Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Wyspiański, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Wyspiański, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 listopada 2017

Monika Śliwińska: „Wyspiański. Dopóki starczy życia” /recenzja książki/

Autorka biografii tworzy portret człowieka niezwykle złożonego, fascynującego, a przy tym niezmiernie trudnego do opisania. Pełne cierpienia życie, wypełnione twórczością, miłością, przyjaźniami… Krótkie, a przecież spełnione.

Monika Śliwińska, Wyspiański. Dopóki starczy życia, Wydawnictwo Iskry

Najnowsza biografia Stanisława Wyspiańskiego jest pasjonującą lekturą, której czytaniu towarzyszą ponadto doznania estetyczne. Jakże by mogło być inaczej, skoro jej bohaterem jest taki artysta! Książka została starannie zaprojektowana: na obwolucie widnieje ostatni autoportret malarza, naszkicowany na miesiąc przed śmiercią. Przenikliwe spojrzenie – kwintesencja jego osobowości. Kiedy uchylimy obwolutę, znajdziemy na okładce Planty o świcie, utrzymany w zimnych kolorach krajobraz, charakterystyczny dla malarza, którego życie pozostało tak nierozłącznie związane z Krakowem.
Uwagę przykuwa także struktura samej biografii, którą rozpoczyna uroczysty pogrzeb malarza, odbywający się w mroźny grudniowy poranek 1907 roku. W tej perspektywie rozwija się opowieść o genialnym artyście, ujęta w symboliczne ramy czterech rozdziałów: Barwa, Światło, Mrok, Wdowa. Dzięki takiemu ujęciu, a także za sprawą rzetelnej faktografii, Śliwińska tworzy portret człowieka niezwykle złożonego, fascynującego, a przy tym niezmiernie trudnego do opisania. Pełne cierpienia życie, wypełnione twórczością, miłością, przyjaźniami… Krótkie, a przecież spełnione, o wiele bardziej spełnione, niż niejeden długi żywot.


A tu pospolitość skrzeczy


Orszak pogrzebowy na Rynku, MN Kraków

Umieszczona na początku czarno-biała fotografia przedstawia orszak pogrzebowy na Rynku Krakowa. W tle widać Sukiennice, a trumnę otaczają nieprzebrane tłumy, około czterdzieści tysięcy osób. Są wszyscy: posłowie, władze miasta, delegacje z trzech zaborów, profesorowie Akademii Umiejętności i Uniwersytetu Jagiellońskiego, uczniowie. Bliscy przyjaciele: Lucjan Rydel i Adam Chmiel prowadzą za trumną żonę Teosię. Zaledwie 38-letni Zmarły żegnany jest bardzo uroczyście i pochowany w Krypcie Zasłużonych na Skałce.
Śliwińska cytuje okolicznościowe artykuły, po czym pozwala nam zajrzeć niejako pod podszewkę zdarzeń. Kiedy czytamy uwagi do rachunków wystawionych przez krakowskich przedsiębiorców za pogrzeb Wyspiańskiego, rzeczywistość zaczyna skrzeczeć. Oto bowiem okazuje się, że Wielki Człowiek spoczął w trumnie najskromniejszej, ale za to za wygórowaną sumę. Nieuczciwi i chciwi ludzie zarobili także na lichtarzach, materiałach pokrywających podłogę w krypcie, na tapicerce itd. Na szczęście, wiele ozdób wykonali bezpłatnie artyści i uczniowie Akademii.

Miłość, nienawiść i pożądanie


Stanisław Wyspiański, zdj. MN Kraków

W kolejnych rozdziałach, w których poznajemy życie artysty, wielokrotnie będziemy zaglądać pod podszewkę pewnych zdarzeń i faktów, a to za sprawą dociekliwości autorki biografii, która „odczarowuje” wiele mitów narosłych wokół Wyspiańskiego. Ukazuje człowieka z krwi i kości, pełnego sprzeczności, niejednowymiarowego.

Z jednej strony dramatyczne przeżycia: przedwczesna śmierć brata i matki, pijaństwo ojca, który nie jest zdolny zająć się synem. Z drugiej – miłość i oddanie ciotki Joanny Stankiewiczowej, która wraz z mężem otoczy go troską i miłością. Miłość ta jednak okaże się zaborcza, więc Wyspiański wyprowadzi się w pewnym momencie i zamieszka sam. Ta sama ciotka będzie mu towarzyszyła w ostatnich dniach życia, jej dyktował będzie korekty dramatów (pisał niemal do końca, szczególnie, że nie mógł już malować). Ona także przyczyni się do odebrania znienawidzonej byłej służącej, a potem żonie Stasia, Teosi, opieki nad dziećmi. Oczywiście, robi to w trosce o właściwe ich wychowanie, ale nie bierze pod uwagę, że rozstanie z matką i utrata domu rodzinnego będzie dla nich wielką traumą, kładącą się cieniem na ich życiu…


Teosia i Stanisław Wyspiańscy

Monice Śliwińskiej udaje się ukazać i udokumentować te skomplikowane więzi miłości/nienawiści.
Podobnie rzecz ma się ze sprawą Teosi, jak ją czule nazywa Wyspiański. Nikt z najbliższego otoczenia artysty nie mógł zrozumieć i zaakceptować tego związku. Brzydka i prosta dziewczyna spod tarnowskiej wsi, służąca ciotki Stankiewiczowej, w dodatku z nieślubnym dzieckiem, i utalentowany artysta, obdarzony wieloma zaletami, geniusz właściwie. To i dziś wielu nie mieści się w głowie. Nie był nawet w niej zakochany. Kochał się w innych (ale bez wzajemności), a poza tym od czasu wyjazdów do Paryża prowadził bujne życie erotyczne. O swoim pożądaniu pisze w liście do Lucjana Rydla:

I ta pewność, że wszystkie te Venery można by mieć tylko trochę fatygi – kilkanaście słów, komplementów żywo mówionych, nagłość rozmowy, szybkość idei podsuwanych osobie, którą się chce posiadać, środki niezawodne miłości, po prostu nawet miłości…

Ma również romans z Teosią, w rezultacie którego zostaje ojcem Helenki. Upłynie sporo czasu, zanim Wyspiański zdecyduje się ją poślubić, ona zresztą niczego takiego nie oczekuje i bez skargi wychowuje samotnie swoje dzieci po powrocie na wieś. W tym czasie Wyspiański maluje, projektuje polichromię do kościołów i …zmaga się z biedą. Jego prace znacznie się różnią od oczekiwań zleceniodawców, którzy nie są przyzwyczajeni do tak oryginalnego potraktowania tematów. Kazimierz Wielki przedstawiony jako szkielet musiał wzbudzać kontrowersje.

