Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Paweł Łoziński, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Paweł Łoziński, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 stycznia 2018

Ojciec i syn w rodzinnym psychobusie /recenzja filmu Pawła Łozińskiego/

Odważna psychodrama znanych twórców kina dokumentalnego. Nie mamy wprawdzie złudzeń, że podróż zmieniła wszystko, ale pozostajemy w przekonaniu, że więź między ojcem i synem jest jednak od bolesnych wspomnień silniejsza.


plakat

"Rodzinnym psychobusem" określił swój film Paweł Łoziński w rozmowie z widzami po projekcji w Kinie Nowe Horyzonty, podczas 13 T-Mobile MFF Nowe Horyzonty.

Chciałem zrobić film wspólnie z ojcem o relacji rodzinnej, z nadzieją, że będzie on uniwersalny, że otworzy pole do rozmowy na temat relacji między dziećmi a rodzicami. Robiąc film o moim ojcu, chciałem wiele zrozumieć: kim jestem, dokąd idę. Starałem się też rozwikłać i zrozumieć historię mojego ojca.


W istocie, film ten, który jest podróżą do Paryża (gdzie urodził się Marcel Łoziński i gdzie rozsypał prochy matki), ale także podróżą duchową obu mężczyzn – ojca i syna. Ich rozmowy i emocje, inkrustowane fragmentami filmów sprzed lat, uruchamiają jednocześnie emocje widzów. Nie sposób nie uczestniczyć mentalnie i emocjonalnie w tej swoistej psychodramie. Jest to zarazem niekończąca się dyskusja na temat, co jest prawdą, a co złudzeniem, kreacją.

Z jednej strony obserwujemy wielką zażyłość i czułość między ojcem a synem, z drugiej zaś wychodzą za jaw bolesne zranienia, z którymi trzeba się zmierzyć, choćby dlatego, aby lepiej poznać samego siebie i uporządkować na tyle, na ile się da, by nie przenosić tego na własne dzieci. Czy jest to jednak możliwe?


Marcel i Paweł Łoziński

Marcel był jako dziecko oddany do sierocińca, ponieważ matka - zagorzała komunistka - skupiła się na działalności partyjnej . Pozostawał w różnych domach dziecka przez wiele lat  To wstrząsające, kiedy opowiada, jak tęsknił za odwiedzinami matki, a kiedy już do niego przychodziła, był głęboko nieszczęśliwy, bo przez całą tę wizytę myślał tylko o tym, że zaraz odejdzie... Kiedy o tym opowiada, wydaje się, jakby się w sobie kurczył. W dodatku matka po latach popełniła samobójstwo. 
Dorosły Marcel próbuje stworzyć prawdziwą rodzinę. Widzimy go w scenach kąpania dziecka (małego Pawełka) - szczęśliwego i roześmianego. W kontekście tego, co dowiadujemy się o jego życiu, o surowym wychowaniu i chłodnych relacjach z rodzicami, potrafi być nad podziw czuły i serdeczny.

Z kolei dorosły Paweł ma zupełnie daleki od tych sielankowych scen obraz dzieciństwa. Ojciec zostawiający matkę dla młodszej partnerki, wprowadzający syna w to swoje nowe życie, a nawet angażujący go w wychowanie dziecka z tego związku, staje się przedmiotem krytyki. Na jego pretensje Marcel odpowiada złością i milczeniem - uważa, że to, co mówi syn, jest krzywdzące. W końcu jakoś udaje im się dojechać na miejsce i spełnić życzenie ojca: odwiedzić prochy matki w miejscu, gdzie była w młodości szczęśliwa.

Erupcja gwałtownych emocji powoduje częściowe oczyszczenie relacji, jednak każdy trwa przy swoim. Podobno po tym filmie obaj panowie przez rok się do siebie nie odzywali... Ostatecznie Marcel postanawia zrobić swoją wersję tej historii. Tak powstał Ojciec i syn w podróży”. Niczego to jednak nowego nie wnosi. Może jedynie uświadamia, że wszyscy nosimy w sobie własne narracje i że nie ma czegoś takiego, jak obiektywna wersja naszej własnej historii.

Film kończy scena rozgrywająca się w plenerze, w której ojciec próbuje – jak kiedyś, co widzieliśmy na starym filmie - bezskutecznie stanąć na głowie. Rezygnuje po kilku próbach, ale wtedy robi to za niego syn. Jednocześnie widzimy, jak malutki Pawełek macha do nas ręką, ufnie wtulony w ramiona ojca. Nie mamy wprawdzie złudzeń, że podróż zmieniła wszystko, ale pozostajemy w przekonaniu, że więź między ojcem i synem jest jednak od bolesnych wspomnień silniejsza.


kadr z filmu

Dodam, że w rozmowie z Pawłem Łozińskim większość osób zabierających głos stanęła po stronie ojca. W ich odczuciu to on bardziej zasługiwał na współczucie, a poza tym, czy rozpamiętywanie przeszłości i ranienie starego człowieka jest wyrazem dojrzałości... Zresztą, ilu ojców pozwoliłoby sobie na taką krytykę?


czwartek, 10 września 2020

Znamy pierwszych zwycięzców 17. Millennium Docs Against Gravity!

10 września w warszawskim Teatrze Studio odbyła się uroczysta gala wręczenia nagród 17. Festiwalu Filmowego Millennium Docs Against Gravity. Grand Prix - Nagroda Banku Millennium - została przyznana filmowi „Ziemia jest niebieska jak pomarańcza” w reż. Iryny Tsilyk. 

Grand Prix – Nagroda Banku Millennium dla filmu „Ziemia jest niebieska jak pomarańcza w reż. Iryna Tsilyk

Festiwal potrwa do 13 września. W Warszawie, Wrocławiu, Katowicach, Poznaniu, Bydgoszczy i Lublinie przed widzami weekend emocjonujących filmów i wydarzeń. W Gdyni impreza potrwa do 18 września. W tym roku festiwal ma charakter hybrydowa. Od 19 września do 4 października odbędzie się prezentacja filmów festiwalowych online. Widzowie będą mogli obejrzeć ponad 100 tytułów z tegorocznej edycji na stronie festiwalu - mdag.pl.

W Konkursie Głównym 17. Festiwalu Filmowego Millennium Docs Against Gravity o Grand Prix – Nagrodę Banku Millennium i 8 000 euro walczyło 13 filmów. Najlepszy film wyłoniło jury w składzie: Paweł Pawlikowski – reżyser, Maria Zmarz-Koczanowicz – reżyserka, Sigrid Dyekjaer – producentka filmowa.

Jury przyznało najważniejszą nagrodę festiwalu filmowi „Ziemia jest niebieska jak pomarańcza”. Uzasadnienie: „Jury chciało podziękować Arturowi Liebhartowi i jego zespołowi za stworzenie wybitnego programu konkursowego. Była to podróż – czasem inspirująca, ale przeważnie niepokojąca - przez chaos i zgiełk współczesnego świata. Świata, który wypadł z torów i pędzi w nieznane. Wiele filmów zasługiwało na nagrodę lub specjalne wyróżnienie. Niestety nagroda jest tylko jedna, zaś wyróżnianie aż tylu tytułów wydawało się mijać z celem. Jeden film spodobał się nam wszystkim bez wyjątku. Jury postanowiło jednogłośnie nagrodzić film, który opowiada oryginalną i przejmującą historię z ogromną empatią i poczuciem formy. Mówi o rodzinie, która wykorzystuje medium kina, aby przetrwać i nie oszaleć w obliczu wojny. Unikając emocjonalnej retoryki i przesady, reżyserka stworzyła poruszający i zarazem uniwersalny obraz o niezłomności ludzkiego ducha w mrocznych czasach”.

Nagroda dla Najlepszego Filmu Polskiego dla filmu „Między nami” („Between Us”), reż. Dorota Proba 


W organizowanym po raz pierwszy Konkursie Polskim na 17. Millennium Docs Against Gravity o Nagrodę dla Najlepszego Filmu Polskiego oraz 3 00 euro walczyło 12 filmów. Najlepszy film wyłoniło jury w składzie: Marek Hovorka - dyrektor festiwalu Jihlava International Documentary Film Festiwal, reżyserka Joanna Kos-Krauze, reżyser Paweł Łoziński oraz Brigid O’Shea, współpracująca z festiwalem DOK Leipzig.

Kadr z filmu Między nami

Jury przyznało nagrodę filmowi „Między nami”. Uzasadnienie: „W momencie, w którym fizyczna intymność została ograniczona wskutek pandemii, niekonwencjonalne koncepcje związków i miłości są marginalizowanie, a płynne tożsamości seksualne i płciowe podważane lub wręcz brutalnie prześladowane, prawdziwą przyjemnością było spędzić trochę czasu z trzema parami doświadczającymi trudów i radości wiążących się z pozostawaniem w związku. Reżyserka Dorota Proba wprawnie i empatycznie nakreśliła zasady, na których publiczność może wkroczyć do ich życia i zaobserwować mechanikę ich partnerstwa. Film łączy sceny codziennego życia rodzinnego z bardziej ustrukturyzowanymi wywiadami ukazującymi czego trzeba, by zbudować, podtrzymać, lub pożegnać miłość i zaangażowanie”.

Jury Konkursu Polskiego przyznało także wyróżnienie filmowi „Spróbujmy skoczyć do studni”, reż. Piotr Stasik i Dorota Wardęszkiewicz.


Uzasadnienie: „Jury postanowiło przyznać wyróżnienie filmowi, który jest portretem artysty zupełnie odmiennym od tych, do których przywykliśmy. Pokazuje wybitnego reżysera w całej bezradności wobec wampirycznie pochłaniającego go dzieła i procesu. Z tej rozpaczy i niemocy rodzi się sztuka.  Obraz, który udowadnia, że sens sztuki, życia, pracy naprawdę zależy od tego, po której stronie łóżka siadamy…”.

Nagroda Smakjam za Najlepszą Produkcję w Konkursie Polskim dla Pokromski Studio za film „Wieloryb z Lorino” („The Whale From Lorino”), reż. Maciej Cuske

O przyznawaną po raz pierwszy Nagrodę Smakjam za Najlepszą Produkcję w Konkursie Polskim na 17. Millennium Docs Against Gravity  i 3 000 euro lub świadczenia od studia Smakjam walczyło 12 filmów. Najlepszy film wyłoniło jury w składzie: Marek Hovorka - dyrektor festiwalu Jihlava International Documentary Film Festiwal, reżyserka Joanna Kos-Krauze, reżyser Paweł Łoziński oraz Brigid O’Shea współpracująca z festiwalem DOK Leipzig.

Jury przyznało nagrodę filmowi „Wieloryb z Lorino”. Uzasadnienie: „Wrażliwy autor stworzył piękny i czuły filmowy portret zbiorowy mieszkańców zapomnianego miasteczka na końcu świata. Ze zrozumieniem i bez oceniania pokazał ich codzienne zmagania z ciężarem życia w zrujnowanym kraju dając nam uniwersalną opowieść o człowieczeństwie i nadziei w beznadziejności”.

Kadr z filmu Wieloryb z Lorino

Nagroda Amnesty International Polska dla reżysera filmu „Witamy w Czeczenii” („Welcome to Chechnya”), reż. David France


David France zwyciężył w tegorocznym konkursie filmów o prawach człowieka. Jury w składzie Maciej Drygas – reżyser filmów dokumentalnych, Jakub Majmurek – publicysta, krytyk filmowy, Draginja Nadaždin – dyrektorka Amnesty International Polska przyznało reżyserowi nagrodę w wysokości 3 000 euro za film „Witamy w Czeczenii” („Welcome to Chechnya”).

