Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Orson Welles, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Orson Welles, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 maja 2019

Orson Welles – filmowy Don Kichot

Kiedy w 2010 roku zainaugurowano AFF, można było zobaczyć na dużym ekranie genialnego ”Obywatela Kane”. W tym roku  Orson Welles będzie bohaterem retrospektywy.


Podczas 5. American Film Festival zobaczymy m.in.  "Obywatela Kane", thriller ”Dama z Szanghaju”, czarny film ”Dotyk zła”, kryminały: ”Intruz” i ”Pan Arkadin oraz  sagę rodzinną ”Wspaniałość Ambersonów”.
Po przeglądach filmów Johna Cassavetesa, Billy Wildera i Jerry Schatzberga przyszła kolej na najwybitniejszego bodaj twórcę amerykańskiego kina: Orsona Wellesa.

"Dama z Szanghaju"

Zobaczymy głośną ”Damę z Szanghaju (1947) - wspaniale zrealizowany thriller, pełen erotycznych niedopowiedzeń, ze znakomitą kreacją femme fatale Rity Hayworth. Film zostanie zaprezentowany z odnowionej cyfrowo kopii. Kolejny: ”Dotyk zła” powstał w 1958 roku i uważany jest za pożegnanie z nurtem tzw. kina noir.   W kryminale, którego akcja rozgrywa się w niewielkim miasteczku pod meksykańską granicą, główne role grają Charlton Heston, Janet Leigh i oczywiście sam Welles. Najistotniejsze w tym filmie są nieodłączne cechy tego gatunku. Mamy zatem mroczny i niepokojący nastrój, wykreowany za sprawą charakterystycznych środków wizualnych: wyrazistych cieni, mocnych kontrastów, nisko lub wysoko umieszczonych świateł kluczowych, agresywnego montażu. Celowo unika się planów pełnych, aby widz czuł się zdezorientowany.


"Dotyk zła"

Festiwal przypomni również filmy, które są w Polsce mniej znane lub niesłusznie zapomniane. Należy do nich zrealizowany tuż po II wojnie światowej wytrawny kryminał ”Intruz”, pełen politycznych podtekstów, opowiadający o śledztwie funkcjonariusza tropiącego zbrodnie wojenne (w tej roli legendarny Edward G. Robinson), który próbuje odnaleźć nazistowskiego kata (granego przez Orsona Wellesa).

"Wspaniałość Ambersonów"

Innym, nieco zapomnianym filmem, jest ”Wspaniałość Ambersonów”(1942). Zrealizowany tuż po ”Obywatelu Kane”, jest rodzinną sagą nakręconą na podstawie popularnej powieści Bootha Tarkingtona. Spora część filmu została wycięta przez producentów, zaś całość przemontowana, ale i w tej nieco spłaszczonej wersji widać  błysk geniuszu reżysera. Głównie za sprawą montażu i niekonwencjonalnej pracy kamery, będącej integralnym elementem budowania dramaturgii.

"Pan Arkadin"

W przeglądzie znalazł się także ”Pan Arkadin”(1955), kryminał w Orsonem Wellesem w roli tytułowej. Jest to opowieść o ekscentrycznym milionerze Gregorym Arkadinie , który cierpi na amnezję. To jeden z najbardziej tajemniczych filmów w historii kina. Warto go obejrzeć przede wszystkim dla obrazu – hipnotyzującego i niezwykle dynamicznego. Już w tym niewielkim projekcie, który miał być uzupełnieniem sztuki teatralnej na Broadwayu, widać charakterystyczne cechy fascynującego stylu mistrza amerykańskiego kina.

"Nowatorskie pomysły Wellesa – pisze o swoim mistrzu polski reżyser Grzegorz Królikiewicz – jego indywidualizm i despotyczny charakter, spowodowały konflikty z producentami, które zaważyły na przebiegu jego dalszej kariery reżyserskiej i aktorskiej. Wellesowi nie udało się już nigdy zrealizować w pełni swych twórczych koncepcji i zamierzeń. Jedynym filmem, w którym odzyskał względną swobodę twórczą, był zrealizowany w 1966 roku ”Falstaff”.

Podobno najambitniejszym przedsięwzięciem tego oryginalnego artysty był nieukończony ”Don Kichot”. Wiele filmów pozostało na etapie projektów. Tragicznie osamotniony, niezrozumiany artysta w skomercjalizowanym świecie. Filmowy Don Kichot…
Tym bardziej cieszy, że American Film Festival przypomni jego sylwetkę i filmy.


5 American Film Festival odbędzie się od 21 do 26 października we wrocławskim Kino Nowe Horyzonty

Tekst został opublikowany pierwotnie na portalu Kulturaonkline w październiku 2014 r.

środa, 2 marca 2022

Mistrzowie kina. John Ford w kinie Iluzjon

John Ford zajmuje niekwestionowane miejsce w panteonie najwybitniejszych twórców kina. Reżyser Poszukiwaczy miał doskonałe wyczucie kompozycji kadru, świetnie operował językiem wizualnym i doprowadził do perfekcji narrację kina klasycznego. Przegląd w Iluzjonie jest pierwszą od niemal dwudziestu lat polską retrospektywą reżysera i stanowi niepowtarzalną szansę zobaczenia dzieł amerykańskiego twórcy. Jego epickie filmy, zawierające ikoniczne już obrazy fenomenalnych amerykańskich pejzaży, były robione wyłącznie z myślą o kinie, dlatego zapraszamy do obejrzenia ich właśnie na dużym ekranie.


