Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania kossak, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania kossak, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 października 2023

Sandra Drzymalska jako Simona Kossak i Jakub Gierszał w roli jej partnera życiowego. Pierwsze zdjęcia z planu filmu fabularnego „Simona Kossak”

Zakończyły się zdjęcia do filmu fabularnego „Simona Kossak” w reżyserii Adriana Panka. W pochodzącą z rodziny słynnych malarzy Simonę Kossak, która stała się symbolem niezwykłej relacji człowieka z naturą, wciela się Sandra Drzymalska. W jej długoletniego partnera – Lecha Wilczka – Jakub Gierszał. Na ekranie zobaczymy również m.in. Agatę Kuleszę, Borysa Szyca, Olgę Bołądź i Martę Stalmierską. Premiera filmu planowana jest na 2024 rok. Dzisiaj prezentujemy pierwsze zdjęcia z planu. 

Kadr z filmu "Simona Kossak". Fot. Jarosław Sosiński/BALAPOLIS

„Simona Kossak” to inspirująca historia o niezależności i determinacji w szukaniu własnego miejsca na ziemi. To opowieść o odwiecznej potrzebie bliskości i odnalezieniu swojego stada. Simona Kossak, córka malarza Jerzego Kossaka i wnuczka Wojciecha, pozbawiona talentu, który od pokoleń definiuje jej rodzinę, dorasta nie zaznając ciepła ze strony despotycznej matki. Gdy po studiach rzuca wszystko – dom, tradycję, społeczne konwenanse – i obejmuje posadę naukową w Białowieży, zaczyna życie na własnych warunkach. Osiedla się w środku puszczy, w domu bez prądu i bieżącej wody, w otoczeniu dzikiej przyrody. Tam, na magicznym odludziu poznaje fotografa Lecha Wilczka, z którym dzieli pasje – miłość do natury i... potrzebę wolności. Ich niezwykła relacja wymyka się wszelkim schematom. Jednak wyobrażenia Simony o pracy przyrodnika i pozycji młodej kobiety w świecie zdominowanym przez mężczyzn ulegają bolesnej weryfikacji. Musi stanąć w obronie nie tylko swoich ideałów, ale również świata roślin i zwierząt.    

Kadr z filmu "Simona Kossak". Fot. Jarosław Sosiński/BALAPOLIS

– Jest coś archetypicznego w bohaterce, która buntuje się i ucieka od swojej rodziny, pochodzenia, miejsca i udaje się w nieznane, po to, żeby zapomnieć kim była albo kim kazano jej być. W konsekwencji odnajduje siebie. Na nowo scala swoją biografię z biografią swojej rodziny, zachowując swoją niepodległość. Odnajduje się w tym, co ją determinuje. Dochodzi do jakiegoś scalenia, które jest opowieścią o samym życiu, o miłości, która przekracza nasze osobowe istnienie, uświadamia nam bycie cząstką̨ czegoś większego. Ten film to również opowieść o samej Puszczy Białowieskiej, jej historii i ludziach z nią związanych – mówi reżyser i scenarzysta Adrian Panek. 

Producentkami filmu „Simona Kossak” są Magdalena Kamińska i Agata Szymańska ze studia Balapolis. Koproducentami Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych, Mazowiecki Instytut Kultury, Krakowskie Biuro Festiwalowe oraz Hollman Emea Limited. Za dystrybucję odpowiada NEXT FILM.  

Film współfinansowany przez Polski Instytut Sztuki Filmowej.  

Premiera kinowa planowana jest na 2024.  


Kadr z filmu "Simona Kossak". Fot. Jarosław Sosiński/BALAPOLIS

SIMONA KOSSAK

Obsada: Sandra Drzymalska, Jakub Gierszał, Agata Kulesza, Borys Szyc, Marta Stalmierska, Dariusz Chojnacki 

Scenariusz i reżyseria: Adrian Panek 

Zdjęcia: Jakub Stolecki 

Montaż: Piotr Kmiecik 

Scenografia: Agata Adamus 

Dekoracja wnętrz: Anna Pabisiak 

Kostiumy: Kalina Lach, Paulina Sieniarska 

Charakteryzacja: Anna Nobel 

Kierownik produkcji: Julia Jendrysik 

Producent: Magdalena Kamińska, Agata Szymańska

Produkcja: Balapolis 

Koprodukcja:  Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych, Mazowiecki Instytut Kultury, Krakowskie Biuro Festiwalowe, Hollman Emea Limited 

Dystrybucja: NEXT FILM  

Współfinansowanie: Polski Instytut Sztuki Filmowej  

informacja prasowa

czwartek, 13 lutego 2020

Kossakowie: Juliusz Kossak i Wojciech Kossak - wystawa w białostockim Ratuszu

Wystawa przygotowana ze zbiorów Fundacji Rafako oraz zbiorów prywatnych eksponowana będzie w białostockim Ratuszu od 21 lutego do 28 czerwca 2020 r. Wernisaż wystawy w piątek 21 lutego 2020 r. o godz. 18.00.


Batalistyczne i historyczne malarstwo Juliusza i Wojciecha Kossaków, przedstawicieli rodu bogatego w talenty artystyczne, literackie i naukowe, cieszy się w Polsce niesłabnącą od ponad stu lat popularnością. Jego ikoną stał się koń, ułan z dziewczyną, kresowy step.
 
Na wystawie zaprezentowanych zostanie 39 prac obu malarzy. Zamierzeniem autorki scenariusza i kuratorki wystawy jest ukazanie najważniejszych wątków w twórczości obu artystów oraz różnic i analogii pomiędzy ich malarstwem. Obaj, Juliusz i Wojciech Kossakowie podejmowali zbliżone tematy. Były to: sceny batalistyczne, motywy czerpane z historii polskich zwycięstw, przedstawienia rodzajowe odwołujące się do kresowej lub podkrakowskiej obyczajowości.

J. Kossak, Przed pałacem w Krzeszowicach, fot. materiały prasowe

Mimo pozornej bliskości tematycznej i wspólnoty zainteresowań, malarstwo Juliusza Kossaka w swojej istocie jest obce twórczości jego nie mniej uzdolnionego i pracowitego syna. Cezurą rozdzielającą epoki, w których tworzyli, okazało się powstanie styczniowe (1863–1864). Twórczość artysty oddawała ducha przedpowstaniowej Polski. Była rodzimym odpowiednikiem niemieckiego biedermeieru, w którym mieszczańskie wnętrza i praktyczność codziennego życia zastąpił dworek i zamknięty na świat drobnoszlachecki zaścianek. Swojskość i ograniczenie życiowych horyzontów do spraw gospodarskich i sąsiedzkich dobrze komponowała się z niewielkimi rozmiarami, bladymi w kolorze i rodzimymi w tematyce i scenerii akwarelowymi kompozycjami seniora malarskiego rodu. Nowoczesny, bo oddający ducha swoich czasów w okresie młodości, artysta w latach dojrzałych pozostał obojętny na oznaki zmieniającego się wokół świata. Najchętniej malował sceny z siedemnastowiecznej historii Polski, gdy należała ona do potęg ówczesnej Europy. Był piewcą Polski sarmackiej i jej bohatera Jana III Sobieskiego. Sięgał także do wydarzeń powstania styczniowego. Artysta, coraz bardziej oddalając się swoją twórczością od żywego nurtu europejskiej sztuki, pozostał wyrazicielem polskiego ducha. Krucha i delikatna materia jego malarstwa stawała się dalekim echem minionego w czasie sarmackiego świata.

Juliusz Kossak,  Stadnina przy wodopoju, fot. materiały prasowe

Juliusz Kossak, malarz, rysownik, ilustrator, był mistrzem akwareli, trudnej i wymagającej pewnej ręki techniki malarskiej. Tworzył brawurowo komponowane wielofiguralne sceny historyczne lub obyczajowe. Był uważnym obserwatorem natury, perfekcyjnie opanował znajomość anatomii ludzi i zwierząt. Bezbłędnie stosował silne skróty perspektywiczne. Używał jasnej, lekko wyblakłej kolorystyki.
Wśród pokazanych na wystawie prac Juliusza Kossaka szczególną uwagę zwraca akwarela: Stadnina u wodopoju (1857, 53,5 x 95,5 cm, Fundacja Rafako). Wielofigurowe sceny najlepiej oddają charakter talentu autora i jego fascynację Kresami, polskim folklorem i miłość do koni, które portretował ze znawstwem i czułością. Kontrastuje to z wyciszonym Powrotem z polowania, rzadkim w twórczości Juliusza obrazem olejnym (1870, 38 x 47,5 cm, kolekcja prywatna).

W. Kossak,Odwrót spod Moskwy, fot. materiały prasowe
 
Wojciech Kossak, tak jak ojciec był malarzem batalistycznym i historycznym.  Tworzył, zgodnie z duchem swojej epoki zainteresowanej człowiekiem, jego psychiką, liczne portrety – arystokratycznej i finansowej socjety polskiej, europejskiej i amerykańskiej. Chętnie malował autoportrety, co wynikało z jego potrzeby autoprezentacji. Był piewcą epopei napoleońskiej, ale pracował także na zlecenia cesarza Niemiec Wilhelma II, więc na jego płótnach pojawiały się np. epizody z wojen pruskich. Kontynuował zainteresowania ojca, ale tematy batalistyczne interpretował zgodnie ze swoim wybujałym temperamentem artystycznym. Używał techniki olejnej, często malował kompozycje wielkoformatowe, w tym także kilka panoram we współpracy z innymi twórcami. Jego prace odznaczają się doskonałym rysunkiem i taką kompozycją. Malował szerokimi, swobodnymi pociągnięciami pędzla, używał głębokich, nasyconych barw, nie stronił od kontrastów kolorystycznych. Przedstawienia syntetyzował, upraszczał, nie dbał o szczegóły. Chętnie stosował skróty perspektywiczne. Jego malarstwo cechuje ekspresja i rozmach. Znajomość anatomii zwierząt, umiejętność ich obserwacji pozwoliła artyście na tworzenie wielkich scen batalistycznych, odznaczających się realizmem przedstawienia, ale pozostających w duchu romantycznych idei. Był, tak jak Juliusz Kossak, niezrównanym portrecistą koni.

