Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania olimpiada teatralna, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania olimpiada teatralna, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 lipca 2018

7. Olimpiada Teatralna: Świat miejscem prawdy /zapowiedź festiwalu/

Od 14 października do 13 listopada 2016 r. stolica Dolnego Śląska przemieni się w teatralną stolicę świata w ramach ESK 2016. Ze swymi spektaklami pojawią się twórcy, którzy zmienili oblicze teatru XX i XXI wieku, m.in.: E. Barba, P. Brook, R. Castellucci, K. Lupa T. Suzuki.


Olimpiada Teatralna – geneza i idea festiwalu

Olimpiada Teatralna jest międzynarodowym festiwalem prezentującym najwybitniejszych twórców z całego świata. Aktualnie organizowana jest przez Instytut Grotowskiego i odbywa się po raz siódmy. Jej pomysłodawcą jest grecki reżyser Theodoros Terzopoulos, który powołał ją do życia w 1993 roku w Delfach, a obecnie pełni rolę jej przewodniczącego festiwalu. Olimpiada jest w założeniu miejscem spotkań uczniów i mistrzów, służącym prowadzeniu dialogu, pomimo różnic ideologicznych, językowych i kulturowych. Festiwal promuje bogactwo i różnorodność dziedzictwa teatru, a także wspiera wszelkiego rodzaju eksperymenty i poszukiwania z obszaru sztuk performatywnych. W zamyśle założycieli, OT ma na celu wzmocnienie i przywrócenie znaczenia współczesnego teatru na świecie.
Dotychczas odbyło się sześć edycji festiwalu, a każda miała inną myśl przewodnią. W Delfach, w 1995 roku była to ”Tragedia”, w Shizuoka, w 1999 roku – ”Dając nadzieję”, w 2001 roku w Moskwie – ‘’Teatr dla ludzi”, w 2006 roku w Stambule – ”Poza granicami”, w Seulu, w 2010 roku – ”Sarang. Miłość i człowieczeństwo”, a w Pekinie, w 2014 roku – ”Marzenie”. Polska edycja czerpie swoją myśl przewodnią z tytułu tekstu Jerzego Grotowskiego, wygłoszonego w 1976 roku, w którym ten wybitny twórca i eksperymentator teatralny przekonywał:
Wchodzimy w świat, aby przezeń przejść. Przechodzimy próbę świata, a świat jest miejscem prawdy. W każdym razie – świat powinien być miejscem prawdy.
Siódma edycja Olimpiady Teatralnej stanowi zatem zachętę do poszukiwania tej prawdy o świecie i o nas samych, staje także w obronie tradycji, wspierając jednocześnie potrzebę eksperymentowania na scenie.

Program 7. edycji – Świat  miejscem prawdy

Autorem programu siódmej edycji festiwalu jest Jarosław Fret – założyciel i lider Teatru Zar, dyrektor Instytutu Grotowskiego, wykładowca PWST, a także przewodniczący Rady Kuratorów i kurator ds. teatru Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016. Program podzielono na sześć nurtów, w ramach których zostaną zaprezentowane spektakle, warsztaty, debaty, spotkania, koncerty, projekcje filmów oraz wystawy. Ogółem zobaczymy siedemdziesiąt spektakli oraz sto trzydzieści wydarzeń okołoteatralnych.
W Olimpiadzie Teatralnej – powiedział podczas konferencji Jarosław Fret – chodzi mi nie tylko o kulturę spektaklu, ale także o kulturę teatru – o długie trwanie w teatrze, możliwość dyskutowania, debatowania poprzez teatr. Wszyscy twórcy przez nas zaproszeni  są słynni dzięki swojej filozofii uprawiania teatru. 

W tzw. nurcie głównym Olimpiady Teatralnej znajdą się przedstawienia najwybitniejszych twórców teatralnych z całego świata: Eugenio Barby, Petera Brooka, Romeo Castellucciego, Pippo Delbono, Jana Fabre, Walerija Fokina, Heinera Goebbelsa, Liu Libin, Krystiana Lupy, Eimuntasa Nekrošiusa, Tadashi Suzuki, Theodorosa Terzopoulosa oraz Roberta Wilsona. Będą to zarówno spektakle, które okazały się kamieniami milowymi w rozwoju sztuki teatralnej, jak też premiery i koprodukcje. Reżyserzy wezmą także udział w cyklu ”Prawda i tylko prawda” – prezentacjach ich artystycznego credo lub rozmów z udziałem badaczy i artystów, poświęconych różnych zagadnieniom, które w znaczący sposób wpłynęły na ich twórczość. Przegląd rozpoczną ”Trojanki” -  legendarny spektakl z roku 1974, w reżyserii Tadashiego Suzuki. Jarosław Fret nazwał go spektaklem – rewolucją, który nie tylko odmienił oblicze teatru japońskiego, dalekowschodniego, ale także teatru w ogóle.