Tołstoj i pokrewieństwo dusz


Stanisław Wyspiański, Autoportret z żoną, 1904

Ostatecznie również związek z Teosią nie należy do konwencjonalnych. Podobno Wyspiański postanowił ją poślubić pod wpływem lektury „Zmartwychwstania” Tołstoja. Próbowano go od tego odwieść, ale bezskutecznie. Pobrali się 18 września 1900 roku w kościele św. Floriana. O tym, że Wyspiański darzył Teosię miłością, świadczy nie tylko fakt, że wytrwał przy postanowieniu poślubienia jej, a trzeba dodać, że nie robił tego „z obowiązku”. Autorka biografii przytacza wspomnienia świadków, z których wynika, że był tego dnia prawdziwie poruszony i szczęśliwy:

Skończył się obrzęd – wspomina Adam Grzymała-Siedlecki – i oczom naszym ukazała się jego twarz – twarz rozpromieniona naprawdę nieziemskim uniesieniem.

Teosię kochał do końca życia, co potwierdzają, czasami niechętnie, bywalcy ich domu. Antoni Waśkowski:

Bardzo kochał swoją żonę, rozmiłowany był w jej prymitywizmie i śpiewkach pełnych prostoty ludowej, godzinami przesiadywał w kuchni i rysował ją.

Kiedy poprawiła się sytuacja materialna, starał się wynagrodzić jej czasy biedy i kupował  prezenty: stroje, korale, pierścionki… Wierzył w pokrewieństwo dusz złączonych wspólnym losem i nie tylko ją malował, ale również pisał o niej w strofach swoich wierszy. Utwory poetyckie pisał również dla dzieci, które także często rysował.


Stanisław Wyspiański, Studium dziecka - Mietek, 1904, Muzeum Narodowe w Krakowie

Michalina Janoszanka wspomina, że nie przeszedł obok żony, aby jej nie pogłaskać po głowie. On, tak bezkompromisowy i nieustępliwy w sprawach twórczości, jej ustępował we wszystkim. Helena Wyspiańska wspomina, że czuły był również dla dzieci. To matka była surowa i pilnowała dyscypliny. Ojciec natomiast był niezwykle serdeczny wobec dzieci i często je rozpieszczał. Teosia zaś dbała o niego i o jego spokój. Pilnowała, aby dzieci nie przeszkadzały mu w pracy, chroniła przed natrętami. W rozmowie z Ludwikiem Tomankiem, z 1932 roku, Teosia przyznaje:

Syćko było na mojej głowie. Nieraz to bez surduta by wyleciał i musiałam dopiero za nim zanieść (…) Do fryzjera toby za nic nie posedł… Goliłam go, stygłam go… Ale jak ja tam umiałam… w schodki.

Ta prosta i niemal niepiśmienna kobieta znała i recytowała z pamięci obszerne fragmenty „Wesela” do końca swego długiego żywota.

Dopóki starczy życia


Stanisław Wyspiański przeżył – w wielkim cierpieniu – zaledwie 38 lat, a jednak pomimo niszczącej go nieuleczalnej choroby, zachował jasność umysłu i zdolność tworzenia "dopóki starczy życia". Pozostawił bogaty i różnorodny dorobek artystyczny, którym można by obdzielić wielu. Kiedy ręka stawała się bezwładna, przywiązywał do niej deseczkę i tak malował… Kiedy malować już nie mógł, dyktował  swoje utwory i kazał zniszczyć wszystko, co wydawało mu się mniej wartościowe: sceny dramatyczne, notatki, szkice, listy…Umierając dziękował, żegnał się, prosił o opiekę nad rodziną. Nie mógł przewidzieć, jaki los ją spotka.


Stanisław Wyspiański, Autoportret, 1903, Muzeum Narodowe w Krakowie

Epilog


Po śmierci Wyspiańskiego zarzucano wdowie, że nie dba o dom, że zaniedbała męża i przyczyniła się do jego przedwczesnej śmierci. Artysta przez wiele lat zmagał się ze złośliwą odmianą syfilisu, na który nie było wówczas lekarstwa. Oskarżano także nieszczęsną wdowę, że nie dba o wykształcenie dzieci, że jest agresywna i często popija. W rezultacie odebrano jej prawa rodzicielskie. Bezskutecznie walczyła o przywrócenie opieki nad dziećmi, których losy stały się na skutek tych niefortunnych decyzji niezwykle dramatyczne. Pozbawione opieki matki, którą bardzo kochały, znalazły się w różnych internatach, a potem także w szpitalach. 

Najstarszy, adoptowany syn Teodor, zostanie najpierw umieszczony na oddziale nerwowo chorych, a wkrótce potem umrze na gruźlicę płuc. Mietek Wyspiański weźmie udział w wojnie polsko-bolszewickiej, zostanie wzięty do niewoli i ślad o nim zaginie. Staś, najmłodszy syn Wyspiańskiego, będzie się tułał i leczył w zakładach psychiatrycznych do końca życia. Helenka zostanie umieszczona w szkole klasztornej w Szwajcarii, skąd wróci do Krakowa po trzech latach, wyjdzie za mąż i urodzi dwoje dzieci. O śmierci ojca powie po latach:

Cały świat po prostu przestał dla mnie istnieć.

Tragiczny los… Smutne dziedzictwo.

Przeczytałam tę blisko 500-stronicową biografię jednym tchem. Pomijam w recenzji wątki związane z twórczością Wyspiańskiego, jego pasję tworzenia i geniusz, z którym niełatwo mu było żyć. Sądzę jednak, że są one równie pasjonujące, jak wątki osobiste. Warto samemu się o tym przekonać.

Biografia Moniki Śliwińskiej: „Wyspiański. Dopóki starczy życia” ukazała się w Wydawnictwie Iskry.


piątek, 28 września 2018

W Teatrze Słowackiego powstaje Kurtyna Wyspiańskiego!

Kurtyna Wyspiańskiego, szkic, Muzeum Narodowe Kraków

Stanisław Wyspiański od samego początku, od momentu powstania Teatru Miejskiego w Krakowie, był związany z tą sceną. Co prawda jako duchowy patron jest na niej stale obecny, jednak w obrębie samego budynku brakuje namacalnego śladu, który kojarzyłby się z Wyspiańskim. Staraniem Krzysztofa Głuchowskiego, dyrektora Teatru oraz dzięki środkom przekazanym przez Małopolską Agencję Rozwoju Regionalnego powstaje w Teatrze Słowackiego druga kurtyna oparta na szkicu artysty z 1892 roku. Pracami malarskimi kieruje Tadeusz Bystrzak, autor m.in. kopii „Pochodni Nerona”.  Nowa kurtyna Wyspiańskiego będzie używana zamiennie z istniejącą od 124 lat,  słynną kurtyną Henryka Siemiradzkiego.
Kurtyna Wyspiańskiego, szkic, Muzeum Narodowe Kraków
Wyspiański od swojego debiutu w 1898 roku związany był z Teatrem Miejskim (obecnie Teatrem im. J. Słowackiego), kształtował go artystycznie, pisał, tworzył scenografię do prapremier własnych dzieł i reformował myślenie o teatrze. To tutaj w 1901 roku wystawił swoje „Wesele”, a po jego sukcesie powierzono mu inscenizację „Dziadów” Adama Mickiewicza. Było to pierwsze w Polsce wystawienie tego dramatu, Wyspiański połączył wszystkie części dzieła Mickiewicza w całość, z jego adaptacji korzystano przez kolejnych 20 lat. Za europejskim sukcesem Teatru Miejskiego stały dzieła i inscenizacje Stanisława Wyspiańskiego.


