Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania wojciech jerzy has, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania wojciech jerzy has, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 września 2025

Has. Kroniki wyobraźni w Kinie Nowe Horyzonty

Z okazji przypadającej w 2025 roku 100. rocznicy urodzin Wojciecha Jerzego Hasa Stowarzyszenie Kin Studyjnych zaprasza na wyjątkowy przegląd filmów reżysera zatytułowany HAS. KRONIKI WYOBRAŹNI. Przegląd odbędzie się w ponad 60 kinach studyjnych w całej Polsce. Na ekrany powrócą wszystkie filmy – 14 fabularnych i 11 krótkometrażowych – w wersjach odrestaurowanych cyfrowo oraz z angielskimi napisami.


Przegląd stwarza widzom niepowtarzalną okazję do przypomnienia sobie, a niekiedy do odkrycia na wielkim ekranie twórczości tego jednego z najwybitniejszych polskich reżyserów. Wypełnione alegoriami, surrealistycznymi obrazami i psychologicznymi portretami dzieła, zmuszają do refleksji nad kondycją człowieka i jego miejscem w świecie. Nieustająco zachwycają, inspirują i fascynują. A idealnym miejscem dla tych „kronik wyobraźni” jest kino studyjne.

Program przeglądu

Lalka

Wojciech Jerzy Has

22 wrz / pn

19:00

Sanatorium pod Klepsydrą według braci Quay

Stephen Quay, Timothy Quay

6 paź / pn

18:00

Sanatorium pod Klepsydrą

Wojciech Jerzy Has

6 paź / pn

20:00

Nieciekawa historia

Wojciech Jerzy Has

20 paź / pn

19:00

Pismak

Wojciech Jerzy Has

3 lis / pn

19:00

Osobisty pamiętnik grzesznika przez niego samego spisany

Wojciech Jerzy Has

17 lis / pn

19:00

Niezwykła podróż Baltazara Kobera

Wojciech Jerzy Has

24 lis / pn

19:00

Rękopis znaleziony w Saragossie

Wojciech Jerzy Has

1 gru / pn

19:00


informacja prasowa

środa, 30 lipca 2025

2025 Rokiem Wojciecha Jerzego Hasa

Z inicjatywy Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, a także dyrektora Narodowego Centrum Kultury Filmowej w Łodzi – Rafała Syski oraz dyrektora Narodowego Centrum Kultury – Roberta Piaskowskiego, rok 2025 został ogłoszony Rokiem Wojciecha Jerzego Hasa. Obchody, związane z przypadającym w tym czasie stuleciem urodzin reżysera, są równie wielowymiarowe, co sama jego sylwetka i twórczość – to projekcje filmów, wystawy i prelekcje odbywające się w kraju i za granicą. Narodowe Centrum Kultury jest współorganizatorem i partnerem wielu z nich.

Inauguracją Roku Hasa były retrospektywy „Has. Kroniki wyobraźni”. To jedyne tego rodzaju ogólnopolskie wydarzenie, które prezentuje pełną filmografię reżysera na taką skalę. Cykl pokazów realizowany jest przez Stowarzyszenie Kin Studyjnych przy współorganizacji Filmoteki Narodowej – Instytutu Audiowizualnego (FINA) i wsparciu Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych, a projekcje odbywają się od lutego do końca grudnia w 60 kinach Sieci Kin Studyjnych w całym kraju. Wszystkie 25 filmów można było obejrzeć w Kinie Iluzjon w jubileuszowym cyklu chronologicznym, poprzedzonym prelekcją i oryginalnymi zwiastunami. Pozostałe kina studyjne z SKS prezentują wybrane dzieła Hasa w ramach swojego repertuaru.

Dzięki działaniom Instytutu Adama Mickiewicza (IAM), twórczość reżysera jest dostępna na przestrzeni całego 2025 roku nie tylko dla widzów sal kinowych w Polsce. Ruchome obrazy mistrza wyobraźni publiczność zobaczy także na wielkich ekranach w Europie oraz Ameryce Południowej i Azji – zarówno podczas festiwali filmowych, jak i innych wydarzeń kulturalnych. IAM stworzył również specjalne wydanie serwisu culture.pl, gdzie zakładka dedykowana Hasowi zawiera obszerną biografię twórcy, filmografię oraz na bieżąco aktualizowane kalendarium wydarzeń zagranicznych.


Przeglądy, przedmioty i przestrzenie


Rok Hasa wykracza jednak poza filmografię, a odbywające się w ramach jubileuszu wydarzenia poszerzają artystyczną część życia reżysera o dodatkowe wątki. Wystawa „Has. Horyzonty czasu i przestrzeni” zaprosiła widzów do wejścia w życiorys i zapoznania się z jego codziennością, która rozpięta była pomiędzy Wrocławiem, Krakowem i Łodzią. Ekspozycja, zorganizowana przez Narodowe Centrum Kultury we współpracy z Narodowym Centrum Kultury Filmowej w Łodzi, miała swój wernisaż 26 marca 2025 roku w Senacie RP i przedstawiała sylwetkę reżysera nie tylko od strony twórczości, ale poprzez przedmioty osobiste: notatniki, listy i fotografie z archiwum rodzinnego i filmowego, a także wideo-eseje i przedmioty codziennego użytku – w tym charakterystyczną czapkę. W wydarzeniu otwierającym uczestniczyła Marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska, a także żona reżysera – Wanda Ziembicka-Has.

