Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Czechow, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Czechow, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 listopada 2017

Leonid Bieżyn: "Anton Czechow. Droga na wyspę katorżników" - O tajemnicy duchowego przeobrażenia /recenzja książki/

Leonid Bieżyn opowiada fascynująco o tajemniczych powodach podróży Czechowa na Sachalin, doświadczeniu granicznym i powtórzeniu wyprawy sto lat później. Jak pojąć tę zagadkę..?

Leonid Bieżyn, Anton Czechow. Droga na wyspę katorżników, Wyd. Sic!


Mam w duszy zimną galaretę

Tak oceni swój stan ducha Antoni Czechow płynąc statkiem na Sachalin. Dlaczego więc tam wyruszył? Oto pytanie, które stawia Leonid Beżyn w znakomicie napisanej biografii autora ”Trzech sióstr”. Aby zgłębić tę tajemnicę, udaje się śladami swego ukochanego pisarza, także na Sachalin. To niezmiernie rzadkie, aby biograf nie poprzestał na ślęczeniu w bibliotece, lecz próbował ”odczytać” poprzez fakty to, co uchwycić najtrudniej (o ile w ogóle jest to możliwe), a mianowicie – duchowy stan swego bohatera, bo przecież tam jest początek wszystkiego.

”Sachalin  - pisze Bieżyn – nie jest dla Czechowa książką, lecz czynem.

Zagadką jest, jak do tego czynu doszło i by ją pojąć, trzeba poznać dogłębnie samego człowieka. Bieżyn dokonuje swoistej r e k o n s t r u k c j i  wydarzeń, udając się do miejsc z Czechowem związanych, uważa bowiem, że człowieka i jego historię można pojąć właśnie poprzez miejsce.

Moskwa Czechowa


Antoni Czechow przyjeżdża do Moskwy na wakacje wiosną 1877 roku, mając siedemnaście lat. Mieszkali tu już od jakiegoś czasu jego rodzice, ojciec bowiem zbankrutował i musiał z Taganrogu uciekać. Młody człowiek ogląda, co się da i jest Moskwą zachwycony. Postanawia zamieszkać w niej na stałe, gdy tylko ukończy gimnazjum. Rodzina żyje skromnie i stale się przeprowadza, dopóki nie wynajmie obszernego domu Korniejewa na Sadowej, podobnego do komody. Anton w tym czasie studiuje medycynę i zarabia pisaniem. Bieżyn nie tylko znakomicie zna relacje między członkami rodziny, kreśli pysznie charaktery braci i siostry, ale także zna drobiazgowo urządzenie domu, a szczególnie gabinetu, w którym Czechow pisze, jego rozkład dnia, a nawet – jakiej muzyki słucha (szóste preludium Chopina, które często gra utalentowany artystycznie brat Nikołaj, alkoholik, którego przedwczesna śmierć także przyczyniła się do decyzji wyjazdu Antona na Sachalin). Czytając, niezauważenie wchodzimy w tamten świat – słyszymy, widzimy, uczestniczymy… Sto lat później będziemy krążyć po ulicach, którymi chadzał pisarz, wraz z jego biografem, oczywiście pieszo (my – w wyobraźni, ale przecież widzimy, czujemy), zaglądniemy także do domu Korniejewa i mając wrażenie – podobnie jak Bieżyn – że  czas przestał istnieć

