Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Ryszard Cieślak, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Ryszard Cieślak, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

środa, 10 czerwca 2020

"Jeremiasz" - wydarzenie w 30. rocznicę śmierci Ryszarda Cieślaka

W poniedziałek 15 czerwca 2020 roku mija 30. rocznica śmierci Ryszarda Cieślaka. Z tej okazji w Sali Teatru Laboratorium Instytutu Grotowskiego powstanie instalacja wizualno-dźwiękowa upamiętniająca aktora nazywanego „Księciem zawodu” i „Ikarem teatru”. 

Ryszard Cieślak w spektaklu Apocalipsis cum figuris, Mediolan 1979, fot. Maurizio Buscarino

Ryszard Cieślak był uosobieniem twórczego podejścia do aktorstwa Jerzego Grotowskiego, wykorzystującego proces głębokiej i zarazem czynnej introspekcji jako podstawy do stworzenia precyzyjnej struktury organicznych działań aktorskich o charakterze transgresji. W Teatrze Laboratorium stworzył legendarne kreacje: Don Fernanda w „Księciu Niezłomnym” (premiera 20 kwietnia 1965), uznawaną za pierwszą realizację aktu całkowitego, oraz Ciemnego w „Apocalypsis cum figuris” (premiera 1 lutego 1969).

Instalacja „Jeremiasz” zostanie udostępniona dla zwiedzających w poniedziałek 15 czerwca 2020 w godzinach 17:00–20:00 w Sali Teatru Laboratorium w Przejściu Żelaźniczym we Wrocławiu. Złożą się na nią fragmenty ze ścieżki dźwiękowej spektaklu „Apocalypsis cum figuris” zarejestrowanego przez Ermanna Olmiego w Mediolanie w 1979 roku: monologi Ryszarda Cieślaka („Środa Popielcowa” oraz „Gerontion” Thomasa Eliota oraz pieśń „Treny Jeremiasza”), a także fotografie Maurizia Buscarina pochodzące z tego samego roku,co nagranie. Wstęp wolny. Wydarzenie organizowane jest zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego,  Ministerstwa Rozwoju oraz Głównego Inspektora Sanitarnego. Więcej na: https://bit.ly/3fcvz4S


Ryszard Cieślak w filmie K. Domagalika "Aktor całkowity -
wspomnie nie o Ryszardzie Cieślaku"
Ryszard Cieślak (1937–1990) dołączył do Teatru 13 Rzędów w Opolu w 1961 roku, w zespole Teatru Laboratorium pracował aż do jego samorozwiązania w 1984. Pierwszym przedstawieniem z udziałem Ryszarda Cieślaka był „Kordian”. Następnie wystąpił w „Akropolis” i „Tragicznych dziejach doktora Fausta”, gdzie zwrócił na siebie uwagę sceną szaleństwa Benwolia. W „Studium o Hamlecie” dodatkowo pełnił przy Grotowskim funkcję asystenta reżysera. Wkrótce po realizacji tego przedstawienia rozpoczął się okres bliskiej i intensywnej współpracy Cieślaka i Grotowskiego, związany z rolą Don Fernanda w „Księciu Niezłomnym”. Jej efektem była legendarna kreacja, stanowiąca pierwszą realizację aktu całkowitego. Prezentacje przedstawienia w czasie występów zagranicznych Teatru Laboratorium w drugiej połowie lat 60. zapewniły Cieślakowi międzynarodową sławę i status ikony współczesnego teatru. W latach 1967–69 Cieślak wraz z całym zespołem brał udział w pracach nad „Ewangeliami”, w których kreował Umiłowanego, oraz nad „Apocalypsis cum figuris”, gdzie stworzył kolejną legendarną rolę – Ciemnego. Po występach Teatru Laboratorium w Stanach Zjednoczonych, jesienią 1969, Cieślak został uznany przez nowojorskich krytyków najwybitniejszym aktorem teatrów off-Broadwayu roku 1969.