Zapytany o filmowe fascynacje, Orson Welles powiedział kiedyś: „Wolę starych mistrzów, to znaczy Johna Forda, Johna Forda i Johna Forda”. Przed nakręceniem Obywatela Kane’a Welles podobno ponad 40 razy obejrzał Dyliżans, traktując go jako swego rodzaju podręcznik sztuki filmowej. Za mistrza reżyserii uznawali Forda tak różni artyści jak Alfred Hitchcock, Ingmar Bergman, Akira Kurosawa, Martin Scorsese, Jean-Luc Godard czy Steven Spielberg. Choć Ford jest legendą kina i bohaterem niezliczonych książek  filmoznawczych, to jednak w  Polsce pozostaje zaskakująco mało znany.

Dorobek Johna Forda to część nie tylko amerykańskiego kina, lecz także amerykańskiej historii. Twórca kreował mit Dzikiego Zachodu, ale też problematyzował go i podważał. Jego filmy – podobnie jak i przekonania ideologiczne – pełne były sprzeczności i ambiwalencji, na którą zwracali uwagę europejscy krytycy. Ford został czterokrotnie nagrodzony Oscarem za najlepszą reżyserię (za Potępieńca z 1935, Grona gniewu, Zieloną dolinę i Spokojnego człowieka z 1952).

Choć reżyser Dyliżansu bywa kojarzony przede wszystkim z klasycznym westernem, to jednak jego dzieła – zawierające silnie zarysowane wątki społeczne, zmierzające niekiedy w stronę politycznej satyry i często pełne podskórnej ambiwalencji w stosunku do amerykańskich mitów – są znacznie bardziej złożone, niż się na pozór wydaje. Czym zachwycali się najwięksi twórcy światowego kina? Czy Ford może nas jeszcze czymś zaintrygować?

W przeglądzie pokażemy zarówno najbardziej znane filmy reżysera, takie jak Dyliżans, Grona gniewu czy Jesień Cheyennów, jak i dzieła unikatowe i prawie niepokazywane w Polsce w stylu Załogi nieustraszonych. Retrospektywę uświetnią dwa wyjątkowe wydarzenia: seans niemego Żelaznego konia z muzyką na żywo oraz pokaz arcydzieła Poszukiwacze ze specjalnie sprowadzonej na tę okazję kopii DCP.

Załoga nieustraszonych, reż. John Ford, USA, 1938, 92 min.

Praktycznie nieznane w Polsce dzieło Forda. Film rozgrywa się podczas I wojny światowej a jego bohaterem jest rozpieszczony, przyzwyczajony do luksusowego życia młody milioner, Perry Townsend III, który przechodzi „chrzest bojowy” w marynarce wojennej, stając się odpowiedzialnym mężczyzną. Pełna przygód akcja filmowana była w Annapolis na czterech okrętach podwodnych z 1917 roku, które w czasie realizacji zdjęć były jeszcze w służbie amerykańskiej marynarki wojennej.

Patrol na pustyni, reż. John Ford, USA, 1934, 66 min.

Akcja filmu rozgrywa się podczas I wojny światowej, w 1917 roku w regionie Mezopotamii. Zagubiony na pustyni patrol brytyjskich żołnierzy natrafia na oazę. W nocy Arabowie zabijają mężczyznę pełniącego wartę i kradną Brytyjczykom konie. Bohaterowie zmuszeni są pozostać w oazie, która zapewnia im ochronę, wodę oraz pożywienie, i czekać na pojawienie się brygady. Wrogowie z ukrycia ostrzeliwują kryjówkę i nie pozwalają Brytyjczykom sprowadzić pomocy. W obliczu zagrożenia nie wszyscy potrafią zachować zimną krew… Zrealizowany w 1934 roku film Forda nosi wyraźne ślady czasu, stał się jednak prototypem dla licznych filmów opowiadających o odciętych od świata żołnierzach broniących się przed atakami wroga.

Człowiek, który zabił Liberty Valance’a, reż. John Ford, USA, 1962, 122 min.

Senator Ranse Stoddard przybywa wraz z żoną na pogrzeb przyjaciela – Toma. Ich przyjazd jest dla miejscowej prasy sensacją. Senator opowiada dziennikarzowi swoją historię, kiedy to jako młody prawnik przybył do miasteczka i został ograbiony przez Liberty Valance’a. W toku opowieści bohatera okazuje się jednak, że prawda o wydarzeniach z przeszłości była inna niż wierzyli mieszkańcy miasteczka.

Człowiek, który zabił Liberty Valance’a jest jednym z najważniejszych westernów przepracowujących mitologię gatunku. Ford stworzył film autorefleksyjny i melancholijny, który jest lekturą obowiązkową dla wszystkich fanów gatunku – jak pisała krytyka jest „jednocześnie politycznym westernem, kryminalnym filmem psychologicznym i konfrontacją Johna Forda z przeszłością – w sferze osobistej, zawodowej i historycznej”.

Dyliżans, reż. John Ford, USA, 1939, 95 min.

Jeden z najsłynniejszych westernów w historii kina. Bohaterami filmu rozgrywającego się w latach 80. XIX wieku są pasażerowie dyliżansu jadącego z Tonto w Arizonie do Lordsburga w Nowym Meksyku. W grupie podróżnych znajdują się: prostytutka Dallas, pogrążony w alkoholizmie lekarz, brzemienna żona oficera, sprzedawca whisky, bankier-defraudant oraz zbiegły z więzienia, młody mężczyzna Ringo Kid. Pełna niebezpieczeństw podróż, w  której pozory i konwenanse przestają mieć znaczenie, okaże się wielką próbą dla wszystkich bohaterów opowieści.

Choć z dzisiejszej perspektywy niektóre elementy filmu – przede wszystkim sposób przedstawienia rdzennych Amerykanów – mogą razić, to jednak pod względem prowadzenia narracji western z 1939 roku w dalszym ciągu robi duże wrażenie. Ford operuje prostymi, ale drobiazgowo przemyślanymi środkami audiowizualnymi, doprowadzając model hollywoodzkiego kina klasycznego do perfekcji. Dyliżans jest przy tym nie tylko emocjonującym westernem, ale też ironiczną kpiną z mieszczańskich pozorów, obłudy i hipokryzji. Nakręcone w malowniczym regionie Monument Valley zdjęcia należą do najbardziej ikonicznych w historii kina.

