Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Karol szymanowski, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Karol szymanowski, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 maja 2024

„Karol Szymanowski” – premiera nowego albumu wydanego przez Narodowe Forum Muzyki

24 maja 2024 roku swoją premierę miał nowy album Narodowego Forum Muzyki z udziałem Iwony Sobotki (sopran), Chóru NFM oraz NFM Filharmonii Wrocławskiej pod dyrekcją Giancarla Guerrero. Na płycie, która jest w całości poświęcona twórczości Karola Szymanowskiego, znalazły się Uwertura koncertowa E-dur op. 12, Pieśni księżniczki z baśni op. 31 oraz III Symfonia „Pieśń o nocy” op. 27. Nagrania dokonano w Sali Głównej Narodowego Forum Muzyki. Reżyseria nagrań, montaż, mastering: Wojciech Marzec, Justyna Popiel i Agnieszka Szczepańczyk (CD Accord).



Wykonawcy:

Iwona Sobotka – sopran

Giancarlo Guerrero Giancarlo Guerrero – dyrygent

Chór NFM

Lionel Sow – kierownictwo artystyczne Chóru NFM

NFM Filharmonia Wrocławska


Program:


KAROL SZYMANOWSKIKAROL SZYMANOWSKI (1882–1937)  


Uwertura koncertowa E-dur op. 12 (2. wersja, 1912–1913)         13'06

Pieśni księżniczki z baśni op. 31 na sopran i orkiestrę* (1915)                            [ 17'53 ]

(sł. Zofia Szymanowska)

   I. Samotny księżyc                                                                                                    4'25

  II. Słowik                                                                                                                  2'52

III. Złote trzewiczki                                                                                                    2'46

IV. Taniec                                                                                                                  1'46

  V. Pieśń o fali                                                                                                           3'44

VI. Uczta                                                                                                                   2'17


III Symfonia „Pieśń o nocy” op. 27 na sopran, chór i orkiestrę (1914–1916)        [ 24'42 ]

(sł. „Mewlana” Dżalaluddin Rumi, przekł. pol. Tadeusz Miciński)


Moderato assai                                                                                                           7'52

Vivace, scherzando                                                                                                      7'32

Largo                                                                                                                         9'17


czas całkowity                                                                                                         55'42


 * Karol Szymanowski opracował na głos i orkiestrę tylko trzy pieśni z cyklu: nr I, II i IV (1933), pozostałe trzy opracował Bruno Dozza: nr III, V i VI (2011–2012).

NFM 89, ACD 315
Premiera płyty: 24 maja 2024

Patronat medialny: Program II Polskiego Radia


Debiut orkiestrowy, jeden z licznych cyklów pieśni, wreszcie krótkie, ale masywne dzieło wokalno-instrumentalne. Rozpiętość lat pomiędzy datami powstania: dwanaście. Znacznie większa – pomiędzy datami premier, w których miesza się historia duża i mała, w tym zwłaszcza pierwsza wojna światowa i obie rosyjskie rewolucje, a także seria osobistych doświadczeń i przewartościowań w świecie duchowym twórcy, a zarazem pechów i splotów okoliczności.

Co – poza osobą autora – łączy te dzieła? Na pozór niewiele, ale pewne wątki da się odnaleźć. Wśród nich i ten, że każde z naszej trójki jest w jakimś stopniu związane z konkretnym tekstem literackim. W „jakimś”, czyli za każdym razem odmiennym. „Pieśni księżniczki z baśni” to przypadek oczywisty: wiersze „umuzycznione”. „III Symfonia”, czyli „Pieśń o nocy”, ma jako kościec semantyczny tekst perskiego mistyka, ale jest dziełem przede wszystkim instrumentalnym i możliwym do wykonania bez głosów.

A „Uwertura”? Zgodnie z duchem – czy manierą – epoki pierwszą wersję dzieła poprzedzało poetyckie motto z poematu „Witeź Włast” Tadeusza Micińskiego (1873–1918), dobrego znajomego kompozytora, postaci kultowej, mówiąc dzisiejszym slangiem, ale także w dawniejszym, ściślejszym znaczeniu: swoistego „maga”, jednego z przywódców polskiej moderny początków XX wieku.

Rafał Augustyn, fragment eseju zamieszczonego w booklecie dołączonym do płyty

Płytę można kupić w kasie NFM, w księgarni Niskie Łąki oraz online w sklepie NFM.

informacja prasowa

wtorek, 23 września 2025

Znamy program 7. edycji festiwalu EUFONIE 🎵

18 września o godz. 12:00 ruszy sprzedaż biletów na 7. Międzynarodowy Festiwal Muzyki Europy Środkowo-Wschodniej Eufonie, który odbędzie się w dniach 13 listopada - 7 grudnia. Hasłem przewodnim siódmej odsłony Eufonii będą poświaty i powidoki. Poza Warszawą z festiwalowymi koncertami zawitamy do Katowic, Opola, Olsztyna, Krakowa, Łodzi, Gdańska, Lusławic i Dębicy i stolicy Rumunii, Bukaresztu.


Wyjątkowość Festiwalu wynika zarówno z czerpania z tradycji, jak i prezentowania zupełnie nowych, nieodkrytych wcześniej brzmień. Eufonie prezentują muzykę różnych epok i stylów. Spójrz, co przygotowaliśmy w tym roku! 

Program festiwalu


13 listopada, godz. 19:00

NOSPR, Sala Kameralna (Plac Wojciecha Kilara 1, Katowice)

Olga Pasiecznik / Equilibrium String Quartet

Program koncertu prezentuje splot utworów na kwartet smyczkowy polskich kompozytorów wczesnego XIX wieku z pieśniami Fryderyka Chopina w nowych aranżacjach autorstwa Tomasza Pokrzywińskiego. Wybór ten hołduje zasadzie różnorodności kształtującej programy koncertowe z tego czasu. Pomiędzy wybrane części kwartetów Józefa Elsnera i Stanisława Moniuszki oraz fantazje Franciszka Lessla i Karola Kurpińskiego wplecione zostały pieśni Chopina, w których jak w dzienniku intymnym odbijają się rozmaite wizerunki ich kompozytora.

Organizatorem wydarzenia jest festiwal Ars Cameralis.

Koncert odbywa się w ramach festiwalu Ars Cameralis i festiwalu Eufonie.

Olga Pasiecznik – sopran

Equilibrium String Quartet:

Sulamita Ślubowska – skrzypce

Małgorzata Malke – skrzypce

Anna Nowak-Pokrzywińska – altówka

Tomasz Pokrzywiński – wiolonczela


14 listopada, godz. 18:00

Zamek Królewski w Warszawie – Muzeum, Sala Wielka (Plac Zamkowy 4, Warszawa)

Pokrewieństwa: Chopin/ Moniuszko/ Elsner/ Lessel/ Kurpiński

Program koncertu prezentuje splot utworów na kwartet smyczkowy polskich kompozytorów wczesnego XIX wieku z pieśniami Fryderyka Chopina w nowych aranżacjach autorstwa Tomasza Pokrzywińskiego. Wybór ten hołduje zasadzie różnorodności kształtującej programy koncertowe z tego czasu. Pomiędzy wybrane części kwartetów Józefa Elsnera i Stanisława Moniuszki oraz fantazje Franciszka Lessla i Karola Kurpińskiego wplecione zostały pieśni Chopina, w których jak w dzienniku intymnym odbijają się rozmaite wizerunki ich kompozytora.

Olga Pasiecznik – sopran  

Equilibrium String Quartet:  

Sulamita Ślubowska – skrzypce  

Małgorzata Malke – skrzypce  

Anna Nowak-Pokrzywińska – altówka  

Tomasz Pokrzywiński – wiolonczela 


15 listopada, godz. 18:00

Filharmonia Opolska im. Józefa Elsnera (ul. Krakowska 24, Opole)

DVOŘÁK – Symfonia „Z Nowego Świata” | Shemet | Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Śląskiej

Program wieczoru został ułożony tak, by idee obu festiwali przenikały się w muzycznym dialogu – od pełnych energii Trzech tańców Henryka Mikołaja Góreckiego, przez refleksyjne Odwieczne pieśni Mieczysława Karłowicza, aż po jedną z najsłynniejszych symfonii w historii – IX Symfonię Z Nowego Świata Antonína Dvořáka.

Organizatorem wydarzenia jest Filharmonia Opolska. Współorganizatorem wydarzenia jest Filharmonia Śląska.

Koncert odbywa się w ramach XIII Międzynarodowych Dni Henryka Mikołaja Góreckiego „Pieśni śpiewają” i festiwalu Eufonie.

Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Śląskiej

Yaroslav Shemet – dyrygent


17 listopada, godz. 19:00

Teatr Wielki – Opera Narodowa, Sala Moniuszki (Plac Teatralny 1, Warszawa)

Pomiędzy: Szostakowicz/ Mahler

Dzieła instrumentalne można traktować albo jako brzmienie i formę, albo jako przekaz treści pozamuzycznych. Gustav Mahler i Dymitr Szostakowicz byli zwolennikami tego drugiego podejścia, w którym muzyka jest sposobem przekazywania konkretnych emocji i znaczeń, ale też autobiografią twórcy. Doświadczenia totalitaryzmu w ZSRR silnie wpłynęły na dramatyczny i melancholijny charakter I Koncertu skrzypcowego Szostakowicza. Natomiast I Symfonia Mahlera to dzieło programowe, w którym za pomocą dźwięków twórca przedstawił historię młodego bohatera mierzącego się z przeciwnościami losu.


