupełniona przez zaprzyjaźnionych z nim kompozytorów o fragmenty dzieł samego Rameau. Historia Requiem Jeana Gillesa jako żywo przypomina legendę ostatniego dzieła W. A. Mozarta, z tą różnicą, że francuski kompozytor swoje dzieło ukończył, ale zleceniodawca uznał je za zbyt kosztowne i odmówił jego przyjęcia. W rezultacie wykonano je po raz pierwszy na pogrzebie kompozytora w 1705 roku. Później zabrzmiało  podczas uroczystości pogrzebowych Jeana-Philippe'a Rameau - popularnego francuskiego kompozytora  oper, baletów i utworów klawesynowych, zmarłego 12 września 1764 w Paryżu. Nabożeństwo odbyło się 27 września i było tak piękne, że wielokrotnie wykonywano Requiem także później – podczas uroczystości pogrzebowych Stanisława Leszczyńskiego, króla Polski, w 1766 r. i Ludwika XV, w 1774 r. oraz innych ważnych osobistości. Należy przy tym zaznaczyć, że wykonywano je w wersji zmienionej. Przyjaciele Rameau inkrustowali w pośpiechu oryginalny utwór kompozycjami zmarłego i w takiej wersji usłyszeliśmy go podczas koncertu poprowadzonego przez Skipa Sempé. Czwarta część koncertu zawierała wyłącznie utwory Rameau, a zwieńczeniem była Apothéose de Rameau, w której znalazł się fragment z opery "Zoroastre". Innym interesującym uzupełnieniem był utwór Michela Corrette`a: "Carrillion des morts", w którym instrumenty naśladują bicie dzwonów.

Koncert "La tombe de Rameau", fot. Sławek Przerwa/NFM
"Messe des mortes" Jeana Gillesa jest utworem pełnym nadziei na pośmiertne połączenie z Bogiem. Wykonanie tego wspaniałego dzieła na zakończenie Akademii Francuskiej było jej znakomitym zwieńczeniem. Wrocławska Orkiestra Barokowa pokazała cały swój kunszt, podobnie jak Chór NFM. Znakomici byli też starannie dobrani soliści: Judith van Wanroij  – holenderska sopranistka specjalizująca się w muzyce francuskiego baroku, francuski tenor Davy Cornillot, zafascynowany niemieckim repertuarem barokowym, a zwłaszcza muzyką J. S. Bacha, francuski baryton  Marc Mauillon, występujący w repertuarze barokowym, współpracujący m. in. z Jordi Savallem. Nie obyło się bez bisów, choć wydawać by się mogło, że takiego utworu bisować się nie da... Skip Sempé i tym razem okazał się łaskawy, poruszony prawdziwym entuzjazmem publiczności. 
Tym sposobem Akademia Francuska dobiegła końca, pozostawiając uczucie niedosytu, a zarazem większej otwartości na muzyczne skarby, o których dotąd mieliśmy blade pojęcie.

czwartek, 29 lutego 2024

Akademia Francuska: Les Vingt-quatre Violons du Roy i Skip Sempé /zapowiedź koncertu/

 Działająca przez 135 lat legendarna francuska orkiestra królewska Les Vingt-quatre Violons du Roy znajdzie godnych siebie naśladowców w osobach Skipa Sempégo, instrumentalistów Capriccio Stravagante oraz uczestników prowadzonych przez nich kursów mistrzowskich. Podczas odbywającego się w ramach Akademii Francuskiej koncertu artyści sięgną po twórczość czołowych muzyków związanych z wersalskim dworem Ludwika XIV – samego Jean-Baptiste’a Lully’ego oraz gambisty Marina Marais. Aby właściwie oddać, jak istotny dla europejskiej kultury był królewski zespół, muzycy zaprezentują też repertuar naśladującej tę grupę angielskiej orkiestry z pałacu Whitehall, która na życzenie powracającego z wygnania Karola II Stuarta zaczęła wzorować się na muzykach z Wersalu i przeszła do historii jako Twenty-four Violins.