Trojanki

Formuła Olimpiady została poszerzona o nowe wątki skupione wokół kluczowej idei spotkania najwybitniejszych twórców teatru europejskiego trzech pokoleń, które zostaną podjęte podczas cyklu dyskusji ”Landscape Now” – poświęconych wielkim postaciom i tradycjom teatralnym XX wieku. Spotkania przybiorą także kształt warsztatów dla aktorów i reżyserów oraz młodych krytyków.
W nurcie ”Więcej niż teatr” zostaną zaprezentowane problemy artystyczne i społeczne związane z niepełnosprawnością. Spektakle zaprezentują m.in. Teatr 21, Teatr CHOREA, VerTeDance i Teatr Archa z Czech. Program dopełni wystawa fotografii Jana Rosłwskiego, koncert zespołu Na Górze oraz cykl spotkań, których celem będzie wymiana doświadczeń między polskim i zagranicznymi twórcami.


Teatr Chorea

Do źródeł teatru polskiego odniesie się Festiwal ”Dziady. Recykling” pod kierownictwem naukowym prof. Leszka Kolankiewicza. Obejmie prezentację Mickiewiczowskich ”Dziadów” oraz  obrzędy kultu przodków odprawiane na żywo przez konformans Giucheneya. Prezentacjom towarzyszyć będą debaty, koncerty, projekcje filmowe, wystawy i publikacje. 
Osobny nurt – Estern Line - to prezentacja młodego, niezależnego teatru z Europy Środkowo-Wschodniej, rozwijający ideę Trzeciego Teatru, krytycznego wobec teatru instytucjonalnego. Spektakle zaprezentują m.in. Studium Teatralne, Teatr CHOREA, Teatr Porywacze Ciał, Teatr Pieśń Kozła, Teatr Zar, Grupa Teatralna Zero (Gracja), PLAVO pozorište (Serbia).

W czasie trwania Olimpiady wystąpią również artyści związani z Instytutem Grotowskiego. Zobaczymy ”Szczęśliwe dni” z Mają Komorowską i Adamem Ferencym, Aleksandrę Kazazou w spektaklu dedykowanym Melinie Mercouri, Roberto Bacci w adaptacji ”Leara”. Planowane jest także spotkanie z najbliższym współpracownikiem i współtwórcą Teatru Laboratorium – Ludwikiem Flaszenem. 

Strona festiwalu: http://www.theatreolympics2016.pl/olimpiada-teatralna-swiat-miejscem-prawdy-wroclaw-2016

Artykuł ukazał się pierwotnie na portalu Kulturaonline w październiku 2016 r.

`Trojanki` Tadashi Suzuki: O uniwersalności ludzkiego cierpienia /Olimpiada Teatralna/

Teatr najwyższej próby. Harmonia gestu, dźwięku, światła i muzyki stała się idealnym środkiem przekazu treści tragedii Eurypidesa.

Trojanki w reż. Tadashiego Suzuki podczas Olimpiady Teatralnej,
fot. Tobiasz Papuczys

Olimpiadę Teatralną rozpoczęłam od górnego C –  od ”Trojanek” Tadashiego Suzuki – wybitnego artysty japońskiego, w wykonaniu jego zespołu: Suzuki Company of Toga. Spektakl miał swoją premierę w październiku 1974 roku, a więc dokładnie 42 lata temu i spotkał się z aplauzem teatralnych recenzentów, którzy pisali m.in.:

Błyskotliwy spektakl z gatunku teatru rytualnego, w którym tekst Eurypidesa jest punktem wyjścia i ogniwem łączącym japoński i grecki formalizm. („The Guaridan”)

Sam reżyser zwraca uwagę na brak akcji w ”Trojankach”. Oto trzy kobiety: Hekabe - wdowa po Priamie, królu zdobytej Troi, Kasandra - jej córka, kapłanka znającą przyszłość oraz Andromacha - wdowa po Hektorze, oczekują na okręty, które mają je zabrać jako niewolnice należące do nowych panów. Przepełnione cierpieniem po utracie najbliższych, upokorzone, zhańbione i zrozpaczone – próbują opowiedzieć o swoim losie, wykrzyczeć go bogom.