Człowiek południa


Próbując dociec tajemnicy swego ulubionego pisarza, Bieżyn stawia w swojej książce śmiałą tezę o związku osobowości człowieka z miejscem narodzin. To coś więcej niż twierdzenie Johanna Goethego, że jeśli chce się dobrze poznać twórcę, należy udać się do miejsc, w których żył. Bieżyn zakłada bowiem, że miejsce urodzenia nosi się w sobie przez całe życie, a jeśli Czechow był człowiekiem południa, oznacza to, że był zrośnięty z tutejszą przestrzenią, przesycony nią, jej powietrzem, zapachami stepu i szeroko rozpostartym, usypanym gwiazdami, aksamitnym, baśniowo pięknym nocnym niebem. Dlatego całe życie ciąży później w kierunku południa, marzy o wyjeździe do Afryki Południowej albo do Indii. I jak ”człowiek południowy” – wcześnie dojrzewa, dorasta, poznaje tajemnice miłości.
Udając się do Taganrogu  Bieżyn nie ma wielkich nadziei, że zachowały się materialne ślady pobytu pisarza, a jednak się szczęśliwie myli. Stoi bowiem piętrowa przybudówka, w której się urodził, a także dom Mojsiejewa, na piętrze którego Czechowowie mieszkali, zaś na parterze znajdował się ich sklep – karmiciel i niszczyciel zarazem, bo ciężko w nim pracując po lekcjach, chłopcy nie mieli zbyt wiele czasu nawet na naukę. Zachował się też budynek gimnazjum, gdzie nie było nic prócz kucia, zmęczenia i nudy, a także gmach teatru, w którym Anton bywał wraz z bratem Iwanem – równie jak on zapalonym teatromanem. Aby dostać się na tzw. jaskółkę i wysiedzieć w potwornym ścisku przez cały spektakl, wymagało to nie lada samozaparcia.

Droga przez mękę


Ale najważniejsza dla tej biografii jest droga na Sachalin.  Nie jest to zwyczajna podróż, lecz raczej pielgrzymka do miejsca największej ludzkiej nędzy. Bez niej Czechow nie przeszedłby owej głębokiej wewnętrznej przemiany – to jego podwig – heroiczny czyn, ofiara z siebie samego.  Sachalin to była jego obsesja, szaleństwo i wewnętrzny imperatyw. Doświadczenie graniczne. Gdzieś u jego źródeł tkwi postawa ofiarnika, dla której medycyna (bo przecież Czechow był lekarzem) staje się drogą do wypełniania prawd ewangelicznych, będąc w swej istocie służbą bliźniemu. Takimi prawdziwymi lekarzami z powołania, którzy rezygnują ze wszystkiego, by móc służyć chorym, byli Botkin i Zacharjin, ale dla Czechowa – przede  wszystkim Nikołaj Przewalski.

Ofiarnicy są nam potrzebni jak słońce – pisze Czechow. (…) inspirują, radują i uszlachetniają. Nazywa ich też istotami wyższymi, ludźmi zdolnymi do największych poświęceń. I oczywiście pragnie naśladować. Wyrusza na Sachalin, jak Przewalski do Azji Środkowej. U podstaw tej decyzji istotna jest myśl, że Rosję uratują właśnie ofiarnicy.

Jedzie elegancko ubrany i wyposażony przez rodzinę, która go do tej podróży starannie przygotowała (inna sprawa, że kupione przez brata wspaniałe buty okazały się za ciasne, a piękny kufer obijał mu boki), przeczytawszy specjalistyczną literaturę. A jednak Bieżyn polemizuje z takim obrazem wyprawy Czechowa:
Pańska wyprawa na Sachalin – przemawia wprost do swego bohatera – jest czymś zupełnie innym, czymś rosyjskim, głębinowym, co wynika z potrzeby zaznania cierpienia i ucieczki przed rozpaczą (…).

Oczywiście, jego heroiczny czyn, ofiarność, wzięte na siebie dobrowolnie cierpienie nie byłoby możliwe bez głębokiej wiary, choć wiara Czechowa nie jest wcale tak oczywista i widoczna. Surowe religijne wychowanie z jednej strony spowodowało uraz i dystans, z drugiej zaś – szczere ewangeliczne umiłowanie człowieka.

Sto lat później…


     Swoją pielgrzymkę na Sachalin odbywa także biograf Czechowa – Leonid Bieżyn. Rezygnuje z wygodnej i szybszej podróży samolotem i stara się powtórzyć marszrutę swego ukochanego pisarza – idąc jego śladami. Okazuje się, że wszystko jest tak, jak u Czechowa, tylko system stał się jeszcze bardziej opresyjny, a ludzkie cierpienie przekroczyło wszelką miarę. Czechow pragnął napisać rodzaj raportu z tej wyprawy, aby w ten sposób zwrócić uwagę społeczeństwa i władzy na istniejący problem, coś zmienić. Wydawało mu się, że gorzej już być nie może. Bieżyn ma wiedzę i świadomość, że Czechow się mylił. Stalin bowiem udowodnił, że cierpienie nie ma dna. Za jego czasów nikt by Czechowa do obozu nawet nie wpuścił.

