Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Kalina Jędrusik, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Kalina Jędrusik, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 lipca 2022

Trzech Tenorów Fotografii. Neugebauer, Plewiński, Rolke we wrocławskiej Galerii FOTO GEN

Galeria Foto-Gen zaprasza na wystawę fotografii trzech wybitnych polskich fotografów: Jerzego Neugebauera, Wojciecha Plewińskiego i Tadeusza Rolke. 9 lipca 2022, w godz. 14.00-16.00 będzie można spotkać się z autorami wystawy „Trzech Tenorów Fotografii”, które poprowadzi kurator Waldemar Płusa.

Kalina Jędrusik, fot. Jerzy Neugebauer

Urodzeni przed drugą wojną światową w odstępie 8-9 miesięcy. Dwóch w Warszawie, jeden w Łodzi. Trzej Tenorzy Fotografii. Wojciech, Tadeusz i najmłodszy – Jerzy. Dziś mają razem 278 lat. Ponad ćwierć tysiąclecia. Wojciech Plewiński mieszka w Krakowie, Tadeusz Rolke w Warszawie, a Jerzy Neugebauer w Łodzi.

Dziesiątki tysięcy zdjęć – głównie na kliszach o różnych wymiarach – od małego obrazka po rozmiary studyjne. Dziesiątki rozmaitych aparatów, tysiące lokalizacji, niezliczone modelki – rzadziej modele, artyści, ludzie zwykli i niezwykli, zdarzenia. Politycy (czasami), poeci, wspaniałe aktorki i aktorzy, reżyserzy – ci z Oscarami i ci bez. Kobiety kochane i podziwiane. Ubrane. I nagie. Pejzaże Polski i innych krajów. Ruiny miast. Ludzki trud. Radość i smutek. Życie w całej krasie.

Modelka, sesja dla redakcji ELLE, Paryż, fot. Tadeusz Rolke

Można by tak w nieskończoność wyliczać tematy zdjęć naszych bohaterów. Wszyscy trzej fotografowali mniej więcej w tym samym czasie. Ale najszybciej zaczął Tadeusz. Już podczas drugiej wojny światowej. To jego wchłonęło życie wojennej Warszawy i powojennych jej ruin…

W latach 50. już wszyscy trzej zarabiali na życie swoim okiem. To ciekawe, że do fotografowania wystarczało wtedy tylko jedno oko. Ale jakie! Każdy z nich patrzył przez obiektyw w odmienny sposób. Rolke często wychodził na ulice. Neugebauer pracował częściej w improwizowanych studiach, a Plewiński spędzał coraz więcej czasu w teatrach Krakowa. Potem czasopisma, teatry, filmy, moda i ulica. I tak im zostało do teraz…

Sławomir Mrozek, fot. Wojciech Plewiński

Jerzy Neugebauer już nie fotografuje. Jego najważniejszym cyklem są zdjęcia z 1975 roku. Jako jedyny fotografował ostatni koncert Artura Rubinsteina w Polsce. Dwa zdjęcia z tego cyklu pokazujemy na wystawie.

Tadeusz Rolke ciągle tworzy. Przemierza kraj, otwierając wystawy i robiąc zdjęcia modelkom – stały się one jego życiową pasją. Choć, jak sam mówi, to zdjęcia z cyklu, który zajął i zajmuje artyście ostatnie 20 lat życia – Tu byliśmy są esencją jego twórczości.

Wojciech Plewiński – najbardziej zorganizowany z tej trójki. Dziesiątki wspaniałych cykli, dokumentów minionego czasu. Wielkie i uporządkowane archiwum. A w nim chyba najważniejszy jest cykl z pierwszego wyjazdu Wojciecha za granicę poświęcony Włochom z roku 1957.

Trzech Tenorów Fotografii. Trzy różne osobowości, trzy różne sposoby patrzenia na świat, trzy różne style, wrażliwości i wszystko, co w słowie „tenor” znajdziemy. Wystawa, która po raz pierwszy i jako jedyna pozwoli tym Trzem Tenorom spotkać się na jednej, najważniejszej scenie, jaką jest życie.

Waldemar Plusa, kurator wystawy

Akt z ręką, fot. Wojciech Plewiński

Jerzy Neugebauer (ur. 1930, Łódź) – portrecista i fotograf teatralny, członek Związku Polskich Artystów Fotografików, Łódzkiego Towarzystwa Fotograficznego oraz The Royal Photographic Society of Great Britain. Związany z łódzkimi teatrami: Teatrem Wielkim, Teatrem Nowym im. Kazimierza Dejmka, Teatrem im. Stefana Jaracza i Teatrem Powszechnym. Dwukrotnie uhonorowany odznaką „Zasłużony Działacz Kultury”, nagradzany w Polsce i za granicą, m.in. tytułem Artiste FIAP, pierwszą nagrodą Międzynarodowego Triennale Fotografii Teatralnej w Jugosławii, Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.

Wojciech Plewiński (ur. 1928, Warszawa) – związany z Krakowem, fotograf teatralny i uliczny, autor ponad 500 okładek tygodnika „Przekrój”. Członek Związku Polskich Artystów Fotografików oraz Międzynarodowej Federacji Sztuki Fotograficznej. Dokumentował spektakle, m.in. w Narodowym Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie i Teatrze Polskim we Wrocławiu. Fotograf środowiska artystycznego w Krakowie. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Złotym Krzyżem Zasługi. Nagradzany głównie za fotografie teatralne.

Tadeusz Rolke (ur. 1929, Warszawa) – prekursor polskiego powojennego fotoreportażu, fotograf modowy, dokumentalista środowisk kulturotwórczych i społeczności romskiej. Współpracował z polskimi i zagranicznymi tytułami, takimi jak: „Świat Młodych”, „Przekrój”, magazyn „Gazety Wyborczej”, „Die Zeit” czy „Art”. Odznaczony Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Członek Związku Polskich Artystów Fotografików. Fotografuje od ponad 70 lat, tworzy w Polsce i za granicą (RFN, Włochy). Jego archiwum w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie liczy ponad 62 000 negatywów oraz 4 000 slajdów. Współtwórca wydawnictwa edition.fotoTAPETA.

9 lipca 2022, godz. 14.00-16.00
Trzech Tenorów Fotografii – spotkanie autorskie

Spotkanie z autorami wystawy „Trzech Tenorów Fotografii” – Jerzym Neugebauerem, Wojciechem Plewińskim i Tadeuszem Rolke.

Jest to pierwsze takie spotkanie wszystkich trzech artystów, z których każdy wywarł znaczący wpływ na polską powojenną fotografię. Artyści opowiedzą o początkach swojej przygody z fotografią, podzielą się anegdotami i historiami kryjącymi się za ich obrazami.

Moderatorem spotkania będzie Waldemar Płusa, kurator wystawy.

Z uwagi na ograniczoną liczbę miejsc (40), prosimy o wcześniejsze zapisy wysyłając na adres galeria.foto-gen@okis.pl swoje imię i nazwisko oraz numer telefonu. Listę zamykamy w piątek 8 lipca o godz. 17.00.

Wstęp na spotkanie jest niebiletowany

Organizator:

Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu – Instytucja Kultury Samorządu Województwa Dolnośląskiego

Galeria FOTO-GEN Ośrodka Kultury i Sztuki we Wrocławiu – Instytucji Kultury Samorządu Województwa Dolnośląskiego

informacja prasowa

piątek, 28 stycznia 2022

Dziś są twoje urodziny | KALINA JĘDRUSIK - przegląd filmów online na NINATEKA

Premiera nowego cyklu filmowego, który na stałe zagości na Ninatece już 5 lutego! Co miesiąc będziemy prezentować twórczość najciekawszych osobowości polskiej kinematografii. Udostępnimy specjalnie wyselekcjonowane filmy, które łączy bohater miesiąca. A pierwszą bohaterką miesiąca będzie... najsłynniejsza uwodzicielka wielkiego ekranu KALINA JĘDRUSIK!

Cykl pozwoli przypomnieć i uhonorować artystów, pełniących różne role przy produkcji filmu. W programie znajdą się filmy związane z postaciami różnorodnych twórców filmowych, m.in reżyserów, aktorów, scenografów czy kompozytorów.

