Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Krzysztof bednarski, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Krzysztof bednarski, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 grudnia 2017

Krzysztof M. Bednarski: Najistotniejsze jest to, co niewidzialne /wywiad/

O swoich związkach z Teatrem Laboratorium, przełomowej podróży do Afryki, inspiracjach poezją, filmem i wizerunkami Karola Marksa, a także operowaniu pustką i dźwiękami kosmosu opowiedział wybitny rzeźbiarz Krzysztof M. Bednarski.
Krzysztof Bednarski, selfie artysty
Barbara Lekarczyk-Cisek: Pańskie prace są obecnie prezentowane we Wrocławiu na trzech wystawach: w Pawilonie Czterech Kopuł, BWA, a także na otwartej niedawno w Galerii Art Main Station by mia ekspozycji ”Ubi sunt?”. Szczęśliwy zbieg okoliczności dla rzeźbiarza, który mieszka pomiędzy Warszawą a Rzymem?
Krzysztof M. Bednarski: We Wrocławiu wystawiałem wielokrotnie, m. in. w 2010 roku miałem w Muzeum Narodowym dużą wystawę, której kuratorem był Mariusz Hermansdorfer. Są też trwale ślady mojej tu obecności. Zaledwie przed rokiem, w 25. (sic!) rocznicę śmierci Ryszarda Cieślaka, został odsłonięty nagrobek  według mojego projektu, z moją rzeźbą (wcześniej był tam tylko drewniany krzyż z tabliczką zrobioną przez Geta-Stankiewicza). Mało kto wie również, że jestem autorem płaskorzeźby w Narodowym Forum Muzyki: portretu architekta Stefana Kuryłowicza, którego, tak jak Ryszarda, dobrze znałem… Kiedy zacząłem przyjeżdżać do Wrocławia w latach 70., było to wyjątkowe dla kultury miasto, o czym można było się przekonać niedawno oglądając wystawę ”Dzikie pola. Historia awangardy wrocławskiej”, prezentowanej w warszawskiej Zachęcie, gdzie pokazano również moje plakaty z tamtych lat. Do Instytutu Grotowskiego ściągały pielgrzymki młodych ludzi z całego świata, a Dworzec Główny był takim szczególnym miejscem, gdzie można było nocą spotkać Jerzego Grotowskiego i Ludwika Flaszena, dyskutujących przy mocnej herbacie w dworcowej restauracji.
Był Pan więc we Wrocławiu częstym gościem, szczególnie z powodu Teatru Laboratorium i tworzących go ludzi…
Tak, stąd pomysł tej wystawy, która ma upamiętniać ludzi uprawiających tak nietrwałą sztukę, jaką jest teatr. Dopiero po latach zdałem sobie sprawę, jaki to miało wpływ na mnie i na moją sztukę. Pierwsze plakaty zrobiłem dla Grotowskiego w 1976 roku, w okresie parateatralnym, można więc powiedzieć, że we Wrocławiu zaczynałem. Grot rozpoczął wówczas nowy okres działalności  i chciał to zaznaczyć również w materiałach graficznych. Powierzył ich wykonanie mnie – studentowi drugiego roku rzeźby, można powiedzieć: amatorowi, mimo iż wówczas we Wrocławiu działało wielu wybitnych plakacistów. Dał mi buty na wyrost.
Jednak nie był Pan kimś obcym, uczestnicząc w projektach parateatralnych i przyjaźniąc się z członkami zespołu Teatru Laboratorium.
Krzysztof M. Bednarski, Thanatos polski, 1984
Rzeczywiście, moimi najbliższymi przyjaciółmi byli Jackiem Zmysłowski i Leszek Kolankiewicz, którzy tworzyli nową generację tego zespołu, a Jacek miał być nawet następcą Grota, ale nie doszło do tego z powodu jego przedwczesnej śmierci.
Przy zastrzeżeniu, że po latach człowiek ma skłonność do mitologizowania pewnych przeżyć, uważam jednak, że tamte czasy były wspaniałe. Nie czuło się zniewolenia ani tego, że funkcjonujemy na jakimś marginesie, bo teatr był miejscem spotkań  ludzi otwartych i twórczych. Uczestniczyłem we wszystkich projektach parateatralnych, zobligowany do tego przez Jerzego Grotowskiego, choć nie do końca z tym się utożsamiałem. Nie naśladowałem Mistrza, ale chciałem być blisko niego. W sprawach projektów dawał mi całkowitą wolność. Aby uniezależnić się od ograniczeń biurokratycznych i wydłużonego w tamtych czasach procesu poligraficznego, przywiozłem z Paryża materiały do serigrafii, których nie udało mi się wykorzystać dla Grotowskiego, a to z powodu wprowadzenia stanu wojennego, a w konsekwencji - rozwiązania teatru. Posłużyły za to do druku "Tygodnika Wojennego".
Moje powroty do Wrocławia i fakt, że jestem tu znowu ze swoimi pracami, świadczy o pewnym domykaniu się czasu. Pozostaje jednak retoryczne pytanie: Gdzie oni są? 
Pamięć jest w Pańskiej sztuce bardzo mocno obecna, nie tylko w odniesieniu do tej wystawy. Mnie osobiście bardzo poruszyły Pańskie prace, które widziałam w Pawilonie Czterech Kopuł: ”Dom mojego ojca” i ”Walizka Schulza”.
Krzysztof M. Bednarsk, Dom mojego ojca
Każda z tych prac ma swoją historię. Walizka pochodzi ze Lwowa, skąd przywieźli ją moi rodzice. Natrafiłem na nią w stanie wojennym i odkryłem w niej zdjęcia dotyczące miejsc stanowiących historię mojej rodziny, których ja już nigdy nie zobaczę, m.in. domu rodzinnego mojego ojca.
W kolekcji MN we Wrocławiu jest tez mój ”Thanatos polski”, praca, którą zrobiłem w 1984 roku i poświęciłem pamięci przyjaciół z Teatru Laboratorium. „Thanatos polski” to był tytuł ostatniego wspólnego przedsięwzięcia zespołu – starszej i młodszej generacji, Jerzego Grotowskiego. Potem, w bardzo krótkim czasie, nastąpił tragiczny okres kolejnych śmierci jego członków.
Czy przełomowe dzieło Pańskiej twórczości - "Moby Dick" – ma również takie osobiste konotacje?
Moby Dick, jacht nad Wisłą
W 1986 roku odbyłem podróż do Afryki, do miejsca szczególnego: do Togo, aby zobaczyć się z synem, którego nie widziałem od paru lat.  Ta podróż zmieniła moje podejście do życia i do sztuki. Jak w chasydzkiej opowieści: trzeba odbyć daleką podroż, żeby znaleźć to, czego szukamy, w miejscu naszego zamieszkania. Kiedy wróciłem do Warszawy, zobaczyłem nad Wisłą łódź przysypaną śniegiem, stąd skojarzenie z białym wielorybem – Moby Dickiem, a zarazem z łodzią Ahaba ze znanej powieści Hermana Melville'a. To swoista hybryda - dwa w jednym, ścigający i ścigany… Dokonując aktu dekonstrukcji tego pięknego kształtu (pociąłem go na 16 części), a następnie rekonstruując go w różnych przestrzeniach galeryjnych, powtórzyłem dokradnie to, co działo się wtedy ze mną. Był to dla mnie czas bardzo trudny. Czas bardzo trudny dla wszystkich, dla całego kraju. Jednocześnie był to czas głębokiej transformacji, tuż po stanie wojennym i nie wiadomo było, gdzie nas to wszystko zaprowadzi.

