czwartek, 13 sierpnia 2026

„Witold Lutosławski. Opera omnia 09 – drobiazgi”– nowy album wydany przez Narodowe Forum Muzyki

 Prezentujemy album Narodowego Forum Muzyki i CD Accord – "Witold Lutosławski. Opera omnia 09 – drobiazgi". Witold Lutosławski. Opera omnia to realizowana od kilku lat przez instytucję i wydawnictwo wyjątkowa seria, w ramach której nagrywane są dzieła wszystkie Witolda Lutosławskiego. Kolejna, dziewiąta część zawiera piosenki dla dzieci, a także fortepianowe "Bukoliki", "Melodie ludowe", "Trzy utwory dla młodzieży" i "Dwie etiudy" tego wybitnego polskiego kompozytora. 

Na płycie wystąpiły Chór Dziewczęcy NFM i Chór Chłopięcy NFM z towarzyszeniem Agnieszki Lewandowskiej-Gryś pod dyrekcją Małgorzaty Podzielny oraz pianista Michał Michalski i – również grające na fortepianie – przedstawicielki najmłodszego pokolenia: Zofia Zaleska, Lena Paczek i Alicja Wojtkowska. 

"Dziewiąta płyta w naszej serii jest w istocie kontynuacją płyty siódmej. Oto Lutosławski piszący dla dzieci (choć niekoniecznie „o dzieciach”), spadkobierca wielkiej tradycji Schumanna, Czajkowskiego, Debussy’ego i – zwłaszcza – Bartóka. Poza tym artysta wędrujący po szczególnym terytorium na styku folkloru „dorosłego” i dziecięcego (które to sfery wielokrotnie się zazębiają) i – okazjonalnie, ale wyraziście – wkraczający na teren muzycznej dydaktyki, tu już najzupełniej dorosłej i suwerennej artystycznie. Zarazem mamy tu nawiązanie do pierwszego krążka Dzieł wszystkich z muzyką kameralną, gdyż są tam dwie autorskie przeróbki: Bukolik i czterech spośród Melodii ludowych. Z punktu widzenia dramaturgii płyta jest hybrydą z przeplatającymi się utworami wokalnymi i instrumentalnymi. Z perspektywy historycznej – dokumentem twórczości z lat pięćdziesiątych (…)".

Rafał Augustyn, fragment eseju Les petits riens?... zamieszczonego w booklecie płyty


Witold Lutosławski. Opera omnia 09 – drobiazgi

Wykonawcy:

Małgorzata Podzielny – dyrygent, kierownictwo artystyczne zespołów wokalnych

Michał Michalski – fortepian [13–24, 31–33]

Zofia Zaleska – fortepian [4–8]

uczennica Michała Michalskiego

Lena Paczek – fortepian [35]

Alicja Wojtkowska – fortepian [36] 

uczennice Katarzyny Kluczewskiej

Agnieszka Lewandowska-Gryś – fortepian [1–3, 9–12, 25–30, 34, 37]

Chór Dziewczęcy NFM [1–3, 25–30, 34, 37]

Chór Chłopięcy NFM [9–12]

Program:

Witold Lutosławski (1913–1994)

Piosenki dziecinne na głos i fortepian* (1959

(sł. Benedykt Hertz)

1. Abecadło

2. Lato

3. Trąbka


Bukoliki na fortepian (1952)

4. I. Allegro vivace

5. II. Allegretto sostenuto

6. III. Allegro molto

7. IV. Andantino

8. V. Allegro marciale


Piosenki dziecinne na głos i fortepian (1958)

9. Nocny Marek (sł. Janina Osińska)

10. Jedna gałązeczka (sł. Janina Osińska)

11. Kuku, kuku… (sł. Roman Pisarski)

12. Piosenka na Prima Aprilis (sł. by Roman Pisarski)


Melodie ludowe na fortepian (1945)

13. I. Ach, mój Jasieńko

14. II. Hej, od Krakowa jadę

15. III. Jest drożyna, jest

16. IV. Pastereczka

17. V. Na jabłoni jabłko wisi

18. VI. Od Sieradza płynie rzeka

19. VII. Panie Michale

20. VIII. W polu lipeńka

21. IX. Zalotny

22. X. Gaik

23. XI. Gąsior

24. XII. Rektor


Piosenki dziecinne na głos i fortepian (1958)

25. Siwy mróz

26. Malowane miski

27. Bajka iskierki

28. Butki za cztery dudki

29. Kap… kap… kap…

30. Plama na podłodze


Trzy utwory dla młodzieży na fortepian (1953)

31. I. Czteropalcówka

32. II. Melodia

33. III. Marsz

34. Wianki na głos i fortepian (1953)

(sł. Stefania Szuchowa)


Dwie etiudy na fortepian (1940–1941)

35. I. Allegro

36. II. Non troppo allegro

37. Pożegnanie wakacji na głos i fortepian (1953)

(sł. Lucyna Krzemieniecka)

* Piosenki zostały zebrane i wydane przez Polskie Wydawnictwo Muzyczne w kilku zbiorach; uporządkowano je według czasu powstania i autorów słów – nie stanowią cyklów.

Nagrano w Sali Głównej ORLEN Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego, w dniach 7–9 lipca 2025 roku.

Reżyseria nagrania, montaż, mastering: Ewa Lasocka

NFM 103, ACD 261

Premiera: 14.08.2026

Patronat medialny:

Program II Polskiego Radia

Album zarejestrowano w doskonałej akustycznie Sali Głównej ORLEN i można go zakupić w Kasie NFM, w księgarni Niskie Łąki oraz online w Sklepie NFM. Za reżyserię nagrań, montaż oraz mastering odpowiadała Ewa Lasocka (CD Accord).

W serii Witold Lutosławski. Opera omnia dotychczas ukazały się:


Witold Lutosławski. Opera omnia 01 – Muzyka kameralna

Witold Lutosławski. Opera omnia 02 – II i IV Symfonia

Witold Lutosławski. Opera omnia 03 – Preludia i fuga na 13 instrumentów smyczkowych, Koncert podwójny na obój, harfę i orkiestrę kameralną

Witold Lutosławski. Opera omnia 04 – Koncert na orkiestrę, Symfonia nr 1

Witold Lutosławski. Opera omnia 05 – Zacieranie szlaków, przecieranie szlaków

Witold Lutosławski. Opera omnia 06 – Twórczość z instrumentem wiodącym

Witold Lutosławski. Opera omnia 07 – Piosenki dla dzieci

Witold Lutosławski. Opera omnia 08 – Kolędy 

informacja prasowa

Operowe Odkrycia - 6. Festiwal Opery Współczesnej

Po prawie dziewięcioletniej przerwie do Opery Wrocławskiej powraca Festiwal Opery Współczesnej. W planach na tegoroczną, szóstą edycję znalazły się wyjątkowe współczesne dzieła operowe oraz kolejna edycja wieczoru choreografów.

Opera jest wciąż energicznie rozwijającym się gatunkiem muzycznym, żywo odpowiadającym na zmieniający się dookoła świat – Festiwal Opery Współczesnej stwarza przestrzeń, w której dawne tradycje tej sztuki spotykają się z jej dzisiejszym ujęciem. Dwóch takich spotkań doświadczymy podczas tegorocznej edycji prapremierowo.

Pierwszym z nich jest "GenOM" Michała Ziółkowskiego do libretta Justyny Miguły-Damasiewicz – wielowymiarowa opowieść o powrocie do porzuconych marzeń rozgrywająca się w bezlitosnym świecie nauki. Jej głównym bohaterem jest Teodor Zaks, charyzmatyczny, obsesyjny mikrobiolog, który całe życie poświęcił poszukiwaniu „genu doskonałości”. Historia stanowi jednak zapis jego bolesnego, ale wyzwalającego upadku: Teodor odkrywa, że to, co biologicznie idealne, ludzko jest martwe. Kierownictwo muzyczne przedstawienia obejmie Agnieszka Franków-Żelazny, a reżyserii podejmie się Max Nowak.

Festiwal to nie tylko spektakle operowe, to również przestrzeń do zaprezentowania niezwykłych „operowych odkryć” w prawdziwym znaczeniu tego słowa. Takim odkryciem jest bez wątpienia koncert inscenizowany 13 września "Podróż zimowa" Franza Schuberta w wykonaniu barytona Tomasza Koniecznego oraz pianisty Lecha Napierały. Cykl pieśni został przetłumaczony na język polski przez aktora Krzysztofa Gosztyłę. Całość dopełni wideo w reżyserii Adama Dudka, które będzie integralną częścią wydarzenia. Po koncercie będzie okazja do spotkania z artystami – Tomaszem Koniecznym i Krzysztofem Gosztyłą.

"iGranie z Potworami" Mateusza Ryczka do libretta Justyny Skoczek – druga spośród festiwalowych prapremier – to opera zanurzona w nocy, gdzie domowa, wieczorna cisza przechodzi w cyfrowy mrok, a granica między łóżkiem dziecka a monitorem komputera okazuje się bardzo cienka. To spektakl o przejściu – z dzieciństwa w dojrzewanie, z mitu w technologię, z gry w odpowiedzialność. To także teatr, który ufa młodemu widzowi i nie upraszcza świata. Zamiast bajki oferuje doświadczenie – mroczne, piękne i niepokojąco bliskie. Spektakl powstaje pod kierownictwem muzycznym Rafała Karczmarczyka i w reżyserii Marty Streker.

W niedzielę 20 września na festiwalowej scenie Opery Wrocławskiej gościnnie wystąpi zespół Opery Bałtyckiej ze spektaklem "Głos Potwora" Alka Nowaka, z librettem Roberta Bolesto, w reżyserii Agnieszki Smoczyńskiej, pod batutą Yaroslava Shemeta. Dzieło powstało z inspiracji postacią z filmu "Europa Europa" w reżyserii Agnieszki Holland i prawdziwymi losami Salomona Perela, Żyda ukrywającego się w czasie drugiej wojny światowej w szeregach Hitlerjugend. W tej autorskiej adaptacji przenosimy się do świata mitologii greckiej, by spojrzeć z dystansu na zjawisko wojny i zauważyć jej wiecznie aktualne archetypy. Warto w tym dniu przyjść do Opery godzinę wcześniej, ponieważ przed spektaklem w operowym foyer odbędzie się spotkanie z kompozytorem i reżyserką.