Grona gniewu, reż. John Ford, USA, 1940, 92 min.

W rok po ukazaniu się najsławniejszej, a zarazem najostrzejszej pod względem wymowy społecznej powieści Johna Steinbecka, John Ford zrealizował na jej podstawie jeden ze swoich najważniejszych filmów. Grona gniewu opowiadają o tragicznej wędrówce ubogiej rodziny farmerów, których długotrwała susza zmusza do opuszczenia rodzinnej Oklahomy. Rozklekotaną ciężarówką wyruszają do „ziemi obiecanej”, jaką ma być szeroko reklamowana przez łowców najemnych pracowników Kalifornia. Niestety przekonują się, jak naiwna była ich wiara. Grona gniewu pojawiają się często na liście najlepszych filmów amerykańskich w historii kina. Krytycy chwalili autentyzm przedstawienia problemów społecznych, naturalną grę aktorską, znakomite zdjęcia Gregga Tollanda, a także przemyślaną reżyserię, nagrodzoną Oscarem.

Miasto bezprawia, reż. John Ford, USA, 1946, 97 min.


Klasyczny western oparty na historii legendarnego Wyatta Earpa. Akcja filmu rozgrywa się w 1882 roku. Czterej bracia – Wyatt, Morgan, Virgiil i James Earpowie – którzy pędzą bydło do Kalifornii, napotykają na swojej drodze rodzinę Clantonów. Niedługo po tym jak Earpowie odmawiają sprzedaży swojego stada, bydło zostaje skradzione, a jeden z braci zamordowany. W pobliskim miasteczku Tombstone dojdzie wkrótce do konfrontacji między rodzinami…

Miasto bezprawia uchodzi jednak za najlepszy western poświęcony legendarnym wydarzeniom – warto wspomnieć, że zarówno autor literackiego pierwowzoru Stuart Lake, jak i  sam John Ford mieli okazję poznać Earpa osobiście. Jak pisał Adam Garbicz, „wśród klasyków westernu Miasto bezprawia jest tym, który w najbardziej klarowny sposób prezentuje mitologię działań i układów sytuacyjnych na pionierskim Zachodzie; wśród klasycznych filmów Forda – tym, który najdobitniej ujawnia zasadnicze cechy stylu reżysera: jego prostotę narracyjną, staranność dramaturgii, wstrzemięźliwość techniki i moralną jednoznaczność treści”.

Jesień Cheyennów, reż. John Ford, USA, 1964, 172 min.

Wielki, epicki film uznawany bywa za ukoronowanie twórczości Forda, będący swego rodzaju rozliczeniem reżysera ze sposobu przedstawiania rdzennych Amerykanów w jego wcześniejszych dziełach. W 1878 roku Indianie z rezerwatu w Oklahomie, trapieni głodem i chorobami, postanowili wyruszyć na swe dawne tereny w Wyoming, nie czekając dłużej na spełnienie iluzorycznych obietnic rządu amerykańskiego. Prowadzi ich Mały Wilk, Powolny Nóż i sędziwy wódz Wysokie Drzewo. Cheyennowie pragną za wszelką cenę uniknąć starć zbrojnych, co jednak okazuje się niemożliwe…

Poszukiwacze, reż. John Ford, USA, 1956, 119 min.

Zaliczany w poczet arcydzieł kina klasyczny western. Akcja filmu rozpoczyna się w 1868 roku. Weteran wojny secesyjnej Ethan Edwards przyjeżdża po dłuższej nieobecności do domu swojego brata w Zachodnim Teksasie. Spokój bohatera nie trwa jednak długo – Komancze mordują rodzinę mężczyzny i porywają jego dwie kuzynki. Ethan postanawia za wszelką cenę odnaleźć porwane dziewczynki. Pełen ambiwalencji film Forda wnosi mroczne tony do gatunku klasycznego westernu i wbrew pozorom daleki jest od jednoznaczności. Krytycy zachwycali się  przede wszystkim złożoną konstrukcją pogrążonego w obsesji bohatera, znakomitymi zdjęciami Wintona C. Hocha, a także mistrzowsko poprowadzoną narracją. Poszukiwacze są stałą pozycją w rozmaitych rankingach arcydzieł kina – w 2012 roku obraz Forda zajął  7. miejsce na prestiżowej liście najlepszych filmów wszech czasów, publikowanej co 10 lat przez brytyjski miesięcznik „Sight and Sound”.

Żelazny koń, reż. John Ford, USA, 1924, 53 min.

Pierwszy słynny film Johna Forda przedstawia budowę Pierwszej Kolei Transkontynentalnej, przy której pracowali między innymi Afroamerykanie oraz irlandzcy, włoscy i chińscy imigranci. Na tle historycznych wydarzeń osnuta została historia mężczyzny, który poszukuje mordercy swojego ojca i stara się o względy córki inżyniera. Głównym antagonistą jest w Żelaznym koniu wielki posiadacz ziemski, robiący wszystko, by tory – wbrew interesowi publicznemu – przechodziły przez jego ziemie. Nazywany niekiedy „amerykańską Odyseją” obraz uchodzi za jeden z najważniejszych filmów niemych wyprodukowanych w Stanach Zjednoczonych. Żelazny koń dostał się między innymi na listę National Film Registry, zawierającą dzieła budujące dziedzictwo kulturalne Stanów Zjednoczonych.


Pokaz filmu niemego z muzyką na żywo. Wystąpi Aleksandra Chmielewska.


Zielona dolina, reż. John Ford, USA, 1941, 117 min.