Uzasadnienie jury: „Film Davida France’a to wstrząsające świadectwo dyskryminacji i prześladowań, jakich doznają osoby LGBTI w Czeczenii. Reżyser z wyjątkową wrażliwością buduje więź z bohaterami, towarzysząc im w ucieczce z rodzinnego kraju. To obraz nie tylko o niesprawiedliwości wobec grup mniejszościowych, ale również o współczesnej Czeczenii i współczesnej Rosji, której polityka często przekłada się na jednostkowe dramaty. To film o systemie opresji, w którym zarówno homofobiczne deklaracje dyktatorów, jak i przemoc wobec osób LGBTI ze strony członków ich własnych rodzin, pozostają bezkarne. Film pokazuje też, że nawet w pozornie beznadziejnej sytuacji aktywność niewielkich grup świadomych, mających odwagę działać bohaterów, może wiele zmienić”.

Witamy w Czeczenii

David France zwyciężył w tegorocznym konkursie filmów o prawach człowieka. Jury w składzie Maciej Drygas – reżyser filmów dokumentalnych, Jakub Majmurek – publicysta, krytyk filmowy, Draginja Nadaždin – dyrektorka Amnesty International Polska przyznało reżyserowi nagrodę w wysokości 3 000 euro za film „Witamy w Czeczenii” („Welcome to Chechnya”).

Uzasadnienie jury: „Film Davida France’a to wstrząsające świadectwo dyskryminacji i prześladowań, jakich doznają osoby LGBTI w Czeczenii. Reżyser z wyjątkową wrażliwością buduje więź z bohaterami, towarzysząc im w ucieczce z rodzinnego kraju. To obraz nie tylko o niesprawiedliwości wobec grup mniejszościowych, ale również o współczesnej Czeczenii i współczesnej Rosji, której polityka często przekłada się na jednostkowe dramaty. To film o systemie opresji, w którym zarówno homofobiczne deklaracje dyktatorów, jak i przemoc wobec osób LGBTI ze strony członków ich własnych rodzin, pozostają bezkarne. Film pokazuje też, że nawet w pozornie beznadziejnej sytuacji aktywność niewielkich grup świadomych, mających odwagę działać bohaterów, może wiele zmienić”.

Jury Konkursu o Nagrodę Amnesty International Polska przyznało także dwa wyróżnienia dla filmów „Dla Samy” („For Sama”), reż. Waad Al-Kateab, Edward Watts oraz „Jaskinia” („The Cave”), reż. Feras Fayyad.

Uzasadnienie: „Filmy „Dla Samy” i „Jaskinia” dopełniają obraz tego, co działo się w objętej wojną Syrii. Wszystkie wyróżnione dokumenty to także filmy, których szukaliśmy w ramach tegorocznego konkursu - o tematach trudnych, sytuacjach krytycznych, w których jednak człowiek potrafi szukać sposobów przetrwania i nie tracić nadziei”.

Nagroda za Najlepsze Zdjęcia dla operatora filmu „Ziemia jest niebieska jak pomarańcza” („The Earth is Blue as an Orange”), operator: Wiaczeslaw Tswietkow

W konkursie znalazło się 10 tytułów, które zachwycają stroną wizualną. Jury w składzie Tala Hadid – reżyserka, producentka i fotografka („Dom rodzinny”), Krzysztof Skonieczny – reżyser („Hardkor Disko”, „Ślepnąc od świateł”), Samir Ljuma – operator („Kraina miodu”) przyznało Nagrodę za Najlepsze Zdjęcia i 2000 euro Wiaczeslawowi Tswietkowi, operatorowi filmu „Ziemia jest niebieska jak pomarańcza” („The Earth is Blue as an Orange”).

Ziemia jest niebieska jak pomarańcza

Jury nagrodziło operatora filmu „Ziemia jest niebieska jak pomarańcza” („The Earth is Blue as an Orange”) Wiaczeslawa Tswietkowa. Uzasadnienie: „Za naturalny styl opowiadania obrazem, który w sposób organiczny splata warstwę wizualną z intymną historią bezbronnej, ale i silnej wspólnotą rodziny, walczącej o przetrwanie za pomocą sztuki filmowej w rozpadającej się przez wojnę rzeczywistości. Nagrodą w Konkursie na Najlepsze Zdjęcia 17. Festiwalu Filmowego Millenium Docs Against Gravity chcielibyśmy nagrodzić autorów filmu Ziemia jest niebieska jak pomarańcza w reżyserii Iryny Tsylik, którego operatorem jest Wiaczeslaw Tswietkow”.

Green Warsaw Award dla reżysera filmu „Ośmiornica, nauczycielka życia”

 („My Octopus Teacher”), reż. Pippa Ehrlich, James Reed


Podczas tegorocznego edycji festiwalu po raz kolejny została przyznana nagroda Green Warsaw Award w wysokości 15 000 zł dla najlepszego filmu o tematyce ekologicznej. Fundatorem nagrody jest Urząd Miasta Stołecznego Warszawy. 

Jury w składzie Leszek Drogosz – dyrektor Biura Infrastruktury Urzędu m.st. Warszawy, Marcin Dorociński – aktor, producent filmowy, działacz społeczny, aktywista ekologiczny oraz Katarzyna Jagiełło – aktywistka klimatyczna, ekspertka ds. różnorodności klimatycznej przyznało Green Warsaw Award duetowi reżyserskiemu Pippa Ehrlich, James Reed za film „Ośmiornica, nauczycielka życia” („My Octopus Teacher”).

Uzasadnienie jury: „W konkursie Green Warsaw Award jury miało do wyboru 8 filmów poruszających problemy i zagrożenia, jakie człowiek stwarza nadmiernie i często bezsensownie eksploatując zasoby naturalne naszej planety, naruszając przy tym ekstremalnie jej równowagę biologiczną i klimat.

W konkursie zobaczyliśmy obrazy globalnych zniszczeń i problemów oraz próby wskazywania ścieżek, którymi my mieszkańcy Ziemi powinniśmy podążać, aby uniknąć ostatecznej katastrofy.

Promyk nadziei na to, że człowiek jest jednak zdolny do stworzenia właściwych relacji z naturą odnaleźliśmy w kameralnej historii opowiedzianej przez duet reżyserski Pippę Ehrlich i Jamesa Reeda zatytułowanej “Ośmiornica, nauczycielka życia”.

„Czułość jest tą najskromniejszą odmianą miłości”, nauczyła nas ostatnio Olga Tokarczuk. Craig Foster, bohater filmu jest najczulszym z obserwatorów, do tego mądrym i uważnym na każdy element tkanki tego świata. Dzięki jego intymnej relacji z niezwykłą istotą, którą jest ośmiornica, możemy wejrzeć w ekosystem oceanu i stać się świadkami pięknej, ponadgatunkowej relacji dwóch krańcowo odmiennych istot. Mamy przywilej towarzyszyć historii uczucia budowanego na najdrobniejszych gestach, między jednym oddechem, a drugim. Niebywałe spotkanie ponad podziałami, rozwija się na naszych oczach w prawdziwe uczucie, w czułą miłość. Jeśli nauczymy się patrzeć na wszystkie istoty na Planecie tak, jak ludzki narrator tego dokumentu widzi swoją Nauczycielkę, to jest dla nas nadzieja”.

Nagroda Nos Chopina dla reżysera filmu „System K” („System K”), reż. Renaud Barret

   Podczas tegorocznego Festiwalu Millennium Docs Against Gravity po raz kolejny została przyznana nagroda Nos Chopina i 2 000 euro dla najlepszego filmu o muzyce i sztuce. Jury w składzie Karol Radziszewski – artysta wizualny, Barbara Wrońska - wokalistka i kompozytorka oraz  reżyserka Jaśmina Wójcik przyznało nagrodę reżyserowi filmu „System K”.

Jury uzasadniło swój werdykt następująco: „Po obejrzeniu dwunastu filmów w sekcji konkursowej Jury jednogłośnie wybrało „System K” w reżyserii Renaud Bareta. Film brawurowo i bez egzotyzacji, pokazuje z bliska grupę artystów, dla których sztuka z odpadów cywilizacji zachodniej jest autentyczną formą dialogu społecznego, głosem oporu prowokującym do politycznej refleksji. Dokument przybiera formę radykalnego performance'u, bo jak mówią bohaterowie: Życie w Kinszasie jest performancem samo w sobie (...) Kinszasa to ogromna wystawa, sztuka jest tu wszędzie i dla każdego”.

System K.

Fundatorem Nagrody Nos Chopina jest Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny.

informacja prasowa

czwartek, 7 maja 2020

Program DOCS AGAINST ISOLATION

Festiwal Millennium Docs Against Gravity w tym roku wyjątkowo odbędzie się od 4 do 13 września. W jego pierwotnym majowym terminie (od 8 do 17 maja) powstało wydarzenie online, które przygotuje wszystkich miłośników kina dokumentalnego do tegorocznej edycji festiwalu. Podczas wydarzenia zostanie zaprezentowanych ok. 50 filmów z poprzednich edycji, odbędą się spotkania z gośćmi na żywo, wydarzenia specjalne, koncerty oraz DJ sety. 



Oto pełny program DOCS AGAINST ISOLATION - wszystkie materiały pojawią się w wydarzeniu na Facebooku: https://www.facebook.com/events/557955284854386/



PIĄTEK 08 MAJA:

Filmy dnia:


SCORE - MUZYKA FILMOWA, reż. Matt Schrader

LUDOWA REPUBLIKA POŻĄDANIA, reż. Hao Wu

MAREK EDELMAN ...I BYŁA MIŁOŚĆ W GETCIE, reż. Jolanta Dylewska

W TENISIE LOVE ZNACZY ZERO, reż. Jason Kohn


Film otwarcia:


LICZBY I MARZENIA, reż. Anna Bucchetti (film transmitowany na żywo na kanale YouTube Millennium Docs Against Gravity od godziny 20:00)

Q&A i wydarzenia (wszystkie odbywają się w evencie na Facebooku):

11:00 - oficjalna premiera plakatu 17., wrześniowej edycji Millennium Docs Against Gravity z komentarzem jej autorki Marty Lissowskiej

12:30 - Wprowadzenie Agnieszki Holland do filmu MAREK EDELMAN ...I BYŁA MIŁOŚĆ W GETCIE

15-16 - audycja programera festiwalu Karola Piekarczyka w Radiu Kapitał

17:30 - prezentacja twórczości dokumentalnej Pawła Pawlikowskiego

19:45 - zapowiedź filmu otwarcia przez Dyrektora Festiwalu Artura Liebharta

20:00 - transmisja filmu otwarcia LICZBY I MARZENIA na kanale YouTube festiwalu Millennium Docs Against Gravity (link zostanie podany w wydarzeniu na Facebooku)

21:30 - DJ SET: Kasia Jen


SOBOTA 09 MAJA:
Filmy dnia:


JUTRO ALBO POJUTRZE, reż. Bing Liu

CZŁOWIEK DELFIN, reż. Lefteris Charitos

CZYŚCICIELE INTERNETU, reż. Hans Block, Moritz Riesewieck

SAFARI, reż. Ulrich Seidl

KRAINA MIODU, reż. Tamara Kotevska, Ljubomir Stefanov

Q&A i wydarzenia (wszystkie odbywają się w evencie na Facebooku):

14:00 - Konkurs dla dzieci „Stwórz swój plakat filmowy” połączony z prezentacją najlepszych plakatów w historii festiwalu Millennium Docs Against Gravity

18:00 - Bing Liu zaprosi na film JUTRO ALBO POJUTRZE

20:00 - Q&A z Bingiem Liu

20:45 - koncert: Pani Jeziora

21:30 - DJ SET: Agnieszka Obszańska




NIEDZIELA 10 MAJA:
Filmy dnia:


ALAIN DUCASSE - KUCHENNE WYZWANIA, reż. Gilles de Maistre

AVE SATAN?, reż. Penny Lane

OSTATNI W ALEPPO, reż. Feras Fayyad

MY GENERATION, reż. David Batty

Film na żywo na kanale YouTube Millennium Docs Against Gravity:
BADJAO. DUCHY Z MORZA, reż. Eliza Kubarska

Q&A i wydarzenia (wszystkie odbywają się w evencie na Facebooku):

10:30 - zaproszenie na film AVE SATAN?