W ramach festiwalu widzowie będą mogli wziąć udział także w czwartej edycji "Żywiołów"wieczoru młodych choreografów, kompozytorów i tancerzy. Zespół baletowy Opery Wrocławskiej zaprezentuje kilkanaście oryginalnych kreacji, które wzbogacone zostaną kompozycjami studentów Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu w wykonaniu muzyków Opery.


Festiwal Opery Współczesnej Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

informacja prasowa

 

środa, 12 sierpnia 2026

Dokument w Gdyni na 51. FPFF

Festiwal Polskich Filmów Fabularnych to nie tylko kino fabularne! Tradycją stała się prezentacja ważnych, głośnych i nagradzanych filmów dokumentalnych. W ramach 51. FPFF zaplanowaliśmy siedem pokazów zebranych w sekcji Dokument w Gdyni – w tym trzy we współpracy z Krakowskim Festiwalem Filmowym i jeden - z Millenium Docs Against Gravity. Tegoroczne filmy sekcji Dokument w Gdyni odsłaniają szerokie spektrum rodzinnych relacji, kreślą wyraziste portrety, podejmują autotematyczny namysł oraz stają się świadectwem solidarności w obliczu traumy wojny. 

Dyrektorka Artystyczna FPFF Joanna Łapińska komentuje: To będzie mocna odsłona sekcji Dokument w Gdyni. Autorzy i autorki zaproszonych filmów opowiadają poruszające, intymne historie, nie odwracając wzroku od spraw najtrudniejszych. Mówią o fundamentalnych wartościach. Pięknie i bardzo szczerze pokazują pasję. Potrzebujemy w Gdyni tych filmów oraz siły, jaką ma kino dokumentalne.

Filmem otwarcia sekcji Dokument w Gdyni jest Magic Hour Marcina Borchardta. Zbudowany z prywatnych archiwów i rodzinnych nagrań, przedstawia niezwykłą drogę Piotra Sobocińskiego, jednego z najwybitniejszych polskich operatorów filmowych – od komunistycznej Polski, przez międzynarodowe sukcesy i oscarowe nominacje, po wymagającą rzeczywistość amerykańskiej produkcji filmowej. 

Kolejnym portretem filmowym jest Igrając z diabłem (reżyseria: Maciej Nabrdalik, Piotr Małecki), ukazujący Christophera Morrisa, fotoreportera wojennego, który po latach dokumentowania konfliktów próbuje odnaleźć spokój w życiu rodzinnym, jednocześnie mierząc się z wojennymi demonami i konsekwencjami swoich wyborów. 

O niezwykłym i niepoznanym świecie mówią Stroiciele Pawła Chorzępy. Podczas Konkursu Chopinowskiego niewidoczna dla publiczności rywalizacja stroicieli decyduje o brzmieniu fortepianów, a ich precyzyjne rzemiosło staje się sztuką równie emocjonującą co występy pianistów.

Głośny film Bez końca (reżyseria: Michał Marczak) ukazuje zmagania Daniela, który nie mogąc doczekać się przełomu w śledztwie dotyczącym zaginięcia syna Krzyśka, sam buduje łódź z kamerami i dronami, by przeszukać Wisłę, a samotne poszukiwania stają się dla niego próbą zmierzenia się z lękiem, nadzieją i własnym życiem. 

Dom mrówek (reżyseria: Katarzyna Kultys) to opowieść o złożonych relacjach rodzic-dziecko. W Kasi domu terrarystyczna pasja jej nastoletniego syna Oskara wymyka się spod kontroli, wystawiając ich więzi na próbę i zmuszając rodzinę do wypracowania nowych zasad wspólnego życia. 

O relacji ojciec-syn, przyjaźni i miłości do kina mówi film Kandydaci śmierci (reżyseria: Maciej Cuske). Przez kilkanaście lat Maciej z synem i jego kolegami podczas wakacyjnych wyjazdów kręcą serię horrorów. Ta wieloletnia przygoda staje się zapisem dorastania, szukania dróg w życiu i sile przyjaźni. 

Sekcje Dokumenty z Gdyni zamykają przejmujące Ślady Alisy Kovalenko i Marysi Nikitiuk. Film opowiada o ukraińskich kobietach, które po doświadczeniu przemocy seksualnej i tortur podczas rosyjskiej agresji przełamują milczenie, wspierają się nawzajem i walczą o sprawiedliwość.

Dokument w Gdyni na 51. FPFF


MDAG w Gdyni: Bez końca, reżyseria: Michał Marczak 

KFF na fali: Dom mrówek, reżyseria: Katarzyna Kultys i spotkanie z reżyserką

KFF na fali: Igrając z diabłem, reżyseria: Maciej Nabrdalik, Piotr Małecki i spotkanie z reżyserami

Kandydaci śmierci, reżyseria: Maciej Cuske i spotkanie z reżyserem 

Magic Hour, reżyseria: Marcin Borchardt i spotkanie z reżyserem  

KFF na fali: Stroiciele, reżyseria: Paweł Chorzępa i spotkanie z reżyserem 

Ślady, reżyseria: Alisa Kovalenko, Marysia Nikitiuk 


51. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych odbędzie się w terminie 21–26 września 2026 roku w Gdyni. Producentem Festiwalu jest Pomorska Fundacja Filmowa w Gdyni.

informacja prasowa


wtorek, 11 sierpnia 2026

Epilog 60. Międzynarodowego Festiwalu Henryka Wieniawskiego w Szczawnie Zdroju

Tegoroczny 61. Międzynarodowy Festiwal im. Henryka Wieniawskiego, który tradycyjnie odbywał się w czerwcu w Szczawnie-Zdroju, zwieńczy koncert w rocznicę występu Henryka Wieniawskiego w tym mieście, czyli 15 sierpnia. W muszli koncertowej w Parku Zdrojowym im. Henryka Wieniawskiego usłyszymy koncert pt. „Muzyka bez granic” w wykonaniu zespołu Artrio. Wstęp na koncert jest bezpłatny.


informacja prasowa


piątek, 7 sierpnia 2026

🎶 Konkurs Szymanowskiego wraca do Katowic 🎻

NOSPR to nie tylko regularny sezon koncertowy. To także festiwale, projekty i wydarzenia specjalne, które na dłużej zostają w pamięci. Bez wątpienia należy do nich organizowany przez NOSPR Międzynarodowy Konkurs Muzyczny im. Karola Szymanowskiego. Z radością ogłaszamy, że trzecia edycja konkursu odbędzie się w dniach 1–19 września 2027 roku.


Do Katowic przyjadą młodzi artyści i artystki z całego świata, a rywalizować będą w pięciu kategoriach:


  • fortepian,
  • głos,
  • kwartet smyczkowy,
  • skrzypce,
  • kompozycja.

Uczestników ocenią wybitne osobowości świata muzyki. Na laureatów czeka pula nagród przekraczająca 300 000 euro! Udział w konkursie może być także ważnym krokiem w rozwoju kariery artystycznej. To szansa dla młodych artystów na zaprezentowanie się międzynarodowemu środowisku, a w przyszłości – również na zaproszenia koncertowe i propozycje nagrań.

Pięć kategorii konkursowych. Ponad 300 000 euro w puli nagród


Międzynarodowa historia pisana w Katowicach

Pierwsza edycja Konkursu Szymanowskiego odbyła się w 2018 roku. Od początku jego ideą było stworzenie interdyscyplinarnego wydarzenia poświęconego twórczości jednego z najważniejszych polskich kompozytorów.

W 2023 roku w konkursie wzięło udział blisko 600 artystów z 24 krajów. W 2027 roku wydarzenie ponownie zagości w siedzibie NOSPR oraz w salach Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach.

Publiczność będzie mogła śledzić przesłuchania, odkrywać nowe interpretacje muzyki Szymanowskiego i obserwować młodych artystów na ważnym etapie ich drogi.


Terminy zgłoszeń

📅 1.11.2026–31.01.2027 – kategorie wykonawcze

📅 1.01–30.04.2027 – kompozycja

Szczegółowe informacje dotyczące zasad udziału i harmonogramu przesłuchań znajdą Państwo na stronie internetowej konkursu: www.szymanowski-competition.com

Aby nie przeoczyć informacji o uczestnikach, jurorach, programie i kolejnych etapach konkursu, zachęcamy do zapisania się do newslettera Konkursu Szymanowskiego.

informacja prasowa

czwartek, 6 sierpnia 2026

„Feliks Janiewicz – Complete Violin Concertos” – nowy album wydany przez Narodowe Forum Muzyki

7 sierpnia 2026 roku premierę będzie miał nowy album Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu, nagrany przez Bartłomieja Nizioła oraz Wrocławską Orkiestrę Barokową pod dyrekcją Andrzeja Kosendiaka. Znalazł się na nim komplet koncertów skrzypcowych Feliksa Janiewicza, w tym nagranie II Koncertu E-dur, które jest światową premierą fonograficzną. 


"Koncerty Feliksa Janiewicza należą do wczesnej fazy stylu brillant, który właśnie wtedy rozwijał się na gruncie wiolinistyki, również dzięki naszemu rodakowi. Nowoczesność tej muzyki nie była łatwa w odbiorze dla ówczesnych słuchaczy; pewna młoda Angielka opisała ją jako „może zbyt piękną”, albowiem rozbudowane partie solowe ją przytłoczyły. Styl brillant przeszedł przez muzykę gitarową (koncerty z orkiestrą Maura Giulianiego i jego występy w Wiedniu) do fortepianowej. Nawet Beethoven usiłował zaadaptować zewnętrzne cechy stylu, który jednak najdojrzalszą formę uzyskał w twórczości Johanna Nepomuka Hummla i Fryderyka Chopina.