Kurtyna Wyspiańskiego, szkic, Muzeum Narodowe Kraków

Mało kto wie, że w 1892 autor „Wesela” stanął też do konkursu na projekt kurtyny w Teatrze, przedłożył wówczas pracę o nazwie „Z moich fantazyj”. Mimo, że konkurs został rozstrzygnięty, wygrali go artyści mało znani, kurtynę ostatecznie zamówiono u Henryka Siemiradzkiego. Obecna dyrekcja przy wsparciu Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego chce przypomnieć o tym zdarzeniu, a widzom i odwiedzającym Teatr dać namacalny dowód na to, jak ważny był ten młodopolski twórca:

„Marzenie o tym, żeby w Teatrze był artefakt związany z Wyspiańskim towarzyszyło mi od samego początku objęcia sceny przy placu św. Ducha. Co prawda nadal korzystamy ze sceny, na której Wyspiański inscenizował swoje dramaty: „Wyzwolenie”, „Warszawiankę”, „Bolesława Śmiałego”, „Wesele” i inne ale to skojarzenie symboliczne, wspomnieniowe. W Teatrze nie zachowało się prawie nic, co by wskazywało, że to jego dom i że na zawsze taki pozostanie. Stąd pomysł na wykorzystanie szkicu kurtyny Wyspiańskiego i jego realizację” – tłumaczy Krzysztof Głuchowski, dyrektor naczelny i artystyczny Teatru im. J. Słowackiego.
„Zaangażowanie się w powstanie nowej kurtyny w Teatrze im. Słowackiego pozwoliło nam na połączenie kultury, biznesu i wartości. Wyspiański w swojej twórczości pokazywał znaczenie takich wartości jak wolność i niezależność, które są istotne także w biznesie. Zadaniem biznesu nie jest tylko zarabianie pieniędzy. W ramach naszej misji pokazujemy, jak przedsiębiorcy mogą się włączać w rozwój swojego regionu. Wsparcie powstania nowej kurtyny jest naszym wkładem w historię krakowskiego Teatru” – mówi Jan Pamuła, Prezes MARR.
Tadeusz Bystrzak przy pracy

Realizacji projektu kurtyny Wyspiańskiego podjął się Tadeusz Bystrzak, artysta, malarz, rzeźbiarz, scenograf i projektant wnętrz. Tadeusz Bystrzak ukończył studia na Wydziale Wzornictwa Przemysłowego Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie w pracowni prof. Ryszarda Otręby. Jego twórczość obejmuje zarówno malarstwo sztalugowe, iluzjonistyczne i wielkoformatowe, jak i wzornictwo szkła artystycznego i użytkowego. Od wielu lat z dużymi sukcesami zajmuje się projektowaniem i realizacją różnego rodzaju przestrzeni publicznych i komercyjnych, w tym słynnej kopii obrazu Henryka Siemiradzkiego „Pochodnie Nerona”.

Odsłonięcie nowej kurtyny namalowanej według projektu Stanisława Wyspiańskiego nastąpi 9 października o godzinie 11:00, wstęp wolny. Potem będzie można ja oglądać przed wybranymi spektaklami, najbliższy to premiera „Wyspiański. Koncert” , 19 października 2018 roku, oraz wszystkie kolejne „Koncerty”.
***

Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, otwarty 21 października 1893 r., jest jedną z najbardziej zasłużonych polskich scen dramatycznych. Początkowo, do 1909 r., nosił nazwę Teatr Miejski. Piękny, eklektyczny gmach zaprojektował Jan Zawiejski. Na fasadzie widnieje motto: „Kraków narodowej sztuce”. Widownię zdobi słynna kurtyna Henryka Siemiradzkiego, obok sceny mieści się zabytkowa garderoba Ludwika Solskiego. Teatr dysponuje kilkoma budynkami, w tym nowoczesnym Małopolskim Ogrodem Sztuki. Na przełomie XIX i XX w. teatr pełnił funkcję sceny narodowej, zapoczątkował w Polsce nowoczesną inscenizację. W czasach świetnych dyrekcji Tadeusza Pawlikowskiego i jego następców debiutowało w nim pokolenie Młodej Polski, po raz pierwszy wystawiono arcydzieła romantyzmu: Kordiana, Dziady, Nie-Boską komedię. O europejskiej randze tej sceny zdecydowały inscenizacje dzieł Stanisława Wyspiańskiego. Mimo że teatr nosi imię romantycznego poety, jego duchowym patronem pozostaje właśnie Wyspiański.
Małopolska Agencja Rozwoju Regionalnego S.A. jest instytucją samorządu wojewódzkiego działającą na rzecz rozwoju regionalnego. Spółka działa jako inwestor, operator funduszy i programów oraz lider dużych projektów regionalnych. Inicjuje działania w nowych dziedzinach, inwestuje w nowatorskie projekty, tworzy wzorce dobrych praktyk i wskazuje nowe rozwiązania. MARR S.A. działa na rzecz małopolskich przedsiębiorstw, samorządów i organizacji pozarządowych.
informacja prasowa



poniedziałek, 20 maja 2019

"Wyspiański. Posłowie" w Muzeum Narodowym w Krakowie

Na wystawie „Wyspiański. Posłowie” w Muzeum Narodowym w Krakowie zostały zaprezentowane nowe, dotychczas niepokazywane szerokiej publiczności,  dzieła twórcy „Wesela” oraz jego uczniów, spadkobierców jego idei.

Stanisław Wyspiański, Portret trzech panien Bobrówien, 1894, własność prywatna,
Dopełniają one przestrzeń dwóch „bibliotek”, znanych już z wystawy „Wyspiański. Nieznany”, w których ukazana została wczesna twórczość artysty inspirowana lekturami z zakresu historii sztuki, nowatorska na wskroś działalność Stanisława Wyspiańskiego na gruncie edytorstwa i typografii oraz jego prywatny księgozbiór zakupiony od wdowy po artyście, Teofili z Pytków Wyspiańskiej.

Z wystawy „Wyspiański. Nieznany” zachowane zostały również dwie przestrzenie pogłębiające opowieść o roli książki w życiu artysty: jedna - z rysunkami do pierwszej księgi „Iliady” Homera uzupełniona dziewiętnastowiecznymi publikacjami, z których Wyspiański czerpał wzory, oraz druga: z projektem witraża „Apollo” do Domu Towarzystwa Lekarskiego w Krakowie wraz z literaturą źródłową dotyczącą sztuki starożytnej i malarstwa prerafaelitów.

W niewielkiej sali wyeksponowane zostały tkaniny dekorowane ornamentami kwiatowymi zaprojektowanymi przez artystę. Dzieła te dotychczas niepokazywane odsłaniają przed zwiedzającymi istotny rys twórczości Wyspiańskiego: fascynację sztuką ludową.