Kalina Jędrusik (1930-1991) – aktorka filmowa i teatralna a także piosenkarka i artystka kabaretowa, nazywana polską Marilyn Monroe. Zanim zadebiutowała na wielkim ekranie, wielokrotnie grywała na scenach warszawskich teatrów. Zasłynęła występami telewizyjnymi – w spektaklach Teatru Telewizji i Kabarecie Starszych Panów. Pierwsze kroki w filmie zaczęła stawiać w drugiej połowie lat 50. Od tego czasu wystąpiła w ponad trzydziestu filmach. Gównie pojawiała się w rolach drugoplanowych lub epizodycznych. 

W ramach cyklu "Dziś są twoje urodziny" | KALINA JĘDRUSIK pokażemy:

Lekarstwo na miłość, reż. Jan Batory, 95 min., 1966, Polska

Jutro premiera, reż. Janusz Morgenstern, 81 min., 1962, Polska

Upał, reż. Kazimierz Kutz, 81 min., 1964, Polska

Lekarstwo na miłość, reż. Jan Batory, 95 min., 1966, Polska

WFDIF /po Studiu Filmowym "Kadr"

Adaptacja powieści Klin Joanny Chmielewskiej z Kaliną Jędrusik w roli głównej. Film nie został poddany rekonstrukcji cyfrowej.

Nieprawdopodobna seria pomyłek telefonicznych sprawia, że smutna pani architekt, czekająca na telefon od narzeczonego, zostaje wciągnięta w gangsterską aferę z napadami na banki, produkcją fałszywych pieniędzy i ich wymianą na prawdziwe banknoty. Pomyłki telefoniczne sprawiają też, że rozpoczyna romans z uroczym nieznajomym, którego jednak podejrzewa o przewodzenie szajce gangsterów.

To komedia z intrygą, w której Jędrusik daje popis swoich możliwości aktorskich. Wystawia przy tym na próbę ówczesnych cenzorów, kiedy w jednej ze scen wychodzi nago z kąpieli i pośpiesznie chwytając ręcznik biegnie odebrać telefon. Odważna scena nie umknęła uwadze cenzury, jednak ostatecznie nie została usunięta z filmu.

Jutro premiera, reż. Janusz Morgenstern, 81 min., 1962, Polska

Mazepa, reż. Gustaw Holoubek, 110 min., 1975, Polska

Gdzie jest trzeci król?, reż. Ryszard Ber, 79 min., 1966, Polska

FILMY DOSTĘPNE OD 5 DO 28 LUTEGO NA DARMOWEJ PLATFORMIE VOD http://www.ninateka.pl

WFDIF /po Studiu Filmowym "Kadr"

Początkujący pisarz Zenon Wiewiórski, autor sztuki Trzeci dzwonek, dowiaduje się, że gwiazda Teatru Studio Janina Radwańska chce zagrać główną rolę w jego spektaklu. Rozpoczynają się próby, a wraz z nimi – problemy… i romanse. Tekst sztuki zaczyna coraz bardziej przypominać rzeczywistość.

W filmie Kalina Jędrusik daje się poznać nie tylko jako znakomita aktorka, ale i piosenkarka, śpiewając w jednej ze scen piosenkę I wciąż się na coś czeka. Od lat łączyła karierę filmową z muzyczną. Jak pisał o niej jeden z redaktorów słynnego miesięcznika Jazz – „Dla wszystkich, którzy mieli cokolwiek wspólnego z piosenką, nie ulegało wątpliwości, że zyskaliśmy wokalistkę wielkiego formatu, choć niewielkiego wzrostu, za to o urzekającej urodzie”.

Upał, reż. Kazimierz Kutz, 81 min., 1964, Polska

WFDIF /po Studiu Filmowym "Kadr"

Podczas fali nieznośnych upałów premier powierza Starszym Panom misję utrzymania porządku w stolicy. Bohaterowie starają się jak najlepiej wypełnić to zadanie, jednak nie mają pojęcia, na czym polegają ich obowiązki. Na szczęście mogą liczyć na pomoc ze strony ochotniczej Brygady Przeciwudarowej im. Kupały oraz Grzanki, pięknej Miss Upału. Ponadto do miasta przybywa zamorski ambasador. Zaczyna on interesować się śliczną Barbarką, o której względy starają się także robotnik drogowy Albin oraz pracujący w Domu Mody Kornel.

Upał jest debiutem komediowym Kutza i zarazem filmową kontynuacją Kabaretu Starszych Panów. Występy Kaliny Jędrusik w kabarecie dały początek jej wizerunkowi – z aktorki przemieniła się w gwiazdę małego i wielkiego ekranu. Sam Kutz, nazywał ją Pierwszą Madonną PRL.

Mazepa, reż. Gustaw Holoubek, 110 min., 1975, Polska

WFDIF /po Studiu Filmowym "Kadr"

W Amelii, młodej i pięknej żonie wojewody, zakochuje się trzech mężczyzn: jego syn z pierwszego małżeństwa Zbigniew, goszczący u niego król Jan Kazimierz i jego dworzanin, Jan Mazepa, odważny i przebiegły Kozak. Walka o kobietę prowadzi do tragicznych wydarzeń.

W tym dramacie kostiumowym na podstawie sztuki Juliusza Słowackiego, Kalina Jędrusik wcieliła się w rolę kasztelanowej Robronckiej ze Spiży. To nie pierwszy raz, kiedy Gustaw Holoubek powierzył jej rolę w swoim filmie lub spektaklu. Wcześniej zaprosił ją do współpracy między innymi przy filmowej noweli Czas przybliża, czas oddala i przedstawieniu Cezar i Kleopatra Teatru Telewizji. Jędrusik zrobiła na Holoubku duże wrażenie. Jak mówił – „od pierwszej chwili pobytu w szkole wiadomo było, że zetknęliśmy się ze zjawiskiem. Szczególnym”.

Gdzie jest trzeci król?, reż. Ryszard Ber, 79 min., 1966, Polska

WFDIF /po Studiu Filmowym "Kadr"

Milicja otrzymuje sygnał, że z mieszczącego się w starym pałacu muzeum może zostać skradziony cenny obraz. Na miejsce zostają wysłani kapitan Stefan Berent i porucznik Katarzyna Rogalska. Uchodząca za małżeństwo para ma podmienić arcydzieło na zawierającą nadajnik kopię. To z pozoru proste zadanie komplikuje się, gdy ginie kustosz muzeum, a po budynku zaczyna krążyć kilka kopii obrazu. Śledztwo dowodzi, że wszyscy mieszkańcy pałacu mają coś do ukrycia.

Gdzie jest trzeci król? to kryminał z elementami komedii na podstawie powieści Macieja Słomczyńskiego, tłumacza i mistrza kryminału, znanego pod pseudonimem Joe Alex. Kalina Jędrusik wcieliła się w nim rolę konserwatorki obrazów, której bardzo niepozorna postać z czasem nabiera na znaczeniu…

informacja prasowa



czwartek, 11 listopada 2021

Co nowego w DCF | 11-18 listopada 2021

Dolnośląskie Centrum Filmowe zaprasza na Filmową Noc Niepodległości, przedpremierowo - na film o Kalinie Jędrusik: "Bo we mnie jest seks" oraz "Ucieczkę na Srebrny Glob". Poza tym - na stałe cykle: DKF Centrum i Filmowy Klub Seniorów.


WYDARZENIA

FILMOWA NOC NIEPODLEGŁOŚCI


Najlepsze polskie komedie

Jak co roku 11 listopada zapraszamy do kina DCF. W ramach Filmowej Nocy Niepodległości obejrzymy najlepsze polskie komedie z lat dwudziestych i trzydziestych poprzedniego wieku. Na pierwszym seansie spotykamy się już o 14:30!

11.11 | Wstęp na wszystkie pokazy jest bezpłatny. Darmowe wejściówki do odbioru trzy dni przed pokazami – od 8 listopada.

POKAZY PRZEDPREMIEROWE

Bo we mnie jest seks” | reż. Katarzyna Klimkiewicz | Polska 2021

Warszawa, lata 60. Przed ekranami czarno-białych odbiorników zasiadają miliony Polaków. I nagle ktoś przykuwa ich wzrok. To Kalina Jędrusik (Maria Dębska) – zjawiskowa aktorka i piosenkarka, która wnosi koloryt do bezbarwnej rzeczywistości. Kusi wdziękiem i seksapilem. Elektryzuje panów i oburza panie. Oto pierwsza seksbomba PRL-u, zwana polską Marilyn Monroe.