Styl brillant, epoka wirtuozerii przygotowującej grunt pod nadchodzą­cy dopiero romantyzm, to nie tak znowu krótka faza w historii muzyki, bo trwająca około pół stulecia. Podwaliny pod jej rozwój położył m.in. Feliks Janiewicz, a genialnie podsumował ją Fryderyk Chopin. Obaj działali głów­nie za granicą, lecz żaden z nich nie zapomniał o swych korzeniach. Przynależność ich dorobku do kultury polskiej nie budzi żadnych wątpliwości i po dziś dzień są oni jej ponadczasowymi ambasadorami".

Krzysztof Komarnicki, fragment eseju zamieszczonego w booklecie dołączonym do płyty


Feliks Janiewicz – Complete Violin Concertos


Wykonawcy: 

Bartłomiej Nizioł – skrzypce

Andrzej Kosendiak – dyrygent

Wrocławska Orkiestra Barokowa


Program:
Feliks Janiewicz (1762–1848)


CD 1

I Koncert skrzypcowy F-dur (ok. 1788)

1. Moderato

2. Romance

3. Rondo

II Koncert skrzypcowy E-dur* (ok. 1788)

4. Allegro moderato

5. Adagio

6. Polonaise: Allegro moderato

III Koncert skrzypcowy A-dur (ok. 1791)

7. Allegro

8. Adagio

9. Rondo

CD 2

IV Koncert skrzypcowy A-dur (ok. 1797)

1. Moderato

2. Adagio

3. Rondo: Allegretto

V Koncert skrzypcowy e-moll (1803–1807)

4. Largo. Allegro moderato

5. Adagio

6. Rondo: Allegretto


* Światowa premiera fonograficzna

Autor wszystkich kadencji: Bartłomiej Nizioł

Nagrano w Sali Głównej ORLEN Narodowego Forum Muzyki:

29–30.04.2025 – I Koncert skrzypcowy F-dur i II Koncert skrzypcowy E-dur

17.02.2025 – III Koncert skrzypcowy A-dur

18–19.02.2024 – IV Koncert skrzypcowy A-dur i V Koncert skrzypcowy e-moll

Reżyseria nagrania, montaż i mastering: Andrzej Sasin, Aleksandra Nagórko, Agnieszka Szczepańczyk, Antoni Grzymała

NFM 105, ACD 356

Premiera płyty: 7.08.2026

Patronat medialny: Program II Polskiego Radia

informacja prasowa

środa, 5 sierpnia 2026

Urodziny Zofii Kossak w Górkach Wielkich

9 i 10 sierpnia w ruinach Dworu Kossaków znów będzie gwarno, jak dawniej, kiedy do Górek Wielkich zjeżdżali się m.in.: Maria Dąbrowska, Wańkowicz, Sztaudynger, Witkacy i, oczywiście, Wojciech Kossak z rodziną córkami: Marią Pawlikowską-Jasnorzewską i Magdaleną Samozwaniec i synem, Jerzym Kossakiem. Czas na wspólne świętowanie pamięci o Zofii Kossak zacnej pisarce, której 137. rocznica urodzin przypada na dzień 10 sierpnia..


Będą rozmowy o książkach i historii, muzyka, spotkania z gośćmi, zajęcia dla dzieci, a wieczorem potańcówki w stylu lat 20. i 30. Powód jest szczególny – urodziny Zofii Kossak.

- Dwudniowe obchody rozpoczną się w niedzielę od złożenia kwiatów na grobie pisarki. Później uczestnicy będą mogli poznać jej biografię przedstawioną przez Czesława Ryszkę, wysłuchać opowieści prof. Krystyny Heskiej-Kwaśniewicz o dzieciach z Auschwitz przebywających na harcerskim Buczu, a także spotkać się z baronową Elsy von Durant z pałacu w Baranowicach.Wieczorem w ruinach dworu zabrzmi muzyka przeplatana literaturą. Laura Łącz i Hałat Ensemble zaprezentują utwory Zofii Kossak-Szatkowskiej, Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Bolesława Leśmiana i innych autorów. Niedzielę zakończy potańcówka w klimacie lat 20. i 30. – stroje z epoki będą mile widziane – zaprasza Urszula Broda-Gawełek, dyrektor Centrum Edukacyjno-Kulturalnego „U Kossaków” w Górkach Wielkich.

Z kolei 10 sierpnia 2026 r. w poniedziałek o mniej znanych historiach z życia Zofii Kossak opowie dr Joanna Jurgała-Jureczka. Następnie zaplanowano koncert zespołu Winyl Band oraz kolejną potańcówkę pod gołym niebem.

Organizatorzy pomyśleli również o najmłodszych. W niedzielę od godz. 11.00 do 16.30 odbędą się animacje, a później warsztaty zielarskie połączone z parzeniem herbaty.


9–10 sierpnia
Ruiny Dworu Kossaków, Górki Wielkie, ul. Stary Dwór 4

Wstęp wolny

informacja prasowa z OX.pl

Piotr Tomaszuk – cicerone teatralnych podróży /wywiad/

„W teatrze najpiękniejsze jest to, że czasem zabiera nas w podróż z takim cicerone, bez którego nigdy byśmy sami tej podróży nie odbyli. A ponadto nie miałaby ona takiego charakteru”. Rozmawiam z Piotrem Tomaszukiem – reżyserem i dramaturgiem teatralnym, scenarzystą, współzałożycielem działającego już 35 lat unikalnego autorskiego Teatru Wierszalin w Supraślu, wielokrotnie nagradzanym w Polsce i na świecie.

Piotr Tomaszuk, fot. Magdalena Rybij

Barbara Lekarczyk-Cisek: Podziwiam Pańskie dokonania od dawna, nigdy jednak nie miałam okazji porozmawiać o Pańskim niezwykłym teatrze. Uznałam, że jest teraz dobra do tego okazja: Teatr Wierszalin świętuje w tym roku 35-lecie istnienia, Pana zaś uhonorowano tytułem doktora honoris causa Uniwersytetu w Białymstoku. Wszystko to skłania do rozmaitych refleksji, przede wszystkim nad tym, jak te lata poświęcone intensywnej pracy nad spektaklami wpłynęły na Pańskie postrzeganie teatru i życia. Bo w Pańskim przypadku są to sfery nierozłączne…

Piotr Tomaszuk: Teatrem zacząłem się interesować ponad pięćdziesiąt lat temu. W czasach mojej młodości, chłonnej i kształtującej, miałem okazję zetknąć się w Teatrze Dramatycznym im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku z interesującymi reżyserami, począwszy od Jerzego Zegalskiego, a skończywszy na Andrzeju Witkowskim czy Wojciechu Pisarku. To była ekipa, która przyjechała do Białegostoku w latach 70. I realizowała ambitny repertuar. Działał też znakomity Białostocki Teatr Lalek, który prowadził od końca lat 60. Krzysztof Rau i gdzie ciekawe przedstawienia reżyserował również Jan Wilkowski. Wtedy właśnie zaczęła się moja fascynacja teatrem, dzięki której zdecydowałem się na studia na Wydziale Wiedzy o Teatrze w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Warszawie. Erudycję zawdzięczam znakomitym wykładowcom, począwszy od prof. Zbigniewa Raszewskiego, poprzez Stefana Mellera, Martę Fik, Zbigniewa Wilskiego, Andrzeja Wanata, po Jerzego Koeniga i Aleksandrę Okopień-Sławińską. To byli wspaniali pedagodzy, którzy potrafili rozżarzyć moją fascynację teatrem w sposób sensowny i wzbogacający. Cała moja młodość była fascynacją teatrem kogoś, kto ogląda i opisuje, ale potem zacząłem się nim zajmować praktycznie. Zdałem egzaminy na reżyserię teatru lalek w Białymstoku i właściwie jej nie ukończyłem, bo wcześniej zacząłem reżyserować. W tamtym czasie klasyka miała jeszcze mocną pozycję i był to okres, który nie pozwalał zwątpić w teatr. A 35 lat tworzenia teatru na scenie zmienił mój ogląd: zacząłem patrzeć na teatr od środka, a to zupełnie co innego. 

Różnic jest wiele, ale na szczęście początek z końcem się spotykają: ciągle uważam, że teatr jest czymś fascynującym – oddałem mu całe swoje życie. 

Zanim znalazł się Pan w teatrze i pojął, że jest to dziedzina sztuki, w której najpełniej się odnajduje, to „na początku było słowo”. Pan nie tylko adaptuje teksty, które potem stają się osobistymi wypowiedziami, ale również sam pisze, czego przykładem może być „Traktat o manekinach” Bruno Schulza. Chciałabym zapytać o Pańskie inspiracje literackie. Co sprawia, że przemawia do Pana taki, a nie inny tekst?

Inspiracje są bardzo różne. Do Mickiewicza doszedłem bardzo późno. Na początku swojej działalności reżyserskiej nie śmiałem po niego sięgnąć – uważałem, że jest to literatura, do której nie dorosłem. I chyba dobrze się stało. Mickiewicza warto tworzyć z aktorami na scenie wówczas, kiedy człowiek pozbył się tych ambicji, które każą mu myśleć, że wie więcej niż autor. Bardzo wielu młodych reżyserów wychodzi z tego właśnie założenia. Próbują więc autora zmienić i niejako „przerobić pod siebie”. Powstają dzieła często nawet interesujące formalnie, ale nie przyczyniają się do zrozumienia tekstu. A ja jestem jednak wychowany w tradycji reżyserii interpretującej. Sztuka interpretacji jest jedną z podstawowych umiejętności reżyserskich, ale ta umiejętność obecnie zanika. Pojawiła się za to tendencja do narzucania autorom myśli zupełnie im obcych, aberracyjnych w stosunku do nich. Rodzaj lektury, by tak rzec, skromnej i ostrożnej wypadł z mody. Tymczasem po Mickiewicza warto sięgnąć, gdy człowiek się pozbył tych nadmiernych ambicji osobistych i szuka prawdy w autorze.