Dwa miesiące później, 26 maja 2025 roku, publiczność miała okazję doświadczyć jednego z najbardziej rozpoznawalnych filmów Hasa „Rękopis znaleziony w Saragossie” w zupełnie nowy, dwuwymiarowy sposób. Projekcja filmu została połączona z muzyką na żywo – kompozycje Krzysztofa Pendereckiego zostały wykonane przez Pawła Romańczuka i zespół Małe Instrumenty z towarzyszeniem orkiestry kameralnej Sinfonietta Cracovia pod batutą Katarzyny Tomali-Jedynak. Wydarzenie miało miejsce w ramach Festiwalu Muzyki Filmowej i Krakowskiego Festiwalu Filmowego i było częścią programu kulturalnego polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej. Partnerem koncertu była Wytwórnia Filmów Fabularnych i Dokumentalnych.

Od 4 do 31 sierpnia w Galerii Plenerowej Łazienek Królewskich w Warszawie trwać będzie wystawa „Has na nowo” – prezentacja 30 plakatów Andrzeja Pągowskiego, inspirowanych filmami Wojciecha Jerzego Hasa. Będzie to znakomita okazja, by sprawdzić, w jaki sposób liternictwo z czołówek filmów reżysera, uniwersum i szerzej imaginarium filmowe, czy tematyka dokumentalnych filmów propagandowych inspirowała wyobraźnię plakacisty. Co ważne, wystawa będzie dostępna także w angielskiej wersji językowej i jest wydarzeniem towarzyszącym 29. Międzynarodowego Biennale Plakatu w Warszawie. Organizatorami wydarzenia są Narodowe Centrum Kultury oraz Muzeum Łazienki Królewskie. Narodowe Centrum Kultury Filmowej jest partnerem merytorycznym projektu.


Wystawa monograficzna poświęcona filmowi „Lalka”, którą zaplanowano na jesień w Kordegardzie, Galerii Narodowego Centrum Kultury, to ekspozycja stanowiąca swego rodzaju opowieść o procesie powstawania filmu. Zobaczymy tam elementy scenograficzne autorstwa Jerzego i Lidii Skarżyńskich, kostium tytułowej „Lalki”, czyli Izabeli Łęckiej, w którą wcieliła się Beata Tyszkiewicz, multimedia z fragmentami filmów, plakaty filmowe, a także nagrody i odznaczenia przyznane reżyserowi. W osobnej części galerii będzie można posłuchać muzyki do filmu skomponowanej przez Wojciecha Kilara.  Wystawa monograficzna „Lalki” nie mogłaby się odbyć bez wsparcia EC1 – Miasta Kultury w Łodzi, Narodowego Centrum Kultury Filmowej, Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych w Warszawie, a także Wytwórni Filmów Fabularnych we Wrocławiu.

Wytwórnia Filmów Fabularnych we Wrocławiu we współpracy z wytwórnią GAD Records, uzupełniła wydarzenia odbywające się w ramach Roku Hasa muzyczną premierą. Płyta „Reżyseria: Wojciech Jerzy Has" to kompilacja zawierająca archiwalne, niepublikowane wcześniej, nagrania muzyki filmowej Hasa z jego kluczowego, wrocławskiego okresu twórczości.


Wizjoner, współtwórca, pedagog


Filmy Hasa, współtworzone z równie wizjonerskimi jak on twórcami, do dziś wyróżniają się w historii polskiej kinematografii. Twórczość Wojciecha Jerzego Hasa nie byłaby tak wielowymiarowa, gdyby nie zaangażowanie równie wybitnych postaci z pokrewnych filmowi dziedzin, których zapraszał do realizacji swoich wizji. Scenografie pełne symboli, odniesień do historii i kultury projektowali Jerzy i Lidia Skarżyńscy. Wśród twórców pracujących na planie znajdziemy też znakomitych autorów zdjęć – Mieczysława Jahodę, Witolda Sobocińskiego i Grzegorza Kędzierskiego.

Has traktował muzykę jako równoprawny element narracji, stąd niepowtarzalną ścieżkę dźwiękową do swoich filmów powierzył Krzysztofowi Pendereckiemu, Jerzemu Maksymiukowi czy Wojciechowi Kilarowi. Całość dopełniali aktorzy polskiego kina, spośród których to między innymi: Gustaw Holoubek, Tadeusz Janczar, Barbara Krafftówna, Zbigniew Cybulski i Tadeusz Fijewski.