Film, oparty na autobiograficznej powieści Richarda Llewellyna, opisuje przemiany zachodzące w górniczej osadzie walijskiej na przełomie XIX i XX wieku. Główny bohater, Huw Morgan, najmłodszy z sześciorga dzieci, powraca wspomnieniami do swojego dzieciństwa. Kiedy miał dwanaście lat, dolina była jeszcze piękna i zielona, a ludzie ją zamieszkujący wydawali się szczęśliwi. Problemy zaczęły się, kiedy właściciel kopalni postanowił obniżyć pensje pracowników, co doprowadziło do strajku… John Ford, który miał irlandzkie korzenie i czuł się silnie związany z krajobrazem Wysp Brytyjskich, uznawał Zieloną dolinę za jedno ze swoich najbardziej autobiograficznych dzieł. Zielona dolina, która zaliczana jest do najważniejszych dzieł Forda, została nagrodzona aż pięcioma Oscarami: za najlepszy film, reżyserię, zdjęcia, scenografię i rolę drugoplanową (dla Donalda Crispa).


SZCZEGÓŁOWE INFORMACJE O CYKLU ORAZ ZAKUP BILETÓW: http://bityl.pl/bCs5f

www.iluzjon.fn.org.pl

informacja prasowa

wtorek, 1 października 2019

„Kadry wyzwolone”, biografie wielkich malarzy, kino poetyckie i o wiele więcej w Kinie Iluzjon w październiku

„Kadry wyzwolone”, czyli kino i cenzura w okresie PRL, pełne udręki i ekstazy biografie wielkich malarzy, kino poetyckie i klasyki spod znaku czarnej komedii, ulubione filmy Andrzeja Wajdy w 3. rocznicę śmierci reżysera i pachnący kawą Alfabet Retrokina! Jesiennego programu kina Iluzjon nie można przegapić!  


„Ręce do góry”, fot. Jerzy Troszczyński, FOTOTEKA FINA


„KADRY WYZWOLONE” | KINO I CENZURA W OKRESIE PRL

Pokazy filmowe, spotkania autorskie i wykłady historyków kina polskiego. Najważniejsze tytuły, które długi czas „przeleżały na półkach”, jak i mniej znane „półkowniki”, które warto przypomnieć. Przegląd obejmie dzieła mistrzów polskiego filmu fabularnego: m.in. Jerzego Skolimowskiego i Janusza Zaorskiego oraz dokumentalnego m.in. Edwarda Skórzewskiego, Jerzego Hoffmana i Krzysztofa Kieślowskiego, a także mniej znane filmy krótkometrażowe i oświatowe.

„UDRĘKA I EKSTAZA, CZYLI WIELKIE BIOGRAFIE NA DUŻYM EKRANIE”

Trudne osobowości, genialni artyści... Biografie wielkich malarzy są gatunkiem niezmiennie popularnym. Dopieszczone wizualnie, czasem stylizowane, czasem realistyczne, dają cudowną ułudę prawdziwego obcowania z wielką sztuką. W programie jesiennego przeglądu znalazły się: „Tajemnica Picassa” (reż. Henri Georges Clouzot), „Udręka i ekstaza” (reż. Carol Reed), „Mój Nikifor”(reż. Krzysztof Krauze), „Nightwatching” (reż. Peter Greenaway), „Młyn i Krzyż” (reż. Lech Majewski) i „Andriej Rublow” (reż. Andriej Tarkowski).

KINO POETYCKIE

Choć trudno szukać jej wśród filmowych gatunków, istnieje pewna szczególna kategoria dzieł filmowych, które dzięki zastosowaniu nietypowych środków wyrazu pozwalają widzowi na doświadczenie wyjątkowo intensywnych przeżyć estetycznych. Nieuchwytny, niepoddający się zdefiniowaniu i bliski liryce nastrój prezentowanych filmów pozwoli doświadczyć poezji na wielkim ekranie. Iluzjon proponuje wyjątkowy przegląd arcydzieł mistrzów światowego kina – dowodów ich niezwykłej wrażliwości i poetyckiej intuicji, w programie m.in.: „Orfeusz” (reż. Jean Cocteau), „Niebo nad Berlinem” (reż. Wim Wenders), „Hiroszima, moja miłość” (reż. Alain Resnais), „Anioł przy moim stole” (reż. Jane Campion).

CZARNA KOMEDIA

Któż ich nie lubi? Czasem pełne ironii, zahaczające o groteskę, czasem odwołujące się do poetyki absurdu i surrealizmu – zachwycają nas od dziesiątek lat: czarne komedie. Wywodzące się z tradycji teatru, te klasyczne, wręcz eleganckie, wydają się kwintesencją brytyjskiego poczucia humoru. Inne brawurowo żonglują elementami o wyraźnie makabrycznym wydźwięku. Gatunek ten od lat rozwija się w niepohamowanym tempie, sięgając do kryminału, sensacji, westernu, fantastyki, filmu przygodowego i wojennego. Podróż po tym bogatym i popularnym gatunku warto rozpocząć od absolutnych klasyków, m.in.: „Arszenik i stare koronki” (reż. Frank Capra), „Szlachectwo zobowiązuje” (reż. Robert Hamer), „Jak zabić starszą panią?” (reż. Alexander Mackendrick); Płytki grób (reż. Danny Boyle).

TO LUBIĘ: ANDRZEJ WAJDA

Ulubione filmy reżysera zestawione w pary: słynne klasyki światowego kina i jego własne dzieła! W 3. rocznicę śmierci artysty kino Iluzjon przypomni cykl prezentowany przed laty, a seansom towarzyszyć będą prelekcje Andrzeja Bukowieckiego – filmoznawcy i krytyka.  Wajda często wspominał o dziełach, które były dla niego szczególnie ważne i które stały się dla niego inspiracją. Twórczo rozwijał idee, tematy, sposoby opowiadania historii, obrazy, które zapisały się w jego pamięci najsilniej. W programie przeglądu: „Rzym, miasto otwarte” (reż. Roberto Rossellini) i „Pokolenie”; „Obywatel Kane” (reż. Orson Welles) i „Popiół i diament”; „Tron we krwi” (reż. Akira Kurosawa) i „Powiatowa Lady Makbet”; „Osiem i pół” (reż. Federico Fellini) i „Wszystko na sprzedaż”, a także „Zwierciadło” (reż. Andriej Tarkowski) i „Panny z Wilka”.