W. Kossak, Szwoleżer w wąwozie Samossiery, fot. materiały prasowe

Część ekspozycji poświęcona twórczości Wojciecha Kossaka uderzała swoją różnorodnością. Brawurowo namalowana scena batalistyczna Pod Stoczkiem (82 x 146 cm, zbiory prywatne) z tumultem walki, kurzem, dymami i wirującymi w bitewnym zacietrzewieniu ułanami została zestawiona z utrzymanym w tej samej tonacji kolorystycznej, majestatycznym w wyrazie Doboszem – motywem z panoramy Olszynka Grochowska (1931, 71 x 55,5 cm, kolekcja prywatna). Eksponowany tu też jest Autoportret z koniem (46 x 38 cm, Fundacja Rafako).
Juliusz i Wojciech Kossakowie to twórcy malarstwa na wskroś polskiego. Nastrojowego i ekspresyjnego, wyciszonego, ekspansywnego – przedstawiającego świat szerokich stepów, zaciekłych potyczek i pięknych kobiet.
                                                                                       Eliza Ptaszyńska, kurator wystawy

informacja prasowa

środa, 5 sierpnia 2026

Urodziny Zofii Kossak w Górkach Wielkich

9 i 10 sierpnia w ruinach Dworu Kossaków znów będzie gwarno, jak dawniej, kiedy do Górek Wielkich zjeżdżali się m.in.: Maria Dąbrowska, Wańkowicz, Sztaudynger, Witkacy i, oczywiście, Wojciech Kossak z rodziną córkami: Marią Pawlikowską-Jasnorzewską i Magdaleną Samozwaniec i synem, Jerzym Kossakiem. Czas na wspólne świętowanie pamięci o Zofii Kossak zacnej pisarce, której 137. rocznica urodzin przypada na dzień 10 sierpnia..


Będą rozmowy o książkach i historii, muzyka, spotkania z gośćmi, zajęcia dla dzieci, a wieczorem potańcówki w stylu lat 20. i 30. Powód jest szczególny – urodziny Zofii Kossak.

- Dwudniowe obchody rozpoczną się w niedzielę od złożenia kwiatów na grobie pisarki. Później uczestnicy będą mogli poznać jej biografię przedstawioną przez Czesława Ryszkę, wysłuchać opowieści prof. Krystyny Heskiej-Kwaśniewicz o dzieciach z Auschwitz przebywających na harcerskim Buczu, a także spotkać się z baronową Elsy von Durant z pałacu w Baranowicach.Wieczorem w ruinach dworu zabrzmi muzyka przeplatana literaturą. Laura Łącz i Hałat Ensemble zaprezentują utwory Zofii Kossak-Szatkowskiej, Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Bolesława Leśmiana i innych autorów. Niedzielę zakończy potańcówka w klimacie lat 20. i 30. – stroje z epoki będą mile widziane – zaprasza Urszula Broda-Gawełek, dyrektor Centrum Edukacyjno-Kulturalnego „U Kossaków” w Górkach Wielkich.

Z kolei 10 sierpnia 2026 r. w poniedziałek o mniej znanych historiach z życia Zofii Kossak opowie dr Joanna Jurgała-Jureczka. Następnie zaplanowano koncert zespołu Winyl Band oraz kolejną potańcówkę pod gołym niebem.

Organizatorzy pomyśleli również o najmłodszych. W niedzielę od godz. 11.00 do 16.30 odbędą się animacje, a później warsztaty zielarskie połączone z parzeniem herbaty.


9–10 sierpnia
Ruiny Dworu Kossaków, Górki Wielkie, ul. Stary Dwór 4

Wstęp wolny

informacja prasowa z OX.pl

niedziela, 11 lutego 2018

Kobiety Kossaków w stylu retro /recenzja książki Joanny Jurgały-Jureczka/

Nietuzinkowe kobiety, które żyły w cieniu swoich sławnych mężów, ale także znane pisarki i poetki. Tajemnicze, fascynujące, dobrze urodzone. Polecam książkę biograficzną Joanny Jurgały-Jureczka

.


Kossakowe i Kossakówny znane i nieznane

O niektórych z nich nie wiemy prawie nic. Aniela z Kurnakowskich Gałczyńska (urodziła Zofię, żonę Juliusza Kossaka), Antonina z Sobolewskich Kossakowa - matka Juliusza - te nazwiska pozostają obce przeciętnemu czytelnikowi. A przecież były one tymi, które zapoczątkowały historię kobiet związanych ze słynnym rodem malarzy. Jak pisała w powieści "Dziedzictwo" Zofia Kossak, były to kobiety, które kształtowały myśli i uczucia swoich dzieci, uczyły pracy i poświęcenia, kształtowały w nich "kulturę serca".

Jednakże nawet kreśląc sylwetki znanych postaci kobiecych, jak choćby Magdalena Samozwaniec, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska czy Zofia Kossak Szczucka-Szatkowska, autorka książki odkrywa przed nami inne, mniej znane ich rysy. Obie córki Wojciecha Kossaka, rozpieszczane przez ojca do niemożliwości, traktowały matkę jako surową, a przy tym nieco skostniałą w poglądach osobę. Tymczasem to ona była dobrym duchem tej rodziny: troszczyła się o wszystkich, wychowywała wnuczkę, była czuła, dobra i myślała zawsze o innych. Wierzyła także w talenty obu córek. Kiedy umarła, dom umarł wraz z nią.

Żyły w cieniu artystów malarzy - pisze we wstępie Joanna Jurgała-Jureczka - chociaż to one były majętne i dobrze urodzone i to za ich posag Kossakowie kupowali siedziby. Były wśród nich dostojne matrony i stare panny czekające na mężów, były też buntowniczki obdarzone talentem malarskim i literackim, które chciały za wszelką cenę wyjść z cienia, eksponując własny talent.

Srebrzysta Aniela i Maria z kwiatem kasztanowca

Autorka biografii tka życiorysy tych nietuzinkowych kobiet, przypisując każdej a to charakterystyczne rekwizyty, jak srebrzyste stroje, zegar czy kwiat kasztanowca, a to wiersz Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, który w jakiś tajemniczy i trafny sposób określa życie i osobowość postaci.

Galerię dam rozpoczyna teściowa Juliusza Kossaka - Aniela z Kurnatowskich Gałczyńska, którą Maria Pawlikowska-Jasnorzewska zapamiętała jako staruszkę w sieci zmarszczek, Magdalena Samozwaniec - ubraną w srebrne koronki, a Zofia Kossak opisała jako przestraszoną, drobną kobietę, niegdyś wielkiej urody. Urodziła sześć córek, z których Zofia pokochała ubogiego szlachcica, początkującego, ale już wziętego malarza - Juliusza Kossaka. Na portrecie Wojciecha Kossaka, syna Juliusza, widzimy ją ubraną w czerń, którą rozświetla jedynie srebrzysta koronka. Poważna twarz o regularnych rysach jeszcze niestarej kobiety. Smutne oczy patrzą gdzieś poza obraz. Była ruchliwa, ciekawa świata, niezależna. Wiele dowiadujemy się z jej "Pamiętnika", który pisała m.in. dla swego wnuka Jerzego. Chętnie podróżowała, ale uczestniczyła także w życiu rodziny Kossaków. 

Jej córka Zofia z Gałczyńskich Juliuszowa Kossakowa była nie tylko żoną słynnego malarza. Urodziła także dwóch synów - bliźniaków, z których Wojciech cieszył się sławą równą ojcowej. Była owocem radosnego powrotu ojca z Syberii i już w dzieciństwie wyróżniała się talentem parodystycznym, była też "nader zręczna" jako tancerka i recytatorka. Młodą i urodziwą pannę poznał obiecujący malarz Juliusz Kossak:

Zobaczyłem śliczną brunetkę - wspominał. - Jakby we mnie piorun strzelił, nie wyszła mi już z głowy ta postać...

Była praktyczna, zaradna, wspierała talent męża i to ona urządziła rodzinne gniazdo - Kossakówkę. Przeżyła swego sławnego męża i dożyła prawie do dziewięćdziesiątki. Kiedy w Kossakówce zamieszkał jej syn Wojciech, który za posag żony uregulował wszystkie długi, Zofia pomieszkiwała u córki (również Zofii) i była coraz bardzie schorowana, miewała też stany depresyjne. Przeżyła prawie dziewięćdziesiąt lat, zmarła we Lwowie i nie było funduszy, aby sprowadzić stamtąd jej ciało i pochować obok męża...

Warto też wspomnieć Marię z Kisielnickich Kossakową, żonę Wojciecha, którą artysta namalował z gałązką kwitnącego kasztanowca. Stoi w skromnej pozycji, w pięknej, zapiętej pod szyję zielonkawej sukni, która podkreśla jej dziewczęcą kibić. Żadnych ozdób. Poważna twarz, lekko zaróżowione policzki, skromnie spuszczone oczy, gładko przyczesane blond włosy. Taka była: skromna, dbająca o domowników, o służących, o zwierzęta... Przeciwieństwo męża, który był królem życia i często miewał romanse. Tolerowała nie tylko zdrady męża, ale również "dziwactwa córek" i nieodpowiednie zachowanie syna. Sama będąc bardzo pryncypialna i pobożna, wybaczała i te zdrady, i kolejne związki córek, koniec końców biorąc zawsze ich stronę. Z listów do wnuczki Teresy (córki Magdaleny) wyłania się czuła, mądra i serdeczna osoba: Mamidło, Momo, Mamiś, ukochane stworzenie - jak ją czule i trochę żartobliwie nazywały córki.

Właściwie wszystkie zawarte w książce opowieści są godne zacytowania lub choćby wzmianki, składają się bowiem na panoramiczny portret tych fascynujących kobiet. Tworząc go autorka "Kobiet Kossaków" korzystała nie tylko z ogólnie dostępnych publikacji, ale penetrowała także archiwa, cytując m.in. niepublikowane listy czy "Zapiski z okresu wojny 1939 - 1945", który to rękopis spoczywa w Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich we Wrocławiu. Jednocześnie książka jest refleksją na temat upływającego czasu:

(...) spróbowałam zatrzymać czas - pisze autorka w Epilogu - namalować kilka portretów, połączyć rękawiczki w pary, dopasować do siebie fragmenty notatek, dopowiedzieć zdanie urwane w połowie, zaludnić umarłą Kossakówkę, odbudować unicestwione dwory, zapalić lampę w salonie, uważnie posłuchać ich głosu.