Skip Sempé

Prapoczątki Vingt-quatre Violons znanej także jako Grande Bande sięgają drugiej połowy szesnastego wieku. W 1614 roku zespół liczył już – zgodnie z nazwą,  pod którą potem zasłynął – dwudziestu czterech członków, a w 1626 roku Ludwik XIII ustanowił go oficjalnym samodzielnym zespołem dworskim. Działał aż do 1761 roku, kiedy został rozwiązany z powodów finansowych. Lata jego świetności przypadają na okres panowania we Francji Ludwika XIV i czas, kiedy główną postacią odpowiedzialną za muzykę w Wersalu był Lully. Był on przybyszem z Włoch, który zyskał względy młodziutkiego wówczas władcy, występując jako tancerz w balecie i gdy tylko Król Słońce objął samodzielne rządy, wyznaczył swojego faworyta na zaszczytne stanowisko surintendant de la musique du roi. Już wcześniej jednak królewskie Violons zyskały sławę w Europie. Najbardziej słynęły z niespotykanie jak na ówczesne czasy równej gry. Lully jeszcze bardziej dopracował ten aspekt: jako pierwszy wymagał od członków orkiestry jednolitego smyczkowania. Grupa muzyków towarzyszyła codziennemu życiu monarchy, przygotowując też specjalne występy z okazji Nowego Roku, ślubów, uczt, pogrzebów, uroczystości religijnych i wielu innych wyjątkowych okoliczności.

Skip Sempé, amerykański klawesynista, założyciel, a zarazem dyrygent zespołu wykonującego muzykę dawną – Capriccio Stravagante – muzyką królewskiego dworu Francji interesuje się już od 1970 roku. Początki fascynacji, która szybko zamieniła się wręcz w obsesję, wiążą się z odkrywaniem przez niego nagrań Collegium Aureum wydanych w nakładem Harmonia Mundi. Ponad pięćdziesięcioletni związek artysty z niezwykłą muzyką bezpowrotnie minionego świata zaowocował już wieloma przełomowymi interpretacjami tego repertuaru podczas koncertów i na szeregu nagrań. Udział muzyków Capriccio Stravagante w tegorocznej Akademii Francuskiej da nam szansę stać się świadkami kolejnego z nich.

Program:
Marzenie Wersalu i angielskiego dworu


J.-B. Lully
Ouverture z opery Atys LWV 53
Les plaisirs de l’ile enchantée: Ouverture; Première entrée; Marche des hautbois pour le dieu Pan et sa suite; Rondeau pour les violons et les flûtes allant à la table du Roi
Air des Démons z opery Alceste LWV 50
Passacaille z opery Armide LWV 71

Fragmenty z opery The Fairy Queen Z. 629: First Music: Prelude; Hornpipe; Second Music: Air; Rondeau
Sinfonia z anthem My Heart Is Inditing Z. 30
Fragmenty z opery The Fairy Queen Z. 629: Second Act Tune: Air; A Dance for the Followers of Night; A Fairies Dance; Entry Dance; Chaconne

M. Marais
Fragmenty z opery Alcione: Ouverture; Air pour les faunes et les driades
Henry Purcell
Sinfonia z Now Does the Glorious Day Appear Z. 332 (Ode for the Birthday of Mary)
Round O – fragment muzyki do sztuki Abdelezar Z. 570
M. Marais Chaconne z opery Alcione

H. Purcell Ouverture g-moll Z. 772
F. Couperin Air: Noblement z VIII Koncertu G-dur „Concert dans le goût théâtral” ze zbioru Les Goûts-réunis, ou Nouveaux Concerts
A. Campra Premier air pour les Espagnols z opery-baletu L’Europe galante
F. Couperin Sarabande; Loure: Pesamment z VIII Koncertu G-dur „Concert dans le goût théâtral” ze zbioru Les Goûts-réunis, ou Nouveaux Concerts

Wykonawcy:

Skip Sempé – dyrygent
Instrumentaliści Capriccio Stravagante:
Tuomo Suni – I skrzypce
Jacek Kurzydło – II skrzypce
Rodrigo Guitérrez – obój
Joshua Cheatham – viola da gamba
Emmanuel Frankenberg – klawesyn
Studencka Orkiestra Festiwalowa – uczestnicy kursów mistrzowskich prowadzonych przez Skipa Sempégo i Capriccio Stravagante

Czas trwania:
90 minut

informacja prasowa

poniedziałek, 26 lutego 2024

Jarosław Thiel o programie Akademii Francuskiej: Piękna muzyka, arcyciekawe konteksty, pasjonujące historie /wywiad/

Z dyrektorem artystycznym Akademii Francuskiej – Jarosławem Thielem – rozmawiamy o nieoczywistych smakach francuskiego baroku i o fascynujących historiach kryjących się za kompozycjami, które wkrótce usłyszymy w wykonaniu wybitnych interpretatorów muzyki dawnej.

