Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Hitchcock, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Hitchcock, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

środa, 15 marca 2023

Najnowsze filmy legendarnych reżyserów kina na 20. MDAG

Werner Herzog, Mark Cousins, Laura Poitras, Erik Gandini - najnowsze filmy legendarnych reżyserów,  którzy zmienili oblicze kina dokumentalnego, znajdą się w programie jubileuszowego 20. Millennium Docs Against Gravity, który startuje 12 maja.

Twórczość Wernera Herzoga nie tylko zostanie zaprezentowana na 20. MDAG, ale doczeka się także filmowej analizy. Oprócz najnowszego filmu niemieckiego mistrza kina - „Sceny myśli” (Theatre of Thought) - w programie znalazł się film o Herzogu („Werner Herzog. Radykalny marzyciel” Thomasa von Steinaeckera) oraz kultowe „Spotkania na krańcach świata”, prezentowane w ramach jubileuszowego przeglądu najważniejszych tytułów w historii MDAG. 


W „Scenie myśli” Werner Herzog, który pokazał już w swoich filmach cztery strony świata, przygląda się najmniej znanemu miejscu na Ziemi – ludzkiemu mózgowi. W tym inteligentnym i prowokacyjnym filmie przygląda się filozoficznym oraz etycznym wyzwaniom nowoczesnej neurotechnologii. Nie brakuje jak zwykle u Herzoga, dziwacznych i ekscentrycznych detali. Film jest rzadką okazją, żeby dowiedzieć się, czym jest neurologia, fizyka kwantowa i sztuczna inteligencja w błyskotliwy, wciągający i prowokujący do myślenia sposób. Znaleźć tu można Herzogowskie połączenie nadziei, horroru, humoru i serca. Podobnie jak w „Spotkaniach na krańcach świata” z 2007 roku, które będę miały swój specjalny pokaz w ramach przeglądu najważniejszych filmów w historii MDAG. Tam Herzog wyruszył na Antarktydę, gdzie znalazł nowy wymiar i znaczenie. Południowe krańce naszego świata są magnesem dla plejady gwiazd nauki, którym znudziła się postindustrialna cywilizacja codzienności. Co nimi kieruje w wyborze tego miejsca do życia i rozwoju?  

Za to o twórczych (i nie tylko) motywacjach samego Herzoga opowiada Thomas von Steinaecker. „Werner Herzog. Radykalny marzyciel” to obraz mistrza kina, artysty, poety, poszukiwacza prawdy, ale też mima, aktora, oryginału nie do podrobienia, czy przepowiadacza katastrofy. Nikt nie potrafi opowiadać historii tak, jak on, ale opowieść o nim jest równie fascynująca. W filmie, oprócz pokazywanych po raz pierwszych archiwaliów i wywiadów, pojawiają się wypowiedzi Nicole Kidman, Chloe Zao, Patti Smith, Christiana Bale’a, Roberta Pattinsona oraz żony artysty – Leny Herzog i jego brata.


Z kolei Erik Gandini, znany festiwalowej publiczności z hitów MDAG, jak „Szwedzka teoria miłości” czy „Wideokracja”, przygląda się tym razem naszej pracy. „Świat po pracy” (After Work) pokazuje kilka krajów. W Kuwejcie każdy ma prawo do pracy, więc w niektórych miejscach na jednym stanowisku zatrudnionych jest 20 osób, które przychodzą do pracy tylko po to, żeby w niej być. Z wykonywaniem konkretnych zadań nie ma to nic wspólnego. W Korei Południowej pracuje się tak dużo, że wprowadzono tam nawet politykę wyłączania komputerów pod koniec dnia, żeby pracownicy nie mogli już dłużej pracować. 14-godzinny dzień pracy to w tym kraju norma i oznaka szacunku. Z kolei w Stanach Zjednoczonych co roku pracownicy rezygnują z ponad 500 milionów godzin urlopu z obawy o utratę pracy. Tymczasem roboty są już gotowe do przejęcia większości wykonywanych przez człowieka zadań, co w efekcie uczyni nas bezrobotnymi. Wiele zmieniło się od czasu, gdy grupa purytańskich księży wynalazła w XVII wieku pojęcie etyki pracy. W XXI wieku samo pojęcie „pracy” pod wieloma względami się rozpada.

Trzykrotnie nominowana do Oscara® (nagrodę zdobyła w 2015 roku za film „Citizenfour”) Laura Poitras powraca na MDAG z „Całym tym pięknem i krwią” (All the Beauty and the Bloodshed), które zdobyło główną nagrodę w zeszłym roku podczas festiwalu w Wenecji. Pokazuje w nim ze swojej perspektywy życie i twórczość legendarnej fotografki Nan Goldin. Podąża także na organizowane przez swoją wyjątkową bohaterkę kreatywne protesty. Artystka opuściła dom w młodym wieku i dokonała przełomu jako fotografka dzięki „Balladzie o seksualnej zależności” – serii porywających, kolorowych, intymnych zdjęć przedstawiających gejowską subkulturę, ją samą, jej rodzinę i przyjaciół. Obecnie całą energię poświęca założonej przez siebie grupie aktywistycznej PAIN (Prescription Addiction Intervention Now), która staje w obronie osób uzależnionych od środków przeciwbólowych i walczy z producentami tych leków – rodziną Sacklerów.

Mark Cousins, autor słynnej „The Story of Film – Odysei filmowej”, zadaje w filmie „Nazywam się Alfred Hitchcock" (My name is Alfred Hitchcock) zaskakujące pytanie o mistrza kina fabularnego - kim byłby Hitchcock w XXI wieku? Swój pierwszy film fabularny nakręcił ponad 100 lat temu. Jest jedną z największych ikon XX-wiecznego kina, a termin „Hitchcockowski” jest często stosowanym przymiotnikiem przez każdego miłośnika filmu. I chociaż jego twórczość jest jedną z najbardziej krytycznie i wnikliwie przebadanych, Cousins szuka odpowiedzi, co myślałby Hitchcock o naszej audiowizualnej rzeczywistości? Jak odczuwałby czas, który tak szybko przyspieszył? W filmie mistrz kina pojawia się jako bohater, któremu głos użyczył brytyjski aktor Alistair McGowan. Cousins prowadzi nas przez liczne sceny wyrwane z jego filmów, wszystkie zgrupowane w sześć rozdziałów – wśród nich „Ucieczka”, „Pożądanie” i „Czas”. Oglądamy słynne filmy z jego kanonu, a także te mniej znane, w tym wiele niemych.

Karnety

Przypominamy, że trwa sprzedaż karnetów na warszawską odsłonę festiwalu. Sprzedaż karnetów w cenie 250 zł odbywa się przez stronę festiwalową mdag.pl oraz przez stronę eventim.pl/20mdag (gdzie należy wybrać zakładką "Karnety"). Sprzedaż karnetów potrwa do 24 kwietnia 2023 r. lub do  wyczerpania puli.

Karnet można kupić dla siebie lub dla innych osób (max 4 karnety) wpisując przy zamówieniu imiona i nazwiska tych osób. Wszystkie karnety zostaną wysłane na adres mailowy osoby dokonującej zakupu.

Jubileuszowa 20. edycja MDAG odbędzie się w dniach 12-21 maja 2023 roku w kinach w ośmiu polskich miastach - Warszawie, Wrocławiu, Gdyni, Poznaniu, Katowicach, Łodzi, Bydgoszczy i Lublinie oraz online - od 23 maja do 4 czerwca na platformie mdag.pl. Mecenasem tytularnym festiwalu jest Bank Millennium (www.bankmillennium.pl).

informacja prasowa

niedziela, 28 stycznia 2024

Andrzej Krakowski': Żyjemy w ich snach /wywiad/

O nostalgii za Wrocławiem, trudach emigracji, zajęciach z Hitchcockiem  i okolicznościach powstania książek o polskich korzeniach Hollywoodu rozmawiam z reżyserem, scenarzystą, pisarzem i wykładowcą - Andrzejem Krakowskim.

Andrzej Krakowski, fot. materiały prasowe

Spotykamy się we Wrocławiu, gdzie promuje Pan swoje książki: ”Pollywood”, opowiadające o tym, że Hollywood stworzyli głównie polscy emigranci. Ale tych poloników jest znacznie więcej. Podobno Pański ojciec urodził się właśnie tutaj – w stolicy Dolnego Śląska?

Andrzej Krakowski: Tak, mój ojciec urodził się we Wrocławiu, kiedy jeszcze to miasto nosiło nazwę Breslau. Także moja żona pochodzi z Wrocławia. Ja sam jestem związany z tym miastem uczuciowo. Między 1956 a 1968 rokiem ojciec [Józef Krakowski – przyp. B.L.-C.] był szefem produkcji zespołu Forda, a następnie ”Kamera”, a ponieważ nie lubił Warszawy, wiele filmów realizował we Wrocławiu, m.in. filmy Wojciecha Jerzego Hasa, ”Nóż w wodzie” Romana Polańskiego. Bardzo lubiłem z nim przyjeżdżać, bo to miasto żyło jakimś innym życiem. Brakowało mi świata, który chciałem poznać, a który zniszczyła wojna. W tamtym czasie Wrocław to jeszcze miał, podobnie Łódź. Po latach, kiedy miałem możliwość przyjechać do Polski w 1986 roku, wróciliśmy właśnie do Wrocławia. I oczywiście kręciłem tu filmy.

Czy to ojciec sprawił, że zainteresował się Pan filmem?

Nie, przeciwnie – ojciec bardzo nie chciał, abym zajmował się filmem. Kiedy po maturze złożyłem papiery do szkoły filmowej w Łodzi, bardzo się zdenerwował. Uratował mnie fakt, że pięciu uczniów z mojej klasy wyselekcjonowano na studia dyplomatyczne do Moskwy, w rezultacie czego ojciec uznał, że już lepsza od tego jest szkoła filmowa.

Józef Krakowski ((pierwszy z lewej) na planie filmu "Nóż w wodzie", Filmoteka Narodowa

Filmem zaraził mnie Andrzej Munk, który był zaprzyjaźniony z ojcem i całą naszą rodziną. Kiedy zabierano mnie na spacery do Lasku Bielańskiego, a ja bez przerwy gadałem, to Andrzej kładł mi palec na usta i mówił, abym powiedział to wszystko jednym słowem. W ten sposób uczył mnie nie tylko pewnej ascezy, ale również estetyki ironii. To we mnie pozostało, a ironia przekradła się również do moich książek.

Z perspektywy lat lepiej rozumiem, dlaczego ciągnęło mnie do filmu. Kiedy wprowadzono religię do szkół, zaczęto nas, nie biorących udziału w zajęciach,  szykanować. Będąc na planie filmowym u Munka (”Zezowate szczęście”) oraz Nasfetera (”Małe dramaty”), zwróciłem uwagę na to, że reżyser tworzy własny model świata. Pomyślałem wtedy, że dobrze by było stworzyć taki własny świat, w którym by mi nikt nie dokuczał, szczególnie że byłem rudy, mały i na dodatek Żyd(śmiech). W tym świecie panowałoby dobro.