Inspiracje literackie były dla mnie zawsze punktem wyjścia, bo teatr jest domem literatury. Nie wierzę w teatr, który powstaje z pominięciem tekstu. Oczywiście, teatr może sięgać po takie środki wyrazu, upodobnić się do pantomimy czy do moving theatre, gdzie ważny jest głównie wyraźny i plastyczny ruch, ale wszystko, co dotyczy literatury, znika przygniecione tą wizją. Taki teatr nigdy mnie nie pociągał. Uważałem go zawsze za miejsce, gdzie literatura obleka się w ciało. I fascynujące jest, że teatr pozwala zmaterializować to, co na poziomie tekstu jest tylko „marą bladą”, jakby powiedział Mickiewicz. Zawsze fascynowało mnie odkrywanie tego backgroundu, który drzemie w dobrym tekście dramatycznym napisanym przez Ibsena czy Czechowa. Wszędzie tam są pewne okoliczności i elementy rzeczywistości obiektywnej otaczającej bohaterów. I ta rzeczywistość musi zaistnieć, aby tekst miał sens. Odkrywanie świata, który stoi za słowami, zawsze mi się szalenie podobało jako działalność poniekąd detektywistyczna. Kiedy wraz z aktorami zaczynamy się zastanawiać, co jest podstawą takiego, a nie innego zdania, takiej, a nie innej uwagi odautorskiej zawartej w didaskaliach. To praca analityczna, pozwalająca zrekonstruować wizję autora. Ten rodzaj reżyserii zawsze był mi bliski. Oczywiście, nie rezygnowałem też z wymogu wyrazistości formalnej. Teatr Wierszalin od początku różnił się od innych także tym, że myśmy zawsze wykorzystywali fizyczność aktora, wprowadzając m. in. doświadczenia i metodę ćwiczeń Jerzego Grotowskiego czy też po prostu dbając o pewną wyrazistość, którą do teatru polskiego wprowadził swoimi spektaklami Tadeusz Kantor. Podzielam założenie kantorowskie, że teatr opracowuje zasady istnienia sam dla siebie, na rzecz jednego przedstawienia i że ten świat od początku do końca jest spójny albo rozlatuje się w odbiorze widza i nie zostaje z niego nic. Pierwsze przedstawienia Kantora zobaczyłem będąc na studiach w Warszawie i od tego momentu wiedziałem, że to jest dla mnie niedościgły wzór. Natomiast przedstawień Grotowskiego nie widziałem na żywo. Jednak dużo na ten temat czytałem i sam praktykowałem wiele ćwiczeń, które Grotowski i jemu podobni proponowali aktorom. Myślę, że ten rodzaj treningu aktorskiego dał mi bardzo dużo w sensie rozumienia tego, o co chodzi na scenie i czego potrzebuje aktor, aby wiarygodnie zaistnieć. 

Miałam szczęście zobaczyć wszystkie przedstawienia Tadeusza Kantora w ramach Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych, odbywającego się przez wiele lat w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Spektakle Cricot 2 były zachwycające i niepowtarzalne, niepodobne do żadnych innych i bardzo poruszające, np. „Wielopole, Wielopole”… Natomiast Grotowskiego widziałam na żywo kilkakrotnie „Apocalypsis cum figuris” i było to także szczególne doświadczenie. Kantor jednak poruszał mnie bardziej, zarówno podejmowanymi tematami, jak i formą.


Z perspektywy czasu uważam, że Kantor był artystą znacznie istotniejszym dla polskiego teatru niż Grotowski, który był przede wszystkim bardzo interesującym eksperymentatorem poszukującym środków wyrazu aktorskiego. Jeśli jednak chodzi o całościową wizję i dzieło teatralne, sądzę, że Kantor go przewyższa. 

Do tych niewątpliwie wybitnych artystów teatru dodałabym jeszcze Jerzego Grzegorzewskiego, którego przedstawienia miałam okazję oglądać  w z końcem lat 70. podczas jego pracy we wrocławskim Teatrze Polskim, m.in. niezwykle piękny poetycki „Sen nocy letniej” Szekspira i inspirującą inscenizację opowiadania Tadeusza Różewicza: „Śmierć w starych dekoracjach”, dzięki której przekonałam się, że nie istnieją tzw. dzieła niesceniczne. Od tamtej pory w Grzegorzewskim widziałam również wizjonera teatru.

W tamtym czasie Grzegorzewski wydawał mi się reżyserem bardzo hermetycznym i właściwie unikałem jego przedstawień. Miałem do niego „pretensję”, że za bardzo skupia się na sobie i niszczy materię tekstu. Ale po latach chyba zmieniłbym swoją ocenę. Z wiekiem uświadomiłem sobie, że Grzegorzewski był reżyserem bardzo indywidualnym, osobnym, a w związku z tym autorzy, po których sięgał, zyskiwali jakiś odrębny znaczeniowy odcień. Ten rodzaj zanurzenia w literaturze, który cechował Grzegorzewskiego, jest mi obecnie coraz bliższy. To jest rodzaj „błądzenia” po tekstach i wewnątrz tekstu zgodnie ze swoimi przeczuciami, marzeniami, wizjami. Grzegorzewski przeniósł potem do Teatru Narodowego w Warszawie ten rodzaj opowiadania własnego świata wyobraźni, który uruchamia się na styku indywidualności i wielkiej literatury. To jest właśnie najciekawsze w teatrze, kiedy możemy podążać za autorem, ale mając takiego przewodnika, jak interesujący reżyser. W teatrze najpiękniejsze jest to, że czasem zabiera nas w podróż taki cicerone, bez którego nigdy byśmy sami tej podróży nie odbyli. A ponadto nie miałaby ona takiego charakteru, gdybyśmy podróżowali sami. 

Rafał Gąsowski w spektaklu Piotra Tomaszuka: "Bóg Niżyński"
fot. Bartek Siejwa
W moim odczuciu Pan także jest takim cicerone, dzięki któremu przeżyłam pasjonujące teatralne przygody i dotyczy to wszystkich bez wyjątku spektakli, które mogłam obejrzeć na żywo. Dla mnie ważne jest, że swoim teatrem dotyka Pan spraw istotnych. Od dłuższego czasu tkwię po uszy w prozie Sandora Marai`ego, o którym można by powiedzieć (on sam to zresztą tak określał), że w swoich powieściach i dziennikach dotykał spraw fundamentalnych: badał mianowicie ludzką duszę, ale także dusze poszczególnych narodów: Francuzów, Niemców… Pan poprzez teatr robi w gruncie rzeczy coś podobnego, bada duszę człowieka poddanego ekstremalnym doświadczeniom. Taką tendencję dostrzegłam w „Bogu Niżyńskim”, „Reportażu o końcu świata” czy w „Traktacie o manekinach”. A człowiekiem nie można zajmować się w sposób płaski, pozbawiony sfery transcendencji, tajemnicy… 

Rzeczywistość, którą pokazujemy widzom, musi być bogata, a jej bogactwo zależy od tego, jak głęboko sami jesteśmy w stanie zrozumieć rzeczywistość. Człowieka łatwo jest sprowadzić do jednego wymiaru, ale cała sztuka polega na tym, aby przy pomocy wehikułu, jakim jest teatr, ukazywała całe bogactwo człowieka, jego wielowymiarowość. Ważny jest także wybór tematów. „Reportaż o końcu świata” adaptowałem właśnie dlatego, że wydawał mi się bogaty wewnętrznie. Temat poruszony przez Włodzimierza Pawluczuka w jego książce był wielokrotnie podejmowany przez różnych autorów. Tadeusz Słobodzianek napisał aż trzy sztuki poświęcone sekcie grzybowskiej, której przewodził prorok Ilja, ale żadna z tych sztuk nie jest bogata i do pięt nie dorasta książce Pawluczuka. Ludzie, którzy zaludniają świat dramatów Słobodzianka, są prymitywni, jednowymiarowi w taki sposób, jak on sam rozumie człowieka. Ja natomiast zawsze wolałem zakładać istnienie w człowieku jakiejś tajemnicy, która ujawnia się, gdy bohater nie jest tylko poważny, ale potrafi być czasem śmieszny, ma swoje małości, ale one nie przeszkadzają temu, aby mógł istnieć także w swoich wielkościach. Może nie jest to tak widoczne w przedstawieniach mickiewiczowskich, bo tam człowiek funkcjonuje w zupełnie innej perspektywie.

Ale u Szekspira także współistnieją te dwie rzeczywistości…

Tak, u Szekspira to jest. W wielkiej literaturze dramatycznej zawsze jest to podejrzenie wielkości człowieka.

Czy temat szaleństwa w spektaklu „Bóg Niżyński” nie służy także odsłonięciu tajemnicy człowieka? Tam z kolei punktem wyjścia stał się dziennik słynnego tancerza.

Inspiracją była dla mnie sama postać Niżyńskiego, ale także jego dziennik, który ukazał się w języku polskim, bez cenzury, na początku lat 2000. Dla mnie to było olśnienie, bo zrozumiałem, że ten zapis, będący na pozór dokumentem, jest z drugiej strony rodzajem pułapki. Traktując tekst jako coś, czemu mielibyśmy uwierzyć do końca, zrobilibyśmy krzywdę jego autorowi. Widziałem w Łodzi realistyczne przedstawienie Kamila Maćkowiaka na podstawie „Dziennika” Wacława Niżyńskiego i zobaczyłem klęskę tego aktora. Zrozumiałem wtedy, że muszę to zrobić inaczej, niż adaptując sam tekst. Dochodzenie do świadomości, jak uczynić bohatera prawdziwie pojemnym w teatrze, było procesem, który najlepiej zaowocował „Bogiem Niżyńskim” i „Ofiarą Wilgefortis”. Spektakle te są najlepszym przykładem na to, że to, co jest pierwowzorem, pozwala zbudować tę głębię w odbiorze widza, której ja sam bym oczekiwał. Nigdy nie zadawalałem się powierzchowną, najłatwiej dostępną warstewką. Sam tytuł „Bóg Niżyński” pokazuje z jednej strony skalę wzniosłości, a z drugiej – skalę upadku. To jest najlepszy przykład na to, czego oczekuję od swoich bohaterów. Muszą streścić także kawałek naszego życia – nas samych. Niżyński był z jednej strony bożyszczem tysięcy, z drugiej – został skazany na dobrą lub złą wolę swoich opiekunów, kiedy popadł w obłęd. Sens teatru polega m. in. na przypomnieniu takich ludzi, pokazaniu ich wielkości i upadku. Ku przestrodze, do przemyślenia, wejścia w samych siebie. Pokazujemy w naszym teatrze historię, która jest ciekawsza i bogatsza niż świat na zewnątrz, bardziej symboliczna, otwierająca. 
Wspaniałym tego przykładem są przedstawienia mickiewiczowskie, bo jego słowa – te światy, które otwiera przed nami swoją poezją, są oczyszczające – to prawdziwa katharsis. W teatrze zawsze poszukiwałem takiego oddziaływania. Wzruszenie było dla mnie podstawą relacji z widzem. Widz, którego nie udało mi się wzruszyć, był dla mnie stracony przez mój nieumiejętny wysiłek.