Jarosław Thiel, fot. Łukasz Rajchert

Barbara Lekarczyk-Cisek: Akademie muzyki dawnej stały się już w Narodowym Forum Muzyki piękną tradycją, trwającą od 2014 roku, kiedy to odbyła się Akademia Bachowska. Poza jednym wyjątkiem – Akademii Latynoamerykańskiej – miały do tej pory charakter prezentacji dzieł jednego kompozytora. 

Jarosław Thiel: Na pierwszą akademię, poświęconą twórczości Johanna Sebastiana Bacha, zaprosiliśmy Philippe Herreweghe, który prowadził podobne akademie w Belgii. Chcieliśmy skorzystać z tego pomysłu i zorganizować we Wrocławiu wydarzenie w podobnym formacie, a jednocześnie zaprosić właśnie tego dyrygenta i jego zespoły. Pomysł ten spotkał się z dużym zainteresowaniem, co sprawiło, że postanowiliśmy kontynuować cykl akademii, ale już nie tylko Bachowskich, lecz poświęconych kolejnym wielkim postaciom czy ważnym zjawiskom muzyki barokowej. Zaczęliśmy zapraszać znakomitych dyrygentów i zespoły mocno związane z danym repertuarem, a także organizować kursy i warsztaty dla naszych młodych muzyków, prowadzone przez zaproszonych gości. Krótki festiwal łączący warsztaty, kilka mniejszych koncertów, jakiś wykład i większe dzieło oratoryjne na finał. Formuła ta okazała się trafna i utrzymała się do dziś.

Skąd zatem pomysł Akademii Francuskiej?

Zdecydowaliśmy się zaprezentować barok francuski w szerszej panoramie, ponieważ jest chyba najmniej znany. Sądzę, że gdybyśmy zaprosili publiczność na akademię poświęconą tylko jednemu kompozytorowi z tego kręgu, np. Jean-Baptiste Lully`mu albo Jean-Philippe Rameau, byłoby to może przedwczesne. Szczególnie, że ten repertuar, choćby barokowych oper francuskich, jest w Polsce właściwie niewykonywany. Uznałem więc, że na pierwsze spotkanie ze zjawiskiem, jakim jest barok francuski, taka szersza perspektywa sprawdzi się lepiej. Wszystkie punkty programu Akademii Francuskiej starałem się ułożyć w taki sposób, aby za każdym kryła się jakaś ważna historia, która budzi zaciekawienie, uruchamia dociekliwość odbiorcy, otwiera nowe perspektywy.

Zapoznając się z programem akademii natknęłam się na interesujący cytat: „Spróbujemy (…) dotknąć tego szczególnego smaku, tej szczególnej aury, jaką wyczuwamy w twórczości tak wielu kompozytorów francuskich (…), a która chyba nigdy nie była tak bardzo namacalna, jak na przełomie XVII i XVIII wieku. Barok francuski stał się pewnym uniwersum”. Co się na to uniwersum złożyło?

Styl barokowy przybrał odmienne postacie we Włoszech i we Francji. Używano innych struktur muzycznych, inne były sposoby komponowania, preferowano określone typy instrumentów, ale także – co nie mniej istotne – w obu tych krajach panowały zupełnie różne realia społeczne. Francja w tym czasie była monarchią absolutną, rządzoną niepodzielnie przez panującego ponad 70 lat Ludwika XIV zwanego Wielkim. W przeciwieństwie do tego Włochy były krajem rozdrobnionym, składającym się z małych księstewek. Miało to olbrzymi wpływ na organizację życia muzycznego, na możliwości finansowe, o których mogli myśleć kompozytorzy przygotowujący np. przedstawienia operowe. Także kolor tej muzyki, wynikający z barwy języka, jest odmienny. Wszystko to zdecydowało, że muzyka tamtego czasu brzmiała w tych krajach zupełnie inaczej.

We Francji obserwujemy także rozkwit literatury i teatru, dość wspomnieć Pierre Corneille`a, Jean Racine`a, czy Molière`a, początki opery francuskiej… Pod względem rozwoju kultury były to lata wspaniałe!