Rzeźba z cyklu Moby Dick Czwórnia 2014, foto Leszek Fidusiewicz.
Jest Pan nietypowym rzeźbiarzem, bo często sięgającym po inspiracje literackie i filmowe…

Wielu poetów mnie inspirowało i to od wczesnej młodości. Lista jest bardzo długa, m. in. Dylan Thomas, którego poemat ”Vision and Prayer” dał początek dużemu cyklowi reliefów i rzeźb. Ale także  T.S. Eliot, R.M. Rilke, Józef Brodzki, Paul Celan, Miron Białoszewski, Zbigniew Herbert, Wisława Szymborska – im wszystkim poświęciłem moje prace. Jednak szczególne miejsce zajmują: Stanisław Barańczak, Ryszard Krynicki i Adam Zagajewski. Od czasów liceum fascynował mnie Tymoteusz Karpowicz, któremu dedykuję aktualną wystawę w Galerii Awangarda we Wrocławiu. Wszystkich tych poetów cechowała podejrzliwość wobec słowa i jego znaczeń. Podobnie jak oni,  pracuję w rzeźbie – nad jej językiem, próbując, jak Karpowicz, ”zamknąć wszystko w jednej księdze”.  To rodzaj obsesji, z której nie potrafię się wyzwolić.

Krzysztof M. Bednarski, Złodzieje rowerów (2003), archiwum artysty
Równocześnie jednak, od czasów pracy dyplomowej, eksperymentuje Pan z wizerunkiem Karola Marksa.

Tak, bo ten wizerunek dotyczy tego, co u poetów – lingwistów manifestowało się nieufnością wobec języka propagandy. W przypadku tego ambiwalentnego portretu-znaku wyrażam swoją podejrzliwość wobec rzeczywistości, w której żyjemy. Karol Marks stał się rodzajem papierka lakmusowego, reagującego na przemiany rzeczywistości i znaczy dziś zupełnie co innego, niż kiedy go po raz pierwszy użyłem (1978). Jest w pewnym sensie pustym znakiem, którym manipuluję i którego znaczenie ewoluuje w czasie. O ile jednak ”Portret Marksa” dotyczy rzeczywistości widzialnej, mówiąc w pewnym uproszczeniu, o tyle ”Moby Dick” dotyczy tego, co niewidzialne, co umyka naszemu bezpośredniemu poznaniu.

Krzysztof M. Bednarski z rzeźbą Marksa, fot. z archiwum artysty
Czym jest dla Pana tworzenie z rzeczy napotkanych, odnalezionych, wydrążonych przez czas, jak owa łódź, która zainspirowała do ”Moby Dicka”?

Każdy materiał, w którym pracuję, jest sam w sobie środkiem przekazu ważnych treści. Z reguły jednak operuję pustką, negatywem. A zaczęło się od znalezionej skorupy łodzi, która była pustym miejscem do wypełnienia. Podobnie jest po utracie kogoś bliskiego, kiedy jeszcze silniej odczuwamy jego brak, a przez to jest on bardziej obecny w naszym życiu.