11.11 | godz. 18:15 | Bilety: 22 zł

13.11 | godz. 18:15 | Bilety: 22 zł

Od 12 listopada: „Ucieczka na Srebrny Glob” | reż. Kuba Mikurda | Polska 2021


CYKLE

DKF „Centrum”

15.11 | High-Rise | reż. Ben Wheatley | Wielka Brytania, Belgia 2015 | 119’

Seanse w każdy poniedziałek o godz. 19:00 | Bilety: 13 zł


Filmowy Klub Seniorów 

16.11 | Mr. Gaga | reż. Tomer Heymann | Niemcy, Szwecja, Holandia, Izrael 2015 | 99’

Seanse w każdy wtorek o godz. 12:00  | bilety: 13 

informacja prasowa

czwartek, 4 listopada 2021

Co nowego w DCF | 5-11 listopada 2021

W najbliższym czasie Dolnośląskie Centrum Filmowe zaprasza na projekcję "Testu pilota Pirxa" w reż. Marka Piestraka, połączoną ze spotkaniem z twórcami. Przede wszystkim zaś - na Filmową Noc Niepodległości z koncertem piosenek z lat 20. i 30. Ponadto odbędą się pokazy przedpremierowe i premiery.

WYDARZENIA

TEST PILOTA PIRXA | POKAZ FILMU I SPOTKANIE Z TWÓRCAMI

W związku z  setną rocznicą urodzin najwybitniejszego przedstawiciela polskiej fantastyki i jednego z najpoczytniejszych pisarzy science-fiction na świecie Stanisława Lema, rok 2021 został ogłoszony Rokiem Stanisława Lema. Z tej okazji Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu wraz z Dolnośląskim Centrum Filmowym organizuje pokaz filmu „Test Pilota Pirxa” z 1978 r. w reżyserii Marka Piestraka. Po pokazie filmowym odbędzie się spotkanie z odtwórcą jednej z głównych ról Zbigniewem Lesieniem, grającym I pilota Johna Caldera (członka załogi „Goliatha”) oraz z reżyserem Markiem Piestrakiem.

6.11 | godz. 16:00 | Wstęp bezpłatny, wejściówki do odebrania w kasach kina


FILMOWA NOC NIEPODLEGŁOŚCI

Lata 20., lata 30. Piosenki w starym kinie

Zapraszamy na premierowy koncert Lata 20., lata 30. Piosenki w starym kinie w ramach Filmowej Nocy Niepodległości, który odbędzie się 10 listopada o godz. 20:00 w Dolnośląskim Centrum Filmowym we Wrocławiu. Wystąpią: Justyna Szafran, Katarzyna Emose Uhunmwangho, Artur Caturian, Tomasz Leszczyński. Zagrają: Rafał Karasiewicz (fortepian), Maciej Mazurek (gitara), Jakub Olejnik (kontrabas). Prowadzenie: Jarosław Perduta i Marek Kocot.

10.11 | godz. 20:00 | Bilety: 50 zł

Najlepsze polskie komedie

Jak co roku 11 listopada zapraszamy do kina DCF. W ramach Filmowej Nocy Niepodległości obejrzymy najlepsze polskie komedie z lat dwudziestych i trzydziestych poprzedniego wieku. Na pierwszym seansie spotykamy się już o 14:30!

11.11 | Wstęp na wszystkie pokazy jest bezpłatny. Darmowe wejściówki do odbioru trzy dni przed pokazami – od 8 listopada.

POKAZY PRZEDPREMIEROWE

„Truflarze” | reż. Michael Dweck, Gregory Kershaw | Grecja, USA, Włochy | 2020

Magiczny, czarujący, pełen ciepła i humoru film o ludziach, którzy znaleźli swój przepis na szczęście – od lat, w lasach włoskiego Piemontu, zbierają razem ze swoimi psami trufle i nie wyobrażają sobie, że mogliby robić cokolwiek innego. Wyprodukowany przez Lucę Guadagnino, reżysera „Tamtych dni, tamtych nocy” wyjątkowy dokument, który zachwycił widzów i krytyków na całym świecie.

6.11 | godz. 18:00 | Bilety: 22 zł


„Bo we mnie jest seks” | reż. Katarzyna Klimkiewicz | Polska 2021

Warszawa, lata 60. Przed ekranami czarno-białych odbiorników zasiadają miliony Polaków. I nagle ktoś przykuwa ich wzrok. To Kalina Jędrusik (Maria Dębska) – zjawiskowa aktorka i piosenkarka, która wnosi koloryt do bezbarwnej rzeczywistości. Kusi wdziękiem i seksapilem. Elektryzuje panów i oburza panie. Oto pierwsza seksbomba PRL-u, zwana polską Marilyn Monroe.

11.11 | godz. 18:15 | Bilety: 22 zł

13.11 | godz. 18:15 | Bilety: 22 zł


PREMIERY OD 5 LISTOPADA

„Spencer” | reż. Pablo Larraín | Niemcy, Wielka Brytania, Chile, 2021

„Wszystkie nasze strachy” | reż. Łukasz Ronduda, Łukasz Gutt | Polska 2021

PREMIERA OD 11 LISTOPADA


„Pitbull” | reż. Patryk Vega | Polska 2021

CYKLE

DKF „Centrum”
8.11 | Tajemnice Silver Lake | reż. David Robert Mitchell | USA 2018 | 139’
Seanse w każdy poniedziałek o godz. 19:00 | Bilety: 13 zł

Filmowy Klub Seniorów 
09.11 | Nomadland | reż. Chloé Zhao | USA 2020 | 108’
Seanse w każdy wtorek o godz. 12:00  | bilety: 13 

informacja prasowa

poniedziałek, 9 sierpnia 2021

„Bo we mnie jest seks” – plakat i pierwszy teaser filmu o największej skandalistce polskiego kina

„Ona się niczego nie wstydziła, po prostu miała to we krwi” – mówi o Kalinie Jędrusik, bohaterce filmu „Bo we mnie jest seks”, reżyserka Katarzyna Klimkiewicz. W roli legendarnej polskiej seksbomby wystąpiła Maria Dębska. Długo oczekiwany film wejdzie do kin 12 listopada. Przedpremierowo zostanie zaprezentowany na festiwalu Nowe Horyzonty we Wrocławiu i w ramach Konkursu Głównego Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Prezentujemy plakat i pierwszy teaser „Bo we mnie jest seks”. 

Autorką plakatu jest GRAVIKA | Helena Hauswirt. 


Pierwsza seksbomba PRL 

Warszawa, lata 60. Przed ekranami czarno-białych odbiorników zasiadają miliony Polaków. I nagle ktoś przykuwa ich wzrok. To Kalina Jędrusik (Maria Dębska) – zjawiskowa aktorka i piosenkarka, która wnosi koloryt do bezbarwnej rzeczywistości. Kusi wdziękiem i seksapilem. Elektryzuje panów i oburza panie. Oto pierwsza seksbomba PRL i polska Marylin Monroe. Kalina nie chce się wpisywać w ówczesny model kobiety. Żyje na własnych zasadach, co nie zawsze podoba się pruderyjnemu społeczeństwu i niektórym wpływowym osobom u władzy. Liczne skandale, życie w miłosnym trójkącie         z mężem Stanisławem Dygatem (Leszek Lichota) i Luckiem (Krzysztof Zalewski), kontrowersyjne wypowiedzi i epatujące seksapilem stroje sprawiają, że Kalina zyskuje także miano naczelnej skandalistki PRL. A przecież największy skandal  z jej udziałem dopiero się zacznie… 

Bo we mnie jest seks, Kalina Jędrusik, fot. Bartosz Mrozowski 

„Bo we mnie jest seks” to ważny fragment z życia Kaliny Jędrusik, o której śmiało można powiedzieć, że jest największą ikoną polskiej popkultury. To historia blasków, cieni, wzlotów i upadków jej zawrotnej kariery. Wydarzeniom z życia Jędrusik towarzyszy atmosfera szalonej zabawy środowiska ówczesnej śmietanki towarzyskiej. 

Na ekranie zobaczymy także inne barwne postaci polskiej kultury: Kazimierza Kutza (Borys Szyc), Tadeusza Konwickiego (Paweł Tomaszewski) czy twórców Kabaretu Starszych Panów – Jeremiego Przyborę (Rafał Rutkowski) i Jerzego Wasowskiego (Dariusz Basiński). 