Od 1972 aktywnie włączył się w działania parateatralne, stopniowo obejmując funkcję lidera „Large Special Project”, a następnie „Special Project”. W latach 1979–80 należał do części zespołu Teatru Laboratorium realizującego przedsięwzięcie „Drzewo Ludzi”. W roku 1981 kierował pracami nad kreowanym zbiorowo ostatnim przedstawieniem Laboratorium – „Thanatos polski”. Równolegle rozwijał współpracę z europejskimi, amerykańskimi i kanadyjskimi ośrodkami teatralnymi.

Od roku 1982 pracował głównie za granicą, prowadząc liczne kursy i warsztaty teatralne oraz reżyserując. Od września 1984 na zaproszenie Petera Brooka brał udział w pracach międzynarodowego zespołu realizującego przedstawienie według Mahabharaty, w którym kreował rolę niewidomego władcy Dhritarashtry (premiera 7 lipca 1986). Od września roku 1989 był zatrudniony jako visiting professor w New York University Tisch School of Arts.
Zmarł 15 czerwca 1990 w Houston w Stanach Zjednoczonych na nowotwór płuc. Pochowany został na cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu. Autorem rzeźby nagrobnej jest Krzysztof. M. Bednarski.

informacja prasowa


czwartek, 2 listopada 2017

Portret aktora: ”Książę” Karola Radziszewskiego /recenzja filmu/

Film młodego współczesnego twórcy, Karola Radziszewskiego:  ”Książę” został zaprezentowany w ramach Międzynarodowego Konkursu Filmów o Sztuce. Choć tytułowym Księciem jest aktor Teatru Laboratorium – Ryszard Cieślak, to jednak film nie jest jego filmową biografią. Sam autor nazwał go ”spektaklem dokamerowym”, trudno go bowiem zaklasyfikować do jakiegoś gatunku:

To teatr zarejestrowany przed kamerą, oparty na archiwalnych materiałach źródłowych, a jednocześnie improwizowany i odgrywany – powiedział reżyser podczas spotkania z publicznością. Dla mnie była to próba stworzenia nowej formy, którą nazwałem „spektaklem dokamerowym”.

Książę Karola Radziszewskiego

Tytuł filmu pochodzi od słynnego spektaklu Jerzego Grotowskiego ”Książę Niezłomny”, którego głównym aktorem był Ryszard Cieślak. Zarazem jednak  jest to opowieść o samym Grotowskim.
Ten film mówi o legendzie – o tym, w jaki sposób ona funkcjonuje w naszej wyobraźni – tłumaczył  swój zamysł reżyser podczas spotkania z widzami.

Radziszewski, podobnie jak jego angielski poprzednik, tworzy własną, niekonwencjonalną narrację, na którą składają się improwizowane i odpowiednio zmontowane warsztaty,  naśladujące metodę Grotowskiego, fragmenty wywiadów z Cieślakiem, a także próba rekonstrukcji przedstawienia ”Tanatos polski” w jego reżyserii. Kanwą narracji jest jednak wywiad z  wieloletnią kochanką aktora – Teresą Nawrot (częściowo zagrany przez Agnieszkę Podsiadlik),

Teresa Nawrot

Wszystkie teksty są oparte na materiałach źródłowych. Większa część scenariusza, który stworzyłem z Dorotą Sajewską, czerpie z materiałów drukowanych. Materiał wizualny natomiast jest w większości improwizowany – wyjaśniał Radziszewski.

Zderzenie materiałów archiwalnych ze scenami wykreowanymi przez reżysera dało bardzo interesujący efekt. Zamiast hagiografii otrzymaliśmy artystyczną  wypowiedź, dotyczącą  zarówno postaci Ryszarda Cieślaka, jak też Jerzego Grotowskiego.