Czy to się autorce książki udało, łatwo się przekonamy, jeśli po tę publikację sięgniemy.

Książka "Kobiety Kossaków" Joanny Jurgały-Jureczki ukazała się nakładem Domu Wydawniczego PWN. 

Recenzja ukazała się na portalu Kulturaonline w lipcu 2015 r.

sobota, 5 listopada 2022

Orientalizm w literaturze i sztuce

Czerpanie inspiracji w myśli  Wschodu, pojmowanej jako mądość  tajemnicza, mistyczna, nie zaś racjonalistyczna, pojawia się w różnych epokach, z różnym natężeniem. W  polskiej kulturze - głównie w okresie romantyzmu i Młodej Polski. Motyw orientu pojawia się w twórczości Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego, Zygmunta Krasińskiego, Kazimierza Tetmajera. Ale nie jest to tylko polska specjalność, czego dowodzi twórczość Hermanna Hessego. Tematyką orientalną zajmowała się większość naszych malarzy w XIX wieku, w tym tak znanych, jak Józef Brandt, Juliusz Kossak, Jan Matejko, Piotr Michałowski.

Juliusz Kossak, Farys, 1928, fot. Artinfo.pl


Czym jest orientalizm?

Orientalizm to prąd kulturowy, czerpiący inspiracje z kultury szeroko pojętego Wschodu, najczęściej rozumianego jako kraje należące do kręgu kultury islamskiej, a więc Bliskiego i Środkowego Wschodu oraz Afryki Północnej. Obejmuje także Krym i Kaukaz, Grecję oraz Mauretańską Hiszpanię. Wschód jest tutaj rozumiany nie geograficznie, lecz jako wzór kulturowy opozycyjny wobec Zachodu z jego tradycją klasyczną i myślą  racjonalistyczną.  

Orientalizm cechuje się pędem do prymitywizmu, do dziewiczej przyrody i do naturalnego człowieka, którego obraz się zmienił. W przeciwieństwie do egzotyzmu, gdzie chodzi o uchwycenie kolorytu lokalnego, na plan pierwszy wysuwają się elementy etnograficzne i podróżnicze. Łączy orientalizm z egzotyzmem postawa eksperymentalna, poznawcza oraz przekonanie, że odkrycie nowego świata prowadzi do odkrycia nowych stron psychiki ludzkiej. W orientalizmie owe nieznane strony świata i człowieka są z góry określone jako ukryta mądrość pozarozumowa najstarszej tradycji, wiecznie twórcza głębia.

Sposoby pojmowania orientalizmu

Dla pewnej systematyzacji można wyróżnić kilka podstawowych, często komplementarnych, ujęć orientalizmu:

Po pierwsze, Wschód bywa pojmowany jako kraj tajemniczej, mistycznej, nie zaś racjonalistycznej mądrości i pogodzonych przeciwieństw. Przykład takiego ujęcia odnajdziemy w prozie Hermannna Hessego.

Po drugie, jest to  Wschód pustyni, zemsty, samotności. To obszar leżący jakby poza światem rzeczywistym, poza normami moralnymi, któremu rysów dostarcza wschód arabski.

Takie ujęcie orientalizmu odnajdziemy w „Giaurze” George`a Byrona.

Po trzecie,  Wschód bywa często terenem podróży poznawczej, częścią edukacji kulturalnej. Podróż ta pociąga często za sobą głębszy, ukryty sens, czego przykładem może być J. Słowackiego „Podróż z Neapolu do Ziemi Świętej”.

Po czwarte,  Wschód jawi się często  jako synonim przeżycia wewnętrznego. Towarzyszą temu przeciwstawienia kulturowe: Wschód – Zachód, racjonalizm – irracjonalizm, powierzchnia – głębia itd. Zacierają się tu na ogół granice między rzeczywistym a fantastycznym, realnym a nierealnym – jak to ma miejsce w „Podróży na Wschód” Hermanna Hessego.  Podróż jako synonim owych przeżyć wewnętrznych – wędrówkę, a także szalony bieg, w którym pokonuje się wszelkie ograniczenia odnajdziemy w „Farysie” A. Mickiewicza.

Wschód może też być traktowany jako malowniczy teren wojen i rozgrywek politycznych, tło romantycznej epiki, a także jako malownicza dekadencja, „ginący świat”, jak „Agaj-Han” Zygmunta Krasińskiego.

Dzieje motywu

Zainteresowanie Wschodem pojawia się już w literaturze antycznej, jednak największy rozkwit przeżywa w okresie romantyzmu. Obok ludowości, orientalizm stał się jednym z podstawowych atrybutów literatury romantycznej, znajdując wyraz w krytyce Friedricha Schlegla i twórczości najwybitniejszych pisarzy epoki. „Giaur” Byrona, „Sonety Krymskie” Mickiewicza, „Podróż z Neapolu do Ziemi Świętej” i "Ojciec zadżumionych"  Słowackiego są tego nurtu najlepszym przykładem. 

Orientalizm dotyczył nie tylko literatury, ale także sztuk plastycznych. W wyniku coraz większego udziału artystów w wyjazdach na Wschód wykształcił się w XIX wieku typ malarzy – orientalistów - podróżników zajmujących się tematyką wschodnią. W większości wypadków artyści wykonywali na miejscu jedynie szkice z natury, bądź akwarele. Było to podyktowane warunkami, w jakich przyszło im pracować. Malowanie farbami sprawiało im trudności, gdyż szybko wysychały  w wysokich temperaturach.

Antoine-Jean Gros, Napoleon odwiedza zadżumionych w Jaffie, 1804, Luwr

Jednym z pierwszych wydarzeń politycznych, które obudziły zainteresowanie Wschodem był podbój Egiptu przez Napoleona w 1798r. Egipt stał się jednak znany w Europie dzięki obrazom takich artystow jak „Napoleon odwiedzający zadżumionych na Jaffie” Antoine’a – Jean Grosa, czy też Jean Leon Gerome’a „Edyp”. Innym wydarzeniem politycznym, które skupiło uwagę Europejczyków na Wschodzie, była walka Greków o niepodległość, ciągnąca się od 1821 – 1830. W sztuce najwybitniejszym przykładem zainteresowania wojną grecką były obrazy Eugene Delacroix „Grecja na ruinach Missolungi” i „Rzeź na Chios”. Zainteresowanie Wschodem w Europie wywołały wreszcie wydarzenia w północno – zachodniej Afryce, wiążące się z kolonizacją Maghrebu przez Francuzów. Do Afryki Północnej zaczęło się wyprawiać coraz więcej malarzy francuskich, wśród nich Eugene Delacroix. W wyniku tej podróży powstał słynny obraz „Kobiety z Algieru”, który przyczynił się w dużej mierze do spopularyzowania orientalizmu we Francji, a za jej przykładem w innych krajach Europy. Bardzo popularna była twórczość Jean-Leon Gerome`a . Jego przedstawienia haremów, sprzedaży niewolnic, scen ulicznych, wnętrz meczetów były szeroko znane i naśladowane. Jego działalność artystyczna i pedagogiczna miała także wpływ na upowszechnienie podróży na Wschód, ponieważ artysta ten zalecał swoim uczniom bezpośredni kontakt z Orientem – dla poszukiwania tematów i doskonalenia warsztatu.

Polski orientalizm

Polski orientalizm, w porównaniu z jego odpowiednikami w innych krajach europejskich, cechowało większe koncentrowanie się artystów na zewnętrznych aspektach życia wschodniego. Wiązało się to ze słabszą znajomością realiów przedstawianych krajów, z którymi artyści stykali się na ogół w czasie krótszych lub dłuższych podróży. Charakterystyczne dla orientalizmu w sztuce polskiej są wyobrażenia jeźdźców wschodnich: Turków, Tatarów, Kozaków, Kurdów, Czerkiesów, które występują już w twórczości Aleksandra Orłowskiego, Januarego Suchodolskiego i Piotra Michałowskiego, w malarstwie Tadeusza Ajdukiewicza, Józefa Brandta.  Szczególnie znane, są przedstawienia Farysa, bohatera poematu Adama Mickiewicza o tym tytule. Jego pierwowzorem był Wacław Rzewuski (1785–1831), postać niezwykle barwna w naszych dziejach. Słynny podróżnik, który spędził część swego życia wśród Arabów, przybrawszy tytuł emira i zwyczaje Beduinów, należał do najwybitniejszych znawców Orientu i miłośników koni arabskich w Polsce. Jako Farysa przedstawiali go January Suchodolski, Juliusz Kossak (1824–1899), Henryk Pillati (1832–1894), Stanisław Fabijański (1865–1947). Jego przygody opisane w Dumie o Wacławie Rzewuskim przez Juliusza Słowackiego zilustrował Jan Rosen (1854–1936). Portret, wzorowany na litografii Piotra Le Bruna, wykonał Kazimierz Żwan (1792–1858), natomiast wśród Arabów ukazał go Tadeusz Ajdukiewicz.

Adam Mickiewicz: Farys - podróż wewnętrzna ku mistycznej mądrości

Podtytuł  utworu „Kasyda na cześć emira Tadż-Ul-Fechra ułożona” nawiązuje do arabskiej formy utworu, który jest pochwałą lub krytyką jakiejś osoby, w tym wypadku Wacława Rzewuskiego, który przybrał takie imię.

Choć  słowo farys oznacza muzułmańskiego jeźdźca, wojownika (mameluk), odpowiednika europejskiego rycerza, u Mickiewicza przypomina raczej romantycznego szaleńca. Jego ped ku nieskończoności, ku gwiazdom, ma cechy podróży symbolicznej, nierzeczywistej, której prawdziwym celem jest pokonanie ludzkich ograniczeń. Mickiewicz przywołuje obraz bezkresnej pustyni, stwarza romantyczną grozę, posługując się takimi charakterystycznymi znakami jak: czarny koń, groźne głazy, sępy, martwe karawany.

