Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania sen, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania sen, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 stycznia 2020

Sen jako sposób poznania siebie i świata

Tajemnice snu, znaczenie obrazów sennych zawsze fascynowały ludzi. To motyw stary jak świat i pojawia się w literaturze od jej początków. Warto więc przyjrzeć się mu w szerszej perspektywie, ze szczególnym uwzględnieniem romantyzmu i twórczości Adama Mickiewicza. W swoich dywagacjach  nie pominę także współczesności, odnosząc się do filmu Onirica Lecha Majewskiego.

Jean Miro, Sny


Sny przed romantyzmem


W tzw. Papirusie 3 Chestera Beaty, pochodzącym z 2000 roku p.n.e. znajdziemy komentarze do około dwustu snów. Źródła naszej kultury": Biblia i antyk zawierają liczne teksty, w których sny odgrywają szczególną rolę. W Starym Testamencie Bóg tworzy kobietę z żebra mężczyzny podczas jego snu:

Wtedy to Pan sprawił, że mężczyzna pogrążył się w głębokim śnie, i gdy spał, wyjął jedno z jego żeber, a miejsce to zapełnił ciałem. Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. (Rdz. 2, 21)

Począwszy od starożytności przypisywano snom cechy przepowiedni, proroctwa, wróżby czy ostrzeżenia:

... przyszedł Bóg do Abimeleka we śnie i powiedział do niego: "Umrzesz z powodu tej kobiety, którą zabrałeś, gdyż ona ma męża". (Rdz. 20, 3)

Umiejętności interpretacji snów zawdzięcza Józef swoje wywyższenie na dworze faraona (sen o krowach tłustych i chudych, Rdz. 41, 1-41). Także przyszłość świata została objawiona św. Janowi we śnie. (Apokalipsa św. Jana)

W literaturze greckiego antyku sny również zawierają wizje i przepowiednie: przed narodzinami Parysa Hekabe śni, że urodziła pochodnię, zaś w Odysei Homera Atena zsyła na Penelopę sen, w czasie którego uczyniła ją piękną, by wzbudziła zachwyt Achiwów. O tym, że problematyka snów  traktowana była przez Greków w sposób szczególny, dowodzą też dialogi Platona. Autor Uczty pisze w Timajosie, że sny powstają w wątrobie, będącej medium, przez które rozumna część duszy komunikuje swe myśli. A zatem już w starożytności usiłowano dociec natury snów. Odwołując się do tradycji platońskiej, snuje swe rozważania Cycero, którego traktat O wróżbiarstwie należał do "lektur obowiązkowych" wykształconego romantyka. Od niego przejęli romantycy przekonanie o wspólnym źródle snów i natchnionej poezji. Sen fascynował romantyków - zarówno jako temat literacki, jak też jako sposób na poznanie siebie i świata.

Średniowiecze traktowało sny powściągliwie, w obawie, że mogą one być również inspirowane przez nieczyste moce. Podkreślano też wpływ czynników fizjologicznych na wyobraźnię śniacego. J. le Goff pisze, że w średniowieczu pojawiła się

...nowa hierarchia śniących. Na dole grzesznicy, których napastują sny diabelskie; w środku sprawiedliwi, zwykle bezpieczni od snów; na górze święci, których mogą nawiedzać sny zesłane przez Boga. (J. Le Goff, Sny średniowiecza)

Okazuje się, że hierarchia średniowieczna dotykała nawet tak intymnej sfery ludzkiego życia...

Zainteresowanie snem powróciło ponownie w renesansie. Pisał o nich Paracelsus, dzieląc je na pochodzące od Boga i rodzące się z ludzkiej psychiki. Wznowiono też sennik Artemidora z II w, n.e. Pełne znaczenie psychologiczne i metafizyczne zyskuje sen u Szekspira, zaś w Śnie nocy letniej staje się on rodzajem inspiracji, prowadząc w świat fantazji i cudowności. W rodzimej literaturze dość wspomnieć fraszkę Do snu Jana Kochanowskiego, w której sen wyzwala duszę z więzienia materii (ciała), ponadto zaś w jakimś sensie przygotowuje człowieka do ostatecznego ich rozstania, czyli do śmierci.

Dokonując krótkiego przeglądu problematyki snów przed romantyzmem, warto również wspomnieć o baroku, wtedy bowiem sen staje się przedmiotem rozważań filozoficznych (Pascal), a także tematem literackim (Życie jest snem Calderona). Dla Pascala życie na jawie bywa mniej realistyczne niż sny, te zaś bywają realne jak samo życie. Calderon - podobnie jak Pascal - zaciera granice jawy i snu, czyniąc ten ostatni metaforą życia. Spośród polskich autorów dobry baroku warto może przytoczyć cykl wierszy pod tytułem Somni descriptio, którego autorstwo przypisuje się Stanisławowi Herakliuszowi Lubomirskiemu. Senne marzenia splatają się w nich z realnością, ale - inaczej niż u Calderona - śni się po to, by zaznać rozkoszy. W jej atmosferze człowiek czuje się uwolniony od cierpień codziennej egzystencji.

Sen i doświadczenie wewnętrzne w romantyzmie


 W epoce romantyzmu sen obejmuje różne sfery doświadczeń: doświadczenie siebie (psychologia), doświadczenie Absolutu (metafizyka, mistyka), a także kontaktów międzyludzkich. Ponadto twórca romantyczny stara się sam - poprzez własne doświadczenie snu - pokazać swoją prawdę o jego naturze. Śniąc, twórca romantyczny mógł dotrzeć do najgłębszych pokładów swojej osobowości i poznać to, co dotąd było nieuświadomione, a co przenikało na zewnątrz w postaci symboli. To jednak problemu nie wyczerpywało. Sen traktowany był także jako stan uczestniczenia w metafizyce i miał silny walor poznawczy. Oto duch wyzwolony z więzów ciała może wejść w kontakt z duchowym, a więc prawdziwym źródłem wiedzy. U Novalisa (Henryk Ofterdingen) sen jest dla człowieka "zdarzeniem inicjacyjnym", a także obrazem idealnego połączenia rzeczywistości materialnej i duchowej - stanem pierwotnej jedni.

Uwolnienie od ograniczeń ciała daje też możliwość kontaktu z Absolutem. Jeśli bowiem to pierwsze doświadczenie - poznanie obszarów własnej jaźni - pozwalało na zgłębienie ludzkiego wnętrza, a tym samym wzmagało poczucie indywidualności romantycznego twórcy, to zarazem stwarzało poczucie ograniczenia. Dopiero wyzbycie się egotyzmu i poddanie siłom wyższym pozwalało na przekroczenie własnych ograniczeń i dotknięcie transcendencji. Próbowano nawet eksperymentów naukowych ze snem, co łączy się przede wszystkim z działalnością Franza Mesmera, odkrywcy tzw. magnetyzmu zwierzęcego. Otóż jego uczniowie (F. von Baader, J.G. Ritter, G.H. Schubert i in.) przeprowadzali różne eksperymenty ze snem, po czym pisali o wizyjnych zdolnościach śniącego, badali możliwość tworzenia w tym stanie. Jeden z nich, G.H. von Schubert, jest autorem wysoko cenionej pracy Symbolika snów, w której omawia m.in. związki między językiem snu, poezji i mitu.

Sny u Mickiewicza


Zanim Adam Mickiewicz dał wyraz takiej koncepcji snów, jaką znamy z III cz. Dziadów, czerpał inspiracje z różnych źródeł, m.in. z religii i wierzeń ludowych. Rozczytywał się w Starym Testamencie, a jako dziecko zetknął się z bogata tradycją kultury ludowej okolic Nowogródka. Szczególną rolę odegrała lektura Pamiętnika Magnetycznego Wileńskiego (1816-1818), a zwłaszcza dzieł niemieckich "filozofów natury" i mistyków (wspomniany już G.H. von Schubert, Jan Baptysta van Helmont). Dla mistyków, jak Szwed Swedenborg, sen (wizja, ekstaza) był źródłem poznania uniwersum, świata ponadzmysłowego. Inspiracji Swedenborga zawdzięczają Dziady drezdeńskie przekonanie o współbytowaniu świata duchów z człowiekiem we śnie.

Z kolei "filozofowie natury" zainteresowali Mickiewicza sferą podświadomości. Od J.G. Herdera zaczerpnął przeświadczenie, że sen jest domeną intuicji i uczucia, dzięki którym człowiek włącza się w kosmos. Obok mistyków i "filozofów natury", inspirującą rolę odegrały też dzieła literackie dotyczące problematyki oniryzmu, zwłaszcza z epoki romantyzmu, ale też starsze, np. twórczość Szekspira. 

Wśród niemieckich romantyków należałoby wymienić Novalisa oraz Jean-Paula Richtera,

poetę wielkich snów kosmicznych, malarza bajecznych pejzaży, gdzie muzyka i kolor tworzą wszechświat, gdzie jaźń gubi się rozkosznie w nieskończonych przestrzeniach.

Inspiracje ich dziełami zmieniają się niekiedy w polemikę z nimi. U Novalisa sen staje się losem, podczas gdy u Mickiewicza jest nim o tyle, o ile współtworzy ten los jako forma pracy ducha:

Sen jest pracą ducha tak, jak czuwanie jest pracą ciała. (A. Mickiewicz)

Życiowa droga człowieka w mniemaniu Mickiewicza jest drogą doskonalenia moralnego - procesem, w którym aktywnie uczestniczy we śnie dusza ludzka. Obserwujemy to np. w Prologu Dziadów cz. III - gdy Gustaw mówi po przebudzeniu o swoich mękach. Przemiana Gustawa w Konrada jest poprzedzona taką właśnie znojną "pracą ducha", która odbywa się we śnie. Konrad bowiem jest nie tylko więźniem politycznym, ale także - i może przede wszystkim - więźniem swojej jaźni, a podczas snu umiera stara i rodzi się nowa świadomość bohatera. Warto jeszcze wspomnieć, że na poglądy Mickiewicza, dotyczące istoty snu, wpłynęły także improwizacje. W ujęciu poety jest to stan duszy, w którym następuje rodzaj komunii z siłami nadprzyrodzonymi. Ekstaza improwizacyjna i widzenie senne stają się - w jednakowym stopniu - pośrednikami między światem ducha a światem ziemskim. Mickiewicz przywiązywał wielką wagę do własnych snów. Śniła się zima... jest zapisem sennego marzenia - własnego i innych osób, np. Henrietty Ankwiczówny, która stała się prototypem Ewy z III cz. Dziadów.