W siódmym rozdziale ”Sachalinu” Czechow ogląda dolinę z latarni morskiej i wydaje mu się wówczas, że katorga spogląda na świat czerwonym okiem. Uświadamia sobie wówczas, jak smutno i ciężko żyje się ludziom na dole. Bieżyn wraca na to miejsce ponownie, aby spojrzeć na Sachalin oczami Czechowa, ale – choć latarnia nadal stoi – nie udaje mu się na nią wejść. Nie ma jednak wątpliwości, że jest właśnie tak, jak napisał Czechow, bo

Przeczytać o czymś u Czechowa, to to samo, co doświadczyć tego osobiście.

Biografię kończy jednak optymistycznym akcentem – spotkaniem z dobrym człowiekiem, któremu szczęście daje możliwość pomocy innym. Współczesny ofiarnik? A dlaczego nie?
Dobry z niego człowiek, czechowowski… - czytamy.

     Biografia Czechowa została znakomicie przetłumaczona przez Renatę Lis – autorkę książki o Iwanie Buninie ("W lodach Prowansji. Bunin na wygnaniu") oraz ”Ręki Flauberta”. Obie te książki są w jakimś sensie podobne do biografii Bieżyna. Ukazują pisarza poprzez jego tajemnicę, wskazując zarazem na silny związek między nim a miejscem, do którego przynależy. I nie są suche – mają temperaturę emocji, którymi pisarz obdarza swojego bohatera. Tłumaczenie książki Bieżyna jest nie tylko bardzo dobre i świetnie się je czyta – autorka zachowała także niektóre słowa rosyjskie (objaśniając ich znaczenie w przypisach), w przypadku gdy polski odpowiednik nie jest w stanie oddać bogactwa treści. To takie smaczki, dzięki którym udaje się poczuć opisywany świat i sposób myślenia o nim.

Książka Leonida Bieżyna: `Anton Czechow. Droga na wyspę katorżników` ukazała się w 2016 roku w Wydawnictwie Sic!, w tłumaczeniu Renaty Lis.

Recenzja została opublikowana na portalu Kulturaonline.


środa, 13 marca 2019

"Trzy siostry" Czechowa premierowo w radiowej Dwójce

Program 2 Polskiego Radia kontynuuje współpracę z Teatrem Polskim w Warszawie i zaprasza w 2019 roku na nowy cykl słuchowisk pt. „Europa po polsku”. W jego ramach, na deskach stołecznej sceny, prezentowane są klasyczne dzieła literatury europejskiej w przekładach na język polski. Kolejna transmisja na antenie radiowej Dwójki już w najbliższą niedzielę 17 marca – będą to „Trzy siostry” Antoniego Czechowa w nowym przekładzie Agnieszki Lubomiry Piotrowskiej i reżyserii Tomasza Mana. Początek o godz. 16.00.


Radiowa Dwójka zainaugurowała w lutym nowy cykl „Europa po polsku” – są to słuchowiska realizowane we współpracy z Teatrem Polskim w Warszawie. W ramach tej inicjatywy prezentowane są istotne dla kultury europejskiej dzieła literackie w polskich przekładach. – Rozpoczęliśmy „Faustem” Goethego w przekładzie Jacka St. Burasa i w reżyserii Dariusza Błaszczyka, a teraz pora na „Trzy siostry” Czechowa w nowej odsłonie – mówi Małgorzata Szymankiewicz, kierowniczka redakcji literackiej radiowej Dwójki.

„Trzy siostry” to jedna z najważniejszych sztuk rosyjskiego pisarza i dramaturga. Jest to historia tytułowych sióstr, urodzonych w stolicy, które utknęły z powodów rodzinnych w prowincjonalnym miasteczku. Marzą o powrocie do Moskwy, która w dramacie jest synonimem innego życia, które nie jest ich udziałem.