ALFABET RETROKINA: K JAK KAWA!

Pachnąca i aromatyczna. Kawa! A gdzie przed wojną smakowała najlepiej? Oczywiście w Adrii i Ziemiańskiej. Jak wypadało ją pić? Naturalnie we frakach, marynarkach, sukniach z chiffonne velour i futrach. W październiku kino Iluzjon zaprasza na Alfabet Retrokina do kawiarni, na filiżankę doskonałej czarnej kawy – a wszystko w towarzystwie stukotu projektora, ciemnej sali kinowej i największych gwiazd srebrnego ekranu! Podczas czterech październikowych spotkań widzowie dowiedzą się m.in. czy filiżanka kawy pomoże zakochanej Lucynie w rozbudzeniu uczuć Stefana (w filmie „Czy Lucyna to dziewczyna?”) i czy czarny napar uspokoi zazdrosną do szaleństwa kochankę Andrzeja, Celinę (w filmie „Wrzos”). Wybrane seanse są poprzedzone prelekcjami ekspertów Filmoteki Narodowej – Instytutu Audiowizualnego, którzy zdradzają tajniki przedwojennej kinematografii. 

„Wrzos”, reż. Juliusz Gardan, zasoby FINA

Wstęp na wszystkie wydarzenia w ramach cyklu „Kadry wyzwolone” jest bezpłatny - zaproszenia do odbioru w dniu pokazów w kasie kina Iluzjon. Na pozostałe pokazy archiwalne bilety w cenie 12-14 zł do nabycia online lub w kasie kina.

Kino Iluzjon ǀ ul. Narbutta 50a ǀ Warszawa

informacja prasowa

sobota, 4 listopada 2017

Mariola Pryzwan: Pamięć o Zbyszku trwa /wywiad/

Z autorką biografii Zbyszka Cybulskiego, Mariolą Pryzwan – o tym, jakim był człowiekiem i aktorem.

Z Mariolą Pryzwan podczas Wrocławskich Targów Książki

Barbara Lekarczyk-Cisek: To już trzecia Pani książka poświęcona Zbyszkowi Cybulskiemu. Skąd ta fascynacja aktorem?

Mariola Pryzwan: Od ponad trzydziestu lat jestem zafascynowana Zbyszkiem Cybulskim. Z fascynacjami zaś jest tak, że trudno je racjonalnie uzasadnić. Zaczęło się od mojego ojca, który interesował się filmem i nawet był trochę podobny do Zbyszka. Na początku wiedziałam tylko, że Cybulski nosił ciemne okulary, że zginął pod kołami pociągu i że był idolem młodzieży, gdy zagrał Maćka Chełmickiego. Filmy z nim zaczęłam oglądać od ”Do widzenia, do jutra”, który do dziś jest moim ulubionym, obok ”Giuseppe w Warszawie”. Wtedy właśnie Zbyszek mnie oczarował swoim wyglądem, grą aktorską, bezpośredniością i charakterystycznym uśmiechem. Miał w sobie to coś: tajemnicę i urok, które nie przeminęły, gdy się dzisiaj ogląda jego filmy.

Spróbujmy spojrzeć na zbiór wspomnień o nim trochę tak, jak zrobił to Orson Welles w ”Obywatelu Kane”. Każdy z Pani rozmówców ma ”swojego” Zbyszka, podczas gdy on sam  pozostaje jednak dla nas zagadką. Czy spróbowałaby Pani naszkicować portret Zbyszka Cybulskiego, jaki wyłania się z przeprowadzonych przez Panią rozmów?

To zadanie w gruncie rzeczy niemożliwe, bo nie da się naszkicować jednego portretu Zbyszka Cybulskiego.  Był inny, kiedy zakładał w Dzierżoniowie drużynę harcerską, a inny, kiedy zaczął studiować w Akademii Handlowej, a następnie w Państwowej Wyższej Szkole Aktorskiej. Pewne jego cechy były jednak już wtedy widoczne: wielka charyzma i zdolności przywódcze. Był serdeczny i opiekuńczy w stosunku do kolegów: zachęcał ich do nauki, uprawiania sportu, przestrzegał przed piciem alkoholu (sic!). Potem, w Gdańsku, znalazł się w swoim żywiole tworząc z grupą przyjaciół  teatrzyk studencki Bim – Bom. W okresie warszawskim, zwłaszcza w ostatnich latach swego życia, czuł się przegrany. Nie otrzymywał ról na miarę swego talentu ani w teatrze, ani w filmie.  Był to więc ciągle inny Zbyszek, ale – co istotne – gdy grał w filmach, zawsze był sobą.

Zbyszka Cybulskiego znamy głównie z ról  filmowych. Utarł się nawet stereotyp, że jest to aktor nieteatralny, bo miał problemy z nauczeniem się i dokładnym powtarzaniem tekstu. A przecież zagrał kilka bardzo dobrych ról, m.in. w sztukach ”Dwoje na huśtawce” czy ”Kapelusz pełen deszczu”.  Choć, jak wspomina Elżbieta Kępińska, która grała z nim w tym pierwszym spektaklu, była to kiepska sztuka,  Cybulski potrafił wnieść do niej tak wiele, że wydała się ważna i głęboka. To paradoks, że tak twórczy aktor, nie był przez reżyserów teatralnych oraz innych aktorów doceniany… Jaki był Cybulski teatralny?