Na początku i na końcu filmu zostały pokazane warsztaty, podczas których młodzi mężczyźni naśladują sposób „gry” Ryszarda Cieślaka, powtarzając pewne jego gesty i niełatwe ćwiczenia aktorskie, jednak bez całej tej „nadbudowy ideologicznej”, która charakteryzowała pracę Grotowskiego z aktorem. Najczęściej młodzi ludzie nic o Grotowskim, a tym bardziej o Cieślaku, nie wiedzą. Ich gra toczy się pomiędzy nimi a twórcą filmu, który wykorzystuje ich do swoich celów.
Książę, scena z filmu

Podobny – instrumentalny - stosunek do aktorów miał także Grotowski. Wywiad z Teresą Nawrot – wieloletnią aktorką Teatru Laboratorium, a także przez kilka lat asystentką Grota, potwierdza taki jego portret. Kiedy aktor go interesował, skupiał się przede wszystkim na nim. Ćwiczenia trwały czasami po kilkanaście godzin. Pory dnia i nocy nie były ważne. Paradoksalnie, choć Cieślak był po ”Księciu Niezłomnym” najbardziej znanym aktorem Grotowskiego, nie był nim jednak sensu stricte. W gruncie rzeczy nie potrafił grać, o czym możemy się przekonać oglądając ”Makhabaratę” Petera Brooka, gdzie wystąpił jako Dhritarashtra. Po wyemigrowaniu Grotowskiego w stanie wojennym do USA, Cieślak próbował stworzyć z aktorami Teatru Laboratorium własny spektakl: ”Tanatos polski”.  Pozostała po nim jedynie legenda i trochę zarejestrowanych na magnetofonie fragmentów prób. Być może najciekawsza w filmie Karola Radziszewskiego jest próba rekonstrukcji tego spektaklu.

Książę, scena z filmu
Z różnych elementów – archiwalnych i stworzonych na potrzeby tej opowieści powstał  film bardzo interesujący, oryginalny, a także prawdziwy, bo niezależny i prowokujący do myślenia. Wykreowany, ale przecież wnoszący jakiś powiew świeżości do „portretów jedynie słusznych”. Film wzbogaca także narracja Teresy Nawrot, do tej pory nieobecna w dyskursie o Grotowskim, a więc dająca nową perspektywę. Jej dojrzałe, wyważone przemyślenia i opowiedziana przez nią historia pozwala ujrzeć w osobach Ryszarda Cieślaka i Jerzego Grotowskiego żywe istoty, a nie mity i powidoki.


niedziela, 12 listopada 2017

Anna Zubrzycki: Spektakl jest odpowiedzią na pytania /wywiad/

Z Anną Zubrzycki – aktorką związaną w przeszłości z Ośrodkiem Praktyk Teatralnych Gardzienice, założycielką Teatru Pieśń Kozła – o jej polskich korzeniach, początkach pracy w Polsce, tworzeniu roli za pomocą muzyki…

Anna Zubrzycki, fot. z archiwum aktorki

Barbara Lekarczyk-Cisek: Jako człowiek i aktorka jest Pani zjawiskiem niezwykłym, bo poza talentem i twórczym istnieniem w teatrze nieinstytucjonalnym, przemawiają za tym także Pani korzenie. Urodziła się Pani w Anglii, dzieciństwo i młodość spędziła w Australii, a później wybrała Polskę, co było, jak sądzę, dużym wyzwaniem. Dlaczego zdecydowała się Pani pozostać w Polsce?