Antoni Czechow, z wykształcenia lekarz, mimo wyraźnego zainteresowania teatrem, swoją karierę dramaturgiczną rozpoczął dość późno – od premiery „Mewy” (1898) w słynnym Moskiewskim Akademickim Teatrze Artystycznym (MChAT), kierowanym przez wizjonera i reformatora europejskiej sztuki teatralnej, Konstantina Stanisławskiego. „Trzy siostry” zostały napisane na zamówienie MChAT-u i są dość charakterystyczne dla nowej dramaturgii stworzonej przez Czechowa – nie ma jasno zarysowanej osi dramaturgicznej, bohaterowie raczej monologują obok siebie, niż rozmawiają ze sobą. Wielką rolę odgrywają także pauzy, które wyznaczają rytm sztuki. Reżyser słuchowiska, Tomasz Man, ma jednak szczególny pomysł na ten spektakl:
Wydaje mi się, że Czechow za często jest grany za wolno. Choć w tekście „Sióstr” jest około sześćdziesięciu pauz, uważam, że bohaterowie siedzą na bombie, więc ja słyszę ten tekst w szybszym tempie.

Obsada: Adam Biedrzycki (Andriej Prozorow), Katarzyna Strączek (Olga), Alicja Karluk (Masza), Hanna Skarga (Irina), Barbara Kurzaj (Natalia – narzeczona Andrieja, później żona), Adam Cywka (Fiodor Kułygin, nauczyciel gimnazjum, mąż Maszy), Piotr Bajtlik (Aleksandr Wierszynin,  podpułkownik, dowódca baterii), Jerzy Schejbal (Nikołaj Tuzenbach, baron, porucznik), Mirosław Zbrojewicz (Wasilij Solony, sztabskapitan), Grażyna Barszczewska (Anfisa, niańka).

Adaptacja i reżyseria: Tomasz Man, realizacja akustyczna – Andrzej Brzoska, muzyka – Marek Otwinowski.

Transmisja na antenie Dwójki w niedzielę 17 marca o godz. 16.00. Transmisja wideo na stronie dwojka.polskieradio.pl.


Emisję spektaklu poprzedzi audycja Małgorzaty Szymankiewicz „O wszystkim z kulturą” (środa, 13 marca, godz. 17.30), w której o dramaturgii Antoniego Czechowa będą mówić historyk teatru prof. Barbara Osterloff i tłumaczka Agnieszka Lubomira Piotrowska.

informacja prasowa

środa, 8 kwietnia 2020

Ewa K. Czaczkowska: Świętej Faustynie wiele zawdzięczam /wywiad/

Rozmawiam z Ewą K. Czaczkowską - historyczką, dziennikarką i publicystką, znawczynią współczesnych mediów, a przede wszystkim znakomitą i poczytną biografistką, autorką m. in. wznowionej niedawno biografii św. Faustyny. O jej powstawaniu i chodzeniu śladami Świętej opowiada w wywiadzie.

Ewa K. Czaczkowska, fotografia z archiwum pisarki

Barbara Lekarczyk-Cisek: Rozmawiamy o napisanej przez Panią biografii św. Faustyny,  wydanej w lutym tego roku w Wydawnictwie Znak, ale należałoby się cofnąć do roku 2012, kiedy ukazała po raz pierwszy Po niej były "Cuda św. Faustyny". Czy takie wieloletnie towarzyszenie tak niezwykłej postaci wpłynęło w jakiś sposób na Pani życie?