 Chciał Pan w gruncie rzeczy reżyserować swoje życie, by mieć na nie wpływ…

Tak, chciałem mieć na nie wpływ.

Studia to bardzo ważny okres w życiu młodego człowieka zetknął się Pan z wieloma indywidualnościami. Kto w tamtym czasie był Pana mistrzem?

To się właściwie zmieniało. Na pierwszym roku był Jerzy Passendorfer, który nas szybko zagnał do pisania scenariuszy, bo już wtedy miał zamiar kręcić film o Janosiku. Podobno sporo naszych pomysłów weszło potem do tego filmu.

Na drugim roku naszym opiekunem był Stanisław Różewicz, na trzecim – Andrzej  Wajda, a na czwartym Janusz Morgenstern. Każdy przynosił ze sobą bagaż swoich doświadczeń, przeżyć i snów. Wajda, u którego odbyłem staż asystencki przy ”Popiołach”, był cudowny. Dzięki niemu wiedzieliśmy na przykład jak wywieść w pole cenzurę.

Już na początku studiów Stanisław Wohl polecił nam napisać na kartkach, jakie kino chcemy tworzyć za dziesięć lat. To miało być nasze credo artystyczne. Dokładnie pamiętam, co wówczas napisałem, a mianowicie, że fascynuje mnie los człowieka postawionego wobec wyborów, z których żaden nie jest dobry. Kiedy teraz patrzę w pewnej perspektywie na moje filmy, dostrzegam w nich tę myśl, którą wówczas zapisałem.

Wojciech Jerzy Has i Józef Krakowski podczas kręcenia "Lalki", fot. Filmoteka Narodowa

Kiedy ukończył Pan szkołę filmową, otrzymał stypendium do USA, ale ten wyjazd okazał się bardzo brzemienny. Kiedy bowiem już Pan znalazł się w Stanach – był rok 1968 – okazało  się, że odebrano Panu obywatelstwo i możliwość powrotu do Polski. Jak wyglądało Pańskie życie w tym momencie, gdy trzeba było zacząć wszystko od nowa?

Miałem wprawdzie w Stanach przyjaciół, m.in. Romka Polańskiego, który mi bardzo pomógł. I to w sposób bardzo mądry. Wszystko to jednak było rozciągnięte w czasie i trwało parę lat. Roman nie uległ namowom mojego ojca, który chciał, abym pracował z Polańskim, wiedząc, że taka zależność nie skończyłaby się niczym dobrym. Obiecał mi natomiast, że kiedy zacznę robić swój pierwszy niezależny film, wówczas przedstawi mnie szefom studiów filmowych. I tak się stało.

W tym czasie znalazła się ze mną na emigracji moja młodsza siostra, wtedy tuż przed maturą. Musiałem więc zacząć pracować, aby utrzymać ją, a wspomóc także ojca, który znalazł się bez pieniędzy we Frankfurcie. Miałem co prawda w Los Angeles rodzinę ze strony ojca, ale oni stosunkowo szybko umyli ręce. Myśmy byli już innymi emigrantami niż oni: lepiej wykształceni, wiedzieliśmy więcej o świecie, szybko nauczyliśmy się języka (zwłaszcza siostra). Kuzyn pomógł mi załatwić pracę w fabryce produkującej półki, znacznie oddalonej od miasta. Komunikacja była bardzo zła, więc nie mając samochodu musiałem liczyć na to, że podwiezie mnie właściciel. W rezultacie często sypałem na… półce w fabryce. Ale gdy się ma – jak ja wówczas – dwadzieścia jeden lat, jest się niezniszczalnym i najmądrzejszym.

Kiedy więc robiąc dobrą minę do złej gdy, naprawiłem zepsutą prasę hydrauliczną, awansowałem do roli kierowcy dużej ciężarówki. Było to duże wyzwanie, bo na początku nie miałem żadnego doświadczenia. Po opuszczeniu terenu fabryki, kiedy znikłem z pola widzenia szefa, zadzwoniłem do Marka Hłaski, który mieszkał wówczas w Hollywood i sporo drinkował. Upłynęło trochę czasu, zanim zrozumiałem jego instrukcje. Prowadziłem ciężarówkę przez trzy miesiące i nie zdarzył mi się żaden wypadek, nie dostałem żadnego mandatu. Bardzo się wtedy pociłem, ale funkcjonowałem (śmiech).

Na szczęście zmagał się Pan z tą materią dość krótko. Co było dalej?

W Los Angeles spotkałem dwóch ludzi, których poznałem w Warszawie: Henryka Warsa i Bronisława Kapera. Ojciec znał Warsa jeszcze z Armii Andresa, więc namówił mnie na spotkanie z nim. Okazał się bardzo serdeczny, ale niestety nie był w stanie mi pomóc. Skierował mnie do Bronka Kapera, który był wówczas jednym z szefów Akademii Filmowej i miał rozliczne znajomości. Ten jednak odmówił mi pomocy. Minęło sporo lat i stosunki między nami uległy poprawie, a nawet zawiązała się przyjaźń, ale na początku tak to wyglądało. Polański był w tym czasie w Londynie, a Krzysztof Komeda już nie żył.

Traf chciał, że na występy do Los Angeles przyjechała Ida Kamińska i kiedy poszedłem się z nią przywitać, zostałem przedstawiony siwemu, dystyngowanemu panu, mówiącemu piękną polszczyzną, którym okazał się wybitny przedwojenny reżyser – Józef Lejtes. Zaopiekował się mną i poznał z innymi reżyserami. Poza tym dopingował mnie do nauki i mimo zmęczenia, mobilizowałem się. W pewnym momencie dostałem się do Amerykańskiego Instytutu Filmowego, który – o czym mało kto wie – został zorganizowany przez prof. Stanisława Wohla, któremu trzy miesiące przed otwarciem uczelni skończyła się wiza, więc wrócił do Polski. Ściągnięto wtedy Franka Daniela z czeskiej szkoły filmowej i powstanie uczelni przypisano Czechom.

A. Krakowski, Łódź 4 Kultur

Jak wyglądały studia w Amerykańskim Instytucie Filmowym? Kto Pana Uczył? Podobno wśród wykładowców był także sam Alfred Hitchcock?

Spotkania z Hitchcockiem wyróżniały się spośród pozostałych zajęć. Milos Forman i John Cassavetes  unikali pomieszczeń, a ponieważ szkołę otaczał olbrzymi ogród, w nim odbywaliśmy zajęcia, siedząc pod drzewami. Hitchcock – przeciwnie, zdecydowanie wolał zamknięte pomieszczenia, a w dodatku zakazywał otwierania okiem albo drzwi balkonowych. Panowała absolutna cisza. Sam reżyser ubrany był zawsze w garnitur, do którego nosił krawat. Siadywał w wielkim fotelu i patrzył na nas bardzo przenikliwie i poważnie, podczas gdy myśmy truchleli. Co więcej, z szacunku dla niego ubieraliśmy się również lepiej niż zwykle, za wyjątkiem Davida Lyncha, który wszystko robił na opak. Na zajęcia z Hitchcockiem ubierał jeansy i słomkowy kapelusz i mistrz zawsze patrzył tylko na niego. Z kolei na zajęcia do  Cassavetesa i Formana przychodził ubrany w garnitur i znowu przyciągał wzrok.

Hitchcock zazwyczaj przynosił nam sceny, pochodzące głównie z jego programu telewizyjnego i przy okazji dawał świetne lekcje. Jedną z takim scen przygotowywał mój kolega Mike Murphy, który wszystko dokładnie poustawiał. Kiedy Hitchcock zapytał go, gdzie ustawi kamerę, wybrał miejsce twierdząc, że stamtąd będzie najlepiej widać. Na to mistrz bardzo się zdenerwował, nakrzyczał na Mike`a i wyrzucając mu, że nie ma żadnej wizji, kazał mu opuścić salę. W taki oto gwałtowny sposób nauczył nas, że filmu nie robi się dlatego, że coś dobrze widać. Reżyser musi dokonać wyboru i wiedzieć, czego chce. Mimo gwałtownego charakteru, miał zawsze na swoich zajęciach komplet słuchaczy. 

Pański wyjazd do Stanów, ze względu na jego okoliczności, przywiódł mi na myśl historię biblijnego Józefa, którego bracia sprzedali do Egiptu. Gdyby nie Pan, te książki, w których zawarł Pan historie Polaków – pionierów przemysłu filmowego, a także artystów, nie powstałyby. W którym momencie doszedł Pan do wniosku, że powinna powstać książka przybliżająca sylwetki ludzi o polskim rodowodzie, którzy stworzyli Hollywood?

Na początku przeżywaliśmy gniew, ból i mówiliśmy już tylko po angielsku, próbując odciąć się od polskich korzeni. Widzieliśmy przy tym domy Warsa i Lejtesa, gdzie pielęgnowało się język polski i czuło się dumę z faktu bycia Polakami. Zrozumiałem po pewnym czasie, że od tego nie można uciec. Nie ma łatwych emigracji. Moja siostra została programistką i świetnie sobie dawała radę, ja jednak byłem skazany na język, na inną mentalność i kulturę i było mi bardzo ciężko.

Bezpośrednią iskrą, która sprawiła, że podjąłem się napisania książek, był przyjazd Maćka Putowskiego – scenografa, który na polecenie Muzeum Kinematografii szukał w Stanach eksponatów na wystawę na stulecie kinematografii. Zapytał mnie o filmowców amerykańskich o polskich korzeniach. Kiedy zasypałem go nazwiskami, złapał się za głowę i stwierdził, że trzeba by zrobić o tym osobną wystawę. Ekspozycja ostatecznie nie powstała, ale zacząłem dojrzewać do napisania książki. Kiedy zacząłem szperać w poszukiwaniu informacji, zrozumiałem, że sam nie zdawałem sobie sprawy, jak wielka jest to skala.

Niektórych bohaterów swoich książek poznał Pan osobiście. Jacy byli prywatnie?

Niektórych rzeczywiście poznałem osobiście. Jacy byli? Każdy był inny, ale wszyscy mieli pasje kolekcjonerskie i konkurowali ze sobą o to, kto ma lepsze obrazy. Potrafili być uszczypliwi w stosunku do siebie, np. Billy Wilder dokuczał Otto Premingerowi, że nie kupuje obrazów, tylko nazwiska. Dla Wildera, który tryskał humorem, życie było jednym wielkim gagiem. Mieli też dla siebie dużo ciepła i pomagali sobie, gdy była taka potrzeba.

O niektórych bohaterach dowiadywałem się w niezwykłych okolicznościach. Tak było z Markiem M. Dintenfassem, który powinien był znaleźć się w pierwszym tomie – jako prawdziwy pionier, ale do materiałów o nim dotarłem znacznie później. Niezwykły człowiek, którego poznawanie sprawiło mi wiele satysfakcji, mimo że nie było osobiste. Tacy jak on i jemu podobni stworzyli pewną wizję świata i my dzisiaj żyjemy w ich snach.