Tak! Opera francuska w tym czasie jest imponującym przedstawieniem, obejmującym i literaturę, i taniec, i niezwykle bogate scenografie, których realizację umożliwiała protekcja króla. Trudno te przedstawienia obecnie przenieść na scenę, bo wymagają ogromnych nakładów. Ostatecznie jednak barok francuski przegrał z muzyką włoską. Kiedy zaczyna się rodzić klasycyzm – lata 30. i 40. XVIII wieku – to jednak zwycięża muzyka oparta na gatunkach muzycznych, które uprawiali Włosi. Typowe dla Francuzów uwertury, suity i to ich rozumienie opery ostatecznie przegrało ze stylem włoskim. Kiedy jednak wniknie się w głąb muzyki francuskiej, może się okazać, że i dziś potrafi zachwycić. Jeden z naszych gości – Skip Sempé stwierdził, że „Bach Bachem, ale Rameau…” (śmiech). I choć brzmi to jak anegdota, to kiedy poznamy bliżej muzykę tego kompozytora, dostrzeżemy, że istotnie jest to zjawisko oszałamiające samo w sobie. Akademia Francuska ma nam to głębsze poznanie umożliwić i do niego zachęcić.

Czym się Pan kierował w doborze kompozytorów i wykonawców? Z jakimi wykonawcami będziemy smakować wykwintny repertuar francuskiego baroku?

Pomysłów programowych było, oczywiście, więcej, ale o ostatecznym kształcie repertuaru takiego festiwalu decydują także realia organizacyjne. Zawsze jednak staram się sięgać do artystów, którzy mocno związani są z repertuarem – tematem danej akademii i w jakiś szczególny sposób odcisnęli swoje piętno na jego interpretacji. Akademię Francuską rozpocznie Bernard Foccroulle – belgijski organista, kompozytor, dyrygent i reżyser operowy, który ma w swoim dorobku nagranie kompletu organowych dzieł Bacha. Może więc ukazać słuchaczom francuskie wpływy na muzykę lipskiego kantora. Mało kto wie, że Bach kształcił się także na kompozytorach francuskich…

Bernard Foccroulle, źródło:. ledauphine.com

Gościem Akademii Francuskiej będzie także Bruno Cocset – jeden z moich wiolonczelowych idoli, którego nagrania przed laty skłoniły mnie do sięgnięcia po wiolonczelę barokową. Jest szczególnie znany z ratowania zapomnianych kompozytorów, takich jak Jean-Baptiste Barrière czy Evaristo Felice Dall Abaco. Podczas swojego recitalu zaprezentuje sonaty tego pierwszego kompozytora i wiolonczelisty. W utworach Barrière` można zobaczyć w mikroskali jeden z punktów zwrotnych w historii muzyki. Głównym smyczkowym instrumentem solowym w muzyce francuskiej była viola da gamba, która kojarzy się z takimi znakomitościami jak Marin Marais czy Jean de Sainte-Colombe. Jednak z czasem Francuzi zaczynają coraz częściej sięgać zarówno po instrumenty, jak i gatunki o włoskiej proweniencji. Styl francuski przegrywa ze stylem włoskim. I właśnie Jean-Baptiste Barrière był takim gambistą, który porzucił swój instrument dla wiolonczeli, stając się jej pierwszym francuskim wirtuozem. Skomponował wiele pięknych sonat, jego utwory brzmią jak muzyka włoska, ale wciąż jeszcze są naznaczone silnie techniką gambową. Jest to zatem połączenie dwóch tradycji, a w efekcie dostajemy muzykę o niepowtarzalnym kolorze i głębi.

Bruno Cocset, fot. ze strony bach.cantatas.com

Kolejnym naszym gościem będzie Skip Sempé – amerykański klawesynista od lat mieszkający we Francji, założyciel i dyrygent zespołu Capriccio Stravagante. To wytrawny znawca muzyki francuskiej, zarówno solowej, klawesynowej, jak i repertuaru orkiestrowego i oratoryjnego. Sięgamy więc po wykonawców, którzy znają tę muzykę i opowiadają nią coś istotnego.

Podczas akademii zostanie pokazane wspaniałe dzieło sztuki filmowej: „Wszystkie poranki świata” francuskiego reżysera Alaina Corneau. Głównym konsultantem muzycznym i wykonawcą partii instrumentalnych był wybitny kataloński gambista Jordi Savall. Czy nie kusiło Pana, aby zaprosić go na akademię?

I tu muszę zdradzić, że to właśnie był jeden z pomysłów, których nie udało się nam zrealizować. Chcieliśmy zaprosić Jordi Savalla jeśli nie z recitalem, to z jakąś opowieścią o tym filmie i o tej muzyce, ale niestety nie udało nam się „wstrzelić” w dogodny moment we wciąż napiętym kalendarzu tego legendarnego artysty.

Skip Sempé, fot. Lorenzo Ciavarini Azzi/Culturebox

W finale Akademii Francuskiej znalazła się prawdziwa gratka dla melomanów, a mianowicie rekonstrukcja oprawy muzycznej nabożeństwa żałobnego Jeana-Philippe’a Rameau. Skąd taki żałobny akcent na koniec?