Anna Zubrzycki: W Polsce zamieszkałam, ponieważ przez całe życie  przede wszystkim czułam się artystką i to właśnie tutaj mogłam nią w pełni być. Kiedy skończyłam studia aktorskie w Australii, zaczęłam pracować w teatrze o charakterze edukacyjnym. W szkołach, więzieniach czy domach starców graliśmy sztuki, w których dominowały tematy społeczne. Teatr australijski sam w sobie jest jednak komercyjny i drogi, a mnie taki teatr nie interesował. Kiedy więc rząd polski zorganizował miesiąc teatralny dla Polonii, chętnie skorzystałam z możliwości odwiedzenia kraju moich rodziców, a także rozwoju moich zainteresowań aktorskich. Przez ponad tydzień byliśmy wtedy w Warszawie, gdzie m.in. mieliśmy zajęcia z Łomnickim. Potem pojechaliśmy do Krakowa i spotkaliśmy się z Kantorem, odbyliśmy również staż w Ośrodku Grotowskiego. Było to tak niezwykłe doświadczenie, że poczułam, że w taką sztukę mogę się angażować również jako człowiek. Spory udział mają w tym także moi rodzice, którzy przekazali mi swoją wielką tęsknotę za Polską. To się po prostu musiało stać.
Po tej pierwszej wizycie pojechałam w świat, m.in. do Kanady i Nowego Jorku, gdzie odbyłam staż z Ryszardem Cieślakiem. Zapragnęłam ponownie odbyć staż we Wrocławiu, ale spóźniłam się o tydzień. Kiedy siedziałam przygnębiona na murku przed Ośrodkiem Grotowskiego, pojawił się Ryszard Cieślak i pocieszył mnie, że ten staż i tak niewiele by mi dał. Jednocześnie opowiedział mi o Włodzimierzu Staniewskim i o założonym przez niego teatrze. To był moment przełomowy. Wykonałam jeden telefon, przyjechał Tomek Rodowicz i po krótkiej rozmowie zaprosił mnie do Gardzienic.
Było to w lipcu 1978 roku, kiedy odbywały się pierwsze wyprawy teatralne do wsi na wschodzie Polski. Kiedy przyjechałam i zobaczyłam pierwszy spektakl, przeżyłam katharsis. Zrozumiałam, że to, co robi grupa ”Gardzienice”, jest tym, co ja jako artystka pragnę realizować i przeżywać. Pierwotną ideą teatru było porzucenie miasta, a także odnalezienie nowego odbiorcy, który potrafiłby wraz z aktorami współuczestniczyć w spektaklu i go współtworzyć. Tak też było podczas naszych wypraw. Wiejska ludność brała udział w spektaklach, co sprawiało, że nasze działania były otwarciem się na drugiego człowieka i  poznaniem polskiej kultury z jej najgłębszej strony.

Żywot Protopopa Awwakuma, reż_W_Staniewski, fot_Hugo_Glendinning, na zdjęciu:G_Bra, C. J. Rodowicz, A. Zubrzycki

Całe moje doświadczenie aktorskie zdobyłam na polskiej wsi. Podczas wypraw pokazywaliśmy fragmenty spektaklu i od razu było wiadomo, czy się podoba, czy nie. Ludzie po prostu przestawali nas słuchać, zaczynali rozmawiać i palić papierosy, kiedy tylko ogarniała ich nuda. To była prawdziwa szkoła teatralna. Musiałam być autentyczna, otwarta wobec naszej publiczności, która nie miała świadomości, że nią jest, bo nigdy wcześniej przecież nie była w teatrze.
Po czterech miesiącach wróciłam do Australii, tylko dlatego, że skończyła mi się wiza. Jednak wiedziałam, że do Gardzienic i do Polski wrócić muszę. I udało się dzięki rozpoczęciu przeze mnie studiów etnograficznych.
 W Polsce pojawiłam się znowu w kwietniu 1979 roku i od razu zaczęłam grać w spektaklu. Moje życie zaczęło coraz bardziej splatać się z Polską: wyszłam za mąż za Mariusza Gołaja [aktor Teatru Gardzienice, obecnie z-ca dyrektora ds. artystycznych], urodziłam Nastusię i tak wrosłam w polską kulturę. Było bardzo trudno pod każdym względem. Brak pieniędzy, kartki żywnościowe, małe dziecko, kiepskie warunki bytowe… Ciężko było wtedy zresztą wszystkim. Jednak sztuka, zespół i moja nowa rodzina dawały mi moc.

Do Wrocławia przyjechała Pani w latach dziewięćdziesiątych. Co sprawiło, że opuściła Pani Gardzienice?

Odejście z Gardzienic było trudne. Aby mieć z czego żyć, uczyłam języka angielskiego w szkole w Lublinie. Wszystko się zmieniło, kiedy zostałam zaproszona wraz z Grzegorzem Bralem do Ośrodka Grotowskiego (tak się wówczas nazywał) przez Zbigniewa Osińskiego i Jarka Freta. Przeprowadziliśmy warsztaty z grupą młodych aktorów. Wypadły znakomicie, więc poproszono nas o kolejne. Szybko zorientowaliśmy się, że chcemy dalej pracować artystycznie i w rezultacie uruchomiliśmy własny projekt.
Od początku chciałam pracować nad ”Bachantkami” Eurypidesa, ponieważ uważałam, że ten tekst zbuduje i spoi nowy zespół, a dodatkowo nadaje się do wyjątkowej oprawy muzycznej.  Kiedy  jeździliśmy z warsztatami po całym świecie, m.in. do Serbii, okazało się, że miałam rację co do niebywałej mocy tej muzyki.