Jest Pan nie tylko historykiem kina – odkrywcą jego polskich korzeni, ale także wykładowcą, scenarzystą i reżyserem. Pańska twórczość jest, niestety, w Polsce mało znana. Proszę wobec tego przybliżyć naszym czytelnikom problematykę Pańskich filmów.

Zawsze powtarzam, że jestem w Polsce najlepiej utrzymanym sekretem (śmiech).  Nie jestem ”tylko” filmowcem i nie znoszę szufladkowania. W gruncie rzeczy jestem humanistą: piszę, robię filmy, rysuję karykatury… Wszystko się u mnie zaczyna od idei, która sama sobie znajduje ujście. Czasami w formie książki, a kiedy indziej – filmu lub sztuki. Muszę też odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego chcę opowiedzieć tę właśnie historię. Zazwyczaj moje pobudki są głęboko humanistyczne: nie chcę, aby ktoś doświadczył czegoś, przed czym  pragnę go w pewien sposób przestrzec.

Filmem, który bardzo cenię i lubię, jest mój ostatni obraz – ”W poszukiwaniu Palladyna” (2009). Zrobiłem go z dwóch powodów. Po pierwsze, kiedy w czasie choroby żony znalazłem się w nowym otoczeniu nieznanych mi ludzi, doświadczyłem wiele serdeczności i opieki, za które chciałem swoim filmem podziękować. Po drugie, zauważyłem, że młodzi ludzie są wiecznie roznarzekani, a przy tym niecierpliwi i chętnie idą na gotowe. Zacząłem się zastanawiać, dlaczego tacy są – co myśmy im takiego przekazali. My, to znaczy pokolenie lat sześćdziesiątych – dzieci-kwiaty, które były narcyzami interesującymi się wyłącznie sobą i które rozbiły naturalną strukturę rodziny. Nikt młodemu pokoleniu nie powiedział: ”Przepraszam, to ja zawiniłem” i ja poprzez ten film chciałem to zrobić.

 Czym się Pan aktualnie zajmuje? Czy powstanie trzeci tom Pańskiej historii Hollywood?

Jestem w trakcie pisania. Dodam, że cały ten cykl książek będzie miał swoją wersję filmową. Każdemu z moich bohaterów poświęcę jeden odcinek serii filmów dokumentalnych. Zgromadziłem materiał na pięć książek – ponad pięćdziesiąt postaci i chciałbym wykorzystać zarówno materiały archiwalne, jak też inscenizacje i fotoanimacje. Zamierzam rozbudować ścieżkę dźwiękową i nagrać komentarz w siedmiu językach, co pozwoli mi dotrzeć do widzów na całym świecie. Ponadto planuję nakręcić film fabularny o Krzysztofie Komedzie, ponieważ do tej pory nikt nie powiedział prawdy o jego życiu. Znaliśmy się już w czasach dzieciństwa i przyjaźnili; byłem świadkiem jego wypadku i opiekowałem się wraz z innymi podczas jego pobytu w szpitalu. Czas odkłamać wszystkie powstałe wokół jego osoby mity.

Interesujące plany. Pozostaje mieć nadzieję, że zobaczymy te filmy w Polsce. Dziękuję za rozmowę.

Recenzję książki można znaleźć pod tym linkiem

Wywiad ukazał się 17 czerwca 2016 r. na portalu Kulturaonline.

piątek, 7 lutego 2020

Mendes z Kubrickiem i Hitchcockiem – w kinie Iluzjon rusza nowy cykl podwójnych pokazów!

15 lutego w kinie Iluzjon rusza nowy cykl podwójnych seansów. Double bill nawiązuje do amerykańskiej tradycji z lat 30. łączenia dwóch pokazów w jeden, a widzom Iluzjonu umożliwi pogłębioną analizę największych filmowych nowości. Na początek najnowszy film Mendesa 1917 będzie można obejrzeć w zestawie z filmami Kubricka i Hitchcocka. Nie zabraknie komentarzy filmoznawców.

Kadr z filmu 1917, fot. materiały promocyjne 

Już od połowy lutego, tylko w warszawskim w kinie Iluzjon miłośnicy kina będą mogli pogłębić analizę największych kinowych nowości! W nowym cyklu DOUBLE BILL, nawiązującym do sięgającej lat 30. XX wieku amerykańskiej tradycji łączenia dwóch kinowych pokazów w jeden, zestawione zostaną najnowsze filmy wybitnych reżyserów z klasyką światowego kina – zarówno pod kątem związków tematycznych jak i formalnych. DOUBLE BILL to także komentarz filmoznawców oraz specjalna oferta cenowa dla widzów uczestniczących w obu seansach – bilet na podwójny seans można kupić w cenie 25 złotych.

1917 + HITCHCOCK I KUBRICK | DOUBLE BILL

Na początek: 1917. U schyłku I wojny światowej dwaj brytyjscy szeregowcy otrzymują ryzykowną misję – mają przejść przez ziemię niczyją i odwołać atak, który może kosztować życie ponad 1600 żołnierzy.

Nagrodzone w tym roku Złotym Globem i nominowane do Oscarów w 10 kategoriach, w tym dla najlepszego filmu, efektowne widowisko wojenne Sama Mendesa zestawione zostanie ze Sznurem Alfreda Hitchcocka, pierwszym filmem zrealizowanym w estetyce jednego ujęcia, a także ze Ścieżkami chwały Stanley’a Kubricka, być może najwybitniejszej w historii kina opowieści o I wojnie światowej.

SOBOTA 15.02 g. 18.00

Mendes i Kubrick

18:00 | 1917, reż. Sam Mendes, 2019, 119 minut

20:30 | Ścieżki chwały, reż. Stanley Kubrick, 1957, 88 minut

Podczas I wojny światowej francuskie dowództwo wydaje rozkaz przeprowadzenia samobójczego ataku na linie wroga. Żołnierze odmawiają jego wykonania.

Wprowadzenie i komentarz pomiędzy projekcjami wygłosi filmoznawca Piotr Kletowski, autor monografii Filmowa odyseja Stanleya Kubricka.

NIEDZIELA 16.02 g. 18.00

Mendes i Hitchcock

18:00 | 1917, reż. Sam Mendes, 2019, 119 minut

20:30 | Sznur, reż. Alfred Hitchcock, 1948, 80 minut

Dwaj mężczyźni, pod wpływem filozofii Nietzschego, zabijają kolegę ze studiów. Zwłoki ukrywają w mieszkaniu – po czym organizują w nim przyjęcie.

Wprowadzenie i komentarz pomiędzy projekcjami wygłosi filmoznawczyni Diana Dąbrowska. 

W marcu w ramach cyklu zaprezentowana zostanie tegoroczna opowieść o wybuchowych przedmieściach Paryża, czyli głośni, nagrodzeni w Cannes i nominowani do Oscara Nędznicy (reż. Ladj Ly) wraz z 25 lat młodszą, klasyczną i czarno-białą Nienawiścią, która w 1995 roku wstrząsnęła francuską publicznością – a nawet ówczesnym francuskim premierem, który zorganizował specjalny pokaz dla członków swojego gabinetu. Oba filmy łączy tematyka, ale dzieli ton i intencja twórcy. Ladj Ly, w przeciwieństwie do Kassovitza, opowiada o miejscu, z którego sam pochodzi. Zamiast szokować – przede wszystkim stara się zrozumieć.

SOBOTA 7.03 g. 18.00

18:00 Nędznicy, reż. Ladj Ly, 2020, 102 minuty

Na przedmieściach Paryża – pulsujących od napięć, gniewu i niepewności – nieustannie toczy się gra o lokalne wpływy. Niewinny psikus grupy dzieciaków, które dla żartu kradną małe lwiątko z miejscowego cyrku, może okazać się początkiem prawdziwej rewolucji.

20:15 Nienawiść, reż. Mathieu Kassovitz, 1995, 98 minut

W trakcie przesłuchania policja okrutnie obchodzi się z zatrzymanym arabskiego pochodzenia, skutkiem czego na ulicach Paryża dochodzi do walk pomiędzy młodzieżą ze środowisk imigranckich a stróżami prawa.

Prowadzący

Wprowadzenie i komentarz pomiędzy projekcjami wygłosi filmoznawca Piotr Czerkawski.

informacja prasowa

piątek, 10 lutego 2023

Lynch, Godard, Campion, Herzog, Hitchcock - filmy o największych postaciach kina w programie 20. MDAG

20. edycja Millennium Docs Against Gravity rozpocznie się w kinach w ośmiu polskich miastach już 12 maja 2023 roku. Następnie od 23 maja do 4 czerwca odbędzie się część online. W tym roku w programie festiwalu znalazło się wiele filmów o najważniejszych nazwiskach współczesnego kina oraz filmy, których tematem stało się samo kino i wyjątkowy związek człowieka z kamerą. 

"Bohater_ka", reż. Jennifer Tiexiera, Camilla Hall

Jubileuszowa edycja MDAG to doskonała okazja, żeby przyjrzeć się nie tylko twórczości wybitnych reżyserów_ek, ale też zastanowić się nad odpowiedzialnością, jaka spoczywa na wszystkich twórcach filmów dokumentalnych. O tym opowiada film „Bohater_ka” (Subject) w reżyserii Jennifer Tiexiery i Camilli Hall.  Reżyserki skupiają się na bohaterach_kach filmów dokumentalnych. Co wydarzyło się w ich życiu, kiedy ekipa filmowa wyjechała? Gdzie leżą granice etyczne, którymi dokumentaliście powinni się kierować? Spotykając się z ludźmi, których życie w ostatnio dziesięcioleciu przyczyniło się do powstania najgłośniejszych filmów, tworzą skomplikowany obraz relacji na linii ekipa-bohater_ka, czasem prowadzącej do tragicznego finału.

„Werner Herzog: radykalny marzyciel”, reż Thomas von Steinaecker 

Doskonałe filmy o największych wizjonerach_kach kina są z kolei idealnym źródłem twórczych (i nie tylko) inspiracji. W „Kinie według Godarda” (Godard Cinema) Cyril Leuthy śledzi eksperymenty, obsesje i odkrycia Godarda na przestrzeni dekad nieprzerwanej pracy. Przez lata wymyślał siebie na nowo, by potem wszystko niszczyć i zaczynać od nowa, nieustannie badając możliwości ruchomego obrazu. Werner Herzog: radykalny marzyciel” (Werner Herzog: Radical Dreamer) Thomasa von Steinaeckera to pogłębiony obraz artysty jedynego w swoim rodzaju.  Hipnotyzował swoich aktorów, ugotował i zjadł własnego buta, wspinał się w głąb wulkanów, przeszedł na piechotę trasę z Monachium do Paryża, żeby uratować życie artystki, której twórczość podziwiał. Z drugiej strony użyczył głosu do Simpsonów i występuje w blockbusterach.

„Lynch / Oz”, reż. Alexandre O. Philippe

Równie barwną postacią jest David Lynch. Znany festiwalowej publiczności Alexandre O. Philippe w filmie „Lynch / Oz” opowiada o fascynacji Lyncha „Czarnoksiężnikiem z Oz”. Przełożyła się ona na niezliczone nawiązania, rozsiane po firmach mistrza amerykańskiego kina - od „Blue Velvet” przez „Dzikość serca”, „Mulholland Drive” aż po „Twin Peaks”. 