Julian Rachlin – skrzypce

Orkiestra Sinfonia Varsovia

Radosław Szulc – dyrygent


19 listopada, godz. 19:00

Warmińsko-Mazurska Filharmonia im. Feliksa Nowowiejskiego w Olsztynie, Sala Koncertowa (ul. Bartosza Głowackiego 1, Olsztyn)

Trpčeski / Makedonissimo

Projekt Makedonissimo pianisty Simona Trpčeskiego to barwna podróż do serca macedońskiej tradycji. W transkrypcjach Pandego Shahova dawne pieśni i tańce nabierają koncertowej formy, łącząc klasyczną wirtuozerię z żywiołem folkloru. Cykl Pletenki (Warkocze) splata melodie o miłości, pracy i obrzędach w wielogłosową opowieść o pamięci i wspólnocie, ukazując, że muzyka ludowa może przemawiać uniwersalnym językiem emocji.

Organizatorami wydarzenia są Narodowe Centrum Kultury i Warmińsko-Mazurska Filharmonia im. Feliksa Nowowiejskiego w Olsztynie.

Simon Trpčeski – fortepian

Makedonissimo


20 listopada, godz. 20:00

Muzeum Kinematografii w Łodzi (Plac Zwycięstwa 1, Łódź)

Polski Piach gra Reksia

Za najsłynniejszym pieskiem w polskiej animacji kryje się wzruszająca historia kompozytora, który planował pisać wyłącznie dla dorosłych. Zenon Kowalowski dał czworonożnemu bohaterowi jedną z najciekawszych i niebanalnych ścieżek w historii polskiej muzyki do bajek. Eufonie prezentują Reksia w wydaniu artystów zrzeszonych w projekcie Polski Piach, wywodzących się z warszawskiego środowiska muzyki improwizowanej i współczesnej, a zainspirowanych szeroko rozumianym bluesem. Patryk Zakrocki, Piotr Mełech i Piotr Domagalski to kameraliści otwarci na świat – w swoich zainteresowaniach są idealnymi partnerami animowanego psiaka.

Organizatorami wydarzenia są Narodowe Centrum Kultury i Muzeum Kinematografii w Łodzi.

Polski Piach:

Patryk Zakrocki – gitary

Piotr Mełech – klarnet basowy

Piotr Domagalski – basetla


21 listopada, godz. 19:00

Filharmonia Śląska, Sala Koncertowa im. Karola Stryji (ul. Sokolska 2, Katowice)

Złota Batuta – Tzigane | Chór | Orkiestra Symfoniczna | BRAHMS – I Symfonia

Triumfator VIII Międzynarodowego Konkursu Dyrygenckiego im. Grzegorza Fitelberga, Eugene Tzigane, poprowadzi 21 listopada Chór i Orkiestrę Symfoniczną Filharmonii Śląskiej. Ten wieczór stanie się muzycznym spotkaniem dwóch odmiennych światów dźwiękowych – monumentalnego romantyzmu Johannesa Brahmsa i refleksyjnej wrażliwości Eugeniusza Knapika. Koncert odbywa się w ramach XIII Międzynarodowych Dni Henryka Mikołaja Góreckiego i festiwalu Eufonie.

Organizatorem wydarzenia jest Filharmonia Śląska.

Koncert odbywa się w ramach XIII Międzynarodowych Dni Henryka Mikołaja Góreckiego „Pieśni śpiewają” i festiwalu Eufonie.

Eugene Tzigane – dyrygent

Jarosław Wolanin – przygotowanie chóru

Chór Filharmonii Śląskiej

Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Śląskiej


22 listopada, godz. 18:00

Zamek Królewski w Warszawie – Muzeum, Sala Wielka (Plac Zamkowy 4, Warszawa)

Maski: Szymanowski / Bacewicz / Bacevičius

Dla pokolenia polsko-litewskiego rodzeństwa – Vytautasa Bacevičiusa (1905-1970) i Grażyny Bacewicz (1909-1969) – Karol Szymanowski (1882-1937) był ikoną muzyki nowej. Jego Maski op. 34 (1915/1916), przynależne do fazy impresjonistyczno-ekspresjonistycznej, ujmują w cudzysłów postacie zadomowione w kulturze. Trzy groteski (1935) Bacewiczówny wpisują się w nurt komiczno-tanecznego witalizmu. Z kolei utwory Bacevičiusa reprezentują idee kosmologiczne.  Poème mystique op. 6 (1926) oraz Méditaton op. 29 (1936/37), z kowieńskich lat modernistycznych, je antycypują. Trois pensées musicales op. 75 (1966) z lat amerykańskich, je uosabiają. Muzyka kosmiczna była wyrazem wewnętrznego uniwersum artysty tożsamego z wszechświatem ogólnym. III Suita fortepianowa op. 60 (1956) wieńczy okres wcześniejszy, będący „kompromisem” ze słuchaczem. Sixième mot op. 72 (1963) należy do zbioru siedmiu kompozycji o charakterze „wypowiadanego” w dźwiękach „słowa”.

Yusuke Ishii – fortepian


22 listopada, godz. 19:00

Centrum św. Jana / Nadbałtyckie Centrum Kultury w Gdańsku (ul. Świętojańska 50, Gdańsk)

Stefan Wesołowski / Song of the Night Mists

Stefan Wesołowski, w post-klasyczny sposób, z wysublimowaniem i wrażliwością łączy tradycyjne instrumentarium z nowoczesnymi technikami, muzyką elektroniczną i dźwiękami natury. Jego muzyka – pełna subtelnych niuansów – oscyluje pomiędzy minimalistyczną medytacją a ekspresyjną intensywnością, pomiędzy ambientem a barokowo brzmiącymi organami, tworząc unikalny pejzaż dźwiękowy. Song of the Night Mists to zaproszenie do podjęcia muzycznej podróży, sprzyjającej chwilom kontemplacji i zadumy nad pięknem przyrody, a być może także nad kruchością ludzkiego losu.

Organizatorem wydarzenia jest Nadbałtyckie Centrum Kultury.

Anna Pasić – harfa

Olga Anna Markowska – wiolonczela

Maja Miro – flety

Oliwier Andruszczenko - klarnet basowy

Hubert Zemler – perkusja

Piotr Wesołowski – organy / portatyw

Stefan Wesołowski – fortepian / skrzypce / instrumenty elektroniczne


23 listopada, godz. 18:00

Akademia Muzyczna w Łodzi, Pałac (ul. Gdańska 32, Sala 12, Łódź)

Maski: Szymanowski / Bacewicz / Bacevičius

Dla pokolenia polsko-litewskiego rodzeństwa – Vytautasa Bacevičiusa (1905-1970) i Grażyny Bacewicz (1909-1969) – Karol Szymanowski (1882-1937) był ikoną muzyki nowej. Jego Maski op. 34 (1915/1916), przynależne do fazy impresjonistyczno-ekspresjonistycznej, ujmują w cudzysłów postacie zadomowione w kulturze. Trzy groteski (1935) Bacewiczówny wpisują się w nurt komiczno-tanecznego witalizmu. Z kolei utwory Bacevičiusa reprezentują idee kosmologiczne.  Poème mystique op. 6 (1926) oraz Méditaton op. 29 (1936/37), z kowieńskich lat modernistycznych, je antycypują. Trois pensées musicales op. 75 (1966) z lat amerykańskich, je uosabiają. Muzyka kosmiczna była wyrazem wewnętrznego uniwersum artysty tożsamego z wszechświatem ogólnym. III Suita fortepianowa op. 60 (1956) wieńczy okres wcześniejszy, będący „kompromisem” ze słuchaczem. Sixième mot op. 72 (1963) należy do zbioru siedmiu kompozycji o charakterze „wypowiadanego” w dźwiękach „słowa”. 

Yusuke Ishii – fortepian

Udział w koncercie jest bezpłatny!


23 listopada, godz. 18:00

Filharmonia Narodowa, Sala Koncertowa (ul. Jasna 5, Warszawa)

Odbicia: Dvořák / Knapik

IX Symfonia e-moll „Z Nowego Świata” op. 95 (1893), najsłynniejsza z symfonii Antonína Dvořáka, wyrasta z zachwytu otwartymi przestrzeni prerii amerykańskich. Ale w silniejszym jeszcze stopniu jest ona próbą uchwycenia ducha rodzącej się wówczas kultury amerykańskiej, stąd nawiązania do pieśni Negro Spirituals oraz pieśni Indian. W chóralnej kantacie Beauty Radiated in Eternity (2012) Eugeniusz Knapik sięgnął po poezję Hafiza, który fascynował wcześniej m.in. Goethego i Szymanowskiego. Nowy romantyzm Knapika jest w istocie nawiązaniem, w nowych warunkach i na własnych zasadach, do ekstatycznej mistyki muzycznej początków XX wieku.

Chór Filharmonii Śląskiej

Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Śląskiej

Eugene Tzigane – dyrygent

Jarosław Wolanin – kierownik artystyczny chóru


24 listopada, godz. 20:00

Klub Niebo (ul. Nowy Świat 21C, Warszawa)

Polski Piach gra Reksia

Za najsłynniejszym pieskiem w polskiej animacji kryje się wzruszająca historia kompozytora, który planował pisać wyłącznie dla dorosłych. Zenon Kowalowski dał czworonożnemu bohaterowi jedną z najciekawszych i niebanalnych ścieżek w historii polskiej muzyki do bajek. Eufonie prezentują Reksia w wydaniu artystów zrzeszonych w projekcie Polski Piach, wywodzących się z warszawskiego środowiska muzyki improwizowanej i współczesnej, a zainspirowanych szeroko rozumianym bluesem. Patryk Zakrocki, Piotr Mełech i Piotr Domagalski to kameraliści otwarci na świat – w swoich zainteresowaniach są idealnymi partnerami animowanego psiaka.