Nie chodziło nam tutaj o tematykę żałobną samą w sobie, chociaż skoro weszliśmy już w okres Wielkiego Postu, nie byłaby ona aż tak nie na miejscu. Decydujące było to, że za kompozycją Jeana Gillesa, stanowiącą podstawę programu tego koncertu, również skrywa się niezwykła historia. Otóż kompozytor nie doczekał wykonania swojej „Messe des Morts”, miało ono miejsce dopiero na jego pogrzebie. Przypomina to okoliczności powstania i pierwszego wykonania „Requiem” Mozarta. W XVIII wieku utwór Gillesa był wielokrotnie wykonywany na pogrzebach prominentnych osób. Także na pogrzebie Rameau. Z tym, że na tę okazję oryginalna partytura została zmodernizowana przez kolegów kompozytorów, którzy dodatkowo, chcąc uczcić zmarłego mistrza, wpletli w przebieg nabożeństwa także własne kompozycje Rameau. I w takiej właśnie wersji, zrekonstruowanej przez Skipa Sempé, usłyszymy ten utwór podczas koncertu we Wrocławiu. „Requiem” Gillesa wykonywano zresztą także i później w różnych aranżacjach na kolejnych uroczystościach pogrzebowych, m. in. króla Stanisława Leszczyńskiego. To przepiękna muzyka, ale słuchając jej możemy także uchwycić te arcyciekawe konteksty zarówno historii kultury, jak też wątków politycznych i obyczajowych, poznać relacje panujące między kompozytorami tamtych czasów czy realia ich pracy.

Czekamy z niecierpliwością na te fascynujące historie, a przede wszystkim na muzyczne odkrycia. Dziękuję za rozmowę.

Akademia Francuska potrwa od 28 lutego do 3 marca 2024 roku. Szczegółowy program znajduje się pod tym linkiem.

Wydarzeniem specjalnym Akademii Francuskiej będzie występ Jakuba Józefa Orlińskiego i  Aphrodite Patoulidou z towarzyszeniem Il Giardino d’Amore i Stefana Plewniaka (skrzypce, prowadzenie).


Jarosław Thiel

Absolwent poznańskiej Szkoły Talentów. Studiował grę na wiolonczeli w akademiach muzycznych w Poznaniu i Łodzi, ponadto ukończył studia podyplomowe na Universität der Künste w Berlinie w klasie wiolonczeli barokowej Phoebe Carrai i Markusa Möllenbecka (dyplom z wyróżnieniem).

W swojej działalności artystycznej skupia się przede wszystkim na problematyce historycznych praktyk wykonawczych. Występuje regularnie jako solista i kameralista – w tej roli gościł na wielu polskich i międzynarodowych festiwalach muzyki dawnej. Współpracował z najważniejszymi polskimi zespołami wykonującymi muzykę barokową. Przez kilkanaście lat był pierwszym wiolonczelistą Dresdner Barockorchester, a od 2006 roku jest członkiem prowadzonej przez Laurence’a Cummingsa FestspielOrchester Göttingen. Współpracuje również z innymi czołowymi niemieckimi zespołami, takimi jak Cantus Cölln, Akademie für Alte Musik Berlin czy Gaechinger Cantoray.

Artysta w ostatnich latach coraz częściej występuje także jako dyrygent. Od 2006 roku jest dyrektorem artystycznym Wrocławskiej Orkiestry Barokowej – nagrania zespołu pod jego kierownictwem zdobyły Fryderyka w kategorii „Fonograficzny debiut roku” oraz szereg nominacji do tego wyróżnienia. Od 2017 roku pełni także funkcję zastępcy dyrektora ds. koordynacji planów programowych w Narodowym Forum Muzyki.

Jarosław Thiel prowadzi klasę wiolonczeli historycznej na Akademii Muzycznej w Poznaniu i podczas festiwalu Varmia Musica w Lidzbarku Warmińskim. W 2017 roku ukazał się jego album – nagrany w duecie z Katarzyną Drogosz – z Sonatami wiolonczelowymi op. 5 i Wariacjami WoO 45 Ludwiga van Beethovena (CD Accord); uzyskał nominację do nagrody Fryderyk 2018.

(źródło: NOSPR Katowice)

„Feliks Janiewicz – Complete Violin Concertos” – nowy album wydany przez Narodowe Forum Muzyki

7 sierpnia 2026 roku premierę będzie miał nowy album Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu, nagrany przez Bartłomi...

Popularne posty