Pełne przedstawienie poglądów Mickiewicza na naturę snów odnajdziemy w III cz. Dziadów. Sen jest tu tematem, przedmiotem refleksji, a główni bohaterowie ukazani są podczas snu. Stało się to dla mnie impulsem do wkomponowania arcydramatu w szeroko potraktowaną problematykę snu. Takie odczytanie - zamiast wyeksploatowanego do bólu "podejścia martyrologicznego" - wydaje się być bardziej interesujące i inspirujące. ponadto zaś pozwala wniknąć w duszę bohatera, a w rezultacie lepiej go zrozumieć.

W Prologu Anioł Stróż prowadzi duszę "dzieciny" do nieba, by słuchając chórów anielskich poznała wyższe wartości duchowe i zapragnęła ich. Owa lekcja etyki nie udaje się jednak, ponieważ bohater już od dziecka jest naturą rozdartą i trudną. Kiedy więzień budzi się po raz pierwszy, snuje rozważania na temat snu:

... ten świat cichy, głuchy, tajemniczy,
Życie duszy...

Ukazując owo tajemnicze "życie duszy" w niepojętych dla logiki objawach, polemizuje Mickiewicz z tymi, którzy uważają, że sen jest wspomnieniem przeżyć na jawie albo grą wyobraxni. Jego zdaniem, leży on poza granicami - o wiele głębiej.

Inną cechą snu jest wprawdzie uwolnienie człowieka od zewnętrznych ograniczeń, ale zarazem od wolnej woli. Odtąd staje się on terenem walki Dobra ze Złem o władzę nad nim. W tej sytuacji szczególna rolę odgrywa modlitwa żywych i umarłych, będąca wyrazem wstawiennictwa i połączenia z losem innych. Dzięki niej Dobro ostatecznie zwycięża. Zanim to jednak nastąpi, bohaterowi zdarzają się moralne upadki. Aby przyjrzeć się, jak wygląda dusza bohatera we śnie, najlepiej pokazać przykłady skrajne: zniewoloną, "diaboliczną" i upodloną duszę Senatora oraz doskonałą - Ewy w jej śnie mistycznym. Sny Senatora są trywialne i dotyczą jego pragnienia kariery oraz lęków związanych z utratą łask cara. Nie ma w nim żadnej łączności z kosmosem. Dodajmy, że choć Mickiewicz nie łączy snów z fizjologia,  to jednak w tym przypadku pokazuje odrażającą cielesność bohatera. Przeciwnie postępuje w Widzeniu Ewy - podkreśla jej bezcielesność i czystość. Mistycznemu spotkaniu z Matką Boska i Jezusem towarzyszą żywe kwiaty: róże - symbole miłości. Mistyczne widzenie zawdzięcza Ewa swojej czystości i współczującemu sercu (modli się za męczenników sprawy narodowej).

Nigdy później Mickiewicz nie zajmował się tak wyczerpująco problematyką snów, choć nie przestał się nimi interesować, czego dowodzą zapisy, jak choćby ten z dnia 11 września 1842 roku w liście do Andrzeja Towiańskiego:

W snach mam częste i ciężkie walki z duchami przeciwnymi, a jeszcze ni razu mi się nie przyśniło, żebym ich zwyciężył. To męczą mnie, to wołam o ratunek, to uciekam. Stoję walecznie, ale siły nie dopisują. Toż samo i na jawie zapewne dzieje się ze mną.


Dantejskie sny Lecha Majewskiego: Onirica


Kadr z filmu Onirica w reż. Lecha Majewskiego

Rozważania na temat snów i ich udział w procesie tworzenia nie pozostały wyłącznie domeną romantyków. Również współcześnie pojawiają się próby refleksji na ten temat. Bez wątpliwości należy do nich film Onirica w reżyserii Lecha Majewskiego.

 Onirica (2013) jest - wedle deklaracji reżysera - ostatnią częścią tryptyku, po Ogrodzie rozkoszy ziemskich (2003) oraz Młynie i krzyżu (2010). W istocie, wszystkie je łączy wspólny temat: miłości, cierpienia i śmierci. O ile jednak dwa pierwsze zostały zainspirowane konkretnymi obrazami (Boscha i  Bruegla), o tyle Onirica zdaje się być próbą stworzenia własnego obrazu. Obrazu utkanego ze snów, lektury Dantego, malarskich fascynacji, a także współczesnej rzeczywistości - oczywiście twórczo przetworzonej.

Podczas wrocławskiej premiery filmu (10 kwietnia 2013 r. w Kinie Nowe Horyzonty), Majewski poruszył wiele istotnych tematów. Mówił m.in. o wpływie "Boskiej komedii" Dantego na swój film, o języku symboli, o swoich snach i o tym, że współczesny człowiek stał się bytem wirtualnym. 
W Oniryce co prawda istnieje pewien rodzaj narracji, ale rządzi się ona regułami snu - jest (zgodnie z tytułem) oniryczna. Obrazy płynnie przechodzą z jednego w drugi, jawa miesza się ze swym przeciwieństwem. Realnością są przeżycia bohatera, który straciwszy w wypadku ukochaną, nie potrafi pogodzić się z ową utratą i błąka się w rzeczywistym świecie, co i rusz się z niego wyłączając i zapadając w marzenia senne. Zresztą całą tę rzeczywistość należałoby również wziąć w cudzysłów, czymże bowiem jest wnętrze hipermarketu o przewrotnej nazwie "Real" albo ekran telewizora, z którego płyną informacje o powodziach, kataklizmach, o katastrofie smoleńskiej..?

Bohater filmu doznaje pociechy po utracie ukochanej przede wszystkim w wizjach sennych, które stają się jego alternatywnym życiem. Porzuca stałe zajęcie (jest profesorem uniwersyteckim, specjalistą zajmującym się znaczeniem symboli), podejmuje pracę w hipermarkecie, ale z miernym skutkiem. Wędrówki odbywa nie tylko w snach, ale również w rzeczywistości, jednak granice między nimi są tak nieostre, że czasami nie wiemy - sen to czy jawa... 

- Lubię czytać symbole - to moja pasja - deklarował podczas spotkania z publicznością Lech Majewski. Uważam, że jest to taki "zapomniany język", który każdy z nas powinien znać, ponieważ wierzę głęboko, że nie jesteśmy osamotnieni w rzeczywistości. Ona się z nami komunikuje, ale czyni to specyficznym językiem, którego nie potrafimy odczytywać. Zauważam u ludzi taką formę "nieistnienia", wirtualnego bytu, to znaczy bytu ograniczonego do odbierania świata przez szkło: szyby samochodu, komputera, telewizora, gry... 

Czerpanie inspiracji z własnych snów, o czym wspominał nieco żartobliwie reżyser podczas spotkania z publicznością w Kinie Nowe Horyzonty, inspiracje malarskie i literackie, wpływ Junga - wszystko to sprawia, że kino Majewskiego jest oryginalne i niepowtarzalne. Ale jednocześnie bliskie człowiekowi jak żadne inne. Żyjąc wśród ekranów, w sztucznym hiperrzeczywistym świecie (jakby powiedział Baudrillard), często zatracamy kontakt z sobą samym, bagatelizując sny i marzenia na jawie. Film zdaje się nam przypominać o tym, jak wiele tracimy. "Onirica" przemawia do widza owym "zapomnianym językiem" symboli i obrazów sennych.


środa, 12 października 2022

"Sen nocy letniej" we Wrocławskim Teatrze Lalek /zapowiedź/

15 października Wrocławski Teatr Lalek zaprasza na premierę "Snu nocy letniej" Williama Shakespeare` a w przekładzie Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego i w reżyserii Jakuba Kofty oraz Marii Wojtyszko. Spektakl otwiera sezon artystyczny 2022/2023 tego teatru.

Spektakl otwierający sezon 2022/2023 we Wrocławskim Teatrze Lalek i jednocześnie inaugurujący trzecią kadencję dyrektorów Janusza Jasińskiego i Jakuba Krofty. Twórcy przedstawienia to autorzy flagowych przedstawień WTL w ostatniej dekadzie: „Sam, czyli przygotowanie do życia w rodzinie”, „Piekło – niebo” oraz „Ojeja, albo o dziewczynce, która nie znała własnego imienia”, a w obsadzie po raz pierwszy pojawi się cały zespół artystyczny teatru.

„Sen nocy letniej” to nie tylko jedna z najbardziej znanych i najczęściej wystawianych sztuk Williama Shakespeare’a, ale też jedna z najzabawniejszych. W tej wiktoriańskiej komedii romantycznej najważniejsza jest nie fabuła, pełna tak zwanych „plot holes” (czyli braków, niespójności fabularnych), i nie dramaturgia, ale nastrój i przekaz. 

Sen nocy letniej, próba, fot. Natalia Kabanow

Spektakl duetu krofta/wojtyszko będzie kolejnym w repertuarze WTL tytułem, którego twórcy mierzą się z wielką klasyką i reinterpretują ją w teatrze dla dzieci. Poprzednie przedstawienia w tym nurcie: „Czarodziejski flet”, „Lalka Kafki” i „Burza” są do dziś z powodzeniem grane dla szerokiej dziecięcej widowni. „Sen nocy letniej” to dla najmłodszych doskonałe wprowadzenie do twórczości Williama Shakespeare’a i wspaniały początek przygody z „dorosłą” teatralną klasyką. 

„Bo miłość duszą patrzy, a nie okiem,

Dlatego Amor jako ślepy słynie.

Ani też miłość nie bywa rozsądna,

Skrzydła bez oczu to pęd lekkomyślny,

Przeto malują miłość jako dziecko,

Bowiem się złudą kieruje w wyborze”.