Ewa K. Czaczkowska: Tak, istotnie, pojawiły się kolejne książki związane z siostrą Faustyną, oprócz wymienionych także "Papież, który uwierzył. Jak Karol Wojtyła przekonał Kościół do kultu Bożego Miłosierdzia". A 15 kwietnia tego roku będzie premiera książki o św. Faustynie dla dzieci: "Święta Faustyna i Boże Miłosierdzie". Oczywiście, miało to istotny wpływ na moje życie! Czytanie "Dzienniczka", zbieranie materiałów do biografii, spotkania ze wspaniałymi ludźmi, poznawanie miejsc związanych z życiem św. Siostry Faustyny, chodzenie jej śladami - to wszystko było dla mnie bardzo ważnym doświadczeniem. Muszę jednak podkreślić, że napisałam biografię św. Faustyny, ponieważ była mi bliska już wcześniej - pojawiła się w moim życiu w połowie lat 90. Pierwszym miejscem znią związanym, które poznałam, był kościół - dawna kaplica Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Warszawie przy ulicy Żytniej, gdzie siostra Faustyna wstąpiła do klasztoru i gdzie mieszkała. Później były Łagiewniki oraz dom rodzinny w Głogowcu i kościół w Świnicach Warckich. W pewnym momencie poczułam mocną wewnętrzną potrzebę, aby napisać jej biografię. Poznawanie siostry Faustyny było długim procesem, na który złożyło się zbieranie materiałów,  odwiedzanie miejsc i poznawanie relacji osób z nią związanych, wreszcie sam proces pisania. Odkrywanie siostry Faustyny, jakiej dotąd nie znałam, było doprawdy fascynujące!

Czytałam przed laty bardzo interesującą biografię Antoniego Czechowa: "Anton Czechow. Droga na wyspę katorżników", której autor, Leonid Bieżyn, pragnąc poznać tajemnicę duchowego przeobrażenia pisarza, dokonuje swoistej rekonstrukcji  wydarzeń, udając się do miejsc z Czechowem związanych. Uważa bowiem, że człowieka i jego historię można pojąć właśnie poprzez miejsce. W biografii Świętej Faustyny dostrzegam podobną tendencję. Dzięki Pani peregrynacjom i opisom, czytelnik ma wrażenie, jakby przenosił się do tamtych czasów i miejsc. Proszę opowiedzieć, w jakiej kondycji są obecnie miejsca związane ze św. Faustyną - czy się zachowały, czy były bardzo zmienione?

Od początku, gdy rodziła się koncepcja biografii, bardzo zależało mi na tym, aby przybrała ona taki właśnie kształt - abym mogła poprowadzić czytelników śladami siostry Faustyny. Miejsc z nią związanych było bardzo wiele. Nie tylko dlatego, że jako zakonnica mieszkała w różnych klasztorach i miastach. Jeszcze przed wstąpieniem do zgromadzenia mieszkała w Aleksandrowie i w Łodzi, bo tam pracowała.
Miejsca te niekiedy zachowały się, przynajmniej częściowo, inne zniszczyła II wojna światowa. W Łagiewnikach np. zachowała się stara część klasztorna w kształcie, jaki znała siostra Faustyna. Nie ma jednak tego wielkiego gospodarstwa rolnego i ogrodu, na miejscu których stoi dziś Bazylika Bożego Miłosierdzia. Są takie miejsca jak Derdy czy Walendów pod Warszawą, w których klasztory nie zmieniły swego wyglądu od czasów, gdy przebywała w nich siostra Faustyna. Należy do nich klasztor w Kiekrzu pod Poznaniem. Natomiast warszawski klasztor Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia został kompletnie spalony podczas Powstania Warszawskiego wraz z archiwum, w którym znajdowało się wiele ważnych dokumentów. Zapewne wniosłyby one więcej światła, jeśli chodzi o życie siostry Faustyny. Niewiele zostało także po klasztorze w Wilnie - miejscu niezwykle ważnym dla historii życia św. Faustyny. Cudem można nazwać fakt, że spośród wielu budynków klasztornych zachował się właśnie ten, w którym mieszkała siostra Faustyna, ale i on został w znacznej części spalony.

Są zatem miejsca pamiętające siostrę Faustynę, w których można poczuć tamten czas, ale są też zmienione bardzo albo nie ma ich wcale. Zachował się, na szczęście, dom rodzinny w Głogowcu, ale został odremontowany i nie wygląda już jak dawniej, kiedy mieszkała w nim rodzina Kowalskich. Rozbudowany został także kościół świętego Kazimierza w Świnicach Warckich, w którym została ochrzczona. Mimo wszystko poznawanie tych miejsc było dla mnie najbardziej fascynującą częścią pracy nad książką, bo było próbą wniknięcia w ducha tych miejsc i pomogło w rekonstrukcji tamtych czasów, co pozwala lepiej poznać siostrę Faustynę.