Polski Piach: 

Patryk Zakrocki – gitary

Piotr Mełech – klarnet basowy

Piotr Domagalski – basetla


24 listopada, godz. 19:00

Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha (ul. Marii Konopnickiej 26)

Maski: Szymanowski / Bacewicz / Bacevičius

Dla pokolenia polsko-litewskiego rodzeństwa – Vytautasa Bacevičiusa (1905-1970) i Grażyny Bacewicz (1909-1969) – Karol Szymanowski (1882-1937) był ikoną muzyki nowej. Jego Maski op. 34 (1915/1916), przynależne do fazy impresjonistyczno-ekspresjonistycznej, ujmują w cudzysłów postacie zadomowione w kulturze. Trzy groteski (1935) Bacewiczówny wpisują się w nurt komiczno-tanecznego witalizmu. Z kolei utwory Bacevičiusa reprezentują idee kosmologiczne.  Poème mystique op. 6 (1926) oraz Méditaton op. 29 (1936/37), z kowieńskich lat modernistycznych, je antycypują. Trois pensées musicales op. 75 (1966) z lat amerykańskich, je uosabiają. Muzyka kosmiczna była wyrazem wewnętrznego uniwersum artysty tożsamego z wszechświatem ogólnym. III Suita fortepianowa op. 60 (1956) wieńczy okres wcześniejszy, będący „kompromisem” ze słuchaczem. Sixième mot op. 72 (1963) należy do zbioru siedmiu kompozycji o charakterze „wypowiadanego” w dźwiękach „słowa”.

Organizatorami wydarzenia są Narodowe Centrum Kultury i Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha.

Yusuke Ishii – fortepian


25 listopada, godz. 20:00

Klub Niebo (ul. Nowy Świat 21C, Warszawa)

Hatti Vatti / Zeit

W ubiegłym roku w katalogu słynnej na scenie nowoczesnej elektroniki belgijskiej wytwórni R&S zagościł polski projekt Hatti Vatti. Pod szyldem tym ukrywa się gdański producent Piotr Kaliński. Nagrany przezeń z trzema jazzmanami album Zeit łączy różne gatunki i brzmienia: dub, jazz, psychodelię, kosmische musik i ambient. Pierwsza prezentacja tego materiału na żywo odbędzie się podczas festiwalu Eufonie – 25 listopada w warszawskim klubie Niebo.

Hatti Vatti:  

Piotr Kaliński – elektronika

Piotr Chęcki – saksofon

Paweł Stachowiak – gitara basowa 

Rafał Dutkiewicz – perkusja


27 listopada, godz. 19:30

Filharmonia Narodowa, Sala Koncertowa (ul. Jasna 5, Warszawa)

Posłańcy: Bach / Schubert / Čiurlionis

Wieczór otworzy Kwartet smyczkowy c-moll Mikalojusa Konstantinasa Čiurlionisa – litewskiego twórcy, który muzykę i malarstwo splatał w jedną opowieść. Jego Kwartet łączy klasycyzujące części skrajne z ekspresyjną częścią środkową, której melancholijna melodyka rozwija się na tle nasyconego chromatyką akompaniamentu. Następnie zabrzmi bachowski Koncert d-moll BWV 1052 – pełen witalności, z błyskotliwymi dialogami solisty i orkiestry oraz nastrojowym Adagio w części środkowej. Na zakończenie usłyszymy Kwartet d-moll „Śmierć i dziewczyna” Franza Schuberta – dramatyczny dialog życia i śmierci, którego finałowa tarantella przywodzi na myśl „taniec śmierci”.

Lukas Geniušas – fortepian

Litewska Narodowa Orkiestra Kameralna

Sergiej Krylov – dyrygent


28 listopada, godz. 19:30

Filharmonia Narodowa, Sala Koncertowa (ul. Jasna 5, Warszawa)

Pasja: Penderecki

Skomponowana w 1966 roku Pasja według św. Łukasza należy do najważniejszych osiągnięć muzyki XX wieku. Choć powstała w specyficznym kontekście milenium chrześcijaństwa w komunistycznej Polsce, wyrasta ponad chwilowe okoliczności, kierując się ku uniwersalnym pytaniom. To monumentalny dramat dźwiękowy, w którym Penderecki – mistrz misternie tkanych obrazów muzycznych – ukazał cierpienie i kondycję człowieka, tworząc poruszający portret ludzkiej natury.

Chór i Orkiestra Filharmonii im. Karola Szymanowskiego w Krakowie 

Chór Polskiego Radia – Lusławice 

Chór Chłopięcy Filharmonii Krakowskiej 

Ukraiński Chór Dziecięcy Filharmonii Krakowskiej 

Maciej Tworek – dyrygent

Iwona Hossa – sopran

Mariusz Godlewski – baryton

Artur Janda – bas

Dawid Ber – przygotowanie Chóru Polskiego Radia – Lusławice

Janusz Wierzgacz – przygotowanie Chóru Filharmonii im. Karola Szymanowskiego w Krakowie

Lidia Matynian – przygotowanie Chóru Chłopięcego i Dziewczęcego Filharmonii Krakowskiej

Olena Yatskulynets – przygotowanie Ukraińskiego Chóru Dziecięcego Filharmonii Krakowskiej 


28 listopada, godz. 19:00

The Romanian Athenaeum (Bukareszt)

George Enescu Philharmonic Orchestra – koncert symfoniczny

Antonín Dvořák i George Enescu to kompozytorzy, którzy z lekkością i elegancją potrafili czerpać z tradycji muzycznych swoich narodów, budując indywidualny język muzyczny. Zamiłowanie do kultury, w której się wychowali, odcisnęło na nich piętno, ale nie definiowało ich jako artystów, co pokazuje wielkość przyświecających im idei. Byli oni kosmopolitami, którzy potrafili przekuć tradycję w uniwersalny, muzyczny język wartości – zrozumiały i fascynujący dla melomanów na całym świecie.

George Enescu Philharmonic Orchestra

Gabriel Bebeșelea – dyrygent

Jaemin Han – solista


29 listopada, godz. 18:00

Europejskie Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego (Lusławice 250)

Pasja: Penderecki

Skomponowana w 1966 roku Pasja według św. Łukasza należy do najważniejszych osiągnięć muzyki XX wieku. Choć powstała w specyficznym kontekście milenium chrześcijaństwa w komunistycznej Polsce, wyrasta ponad chwilowe okoliczności, kierując się ku uniwersalnym pytaniom. To monumentalny dramat dźwiękowy, w którym Penderecki – mistrz misternie tkanych obrazów muzycznych – ukazał cierpienie i kondycję człowieka, tworząc poruszający portret ludzkiej natury.

Organizatorem wydarzenia jest Europejskie Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego w Lusławicach.

Koncert odbywa się w ramach festiwalu Eufonie.

Chór i Orkiestra Filharmonii im. Karola Szymanowskiego w Krakowie 

Chór Polskiego Radia – Lusławice 

Chór Chłopięcy Filharmonii Krakowskiej 

Ukraiński Chór Dziecięcy Filharmonii Krakowskiej 

Maciej Tworek – dyrygent

Iwona Hossa – sopran

Mariusz Godlewski – baryton

Artur Janda – bas

Dawid Ber – przygotowanie Chóru Polskiego Radia – Lusławice

Janusz Wierzgacz – przygotowanie Chóru Filharmonii im. Karola Szymanowskiego w Krakowie

Lidia Matynian – przygotowanie Chóru Chłopięcego i Dziewczęcego Filharmonii Krakowskiej

Olena Yatskulynets – przygotowanie Ukraińskiego Chóru Dziecięcego Filharmonii Krakowskiej 


29 listopada, godz. 18:00

Filharmonia Narodowa, Sala Koncertowa (ul. Jasna 5, Warszawa)

Porywy: Enescu / Wajnberg / Kodály

Bogactwo muzyki ludowej wielokrotnie inspirowało „poważny” repertuar koncertowy. Oryginalność, szczerość i żywiołowość tkwiące w ludowych rytmach i melodiach nabierały artystycznego szlifu w kompozytorskich opracowaniach, ale nie traciły autentyczności pierwowzorów. Tak jest i w przypadku Poematu op. 1 George’a Enescu, Koncertu wiolonczelowego Mieczysława Wajnberga oraz Tańców z Galanty Zoltána Kodály’ego. Utwory te, choć napisane przed wielu laty, pozostają w repertuarze do dziś i należą do najchętniej słuchanych.

Orkiestra i Chór Męski Filharmonii Narodowej

Gergely Madaras – dyrygent

Tomasz Daroch – wiolonczela

Bartosz Michałowski – dyrektor chóru


29 listopada, godz. 19:00

Nadbałtyckie Centrum Kultury w Gdańsku (ul. Świętojańska 50, Gdańsk)

Polski Piach gra Reksia

Za najsłynniejszym pieskiem w polskiej animacji kryje się wzruszająca historia kompozytora, który planował pisać wyłącznie dla dorosłych. Zenon Kowalowski dał czworonożnemu bohaterowi jedną z najciekawszych i niebanalnych ścieżek w historii polskiej muzyki do bajek. Eufonie prezentują Reksia w wydaniu artystów zrzeszonych w projekcie Polski Piach, wywodzących się z warszawskiego środowiska muzyki improwizowanej i współczesnej, a zainspirowanych szeroko rozumianym bluesem. Patryk Zakrocki, Piotr Mełech i Piotr Domagalski to kameraliści otwarci na świat – w swoich zainteresowaniach są idealnymi partnerami animowanego psiaka.

Organizatorem wydarzenia jest Nadbałtyckie Centrum Kultury.

Polski Piach: 

Patryk Zakrocki – gitary

Piotr Mełech – klarnet basowy

Piotr Domagalski – basetla


29 listopada, godz. 19:30

Butelkownia (Plac Konesera 3, Warszawa)

Natura świata / Karolina Mikołajczyk i Iwo Jedynecki

Podobnie jak w sztuce oratorskiej, muzyka często wypowiada się niejako między dźwiękami. Takich głosów można szukać we wrażliwych melodycznie i oszczędnych w środkach utworach Wałentyna Silwestrowa (Intermezzo), Pēterisa Vasksa (Plainscapes) i Henryka Mikołaja Góreckiego (Kołysanki i tańce op. 47). Z kolei Conversio Erkki-Svena Tüüra i Tempo di valse z Musica ricercata Györgya Ligetiego to przykłady przewrotnego podejścia do formy. Muzyka nowa zaś – Up Dariusza Przybylskiego i Aria Justė Janulytė – ponownie koncentruje się na samym dźwięku. Dodatkowo, między tymi dziełami zabrzmią improwizowane intermezza.