12:00 - spotkanie na żywo z przedstawicielem Kościoła Latającego Potwora Spaghetti wokół filmu AVE SATAN?

13:00 - na film ALAIN DUCASSE - KUCHENNE WYZWANIA zaprosi reżyser Gilles de Maistre

14:30 - Gotuj jak Ducasse: londyński szef kuchni przedstawia przepis inspirowany francuskim mistrzem

18: 00 - transmisja na żywo filmu BADJAO. DUCHY Z MORZA na kanale YouTube Millennium Docs Against Gravity

19:30 - Q&A na żywo z Elizą Kubarską i Piotrem Rosołowskim

20:00 - premiera oficjalnego trailera do filmu ŚCIANA CIENI, reż. Eliza Kubarska. Film będzie miał polską premierę w czasie festiwalu Millennium Docs Against Gravity we wrześniu

21:30 - prezentacja twórczości dokumentalnej Pawła Pawlikowskiego

PONIEDZIAŁEK 11 MAJA:


Filmy dnia:


WSPÓŁCZESNY MĘŻCZYZNA, reż. Eva Mulvad

POGAWĘDKI O DRZEWACH TO ZBRODNIA, reż. Suhaib Gasmelbari

SZWEDZKA TEORIA MIŁOŚCI, reż. Erik Gandini
USTRZELIĆ MAFIĘ, reż. Kim Longinotto

Q&A i wydarzenia (wszystkie odbywają się w evencie na Facebooku):

12:00 - audycja Dyrektora Festiwalu Artura Liebharta w Radiu Kapitał

16:00 - na film SZWEDZKA TEORIA MIŁOŚCI zaprosi reżyser Erik Gandini

18:00 - Q&A na żywo z Erikiem Gandinim

20:30 - prezentacja twórczości dokumentalnej Pawła Pawlikowskiego



WTOREK 12 MAJA:


Filmy dnia:


NAWET NIE WIESZ, JAK BARDZO CIĘ KOCHAM, reż. Paweł Łoziński

KTO ZABIŁ SEKRETARZA GENERALNEGO ONZ?, reż. Mads Brügger

NIEZWYKŁA PROPOZYCJA, reż. Jill Magid

BELLINGCAT: PRAWDA W CZASACH POSTPRAWDY, reż. Hans Pool

Q&A i wydarzenia (wszystkie odbywają się w evencie na Facebooku):

14:00 - Paweł Łoziński zaprasza na film NAWET NIE WIESZ, JAK BARDZO CIĘ KOCHAM

16:00 - Q&A z Pawłem Łozińskim

17:00 - Mads Brügger zaprasza na film KTO ZABIŁ SEKRETARZA GENERALNEGO ONZ?

18:30 - Q&A z Madsem Brüggerem

20:30 - prezentacja twórczości dokumentalnej Pawła Pawlikowskiego



ŚRODA 13 MAJA:


Filmy dnia:


PRZEŻYĆ: METODA HOUELLEBECQA, reż. Erik Lieshout, Arno Hagers, Reinier van Brummelen

SCENA ZBRODNI, reż.Joshua Oppenheimer
SÓL ZIEMI, reż. Wim Wenders, Juliano Ribeiro Salgado

PERŁOWY GUZIK, reż. Patricio Guzmán

Q&A i wydarzenia (wszystkie odbywają się w evencie na Facebooku):

11:30 - reżyser Erik Lieshout zaprasza na film PRZEŻYĆ: METODA HOUELLEBECQA

13:00 - psychoterapeuta Robert Milczarek opowiada o tym, jak kreatywnie przetrwać pandemię przy okazji filmu PRZEŻYĆ: METODA HOUELLEBECQA

14:00 - prezentacja twórczości dokumentalnej Pawła Pawlikowskiego

16:00 - z wizytą w Akademii Dokumentalnej - zaproszenie na wykład w ramach Akademii Filmu Dokumentalnego

17:00 - wykład Kai Klimek o filmie A TO MÓJ PRZYJACIEL ROBOT w ramach Akademii Filmu Dokumentalnego


CZWARTEK 14 MAJA:

Filmy dnia:


SZUKAJĄC JEZUSA, reż. Katarzyna Kozyra

MASZYNA DO PISANIA, reż. Doug Nichol

MIŁEJ ZIMY, DO ZOBACZENIA NA PLAŻY!, reż. Giovanni Totaro

NIE MRUGAJ - ROBERT FRANK, reż. Laura Israel

NIEMIECKI ŻYCIORYS, reż. Christian Krönes, Roland Schrotthofer, Olaf S. Müller, Florian Weigensamer

Q&A i wydarzenia (wszystkie odbywają się w evencie na Facebooku):

11:00 - Q&A na żywo z Pawłem Pawlikowskim o jego twórczości dokumentalnej

15:30 - z wizytą w Akademii Dokumentalnej - zaproszenie na wykład w ramach Akademii Filmu Awangardowego wokół filmu SZUKAJĄC JEZUSA

 17:00 - Jakub Majmurek w rozmowie  z Katarzyną Kozyrą w ramach Akademii Filmu Awangardowego


PIĄTEK 15 MAJA:

Filmy dnia:


GENESIS 2.0, reż. Christian Frei, Maxim Arbugaev

KSIĄŻĘ I DYBUK, reż. Elwira Niewiera, Piotr Rosołowski

STROICIEL HIMALAJÓW, reż. Michał Sulima

ŚWIADKOWIE PUTINA, reż. Witalij Manski

Q&A i wydarzenia (wszystkie odbywają się w evencie na Facebooku):
14:00 - zaproszenie Elwiry Niewiery i Piotra Rosołowskiego na film KSIĄŻĘ I DYBUK

15:30 - Filmoznawca i historyk kina Tomasz Kolankiewicz opowiada o Michale Waszyńskim, bohaterze filmu KSIĄŻĘ I DYBUK

16:30 - zaproszenie na film STROICIEL HIMALAJÓW

18:00 - Q&A z Michałem Sulimą i Jarkiem Kotomskim

20:00 - DJ SET: Jan Tyszka


SOBOTA 16 MAJA:

Filmy dnia:

ANTROPOCEN: EPOKA CZŁOWIEKA, reż. Jennifer Baichwal, Edward Burtynsky, Nicholas de Pencier

ZJADANIE ZWIERZĄT, reż. Christopher Dillon Quinn

POD OPIEKĄ WIECZNEGO SŁOŃCA, reż. Witalij Manski

CAŁA PRZYJEMNOŚĆ PO STRONIE KOBIET, reż. Barbara Miller

Q&A i wydarzenia (wszystkie odbywają się w evencie na Facebooku):

11:00 - wegańskie konsultacje dietetyczne z Małgorzatą Wrzak (Proszę zdrowie) na żywo przy okazji filmu ZJADANIE ZWIERZĄT

13:30 - reżyserka Barbara Miller zaprasza na film CAŁA PRZYJEMNOŚĆ PO STRONIE KOBIET

15:00 - Q&A na żywo z Barbarą Miller
18:00 - programerzy festiwalu Millennium Docs Against Gravity Karol Piekarczyk i Wojciech Diduszko zdradzają szczegóły programu tegorocznej, 17. edycji Millennium Docs Against Gravity, która odbędzie się we wrześniu

20:30 - DJ SET: AMBIENTY / Miss π



NIEDZIELA 17 MAJA:

Filmy dnia:


WESTWOOD: PUNKÓWA, IKONA, AKTYWISTKA, reż. Lorna Tucker

CZŁOWIEK, reż. Yann Arthus-Bertrand

MATANGI / MAYA / M.I.A, reż. Steve Loveridge

TWARZE, PLAŻE, reż. Agnès Varda, JR

OPERA PARYSKA, reż. Jean-Stéphane Bron

Film zamknięcia:

THRU YOU PRINCESS (film transmitowany na żywo od godziny 18:00)

Q&A i wydarzenia (wszystkie odbywają się w evencie na Facebooku):

12:00 - warsztaty Dobre Ciało z Kamilą Raczyńską-Chomyn

14:00 - reżyser Yann Arthus-Bertrand zaprasza na film CZŁOWIEK

15:30 - Q&A z Yannem Arthusem-Bertrandem

18:00 - Film zamknięcia THRU YOU PRINCESS zapowiada Kutiman - transmisja live filmu

19:30 - koncert: Princess Shaw

21:00 - prezentacja tegorocznego trailera festiwalowego przez ekipę Millennium Docs Against Gravity ze wstępem jego autorki Doroty Proby 

Thru You Princess


ODLICZANIA... CZAS... START!

informacja prasowa

czwartek, 5 sierpnia 2021

Pięć wyjątkowych filmów dołącza do programu wrześniowego 18. Millennium Docs Against Gravity

W programie festiwalu, który odbędzie się od 3 do 12 wrześniu w siedmiu miastach (Warszawie, Wrocławiu, Gdyni, Poznaniu, Katowicach, Lublinie i Bydgoszczy), a następnie online od 16 września do 3 października na mdag.pl, znalazło się pięć dodatkowych, wyjątkowych filmów. Wśród nich opowieść o kultowym filmie Andrzeja Żuławskiego.



Filmy uznanych polskich twórców


Paweł Łoziński, jeden z najsłynniejszych polskich dokumentalistów oraz Kuba Mikurda, krytyk i teoretyk kina, reżyser znany publiczności Millennium Docs Against Gravity z filmu „Love Express. Zaginięcie Waleriana Borowczyka”, powracają z najnowszymi filmami. Jeden jest spojrzeniem… z balkonu na polskie społeczeństwo, drugi ujawnia kulisy powstania kultowego filmu science-fiction Andrzeja Żuławskiego - „Na srebrnym globie”. 


„Film balkonowy” Pawła Łozińskiego, który będzie miał swoją światową premierę na festiwalu w Locarno, zostanie pokazany po raz pierwszy w Polsce na festiwalu Millennium Docs Against Gravity. Reżyser chce odpowiedzieć na pytania, czy każdy może być bohaterem filmu? Czy świat da się zamknąć w jednym kadrze? Przygląda się ludziom ze swojego balkonu w kamienicy na warszawskiej Saskiej Kępie. Przechodzą uśmiechnięci, smutni, zamyśleni, zagapieni w telefony, młodzi i starzy. Mieszkańcy dzielnicy albo przypadkowi goście, zwyczajni przechodnie. Łoziński zaczepia, zadaje pytania, rozmawia o tym, jak radzą sobie z życiem. Stojąc tam z kamerą przez ponad dwa lata, stworzył miejsce dialogu, świecki konfesjonał, przy którym każdy może się zatrzymać i opowiedzieć o sobie innym ludziom.

Kadr z "Filmu balkonowego" w reż. Pawła Łozińskiego

„Ucieczka na srebrny glob” Kuby Mikurdy będzie miała podczas festiwalu Millennium Docs Against Gravity swoją światową premierę. To powrót do roku 1975. Po kilku latach wymuszonej emigracji młody reżyser Andrzej Żuławski wraca do Polski. Jego sytuacja w kraju jest niepewna. Po „Trzeciej części nocy” (1971) - dobrze przyjętym debiucie - nakręcił szokującego „Diabła" (1972), który z miejsca trafił na półkę, a z reżysera uczynił w ojczyźnie persona non grata. Na domiar złego rozpada się jego rodzina. Żona - Małgorzata Braunek wnosi pozew o rozwód. By poprawić swoją pozycję i uciec od osobistego dramatu, Żuławski podejmuje się tytanicznego zadania, realizacji największego filmu w historii polskiej kinematografii - eposu science-fiction „Na srebrnym globie". Jeśli mu się uda, trafi do panteonu polskiego kina. Jeśli nie - jego kariera w Polsce będzie skończona.