Bo we mnie jest seks, Kalina Jędrusik, fot. Bartosz Mrozowski

Neonowe lata 60. 

– Bardzo nam zależało, żeby narysować ten świat prawdziwie. Żeby widz siedzący w fotelu kinowym chciał się tam znaleźć i napić wódki – mówi Maria Dębska. – To jest wspaniałe, że lata sześćdziesiąte nie są szare, nie są deszczowe i zasnute mgłą, tylko kolorowe, neonowe, pełne wdzięku – dodaje.  

Bohaterka „Bo we mnie jest seks” była w tej rzeczywistości uosobieniem seksapilu, niezależności, buntu i radości życia – To była kobieta nonszalancka, która nie martwiła się tym, jakie robiła na ludziach wrażenie. Nie bała się komuś narazić, robić rzeczy kontrowersyjnych, tego, że komuś nie spodoba się coś, co ona robi – mówi Katarzyna Klimkiewicz.  

Bo we mnie jest seks, Kalina Jędrusik, fot. Bartosz Mrozowski

 Pokazy przedpremierowe 

Jeszcze w sierpniu odbędą się pierwsze pokazy przedpremierowe filmu. Będą go mogli zobaczyć widzowie Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Nowe Horyzonty we Wrocławiu (12-22 sierpnia). We wrześniu „Bo we mnie jest seks” będzie walczyć o Złote Lwy w Konkursie Głównym Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni (20-25 września). 


*** 


„Bo we mnie jest seks” 

Premiera: 12 listopada 

Obsada: Maria Dębska, Leszek Lichota, Krzysztof Zalewski, Bartłomiej Kotschedoff, Borys Szyc, Katarzyna Obidzińska, Katia Paliwoda, P​aweł Tomaszewski, Rafał Rutkowski, Dariusz Basiński 

Reżyseria: Katarzyna Klimkiewicz 

Scenariusz: Patrycja Mnich, Katarzyna Klimkiewicz 

Produkcja: RE Studio, Renata Czarnkowska-Listoś, Maria Gołoś 

Koproducenci: Telewizja Polska, Next Film, Mazowiecki i Warszawski Fundusz Filmowy, Chimney Poland, DI Factory, Aeroplan Studios 

Współfinansowanie: Polski Instytut Sztuki Filmowej 

Producentka wykonawcza: Ewa Jastrzębska 

Zdjęcia: Weronika Bilska 

Scenografia: Wojciech Żogała 

Kostiumy: Anna Imiela-Szcześniak 

Charakteryzacja: Ewa Kowalewska, Janusz Kaleja 

Reżyseria obsady: Marta Kownacka 

Dźwięk: Robert Czyżewicz, Maciej Pawłowski 

Muzyka: Radek Luka 

Montaż: Ireneusz Grzyb 

Kierownictwo produkcji: Sylwia Rajdaszka 

Postprodukcja obrazu: DI Factory 

VFX: Chimney Poland  

Postprodukcja dźwięku: Aeroplan Studios 

Identyfikacja wizualna: GRAVIKA | Helena Hauswirt 

Dystrybucja: NEXT FILM 

Koordynacja promocji: Grandes Kochonos


informacja prasowa

środa, 18 marca 2020

Wirtualne wystawy z gwiazdami polskiego kina!

Bez wychodzenia z domu Fototeka FINA zapewnia możliwość oglądania wyjątkowych, specjalnie stworzonych z myślą o wirtualnych odbiorcach kultury albumów z serii „Aktorzy o sobie”. Piękne, często nieznane ujęcia największych gwiazd polskiego kina połączone z ich osobistymi wspomnieniami dostępne są bezpłatnie na: fototeka.fn.org.pl.

Z zasobów FINA, fototeka.fn.org.pl

FINA


Zbigniew Cybulski, Franciszek Pieczka, Teresa Tuszyńska, Emil Karewicz, Barbara Krafftówna, Wiesław Gołas, Tadeusz Janczar, Kalina Jędrusik, Jan Himilsbach, Tadeusz Łomnicki, Elżbieta Czyżewska, Andrzej Łapicki, Bronisław Pawlik, Danuta Szaflarska, Roman Wilhelmi, Małgorzata Braunek i wiele innych znakomitych postaci polskiej sceny uwiecznionych m.in. na fotosach z planu można oglądać w serwisie FOTOTEKA Filmoteki Narodowej – Instytutu Audiowizualnego (www.fototeka.fn.org.pl).

Wyjątkowe albumy zawierające często nieznane ujęcia wielkich gwiazd polskiej sceny i ekranu połączone z ich osobistymi wspomnieniami oraz anegdotami z życia i planu to wspaniała okazja do spędzenia czasu z kulturą w domowym zaciszu. Z każdym dniem, zespół Filmoteki Narodowej – Instytutu Audiowizualnego (FINA) będzie prezentować albumy poświęcone kolejnym wielkim aktorom polskiej sceny i filmu.

Albumy z serii „Aktorzy o sobie” poprzez odpowiednio dobrane wypowiedzi aktorów i ich zdjęcia, tworzą ich własną, osobistą opowieść o stosunku do zawodu, kolejnych rolach filmowych i o tajemnicach ich warsztatu.

informacja prasowa

piątek, 14 lutego 2020

„Bo we mnie jest seks” – Maria Dębska jako Kalina Jędrusik

„Bo we mnie jest seks” w reżyserii Katarzyny Klimkiewicz to historia artystki, która stała się symbolem niezależności nie tylko dla kobiet. W tym roku przypada 90. rocznica urodzin Kaliny Jędrusik. W Warszawie zakończyły się właśnie zdjęcia do filmu, w którym w roli głównej wystąpi Maria Dębska. Prezentujemy pierwsze zdjęcia z planu. 

Maria Dębska, Bo we mnie jest seks, fot. Bartosz Mrozowski

Kalina Jędrusik, czyli polska Marylin Monroe – te dwa nazwiska zestawiano ze sobą nie bez powodu. Skandale obyczajowe, elektryzujący seksapil, kultowe anegdoty. W rolę tej niezwykłej gwiazdy polskiego kina wcieliła się Maria Dębska.
W filmie pojawią się postaci z otoczenia Jędrusik, w tym Stanisław Dygat, Jeremi Przybora, Barbara Krafftówna, Kazimierz Kutz, Tadeusz Konwicki. Pojawi się również Wiesław Gomułka.

Maria Dębska, Bo we mnie jest seks, fot. Bartosz Mrozowski

Zdjęcia realizowano w Warszawie, m.in. w Parku Rydza-Śmigłego, na ul. Czackiego i Smoczej, Pl. Konstytucji, na terenie kina „Tęcza”, w przestrzeni basenu w Pałacu Młodzieży (PKiN), w Teatrze Polskim, Teatrze Wielkim – sali im. Młynarskiego, na Torze Służewiec.
Premiera kinowa zaplanowana jest na 2021 rok.

***
„Bo we mnie jest seks”

reżyseria: Katarzyna Klimkiewicz
scenariusz: Patrycja Mnich, Katarzyna Klimkiewicz
produkcja: RE Studio, Renata Czarnkowska-Listoś, Maria Gołoś
koproducenci: Telewizja Polska, Next Film, Mazowiecki i Warszawski Fundusz Filmowy, Chimney Poland, DI Factory, Spot - Muzyczne Studio Produkcyjne
współfinansowanie: Polski Instytut Sztuki Filmowej
zdjęcia: Weronika Bilska
scenografia: Wojciech Żogała
kostiumy: Anna Imiela-Szcześniak
charakteryzacja: Ewa Kowalewska, Janusz Kaleja
reżyseria obsady: Marta Kownacka
dźwięk: Robert Czyżewicz, Maciej Pawłowski
muzyka: Radek Luka
montaż: Ireneusz Grzyb
kierownictwo produkcji: Ewa Jastrzębska, Sylwia Rajdaszka
postprodukcja obrazu: DI Factory
VFX: Chimney Poland
postprodukcja dźwięku: Spot - Muzyczne Studio Produkcyjne

Dystrybucja: NEXT FILM

informacja prasowa

środa, 29 stycznia 2020

Orlica, lwica, łania: Kalina Jędrusik 90. Przegląd filmów

Kalina Jędrusik – ikona polskiego kina, gwiazda Kabaretu Starszych Panów, legenda warszawskiego życia towarzyskiego, a przede wszystkim znakomita aktorka teatralna i filmowa będzie bohaterką wyjątkowego przeglądu w kinie Iluzjon. Cykl filmów z jej udziałem, 5 lutego, w 90. rocznicę urodzin aktorki, otworzy pokaz „Jowity” w reż. Janusza Morgensterna. 