Teatr to nie tylko reżyser, ale także aktorzy, którzy go współtworzą. Czy zrobiłby Pan „Boga Niżyńskiego” bez tak utalentowanego aktora jak Rafał Gąsowski?

Oczywiście, że nie! Całe to myślenie o bohaterze wynikało też stąd, że moim aktorem i przyjacielem zarazem jest wspaniały artysta Rafał Gąsowski, który był w stanie udźwignąć tę postać, m. in. dlatego, że nie jest tancerzem. Gdyby, jak Maćkowiak, miał za sobą szkołę baletową, być może ta cała praca by nam nie wyszła. Myśmy poszli w kierunku dramatu człowieka, który nie jest już w stanie tańczyć, a jednak buduje „taneczną mszę”. Rozwijaliśmy tę postać w rozmowach, pokazywałem Rafałowi napisane wcześniej fragmenty scenariusza, bo było dla mnie istotne, czy odnajduje się w tych tekstach. „Bóg Niżyński” jest pisany dwoma językami: językiem dokumentu, a także językiem poematu. Dialogi mają charakter utworu poetyckiego. To, że mogłem konfrontować swój tekst z wykonawcą, było szalenie ważne. 

Rafał Gąsowski w spektaklu Piotra Tomaszuka: "Bóg Niżyński",
fot. Bartek Siejwa
Czy tego rodzaju praca z aktorem jest w Pana wypadku regułą?

Nie zawsze, bo nie każdy artysta jest gotowy na taką współpracę. Jeśli wyczuwam w aktorze coś w rodzaju wulkanu, który nie musi dymić, ale jest, to tak z nim pracuję. Często jednak mamy do czynienia z artystami, którzy tylko udają, że coś się w nich gotuje, ale kiedy dochodzi do konieczności pokazania emocji czy zbudowania relacji, to się okazuje, że w środku mają wystygłą lawę i nic z tego nie wynika. Nie ma gotowości stawania się. W przypadku aktorów, a także reżyserów, najbardziej twórcza jest gotowość do zdrady samego siebie, porzucenia wszystkiego, co się wie. Jeżeli w aktorze nie ma gotowości, żeby spróbować od początku, wejść w coś, co pociąga, a czego jeszcze nie zna, bo można w teatrze dowiedzieć się czegoś o sobie samym, to taki aktor jest jak wypalona świeca. Często używam takiego porównania, że jeśli reżyser jest jak słońce, to aktor musi być jak księżyc – odbić światło słoneczne i świecić tam, gdzie słońce nie dosięga. To odbite światło jest często jeszcze wzmacniane przez aktora. Ta zdolność soczewkowania, przez osobowość aktora skumulowana, zwielokrotniona – to jest w aktorze najcenniejsze. Do tego trzeba gotowości, słuchania, setek godzin rozmów, a także rozeznania samego siebie, swoich pragnień, oczekiwań… Jeżeli tego nie ma, to nie ma współpracy ani twórczości. Jeśli jednak udaje się zgrać potencjał aktora z potencjałem reżysera,  jest szansa na prawdziwy wielki teatr. 

Przywiódł mi Pan na myśl Konrada Swinarskiego, który taki właśnie teatr uprawiał i przebywał stale ze swoimi aktorami, aby ich lepiej poznać.

Tak, to jest dobry przykład na to, że ten rodzaj bliskości, nieustannego dialogu, który prowadził Swinarski ze swoimi aktorami, są drogą do prawdziwego teatru. Gdyby tego nie było, nie byłoby też Teatru Starego. Teatr rodzi się z przecięcia osobowości reżysera, który jest pierwszym widzem i który bierze odpowiedzialność za całość. 

Piotr Tomaszuk w "Dziadach" we własnej reżyserii,
fot. Magdalena Rybij
Pan przekroczył jednak tę barierę, w „Dziadach” zaczął Pan także grać...

Chciałem po prostu spróbować tej sfery teatru, która była wyzwaniem, ale bałem się tam wkroczyć. Kierowała mną ciekawość, ale także śmiałość wynikająca z tego, że Guślarz, który jest reżyserem obrzędu, jest w moim przypadku wiarygodny. Bardzo dobrze wspominam ten moment, bo dzięki temu zrozumiałem do końca, czego potrzebuje aktor w teatrze. Myślę, że dzięki temu doświadczeniu więcej się dowiedziałem o aktorstwie wchodząc na scenę, niż reżyserując aktorów przez kilkadziesiąt lat. W każdym razie już nie próbuję dorównać Gąsowskiemu, co najwyżej mogę mu udatnie partnerować, kiedy potrzebuje jakiegoś starszego kolegi (śmiech). 

Nawiązując do etymologii nazwy Teatru Wierszalin, mogę wprost powiedzieć, że osiągnęliście szczyty tego, co można zdobyć w teatrze, realizując przez lata znakomite spektakle, doceniane nie tylko w Polsce, ale i na świecie, o czym świadczą liczne znaczące nagrody. Jak Pan sobie radzi z tyloma sukcesami?
 
Odpowiem na to trochę przewrotnie: ja mam na ten temat wiedzę wynikającą z długiego zawodowego życia. Wkraczam w ostatni etap ze świadomością tego, co mi się udało zrobić. Otóż ten sukces, który przychodzi z jednym przedstawieniem, potem z drugim, trzecim, jest jak cukier – uzależnia. Ten rodzaj uzależnienia od sukcesu, chęć powtórzenia go, doznania tych samych emocji, tej słodyczy – jest oczywiście przemożny. Powstaje pytanie, jak go powtórzyć, jak przebiec sto metrów szybciej. Problem polega na tym, że coraz szybciej się nie da. W pewnym momencie człowiek orientuje się, że szybciej już było i teraz jest coraz wolniej. Jak sobie z tym poradzić? Ja znalazłem taką receptę: od kilku lat sięgamy po przedstawienia, które już zaistniały na naszej scenie i były wielkimi wydarzeniami. W ubiegłym roku wróciłem do „Turlajgroszka”, w tym – do „Ofiary Wilgefortis” i mam zamiar robić to nadal. Można by nieco żartobliwie powiedzieć, że jest to lista przebojów Teatru Wierszalin, przedstawień, które chciałbym zawsze mieć w naszym teatrze. „Reportaż o końcu świata”, „Bóg Niżyński”, „Turlajgroszek”, „Ofiara Wilgefortis”, „Święty Edyp”, „Dziady”… Okazuje się, że jest to taki zbiór tytułów, które podobały się ludziom 25-30 lat temu i nadal bardzo się podobają, mimo że widownia się zmieniła. Mam do Teatru Wierszalin taki sam stosunek jak do zespołu rockowego: jak się już zaśpiewało kiedyś przebój stulecia, to warto go nadal mieć w repertuarze i wykonywać. Póki starczy życia. To nie byłoby możliwe w tradycyjnym teatrze repertuarowym, ale my w naszym Królestwie Wierszalin możemy sobie na ten luksus pozwolić. Dzięki temu nasze hity będą wiecznie żywe. I to jest, myślę, odpowiedź na pytanie, jak być na fali. Nie obawiałem się sprawdzić, czy to, co zrobiłem kiedyś wartościowego, zachowało coś ważnego do dziś. Polecałbym również innym reżyserom ten rodzaj wędrówki ku własnym nieprzemijającym hitom, bo zamiast robić, pardon, nowe shity, lepiej sięgnąć po stare hity.

Bardzo Panu dziękuję za interesującą refleksję dotyczącą teatru, pracy z aktorem, a także za poradę, jak sobie radzić z sukcesem. Życzę kolejnych pięknych powrotów do zrealizowanych w przeszłości przedstawień. Mam nadzieję, że będzie mi jeszcze dane uczestniczyć w prezentacji hitów Teatru Wierszalin.



Piotr Tomaszuk
urodził się 17 czerwca 1961 roku w Białymstoku. Jest reżyserem teatralnym, dramatopisarzem i scenarzystą, założycielem oraz dyrektorem Teatru Wierszalin w Supraślu.

Ukończył Wydział Wiedzy o Teatrze w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Warszawie (1984) oraz reżyserię teatru lalek w Białymstoku. Swoją karierę rozpoczął w 1986 roku w Białostockim Teatrze Lalek spektaklem "O medyku Feliksie". Kolejny spektakl, "Turlajgroszek", przyniósł mu ogólnopolskie uznanie i doprowadził do założenia w 1991 roku — wspólnie z Tadeuszem Słobodziankiem — istniejącego do dziś Teatru Wierszalin w Supraślu.

Prowadzony przez Tomaszuka teatr stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych i uznanych polskich teatrów alternatywnych, zdobywając trzykrotnie nagrodę Fringe First na Festiwalu w Edynburgu za spektakle: "Turlajgroszek" (1993), "Merlin" (1994) oraz "Medyk" (1997). Tomaszuk wypracował unikalny styl, łączący wybitne aktorstwo z perfekcyjnym wykorzystaniem lalek oraz form plastycznych. Przez polską krytykę Teatr Wierszalin uznawany jest za kontynuatora tradycji Teatru Reduta Juliusza Osterwy, Teatru Laboratorium Jerzego Grotowskiego oraz Teatru Cricot 2 Tadeusza Kantora.

