Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Kalina Jędrusik, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Kalina Jędrusik, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 stycznia 2022

Dziś są twoje urodziny | KALINA JĘDRUSIK - przegląd filmów online na NINATEKA

Premiera nowego cyklu filmowego, który na stałe zagości na Ninatece już 5 lutego! Co miesiąc będziemy prezentować twórczość najciekawszych osobowości polskiej kinematografii. Udostępnimy specjalnie wyselekcjonowane filmy, które łączy bohater miesiąca. A pierwszą bohaterką miesiąca będzie... najsłynniejsza uwodzicielka wielkiego ekranu KALINA JĘDRUSIK!

Cykl pozwoli przypomnieć i uhonorować artystów, pełniących różne role przy produkcji filmu. W programie znajdą się filmy związane z postaciami różnorodnych twórców filmowych, m.in reżyserów, aktorów, scenografów czy kompozytorów.

Kalina Jędrusik (1930-1991) – aktorka filmowa i teatralna a także piosenkarka i artystka kabaretowa, nazywana polską Marilyn Monroe. Zanim zadebiutowała na wielkim ekranie, wielokrotnie grywała na scenach warszawskich teatrów. Zasłynęła występami telewizyjnymi – w spektaklach Teatru Telewizji i Kabarecie Starszych Panów. Pierwsze kroki w filmie zaczęła stawiać w drugiej połowie lat 50. Od tego czasu wystąpiła w ponad trzydziestu filmach. Gównie pojawiała się w rolach drugoplanowych lub epizodycznych. 

W ramach cyklu "Dziś są twoje urodziny" | KALINA JĘDRUSIK pokażemy:

Lekarstwo na miłość, reż. Jan Batory, 95 min., 1966, Polska

Jutro premiera, reż. Janusz Morgenstern, 81 min., 1962, Polska

Upał, reż. Kazimierz Kutz, 81 min., 1964, Polska

Lekarstwo na miłość, reż. Jan Batory, 95 min., 1966, Polska

WFDIF /po Studiu Filmowym "Kadr"

Adaptacja powieści Klin Joanny Chmielewskiej z Kaliną Jędrusik w roli głównej. Film nie został poddany rekonstrukcji cyfrowej.

Nieprawdopodobna seria pomyłek telefonicznych sprawia, że smutna pani architekt, czekająca na telefon od narzeczonego, zostaje wciągnięta w gangsterską aferę z napadami na banki, produkcją fałszywych pieniędzy i ich wymianą na prawdziwe banknoty. Pomyłki telefoniczne sprawiają też, że rozpoczyna romans z uroczym nieznajomym, którego jednak podejrzewa o przewodzenie szajce gangsterów.

To komedia z intrygą, w której Jędrusik daje popis swoich możliwości aktorskich. Wystawia przy tym na próbę ówczesnych cenzorów, kiedy w jednej ze scen wychodzi nago z kąpieli i pośpiesznie chwytając ręcznik biegnie odebrać telefon. Odważna scena nie umknęła uwadze cenzury, jednak ostatecznie nie została usunięta z filmu.

Jutro premiera, reż. Janusz Morgenstern, 81 min., 1962, Polska

Mazepa, reż. Gustaw Holoubek, 110 min., 1975, Polska

Gdzie jest trzeci król?, reż. Ryszard Ber, 79 min., 1966, Polska

FILMY DOSTĘPNE OD 5 DO 28 LUTEGO NA DARMOWEJ PLATFORMIE VOD http://www.ninateka.pl

WFDIF /po Studiu Filmowym "Kadr"

Początkujący pisarz Zenon Wiewiórski, autor sztuki Trzeci dzwonek, dowiaduje się, że gwiazda Teatru Studio Janina Radwańska chce zagrać główną rolę w jego spektaklu. Rozpoczynają się próby, a wraz z nimi – problemy… i romanse. Tekst sztuki zaczyna coraz bardziej przypominać rzeczywistość.

W filmie Kalina Jędrusik daje się poznać nie tylko jako znakomita aktorka, ale i piosenkarka, śpiewając w jednej ze scen piosenkę I wciąż się na coś czeka. Od lat łączyła karierę filmową z muzyczną. Jak pisał o niej jeden z redaktorów słynnego miesięcznika Jazz – „Dla wszystkich, którzy mieli cokolwiek wspólnego z piosenką, nie ulegało wątpliwości, że zyskaliśmy wokalistkę wielkiego formatu, choć niewielkiego wzrostu, za to o urzekającej urodzie”.

Upał, reż. Kazimierz Kutz, 81 min., 1964, Polska

WFDIF /po Studiu Filmowym "Kadr"

Podczas fali nieznośnych upałów premier powierza Starszym Panom misję utrzymania porządku w stolicy. Bohaterowie starają się jak najlepiej wypełnić to zadanie, jednak nie mają pojęcia, na czym polegają ich obowiązki. Na szczęście mogą liczyć na pomoc ze strony ochotniczej Brygady Przeciwudarowej im. Kupały oraz Grzanki, pięknej Miss Upału. Ponadto do miasta przybywa zamorski ambasador. Zaczyna on interesować się śliczną Barbarką, o której względy starają się także robotnik drogowy Albin oraz pracujący w Domu Mody Kornel.

Upał jest debiutem komediowym Kutza i zarazem filmową kontynuacją Kabaretu Starszych Panów. Występy Kaliny Jędrusik w kabarecie dały początek jej wizerunkowi – z aktorki przemieniła się w gwiazdę małego i wielkiego ekranu. Sam Kutz, nazywał ją Pierwszą Madonną PRL.

Mazepa, reż. Gustaw Holoubek, 110 min., 1975, Polska

WFDIF /po Studiu Filmowym "Kadr"

W Amelii, młodej i pięknej żonie wojewody, zakochuje się trzech mężczyzn: jego syn z pierwszego małżeństwa Zbigniew, goszczący u niego król Jan Kazimierz i jego dworzanin, Jan Mazepa, odważny i przebiegły Kozak. Walka o kobietę prowadzi do tragicznych wydarzeń.

W tym dramacie kostiumowym na podstawie sztuki Juliusza Słowackiego, Kalina Jędrusik wcieliła się w rolę kasztelanowej Robronckiej ze Spiży. To nie pierwszy raz, kiedy Gustaw Holoubek powierzył jej rolę w swoim filmie lub spektaklu. Wcześniej zaprosił ją do współpracy między innymi przy filmowej noweli Czas przybliża, czas oddala i przedstawieniu Cezar i Kleopatra Teatru Telewizji. Jędrusik zrobiła na Holoubku duże wrażenie. Jak mówił – „od pierwszej chwili pobytu w szkole wiadomo było, że zetknęliśmy się ze zjawiskiem. Szczególnym”.

Gdzie jest trzeci król?, reż. Ryszard Ber, 79 min., 1966, Polska

WFDIF /po Studiu Filmowym "Kadr"

Milicja otrzymuje sygnał, że z mieszczącego się w starym pałacu muzeum może zostać skradziony cenny obraz. Na miejsce zostają wysłani kapitan Stefan Berent i porucznik Katarzyna Rogalska. Uchodząca za małżeństwo para ma podmienić arcydzieło na zawierającą nadajnik kopię. To z pozoru proste zadanie komplikuje się, gdy ginie kustosz muzeum, a po budynku zaczyna krążyć kilka kopii obrazu. Śledztwo dowodzi, że wszyscy mieszkańcy pałacu mają coś do ukrycia.

Gdzie jest trzeci król? to kryminał z elementami komedii na podstawie powieści Macieja Słomczyńskiego, tłumacza i mistrza kryminału, znanego pod pseudonimem Joe Alex. Kalina Jędrusik wcieliła się w nim rolę konserwatorki obrazów, której bardzo niepozorna postać z czasem nabiera na znaczeniu…

informacja prasowa



poniedziałek, 9 sierpnia 2021

„Bo we mnie jest seks” – plakat i pierwszy teaser filmu o największej skandalistce polskiego kina

„Ona się niczego nie wstydziła, po prostu miała to we krwi” – mówi o Kalinie Jędrusik, bohaterce filmu „Bo we mnie jest seks”, reżyserka Katarzyna Klimkiewicz. W roli legendarnej polskiej seksbomby wystąpiła Maria Dębska. Długo oczekiwany film wejdzie do kin 12 listopada. Przedpremierowo zostanie zaprezentowany na festiwalu Nowe Horyzonty we Wrocławiu i w ramach Konkursu Głównego Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Prezentujemy plakat i pierwszy teaser „Bo we mnie jest seks”. 

Autorką plakatu jest GRAVIKA | Helena Hauswirt. 