Duo Karolina Mikołajczyk & Iwo Jedynecki – skrzypce / akordeon

Pola Błasik – aktorka

Anna Grycewicz – aktorka

Tomasz Cyz – reżyseria / koncepcja reżyserska  

Karolina Bramowicz – scenografia


30 listopada, godz. 18:00

Filharmonia Narodowa, Sala Koncertowa (ul. Jasna 5, Warszawa)

Fratres: Parać / Pärt / Šipuš

Wobec zgiełku codzienności nowa muzyka często skłania się ku eksplorowaniu ciszy, prostocie i duchowej głębi. Arvo Pärt, Frano Parać i Berislav Šipuš tworzą dzieła o kontemplacyjnym charakterze, zakorzenione w tradycji nowej prostoty i nowej duchowości. Liryczne Dona nobis pacem Paraća, medytacyjne Fratres i majestatyczne Salve Regina Pärta oraz dramatyczna, polistylistyczna Pasja Šipuša łączą w sobie różnorodność środków z uniwersalnym, humanistycznym przesłaniem.

Chór i Orkiestra Telewizji Chorwackiej

Tomislav Fačini  – dyrygent

Monika Cerovčec – sopran

Martina Gojčeta Silić – mezzosopran

Roko Radovan – tenor

Marko Špehar – bas

Sreten Mokrović – narrator

Lana-Lucija Horvatić – wiolonczela

Mirjana Krišković – harfa

Veronika Ćiković – harfa

Hrvoje Sekovanić, Krunoslav Benko, Francesco Mazzoleni, Fran Krsto Šercar – instrumenty perkusyjne


30 listopada, godzinę podamy wkrótce

Filharmonia im. Karola Szymanowskiego (ul. Zwierzyniecka 1, Kraków)

George Enescu Philharmonic Orchestra – koncert symfoniczny

Antonín Dvořák i George Enescu to kompozytorzy, którzy z lekkością i elegancją potrafili czerpać z tradycji muzycznych swoich narodów, budując indywidualny język muzyczny. Zamiłowanie do kultury, w której się wychowali, odcisnęło na nich piętno, ale nie definiowało ich jako artystów, co pokazuje wielkość przyświecających im idei. Byli oni kosmopolitami, którzy potrafili przekuć tradycję w uniwersalny, muzyczny język wartości – zrozumiały i fascynujący dla melomanów na całym świecie.

Organizatorem wydarzenia jest Filharmonia Krakowska.

Orkiestra Filharmonii im. George’a Enescu

Gabriel Bebeșelea – dyrygent

Jaemin Han – wiolonczela


1 grudnia, godz. 19:30

Filharmonia Narodowa, Sala Koncertowa (ul. Jasna 5, Warszawa)

Podróże: Enescu / Dvořák

Antonín Dvořák i George Enescu to kompozytorzy, którzy z lekkością i elegancją potrafili czerpać z tradycji muzycznych swoich narodów, budując indywidualny język muzyczny. Zamiłowanie do kultury, w której się wychowali, odcisnęło na nich piętno, ale nie definiowało ich jako artystów, co pokazuje wielkość przyświecających im idei. Byli oni kosmopolitami, którzy potrafili przekuć tradycję w uniwersalny, muzyczny język wartości – zrozumiały i fascynujący dla melomanów na całym świecie.

Orkiestra Filharmonii im. George’a Enescu

Gabriel Bebeșelea – dyrygent

Jaemin Han – wiolonczela


6 grudnia, godz. 18:00

Filharmonia im. Karola Szymanowskiego (ul. Zwierzyniecka 1, Kraków)

Quo Vadis / Nowowiejski

Premiera Quo vadis odbyła się w 1907 roku w Usti nad Łabą. Dwa lata później w Amsterdamie kompozytor zaprezentował publiczności dzieło w nowej odsłonie i odniósł tym spektakularny sukces. Po koncercie w dowód uznania uhonorowano go pozłacanym wieńcem laurowym, otrzymał też pierścień od królowej Wilhelminy. Jeśli ktoś zapytałby wtedy Nowowiejskiego, dokąd zmierza – quo vadis? – ten z czystym sumieniem mógłby odpowiedzieć, że… święcić triumfy na światowych scenach. Pomimo wymagającej obsady, popularne w dwudziestoleciu międzywojennym oratorium polskiego twórcy wykonywano często w Europie, a także poza jej granicami.

Organizatorem wydarzenia jest Filharmonia Krakowska.

Koncert odbywa się w ramach festiwalu Eufonie.

Orkiestra i Chór Filharmonii Krakowskiej

Wojciech Gierlach – bas

Sebastian Szumski – bas

Piotr Sułkowski – dyrygent

Janusz Wierzgacz – przygotowanie chóru


7 grudnia, godz. 18:00

Dom Kultury Mors (ul. Sportowa 28, Dębica)

Pasja: Penderecki

Skomponowana w 1966 roku Pasja według św. Łukasza należy do najważniejszych osiągnięć muzyki XX wieku. Choć powstała w specyficznym kontekście milenium chrześcijaństwa w komunistycznej Polsce, wyrasta ponad chwilowe okoliczności, kierując się ku uniwersalnym pytaniom. To monumentalny dramat dźwiękowy, w którym Penderecki – mistrz misternie tkanych obrazów muzycznych – ukazał cierpienie i kondycję człowieka, tworząc poruszający portret ludzkiej natury. Koncert odbywa się w ramach festiwalu Dębickie Korzenie i festiwalu Eufonie.

Organizatorem wydarzenia jest Dom Kultury Mors.

Koncert odbywa się w ramach festiwalu Dębickie Korzenie i festiwalu Eufonie.

Chór i Orkiestra Filharmonii im. Karola Szymanowskiego w Krakowie 

Chór Polskiego Radia – Lusławice 

Chór Chłopięcy Filharmonii Krakowskiej 

Ukraiński Chór Dziecięcy Filharmonii Krakowskiej 

Maciej Tworek – dyrygent

Iwona Hossa – sopran

Mariusz Godlewski – baryton

Artur Janda – bas

Dawid Ber – przygotowanie Chóru Polskiego Radia – Lusławice

Janusz Wierzgacz – przygotowanie Chóru Filharmonii im. Karola Szymanowskiego w Krakowie

Lidia Matynian – przygotowanie Chóru Chłopięcego i Dziewczęcego Filharmonii Krakowskiej

Olena Yatskulynets – przygotowanie Ukraińskiego Chóru Dziecięcego Filharmonii Krakowskiej 


24 października 2025 – 25 stycznia 2026

Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK (Lipowa 4, Kraków)

Instalacja Konrada Smoleńskiego Everything Was Forever Until It Was No More

Wspólnie z MOCAK-iem i Krakowskim Biurem Festiwalowym (Festiwal Sacrum Profanum) sięgamy po głośną instalację dźwiękową Konrada Smoleńskiego Everything Was Forever Until It Was No More, która reprezentowała Polskę na weneckim Biennale w 2013 roku. Działamy w zrównoważony sposób, kierując się ideą ekologii artystycznej i przywracania do obiegu ważnych istniejących dzieł. Na pracę Smoleńskiego składają się dwa spiżowe dzwony, których bicie jest rejestrowane i przetwarzane elektronicznie, a następnie odtwarzane przez ściany głośników. Ważnym elementem jest wibrująca podłoga, która stanowi także scenę dla koncertów, wchodzących w interakcję z instalacją. Artysta, przełamując stereotypy i oczekiwania, kreuje sferę doświadczenia, do której wejdą zaproszeni muzycy i publiczność. Granice między sceną muzyczną i przestrzenią sztuki zostają zatarte.

Konrad Smoleński – Everything Was Forever Until It Was No More (2013-2025) 

Daniel Muzyczuk, Agnieszka Pindera – kuratorzy 

informacja prasowa

poniedziałek, 28 listopada 2022

Retransmisja wyjątkowego koncertu rocznicowego na antenie radiowej Dwójki

29 listopada Program 2 Polskiego Radia zaprasza na retransmisję koncertu w 140. rocznicę urodzin Karola Szymanowskiego i w roku pogrzebu Krzysztofa Pendereckiego. W programie utwory Cherubiniego, Szymanowskiego, Pendereckiego, oraz Schumanna. Koncert Izraelskiej Opery i Instytutu Adama Mickiewicza w „Filharmonii Dwójki” o godz. 19.30 na antenie radiowej Dwójki.     

Gmach Opery w Tel AvivieFoto: Roman Yanushevsky/Shutterstock

29 listopada w 140. rocznicę urodzin Karola Szymanowskiego i w roku pogrzebu Krzysztofa Pendereckiego radiowa Dwójka zaprosi słuchaczy na retransmisję koncertu Izraelskiej Opery i Instytutu Adama Mickiewicza, który odbył się 5 listopada br.  

W programie koncertu Luigi Cherubini Agnus Dei i Dies irae z Requiem, Krzysztof Penderecki Kadisz (izraelskie prawykonanie), Karol Szymanowski Słopiewnie op. 46 bis (izraelskie prawykonanie), Robert Schumann Koncert fortepianowy a-moll op. 54. 

Wykonanie:  Iwona Hossa – sopran, Shai Abramson – kantor, Sławomir Holland – narrator, Garrick Ohlsson – fortepian, Chór Męski Filharmonii Krakowskiej, Israel Camerata Jerusalem, Avner Biron – dyrygent. 

Karol Szymanowski – kompozytor, pianista, pedagog i pisarz, to jeden z najwybitniejszych polskich twórców. W swoich dziełach nie stronił od ludowości. Ważny w jego życiu był kontakt z Tatrami i góralszczyzną. W 1921 roku kompozytor ukończył cykl pieśni "Słopiewnie" do słów Juliana Tuwima. 