Prosty gest destrukcji pięknego kształtu, a następnie jakiś wariacki upór w odbudowywaniu tego, co się wcześniej zniszczyło, stanowiło istotę tej pracy. ”Moby Dick” nie istnieje jako obiekt autonomiczny, każdorazowo wchodzi w relacje z przestrzenią, tworzy z nią integralną całość. Ponadto użyłem w tej pracy dźwięków planet i gwiazd, zarejestrowanych przez sondy NASA, a przywodzących na myśl ”Odyseję kosmiczną” Stanley`a Kubricka. Na wystawie w BWA jest wiele tropów filmowych, m.in. nawiązanie do ”Melancholii” Larsa von Triera czy ”Smugi cienia” J. Conrada/Wajdy…

Rzeźby z cyklu Moby Dick Czwórnia, 2014, warszawskie studio artysty,
foto Krzysztof M. Bednarski
Używam bardzo zróżnicowanych środków formalnych i technik do realizacji moich prac, co szczególnie widać na wystawie w galerii Awangarda. Natomiast wystawa w Galerii Main Station by mia jest zdecydowanie bardziej jednorodna. Pokazuję tu duży wybór rzeźb, w różnej skali, z cyklu ”Moby Dick”. Można na niej prześledzić proces mojej pracy: najpierw są zwarte ”Maski”, potem ”Sekcje”, a wreszcie „Powierzchnie całkowite”, będące otwarciem  Moby Dicka w przestrzeni. Wszystkie rzeźby są odlewami z brązu lub aluminium, a ich podstawy – z żeliwa, marmuru lub drewna. Jak wspominałem, użycie konkretnego materiału jest nieprzypadkowe. Jest tu np. rzeźba, do której podstawę zrobiłem z fragmentu drzewa, na które wspinałem się w dzieciństwie, a które przed kilku laty zostało ścięte. Fakt, że część mojej rzeźby stanowi drzewo, które znam z dzieciństwa, jest dla mnie istotny emocjonalnie.

Krzysztof M. Bednarski i jego rzeźby w Galerii Art Main Station by mia, fot. foto Leszek Fidusiewicz.
Myślę, że dla widza owa ”prawda materiału” jest także ważna, o czym mogłam się przekonać zatrzymując się nad Pańskim ”Domem mojego ojca”.

Emocje zawarte w moich pracach nie mają w sobie nic z ilustracyjności, lecz są głęboko przetransformowane. Podobnie jest w odniesieniu do inspiracji literackich. Moim językiem jest język materii i przestrzeni – to jest mój żywioł.
W sztuce najistotniejsze jest to, czego nie da się zwerbalizować, a czego szukał przez lata ze swoim zespołem Grotowski. Rilke określał to słowem “Niewidzialne” – “Unsichtbar”.

Dziękuję za rozmowę.

Wystawa “Gravity. Tymoteuszowi Karpowiczowi” w galerii Awangarda BWA potrwa do 31 lipca, podobnie jak ”Ubi sunt?” w Art Main Station by mia na Dworcu Głównym.

Wywiad ukazał się na portalu Kulturaonline w lipcu 2016 roku. 

wtorek, 18 maja 2021

Symbole życia po śmierci. Rzeźba komemoratywna Krzysztofa M. Bednarskiego w MOCAK-u

Od 25 maja 2021 r. Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie zaprasza na wystawę rzeźb Krzysztofa M. Bednarskiego, dedykowana dwóm niedawno zmarłym wybitnym twórcom – Krzysztofowi Pendereckiemu i Adamowi Zagajewskiemu. 

Wizualizacja sarkofagu Krzysztofa Pendereckiego, 2021, docelowy materiał: marmur kararyjski, granit szwedzki,
docelowa lokalizacja: Panteon Narodowy w kościele św. Piotra i Pawła, Kraków, 
courtesy K.M. Bednarski, Granity Skwara, Warszawa


Autorem poświęconych im rzeźb-sarkofagów w Panteonie Narodowym w kościele św. Apostołów Piotra i Pawła jest Krzysztof M. Bednarski. Ekspozycja w MOCAK-u będzie szerszą prezentacją sztuki komemoratywnej tego artysty.

Współcześnie autorska rzeźba funeralna jest rzadkością. Krzysztof M. Bednarski potrafi przenieść sztukę w kontekst śmierci i specyficznego miejsca eksponowania, jakim jest cmentarz. Artysta odrzuca wyznaczone funkcją formy oraz tradycyjną, przesadnie sentymentalną symbolikę. Stwarza on nowe symbole życia po śmierci, odwołujące się do osobowości zmarłego.

Krzysztof M. Bednarski, Thanatos polski, 1984

Ten rozdział twórczości Krzysztofa M. Bednarskiego otwiera Thanatos polski (1984) – rzeźba zadedykowana zmarłym członkom zespołu Teatru Laboratorium Jerzego Grotowskiego. Przepołowiona łódź ze spopielonym drzewem jest symbolem drogi, przejścia na drugą stronę. Praca powstała w momencie, kiedy twórca nie był jeszcze w stanie podjąć się – mimo licznych próśb i propozycji – tworzenia nagrobków. Dopiero po latach zrozumiał, że najlepsze, co może zrobić dla nieżyjącego przyjaciela, to nagrobek, poprzez który zaprezentuje jego indywidualizm. Od 1992 roku wykonał kilkanaście tego typu realizacji, między innymi dla Krzysztofa Kieślowskiego, Ryszarda Cieślaka, Wojciecha Fangora, Krzysztofa Krauzego i Tomasza Stańki. Każda z nich jest symbolicznym portretem zmarłego, syntezą jego kreatywności. Krzysztof M. Bednarski pokazuje, że dla stworzenia pomnika trwalszego niż ze spiżu ważniejsza od szlachetności materiału – mimo wykorzystania brązu, marmuru czy granitu – jest forma.