Czy miała Pani sposobność dłuższego obcowania z tymi miejscami, czy też było to bardziej "reporterskie" zwiedzanie?

Często bywam w Sanktuarium św. Faustyny w Warszawie, w Sanktuarium w Łagiewnikach, bywałam też w kościele w Świnicach Warckich, w Głogowcu...I to niezależnie od pracy nad książką. Natomiast  pozostałe miejsca opisane w książce zwiedzałam reportersko. A dzięki uprzejmości sióstr miałam możliwość wejścia do wnętrza klasztorów, które są zamknięte dla zwiedzających.

Kanwą biografii siostry Faustyny uczyniła Pani "Dzienniczek", który prowadzi nas niejako przez życie Świętej, w szczególności przez jej życie duchowe, mistyczne, które trudno byłoby opisać z zewnątrz. Musiała Pani jednak dokonać wyboru fragmentów do swojej opowieści - co było kluczem?

Przyjmując za podstawę chronologię miejsc, w których żyła siostra Faustyna, poszukiwałam w "Dzienniczku" opisu tych miejsc i czasu. O samych miejscach pisała raczej niewiele, czerpałam więc wiadomości z innych źródeł. Natomiast w "Dzienniczku" poszukiwałam opisu przeżyć mistycznych, które miała siostra Faustyna w tym czasie. Nadrzędną sprawą było ukazanie jej rozwoju duchowego oraz spraw związanych z kultem Bożego Miłosierdzia.

Dotarła Pani do osób, które znały siostrę Faustynę, a także do ich relacji. Jak zetknięcie się z tymi ludźmi, także rozmowy przyczyniły się do powstania tego wielobarwnego portretu Świętej?

Istotnie, spotkanie tych osób w znacznym stopniu wpłynęło na powstanie portretu siostry Faustyny. Czerpałam wiele ze znajdujących się w archiwum w Łagiewnikach wspomnień sióstr ze zgromadzenia, które spisano wkrótce po wojnie. Już wówczas myślano o wszczęciu procesu informacyjnego Faustyny. Wśród dokumentów znajdują się także wspomnienia rodziny. Bardzo ważne okazało się spotkanie z panią Marią Nowicką z domu Lipszyc, która jako dziecko poznała Helenę Kowalską przed jej wstąpieniem do klasztoru. W rodzinie Lipszyców, w Ostrówku pod Warszawą,  pracowała jako pomoc domowa między 1924 a 1925 rokiem. Wspaniałe opowieści pani Marii, która zachowała znakomitą pamięć, pomogły mi lepiej zrozumieć siostrę Faustynę i wiele wniosły do biografii.

Czytając biografię, zwróciłam uwagę, że przytacza Pani również wspomnienia dotyczące sióstr, które nieźle dały się św. Faustynie we znaki, najczęściej przemilczając jednak miłosiernie ich nazwiska.

Tak, ale podobnie robiła w swoim "Dzienniczku" siostra Faustyna, która pisząc o przykrych wydarzeniach swego życia, unikała nawet inicjałów. To w gruncie rzeczy nie było najważniejsze. Istotne było opisanie życia Faustyny takim, jakie było naprawdę - z cierpieniem fizycznym i duchowymi udrękami.

Wiadomo mi także, że napisała Pani książkę o Miłosierdziu Bożym skierowaną do dzieci. Interesuje mnie, w jaki sposób przemawia Pani do młodego odbiorcy, mającego inną wyobraźnię i wrażliwość.

Książka dla nie jest biografią Świętej, choć piszę w niej również o św. Faustynie. Postawiłam sobie za cel, aby objaśnić młodym czytelnikom, czym jest Boże Miłosierdzie i że my, ludzie, także powinniśmy okazywać sobie nawzajem miłosierdzie. Książka została napisana językiem dla dzieci zrozumiałym i ma współczesne realia. O tym, czym jest Boże Miłosierdzie, dzieci dowiadują się w czasie podróży z Warszawy do Łagiewnik. Doświadczają różnych przygód i poprzez konkretne życiowe sytuacje próbuję przekazać czytelnikom, czym jest Boże Miłosierdzie. Ogromną rolę odgrywają rodzice, którzy stają się przewodnikami swoich dzieci, opowiadając lub cytując przypowieści biblijne, np. o miłosiernym Samarytaninie czy o synu marnotrawnym. Dzielą się przy tym własnym doświadczeniem miłosierdzia Boga.  Książka ma wielki finał, którym jest spotkanie Świętej Faustyny w Łagiewnikach, bo takie cuda naprawdę się zdarzają.