Szymanowski zmarł 29 marca 1937 roku w szwajcarskiej Lozannie. Za swoją twórczość muzyczną o wiekopomnym znaczeniu dla kultury polskiej i ogólnoświatowej prezydent Ignacy Mościcki nadał mu pośmiertnie, 2 kwietnia 1937 roku, Wielką Wstęgę Orderu Odrodzenia Polski.

Retransmisja  koncertu w Programie 2 Polskiego Radia we wtorek, 29 listopada, o godz. 19.30 w „Filharmonii Dwójki”.

informacja prasowa

piątek, 21 maja 2021

Danuta Gwizdalanka: "Uwodziciel. Rzecz o Karolu Szymanowskim", czyli obchodzenie artysty jak lwa albo tygrysa /recenzja książki/

Autorka pisze o kompozytorze z właściwym sobie dystansem, niezbędnym do tego, aby stworzyć portret człowieka skomplikowanego i pełnego sprzeczności. Sięga po dokumenty z epoki, po obfitą korespondencję, odczytując je jakby "obchodziła i okrążała, badając i opisując wielkiego artystę jak na przykład lwa albo tygrysa". W ten sposób maluje wielobarwny  portret artysty,  ukazując go w relacjach z innymi: rodziną, przyjaciółmi, kochankami...  Poznajemy go także w roli kompozytora i pianisty, poety i pisarza.

Mój egzemplarz książki Danuty Gwizdalanki "Uwodziciel. Rzecz o Karolu Szymanowskim", PWM Edition
Autorka biografii Karola Szymanowskiego, Danuta Gwizdalanka, pisze o muzyce od wielu lat i to częstokroć niekonwencjonalnie. Zapoczątkowała w Polsce tematykę ekologii muzyki, m. in. tłumacząc esej R. Murray Schafera The Music of the Environment (Muzyka środowiska), który zaowocował cyklem artykułów  pod wiele obiecującym tytułem Strojenie trąb jerychońskich na łamach „Ruchu Muzycznego". Jest także autorką podręczników, prac poświęconych społecznym kontekstom kultury muzycznej i muzyce kameralnej. Spod jej błyskotliwego pióra wyszły ponadto  biografie Witolda Lutosławskiego, Mieczysława Wajnberga, a ostatnio długo oczekiwana i obszerna - Karola Szymanowskiego. Kompetentna, rzetelna, nie unikająca trudnych tematów, a przy tym - mimo że napisana z prawdziwym rozmachem (ponad 800 stron!), znakomicie się ją czyta. O kompozytorze "Króla Rogera" pisał wcześniej Stanisław Gołachowski czy Teresa Chylińska, ale dopiero dzięki Gwizdalance otrzymujemy pełne kompendium wiedzy o nim o jego muzyce. 

Anna Szymanowska z obydwoma synami i najmłodszą córką 
w pierwszych latach wojny/skan

Autorka pisze o kompozytorze z właściwym sobie dystansem, niezbędnym do tego, aby stworzyć portret artysty tak skomplikowanego i pełnego sprzeczności. Nie przypadkiem opatrzyła przedmowę mottem z Sonaty Belzebuba Stanisława Ignacego Witkiewicza, którego autor podkreśla, że przeżycia artystów - w swej istocie odmienne od zwykłych zjadaczy chleba - mają swoje odzwierciedlenia w ich dziełach. A przy tym Witkacy pokpiwa sobie z biografów, którzy "do śmieszności zajmują się szczegółami" z życia artystów. Biografia Karola Szymanowskiego wyrasta - jak twierdzi jej autorka - z fascynacji pięknem i oryginalnością jego muzyki. Interesuje ją także człowiek, który skrywa się za dziełami. Wielbiciele jego muzyki mają tendencję do idealizowania twórcy, jego wrogowie zaś zwykli deformować jego cechy.  Autorka tej biografii deklaruje obiektywizm. Sięga po dokumenty z epoki, po obfitą korespondencję, odczytując je - jak powiada za Boyem Żeleńskim - jakby "obchodziła i okrążała, badając i opisując wielkiego artystę jak na przykład lwa albo tygrysa". W ten sposób tworzy portret artysty wielobarwny, ukazując go w relacjach z innymi: rodziną (właściwie: klanem), przyjaciółmi, kochankami...  Poznajemy go także w roli kompozytora i pianisty, poety i pisarza.

W przypadku tej biografii "obiektywny" nie oznacza bynajmniej "suchy", "naukowy" - wręcz przeciwnie! Czujemy temperaturę relacji, ba, sami ulegamy emocjom. Jesteśmy niejako świadkami "narodzin gwiazdy", przyglądamy się Szymanowskiemu - czułemu synowi i bratu, a także kochanemu wujkowi, któremu w którymś momencie zaczynają ciążyć rodzinne obowiązki, ale nigdy się z nich w gruncie rzeczy nie zdoła uwolnić, bo bez rodziny się wtedy nie istniało. 

Paweł Kochański z Karolem Szymanowskim w Londynie, 1920/skan

Niepostrzeżenie zaczynamy dostrzegać w nim coś więcej niż czarującego człowieka, którego urokowi ulegali wszyscy bez wyjątku. Jak wspomina częsty gość Tymoszówki - majątku rodziny - Władysław Burkarth, "Karol posiadał w każdym słowie i geście jakiś niewysłowiony czar". W rodzinie był uwielbiany! Siostra Zofia w liście z 1939 roku pisze bałwochwalczo: "Nasza cała rodzina nie jest godna zawiązać Ci rzemyka u nóg". Trzeba przyznać, że utrzymywał wszystkich, kiedy opuścili Tymoszówkę po rewolucji i prowadzili życie ponad stan w dużym i eleganckim mieszkaniu w Warszawie. Szymanowski wzrusza nas swoją czułością i poświęceniem dla rodziny: matki, brata, sióstr. Wzrusza nas jeszcze bardziej, gdy czytamy, że okazywał też wiele serca swojej siostrzenicy Alusi (córce Stanisławy), zmarłej przedwcześnie w dramatycznych okolicznościach, a także Kici (córce Zofii), której okazywał więcej miłości niż zajęta sobą matka, a także opłacał jej pensję. Dziewczynka nazywała go w listach "wujciem najdroższym" i pisała, że "Wujcio był dla mnie zawsze jak najlepszy ojciec, a nawet tysiąc razy lepszy (...)". Abyśmy jednak zbytnio się nie rozczulili, autorka komentuje: "Instynkt rodzicielski Szymanowskiego znajdował jeszcze jedno ujście - w relacjach z młodymi mężczyznami"... I tak niepostrzeżenie przechodzimy w tę nieco przemilczaną sferę relacji kompozytora. Im dłużej przyglądamy się jego stosunkom rodzinnym, zaczynamy pojmować, że wcale nie były takie idealne, raczej... hm... skomplikowane. Kiedy kompozytor przedwcześnie umarł, reakcja matki na wieść o śmierci ukochanego i genialnego syna była dość osobliwa. Podobno pani Szymanowska opadła na fotel, , jęknęła "Moje Katocisko" (Karol był przez najbliższych nazywany Katotem), po czym całkiem  spokojnym głosem kazała sobie zmierzyć puls...

W sanatorium Davos na leczeniu gruźlicy, wraz z siostrą Stanisławą i
z nieodłącznym  papierosem/skan

Szymanowski przyjaźnił się z wieloma muzykami: dyrygentami, wykonawcami swoich kompozycji, pisarzami. Wszyscy byli pod jego urokiem. A jednocześnie - jak pisze Jarosław Iwaszkiewicz (kuzyn kompozytora) - był bardzo samotny. Ta uwaga może najpierw zaskakiwać i dziwić, kiedy jednak wnikniemy - dzięki Gwizdalance - głębiej w te relacje, okaże się, że kompozytor traktował przyjaciół instrumentalnie. Leonia Grandstein - jego powierniczka, przyjaciółka, która była jednocześnie kimś w rodzaju menedżerki, tolerowała jego ludzkie słabości, choć i ona taktowanie dawała mu niekiedy do zrozumienia, że wyraża życzenia sprzeczne z własnym interesem. Mnie najbardziej poruszył jego stosunek do Zofii Kochańskiej - przyjaciółki i żony przyjaciela, wykonawcy jego utworów, Pawła Kochańskiego. Ona się nim zachwycała i pisywała pełne uwielbienia i egzaltacji listy, a ponadto  "organizowała" dla niego bogate sponsorki. On zaś jawnie ją wykorzystywał, okłamywał, że ciężko pracuje, że brakuje mu pieniędzy, a nawet czynił wyrzuty, gdy jego główna sponsorka przestała go finansować (nigdy jej zresztą za to nie raczył podziękować). Po śmierci Kochańskiego, kiedy Zofia znalazła się w trudnej sytuacji, w ogóle zerwał z nią kontakty... Listy od kompozytora adresatka przechowywała aż do swojej śmierci, po czym trafiły do Polski. Nikt jednak nie miał odwagi opublikować je. Ich fragmenty oraz historię przyjaźni z Kochańskimi poznajemy dopiero dzięki Danucie Gwizdalance. Szymanowski oczekiwał od przyjaciół nieustannego zainteresowania, ale sam nie kwapił się odpowiedzieć tym samym. 

Dzięki biografii poznajemy także kulisy powstawania utworów Karola Szymanowskiego oraz okoliczności ich wykonań. Za sprawą listów i wspomnień poznajemy kompozytora, jakiego dotąd nie znaliśmy, m. in. także jako poetę, gdyż - jak pisze Zygmunt Mycielski - "był może jeszcze bardziej muzykiem, którego sztuka płynęła z poezji". Stąd tak wiele pieśni połączonych w cykle. 