„Jane Campion: kobieta kina”, reż. Julie Bertuccelli

Julie Bertuccelli przygląda się bliżej legendarnej Jane Campion w filmie  „Jane Campion: kobieta kina” (Jane Campion, The Cinema Woman). Poznajemy twórczość pierwszej kobiety, która zdobyła Złotą Palmę na festiwalu filmowym w Cannes - w 1993 roku za film „Fortepian”. W ciągu 40 lat pracy wypracowała autorytet i silną pozycję w branży całkowicie zdominowanej przez mężczyzn. 

Za to autor „Te Story of Film - odysei filmowejMark Cousins przybliża nam postać reżysera, który zrewolucjonizował kino w filmie o tytule mówiącym wszystko - „Nazywam się Alfred Hitchcock” (My name is Alfred Hitchcock).  

Jubileuszowa 20. edycja MDAG odbędzie się w dniach 12-21 maja 2023 roku w kinach w ośmiu polskich miastach - Warszawie, Wrocławiu, Gdyni, Poznaniu, Katowicach, Łodzi, Bydgoszczy i Lublinie oraz online - od 23 maja do 4 czerwca na platformie mdag.pl.

informacja prasowa



czwartek, 18 czerwca 2020

26 czerwca kino Iluzjon wznawia działalność!

Na „Słodkie życie”, „Piknik pod Wiszącą Skałą” oraz „Ginger i Fred” w weekend ponownego otwarcia, 26-28 czerwca, zaprasza ukochane kino Warszawy. Do końca lipca Iluzjon zagra także dzieła Hitchcocka, filmy z udziałem jednego z największych gwiazdorów „Złotej Ery Hollywood”, czyli zmarłego w tym roku Kirka Douglasa, a na specjalne życzenie widzów wznowi bogatą retrospektywę filmów Felliniego.  


„Słodkie życie”, „Piknik pod Wiszącą Skałą” oraz „Ginger i Fred” na otwarcie


Po dłuższej przerwie kino Iluzjon otwiera się dla publiczności! Seanse wznowione zostaną w piątek, 26 czerwca, a w programie weekendu otwarcia znajdą się kultowe filmy Federica Felliniego: „Słodkie życie” – utkany z wielu wątków, dających niezwykły i głęboki zbiorowy portret psychologiczny mieszkańców Rzymu oraz nostalgiczny i gorzki jednocześnie „Ginger i Fred”, którego bohaterami  jest para starszych ludzi, byłych tancerzy, a także cieszący się ogromnym zainteresowaniem widzów poetycki „Piknik pod Wiszącą Skałą” Petera Weira zrealizowany na podstawie powieści Joan Lindsay.

Słodkie życie

Alfred Hitchcock – reżyser genialny


Wśród lipcowych propozycji znajdzie się pokaźna kolekcja filmów Alfreda Hitchcocka. Reżyser był mistrzem suspensu, niepowtarzalnym artystą umiejącym precyzyjnie budować opowieść filmową, przetykając ją specyficznym czarnym humorem. Jego filmy są jak charakter pisma ‒ nie do podrobienia. Do dziś pozostał niedoścignionym wzorem umiejętności łączenia elementów kina artystycznego i rozrywkowego. 

Debiutował jeszcze w kinie niemym, w 1925 roku. Wyreżyserował w Anglii 23 obrazy, w tym „Szantaż” (1929) – film przełomu dźwiękowego, w którym zagrała Anny Ondra, jedna z ulubionych aktorek Hitchcocka ery kina niemego. W 1939 roku przeniósł się do USA, gdzie zrealizował następnych 30 filmów. Pierwszym z nich była nagrodzona Oscarem „Rebeka” (1940). Kolejne obrazy potwierdziły pozycję Hitchcocka jako mistrza gatunku. Jego znakomite dokonania – m.in. „Urzeczona” (1945), „Zawrót głowy” (1958), „Psychoza” (1960), „Ptaki” (1963) – weszły do żelaznego kanonu filmowej klasyki. Już niebawem na wielkim ekranie będą mogli je zobaczyć widzowie Iluzjonu.

Choć Hitchcock był pięciokrotnie nominowany do Oscara, nigdy nie otrzymał nagrody dla najlepszego reżysera, przyznano mu ją jedynie w 1978 roku za całokształt twórczości.

Legenda Hollywood – Kirk Douglas


Legendzie filmu, jednemu z największych gwiazdorów „Złotej Ery Hollywood”, aktorowi, którego kariera to prawdziwa historia amerykańskiego kina, Iluzjon poświęci jeden z wakacyjnych cykli. Zmarły niedawno Kirk Douglas zostawił po sobie ponad 80 kreacji, postaci barwnych, różnorodnych, niezwykłych i prawdziwych. Ma na swym koncie wspaniałe role dramatyczne, ale świat zapamiętał go przede wszystkim z kina gatunkowego: z powodzeniem grał w kryminałach, filmie noir, kinie wojennym i kostiumowym, zapisał wspaniałą kartę w historii westernu, sprawdzał się w komedii, kinie przygodowym, a nawet SF. Pierwszą nominację do Oscara, za postać boksera w dramacie sportowym „Champion”, otrzymał jeszcze w latach 40., zaledwie kilka lat po debiucie. Nie tylko talent i warunki fizyczne, ale także ambicja i pozaekranowa działalność predestynowały go do osiągnięcia bezdyskusyjnego statusu wielkiej amerykańskiej gwiazdy. W latach 50. założył jedno z pierwszych w Stanach niezależnych studiów filmowych, w którym powstały takie przeboje z jego udziałem, jak „Spartakus” czy „Ostatni kowboj”.

We wspomnieniowym cyklu Iluzjon pokaże kilka zachowanych w zasobach archiwalnych FINA, a rzadko pokazywanych filmów z udziałem Kirka Douglasa, poza wymienianymi wcześniej także: „Ich wielka miłość”, reż. Anatole Litvak (1953); „Ostatni pociąg z Gun Hill”, reż. John Sturges (1959); „Układ”, reż. Elia Kazan (1969); „Pojedynek Rewolwerowców”, reż. Lamont Johnson (1971); „Oddział”, reż. Kirk Douglas (1975). 

Stulecie Felliniego


Do końca lipca, z okazji przypadającego w tym roku 100-lecia urodzin Federica Felliniego, widzowie kina Iluzjon będą mogli także ponownie wkraść się do kina Fulgor w Rimini zmitologizowanego w „Amarcord”, zwiedzić „Miasto kobiet” i zakosztować „Słodkiego życia”. Wrócić do „Nocy Cabirii”, poznać świat włóczęgów, „Wałkoni” i tancerzy („Ginger i Fred”).

Federico Fellini jak nikt wcześniej rzucił na ekran – niczym na prześcieradle w „Wywiadzie” – świat swojej podświadomości, utkany ze snów, marzeń, pragnień i wspomnień. Jak nikt wcześniej w samych tytułach podpisywał swoje filmy („Rzym”, „Casanova”), nadając im piętno autorstwa i szczerej do bólu spowiedzi, a przy tym opiewał żywioł kobiecości, dokumentował włoską elitę, pokazywał starość i rozpad.

Filmy Felliniego inspirowały kolejne pokolenia twórców, z których najbardziej znani to Woody Allen, Emir Kusturica i Giuseppe Tornatore.

Zasady bezpieczeństwa obowiązujące w kinie w obecnej sytuacji pandemicznej dostępne są tutaj:

http://www.iluzjon.fn.org.pl/aktualnosci/info/1109/zasady-bezpieczenstwa.html

informacja prasowa

piątek, 19 maja 2023

Ostatnie trzy dni 20. MDAG we Wrocławiu

Przed nami ostatnie trzy dni 20. edycji Millennium Docs Against Gravity w Dolnośląskim Centrum Filmowym. Z pewnością warto się na coś wybrać!

PIĄTEK, 19 MAJA

Film i spotkanie: „Zła prasa”, reż. Rebecca Landsberry-Baker, Joe Peeler, sala Warszawa, 18:00

Rezerwat Muscogee (Creek) Nation w Oklahomie. Dziennikarze z Mvskoke Media – lokalnej gazety i serwisu informacyjnego z siedzibą w Okmulgee w stanie Oklahoma – dowiadują się, że „Ustawa o wolnej prasie” z 1979 roku została uchylona przez władzę. Nie boją się zakwestionować na łamach gazety wątpliwych decyzji urzędników. Niestety, niezależna rada redakcyjna tytułu zostaje rozwiązana. Rozpoczyna się walka o wolność słowa i dostęp do rzetelnej informacji oraz prawdy. 19 maja reżyser i bohaterka filmu odwiedzą Dolnośląskie Centrum Filmowe.


SOBOTA, 20 MAJA

Film i wykład: „BV Doshi. Obietnica architekta”, reż. Jan Schmidt-Garre, sala Warszawa, 14:00

Balkrishna Doshi (1927–2023) był jednym z najbardziej wpływowych indyjskich architektów XX wieku i zdobywcą prestiżowej nagrody Pritzkera, czyli odpowiednika Nagrody Nobla w dziedzinie architektury. Projektował przez ponad 70 lat. Współpracował z Le Corbusierem i Louisem Kahnem. Film opowiada o jego życiu i dorobku. Nigdy nie był formalistą. W centrum jego uwagi zawsze była jednostka, która – jako student, pracownik, gość lub mieszkaniec – mogła wygodnie korzystać z jego budynków. 

Po projekcji wysłuchamy wykładu Michała Chadery, który pozwoli na poszerzenie kontekstu działalności zachodnich modernistów w latach 50. i 60., ukazując źródła inspiracji ich projektów. Odwołując się do lokalnych tradycji projektowych, spróbujemy dostrzec potencjał „niedoskonałości” (tematu 11. edycji festiwalu MIASTOmovie). Powstałe w wyniku nieprofesjonalnego budownictwa mogą być one inspiracją dla współczesnej architektury, uwzględniającej potrzeby odbiorców i odbiorczyń.


Film i spotkanie: „Scena myśli”, reż. Werner Herzog, sala Warszawa, 16:45

Werner Herzog, który pokazał już w swoich filmach cztery strony świata, przygląda się tym razem najmniej znanemu miejscu na Ziemi – ludzkiemu mózgowi. W tym inteligentnym i prowokacyjnym filmie przedstawia filozoficzne oraz etyczne wyzwania nowoczesnej neurotechnologii. Nie brakuje jak zwykle u Herzoga, dziwacznych i ekscentrycznych detali. Rozmawia z najbystrzejszymi naukowcami, laureatami Nagrody Nobla, zajmującymi się ludzkim mózgiem, aby zaspokoić swoją ciekawość w tym zakresie. Film jest rzadką okazją, żeby dowiedzieć się, czym jest neurologia, fizyka kwantowa i sztuczna inteligencja w błyskotliwy, wciągający i prowokujący do myślenia sposób. Znaleźć tu można Herzogowskie połączenie nadziei, horroru, humoru i serca.