Symbolizują one śmierć, przemijanie i wzbudzają lęk. Orientalny krajobraz został przywołany za pomocą pustynnego pejzażu i martwej karawany. Nie widzimy bohatera, który występuje w wierszu w pierwszej osobie. Oznacza to, że każdy może się z nim utożsamić. Możemy się domyślić, że pęd Farysa ku nieskończoności odbywa się w istocie w wyobraźni. Świadczy o tym brak konkretnych realiów: odrealniony krajobraz oraz sceny, w których bohater protestuje przeciw kolejnym ograniczeniom, pokonuje je i zwycięża. Podróż wewnętrzna bohatera ma na celu osiągnięcie pełnej wolności. W tym znaczeniu podróż Farysa ma cechy uniwersalne, oznacza bowiem tęsknotę każdego człowieka do pełni i prawdziwej wolności. Wiersz ten jest przykładem takiej formy orientalizmu, w której szalony bieg symbolizuje wewnętrzne zmagania i kończy się osiągnięciem jakiejś tajemniczej, mistycznej mądrości i pogodzonych przeciwieństw. Szaleństwo romantyczne oznacza zawsze przekraczanie granic, transgresję.

January Suchodolski Farys, Muzeum Narodowe w Poznaniu,
fot. Pinakoteka Zaścianek, domena publiczna

To właśnie wiersz Mickiewicza, a nie bezpośrednio biografia Wacława "Emira" Rzewuskiego, stał się inspiracją malarzy. Interesujące są zwłaszcza różne ujęcia bohatera literackiego.

Obrazy Suchodolskiego, ukazujące Mickiewiczowskiego Farysa, są najwcześniejszymi jego przedstawieniami. Powyższy Suchodolskiego ukazuje jeźdźca wschodniego pędzącego na koniu przez pustynię. Malarz przedstawia Farysa w tym momencie, w którym omija on oazę i zbliża się do miejsc, w którym widnieją szkielety ludzi i zwierząt. Ubrany jest w  strój wschodni, jakby perski: głowę spowija turban, na który nałożony jest hełm, ma zbroję, w ręku dzierży łuk orientalny oraz strzałę, za pasem tkwi  jatagan (rodzaj noża).  Jest to raczej rodzaj kostiumu niż autentyczna szata wschodnia. Jeździec dosiada arabskiego konia, również zaopatrzonego na sposób wschodni: we wschodnie rzędy ozdobione frędzlami i strzemiona w typie tureckim. 

Juliusz Kossak, "Farys" , akwarela, Muzeum Narodowe, Kraków 

Podobnie wygląda jeździec na akwareli Juliusza Kossaka, ten jednak bardziej przypomina Beduina – z rozwianym płaszczem i twarzą na poły przesłoniętą szalem. Obraz utrzymany jest w tonacji żółci od bardzo jaskrawej do ciemnej przechodzącej w brąz. Jasnoróżowe, żółte i niebieskie plany gór i nieba tworzą tło dla pędzącego jeźdźca. Dzięki użyciu takich kolorów obraz wydaje się w odbiorze pogodny, co nie zgadza się z  intencją utworu, w którym panuje mrok i śmierć.

Juliusz Kossak, Farys, 1928, fot. Artinfo.pl

O wiele bliższy oryginałowi wydaje się być obraz Juliusza Kossaka, którego kolorystyka jest  utrzymana w ciemnych tonacjach, zgaszonej żółci i ciemnej zieleni, szarości i czerni. Centralną postacią obrazu jest człowiek tworzący jedno z rumakiem, równie czarny jak on. Na pierwszym planie widzimy szczątki zwierząt, a nad jeźdźcem unoszą się czarne kruki. Krajobraz zdaje się być odrealniony i niepokojący, a przez to bliższy romantycznej frenezji. Strój bohatera i łuk świadczy o tym, że jest uzbrojony i gotowy do walki. Nie widzimy jednak przeciwnika. Istotna jest sama postać i otaczająca ją mroczna tajemnica.

Słowacki podczas podróży na Wschód, rys. Zenona Brzozowskiego, 1837,
Muzeum Literatury w Warszawie


Juliusz Słowacki: "Podróż z Neapolu do Ziemi Świętej" - duchowe i artystyczne aspekty podróże

Orient fascynował nie tylko Mickiewicza. Pojawi się on także w wielu utworach Juliusza Słowackiego, ale sposób opisu, a także treści, które kryją się pod maską Wschodu, są odmienne. Najbardziej znaczącym już z samego tytułu jest „Podróż do Ziemi Świętej z Neapolu”. Genezy poematu należy doszukiwać się w biografii poety, który w 1836r. udał się ze Szwajcarii do Włoch, a stamtąd, za namową znajomych: Aleksandra Hołyńskiego i Zenona Brzozowskiego, udał się w podróż na Wschód.  Zwiedził Grecję, Egipt, Palestynę i Liban. Podróż ta była źródłem wiedzy oraz doświadczeń natury zarówno duchowej, jak też intelektualnej – twórczej. Stanowiła źródło inspiracji literackich. W liście do swojej matki nie ukrywa zadowolenia, że projekt podróży w końcu doszedł do skutku. Zapewnia ją, że będzie miał z tej wyprawy same korzyści – jak pisze, pozna nowe kultury, sposób życia tamtejszych ludzi, a także zobaczy grób Chrystusa, gdzie będzie się modlił za tych, których kocha. W czasie tej podróży Słowacki prowadzi dziennik, w którym zapisuje wydarzenia związane z tą wyprawą.

Rysunek Juliusza Słowackiego podpisany "Na Nilu 27 października 1836".
Fot. polona.pl/domena publiczna


Czytając Pieśń I, zatytułowaną „Wyjazd z Neapolu”, dowiadujemy się o jego motywach podróży z Europy na Wschód. Już na początku autor, który jest zarazem podmiotem lirycznym, twierdzi pół-serio, że jest kuszony do wyjazdu, tak jak diabeł kusił Chrystusa na pustyni, mówiąc Mu, że „tam będzie lepiej”. Dodaje też,że  dobrze by się czuł w Neapolu, gdyby miał „mniej bólu w pamięci, zachceń i marzeń”. Jak wiadomo, Słowacki marzył o zobaczeniu pustyń Afryki i brzegów Nilu od lat młodzieńczych. W Pieśni I jednak odbiega często od tematu podróży. Przykładem ciągłych dygresji  jest przywoływanie przez poetę licznych imion bohaterów z różnych utworów literackich, a także rzeczywistych osób, których dziś nie znamy. Ich nagromadzenie domaga się wyjaśnień. Nie uzyskamy ich jednak, ponieważ autor kpi sobie z naszych oczekiwań, twierdząc, że przypisy musiałby pisać prozą, a tego nie lubi. Autor prowadzi więc z czytelnikiem swoistą grę, w której to on rozdaje karty. Kpi najwyraźniej ze sposobu pisania o podróży.  Poszukuje zarazem własnego stylu, własnej metody kreowania.  W przeciwieństwie do innych pisarzy, którzy relacjonowali swoje wędrówki (np. Chateaubriand), pisze wierszem, co wymaga znacznie większej dyscypliny, a poza tym  unika schematów, gotowych wzorów. Dygresjom i grom z czytelnikiem towarzyszy nieustannie także ton poważny, który dotyczy różnych spraw duchowych i moralnych. Przykładem mogą być motywy patriotyczne pojawiające się w Pieśni V, zatytułowanej „Podróż konna”. Słowacki mówi w niej o zmartwychwstaniu ludu, czyli o wyzwoleniu narodu polskiego. Zastanawia się, co trzeba zrobić, by tak się stało. Modląc się do Chrystusa, poeta pyta Go, w jaki sposób „odwalał kamienie grobowe”. Próbuje poznać tajemnicę zmartwychwstania, aby uwierzyć, że i Polska zmartwychwstanie.

Ale za chwilę znowu pojawiają się dygresje różnego rodzaju i jakby bez związku z głównym tematem, np. krytyka księgarza wrocławskiego Bogumiła Korna, który nie wywiązał się z umowy sprzedaży jego poezji, co bardzo poetę zdenerwowało i w ten sposób „zemścił się” na nierzetelnym księgarzu.

 Część Pieśni V poświęcona jest jednak ściśle tematowi podróży. Jak wiadomo, była to podróż z Patras do Vostizy. Patras Słowacki opuścił 11 września w grupie kilku podróżnych z przewodnikiem. Poeta był zainteresowany jego osobą i przedstawił w wierszu dość szczegółowy jego opis. Wynika z niego, że mieszkańcy egzotycznych krajów ubierali się co najmniej dziwnie. Opisywany przewodnik nosił mycę, a na sobie miał „marszczoną spódnicę”. Interesujący jest też opis krajobrazu, w którym porusza się karawana. Otóż jest to teren ubogi i opustoszały. Brakuje roślinności, rosną jedynie chwasty, nie widać też żadnego człowieka. W krajobrazie pozostało jedynie stado kuropatw. Cechą dominującą jest martwota,  brak życia. Jak pisze poeta, „kraj ten zniszczyła tak wolości dżuma”.

    Chociaż Słowacki traktował podróż na Wschód jako źródło dla swojej poezji, a także jako doświadczenie natury duchowej, mistycznej, to jednocześnie próbował utrwalać mijane krajobrazy. Prowadził – jak inni artyści i podróżnicy – dziennik podróżny, nie rozstawał się też ze szkicownikiem. Odnajdziemy w nim nie tylko pejzaże, ale również ruiny architektury antycznej, kościoły gotyckie, wnętrza sanktuariów…

Juliusz Słowacki, akwarela "Podróż po Nilu", Album podróży na Wschód.
Zakład Narodowy im. Ossolińskich

Spośród nich warto zwrócić uwagę na akwarelę zatytułowaną „Podróż po Nilu”, przedstawiającą  płynącą barkę oraz drzewa i ruiny budowli. Na pierwszym planie dominuje niebieski nurt rzeki, po której płynie egzotyczna barka z widoczną do pasa sylwetką orientalnie ubranego człowieka. Poza tym w krajobrazie dominują ruiny minionej cywilizacji – szkielety świetnych niegdyś murów budowli. Dwa pozostałe mają charakter szkiców, które w uproszczony sposób przedstawiają z dużej perspektywy górski krajobraz. Niekiedy pojawiają się na nich budowle oraz niewielkie, jakby zagubione w pejzażu ludzkie sylwetki. Szkicownik dowodzi wprawdzie, że Słowacki miał również talent plastyczny, ale rysunek nie służył mu jako forma ekspresji, ale raczej jako sposób zapamiętania mijanych krajobrazów i budowli. Co nie znaczy, że nie niosą one głębszego przesłania dotyczącego przemijania i znikomości człowieka i jego dzieł.