Ciągle, przez całą biografię, przewija się przede wszystkim Szymanowski, by tak rzec, "prywatny": człowiek pewien swojego geniuszu, mający w związku z tym duże oczekiwania w stosunku do otoczenia, ale także Szymanowski chorowity, hipochondryk, Szymanowski nie stroniący od alkoholu i nikotyny (mimo gruźlicy). Nałogi stały się zresztą przyczyną jego przedwczesnej śmierci.

Portret Szymanowskiego autorstwa Witkacego, 1930/skan

Autorka kończy swoją opowieść o Szymanowskim podobnie jak ją zaczęła - cytatem z Witkacego, który w "Pożegnaniu jesieni" tak pointuje pisanie biografii:

"Babranie się w autorze à propos  jego utworu, jest niedyskretne, niestosowne, niedżentelmeńskie. Niestety, każdy może być narażony na tego rodzaju świństwa. Jest to bardzo nieprzyjemne". 

Zapewne Szymanowski byłby podobnego zdania, jednak gdyby nie owo "babranie się", cóż byśmy dziś wiedzieli o kompozytorze, poza encyklopedycznymi informacjami i pomnikowymi laurkami? Gdzie byłby człowiek z jego zaletami i wadami, fascynujący i irytujący - prawdziwy?

Książka Danuty Gwizdalanki "Uwodziciel. Rzecz o Karolu Szymanowskim. O osobie, muzyce, przyjaciołach, wyznawcach i (urojonych) wrogach. O inspiracjach, fascynacjach i fobiach." ukazała się 29 marca 2021 roku w Polskim Wydawnictwie Muzycznym.


poniedziałek, 25 listopada 2024

Powrót Orfeusza - koncert pamięci Andrzeja Markowskiego w setną rocznicę urodzin w NFM /zapowiedź/

29 listopada o 19.00 Narodowe Forum Muzyki zaprasza na koncert NFM Filharmonii Wrocławskiej pod batutą maestra Jacka Kaspszyka, poświęcony pamięci Andrzeja Markowskiego w setną rocznicę jego urodzin. Partię solową wykona fińska skrzypaczka Elina Vähälä.

Jacek Kaspszyk,  fot. Maciej Zienkiewicz

Postać tego znakomitego dyrygenta i kompozytora nierozerwalnie zrosła się z Wrocławiem, a spuścizna artysty trwa do dziś. To przecież właśnie on był twórcą i wieloletnim dyrektorem Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans. Był też laureatem francuskiej nagrody fonograficznej Grand Prix du Disque Charles Cros za nagranie utworu Krzysztofa Pendereckiego Jutrznia, a także dwukrotnym zdobywcą Nagrody Orfeusza przyznawanej od 1963 roku za wybitne kreacje wykonawcze na festiwalu Warszawska Jesień.

„Całość strasznie fantastyczna i nieoczekiwana” – w taki sposób Karol Szymanowski podsumował swój I Koncert skrzypcowy w liście do jednego z przyjaciół. Dzieło to powstało jesienią 1916 roku w Zarudziu na terenie obecnej Ukrainy. W pracy nad partią solową pomagał twórcy jego przyjaciel, skrzypek Paweł Kochański, któremu też kompozycja została zadedykowana. Na wykonanie koncert musiał czekać aż osiem lat – zabrzmiał po raz pierwszy w Warszawie w listopadzie 1922 roku. Szymanowski w radykalny sposób odszedł w nim od tradycji romantycznej i od konwencjonalnej harmoniki na rzecz poszukiwania nowego stylu i sposobu wyrazu. Powstało dzieło baśniowe i oniryczne, o którym jeden z krytyków wypowiadał się następująco: „napisane bardzo swobodnie, o niezwykłej różnorodności, pełne kombinacji nieprzewidzianych, bogate i żywe, zainteresowało mię bardzo. Orkiestrze powierzono tu rolę malowniczą i opisową; skrzypcom – śpiew liryczny. Fale dźwiękowe zalewają subtelną melodię solisty, kaskady harfy otaczają ją, klarnety i oboje kłócą się zawzięcie. Można by powiedzieć, że krajobraz zmienia się co chwila, jak w filmie”. Podczas koncertu w NFM partię solową wykona fińska skrzypaczka Elina Vähälä, która od wielu lat promuje muzykę Szymanowskiego.

Oba obszary repertuarowe reprezentowane w programie koncertu – twórczość Karola Szymanowskiego i muzyka francuska – były przez Andrzeja Markowskiego niezwykle wysoko cenione. Patrząc w setną rocznicę urodzin na jego bogaty życiorys, trudno wymienić dziedzinę życia muzycznego w naszym kraju, w którą nie był zaangażowany: jako występujący na całym świecie dyrygent, który między innymi na Warszawskiej Jesieni dokonał niezliczonych prawykonań, współtworząc właściwie tym samym kanon muzyki XX wieku, a także jako kompozytor muzyki do przeszło trzydziestu filmów. W Krakowie pełnił funkcję dyrektora artystycznego filharmonii, zainicjował festiwal Musica Antiqua et Nova oraz organizował Krakowską Wiosnę Młodych Muzyków. I nadszedł czas na Wrocław – prowadzenie Filharmonii Wrocławskiej, budowę jej nowej siedziby oraz powołanie do życia Wratislavii Cantans. Jak lira Orfeusza zawieszona na niebie w postaci gwiazdozbioru towarzyszy nam do dzisiaj, tak całe współczesne życie muzyczne w Polsce nie pozwala zapomnieć o wybitnej postaci Andrzeja Markowskiego. 

Program:

Koncert pamięci Andrzeja Markowskiego w setną rocznicę urodzin


J. Mouquet La flûte de Pan – sonata na flet i fortepian op.15: cz. II Pan et les oiseaux*

K. Szymanowski I Koncert skrzypcowy op. 35 

***

C. Debussy Morze – poemat symfoniczny

M. Ravel La valse

Wykonawcy:

Jacek Kaspszyk – dyrygent

Elina Vähälä – skrzypce

Alicja Rebizant* – flet

Michalina Kociołek* – fortepian 

NFM Filharmonia Wrocławska


Czas trwania:

120 minut

informacja prasowa

poniedziałek, 9 marca 2020

Fryderyki w kategoriach muzyki poważnej przyznane!

Za nami uroczysta gala przyznania Fryderyków w dziesięciu kategoriach muzyki poważnej. Z cennymi statuetkami zjawiskowe wnętrza NOSPR-u opuszczają m.in. sekstet wokalny proMODERN, sopranistka Agata Zubel, klawesynistka Alina Ratkowska i Zespół Śpiewaków Miasta Katowice „Camerata Silesia”. Aż dwa Fryderyki otrzymało wydawnictwo 100 na 100. Muzyczne Dekady Wolności. Wieczór uświetniły występy wybitnych artystów – m.in. Szymona Komasy i Ewy Tracz, Jakuba Józefa Orlińskiego oraz Bartłomieja Nizioła.


Tegoroczna gala wręczenia Fryderyków po raz drugi odbyła się w siedzibie Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach – obiekcie ze znakomitą akustyką, stanowiącym najlepszy anturaż dla tak prestiżowej ceremonii. Aż dwie statuetki otrzymało wydawnictwo będące świadectwem niezwykłego bogactwa polskiej fonografii, czyli 100 na 100. Muzyczne Dekady Wolności. Dwie przyznane dzisiejszego wieczoru statuetki pozostaną na Śląsku: w kategorii Album Roku Recital Solowy Fryderyka otrzymała Agata Zubel za płytę Apparition, a w kategorii Album Roku Muzyka Chóralna – Zespół Śpiewaków Miasta Katowice „Camerata Silesia”. 

Jakub Józef Orliński, fot. Radosław Kaźmierczak /Live

Nominowani w trzech kategoriach wokaliści z sekstetu proMODERN wyjadą z Katowic ze statuetką przyznaną w kategorii Album Roku Muzyka Współczesna za płytę Comfort Zone. Orkiestra Polskiego Radia w Warszawie nagrodzona została Fryderykiem w kategorii Muzyka Chóralna i Oratoryjna za album Karol Szymanowski: Hagith.

Alinę Ratkowską Akademia Fonograficzna wyróżniła statuetką w kategorii Album Roku Muzyka Dawna za płytę z kompozycjami Johanna Gottlieba Goldberga. Wydawnictwo z sonatami Zygmunta Stojowskiego i Ludomira Różyckiego w wykonaniu Agnieszki Przemyk-Bryły i Tomasza Strahla ogłoszono najlepszym albumem muzyki kameralnej. W kategorii Muzyka Koncertująca Fryderyka otrzymała płyta Emil Młynarski: Violin Concertos w wykonaniu Piotra Pławnera i Orkiestry Filharmonii Łódzkiej im. Artura Rubinsteina pod dyr. Pawła Przytockiego. Za Najlepszy Album Polski za Granicą Akademia uznała płytę Rafała Blechacza & Bomsori Kim Fauré, Debussy, Szymanowski, Chopin.

Ewa Tracz & Szymon Komasa, fot. Radosław Kaźmierczak /Live


Uroczystość wręczenia tegorocznych Fryderyków uświetniły występy doskonałych artystów. Dla zebranej publiczności zagrali gospodarze, czyli Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia pod batutą swojego szefa artystycznego – Lawrence’a Fostera. Kunszt wokalny zaprezentowali Ewa Tracz (sopran) i Szymon Komasa (baryton) nominowany do tegorocznych Fryderyków w kategorii Album Roku Recital Solowy za płytę Polish Love Story.

proMODERN, Fryderyk Festival, fot. Agencja LIVE Sp. z o.o.

Na scenie NOSPR zagościł również sekstet wokalny proMODERN, zdobywca Fryderyka w kategorii Album Roku Muzyka Współczesna. Ucztą muzyczną był niewątpliwie występ Berlin Piano Trio pod przewodnictwem Krzysztofa Polonka – koncertmistrza Filharmoników Berlińskich. W Katowicach wystąpił również wybitny skrzypek – Bartłomiej Nizioł. Wieczór zwieńczył występ Marka Brachy, który wykonał Poloneza A-dur op. 40.