Wydaje mi się, że Pani książkę o św. Faustynie dlatego tak dobrze się czyta, że można w niej odnaleźć własne doświadczenia życiowe, mając możliwość skonfrontowania naszych reakcji z postępowaniem siostry Faustyny. Uważna lektura jej biografii staje się rodzajem rekolekcji...

Bardzo dziękuję. Taki też miałam zamiar, aby pokazać osobę z krwi i kości - prawdziwą, jedną z nas. A jednocześnie pokazać, że była osobą niezwykłą, bo mistyczką, której dążenie do świętości – też wymagające wielu trudu - może stać się udziałem każdego z nas.

Co czuje autor po napisaniu takiego ważnego dzieła o osobie tak wyjątkowej i pięknej jak św. Faustyna - rodzaj ulgi czy może ma poczucie niezadowolenia, że można było lepiej?

Przede wszystkim jestem szczęśliwa, że dane mi było napisać tę książkę. To moje osobiste wotum wdzięczności Siostrze Faustynie, ponieważ wiele jej zawdzięczam. I dlatego też jest dla mnie najważniejszą z moich książek.

Dziękuję za rozmowę.

..................................................................................................................................................

Recenzję książki Ewy Czaczkowskiej "Siostra Faustyna" znajdziecie TUTAJ.

wtorek, 26 kwietnia 2022

Co nowego w DCF | 28 kwietnia - 5 maja 2022

Od 28 kwietnia Dolnośląskie Centrum Filmowe zaprasza na poranki dla najmłodszych w języku polskim i ukraińskim, KinoTeatr z oskarowym "Drive my car" oraz na pokazy przedpremierowe ("Yang") i premiery (X | reż. Ti West).


WYDARZENIA

Ranok dlya malechi | Poranek dla najmłodszych po ukraińsku | 1 maja | godz. 12:15

Детективне бюро Лессі та Майї. Перша таємниця

Перше завдання для детективного бюро Лессі та Майї! Перед початком важливого конкурсу у школі Валлебі зникає цінна нагорода. Чи дітям вдасться її віднайти?

 Biuro detektywistyczne Lassego i Mai. Pierwsza tajemnica | reż. Josephine Bornebusch, Szwecja 2018

Pierwsze zlecenie dla Biura Detektywistycznego Lassego i Mai! Przed rozpoczęciem ważnego konkursu, w szkole w Valleby, znika cenna nagroda. Czy dzieciom uda się ją odnaleźć?

 

KinoTeatr | Drive my car | 4 maja | godz. 18:00

Zrodzony z fascynacji teatrem i kinem projekt krytyka teatralnego Tomasza Domagały, jest próbą znalezienia wspólnego mianownika obu uwielbianych przez widzów dziedzin sztuki. Polega on na comiesięcznym wspólnym oglądaniu filmów, w których w sposób znaczący przewijają się szeroko pojęte watki teatralne oraz dyskusji na temat wzajemnych konsekwencji takich powiazań. Celem spotkań jest przede wszystkim poszerzenie perspektywy odbiorczej widza oraz zdobycie przez niego nowych narzędzi interpretacji dzieła filmowego, teatralnego czy odbioru kultury w ogóle.

Główny bohater oscarowego „Drive my car” jest znanym aktorem i reżyserem. Na początku widzimy go w adaptacji „Czekając na Godota” Becketa, ale to nie słynny Irlandczyk stanie się dla niego punktem odniesienia, a Czechow i jego Wujaszek Wania. Pytanie, czy bohater zmusi się do jeszcze jednego wcielenia w tytułową postać dramatu Czechowa, będzie również pytaniem o to, czy jest zdolny znowu zasiąść „za kółkiem” swojego życia. My zaś w kolejnej odsłonie KinoTeatru spróbujemy się przyjrzeć procesowi, w którym życie człowieka staje się modelową i przejrzystą, współczesną adaptacją dawno napisanego arcydzieła teatru. Porozmawiamy też o tym, czy to co oglądamy w teatrze czy kinie może powiedzieć nam coś nowego o nas samych, czy zmienia naszą percepcję i życie.