Hermanna Hessego podróż na Wschód: "Siddhartha"

       Ten sam rodzaj wewnętrznej podróży duchowej, który dominował w utworach romantyków, odnajdujemy z utworach niemieckiego pisarza  (a okazjonalnie również malarza i  rysownika) - Hermana Hessego pt „ Podróż na Wschód” i „Siddhartha”.
W obu głównym tematem jest podróż, wędrówka, której celem  jest osiągnięcie wewnętrznej doskonałości. Droga wiodąca do wytycznego celu jest w obu powieściach odmienna, różni są też bohaterowie. Jednak i jeden, i drugi może być potraktowany jako kreacja samego pisarza, jego alter ego, na co wskazuje życiorys  Hessego, który odbył podróż na Wschód w 1911 roku. Dowodzi tego również skrót imienia i nazwiska (H.H) pod którym ukrywa się bohater i zarazem narrator podróży na Wschód. Wraz z członkami Związku udaje się do Ojczyzny Światła. Podróż ta ma charakter nie dosłowny, lecz symboliczny. Dowiadujemy się, że odbywa się ona jednocześnie w różnych epokach i kulturach. Bohaterowie wędrują  przez m.in. średniowiecze, Złoty Wiek, a równocześnie przez pewne przekazy kulturowe, takie jak Don Kichot Cervantesa. Czas podróży jest daleki od realnego, jest to czas subiektywny, w którym przeszłość miesza się z teraźniejszością. W pewnym momencie powiada: 

„Nasz Wschód był przecież nie tylko jakimś krajem czy pojęciem geograficznym, lecz również ojczyzną i młodością duszy, znajdował się wszędzie i nigdzie, był jednością wszystkich czasów”. 

Wędrowcy biorą udział w pielgrzymce, której celem nie jest bynajmniej Wschód w sensie geograficznym, jakby to wynikało z tytułu powieści. Prawdziwym celem podróży jest połączenie wszystkich uczestników podróży we wspólnotę duchową.
   Natomiast tytułowy bohater powieści „Siddhartha”  swoją drogę do celu odbywa na początku w towarzystwie swego przyjaciela, a następnie samotnie. Ma cechy człowieka orientu: wskazuje na to jego imię, miejsce urodzenia, religia. Ale ma on też cechy uniwersalne. Jego wędrówka symbolizuje trudną drogę, prowadzącą do wewnętrznej wolności. Główny bohater opuszcza rodzinny dom. Motywem tej wędrówki jest tęsknota za istnieniem bez przywiązań,  w wewnętrznej wolności. Przez całe życie Siddhartha dąży do odkrycia tajemnicy swojego „ja”. Dąży do tego różnymi sposobami, wypróbowując różnorakie style życia. Po odejściu z domu, przystaje do ascetów, a następnie przez wiele lat wiedzie życie światowe.  Na koniec, po wielu różnych doświadczeniach,  osiąga pewien rodzaj wewnętrznej harmonii, służąc ludziom jako przewodnik i  ucząc się prawdziwej mądrości od rzeki. 
   Obie powieści Hessego wpisują się w nurt literatury orientalnej. Wschód oznacza jednak nie tyle realne miejsce, co tajemnicę i mądrość. Zainteresowanie orientem wynika też z biografii pisarza. Hesse od dzieciństwa miał styczność ze światopoglądem Dalekiego Wschodu; jego dziadek Hermann Gundert był indologiem, a także misjonarzem w Indiach. 

         Bohaterowie przytoczonych utworów, a także obrazów poruszali się w przestrzeni mającej cechy orientalne, egzotyczne, ale ich wędrówka miała sens o wiele głębszy. Symbolizowała przekraczanie barier, pozornie niemożliwych do pokonania, jak było w Farysie Mickiewicza i Kossaka. Bariery te miały charakter nie tylko fizycznych ograniczeń człowieka, ale też odnosiły się do sfery duchowej. Podobny charakter – duchowej podróży - miała też wyprawa Słowackiego na Wschód. Jej cechą wyróżniającą była inspirująca rola podróży i nowatorski język jej opisania. O wiele bardziej tradycyjne są szkice i akwarele, na których poeta próbował utrwalić swoją podróż. 
         Motyw podróży jako drogi wewnętrznego doskonalenia się, rozwoju, oświecenia odnajdziemy w prozie Hessego. Jego powieści omówione przeze mnie już w tytułach nawiązują do motywu podróży na Wschód i podobnie jak to było w literaturze romantycznej, pod postaciami głównych bohaterów, odnajdziemy wątki biograficzne, które pozwalają interpretować temat podróży jako rodzaj wewnętrznego dziennika.

         Dowodem na popularność orientalizmu również współcześnie świadczy także prezentowana od października 2008 r. do stycznia 2009 r. w Muzeum Narodowym w Warszawie głośna wystawa „Orientalizm w malarstwie, rysunku i grafice w Polsce w XIX i 1. połowie XX wieku”.





niedziela, 21 czerwca 2020

Jubileusz Panoramy Racławickiej i odsłonięcie popiersia Kossaka

14 czerwca 1985 r. – po prawie czterdziestu latach starań – we Wrocławiu została otwarta Panorama Racławicka. Od momentu otwarcia do dziś cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem zwiedzających – rocznie ogląda ją prawie 400 tysięcy turystów z Polski i z zagranicy. 


Piotr Oszczanowski, Dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu, fot. A. Podstawka

Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu:

"Ta rocznica, chociaż przypada w szczególnym i trudnym dla nas wszystkim czasie, jest przede wszystkim przypomnieniem. Przypomnieniem tego, czym jest to wyjątkowe dzieło sztuki; jak wielu osobom – w szczególności tym działającym w kilku Społecznych Komitetach Panoramy Racławickiej – jesteśmy wdzięczni za ich upór i konsekwencję w działaniu; jak powinniśmy docenić wielki wysiłek niemałej grupy konserwatorów, którzy przywrócili to dzieło do jego świetności w czasach lwowskich. To dzień, w którym możemy także powiedzieć, że ten wielki trud się opłacił. Bowiem blisko 11 milionów osób, które od 1985 r. już zobaczyło monumentalne dzieło Jana Styki i Wojciecha Kossaka, jest wyrazem nieprzemijającej popularności Panoramy Racławickiej.

Ten uroczysty dzień sprzed 35 lat przewodniczący Społecznego Komitetu Panoramy Racławickiej i rektor Uniwersytetu Wrocławskiego prof. Alfred Jahn wspominał słowami: „Spełniły się nasze oczekiwania, gdy otwarliśmy rotundę dla pierwszych zwiedzających. Patrzyliśmy na wzruszonych do łez starszych ludzi, pamiętających Panoramę ze Lwowa”. Dzisiaj nadal przy obcowaniu z tym wyjątkowym, a jedynym w swoim rodzaju monumentalnym obrazie nie brak emocji, nie brak słów podziwu i zachwytu. Nie sposób pozostać przy nim obojętnym. I chyba na tym polega fenomen Panoramy Racławickiej!"


Romuald Nowak, kierownik Muzeum „Panorama Racławicka” Oddziału MNWr:

"Mnożące się lawinowo po Sierpniu 1980 żądania udostępnienia Panoramy Racławickiej społeczeństwu i olbrzymia determinacja Polaków sprawiły, iż w końcu ówczesne władze podjęły działania mające na celu jej udostępnienie. Po ponad czterech latach olbrzymiej i mozolnej pracy Społecznego Komitetu Panoramy Racławickiej pod kierunkiem Alfreda Jahna, Zespołu Realizacyjnego kierowanego przez Danutę Wielebińską i Zespołu Konserwatorów dowodzonego przez Stanisława Filipiaka, 14 czerwca 1985 Panorama Racławicka została uroczyście otwarta. Temu wydarzeniu towarzyszyła ogromna radość, że oto po blisko czterdziestu latach starań i pokonywaniu różnych przeciwności udało się wreszcie pokazać monumentalne dzieło Styki i Kossaka, na które całe polskie społeczeństwo czekało z wielką wytrwałością. Tłumy zwiedzających – ponad pół miliona widzów rocznie – były tego najlepszym dowodem. Po latach zwodzeń władz niewiele osób wierzyło, że Panorama została otwarta na dłużej, dlatego wszyscy chcieli obejrzeć ją niemal natychmiast. W pierwszych latach funkcjonowania każde jej zamknięcie z powodu prowadzenia prac remontowych wywoływało niepokój, że może być zamknięta na zawsze. Wielu wieszczyło, że jako muzeum jednego dzieła sztuki szybko opatrzy się i znudzi się widzom".

„Przypadająca 14 czerwca 2020 r. 35 rocznica udostępnienia Panoramy Racławickiej jest dla nas pretekstem do tego, aby przypomnieć jednego z jej współautorów” – mówi Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu. „Obok Jana Styki to właśnie Wojciech Kossak uznawany jest za malarza, któremu to monumentalne dzieło szczególnie wiele zawdzięcza. O ile Jan Styka ma już swoje miejsce w Muzeum „Panorama Racławicka”, to Kossak nie został jeszcze tak spektakularnie upamiętniony. Dzięki utalentowanemu rzeźbiarzowi Tomaszowi Wenklarowi, dzięki skuteczności inicjatorki powstania podobizny Kossaka – kustosz Beacie Stragierowicz i wreszcie dzięki trosce Stowarzyszenia Przyjaciół Muzeum Narodowego we Wrocławiu oraz za sprawą hojności Wydziału Kultury Urzędu Miejskiego Wrocławia to się zmieniło. Dzisiaj także i ten malarz ma swój pomnik w Muzeum „Panorama Racławicka” Oddziale Muzeum Narodowego we Wrocławiu. I prezentuje się w nim nad wyraz godnie – z tym zawadiackim wąsikiem, tajemniczym, subtelnym uśmiechem i z tymi inteligentnymi oczami. Można rzec – Kossak jak żywy, jak malowany!”.