Krzysztof Jakowicz, fot. Radosław Kaźmierczak /Live

Tegoroczny ZŁOTY FRYDERYK w kategorii muzyka poważna trafił do rąk wybitnego polskiego skrzypka – Krzysztofa Jakowicza. Artysta uważany jest za „skrzypcowego prawnuka” Henryka Wieniawskiego oraz naznaczony przez samego Witolda Lutosławskiego, który powierzył mu polskie prawykonanie wszystkich swoich utworów skrzypcowych.

Podczas gali wręczona została również Nagroda ZAIKS-u dla najlepszego kompozytora młodego pokolenia, która powędrowała do Mikołaja Majkusiaka.

Nagrody w kategoriach muzyki rozrywkowej i jazzu wręczone zostaną 14 marca w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach.

materiały prasowe Akademii Fonograficznej

środa, 18 września 2019

54. MF Wratislavia Cantans /relacja z festiwalu/

Tegoroczny 54. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans zabrał nas w muzyczną podróż na Południe. Okazało się, że znaczenie i barwy tej nazwy są zmienne i różnorodne, ale zawsze kojarzą się z piękną muzyką. Największe wrażenie wywarły na mnie trzy koncerty: "Judyta triumfująca" A. Vivaldiego, III Symfonia G. Mahlera oraz "Sud , sud" G. Solimy. Oto dlaczego:


54. edycja Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans, podobnie jak poprzednie, utwierdziła nas w przeświadczeniu, że wiek nie ma tu nic do rzeczy, ba, w przypadku muzyki dawnej jest to wręcz zaleta :-) Najważniejszy jednak jest fakt, iż od kilku lat festiwal prowadzi Giovanni Antonini, który łączy w sobie pasję, pracowitość i odpowiednie kompetencje. Każda kolejna odsłona festiwalu jest dla nas swoistym muzycznym objawieniem - spaja bowiem jedną przewodnią myślą rozmaite, często niezwykłe wydarzenia muzyczne. W tym roku inspiracją stało się Południe.

Konferencja prasowa 44. MF Wratislavia Cantans, drugi od lewej dyr. Andrzej Kosendiak, obok niego: Giovanni Antonini, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Romantycy, którym patronował J. W. Goethe jako autor "Podróży włoskiej", traktowali Południe jak mekkę albo słoneczną krainę przypominającą Arkadię. Jeszcze większe bodaj znaczenie miało dla naszej kultury słynne dzieło Pawła Muratowa: "Obrazy Włoch", które odcisnęło swoje piętno zarówno na polskiej literaturze (Jarosław Iwaszkiewicz, Zbigniew Herbert), jak i na muzyce. Karol Szymanowski, rówieśnik Muratowa, w latach poprzedzających wybuch I wojny światowej także podróżował do Włoch. Prawdziwą rewelacją był dla niego zwłaszcza pobyt na Sycylii. Wrażenia te znalazły odbicie w znakomitych dziełach tworzonych już w czasie wojny, w rodzinnej Tymoszówce. Powstały wtedy Maski, Metopy, Mity, III Symfonia, I Koncert skrzypcowy. Napisał także powieść "Efebos", w której chciał zawrzeć swoje marzenia o lepszym świecie. Miała ona za tło włoskie pejzaże i włoską sztukę i stanowiła apologię piękna, miłości, swobody. W tym samym czasie — i czerpiąc z podobnych inspiracji — rozpoczynał Szymanowski pracę nad "Królem Rogerem". Opera dotykała podobnej problematyki, co Efebos: związków i napięć między dionizyjską i apolińską wizją życia i twórczości. Scenerią były znów Włochy. Libretto pisał młody kuzyn Szymanowskiego Jarosław Iwaszkiewicz, który wypełniał jedynie zalecenia wielkiego kompozytora. Jednak później sam stał się autorem takich utworów, jak "Śpiewnik włoski", "Kochankowie z Werony" czy "Podróże do Włoch". Całe Włochy bowiem, nie tylko ich południe, są dla Polaków Południem - ową wymarzoną krainą. Przede wszystkim jako miejsce najpiękniejszej, najstarszej kultury, w której wciąż czujemy się jak "barbarzyńcy w ogrodzie". Mit Południa trwa, choć - jak mogliśmy się przekonać podczas tegorocznej Wratislavii - różne są jego oblicza.

Program dowiódł niezbicie, że istnieje wiele rytów religijnych, które miały swój początek na południu: chorał bizantyjski, śpiew mozarabski, muzyka etniczna z okolic Neapolu i afrykańska, a wreszcie wykroczyliśmy poza teren Europy doświadczając muzyki Południa Stanów, przetworzonej przez Georga Gershwina w operze "Porgy i Bess". Niektóre rodzaje muzyki były nam doskonale znane, jak choćby muzyka Gershwina czy nasza własna twórczość w postaci polskiej muzyki ludowej. Jak się podczas festiwalu osobiście przekonaliśmy, "Południe" oznacza szerokie spectrum i różne perspektywy, o czym zresztą uprzedzał nas maestro Giovanni Antonini na konferencji prasowej:

"Południe ma zawsze w sobie coś względnego, nie jest niczym absolutnym, i to zarówno geograficznie, jak i kulturowo. Jest to temat bardzo szeroki, ale o tych trudnych relacjach między Północą a Południem chcieliśmy w naszym programie także powiedzieć".

Bóg - uosobienie miłości, do której wszystko podąża: III Symfonia 

Gustawa Mahlera


Oficjalne rozpoczęcie festiwalu zainaugurował niezwykły koncert: III Symfonia Gustawa Mahlera w wykonaniu Israel Philharmonic Orchestra i pod dyrekcją Zubina Mehty. Maestro i jego muzycy wystąpili już podczas 50. odsłony Wratislavia Cantans. Zagrali wówczas IX Symfonię - uznaną za ostatnią symfonię romantyczną. Zasłużony dyrygent został także upamiętniony w Alei Gwiazd przed Narodowym Forum Muzyki.

O swoim utworze napisał Mahler w jednym z listów:

"Moja symfonia będzie czymś takim, czego jeszcze świat nigdy nie słyszał. Cała Natura dochodzi tutaj do głosu i wyjawia tajemnicę tak głęboką, jaką jedynie we śnie można przeczuć".

Maestro Zubin Mehta i Israel Philharmonic Orchestra, fot. Sławek Przerwa

Jest to zatem w założeniu symfonia-misterium, którą cechuje maksymalizm i poczucie nieograniczonej mocy twórczej. W płaszczyźnie symboliki symfonia tak rozumiana pragnie wyrazić kosmos i miejsce człowieka w nim z perspektywy nadziei, zgodnie z chrześcijańską koncepcją ludzkiej kondycji. To najbardziej rozbudowana, najbogatsza formalnie symfonia Mahlera - prawdziwe wyzwanie dla wykonawców. Maestro Mehta wraz z Israel Philharmonic Orchestra, a także solistką Gerhild Romberger i Chórem Chłopięcym NFM wspaniale ją zinterpretował. Całość ma charakter narracyjny, polifoniczny jak w powieściach Dostojewskiego, do których porównał ten utwór Bohdan Pociej. Na ten trop wskazują także tytuły poszczególnych części, które kompozytor usunął przed publikacją w 1898 roku.


Gerhild Romberger i Chór NFM, Chór Chłopięcy NFM, fot. Sawek Przerwa

Część I, zatytułowana pierwotnie "Pan budzi się, nastaje lato" (dosł. "nadciąga w rytmie marsza"), utrzymana w tonacji F-dur (jak zwykło się czynić od czasów "Pastoralnej"), zawiera bogactwo dźwięków natury, oddanych za pomocą oboju, skrzypiec, puzonu, trąbki, rogu i klarnetu. Kolejne części III Symfonii także nosiły pierwotnie znaczące tytuły: „Co mi mówią kwiaty na łące” (forma menueta), „Co mówią mi zwierzęta w lesie” (odgłosy zwierząt i ptaków), „Co mówi do mnie człowiek”. W tej części dopiero pojawia się partia wokalna, którą na wrocławskim koncercie wykonała Gerhild Romberger (cudowny mezzosopran!) w towarzystwie jednolitego akompaniamentu. Istotną rolę odgrywa w tej partii sam tekst, będący fragmentem dzieła Friedricha Nietzschego "Tako rzecze Zaratustra":

O Mensch! Gib Acht! (O człowieku! Uważaj!), mówiący o nieuniknionym cierpieniu, ale także o tym, że "Cała radość poszukuje wieczności" i nie pozwala człowiekowi się poddać.

Niezwykły, tajemniczy fragment, splatający się z chórem chłopięcym, śpiewającym o miłości Boga:

 „Co mówią mi anioły”oraz "Co mówi Miłość". W muzycznej wizji Mahlera świat ma charakter hierarchiczny - prowadzi człowieka w rejony wyższe, zamieszkałe przez doskonalsze formy bytu: aniołów i Boga pojmowanego jako uosobienie miłości, do której wszystko podąża. Oto przesłanie III Symfonii:

Niebiańska radość jest błogosławionym miastem,
niebiańska radość, która nie ma końca!
Niebiańska radość została udzielona Piotrowi
przez Jezusa i dla całej ludzkości na wieczne szczęście.

Toteż ostatnia część utworu została nasycona pełnią brzmienia orkiestry smyczkowej i częstą obecnością figur gruppetto - romantycznego symbolu miłości. Fragment ten zagrany został w tonacji D-dur Langsam — Ruhevoll — Empfunden (powoli, spokojnie, głęboko odczuwany) i na długo pozostanie w sercu...