Nieprzewidywalny. Aktorzy grając z nim musieli być czujni, gdyż Zbyszek potrafił zmieniać tekst oraz interpretację roli i tym samym nie mogli odtwarzać swoich ról mechanicznie. Jerry w ”Dwojgu na huśtawce” to była niezapomniana kreacja. W jakimś sensie dlatego, że tego typu role bardzo mu odpowiadały. Tak samo jak Johnny w „Kapeluszu pełnym deszczu” również w reżyserii Andrzeja Wajdy. ”Dwoje na huśtawce” to już Warszawa, „Kapelusz pełen deszczu” - Wybrzeże.
Drugą ważną rolą stworzoną na Wybrzeżu był Jan w ”Pierwszym dniu wolności”, w reżyserii Zygmunta Hübnera. Przedstawienie to pokazano podczas festiwalu Teatru Narodów w Paryżu, gdzie zostało wysoko ocenione. Chwalono Cybulskiego. Jego rolą zachwycił się także autor sztuki – Leon Kruczkowski. Zbyszek zagrał także w kilku spektaklach Teatru Telewizji.  Kreację stworzył w monodramie ”Sammy”, w reżyserii Jerzego Gruzy. Zapomina się często o tym, że Zbigniew Cybulski był także reżyserem teatralnym. Reżyserował w teatrze Wybrzeże w Trójmieście, w Teatrze Polskim w Szczecinie, w Teatrze Polskiego Radia, a przede wszystkim w Bim-Bomie.
Powszechnie uważa się, że był najlepszy we współczesnych sztukach I filmach. ”Rękopis znaleziony w Saragossie”, gdzie zagrał rolę kostiumową, dowodzi jednak, że był aktorem wszechstronnym. Ten zawód był jego pasją i posłannictwem od samego początku. To był jego prawdziwy świat.

Mimo zgrzebnych czasów PRL-u, w których ten kolorowy ptak niezbyt dobrze się chyba odnajdywał, Cybulski grywał również za granicą i dość często dostawał paszport…

Rzeczywiście, często wyjeżdżał – a to na festiwal filmowy do San Sebastian, a to znów na festiwal w Cannes, na Tydzień Filmów Polskich do Londynu, do Helsinek… Był patriotą i wiecznym harcerzem - miał poczucie misji, kiedy gdzieś wyjeżdżał. Zawsze pamiętał o tym, że reprezentuje Polskę.

Zagrał w wielu filmach, ale najbardziej pamiętna jest o rola Maćka Chełmickiego w ”Popiele i diamencie”. Mimo spektakularnego sukcesu, nie zagrał drugiej takiej roli u Wajdy. Dlaczego nie wykorzystano takiego talentu?

Trudno powiedzieć, można tylko przypuszczać, że reżyserzy nie obsadzali Cybulskiego w innych rolach z obawy przed powtarzaniem postaci Maćka. Z drugiej znów strony, w jego następnych rolach doszukiwali się rysów Chełmickiego. Taki paradoks. Zbyszek nie wiedział już, czego od niego chcą, a on chciał tylko pokazać wielostronność swego talentu, stąd udział w komediach ”Giuseppe w Warszawie” i ”Rozwodów nie będzie”. Reżyserzy nie robili filmów z myślą o nim. Jedynie Tadeusz Konwicki napisał dla Cybulskiego ”Salto”. A Zbyszek cały czas czekał na obiecaną rolę u Wajdy…

Wracając do portretu Zbyszka, ważną rolę w jego życiu odgrywały kobiety. Ze wspomnień wyłania się dwoisty jego portret. Z jednej strony był otoczony wieloma kobietami, a z drugiej – był  szalenie romantyczny. Potrafił pouczyć młodą, zauroczoną nim dziewczynę, że powinna zachowywać się skromnie, a sam niejednokrotnie długo zabiegał o względy ukochanej kobiety. Zbyszek – amant miesza się w tych wspomnieniach ze Zbyszkiem – harcerzem.

Tak, był romantyczny i kochliwy. Swoim sympatiom czytał wiersze, przynosił kwiaty... We wczesnej młodości zabiegał o względy Ewy Lassek czy Oli Balcerowicz, ale one nie odwzajemniały jego uczuć. Kochał się w Barbarze Lerczak, z którą przyjaźnił się do końca życia. Darzył ją platonicznym uczuciem. Był zakochany również w Lucynie Winnickiej. W końcu ożenił się z Elżbietą Chwalibóg, także z miłości, ale chyba żadne z nich nie było szczęśliwe w tym związku.

Zbyszek już za życia był dla wielu mitem i takim pozostał. Pewne jego role, gesty, charakterystyczny strój – zamieszkały  na stałe w masowej wyobraźni. Czy dotyczy to także młodego pokolenia?

Gdy rozmawiam z kolegami czy przyjaciółmi  Zbyszka, wspominają go chętnie i serdecznie. Dla nich był ważną osobą, od której wiele się nauczyli. Natomiast kiedy spotykam się z ludźmi młodszego pokolenia, niektórzy zastanawiają się, kto to był albo powtarzają zasłyszane opinie, najczęściej na temat alkoholu. Są i tacy, którzy pamiętają go z roli Maćka Chełmickiego.  Większość młodych kojarzy jednak nazwisko. Teraz, kiedy klasykę filmową można znaleźć w Internecie, wiele osób ogląda filmy ze Zbyszkiem. Najbardziej przemawiają do młodzieży jego role komediowe.
Mit Cybulskiego jest także podtrzymywany przez przyznawanie młodym zdolnym aktorom Nagrody im. Zbyszka Cybulskiego. Trzy miasta w Polsce mają ulice jego imienia: Gdańsk, Warszawa i Katowice. W Alei Gwiazd w Łodzi aktor ma swoją gwiazdę … Powstało kilka książek o Zbyszku. Pamięć o nim żyje i trwa.

Dziękuję za rozmowę.