Popiersie Wojciecha Kossaka (1856–1942) – współtwórcy Panoramy Racławickiej – to kolejna rzeźba Tomasza Wenklara wykonana dla Wrocławia. Wcześniej zrealizował on w stolicy Dolnego Śląska dwa pomniki: Wojciecha Korfantego i Ignacego Jana Paderewskiego oraz tablicę pamiątkową umieszczoną na budynku tzw. Nowej Giełdy upamiętniającą koncert Paderewskiego w 1891 r.


Pomnik Wojciecha Kossaka autorstwa Tomasza Wenklara w Panoramie Racławickiej,
fot. A. Podstawka

„16 czerwca 2018 r. wrocławski pomnik Ignacego Jana Paderewskiego został uroczyście odsłonięty przez Prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza. Oryginalny monument – popiersie z brązu na wysokim szklanym cokole – jest z całą pewnością jednym z najciekawszych wrocławskich pomników” – mówi Beata Stragierowicz, inicjatorka powstania popiersia Wojciecha Kossaka. „Z kolei jesienią – 11 października 2018 r. – na uroczystej sesji Rady Miejskiej Wrocławia sala sesyjna w ratuszu otrzymała imię Paderewskiego, a jego popiersie ustawiono w niej na honorowym miejscu. Dziś w Muzeum »Panorama Racławicka« zaprezentowane zostanie wykonane z brązu popiersie Wojciecha Kossaka, artysty obdarzonego przysłowiową »ułańską fantazją«, który utrwalił w malarstwie polskim wizerunek ułana i dziewczyny, a swoją sztuką oddziaływał na wyobraźnię kilku pokoleń Polaków”.

Tomasz Wenklar (ur. 1977) jest absolwentem Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie (1998–2003). Wenklar to artysta-poeta , który istotę swojej twórczości określa tak: „Moim celem jest zamykać dusze w kształtach rzeźb, a nie bezmyślnie kopiować (nawet udolnie) naturę”. Według artysty celem rzeźby jest zatrzymanie w czasie i w pamięci tego, co odchodzi i przemija. Stąd prace poświęcone Hendrixowi, Riedlowi, Nalepie, Witkacemu czy Kilarowi.
Wiele jego rzeźb znajduje się na Śląsku i upamiętnia ważne historyczne momenty.

informacja prasowa

piątek, 7 grudnia 2018

Chełmoński i Kossak pod choinkę? Dzieła polskich klasyków na przedświątecznej aukcji

Obraz„Próba czwórki”najwybitniejszego polskiego pejzażysty Józefa Chełmońskiego  został sprzedany za rekordową kwotę – blisko 2 miliony złotych. Podczas najbliższej (20 grudnia) aukcji Art Outlet. Sztuka Dawna inne dzieło artysty będzie można kupić w wyjątkowo okazyjnej cenie. Przedświąteczna licytacja to świetna okazja dla łowców okazji i prezentów z dziedziny sztuki. Na aukcji, z niskimi cenami wywoławczymi, pojawią się prace m.in. Jerzego Kossaka, Bronisławy Rychter-Janowskiej czy Wilhelma Kotarbińskiego.

Jerzy Kossak, Wesele góralskie, 1937

Zainicjowane 5 lat temu przez Dom Aukcyjny DESA Unicum aukcje Art Outlet to niecodzienne wydarzenia na rynku sztuki. Można nabyć na nich dzieła uznanych artystów nawet za połowę ich wartości. Na grudniowej aukcji zaprezentowany zostanie szeroki wybór prac stworzonych w okresie od XIX do pierwszej połowy XX wieku. To zarówno malarstwo, prace na papierze, jak i sztuka użytkowa.

Józef Chełmoński, Kapliczka przy leśnej drodze, 1904

Prawdziwą okazją kolekcjonerską będzie „Kapliczka przy leśnej drodze – Kuklówka” pędzla Józefa Chełmońskiego z 1904 roku.Wartość dzieła szacuje się od 45 tysięcy złotych. Płótno przedstawia pejzaż ze wsi Kuklówka na Mazowszu,  gdzie artysta spędził dużą część swojego życia i gdzie mieszkał do swojej śmierci. Obrazy artysty znajdują się w najważniejszych kolekcjach publicznych w Polsce, m.in. w Muzeum Narodowym w Warszawie.

Wilhelm Kotarbiński, Pejzaż śródziemnomorski, 1922

Na aukcji pojawi się również praca Jerzego Kossaka. To artysta, który w swojej twórczości porusza tematykę folklorystyczną, czerpiąc z artystycznych doświadczeń dziadka i ojca, Wojciecha oraz Juliusza Kossaków. Jego „Wesele góralskie” z 1937 roku, które zobaczymy na grudniowej aukcji,  wycenione zostało od 18 tys. zł. Z kolei „Pejzaż śródziemnomorski” Wilhelma Kotarbińskiego, prezentujący krajobraz starożytnej Grecji, to unikatowa praca na polskim rynku sztuki. Duża część obrazów artysty uległa zniszczeniu lub zaginęła w czasie I wojny światowej. Wartość „Pejzażu śródziemnomorskiego” szacuje się od 40 tys. złotych.

Bolesław Biegas, Zatoka ("La baie de la mer"), 1924 r.

Na aukcji prezentowane będą  również liczne dzieła twórców École de Paris, w tym wybitnych jej przedstawicieli: Meli Muter, Bolesława Biegasa oraz Henryka Haydena. Twórczość artystów kręgu École de Paris — członków kosmopolitycznej bohemy artystycznej działającej w Paryżu w pierwszych dekadach XX stulecia — to ważny i ceniony przez kolekcjonerów fenomen.

Henryk Heiden, Pejzaż z południa Francji

Aukcji towarzyszy katalog. Znajdziemy w nim również zdjęcia aranżacyjne, pokazujące jak prace z serii Sztuka Dawna mogą wyglądać w konkretnych wnętrzach.

Aukcja Art Outlet. Sztuka Dawna: 20 grudnia 2018, godz.19.00, Dom Aukcyjny DESA Unicum, ul. Piękna 1A, Warszawa


Wystawa obiektów: 14-20 grudnia 2018, godz. 11-19 (poniedziałek-piątek) i godz. 11-16 (sobota), Dom Aukcyjny DESA Unicum, ul. Piękna 1A, Warszawa, wstęp wolny

informacja prasowa, fotografie obrazów: DESA UNICUM

środa, 21 października 2026

Wydarzenia w Muzeum Narodowym we Wrocławiu i Oddziałach /22-25 października 2026/

Opowieść o artystycznej rodzinie Kossaków oraz sztuka starożytnej Grecji – to tematy wykładów Beaty Stragierowicz i Izabeli Trembałowicz-Chęć, które zaplanowano w Muzeum Narodowym we Wrocławiu w nadchodzący weekend. Muzeum Etnograficzne zaprasza na meksykańskie zaduszki, czyli warsztaty wokalne pieśni o życiu i śmierci oraz warsztaty rodzinne z Julietą González-Springer.

Wojciech Kossak, Magdalena Samozwaniec i Stefan Jerzy Jasnorzewskim, 1936,
Narodowe Archiwum Cyfrowe

W Pawilonie Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej można m.in.: spotkać się z Magdaleną Cielecką – ambasadorką Pawilonu w roku jego 10-lecia; wysłuchać wykładu Agnieszki Patały o średniowiecznych śląskich nastawach ołtarzowych; wybrać się na oprowadzanie po wystawie „Kolekcja sztuki polskiej II poł. XX i XXI wieku”. Odbędą się także warsztaty dla maluszków, a poranny rozruch ze sztuką współczesną zapewni Justyna Oleksy.

Muzeum Narodowe we Wrocławiu

24.10, g. 12:00 

Artystyczna rodzina Kossaków. Wykład Beaty Stragierowicz z jubileuszu 170-lecia urodzin Wojciecha Kossaka

Opowieść o rodzie Kossaków – z kilkoma wielkimi postaciami ważnymi dla polskiej kultury. Malarze Juliusz, Wojciech i Jerzy kształtowali naszą zbiorową wyobraźnię, a poetka Maria Pawlikowska-Jasnorzewska docierała do zakamarków duszy. Z kolei pisarka Zofia Kossak-Szczucka (secundo voto Szatkowska) tworzyła powieści historyczne i dała świadectwo swą piękną postawą podczas II wojny światowej.

Wstęp wolny

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu


25.10, g. 11:00 

Sztuka starożytnej Grecji, czyli u źródeł klasycznej harmonii. Wykład Izabeli Trembałowicz-Chęć w ramach cyklu „Kurs historii sztuki”

Czy kiedy mieszkańcy starożytnej Grecji tworzyli sztukę, mogli przypuszczać, że opracowane przez nich porządki architektoniczne, kanony postaci, a nawet malarstwo, będą wykorzystywane twórczo lub wręcz odtwórczo przez następne dwa i pół tysiąca lat?

Na to pytanie wykład nie odpowie, ale jego słuchacze będą mogli zapoznać się z najważniejszymi dziełami greckiej architektury, rzeźby i malarstwa oraz przekonać się, jak bardzo sztuka Hellady wciąż jest obecna w otaczającej nas rzeczywistości.