Rzeźba na nagrobku Krzysztofa Kieślowskiego, 1997, brąz patynowany, Stare Powązki, Warszawa, fot. R. Sosin

Symbole życia po śmierci. Rzeźba komemoratywna Krzysztofa M. Bednarskiego

Miejsce: Galeria Alfa

Data wystawy: 20.05.2021 - 13.03.2022

Artysta: Krzysztof M. Bednarski

Kurator: Martyna Sobczyk

Partner MOCAK-u

MPK S.A. w Krakowie1

Patron Galerii Re

informacja prasowa,

sobota, 27 października 2018

454 lata sztuki polskiej. Historyczna wystawa Grupy Pendzle

Galeria Sztuki im. Jana Tarasina w Kaliszu zaprasza na wystawę Grupy Pendzle, zatytułowaną "454 lata sztuki polskiej". Wernisaż 27 października 2018 roku o godzinie 18.00. Po nim - spotkanie z artystami.


Nie ma sztuki, która byłaby obojętna wobec swojego czasu. Artysta jest zawsze głęboko osadzony w rzeczywistości. I jego sztuka – co oczywiste – też. Ale ujawnia się to na różne sposoby, najczęściej nie wprost, czasami dyskretnie, ironicznie, przewrotnie, paradoksalnie. Bywa, że przez zaprzeczenie, programowy eskapizm. Strategie są rozmaite, ale rzeczywistość jedna, i to do niej artysta się odnosi.

Chcieliśmy zrobić wystawę, która byłaby wystawą historyczną, to znaczy taką, która próbuje odnieść się do historii, do dominującej dziś – w Polsce 2018 roku – narracji rezurekcyjnej, niepodległościowej. Ale jednocześnie by nie była to wystawa rocznicowa, tematyczna, ani też krytyczna, kontestatorska. Zadaliśmy sobie pytanie o obraz historii alternatywnej. Co by było, gdyby malarze z grupy Pendzle (i piszący te słowa) nie żyli współcześnie, ale w następstwie pokoleń, po sobie, jeden po drugim. Zsumowaliśmy liczbę przeżytych przez nas lat i wyszły ponad cztery stulecia – 454 lata. Kawał czasu polskiej sztuki.

Taką koncepcję nowej wystawy w Galerii Sztuki im. Jana Tarasina zaproponował jej kurator, prof. Waldemar Baraniewski. W Kaliszu zostaną zaprezentowane prace artystów z grupy Pendzle, którą tworzą czołowi warszawscy malarze: Tomasz Ciecierski, Ryszard Grzyb, Robert Maciejuk, Paweł Susid i Włodzimierz Jan Zakrzewski. Jednym z jej współtwórców był zmarły w 2010 roku Tomasz Tatarczyk. Od kilku lat uzupełnia grupę nie malarz, a rzeźbiarz – Krzysztof M. Bednarski.

Kurator wystawy tak napisał o artystach: Pendzle to ugrupowanie towarzyskie, rodzaj grupy dyskusyjnej skupiającej artystów z różnych pokoleń i formacji, których łączy potrzeba malowania i intelektualnej refleksji nad obrazem. Każdy z nich w nieco odmienny sposób prowadzi nieustanny dyskurs z obrazem. W obrębię własnej praktyki artystycznej i wobec współczesnej kultury wizualnej. Realizowane przez nich koncepcje obrazu są odmienne, ale wyrastają z jednego obszaru – tradycji nowoczesności i modernizmu, z ich kategoriami i koncepcjami dzieła; w tym także – stosunku do rzeczywistości, swojego czasu, historii.

Grupa Pendzle nie jest ugrupowaniem programowym. Tym, co spaja tworzących ją artystów, jest pewien typ inteligencji, poczucia humoru i wzajemnej ciekawości. Nie da się tych wartości przełożyć na coś konkretnego w obrazie czy też zbudować z nich manifestu programowego. Ale gdyby dzieliły ich zdecydowanie odmienne poglądy na sztukę, współpraca nawet na gruncie towarzyskim byłaby bardzo trudna. Łączy ich, bez wątpienia, wiara w malarstwo jako sztukę aktualną dziś, na początku XXI wieku.

Wernisaż wystawy „454 lata sztuki polskiej. Historyczna Wystawa Grupy Pendzle” odbędzie się wyjątkowo w sobotę, 27.10. 2018 r. o godzinie 18.00, a o godzinie 19.00 zapraszamy na spotkanie autorskie.


Artyści


Krzysztof M. Bednarski

Urodził się  w 1953 roku w Krakowie. W latach 1973-1978 studiował na Wydziale Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie w pracowni prof. Jerzego Jarnuszkiewicza i prof. Oskara Hansena. Jeszcze podczas studiów związany był blisko z teatrem Jerzego Grotowskiego, dla którego w latach 1976-1981 projektował plakaty. Od 1986 roku mieszka w Rzymie; intensywnie obecny jest również na polskiej scenie artystycznej. Najbardziej znaną jego realizacją jest instalacja rzeźbiarska Moby Dick z 1987 roku (w kolekcji Muzeum Sztuki w Łodzi) – swoista ikona sztuki rzeźbiarskiej w Polsce ostatnich dwóch dekad XX wieku. Autor rzeźb nagrobnych, m.in.: Konstantego Puzyny, Krzysztofa Kieślowskiego, Ryszarda Cieślaka, Wojciecha Fangora, Krzysztofa Krauzego, oraz pomników Incontro con Federico Fellini (Rimini, 1994), Fryderyka Chopina La note bleue (Wiedeń, 2010), a także rzeźby Thanatos Polski (kolekcja MN we Wrocławiu, 1984), poświęconej pamięci przyjaciół z Teatru Laboratorium Jerzego Grotowskiego. Kilkakrotnie wyróżniony stypendium MKiDN oraz w latach 1988-1989 stypendium Rządu Włoskiego. Laureat nagrody im. Katarzyny Kobro i Franco Cuomo International Award. Odznaczony Złotym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis.