Anna Zubrzycki, Gusła, fot. Z.Rytka

Ówczesny dyrektor administracyjny Ośrodka, Staszek Krotoski, zorganizował na ten projekt trochę pieniędzy, po czym wyjechaliśmy do Brzezinki. Był 1996 rok. Pracowaliśmy przez całe lato, śpiąc w namiotach, tworząc teatr w prymitywnych warunkach, ale byliśmy szczęśliwi, bo robiliśmy to, czego pragnęliśmy. Tak powstał spektakl ”Pieśń Kozła - Dytyramb”, który pokazaliśmy jesienią w Ośrodku Grotowskiego. Potem wyjechaliśmy na Konfrontacje Teatralne do Lublina. Spektakl był pełen wigoru – piękny i surowy, co między innymi spowodowało, że dostaliśmy od miasta grant na kolejny projekt teatralny, którym były ”Kroniki – Obyczaj  lamentacyjny”. Pracując nad tym spektaklem, wyjechaliśmy do Albanii w poszukiwaniu inspiracji muzycznych. Premiera przedstawienia odbyła się 24 listopada 2001 roku w Ośrodku Badań Twórczości Jerzego Grotowskiego i sam spektakl został uznany przez wielu za najlepsze przedstawienie teatru alternatywnego ostatnich lat. Odwoływał się do historii Gilgamesza i był zbudowany z elementów starych lamentacji z Albanii i Epiru.
Ze spektaklem pojechaliśmy do Edynburga, gdzie zdobyliśmy wszystkie możliwe nagrody, a także wzbudziliśmy zachwyt publiczności. Dzięki sukcesom artystycznym miasto zaczęło nas wspierać jako instytucję. W kolejnych latach, chcąc dzielić się naszymi doświadczeniami stworzyliśmy studia aktorskie MA Acting we współpracy z Manchester Metropolitan University.

Oprócz teatru prowadzili Państwo także działalność charytatywną…

Tak. Pierwszą rzeczą, którą zrobiliśmy z Grzegorzem w Lublinie było stworzenie oddziału stowarzyszenia ROKPA International Charity, które zapewnia posiłki dla bezdomnych. Z przyczepy kampingowej koło dworca każdego zimowego dnia rozdawaliśmy zupę. Co ciekawe, wszystkie zupy były pyszne i wykwintne, ponieważ  przygotowywały je najlepsze hotele w Lublinie. Udało mi się przekonać do idei pomocy dyrektora jednego z hoteli, w którym zajmowałam się tłumaczeniem konferencji. On z kolei przekonał innych dyrektorów hoteli i tak rozpoczęła się inicjatywa, która trwała przez wiele lat.
We Wrocławiu taka jadłodajnia działa do tej pory przy ulicy Bujwida przy Czerwonym Krzyżu. Dzięki współpracy z ROKPA byłam także w Tybecie, w których zajmowałam się monitorowaniem ich projektów. Organizacja ta między innymi zapewnia dzieciom edukację, co daje im lepszy byt w przyszłości, organizuje też pomoc dla bezdomnych żyjących na ulicach, jak również dla kobiet samotnie wychowujących dzieci i wielu potrzebujących. Brave Festival został wręcz stworzony z taką myślą, by dochód trafiał właśnie do ROKPY.

Anna Zubrzycki w Pieśniach Leara, Teatr Pieśń Kozła

Jak Pani pracuje nad rolą?

Za każdym razem poszukuję dramaturgii poprzez muzykę. Struktura muzyczna w sposób niezwykły otwiera wyobraźnię.  I nie ma to nic wspólnego z psychologią postaci, ma natomiast związek ze sferą niewerbalną, prajęzykową. Pracując nad muzycznością, znajduję swój głos w tej partyturze. Kiedy wczuwam się w muzykę, postać sama się pojawia. Tak było np. z rolą Błazna w ”Pieśniach Leara”. Z kolei dla Lady Makbet znalazłam dzięki tej technice inny los – nigdy niewypowiedziany, a stało się to możliwe poprzez kilka pieśni, które uruchamiały cały ciąg improwizacyjny związany z tą postacią.