Pierwsza seksbomba PRL 

Warszawa, lata 60. Przed ekranami czarno-białych odbiorników zasiadają miliony Polaków. I nagle ktoś przykuwa ich wzrok. To Kalina Jędrusik (Maria Dębska) – zjawiskowa aktorka i piosenkarka, która wnosi koloryt do bezbarwnej rzeczywistości. Kusi wdziękiem i seksapilem. Elektryzuje panów i oburza panie. Oto pierwsza seksbomba PRL i polska Marylin Monroe. Kalina nie chce się wpisywać w ówczesny model kobiety. Żyje na własnych zasadach, co nie zawsze podoba się pruderyjnemu społeczeństwu i niektórym wpływowym osobom u władzy. Liczne skandale, życie w miłosnym trójkącie         z mężem Stanisławem Dygatem (Leszek Lichota) i Luckiem (Krzysztof Zalewski), kontrowersyjne wypowiedzi i epatujące seksapilem stroje sprawiają, że Kalina zyskuje także miano naczelnej skandalistki PRL. A przecież największy skandal  z jej udziałem dopiero się zacznie… 

Bo we mnie jest seks, Kalina Jędrusik, fot. Bartosz Mrozowski 

„Bo we mnie jest seks” to ważny fragment z życia Kaliny Jędrusik, o której śmiało można powiedzieć, że jest największą ikoną polskiej popkultury. To historia blasków, cieni, wzlotów i upadków jej zawrotnej kariery. Wydarzeniom z życia Jędrusik towarzyszy atmosfera szalonej zabawy środowiska ówczesnej śmietanki towarzyskiej. 

Na ekranie zobaczymy także inne barwne postaci polskiej kultury: Kazimierza Kutza (Borys Szyc), Tadeusza Konwickiego (Paweł Tomaszewski) czy twórców Kabaretu Starszych Panów – Jeremiego Przyborę (Rafał Rutkowski) i Jerzego Wasowskiego (Dariusz Basiński). 

Bo we mnie jest seks, Kalina Jędrusik, fot. Bartosz Mrozowski

Neonowe lata 60. 

– Bardzo nam zależało, żeby narysować ten świat prawdziwie. Żeby widz siedzący w fotelu kinowym chciał się tam znaleźć i napić wódki – mówi Maria Dębska. – To jest wspaniałe, że lata sześćdziesiąte nie są szare, nie są deszczowe i zasnute mgłą, tylko kolorowe, neonowe, pełne wdzięku – dodaje.  

Bohaterka „Bo we mnie jest seks” była w tej rzeczywistości uosobieniem seksapilu, niezależności, buntu i radości życia – To była kobieta nonszalancka, która nie martwiła się tym, jakie robiła na ludziach wrażenie. Nie bała się komuś narazić, robić rzeczy kontrowersyjnych, tego, że komuś nie spodoba się coś, co ona robi – mówi Katarzyna Klimkiewicz.  

Bo we mnie jest seks, Kalina Jędrusik, fot. Bartosz Mrozowski

 Pokazy przedpremierowe 

Jeszcze w sierpniu odbędą się pierwsze pokazy przedpremierowe filmu. Będą go mogli zobaczyć widzowie Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Nowe Horyzonty we Wrocławiu (12-22 sierpnia). We wrześniu „Bo we mnie jest seks” będzie walczyć o Złote Lwy w Konkursie Głównym Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni (20-25 września). 


*** 


„Bo we mnie jest seks” 

Premiera: 12 listopada 

Obsada: Maria Dębska, Leszek Lichota, Krzysztof Zalewski, Bartłomiej Kotschedoff, Borys Szyc, Katarzyna Obidzińska, Katia Paliwoda, P​aweł Tomaszewski, Rafał Rutkowski, Dariusz Basiński 

Reżyseria: Katarzyna Klimkiewicz 

Scenariusz: Patrycja Mnich, Katarzyna Klimkiewicz 

Produkcja: RE Studio, Renata Czarnkowska-Listoś, Maria Gołoś 

Koproducenci: Telewizja Polska, Next Film, Mazowiecki i Warszawski Fundusz Filmowy, Chimney Poland, DI Factory, Aeroplan Studios 

Współfinansowanie: Polski Instytut Sztuki Filmowej 

Producentka wykonawcza: Ewa Jastrzębska 

Zdjęcia: Weronika Bilska 

Scenografia: Wojciech Żogała 

Kostiumy: Anna Imiela-Szcześniak 

Charakteryzacja: Ewa Kowalewska, Janusz Kaleja 

Reżyseria obsady: Marta Kownacka 

Dźwięk: Robert Czyżewicz, Maciej Pawłowski 

Muzyka: Radek Luka 

Montaż: Ireneusz Grzyb 

Kierownictwo produkcji: Sylwia Rajdaszka 

Postprodukcja obrazu: DI Factory 

VFX: Chimney Poland  

Postprodukcja dźwięku: Aeroplan Studios 

Identyfikacja wizualna: GRAVIKA | Helena Hauswirt 

Dystrybucja: NEXT FILM 

Koordynacja promocji: Grandes Kochonos


informacja prasowa

środa, 29 stycznia 2020

Orlica, lwica, łania: Kalina Jędrusik 90. Przegląd filmów

Kalina Jędrusik – ikona polskiego kina, gwiazda Kabaretu Starszych Panów, legenda warszawskiego życia towarzyskiego, a przede wszystkim znakomita aktorka teatralna i filmowa będzie bohaterką wyjątkowego przeglądu w kinie Iluzjon. Cykl filmów z jej udziałem, 5 lutego, w 90. rocznicę urodzin aktorki, otworzy pokaz „Jowity” w reż. Janusza Morgensterna. 



Kalina Jędrusik – ikona polskiego kina, seksbomba ery PRL-u, gwiazda Kabaretu Starszych Panów, muza Stanisława Dygata, legenda warszawskiego życia towarzyskiego, a przede wszystkim znakomita aktorka teatralna i filmowa.

Z okazji przypadającej w lutym 90. rocznicy urodzin „Jesiennej Dziewczyny” warszawskie kino Iluzjon zaprasza na przegląd filmów z jej udziałem. Retrospektywa obejmie wszystkie dekady ekranowej aktywności Kaliny Jędrusik – od debiutu w komedii „Ewa chce spać” (1958) po „Podwójne życie Weroniki” (1991), jedną z ostatnich jej ról. Dzięki temu uchwycona zostanie skala talentu aktorki, znakomicie odnajdującej się zarówno w rolach komediowych („Lekarstwo na miłość”, „Dzięcioł”), jak i dramatycznych („Jowita”, „O-bi, O-ba. Koniec cywilizacji”), prezentującej różne wcielenia kobiecości – od lirycznej dziewczyny („Spóźnieni przechodnie”) po zmysłową femme fatale („Ziemia obiecana”).

Podczas przeglądu, który odbędzie się w dniach 5-29 lutego, będzie można zobaczyć:

„EWA CHCE SPAĆ”, reż. Tadeusz Chmielewski, 1957, 94 minuty

„SPÓŹNIENI PRZECHODNIE”, reż. Janusz Morgenstern, 1962, 91 minut

„LEKARSTWO NA MIŁOŚĆ”, reż. Jan Batory, 1965, 95 minut

„JOWITA”, reż. Janusz Morgenstern, 1967, 91 minut

„DZIĘCIOŁ”, reż. Jerzy Gruza, 1970, 85 minut

„ZIEMIA OBIECANA”, reż. Andrzej Wajda, 1974, 179 minut

„O-BI, O-BA. KONIEC CYWILIZACJI”, reż. Piotr Szulkin, 1984, 85 minut

„PODWÓJNE ŻYCIE WERONIKI”, reż. Krzysztof Kieślowski, 1991, 98 minut

informacja prasowa

piątek, 14 lutego 2020

„Bo we mnie jest seks” – Maria Dębska jako Kalina Jędrusik

„Bo we mnie jest seks” w reżyserii Katarzyny Klimkiewicz to historia artystki, która stała się symbolem niezależności nie tylko dla kobiet. W tym roku przypada 90. rocznica urodzin Kaliny Jędrusik. W Warszawie zakończyły się właśnie zdjęcia do filmu, w którym w roli głównej wystąpi Maria Dębska. Prezentujemy pierwsze zdjęcia z planu. 

Maria Dębska, Bo we mnie jest seks, fot. Bartosz Mrozowski

Kalina Jędrusik, czyli polska Marylin Monroe – te dwa nazwiska zestawiano ze sobą nie bez powodu. Skandale obyczajowe, elektryzujący seksapil, kultowe anegdoty. W rolę tej niezwykłej gwiazdy polskiego kina wcieliła się Maria Dębska.
W filmie pojawią się postaci z otoczenia Jędrusik, w tym Stanisław Dygat, Jeremi Przybora, Barbara Krafftówna, Kazimierz Kutz, Tadeusz Konwicki. Pojawi się również Wiesław Gomułka.

Maria Dębska, Bo we mnie jest seks, fot. Bartosz Mrozowski

Zdjęcia realizowano w Warszawie, m.in. w Parku Rydza-Śmigłego, na ul. Czackiego i Smoczej, Pl. Konstytucji, na terenie kina „Tęcza”, w przestrzeni basenu w Pałacu Młodzieży (PKiN), w Teatrze Polskim, Teatrze Wielkim – sali im. Młynarskiego, na Torze Służewiec.
Premiera kinowa zaplanowana jest na 2021 rok.