Mariola Pryzwan - polonistka, bibliotekarka, biografistka, pracuje w Pedagogicznej Bibliotece Wojewódzkiej w Warszawie. Jest autorką biografii literackich Marii Dąbrowskiej, Haliny Poświatowskiej, Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Marii Kownackiej, Władysława Broniewskiego, Anny Jantar, Anny German, Zbigniewa Cybulskiego.

Wywiad ukazał się pierwotnie na portalu Kulturaonline.

środa, 25 września 2019

To lubię: Andrzej Wajda – przegląd ulubionych filmów artysty

Ulubione filmy Andrzeja Wajdy zestawione w pary: słynne klasyki światowego kina i jego własne dzieła. W 3. rocznicę śmierci artysty kino Iluzjon przypomni cykl prezentowany przed laty. Pierwsze pokazy już 2 października, a towarzyszyć im będą prelekcje Andrzeja Bukowieckiego – filmoznawcy i krytyka. 


Andrzej Wajda, fot. Jerzy Troszczyński, mat. FINA


Jeden z najwybitniejszych polskich reżyserów filmowych i teatralnych, scenarzysta i scenograf. Współtwórca i czołowy przedstawiciel Polskiej Szkoły Filmowej. Zrealizował dziesiątki przedstawień teatralnych i filmów, na których wychowały się całe pokolenia.

Wajda często wspominał o dziełach, które były dla niego szczególnie ważne i które stały się dla niego inspiracją. Twórczo rozwijał idee, tematy, sposoby opowiadania historii, obrazy, które zapisały się w jego pamięci najsilniej.

W trzecią rocznicę śmierci artysty przypomnimy cykl prezentowany przed laty w kinie Iluzjon – To lubię: Andrzej Wajda.

W przeglądzie zestawiono w pary ulubione filmy reżysera, słynne klasyki światowego kina, z jego własnymi. Projekcje poprzedzone będą prelekcjami filmoznawcy i krytyka – Andrzeja Bukowieckiego.

W programie przeglądu znalazły się:

„RZYM, MIASTO OTWARTE” (Roma, citta aperta), reż. Roberto Rossellini,  Włochy 1945, 100 minut (35 mm)

„POKOLENIE”, reż. Andrzej Wajda, Polska 1954, 88 minut

„OBYWATEL KANE” (Citizen Kane), reż. Orson Welles, USA 1941, 120 minut (35 mm)

„POPIÓŁ I DIAMENT”, reż. Andrzej Wajda, Polska 1958, 110 minut

„TRON WE KRWI” (Kumonosu – jô), reż. Akira Kurosawa, Japonia 1956, 110 minut  (35 mm)

„POWIATOWA LADY MAKBET” (Sibirska Ledi Magbet), reż. Andrzej Wajda, Jugosławia 1961, 98 minut

„OSIEM I PÓŁ” (Otto e mezzo), reż. Federico Fellini, Włochy 1962, 138 minut (35 mm)

„WSZYSTKO NA SPRZEDAŻ”, reż. Andrzej Wajda, Polska 1968, 98 minut

„ZWIERCIADŁO” (Zerkalo), reż. Andriej Tarkowski, ZSRR 1974, 106 minut, (35 mm)

„PANNY Z WILKA”, reż. Andrzej Wajda, Polska, Francja 1979, 120 minut

Więcej: http://www.iluzjon.fn.org.pl/cykle/info/1096/to-lubie-andrzej-wajda.html

Bilety w cenie 12-14 zł do nabycia online lub w kasie kina.

Kino Iluzjon ǀ ul. Narbutta 50a ǀ Warszawa

informacja prasowa

czwartek, 21 września 2023

Grzegorz Królikiewicz - pro memoriam

21 września 2017 roku zmarł Grzegorz Królikiewicz (ur. 5 czerwca 1939 w Aleksandrowie Kujawskim) - znakomity reżyser tworzący autorskie kino, a także wykładowca Łódzkiej Szkoły Filmowej. Jego analizy filmów należących do klasyki kina nie mają sobie równych! 

Grzegorz Królikiewicz i Irena Ładosiówna na planie filmu "Na wylot", 1972 r.,
reż. Grzegorz Królikiewicz, fot. Jerzy Troszczyński, źródło Fototeka FINA

          Grzegorz Królikiewicz był artystą wszechstronnym – w jego dorobku znajdują się zarówno filmy dokumentalne, fabularne, jak i widowiska telewizyjne. Jest także autorem kilkudziesięciu scenariuszy i kilku pozycji dotyczących teorii filmu. Tworzył autorskie kino, niczym Robert Bresson albo Andriej Tarkowski. 

         Już w latach 70. mogłam obejrzeć w Dyskusyjnym Klubie Filmowym w kinie "Bolko" w Świdnicy jego debiut: "Na wylot" – czarno-białą opowieść o małżeństwie, które w celach rabunkowych decyduje się zabić listonosza i dwoje starych ludzi. Film rozgrywał się w latach 30. i był niczym "Zbrodnia i kara" (choć to porównanie irytowało Królikiewicza, jest ono jednak zasadne). Oparty na faktach, ale sposób pokazania tych dwojga był zupełnie niekonwencjonalny. Paradoksalnie, reżyser ich nie tylko nie potępia, ale stara się zrozumieć okoliczności, które doprowadziły tych dwoje do zbrodni i przywrócić im ich ludzką godność. W długich sądowych monologach małżonkowie opowiadają o swoim życiu, pełnym nędzy i upokorzeń i każde z nich próbuje wziąć winę na siebie. Franciszek Trzeciak – aktor o wyglądzie zwyczajnego człowieka, mówiący nieporadnie (część dialogów była prawdopodobnie improwizowana) – stanie się odtąd nieodłączną twarzą filmów Królikiewicza. Już ten debiutancki film zwraca uwagę ze względu na oryginalny język filmowy, którym reżyser opowiada tę historię. Zapamiętałam szczególnie dwie sceny. Pierwsza: grająca Marię Maliszową Anna Nieborowska wychodzi nad ranem z pijackiej meliny i z jakąś pasją i rozpaczą czesze swoje włosy – jakby pragnęła pozbyć się ohydy, której była świadkiem i uczestniczką. Istotną rolę odgrywa w tej scenie wzmocniony dźwięk, dzięki któremu widz całe to kłębowisko emocji odczuwa, choć nie padają żadne słowa. Zupełnie nietypowo ukazana jest także scena mordu. Kamera zatrzymuje się przed drzwiami pokoju, w którym rozgrywa się akcja, słyszymy dźwięki i  w y o b r a ż a m y sobie, odczuwając całe to okropieństwo i mając świadomość, jaka to męka zabijać człowieka... "Na wylot" jest filmem skomponowanym w jakimś sensie jak utwór muzyczny – jego rytm, powracające motywy, wysokie dźwięki, w tym także melodia ludzkich głosów oddziałuje na podświadomość. 