Tadashi sięgnął po tę sztukę, ponieważ uznał, że pod wieloma względami los kobiet ukazany w tragedii Eurypidesa przywodził na myśl los Japończyków po przegranej wojnie.
Chciałem się przekonać – wyjaśnia Tadashi -  czy rozgrywając go wśród ocalałych Japonek, gnieżdżących się w powojennych ruinach, zdołam dzięki ich wielowymiarowej obecności na scenie wskrzesić żarliwe emocje „Trojanek”. Wydaje mi się, że za sprawą tej „podwójnej ekspozycji” udaje mi się ukazać uniwersalność ludzkiego cierpienia, które przeżywamy bardzo podobnie w Japonii i na Zachodzie.


Trojanki w reż. Tadashiego Suzuki podczas Olimpiady Teatralnej,fot. Tobiasz Papuczys
Kiedy dziś oglądamy to przedstawienie, nie sposób oprzeć się refleksji, że czasy te nie należą bynajmniej do przeszłości. Na naszych oczach giną kolejne Troje, czego przykładem jest choćby syryjskie Aleppo – jeszcze nie tak dawno wspaniałe, kwitnące, wielokulturowe miasto. Spektakl Tadashiego Suzuki zabrzmiał więc, mimo upływu lat, nader aktualnie.

Uwagę zwraca także jego uroda formalna. Niezwykła precyzja ruchu, gestu, a także niskie, gardłowe głosy aktorów mają swoje źródło w tradycji teatru japońskiego, przede wszystkim kabuki, jeśli chodzi o ekspresję gry. Reżyser wprowadził także postać niemego Narratora – człowieka przykutego do inwalidzkiego wózka, który milczy przez cały spektakl, pochylony nad książką. Zabiera głos dopiero po zamilknięciu kobiet, puentując opowieść uniwersalnym przesłaniem. Nad całością dominuje niema postać uosabiająca boga?, upostaciowany los?, przeznaczenie?

Najważniejszą kobiecą postacią spektaklu jest Hekabe – stara, mądra królowa Troi, która – jako jedyna – żywi nadzieję na przeżycie córki oraz synowej i wnuka. Uważa, że mimo upokorzeń, ocalenie życia jest najważniejsze. We wnuku upatruje nadzieję na odrodzenie Troi w przyszłości, ale i ta wiara zostaje zniszczona. Sceny upokorzeń, gwałtów i bestialskiego mordu na małym dziecku są w tym teatrze dalekie od naturalizmu, a jednak robią na widzu wielkie wrażenie. Prawdziwa sztuka teatralna nie potrzebuje naturalizmu do tego, aby wstrząsnąć widzem, przeciwnie – w serii precyzyjnych, symbolicznych scen jest także miejsce dla wrażliwości i wyobraźnię widza, a także na jego emocje. Pod tym względem przedstawienie Tadashi Suzuki okazało się teatrem najwyższej próby. Harmonia gestu, dźwięku, światła i muzyki stała się idealnym środkiem przekazu treści tragedii.

Trojanki w reż. Tadashiego Suzuki podczas Olimpiady Teatralnejfot. Tobiasz Papuczys

Spektakl „”Trojanki” w adaptacji i reżyserii Tadashi Suzuki zaprezentowano 14, 15 i 16 października w ramach Olimpiady Teatralnej, której patronem medialnym jest portal Kulturaonline.pl

Recenzja ukazała się na portalu Kulturaonline.pl w październiku 2016 roku.



`Zstąp, Mojżeszu`, czyli o tęsknocie za wolnością /Olimpiada Teatralna/

Teatralne eksperymenty Romeo Castellucciego, dla którego  sztuka ma stworzyć możliwość objawienia i odkryć oraz o tęsknocie za wolnością i potrzebie nowego Przymierza.