Barwne batikowane płótna zestawione zostały z wydawnictwami z przełomu wieków: „Poezjami” Lucjana Rydla (1901) i „Wyborem pism” Marii Konopnickiej (1903). Wyspiański był autorem szaty graficznej obu tych książek, a w dekoracjach ich kart zastosował delikatne motywy kwiatowe oparte o wzory wycinanek i haftów ludowych.

Wystawa jest czynna od 17 maja do 29 września 2019 roku w Gmachu Głównym MN.

informacja prasowa

poniedziałek, 25 marca 2024

WYSPIAŃSKI. TRZECIA ODSŁONA WRAZ Z POKAZEM DZIEŁ Z OKRESU PARYSKIEGO /zapowiedź wystawy/

 24 kwietnia 2024 roku zostanie otwarta wystawa w Muzeum Narodowym w Krakowie wystawa poświęcona Stanisławowi Wyspiańskiemu, prezentująca dzieła artysty z okresu paryskiego. Będą to nigdy wcześniej niepokazywane szerokiej publiczności dzieła pochodzące z kolekcji Ziyada Raoofa. 

Stanisław Wyspiański, Studium mężczyzny, 1893,
olej, płótno, tektura, 44,8 × 37 cm, Ziyad Raoof Collection

Oddział MNK Wyspiański mieści się w Starym Spichlerzu – XVIII-wiecznym budynku, który na przestrzeni lat pełnił funkcje m.in. spichlerza, fabryki, sklepu, siedziby Stowarzyszenia Architektów Rzeczypospolitej. Po roku 1945 został przejęty przez Muzeum, stając się na wiele lat magazynem dzieł sztuki, a w latach 2013–2021 – Ośrodkiem Kultury Europejskiej EUROPEUM, w którym pokazywano kolekcję malarstwa i rzeźby z XIV–XX wieku. Od grudnia 2021 roku jest miejscem prezentacji twórczości najwybitniejszego artysty Młodej Polski Stanisława Wyspiańskiego (1869–1907).

W oddziale prezentowanych jest blisko dwieście dzieł tego twórcy, z czego zdecydowaną większość stanowią prace pastelowe na podłożu papierowym. Jest to technika wrażliwa zarówno na mikroklimat i zanieczyszczenia, jak i na oddziaływanie światła. Z tego powodu w celu zapewnienia bezpieczeństwa zbiorów wystawa cyklicznie podlega zmianie. Obecna, trzecia odsłona zachowuje scenariusz poprzednich edycji, ale została uzupełniona o nowe prace artysty, w tym z kolekcji prywatnej.

Mowa o nieznanych w literaturze przedmiotu, nigdy wcześniej niepokazywanych szerokiej publiczności dziełach Stanisława Wyspiańskiego z kolekcji Ziyada Raoofa. Zespół liczy dwanaście prac, różnorodnych pod względem techniki i czasu powstania. Większość pochodzi z lat 1892–1893 – są to akademickie rysunki węglem i obrazy olejne (studia aktów) oraz portrety kobiet i mężczyzn powstałe w Paryżu, mieście, w którym w pełni objawiła się indywidualność młodego artysty. Dwie inne prace – przedstawiający postać mężczyzny pastel z 1897 roku oraz studium węglem popiersia aktorki Sulimy z 1901 roku – to portrety już w pełni dojrzałe, namalowane w rodzinnym Krakowie. Ponadto wzorem poprzednich odsłon ekspozycji w oddziale MNK Wyspiański na parterze można zobaczyć portrety własne Wyspiańskiego, uzupełnione o wizerunki najbliższej rodziny – żony i dzieci, a także portrety przyjaciół, mecenasów i bliskich znajomych. Przestrzeń dopełniają widoki Krakowa: pejzaże tworzone z okna mieszkania przy ulicy Krowoderskiej i wnętrza ulic rodzinnego miasta.

Na pierwszym piętrze prezentowane są dzieła Stanisława Wyspiańskiego pogrupowane zgodnie z trzema najważniejszymi wątkami w jego twórczości, stąd te części wystawy noszą nazwy: „Żywioły”, „Wawel – dramat królów” i „Apollo-Chrystus”. Wokół nich budowana jest opowieść o artyście, który w swojej twórczości w nowatorski sposób podejmował problematykę narodową i religijną, odnosząc się do pamięci o historii i inspirując antykiem i średniowieczem. Najwybitniejsze prace Wyspiańskiego – m.in. projekt witraża Bóg Ojciec do zachodniego okna kościoła Franciszkanów w Krakowie i pastelowe projekty do dekoracji malarskiej tej świątyni, model Akropolis, projekty witraży do katedry na Wawelu, propozycje dekoracji, mebli i tkanin do gmachu Towarzystwa Lekarskiego Krakowskiego i sali „Sztuki” w krakowskim Towarzystwie Sztuk Pięknych – mają oryginalną formę artystyczną i wskazują na wielostronność działań twórczych artysty, od malarstwa przez sztukę stosowaną po architekturę.

W podziemiu budynku, w sali „Księgi moje”, jest m.in. pokazywany księgozbiór Stanisława Wyspiańskiego, z jego odręcznymi notatkami, oraz pierwodruki wydań jego dramatów, a także utworów innych autorów, do których artysta wykonał okładki i ilustracje. Obok, w przestrzeni „Metamorfozy”, można się zapoznać z teatraliami: plakatami do inscenizacji sztuk Wyspiańskiego, wybranymi zdjęciami i fragmentami filmów z najsłynniejszych inscenizacji oraz ekranizacji dzieł literackich artysty. Można również obejrzeć krótki film VR jemu poświęcony.

informacja prasowa

sobota, 19 stycznia 2019

„Wyspiański. Nieznany” - wystawa w Muzeum Narodowym w Krakowie

„Wyspiański. Nieznany”  to w większości dzieła i przedmioty z otoczenia Stanisława Wyspiańskiego, które publiczność będzie mogła oglądać po raz pierwszy. Ekspozycja potrwa do 5 maja 2019 roku w Muzeum Narodowym w Krakowie.





To przede wszystkim pastelowy Autoportret artysty (1897) oraz Portret dra Jana Raczyńskiego (1904), zakupione do kolekcji Muzeum Narodowego w Krakowie w listopadzie 2018 roku. Po raz pierwszy pokażemy także liczący blisko 600 pozycji księgozbiór własny Artysty, zakupiony przez nasze Muzeum w 1910 roku od wdowy po Stanisławie Wyspiańskim, Teodory Teofili z  domu Pytko. Prawie wszystkie książki są podpisane ręką Artysty i datowane. W wielu znajdują się ołówkowe szkice Wyspiańskiego, w innych – dedykacje współczesnych poetów i pisarzy, którzy podarowali mu swoje książki.


wystawa "Wyspiański Nieznany", fot. MN Kraków

Na wystawie będzie można znaleźć również komplet pierwodruków dramatów Wyspiańskiego, od Legendy i Warszawianki (1898) po opublikowane w roku śmierci Artysty: Skałkę, Powrót Odysa i Sędziów. Nie zabraknie także mało dotąd znanych prac artystycznych, w tym rysunków z okresu młodzieńczego oraz pasteli z kolekcji m.in. Muzeum Narodowego w Poznaniu, Muzeum Lubelskiego, Muzeum Narodowego w Warszawie oraz ze zbiorów prywatnych kolekcjonerów.