„Sen nocy letniej” jest opowieścią o tym, jak bezradni jesteśmy wobec emocji – miłości, zazdrości, zranionej ambicji. Przez scenę przetacza się korowód bohaterów, a każdy jest równie zabawny, co tragiczny. Wyjątkowość Shakespeare’a kryje się w tym, że jego postaci, nieważne jak bajkowe, zawsze są ludźmi z krwi i kości. Nikt nie jest całkowicie zły ani całkowicie dobry, nikt nie jest wolny od wad i śmieszności. W obliczu uczuć wszyscy zachowują się jak dzieci. 

„Wolą mężczyzny rozum rządzi przecie, a rozum mówi, że ty jesteś lepsza”  - tłumaczy Helenie omamiony magicznym zielem Lizander.  To jedno zdanie jest kwintesencją ironicznego humoru  Stradfordczyka i mówi o naturze ludzkiej tyle, co cały rozdział ze współczesnego podręcznika psychologii. Lizander nie tylko nie widzi sprzeczności w tym, że przed snem kochał Hermię, a po obudzeniu Helenę, ale na dodatek tłumaczy to sobie „męską logiką”.  Shakespeare widzi ludzi w całej ich głupocie, czasem podłości, a mimo to wcale ich nie osądza.

Sen nocy letniej, próba, fot. Natalia Kabanow

Nasza metoda na Shakespeare’a to czytanie dramatu i wydobywanie ukrytych w nim sensów. Niczego nie dodajemy, nie naginamy sztuki do własnych tez i światopoglądu. W przypadku wątpliwości pracujemy z oryginałem i zaglądamy do różnych przekładów, ale bardziej niż dokładność tłumaczenia interesuje nas, czy właściwie rozczytaliśmy intencje postaci i dramaturgię sytuacji.  

Shakespeare patronuje całej naszej wizji teatru, w którym ufamy tekstowi i polegamy na znajomości zespołu aktorskiego. Poszczególne elementy spektaklu nie są wykwitami indywidualnej ekspresji artystycznej scenografki czy muzyka, ale kawałkami materii, z której wszyscy razem lepimy przedstawienie. Nie przychodzimy na próby z gotowymi pomysłami, pozwalamy, żeby pomysły rodziły się w konkretnej przestrzeni i w unikalnej energii międzyludzkiej. Inaczej mówiąc – nie projektujemy wizji totalnej, teatru idealnego, ale idziemy za tym, co jest na wyciągnięcie ręki. 

Sen nocy letniej, próba, fot. Natalia Kabanow

Zawsze pamiętamy, że wielki dramatopisarz miał poczucie humoru. Pisał sztuki, które bawiły i londyńską biedotę, i dwór. Dla arystokracji przeznaczał wyrafinowane gry słowne, dla ludu fragmenty takie jak opowieść Puka:

„Czasem się zamieniam w stołek na trzech nogach,

A kiedy babsztyl siądzie, ja umykam

I gruby tyłek leci na podłogę.

Babsztyl się krztusi i klnie – a kompania

Piszczy i kwiczy, i mówi, że nigdy

Jeszcze tak świetnie się nie zabawiła”.

Jednym słowem, Shakespeare nie czuł obciachu. I w tym jesteśmy do niego podobni. 

krofta/wojtyszko

....................................................................................................................................................

Sen nocy letniej

Premiera: 15.10.2022 | godz. 17:00 | Duża Scena

Przekład: KONSTANTY ILDEFONS GAŁCZYŃSKI

Reżyseria: krofta/wojtyszko (JAKUB KROFTA i MARIA WOJTYSZKO)

Scenografia, kostiumy: MATYLDA KOTLIŃSKA

Muzyka: GRZEGORZ MAZOŃ

Choreografia: MILENA CZARNIK

Reżyseria światła: DAMIAN PAWELLA 

Obsada: 

TEZEUSZ - książę Aten - KONRAD KUJAWSKI 

EGEUSZ - ojciec Hermii - JOLANTA GÓRALCZYK 

LIZANDER - PIOTR STARCZAK 

DEMETRIUSZ - GRZEGORZ MAZOŃ 

FILOSTRATES - mistrz zabaw i ceremonii u Tezeusza - MAREK TATKO 

PIGWA - cieśla/PROLOG/KSIĘŻYC - RADOSŁAW KASIUKIEWICZ 

SPODEK - tkacz - TOMASZ MAŚLĄKOWSKI 

DUDA - miechownik/TYZBE - SŁAWOMIR PRZEPIÓRKA 

RYJEK - kotlarz/LEW/ŚCIANA - MAREK KOZIARCZYK 

HIPOLITA - królowa Amazonek zaręczona z Tezeuszem - KAMILA CHRUŚCIEL 

HERMIA - córka Egeusza zakochana w Lizandrze - ANNA MAKOWSKA-KOWALCZYK 

HELENA - zakochana w Demetriuszu - AGATA CEJBA 

OBERON - król elfów - KRZYSZTOF GRĘBSKI 

TYTANIA - królowa elfów - MARTA KWIEK 

PUK - czyli Robin-Koleżka, elf - AGATA KUCIŃSKA 

ELFY - IRMINA PRASZYŃSKA, PATRYCJA ŁACINA-MIARKA, ANETA GŁUCH-KLUCZNIK, ANNA BAJER

LUBCZYK - magiczny kwiat - EDYTA SKARŻYŃSKA 

Czas trwania: 120 min. z przerwą

Kolejne spektakle:  16 – 25.10.2022

Ceny biletów: N: 35 zł U: 32 zł, G: 30 zł

informacja prasowa

czwartek, 24 kwietnia 2025

BBC Music Magazine Award 2025 w kategorii Choral Music za album "Sen Gerontiusa" Edwarda Elgara dla Polskiego Narodowego Chóru Młodzieżowego

Z radością informujemy, że Polski Narodowy Chór Młodzieżowy, prowadzony przez Narodowe Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego i przygotowany przez Agnieszkę Franków-Żelazny, wspólnie z Gabrieli Consort & Players, Gabrieli Roar oraz solistami Anną Stéphany, Nickym Spencem i Andrew Fosterem-Williamsem pod kierownictwem Paula McCreesha nagrodzono BBC Music Magazine Award 2025 w kategorii Choral Music za album Sen Gerontiusa Edwarda Elgara.

BBC Music Magazine Award 2025, fot. ze strony Polskiego Narodowego
Chóru Młodzieżowego na FB

To wyjątkowe wyróżnienie dołącza do imponującej listy nagród, które ta płyta już zdobyła:

Gramophone Classical Music Award 2024 w kategorii chóralnej,

Presto Music Awards 2024 w kategorii 10 najlepszych nagrań muzyki klasycznej,

Limelight Magazine 2024 w kategorii Nagranie wokalne roku,

Gramophone – wybór redakcji: maj 2024 w kategorii Najlepsze nowe nagrania muzyki klasycznej 2024 roku,

BBC Music Magazine: lipiec 2024 w kategorii Nagranie miesiąca.

Serdecznie gratulujemy laureatom!


"Sen Gerontiusa" (ang. "The Dream of Gerontius") to oratorium (opus 38) Edwarda Elgara, napisane do libretta kardynała Johna Henry'ego Newmana. Oratorium opowiada o podróży duszy pobożnego Gerontiusa ze świata żywych przed oblicze Boga. Jest to w dwa części podzielone dzieło, które odwołuje się do tematyki religijnej i katolickiej.


Agnieszka Franków-Żelazny  

Agnieszka Franków-Żelazny

Jedna z najbardziej uznanych dyrygentek chóralnych w Polsce i Europie, profesor sztuk muzycznych, pedagog (Akademia Muzyczna im. Karola Lipińskiego), wokalistka, menadżerka kultury. W swoim dorobku ma ponad dwadzieścia nagrań płytowych oraz ponad siedemdziesiąt nagród indywidualnych i zespołowych, w tym honorowe odznaczenie „Zasłużony dla Kultury Polskiej” (2008), Nagrodę „Iuvenes Wratislaviae” Polskiej Akademii Nauk (2012), brązowy i srebrny medal „Zasłużony Kulturze – Gloria Artis” (2014, 2022), a także nagrody Fryderyk (2017, 2019, 2024). W 2018 roku projekt Akademia Chóralna, nad którym sprawowała pieczę programową, otrzymał nominację do nagrody Koryfeusz Muzyki Polskiej.

W latach 2000–2014 prowadziła założony przez siebie Chór Medici Cantantes Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Przez piętnaście lat (2006–2021) była dyrektor artystyczną Chóru NFM. Jest pomysłodawczynią i dyrektor artystyczną ogólnopolskiego projektu edukacyjnego – Polskiego Narodowego Chóru Młodzieżowego, który powstał w 2013 roku. W latach 2013–2016 pełniła funkcję kuratorki priorytetu „Muzyka” Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016, współrealizując program artystyczny złożony z kilkuset wydarzeń muzycznych. Od roku 2015 do 2022 była dyrektor programową Akademii Chóralnej – ogólnopolskiego projektu wspierającego funkcjonowanie chórów dziecięcych i młodzieżowych. 

Z kierowanymi przez siebie chórami zrealizowała ponad tysiąc dwieście utworów chóralnych oraz blisko trzysta wokalno-instrumentalnych, poprowadziła także wiele prawykonań muzyki polskiej. Często otrzymuje zaproszenia do udziału w komisjach i radach programowych, a także do zasiadania w jury konkursów wokalnych, chóralnych i kompozytorskich w Polsce oraz za granicą. W latach 2022–2024 pełniła funkcję dyrektora Filharmonii Sudeckiej w Wałbrzychu, a od 1 stycznia 2025 roku objęła stanowisko dyrektora naczelnego Opery Wrocławskiej. W 2024 roku nagranie oratorium Sen Gerontiusa Edwarda Elgara w wykonaniu Polskiego Narodowego Chóru Młodzieżowego i Gabrieli Consort & Players pod batutą Paula McCreesha zostało wyróżnione Gramophone Classical Music Award w kategorii chóralnej.