Po seansie, wspólnie z  prof. Bogusławem Pawłowskim, spróbujemy zaspokoić ciekawość rozbudzoną przez Herzoga. Rozmowa z autorem monografii „Biologia atrakcyjności człowieka” i współautorem książki „Nagi umysł. Dlaczego jesteśmy jacy jesteśmy. Ludzka natura bez złudzeń" pozwoli na eksplorację tematu ludzkiej natury i skonfrontowanie zaskakującego filmu z wiedzą gościa.

Pokaz filmu w ramach Nocy Muzeów: „Białe jaja na ścianach”, reż. Sarah Vos, sala Warszawa, 22:00

Bohaterem filmu jest muzeum, które przechodzi proces przemiany. Tytuł filmu zaczerpnięty został ze sloganu i przyśpiewki, jakie towarzyszyły demonstracji przed muzeum sztuki nowoczesnej Stedelijk w Amsterdamie 20 lat temu. Tyle czasu musiało minąć, aby instytucjonalny świat kultury zajął się fundamentalną kwestią równości i co za tym idzie przedefiniowania kanonu sztuki. W filmie obserwujemy trudny proces transformacji instytucji kultury, który może być inspiracją dla wielu. W 2019 roku 90% dzieł wystawianych w Stedelijk było autorstwa białych mężczyzn. Zmiany są konieczne, ale łatwiej to przyznać niż wprowadzić w życie.

Wstęp na pokaz jest bezpłatny, wejściówki można odebrać w kasie kina lub centrum festiwalowym w DCF-ie w dniu pokazu.


Projekcja i spotkanie: „Nago.Głośno.Dumnie”, reż. Agnieszka Mazanek, Dellfina Dellert,, sala Lwów, 20:00

„Nago. Głośno. Dumnie” to serial dokumentalny o grupie polskich drag queens i performerek burleski. Kim Lee, Betty Q, Twoja Stara, Pin up Candy, Red Juliette, Kali Katharsis, Gąsiu, Bunny de Lish i Hieemera to wielkie indywidualności. To, co ich łączy, to miłość do sceny i potrzeba opowiadania swojej historii ciałem. Postaci, które kreują, są owocem długich poszukiwań siebie oraz dowodem na to, że nawet największy kompleks można przekuć w największy walor. Społeczność, którą tworzą, pozwala im być, kim chcą. Jednak ta wolność ma swoją cenę. Dzisiejsza Polska to kraj, o którym coraz częściej mówi się w kontekście rasizmu, seksizmu i homofobii. Już trzeci rok z rzędu Polska jest uznana za najbardziej homofobiczne państwo UE. W ostatni dzień festiwalu, 21 maja, odbędzie się spotkanie z Agnieszką Mazanek, Dellfiną Dellert i bohaterami serialu.

NIEDZIELA, 21 MAJA 

W niedzielę na ekranach DCF zagoszczą m. in.:

"Pieśni wielorybów" w reżyserii Jean-Albert Lièvre

Film zabiera nas w podróż po Afryce, Azji, Oceanii, Arktyce i Antarktydzie, pokazując historię tych niezwykłych stworzeń. Zainspirowany bestsellerowym audiobookiem Heathcote'a Williamsa „Whale Nation” dokumentuje społeczność wielorybów, z ich niezwykłymi zdolnościami i bogatym, złożonym życiem społecznym. Przyjmuje oryginalną perspektywę – wieloryb opowiada tu swoją historię, a my mamy wrażenie przebywania w skórze jednego z nich. W obliczu zmian klimatycznych ich rola okazuje się kluczowa. Przyczyniają się do zapewnienia równowagi na Ziemi.
Oprócz spektakularnych ujęć, podkreślających piękno natury, wrażenie robi także oryginalna ścieżka dźwiękowa, w której wykorzystano m.in. muzykę Jóhanna Gunnara Jóhannssona, Felixa Mendelssohna, Leonarda Cohena, Jona Thora Birgissona, Orri Pall Dyrasona czy Georga Holma.

Wielbicieli talentu mistrza suspensu zainteresuje na pewno film

"Nazywam się Alfred Hitchcock" w reż. Marka Cousinsa

Słynny reżyser  pojawia się w nim jako bohater, któremu głos użyczył brytyjski aktor Alistair McGowan. Prowadzi nas przez liczne sceny wyrwane z jego filmów, wszystkie zgrupowane w sześć rozdziałów – wśród nich „Ucieczka”, „Pożądanie” i „Czas”. Oglądamy słynne filmy z jego kanonu, a także te mniej znane, w tym wiele niemych. Komentując swoje życie, stosowane przez siebie techniki filmowe, a także zamiłowanie do gry z rzeczywistością, zabawiania i manipulowania odbiorą, Hitchcock zmusza do ponownego przyjrzenia się jego twórczości oraz dyskusji na temat jej roli i znaczenia.

Również w niedzielę będzie jeszcze okazja obejrzenia filmu nagrodzonego Grand Prix Dolnego Śląska:

"Pustelnik z Traig" w reż. Lizzie MacKenzie

Bohater 40 lat mieszka w samotni nad jeziorem Traig w północnej Szkocji, bez prądu i bieżącej wody. Żyje tym, co przynosi mu ziemia i jezioro. Łowi ryby, rąbie drwa do ogrzania domu i pędzi wino z soku brzozowego. Najbliższa poczta oddalona jest o 27 km. W codzienności tego samotnika ukazuje się jego głęboki, duchowy stosunek do natury. „Gdy kochasz otaczającą przyrodę, ona odwzajemnia się tym samym” – tłumaczy Smith. 70-latek przedstawia również powody, dla których odwrócił się od cywilizacji.

Jubileuszowa 20. edycja MDAG we Wrocławiu odbędzie się w dniach 12-21 maja 2023 roku w Dolnośląskim Centrum Filmowym, a część online od 23 maja do 4 czerwca na platformie mdag.pl. Mecenasem tytularnym festiwalu jest Bank Millennium (www.bankmillennium.pl).

informacja prasowa

piątek, 30 sierpnia 2024

Alfred Hitchcock, Radu Jude, Greta Garbo na 15. Festiwalu Kamera Akcja

Oto dziewięć tytułów, które będzie można zobaczyć podczas 15. Festiwalu Kamera Akcja między 24 a 27 października w Łodzi na ekranach kin Szkoły Filmowej, Monopolis i Muzeum Kinematografii. Wśród nich najlepsze dzieła ikon kina m.in. Alfreda Hitchcocka, Dorothy Arzner, Grety Garbo czy uznanych filmów rumuńskiego twórcy Radu Jude.

Autor identyfikacji graficznej: Arkadiusz Jaworek

Ikony kina w Monopolis

Jubileuszowa edycja Festiwalu Kamera Akcja przypomina o wielkich postaciach, które wyznaczyły punkty zwrotne w kinematografii i nieustannie inspirują współczesnych krytyków oraz twórców. Momentem, który zmienił kino na zawsze była premiera „Psychozy” Alfreda Hitchcocka (1960). To właśnie podczas pierwszych pokazów wystraszona publiczność wybiegała z kinowej sali, kiedy na ekranie pojawiała się najsłynniejsza scena morderstwa. Jej realizacja trwała aż 7 dni, wykorzystano ponad 70 ustawień kamery, a legendarna melodia skrzypiec Bernarda Herrmanna wzmacniała jedynie uczucie dyskomfortu. Trzydzieści trzy procent efektu "Psychozy" jest dziełem muzyki — przyznał Alfred Hitchcock. Na 15. FKA zaprezentowana zostanie odrestaurowana wersja reżyserska tego filmu wszechczasów z ujęciami, które wcześniej były usunięte przez cenzorów.
Autor identyfikacji graficznej: Arkadiusz Jaworek

Na ekrany ponownie zagości także legendarna Greta Garbo w zręcznej i błyskotliwie zrealizowanej sophisticated comedy „Ninoczka” (1939) Ernsta Lubitscha na podstawie scenariusza Billy'ego Wildera, Charlesa Bracketta i Waltera Reischa. Stalin nie  będzie zadowolony — pojawiały się głosy w trakcie premiery. „Ninoczka” to satyra na Związek Radziecki i jednocześnie subtelna pochwała zachodniego kapitalizmu, która nie potrzebowała wyrafinowanej promocji — hasło „Garbo się śmieje!” na plakacie wystarczyło studiu MGM do rozreklamowania filmu, którego urok trwa już 85 lat. Magia kina? Nieśmiertelny czar Grety? Efekt jej (u)śmiechu? Myślę, że wszystko naraz — zachwala krytyk Jacek Lubiński.

W programie sekcji Ikony kina zabraknąć nie może także Dorothy Arzner, jedynej kobiety pracującej jako reżyserka w Hollywood lat 30. i 40. Jej „Dance, Girl, Dance” (1940) to wyprzedzający swoje czasy kobiecy portret o samorealizacji, zmaganiach artystycznych i jednocześnie kamień milowy w rozwoju filmu tanecznego, który w 2002 roku znalazł się na liście 100 najważniejszych filmów Amerykańskiego Stowarzyszenia Krytyków Filmowych. W rolach głównych widzowie zobaczą nagrodzoną Oscarem za całokształt twórczości Maureen O’Hara („Zielona dolina”) oraz wielokrotną laureatkę nagrody Emmy Lucille Ball („The Lucy Show”).

Autor identyfikacji graficznej: Arkadiusz Jaworek


Outsider francuskiego kina na 15. FKA


To wiadomość, na którą czekali wszyscy miłośnicy klasyki. Claude Sautet, okrzyknięty mistrzem przez takich artystów jak Jean-Pierre Melville, François Truffaut czy Pauline Kael, będzie bohaterem sekcji Francuski łącznik podczas 15. Festiwalu Kamera Akcja.

Urodzony w pokoleniu Nowej Fali, choć nigdy nie był jej częścią. Jego filmy znajdowały swoje stałe miejsce w repertuarze kin studyjnych lat 70., 80. i 90. To kolejny już twórca, obok Dorothy Arzner, którego twórczość chcemy szczególnie przybliżyć festiwalowiczom — mówi Przemek Glajzner, dyrektor Festiwalu Kamera Akcja.

Uczestnicy 15. FKA będą mieli okazję zobaczyć „Okruchy życia” (1970), montażowy majstersztyk z Michelem Piccoli („Piękna złośnica”) i Romy Schneider („Sissi”) w rolach głównych. To opowieść-puzzel, w której widz dostaje szansę samodzielnego zrekonstruowania zdarzeń. Duet Schneider-Piccoli powraca także w „Maksie i Ferajnie” (1971), który balansuje na pograniczu thrillera i filmu społecznie zaangażowanego. Adaptacja książki Claude’a Nérona jest intrygującą historią ekstremistycznego policjanta, którego antybohaterskiej kreacji pogratulował sam François Truffaut. Losom Maksa towarzyszą kompozycje Philippe’a Sarde’a, autora nominowanej do Oscara muzyki do „Tess” Romana Polańskiego.