***
„Bo we mnie jest seks”

reżyseria: Katarzyna Klimkiewicz
scenariusz: Patrycja Mnich, Katarzyna Klimkiewicz
produkcja: RE Studio, Renata Czarnkowska-Listoś, Maria Gołoś
koproducenci: Telewizja Polska, Next Film, Mazowiecki i Warszawski Fundusz Filmowy, Chimney Poland, DI Factory, Spot - Muzyczne Studio Produkcyjne
współfinansowanie: Polski Instytut Sztuki Filmowej
zdjęcia: Weronika Bilska
scenografia: Wojciech Żogała
kostiumy: Anna Imiela-Szcześniak
charakteryzacja: Ewa Kowalewska, Janusz Kaleja
reżyseria obsady: Marta Kownacka
dźwięk: Robert Czyżewicz, Maciej Pawłowski
muzyka: Radek Luka
montaż: Ireneusz Grzyb
kierownictwo produkcji: Ewa Jastrzębska, Sylwia Rajdaszka
postprodukcja obrazu: DI Factory
VFX: Chimney Poland
postprodukcja dźwięku: Spot - Muzyczne Studio Produkcyjne

Dystrybucja: NEXT FILM

informacja prasowa

wtorek, 12 listopada 2019

Jubileuszowe spotkanie z Barbarą Krafftówną i przegląd filmów z jej udziałem

Znakomita aktorka teatralna i filmowa, jedna z czołowych artystek Kabaretu Starszych Panów i Pod Egidą, w grudniu ubiegłego roku skończyła 90 lat. Miłośnikom polskiego kina zapadła w pamięć jako Felicja z „Jak być kochaną” Wojciecha Jerzego Hasa. Specjalny pokaz tego właśnie filmu i jubileuszowe spotkanie z aktorką odbędzie się w kinie Iluzjon 18 listopada o godz. 19.00. Wydarzenie poprzedzi przegląd innych filmów z udziałem Barbary Krafftówny w dniach 13-17 listopada. 

Barbara Kraftówna, fot. Jerzy Troszczyński, FOTOTEKA FINA Filmoteka

W grudniu 2018 roku wielka dama polskiego kina i teatru, Barbara Krafftówna, świętowała swoje 90. urodziny. W swojej, trwającej 66 lat karierze filmowej, grała u Andrzeja Wajdy, Kazimierza Kutza czy Stanisława Barei, choć dla większości widzów pozostaje przede wszystkim Honoratką z serialu „Czterej pancerni i pies”. Jedna z ulubionych aktorek Wojciecha Hasa (wystąpiła m.in. w „Szyfrach” i „Rękopisie znalezionym w Saragossie”) swoją najwybitniejszą kreację, a przy tym jedną z najciekawszych bohaterek polskiego kina, nieszczęśliwie zakochanej Felicji stworzyła w jego „Jak być kochaną”. Pokaz tego właśnie filmu w kinie Iluzjon, 18 listopada o godzinie 19.00, poprzedzi wyjątkowe spotkanie z aktorką, które poprowadzi Remigiusz Grzela. Wydarzenie wpisuje się w ciągle jeszcze trwający rok jubileuszowy artystki.

19:00 | JAK BYĆ KOCHANĄ? reż. Wojciech Jerzy Has, Polska 1962, 101 minut
20:40 | Spotkanie z Barbarą Krafftówną

Felicja (Barbara Krafftówna), popularna aktorka radiowa, lecąc do Paryża myślami wraca do czasów okupacji i swojej wielkiej, zakończonej tragicznie miłości do kolegi z teatru, Wiktora Rawicza (Zbigniew Cybulski), którego, poszukiwanego za zabójstwo rzekomego kolaboranta, ukrywała w swoim domu. Wewnętrzny monolog bohaterki rekonstruując bolesną historię ich związku, pokazuje, że poświęcenie kobiety nie wystarcza, by być kochaną, a jej miłość – nie ocala. To adaptacja powieści Kazimierza Brandysa i jedyny film szkoły polskiej z kobiecą bohaterką, eksponujący pomijany przez główne dzieła nurtu wojenny dramat „nieznanych żołnierzy” i tragedię niespełnionego, kobiecego losu. Lęk i poczucie zagrożenia jako codzienność wojny, życie jako teatr masek i pozorów, a przede wszystkim – Barbara Krafftówna w życiowej roli. Liczne nagrody, m.in. Złote Wrota w San Francisco i Złota Kaczka dla filmu roku.
Przegląd filmów z udziałem Krafftówny

Wcześniej w kinie Iluzjon pokazy innych filmów z udziałem aktorki w trwającym od 13-17 listopada przeglądzie pt. „Jak być kochaną?”. W programie znalazły się jej kreacje z lat 60. , zarówno komediowe – suflerki Flapci w „Jutro premiera” Janusza Morgensterna i Barbarki w „Upale” Kazimierza Kutza – jak i dramatyczne (nauczycielka Marta w „Cierpkich głogach” Janusza Weycherta).

13 listopada g. 18.00 | CIERPKIE GŁOGI, reż. Janusz Weychert, 1966, 82 minuty  

Polska prowincja lat 60. Marta Szymańska (Barbara Krafftówna) jest nauczycielką w wiejskiej szkole. Jej w miarę stabilne życie burzy powrót do wsi – po 6 latach – dawnego ucznia, Staszka Gilarza (Ryszard Filipski), wyrzuconego za zbyt nachalne adorowanie kobiety. Dodatkowo komplikuje je konflikt pryncypialnej nauczycielki z kierownikiem szkoły, dbającym bardziej o interesy swoje niż instytucji. Filmowa adaptacja słuchowiska Zofii Posmysz. Ciekawy obraz polskiej prowincji z charakterystycznymi typami, intrygami, uprzedzeniami, a przede wszystkim – niebanalny portret kobiety niezależnej, indywidualistki chcącej być wierną swoim wartościom i zmagającej się z niełatwym uczuciem.   

16 listopada g. 16.00 | JUTRO PREMIERA, reż. Janusz Morgenstern, 1962, 82 minuty

Marzenia początkującego dramaturga (Gustaw Holoubek) o wystawieniu jego sztuki zaczynają się spełniać, gdy chęć zagrania głównej roli wyraża gwiazda teatru „Studio”, Janina Radwańska (Irena Malkiewicz). Do obsady dołącza też protegowana reżysera (Wieńczysław Gliński) Basia Percykówna (Kalina Jędrusik). Wkrótce okazuje się, że swoją sztukę, rozgrywającą się poza sceną, pisze też życie – jest w niej i miłosny trójkąt, i nieoczekiwany finał, a jedną z głównym ról odegra suflerka Flapcia (Barbara Krafftówna). Adaptacja popularnej sztuki Jerzego Jurandota „Trzeci dzwonek” pokazująca teatr od kuchni i z dużym przymrużeniem oka. Żartobliwa satyra środowiskowa z gwiazdorską obsadą, która dodaje filmowej opowieści wiarygodności. W tle – Irena Dziedzic, Leopold Tyrmand i muzyka Krzysztofa Komedy. W zamierzeniu reżysera „coś lekkiego z gatunku filmu rozrywkowego”,  ponad pół wieku później – filmowe świadectwo epoki i zapis kawałka historii polskiego aktorstwa.

17 listopada g. 16.00 | UPAŁ, reż. Kazimierz Kutz, 1964, 85 minut  

Na prośbę premiera opustoszałym podczas letnich upałów miastem opiekują się dwaj Starsi Panowie (Jeremi Przybora i Jerzy Wasowski), którym pomaga Żeńska Drużyna Przeciwudarowa imienia Kupały pod przewodnictwem Zuzanny (Kalina Jędrusik). Wkrótce przyjdzie im stawić czoła kryzysowi dyplomatycznemu, wywołanemu wizytą ambasadora egzotycznego państwa (Wiesław Michnikowski), któremu wpadnie w oko Barbarka (Barbara Krafftówna), piękna kasjerka w barze mlecznym… Surrealistyczna komedia inspirowana Kabaretem Starszych Panów, telewizyjnym fenomenem drugiej połowy lat 50., próba przeniesienia na duży ekran wykreowanego przez twórców liryczno-absurdalnego  świata. Poetycki klimat, dowcip, purenonsens, a przede wszystkim – czołowi wykonawcy Kabaretu Starszych Panów z Wiesławem Gołasem, Kaliną Jędrusik i oczywiście Barbarą Krafftówną na czele. W chwili premiery przyjęty przez krytykę z mieszanymi uczuciami, dziś – jeden z najbardziej niezwykłych filmów w historii polskiego kina.

Więcej o przeglądzie: http://www.iluzjon.fn.org.pl/cykle/info/1102/barbara-krafftowna-jubileuszowo-cykl-filmowy.html 

Bilety w cenie 12-14 zł do nabycia online lub w kasie kina.

Kino Iluzjon ǀ ul. Narbutta 50a ǀ Warszawa

informacja prasowa

wtorek, 2 października 2018

Pisarki na ekrany! Cykl projekcji i spotkań poświęconych adaptacjom powieści napisanych przez kobiety

Hasło wywoławcze nowego cyklu jest przewrotną parafrazą znanej zachęty sprzed pół wieku „Piękne dziewczyny na ekrany!”, ale tym razem będziemy mówić nie o wyglądzie amatorek, lecz pisarskim potencjale kobiet.