Kadr z filmu "Ucieczka na srebrny glob"

Festiwalowe objawienia 

Kolejne trzy filmy podbiły w tym roku serca publiczności i jury najbardziej prestiżowych festiwali na świecie, a teraz polska publiczność zobaczy je premierowo w Polsce w czasie Millennium Docs Against Gravity. To historie z różnych zakątków świata, opowiadające o wielkich zmianach w zachodniej kulturze w okresie kontrkultury oraz o trudnej sytuacji współczesnych migrantów. 

„Summer of Soul: (…Or, When the Revolution Could Not Be Televised)” to reżyserki debiut Ahmira “Questlove” Thompsona (współzałożyciela i perkusisty grupy The Roots), który nagrodzony został Grand Prix Jury oraz nagrodą publiczności na Festiwalu Filmowym Sundance. Latem 1969 roku, zaledwie 160 km na południe od Woodstock, w parku Mount Morris (obecnie znanym pod nazwą Parku im. Marcusa Garveya), odbył się legendarny Festiwal Kultury Harlemu. Jego filmowy zapis nie był nigdy wcześniej publikowany i został niemal całkowicie zapomniany – aż do dziś. W filmie zobaczymy niepublikowane wcześniej występy Steviego Wondera, Niny Simone, Sly & the Family Stone, Gladys Knight & the Pips, Mahalii Jackson, B.B. Kinga, The 5th Dimension i wielu innych.

 

Kadr z filmu "Summer of Soul"

„Kapłan LSD, miłość i ja” (”My Psychedelic Love Story”) mistrza kina dokumentalnego Errola Morrisa to film, który poruszył w tym roku publiczność na prestiżowym festiwalach CPH:DOX w Kopenhadze oraz DOC NYC w Nowym Jorku. Opowiada o niesamowitej historii miłosnej. Allen Ginsberg, poeta i aktywista podejrzewał, że Joanna Harcourt-Smith, która opętała Timothy’ego Leary'ego, profesora Harvardu, głównego orędownika używania LSD i wroga  społecznego numer jeden Richarda Nixona, była seksualną prowokatorką na usługach CIA. Miała doprowadzić do uwięzienia Leary’ego oraz - zapewne – do poddania go eksperymentom medycznym. W filmie zdobywcy Oscara® Errola Morrisa, Joanna Joanna Harcourt-Smith odpowiada na te zarzuty pytaniem: „Byłam?” Jej własna relacja przygód z Learym przypomina historię Bonnie & Clyde. W filmie  wykorzystano jej książkę „Tripping the Bardo with Timothy Leary”, która ukazuje, jak 27-letnia Brytyjka w krótkim czasie przeszła drogę od kochanki 52-letniego Leary'ego, poprzez towarzyszkę jego ucieczki, do negocjatorki między nim a CIA.

Kadr z filmu "Kapłan LSD, miłość i ja"

„Ostatnie schronienie” (”The Last Shelter”) w reżyserii Ousmane Samassekoun to tegoroczny wielki zwycięzca festiwalu CPH:DOX w Kopenhadze. Gao przez dekady było legendarnym miastem nad Nigrem w Mali, na granicy Sahary - ostatnim przystankiem przed oceanem piasku lub pierwszym portem po jego przebyciu. Dziś znajduje się tam Dom uchodźców, który stanowi namiastką domu dla tysięcy ludzi każdego roku. Spotykają się tu zarówno wyjeżdżający, którzy wciąż są pełni nadziei i desperacji w poszukiwaniu lepszego życia, jak i ci, których szczęście i siły już opuściły. Wracają w poczuciu klęski do swoich rodzin, często wstydząc się swojej porażki, przez co niekiedy przedłużają swój pobyt w Gao. „Gdy wybierasz się w drogę, nie masz już domu” – tak menadżer przytułku dla zagubionych chce przekonać dwie szesnastolatki z Burkiny do porzucenia drogi w kierunku wyśnionej Europy.

Kadr z filmu "Ostatnie schronienie"



Akademia Filmu Amatorskiego dla nauczycieli

Zapraszamy nauczycieli do udziału warsztatach Akademii Filmu Amatorskiego, dotyczących podstaw filmowania i edukacji filmowej


3-dniowe, darmowe, onlinowe warsztaty skierowane są do wszystkich osób chcących pogłębić swoją wiedzę filmową, zarówno związaną z podstawami realizacji filmów, jak i podstawami ich analizy oraz krytyki filmowej. Podczas warsztatów skupimy się na: edukacji poprzez praktykę, wykorzystywaniu darmowych, onlinowych narzędzi, demokratycznym, partycypacyjnym charakterze medium filmowego oraz refleksji na temat edukacji.

Tematy warsztatów: 
1. Podstawy filmowania
2. Portret i wywiad
3. Realizacja filmów w praktyce
4. Analiza filmowa a współczesna krytyka filmowa
5. Otwarte (filmowe) zasoby edukacyjne

Zgłoszenia na warsztaty: do 10.08 (obowiązuje kolejność zgłoszeń) poprzez formularz: https://forms.gle/noXFJGCGGmz18bVMA
Więcej informacji o warsztatach: https://filmamatorski.pl/akademia-filmu-amatorskiego
Pytania: paulina.haratyk@gmail.com

Terminy warsztatów:
warsztat 1.: 18-20.08, środa - piątek, godziny: 10.00-16.00 
warsztat 2.: 23-25.08, poniedziałek - środa, godziny: 10.00-16.00 
warsztat 3.: 3-5.09, piątek - niedziela, godziny: 16.00-20.00 (piątek), 10.00-16.00 (sobota-niedziela) 
warsztat 4.: 10-12.09, piątek - niedziela, godziny: 16.00-20.00 (piątek), 10.00-16.00 (sobota-niedziela) 
pokaz wszystkich etiud zrealizowanych podczas Akademii Filmu Amatorskiego: 12.09, niedziela, godziny: 17.00-19.00

Organizatorzy: Against Gravity, Film amatorski PL, Warszawskie Centrum Innowacji Edukacyjno-Społecznych i Szkoleń.

Festiwal Millennium Docs Against Gravity odbędzie się w tym roku w formie hybrydowej. Po części kinowej w siedmiu polskich miastach (Warszawa, Wrocław, Gdynia, Poznań, Katowice, Lublin, Bydgoszcz), od 3 do 12 września, odbędzie się część online, prezentująca część filmów z programu kinowego - od 16 września do 3 października na mdag.pl. Festiwal w tym roku potrwa więc ponownie okrągły miesiąc - od 3 września do 3 października.

informacja prasowa


wtorek, 18 sierpnia 2020

Filmowa Warszawa Singera: przegląd filmów Marcela Łozińskiego online i seanse w kinie Iluzjon

Tradycyjnie już Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny współtworzy filmowy program Festiwalu Warszawa Singera – tym razem będzie to jubileuszowy przegląd dokumentów Marcela Łozińskiego w serwisie ninateka.pl oraz seanse filmów "Dybuk" i "Sklep przy głównej ulicy" w kinie Iluzjon połączone z debatą, której gośćmi będą prof. Irena Veisaitė i Daniel Passent.



Jak co roku,podczas festiwalu Warszawa Singera (22-30 sierpnia) nie mogło zabraknąć programu filmowego, w który od lat włącza się Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny (FINA). Podczas tegorocznej, hybrydowej edycji festiwalowa publiczność, ale także wszyscy miłośnicy kina dokumentalnego będą mieli okazję wziąć udział w wyjątkowym, jubileuszowym przeglądzie filmów Marcela Łozińskiego, a także tradycyjnie – wybrać się na archiwalne seanse do kina Iluzjon.

Przegląd filmów Marcela Łozińskiego w 80. rocznicę urodzin


Marcel Łoziński, jeden z najbardziej znanych i cenionych polskich dokumentalistów, w tym roku obchodzi 80. urodziny. Wśród kilkunastu filmów, które zostaną zaprezentowane w ramach przeglądu online jego twórczości znajdą się zarówno te, które zadomowiły się już na ninateka.pl, jak i tytuły dostępne czasowo – od 22 do 30 sierpnia.

Siedmiu Żydów z mojej klasy, Tonia i jej dzieci czy Świadkowie – w tych dokumentach Łoziński porusza wątki żydowskie – mówi o ważnych wydarzeniach, jak pogrom kielecki czy rok 1968, ale też pokazuje indywidualne historie bohaterów, ich zmagania z tożsamością i własną historią. W tych konkretnych ludzkich losach czy wydarzeniach znajdujemy coś więcej – uniwersalne ludzkie problemy.

Mechanizmy stadne, agresja grupy przeciwko jednostce w poszukiwaniu kozła ofiarnego – te zagadnienia zawarł reżyser w dokumencie Happy end. Marcel Łoziński i Paweł Kędzierski zastosowali tu formę psychodramy, a film „stał się w rezultacie naszą, spóźnioną o kilka lat, repliką na Marzec” – mówił o filmie dokumentalista.

W ramach przeglądu w Ninatece będzie można prześledzić twórczość Marcela Łozińskiego od wczesnych dzieł, jak Absolutorium, Wizyta czy, okrzyknięty najlepszym polskim dokumentem w historii, Wszystko może się przytrafić, przez nominowany do Oscara i nagrodzony na IDFA 89 mm od Europy, aż po laureata Nagrody Europejskiej Akademii Filmowej Poste Restante oraz najnowszy w dorobku reżysera dokument Ojciec i syn w podróży.

Marcel Łoziński w swoich filmach opowiada o człowieku poddanym naciskowi grupy, o wolności, konformizmie i buncie. Od czasu do czasu kieruje kamerę na siebie. „Bardziej wierzę w rzeczywistość niż we własną wyobraźnię” – twierdzi reżyser. „U mnie na ogół najpierw jest pomysł. Potem szukam takiej rzeczywistości, która dokładnie przylegałaby do tego, co chcę powiedzieć. Czasami trzeba tę rzeczywistość uruchomić, dać jej jakiś »zapłon«, wyzwolić pewne istniejące w niej sytuacje – pomóc wydobyć jej ukrytą prawdę, tak trudno dostępną »obiektywnej« kamerze dokumentalnej. Cała sztuka polega na tym, żeby rzeczywistości, tej naocznej, nie zakłamać. Żeby moja idea pozostała w zgodzie z tym, co jest” – opowiada o swojej metodzie tworzenia.

Wydarzenie towarzyszące festiwalowi Warszawa Singera, organizowane przez Filmotekę Narodową – Instytut Audiowizualny.

Pokazy filmowe oraz debata w kinie Iluzjon




Pokazy filmowe w kinie Iluzjon odbędą się 30 sierpnia. Tego dnia widzowie będą mogli zobaczyć Dybuka (1937) Michała Waszyńskiego oraz Sklep przy głównej ulicy (1965) Jána Kadára i Elmara Klosa, a także wziąć udział w wyjątkowej debacie: Francja, Litwa, Polska – trauma, obrona psychiki, pamięć w czasach wojny i epidemii i po nich z udziałem prof. Ireny Veisaitė, ocalałej z Zagłady obrończyni praw człowieka i teatrolożki oraz osobowością polskiego środowiska dziennikarskiego, Danielem Passentem. Spotkanie poprowadzi Remigiusz Grzela.