Tomasz Ciecierski

Urodził się w 1945 roku w Krakowie. Studiował na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, gdzie w 1971 roku uzyskał dyplom w pracowni prof. Krystyny Łady-Studnickiej. W tym samym roku wyjechał do USA, przez rok przebywał w Nowym Jorku. W 1971 roku powrócił do Polski i podjął pracę na ASP w Warszawie. Amsterdamie, w 1985-1986 w Atelierhaus w Worpswede i w 1990-1991 w Musee d’Art Contemporain w Nimes. Brał udział w prestiżowych międzynarodowych pokazach sztuki, m.in. na 19. Biennale w Sao Paulo (1987) oraz Documenta w Kassel (1992). Współpracuje z Galerią Foksal i Galerią Le Guern w Warszawie, Galerią Ego w Poznaniu,  Wetering Galerie w Amsterdamie (do 2014) i Galerie Hans Strelow w Düsseldorfie. W 1999 roku otrzymał nagrodę im. Jana Cybisa za dorobek twórczy. Mieszka i pracuje w Warszawie.

Ryszard Grzyb

Urodził się w 1956 roku w Sosnowcu. Studiował w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych we Wrocławiu w pracowni prof. Zbigniewa Karpińskiego (1976-1979) oraz na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie (1979-1981). Dyplom uzyskał w pracowni prof. Rajmunda Ziemskiego. W latach 1982-1992 był członkiem grupy artystycznej Gruppa, z którą wystawiał i uczestniczył w jej akcjach. Był też współzałożycielem i wydawcą pisma Gruppy – „Oj dobrze już” (1984-1988). Od połowy lat osiemdziesiątych odbył kilka podróży artystycznych: w 1986 roku, razem z Ryszardem Woźniakiem, przebywał na stypendium w Berlinie Zachodnim, w latach 1990-1991 gościł w Kolonii na zaproszenie Rafała Jablonki, w 1995 roku znalazł się ponownie w Niemczech na stypendium w Lamspringe, a w 1996 w Saignon na zaproszenie Kamili Regent i Pierre’a Jaccauda. Równolegle do malarstwa uprawia twórczość poetycką, zadebiutował jeszcze w okresie studiów we Wrocławiu. W 2004 roku rozpoczął multimedialny projekt Zdania napowietrzne, w ramach którego kolekcjonuje krótkie sentencje poetyckie, „absurdalne haiku”  i umieszcza je w kontekście zupełnie obcym poetyckim eksperymentom – na billboardach, pocztówkach, ołówkach, kubkach, zmienia je w neony, tabliczki informacyjne. Laureat Nagrody im. Jana Cybisa w roku 2010. Instruktor karate (3 dan) i boksu tajskiego.

Robert Maciejuk

Urodził się w 1965 roku w Białej Podlaskiej. W latach 1985-1990 studiował na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie pod kierunkiem prof. Stefana Gierowskiego i prof. Ryszarda Winiarskiego. Do 1995 roku pracował jako asystent na ASP. Współpracuje z Galerią Foksal i Galerią Le Guern w Warszawie. Uhonorowany nagrodą im. Jana Cybisa za rok 2009. Mieszka i pracuje w Warszawie.

Paweł Susid

Urodził się w 1952 roku w Warszawie. Po ukończeniu Technikum Mechanicznego przy ul. Stalingradzkiej 33 (obecnie Jagiellońska), specjalność – obróbka skrawaniem, w latach 1973-1978 studiował na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Dyplom uzyskał w pracowni prof. Tadeusza Dominika, a aneks z litografii w pracowni prof. Mariana Rojewskiego. Po studiach przez pięć lat pracował w reklamie warszawskich kin „Atlantic” i „Śląsk”. W latach 1984- 1992 prowadził Galerię Młodych przy Klubie Prasy i Książki „Bielany” oraz Galerię Nieprofesjonalistów przy Dzielnicowym Domu Kultury Robotniczej. Po zmianach ustrojowych wiele lat imał się różnych zajęć, m.in. trzy lata pracował jako nauczyciel techniki i plastyki w szkołach: podstawowej, gimnazjum i liceum.  Dziewięć lat pracował jako instruktor ceramiki w Pałacu Młodzieży. Od 2009 roku wykłada w warszawskiej ASP, obecnie jako prof. ASP dr hab. prowadzi Pracownię Koncepcji Obrazu na Wydziale Sztuki Mediów. W 2011 roku został laureatem Nagrody im. Jana Cybisa. Mieszka i pracuje w Dziekanowie Bajkowym pod Warszawą.