Zstąp, Mojżeszu, fot. Luca Del Pia
Jesteśmy w polowie Olimpiady Teatralnej – olbrzymiego projektu, próbującego środkami artystycznymi opowiedzieć prawdę o współczesnym świecie. Oprócz spektakli tzw. głównego nurtu, jest to także przegląd teatrów alternatywnych, wykraczających poza ramy przedstawienia, prezentacje scen dolnośląskich, programu Instytutu Jerzego Grotowskiego, spektakle i wariacje na temat ”Dziadów” Adama Mickiewicza. Towarzyszą im liczne wystawy, debaty, wykłady i publikacje.
Z tej polifonii artystycznych wydarzeń z pewnością najsilniejszym głosem przemawiają spektakle tzw. głównego nurtu. Ponieważ jest to przegląd znaczących przedstawień z całego świata, mogliśmy doświadczyć wielkiej różnorodności – od śpiewów ormiańskich w ”Armine, Sister” w reż. Jarosława Freta, chińskiego monodramu ”Życie między niebem a ziemią” w wykonaniu Liu Libina, którego bohater przypomina nieco Chaplinowskiego Charliego, poprzez spektakle bogate inscenizacyjnie, jak ”Maskarada” w reż. Walerego Fokina czy ”Max Black, czyli 62 sposoby wsparcia głowy ręką” w reżyserii Heinera Goebbelsa. Pisaliśmy już o ”Trojankach”  - wybitnym przedstawieniu Tadashi Suzuki z 1974 roku, który został ponownie pokazany po latach we Wrocławiu. Tym razem chciałabym podzielić się refleksją na temat spektaklu, który zrobił na mnie, jak dotąd, największe wrażenie, a mianowicie ”Zstąp, Mojżeszu” włoskiego reżysera Romeo Castellucciego. Przedstawienie zagrali aktorzy Socìetas Raffaello Sanzio, której Castellucci jest współzałożycielem.

Świat miejscem prawdy?

Na początek mała prowokacja, nie sposób jej bowiem uniknąć pisząc o teatrze Castellucciego. Otóż jakby wbrew przewodniemu hasłu Olimpiady Teatralnej, reżyser powiada:

Prawda nie ma nic wspólnego z teatrem. To okropne słowo. Prawda wyklucza teatr. Nietzsche, filozof, który zrodził się z tragedii greckiej, powiedział, że sztuka jest instrumentem pozwalającym uwolnić się od prawdy. Jeśli wszyscy znalibyśmy prawdę, bylibyśmy niewolnikami. (…) Dlatego trzeba zaburzyć komunikację, która stała się ideologią dominującą, wprowadzić wątpliwość, niepewność. Sztuka nie jest komunikacją, ale rodzajem odkrywania. Odkrywanie jest odwrotnością, wywróceniem komunikacji. To właśnie jest zadaniem teatru – stworzyć możliwość odkrycia, wręcz objawienia.

W teatrze Castellucciego w istocie nie tyle o gotowe prawdy chodzi, co odkrycia będące udziałem każdego widza z osobna.  W swojej praktyce artystycznej reżyser poszukuje nowego języka teatralnego, wykorzystując spektakularne środki techniczne i tworząc z ich pomocą interesujące kompozycje teatralne, prowokujące widza do myślenia poza schematami. Teatr Castellucciego jest niepowtarzalny, w pełni autorski, a jednocześnie trudny, momentami agresywny i może się nie podobać. Z całą pewnością jest oryginalny i dotyczy spraw istotnych, a to wystarczy, aby uznać tego twórcę za godnego uwagi, jeśli nawet się z nim nie zgadzamy.

Zstąp, Mojżeszu, fot. Luca Del Pia
W tym roku, podczas jubileuszowego XX Festiwalu Szekspirowskiego, Castellucci zaprezentował spektakl z 1997 roku: "Juliusz Cezar. Fragmenty", w którym słowa wciąż kreują świat, ale nośnikiem znaczeń są ciała aktorów. Natomiast we Wrocławiu mieliśmy okazję obejrzeć spektakl z 2014 roku: ”Zstąp, Mojżeszu”.

Świat potrzebuje nowego Przymierza

Tekst przedstawienia został zainspirowany starą pieśnią religijną, śpiewaną w Stanach przez niewolników z Afryki, którzy wzywali Mojżesza, by – jak ongiś naród wybrany – wyprowadził  ich  z niewoli. Romeo Castellucci powraca do tego motywu, twierdząc w swoim przedstawieniu, że świat potrzebuje nowego Przymierza, bez którego ludzie nigdy nie staną się wolni.