Alina Janowska i Maria Zachwatowicz w filmie Femina, reżyseria Piotr Szulkin 

Zaledwie ¼ pełnometrażowych filmów fabularnych powstała w ostatnich latach na podstawie scenariuszy napisanych przez kobiety. Niektóre z nich były adaptacjami i zdobywały ważne nagrody filmowe, jak choćby Pokot według powieści Olgi Tokarczuk Prowadź swój pług przez kości umarłych. W cyklu Pisarki na ekrany! pokazywane filmy będę punktem wyjścia do spotkań z pisarkami i rozmów o ich kontakcie z przemysłem filmowym. Dzieła, które zaprezentujemy zawsze okazywały się wydarzeniami kulturalnymi, nawet jeśli wywoływały kontrowersje.

Zaplanowaliśmy pokazy filmów Femina Piotra Szulkina, Szamanka Andrzeja Żuławskiego, Wojna polsko-ruska Ksawerego Żuławskiego, Żurek Ryszarda Brylskiego oraz spotkania z Krystyną Koftą, Manuelą Gretkowską, Dorotą Masłowską, Olgą Tokarczuk. Sięgniemy też do archiwum polskiego kina po Lekarstwo na miłość według Joanny Chmielewskiej i Godzinę pąsowej róży według Marii Krüger. Zastanowimy się, jak zmieniały się oryginały w toku adaptacji, jak przebiegała współpraca pisarek z filmowcami, co jest przekładalne na język filmu, a co zostaje własnością literatury. Zapraszamy miłośników kina i książek, a przede wszystkich młode autorki, by skorzystały z doświadczenia naszych gościń.

Andrzej Łapicki i Kalina Jędrusik w filmie Lekarstwo na miłość

Cykl rozpoczniemy od adaptacji powieści Joanny Chmielewskiej Klin w reżyserii Jana Batorego (1965), najseksowniejszej komedii lat 60. z Kaliną Jędrusik w roli główniej. Zawód miłosny jako niepotrzebna strata czasu. Pomyłki telefoniczne, przestępstwa urzędnicze, kłopoty mieszkaniowe – typowe problemy ubiegłej epoki inscenizowane z dowcipem, wdziękiem, inteligencją. Dlaczego powieści Chmielewskiej tak rzadko przenoszono na ekran? Czy seksapil i vis comica wzajemnie się wykluczają czy potęgują? Czym różni się sztuka komiczna aktorów i aktorek? O fenomenie pisarskim Chmielewskiej i aktorskim Jędrusik porozmawiamy z Krzysztofem Tomasikiem, znawcą kina i autorem książki Seksbomby PRL-u. Zapraszamy 10 października o godz. 10:00 do FINA Wałbrzyska 3/5.

24 października zapraszamy na Feminę Piotra Szulkina (1990), ekranizację powieści Pawilon małych drapieżców i scenariusza Krystyny Kofty. Czy film służy powieściom kobiet? Z Krystyną Koftą porozmawiamy o tym jak wygląda proces tworzenia filmu i współpraca z reżyserami, najnowszej publikacji W szczelinach czasu (2018) oraz o miejscu kobiet w kulturze filmowej.

Filmoteka Narodowa–Instytut Audiowizualny
ul. Wałbrzyska 3/5
02-739 Warszawa
Sala Ziemia Obiecana | pierwsze piętro

informacja prasowa

czwartek, 11 listopada 2021

Co nowego w DCF | 11-18 listopada 2021

Dolnośląskie Centrum Filmowe zaprasza na Filmową Noc Niepodległości, przedpremierowo - na film o Kalinie Jędrusik: "Bo we mnie jest seks" oraz "Ucieczkę na Srebrny Glob". Poza tym - na stałe cykle: DKF Centrum i Filmowy Klub Seniorów.


WYDARZENIA

FILMOWA NOC NIEPODLEGŁOŚCI


Najlepsze polskie komedie

Jak co roku 11 listopada zapraszamy do kina DCF. W ramach Filmowej Nocy Niepodległości obejrzymy najlepsze polskie komedie z lat dwudziestych i trzydziestych poprzedniego wieku. Na pierwszym seansie spotykamy się już o 14:30!

11.11 | Wstęp na wszystkie pokazy jest bezpłatny. Darmowe wejściówki do odbioru trzy dni przed pokazami – od 8 listopada.

POKAZY PRZEDPREMIEROWE

Bo we mnie jest seks” | reż. Katarzyna Klimkiewicz | Polska 2021

Warszawa, lata 60. Przed ekranami czarno-białych odbiorników zasiadają miliony Polaków. I nagle ktoś przykuwa ich wzrok. To Kalina Jędrusik (Maria Dębska) – zjawiskowa aktorka i piosenkarka, która wnosi koloryt do bezbarwnej rzeczywistości. Kusi wdziękiem i seksapilem. Elektryzuje panów i oburza panie. Oto pierwsza seksbomba PRL-u, zwana polską Marilyn Monroe.

11.11 | godz. 18:15 | Bilety: 22 zł

13.11 | godz. 18:15 | Bilety: 22 zł

Od 12 listopada: „Ucieczka na Srebrny Glob” | reż. Kuba Mikurda | Polska 2021


CYKLE

DKF „Centrum”

15.11 | High-Rise | reż. Ben Wheatley | Wielka Brytania, Belgia 2015 | 119’

Seanse w każdy poniedziałek o godz. 19:00 | Bilety: 13 zł


Filmowy Klub Seniorów 

16.11 | Mr. Gaga | reż. Tomer Heymann | Niemcy, Szwecja, Holandia, Izrael 2015 | 99’

Seanse w każdy wtorek o godz. 12:00  | bilety: 13 

informacja prasowa

czwartek, 4 listopada 2021

Co nowego w DCF | 5-11 listopada 2021

W najbliższym czasie Dolnośląskie Centrum Filmowe zaprasza na projekcję "Testu pilota Pirxa" w reż. Marka Piestraka, połączoną ze spotkaniem z twórcami. Przede wszystkim zaś - na Filmową Noc Niepodległości z koncertem piosenek z lat 20. i 30. Ponadto odbędą się pokazy przedpremierowe i premiery.

WYDARZENIA

TEST PILOTA PIRXA | POKAZ FILMU I SPOTKANIE Z TWÓRCAMI

W związku z  setną rocznicą urodzin najwybitniejszego przedstawiciela polskiej fantastyki i jednego z najpoczytniejszych pisarzy science-fiction na świecie Stanisława Lema, rok 2021 został ogłoszony Rokiem Stanisława Lema. Z tej okazji Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu wraz z Dolnośląskim Centrum Filmowym organizuje pokaz filmu „Test Pilota Pirxa” z 1978 r. w reżyserii Marka Piestraka. Po pokazie filmowym odbędzie się spotkanie z odtwórcą jednej z głównych ról Zbigniewem Lesieniem, grającym I pilota Johna Caldera (członka załogi „Goliatha”) oraz z reżyserem Markiem Piestrakiem.

6.11 | godz. 16:00 | Wstęp bezpłatny, wejściówki do odebrania w kasach kina


FILMOWA NOC NIEPODLEGŁOŚCI

Lata 20., lata 30. Piosenki w starym kinie

Zapraszamy na premierowy koncert Lata 20., lata 30. Piosenki w starym kinie w ramach Filmowej Nocy Niepodległości, który odbędzie się 10 listopada o godz. 20:00 w Dolnośląskim Centrum Filmowym we Wrocławiu. Wystąpią: Justyna Szafran, Katarzyna Emose Uhunmwangho, Artur Caturian, Tomasz Leszczyński. Zagrają: Rafał Karasiewicz (fortepian), Maciej Mazurek (gitara), Jakub Olejnik (kontrabas). Prowadzenie: Jarosław Perduta i Marek Kocot.

10.11 | godz. 20:00 | Bilety: 50 zł

Najlepsze polskie komedie

Jak co roku 11 listopada zapraszamy do kina DCF. W ramach Filmowej Nocy Niepodległości obejrzymy najlepsze polskie komedie z lat dwudziestych i trzydziestych poprzedniego wieku. Na pierwszym seansie spotykamy się już o 14:30!

11.11 | Wstęp na wszystkie pokazy jest bezpłatny. Darmowe wejściówki do odbioru trzy dni przed pokazami – od 8 listopada.

POKAZY PRZEDPREMIEROWE

„Truflarze” | reż. Michael Dweck, Gregory Kershaw | Grecja, USA, Włochy | 2020

Magiczny, czarujący, pełen ciepła i humoru film o ludziach, którzy znaleźli swój przepis na szczęście – od lat, w lasach włoskiego Piemontu, zbierają razem ze swoimi psami trufle i nie wyobrażają sobie, że mogliby robić cokolwiek innego. Wyprodukowany przez Lucę Guadagnino, reżysera „Tamtych dni, tamtych nocy” wyjątkowy dokument, który zachwycił widzów i krytyków na całym świecie.

6.11 | godz. 18:00 | Bilety: 22 zł


„Bo we mnie jest seks” | reż. Katarzyna Klimkiewicz | Polska 2021

Warszawa, lata 60. Przed ekranami czarno-białych odbiorników zasiadają miliony Polaków. I nagle ktoś przykuwa ich wzrok. To Kalina Jędrusik (Maria Dębska) – zjawiskowa aktorka i piosenkarka, która wnosi koloryt do bezbarwnej rzeczywistości. Kusi wdziękiem i seksapilem. Elektryzuje panów i oburza panie. Oto pierwsza seksbomba PRL-u, zwana polską Marilyn Monroe.