Włodzimierz Jan Zakrzewski

Urodził się w 1946 roku w Łodzi. Jego ojciec, Włodzimierz Zakrzewski, był malarzem i plakacistą, a matka, Elżbieta Owsepian-Zakrzewska, malarką. W latach 1964-1970 studiował na Wydziale Malarstwa warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Dyplom uzyskał w pracowni prof. Krystyny Łady-Studnickiej. W 1981 roku wyjechał z Polski i zamieszkał w USA w stanie Nowy Jork. Ma na swoim koncie pobyty rezydenckie: w latach 1978-1979 i 1982 w Stedelijk Museum w Amsterdamie; w 1994 roku w de Pont Foundation w Amsterdamie; w latach 1995-1996 w Künstlerhaus Bethanien w Berlinie. Od 1990 roku dzielił swój czas pomiędzy Nowym Jorkiem a Warszawą, od 2001 roku mieszka i pracuje w Warszawie.

Wystawę będzie można obejrzeć w Galerii Sztuki im. Jana Tarasina w terminie:od  27.10. do 1.12.2018 r.

Więcej informacji na stronie Galerii: www.tarasin.pl

informacja prasowa

środa, 20 maja 2020

Classic Blue - pierwsza w Polsce wystawa poświęcona jednej barwie

Classic Blue, odcień nieba o zmroku, to kolor roku 2020 według Instytutu Pantone. Stał się on inspiracją dla pierwszej w Polsce wystawy poświęconej tylko jednej barwie. „Classic Blue” to blisko 90 prac wybitnych artystów tworzących w różnych okresach, m.in. Stefana Gierowskiego, Wojciecha Fangora, Henryka Stażewskiego, Henryka Haydena czy Maurycego Gomulickiego. Będzie można obejrzeć nie tylko obrazy, ale także dzieła sztuki użytkowej, plakaty, rzeźby i ilustracje. Najbardziej niebieska wystawa tego roku trwa od 18 maja i zakończy ją aukcja prac 28 maja w DESA Unicum.

fot. Marcin Koniak

Od 1999 roku Pantone wybiera kolor roku. Za każdym razem staje się on najmodniejszą inspiracją – w modzie, designie, w życiu codziennym, czy brandingu. Classic Blue nie był wyborem oczywistym, ale jak zwykle świat oszalał na jego punkcie. Podążając za tym trendem zorganizowano wystawę dla wszystkich miłośników błękitu. Dla sztuki kolor niebieski był jednak ważny zawsze. Co więcej, według analiz rynkowych jest barwą,  która ma jedno z największych przełożeń na ceny dzieł sztuki, a według badań ponad 80% osób wskazuje kolor niebieski jako jeden z ulubionych. Wielu artystów z niebieskiego zrobiło też swój znak rozpoznawczy. Yves Klein stworzył swój autorski odcień International Klein Blue, który stał się wręcz kultowy. „Niebieski” okres malarstwa znajdziemy również w twórczości najwybitniejszych artystów współczesnych takich jak Henri Matisse czy Pablo Picasso. Dla pierwszego był on sposobem na wyrażanie emocji, dla drugiego odzwierciedleniem smutku i melancholii.

fot. Marcin Koniak

Na wystawie „Classic Blue” znajdziemy dzieła twórców, dla których niebieski był kolorem wyjątkowym, ale też takich, którzy użyli go tylko w kilku pracach, przez co są one unikatowei  często warte setki tysięcy złotych. Wśród najciekawszych prac prezentowanych na wystawie pojawi się „Obraz DCCLXXIII” Stefana Gierowskiego, jednej z najważniejszych postaci we współczesnej historii polskiej sztuki. Jego wszelkie działania skupiały się na badaniu fenomenu obrazu, skupiając się głównie na jego treści formalnej – a w szczególności kolorze i świetle. W pokazywanej na wystawie pracy artysta skupia się na czterech odcieniach niebieskiego, a jego obraz, im bardziej mu się przyglądamy, zdaje się hipnotyzować widza.

fot. Marcin Koniak

Inaczej na odcień niebieski spojrzał Zygmunt Józef Menkes. Jego dzieło „Młodość (Chłopiec z gołębiami)” nasycone jest tym, co stanowi o jakości i rozpoznawalności sztuki wybitnego malarza – kolorem. Kolor w twórczości Menkesa odgrywa główną rolę, a sam artysta uznawany jest za jednego z najznakomitszych kolorystów naszych czasów. Menkes świadomie wprowadził do obrazu uproszczone środki wyrazu, zredukował je do dwuwymiarowej płaszczyzny zbudowanej jaskrawymi i kontrastowymi plamami barwnymi, których głównym zadaniem jest przedstawienie jakości emocjonalnej. Wśród obrazów na wystawie „Classic Blue” pojawią się także warte setki tysięcy złotych dzieła m.in. Wojciecha Fangora, Leona Tarasewicza, Juliana Stańczaka, Victora Vasarely’ego i Henryka Stażewskiego.


fot. Marcin Koniak

Wśród prac rzeźbiarskich prezentowanych w DESA Unicum jedną z najciekawszych pozycji jest z kolei „Marks nie ma Boga” Krzysztofa Bednarskiego i Pawła Susida. Postać Marksa pojawiła się już w pracy dyplomowej Bednarskiego. Była ona wynikiem braku wiary w sens uprawiania rzeźby w ówczesnym czasie. Prezentowana na wystawie instalacja składa się z rzeźb dwóch głów i niewielkiego olejnego obrazu. Krzysztof Bednarski to artysta, który zrobił zawrotną karierę nie tylko w kraju, ale też w Europie, m.in. we Włoszech. Jego prace prezentowane były w Museo Laboratorio d’Arte Contemporanea MLAC w Rzymie.