Do swojego przedstawienia reżyser zaprojektował także scenografię, kostiumy i światło. Efekt sceniczny jest doprawdy oszałamiający!  Jego plastyczną urodę i niepowtarzalność można by porównać ze sztukami Tadeusza Kantora. W obu przypadkach mamy do czynienia z precyzyjną, świadomą środków scenicznych autorską wizją spektaklu. Jednakże ”malarskość” Castellucciego (który ukończył malarstwo i scenografię na Akademii Sztuk Pięknych w Bolonii)  przypomina raczej obraz filmowy, nieco zamglony, niekiedy niewyrazisty, innym razem uderzający naturalizmem. Tak było w przypadku spektaklu ”Zstąp, Mojżeszu”, ujętym w ramy obrazu, na którym na początku i na końcu ubrane elegancko panie i panowie poruszają się w przestrzeni niby-galerii, oglądając słynny obraz Albrechta Dürera "Młody zając", do dziś zachwycającego dbałością o szczegół, realizmem oraz umiejętnością przekazania specyficznego wewnętrznego napięcia. Pomiędzy tymi scenami rozgrywa się zasadniczy dramat. Castellucci zdaje się wychodzić od sztuki klasycznej, realistycznej, ale natychmiast burzy jej schematy, dokonując twórczej reinterpretacji i tworząc własny, niezwykły świat.

Oto współczesna młoda kobieta rodzi dziecko w hotelowej łazience, a potem – jak jej biblijny pierwowzór – pozostawia je w koszu na wodzie. Tak pojawia się ponownie wyczekiwany Mojżesz. Oczywiście, nikt tego nie rozumie i kobieta jest przesłuchiwana przez policję, która podejrzewa ją o dzieciobójstwo. Następnie trafia do szpitala, gdzie zostaje umieszczona w urządzeniu przypominającym tomograf, który staje się rodzajem ”kapsuły czasu”.

Zstąp, Mojżeszu, fot. Guido Mencari
I oto znajdujemy się w epoce kamienia łupanego – czas zatoczył koło i historia świata zaczyna się na nowo. Musiał jednak znaleźć się ktoś równie odważny i zdeterminowany jak owa kobieta, aby podjąć to wyzwanie. Ta sama bohaterka, tym razem w zamierzchłych czasach, traci dziecko, które z jakichś powodów umiera i zostaje ceremonialnie pogrzebane. Jej rozpacz i próby ”przebicia się” przez przeźroczystą zasłonę, która oddziela jej świat od naszego, są doprawdy przejmujące. Zamknięta w ”tamtym czasie”, jak w kapsule, nie zdoła się jednak przedostać na ”inną stronę”. Tak to Castellucci igra z czasem i przestrzenią w sposób niezwykle dojmujący i długo, jak echo,  pozostający w widzach siedzących po przeciwnej stronie scenicznego ekranu.

Poszczególne obrazy tego spektaklu następują po sobie w sposób logiczny, a jednak nieoczywisty. Pomiędzy nimi pojawia się i głośno pracuje znajdująca się blisko proscenium dziwna machina, przypominająca wielki wał korbowy, na którą nawijają się ludzkie włosy (?). Budzi niepokój, lęk, drgając,  hałasując i rozwibrowując  ciała siedzących w pobliżu widzów. Do tego nieznośny dźwięk. Doprawdy, Castellucci prowokuje nieustannie uwagę i zaangażowanie widza – czy on tego chce, czy też nie. Zupełnie, jakby chciał powiedzieć:
Nie przyszedłeś obejrzeć jeszcze jedną sztukę, siedząc wygodnie w fotelu. Ja tobą potrząsnę!

Przed nami znaczące inscenizacje ”Dziadów” Adama Mickiewicza oraz tajemnicze obrzędy, a także konferencja o przodkach zza morza, które wpisują się w listopadowe Zaduszki. Ponadto ”Prometeusz w okowach” T. Terzopoulosa oraz ”Pole bitwy” Petera Brooka, a także warsztaty i spotkania z wybitnymi twórcami.

Recenzja ukazała się pierwotnie na portalu Kulturaonline w październiku 2016 roku.

Wydarzenia w MNWr i Oddziałach /3–4 października 2026 oraz Weekend Seniora z Kulturą

Wykład „Jak dawniej dbano o zdrowie?”, warsztaty graficzne, hafciarskie i złotnicze, a także oprowadzania po wystawach – śladem miłości w ma...

Popularne posty