11.11 | godz. 18:15 | Bilety: 22 zł

13.11 | godz. 18:15 | Bilety: 22 zł


PREMIERY OD 5 LISTOPADA

„Spencer” | reż. Pablo Larraín | Niemcy, Wielka Brytania, Chile, 2021

„Wszystkie nasze strachy” | reż. Łukasz Ronduda, Łukasz Gutt | Polska 2021

PREMIERA OD 11 LISTOPADA


„Pitbull” | reż. Patryk Vega | Polska 2021

CYKLE

DKF „Centrum”
8.11 | Tajemnice Silver Lake | reż. David Robert Mitchell | USA 2018 | 139’
Seanse w każdy poniedziałek o godz. 19:00 | Bilety: 13 zł

Filmowy Klub Seniorów 
09.11 | Nomadland | reż. Chloé Zhao | USA 2020 | 108’
Seanse w każdy wtorek o godz. 12:00  | bilety: 13 

informacja prasowa

czwartek, 21 grudnia 2017

Krystyna Sienkiewicz: Komediantka liryczna /recenzja książki/

W atrakcyjnie napisanej biografii Grzegorza Ćwiertniewicza, poświęconej Krystynie Sienkiewicz, możemy poznać tę wspaniałą, niepowtarzalną aktorkę jeszcze lepiej i żałować, że polska Giulietta Masina nie trafiła na swojego Felliniego.
 
Wydawnictwo Marginesy
Wydawnictwie Marginesy ukazała się obszerna biografia Krystyny Sienkiewicz - wszechstronnej aktorki o zacięciu komediowym, która obchodzi w tym roku podwójny jubileusz: sześćdziesięciolecie pracy artystycznej oraz osiemdziesiąte urodziny. Nazwana przez Krzysztofa Teodora Toeplitza "różowym zjawiskiem STS-u", zaczynała swoją karierę jeszcze wcześniej, nim trafiła do teatru satyryków, statystując w filmie Leonarda Buczkowskiego "Sprawa pilota Maresza" (1955). Jednak to właśnie Studencki Teatr Satyryków stał się dla studentki Akademii Sztuk Pięknych szkołą aktorstwa estradowego, która ukształtowała nie tylko jej wizerunek sceniczny "komediantki lirycznej", ale również wprowadziła ją w krąg ówczesnych elit intelektualnych. 
 
Kabaret Olgi Lopinskiej, skan
Autor biografii  - Grzegorz Ćwiertniewicz nie tylko bardzo rzetelnie dokumentuje i opisuje rozliczne role filmowe, kabaretowe i teatralne zacnej Jubilatki, ale wprowadza nas także za kulisy - pozwala wejść w prywatność Krystyny Sienkiewicz, która dzięki temu jawi się nie tylko jako "kobieta sukcesu" - uzdolniona, piękna i kochana, ale również jako krucha istota, pozbawiona prawdziwego dzieciństwa, stwarzająca sobie jego namiastki. Chociaż sama artystka wpuściła nas niejako do swego intymnego świata, publikując autobiograficzą opowieść "Cacko" - znakomicie zaprojektowaną, zilustrowaną bajecznie barwnymi pracami artystki, jak też znakomitymi fotografiami, to jednak monografia, o której mowa, jest po męsku precyzyjna i uporządkowana. Pozwala usystematyzować wiedzę o lubianej przez wszystkich bez wyjątku Pani Krysi. Znajdziemy w niej też liczne, nie publikowane dotąd fotografie, rysunki, zeskanowane dokumenty, usystematyzowane dane faktograficzne, nie mówiąc już o sprawach tak oczywistych, jak kalendarium.

Bachorstwo zamiast dzieciństwa

 
Mała Krysia z mamą i bratem Rysiem, skan
Bachorstwem zwykła nazywać swoje dzieciństwo Krystyna Sienkiewicz, cytując słowa Jeremiego Przybory, albowiem było ono bardzo traumatyczne. Rodzina Krystyny Sienkiewicz pochodzi spod Grodna - z Sopoćkiń, nie oszczędziły jej więc wojenne dramaty. Pamięć dzieciństwa zatarła się z czasem na skutek dziejowych traum. Rodzice - ludzie wykształceni i światli - otaczali ją miłością i poświęcali wiele czasu, szczególnie matka, po której - jak twierdzi pani Krystyna - odziedziczyła swoje talenty. Najpierw gestapowcy aresztowali ojca - Edwarda Sienkiewicza, który przebywał następnie w obozach koncentracyjnych i nigdy już nie powrócił. A w 1944 roku zmarła matka Krystyny - Anna. Dziewięcioletnią dziewczynką zaopiekowali się państwo Tarkowscy, a następnie stryjeczna siostra ojca - Janina Pieńkowska. Jej dom w Szczytnie stał się dla małej Krysi drugim domem rodzinnym. Brat Rysio pozostawał w tym czasie w warszawskim domu dziecka, ponieważ z powodu straszliwej biedy ciotka Pieńkowska nie mogła go wziąć do siebie. Z czasem dołączyła do brata, który bardzo za nią tęsknił i oboje zamieszkali w domu dziecka w Aleksandrowie Łódzkim. Jego kierownik, Władysław Birencwaig, zadbał o jej edukację. Pobyt w sierocińcu był krótki - zamieszkała u krewnych. Potem z Londynu odezwał się brat ojca - Mieczysław, który zaczął jej pomagać finansowo. Po ukończeniu liceum sztuk plastycznych Krystyna rozpoczęła studia na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Uczyła się świetnie i wkrótce dostrzeżono także jej delikatną urodę. Role filmowe, okres STS-u - jej kariera potoczyła się błyskawicznie.

Życie osobiste i kariera

 
z Kalina Jędrusik, Lekarstwo na miłość, skan
Grzegorz Ćwiertniewicz opisuje szczegółowo przyjaźnie, a także miłości Krystyny Sienkiewicz, jej małżeństwa oraz "wicie gniazd", jak to nazywa aktorka, pragnąca odtworzyć utracone rodzinne gniazdo. Mając rozliczne talenty i będąc osobą o niezwykle twórczej wyobraźni, jest przy tym bardzo konsekwentna i udaje się jej stworzyć takie magiczne miejsca, wypełnione własnoręcznie zrobionymi bibelotami, namalowanymi przez siebie obrazami, starannie dobranymi secesyjnymi sprzętami... Przede wszystkim jest to przestrzeń, do której każdy jest zaproszony, w której znajduje nie tylko piękno, ale także ciepło i życzliwość.

Opis osobistego życia artystki splata się z jej życiem scenicznym - począwszy od pierwszych ról w filmach Leonarda Buczkowskiego, poprzez liczne programy STS-u, spektakle telewizyjne, w tym niezapomniany "Apetyt na czereśnie" Agnieszki Osieckiej, niezwykle popularne kabarety, m.in. Starszych Panów i Olgi Lipińskiej, aż po seriale i recitale ("Śmiechoterapia"). Jeszcze w 2013 roku Krystyna Sienkiewicz wystąpiła w spektaklu teatralnym w reżyserii Dariusza Taraszkiewicza "Harold i Matylda", a także wydała autobiografię. Żywotność i aktywność Krystyny Sienkiewicz, mimo ukończonych osiemdziesięciu lat, jest doprawdy imponująca, zważywszy jej problemy ze zdrowiem. 
 
Krystyna z psem, kotem i lalką/skan
W atrakcyjnie napisanej biografii Grzegorza Ćwiertniewicza możemy poznać tę wspaniałą, niepowtarzalną aktorkę jeszcze lepiej. Mimo tylu ról pozostaje niedosyt, że nasza polska Giulietta Masina nie natrafiła na swego Felliniego. Ale i tak kochamy i podziwiamy panią Krystynę wszyscy, bez wyjątku.


Książka Grzegorza Ćwiertniewicza "Krystyna Sienkiewicz. Różowe zjawisko" ukazała się w Wydawnictwie Marginesy.

Recenzja ukazała się na portalu Kulturaonline w grudniu 2015 roku.

Dedykacja Artystki na stronie książki biograficznej "Krystyna Sienkiewicz"


piątek, 8 lipca 2022

Trzech Tenorów Fotografii. Neugebauer, Plewiński, Rolke we wrocławskiej Galerii FOTO GEN

Galeria Foto-Gen zaprasza na wystawę fotografii trzech wybitnych polskich fotografów: Jerzego Neugebauera, Wojciecha Plewińskiego i Tadeusza Rolke. 9 lipca 2022, w godz. 14.00-16.00 będzie można spotkać się z autorami wystawy „Trzech Tenorów Fotografii”, które poprowadzi kurator Waldemar Płusa.

Kalina Jędrusik, fot. Jerzy Neugebauer

Urodzeni przed drugą wojną światową w odstępie 8-9 miesięcy. Dwóch w Warszawie, jeden w Łodzi. Trzej Tenorzy Fotografii. Wojciech, Tadeusz i najmłodszy – Jerzy. Dziś mają razem 278 lat. Ponad ćwierć tysiąclecia. Wojciech Plewiński mieszka w Krakowie, Tadeusz Rolke w Warszawie, a Jerzy Neugebauer w Łodzi.