Polski Narodowy Chór Młodzieżowy, fot. ze strony FB

Polski Narodowy Chór Młodzieżowy (PNChM) to wyjątkowy projekt artystyczno-edukacyjny skierowany do śpiewającej młodzieży. Został powołany przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w 2013 roku i z sukcesem realizowany jest w ramach działań Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu. Działalność PNChM skupia się na współpracy z uczniami i studentami wydziałów wokalnych szkół i akademii muzycznych oraz z najlepszymi śpiewakami polskich chórów. Wybrana młodzież pracuje w systemie sesyjnym, uczestnicząc w indywidualnych lekcjach śpiewu, wykładach, warsztatach psychologicznych, aktorskich, tanecznych oraz próbach muzycznych, przygotowując koncert będący efektem każdej z sesji. Dyrektorką artystyczną i pomysłodawczynią projektu jest prof. dr hab. Agnieszka Franków-Żelazny.

W dotychczasowych edycjach młodzież pracowała pod batutą takich dyrygentów, jak Paul McCreesh, Jacek Kaspszyk, Andrzej Kosendiak, Benjamin Bayl, Jacek Sykulski, Werner Pfaff, Benjamin Shwartz, Christoph Poppen, Roger Treece, Marcin Tomczak, Bartosz Michałowski, Jacek Kraszewski, Bob Chilcott, Anne Kohler, Mirian Khukhunaishvili, Anna Sułkowska-Migoń, Marin Alsop, Łukasz Borowicz, Thierry Fischer czy Susanna Mälkki. W swojej działalności PNChM wykonał między innymi takie utwory wokalno-instrumentalne, jak Saint Nikolas oraz War Requiem Benjamina Brittena, Bogurodzica i Te Deum Wojciecha Kilara, VIII Symfonia Es-dur „Symfonia tysiąca” oraz II Symfonia c-moll „Zmartwychwstanie” Gustava Mahlera, Wierna podróż. Msza za Polskę Roxanny Panufnik, Requiem Maurice’a Duruflégo, Messa da Requiem Giuseppe Verdiego, Stworzenie świata Josepha Haydna, VIII Symfonia „Kwiaty Polskie” Mieczysława Wajnberga, Tenebrae Elżbiety Sikory, Kosmogonia Krzysztofa Pendereckiego oraz Too Hot to Handel: The Gospel Messiah w aranżacji Boba Christiansona i Gary’ego Andersona. Zespół wykonał także kilkadziesiąt utworów na chór a cappella, wiele powstało na jego zamówienie, a część z nich została wydana na płycie Śpiewajmy! Młodzi – młodym. W 2024 roku ukazał się album z oratorium Sen Gerontiusa Edwarda Elgara, nagrany przez PNChM i Gabrieli Consort & Players, który otrzymał Gramophone Classical Music Award 2024 w kategorii chóralnej. W 2024 roku PNChM nagrał i wydał płytę Universal Prayer z utworami chóralnymi Andrzeja Panufnika.

informacja prasowa

poniedziałek, 11 lutego 2019

Obrazośnienie – wystawa interaktywna w Muzeum Współczesnym Wrocław

Wejdź w oniryczny pejzaż, który pozwoli Ci śnić na jawie. Daj się ponieść intuicji i z symbolicznych elementów wyraź to, co w języku niewyrażalne. Muzeum Współczesne Wrocław zaprasza na wystawę interaktywną: "Obrazośnienie".



„Jeśli nie oddzielilibyśmy się od śnienia,
 to do rozumienia snów nie musielibyśmy
 stosować skojarzeń”
Arnold Mindell

Choć często o tym zapominamy, codziennie wybudzamy się z krainy snu do „świata jawy”. Sekwencja ulotnych obrazów, to często jedyne, co z tego pamiętamy. Od przyjemności zanurzenia się w sen do zrozumienia go istnieje ogromna przepaść. Język snu ma swój własny alfabet, a wyrażanie go w języku mówionym pozbawia to doświadczenie właściwej mu głębi. Jedynie śniący ma do niego czasowy dostęp, który wytraca się w miarę zwiększania ilości bodźców napływających z rzeczywistości. To co z niego zostaje wydaje się być nieprzetłumaczalne.

Wejdź w oniryczny pejzaż, który pozwoli Ci śnić na jawie. Daj się ponieść intuicji i z symbolicznych elementów wyraź to, co w języku niewyrażalne.

Wystawa interaktywna "Obrazośnienie" to przestrzeń, która zaprasza do wejścia w proces twórczy i zwizualizowania swojego wewnętrznego snu, który przydarza się nam się nieustannie – nawet wtedy, gdy nie jesteśmy tego świadomi. Wg Arnolda Mindella i jego koncepcji Śnienia – jawa nie różni się od świata snu, a my stale jesteśmy w nim pogrążeni. To czego codziennie doświadczamy na poziomie subtelnych, zwykle marginalizowanych odczuć i wrażeń, manifestuje esencję Śnienia. Zwykle, zbyt zajęci „realnością”, przeoczamy to, co dla nas naprawdę istotne. Sen podsuwa nam te doznania pod postacią pozornie niezrozumiałych abstrakcyjnych wizji. W nich wyrażają się m.in. nagromadzone podczas dnia niepokoje, dokonuje synteza myśli, a także generowane są nowe pomysły i potężne wglądy.

Przestrzeń wystawy została zaprojektowana jako narzędzie do „świadomego Śnienia” – wyrażania skumulowanych w umyśle i ciele napięć pod postacią surrealistycznych kolaży. To miejsce ulokowane poza rzeczywistością czerpie z mocy symboli oraz wieloznaczności języka, z których jest budowana narracja snów na wystawie. Wykorzystanie poetyki snu umożliwia Nam, bawiącym się instalacją, poczucie swobody emocjonalnej i behawioralnej, a także pozwala puścić wodze intuicji i wyobraźni. Narzędziem do interpretowania układanych snów jest przewodnik opisujący mechanizmy rządzące tą krainą. Ułatwi on dotarcie do znaczeń, które sami zapisaliśmy w intuicyjnie ułożonych kompozycjach. Instalacja „Obrazośnienie” pozwala zinterpretować i zrozumieć własne śnienie na jawie.


Wejrzyj w siebie. Jaki sen śnisz? A może to pewien sen śni Ciebie?


Muzeum Współczesne Wrocław
Samoobsługowe Muzeum, 2. piętro

16.02–30.12.2019

Autorki projektu: Patrycja Mastej i Magdalena Skowrońska

Otwarcie: 16.02.2019, godz. 16.00. Podczas otwarcia dźwięk gongu w wykonaniu Magdaleny Pytkowskiej poprowadzi gości między jawą i snem, a niezwykłe słodycze z wróżbą będą drogowskazem do krainy Obrazośnienia.

informacja prasowa

środa, 4 października 2017

Swietłana Aleksijewicz: Cynkowi chłopcy. Prawda zamknięta w trumnie

Najnowsza książka Swietłany Aleksijewicz, laureatki Nagrody Angelusa za rok 2011, jest wstrząsającą opowieścią o doświadczeniu wojny w Afganistanie, której prawdziwe oblicze pozostaje ukryte za fałszywymi sloganami totalitarnego systemu.

Wydawnictwo Czarne

Sen o trumnie

Jednemu z rozmówców Swietłany Aleksijewicz ciągle śni się ten sam sen. Widzi w nim całe morze ludzi pod swoim domem, on zaś czuje, że leży w trumnie, mimo że żyje. Tłum  wynosi go w tej trumnie na drogę. Na twarzach ludzi maluje się smutek pomieszany z zachwytem - zupełnie niepojęty... Ktoś domaga się młotka , a potem słychać trzaśnięcie wieka trumny i gwoźdź wbija się w palec leżącego. Ten zaczyna rozpaczliwie tłuc głową o wieko trumny, odrzuca je i siada. Pyta, dlaczego zabijają trumnę gwoździami, przecież on nie może oddychać. Ludzie płaczą i nic nie odpowiadają. On chciałby krzyczeć, ale nie może otworzyć ust, kładzie się więc z powrotem i myśli:

Oni chcą, żebym umarł, i może naprawdę umarłem, i muszę milczeć.

Sen symboliczny: nikt nie chce słuchać o tym, jak to naprawdę było w Afganistanie. Wszyscy chcą tę prawdę zamknąć w trumnie. Mogła się o tym przekonać na własnej skórze autorka "Cynkowych chłopców" - Swietłana Aleksijewicz, kiedy w kilka lat po ukazaniu się w druku jej wywiadów z żołnierzami i ich rodzinami, została oskarżona o szerzenie nieprawdy.  Proces miał wszelkie cechy komunistycznych procesów pokazowych. Pisarka w sposób zorganizowany była wyklinana jako agentka CIA, która obrzuca błotem bohaterskich synów swojej ojczyzny, rzekomo za dolary i mercedesy... Sama pisarka  stwierdziła w swoim przemówieniu, że proces wytoczył jej dawny reżim. Proces ten jest także pytaniem o stan świadomości.

Zmieniły się nasze ulice, szyldy na sklepach i tytuły gazet - powiedziała podczas rozprawy - ale my jesteśmy tacy sami. Z obozu socjalistycznego. Z dawnym obozowym myśleniem... Ale ja przyszłam rozmawiać z matkami. Prosić je o wybaczenie za to, że prawdy nie dało się wydobyć bez bólu. Mam ciągle to samo pytanie, które znajduje się w mojej książce: kim jesteśmy? Dlaczego z nami można zrobić wszystko, co się chce?  

"Cynkowi chłopcy" są próbą zrozumienia owego "Kim jesteśmy?" Bohaterowie reportaży, które powstały z rozmów na początku lat 90., tuż po zakończeniu wojny w Afganistanie, otwierają się początkowo przed pisarką, próbując zrozumieć samych siebie i to, co się z nimi stało.

To nie mój syn

Tom reportaży ma nietypową kompozycję: otwiera go Prolog, w którym matka usiłuje zrozumieć, jak to się stało, że jej syn mógł z zimną krwią zabić człowieka i że po pięciu latach więzienia wciąż tego zamordowanego człowieka nienawidzi. Jak to możliwe? A przecież nie ona nauczyła go zabijać, nie ona sprawiła, że wrócił z wojny zupełnie odmieniony. Wtedy mówiono o żołnierzach jak o bohaterach - dostawali ordery i odznaczenia. I tylko adwokatka podczas procesu powiedziała, że podsądny jest chorym człowiekiem, a nie zbrodniarzem. 