Na seanse obowiązują bezpłatne wejściówki – do odbioru w kasie Kina Iluzjon przed seansem. Wstęp na debatę po potwierdzeniu obecności (zapisy pod adresem: biurofestiwalowe@shalom.org.pl). Wydarzenie także transmitowane online – szczegóły na profilu Kina Iluzjon oraz na www.festiwalsingera.pl

Wydarzenie organizowane wspólnie przez Filmotekę Narodową – Instytut Audiowizualny oraz Festiwal Warszawa Singera.

Festiwal Kultury Żydowskiej Warszawa Singera


Festiwal Kultury Żydowskiej Warszawa Singera już od siedemnastu lat współtworzy artystyczny koloryt Stolicy, prezentując kulturę żydowską w najrozmaitszych jej perspektywach. Co roku, u schyłku wakacji, oferuje bogaty program: od wielkich i kameralnych koncertów, poprzez spektakle teatralne, przeglądy filmowe, spotkania z literatami, promocje książek, po zajęcia dla najmłodszych. Czołowymi wydarzeniami tegorocznego Festiwalu są: koncert kantoralny z udziałem Yoni Rose, występ legendarnego skrzypka Vadima Brodskiego, Noc Klezmerów z udziałem m. in słowackiej grupy Preßburger Klezmer Band, koncert zespołu Kroke czy finałowe widowisko Bez granic z udziałem Kayah i Transoriental Orchestra. Wielbiciele jazzu mogą posłuchać m. in. Włodka Pawlika czy włoskiego gitarzysty Francesco Bruno. Będzie okazja, by zobaczyć najlepsze spektakle przygotowane przez zespół Teatru Żydowskiego, choćby: Szoszę. Opowieść o namiętności, Pekin czy Szabasową dziewczynę.

W tegorocznej edycji, z powodu ograniczeń koronawirusowych, największe festiwalowe wydarzenia będą emitowane także przez kanały wirtualne.
Pełna lista tytułów: https://www.facebook.com/events/218737569515411/

informacja prasowa

środa, 19 grudnia 2018

Laureaci Nagród Stowarzyszenia Filmowców Polskich 2018

Krystyna Krupska-Wysocka, Jerzy Wójcik, Andrzej Mularczyk, Stanisław Śliskowski, Henryk Bielski, Paweł Kędzierski, Krzysztof Wodziński, Ryszard Kirejczyk (Nagroda Specjalna) to laureaci jedenastej edycji Nagród Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Te specjalne wyróżnienia przyznawane są przez Zarząd Stowarzyszenia filmowcom, których praca przyczyniła się w wyjątkowy sposób do rozwoju polskiej kinematografii.

Laureaci Nagród SFP 2018 Ryszard Kirejczyk, Krzysztof Wodziński, Paweł Kędzierski, 
Henryk Bielski, Stanisław Śliskowski, Andrzej Mularczyk, Tomasz Wójcik (w imieniu ojca Jerzego Wójcika)
 i Krystyna Krupska-Wysocka oraz Jacek Bromski, fot. Borys Skrzyński/SFP

Nagrody Stowarzyszenia Filmowców Polskich przyznawane są od 2007 roku. Ich powstaniu towarzyszyła obowiązująca do dziś idea, by statuetki trafiały w ręce nie tylko tych przedstawicieli filmowych zawodów, którzy stoją na pierwszej linii – reżyserów, operatorów – ale także tych, którzy pozostając nieco w cieniu, mają ogromny wpływ na ostateczny kształt dzieła filmowego - dźwiękowców, montażystów czy scenografów. Nagrody Stowarzyszenia Filmowców Polskich przyznawane są za całokształt dokonań artystycznych. Ludzie, którzy ją otrzymali, kształtowali oblicze polskiego filmu.

W 2017 roku Nagrody SFP otrzymali: Leszek Wronko - operator dźwięku, Bronisław Zeman - reżyser filmów animowanych, Maciej Putowski - scenograf i dekorator wnętrz, Marcel Łoziński - reżyser filmów dokumentalnych, Tadeusz Roman - operator telewizyjny, Witold Sobociński - autor zdjęć filmowych i Franciszek Pieczka (Nagroda Specjalna) – aktor.

Gala Nagród SFP 2018: Paweł Lewandowski - Wiceminister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Radosław Śmigulski – Dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej oraz Jacek Bromski – Prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich dzielą się opłatkiem, fot. Borys Skrzyński/SFP
W tym roku statuetki Nagród SFP wykonane przez Dorotę Dziekiewicz – Pilich otrzymali:


·         Krystyna Krupska-Wysocka - reżyserka i scenarzystka

·         Jerzy Wójcik - autor zdjęć filmowych

·         Andrzej Mularczyk - pisarz, scenarzysta

·         Stanisław Śliskowski - autor zdjęć filmowych

·         Henryk Bielski - reżyser filmowy

·         Paweł Kędzierski - reżyser filmów dokumentalnych

·         Krzysztof Wodziński - reżyser dźwięku

·         Ryszard Kirejczyk - Nagroda Specjalna



Gala Nagród Stowarzyszenia Filmowców Polskich odbyła się 18 grudnia 2018 roku w Hotelu Hilton w Warszawie.

Sylwetki nagrodzonych

Krystyna Krupska-Wysocka
reżyserka i scenarzystka

Urodziła się w Stołpcach. W wieku 14 lat obejrzała angielski film historyczny i postanowiła związać swoją przyszłość z kinem. Przeniosła się ze zwykłej szkoły średniej do Liceum Sztuk Plastycznych, gdyż uznała, że zdobędzie w nim wiedzę przydatną w urzeczywistnianiu planów filmowych. Po maturze zdawała do Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej w Łodzi. Na egzamin wstępny zabrała swoje prace malarskie. Komisja egzaminacyjna doradzała jej Wydział Operatorski. Obstawała przy reżyserii i dostała się. 

Funkcję zwaną współpracą reżyserską, nierzadko pokrywającą się z obowiązkami II reżysera, pełniła m.in. przy „Ludziach z pociągu” (1961) i „Milczeniu” (1963) Kazimierza Kutza, „Długiej nocy” Janusza Nasfetera (1967, prem. 1989), „Zazdrości i medycynie” Janusza Majewskiego (1973) oraz „Dolinie Issy” Tadeusza Konwickiego (1982). Była nominalnie II reżyserem filmów telewizyjnych Krzysztofa Zanussiego – „Gór o zmierzchu” (1970) i „Za ścianą” (1971) czy kinowych Konwickiego – „Jak daleko stąd, jak blisko” (1971) oraz „Lawy” (1989). I tak się złożyło, że jako II reżyser często pracowałam z dziećmi. Przyglądałam się tym dzieciom i stwierdziłam, że nie można kazać im recytować wyuczonych kwestii – trzeba pozwolić im mówić własnymi słowami – powiedziała Krupska-Wysocka w wywiadzie z książki Jerzego Armaty i Anny Wróblewskiej „Polski film dla dzieci i młodzieży” (wyd. Fundacja KINO, Warszawa 2014). We własnych filmach przywiązywała dużą wagę do naturalności zachowań i wypowiedzi dziecięcych czy nastoletnich bohaterów. Rozmawiając za pośrednictwem swych filmów z młodą publicznością, nie unikała trudnych tematów: narkomanii wśród młodzieży w miniserialu „Żuraw i Czapla” (1985), którym debiutowała, samotności dzieci i dorosłych – w komedii „Skutki noszenia kapelusza w maju” (1993, TV), ze znakomitą kreacją Wiesława Michnikowskiego, niepełnosprawności – w „Ptaszce” (1994). Do dzieci adresowała też aktorsko-animowany film „Mamo, czy kury potrafią mówić?” (1997), zrealizowany z Tadeuszem Wilkoszem.

 „Żuraw i Czapla” oraz „Skutki noszenia kapelusza w maju” zdobyły nagrody na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Młodego Widza Ale Kino! w Poznaniu (1988, 1994). W poznańskim Centrum Sztuki Dziecka Krupska-Wysocka uczestniczyła w projekcie warsztatowym – Wielka Przygoda z Filmem. Z myślą o młodych widzach zrealizowała spektakle telewizyjne „Ogrodnik i jego chlebodawcy” (1994) oraz „Agnieszka skrawek nieba” (1995).

 Krystyna Krupska-Wysocka aktywnie działała w NSZZ „Solidarność” – także w stanie wojennym, gdy z przyjaciółmi organizowała pomoc dla opozycji i środowiska filmowego. Przyjaźniła się z księdzem Stefanem Niedzielakiem, strażnikiem pamięci o zbrodni katyńskiej, zamordowanym w 1989 roku przez „nieznanych sprawców”.

Nie do przecenienia jest aktywność Krystyny Krupskiej-Wysockiej w Stowarzyszeniu Filmowców Polskich. Wieloletnia członkini Zarządu Głównego walnie przyczyniła się – wraz z byłym wiceprezesem Januszem Chodnikiewiczem – do udzielenia Stowarzyszeniu w 1995 roku licencji na zbiorowe zarządzanie prawami autorskimi, co otworzyło drogę do utworzenia Związku Autorów i Producentów Audiowizualnych (ZAPA), a tym samym znacznej poprawy sytuacji materialnej członków Stowarzyszenia. Z zapałem włączyła się w prace nad ustawą o kinematografii z 2005 roku i współredagowanie „Magazynu Filmowego SFP”.
Wtedy nie był to jeszcze tak solidny, duży periodyk jak dziś. Ciepło i życzliwość pani Krystyny, a także jej niesłabnące zainteresowanie sprawami polskich filmowców były kapitałem, na którym budowaliśmy relacje z członkami SFP. Myślę, że ta wrażliwość kazała pani Krystynie zajmować się we własnej twórczości światem dzieci i ich małych wielkich problemów – mówi jej koleżanka redakcyjna Anna Wróblewska. 

 

Jerzy Wójcik
autor zdjęć filmowych

Zdjęcia Jerzego Wójcika wzbogaciły wybitne dzieła polskiej szkoły filmowej z przełomu lat 50. i 60. XX w. oraz wiele późniejszych, w tym widowiskowe, nominowane do Oscara – „Faraon” i „Potop”. Jerzy Wójcik jest też cenionym reżyserem i pedagogiem.

 Jerzy Wójcik urodził się 12 września 1930 roku w Nowym Sączu. W 1955 ukończył Wydział Operatorski PWSF w Łodzi. Uczelnia zainicjowała film zwiastujący Odwilż: „Koniec nocy” Juliana Dziedziny, Pawła Komorowskiego i Walentyny Uszyckiej (1956). Jerzy Wójcik był jednym z autorów zdjęć. Nadeszła polska szkoła filmowa – polemiczny, pogłębiony intelektualnie, ujęty w nowatorskie formy artystyczne obrachunek z doświadczeniami rodaków podczas okupacji i w pierwszych latach powojennych. Miałem szczęście, że moje zainteresowania biegły równolegle z rozwojem szkoły polskiej. Nie oznacza ona dla mnie tylko obecności na ekranie pewnych dokonań artystycznych, innego sposobu inscenizacji czy reżyserii, ale przede wszystkim mówienie o problemach, o tym, co ludzie myśleli, co chcieli powiedzieć – mówi Jerzy Wójcik, który przygodę z polską szkołą rozpoczął jako operator kamery filmów ze zdjęciami Jerzego Lipmana – „Kanału” Andrzeja Wajdy (1956) i „Prawdziwego końca wielkiej wojny” Jerzego Kawalerowicza (1957). W filmach szkoły po raz pierwszy zaistniał zintegrowany obraz. Mam na myśli wysoki stopień integracji obrazu filmowego wyrażony przez strukturę obrazu, jednoczącą wszystkie jej elementy w oryginalną wizualizację: kompozycję dzieła filmowego – dodaje.