Okładka zaprojektowana przez Stanisława Wyspiańskiego do nut Pieśni Raczyńskiego ze słowami Rydla

Kurator wystawy: Magdalena Laskowska
Koordynator: Aleksandra Kłaput

Aranżacja: Bartosz Haduch – NArchitekTURA



Stanisław Wyspiański, Safona, poetka grecka. Przerys z reprodukcji Sapho. Kopia z obrazu W. Amberga w „Kłosach”, 1881 ołówek, papier; 29,1 x 23,2 cm

informacja prasowa

wtorek, 24 września 2019

"Wyspiański. Skarby ze Lwowa" w Muzeum Narodowym w Krakowie

Od 11 października 2019 roku do 1 marca 2020 roku w Muzeum Narodowym w Krakowie zostanie zaprezentowana wystawa "Wyspiański. Skarby ze Lwowa". Zbiory pochodzą z Lwowskiej Narodowej Galerii Sztuki, która posiada niezwykle interesującą kolekcję dzieł Stanisława Wyspiańskiego.

Stanisław Wyspiański, "Portret dziewczynki z kwiatem rumianku w dłoni"

Lwowska Narodowa Galeria Sztuki im. Borysa Woźnickiego we Lwowie posiada niezwykle interesującą kolekcję dzieł Stanisława Wyspiańskiego, w której skład wchodzą cztery pastelowe portrety z lat 1893–1894 oraz sześćdziesiąt cztery luźne szkice i studia rysunkowe.

Portret dwóch dziewczynek oraz Studium głowy chłopca zostały podarowane Galerii Miejskiej w roku 1905 przez Bolesława Orzechowicza z Kalnikowa, zaś Portret dziewczynki z kwiatem rumianku w dłoni w 1907 roku ofiarował Michał Toepfer. Z kolei pastel Dama w liliowej sukni został zakupiony przez Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Wilnie.

Rysunkowe prace Wyspiańskiego w zbiorze lwowskim to szkice między innymi z czasu pracy artysty nad dekoracją malarską kościoła Mariackiego w Krakowie w 1889 roku, z okresu pierwszej podróży artystycznej po Europie w roku 1890, rysunki dokumentujące służbę wojskową Wyspiańskiego w Krakowie w listopadzie 1890 roku, szkice paryskie z 1891 roku oraz karykatury historyczne z roku 1900. Prace te Wyspiański sprzedał lwowskiej Galerii Miejskiej w 1906 roku.

Wystawa kolekcji lwowskiej to kolejny pokaz dzieł Stanisława Wyspiańskiego w Muzeum Narodowym w Krakowie. Prezentacje te cieszą się wielką popularnością – od roku 2017 obejrzało je przeszło ćwierć miliona zwiedzających.

Pokaz dzieł lwowskich przygotowywany jest we współpracy z Lwowską Narodową Galerią Sztuki im. Borysa Woźnickiego we Lwowie.
Wystawa potrwa do 1 marca 2020 roku.

informacja prasowa

środa, 2 maja 2018

Świątynia gotycka jako Nowe Jeruzalem, portal jako miejsce teofanii - katedra Notre Dame w Amiens

I Miasto Święte - Jeruzalem Nowe ujrzałem
zstępujące z nieba od Boga,
przystrojone jak oblubienica
zdobna w klejnoty dla swego męża (Ap 21,2)

Katedra w Amiens, portal zachodni, fot. Marek Cisek

 

 Szlakiem słynnych katedr


 Kiedy podejmuje się wędrówkę szlakiem katedr, to oczywiście chciałoby się zobaczyć je wszystkie. Każda wydaje się być cennym skarbem, którego ominąć nie sposób. Z czasem jednak, będąc już w podróży, nabieramy przeświadczenia, że jest to niewykonalne. Przekonujemy się, że aby głębiej poznać  katedrę, trzeba dać jej czas, aby mogła opanować nasze zmysły i naszą duszę – od pierwszego zachwycenia, poprzez uważne obserwowanie architektonicznych i rzeźbiarskich szczegółów, wreszcie przez obcowanie z atmosferą  jej przemodlonego przez wieki wnętrza. Trzeba dotknąć ciepłego jeszcze od ludzkich rąk gładkiego kamienia w kruchcie, dać się ogarnąć światłu, które nagle przeniknie przez kolorowe witraże,  pełne Staro- i Nowotestamentowych scen...

   Kiedy dotarliśmy do Amiens w lipcu 2005 roku, miałam świadomość, że z górą 100 lat przede mną  był tu młody wówczas student Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie – autor „Wesela” i wielu innych, ważnych dla Polaków  sztuk teatralnych – Stanisław Wyspiański. Wtedy, 18 czerwca 1890 r. przyjechał do Amiens i wielokrotnie w ciągu 4 dni obserwował, notował i szkicował katedrę Naszej Pani, a swoje wrażenia zapisał w listach do Lucjana Rydla.

Człowiek współczesny niezmiernie  rzadko posługuje się szkicownikiem, a zamiast obszernej epistoły, napisze skromnego maila lub co najwyżej kartkę z pozdrowieniami. Jest natomiast wyposażony w aparat cyfrowy,  kamerę i wyłącznie przez nie ogląda świat. Widziałam w muzeum w Amsterdamie Japończyka, który nie odrywając oka od obiektywu, utrwalał kolejne arcydzieła i ani razu nie zaszczycił ich spojrzeniem. My nie byliśmy inni. Stanęliśmy przed katedrą z nowoczesnym sprzętem i utrwalaliśmy ją w nadziei, że do zdjęć i zapisów magnetowidowych będziemy powracać. Na ogół się nie powraca... Może stąd to pragnienie napisania o katedrach. 

Pisząc o nich będę się przede wszystkim odwoływać do pisarzy, którzy  w jakimś sensie ukształtowali mnie i „wychowali” do obcowania z katedrą: do André Malreau i do Jeana Hani, do Zbigniewa Herberta i Juliana Przybosia, do Hanny Malewskiej  i  do Otto von Simsona, do poezji Józefa Czechowicza i Tadeusza Różewicza.... Nie pominę też najważniejszego, a mianowicie mojego chrześcijańskiego dziedzictwa, którym jest Biblia. Bez odniesienia do Świętej Księgi katedra nie byłaby sobą, ale niezrozumiałym „obiektem architektonicznym”.