fot. Marcin Koniak

Na „Classic Blue” zaprezentowana zostanie również wyjątkowa reprezentacja polskiego plakatu. To marka, która zyskała światową sławę, a prace jej twórców znajdują się w międzynarodowych kolekcjach. W DESA Unicum pokazana zostanie zarówno przedwojenna praca Tadeusza Gronowskiego, klasyka polskiej szkoły plakatu po prace Henryka Tomaszewskiego czy Jana Lenicy. Pojawią się także obiekty, które na pewno zainteresują kolekcjonerów vintage. To designerskie meble, oświetlenie oraz szkło i ceramika m.in. unikatowe wazony „Cyntia” Zbigniewa Horbowego, wazony Stefanii i Zygmunta Flinów, czy dekoracyjne patery Zdzisława Szyszki. Wśród mebli znalazł się kultowy fotel autorstwa Janiny Jędrachowicz i Konrada Racinowskiego, czy klasyczne stoliki ze Spółdzielni Artystów Plastyków ŁAD, w nowej odsłonie z niebieskimi blatami.

fot. Marcin Koniak

28 maja będzie można licytować wszystkie obiekty zarówno online, za pośrednictwem strony internetowej czy przez aplikację oraz telefonicznie i przez zlecenie stałe. Aukcja transmitowana będzie na żywo w kanałach społecznościowych największego polskiego domu aukcyjnego DESA Unicum. Do tego czasu można oglądać prawdopodobnie najmodniejszą wystawę sztuki tego sezonu zarówno w siedzibie DESA Unicum, jak i online w wersji 3D.

Wystawa Classic Blue: 18-28 maja 2019, godz. 11-19 (poniedziałek-piątek) i godz. 11-16 (sobota), Dom Aukcyjny DESA Unicum, ul. Piękna 1A, Warszawa, wstęp wolny

informacja prasowa

sobota, 20 lipca 2019

Lato na Solnym | 20.07 - 4.08 | mia ART GALLERY

Galeria na Solnym zaprasza na letnią ekspozycję prac znanych artystów, m. in. Józefa Hałasa, Konrada Jarodzkiego, Hanny Krzetuskiej. Kuratorem wystawy jest Bogusław Deptuła. 



Z przyjemnością informujemy o wystawie zbiorowej Lato na Solnym, podczas której zaprezentujemy nietuzinkowe przykłady malarstwa, ceramiki i szkła w wyjątkowych, wakacyjnych cenach.

Krzysztof M. Bednarski | Stasys Eidrigevicius | Andrzej Gieraga | Józef Gielniak | Józef Hałas | Łukasz Huculak | Józef Jarema | Konrad Jarodzki | Hanna Krzetuska | Urszula Madera | Anna Malicka-Zamorska | Eugeniusz Markowski | Michał Misiak | Zdzisław Nitka | Antoni Starczewski | Anna Szpakowska-Kujawska

Tak o wystawie pisze kurator - Bogusław Deptuła:

"W lecie można się nieco rozluźnić, założyć krótkie spodenki, klapki, ciemne okulary i spojrzeć także na sztukę nieco inaczej, swobodniej.
Najnowsza wystawa mia ART GALLERY na Placu Solnym proponuje kilka artystycznych i personalnych spotkań. Owe spotkania ujawnią nieoczywiste powinowactwa artystyczne, często nieprzewidziane, nieuświadomione, nieoczekiwane.
I tak wczesna, pejzażowa akwarela Józefa Hałasa spotyka się z jego pracownianym eksperymentowaniem z przyklejaniem pustych tubek po farbie do powierzchni obrazu i już późniejszymi doskonałymi zgeometryzowanymi, idącymi ku abstrakcji, niebieskimi, pejzażowymi wizjami, które ujawniają już pełnię mistrzowskich poszukiwań i ostatecznych rozwiązań wrocławskiego mistrza.

Zobaczymy również wysmakowane płótno warszawiaka, Eugeniusza Markowskiego, który niezbyt często zjawia się na wrocławskiej scenie galeryjnej. Scena figuralna, typowa dla tego malarza, ma jednak inny, nieco zagadkowy charakter i jeszcze nieco inną, utrzymaną w zieleniach i cynobrach kolorystykę.

Uwagę oglądających na pewno przykuje nieoczywiste współistnienie gamy różowych, nierozpoznawalnych przestrzeni, trudnych do nazwania i opisania w obrazach Konrada Jarodzkiego i Łukasza Huculaka. Różne światy, rożne poczynania pędzla, a tonacja w nieoczywisty sposób nieco podobna: przygody palety, przygody malujących, przygody oglądających; czyli nasze przygody, nagle spotykają się i łączą w całkiem nowe wizualne konstelacje.

Spotkanie Antoniego Starczewskiego, Andrzeja Gieragi, Józefa Hałasa, Józefa Jaremy również okazuje się odświeżające i artystycznie udane. Doskonale do tego zestawu klasyków dołącza się najmłodsze pokolenie w osobie Urszuli Madery, świeżej absolwentki wrocławskiej Akademii.
A wreszcie kilka pięknych szklanych i ceramicznych drobiazgów, dopełniają całości tej letniej prezentacji, która jest swobodną grą spotkań i nieoczywistych artystycznych powinowactw, wizji i obrazów."

informacja prasowa

środa, 10 czerwca 2020

"Jeremiasz" - wydarzenie w 30. rocznicę śmierci Ryszarda Cieślaka

W poniedziałek 15 czerwca 2020 roku mija 30. rocznica śmierci Ryszarda Cieślaka. Z tej okazji w Sali Teatru Laboratorium Instytutu Grotowskiego powstanie instalacja wizualno-dźwiękowa upamiętniająca aktora nazywanego „Księciem zawodu” i „Ikarem teatru”. 