Tomaszuk jest laureatem licznych nagród, w tym Nagrody im. Konrada Swinarskiego (1993), Nagrody im. Leona Schillera (1995) oraz Srebrnego (2006) i Złotego Medalu „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” (2023). Za swoją działalność został również odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (2023).

Do najważniejszych spektakli autorskich należą: "Turlajgroszek", "Głup", "Ofiara Wilgefortis", "Święty Edyp", "Bóg Niżyński", "Wierszalin. Reportaż o końcu świata" oraz komedia "Wziołowstąpienie". Do najważniejszych realizacji innych autorów należą: "Merlin" Tadeusza Słobodzianka, "Klątwa" oraz "Wyzwolenie" Stanisława Wyspiańskiego, a także inscenizacje tekstów Adama Mickiewicza: "Dziady", "Ballady i romanse", "Liryki lozańskie".

Teatr Wierszalin w swojej historii występował kilkakrotnie w Tokio (Japonia), Stanach Zjednoczonych, Indiach, Meksyku oraz w większości krajów europejskich, w tym na Wystawie Światowej w Hanowerze (Niemcy) w 2000 roku.
(biogram ze strony internetowej Teatru Wierszalin)



wtorek, 4 sierpnia 2026

XXIX Ogólnopolski Festiwal Filmów Komediowych w Lubomierzu

 Zapraszamy na XXIX Ogólnopolski Festiwal Filmów Komediowych w Lubomierzu, który odbędzie się w dniach 5–9 sierpnia. To wyjątkowe, pięciodniowe święto kina zbiega się z jubileuszem 60-lecia pierwszego klapsa na planie kultowych „Samych swoich”. Na uczestników festiwalu czeka mnóstwo filmowych i muzycznych emocji: kino plenerowe i stacjonarne, koncerty zespołów Blue Cafe, Bad Boys Blue, LORD Sound of Queen, a także spotkania z twórcami filmowymi.


Na uczestników czeka mnóstwo filmowych i muzycznych emocji:

Kino plenerowe i stacjonarne: Projekcje konkursowe i pokazy klasyki polskiej komedii na lubomierskim rynku oraz w Kinie RAJ.

Gwiazdy estrady: Koncerty zespołów Blue Cafe, Bad Boys Blue oraz LORD Sound of Queen.

Wydarzenia towarzyszące: Spotkania z twórcami w klubie festiwalowym, uroczyste odsłonięcie tablic w Zaułku Filmowym, Filmowa Parada Komediantów oraz wystawa broni filmowej i historycznej w ogrodach Muzeum Kargula i Pawlaka.

informacja prasowa

poniedziałek, 3 sierpnia 2026

12. FF Spektrum pyta o prawdę: znamy hasło tegorocznej edycji

„STAGING THE TRUTH” / „UDAJĄC PRAWDĘ” – pod tym hasłem odbędzie się 12. edycja Festiwalu Filmowego Spektrum. Między 20 a 25 października Świdnica ponownie stanie się miejscem spotkań z kinem, które inspiruje do zadawania pytań i zachęca do spojrzenia na rzeczywistość z różnych perspektyw.


Spektrum to międzynarodowy festiwal, który od dwunastu lat gromadzi osoby celebrujące filmy pełno- i krótkometrażowe. Wyrastając z otwartej i różnorodnej tożsamości Dolnego Śląska, łączy autorskie kino z atmosferą spotkania, rozmowy i lokalnej gościnności.

„STAGING THE TRUTH”, czyli niejednoznaczna prawda

W kinie nic nie dzieje się przypadkowo. Ktoś wybiera miejsce kamery, decyduje o świetle, zapisuje dialogi i wyznacza moment, w którym bohaterowie się spotkają. A jednak to właśnie w tej starannie zainscenizowanej rzeczywistości najczęściej odnajdujemy coś prawdziwego.

„Hasło tegorocznego festiwalu można rozumieć na wiele sposobów – jako odgrywanie, konstruowanie czy podważanie prawdy. Prawda rzadko jest czymś stałym i jednoznacznym. Częściej jest sumą różnych spojrzeń, doświadczeń i interpretacji” – mówi Paweł Kosuń, dyrektor artystyczny Festiwalu Filmowego Spektrum.

Każda osoba siedząca w sali kinowej ogląda ten sam film, ale wychodzi z niego z własną historią. Kino nie daje gotowych odpowiedzi – zaprasza do zadawania pytań.


Historia ukryta w kadrze


Tegoroczna identyfikacja wizualna festiwalu opowiada historię, która mogłaby stać się scenariuszem filmowym. Na pierwszy rzut oka na zdjęciu autorstwa Tommiego Vitala widać zakochaną parę podczas spaceru. Możemy dopowiadać sobie ich historię – może to ich pierwsza randka, być może ostatnie spotkanie przed rozstaniem, a może jedynie moment, któremu sami nadajemy znaczenie.

Prawdziwa historia tej fotografii okazała się jednak jeszcze ciekawsza. Fiński fotograf przypadkowo uwiecznił parę podczas pobytu w Wiedniu i opublikował zdjęcie w mediach społecznościowych. Po pewnym czasie odezwali się do niego bohaterowie kadru, dziękując za uchwycenie ważnego momentu w ich życiu. Dziś są małżeństwem, a fotografia przedstawia ich pierwszy wspólny wyjazd.

Kiedy organizatorzy Spektrum postanowili wykorzystać zdjęcie w identyfikacji wizualnej festiwalu, para zdradziła jeszcze jeden szczegół swojej historii – poznali się w Polsce podczas wymiany studenckiej. Rzeczywistość po raz kolejny napisała lepszy scenariusz niż można było przypuszczać.

To właśnie przestrzeń pomiędzy tym, co widzimy, a tym, co okazuje się prawdą, Festiwal Filmowy Spektrum chce w tym roku eksplorować wraz z publicznością.

Zapraszamy do wspólnego oglądania! 

12. Festiwal Filmowy Spektrum
20–25 października 2026 | Świdnica

informacja prasowa

poniedziałek, 27 lipca 2026

Wydarzenia w Muzeum Narodowym we Wrocławiu i jego Oddziałach /28 lipca - 2 sierpnia 2026/

Od piątku 31 sierpnia w Pawilonie Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej prezentowana będzie wystawa „Stulecie. W rocznicę wielkiej wystawy śląskiej sztuki średniowiecznej”. Zaplanowano zatem pierwsze wydarzenia towarzyszące tej ekspozycji. A będą to – trzy oprowadzania: kuratorskie dr Agaty Stasińskiej, Barbary Przerwy z elementami medytacji nad dziełami sztuki, a także specjalne wydarzenie dla uczestników Festiwalu Filmowego Nowe Horyzonty. Odbędą się także warsztaty dla dzieci, które będą tworzyć gotyckie ołtarzyki.    

Kuratorka wystawy "Stulecie" dr Agata Stasińska, fot. Magdalena Lorek

Z kolei Muzeum Narodowe we Wrocławiu zaprasza na wykład Michała Pieczki o Badenii-Wirtembergii – niezwykłej krainie pałaców, zamków i ogrodów, a także pełne przygód warsztaty dla dzieci inspirowane wystawą „Płytki, flizy, tafelki. Ceramiczne intermezza”.

W Muzeum Etnograficznym zaplanowano spotkanie autorskie z Eleną Bereziną – pochodzącą z Białorusi artystką i folklorystką, która zaprezentuje swoje prace, opowie też o białoruskich makatkach, malarstwie, rzemiośle oraz kulturze tradycyjnej tego kraju, a następnie poprowadzi warsztaty malarstwa dywanowego dla dorosłych. Wydarzenia te będą tłumaczone na polski język migowy.

We wszystkich oddziałach Muzeum Narodowego we Wrocławiu przez cały tydzień odbywają się też wakacyjne zajęcia warsztatowe. 

Muzeum Narodowe we Wrocławiu


29.07, g. 12:00 i 14:00

Letnia moda dawniej i obecnie. Wakacyjne warsztaty dla dzieci w wieku 6–12 lat. Prowadzenie: Michał A. Pieczka

Moda od dawna zajmuje uwagę ludzi, a nierzadko jest ich wielką fascynacją. Przemierzając sale ekspozycyjne Muzeum Narodowego we Wrocławiu, dzieci odszukają najpiękniejsze kreacje modowe używane podczas najcieplejszej pory roku, czyli lata. Będzie też okazja do zastanowienia się, dlaczego tak często moda się zmieniała i dlaczego następują też co jakiś czas podobne zjawiska w świecie modowym. Później uczestniczy zaprojektują własną wymarzoną kreację na lato przy użyciu techniki kolażu. Wspaniała zabawa w projektowanie strojów gwarantowana!

Bilety w cenie 10 zł

Zapisy: edukacja@mnwr.pl lub 71 372 51 48

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu


31.07, g. 12:00 i 14:00

W odcieniach błękitu. Wakacyjne warsztaty dla dzieci w wieku 6–12 lat. Prowadzenie: Karolina Rzepka

Podczas spotkania przyjrzymy się niewielkim, biało-błękitnym płytkom ceramicznym, które nazywamy flizami. Zastanowimy się, do czego służą, jakimi motywami je zdobiono, a przede wszystkim skąd pochodzą i kto je wyrabiał. Spotkanie zakończy się pracą plastyczną.

Bilety w cenie 10 zł

Zapisy: edukacja@mnwr.pl lub 71 372 51 48

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu


1.08, g. 11:00 

Małym statkiem w wielki świat – warsztaty dla dzieci 3–5 lat towarzyszące wystawie „Płytki, flizy, tafelki. Ceramiczne intermezza”. Prowadzenie: Sławomir Ortyl

Kto powiedział, że nie da się wsiąść na statek wielkości łupinki od orzecha? Uruchomimy wyobraźnię i hyc do łupinki! Nie straszne nam będą morza i oceany, wszak ważniejsza będzie przygoda, pomyślny wiatr i wielki świat! A w tym wielkim świecie spotkamy syreny, wpadniemy do króliczej nory, zdobędziemy dotąd niezdobytą wieżę. Jak widać przygód będzie wiele, więc za pozostaniem w domu przemawia niewiele.