Na ekranie Festiwalu Kamera Akcja wyświetlony zostanie także ostatni film Claude’a Sauteta „Nelly i Pan Arnaud” (1995) z Emmannuelle Beart i Michelem Serrault w rolach głównych. Reżyser maluje w nim niemożliwą miłość: z jednej strony pan Arnaud, bogaty mieszczanin, kapryśny, emerytowany biznesmen; z drugiej Nelly, dumna i powściągliwa młoda kobieta, żyjąca w prawdziwej emocjonalnej niepewności.

Głęboko pesymistyczny, genialny „Nelly i Pan Arnaud” to najlepszy film wielkiego reżysera, który osiągnął szczyt swojego talentu. Każde ujęcie, każda scena to cuda finezji i dyskrecji — pisał na łamach „Les Inrockuptibles” krytyk Frédéric Bonnaud.

Partnerem sekcji Francuski łącznik jest Instytut Francuski w Warszawie.


Autor identyfikacji graficznej: Arkadiusz Jaworek


Kultowe rumuńskie tytuły w Szkole Filmowej w Łodzi


To nie koniec programowych zaskoczeń. Na kinomanów czeka bliskie spotkanie z twórczością jednego z najciekawszych autorów współczesnego kina Radu Jude, autorem filmu nagrodzonego Złotym Niedźwiedziem „Niefortunny numerek lub szalone porno”. Na 15. Festiwalu Kamera Akcja zawita jego „Nie obiecujcie sobie zbyt wiele po końcu świata”, awangardowa opowieść, która zręcznie łączy stylistyki typowe dla Zooma, livestreamów i krótkich filmików z TikToka. Jude, określany przez krytyków Godardem naszych czasów, tworzy odważne portrety współczesnego kapitalizmu, pełne wyzysku, dyskryminacji i hipokryzji.

Reżyser zafunduje także festiwalowiczom „Drukowanymi literami”, dialektyczną adaptację sztuki Gianiny Carbunariu, opowiadającą o Mugurze Călinescu, młodym Rumunie aresztowanym w latach 80. za graffiti krytykujące reżim Ceaușescu. Film ten to montażowa perełka łącząca policyjne przesłuchania z programami kulinarnymi i rozmowami telefonicznymi. To zaciekłe i pełne pasji potępienie zła, część trwającej fali rumuńskich filmów podejmujących tematykę epoki Ceaușescu i okresu po Ceaușescu — pisał o filmie krytyk Peter Bradshaw w The Guardian.

Sekcję rumuńską uzupełni dokument „Między rewolucjami” Vlada Petriego zestawiający rewolucję islamską w Iranie z powstaniem w Rumunii w 1989 r. Film, stworzony z materiałów archiwalnych, opowiada o codziennym życiu i nadziejach, ukazując fikcyjną korespondencję między irańską kobietą a młodą Rumunką. Sekcja powstała we współpracy z Rumuńskim Instytutem Kultury w Warszawie.

Authors Spotlight — zgłoszenia wydłużone do 8 września


Trwa nabór do Authors Spotlight, prestiżowego międzynarodowego konkursu krótkometrażowych filmów live action oraz animacji. To już ostatni dzwonek, aby zgłosić swoje etiudy i dać się poznać podczas jubileuszowego 15. Festiwalu Kamera Akcja. Przesłane filmy oceniać będą twórcy najbardziej rozchwytywanych polskich produkcji, m.in. Sandra Drzymalska — aktorka znana z takich tytułów, jak „Belfer”, „#BringBackAlice” czy „Sole” Carlo Sironi (nagrodzony na festiwalu w Wenecji polsko-włoski dramat), a w filmie „Simona Kossak” w reżyserii Adriana Panka, przedpremierowo prezentowanym podczas 15. FKA, wcieliła się w tytułową słynną polską biolożkę. Swój werdykt wydadzą także Jury Młodych FINA — laureaci Olimpiady Wiedzy o Filmie i Komunikacji Społecznej: Antonina Zwolińska, Zosia Żyłka i Bartosz Ciechanowicz oraz Jury Koła Naukowego Filmoznawców Uniwersytetu Łódzkiego: Karolina Majka, Antonina Noińska i Jakub Dulny. Z uwagi na duże zainteresowanie, organizatorzy przedłużają nabór do 8 września 2024 r.

15. Festiwal Kamera Akcja odbędzie się od 24 do 27.10.2024 w Łodzi oraz od 14 do 23.10.2024 online na platformie Think Film. Odbywa się dzięki dofinansowaniu z budżetu Miasta Łodzi. Dofinansowany także ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej oraz Uniwersytetu Łódzkiego – mecenasa festiwalu. Głównymi partnerami festiwalu są Monopolis i Szkoła Filmowa w Łodzi. Festiwal Kamera Akcja i Festiwal Mediów Człowiek w Zagrożeniu tworzą sieć współpracy „Łódzki Festiwal Filmowy”.  Karnety w cenie od 149 zł już w sprzedaży.
informacja prasowa








wtorek, 9 stycznia 2018

Obywatel Stuhr /recenzja filmu/

O wolności, ironii Historii i śmiechu z siebie samych – w filmie Jerzego Stuhra ”Obywatel”.

plakat filmu

Najnowszy film Jerzego Stuhra należałoby  oceniać w szerszym kontekście. Tworzy on bowiem rodzaj trylogii z dwoma innymi: ”Zezowatym szczęściem” A. Munka (1960) oraz ”Obywatelem Piszczykiem” A. Kotkowskiego (1988). Bohater  ”Zezowatego szczęścia” – filmu przypominającego powiastkę filozoficzną – był pechowcem i oportunistą. Podobnie jak  ”Obywatel Piszczyk”, w którym Stuhr zagrał tytułową rolę. W ”Obywatelu”  jest nie tylko odtwórcą głównej roli, lecz także autorem scenariusza i reżyserem. Jest to więc film w pełni autorski i można go uznać za głos samego Stuhra, do czego się zresztą otwarcie przyznaje. Nieco inny jest także jego bohater, który przede wszystkim pragnie pozostać sobą, co jednak okazuje się niezwykle trudne.

Opowieść ciekawa i zrozumiała

Rozpoczyna  się – jak zaleca mistrz Hitchcock – mocnym akcentem: Jan Bratek, grany przez Jerzego Stuhra -  zostaje uderzony spadającymi z dachu nomen omen Telewizji Polskiej odłamkami szkła z neonu. Wydarzenie to – tyleż dramatyczne, co symboliczne – sprawi, że bohater znajdzie się w szpitalu i leżąc z twarzą w gipsie,  będzie miał okazję zobaczyć całą swoją przeszłość, począwszy od dzieciństwa.

Zawsze korciło mnie – powiedział podczas spotkania z dziennikarzami Jerzy Stuhr – aby opowiedzieć tę historię w jakiś inny sposób. W tym wypadku na wspak. Chciałem uczynić opowieść ciekawą, a równocześnie zrozumiałą dla widza.

Kostiumy, charakteryzacja, muzyka, a także użyta taśma filmowa: kolorowa, ORWO i czarno-biała – są starannie dobrane i sygnalizują czasy, w których rozgrywa się akcja.

Jerzy Stuhr

Bohater – Polak, każdy z nas

Dla mnie losy bohatera to był temat wolnościmówił podczas prasowej premiery we Wrocławiu Jerzy Stuhr. Najważniejsza sprawa w moim pokoleniu. Najbardziej doskwierało nam to, że nie byliśmy wolni. Nie mogliśmy decydować, gdzie chcemy pojechać, co zobaczyć. Pół życia spędziłem na tym, aby to w jakiś sposób przezwyciężyć. Stałem się Europejczykiem, ale za ogromną cenę. I do dziś nie jestem tak swobodnym globtroterem, jak moje dzieci. Uważam jednak, że moje pokolenie miało szczęście. Jednak udało nam się wyjść z tego wszystkiego obronną ręką. Zawsze miałem poczucie, że to historia mną miota, a nie ja ją tworzę. I tak samo jest z Bratkiem i 98% współobywateli tego kraju.

Podobnie jak jego filmowy poprzednik – Jan Piszczyk – bohater jest początkowo szczery i naiwny jak Kandyd. Zarazem jednak daleki – przynajmniej w przypadku większości życiowych decyzji – od  konformizmu i oportunizmu.

Jako mały chłopiec marzy o dalekich egzotycznych krajach i zbiera znaczki, które nabywa w antykwariacie u Żyda. Dodajmy, że jednym z muzycznych lejtmotywów  filmu stanie się piosenka Tercetu Egzotycznego: ”Pamelo, żegnaj”, a Izabela Skrybant-Dziewiątkowska wystąpi nawet w jednej ze scen.

Mieszkanie,  jak się dowiadujemy z rozmów rodziców, jest mieniem pożydowskim, wraz z umeblowaniem i zastawą stołową. Rodzice uważają jednak, że właściciel i tak nie wróci, toteż nie ma powodu do wyrzutów sumienia. Pogardliwy ton ojca sprawi, że chłopiec wraz z kolegami obrzuci właściciela antykwariatu wyzwiskami, których zresztą nie rozumie. Za karę będzie co tydzień przebywał  w ośrodku kultury żydowskiej, gdzie wraz ze swoją żydowską rówieśniczką – pierwszą miłością – weźmie udział w inscenizacji ”Wesela”. Kiedy jednak przychodzi rok 1966 i Żydzi emigrują z Polski, matka zatai przed nim informację, że dziewczyna jest w ciąży i bohater nigdy jej już więcej nie zobaczy.

Poza wątkiem żydowskim jest jeszcze sprawa przynależności młodego Bratka (gra go syn aktora – Maciej) do partii, a potem do Solidarności. O jednym i o drugim decyduje naiwność bohatera oraz splot okoliczności, a nie świadoma decyzja. Stuhr pokazuje to w szeregu zabawnych scen. Najpierw Bratek zostaje skompromitowany podczas wyjazdu na tournée z zespołem folklorystycznym i musi w efekcie oddać legitymację partyjną. Rzuca nią i – dzięki nagłośnieniu tego faktu w Radiu Wolna Europa – staje się z dnia na dzień bohaterem narodowym.

kadr z filmu
Internowany również zostaje przypadkowo, zostaje uznany przez działaczy podziemia za współpracownika SB, równie łatwo, jak został uznany bohaterem. Wszystko w filmie Stuhra jest dziełem przypadku i splotu okoliczności. Nawet ślub bohatera z panią psycholog, która okazuje się być kapitanem SB – to także czyn nieświadomy.
Zawsze jednak, kiedy bohater znajduje się w opałach, w tunelu błyska światełko. Wyrzucony z mieszkania, spotyka przypadkiem kolegę z podstawówki, który proponuje mu intratne zajęcie. Niestety, kolega ów jest tak ”prawicowy” (czytaj: antysemicki), że nasz bohater ucieka, gdzie pieprz rośnie. Wyrzucony ze szkoły, a potem z zakładu zbrojeniowego, coraz bardziej uczy się akceptować ten ”świat na opak”. Ostatecznie ląduje na ciepłej posadce w kurii i wówczas spotyka go wspomniany na początku wypadek. Historia to go wynosi, to depce.

