Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ildikó Enyedi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ildikó Enyedi. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 sierpnia 2018

Ildikó Enyedi: "Dusza i ciało" /recenzja filmowa/

Ildikó Enyedi zdaje się przypominać, że poza rzeczywistością realną, często opresyjną, istnieje jeszcze jakiś tajemniczy świat, który dochodzi do głosu w naszych snach, bo nie da się stłumić prawdziwej natury, która jest w nas, ludziach. Człowiek to dusza i ciało, o czym zdaje się zapominać. W filmie Enyedi zwierzęta także mają duszę i łączy je z nami tajemnicza więź.


W ramach retrospektywy Ildikó Enyedi na 18. MFF Nowe Horyzonty obejrzałam również ubiegłoroczne dzieło reżyserki: Duszę i ciało - zdobywcę Złotego Niedźwiedzia na  67. Festiwalu Filmowym w Berlinie. Jak już o tym pisałam, recenzując Mój wiek XX, kino węgierskiej reżyserki zasługuje na miano autorskiego i chociaż jej najnowszy film wydaje się być na pierwszy rzut oka diametralnie różny od tamtego, to jednak sposób opowiadania historii i dyskretny humor, a także bogactwo możliwości interpretacyjnych, są również jego udziałem.

Akcja filmu rozgrywa się w miejscu dość zaskakującym - w rzeźni. Jednakże jest ona zupełnie inaczej filmowana niż np. w moim ulubionym czeskim filmie Tomáša Vorela: Skrzat. O ile tam mamy do czynienia z groteską, to w filmie Enyedi jest to obraz realistyczny, służący reżyserce do zupełnie innych celów. Oglądamy m.in. przerażającą scenę zabijania krowy, która stoi bezradnie, nie mogąc się ruszyć, jakby godziła się na śmierć. Smutek jej oczu zapamięta się już na zawsze... Okrutna scena i trudno się ją ogląda. I zapewne o to reżyserce chodziło.

scena z filmu Dusza i ciało
Film jednakże rozpoczyna piękna scena z natury - jest zima, jeleń i łania poszukują pożywienia. Samcowi udaje się w pewnym momencie coś znaleźć i odstępuje to swojej towarzyszce. Ona zaś kładzie głowę na jego szyi, jakby chciała mu okazać czułość i wdzięczność. Te oniryczne sceny będą się przewijać przez cały film, stanowiąc kontrapunkt do ludzkich zachowań i jednocześnie wprowadzając widza w zakamarki ich dusz.

Bohaterami Duszy i ciała są zatrudnieni w ubojni pracownicy: dyrektor ds ekonomicznych, który jest smutnym starzejącym się, samotnym mężczyzną oraz nowo przybyła pracownica zajmująca się określaniem jakości mięsa. Pozornie zupełnie do siebie nie pasuja, a jednak w pewnym momencie okazuje się, że oboje śnią owe sceny z jeleniami i że istnieje pomiędzy nimi jakiś tajemniczy związek. Mária (znakomicie zagrana przez Alexandrę Borbély) jest chorobliwie nieśmiała, można nawet określić ją jako autystyczną. Napotkanie miłości w postaci pozornie nieatrakcyjnego, a przy tym mądrego i doświadczonego Endre (kapitalny Géza Morcsányi) jest dla niej wielkim wyzwaniem. Odtąd będzie robić wszystko, co moglibyśmy określić jako transgresję, a co jest w jej przypadku uczeniem się życia: przez dotyk, smak... Już nie chce żyć w swoim sterylnym poukładanym i bezpiecznym świecie - chce żyć naprawdę.

Géza Morcsányi jako Endre oraz Alexandra Borbély jako Maria w filmie
Dusza i ciało
Ildikó Enyedi opowiada o tym na swój jedyny niepowtarzalny sposób: śmiejemy się, a jednocześnie przeżywamy głębokie wzruszenie, śledząc perypetie dwojga bohaterów. Kiedy Mária usiłuje popełnić samobójstwo, co wynika z przeżytego zawodu, widzimy w niej smutek i spokój, który zaobserwowaliśmy w początkowych scenach filmu, podczas uśmiercania zwierzęcia. Ten sam smutek i spokój... Bardzo mocna scena, która za chwilę przeradza się w swoje przeciwieństwo. Na szczęście! Ale i tak ludzie na sali mdleli podczas seansu, co świadczyłoby o tym, że zachowaliśmy jednak pewną wrażliwość.