Bilety w cenie 10 zł

Zapisy: edukacja@mnwr.pl lub 71 372 51 48

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu


2.08, g. 15:00

Badenia-Wirtembergia – niezwykła kraina pałaców, zamków i ogrodów. Wykład Michała Pieczki

Badenia oraz Wirtembergia były niegdyś niezależnymi państwami. Po drugiej wojnie światowej zostały włączone do niemieckiego kraju związkowego o nazwie Badenia-Wirtembergia. Obszar ten położony na południowym zachodzie współczesnych Niemiec może poszczycić się bogatym dziedzictwem architektury rezydencjonalnej. Słuchacze odbędą swoistą podróż po tym niemieckim landzie, podziwiając zabytkowe obiekty m. in. w takich miasta jak: Rastatt, Karlsruhe, Mannheim, Stuttgart, Heidelberg, Ludwigsburg czy Schwetzingen.

Wstęp wolny

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu, s. 116, I piętro

Elena Berezina, fot. archiwum artystki


Muzeum Etnograficzne


28.07, g. 12:00

Bukiet z bibuły. Wakacyjne warsztaty dla dzieci w wieku 6–12 lat. Prowadzenie: Julia Szot

Świetna okazja, by dowiedzieć się co nieco o bibułkarstwie. Obejrzymy, jak wyglądają tradycyjne kwiaty wykonane z bibuły i poznamy ich miejsce w dawnych wiejskich izbach. Spróbujemy też sił, wykonując własny bukiet! Dla cierpliwych! Dzieci mogą potrzebować asysty opiekunów.

Bilety w cenie 10 zł

Zapisy: edukacja@muzeumetnograficzne.pl lub 71 344 33 13

Miejsce: Muzeum Etnograficzne we Wrocławiu


30.07, g. 12:00

Batikowa łączka. Wakacyjne warsztaty dla dzieci w wieku 6–12 lat. Prowadzenie: Olga Budzan

Stworzymy własne kompozycje na tkaninie inspirowane dolnośląskimi tkaninami drukowanymi zwanymi blaudrukami. Tak jak dawni mistrzowie tej techniki będziemy nakładać na tkaninę wosk – by po zafarbowaniu na błękitno powstał piękny biały wzór. Na zajęciach będzie się też można dowiedzieć, co wspólnego miały ze sobą smocza krew i roślina o tajemniczej nazwie indigofera. Uwaga! To będą zajęcia dość brudzące, dlatego namawiamy, by przyjść w ubraniu nie wyjściowym, a najlepiej zaopatrzyć się w fartuszek.

Bilety w cenie 10 zł

Zapisy: edukacja@muzeumetnograficzne.pl lub 71 344 33 13

Miejsce: Muzeum Etnograficzne we Wrocławiu


2.08, g. 14:00

Sztuka malarstwa dywanowego – historia i praktyka [cz. I]. Rozmowa z artystką Eleną Bereziną tłumaczona na polski język migowy przez Elżbietę Resler

Elena Berezina to pochodząca z Białorusi artystka i folklorystka. W swojej twórczości łączy elementy współczesne z tradycyjnymi technikami rzemieślniczymi, takimi jak druk i malarstwo na tkaninie. Podczas spotkania zaprezentuje swoje prace, opowie też o białoruskich makatkach, malarstwie, rzemiośle oraz kulturze tradycyjnej tego kraju.

Wstęp wolny

Miejsce: Muzeum Etnograficzne we Wrocławiu


2.08, g. 15:00

Sztuka malarstwa dywanowego – historia i praktyka [cz. II]. Warsztaty z Eleną Bereziną tłumaczone na polski język migowy przez Elżbietę Resler

Trzygodzinne warsztaty malarstwa dywanowego, skierowane do wszystkich, którzy chcieliby zgłębić unikatową technikę stosowaną przez artystkę.

Wstęp wolny

Zapisy: edukacja@muzeumetnograficzne.pl lub 71 344 33 13

Miejsce: Muzeum Etnograficzne we Wrocławiu

Warsztaty dla dzieci, fot. Wojciech Rogowicz


Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


28.07, g. 11:00

Wakacyjni tropiciele sztuki. Wakacyjne warsztaty dla dzieci w wieku 6–12 lat. Prowadzenie: Kinga Łaska

Czy obrazy potrafią ukrywać sekrety? Kto zostawił ślady w muzeum? Dokąd prowadzą tajemnicze tropy ukryte między dziełami sztuki? Wakacyjni tropiciele sztuki staną przed nie lada wyzwaniem! Wspólnie będziemy podążać śladami współczesnych artystów, rozwiązywać zagadki i tworzyć własne niezwykłe dzieła inspirowane muzealnymi poszukiwaniami.

Bilety w cenie 10 zł

Zapisy: edukacja.pawilon@mnwr.pl lub 71 712 71 81

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł


28.07, g. 14:00

Doświadczyć obrazu. Integracyjne warsztaty z audiodeskrypcją dla osób z niepełnosprawnością wzroku w ramach cyklu „Dotknij Muzeum”, prowadzenie: Kinga Łaska

Obraz można poznawać warstwa po warstwie: przez fakturę powierzchni, zapach przywołujący wspomnienie albo krótkie, zaskakujące wrażenie. Podczas warsztatów będziemy odkrywać wybrane dzieło z kolekcji Pawilonu Czterech Kopuł poprzez różne zmysły i własne skojarzenia. Wspólnie sprawdzimy, jak z pojedynczych wrażeń może powstać osobista opowieść o obrazie.

Bilety w cenie 3 zł

Zapisy: edukacja.pawilon@mnwr.pl lub 71 712 71 81

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł


1.08, g. 11:00

Tryptyki, pentaptyki – tworzymy gotyckie ołtarzyki! Wakacyjne warsztaty dla dzieci w wieku 6–12 lat. Prowadzenie: Michał A. Pieczka

Otwórz skrzydła wyobraźni niczym średniowieczny ołtarz! Podczas warsztatów poznamy niezwykłe dzieła sztuki, które kryją w sobie wiele obrazów i historii. Zainspirowani średniowiecznymi mistrzami – stworzymy własne prace.

Bilety w cenie 10 zł

Zapisy: edukacja.pawilon@mnwr.pl lub 71 712 71 81

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł


1.08, g. 12:00

Kwiaty – ukryte znaczenia. Autorskie oprowadzanie z elementami medytacji nad dziełami sztuki na wystawie „Stulecie. W rocznicę wielkiej wystawy śląskiej sztuki średniowiecznej”, prowadzenie: Barbara Przerwa

Co łączy legendę o Świętej Dorocie ze sceną Zaśnięcia Marii. Jaką symbolikę kryje biała lilia, konwalia czy róża. Zapraszamy do świata apokryfów i ukrytych znaczeń, cudów i wiary w zasłużoną nagrodę.

Wstęp z biletem na wystawę czasową 

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł


1.08, g. 13:00

„Stulecie. W rocznicę wielkiej wystawy śląskiej sztuki średniowiecznej” – specjalne oprowadzanie kuratorskie dla widzów Międzynarodowego Festiwalu Filmowego TAURON Nowe Horyzonty. Prowadzenie: dr Agata Stasińska

„Stulecie” to wyjątkowa ekspozycja prezentująca bezcenne dzieła śląskiej sztuki średniowiecznej, która nawiązuje do wystawy o tej samej tematyce i zorganizowanej w tym samym miejscu 100 lat temu. Współczesna ekspozycja to opowieść o mistrzach średniowiecza, kuratorach i badaczach. Jej celem jest pokazanie zmian, jakie zaszły w muzealnictwie i w historii sztuki w ciągu ostatnich stu lat.

Wstęp z biletem ulgowym na wystawę po okazaniu przez widzów Festiwalu karnetu festiwalowego / jednorazowego biletu wstępu na film w ramach Festiwalu / dokumentu zakupu dostępu do Festiwalu online

Zapisy: stulecie@mnwr.pl

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł


1.08, g. 18:00

Niech zakwitną róże. Warsztaty tańca intuicyjnego dla dorosłych, prowadzenie: Barbara Przerwa

Warsztaty tańca intuicyjnego inspirowane wystawą „Stulecie. W rocznicę wielkiej wystawy śląskiej sztuki średniowiecznej”.

Wstęp z biletem za 20 zł

Zapisy: edukacja.pawilon@mnwr.pl lub 71 712 71 81

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł


2.08, g. 12:00

„Stulecie. W rocznicę wielkiej wystawy śląskiej sztuki średniowiecznej”. Oprowadzanie kuratorskie, prowadzenie: dr Agata Stasińska

„Stulecie” to wyjątkowa ekspozycja prezentująca bezcenne dzieła śląskiej sztuki średniowiecznej, która nawiązuje do wystawy o tej samej tematyce i zorganizowanej w tym samym miejscu 100 lat temu. Współczesna ekspozycja to opowieść o mistrzach średniowiecza, kuratorach i badaczach. Jej celem jest pokazanie zmian, jakie zaszły w muzealnictwie i w historii sztuki w ciągu ostatnich stu lat.

Wstęp z biletem na wystawę czasową 

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł

informacja prasowa

Przegląd "Z twarzą Marilyn Monroe" w Kinie Nowe Horyzonty

Od 21 lipca trwa w Kinie Nowe Horyzonty przegląd filmów z Marylin Monroe. Towarzyszy mu wystawa zdjęć aktorki w Krupa Art Foundation. Co jeszcze przed nami?

Kadr z filmu "Mężczyźni wolą blondynki"

Pół żartem, pół serio

reż. Billy Wilder / USA 1959 / 121’
12 sie / śr
19:30

Dwóch spłukanych muzyków ucieka przed mafią w przebraniu... uroczych instrumentalistek. Dołączają do damskiej orkiestry, gdzie serca kradnie zjawiskowa Sugar Kane (Marilyn Monroe). Aktorka wnosi do tej szalonej farsy nie tylko magnetyczny seksapil, ale też rozczulające ciepło i nutę melancholii. Film uznawany przez wielu za komedię wszech czasów, która zrewolucjonizowała hollywoodzkie podejście do humoru i ról płciowych.