Katedra Notre Dame w Amiens
Historia zbawienia zobrazowana w rzeźbie  portalu fasady zachodniej


Amiens - fasada zachodnia, fot. Marek Cisek

Miało ono mur wielki a wysoki, miało dwanaście bram, a na bramach - dwunastu aniołów i wypisane imiona, które są imionami dwunastu pokoleń synów Izraela. Od wschodu trzy bramy i od północy trzy bramy, i od południa trzy bramy, i od zachodu trzy bramy (Ap  21,12-13)

       Katedra w Amiens, podobnie jak każda świątynia chrześcijańska, jest figurą Niebieskiego Jeruzalem, czyli odrodzonego i przemienionego raju. Motyw ten znany jest zarówno w judaizmie[1], jak i w Nowym Testamencie[2]. W Apokalipsie, a także w sztuce sakralnej  przedstawiano je jako „przybytek Boga z ludźmi” (Ap 21,3). Niebieskie Jeruzalem ma kształty doskonałe:

A Miasto układa się w czworobok i długość jego tak wielka jest, jak i szerokość.
 I zmierzył Miasto trzciną poprzez dwanaście tysięcy stadiów:
 długość, szerokość i wysokość jego są równe.  I zmierzył jego mur - sto   czterdzieści cztery łokcie:  miara, którą ma anioł, jest miarą człowieka.


Wielokrotnie powtarzana liczba „dwanaście” jest ilorazem Boskiej liczby „trzy” i ziemskiej „czwórki”, oznacza ostateczne panowanie Boga na ziemi. W Starym Testamencie jego wyrazem było dwanaście pokoleń Izraela, stanowiących lud wybrany przez Boga. W Nowym Przymierzu ich miejsce zajmuje Dwunastu Apostołów, reprezentujących nowy Lud Boży. Apokalipsa widzi w nich fundament Kościoła.
Katedra  w Amiens zdaje się naśladować ów doskonały wzór. Zbudowano ją w latach 1220-1288 według projektu Roberta de Luzarches. W pierwszym momencie zetknięcia się z nią, oglądającego uderzają jej smukłe proporcje (3:1). Pod tym względem jest niedoścignionym wzorem.

Co za interpunkcja – zachwyci się Stanisław Wyspiański  na ten widok. Wrażliwa, a pełna muzyki. To nie instrument jeden grający, harmonijny, melodyjny i wdzięczny (jak Ruen), ale potężna instrumentacja orkiestralna, o grubych tonach trąb, takcie miarowym bębnów, chórach całych śpiewnych fletni i brzęku harf złotostrunych

   Największe wrażenie robi jednak doskonale rozczłonkowany portal w fasadzie zachodniej.
Brama główna świątyni jest zarazem syntezą bram niebieskich, kosmicznym obrazem Bramy Nieba, czyli Jezusa Chrystusa. Nad Bramą zaś widnieje portal, który jest miejscem teofanii, objawienia się Pana w Jego Chwale. Daje plastyczny obraz tego, co należy do istoty chrześcijaństwa, a mianowicie oczekiwania Powrotu Pana i czasów ostatecznych.
Warto zatrzymać się przed Bramą katedry w Amiens, aby przyglądając się bogatej rzeźbie portali, odczytywać ich przesłanie.

Amiens - środkowa brama portalu  zachodniego, fot. M. Cisek

    W istocie, jak w cytowanym przeze mnie fragmencie Apokalipsy św. Jana, okazały portal zachodni posiada trzy bramy – środkową, najokazalszą, z potężną postacią Chrystusa Zwycięzcy, zwanego przez Francuzów  Pięknym Bogiem (Beau Dieu). Po prawej stronie znajduje się nieco mniejsza figura Matki Bożej z Dzieciątkiem, po lewej zaś postać pierwszego biskupa Amiens, św. Firmina.
      Dekoracja rzeźbiarska trzech wejść do nawy środkowej nadaje istotnie portalowi charakter wielogłosowego chóru postaci – podzielonego na strefy i rzędy, a ponadto wypełnia ściany portalu, filary przyporowe, cokoły i tympanony.

Portal Pięknego Boga - Chrystusa Zwycięzcy, fot. M. Cisek
 
Postać Chrystusa Zwycięzcy jawi się w całej okazałości i w pełnym sensie dopiero po otwarciu bramy („Ja Jestem Bramą...”), a także jako całość z  pozostałymi przedstawieniami Chrystusa:  w Majestacie (jako Pantokratora)  oraz jako zwycięzcy i triumfatora, otoczonego wojskiem niebieskim, który walczy słowem, czyli mieczem wychodzącym z Jego ust. (Ap 19,15)

„Twarz ma już lepszą niż ten w górze, ale jeszcze zanadto taką Chrystusową, zwykłą; nic podniosłości i mistycyzmu” – pisze Wyspiański o przedstawieniu Chrystusa na filarze przed bramą główną.


Beau Dieu, fot. M. Cisek
    
W „Nadprzyrodzonym” André Malraux dowodzi, że nazwanie rzeźby Jezusa „Pięknym Bogiem” dotyczy nie tyle przeżycia estetycznego, co religijnego: „Nie chce urzekać, lecz objawiać świat boski. Piękno to w chwili, gdy lud z Amiens  odkrywa je i ogłasza, należy wyłącznie do świata religii”.
A jednak – trzeba mieć tego świadomość – zmienia się rzeźba w gotyku, otrzymując wiele ludzkich cech: uśmiech, ruch, proporcje...  Te zwyczajne, ludzkie rysy Boga, pozbawione patosu, wyraźnie się młodemu Wyspiańskiemu nie podobają.


apostołowie i prorocy po prawej stronie Zbawiciela, fot. M. Cisek
 
Chrystusa Zwycięskiego w środkowym portalu otaczają figury dwunastu  apostołów, których rzeźby Wyspiański określa z entuzjazmem jako „pyszne”. Apostołów rozpoznajemy – podobnie jak świętych – po charakterystycznych atrybutach. Większość z nich przedstawiana jest z księgą, która będąc otwarta symbolizuje mądrość, Słowo Boże, zaś zamknięta – Boże tajemnice. Ponadto każdy z apostołów dzierży atrybut swego męczeństwa. Greckie słowo „martyria” oznaczało pierwotnie języku greckim dawanie świadectwa. Atrybuty te to zatem świadectwo wierności nauce Chrystusa.

    Stoją zatem  po lewej: Szymon – św. Piotr z krzyżem i kluczami,   jego brat, św. Andrzej z krzyżem (tzw. „krzyż św. Andrzeja", często w  kształcie X), św. Jakub Wielki (Starszy) z torbą pełną muszli (jako pielgrzym i patron leżącej nad Atlantykiem Santiago de Compostelli) i z mieczem (został ścięty w więzieniu[4]), św. Jan[5], brat Jakuba, „umiłowany uczeń”- z kielichem , dalej - św. Szczepan[6] - z księgą i palmą męczeństwa, przy nim św. Maciej[7] z siekierą. Po prawej przedstawiono wszystkich apostołów z zamkniętą księgą  oraz z charakterystycznymi dla nich atrybutami: św. Pawła Apostoła Narodów z mieczem (został ścięty), Jakuba Mniejszego (Młodszego) – brat Judy Tadeusza -  z  laską (pierwszy biskup Jerozolimy, umęczony prawdopodobnie w 62 r.), Tomasza i Mateusza – również trzymających krzyże, Filipa dzierżącego kamień oraz  Judę Tadeusza[8] (brata Jakuba Mniejszego, krewnego Chrystusa) z palmą męczeństwa.  Dalej, obok apostołów stoi 12 proroków Starego Testamentu. Najbliżej najważniejsi, jak  Eliasz, Elizeusz, Jeremiasz,  Izajasz. Pod nimi – sceny z ich życia.