Podobnie jak w filmie Mój wiek XX, Ildikó Enyedi zdaje się przypominać, że poza rzeczywistością realną, często opresyjną, istnieje jeszcze jakiś tajemniczy świat, który dochodzi do głosu w naszych snach, bo nie da się stłumić prawdziwej natury, która jest w nas, ludziach. Człowiek to dusza i ciało, o czym zdaje się zapominać. W filmie Enyedi zwierzęta także mają duszę i łączy je z nami tajemnicza więź.

Piękne kino, z mądrym przesłaniem, które porusza wyobraźnię i wrażliwość.

10/10

polski zwiastun filmu

środa, 8 sierpnia 2018

Ildikó Enyedi: "Mój wiek XX" /recenzja filmu/

Mój wiek XX jest nie tylko opowieścią o "męskich" wynalazkach, w tym o wynalazku kina, ale także o skomplikowanej (jak losy bohaterek) roli kobiet na przestrzeni dziejów, o ich udziale w historii XX wieku, o człowieku w tę historię uwikłanym.  A wszystko to ma wdzięk zabawy w stare kino. 


Podczas tegorocznego 18. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Nowe Horyzonty odbyła się retrospektywa węgierskiej reżyserki Ildikó Enyedi. To kino w pełni autorskie - mimo że twórczyni stosuje różne poetyki, jej filmowe opowieści są zdecydowanie rozpoznawalne. Pełne symboliki, stają się inspiracją do refleksji na temat ludzkiego losu i jego uwarunkowań.

Filmem, który szczególnie zwrócił moją uwagę, był rozpoczynający światową karierę reżyserki Mój wiek XX, zdobywca Złotej Kamery w Cannes w 1989 roku.
Opowieść o siostrach - bliźniaczkach i ich alternatywnych losach jest wprawdzie osią tego filmu, ale w istocie jest on wielowątkową opowieścią o XX wieku - z jego wynalazkami, przede wszystkim wynalazkiem światła, w której zachwytowi nad możliwościami techniki towarzyszy niepozbawiona humoru refleksja nad tajemnicami natury, o których zarozumiały człowiek XX wieku zdaje się zapominać. 

Pierwszy kadr filmu Mój wiek XX
Początek filmu jest wspaniały i nie wyobrażam sobie, aby taki sposób wprowadzenia widza w świat przedstawiony możliwy był w kinie amerykańskim, które zdominowało wyobraźnię europejskich widzów. Ten prolog jest jak odświeżający prysznic w upalny dzień - oczyszcza umysł i pozwala cieszyć się filmową opowieścią na nowo. Akcja rozpoczyna się w 1880 roku - oto w kompletnych ciemnościach rozbłyska światło, potem zaś gaśnie, aby wreszcie zapanować nad całą sceną. Edison triumfuje, a orkiestra wojskowa nie tylko gra triumfalnego marsza, ale świeci - dosłownie! - blaskiem niezliczonych żarówek. 

Orkiestra, kadr filmu Mój wiek XX
W tym momencie największego triumfu człowieka słychać śmiechy i szepty gwiazd, które za nic sobie mają ludzkie wynalazki, gdyż są od nich silniejsze (nawet jeśli wynalazca jest geniuszem) i jakby pragnąc dać temu wyraz, powołują do życia dwie istoty: bliźniaczki Dórę i Lili, które przychodzą na świat w ubogim mieszkaniu. Kiedy dziewczynki zostają sierotami, sprzedają zapałki - te tradycyjne źródła światła i ciepła, ale z marnym rezultatem. Znużone i zziębnięte zasypiają, a wtedy dwaj tajemniczy mężczyźni rzucają o nie losy i porywają je. Odtąd ich historie potoczą się zupełnie odmiennie. Jedna zostanie wesołą, beztroską i bogatą kobietką, sprytną złodziejką i utrzymanką różnych mężczyzn, druga zaś - skromną i niewinną - rewolucjonistką, gotową poświęcić życie za wolność. W życiu ich obu pojawi się jednakże mężczyzna, który będąc sceptycznym świadkiem tych wszystkich historii, jednocześnie pokocha obie te kobiety, biorąc je za jedną. Bo też dopiero razem wzięte stanowią dla niego pewien ideał. Pomimo że losy kobiet są odmienne, i  jedna, i druga traktowana jest przez mężczyzn przedmiotowo. Wiek XX  jest zdecydowanie czasem triumfu mężczyzn. Kobiety mają do wyboru rolę matki lub kochanki, ewentualnie "towarzyszki", którą można wysłać z bombą bez oporów czy skrupułów.