Dziesiątki tysięcy zdjęć – głównie na kliszach o różnych wymiarach – od małego obrazka po rozmiary studyjne. Dziesiątki rozmaitych aparatów, tysiące lokalizacji, niezliczone modelki – rzadziej modele, artyści, ludzie zwykli i niezwykli, zdarzenia. Politycy (czasami), poeci, wspaniałe aktorki i aktorzy, reżyserzy – ci z Oscarami i ci bez. Kobiety kochane i podziwiane. Ubrane. I nagie. Pejzaże Polski i innych krajów. Ruiny miast. Ludzki trud. Radość i smutek. Życie w całej krasie.

Modelka, sesja dla redakcji ELLE, Paryż, fot. Tadeusz Rolke

Można by tak w nieskończoność wyliczać tematy zdjęć naszych bohaterów. Wszyscy trzej fotografowali mniej więcej w tym samym czasie. Ale najszybciej zaczął Tadeusz. Już podczas drugiej wojny światowej. To jego wchłonęło życie wojennej Warszawy i powojennych jej ruin…

W latach 50. już wszyscy trzej zarabiali na życie swoim okiem. To ciekawe, że do fotografowania wystarczało wtedy tylko jedno oko. Ale jakie! Każdy z nich patrzył przez obiektyw w odmienny sposób. Rolke często wychodził na ulice. Neugebauer pracował częściej w improwizowanych studiach, a Plewiński spędzał coraz więcej czasu w teatrach Krakowa. Potem czasopisma, teatry, filmy, moda i ulica. I tak im zostało do teraz…

Sławomir Mrozek, fot. Wojciech Plewiński

Jerzy Neugebauer już nie fotografuje. Jego najważniejszym cyklem są zdjęcia z 1975 roku. Jako jedyny fotografował ostatni koncert Artura Rubinsteina w Polsce. Dwa zdjęcia z tego cyklu pokazujemy na wystawie.

Tadeusz Rolke ciągle tworzy. Przemierza kraj, otwierając wystawy i robiąc zdjęcia modelkom – stały się one jego życiową pasją. Choć, jak sam mówi, to zdjęcia z cyklu, który zajął i zajmuje artyście ostatnie 20 lat życia – Tu byliśmy są esencją jego twórczości.

Wojciech Plewiński – najbardziej zorganizowany z tej trójki. Dziesiątki wspaniałych cykli, dokumentów minionego czasu. Wielkie i uporządkowane archiwum. A w nim chyba najważniejszy jest cykl z pierwszego wyjazdu Wojciecha za granicę poświęcony Włochom z roku 1957.

Trzech Tenorów Fotografii. Trzy różne osobowości, trzy różne sposoby patrzenia na świat, trzy różne style, wrażliwości i wszystko, co w słowie „tenor” znajdziemy. Wystawa, która po raz pierwszy i jako jedyna pozwoli tym Trzem Tenorom spotkać się na jednej, najważniejszej scenie, jaką jest życie.

Waldemar Plusa, kurator wystawy

Akt z ręką, fot. Wojciech Plewiński

Jerzy Neugebauer (ur. 1930, Łódź) – portrecista i fotograf teatralny, członek Związku Polskich Artystów Fotografików, Łódzkiego Towarzystwa Fotograficznego oraz The Royal Photographic Society of Great Britain. Związany z łódzkimi teatrami: Teatrem Wielkim, Teatrem Nowym im. Kazimierza Dejmka, Teatrem im. Stefana Jaracza i Teatrem Powszechnym. Dwukrotnie uhonorowany odznaką „Zasłużony Działacz Kultury”, nagradzany w Polsce i za granicą, m.in. tytułem Artiste FIAP, pierwszą nagrodą Międzynarodowego Triennale Fotografii Teatralnej w Jugosławii, Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.

Wojciech Plewiński (ur. 1928, Warszawa) – związany z Krakowem, fotograf teatralny i uliczny, autor ponad 500 okładek tygodnika „Przekrój”. Członek Związku Polskich Artystów Fotografików oraz Międzynarodowej Federacji Sztuki Fotograficznej. Dokumentował spektakle, m.in. w Narodowym Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie i Teatrze Polskim we Wrocławiu. Fotograf środowiska artystycznego w Krakowie. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Złotym Krzyżem Zasługi. Nagradzany głównie za fotografie teatralne.

Tadeusz Rolke (ur. 1929, Warszawa) – prekursor polskiego powojennego fotoreportażu, fotograf modowy, dokumentalista środowisk kulturotwórczych i społeczności romskiej. Współpracował z polskimi i zagranicznymi tytułami, takimi jak: „Świat Młodych”, „Przekrój”, magazyn „Gazety Wyborczej”, „Die Zeit” czy „Art”. Odznaczony Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Członek Związku Polskich Artystów Fotografików. Fotografuje od ponad 70 lat, tworzy w Polsce i za granicą (RFN, Włochy). Jego archiwum w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie liczy ponad 62 000 negatywów oraz 4 000 slajdów. Współtwórca wydawnictwa edition.fotoTAPETA.

9 lipca 2022, godz. 14.00-16.00
Trzech Tenorów Fotografii – spotkanie autorskie

Spotkanie z autorami wystawy „Trzech Tenorów Fotografii” – Jerzym Neugebauerem, Wojciechem Plewińskim i Tadeuszem Rolke.

Jest to pierwsze takie spotkanie wszystkich trzech artystów, z których każdy wywarł znaczący wpływ na polską powojenną fotografię. Artyści opowiedzą o początkach swojej przygody z fotografią, podzielą się anegdotami i historiami kryjącymi się za ich obrazami.

Moderatorem spotkania będzie Waldemar Płusa, kurator wystawy.

Z uwagi na ograniczoną liczbę miejsc (40), prosimy o wcześniejsze zapisy wysyłając na adres galeria.foto-gen@okis.pl swoje imię i nazwisko oraz numer telefonu. Listę zamykamy w piątek 8 lipca o godz. 17.00.

Wstęp na spotkanie jest niebiletowany

Organizator:

Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu – Instytucja Kultury Samorządu Województwa Dolnośląskiego

Galeria FOTO-GEN Ośrodka Kultury i Sztuki we Wrocławiu – Instytucji Kultury Samorządu Województwa Dolnośląskiego

informacja prasowa

środa, 18 marca 2020

Wirtualne wystawy z gwiazdami polskiego kina!

Bez wychodzenia z domu Fototeka FINA zapewnia możliwość oglądania wyjątkowych, specjalnie stworzonych z myślą o wirtualnych odbiorcach kultury albumów z serii „Aktorzy o sobie”. Piękne, często nieznane ujęcia największych gwiazd polskiego kina połączone z ich osobistymi wspomnieniami dostępne są bezpłatnie na: fototeka.fn.org.pl.

Z zasobów FINA, fototeka.fn.org.pl

FINA


Zbigniew Cybulski, Franciszek Pieczka, Teresa Tuszyńska, Emil Karewicz, Barbara Krafftówna, Wiesław Gołas, Tadeusz Janczar, Kalina Jędrusik, Jan Himilsbach, Tadeusz Łomnicki, Elżbieta Czyżewska, Andrzej Łapicki, Bronisław Pawlik, Danuta Szaflarska, Roman Wilhelmi, Małgorzata Braunek i wiele innych znakomitych postaci polskiej sceny uwiecznionych m.in. na fotosach z planu można oglądać w serwisie FOTOTEKA Filmoteki Narodowej – Instytutu Audiowizualnego (www.fototeka.fn.org.pl).

Wyjątkowe albumy zawierające często nieznane ujęcia wielkich gwiazd polskiej sceny i ekranu połączone z ich osobistymi wspomnieniami oraz anegdotami z życia i planu to wspaniała okazja do spędzenia czasu z kulturą w domowym zaciszu. Z każdym dniem, zespół Filmoteki Narodowej – Instytutu Audiowizualnego (FINA) będzie prezentować albumy poświęcone kolejnym wielkim aktorom polskiej sceny i filmu.

Albumy z serii „Aktorzy o sobie” poprzez odpowiednio dobrane wypowiedzi aktorów i ich zdjęcia, tworzą ich własną, osobistą opowieść o stosunku do zawodu, kolejnych rolach filmowych i o tajemnicach ich warsztatu.

informacja prasowa

sobota, 14 października 2017

50. WROSTJA – Jubileusz niezwykłego festiwalu monodramów (relacja)

O początkach festiwalu monodramów, ich charyzmatycznym pomysłodawcy i organizatorze – Wiesławie Gerasie, jubileuszowych publikacjach i najciekawszych monodramach tegorocznej edycji.

plakat ubiegłorocznych WROSTJA

W dniach od 17 do 24 października odbyły się Wrocławskie Spotkania Teatrów Jednego Aktora. Ten wyjątkowy w skali światowej festiwal monodramów święcił w tym roku swoje 50-lecie.