Bez czarno-białych zdjęć Wójcika, w których światło, przestrzeń, materia to kategorie estetyczne, ale też metafory wizualne egzystencji człowieka i losu narodu, trudno wyobrazić sobie sukcesy kolejnych arcydzieł szkoły: „Eroiki” Andrzeja Munka (1958, tym filmem Wójcik zadebiutował jako samodzielny autor zdjęć), „Popiołu i diamentu” (1958) i „Samsona” (1961) Wajdy, „Krzyża Walecznych” (1958) i „Nikt nie woła” (1960) Kazimierza Kutza, czy odbiegającej od tematu wojny, historyczno-religijnej „Matki Joanny od Aniołów” Kawalerowicza (1960). U boku tego reżysera, we współpracy z Wiesławem Zdortem i Witoldem Sobocińskim, Wójcik rewelacyjnie sfotografował w kolorze „Faraona”, przeciwstawiając barwnej kakofonii hollywoodzkich widowisk historycznych zredukowaną gamę kolorystyczną, wspartą nieprzeładowaną kompozycją szerokoekranowych kadrów. „Bo nie sztuką jest dodawać, sztuką jest odejmować. Powiedział mi to Jerzy Wójcik, kiedy byłem jego studentem, i tym jednym zdaniem ukształtował mnie jako operatora – mówi autor zdjęć filmowych, przewodniczący Polish Society of Cinematographers, Arkadiusz Tomiak.

Artysta klasy Wójcika nie pozwoli zamknąć się w więzieniu jakiejkolwiek „gotowej” formuły estetycznej – uważa prof. dr hab. Marek Hendrykowski. Toteż inną superprodukcję – „Potop” Jerzego Hoffmana (1973-1974) – Wójcik sfilmował równie znakomicie, ale z większym dynamizmem kamery i bardziej urozmaiconą paletą barw. Ważne miejsce w twórczości Wójcika zajmują filmy wybitnego reżysera Stanisława Różewicza. Wieloletnia współpraca, rozpoczęta „Echem” (1964), a zakończona „Aniołem w szafie” (1987), zaowocowała też dramatami wojennymi: „Westerplatte” (1967), „Opadły liście z drzew” (1975) i „Ryś” (1981), obrazem historycznym „Pasja” (1977) czy kameralnym studium współczesnym „Kobieta w kapeluszu” (1984). 
Dla Różewicza użycie zbliżenia lub wybranie odpowiedniej szerokości obiektywu nie było decyzją wyłącznie rutynową. Wyrażało jego stosunek do rzeczywistości, o której opowiadał – mówi Wójcik.

Na dorobek operatorski Wójcika składają się ponadto filmy jugosłowiańskie. Na całościowy: spektakle Teatru Telewizji, dwa filmy, które z powodzeniem wyreżyserował – „Skarga” (1991) i „Wrota Europy” (1999), książki „Labirynt światła” (2006) i „Sztuka filmowa” (2017, współautor: Seweryn Kuśmierczyk) oraz blisko 30 lat pracy dydaktycznej w Szkole Filmowej w Łodzi z tytułem profesora zwyczajnego sztuki filmowej.

Za całokształt twórczości Jerzy Wójcik otrzymał, oprócz Nagrody SFP, m.in. Złotą Kamerę 300 na MFF Sztuki Operatorskiej im. Braci Manaki w Bitoli, Orła – Polską Nagrodę Filmową, Platynowe Lwy na FPFF w Gdyni (ex aequo z Witoldem Sobocińskim), Nagrodę Specjalną PSC, a ostatnio tytuł Doctora Honoris Causa Szkoły Filmowej w Łodzi.

 Andrzej Mularczyk
pisarz, scenarzysta

Twórca literatury faktu i słuchowisk radiowych. Autor scenariuszy filmów kinowych, telewizyjnych i seriali. Trylogia komediowa: „Sami swoi”, „Nie ma mocnych”, „Kochaj albo rzuć” oraz 25-odcinkowy serial „Dom” biły rekordy popularności.

Andrzej Mularczyk urodził się 13 czerwca 1930 roku w Warszawie. Będąc młodszym bratem prozaika i poety Romana Bratnego, który od dzieciństwa zdradzał ciągoty do literatury, sam też wcześnie połknął jej bakcyla: zadebiutował (pod pseudonimem) w wieku 13 lat, podczas okupacji, na łamach konspiracyjnego pisma Dźwigary. Po wojnie rozpoczął działalność dziennikarską, ukończył studia na Wydziale Dziennikarstwa UW (1955) i podjął współpracę z Polskim Radiem. Wyniesioną z domu nieśmiałość pokonywałem najpierw grą w piłkę nożną, bo jest to gra kontaktowa, a następnie uprawianiem literatury faktu, które też zmusza do kontaktów z ludźmi. Uznałem zresztą, że życie podsuwa najciekawsze historie – wyznaje Andrzej Mularczyk, autor cenionych reportaży. Z książek, które napisał, opartych na faktach, najbardziej lubi „Co się komu śni”, „Czyim ja żyłem życiem” i „Polskie miłości”. Prawdziwe zdarzenia legły też u podstaw większości słuchowisk radiowych Mularczyka, z których dwa – „Z głębokości wód” i „Cyrk odjechał, lwy zostały” – wyróżniono prestiżową Prix Italia.

Pierwsze zauroczenie kinem Mularczyk przeżył, mając 6 lat. Jego ojciec – wówczas kwatermistrz 1 Pułku Strzelców Konnych w Garwolinie – zaprowadził go na film instruktażowy dla wojska. Obraz żołnierza, który wpadłszy w zasadzkę połyka meldunek, by nie dostał się w ręce wroga, wywarł na chłopcu duże wrażenie, podobnie jak widok kosynierów z patriotycznego filmu Józefa Lejtesa „Kościuszko pod Racławicami” (1938). W czasie okupacji Mularczyk oczywiście respektował hasło „Tylko świnie siedzą w kinie”.

 Po wojnie świeże były jeszcze jej ślady, gdy oglądając w warszawskim Atlanticu „Mściwego jastrzębia” Howarda Hawksa czy „Komediantów” Marcela Carné, ponownie zachłysnął się X Muzą. W 1956, już z dorobkiem literackim, znalazł się w łódzkim środowisku filmowym. Przesiadywaliśmy w Honoratce. Przychodził Romek Polański, bywali współtwórcy filmu „Miasteczko” (1958), którym zadebiutowałem jako scenarzysta, wśród nich Julian Dziedzina i Janusz Łęski – wspomina Mularczyk.

Antoniemu Bohdziewiczowi spodobał się jego tekst „Wielkie słońce” – opowieść o chłopcu więzionym w czasach stalinowskich za udział w szkolnej konspiracji, który wprawdzie wyszedł na wolność, ale bez perspektyw na przyszłość. W liście do mnie groził rychłym samobójstwem, jeśli sytuacja się nie zmieni. Odnalazłem go, pomogłem mu dostać się na studia, a on opowiedział mi historię swego życia. Miał z niej powstać film, lecz wskutek pewnych decyzji artystycznych ja się z niego wycofałem i ostatecznie – także z powodu działania cenzury – nie powstał. Mimo to uważam ten niezrealizowany projekt za jedną z czterech najważniejszych przygód filmowych w mojej karierze – mówi pisarz.

Trzy pozostałe to oczywiście wspomniana, nieśmiertelna trylogia o waśniach Kargulów i Pawlaków, którą rozpoczęli „Sami swoi” (1967), a reżyserował Sylwester Chęciński, jakże warszawski serial Jana Łomnickiego „Dom” (1980-2000), według scenariusza Mularczyka i Jerzego Janickiego (chylę czoła przed Jankiem! – mówi Mularczyk) oraz „Wrota Europy” (1999) w reżyserii Jerzego Wójcika, zarazem współautora scenariusza – piękna adaptacja opowiadania Melchiora Wańkowicza. W naszej wspólnej pracy nad „Samymi swoimi” i kolejnymi filmami trylogii kluczową rolę odegrał sposób widzenia rzeczywistości przez Mularczyka. Z jego scenariuszy biła prawda postaci i sytuacji. Były to teksty świetne, a przy tym inspirujące do rozwijania zawartych w nich pomysłów – mówi Chęciński.

Scenariusze Mularczyka posłużyły też za podstawę m.in. takich filmów, jak „Ktokolwiek wie…” Kazimierza Kutza (1966), „Julia, Anna, Genowefa” Anny Sokołowskiej (1967), „Ostatnie takie trio” Jerzego Obłamskiego (1976, TV), „Wyjście awaryjne” Romana Załuskiego (1982) czy ostatni film Andrzeja Wajdy „Powidoki” (2016).

Andrzej Mularczyk był kierownikiem literackim Zespołu Filmowego Iluzjon (1970-1977). Jest członkiem Polskiej Akademii Filmowej.

Stanisław Śliskowski
autor zdjęć filmowych

Operator 140 filmów krótkometrażowych, w większości dokumentalnych, kilku animowanych. Dokumenty „Bykowi chwała”, „Darek Dziedziech” i „Usłyszcie mój krzyk” uchodzą za arcydzieła. Mistrz zdjęć specjalnych, pedagog, członek założyciel SFP.

Stanisław Śliskowski urodził się 3 lipca 1935 roku w Łodzi. W dzieciństwie z przejęciem dokonał odkrycia, że odwrócony do góry nogami obraz okna na przeciwległej ścianie powstaje dzięki światłu przechodzącemu przez dziurkę od klucza w drzwiach między oknem a ścianą. Zastąpił drzwi pudłem kartonowym z otworem w jednej ze ścianek i ekranem – białą kartką – po przeciwnej stronie. Między oknem i kartonem animował dłońmi lalki lub wycinanki, których cień pojawiał się w tym domowym kinie na ekranie.

Do prawdziwego kina chodził z rodzicami jeszcze przed wojną. Do szkoły podstawowej poszedł po wojnie, od razu do drugiej klasy. Nauczyciele zauważyli, że dobrze rysuje. Naukę kontynuował w Państwowym Liceum Technik Plastycznych. Maturę zdał celująco jako uczeń klasy grafiki filmowej, w praktyce – filmu animowanego. Ukończył Wydział Operatorski PWSF w Łodzi (1960). Na uczelni zrobił zdjęcia i animację do pierwszego polskiego filmu wycinankowego – „Konfliktów” Daniela Szczechury (1960), z którym zrealizował jeszcze „Maszynę” (1961) i „Literę” (1962).

Po studiach związał się z Wytwórnią Filmów Fabularnych. Będąc początkowo fotosistą, następnie operatorem kamery obrazów realizowanych w Zespole Filmowym Kadr, współpracował z wybitnymi autorami zdjęć: Krzysztofem Winiewiczem, Jerzym Wójcikiem, Wiesławem Zdortem, Kurtem Weberem. Prowadził też kamerę dla Witolda Sobocińskiego. Wreszcie sam zrobił zdjęcia do krótkiej fabuły Edwarda Etlera „Kraksa” (1963), powstałej w Wytwórni Filmów Oświatowych. Został w niej na etacie. W WFO zafascynowała mnie praca z Jadwigą Żukowską, osobą wyjątkową, o wielkim uroku osobistym, która miała dar łatwego nawiązywania kontaktu z dziećmi, ulubionymi bohaterami swoich filmów – mówi Stanisław Śliskowski. Przede mną, jako operatorem, Jadwiga otworzyła zupełnie nowy świat. O ile w fabule mogłem ujęcia poprzedzać próbami i powtarzać do perfekcji, o tyle w dokumencie musiałem z marszu reagować kamerą na sytuacje niepowtarzalne. Zadanie ułatwił mi Bogdan Dziworski, którego zaprosiłem do współpracy – dodaje. „Skąd się biorą dzieci” (1966), „Zazdrość” (1967), „Spróbuj jeszcze raz” (1970) i „Dzidka” (1972) to głośne filmy tandemu Żukowska – Śliskowski o dzieciach. Jednak największy sukces odniósł „Darek Dziedziech” (1974) – impresja o siedmiolatku zjeżdżającym do szkoły w Zakopanem na nartach. Śliskowskiego wsparli w niej Jacek Mierosławski i Jacek Żuk-Żukowski.