Oddano mi kogoś innego - mówi matka mordercy. To nie był mój syn. A to ja sama wysłałam go do wojska, chociaż miał odroczenie. Przekonywałam jego i siebie, że wojsko zrobi go lepszym, silniejszym, Wysłałam go do Afganistanu z gitarą, urządziłam pożegnalne przyjęcie.

Aleksijewicz próbuje zrozumieć, dlaczego mężczyzna wrócił inny, dlaczego nienawidzi i zabija. 

Ja nie chcę milczeć... - Ale o wojnie też już nie mogę pisać...

A jednak kolejny raz podejmuje ten trudny temat. Jedzie do Kabulu, rozmawia z żołnierzami, przygląda się wojnie z bliska. Zaczyna rozumieć:

Na wojnie wszystko jest inne: i człowiek, i jego myśli, i przyroda. Nagle zrozumiałam, że ludzkie myśli mogą być bardzo okrutne.


Doświadczenie otchłani

Nie jest łatwo pisać o wojnie. A przecież tyle zostało już powiedziane wcześniej o człowieku, o jego naturze... Dostojewski w "Biesach" twierdzi, że wszyscy są winni, a także że ludzkość wie o sobie więcej, niż zdążyła utrwalić w literaturze czy nauce. Gdybym nie czytała Dostojewskiego - twierdzi Aleksijewicz - moja rozpacz byłaby większa...

Lektura tej książki, a w szczególności rozmowy z żołnierzami, matkami, żonami, są wstrząsające i głęboko poruszające, bo uświadamiają, do czego zdolny jest człowiek na wojnie i jak to go nieodwracalnie zmienia. Pisarce udało się uchwycić silne emocje, które owym "spowiedziom" towarzyszą.

A chociaż każda historia jest inna, każda narracja niepowtarzalna, to jednak mają one także cechy wspólne. Po pierwsze większość bohaterów tych opowieści poszła na tę wojnę dlatego, że uważała, że "tak trzeba", że władza każe, że wstyd się wymigać od "internacjonalistycznego obowiązku". A jeszcze dochodziły do tego sprawy osobiste. Niektórzy sądzili, że można się na wojnie dorobić, inni (głównie kobiety) - że w ten sposób uciekną od swego dotychczasowego życia, może przeżyją miłość... Mówiono żołnierzom, że to sprawiedliwa wojna, że pomogą narodowi afgańskiemu skończyć z feudalizmem i zbudować nowoczesne społeczeństwo socjalistyczne. Potem okazywało się, że zamiast jedzenia i bandaży są hasła i szkolenia polityczne, że ludzie na siebie donoszą i nienawidzą się nawzajem, że panuje głód i nędza (Wszyscy u nas mieli szkorbut, mnie wypadły przednie zęby. No i sprzedawali koce i kupowali haszysz. Coś słodkiego. Pamiątki...). 

Po paru tygodniach nic z poprzedniego człowieka nie zostaje, tylko imię i nazwisko - mówi jeden z rozmówców. Kiedy się widzi zabitych ludzi, ludzi bez nóg, z okiem spływającym po policzku...

Wojna nie czyni człowieka lepszym. Wyłącznie gorszym - mówi inny. Widziałem, jak odstrzeliwują sobie palce. Jak kaleczą się zamkami karabinów maszynowych. Jak w tym samym samolocie lecą do domu cynkowe trumny i walizki z kożuchami, dźinsami, damskimi majtkami... Z chińską herbatą...  

Ale są i tacy, którzy  zamiast dżinsów czy magnetowidu wiozą ze sobą gorzkie doświadczenia odnośnie własnego człowieczeństwa:

Tako rzecze Zaratustra: nie tylko ty zaglądasz w otchłań, ale i ona zagląda w twoją duszę... - powie jeden z nich.

Człowiek w trybach systemu

Jednocześnie wszyscy bohaterowie powtarzają, że dopiero po powrocie następuje prawdziwa przemiana. Bo wtedy człowiek zaczyna myśleć i rozumieć, co się stało. Następuje załamanie. Człowiek okazuje się niezdolny do normalnego życia. Chociaż niektórzy - nieliczni - próbują coś zmienić, najczęściej z miernym skutkiem.

A ja ciągle płaczę za tamtą wychowaną na książkach dziewczyną z Moskwy - mówi jedna z kobiet. Ale są i tacy, którzy uważają, że dopiero na wojnie poznali prawdziwe życie (Wszystkiego spróbowaliśmy, wszystkośmy poznali). 

Przestają także myśleć kategoriami, które wpoił im oficer polityczny, czasami rodzice (często z wojskowych rodzin). Jeden z mężczyzn, obecnie nauczyciel, przestrzega swoich uczniów:

Uczcie się myśleć, żeby z was nie zrobili kolejnych głupców. Cynkowych żołnierzyków.

Bo na skutek tych przeżyć przychodzi także refleksja na temat systemu, który wojnę sprowokował i wysłał na nią ludzi:

Nasz system łamie cię i w woju, i w cywilu. Dostałeś się w tryby systemu i skoro cię chwyciły, to cię zmiażdżą, choćbyś był nie wiem jak dobry i nie wiadomo jakie pieścił w duchu marzenia.

Niepotrzebna prawda?

Podczas procesu, który wytoczono Aleksijewicz, jedna z matek, której syn zginął na wojnie i  której historię pisarka opisała, powiedziała coś przerażającego:

Pani mówi, że powinnam nienawidzić państwa, partii... (...) Kocham tamto państwo, w którym żyliśmy - ZSRR, bo za nie zginął mój syn! Nie potrzebuję pani strasznej prawdy Ona nie jest nam potrzebna!!!

A jednak pisarka pozostała niezłomna i bezkompromisowa w swoim dążeniu do prawdy. Uznała, że jej książka wydobywa z niebytu ludzi, o których pamięć usiłowano pogrzebać, jakby tej wojny nigdy nie było. Oni tymczasem zapłacili cenę za to, aby inni przejrzeli na oczy.

Wszyscy jesteśmy winni 

Wszyscy jesteśmy winni - twierdzi, jak niegdyś Dostojewski, Aleksijewicz - wszyscy uczestniczyliśmy w tym kłamstwie. Dlaczego totalitaryzm jest groźny? Bo wszystkich czyni współuczestnikami swoich zbrodni. (...) Chcę powiedzieć matkom: nie swoich chłopców tutaj bronicie. Bronicie straszliwej idei. Idei morderczyni. To chciałabym powiedzieć także byłym żołnierzom z Afganistanu, którzy przyszli dzisiaj do sądu.

Książka "Cynkowi chłopcy"Swietłany Aleksijewicz, podobnie jak wszystkie poprzednie, jest zadawaniem pytań sobie i czytelnikom: skąd się bierze zło, jak przejść przez nie nie odpłacając tym samym i nie pomnażając go. To trudne zadanie, ale Aleksijewicz uważa je za swoje posłannictwo, swój los. Czytając jej książki doznajemy równie głębokich poruszeń. I to jest chyba najważniejsze...

Książka Swietłany Aleksijewicz "Cynkowi chłopcy" ukazała się w Wydawnictwie Czarne, w tłumaczeniu Jerzego Czecha.

Recenzja ukazała się pierwotnie na Kulturaonline.

sobota, 2 września 2017

"Onirica": dantejskie sny Lecha Majewskiego /recenzja filmu/

"Onirica" to oszałamiająca, niezwykle plastyczna wizja filmowa. Pięknie skomponowane kadry , nieśpieszna, kontemplacyjna narracja, którą niesie także nastrojowa muzyka,  stanowią znak rozpoznawczy tego poety i malarza kina. Przyjrzyjcie się jej bliżej i przeczytajcie, co mówił o niej reżyser podczas wrocławskiej premiery.


Pięknie skomponowane kadry, nieśpieszna, kontemplacyjna narracja, nastrojowa muzyka, a także czerpanie inspiracji z własnych snów, z języka poezji i z malarstwa - oto, co wyróżnia filmy autorskie Lecha Majewskiego na tle postępującej komercji kina. Jego najnowsze dzieło -  "Onirica" jest - wedle deklaracji reżysera - ostatnią częścią tryptyku, po "Ogrodzie rozkoszy ziemskich" oraz "Młynie i krzyżu". W istocie, wszystkie je łączy wspólny temat: miłości, cierpienia i śmierci. O ile jednak dwa pierwsze zostały zainspirowane konkretnymi obrazami (Boscha i  Bruegla), o tyle "Onirica" zdaje się być próbą stworzenia własnego obrazu. Obrazu utkanego ze snów, lektury Dantego, malarskich fascynacji, a także współczesnej rzeczywistości - oczywiście twórczo przetworzonej. 
Podczas wrocławskiej premiery filmu (10 kwietnia w Kinie Nowe Horyzonty), Majewski poruszył wiele istotnych tematów. Mówił m.in. o wpływie "Boskiej komedii" Dantego na swój film, o języku symboli, o swoich snach i o tym, że współczesny człowiek stał się bytem wirtualnym. Fragmenty tych wypowiedzi uzupełnią moją próbę analizy filmu.

Obraz jako artystyczna wizja


U źródeł twórczości Majewskiego zawsze leży obraz - artystyczna wizja. Taka też jest pierwsza sekwencja filmu: wnętrze kościoła, z dominującą postacią Anioła (śmierci?), który swoim skrzydłem osłania leżącą na ławie postać kobiecą. W pobliżu siedzi mężczyzna z przymkniętymi powiekami. Okazuje się, że to jego wizja, jego sen...