Na początku był … Geras


Jubileuszowe wydawnictwo, Klub Krytyki Teatralnej/ Polska Sekcja IATC : Wydawnictwo Skorpion


Nie byłoby to zapewne możliwe bez pomysłodawcy i niestrudzonego organizatora – dyrektora festiwalu, Wiesława Gerasa. Temu niezwykłemu człowiekowi, który nie tylko czuwał nad organizacją festiwali, ale także je programował, jeżdżąc po świecie i zapraszając do Wrocławia (i nie tylko) wybitnych artystów, wielokrotnie też inspirował wielu aktorów do zagrania monodramów, została poświęcona jubileuszowa książka o znamiennym tytule: ”50 lat WROSTJA. Po teatrze jednego aktora oprowadza Wiesław Geras”. Została wydana przez Klub Krytyki Teatralnej/Polska Sekcja IATC, pod redakcją Tomasza Miłkowskiego i zawiera – oprócz rozmowy z twórcą festiwalu – wspomnienia aktorów, teatrologów, dziennikarzy, którzy w kolejnych edycjach uczestniczyli ”od zawsze”. Dzięki temu historia tego niezwykłego festiwalu opowiedziana jest barwnie i polifonicznie.

Siemion ojcem założycielem


Początków trzeba szukać w połowie lat 60., które prof. Janusz Degler określa złotym okresem w kulturze Wrocławia. Jego zdaniem, ten rodzaj teatru stwarzał nie tylko szansę  na ujawnienie siebie – własnego warsztatu i sił twórczych. 17 października 1966 roku Danuta Michałowska zaprezentowała w Piwnicy Świdnickiej monodram na podstawie powieści ”Komu bije dzwon” Ernesta Hemnigwaya. Tak rozpoczął się trwający do 23 października Ogólnopolski Przegląd Teatrów Jednego Aktora. Jednakże za ”ojca założyciela” Tomasz Miłkowski uznał Wojciecha Siemiona, który wystąpił z monodramem ”Zdrada” według Izaaka Babla.

W ”Zdradzie” – twierdzi autor ”Impulsu, czyli jak to się zaczęło” – demonstrował Siemion swoje odkrycie estetyczne – wykazywał, że nie dość powołać na scenie postać, trzeba ją jeszcze skomentować, nie tyle być nią, ile być obok niej, opowiadać ją w taki sposób, jakby się nią było. Trudna to sztuka (…), jak zachować bliskość i dystans jednocześnie, ale aktor umiał odnaleźć ten właściwy ton. Stąd aplauz, z jakim spotkał się na festiwalu jego spektakl.

Poza spektaklami, w których wystąpili aktorzy tak znani i wybitni, jak Ryszarda Hanin, Kalina Jędrusik, Andrzej Łapicki i inni, odbywały się także spotkania z aktorami i gośćmi festiwalu, wśród których były takie nazwiska, jak Tadeusz Różewicz czy wspomniany Wojciech Siemion… Codziennie dyskutowano o obejrzanych monodramach, a na spektakle ”waliły tłumy”, jak pisał nieżyjący, znany wrocławski dziennikarz Tadeusz Burzyński. Kolejne przeglądy miały już charakter konkursu, a laureatem pierwszej nagrody – Nagrody Głównej Ministra Kultury i Sztuki – został Tadeusz Malak -  za monodram ”W środku życia” na podstawie tekstów Tadeusza Różewicza. On też otworzył tegoroczne jubileuszowe WROSTJA, odwołując się do tamtego przedstawienia: "Powrót do źródeł... od Różewicza... i dalej...”.

 Tadeusz Malak w monodramie "Powrót do źródeł...", Wrocław 2016

Hamlet Geta


W kolejnym roku Eugeniusz Get-Stankiewicz zaprojektował grafikę zatytułowaną ”Hamlet”, która stała się oficjalnym logo festiwalu, a także znalazła się na okładkach serii wydawniczej poświęconej monodramom – ”Czarnej książeczce z Hamletem”.  Serii, dodajmy, zupełnie unikalnej. Ukazało się w niej 17 publikacji, z czego trzy w tym roku: ”166 monodramów” Tomasza Miłkowskiego, ”Wypowiedzieć człowieka. Poezjoteatr Tadeusza Malaka” Katarzyny Flader-Rzeszowskiej oraz ”Lidii Danylczuk droga ku sobie” Iryny Wołyćka-Zubko. Dodajmy, że każda taka książeczka miała swoją promocję, podczas której nie tylko o niej dyskutowano. Zazwyczaj aktor, który był jej bohaterem, prezentował również swoje monodramy – we fragmentach i w całości.


Ukraińska aktorka Lidia Danylczuk – jedno  z wielu odkryć Wiesława Gerasa – gościła w Polsce wielokrotnie ze swoim ”Teatrem w Koszyku”, który charakteryzuje się nowatorską syntezą słowa, obrazu i dźwięku. W tym roku zaprezentowała monodram "Do źródeł. Głos cichego odmętu", na podstawie tekstu Nedy Neżdany, poruszającego historię głodu na Ukrainie w latach 30.

Geras znaczy dobry


Wielkim atutem jubileuszowego wydawnictwa ”50 lat WROSTJA” jest nie tylko zebranie i uporządkowanie informacji na temat wrocławskiego festiwalu monodramów, ale – a może dla czytelnika przede wszystkim – głosy aktorów, którzy bywali we Wrocławiu ze swoimi spektaklami, a także osób aktywnie uczestniczących w festiwalu w różnych rolach. Dzięki nim poznajemy też trochę ten festiwal od kulis.

Birutė Mar odkrywa dla nas, że słowo ”geras” znaczy po litewsku ”dobry”.
Teraz, po prawie dwudziestu latach  - wspomina aktorka – rozumiem, że Pan Wiesław Geras był wówczas tym dobrym człowiekiem, litewskim ”Gerasem” przysłanym mi przez los, który inspirował do tworzenia, rozwoju, doskonalenia się. (…) Wrocław stał się moim miastem rodzinnym tak jak WROSTJA moim rodzinnym festiwalem, gdzie zagrałam wszystkie swoje spektakle, gdzie chce się powrócić i spotkać starych dobrych przyjaciół, gdzie zawsze ktoś na mnie czeka.

Lidia Danylczuk nazywa Wiesława Gerasa żartobliwie ”rycerzem jednego aktora”, a Katarzyna Flader-Rzeszowska ”człowiekiem z pasją”. Z kolei Krzysztof Gordon podziwia jego świeżość patrzenia na teatr, na aktora, na spektakl, zaś  Krzysztof Grabowski – kompetencje  i szybkość działania: 

Byłem wielokrotnie świadkiem – pisze żartobliwie – jak Wiesław Geras, znany wszystkim służbom w Polsce jako szef mono mafii, zapytany, czy ma jakiś pomysł, kogo można by zaprosić ze spektaklem, odpowiadał, że zaraz coś napisze. Wracał po 30 minutach z pełnym programem na najbliższe dwie edycje festiwalu.

Bogusław Kierc określa Wiesława Gerasa mianem ”jasnoksiężnika”, a Wiesław Komasa nazywa ”Sir Wiesławem” i jedną z najbarwniejszych postaci w historii Teatru Jednego Aktora. Zaś Piotr Konrad, próbując odpowiedzieć na pytanie, czym jest teatr jednego aktora, dochodzi do wniosku, iż jest to ”teatr jednego Gerasa”.

Wiesław Geras, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Tych wypowiedzi i przemyśleń, nie stroniących od anegdoty i błyskotliwych bon motów, jest we wspomnianej  publikacji o wiele więcej. Zachęcam gorąco wszystkich, którzy lubią monodramy i są ciekawi takich charyzmatycznych postaci, jak pan Wiesław Geras, aby sięgnęli do niej. Osobiście zawdzięczam dyrektorowi festiwalu nie tylko możliwość obejrzenia wielu wspaniałych spektakli, których bez Niego nie miałabym szansy zobaczyć, a w konsekwencji – doznać  wielu niezapomnianych wrażeń. Chylę również czoła przed Jego pasją, determinacją i wrażliwością, dzięki którym stworzył zjawisko tak niebywałe, a zarazem tak trwałe.

WROSTJA A.D. 2016


W tym roku spektakle celowo były prezentowane w różnych miejscach, które przypominały historię festiwalu – począwszy od Piwnicy Świdnickiej, gdzie wszystko się zaczęło, poprzez scenę PWST, Teatru Lalek, Biura Festiwalowego IMPART, Teatr Polski, Teatr Muzyczny Capitol, po miejsca zupełnie nowe, ale znaczące,  jak nowo powstałe Muzeum Teatru im. Henryka Tomaszewskiego, gdzie odbyła się sesja o stanie i kondycji teatru jednego aktora, zaprezentowano wystawę fotografii oraz nowe publikacje.

Spośród wielu interesujących monodramów, obejrzanych podczas jubileuszowego festiwalu, chciałabym więcej miejsca poświęcić szczególnie dwóm. Pierwszym jest ”Żmija” - według prozy Aleksandra Tołstoja i w wykonaniu Doroty Stalińskiej, drugim zaś ”Anioły Dostojewskiego”, które zaprezentowała litewska aktorka Birutė Mar

”Żmija” – jubileuszowy monodram Doroty Stalińskiej


”Żmija” to spektakl, który jest swoistym fenomenem. Powstał w 1978 roku (sic!), a więc blisko czterdzieści lat temu i najpierw otrzymał I Nagrodę na 13. OFTJA w Toruniu, a następnie Grand Prix na 11. WROSTJA w 1987 roku.  Jednakże prawdziwym zdumieniem napawa fakt, iż grany był przez wiele lat, a liczba przedstawień przekroczyła cztery tysiące!  Kiedy aktorka wznowiła go, prezentując ponownie podczas festiwalu ”W remizie” na Helu, w 2015 roku, nie mogła wejść do środka, tak wielu chętnych usiłowało bezskutecznie dostać się na widownię. To dowodzi, że są spektakle, które się nie starzeją. We Wrocławiu Stalińska zaprezentowała ”Żmiję” w ramach festiwalu po raz czwarty – przy wypełnionej sali. W ten sposób uczciła jubileusz WROSTJA, ale również własny jubileusz 40-lecia pracy artystycznej.