W impresji, której bohaterem był Franciszek Starowieyski – „Bykowi chwała” Andrzeja Papuzińskiego (1971), we wstrząsającym dokumencie Macieja Drygasa „Usłyszcie mój krzyk” (1991), przywołującym samospalenie Ryszarda Siwca w proteście przeciw interwencji w Czechosłowacji w 1968 roku, a także w wielu innych filmach – z „Akademią Pana Kleksa” Krzysztofa Gradowskiego (1983) włącznie
 – Śliskowski dał upust pasji do zdjęć specjalnych. „Usłyszcie mój krzyk” to wariacja na temat siedmiosekundowego ujęcia z płonącym Siwcem, które nakręcił operator Zbigniew Skoczek. Rzutowaliśmy ten obraz z reprojektora na ekran, multiplikowaliśmy, wybieraliśmy i powiększaliśmy fragmenty, ponownie je filmując z dodaniem panoram kamery itp. W ten sposób z ujęcia, które liczyło tylko 3,5 metra, uzyskaliśmy kilkadziesiąt metrów materiału do montażu – tłumaczył operator w „Magazynie Filmowym SFP”. Była to benedyktyńska robota, ale Staszek oddał się jej całkowicie. To człowiek nie do zdarcia, twórczy partner reżysera na każdym etapie racy nad filmem, a przy tym przez wszystkich lubiany – chwali autora zdjęć Maciej Drygas.

W dorobku Śliskowskiego jest jeszcze wiele świetnych dokumentów, takich jak „Chłopski los” – tryptyk filmowy Zygmunta Skoniecznego (1981, prem. 1988), filmy baletowe Jadwigi Żukowskiej: „Duet miłosny z baletu >>Tytania i osioł<<” (1971), „Tańczy Elżbieta Jaroń” (1974), „Nie wyobrażam sobie życia bez tańczącego świata” (2008) czy „Kontrapunkt” Andrzeja Papuzińskiego (2014) o plakaciście Michale Batorym.

Niespożyty pan Stanisław wykładał w latach 1984-2009 animację w Szkole Filmowej w Łodzi.

Henryk Bielski
reżyser filmowy
 
Henryk Bielski urodził się 19 stycznia 1935 roku we Lwowie. W latach 50. był członkiem Zespołu Pieśni i Tańca „Mazowsze”, z którym występował w kraju i za granicą. W 1951 wziął udział w realizacji dokumentu Mazowsze Tadeusza Makarczyńskiego, a w 1953 wystąpił wraz z zespołem w „Przygodzie na Mariensztacie” Leonarda Buczkowskiego. Po ukończeniu Średniej Szkoły Muzycznej w Warszawie zapragnął na stałe związać się z X Muzą i wyjechał na studia do moskiewskiego WGIK-u, gdzie w latach 1958-1962 uczył się reżyserii pod kierunkiem Michaiła Romma.

 Po powrocie do kraju został przyjęty do Zespołu Filmowego Kadr. Asystował m.in. przy „Pamiętniku pani Hanki” (1963) Stanisława Lenartowicza i „Przerwanym locie” (1964) Leonarda Buczkowskiego. Największym wyzwaniem była jednak praca przy „Faraonie” (1965) Jerzego Kawalerowicza. Jako asystent reżysera Bielski był odpowiedzialny m.in. za przygotowanie scen masowych z udziałem statystów, którymi byli… radzieccy żołnierze, w liczbie 4 tys. Henryk Bielski zawsze był w pobliżu reżysera, a po pracy opiekował się Kawalerowiczem – wspomina realizację filmu Ryszard Ronczewski.

 Po „Faraonie” Bielski pracował w Zespole Filmowym Iluzjon, przy wielkich produkcjach, takich jak „Jarzębina czerwona” (1969) i „Kopernik” (1972) Ewy i Czesława Petelskich. Zadebiutował jako samodzielny reżyser „Hasłem” (1976). W tym rozgrywającym się w Bieszczadach filmie pojawiają się już stałe elementy twórczości Bielskiego, jak postać zawiedzionego robotnika, atmosfera egzystencjalnego smutku oraz pytanie o wartości w nowym, zmieniającym się świecie. W podobnym tonie utrzymany jest następny obraz, „Koty to dranie” (1978), gdzie główny bohater, doświadczony przez życie kombatant, czuje się samotny i niepotrzebny w nowej rzeczywistości.

W kolejnych dwóch dziełach, „Gwiazdach porannych” (1979) i „Pastorale Heroica” (1983), Bielski podjął tematykę wojenną, a w „Chrześniaku” (1985) przedstawił dramat dyrektora PGR-u. Największym sukcesem cieszył się kultowy serial „Ballada o Januszku” (1987), o samotnej matce wychowującej niewdzięcznego syna. W postać kobiety wcieliła się Lidia Fiedosiejewa-Szukszyna, która zagrała tu najlepszą rolę w swojej karierze. Ostatnim jak dotychczas filmem Bielskiego były „Warszawskie gołębie” (1988), historia warszawiaka, który po przeprowadzce do nowej dzielnicy walczy o to, by móc hodować w bloku ptaki.

Filmy Bielskiego były pokazywane na wielu krajowych i zagranicznych festiwalach, m.in. w Ułan Bator, Moskwie, Kairze oraz w Karlowych Warach. Spośród licznych nagród i odznaczeń, jakie otrzymał, wymienić trzeba Złoty Krzyż Zasługi (1976), Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski (1983), Nagrodę Pokoju na XIII MFF w Moskwie (1983), Nagrodę Szefa Kinematografii za rok 1985, Nagrodę na XXV MFF w Karlowych Warach (1986), a także honorowy tytuł zasłużonego działacza kultury. Bielski od wielu lat jest też aktywnym członkiem Stowarzyszenia Filmowców Polskich i przez trzecią kadencję zasiada w Sądzie Koleżeńskim SFP. W okresie stanu wojennego jako działacz związkowy, razem z Wandą Jakubowską, Jerzym Kawalerowiczem i Jerzym Hoffmanem, bronił Stowarzyszenia u najwyższych ówczesnych władz.

Jednym z wyróżników twórczości Bielskiego jest świetna gra aktorska. Nauczyłem się, co to znaczy trafna obsada. Charakter, postura, spojrzenie, oczy. I kiedyś mnie Basia Brylska spytała, jak to jest, że u mnie główne oraz drugoplanowe role grają same gwiazdy. „Bo ja was kocham” – odpowiedziałem.
O innych cechach Bielskiego jako twórcy, ale też jako człowieka mówi reżyser dźwięku, prof. Andrzej Bohdanowicz: to człowiek, który jest niebywale solidny i oddany filmowi. Miał zawsze swoją koncepcję i starał się ją realizować w sposób zgodny z własnymi przekonaniami. Poza tym zawsze ceniłem go za to, że można na nim polegać. Nigdy nie odmówił pomocy.

Reżyser filmów kinowych i telewizyjnych, w tym słynnego serialu „Ballada o Januszku”. Pracował także jako asystent i II reżyser przy 18 produkcjach, w tym dziełach najwybitniejszych polskich twórców, takich jak Stanisław Bareja, Leonard Buczkowski i Jerzy Kawalerowicz.

 
Paweł Kędzierski
reżyser filmów dokumentalnych 

Paweł Kędzierski urodził się 2 lipca 1946 roku w Warszawie. Studiował polonistykę na UW, ale ukończył Wydział Reżyserii łódzkiej PWSFTviT (1971), gdzie jego mistrzami byli Jerzy Bossak i Kazimierz Karabasz. Pracę zawodową rozpoczął, realizując trzy dokumenty dla Telewizji Polskiej: „Widziane z dołu” (1971, z Marcelem Łozińskim), „Bezdroże” (1972) i „Puste krzesła” (1972, dwa ostatnie z Radosławem Piwowarskim). Nieprzypadkowo w 1973 związał się z Wytwórnią Filmów Dokumentalnych (obecnie: Wytwórnią Filmów Dokumentalnych i Fabularnych) – kuźnią polskiej szkoły dokumentu, znanej m.in. z filmów, które metaforami osłabiającymi czujność cenzury uderzały w PRL. 
Należę do „pokolenia ’68”, Marzec przeżyłem na studiach i w Warszawie, i w Łodzi – mówi Paweł Kędzierski. Wszyscy chcieliśmy coś przekazać z tamtych czasów. Gdy tylko pojawiła się możliwość zrobienia pierwszego filmu po przyjęciu nas, Marcela Łozińskiego i mnie do WFD, postanowiliśmy, że nakręcimy go wspólnie, i że będzie to film o Marcu. Ujęcie tematu wprost nie przeszłoby przez cenzurę, więc w filmie „Happy End” (1973) pokazaliśmy typowo „Marcową” sytuację: wyrzucanie z pracy młodego inżyniera na zebraniu partyjnym – rozwija myśl reżyser. Dodaje, że jednym z operatorów „Happy Endu” był Stanisław Niedbalski, a film montowała Lidia Zonn. Współpraca z nimi to jak drugi fakultet, spotkanie z czystą sztuką i bezinteresownością – wspomina.

Spośród krótkich dokumentów, które Kędzierski zrealizował w WFD, największy sukces odniósł „Dzień Dziecka” (1981) – studium presji, jakiej poddawane są dzieci z rodzin inteligenckich (Nagroda Główna na MFF Krótkometrażowych w Oberhausen). Paweł Kędzierski brał udział w powstaniu pełnometrażowego dokumentu WFD „Robotnicy 1971: Nic o nas bez nas” (1972, reż. Krzysztof Kieślowski, Tomasz Zygadło). 
Film w naszej wersji został odrzucony z przyczyn politycznych, a na zmiany cenzorskie, z którymi wyemitowała go Telewizja Polska pt. „Gospodarze”, nie godziliśmy się. Wycofaliśmy nazwiska 
– podkreśla.

W twórczości dokumentalnej Pawła wyczuwa się jego przygotowanie polonistyczne. Choćby w filmie, powstałym z moim udziałem jako operatora, „Wszyscy dla wszystkich” (1976), który nawiązuje do wiersza Tuwima – mówi autor zdjęć Jacek Petrycki. 
W Zespole Filmowym X Andrzeja Wajdy Kędzierski zbliżył się do kina fabularnego, reżyserując nowelę w filmie „CDN” (1975) oraz film „Trochę wielkiej miłości” (1976, TV), a także dzieląc się z Agnieszką Holland i Jerzym Domaradzkim reżyserią głośnego filmu o młodzieży „Zdjęcia próbne” (1976). W 1990 został współzałożycielem Studia Filmowego Kronika – w jego ramach funkcjonowała przez szereg lat Polska Kronika Filmowa. Za zrealizowany w Kronice film „Cisza, ciemność” (1999) – o ociemniałych i niesłyszących rzeźbiarzach – otrzymał nagrody na festiwalach w Petersburgu, Sienie i Vila do Conde.