historia proroka Jonasza w medalionie, fot. M. Cisek
   
Kierując się do wnętrza przechodzimy najpierw obok proroków (zapowiadających nadejście Mesjasza), Jego świadków (apostołów) – do samego Zbawiciela. Droga od bramy, którą jest Chrystus, wiedzie nawą główną do ołtarza i jest to symbol duchowej drogi człowieka.
     Symbolika portalu na tym się nie wyczerpuje. W tympanonie, nad postacią Chrystusa Zwycięzcy, odnajdziemy dwa Jego wizerunki, które dopełniają opowieść o historii zbawienia. Jest to mianowicie Chrystus w Majestacie (Pantokrator – „A oto w niebie stał tron  i na tronie [ktoś] zasiadał” Ap 1, 2).), ukazany nad przedstawieniami Sądu Ostatecznego, z rękami wzniesionymi w geście błogosławieństwa. Powyżej – wizerunek  Mesjasza, o którym pisze w Apokalipsie św. Jan, że „z Jego ust wychodził miecz obosieczny, ostry. A Jego wygląd - jak słońce, kiedy jaśnieje w swej mocy. (Ap 1,16)

Sąd Ostateczny, fot. z Internetu
 
W centrum portalu obserwujemy sceny przedstawiające Sąd Ostateczny: aniołowie z przekrzywionymi głowami, podkreślającymi ich muzyczną ekspresję, dmą w trąby i martwi powstają z grobów. Rzeźbiarz zadbał o ich indywidualizację: jedni wstają z pobożnie złożonymi do modlitwy rękami, inni – przerażeni i zaspani, wyraźnie nie orientują się, że to już... Tymczasem Archanioł Michał waży dusze, po czym sprawiedliwi zostają zbawieni, a grzesznicy potępieni. Powyżej sceny z ważeniem dusz  widzimy więc prowadzonych przez anioła, ubranych w powłóczyste szaty tych, którzy pomyślnie przeszli próbę:
„Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy”. – powiada św. Jan (Ap 7, 9)

   Na portalu w Amiens zadzierają głowy, bo ponad nimi unoszą się aniołowie, którzy ich koronują. Miny skromne i uroczyste: jeszcze nie wierzą w swoje szczęście...
Po prawej zbity tłum nagich postaci popycha w stronę rozwartej paszczy Lewiatana zwierzęco-ludzka postać diabła o paskudnym pysku. Wszyscy patrzą jeszcze z nadzieją w przeciwnym kierunku – jakby oczekiwali ratunku i nie chcieli uwierzyć, że za chwilę znajdą się w otchłani. („Jeśli się ktoś nie znalazł zapisany w księdze życia, został wrzucony do jeziora ognia”. Ap 20,15).

Sąd Ostateczny, fot. Marek Cisek
   
Stanisław Wyspiański opisuje te sceny jak przedstawienie teatralne. To jego „myślenie teatrem” daje się zauważyć także w innych opisach. O aniele prowadzącym dusze do raju powiada:
„Co za księży uśmiech; widać, że tam w tym niebie opływa w radości i przysmaki niebieskie i że mu nie dziwne to szczęście, do którego oni się nieśmiało zbliżają.”
A o aniołach usytuowanych nad tłumem potępionych, których kierują do otchłani:
„... a tacy uśmiechnięci; czują, że pełnią swój urząd słusznie – mają ukontentowane miny policjantów, że im się pijak nadarzył”.

Istotnie, aniołowie wymachują mieczami z satysfakcją, a miny mają zadowolone. Widocznie również rzeźbiarz nie był pozbawiony zmysłu teatralnego i talentu do obserwacji psychologicznej...
  
Portal główny obrazuje historię zbawienia przez Chrystusa, który pokonał zło, zasiada w Majestacie i który przyjdzie sądzić...
Treści te dopełniają portale boczne: Matki Bożej i św. Firmina. 
Historia święta nie dokonałaby się bowiem, gdyby pewna żydowska dziewczyna o imieniu Miriam nie powiedziała aniołowi: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” (Łk 1, 38). Warto więc przyjrzeć się bocznym portalom nie mniej wnikliwie.

Bóg wkracza w historię człowieka - portale: maryjny i św. Firmina


fasada zachodnia, fot. Marek Cisek
   
Stojąc przed portalem fasady zachodniej Katedry Notre Dame w Amiens obserwujemy opowiedzianą w kamieniu historię zbawienia, której punkt kulminacyjny znajduje się w centrum – w przedstawieniach postaci Chrystusa. Aby jednak opowieść ta była pełna, należy odczytać pozostałe jej wątki, a te odnajdziemy po lewej i prawej stronie: w portalu Matki Bożej i św. Firmina.
  
André Malraux  każe szukać pierwowzorów takiego przedstawienia Madonny na filarze w obrazach  Maesty (Duccio, Giotto). Rzeźbiarz stworzył ją wszakże nie jako obraz, ale jako posąg na filar i na portal – a zatem jako fragment katedry. Marię z Dzieciątkiem otaczają postacie przypominające sceny z Jej życia: po 6 z każdej strony, ich suma tworzy więc symboliczną dwunastkę (por  Ap  21,12-13). Postaci zgrupowane są po dwie lub trzy. Zatem po lewej stronie figury Matki Bożej widzimy Zwiastowanie (Maria i anioł Gabriel) , Nawiedzenie (Maria i Elżbieta) i Ofiarowanie w świątyni (Maria z Dzieciątkiem i Symeon). Po prawej ujrzymy  trzech magów, Heroda, Salomona i królową Saby.

Portal maryjny - Madonna z Dzieciątkiem, fot. M. Cisek

W takim układzie rzeźb można „czytać” historię zbawienia – od Zwiastowania, którego piękny opis znajdziemy u Łukasza, podobnie zresztą jak pozostałe zdarzenia tutaj unaocznione. Inne wydarzenia zostały opisane w Ewangelii według św. Mateusza, a jest to perykopa „Mędrcy ze Wschodu”, zwana także "pokłonem trzech króli" (magów) połączona w jedną narracyjną całość z historią Heroda. Przy nich ujrzymy postacie Starego Testamentu: króla Salomona (protoplastę Jezusa i budowniczego świątyni jerozolimskiej) z królową  Saby, a więc w okresie jego największej świetności.

Najświętsza Maria Panna z Dzieciątkiem, fot. Marek Cisek

Wyspiański znowu zobaczy sceny „jak z teatru”. Interesująco i dowcipnie skomentuje Zwiastowanie:
Anioł ufryzowany, uśmiechnięty, cedzi słowa przez zęby; Maria musi dobrze nasłuchiwać, żeby wszystko zrozumieć – ta Maria tak piękna, wracająca z książką z kościoła – pobożna i skromna jak Małgorzata.  Anioł  się  zbliża: „mein schönes Fräulein, darf ich wagen...?