Anna Nieborowska i Franciszek Trzeciak w filmie "Na wylot", 1972 r.,
reż. Grzegorz Królikiewicz, fot. Jerzy Troszczyński, źródło: Fototeka FINA
      
         Drugim filmem, o którym pragnęłabym wspomnieć, jest "Tańczący jastrząb" – adaptacja powieści Juliana Kawalca. Tak się składa, że podczas mojej nauki w liceum była to lektura obowiązkowa. Zapamiętałam ją jako straszliwie nudną powieść moralizatorską, w której drugoosobowy narrator ocenia krytycznie postępowanie swojego bohatera. Jest to historia człowieka "z awansu", który w socjalistycznej ojczyźnie ma wreszcie szansę kształcenia i robienia kariery. Dodajmy, że ta szansa staje przed nim otworem, kiedy jest już dorosłym, posiadającym rodzinę mężczyzną. Pomaga mu w tym jego nauczyciel, który dostrzega w nim drzemiące zdolności. Opowieść Królikiewicza nie jest tak nieznośnie moralizatorska jak pierwowzór, a bohater jest pokazany w taki sposób, że jesteśmy blisko niego, trochę jakby w jego głowie, psychice. Królikiewicza interesuje bardziej to, co się dzieje z bohaterem i jakim kosztem osiąga ów awans społeczny. Michał Toporny (nazwisko znaczące), grany i tym razem przez Franciszka Trzeciaka, jest prawdziwy, śmieszny, żałosny, ale mógłby być każdym z nas. Dziś trochę mi się też kojarzy z braćmi Szymka Pietruszki z powieści Wiesława Myśliwskiego "Kamień na kamieniu", którzy znalazłszy się w mieście, także tracą swoją prawdziwą tożsamość. 

Franciszek Trzeciak, "Tańczący jastrząb", Autor: brak danych, Prawa: 
Filmoteka Narodowa  - Instytut Audiowizualny
      W filmie Królikiewicza nie ma też – jak u Kawalca – za grosz nudy, przeciwnie: są emocje i jest specyficzny humor. Pamiętam scenę pierwszej podróży bohatera pociągiem: jest tak zdenerwowany i podekscytowany, że słyszymy tylko spotęgowany dźwięk kasownika, którym konduktor dziurkuje nieduże tekturowe bilety, zbliżając się do bohatera niczym groźny olbrzym. W akademiku bohater jest pośmiewiskiem dla miastowej młodzieży, w dodatku uczy się całymi nocami, z nogami we wiaderku, aby nadrobić luki w wykształceniu. Jest twardy i ostatecznie osiąga swój cel, a wraz z nim awans społeczny. Oznacza to również założenie nowej rodziny, z reprezentacyjną i dobrze skoligaconą żoną, graną przez Beatę Tyszkiewicz. Jakże różną od jego pierwszej towarzyszki! A tamta próbuje o niego walczyć. Królikiewicz pokazuje to w scenie, której nie powstydziłby się Orson Welles w "Obywatelu Kane". Otóż kiedy bohater przybywa do domu, aby oznajmić żonie, że odchodzi, ta rozbiera się do naga, próbując go uwieść. Czyni to nieporadnie, jest zawstydzona, a on z niej szydzi i w pewnym momencie z jego ust wydobywa się... szczekanie – słowa stają się zbędne... Natomiast nowa żona oznacza także zmianę systemu wartości. Widzimy, jak wyrzuca niezjedzoną kromkę chleba do ubikacji, co doprowadza bohatera do wściekłości. Bo on jeszcze traktuje chleb jako rzecz świętą...
        Na koniec chciałabym wspomnieć Grzegorza Królikiewicza jako znakomitego interpretatora klasyki filmowej. Jego wykłady na Wydziale Reżyserii Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej zostały nagrane i autoryzowane oraz wydane w latach 90. Jest to lektura niebywała! Erudycja nadzwyczajna! Równie swobodnie Autor porusza się w kinematografii, jak też w filozofii, literaturze i sztuce. Moją ulubioną lekturą, która uświadomiła mi, jak oryginalnie i twórczo można interpretować filmy, jest "Różyczka" poświęcona "Obywatelowi Kane" Orsona Wellesa. Kiedy w listopadzie 1995 roku byłam w kinie "Polonia" na premierze filmu Grzegorza Królikiewicza "Drzewa", miałam okazję chwilę z Nim porozmawiać. Poprosiłam wtedy o podpis na tej właśnie książce i tak stałam się szczęśliwą właścicielką dedykacji Mistrza.




Wydarzenia w MNWr i Oddziałach /3–4 października 2026 oraz Weekend Seniora z Kulturą

Wykład „Jak dawniej dbano o zdrowie?”, warsztaty graficzne, hafciarskie i złotnicze, a także oprowadzania po wystawach – śladem miłości w ma...

Popularne posty