Czym są dla Pani kolejne spektakle?

Myślę, że każdy spektakl jest wyrazem drogi, na której jesteśmy oraz odpowiedzią na pytania, które sobie stawiamy. Taki z pewnością był spektakl ”Pieśń Kozła” czy ”Kroniki” mówiące o śmierci.

A jakie pytania stawia sobie Pani obecnie?

Teraz stawiam sobie pytania o to, co się dzieje, kiedy kobieta zaczyna mówić. Częściowo dotyczy to kultury islamu, ale nie tylko, ponieważ mobbing jest wszędzie i wszędzie są „szklane sufity”, również w Polsce. To jest temat, który chciałabym teraz opracować artystycznie. Pytanie brzmi zatem: co się dzieje, kiedy kobieta chce być słuchana i słyszalna, a nie jest? Co się dzieje, kiedy próbuje mówić własnym głosem, ale nie ma na to zgody? Moją intencją nie jest rzucanie oskarżeń. Jestem jednak głęboko przekonana, że sytuacja taka jest niszcząca zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn. Moim zamiarem nie jest również poszukiwanie źródeł takiego stanu rzeczy, ale raczej otwarcie puszki Pandory. Dodatkowo ten temat jest mi osobiście bardzo bliski.  

Czy ma to związek z Pani odejściem od Teatru Pieśń Kozła?

Musiałam odejść, bo nie było już tam dla mnie miejsca. Zmieniła się również wizja teatru. Po prostu przestała być moją. Początkowo snułam plany kolejnych spektakli, ale czułam, że nic nie mogłam robić. Prowadziłam wprawdzie warsztaty, przychodziło mi to jednak z ogromnym trudem.  Dlatego poczułam, że czas na coś innego.

Mimo wszystko rozpoczęła Pani pracę nad nową sztuką…

To ”Medea”, którą tworzę wraz z zupełnie nowym zespołem i dzięki temu mogę złamać własną konwencję i doświadczyć czegoś nowego. Chciałabym, aby był to radykalny spektakl w nowy sposób pokazujący niezwykłą postać Medei. Będę miała możliwość pogłębienia tekstu dzięki reżyserce – Helenie Kaut-Howson, która między innymi realizowała ”Zwycięstwo” we Wrocławskim Teatrze Współczesnym. W Teatrze Pieśń Kozła nigdy nie udało nam się tak wnikliwie wejść w słowo. Dlatego mam nadzieję, że ta współpraca mi w tym pomoże.

Życzę powodzenia i dziękuję za rozmowę.

Wywiad ukazał się na portalu Kulturaonline w 2015 r.

środa, 27 marca 2019

Muzyczna wiosna w Starym Browarze

29 marca Stary Browar zainauguruje tegoroczny program w Galerii na Dziedzińcu. W tym dniu odbędzie się wernisaż najbardziej muzycznej wystawy w Poznaniu, prezentującej projekty najlepszych okładek płytowych 2018 roku wyłonionych w trakcie Konkursu 30/30 z ponad 170 propozycji. Wernisażowi będzie towarzyszył koncert fortepianowy w ramach Piano Day w Słodowni, a wielkim finałem wystawy będą wydarzenia muzyczne na scenie 30/30 w Starym Browarze 26 i 27 kwietnia w czasie festiwalu Enea Spring Break.