"Onirica", reż. Lech Majewski
W "Oniryce" co prawda istnieje pewien rodzaj narracji, ale rządzi się ona regułami snu - jest (zgodnie z tytułem) oniryczna. Obrazy płynnie przechodzą z jednego w drugi, jawa miesza się ze swym przeciwieństwem. Realnością są przeżycia bohatera, który straciwszy w wypadku ukochaną, nie potrafi pogodzić się z ową utratą i błąka się w rzeczywistym świecie, co i rusz się z niego wyłączając i zapadając w marzenia senne. Zresztą całą tę rzeczywistość należałoby również wziąć w cudzysłów, czymże bowiem jest wnętrze hipermarketu o przewrotnej nazwie "Real" albo ekran telewizora, z którego płyną informacje o powodziach, kataklizmach, o katastrofie smoleńskiej..?

- Jeżeli się porusza rzeczywistość i wizualnie nią potrząsa, to ona podsuwa nam różnego rodzaju rzeczy, o których myśmy nawet nie pomyśleli. W 2008 roku napisałem w scenariuszu, że dziewczyna bierze ślub z brzozą. A ile teraz to ma konotacji... Nagle ta wizja, poprzez to, co się wydarzyło w Smoleńsku, nabiera dodatkowego znaczenia. 

Kiedyś widziałem na cmentarzu kobietę, która trzymała malutkie dziecko i kiedy zadzwonił telefon, położyła je na grobie. Zobaczyłem w tej scenie początek i koniec - taki niebywały skrót. Trochę to potem zmieniłem w "Angelusie", gdzie jest czaszka i dziecko, a z kolei w "Ogrodzie rozkoszy ziemskich" kobieta zdejmuje pantofel i dotyka bosą stopą kamienia na cmentarzu w Wenecji.

Od starożytności istnieją wierzenia, że tylko kamień jest w stanie przechować nasze tchnienie. W prymitywnych kulturach umarłemu daje się właśnie kamień. W kulturze żydowskiej kładzie się je na grobach. To oksymoron - ale kamień jest "przechowalnią" dusz. Ulegam pewnym swoim wizjom, ale nie wszystkie do końca rozumiem. Np. te woły w supermarkecie. Aby zrealizować tę wizję, poświęciłem półtora roku, a scena trwa 29 sekund...


Paralele z Boską komedią Dantego 


Ważnym elementem filmowej narracji są także fragmenty "Boskiej komedii" Dantego. Nie chodzi jednak tylko o paralele związane z utratą ukochanej. W swoim wcześniejszym poemacie "Vita nuova" ("Nowe życie") włoski poeta opisał własne przeżycia związane ze śmiercią ukochanej Beatrice. Jemu również ukojenie przyniósł sen, w którym zmarła mu się ukazała. Odtąd będzie podążał za nią, sublimując swoje uczucie. Beatrice pojawia się także w "Boskiej komedii" - jako przewodniczka Dantego, prowadząca go do Raju. Zanim to jednak nastąpi, poeta doświadczy kryzysu duchowego i załamania moralnego. Będzie musiał przejść Piekło i Czyściec - poznać grzech i karę, pokutę i nadzieję. Zobaczy nie tylko ukochaną, ale także zagrożoną katastrofami ludzkość. Tę główną myśl odnajdziemy  także w filmie Majewskiego.

"Boską komedię" Dantego znałem od bardzo dawna, ale nie jest to tekst, który można łatwo przyswoić. Potraktowałem poetę bardziej jako malarza, gdyż stwarza on niesamowity gąszcz obrazów, wśród których idąc człowiek może się dotkliwie poranić. Potem te obrazy ulegały przetworzeniu, pojawiały się w moich snach, pojawiały się też w rzeczywistości. W sposób pełny objawił się Dante w rzeczywistości roku 2010. Cały film nie opiera się na Dantem, ale jest peryfrazą i parafrazą "Boskiej komedii". 

Otóż ten 2010 rok rozpoczął się od tego, że zobaczyłem takie zdjęcie: pod Częstochową - bezkresne białe pole, z szeregiem pokrzywionych słupów, które skrzywił i pogiął szron i lód. Wyglądają jak szereg kostuch z kosami, które idą zebrać żniwo 2010 roku. Taka scen znajduje się na początku mojego filmu.

W wyniku zmian pogody Polskę zalało wówczas pięć dużych powodzi. To były prawdziwe tragedie dla wielu ludzi, którzy potem mieszkali na zalanych terenach, bo musieli tam wrócić, gdyż nie stać ich było na przeprowadzenie się gdzie indziej.

Kiedy robiłem kwerendę we wszystkich stacjach telewizyjnych, znalazłem materiały nakręcone przez operatorów, które były tak przerażające, że nigdy ich nawet nie wyemitowano. Płynące trumny, a obok nich napęczniałe zwłoki krów, które były pożerane przez szczury... Były to prawdziwe sceny dantejskie. Potem nastąpiła tragedia w Smoleńsku - przerażające wydarzenie, które do tej pory budzi zażarte spory.

Pytania o istotę cierpienia i śmieci 


Początkowo bohater zupełnie nie radzi sobie z cierpieniem. Poszukuje jego sensu w wierze, ale ta okazuje się zawodna. Próbuje też racjonalizować swój stan, a właściwie czyni to jego ciotka, u której pojawia się od czasu do czasu. Przytacza ona słowa perskiego poety, mówiące o tym, że z ciemności rodzi się światło. Próbuje także przywoływać rozważania filozofów, szczególnie Seneki i Heideggera, wedle których śmierci de facto nie ma. Nie daje to jednak nieszczęśnikowi żadnej pociechy.
Tej doznaje przede wszystkim w wizjach sennych, które stają się jego alternatywnym życiem. Porzuca stałe zajęcie (jest profesorem uniwersyteckim, specjalistą zajmującym się znaczeniem symboli), podejmuje pracę w hipermarkecie, ale z miernym skutkiem. Wędrówki odbywa nie tylko w snach, ale również w rzeczywistości, jednak granice między nimi są tak nieostre, że czasami nie wiemy - sen to czy jawa... "Boskiej komedii" słucha - jak współczesny młody człowiek - w wersji audio (w oryginale). Ostatecznie odnajduje swoją Beatrycze i w boskiej ekstazie unoszą się ku niebu. Po czym razem, jak Orfeusz i Eurydyka, płyną łodzią w nieznanym kierunku.

- Sartre powiedział, że nadrealizm jest realizmem totalnym. Ja w to też głęboko wierzę, ponieważ mój stosunek do opisywania człowieka jest przeciwny do typowego kinowego opisu, który polega na oddawaniu jego ruchu i jego słów, czyli behawioryzmu w czystej postaci. Ja nie wierzę w takie kino. Mnie natomiast wydaje się, że każdy z nas złożony jest z wielu warstw, tyle w nas funkcjonuje dziwnych obrazów, sekwencji, które nigdy nie wychodzą na światło dzienne. Człowiek jest uwikłany w pewną grę obrazów - bardzo skomplikowaną rzeczywistość wewnętrzną. W człowieku pozornie unieruchomionym jest czasem więcej akcji niż w bohaterze znajdującym się w pędzącym samochodzie. 

 Uroda obrazu


Pięknie skomponowane kadry , nieśpieszna, kontemplacyjna narracja, którą niesie także nastrojowa muzyka napisana przez Majewskiego (do spółki z Józefem Skrzekiem) - stanowią znak rozpoznawczy tego poety i malarza kina. Czerpanie inspiracji z własnych snów, o czym wspominał nieco żartobliwie podczas spotkania z publicznością w Kinie Nowe Horyzonty, inspiracje, malarskie i literackie, wpływ Junga - wszystko to sprawia, że kino Majewskiego jest oryginalne i niepowtarzalne. Ale jednocześnie bliskie człowiekowi jak żadne inne. Żyjąc wśród ekranów, w sztucznym hiperrzeczywistym świecie (jakby powiedział Baudrillard), często zatracamy kontakt z sobą samym, bagatelizując sny i marzenia na jawie. Film zdaje się nam przypominać o tym, jak wiele tracimy. "Onirica" przemawia do widza owym "zapomnianym językiem" symboli i obrazów sennych. 

- Lubię czytać symbole - to moja pasja. Uważam, że jest to taki "zapomniany język", który każdy z nas powinien znać, ponieważ wierzę głęboko, że nie jesteśmy osamotnieni w rzeczywistości. Ona się z nami komunikuje, ale czyni to specyficznym językiem, którego nie potrafimy odczytywać. Zauważam u ludzi taką formę "nieistnienia", wirtualnego bytu, to znaczy bytu ograniczonego do odbierania świata przez szkło: szyby samochodu, komputera, telewizora, gry... 

Wychodzę z założenia, że widz jest współtwórcą filmu. Poprzez jego odbiór filmów sam bardzo wiele się dowiaduję. Choć są też obszary w filmie, o których nie wiem i nie chcę wiedzieć. Dużo rozmawiam w ten sposób ze zmarłymi. Większość moich filmów: "Wojaczek", "Angelus" to jest swoiste przywoływanie duchów. 

Film Lecha Majewskiego wszedł na ekrany polskich kin studyjnych 17 kwietnia 2015 roku. Dystrybutorem jest Angelus Silesia.

Recenzja ukazała się pierwotnie w 2015 roku na portalu Kulturaonline.pl



"Onirica" - oficjalny zwiastun filmu

Wywiad z reżyserem - pod tym linkiem



poniedziałek, 8 grudnia 2025

Wydarzenia w Muzeum Narodowym we Wrocławiu i jego oddziałach 9-14.12.2025

W nadchodzący weekend Muzeum Narodowe we Wrocławiu świętować będzie 150-lecie urodzin Jaroslava Vonki – artysty kutego żelaza i mistrza pracy w metalu. Z tej okazji Jacek Witecki przygotował okolicznościowy wykład, którym przypomni twórczość artysty i najnowsze odkrycia z nim związane. 

Wykład dot. Jaroslava Vonki, fot. A Podstawka

Michał Pieczka opowie o Marii Sibylli Merian, niemieckiej artystce i przyrodniczce, która połączyła naukową obserwację owadów z mistrzowskim malarstwem. Dr Jacek Witkowski przybliży słuchaczom zagadnienia sztuki romańskiej podczas wykładu z cyklu „Kurs historii sztuki”. Z kolei tematem wykładu dr Karoliny Rybickiej z cyklu „Mroczne oblicze Dolnego Śląska” będzie życie i praca katów (wyłącznie dla osób dorosłych). Jest też propozycja dla dzieci – gwiazdkowa podróż po muzeum dla dzieci 6–12 lat z Aleksandrą Tęgowską. Najmłodsi odkryją bożonarodzeniowe motywy w dziełach sztuki i stworzą własne ozdoby świąteczne.