Kalina Jędrusik – ikona polskiego kina, seksbomba ery PRL-u, gwiazda Kabaretu Starszych Panów, muza Stanisława Dygata, legenda warszawskiego życia towarzyskiego, a przede wszystkim znakomita aktorka teatralna i filmowa.

Z okazji przypadającej w lutym 90. rocznicy urodzin „Jesiennej Dziewczyny” warszawskie kino Iluzjon zaprasza na przegląd filmów z jej udziałem. Retrospektywa obejmie wszystkie dekady ekranowej aktywności Kaliny Jędrusik – od debiutu w komedii „Ewa chce spać” (1958) po „Podwójne życie Weroniki” (1991), jedną z ostatnich jej ról. Dzięki temu uchwycona zostanie skala talentu aktorki, znakomicie odnajdującej się zarówno w rolach komediowych („Lekarstwo na miłość”, „Dzięcioł”), jak i dramatycznych („Jowita”, „O-bi, O-ba. Koniec cywilizacji”), prezentującej różne wcielenia kobiecości – od lirycznej dziewczyny („Spóźnieni przechodnie”) po zmysłową femme fatale („Ziemia obiecana”).

Podczas przeglądu, który odbędzie się w dniach 5-29 lutego, będzie można zobaczyć:

„EWA CHCE SPAĆ”, reż. Tadeusz Chmielewski, 1957, 94 minuty

„SPÓŹNIENI PRZECHODNIE”, reż. Janusz Morgenstern, 1962, 91 minut

„LEKARSTWO NA MIŁOŚĆ”, reż. Jan Batory, 1965, 95 minut

„JOWITA”, reż. Janusz Morgenstern, 1967, 91 minut

„DZIĘCIOŁ”, reż. Jerzy Gruza, 1970, 85 minut

„ZIEMIA OBIECANA”, reż. Andrzej Wajda, 1974, 179 minut

„O-BI, O-BA. KONIEC CYWILIZACJI”, reż. Piotr Szulkin, 1984, 85 minut

„PODWÓJNE ŻYCIE WERONIKI”, reż. Krzysztof Kieślowski, 1991, 98 minut

informacja prasowa

wtorek, 12 listopada 2019

Jubileuszowe spotkanie z Barbarą Krafftówną i przegląd filmów z jej udziałem

Znakomita aktorka teatralna i filmowa, jedna z czołowych artystek Kabaretu Starszych Panów i Pod Egidą, w grudniu ubiegłego roku skończyła 90 lat. Miłośnikom polskiego kina zapadła w pamięć jako Felicja z „Jak być kochaną” Wojciecha Jerzego Hasa. Specjalny pokaz tego właśnie filmu i jubileuszowe spotkanie z aktorką odbędzie się w kinie Iluzjon 18 listopada o godz. 19.00. Wydarzenie poprzedzi przegląd innych filmów z udziałem Barbary Krafftówny w dniach 13-17 listopada. 

Barbara Kraftówna, fot. Jerzy Troszczyński, FOTOTEKA FINA Filmoteka

W grudniu 2018 roku wielka dama polskiego kina i teatru, Barbara Krafftówna, świętowała swoje 90. urodziny. W swojej, trwającej 66 lat karierze filmowej, grała u Andrzeja Wajdy, Kazimierza Kutza czy Stanisława Barei, choć dla większości widzów pozostaje przede wszystkim Honoratką z serialu „Czterej pancerni i pies”. Jedna z ulubionych aktorek Wojciecha Hasa (wystąpiła m.in. w „Szyfrach” i „Rękopisie znalezionym w Saragossie”) swoją najwybitniejszą kreację, a przy tym jedną z najciekawszych bohaterek polskiego kina, nieszczęśliwie zakochanej Felicji stworzyła w jego „Jak być kochaną”. Pokaz tego właśnie filmu w kinie Iluzjon, 18 listopada o godzinie 19.00, poprzedzi wyjątkowe spotkanie z aktorką, które poprowadzi Remigiusz Grzela. Wydarzenie wpisuje się w ciągle jeszcze trwający rok jubileuszowy artystki.

19:00 | JAK BYĆ KOCHANĄ? reż. Wojciech Jerzy Has, Polska 1962, 101 minut
20:40 | Spotkanie z Barbarą Krafftówną

Felicja (Barbara Krafftówna), popularna aktorka radiowa, lecąc do Paryża myślami wraca do czasów okupacji i swojej wielkiej, zakończonej tragicznie miłości do kolegi z teatru, Wiktora Rawicza (Zbigniew Cybulski), którego, poszukiwanego za zabójstwo rzekomego kolaboranta, ukrywała w swoim domu. Wewnętrzny monolog bohaterki rekonstruując bolesną historię ich związku, pokazuje, że poświęcenie kobiety nie wystarcza, by być kochaną, a jej miłość – nie ocala. To adaptacja powieści Kazimierza Brandysa i jedyny film szkoły polskiej z kobiecą bohaterką, eksponujący pomijany przez główne dzieła nurtu wojenny dramat „nieznanych żołnierzy” i tragedię niespełnionego, kobiecego losu. Lęk i poczucie zagrożenia jako codzienność wojny, życie jako teatr masek i pozorów, a przede wszystkim – Barbara Krafftówna w życiowej roli. Liczne nagrody, m.in. Złote Wrota w San Francisco i Złota Kaczka dla filmu roku.
Przegląd filmów z udziałem Krafftówny

Wcześniej w kinie Iluzjon pokazy innych filmów z udziałem aktorki w trwającym od 13-17 listopada przeglądzie pt. „Jak być kochaną?”. W programie znalazły się jej kreacje z lat 60. , zarówno komediowe – suflerki Flapci w „Jutro premiera” Janusza Morgensterna i Barbarki w „Upale” Kazimierza Kutza – jak i dramatyczne (nauczycielka Marta w „Cierpkich głogach” Janusza Weycherta).

13 listopada g. 18.00 | CIERPKIE GŁOGI, reż. Janusz Weychert, 1966, 82 minuty  

Polska prowincja lat 60. Marta Szymańska (Barbara Krafftówna) jest nauczycielką w wiejskiej szkole. Jej w miarę stabilne życie burzy powrót do wsi – po 6 latach – dawnego ucznia, Staszka Gilarza (Ryszard Filipski), wyrzuconego za zbyt nachalne adorowanie kobiety. Dodatkowo komplikuje je konflikt pryncypialnej nauczycielki z kierownikiem szkoły, dbającym bardziej o interesy swoje niż instytucji. Filmowa adaptacja słuchowiska Zofii Posmysz. Ciekawy obraz polskiej prowincji z charakterystycznymi typami, intrygami, uprzedzeniami, a przede wszystkim – niebanalny portret kobiety niezależnej, indywidualistki chcącej być wierną swoim wartościom i zmagającej się z niełatwym uczuciem.   

16 listopada g. 16.00 | JUTRO PREMIERA, reż. Janusz Morgenstern, 1962, 82 minuty

Marzenia początkującego dramaturga (Gustaw Holoubek) o wystawieniu jego sztuki zaczynają się spełniać, gdy chęć zagrania głównej roli wyraża gwiazda teatru „Studio”, Janina Radwańska (Irena Malkiewicz). Do obsady dołącza też protegowana reżysera (Wieńczysław Gliński) Basia Percykówna (Kalina Jędrusik). Wkrótce okazuje się, że swoją sztukę, rozgrywającą się poza sceną, pisze też życie – jest w niej i miłosny trójkąt, i nieoczekiwany finał, a jedną z głównym ról odegra suflerka Flapcia (Barbara Krafftówna). Adaptacja popularnej sztuki Jerzego Jurandota „Trzeci dzwonek” pokazująca teatr od kuchni i z dużym przymrużeniem oka. Żartobliwa satyra środowiskowa z gwiazdorską obsadą, która dodaje filmowej opowieści wiarygodności. W tle – Irena Dziedzic, Leopold Tyrmand i muzyka Krzysztofa Komedy. W zamierzeniu reżysera „coś lekkiego z gatunku filmu rozrywkowego”,  ponad pół wieku później – filmowe świadectwo epoki i zapis kawałka historii polskiego aktorstwa.