Monodram ten jest autorski w pełnym tego słowa znaczeniu – aktorka wybrała tekst, opracowała go, wyreżyserowała, stworzyła scenografię oraz kostium i własnoręcznie je wykonała (poza wojskowym płaszczem i butami). Jej bohaterka – Olga Wiaczesławowna Zołotowa jest rodzajem Kandyda w spódnicy (w spodniach także). Urodzona w inteligenckiej rodzinie, traci najbliższych w wyniku Rewolucji Październikowej, a sama – mimo ran i uwięzienia – przeżywa i próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Zakochana w poznanym podczas pobytu w szpitalu dowódcy o sokolich oczach, wstępuje do armii i robi wszystko, co on każe. Uczy się jeździć konno, strzelać, znosi wszelkie trudy, bo on jest teraz jej ”rodziną”. Dowódca jest  przy tym powściągliwy i traktuje ją początkowo po ojcowsku, by z czasem zauważyć w niej kobietę, ale nigdy tego nie wykorzystuje. Przed samobójczym, nakazanym przez dowództwo atakiem, wyznaje jej miłość, po czym... ginie. Dziewczyna niczego poza walką nie umie i kiedy nastaje czas pokoju, nie potrafi odnaleźć się w tzw. zwyczajnym życiu. Jest samotna, zamknięta w sobie i staje się łatwą ofiarą pomówień i intryg. Pełne determinacji próby zademonstrowania otoczeniu, że jest normalną kobietą, pragnącą kochać i być kochaną, kończą się tragicznie.

Dorota Stalińska w monodramie "Żmija", WROSTJA 2016

Dorota Stalińska znakomicie pokazuje dramat swojej bohaterki, opowiadając jej historię w formie retrospekcji, od momentu, kiedy to kobieta znajduje się w więzieniu i jest przesłuchiwana, a jednocześnie przygląda się swojemu życiu, próbując zrozumieć, jak to się stało, że zabiła człowieka. Nawiązuje kontakt z publicznością, jakby w oczekiwaniu, że ktoś jednak zrozumie jej dramat. Gra zarówno naznaczoną dramatycznymi przejściami bohaterkę – doświadczoną i nieufną, by za chwilę zmienić się w młodą, niewinną dziewczynę, jaką była na początku. Czasami tragiczna, niekiedy tragikomiczna, zabawna – zawsze prawdziwa i wiarygodna. Taka jest Olga Doroty Stalińskiej: komiczna, gdy uczy się konnej jazdy (wszystko rozgrywa się na naszych oczach), liryczna i trochę zabawna, gdy jesteśmy świadkami jej pierwszej rozkwitającej miłości, tragiczna – gdy  rozpacza po śmierci ukochanego. Piękna jest scena, w której zakochani spędzają ostatnią noc przy ognisku, a mężczyzna śpiewa miłosną pieśń po ukraińsku. Stalińska wyczarowuje przed nami tę scenę tak znakomicie, że ”widzimy” dwoje zakochanych, czujemy atmosferę tej chwili… Prawdziwa mistrzyni! Pod koniec spektaklu, kiedy emocje sięgają zenitu, właściwie bez zastrzeżeń stajemy po stronie ”skrzywdzonej i poniżonej” bohaterki tej opowieści.

Sądzę, że ponadczasowość tego monodramu wynika nie tylko z przesłania utworu, w którym ukazano, jak historia i ludzka podłość mogą zniszczyć życie człowieka. To także, a może przede wszystkim zasługa aktorki, która potrafiła tę prawdę w sposób wiarygodny przekazać środkami scenicznymi, z upływem lat robiąc to coraz bardziej świadomie i dojrzale. 

Wywiad z Dorotą Stalińską - pod tym linkiem.


”Anioły  Dostojewskiego” i Birutė Mar


Prawdziwym brylantem 50. WROSTJA była litewska aktorka Birutė Mar, która tym razem zaprezentowała monodram na kanwie prozy Fiodora Dostojewskiego. Tytuł został zaczerpnięty z opowiadania "Chłopczyk na gwiazdce u Pana Jezusa", bo też dziecko – niewinne, skrzywdzone, poniżone, cierpiące biedę i głód – jest bohaterem tego spektaklu. Tacy ”niewinni aniołowie” pojawiają się w różnych tekstach Dostojewskiego.

Dziatki kochajcie szczególnie – naucza starzec Zosima w ”Braciach Karamazow – albowiem również i one są bezgrzeszne jako anioły i żyją ku rozrzewnieniu, ku oczyszczeniu serc naszych, niejako będąc dla nas wskazówką. Biada temu, kto skrzywdził dziecko.
Tymczasem dzieci są krzywdzone nieustannie: uwiedzione, naiwne nieletnie dziewczęta, marzące o miłości, które wykorzystano cynicznie, nigdy już nie będą potrafiły kochać, będą tylko ranić innych, jak Gruszeńka z ”Z braci Karamazow” czy naiwna dziewczyna z ”Białych nocy”. 
Birutė Mar wchodzi w rolę każdej z postaci w sposób tak naturalny, że to aż zdumiewające. Wkłada męski płaszcz i jest Stawroginem opowiadającym, jak doprowadził do samobójczej śmierci małą dziewczynkę Matrioszę, która nie umiała żyć po tym, jak ją skrzywdził. Cyniczny i mający niejedno na sumieniu, ciągle widzi jej postać wygrażającą mu maleńką piąstką.  Biada temu, kto skrzywdził dzieckoZa skrzywdzonym dzieckiem ujmuje się także inny bohater Dostojewskiego – książę Myszkin, który doskonale wie, że dzieci potrafią być także okrutne w stosunku do siebie, ale nigdy w takim stopniu jak dorośli. Zresztą sam Myszkin ma wrażliwość i ”anielskość” dziecka – i pozostaje bezbronny jak one.

Birute Mar w monodramie "Anioły Dostojewskiego", WROSTJA 2016

Birutė wchodzi także w rolę sześcioletniego chłopczyka i robi to jak nikt inny – wkłada rozczłapane buty, twarz jej się zmienia, oczy nabierają takiego wyrazu, że można o nic powiedzieć: ”oczy dziecka”… Przypomina mi w tym Giuliettę Masinę. Chłopczyk opuszcza suterenę, w której leży ciało zmarłej matki i usiłuje znaleźć coś do jedzenia. Jest mały, bezbronny, przemarznięty. Właśnie zbliża się Wigilia Bożego Narodzenia i za szybami sklepów i oknami widać stosy jedzenia, ale nikt nie chce chłopcu dać się pożywić. W końcu malec zamarza za stosem drewna i ktoś nazajutrz odnajduje jego zwłoki. Tymczasem – mówi Dostojewski, a za nim Birutė – chłopiec trafia na Wigilię do Pana Jezusa, bo u Niego  jest zawsze w Wigilię gwiazdka dla małych dzieci, które nie mają własnej gwiazdki. Ale pointa monodramu jest zupełnie inna niż w opowiadaniu. Narrator Dostojewskiego dystansuje się do tej historii, mówiąc, że jest zmyślona. Birutė zaś przytacza na koniec słowa starca Zosimy i to one stają się pointą spektaklu. Otóż w kontrze do myśli "jeśli Boga nie ma, wszystko wolno”, starzec Zosima uważa, że całe zło, a w szczególności cierpienie niewinnych, bierze się z faktu zerwania przez człowieka więzi z Bogiem.

Spektakl litewskiej mistrzyni monodramu to przykład coraz rzadszego we współczesnej sztuce zjawiska, kiedy to teatr przekracza swoje własne granice, stając się czymś więcej niż scenicznym działaniem. Jak w starożytnej Grecji, przynosi rodzaj katharsis i sprawia, że widz będący współuczestnikiem spektaklu (bo powiedzieć: widzem - to za mało), przeżywa rodzaj duchowego wstrząsu, po którym nic już nie jest takie samo.

Gdyby na WROSTJA  zaprezentowano tylko to przedstawienie, byłoby to i tak wielkim sukcesem tego zasłużonego festiwalu. Jednak takich przeżyć doświadczyłam w ciągu minionych lat więcej, toteż ogromnie żałuję, że 50. przegląd monodramów był zarazem ostatnim.

Wywiad aktorką - pod tym linkiem


Relacja ukazała się pierwotnie na portalu Kulturaonline.

Gala Baletowa na otwarcie nowego sezonu artystycznego w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej

Gale baletowe to stały punkt repertuaru teatrów na całym świecie. W Teatrze Wielkim - Operze Narodowej będzie to jednocześnie otwarcie sezon...

Popularne posty