Muzeum Etnograficzne zaprasza na oprowadzanie kuratorskie po wystawie „Jan Giejson. Od nowa” oraz na warsztaty rodzinne z Różą Biczan, która zmieni uczestników w prawdziwych artystów, dekorujących gotowe pierniki kolorowym lukrem i tworzących na nich własne, niepowtarzalne wzory

W Pawilonie Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej odbędzie się spotkanie z Anką Mierzejewską – malarka, rysowniczka, autorka murali podzieli się swoimi wrażeniami z wystawy „Waldemar Cwenarski. Czułość. Powroty i poszukiwania”. Zaplanowano także oprowadzania po tej ekspozycji – kuratorskie Anny Chmielarz i w języku niemieckim, prowadzone przez Nicole Ullrich. Natomiast Agata Warszewska-Kołodziej przybliży zagadnienia konserwatorskie malarstwa Cwenarskiego, a w cyklu „Kurs historii sztuki. Klasycy nowoczesności” Adam Pacholak opowie o różnych obliczach abstrakcji. Dla publiczności o specjalnych potrzebach przygotowano warsztaty – z audiodeskrypcją oraz dostosowane do potrzeb osób w spektrum. Nie zabraknie też zajęć dla maluszków do 2 roku życia oraz trochę starszych w wieku 3–5 lat.


Muzeum Narodowe we Wrocławiu


13.12, g. 11:00

Gwiazdkowa podróż po muzeum. Warsztaty plastyczne Aleksandry Tęgowskiej dla dzieci w wieku 6–12 lat w ramach z cyklu „Z rodziną do muzeum”

Grudzień to idealny czas na świąteczną przygodę wśród aniołów, gwiazdek i… dzieł sztuki! Podczas wspólnego zwiedzania wystaw poznamy historie i tajemnice ukryte w muzealnych dziełach. Jak artyści przedstawiali narodziny Jezusa? Gdzie ukryli anioły, gwiazdy i pasterzy? Podczas świątecznego spaceru po muzeum razem odkryjemy bożonarodzeniowe motywy w dziełach sztuki, poznamy ich znaczenie i symbole. W części warsztatowej stworzymy własne świąteczne ozdoby i kartki bożonarodzeniowe.

Bilety w cenie 10 zł

Zapisy: edukacja@mnwr.pl lub 71 372 51 48

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu


13.12, g. 15:00

Życie i praca katów. Wykład dr Karoliny Rybickiej w ramach cyklu „Mroczne oblicze Dolnego Śląska” (wyłącznie dla osób dorosłych)

Kat był jedyną osobą, która mogła odbierać życie w imię prawa. Jednak ta profesja zaliczana była do niegodnych, niehonorowych i nieczystych. Każdy kontakt z katem mógł prowadzić do utraty honoru, np. jeśli zasiadano z nim do jednego stołu. Z tego powodu kat oraz jego rodzina byli wyłączeni poza nawias społeczeństwa i tworzyli swego rodzaju kastę. Obok swoich typowych zadań kaci wykonywali także pracę hycla, pełnili funkcje chirurgów i weterynarzy, zakopywali samobójców, byli nadzorcami więzień oraz remontowali szubienice i pręgierze. Z uwagi na wykonywanie wielu różnych zadań byli dobrze sytuowaną grupą społeczną…

Wstęp wolny

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu


14.12, g. 11:00

Sztuka romańska – w kręgu Romy i Barbarii. Wykład dr. Jacka Witkowskiego w ramach cyklu „Kurs historii sztuki”

Słuchacze dowiedzą się, w jaki sposób i w ilu odmianach sztuka późno-antyczna Rzymu wkroczyła w realia estetyki ludów barbarzyńskich, tworzących kraje europejskie w epoce średniowiecza. Scharakteryzowana zostanie sztuka romańska i ukazana jej ewolucja od XI do połowy XIII wieku. Przedstawiając sztandarowe przykłady z dziedziny architektury, rzeźby i malarstwa w najważniejszych ośrodkach romanizmu w Italii, południowej Francji, Hiszpanii, Niemiec, prelegent ukaże ich wpływy na kształt sztuki w Europie środkowej i północnej sięgający połowy XIII wieku.

Bilety w cenie 15 zł

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu

14.12, g. 13:00

Jaroslav Vonka w 150-lecie urodzin. Nowe fakty i odkrycia. Wykład Jacka Witeckiego

Vonka, artysta kutego żelaza, mistrz pracy w metalu, znający wszystkie tajemnice tego trudnego materiału i potrafiący uczynić go posłusznym, delikatnym tworzywem, które w ogniu pozwala się formować i przekształcać, oddając kowalowi duszę… Czy nazwa tego zawodu, kojarzonego z wymagającą siły fizyczną pracą, służącą utylitarnym potrzebom, rzeczywiście oddaje to, kim był ten drobny i szczupły mężczyzna o niewielkich dłoniach – ujmujących z taką samą wrażliwością ołówek, by na papierze tworzyć fantastyczne wizje kształtów żywych istot, roślin i ornamentów, jak i ciężki młot, by celnymi, wymierzonymi uderzeniami wydobywać z kęsów żelaza twory swej niezwykłej wyobraźni? 150. rocznica urodzin artysty jest świetną okazją, by przypomnieć jego twórczość oraz opowiedzieć o najnowszych okryciach.

Wstęp wolny

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu


14.12, g. 15:00

Metamorfozy piękna. Maria Sibylla Merian i jej niezwykły, malarski świat owadów. Wykład Michała A. Pieczki w ramach cyklu „Ze sztuką przez świat”

Maria Sibylla Merian (1647–1717) była niemiecką artystką i przyrodniczką (pionierką entomologii), która połączyła naukową obserwację z mistrzowskim malarstwem. W pracach takich jak Metamorphosis insectorum Surinamensium (1705) uwieczniała cykle życia owadów, prezentując gąsienice i motyle w ich naturalnym środowisku wraz z roślinami, na których żerują. Ta pod każdym względem wyjątkowa kobieta oprócz talentów artystycznych posiadała wyjątkowy dar wnikliwej obserwacji przyrody – wykład będzie okazją do zapoznania się z jej pracami malarskimi ukazującymi piękno i różnorodność flory i fauny egzotycznych rejonów Ziemi.

Wstęp wolny

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu

Jan Giejson. Od nowa, fot. W. Rogowicz 

Muzeum Etnograficzne


13.12, g. 12:00

„Jan Giejson. Od nowa” – oprowadzanie kuratorskie. Prowadzenie: Emilia Jeziorowska

Jan Giejson to rzeźbiarz związany z Bardem, w którego twórczości dominują tematy religijne, głównie sceny biblijne i postaci świętych czy aniołów, często pojawiają się także sceny rodzajowe. Artysta jest laureatem konkursów i przeglądów, od wielu lat prowadzi autorską galerię, stanowiącą jeden z najbardziej charakterystycznych punktów na mapie miasta. Wystawa w Muzeum Etnograficznym prezentuje rzeźby artysty z kolekcji ME, a także najnowsze prace zrealizowane w ramach stypendium Województwa Dolnośląskiego.

Wstęp z biletem na wystawę czasową

Zapisy: edukacja@muzeumetnograficzne.pl lub 71 344 33 13

Miejsce: Muzeum Etnograficzne we Wrocławiu


14.12, g. 12:00

Lukrem malowane. Warsztaty rodzinne dla dzieci w wieku 6–12 lat w ramach cyklu „Etno w południe” , prowadzenie: Róża Biczan

W trakcie spotkania dzieci poznają krótką historię pierników oraz sekretne składniki, które sprawiają, że pierniki są tak aromatyczne i wyjątkowe. Następnie zamieniają się w prawdziwych artystów, dekorując gotowe pierniki kolorowym lukrem i tworząc na nich własne, niepowtarzalne wzory. Warsztaty pozwalają łączyć tradycję, zabawę i kreatywność w wyjątkowej atmosferze muzeum, która sprzyja odkrywaniu piękna tradycji piernikarskich. Dla miłośników dekorowania!

Bilety w cenie 10 zł

Zapisy: edukacja@muzeumetnograficzne.pl lub 71 344 33 13

Miejsce: Muzeum Etnograficzne we Wrocławiu

Waldemar Cwenarski, fot. W. Rogowicz


Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


9.12, g. 14:00

Narracje bez słów. Integracyjne warsztaty z audiodeskrypcją w ramach cyklu „Dotknij Muzeum”, prowadzenie: Kinga Łaska

Z pewnością będą to wyjątkowe zajęcia, podczas których odkrywać będziemy książkę artystyczną jako przestrzeń do opowiadania historii poprzez dotyk. Uczestnicy warsztatów poznają różnorodne faktury, materiały i kształty, a następnie wykorzystają je do stworzenia własnych dotykowych „stron”, które można czytać palcami – bez użycia słów i obrazów.

Bilety w cenie 20 zł

Zapisy: edukacja.pawilon@mnwr.pl lub 71 712 71 81

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł


12.12, g. 16:00

O czwartej pod Kopułami. Oprowadzanie kuratorskie po wystawie „Waldemar Cwenarski. Czułość. Powroty i poszukiwania”, prowadzenie: Anna Chmielarz

A może by tak zacząć weekend od spotkania ze sztuką? Pawilon Czterech Kopuł zaprasza na oprowadzanie po wystawie poświęconej legendarnemu malarzowi i rysownikowi Waldemarowi Cwenarskiemu (1926–1953), zorganizowanej w 100. rocznicę urodzin artysty oraz 70. otwarcia Ogólnopolskiej Wystawy Młodej Plastyki „Przeciw wojnie, przeciw faszyzmowi” w warszawskim Arsenale (1955), gdzie prace artysty spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem. Twórczość Cwenarskiego zasługuje na najwyższe uznanie nie tylko jako przykład niezależnej sztuki powojennej, wyjątkowo przejmujący zapis dramatycznych czasów pokolenia naznaczonego piętnem II wojny światowej, ale również jako uniwersalna, pełna emocji opowieść o potrzebie bliskości, miłości, ochrony tego, co w życiu najcenniejsze.