17 listopada g. 16.00 | UPAŁ, reż. Kazimierz Kutz, 1964, 85 minut  

Na prośbę premiera opustoszałym podczas letnich upałów miastem opiekują się dwaj Starsi Panowie (Jeremi Przybora i Jerzy Wasowski), którym pomaga Żeńska Drużyna Przeciwudarowa imienia Kupały pod przewodnictwem Zuzanny (Kalina Jędrusik). Wkrótce przyjdzie im stawić czoła kryzysowi dyplomatycznemu, wywołanemu wizytą ambasadora egzotycznego państwa (Wiesław Michnikowski), któremu wpadnie w oko Barbarka (Barbara Krafftówna), piękna kasjerka w barze mlecznym… Surrealistyczna komedia inspirowana Kabaretem Starszych Panów, telewizyjnym fenomenem drugiej połowy lat 50., próba przeniesienia na duży ekran wykreowanego przez twórców liryczno-absurdalnego  świata. Poetycki klimat, dowcip, purenonsens, a przede wszystkim – czołowi wykonawcy Kabaretu Starszych Panów z Wiesławem Gołasem, Kaliną Jędrusik i oczywiście Barbarą Krafftówną na czele. W chwili premiery przyjęty przez krytykę z mieszanymi uczuciami, dziś – jeden z najbardziej niezwykłych filmów w historii polskiego kina.

Więcej o przeglądzie: http://www.iluzjon.fn.org.pl/cykle/info/1102/barbara-krafftowna-jubileuszowo-cykl-filmowy.html 

Bilety w cenie 12-14 zł do nabycia online lub w kasie kina.

Kino Iluzjon ǀ ul. Narbutta 50a ǀ Warszawa

informacja prasowa

wtorek, 2 października 2018

Pisarki na ekrany! Cykl projekcji i spotkań poświęconych adaptacjom powieści napisanych przez kobiety

Hasło wywoławcze nowego cyklu jest przewrotną parafrazą znanej zachęty sprzed pół wieku „Piękne dziewczyny na ekrany!”, ale tym razem będziemy mówić nie o wyglądzie amatorek, lecz pisarskim potencjale kobiet.

Alina Janowska i Maria Zachwatowicz w filmie Femina, reżyseria Piotr Szulkin 

Zaledwie ¼ pełnometrażowych filmów fabularnych powstała w ostatnich latach na podstawie scenariuszy napisanych przez kobiety. Niektóre z nich były adaptacjami i zdobywały ważne nagrody filmowe, jak choćby Pokot według powieści Olgi Tokarczuk Prowadź swój pług przez kości umarłych. W cyklu Pisarki na ekrany! pokazywane filmy będę punktem wyjścia do spotkań z pisarkami i rozmów o ich kontakcie z przemysłem filmowym. Dzieła, które zaprezentujemy zawsze okazywały się wydarzeniami kulturalnymi, nawet jeśli wywoływały kontrowersje.

Zaplanowaliśmy pokazy filmów Femina Piotra Szulkina, Szamanka Andrzeja Żuławskiego, Wojna polsko-ruska Ksawerego Żuławskiego, Żurek Ryszarda Brylskiego oraz spotkania z Krystyną Koftą, Manuelą Gretkowską, Dorotą Masłowską, Olgą Tokarczuk. Sięgniemy też do archiwum polskiego kina po Lekarstwo na miłość według Joanny Chmielewskiej i Godzinę pąsowej róży według Marii Krüger. Zastanowimy się, jak zmieniały się oryginały w toku adaptacji, jak przebiegała współpraca pisarek z filmowcami, co jest przekładalne na język filmu, a co zostaje własnością literatury. Zapraszamy miłośników kina i książek, a przede wszystkich młode autorki, by skorzystały z doświadczenia naszych gościń.

Andrzej Łapicki i Kalina Jędrusik w filmie Lekarstwo na miłość

Cykl rozpoczniemy od adaptacji powieści Joanny Chmielewskiej Klin w reżyserii Jana Batorego (1965), najseksowniejszej komedii lat 60. z Kaliną Jędrusik w roli główniej. Zawód miłosny jako niepotrzebna strata czasu. Pomyłki telefoniczne, przestępstwa urzędnicze, kłopoty mieszkaniowe – typowe problemy ubiegłej epoki inscenizowane z dowcipem, wdziękiem, inteligencją. Dlaczego powieści Chmielewskiej tak rzadko przenoszono na ekran? Czy seksapil i vis comica wzajemnie się wykluczają czy potęgują? Czym różni się sztuka komiczna aktorów i aktorek? O fenomenie pisarskim Chmielewskiej i aktorskim Jędrusik porozmawiamy z Krzysztofem Tomasikiem, znawcą kina i autorem książki Seksbomby PRL-u. Zapraszamy 10 października o godz. 10:00 do FINA Wałbrzyska 3/5.

24 października zapraszamy na Feminę Piotra Szulkina (1990), ekranizację powieści Pawilon małych drapieżców i scenariusza Krystyny Kofty. Czy film służy powieściom kobiet? Z Krystyną Koftą porozmawiamy o tym jak wygląda proces tworzenia filmu i współpraca z reżyserami, najnowszej publikacji W szczelinach czasu (2018) oraz o miejscu kobiet w kulturze filmowej.

Filmoteka Narodowa–Instytut Audiowizualny
ul. Wałbrzyska 3/5
02-739 Warszawa
Sala Ziemia Obiecana | pierwsze piętro

informacja prasowa

sobota, 10 lutego 2018

Martyna Majewska: O wyobrażeniach i emigracji /wywiad/

Rozmawiam z Martyną Majewską, artystką wizualną, reżyserką spektaklu "Batory-Trans" we Wrocławskim Teatrze Pantomimy.

Martyna Majewska, fot. Bartłomiej Jan Sowa, Wrocławski Teatr Pantomimy

Barbara Lekarczyk-Cisek: Jest Pani laureatką Konkursu na Debiut Reżyserski w Pantomimie i przedstawienie „Batory trans” jest zarazem Pani debiutem w tym teatrze. Jakie były okoliczności powstania tego projektu?

Martyna Majewska: Jestem reżyserem wizualnym – zwykle zaczynam tworzenie od obrazu. W tym przypadku zainspirowała mnie okładka książki Bożeny Aksamit "Batory. Gwiazdy, skandale i miłość na transatlantyku”, wykonana w stylistyce polskiego starego plakatu. Statek jest uproszczony, zminimalizowany, ale zachowuje swoją bryłę, proporcje i przede wszystkim – charakter.  Zaczęłam myśleć nad tym, jak wykorzystać ten minimalizm do realizacji współczesnej sztuki, w dodatku sztuki pantomimy, w której dominuje ruchomy obraz.
Po przeczytaniu książki okazało się, że inspirują mnie również zawarte w niej historie i postaci. Inspirująca była również sama przestrzeń: statek otoczony ze wszystkich stron wodą i niejako odcięty od wszystkiego: od rzeczywistości, czasu…

Czy podczas prób w teatrze koncepcja ewoluowała?

Tak, pod wpływem pracy z aktorami. Zetknęłam się z fantastycznymi młodymi ludźmi, którzy wzbogacili moją koncepcję o nowe, różne spojrzenia na ciało i ruch sceniczny.

Książka jest historią legendarnego polskiego transatlantyku "Batory", który przez 33 lata służby był świadkiem wielkich romansów, dramatów, rozstań, szalonych zabaw... Pływali na nim Adolf Dymsza, Hanka Ordonówna, Kalina Jędrusik, Arkady Fiedler, Wojciech Kossak... Tu kręcono słynną "Pasażerkę" Andrzeja Munka. Jest to więc historia najmodniejszego salonu Polski. A co zawarła Pani w swoim spektaklu?

Spektakl opowiada o wyobrażeniach i o emigracji. Głównie interesuje nas ten moment, w którym jesteśmy przed spełnieniem marzenia, kiedy dominuje wyobraźnia. Zazwyczaj, kiedy osiągamy to, co sobie wymarzyliśmy, okazuje się, że jest zupełnie inaczej, niż sobie to wyobrażaliśmy. Przedstawienie jest więc studium tego momentu, który zawiera się pomiędzy naszą przeszłością a przyszłością, do której zmierzamy. Podróż symbolizuje tę drogę: porzucamy jakąś rzeczywistość i podążamy za wyobrażeniami.