Przed seansem zapraszamy na oprowadzanie po wystawie „Marilyn Monroe. Czuję, że ją znam, ale czasem moje ręce wyginają się do tyłu” z Natalią Barczyńską w Krupa Art Foundation o godzinie 18.15. 



Mężczyźni wolą blondynki
reż. Howard Hawks / USA 1953 / 91’
20 sie / cz
18:30

Piękna Roslyn szuka ukojenia na pustyni w Nevadzie. Gdy wokół niej zaczynają krążyć spragnieni miłości outsiderzy, skrywane emocje i zazdrość wybuchają podczas niebezpiecznego polowania na dzikie konie. To ostatni ukończony film Marilyn Monroe. Scenariusz napisał Arthur Miller, jej ówczesny mąż, chcąc pokazać Marilyn jako niezwykle utalentowaną, pełnoprawną aktorkę dramatyczną, a nie tylko seks-ikonę Hollywood.

Przed seansem zapraszamy na oprowadzanie po wystawie „Marilyn Monroe. Czuję, że ją znam, ale czasem moje ręce wyginają się do tyłu” z Moniką Łuszpak-Skibą w Krupa Art Foundation o godzinie 18.15.

Kadr z filmu "Skłóceni z życiem"


Skłóceni z życiem
reż. John Huston / USA 1961 / 124’
26 sie / śr
19:30

Piękna Roslyn szuka ukojenia na pustyni w Nevadzie. Gdy wokół niej zaczynają krążyć spragnieni miłości outsiderzy, skrywane emocje i zazdrość wybuchają podczas niebezpiecznego polowania na dzikie konie. To ostatni ukończony film Marilyn Monroe. Scenariusz napisał Arthur Miller, jej ówczesny mąż, chcąc pokazać Marilyn jako niezwykle utalentowaną, pełnoprawną aktorkę dramatyczną, a nie tylko seks-ikonę Hollywood.

Przed seansem zapraszamy na oprowadzanie po wystawie „Marilyn Monroe. Czuję, że ją znam, ale czasem moje ręce wyginają się do tyłu” z Moniką Łuszpak-Skibą w Krupa Art Foundation o godzinie 18.15.

informacja prasowa


Mistrzowie Kina: Luc Besson w Kinie Nowe Horyzonty

W programie przeglądu filmów Luca Bessona, który startuje 4 sierpnia w Kinoie Nowe Horyzonty, znalazły się zarówno najpopularniejsze filmy mistrza, jak i te mniej znane, nieodkryte pozycje. Przed nami unikatowa okazja, by zobaczyć je na wielkim ekranie.

Galeria scen i portretów barwnej filmografii Luca Bessona spokojnie mogłaby zająć całe jedno skrzydło Luwru. Z obrazów bacznie przyglądaliby się nam Jean Reno, Milla Jovovich czy Christopher Lambert, a z głośników sączyłaby się nastrojowa muzyka Érica Serry. 

U Bessona jak kochać, to na zabój, jak walczyć, to do ostatniej kropli krwi. I choć los bohatera nigdy nie jest Francuzowi obojętny, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że kostium pochłania go jeszcze bardziej. Wizualny powab kina autora Piątego elementu budują m.in. kreacje Jean-Paula Gaultiera, wieczorowe suknie i garnitury przemierzające korytarze paryskiego metra oraz stylowe zdjęcia. Nad tą feerią form, barw i kostiumów czuwa jednak sam Besson – mistrz neobaroku i jeden z najważniejszych projektantów filmowej wyobraźni.

Pełnometrażowy debiut fabularny Luca Bessona, utrzymany w estetyce postapokaliptycznego science fiction. Akcja rozgrywa się po bliżej nieokreślonej katastrofie, która zamieniła świat w pustkowie pełne ruin, przemocy, walki o przetrwanie. Bohaterowie utracili zdolność mówienia, dlatego narracja opiera się niemal wyłącznie na obrazie, geście i ruchu. Film zapowiada wiele cech charakterystycznych dla późniejszej twórczości reżysera: oszczędność dialogów, dbałość o stronę wizualną oraz budowanie znaczeń za pomocą rytmu montażu i kompozycji kadru. Muzykę skomponował Éric Serra, wieloletni współpracownik Bessona, a jedną z pierwszych znaczących ról w karierze zagrał tutaj Jean Reno.


Ostatnia walka
reż. Luc Besson / Francja 1983 / 96’
4 sie / wt
20:00

Jeden z najważniejszych filmów wczesnego okresu twórczości Bessona, a przy tym charakterystyczny przykład nurtu cinéma du look, który zdominował część francuskiego kina lat 80. Tu Fred, drobny przestępca, ukrywaja się w paryskim metrze po kradzieży kompromitujących dokumentów. Podziemny świat tuneli i stacji staje się miejscem spotkań ekscentrycznych postaci funkcjonujących na marginesie miejskiego życia. 

Metro
reż. Luc Besson / Francja 1985 / 104’
6 sie / cz
20:00


Osobisty film reżysera, inspirowany losami dwóch legendarnych freediverów: Jacques’a Mayola i Enza Maiorki. Opowieść o rywalizacji sportowej stopniowo przekształca się w refleksję nad relacją człowieka z naturą oraz pragnieniem przekraczania własnych ograniczeń. Głównym bohaterem jest Jacques Mayol, człowiek od dzieciństwa związany z morzem, który coraz bardziej oddala się od świata ludzi. Jego relacja z oceanem staje się osią całej opowieści, a podwodne głębiny zyskują niemal metafizyczny wymiar.


Wielki błękit (wersja reżyserska)
reż. Luc Besson / Francja, USA, Włochy 1988 / 168’
11 sie / wt
20:00


Film, który przyniósł Bessonowi międzynarodową rozpoznawalność, na trwałe wpisując się w historię europejskiego kina gatunkowego. Tytułowa bohaterka, młoda przestępczyni skazana za zabójstwo policjanta, otrzymuje od państwa nieoczekiwaną propozycję: zamiast więzienia ma przejść szkolenie i rozpocząć pracę jako tajna agentka. Reżyser łączy kino akcji z dramatem psychologicznym, koncentrując się nie tylko na kolejnych misjach bohaterki, lecz także na cenie, jaką płaci ona za utratę własnej tożsamości i wolności. W roli Nikity wystąpiła Anne Parillaud, tworząc jedną z najbardziej charakterystycznych kobiecych postaci europejskiego kina lat 90.

Film-medytacja. Nietypowy projekt w dorobku reżysera. Pozbawiony klasycznej fabuły oraz dialogów film stanowi audiowizualną medytację poświęconą oceanowi i życiu podwodnemu. Zdjęcia realizowano przez kilka lat w różnych częściach świata, m.in. na Bahamach, Tahiti, Morzu Czerwonym i w Arktyce. Kamera obserwuje zwierzęta morskie, rejestrując ich ruch, zachowania i środowisko naturalne bez komentarza czy narratora.


Atlantis
reż. Luc Besson / Francja, Włochy 1991 / 80’
18 sie / wt
20:00


Leon jest zawodowym zabójcą prowadzącym uporządkowane, samotne życie. Wszystko zmienia się, gdy poznaje dwunastoletnią Matyldę, której rodzina zostaje zamordowana przez skorumpowanych funkcjonariuszy służb. Między bohaterami rodzi się niejednoznaczna relacja oparta na wzajemnej potrzebie bliskości, opieki i zrozumienia. Historia zemsty staje się jednocześnie opowieścią o samotności, dojrzewaniu i poszukiwaniu własnego miejsca w świecie.


Leon zawodowiec (wersja reżyserska)
reż. Luc Besson / Francja, USA 1994 / 133’
20 sie / cz
20:00


Widowisko science fiction osadzone w XXIII wieku, łączące kino przygodowe, komedię, fantastykę naukową i estetykę komiksu. Fabuła koncentruje się na próbie powstrzymania tajemniczej siły zagrażającej istnieniu ludzkości. Za kostiumy do filmu odpowiadał Jean-Paul Gaultier, a projekt świata przedstawionego czerpał inspiracje zarówno z europejskiego komiksu, jak i klasycznego kina science fiction. Futurystyczne miasto, niezwykłe pojazdy i wyraziste postacie stworzyły jedną z najbardziej charakterystycznych wizji przyszłości w kinie lat 90.


Piąty element
reż. Luc Besson / Francja, USA, Wielka Brytania 1997 / 126’
25 sie / wt
20:00

Luc Besson podejmuje tu historię jednej z najbardziej znanych postaci francuskiej historii, łącząc widowisko historyczne z próbą psychologicznego portretu bohaterki. Film śledzi losy Joanny od momentu objawień aż po proces i egzekucję. Reżysera interesuje nie tylko polityczny i militarny wymiar jej działalności, lecz także pytania o naturę wiary, odpowiedzialności i poświęcenia. W centrum opowieści znajduje się młoda kobieta próbująca odnaleźć własne miejsce pomiędzy religijną misją, oczekiwaniami otoczenia i brutalną rzeczywistością wojny.

Joanna d'Arc
reż. Luc Besson / Francja 1999 / 152’
27 sie / cz
20:00

 

Aby w pełni docenić widowiskowość i wizualny powab filmów Bessona, te niezwykłe kadry trzeba oglądać w najlepszych możliwych warunkach: na wielkim ekranie. Gwarantujemy, że plastyczność wizji reżysera robi w ten sposób piorunujące wrażenie. Dajcie się porwać unikalnemu stylowi i estetycznej ekstrawagancji mistrza francuskiego neobaroku. Zapraszamy w każdy wtorek i czwartek sierpnia. 

informacja prasowa


„Witold Lutosławski. Opera omnia 09 – drobiazgi”– nowy album wydany przez Narodowe Forum Muzyki

 Prezentujemy album Narodowego Forum Muzyki i CD Accord – "Witold Lutosławski. Opera omnia 09 – drobiazgi". Witold Lutosławski. Op...

Popularne posty