Wstęp z biletem na wystawę czasową

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł


13.12, g. 12:00

Różne oblicza abstrakcji. Wykład Adama Pacholaka w ramach cyklu „Kurs historii sztuki. Klasycy nowoczesności”

Abstrakcja geometryczna, organiczna czy antymimetyczna? Czym różni się action painting od taszyzmu? W trakcie wykładu słuchaczki i słuchacze dowiedzą się, kto zapoczątkował abstrakcję oraz dlaczego estetyka kinetyczna jest tak ważna przy odbiorze tego rodzaju sztuki.

Bilety w cenie 15 zł

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł


13.12, g. 14:00

Mój sen ukryty w przedmiotach. Integracyjne warsztaty rodzinne dostosowane do potrzeb osób w spektrum. Prowadzenie: Marta Bańkowska

Będzie to magiczna wyprawa do świata, w którym sen miesza się z rzeczywistością, a ciemność staje się miękkim płótnem dla wyobraźni. Na warsztatach stworzycie własne senne obrazy, pełne kształtów, tajemniczych sylwetek i delikatnych świateł. Razem odkryjemy, jak wykorzystać formy i materiały – tkaniny, papier, stare przedmioty – by tchnąć w nie nową historię. To okazja, by dać się ponieść fantazji, szukać ukrytych znaczeń i pokazać, że sen może być kolorowy, miękki i pełen zaskoczeń.

Bilety w cenie 3 zł

Zapisy: edukacja.pawilon@mnwr.pl lub 71 712 71 81

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł


13.12, g. 16:00

Cwenarski. Wątki, konteksty, nawiązania – Anka Mierzejewska. Spotkanie w formule wykładu w oparciu o dzieła prezentowane na wystawie „Waldemar Cwenarski. Czułość. Powroty i poszukiwania”

Zapraszamy na spotkanie z Anką Mierzejewską – wrocławską malarką, rysowniczką, autorką murali, ekspresjonistką. To wyjątkowa okazja, by posłuchać o ewolucji procesu tworzenia oraz spojrzeć na wystawę oczami artystki, którą zachwyca ekspresja, rozmach i wizja artystyczna Waldemara Cwenarskiego.

Wstęp z biletem na wystawę czasową

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł


14.12, g. 11:00

Składana historia. Rodzinne warsztaty Mai Kwiecińskiej dla rodziców i dzieci w wieku do lat 2, wydarzenie w ramach cyklu #muzealniaki_pod_kopułą

Zabierzemy Maluszki do magicznego świata książki artystycznej! Zobaczymy książki bez tekstu, bez ilustracji oraz takie, których karty nie są z papieru. Wykonamy także wspólnie własne książki: składane, sensoryczne, odpowiadające o nas. Bez wątpienia artystyczne!

Bilety w cenie 10 zł

Zapisy: edukacja.pawilon@mnwr.pl lub 71 712 71 81

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł


14.12, g. 11:00

„Waldemar Cwenarski. Zärtlichkeit. Rückkehr und Suche“ [DE]

Eine Führung in deutscher Sprache durch die Sonderausstellung „Waldemar Cwenarski. Zärtlichkeit. Rückkehr und Suche“, durchführung: Nicole Ullrich

Eine große Ausstellung, die dem legendären Maler und Zeichner Waldemar Cwenarski (1926–1953) gewidmet war, wurde anlässlich des 100. Geburtstags des Künstlers und des 70. Jahrestages der Eröffnung der Nationalen Ausstellung Junger Kunst im Arsenal in Warschau (1955) organisiert, wo Cwenarskis Werke mit großem Enthusiasmus aufgenommen wurden.

Eintritt mit einer Eintrittskarte für die Sonderausstellung.


14.12, g. 13:00

Uwaga! To książka. Rodzinne warsztaty Mai Kwiecińskiej dla rodziców i dzieci w wieku 3–5 lat w ramach cyklu „Sztuczki w Pawilonie”

Uwaga, uwaga, nadstawcie uszu! Będziemy oglądać leporella, kodeksy i zwoje – czyli po prostu niezwykle ciekawe książki, które są także dziełami sztuki. Sami również stworzycie własne książki artystyczne, składane leporella, które zabierzecie do domu i tam… dopiszecie dalszą część historii.

Bilety w cenie 10 zł

Zapisy: edukacja.pawilon@mnwr.pl lub 71 712 71 81

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł


14.12, g. 16:00

Zagadnienia konserwatorskie malarstwa Waldemara Cwenarskiego. Wykład Agaty Warszewskiej-Kołodziej w ramach wydarzeń towarzyszących wystawie „Waldemar Cwenarski. Czułość. Powroty i poszukiwania”

Obrazy Cwenarskiego są niezwykłe nie tylko pod kątem artystycznym, ale mają również bardzo ciekawą budowę. Uczestnicy wykładu dowiedzieć się będą mogli, w jaki sposób artysta malował, jakich materiałów używał. Usłyszą ponadto, co działo się z obrazami na przestrzeni czasu, jaki był i jaki jest obecnie stan ich zachowania oraz jakie prace wykonali przy nich konserwatorzy Muzeum Narodowego we Wrocławiu.

Wstęp wolny

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł

informacja prasowa

sobota, 13 stycznia 2018

„Czarny koń” Todda Solondza: Amerykański koszmar

Film Todda Solondza pokazuje zupełnie inną Amerykę. Amerykański sen wygląda w niej jak senny koszmar. Na szczęście, łagodzony poczuciem humoru reżysera.

plakat filmu
Film jest opowieścią o życiu niedojrzałego, ponad trzydziestoletniego mężczyzny. Abe (Jordan Gelber) mieszka z rodzicami (Mia Farrow, Christopher Walken), pracuje (choć właściwiej byłoby powiedzieć: przesiaduje) w firmie ojca i żyje w swoim urojonym światku, snując fantazje na różne tematy. Jego tusza służy podkreśleniu, że ciągle jest „bobasem”, który budzi u kobiet uczucia macierzyńskie, ale nikt nie traktuje go jak dorosłego mężczyzny.

Pokazując swego bohatera w relacjach z innymi ludźmi, Solondz obnaża jednocześnie wiele amerykańskich mitów i stereotypów. Czyni to z właściwym sobie sardonicznym humorem. Widzimy zatem portret amerykańskiej rodziny – tatę, który osiągnął sukces w interesach, ale zajmując się wyłącznie statystykami stał się robotem, który nie umie rozmawiać i nie potrzebuje kontaktu z nikim. Siedzi obok żony przed telewizorem i z kamienną twarzą ogląda nagrane przez syna filmy.

Mia Farrow, Christopher Walken w Czarnym koniu, Gutek Film

Matka nie musi pracować zawodowo, a jedyną jej rozrywką jest troska o syna i o gry towarzyskie z nim, ponieważ z mężem nie ma właściwie żadnego kontaktu. Podobnie jak on, ma zastygłą twarz, która nie wyraża już żadnych emocji. Starszy syn wprawdzie dorósł i wyprowadził się z domu, ale – będąc „skazany na sukces” jak jego ojciec – skończy zapewne tak samo.

Abe spędza w pracy czas przed ekranem komputera, interesują go wyłącznie gry i zabawki, ale – paradoksalnie – on jeden zachował wyobraźnię, snuje marzenia (cóż, że infantylne), ma potrzebę rozmowy z ludźmi. Nie będąc jak inni, nie popadł też w schemat. Abe manipuluje uczuciami rodziców, by jak najdłużej zachować swoje status quo, a oni są wobec niego bezradni. Tymczasem bohater snuje  opowieści o „trudnym dorastaniu”, o piętnie, który wywarł na nim starszy brat i o surowym ojcu. Wszystko to jest kpiną z modnej w Ameryce psychoanalizy, która w gruncie rzeczy służy spychaniu problemów na innych, np. na „toksycznych rodziców”.

Selma Blair (Miranda) i Jordan Gelber (Abe), Czarny Koń

Reżyser pokazuje także inną rodzinę – rodzinę dziewczyny, w której „zakochuje się” bohater. Są może mniej zasobni, ale schemat jest ten sam: sfrustrowana dziewczyna, która nie umie funkcjonować bez leków antydepresyjnych i schowani za gazetami rodzice o „martwych” twarzach. Dziewczyna imieniem Miranda również boi się autentycznego (czytaj: nie pozbawionego cierpienia i problemów) życia). Z Abe gotowa jest się związać po to, aby przejął on rolę opiekuna. W dialogach, a właściwie monologach, które toczą ze sobą bohaterowie, ona gotowa jest zrezygnować ze wszystkich feministycznych uroszczeń („nie będę pisarką’, „nie będę się realizowała…”), by „poświęcić się” rodzeniu dzieci. On snuje w tym czasie marzenia o wspólnym zamieszkaniu w jego domu rodzinnym, skąd „wyprowadza” rodziców i marzy o wielopokoleniowej rodzinie, której będzie protoplastą.

Film Solondza pokazuje zupełnie inną Amerykę. Amerykański sen wygląda w niej jak senny koszmar. Na szczęście, łagodzony poczuciem humoru reżysera. Tytułowy "czarny koń" zdaje się mówić: „miałem wygrać ten bieg, ale się nie udało”. Jest to jednak zaledwie przebłysk refleksji, po której wszystko „wraca do normy”.

trailer filmu

Recenzja ukazała się na portalu PIK Wrocław w listopadzie 2011 roku.


Czytelników proszę o polubienie mojej strony na Facebooku :-)

Mozart – "Requiem" w Narodowym Forum Muzyki /zapowiedź/

6 listopada o 19.00 w Narodowym Forum Muzyki angielski dyrygent Jonathan Nott, uznawany za wybitnego interpretatora muzyki współczesnej, pod...

Popularne posty