POKAZY PRZEDPREMIEROWE


Yang | reż. Kogonada | USA | 2021 

Czy wspomnienia czynią nas ludźmi? Colin Farrell w swojej najlepszej roli od lat w zjawiskowym, czułym i pełnym emocji filmie, który zachwyci fanów takich hitów, jak „Ona” Spike’a Jonze’a i „Ex Machina” Alexa Garlanda.

Jake prowadzi sklep z organiczną herbatą i razem z żoną Kyrą i ich córką Miką wiodą szczęśliwe, spokojne życie. Na co dzień towarzyszy im android Yang, który niczym starszy brat opiekuje się dziewczynką. Gdy przyjaciel córki nieoczekiwanie ulega awarii, Jake szuka sposobu, by przywrócić go do życia. Próbując naprawić Yanga, odkrywa coś, co zaskakuje całą rodzinę – przez te wszystkie lata android prowadził własne, sekretne życie, którego najcenniejsze momenty zapisywał na tajnym dysku wspomnień. Poznając najbardziej wyjątkowe chwile z życia Yanga, Jake dowiaduje się kim tak naprawdę był, o czym marzył i co czuł, żyjąc z nimi pod jednym dachem. 

Za filmem „Yang” stoją studio A24 („Monolit”, „Lady Bird”, „Manchester by the Sea”, „Ex Machina”) i koreański reżyser i artysta audiowizualny, Kogonada. Ten wizjonerski twórca znany jest przede wszystkim ze swoich hipnotyzujących wideo-esejów, w których eksperymentował z dziełami kultowych filmowców, m.in. Stanleya Kubricka, Wesa Andersona, czy Yasujiro Ozu. Kogonada zadebiutował na wielkim ekranie filmem „Columbus” z Johnem Cho w roli głównej, który zachwycił światowych krytyków i zapewnił mu miejsce na liście najciekawszych debiutów ostatnich lat. Jego najnowszy film „Yang”, który jest adaptacją sztuki Alexandra Weinsteina, miał swoją światową premierę na festiwalu w Cannes i podbił serca widzów na tegorocznym festiwalu Sundance. W roli głównej wystąpił znakomity Colin Farrell, którego czuła kreacja ojca, została doceniona przez krytyków i okrzyknięta jedną z najlepszych w karierze. Współautorem poruszającej i onirycznej ścieżki dźwiękowej do filmu „Yang” jest jeden z najsłynniejszych japońskich kompozytorów, Ryuichi Sakamoto.

1, 3 maja | godz. 18:00

PREMIERY OD 29 KWIETNIA


X | reż. Ti West | USA | 2022

Oryginalny, przyprawiający o dreszcze i pełen zwrotów akcji najnowszy film od studia A24, które dało nam m.in. „Dziedzictwo. Hereditary” i „Midsommar. W biały dzień”.

Grupa początkujących filmowców udaje się do domu na odludziu w Teksasie, by nakręcić tam swój sekretny film. Starsi, ekscentryczni gospodarze, którzy wynajmują im posiadłość, szybko zaczynają się interesować swoimi gośćmi i wkrótce ich podejrzana ciekawość przybiera drastyczny obrót.

OBSADA: Mia Goth, Jenna Ortega, Scott Mescudi | REŻYSER: Ti West | SCENARIUSZ: Ti West | MUZYKA: Tylor Bates, Chelsea Wolfe | GATUNEK: horror | CZAS TRWANIA: 105' | PRODUKCJA: USA, 2022

informacja prasowa

„Feliks Janiewicz – Complete Violin Concertos” – nowy album wydany przez Narodowe Forum Muzyki

7 sierpnia 2026 roku premierę będzie miał nowy album Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu, nagrany przez Bartłomi...

Popularne posty