Ryszard Cieślak w spektaklu Apocalipsis cum figuris, Mediolan 1979, fot. Maurizio Buscarino

Ryszard Cieślak był uosobieniem twórczego podejścia do aktorstwa Jerzego Grotowskiego, wykorzystującego proces głębokiej i zarazem czynnej introspekcji jako podstawy do stworzenia precyzyjnej struktury organicznych działań aktorskich o charakterze transgresji. W Teatrze Laboratorium stworzył legendarne kreacje: Don Fernanda w „Księciu Niezłomnym” (premiera 20 kwietnia 1965), uznawaną za pierwszą realizację aktu całkowitego, oraz Ciemnego w „Apocalypsis cum figuris” (premiera 1 lutego 1969).

Instalacja „Jeremiasz” zostanie udostępniona dla zwiedzających w poniedziałek 15 czerwca 2020 w godzinach 17:00–20:00 w Sali Teatru Laboratorium w Przejściu Żelaźniczym we Wrocławiu. Złożą się na nią fragmenty ze ścieżki dźwiękowej spektaklu „Apocalypsis cum figuris” zarejestrowanego przez Ermanna Olmiego w Mediolanie w 1979 roku: monologi Ryszarda Cieślaka („Środa Popielcowa” oraz „Gerontion” Thomasa Eliota oraz pieśń „Treny Jeremiasza”), a także fotografie Maurizia Buscarina pochodzące z tego samego roku,co nagranie. Wstęp wolny. Wydarzenie organizowane jest zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego,  Ministerstwa Rozwoju oraz Głównego Inspektora Sanitarnego. Więcej na: https://bit.ly/3fcvz4S


Ryszard Cieślak w filmie K. Domagalika "Aktor całkowity -
wspomnie nie o Ryszardzie Cieślaku"
Ryszard Cieślak (1937–1990) dołączył do Teatru 13 Rzędów w Opolu w 1961 roku, w zespole Teatru Laboratorium pracował aż do jego samorozwiązania w 1984. Pierwszym przedstawieniem z udziałem Ryszarda Cieślaka był „Kordian”. Następnie wystąpił w „Akropolis” i „Tragicznych dziejach doktora Fausta”, gdzie zwrócił na siebie uwagę sceną szaleństwa Benwolia. W „Studium o Hamlecie” dodatkowo pełnił przy Grotowskim funkcję asystenta reżysera. Wkrótce po realizacji tego przedstawienia rozpoczął się okres bliskiej i intensywnej współpracy Cieślaka i Grotowskiego, związany z rolą Don Fernanda w „Księciu Niezłomnym”. Jej efektem była legendarna kreacja, stanowiąca pierwszą realizację aktu całkowitego. Prezentacje przedstawienia w czasie występów zagranicznych Teatru Laboratorium w drugiej połowie lat 60. zapewniły Cieślakowi międzynarodową sławę i status ikony współczesnego teatru. W latach 1967–69 Cieślak wraz z całym zespołem brał udział w pracach nad „Ewangeliami”, w których kreował Umiłowanego, oraz nad „Apocalypsis cum figuris”, gdzie stworzył kolejną legendarną rolę – Ciemnego. Po występach Teatru Laboratorium w Stanach Zjednoczonych, jesienią 1969, Cieślak został uznany przez nowojorskich krytyków najwybitniejszym aktorem teatrów off-Broadwayu roku 1969.

Od 1972 aktywnie włączył się w działania parateatralne, stopniowo obejmując funkcję lidera „Large Special Project”, a następnie „Special Project”. W latach 1979–80 należał do części zespołu Teatru Laboratorium realizującego przedsięwzięcie „Drzewo Ludzi”. W roku 1981 kierował pracami nad kreowanym zbiorowo ostatnim przedstawieniem Laboratorium – „Thanatos polski”. Równolegle rozwijał współpracę z europejskimi, amerykańskimi i kanadyjskimi ośrodkami teatralnymi.

Od roku 1982 pracował głównie za granicą, prowadząc liczne kursy i warsztaty teatralne oraz reżyserując. Od września 1984 na zaproszenie Petera Brooka brał udział w pracach międzynarodowego zespołu realizującego przedstawienie według Mahabharaty, w którym kreował rolę niewidomego władcy Dhritarashtry (premiera 7 lipca 1986). Od września roku 1989 był zatrudniony jako visiting professor w New York University Tisch School of Arts.
Zmarł 15 czerwca 1990 w Houston w Stanach Zjednoczonych na nowotwór płuc. Pochowany został na cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu. Autorem rzeźby nagrobnej jest Krzysztof. M. Bednarski.

informacja prasowa


Wydarzenia w MNWr i Oddziałach /3–4 października 2026 oraz Weekend Seniora z Kulturą

Wykład „Jak dawniej dbano o zdrowie?”, warsztaty graficzne, hafciarskie i złotnicze, a także oprowadzania po wystawach – śladem miłości w ma...

Popularne posty