Bilety w cenie 15 zł

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu, s. 116, I piętro


Diade Muertos, fot. domena publiczna


Muzeum Etnograficzne

23.10, g. 17:00

Pieśni życia i śmierci. Pieśni o miłości i tęsknocie za naszymi zmarłymi. Mistrzowskie warsztaty wokalne, prowadzenie: dr Julieta González-Springer

Zapraszamy na wyjątkowe spotkanie z tradycyjnymi meksykańskimi pieśniami, które celebrują radość życia, miłość i pamięć o tych, którzy odeszli. Wspólnie odkryjemy ich niezwykłą energię, emocje i piękno, ucząc się poprzez śpiew i bezpośredni przekaz ustny. Nie musisz znać nut ani mieć wcześniejszego doświadczenia wokalnego – wystarczy otwartość i chęć wspólnego śpiewania. To będzie czas na muzykę, spotkanie i zanurzenie się w bogatej tradycji Meksyku!

Bilety w cenie 20 zł

Zapisy: edukacja@muzeumetnograficzne.pl lub 71 344 33 13

Miejsce: Muzeum Etnograficzne we Wrocławiu


24.10, g. 12:00

Jeszcze raz razem. Dia de los Muertos / Meksykańskie Zaduszki. Warsztaty rodzinne dla dzieci w wieku 6–12 lat w ramach cyklu „Etno w południe”, prowadzenie: dr Julieta González-Springer

W trakcie spotkania wspólnie odkrywać będziemy niezwykłą tradycję meksykańskiego Día de los Muertos – Święta Zmarłych. To wyjątkowy czas pamięci, wdzięczności i celebrowania więzi z bliskimi, którzy odeszli. W kulturze meksykańskiej śmierć nie jest wyłącznie powodem do smutku. 1 i 2 listopada rodziny wspominają swoich zmarłych, wierząc, że ich dusze powracają na ziemię, by ponownie spotkać się z żyjącymi przy wspólnym stole. Ważnym elementem tej tradycji są bogato dekorowane ołtarze na cześć tych, którzy odeszli, jest to nieodłączna część meksykańskiego rytuału Święta Zmarłych. Na ołtarzach pojawiają się są świece, kadzidło, ulubione potrawy zmarłego, słodycze, papierosy, tequila. Ołtarze dodatkowo dekorowane są czaszkami z czekolady, cukru i mnóstwem kwiatów.

Podczas tych międzypokoleniowych warsztatów poznamy symbolikę Día de los Muertos i wspólnie stworzymy dekoracje na tradycyjny meksykański ołtarz. Własnoręcznie przygotujemy kolorowe ozdoby inspirowane meksykańską sztuką i tradycją. Będzie to spotkanie pełne kolorów, kwiatów, symboli i opowieści oraz okazja do twórczego działania, poznania meksykańskiej kultury oraz wspólnego celebrowania pamięci o tych, którzy są dla nas ważni. Zapraszamy całe rodziny i wszystkich, którzy chcą razem tworzyć, poznawać i doświadczać meksykańskiej tradycji.

Bilety w cenie 10 zł

Zapisy: edukacja@muzeumetnograficzne.pl lub 71 344 33 13

Miejsce: Muzeum Etnograficzne we Wrocławiu


25.10, g. 12:00

Amulet z zaginionego miejsca. Warsztaty rodzinne dla dzieci w wieku 6–12 lat w ramach cyklu „Etno w południe” towarzyszące wystawie „Życie na węglu. Ludzie, krajobrazy, dziedzictwo w obliczu transformacji energetycznej”, prowadzenie: Olga Caturian

Wyobraźcie sobie, że trafiliście do miejsca, którego nie ma już na żadnej mapie. Zostały po nim tylko ślady: fragment domu, stara droga, roślina, która wyrosła tam, gdzie kiedyś mieszkali ludzie. Czy potraficie je odnaleźć i zachować? Podczas warsztatów towarzyszących wystawie „Życie na węglu…” wyruszymy tropem zaginionych Wigancic Żytawskich – wsi związanej z historią kopalni i elektrowni w Turowie. Poszukamy śladów ludzi, ich codziennego życia i natury, która stopniowo odzyskuje dawne miejsca. A potem każdy z nas stworzy własny amulet z zaginionego miejsca, pamiątkę, która będzie przechowywać jego własną historię.

Bilety w cenie 10 zł

Zapisy: edukacja@muzeumetnograficzne.pl lub 71 344 33 13

Miejsce: Muzeum Etnograficzne we Wrocławiu

fot. Arkadiusz Podstawka



Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


22.10, g. 10:10

Dzień dobry. Poranny rozruch. Przedpołudniowe warsztaty ruchowe, prowadzenie: Justyna Oleksy

Gdyby te zajęcia były hasztagami, byłyby to: #wdech, #wydech, #ruch, #poranek, #sztuka współczesna, #czwartek, #dobrostan. 

„Dzień dobry” to cotygodniowy poranny rozruch pod niebem dziedzińca Pawilonu Czterech Kopuł – łagodna praktyka ruchowa, zaproszenie do wglądu w ciałopoczucie, osadzenia się w kontekście dnia i tygodnia. Ćwiczenia poprzedza kwadrans spędzony na wystawie i wspólny namysł nad wybranym dziełem sztuki, które staje się potem swobodną inspiracją do praktyk ruchowych.

Dla kogo? Dla tych, którzy potrzebują inspirującego, lekkiego startu w dzień. Dla tych, którym w okolicach czwartego dnia tygodnia przyda się zastrzyk energii i mobilizacji, ale także nieco wytchnienia.

Co wziąć ze sobą? Wygodny strój i butelkę wody. Przy sprzyjającej aurze warsztaty odbywają się w ogrodzie rzeźb za muzeum. Zbiórka przy kasie Pawilonu Czterech Kopuł.

Bilety w cenie 15 zł

Zapisy: justyna.oleksy@mnwr.pl lub tel. 71 712 71 81

W razie pytań lub potrzeby zapisania liczniejszej grupy – zachęcamy do kontaktu mailowego

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


23.10, g. 11:00

Przystanek: Pawilon. Przedpołudniowe warsztaty dla seniorek i seniorów, prowadzenie: Justyna Oleksy

Rozpoczynamy nowy „rok akademicki” od wizyty na wystawie iście nieakademickiej. Zapraszamy do przestrzeni, gdzie przeszłość przeplata się z teraźniejszością, gdzie ślady wystawy sprzed 100 lat są wręcz namacalne, gdzie sztuka gotyku zyskuje współcześnie emocjonalny wymiar. 

Przed nami kolejny sezon warsztatów dla seniorek i seniorów, które rozpoczynają się rozgrzewką ciała i wyobraźni, a swoją kontynuację mają każdorazowo na wystawach. Ekspozycje zwiedzamy w pogłębiony sposób, znajdując przestrzeń na indywidualne refleksje i niebanalne podejścia, dzięki czemu odkrywamy często niespodziewane konteksty.

Bilety w cenie 15 zł, z Wrocławską Kartą Seniora – 3 zł

Zapisy: edukacja.pawilon@mnwr.pl, 71 712 71 81

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


23.10, g. 16:00

O czwartej pod Kopułami. Oprowadzanie po wystawie kolekcji w Pawilonie Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej

A może by tak zacząć weekend od spotkania ze sztuką? Pawilon Czterech Kopuł zaprasza na oprowadzanie po ekspozycji stałej prezentującej kolekcję sztuki polskiej II połowy XX i XXI wieku. Spotkanie zawsze o tej samej porze – w piątek o czwartej – pod Kopułami.

Wstęp z biletem na wystawę stałą

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


24.10, g. 18:00

Ambasadorzy Pawilonu: spotkanie z Magdaleną Cielecką. Prowadzenie: Anna Chmielarz

Zapraszamy na wyjątkowe spotkanie z cyklu „Ambasadorzy Pawilonu Czterech Kopuł”. Naszą gościnią będzie Magdalena Cielecka – wybitna aktorka teatralna, filmowa, telewizyjna, miłośniczka sztuki. Spotkanie będzie niezwykłą okazją do tego, aby porozmawiać m.in. o potrzebie obcowania ze sztuką i posłuchać o ulubionych dziełach Magdaleny Cieleckiej eksponowanych na wystawie stałej w Pawilonie.

Wstęp wolny

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


25.10, g. 11:00

Reprodukcje – portret światła. Rodzinne warsztaty Mai Kwiecińskiej dla rodziców i dzieci w wieku do lat 2, wydarzenie w ramach cyklu #muzealniaki_pod_kopułą

Jak zbadać istotę światła za pomocą sztuki? Wydaje się, że to pytanie nurtowało Jana Chwałczyka przez całą jego działalność artystyczną. W cyklu „Reprodukcje” tworzył obiekty, które były zależne od aktualnie padającego światła. Światło tworzyło kolorowe odbicia lub cienie, dlatego obiekt powieszony w różnych miejscach i o różnych porach dnia wyglądał inaczej. Przy akompaniamencie brzdąkania oglądniemy jedną z „Reprodukcji”, której elementem są przypominające struny gitary napięte linki. Następnie sami skonstruujemy grające arcydzieło i zagramy wspólnie brzdąkający koncert!

Bilety w cenie 10 zł

Zapisy: edukacja.pawilon@mnwr.pl, 71 712 71 81

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


25.10, g. 13:00 i 14:30

Brzdąkające dzieło sztuki. Rodzinne warsztaty Mai Kwiecińskiej dla rodziców i dzieci w wieku 3–5 lat w ramach cyklu „Sztuczki w Pawilonie”

Brzdęk, brzdęk… tego dzieła sztuki aż chciałoby się dotknąć i zagrać na nim jak na gitarze! Jan Chwałczyk często rozpinał struny na wcześniej przygotowanych ekranach i w ten sposób jego dzieła „malowały się” same poprzez cienkie linie cienia rzucanego przez żyłki. Na wystawie obejrzymy wyglądające jak instrument muzyczny dzieło Chwałczyka, a potem sami napniemy struny nad białymi ekranami i może… zagramy koncert na naszych arcydziełach!