Dorota Segda jako Dora
Dorota Segda jako Lili
W filmie Ildikó Enyedi trzy główne role kobiece (matki i obu córek) zagrała polska aktorka Dorota Segda. Pozwoliło to reżyserce zawrzeć w swojej opowieści rozważanie na temat zależności ludzkich losów od okoliczności oraz historii Jest w tym filmie zawarta także polemika z "naukowym" wykładem uniwersyteckim, w którym mężczyzna dowodzi, że kobiety rodzą się już gotowe do swoich ról i że można by je podzielić na dobre i skromne oraz kokoty. W istocie, zdaje się mówić reżyserka, nie przychodzimy na świat z gotowym scenariuszem na życie - wszystko zależy od okoliczności, miejsca i momentu historycznego. A jednocześnie istnieje cała sfera tajemnicy, której symbolem są gwiazdy - świecące o wiele jaśniej i trwalej niż ludzkie wynalazki. To dzięki nim - bo przecież nie da się tego zracjonalizować - dziewczynki nie umierają na mrozie, Lili nie zamarznie na Syberii, a wreszcie obie siostry nieoczekiwanie spotkają się po latach i zachowują tak, jakby nigdy się nie rozstawały.

Scena z filmu Mój wiek XX

Tak poprowadzona opowieść jest możliwa dlatego - zdaje się mówić Ildikó Enyedi - że istnieje tak wspaniały wynalazek jak kino, które pozwala opowiadać najbardziej nieprawdopodobne historie, bo życie także bywa absurdalne. Co więcej, ten "męski" wynalazek służy teraz kobiecie, która odzyskała w końcu głos oraz miejsce należne sobie w świecie kultury, nie tylko natury.

Mój wiek XX jest nie tylko opowieścią o "męskich" wynalazkach, w tym o wynalazku kina, ale także o skomplikowanej jak losy bohaterek roli kobiet na przestrzeni dziejów, o ich udziale w historii XX wieku, o człowieku w nią uwikłanym. A wszystko to ma wdzięk zabawy w stare kino. Czarno-białe kadry, znakomicie skomponowane, będące subtelną aluzją do starych niemych filmów, są także rodzajem hołdu - wyrazem miłości reżyserki do sztuki filmowej, dzięki której może opowiadać o świecie i o ludzkiej kondycji za pomocą ruchomych obrazów - trochę żartobliwie o sprawach z gruntu poważnych.

trailer filmu Mój wiek XX






Ildikó Enyedi, fot. Film Web
Ildikó Enyedi

Urodzona w 1955 roku w Budapeszcie. Reżyserka i scenarzystka filmowa. Zadebiutowała w 1989 roku filmem Mój wiek XX (jedną z głównych ról zagrała w nim Dorota Segda), który przyniósł jej Złotą Kamerę na festiwalu w Cannes. Zrealizowany w 1999 roku Szymon Mag miał swoją premierę w konkursie głównym festiwalu w Locarno. Jako wykładowczyni od wielu lat uczestniczy w programie Ekran+ współtworzonym przez Szkołę Wajdy. Dusza i ciało to jej pierwszy pełnometrażowy film od 18 lat.