Czy odnosi się Pani także do rzeczywistości lat 50., 60., 70.?

Oczywiście, tu nie ma nic przypadkowego. Klimat tamtych lat przywołuje scena balu i żywe instrumentarium. Intrygowała mnie informacja, że bal na statku trwał od rana do wieczora, oznaczało to bowiem, że pewne sprawy dzieją się równolegle, co powoduje zachwianie struktury uniwersum.

A bohaterowie?

W przedstawieniu pojawia się pięć postaci, które mają swoje pierwowzory, m.in. kapitan Borkowski czy kapelan, natomiast reszta postaci ma charakter archetypiczny, zaczerpnięty z epizodów książki, jednakże niezwykle barwne. Czuliśmy, że opowiadamy o prawdziwych ludziach i ich losach. Mnie najbardziej zafascynowała Matka Boska Gwiazda Morza, do której modlono się, ale także wznoszono toasty i która była dla tamtych ludzi wielką wartością. Mimo że był to rejs towarzyski, miała ona w nim swoje bardzo ważne miejsce. Interesuje mnie, co się stało z tym archetypem i jak wyglądałby on dzisiaj.

Ważną rolę odgrywa w przedstawieniu muzyka…

Od pierwszego projektu współpracuję z Dawidem Majewskim i łączy nas głównie podobne poczucie humoru (śmiech). Miałam świadomość, że muzyka będzie ważnym, a właściwie równorzędnym  bohaterem spektaklu, więc stworzyliśmy ją wcześniej. Sceny budowaliśmy więc mając już gotowy materiał muzyczny.

A jak poradziła sobie Pani z choreografią?

Choreografię przygotowuje Anatoliy Ivanov, który ma bardzo bogate doświadczenie. Aktorzy proponowali mi pewne rozwiązania sceniczne, więc ruch sceniczny kreujemy także zespołowo.

Jak się Pani pracuje w Teatrze Pantomimy?

W pantomimie debiutuję, więc na początku miałam wielką tremę, ale pod wpływem współpracy z zespołem, który okazał mi wiele życzliwości i zaufania, to się zasadniczo zmieniło i przerodziło w fascynację nowymi środkami wyrazu. Wspaniałe doświadczenie!

Dziękuję za rozmowę.

Wywiad ukazał się na portalu Kulturaonline w styczniu 2015 r.

niedziela, 14 stycznia 2018

„Studencki Teatr Satyryków – tu wszystko się zaczęło”

Rzetelna monografia, interesujące wspomnienia członków zespołu, barwne anegdoty.

Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Sześćdziesiąt lat po pierwszej premierze Studenckiego Teatru Satyryków ukazała się w Wydawnictwie Prószyński i S-ka monografia zawierająca historię tego unikalnego zjawiska. Autorzy: Paweł Szlachetko i Janusz R. Kowalczyk nie tylko porządkują fakty, ale zamieszczają wiele pasjonujących wspomnień i wywiadów z twórcami i aktorami, którzy przewinęli się przez STS w różnych latach: Jerzym Malechą (inicjatorem i pierwszym szefem tej sceny), Jarosławem Abramowem, Andrzejem Drawiczem, Andrzejem Jareckim, Agnieszką Osiecką, Jerzym Markuszewskim i innymi.

Początki

Od lewej: Jaroslaw Abramow, Zofia Goralczyk, Andrzej Jarecki, Agnieszka Osiecka, Jerzy Markuszewski i Marek Lusztig 1955 rok, fot. materiały prasowe

W marcu 1954 roku kilkoro studentów Uniwersytetu Warszawskiego postanowiło założyć zespół teatralny. Młodzi ludzie pragnęli w tej formie wypowiadać się o rzeczywistości w sposób niczym nieskrępowany. Szybko stali się głosem młodej inteligencji – ich trybuną.
Henryk Malecha, pierwszy szef tej sceny wspomina:

W lutym Andrzej Drawicz – działacz kultury i konferansjer na akademiach, znający naszą grupę – powiedział, żeby pójść do Jurka Markuszewskiego, kierownika Komisji Kultury Rady Okręgowej ZSP, bo jeden z teatrów zgłosił chęć zaopiekowania się jakimś zespołem studenckim. Był to Teatr Satyryków”.

Pierwszy program: ”To idzie młodość” wystartował 2 maja 1954 roku i miał charakter typowej akademii. Druga składanka satyryczna STS-u miała swą premierę 9 listopada tegoż roku i dopiero wtedy zespół przemówił własnym głosem.

”Mądre oko STS-u” i ”Okularnicy”

"Mnie nie jest wszystko jedno", na zdjęciu (od lewej): Irena Zachorczyńska, Elżbieta Burakowska, Henryk Malecha (za drabiną), Ryszard Pracz, Maria Chrząszcz, Krystyna Sienkiewicz, 1964, fot. Sławek Biegański / Forum

Jeden z członków STS-u – Stanisław Tym – wspomina, że ”widza atakowało się wzrokiem”. Znaczyło to, że trzeba było patrzyć tak mądrze, aby nie odniósł on wrażenia, że mówi się do niego o rzeczach niepoważnych. Przeciwnie, chodziło o wrażenie, że przekazuje się odważne i głębokie treści. Stąd zapewne wzięło się powiedzenie ”mądre oko STS-u”.
W latach 60. pojawia się najbardziej identyfikowana z programem STS-u piosenka ze słowami Agnieszki Osieckiej: ”Okularnicy”:
Między nami po ulicy,
pojedynczo i grupkami,
snują się okularnicy ze skryptami.
I z książkami,
z notatkami,
z papierami, kompleksami.
Itp., itd.,
itp., itd.,
itd.
(…)

Ze słynnym przesłaniem:
Wymęczeni, wychudzeni,
z dyplomami już w kieszeni,
odpływają pociągami,
potem żenią się z żonami.
Potem wiążą koniec z końcem
za te polskie dwa tysiące.
Itp., itd.,
Itd.”

Występy zagraniczne

Mimo egzystencjalnych treści, zespół otrzymywał paszporty i mógł się zaprezentować również za żelazną kurtyną, m.in. we Francji, podczas Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Amatorskich w Nancy, gdzie zrobił furorę.
Szczególnie spodobała się Anna Prucnal przekręcająca zabawnie francuskie słowa. Obwołano ją królową festiwalu, humoru i urody. Nawiasem, w 1970 roku wyemigrowała do Francji i tam kontynuowała swoją karierę.
Zdarzył się nawet tak spektakularny występ, jak … dla pracowników Radia Wolna Europa. Poproszono o to Wojciecha Siemiona, który miał w STS-ie swoje monodramy i ksywkę „lizus ministerialny”, jako że z wieloma prominentami żył za pan brat. I Siemion się zgodził! Tak oto ”oddany piewca ludowej i socjalistycznej ojczyzny” najpierw rozbawił zgromadzoną licznie Polonię, a następnie zaczął recytować ”Mochnackiego” J. Lechonia, „”Pogrzeb kapitana Meyznera” J. Słowackiegoi inne patriotyczne utwory. Na sali szloch, potem huragan braw. Atmosferę zakłócił ostry dzwonek do drzwi. Okazało się, że to policja, którą wezwali zdenerwowani hałasem sąsiedzi…

"Wieża malowana", Wojciech Siemion (Recytator), reż. Jerzy Markuszewski, 1959, fot. z albumu Adam Kilian "Fascynacje/ Fascinations", Warszawa 2015, dzięki uprzejmości red. Aleksandry Rembowskiej


STS – matecznik

Podtytuł książki: ”Tu wszystko się zaczęło” nie jest bynajmniej tylko hasłem marketingowym.
Z STS-u wyszło bowiem wielu wybitnych artystów teatru, kabaretu i estrady. Zaprezentowano na scenie teksty autorów, którzy tworzyli potem także poza STS-em: Andrzeja Jareckiego, Agnieszki Osieckiej, Jarosława Abramowa, Stanisława Tyma, Andrzeja Drawicza, Jerzego Markuszewskiego, Jana Stanisławskiego…
W teatrze zagrało 215 osób, m.in. Ryszard Pracz, Henryk Malecha, Jan Stanisławski, Zofia Merle, Krystyna Sienkiewicz, Kalina Jędrusik.
Mało tego. STS to była wylęgarnia KOR-u. bywał tu Jacek Kuroń i Adam Michnik, a także wielu Żydów, zwłaszcza po roku 1968.