Galeria na Dziedzińcu to artystyczne serce Starego Browaru. Regularnie odbywają się w niej wystawy przyciągające nie tylko lokalną publiczność, ale także gości z całej Polski i z zagranicy. Hitem zeszłorocznego programu była zorganizowana z okazji 15-lecia Starego Browaru wystawa fotografii Davida LaChappele’a. Tysiące osób odwiedziło także interaktywną ekspozycję dzieł polskiego artysty Zbigniewa Beksińskiego. Program na 2019 rok otwiera wydarzenie łączące grafikę z muzyką. Koncept wystawy Konkursu 30/30 świetnie pasuje do profilu naszej Galerii, bo spotyka się w nim kilka dyscyplin: ilustracja, grafika, design i muzyka - mówi Joanna Tupalska, dyrektor marketingu Starego Browaru. Galeria na Dziedzińcu to otwarte miejsce, służące swobodnemu obcowaniu ze sztuką w niezobowiązującej, przystępnej formule.

Dobra okładka to sztuka

Zainicjowany przez m.in. Rosława Szaybo i Marcina Kostaszuka Konkurs 30/30, cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem od pięciu lat. Spośród ponad 170 zgłoszeń została wytypowana finałowa trzydziestka najlepszych okładek 2018 roku. Organizatorom zależy nam na propagowaniu projektowania graficznego poprzez coroczny przegląd tendencji pojawiających się w tej dziedzinie designu. Przy wyborze Jury kierowało się nie tylko jakością samej grafiki czy typografii; równie ważna była spójność okładki z warstwą muzyczną. Laureatów konkursu poznamy 26 kwietnia w trakcie gali wręczenia nagród. W kwietniu o  wystawie i konkursie opowiedzą w czasie oprowadzeń jurorzy konkursu: Rafał Szenrok i Marcin Kostaszuk.

88 klawiszy 88-ego dnia

W dniu wernisażu wystawy pokonkursowej Stary Browar będzie gościł także poznańską edycję międzynarodowej inicjatywy Piano Day. Główny koncert odbędzie się w Słodowni +1 o godz. 19:30. Na scenie wystąpią Michał Kmieciak, Wojtek Szczepanik, Ivan Muela, M. Szczwany i Szymon Siwierski. Wykonawcy, których korzenie sięgają nie tylko muzyki klasycznej, ale i jazzu, bluesa, rocka, indie-popu, a nawet techno, zagrają własne utwory i oddadzą muzyczny hołd wybitnemu poznańskiemu pianiście i kompozytorowi: Krzysztofowi Komedzie. Data wydarzenia jest nieprzypadkowa: koncertowy fortepian ma 88 klawiszy. Stąd wybór 88. dnia roku na Piano Day.

Stary Browar i 30/30 ze swoją sceną na Spring Break

Piano Day to zapowiedź wielkich wydarzeń muzycznych, jakie będą miały miejsce na Dziedzińcu w ostatnich dniach trwania wystawy Konkursu 30/30. Tuż obok Galerii, w ramach najpopularniejszego festiwalu muzycznego w Wielkopolsce, Enea Spring Break, 26 i 27 kwietnia stanie starobrowarowa scena. Co usłyszymy na Dziedzińcu? Liryczne efekty muzyczno-podróżniczego projektu “10” autorstwa belgijskiego duetu R.O. x Konoba, materiałem z nowego studyjnego albumu Marceliny  “Koniec wakacji”, pełnego melodyjnych elektronicznych brzmień, repertuar wokalistki i songwriterki Agaty Karczewskiej z pogranicza amerykańskiego folku i country. Koncerty uzupełnią autorskie dj sety Kuby Karasia z The Dumplings i poznańskiego duetu Wczasy, których okładki znalazły się w finałowej selekcji na wystawie. Nie zabraknie bloku wydarzeń poświęconego Krzysztofowi Komedzie, w rocznicę jego urodzin 27 kwietnia. W ramach Komeda Tribute - Michał Kmieciak zaprezentuje własne interpretacje muzyki Mistrza z zaproszonymi gośćmi, odbędzie się też spotkanie z Rosławem Szaybo – przewodniczącym jury Konkursu 30/30 i autorem okładki albumu „Astigmatic”. W oba dni, od godzin południowych na Dziedzińcu w pobliżu sceny i Galerii odbywać się będą całodzienne giełdy płytowe.