Wybrana filmografia:

1989 Mój wiek XX / Az én XX. századom / My Twentieth Century
1994 Magiczne kule / Büvös vadász / Magic Hunter
1999 Szymon Mag / Simon mágus / Simon, the Magician
2017 Dusza i ciało /  Testről és lélekről / On Body and Soul

(Inf. ze strony festiwalu)

sobota, 4 sierpnia 2018

Sobota na Nowych Horyzontach

Luca Chikovani i Adriano Tardiolo - aktorzy Szczęśliwego Lazzara - na gali wręczenia nagród 18. MFF Nowe Horyzonty.


Szczęśliwy Lazzaro w reż. Alice Rohrwacher
Spotkania

Dziś wieczorem poznamy zwyciężczynię lub zwycięzcę Międzynarodowego Konkursu Nowe Horyzonty. Na gali wręczenia nagród obecni będą (m.in.) Luca Chikovani i Adriano Tardiolo, aktorzy Szczęśliwego Lazzara (Lazzaro felice) Alice Rohrwacher, nagrodzonego w Cannes za najlepszy scenariusz. Gala połączona z pokazem filmu rozpocznie się o 18:00.


Luca Chikovani spotka się z widzami również po pokazie Szczęśliwego Lazzara o 9:45. O tej samej porze polecamy też rozmowę z Anną Jadowską, autorką Dzikich róż.


Statyści pustyni

Dziś ostatnia szansa, aby wziąć udział w dyskusji z Ildikó Enyedi, bohaterką jednej z tegorocznych retrospektyw. Na sesję Q&A z mistrzynią węgierskiego kina zapraszamy po pokazie Duszy i ciała (Teströl és lélekröl) o 13:00.

Po południu o swoich filmach opowiedzą także twórcy Bezgłośnie. Statyści pustyni (Sans bruit, les figurants du desert, 16:00) i Milad Alami, autorka Uwodziciela (Charmøren, 16:15). Na zakończenie dnia zapraszamy na rozmowę z Tilmanem Singerem, którego Luz znalazł się w sekcji MOICO Nocne Szaleństwo (22:00).

Luz

informacja prasowa

piątek, 3 sierpnia 2018

Piątek na Nowych Horyzontach

Terry Gilliam, Ildikó Enyedi i Valeska Grisebach: spotkania z mistrzami dziś na festiwalu.

Człowiek, który zabił don Kichota


Spotkania

Na dobry początek weekendu zapraszamy na drugie (i ostatnie) spotkanie z Terrym Gilliamem, autorem Człowieka, który zabił Don Kichota (The Man Who Killed Don Quixote, 12:45) lub rozmowę z Václavem Kadrnkią - reżyserem Małego krzyżowca (Krizácek, 12:45) - przeboju festiwalu w Karlowych Warach. Wczesnym popołudniem z widzami spotka się także Iris Zaki - po seansie Rozsadnika (Unsetteling, 12:45). Po pokazie Jak pies z kotem (13:00) Aleksandra Konieczna, Olgierd Łukaszewicz i Bożena Stachura opowiedzą o współpracy z Januszem Kondratiukiem.


Najlepsze tradycje skandynawskiego kryminału, mroczna uroda baśni nordyckich śmiałość thrillera erotycznego: oto Granica (Gräns) Aliego Abbasiego. Reżyser weźmie udział w sesji Q&A po pokazie filmu o 13:15.


Mój wiek XX
Wieczorem zapraszamy na rozmowę z Valeską Grisebach, jurorką Międzynarodowego Konkursu Nowe Horyzonty, która odpowie na pytania widzów po seansie Westernu (19:00; Grand Prix 17. NH).

Szczególnie polecamy dwa spotkania z Ildikó Enyedi, bohaterką tegorocznej retrospektywy. Mistrzyni węgierskiego kina weźmie udział w dyskusjach po Szymonie magu (Simon mágus, 13:00) i Moim wieku XX (Az én XX. századom, 19:15). W dwóch sesjach Q&A uczestniczyć będzie także Jagoda Szelc - po Monumencie (16:15) i Wieża. Jasny dzień (22:00).

informacja prasowa

„Feliks Janiewicz – Complete Violin Concertos” – nowy album wydany przez Narodowe Forum Muzyki

7 sierpnia 2026 roku premierę będzie miał nowy album Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu, nagrany przez Bartłomi...

Popularne posty