"Wszystko, co nasze – program minimum", na zdjęciu Maria Chrząszcz, 1963, fot. Sławek Biegański / Forum

Monografia STS-u zawiera nie tylko ujętą chronologicznie historię tego niepowtarzalnego zjawiska, ale również indeks premier, wykonawców, nagród i najważniejszych dat.

Lektura obowiązkowa dla wszystkich, których interesuje polska kultura lat PRL-u i nie tylko.

Monografia „Studencki Teatr Satyryków – tu wszystko się zaczęło” Pawła Szlachetko i Janusza R. Kowalczyka ukazała się 29.04.2014 roku w Wydawnictwie Prószyński i S-ka.

Recenzja ukazała się na portalu Kulturaonline w czerwcu 2014 roku.

czwartek, 21 grudnia 2017

Krystyna Sienkiewicz: Komediantka liryczna /recenzja książki/

W atrakcyjnie napisanej biografii Grzegorza Ćwiertniewicza, poświęconej Krystynie Sienkiewicz, możemy poznać tę wspaniałą, niepowtarzalną aktorkę jeszcze lepiej i żałować, że polska Giulietta Masina nie trafiła na swojego Felliniego.
 
Wydawnictwo Marginesy
Wydawnictwie Marginesy ukazała się obszerna biografia Krystyny Sienkiewicz - wszechstronnej aktorki o zacięciu komediowym, która obchodzi w tym roku podwójny jubileusz: sześćdziesięciolecie pracy artystycznej oraz osiemdziesiąte urodziny. Nazwana przez Krzysztofa Teodora Toeplitza "różowym zjawiskiem STS-u", zaczynała swoją karierę jeszcze wcześniej, nim trafiła do teatru satyryków, statystując w filmie Leonarda Buczkowskiego "Sprawa pilota Maresza" (1955). Jednak to właśnie Studencki Teatr Satyryków stał się dla studentki Akademii Sztuk Pięknych szkołą aktorstwa estradowego, która ukształtowała nie tylko jej wizerunek sceniczny "komediantki lirycznej", ale również wprowadziła ją w krąg ówczesnych elit intelektualnych. 
 
Kabaret Olgi Lopinskiej, skan
Autor biografii  - Grzegorz Ćwiertniewicz nie tylko bardzo rzetelnie dokumentuje i opisuje rozliczne role filmowe, kabaretowe i teatralne zacnej Jubilatki, ale wprowadza nas także za kulisy - pozwala wejść w prywatność Krystyny Sienkiewicz, która dzięki temu jawi się nie tylko jako "kobieta sukcesu" - uzdolniona, piękna i kochana, ale również jako krucha istota, pozbawiona prawdziwego dzieciństwa, stwarzająca sobie jego namiastki. Chociaż sama artystka wpuściła nas niejako do swego intymnego świata, publikując autobiograficzą opowieść "Cacko" - znakomicie zaprojektowaną, zilustrowaną bajecznie barwnymi pracami artystki, jak też znakomitymi fotografiami, to jednak monografia, o której mowa, jest po męsku precyzyjna i uporządkowana. Pozwala usystematyzować wiedzę o lubianej przez wszystkich bez wyjątku Pani Krysi. Znajdziemy w niej też liczne, nie publikowane dotąd fotografie, rysunki, zeskanowane dokumenty, usystematyzowane dane faktograficzne, nie mówiąc już o sprawach tak oczywistych, jak kalendarium.

Bachorstwo zamiast dzieciństwa

 
Mała Krysia z mamą i bratem Rysiem, skan
Bachorstwem zwykła nazywać swoje dzieciństwo Krystyna Sienkiewicz, cytując słowa Jeremiego Przybory, albowiem było ono bardzo traumatyczne. Rodzina Krystyny Sienkiewicz pochodzi spod Grodna - z Sopoćkiń, nie oszczędziły jej więc wojenne dramaty. Pamięć dzieciństwa zatarła się z czasem na skutek dziejowych traum. Rodzice - ludzie wykształceni i światli - otaczali ją miłością i poświęcali wiele czasu, szczególnie matka, po której - jak twierdzi pani Krystyna - odziedziczyła swoje talenty. Najpierw gestapowcy aresztowali ojca - Edwarda Sienkiewicza, który przebywał następnie w obozach koncentracyjnych i nigdy już nie powrócił. A w 1944 roku zmarła matka Krystyny - Anna. Dziewięcioletnią dziewczynką zaopiekowali się państwo Tarkowscy, a następnie stryjeczna siostra ojca - Janina Pieńkowska. Jej dom w Szczytnie stał się dla małej Krysi drugim domem rodzinnym. Brat Rysio pozostawał w tym czasie w warszawskim domu dziecka, ponieważ z powodu straszliwej biedy ciotka Pieńkowska nie mogła go wziąć do siebie. Z czasem dołączyła do brata, który bardzo za nią tęsknił i oboje zamieszkali w domu dziecka w Aleksandrowie Łódzkim. Jego kierownik, Władysław Birencwaig, zadbał o jej edukację. Pobyt w sierocińcu był krótki - zamieszkała u krewnych. Potem z Londynu odezwał się brat ojca - Mieczysław, który zaczął jej pomagać finansowo. Po ukończeniu liceum sztuk plastycznych Krystyna rozpoczęła studia na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Uczyła się świetnie i wkrótce dostrzeżono także jej delikatną urodę. Role filmowe, okres STS-u - jej kariera potoczyła się błyskawicznie.

Życie osobiste i kariera

 
z Kalina Jędrusik, Lekarstwo na miłość, skan
Grzegorz Ćwiertniewicz opisuje szczegółowo przyjaźnie, a także miłości Krystyny Sienkiewicz, jej małżeństwa oraz "wicie gniazd", jak to nazywa aktorka, pragnąca odtworzyć utracone rodzinne gniazdo. Mając rozliczne talenty i będąc osobą o niezwykle twórczej wyobraźni, jest przy tym bardzo konsekwentna i udaje się jej stworzyć takie magiczne miejsca, wypełnione własnoręcznie zrobionymi bibelotami, namalowanymi przez siebie obrazami, starannie dobranymi secesyjnymi sprzętami... Przede wszystkim jest to przestrzeń, do której każdy jest zaproszony, w której znajduje nie tylko piękno, ale także ciepło i życzliwość.

Opis osobistego życia artystki splata się z jej życiem scenicznym - począwszy od pierwszych ról w filmach Leonarda Buczkowskiego, poprzez liczne programy STS-u, spektakle telewizyjne, w tym niezapomniany "Apetyt na czereśnie" Agnieszki Osieckiej, niezwykle popularne kabarety, m.in. Starszych Panów i Olgi Lipińskiej, aż po seriale i recitale ("Śmiechoterapia"). Jeszcze w 2013 roku Krystyna Sienkiewicz wystąpiła w spektaklu teatralnym w reżyserii Dariusza Taraszkiewicza "Harold i Matylda", a także wydała autobiografię. Żywotność i aktywność Krystyny Sienkiewicz, mimo ukończonych osiemdziesięciu lat, jest doprawdy imponująca, zważywszy jej problemy ze zdrowiem. 
 
Krystyna z psem, kotem i lalką/skan
W atrakcyjnie napisanej biografii Grzegorza Ćwiertniewicza możemy poznać tę wspaniałą, niepowtarzalną aktorkę jeszcze lepiej. Mimo tylu ról pozostaje niedosyt, że nasza polska Giulietta Masina nie natrafiła na swego Felliniego. Ale i tak kochamy i podziwiamy panią Krystynę wszyscy, bez wyjątku.


Książka Grzegorza Ćwiertniewicza "Krystyna Sienkiewicz. Różowe zjawisko" ukazała się w Wydawnictwie Marginesy.

Recenzja ukazała się na portalu Kulturaonline w grudniu 2015 roku.

Dedykacja Artystki na stronie książki biograficznej "Krystyna Sienkiewicz"


Gala Baletowa na otwarcie nowego sezonu artystycznego w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej

Gale baletowe to stały punkt repertuaru teatrów na całym świecie. W Teatrze Wielkim - Operze Narodowej będzie to jednocześnie otwarcie sezon...

Popularne posty