Abyśmy potrafili się roześmiać z nas samych

kadr z filmu
Powiedzenie głośno, co myślę o historii mojego kraju, jest najistotniejszą sprawą w tym filmie. Otrzymał on na festiwalu w Gdyni nagrodę za odważne potraktowanie trudnych tematów z historii Polski. Chciałem, abyśmy potrafili roześmiać się z nas samych, jak np. robią to Czesi.
Obywatel Bratek miał być w założeniu każdym z nas – owych 98%, którzy się nie załapali na intratne stanowiska, ciepłe posadki czy polityczne koneksje. Jest śmiesznie, ale i strasznie, kiedy widzimy sceny, w których występują łagodni zomowcy i chamscy działacze Solidarności, którzy oblewają się keczupem, aby odegrać narodowy dramat.

Pomieszanie wartości i pojęć może jednak także niepokoić. To mieszanie w systemie wartości, zacieranie granic między dobrem a złem budzi jednak opór i niezgodę. Na szczęście nie każdy jest obywatelem Stuhrem.


Recenzja ukazała się w listopadzie 2014 roku na portalu Kulturaonline.

środa, 19 czerwca 2024

Rozpoczynamy lato w NFM: KINO ORGANOWE /zapowiedź/

Narodowe Forum Muzyki zaprasza na kolejny wakacyjny cykl zatytułowany KINO ORGANOWE, w którym powróci sztuka filmowa z początku XX wieku. Serię pokazów niemych produkcji wzbogaconych o muzykę na żywo otworzy 26 lipca jeden z pierwszych obrazów wojennych z prawdziwego zdarzenia – wyreżyserowana przez Kinga Vidora "Wielka parada" z 1925 roku. Pozbawione dźwięku kadry amerykańskiego hitu w gwiazdorskiej obsadzie ożyją podczas seansu w Sali Głównej dzięki improwizacjom organisty Tomasza Orlowa. W ramach cyklu zobaczymy także filmy krótkometrażowe Charlie Chaplina i "Lokatora" Alfreda Hitchcocka.

Największy przebój wytwórni Metro-Goldwyn-Mayer do czasu premiery rekordowego pod względem zysków, udźwiękowionego już "Przeminęło z wiatrem" przedstawia dramat I wojny światowej z perspektywy zwykłego amerykańskiego żołnierza. Śledząc filmową opowieść z 1925 roku, będziemy świadkami przemiany głównego bohatera, który zaciąga się do wojska pod wpływem patriotycznej atmosfery i presji ze strony ojca. Po przeszkoleniu trafia na front we Francji. Obraz ten wywarł znaczący wpływ na światową kinematografię, w tym na niezwykle istotny z punktu widzenia jej historii Na zachodzie bez zmian z 1930 roku. Przyczynił się również do popularności grających główne role Johna Gilberta i Renée Adorée, która dzięki występowi w Wielkiej paradzie na krótko, do swojej śmierci w 1933 roku, uzyskała w Ameryce status gwiazdy.

Tomasz Orlow w dziedzinie muzycznej improwizacji w naszym kraju cieszy się taką właśnie renomą. To organista, pedagog, organolog i organmistrz. Jest laureatem wielu konkursów, a na co dzień pracuje jako wykładowca na Uniwersytecie Śląskim. Prowadzi prężną działalność koncertową w kraju i za granicą, związaną przede wszystkim z upowszechnianiem sztuki improwizacji organowej i fortepianowej.

Program:

"Wielka parada", reż. King Vidor (1925) – pokaz filmu niemego z muzyką improwizowaną na żywo 

Wydarzenie towarzyszące 24. MFF mBank Nowe Horyzonty

Wykonawcy:

Tomasz Orlow – organy, fortepian

Rafał Jęczmyk – wprowadzenie

Czas trwania:

151 minut

Kino organowe NFM – filmy krótkometrażowe Charliego Chaplina

9 sierpnia o 19.00 zobaczymy aż trzy filmy legendarnego Charliego Chaplina – mistrza pantomimy i slapsticku. Podczas seansu towarzyszyć im będą improwizacje Anny Vavilkiny. Organistka ta pracuje na co dzień w działającym od niemal stu lat berlińskim kinie Babylon, grając na jedynych w Niemczech działających organach kinowych zamontowanych w miejscu, w którym zostały oryginalnie skonstruowane.

Krótkometrażowe komedie "Imigrant", "Lichwiarz" i "Charlie ucieka" – w których Chaplin zagrał główne role i które również wyreżyserował – powstały, kiedy Anglik pracował na etacie dla studia The Mutual Film Corporation. W ramach trwającego półtora roku kontraktu stworzył w sumie aż dwanaście filmów, zarabiając w tym okresie niebotyczną wówczas sumę dziesięciu tysięcy dolarów tygodniowo. W Imigrancie obserwujemy w krzywym zwierciadle trudną dolę Europejczyków przypływających do Ameryki w poszukiwaniu lepszego życia. W Lichwiarzu zobaczymy Chaplina w roli sprytnego pracownika lombardu, w Charlie ucieka będzie natomiast więziennym zbiegiem. Współpraca z The Mutual wyniosła artystę na filmowy szczyt. Kiedy rozstawał się z wytwórnią we wrześniu 1917 roku, kolejny angaż uczynił go już najlepiej opłacanym aktorem na świecie.

W produkcjach dla The Mutual Chaplinowi towarzyszył stały zespół współpracowników. Jednym z najważniejszych była wówczas Edna Purviance – aktorka, która jeszcze w 1915 roku pracowała jako stenografka, gdy została wypatrzona przez łowcę talentów poszukującego aktorów do produkcji Chaplina – ostatecznie z mistrzem połączył ją romans. Gwiazdor doceniał jej pracę, wypłacając stałą pensję nawet po zakończeniu przez nią kariery aktorskiej. Inny bliski współpracownik artysty w tym czasie – gigantycznej postury Szkot Eric Campbell – był już jego osobistym odkryciem: Chaplin zwrócił uwagę na jego grę podczas wizyty w teatrze na Broadwayu. Kiedy odchodził z The Mutual, planował przenieść się do First National razem z Campbellem, ten jednak zginął w wypadku samochodowym.

Kino organowe NFM – "Lokator" w reż. Alfred Hitchcock

Zamykające tegoroczny cykl Kina organowego NFM dzieło "Lokator" wyreżyserowane przez Alfreda Hitchcocka w 1926 roku jest pierwszym zrealizowanym w specyficznym stylu znanym lepiej z późniejszych produkcji tego artysty. Zetkniemy się w nim chociażby z charakterystycznym suspensem, obecną na filmowych kadrach chrześcijańską ikonografią, ujęciami schodów, krzyczącymi kobietami i całymi pokładami pożywki dla amatorów psychoanalizy. Podczas pokazu muzycznym dopełnieniem pełnych napięcia obrazów będą improwizacje dobrze znanego duetu organisty Tomasza Głuchowskiego i DJ-a Michała Macewicza.

Scenariusz brytyjskiego dreszczowca noszącego w oryginale podtytuł Opowieść o londyńskiej mgle inspirowany był słynną historią Kuby Rozpruwacza, któremu przypisuje się odpowiedzialność za śmierć w stolicy Imperium aż jedenastu kobiet. Podstawą przedstawionej fabuły jest natomiast bestsellerowa powieść Marie Belloc Lowndes o tym samym, co późniejsza produkcja, tytule. Opowiada ona o gospodyni podejrzewającej swojego lokatora o bycie seryjnym mordercą. Główną rolę w filmie zagrał Ivor Novello – kompozytor musicali, który w latach 20. XX wieku próbował swoich sił w aktorstwie.

Produkcja Hitchcocka odniosła w brytyjskich kinach tak duży sukces, że przyczyniła się do premiery w Anglii dwóch wcześniejszych dzieł reżysera, zrealizowanych w Niemczech. Praca artysty w tym kraju zresztą znacząco wpłynęła na powstanie Lokatora. Miał on tam bowiem okazję poznać dorobek niemieckich filmowych ekspresjonistów, takich jak Friedrich Wilhelm Murnau czy Fritz Lang. To właśnie ich dokonania zainspirowały mistrza suspensu do stosowania nietypowych ujęć kamery czy gry ciemnością i światłem.

informacja prasowa

środa, 2 marca 2022

Mistrzowie kina. John Ford w kinie Iluzjon

John Ford zajmuje niekwestionowane miejsce w panteonie najwybitniejszych twórców kina. Reżyser Poszukiwaczy miał doskonałe wyczucie kompozycji kadru, świetnie operował językiem wizualnym i doprowadził do perfekcji narrację kina klasycznego. Przegląd w Iluzjonie jest pierwszą od niemal dwudziestu lat polską retrospektywą reżysera i stanowi niepowtarzalną szansę zobaczenia dzieł amerykańskiego twórcy. Jego epickie filmy, zawierające ikoniczne już obrazy fenomenalnych amerykańskich pejzaży, były robione wyłącznie z myślą o kinie, dlatego zapraszamy do obejrzenia ich właśnie na dużym ekranie.


Zapytany o filmowe fascynacje, Orson Welles powiedział kiedyś: „Wolę starych mistrzów, to znaczy Johna Forda, Johna Forda i Johna Forda”. Przed nakręceniem Obywatela Kane’a Welles podobno ponad 40 razy obejrzał Dyliżans, traktując go jako swego rodzaju podręcznik sztuki filmowej. Za mistrza reżyserii uznawali Forda tak różni artyści jak Alfred Hitchcock, Ingmar Bergman, Akira Kurosawa, Martin Scorsese, Jean-Luc Godard czy Steven Spielberg. Choć Ford jest legendą kina i bohaterem niezliczonych książek  filmoznawczych, to jednak w  Polsce pozostaje zaskakująco mało znany.

Dorobek Johna Forda to część nie tylko amerykańskiego kina, lecz także amerykańskiej historii. Twórca kreował mit Dzikiego Zachodu, ale też problematyzował go i podważał. Jego filmy – podobnie jak i przekonania ideologiczne – pełne były sprzeczności i ambiwalencji, na którą zwracali uwagę europejscy krytycy. Ford został czterokrotnie nagrodzony Oscarem za najlepszą reżyserię (za Potępieńca z 1935, Grona gniewu, Zieloną dolinę i Spokojnego człowieka z 1952).

Choć reżyser Dyliżansu bywa kojarzony przede wszystkim z klasycznym westernem, to jednak jego dzieła – zawierające silnie zarysowane wątki społeczne, zmierzające niekiedy w stronę politycznej satyry i często pełne podskórnej ambiwalencji w stosunku do amerykańskich mitów – są znacznie bardziej złożone, niż się na pozór wydaje. Czym zachwycali się najwięksi twórcy światowego kina? Czy Ford może nas jeszcze czymś zaintrygować?

W przeglądzie pokażemy zarówno najbardziej znane filmy reżysera, takie jak Dyliżans, Grona gniewu czy Jesień Cheyennów, jak i dzieła unikatowe i prawie niepokazywane w Polsce w stylu Załogi nieustraszonych. Retrospektywę uświetnią dwa wyjątkowe wydarzenia: seans niemego Żelaznego konia z muzyką na żywo oraz pokaz arcydzieła Poszukiwacze ze specjalnie sprowadzonej na tę okazję kopii DCP.