Wystawa najlepszych okładek płytowych Konkursu 30/30
wernisaż: 29.03, godz. 18.00
Wystawa czynna do 28.04, codziennie w godz. 12.00-20.00
gala i wręczenie nagród: 26.04, godz. 18.00
Wstęp wolny
Galeria na Dziedzińcu, Stary Browar w Poznaniu

Piano Day - koncert
29.03, godz. 19:30
Słodownia +1, Stary Browar w Poznaniu
Wstęp wolny

30/30 Stage w Starym Browarze / Enea Spring Break
powered by Wydawnictwo Miejskie & SkullCandy

26.04
15.00 – Tomasz Bednarczyk / NEW ROME
17.00 – Agata Karczewska
19.00 – KONOBA x R.O.
WCZASY DJ SET – między koncertami

27.04
13.00 – MEAN MACHINE
15.00 – PIES NA BABY
17.00 – KOMEDA TRIBUTE: Michał Kmieciak & Goście
19.00 – MARCELINA
KUBA KARAŚ (The Dumplings) DJ SET – między koncertami

Poznańska Giełda Płytowa
26-27.04, godz. 12:00-18:00
Dziedziec, Stary Browar w Poznaniu
Wstęp wolny

Wydarzenia towarzyszące wystawie

4.04, godz. 17.00 – oprowadzanie po wystawie, prowadzenie: Rafał Szenrok
11.04, godz. 18.00 – Muzyczny świat produkcji w TAKT, Joanna Stanowicka-Ozga i Marcin Rozwałka
13.04, godz. 12.00-18.00 – Słuchaj Mądrze, Stowarzyszenie Decybel
16.04, godz. 17.00 – oprowadzanie po wystawie, prowadzenie: Marcin Kostaszuk
23.04, godz. 18.00 – Rozwój okładki płytowej na przestrzeni lat (2000-2019) na podstawie wybranych autorskich przykładów, prowadzenie: Grzegorz Forin Piwnicki
24-25.04, godz. 14.00-18.00 – warsztaty graficzne z Grzegorzem Forinem Piwnickim (liczba miejsc ograniczona, zapisy)
26.04, godz. 18.00 – gala i wręczenie nagród
27.04, godz. 17.45 – KOMEDA TRIBUTE: spotkanie z Rosławem Szaybo
Wstęp wolny
Galeria na Dziedzińcu, Stary Browar w Poznaniu

Artyści, biorący udział w wystawie: Ada Jarzębowska, Agnieszka Dybowska, Dave Izaak/Evelyn Benicicova, Grzegorz Ciemciach Pikselo, Bartłomiej Walczuk/Jacek Kołodziejski, Beata Śliwińska Barrakuz, Hanna Cieślak, Konrad Wullert, Marcin Mokierów-Czołowski, Maciej Grochot Animisiewasz Startt, Grzegorz Piwnicki Forin Studio /Małgorzata Popingis, Łukasz Waberski Dobry Sztos/Łukasz Margrabia, Mariusz Mrotek/Daniel Jaroszek, Macio Moretti, Michał Pańszczyk THEDREAMSstudio)/Jędrzej Guzik/Karolina Wojciechowska, Jakub Żwirełło/Jarema Drozdowicz, Przemysław Kulczyk, Michał Pańszczyk (THEDREAMSstudio)/Ewa Piechocka, Paweł Ryżko Obrazki, Lukasz Paluch, Mikołaj Bugajak/Paweł Walczak, Mariusz Mrotek/Weronika Kosińska, Paweł Wypych, Weronika Izdebska, Przemysław Kulczyk, Zbigniew M. Bielak, Mikołaj Bugajak NOON/Oskar Podolski, Mariusz Mrotek/Piotr Porębski

Jury Konkursu: Rosław Szaybo, Ryszard Kaja, Marcin Kostaszuk, Rafał Szenrok, Joanna Żabierek, Mateusz Torzecki, Jacek Sobczyński, Tomasz Janas, Tomasz Piróg, Michał Wiraszko, Ewelina Muraszkiewicz

informacja prasowa

Wydarzenia w MNWr i Oddziałach /3–4 października 2026 oraz Weekend Seniora z Kulturą

Wykład „Jak dawniej dbano o zdrowie?”, warsztaty graficzne, hafciarskie i złotnicze, a także oprowadzania po wystawach – śladem miłości w ma...

Popularne posty