Zwiastowanie, Nawiedzenie, Ofiarowanie, fot. M. Cisek

W Nawiedzeniu widzi w św. Elżbiecie krakowską mieszczkę:
Św. Elżbieta, spotykająca Marię, bardzo się wydaje zdziwiona, jakoś jej się to nie podoba; twarz pomarszczona, stara surowa; tęgo różaniec ujmuje ją w pasie.

Ofiarowanie podoba mu się najbardziej:

Arcykapłan wyciągnął obie ręce naprzód, aby przyjąć Dzieciątko z rąk Marii rozradowanej. Przepyszna postać tego arcykapłana, doskonałe pendant do królowej Saby.


Zwiastowanie, fot. Marek Cisek.

Herod przypomina mu Laertesa z „Hamleta W. Shakespeare`a:       
... twarz wyciągnięta zmarszczkami – z dużym nosem, oczyma wytrzeszczonymi, brodą pokręconą, krótką, podaną naprzód – zaniepokojony jakiemiś wieściami tłumi w sobie złość wielką...
Z kolei królowa Saby przypomina mu Marię Stuard z  dramatu J. Słowackiego:
Ta Saba to jest prześliczna postać, tak skromna i prosta, że prawie najpiękniejsza w Amiens.


Rzeźba przedstawiająca królową Saby, z Internetu

We fryzie  nad Matką Bożą z Dzieciątkiem  - wyobrażenie Kościoła, którego NMP jest uosobieniem. Ponadto – postacie patriarchów – po trzech z każdej strony, wśród nich Mojżesz i król Dawid.
Powyżej dwie symetrycznie przedstawione sceny Zaśnięcia NMP. Po lewej – w otoczeniu apostołów, po prawej – aniołów i świętych.
Nad nimi, w zwieńczeniu portalu  – Koronacja Matki Bożej, którą widzimy tu zasiadającą na tronie wraz z Synem.

Opowiedziana w kamieniu historia Matki Bożej ukazuje Ją w najważniejszych momentach życia – kiedy wkracza w nie Bóg. Jest Ona także symbolem Kościoła – Domem Złotym, który zamieszkuje Syn Boży. I Królową Niebios, o której mówi św. Bernard: „Wyprzedziła nas nasza Królowa [...], nasze pielgrzymowanie uprzedziła Obrończyni, która jak Matka Sędziego i Matka Miłosierdzia będzie przez błaganie zajmowała się sprawami naszego zbawienia”.
Jest wreszcie Bramą Niebieską, która prowadzi do zbawienia. 


Portal św, Firmina, fot. Marek Cisek
 
Świętą historię dopełnia portal św. Firmina – pierwszego biskupa Amiens. Dzierży on w ręku pastorał i triumfuje nad ukazanym pod jego stopami pogańskim kapłanem.
Po lewej i prawej stronie widzimy męczenników i świętych jego diecezji – po 6 z każdej strony, a pod ich stopami – zabawne scenki obyczajowe, symbolizujące ludzkie słabości. Rzeźbiarzowi nie zabrakło poczucia humoru, kiedy obrazował w kamieniu postać człowieka czule obejmującego butelkę wina albo parę śpiochów. Postaciom w konsolach poświęca swoją uwagę także Stanisław Wyspiański, pisząc m.in.:
„Pod owym aniołem z lilią białą (w scenie Zwiastowania) wyszczerzył się diabeł, suchy, z kocim pyskiem, uśmiecha się, pociera ręce o nogi, aż się wije z radości; nie wie jeszcze, co to będzie, bardzo nie dowierza. Już się zawczasu ukradkiem oblizuje – gdyby się rzeczywiście udało”.
Nad figurą św. Firmina znajdują się rzeźby biskupów (w symetrycznym układzie po trzech z prawej i lewej strony), zaś powyżej - sceny z jego życia świętego.

Znaki Zodiaku, fot. z Internetu

Fasadę katedry oplata podwójny pas niewielkich medalionów w kształcie czteroliścia, które przedstawiają płaskorzeźby ze scenami z Pisma Św., a w portalu św. Firmina wyobrażają  znaki zodiaku i odpowiadające im miesiące oraz prace wykonywane w  czasie ich trwania. Sięgnijmy znowu po obrazowy tekst Wyspiańskiego:

Odpowiada im [czyli znakom zodiaku] cały rząd reliefów ze scenami rodzajowymi: koszenie trawy (jaki wyborny ten kosiarz w swoim zgarbionym ruchu, o rękach silnych, wyrobionych), żęcie zboża, młócenie, otrząsanie owoców, ugniatanie wina w beczki, zasiew – doskonale rysowany ten rolnik, pochwycony w chwili jak rzuca zboże w rolę – powrót z polowania, jakaś uczta, wreszcie starzec grzeje się przy kominku; zdjął buty, aby mu było wygodniej, poprawia coś w ogniu, ręką wskazuje na rondelek, gdzie sobie przypieka i waży strawę.

Wyobrażenie znaków Zodiaku i związane z nimi prace, tak soczyście opisane przez Wyspiańskiego, że przybierają w wyobraźni postać filmowych scen, ukazuje działanie Słowa w świecie. Stwórca wciąż się objawia w cyklicznym następowaniu pór roku, a więc w czasie i przestrzeni....

Zatrzymałam się nad głównym portalem zachodniej fasady katedry Notre Dame w Amiens, aby pokazać, jakie bogactwo treści teologicznych kryje się w opowieściach, które snują przed naszymi oczami liczne rzeźby. Jednak ani na chwilę nie mamy wrażenia chaosu, nie grozi nam też „zalew informacji”, jak to się zdarza w środkach masowego przekazu. Katedra przemawia do nas polifonicznie, ale jest w tej opowieści harmonia i ład. Odpowiadają one harmonii kosmosu, którego katedra jest obrazem. Święty Damian powiada, że „Kościół jest obrazem świata”. Jest nim w tym znaczeniu, że odwzorowuje  idealną rzeczywistość owego Niebiańskiego Jeruzalem i naśladuje Boski wzór.
 
Pora ruszyć dalej. Zawsze przychodzi to z niejakim trudem, bo chciałoby się powrócić tu jeszcze i jeszcze. Katedra zawsze ma coś nowego i pięknego do ofiarowania...

Ona jest zawsze świeża – napisze Wyspiański – i zawsze znajdzie się i odkryje, patrząc na nią i patrząc, coś nowego, jakiś szczegół nieznany, a tak żywy i plastyczny, tak odczuty artystycznie, tak stworzony ręką wprawną, że narzuca się wyobraźni nie tylko samą swoją formą oryginalną, ale swoją historią.

Z takim obrazem  katedry wyniesionej wysoko i górującej nad miastem oddalamy się w stronę Reims...   


Mozart – "Requiem" w Narodowym Forum Muzyki /zapowiedź/

6 listopada o 19.00 w Narodowym Forum Muzyki angielski dyrygent Jonathan Nott, uznawany za wybitnego interpretatora muzyki współczesnej, pod...

Popularne posty