Bilety w cenie 10 zł

Zapisy: edukacja.pawilon@mnwr.pl, 71 712 71 81

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


25.10, g. 16:00

Śląskie gotyckie retabula i ich drugie życie w XX w. Wykład dr Agnieszki Patały towarzyszący wystawie „Stulecie. W rocznicę wielkiej wystawy śląskiej sztuki średniowiecznej”

Nastawy ołtarzowe, nazywane też retabulami, czy potocznie – choć błędnie – ołtarzami, stanowiły jedną z najważniejszych gałęzi produkcji aktywnych na średniowiecznym Śląsku warsztatów rzeźbiarsko-malarskich. Do naszych czasów zachowało się około 150 tego typu obiektów przechowywanych we wnętrzach kościołów lub w przestrzeniach muzealnych. Frapujące okazują się zresztą nie tylko okoliczności ich powstania oraz pierwotne funkcje, lecz również późniejsze losy. Niejednokrotnie bowiem stawały się uczestnikami działań o znaczeniu propagandowym, narzędziem manipulacji, a także obiektami umożliwiającymi budowanie i umacnianie – w pozytywnym znaczeniu – tożsamości danej społeczności.

Wstęp wolny

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


informacja prasowa

sobota, 13 lipca 2024

Filmy konkursowe 49. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych

 Ponad dwa miesiące przed festiwalem ogłaszamy listę filmów, które znalazły się w Konkursie Głównym oraz Konkursie Filmów Krótkometrażowych 49. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni! 


W Konkursie Głównym znalazło się 16 filmów. Wśród nich są 4 pełnometrażowe debiuty reżyserskie i 4 drugie filmy reżyserów.

Zgodnie z regulaminem 49. FPFF wyboru filmów do Konkursu Głównego dokonali: Dyrektorka Artystyczna Festiwalu Joanna Łapińska przy wsparciu powołanego przez nią Zespołu Selekcyjnego (organ doradczy, w którym w tym roku pracowali: reżyserka Agnieszka Woszczyńska, filmoznawczyni Anita Skwara oraz reżyser Maciej Pieprzyca) oraz Komitet Organizacyjny. 

Jak mówi Joanna Łapińska: „Już teraz wiem, że na tegoroczny Konkurs Główny będzie się czekać: jedni na głośne tytuły, inni na filmy uznanych twórców, jeszcze inni na odkrycia. Tych ostatnich życzę wszystkim jak najwięcej. Produkcja filmowa w Polsce jest dziś bogata i różnorodna. O tym opowiada Konkurs Główny. Jestem przekonana, że tegoroczna konkursowa szesnastka będzie punktem wyjścia do istotnej rozmowy o kondycji polskiego kina i jego przyszłości”.

KONKURS GŁÓWNY 49. FPFF

„Biała odwaga”, reżyseria: Marcin Koszałka, scenariusz: Marcin Koszałka, Łukasz M. Maciejewski, producentki: Agata Szymańska, Magdalena Kamińska

„Dwie siostry”, reżyseria, scenariusz i produkcja: Łukasz Karwowski

„Dziewczyna z igłą”, reżyseria: Magnus von Horn, scenariusz: Magnus von Horn, Line Langebek, producent: Mariusz Włodarski

„Idź pod prąd”, reżyseria: Wiesław Paluch, scenariusz: Wiesław Paluch, Damian Nowakowski, producent: Tadeusz Król

„Kobieta z...”, reżyseria: Małgorzata Szumowska, Michał Englert, scenariusz: Michał Englert, producentki: Klaudia Śmieja-Rostworowska, Bogna Szewczyk-Skupień

„Kulej. Dwie strony medalu”, reżyseria: Xawery Żuławski, scenariusz: Rafał Lipiński, Xawery Żuławski, producent: Krzysztof Terej

„Lany poniedziałek”, reżyseria: Justyna Mytnik, scenariusz: Justyna Mytnik, Rosanna Hall, Monika Dembińska, producentka: Marta Gmosińska

„Ludzie”, reżyseria: Maciej Ślesicki, Filip Hillesland, scenariusz: Maciej Ślesicki, producent: Maciej Ślesicki

„Minghun”, reżyseria: Jan P. Matuszyński, scenariusz: Grzegorz Łoszewski, producenci: Klaudiusz Frydrych, Inga Kruk, Krzysztof Rak

„Pod szarym niebem”, reżyseria i scenariusz: Mara Tamkovich, producentka: Katarzyna Ocioszyńska

„Pod wulkanem”, reżyseria: Damian Kocur, scenariusz: Damian Kocur, Marta Konarzewska, producent: Mikołaj Lizut

„Simona Kossak”, reżyseria i scenariusz: Adrian Panek, producentki: Agata Szymańska, Magdalena Kamińska

„Utrata równowagi”, reżyseria i scenariusz: Korek Bojanowski, producenci: Maciej Maciantowicz, Katia Priwieziencew

„Wrooklyn Zoo”, reżyseria i scenariusz: Krzysztof Skonieczny, producenci: Krzysztof Skonieczny, Olga Bibik, Alicja Grawon-Jaksik

„Wróbel”, reżyseria i scenariusz: Tomasz Gąssowski, producent: Robert Kijak

„Zielona granica”, reżyseria: Agnieszka Holland, scenariusz: Maciej Pisuk, Gabriela Łazarkiewicz-Sieczko, Agnieszka Holland, producenci: Marcin Wierzchosławski, Agnieszka Holland


Do Konkursu Filmów Krótkometrażowych 49. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych zakwalifikowało się 29 filmów wyprodukowanych przez szkoły filmowe oraz niezależnych producentów, a także w ramach programu „30 minut” Studia Munka – Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Wyboru filmów również dokonała Dyrektorka Artystyczna Festiwalu, wspierając się rekomendacją powołanych przez siebie doradców – reżyserki Marty Minorowicz oraz reżysera i scenarzysty Kaspra Bajona.

KONKURS FILMÓW KRÓTKOMETRAŻOWYCH 49. FPFF

„Ave Eva”, reżyseria: Agnieszka Nowosielska, produkcja: Szkoła Filmowa im. Krzysztofa Kieślowskiego w Katowicach 

„Comme Des Cowboys”, reżyseria: Julia Sadowska, produkcja: Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. L. Schillera w Łodzi

„Cud”, reżyseria: Ewa Borysewicz, produkcja: Letko

„Dzisiaj wszyscy się ukryjemy”, reżyseria: Iwo Kondefer, produkcja: Kijora Film 

„Fiber”, reżyseria: Natalia Nylec, produkcja: Studio Munka SFP

„Gdybym miała jaja”, reżyseria: Karolina Belka, produkcja: Szkoła Filmowa im. Krzysztofa Kieślowskiego w Katowicach 

„Grajdło”, reżyseria: Lena Jaworska, produkcja: Szkoła Filmowa im. Krzysztofa Kieślowskiego w Katowicach 

„HEM”, reżyseria: Konrad Kultys, produkcja: Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. L. Schillera w Łodzi

„Jutro w nocy padał deszcz”, reżyseria: Marcjanna Lelek, produkcja: Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. L. Schillera w Łodzi

„Każdy kogoś zabił”, reżyseria: Angelika Cygal, produkcja: Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. L. Schillera w Łodzi

„Lament No. 1”, reżyseria: Jakub Jakubik, produkcja: Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. L. Schillera w Łodzi

„Leben”, reżyseria: Anna Płonka, produkcja: Warszawa Szkoła Filmowa

„Maleńka apokalipsa”, reżyseria: Izabela Zubrycka, produkcja: Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. L. Schillera w Łodzi

„Miasto jeży”, reżyseria: Mateusz Rybiński, produkcja: Szkoła Filmowa im. Krzysztofa Kieślowskiego w Katowicach 

„My Secret Cyberlove”, reżyseria: Bartosz Stankiewicz, produkcja: Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. L. Schillera w Łodzi

„Na niebie i na ziemi”, reżyseria: Yulia Yukhymets, produkcja: Gdyńska Szkoła Filmowa

„Nic poważnego”, reżyseria: Kamil Czudej, produkcja: Gdyńska Szkoła Filmowa

„No people found”, reżyseria: Jakub Gomółka, produkcja: Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. L. Schillera w Łodzi

„Pies pogrzebany”, reżyseria: Kinga Pudełek, produkcja: Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. L. Schillera w Łodzi

„Pomarańcza z Jaffy”, reżyseria: Mohammed Almughanni, produkcja: Studio Filmowe Indeks, Synecdoche

„Przybieżeli”, reżyseria: Bartosz Brzeziński, produkcja: Studio Munka SFP

„Przyciąganie”, reżyseria: Aleksandra Szczepaniak, produkcja: Gdyńska Szkoła Filmowa

„Rouge”, reżyseria: Sophie Horry, produkcja: Warszawska Szkoła Filmowa

„Siła oporu”, reżyseria: Elżbieta Benkowska, produkcja: Studio Munka SFP

„Stygnie ciało”, reżyseria: Przemysław Kopacz, produkcja: Szkoła Filmowa im. Krzysztofa Kieślowskiego w Katowicach 

„Taki szczęśliwy dzień”, reżyseria: Piotr Pluta, produkcja: Gdyńska Szkoła Filmowa

„Tennis Mortis”, reżyseria: Michał Łukowicz, produkcja: Szkoła Filmowa im. Krzysztofa Kieślowskiego w Katowicach 

„The Border Game”, reżyseria: Michał Wasilewski, produkcja: Agnieszka Sokołowska

„W drugą stronę”, reżyseria: Natalia Dutkiewicz, produkcja: Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. L. Schillera w Łodzi

Jak twierdzi Dyrektorka Artystyczna Joanna Łapińska: „Mamy w tym roku rekordową liczbę zgłoszeń – o udział w Konkursie Filmów Krótkometrażowych ubiegało się prawie 160 tytułów, wybór był więc bardzo trudny. Finałowy zestaw to kondensacja tego, o czym chcą opowiadać młodzi filmowcy. W ich świeżym spojrzeniu znajdziemy tematy, które zajmowały nas w ostatnich miesiącach, do tego historie osobiste, nastrojowe. Lubię odwagę młodych twórców, ich otwartość na eksperymentowanie z formą i gatunkiem. To wszystko pokaże Konkurs Filmów Krótkometrażowych”. 


49. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni odbędzie się w dniach 23–28 września 2024 roku.

informacja prasowa

Mozart – "Requiem" w Narodowym Forum Muzyki /zapowiedź/

6 listopada o 19.00 w Narodowym Forum Muzyki angielski dyrygent Jonathan Nott, uznawany za wybitnego interpretatora muzyki współczesnej, pod...

Popularne posty