Mohiko Fujimura i Israel Philharmonic Orchestra, fot. Sławek Przerwa

Trzeba było dyrygenta tak znakomitego i dojrzałego jak Zubin Mehta, aby wszystkie te niuanse Mahlerowej kompozycji oddać w sposób świadczący o głębokim zrozumieniu intencji kompozytora. To był tak wspaniały koncert, że wystarczyłby za wszystkie.A jednak maestro Antonini zadbał o to, abyśmy wysłuchali jeszcze innych, nie mniej pięknych, ba, olśniewających. Z pewnością należało do nich oratorium Antonia Vivaldiego "Judyta triumfująca"


Triumf Judyty i ... Julii


"Edyta Triumphans", 1. wydanie dzieła/ fot. Wikipedia


"Judyta triumfująca" Antonia Vivaldiego zawiodła nas na południe Włoch - do Wenecji, tam bowiem powstało to piękne, a jedyne zachowane oratorium tego kompozytora, tzw. "oratorium wojenne" (sacrum militare oratorium), które opisuje historię spotkania dzielnej izraelskiej wdowy Judyty z asyryjskim wodzem Holofernesem, którego skutki okazały się dla tego ostatniego tragiczne - stracił głowę w przenośni i dosłownie. Vivaldi podjął tę historię na nowo, mając własny zamysł. Oto bowiem w 1716 roku nastąpił zwrot w wojnie peloponeskiej. Turcy odstąpili od oblężenia twierdzy Korfu. Otóż Cassetti, librecista oratoriów Vivaldiego, użył biblijnej historii oblężenia Betulii w wojnie między Żydami a Asyryjczykami jako alegorii konfliktu Wenecji z Imperium Osmańskim. Oratorium miało zatem dawać nadzieję na zwycięstwo. A ponieważ kompozycja powstała z myślą o uczennicach szkoły, w której Rudy Ksiądz, jak go nazywano, pracował, toteż ów thriller rozpisany został na głosy wyłącznie żeńskie i z barokową przekorą podany w dość lirycznym sosie.


Sonia Prina jako Judyta e oratorium "Judyta triumfująca", NFM, fot. Sławek Przerwa

Na plan pierwszy wysuwa się motyw uwiedzenia ciemiężyciela przez naszą bohaterkę i dwuznaczne gry między parą protagonistów. Holofernes Vivaldiego zaś, jak zauważa Michael Talbot, to wprawdzie łajdak, ale czarujący, trochę jak Don Giovanni. Po wysłuchaniu cudownej arii "Sede, o cara" słuchacz jest wręcz przekonany o tym, że najgroźniejszy generał Nabuchodonozora wcale nie jest jakimś krwiożerczym potworem, ale czułym na niewieście wdzięki wrażliwym mężczyzną :-)  A gdybyśmy jeszcze mieli wątpliwości, wystarczy posłuchać arii "Nox obscura tenebrosa" oraz kolejnych recitatiwów, aby docenić, jak bardzo mu na Judycie zależy. W rezultacie odczuwamy dyskomfort, kiedy Judyta ostatecznie pozbawia go życia. Skłonni jednak jesteśmy wybaczyć Vivaldiemu brak dramatyzmu, który w tej sytuacji aż się prosi, a wszystko dlatego, że arie, które napisał, są niewyobrażalnie piękne. W "Judycie" nie ma duetów, dwukrotnie pojawia się chór reprezentujący kolejno wojowników asyryjskich oraz dziewczęta z Betulii. Mimo to jednak nie czujemy monotonii, ponieważ każdy z tych kobiecych głosów ma inne brzmienie, a ponadto charakterystyki dopełnia instrumentacja utworu.

Mary-Ellen Nesi jako Holofernes (mezzosopran)
NFM, fot. Sławek Przerwa

Judyta we wrocławskiej wersji oratorium dysponowała niskim kontraltem Soni Priny. Dawało to wrażenie godności i dystansu, który bohaterka przejawia w stosunku do Holofernesa. Ponadto Judyta ma do dyspozycji kobiece brzmienia violi d`amore, szałamaję i mandolinę. Przykładowo, po recitatiwach z Holofernesem, na koniec części II oratorium, zaśpiewała piękną liryczną arię z towarzyszeniem mandoliny: "Transic aetas", w której mówi o przemijaniu wszystkiego, także miłości, podczas gdy tylko dusza pozostaje nieśmiertelna.

Julia Lehzneva jako Vagaus (sopran), NFM, fot. Sławek Przerwa

Paradoksalnie, Holofernes w wykonaniu Mary-Ellen Nesi (mezzosporan) był bardziej liryczny od Judyty, szczególnie w ariach miłosnych, np. "Noli, o cara", gdzie towarzyszą mu oboje i organy obligato. Najczęściej jednak śpiewał w towarzystwie smyczków. Tak czy owak po tylu pięknych ariach każda kobieta by mu uległa :-) Ale nie Judyta!

Rolę sługi Holofernesa, Vagausa, zaśpiewała we Wrocławiu znana tu i kochana Julia Lehzneva (sopran), przydając blasku tej nieco marginesowej postaci. Wydaje się, że nie bez przyczyny była najgoręcej oklaskiwana po każdym swoim występie, począwszy od "Volate servi" ("Pośpieszcie słudzy"), a na dramatycznym "Armate di fuoko e di serpi", z przywoływaniem furii, ognistych smoków i węży, które miałyby pomścić pana. Jeśli ktoś triumfował w tym oratorium, to ośmielę się powiedzieć, że była to właśnie Julia.

Francesca Ascioti (kontralt) jako Ozjasz, NFM, fot. Sławek Przerwa

Godny zapamiętania był także kapłan Ozjasz w wykonaniu Francesci Ascioti (kontralt), śpiewającej szczególnie pięknie majestatyczny "Gaude felix". Poruszył mnie ponadto chór dziewic modlących się w Betulii: "Mundi Rector de Caelo micanti" w  niezwykle subtelnym wykonaniu Chóru NFM. Pojedyncze arie, oprawne we wciąż zmieniające się instrumentarium w wykonaniu fantastycznego Il Giardino Armonico, były w tym oratorium prawdziwym crème de la crème, czyniąc ten wieczór prawdziwym i niezapomnianym muzycznym przeżyciem.

Mary-Ellen Nesi jako Holofernes (mezzosopran) i Raffaella Milanesi jako Abra (sopran), w tle Chór NFM,
fot. Sławek Przerwa

Giovanniego Solimy podróże w czasie i przestrzeni


O tegorocznym Festiwalu Wratislavia Cantans mogłabym pisać bez końca, ale rozsądek nakazuje mi skupić się na tych koncertach, które szczególnie mnie poruszyły. Należał do nich z pewnością występ wybitnego włoskiego kompozytora i wiolonczelisty Giovanniego Sollimy, który pojawił się na festiwalu dwukrotnie: podczas 48. jego odsłony, a także rok później. Od początku wziął szturmem festiwalową publiczność i nic się pod tym względem nie zmieniło w tym roku. Muzyk to absolutnie niezwykły, oryginalny – i jako kompozytor, i jako wykonawca. Kogoś tak grającego tematy klasyczne, etniczne i współczesne nigdy wcześniej nie słyszałam. Niezwykła wyobraźnia muzyczna i wirtuozeria połączone z nieudawaną radością tworzenia.

Giovanni Solima (wiolonczela) i Michele Pasotti (teorba), Synagoga pod Białym Bocianem,
fot. Joanna Stoga

Koncert w Synagodze pod Białym Bocianem, zatytułowany "Sud, sud - a Musical Journey from Rome Beyond the Mediterranean Sea", rzeczywiście okazał się muzyczną podróżą z Rzymu na południe, sięgającą aż za Morze Śródziemne. Była to także podróż w czasie - od utworów z przełomu XVI i XVII wieku włoskiego kompozytora Giulio de Ruvo, hiszpańskiego twórcy Bartolome de Seima y Salaverde, poprzez  utwory XVIII-wiecznego kompozytora włoskiego Giovanni Batista Costanzi, po kompozycje współczesne Eliodoro Solimy oraz własne.  Artysta  grający na wiolonczeli wystąpił tym razem w towarzystwie Michele Pasotti - na teorbie, ale wykonał także wiele utworów solo.

Giovanni Solima (wiolonczela), Synagoga pod Białym Bocianem, fot. J. Stoga

Nie sposób opisać jego gry, bo jest to muzyk, który potrafi cudownie zagrać utwory klasyczne z niesłychaną wprost lekkością. Z drugiej zaś strony ciągle eksperymentuje z instrumentem, wydobywając z niego dźwięki skrzypiec, elektrycznej gitary, perkusji, a nawet ... całej orkiestry symfonicznej. Pomaga sobie głosem - własnym i publiczności. Solima to prawdziwy człowiek-orkiestra, w dodatku z taką ekspresją, że czasami nie sposób oddzielić człowieka od instrumentu. Mnie się nie bez przyczyny skojarzył z Mickiewiczowskim Wojskim:

Tu przerwał, lecz róg trzymał; wszystkim się zdawało,
Że Wojski wciąż gra jeszcze, a to echo grało.
(...)
Z oczyma wzniesionymi, stał jakby natchniony,
Łowiąc uchem ostatnie znikające tony.
A tymczasem zagrzmiało tysiące oklasków,

Tysiące powinszowań i wiwatnych wrzasków.

Zapewniam, że Solima grał w podobnym natchnieniu, a po jego koncercie zagrzmiały oklaski i głośny aplauz.

Sądzę, że dotyczy to całego Festiwalu Wratislavia Cantans - niby skończył się, a jednak w uszach brzmią ciągle jego dźwięki, zaś pod powieką zatrzymały się obrazy śpiewaków i instrumentalistów... Dziękuję!

Barbara Lekarczyk-Cisek

Wszystko jest poezją. O wystawie Ewy Rossano w Muzeum Pana Tadeusza

10 kwietnia w Muzeum Pana Tadeusza we Wrocławiu otwarto wystawę "Ogród wypowiedzianych słów", której autorką jest malarka i rzeźbi...

Popularne posty