W dokumentach pełno- lub średniometrażowych: „Wybory 89” (1990), „Wybór Polski” (1991), „Jaka Polska” (1996, współreżyseria dwóch ostatnich: Andrzej Piekutowski) i „Zdarzyło się tylko w Polsce” (2011) uchwycił przemiany ustrojowe w naszym kraju. Fabularyzowany dokument „My Cichociemni. Głosy żyjących” (2008) przyniósł mu m.in. Złotą Szablę na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Historycznych i Wojskowych w Warszawie oraz Platinum Remi na Worldfest Independent Film Festival w Houston.

W SFP Paweł Kędzierski zasiadał w Zarządzie Głównym i przewodniczył Sekcji Filmu Dokumentalnego. Od powstania Studia Munka do dziś pracuję w Radzie Programowej „Pierwszego Dokumentu” – informuje.

Paweł jest ponadto bardzo życzliwy i koleżeński, skory do pomocy, najdalszy od wszelkiej zawiści – chwali przyjaciela Marcel Łoziński. No i wszyscy znamy go z tego, że na poczekaniu wymyśla trafne tytuły filmów swoich i kolegów – dodaje z uśmiechem Jacek Petrycki.

Krzysztof Wodziński
reżyser dźwięku

W swojej karierze zawodowej, która trwała ponad 40 lat, pracował przy ok. 60 filmach i serialach oraz kilkudziesięciu etiudach studenckich. W dorobku ma dzieła tak głośne, jak „Ziemia obiecana” Andrzeja Wajdy czy „Ogniem i mieczem” Jerzego Hoffmana.

Krzysztof Wodziński urodził się 28 marca 1938 roku w Pabianicach. Jego matka uważała, że każdy powinien mieć choćby elementarne wykształcenie muzyczne, żeby rozumieć utwory grane np. w filharmonii. Kupiła ośmioletniemu synowi akordeon. To był mój pierwszy bliższy kontakt z muzyką, ze sztuką dźwięku – mówi Wodziński.

Lekcje gry na akordeonie pobierał u nauczyciela muzyki, który wystawił mu dobrą opinię. Wtedy matka, mimo iż czasy były biedne, powojenne, kupiła pianino. Po kilku latach nauki w ognisku muzycznym wróżono Wodzińskiemu karierę pianistyczną. Zrezygnował z niej, doszedłszy – po ukończeniu Państwowego Liceum Muzycznego w Łodzi – do wniosku, że brak mu odporności na stresy związane z koncertowaniem. Doradzono mu, aby wybrał studia zbliżone do muzycznych – na Wydziale Reżyserii Dźwięku Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej (obecnie: Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina) w Warszawie. Został przyjęty za pierwszym razem. Studia (specjalność: fonografia) ukończył w 1962. Pracował jako nauczyciel w Państwowej Wyższej Szkole Baletowej w Poznaniu (1961-1966) i realizator dźwięku w łódzkiej rozgłośni Polskiego Radia (1967-1971). 
O tym, że zostałem pracownikiem kinematografii, przesądził przypadek. Siedzibę Radia oddano do remontu, a mnie przeniesiono do Pałacu Dźwięku, zbudowanego według projektu Jerzego Blaszyńskiego w Wytwórni Filmów Fabularnych przy Łąkowej. Byłem zachwycony standardem technicznym Pałacu i od 1972 związałem się z Wytwórnią na stałe. Wówczas trwały już zdjęcia do „Potopu” Jerzego Hoffmana. Moim pierwszym zadaniem było asystowanie przy tym filmie operatorowi dźwięku Stanisławowi Piotrowskiemu – opowiada Wodziński.

Jako operator dźwięku zadebiutował w duecie z doświadczonym operatorem Wiesławem Ćwiklińskim kultowymi „Dziewczynami do wzięcia” Janusza Kondratiuka (1972, TV). Pierwszym filmem, przy którym pracował samodzielnie był „Palec Boży” Antoniego Krauzego (1972). Po nim przyszły kolejne, zarówno kameralne, np. mój ulubiony „Jak to się robi” Andrzeja Kondratiuka (1973), „Drzwi w murze” Stanisława Różewicza (1973), „Wizja lokalna 1901” Filipa Bajona (1980), jak i superprodukcje, m.in. „Ziemia obiecana” (1974), „Ogniem i mieczem”(1999) – wylicza Krzysztof Wodziński. Przy pierwszej z nich dzielił się obowiązkami z Leszkiem Wronko, przy drugiej – z Piotrem Knopem. W „Ziemi obiecanej”, podobnie jak w „Potopie”, zetknął się z udźwiękowieniem stereofonicznym kopii 70mm. W „Ogniem i mieczem”, nominowanym za dźwięk do Orła – Polskiej Nagrody Filmowej, z formatem Dolby Digital.

W dorobku Wodzińskiego są też znane seriale, takie jak „Przyłbice i kaptury” Marka Piestraka (1985) czy „Pogranicze w ogniu” Andrzeja Konica (1988-1991). Zawsze kierowałem się zasadą, że ilekroć przystępowałem do pracy przy filmie, tylekroć traktowałem ją tak, jakby miała okazać się najlepiej wykonaną w mojej karierze. Od pierwszego klapsa na planie po ostatnią poprawkę przed kolaudacją pracowałem na najwyższych obrotach – wyznaje Wodziński. To prawda – potwierdza reżyser Marek Piestrak, który pracował z Wodzińskim m.in. przy horrorach „Wilczyca” (1982) i „Powrót wilczycy” (1990). 
Krzysztof starannie przygotowuje się do każdego filmu. Na planie idzie na rękę reżyserowi i autorowi zdjęć, nie utrudniając rozstawieniem mikrofonów inscenizacji i pracy kamery. W postprodukcji bardzo dba o właściwy balans głośności dialogów, muzyki i efektów. Słowem: na każdym etapie dąży do najlepszych rezultatów artystycznych i technicznych, pamiętając, że oprócz niego przy filmie pracują także inni twórcy – tłumaczy Piestrak.

Krzysztof Wodziński szereg lat prowadził zajęcia w Szkole Filmowej w Łodzi. Był operatorem dźwięku etiud studenckich lub filmów dyplomowych, m.in. Jana Hryniaka, Artura Urbańskiego, Grega Zglińskiego. 
Bardzo miło wspominam czas spędzony w WFF i Szkole. I ludzi, których spotkałem na swojej zawodowej drodze. Dzięki mojej pracy miałem piękne życie – podsumowuje Krzysztof Wodziński.

 

Ryszard Kirejczyk
Nagroda Specjalna

 Twórca ok. 30 krótkich i kilku pełnometrażowych filmów dokumentalnych, związany wiele lat z WFD (obecnie: WFDiF) w Warszawie. Współzałożyciel Studia Filmowego Kronika. Wyróżnił się aktywną działalnością dla środowiska filmowego.

Dyrektorem ZAPA był 22 lata. Pod kierownictwem Ryszarda Kirejczyka ta organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi walnie przyczyniła się do poprawy sytuacji materialnej polskich filmowców i zyskała międzynarodowe uznanie.

Ryszard Kirejczyk urodził się 12 stycznia 1944 roku w Jeziorach koło Grodna. Być może już od dzieciństwa film był jego przeznaczeniem, gdyż w warszawskim domu, w którym je spędził (przy ulicy Belgijskiej) mieszkali wybitni ludzie kina: prof. Jerzy Toeplitz, Władysław Forbert, Ludwik Perski i Karol Szczeciński, zaś w garażu stało auto Aleksandra Forda.

W 1967 Ryszard Kirejczyk ukończył studia na Wydziale Prawa UW. Wtedy absolwentów wyższych uczelni obowiązywały jeszcze nakazy pracy, więc Kirejczyk, chcąc uniknąć zatrudnienia tam, gdzie nie było mu po drodze, zaczął studiować drugi fakultet: handel zagraniczny w Szkole Głównej Planowania i Statystyki (obecnie: Szkoła Główna Handlowa). Pod koniec tych studiów otrzymał propozycję objęcia stanowiska zwanego współpracą produkcyjną – przy realizacji II części „W pustyni i w puszczy” Władysława Ślesickiego (1973). Film był realizowany także za granicą, na planie potrzebowano tłumacza, a Kirejczyk władał językiem angielskim. Tak zaczęła się moja przygoda z kinem – wspomina.

Był II kierownikiem produkcji m.in. głośnego „Zapisu zbrodni” Andrzeja Trzosa-Rastawieckiego (1974). Kierownikiem produkcji został już w kilka lat po debiucie u Ślesickiego. W tej roli sprostał wyzwaniom, jakie stawiała przed nim realizacja „Akcji pod Arsenałem” Jana Łomnickiego (1977) – wojennego filmu akcji, „Biletu powrotnego” Ewy i Czesława Petelskich (1978), który częściowo powstawał w USA, czy „Gwiazd porannych” Henryka Bielskiego (1979) – kręconych w pamiętnej zimie stulecia. Trudne lata 1980-1989 spędził, pracując w polskim oddziale amerykańskiej firmy Copernicus Society of America, zajmującym się produkcją filmów oświatowych dla Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które promowały kulturę polską. Po 1989 przestawił się na działalność gospodarczą – handlową. Dla Stowarzyszenia Filmowców Polskich nastał czas próby. Nie było już potrzebne do walki z władzą o swobody twórcze, bo przestała istnieć cenzura. Nie wszyscy twórcy rozumieli, że wolność wypowiedzi to za mało do utrzymania się na komercyjnym rynku filmowym. 
Do kinematografii i zawodu prawniczego wróciłem w połowie lat 90. za sprawą jednego z nich: Jacka Bromskiego, który zaangażował się w prace nad wdrożeniem ustawy o prawie autorskim, uchwalonej w 1994. Działania te na nowo zaktywizowały SFP, bo twórcy zobaczyli, że ono wciąż o nich walczy, tyle że tym razem o tantiemy – mówi Kirejczyk. Jestem na emeryturze. Służbowo nic już nie wiąże mnie z SFP, więc nie będę posądzony o wystawianie laurki prezesowi Bromskiemu, jeśli powiem, że uchwalenie ustawy o prawie autorskim i jej korzystna nowelizacja w 2000 jest w dużej mierze jego zasługą. Podobnie jak ustawa o kinematografii z 2005. To prezes wpadł na pomysł, by jej projekt zmienić z rządowego na poselski, czym powstrzymał destrukcyjne działanie ministerstwa finansów. Oczywiście wiele innych osób też pomagało – dodaje.

W celu dalszego polepszenia interesów twórców, w 1995 utworzono w ramach SFP organizację zbiorowego zarządzania prawami autorskimi – Związek Autorów i Producentów Audiowizualnych (ZAPA). Ryszard Kirejczyk stanął na jego czele i kierował nim 22 lata. 

Zaczynaliśmy od zera, ucząc się od kolegów z zagranicy, zwłaszcza francuskich, a dziś ZAPA uchodzi za największą i najsprawniej działającą tego typu organizację na rynku audiowizualnym w Europie Środkowo-Wschodniej, co jest zauważane i doceniane w świecie. Osiągnęła znaczący przychód rzędu 150 mln zł. Tylko w latach 1999-2002 wypłacone tantiemy zwiększyły się pięciokrotnie. ZAPA zrzesza wszystkich polskich reżyserów, operatorów obrazu, operatorów dźwięku, scenografów, dekoratorów wnętrz, kostiumografów, montażystów i większość scenarzystów. Obecnie reprezentuje blisko 4,5 tys. twórców i ich spadkobierców oraz ponad 550 krajowych producentów – wylicza z dumą Ryszard Kirejczyk.

informacja prasowa

Wszystko jest poezją. O wystawie Ewy Rossano w Muzeum Pana Tadeusza

10 kwietnia w Muzeum Pana Tadeusza we Wrocławiu otwarto wystawę "Ogród wypowiedzianych słów", której autorką jest malarka i rzeźbi...

Popularne posty