Załoga nieustraszonych, reż. John Ford, USA, 1938, 92 min.

Praktycznie nieznane w Polsce dzieło Forda. Film rozgrywa się podczas I wojny światowej a jego bohaterem jest rozpieszczony, przyzwyczajony do luksusowego życia młody milioner, Perry Townsend III, który przechodzi „chrzest bojowy” w marynarce wojennej, stając się odpowiedzialnym mężczyzną. Pełna przygód akcja filmowana była w Annapolis na czterech okrętach podwodnych z 1917 roku, które w czasie realizacji zdjęć były jeszcze w służbie amerykańskiej marynarki wojennej.

Patrol na pustyni, reż. John Ford, USA, 1934, 66 min.

Akcja filmu rozgrywa się podczas I wojny światowej, w 1917 roku w regionie Mezopotamii. Zagubiony na pustyni patrol brytyjskich żołnierzy natrafia na oazę. W nocy Arabowie zabijają mężczyznę pełniącego wartę i kradną Brytyjczykom konie. Bohaterowie zmuszeni są pozostać w oazie, która zapewnia im ochronę, wodę oraz pożywienie, i czekać na pojawienie się brygady. Wrogowie z ukrycia ostrzeliwują kryjówkę i nie pozwalają Brytyjczykom sprowadzić pomocy. W obliczu zagrożenia nie wszyscy potrafią zachować zimną krew… Zrealizowany w 1934 roku film Forda nosi wyraźne ślady czasu, stał się jednak prototypem dla licznych filmów opowiadających o odciętych od świata żołnierzach broniących się przed atakami wroga.

Człowiek, który zabił Liberty Valance’a, reż. John Ford, USA, 1962, 122 min.

Senator Ranse Stoddard przybywa wraz z żoną na pogrzeb przyjaciela – Toma. Ich przyjazd jest dla miejscowej prasy sensacją. Senator opowiada dziennikarzowi swoją historię, kiedy to jako młody prawnik przybył do miasteczka i został ograbiony przez Liberty Valance’a. W toku opowieści bohatera okazuje się jednak, że prawda o wydarzeniach z przeszłości była inna niż wierzyli mieszkańcy miasteczka.

Człowiek, który zabił Liberty Valance’a jest jednym z najważniejszych westernów przepracowujących mitologię gatunku. Ford stworzył film autorefleksyjny i melancholijny, który jest lekturą obowiązkową dla wszystkich fanów gatunku – jak pisała krytyka jest „jednocześnie politycznym westernem, kryminalnym filmem psychologicznym i konfrontacją Johna Forda z przeszłością – w sferze osobistej, zawodowej i historycznej”.

Dyliżans, reż. John Ford, USA, 1939, 95 min.

Jeden z najsłynniejszych westernów w historii kina. Bohaterami filmu rozgrywającego się w latach 80. XIX wieku są pasażerowie dyliżansu jadącego z Tonto w Arizonie do Lordsburga w Nowym Meksyku. W grupie podróżnych znajdują się: prostytutka Dallas, pogrążony w alkoholizmie lekarz, brzemienna żona oficera, sprzedawca whisky, bankier-defraudant oraz zbiegły z więzienia, młody mężczyzna Ringo Kid. Pełna niebezpieczeństw podróż, w  której pozory i konwenanse przestają mieć znaczenie, okaże się wielką próbą dla wszystkich bohaterów opowieści.

Choć z dzisiejszej perspektywy niektóre elementy filmu – przede wszystkim sposób przedstawienia rdzennych Amerykanów – mogą razić, to jednak pod względem prowadzenia narracji western z 1939 roku w dalszym ciągu robi duże wrażenie. Ford operuje prostymi, ale drobiazgowo przemyślanymi środkami audiowizualnymi, doprowadzając model hollywoodzkiego kina klasycznego do perfekcji. Dyliżans jest przy tym nie tylko emocjonującym westernem, ale też ironiczną kpiną z mieszczańskich pozorów, obłudy i hipokryzji. Nakręcone w malowniczym regionie Monument Valley zdjęcia należą do najbardziej ikonicznych w historii kina.

Grona gniewu, reż. John Ford, USA, 1940, 92 min.

W rok po ukazaniu się najsławniejszej, a zarazem najostrzejszej pod względem wymowy społecznej powieści Johna Steinbecka, John Ford zrealizował na jej podstawie jeden ze swoich najważniejszych filmów. Grona gniewu opowiadają o tragicznej wędrówce ubogiej rodziny farmerów, których długotrwała susza zmusza do opuszczenia rodzinnej Oklahomy. Rozklekotaną ciężarówką wyruszają do „ziemi obiecanej”, jaką ma być szeroko reklamowana przez łowców najemnych pracowników Kalifornia. Niestety przekonują się, jak naiwna była ich wiara. Grona gniewu pojawiają się często na liście najlepszych filmów amerykańskich w historii kina. Krytycy chwalili autentyzm przedstawienia problemów społecznych, naturalną grę aktorską, znakomite zdjęcia Gregga Tollanda, a także przemyślaną reżyserię, nagrodzoną Oscarem.

Miasto bezprawia, reż. John Ford, USA, 1946, 97 min.


Klasyczny western oparty na historii legendarnego Wyatta Earpa. Akcja filmu rozgrywa się w 1882 roku. Czterej bracia – Wyatt, Morgan, Virgiil i James Earpowie – którzy pędzą bydło do Kalifornii, napotykają na swojej drodze rodzinę Clantonów. Niedługo po tym jak Earpowie odmawiają sprzedaży swojego stada, bydło zostaje skradzione, a jeden z braci zamordowany. W pobliskim miasteczku Tombstone dojdzie wkrótce do konfrontacji między rodzinami…

Miasto bezprawia uchodzi jednak za najlepszy western poświęcony legendarnym wydarzeniom – warto wspomnieć, że zarówno autor literackiego pierwowzoru Stuart Lake, jak i  sam John Ford mieli okazję poznać Earpa osobiście. Jak pisał Adam Garbicz, „wśród klasyków westernu Miasto bezprawia jest tym, który w najbardziej klarowny sposób prezentuje mitologię działań i układów sytuacyjnych na pionierskim Zachodzie; wśród klasycznych filmów Forda – tym, który najdobitniej ujawnia zasadnicze cechy stylu reżysera: jego prostotę narracyjną, staranność dramaturgii, wstrzemięźliwość techniki i moralną jednoznaczność treści”.

Jesień Cheyennów, reż. John Ford, USA, 1964, 172 min.

Wielki, epicki film uznawany bywa za ukoronowanie twórczości Forda, będący swego rodzaju rozliczeniem reżysera ze sposobu przedstawiania rdzennych Amerykanów w jego wcześniejszych dziełach. W 1878 roku Indianie z rezerwatu w Oklahomie, trapieni głodem i chorobami, postanowili wyruszyć na swe dawne tereny w Wyoming, nie czekając dłużej na spełnienie iluzorycznych obietnic rządu amerykańskiego. Prowadzi ich Mały Wilk, Powolny Nóż i sędziwy wódz Wysokie Drzewo. Cheyennowie pragną za wszelką cenę uniknąć starć zbrojnych, co jednak okazuje się niemożliwe…

Poszukiwacze, reż. John Ford, USA, 1956, 119 min.

Zaliczany w poczet arcydzieł kina klasyczny western. Akcja filmu rozpoczyna się w 1868 roku. Weteran wojny secesyjnej Ethan Edwards przyjeżdża po dłuższej nieobecności do domu swojego brata w Zachodnim Teksasie. Spokój bohatera nie trwa jednak długo – Komancze mordują rodzinę mężczyzny i porywają jego dwie kuzynki. Ethan postanawia za wszelką cenę odnaleźć porwane dziewczynki. Pełen ambiwalencji film Forda wnosi mroczne tony do gatunku klasycznego westernu i wbrew pozorom daleki jest od jednoznaczności. Krytycy zachwycali się  przede wszystkim złożoną konstrukcją pogrążonego w obsesji bohatera, znakomitymi zdjęciami Wintona C. Hocha, a także mistrzowsko poprowadzoną narracją. Poszukiwacze są stałą pozycją w rozmaitych rankingach arcydzieł kina – w 2012 roku obraz Forda zajął  7. miejsce na prestiżowej liście najlepszych filmów wszech czasów, publikowanej co 10 lat przez brytyjski miesięcznik „Sight and Sound”.

Żelazny koń, reż. John Ford, USA, 1924, 53 min.

Pierwszy słynny film Johna Forda przedstawia budowę Pierwszej Kolei Transkontynentalnej, przy której pracowali między innymi Afroamerykanie oraz irlandzcy, włoscy i chińscy imigranci. Na tle historycznych wydarzeń osnuta została historia mężczyzny, który poszukuje mordercy swojego ojca i stara się o względy córki inżyniera. Głównym antagonistą jest w Żelaznym koniu wielki posiadacz ziemski, robiący wszystko, by tory – wbrew interesowi publicznemu – przechodziły przez jego ziemie. Nazywany niekiedy „amerykańską Odyseją” obraz uchodzi za jeden z najważniejszych filmów niemych wyprodukowanych w Stanach Zjednoczonych. Żelazny koń dostał się między innymi na listę National Film Registry, zawierającą dzieła budujące dziedzictwo kulturalne Stanów Zjednoczonych.


Pokaz filmu niemego z muzyką na żywo. Wystąpi Aleksandra Chmielewska.


Zielona dolina, reż. John Ford, USA, 1941, 117 min.

Film, oparty na autobiograficznej powieści Richarda Llewellyna, opisuje przemiany zachodzące w górniczej osadzie walijskiej na przełomie XIX i XX wieku. Główny bohater, Huw Morgan, najmłodszy z sześciorga dzieci, powraca wspomnieniami do swojego dzieciństwa. Kiedy miał dwanaście lat, dolina była jeszcze piękna i zielona, a ludzie ją zamieszkujący wydawali się szczęśliwi. Problemy zaczęły się, kiedy właściciel kopalni postanowił obniżyć pensje pracowników, co doprowadziło do strajku… John Ford, który miał irlandzkie korzenie i czuł się silnie związany z krajobrazem Wysp Brytyjskich, uznawał Zieloną dolinę za jedno ze swoich najbardziej autobiograficznych dzieł. Zielona dolina, która zaliczana jest do najważniejszych dzieł Forda, została nagrodzona aż pięcioma Oscarami: za najlepszy film, reżyserię, zdjęcia, scenografię i rolę drugoplanową (dla Donalda Crispa).


SZCZEGÓŁOWE INFORMACJE O CYKLU ORAZ ZAKUP BILETÓW: http://bityl.pl/bCs5f

www.iluzjon.fn.org.pl

informacja prasowa

Urodziny Zofii Kossak w Górkach Wielkich

9 i 10 sierpnia w ruinach Dworu Kossaków znów będzie gwarno, jak dawniej, kiedy do Górek Wielkich zjeżdżali się m.in.: Maria Dąbrowska, Wańk...

Popularne posty