Wojciech Jerzy Has dzielił się wizją z innymi twórcami, także tymi młodymi – zapisał się w historii polskiej kinematografii również jako ceniony pedagog, związany przez wiele lat z łódzką Szkołą Filmową, gdzie pełnił funkcje wykładowcy, dziekana i rektora, jak również był założycielem Studia Filmowego „Indeks”. Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna w Łodzi (PWSFTViT) również włączyła się w obchody Roku Hasa. W dniu przypadającym na 100. rocznicę urodzin reżysera – 1 kwietnia – przygotowała dwa wydarzenia: konferencję naukową „Ludzie Hasa" z udziałem badaczy z Polski i zagranicy oraz wydarzenie artystyczne „Labirynt Hasa", obejmujące wspomnienia studentów, których obejmował swoją opieką merytoryczną i artystyczną, a także działania performatywne.

Życiorys Wojciecha Jerzego Hasa to nieoczywista ścieżka edukacji, kariery zawodowej, a także wielokrotnie występujące okoliczności uniemożliwiające mu pracę nad filmami. Może dlatego tworzył skomplikowane światy, z zapętlonymi liniami czasu, wielowymiarowymi przestrzeniami i splątanymi losami bohaterów. I właśnie teraz, w 100. rocznicę urodzin reżysera – rok 2025 zaprasza, by zajrzeć na nowo do światów Hasa. Uczcijmy więc ten rok poznając jego filmy i imaginarium.


poniedziałek, 2 września 2019

„Filmowe barwy Września” i wspomnienie o Aleksandrze Śląskiej - od 8 września w kinie Iluzjon

Filmy prezentujące historyczny moment wybuchu II wojny światowej z różnych perspektyw, czyli „Filmowe barwy Września”, a także przegląd obrazów z udziałem niezapomnianej Aleksandry Śląskiej w 30. rocznicę jej śmierci, zaprezentuje we wrześniu kino Iluzjon. 

"Wolne miasto", fot. Irena Netto ǀ Studio Filmowe „Tor”


Filmowe barwy Września   


Jeden filmowy przegląd i różne narracje Września ’39 roku. W ramach „Filmowych barw Września” kino Iluzjon pokaże polskie filmy, które z odmiennych perspektyw i w odmiennej poetyce prezentują ten szczególny moment polskiej i światowej historii. Na początek „Wolne miasto” (1958) - wojenny film Stanisława Różewicza, odwołując się do zdjęć archiwalnych, przedstawiający przebieg bohaterskiej obrony Poczty Gdańskiej, a następnie oniryczne „Szyfry” (1966) Wojciecha Jerzego Hasa. Reżyser po „Rękopisie znalezionym w Saragossie” powrócił do formy i tematu zawsze mu bliskiego – subtelnej analizy psychologicznej. Niedocenione dzieło, polemizujące z legendą szkoły polskiej, dzięki swojej formie obrazowania – realizmowi przeplatanemu symbolicznymi wizjami – sprawia, iż „Szyfry” są jednym z najoryginalniejszych filmów polskiej kinematografii.

Jako trzeci zaprezentowany zostanie wzbudzający kontrowersje „Hubal” (1973) Bohdana Poręby. To filmowy zapis ostatnich dziewięciu miesięcy życia majora Dobrzańskiego, który mimo klęski wrześniowej nie złożył broni i do maja 1940 roku dowodził Oddziałem Wydzielonym, walczącym z okupantem. Obraz Bohdana Poręby mitologizuje postać majora odrzucając tym samym spory historyków o racjonalność jego działania. Na koniec – I część komediowego tryptyku Tadeusza Chmielewskiego „Jak rozpętałem drugą wojnę światową” (1969) pt. „Ucieczka”.  Opowieść o losach obieżyświata Franka Dolasa przekonanego, że przypadkowym strzałem na granicy polsko-niemieckiej o świcie 1 września 1939 roku wywołał II wojnę światową to jedna z najbardziej docenionych polskich komedii. Doskonałe aktorstwo dopełnia misternie skonstruowany scenariusz, który posługując się ramą komedii pomyłek obśmiewa narodowe stereotypy.

Szczegółowy harmonogram pokazów:

8.09 g. 18.00 „Wolne miasto”, reż. Stanisław Różewicz, Polska 1958, 96 minut

15.09 g. 18.00 „Szyfry”, reż. Wojciech Jerzy Has, Polska 1966, 84 minuty

22.09 g. 18.30 „Hubal”, reż. Bohdan Poręba, Polska 1973, 126 minut

29.09 g. 19.00 „Jak rozpętałem drugą wojnę światową” (cz. I, Ucieczka), reż. Tadeusz Chmielewski, Polska 1969, 86 minut

Więcej: http://www.iluzjon.fn.org.pl/cykle/info/1075/filmowe-barwy-wrzesnia.html


Aleksandra Śląska – rocznica śmierci


"Pasażerka", fot. Florian Staszewski, Studio Filmowe "Kadr" 

Chłodna, majestatyczna blondynka, stworzona do ról zdecydowanych, władczych kobiet – pisze o niej Magda Sendecka. - Czasem jednak pod maską obojętności, którą noszą jej bohaterki, pulsują gorące uczucia: miłość, nienawiść czy gniew. W związku z przypadającą we wrześniu 30. rocznicą śmierci aktorki, kino Iluzjon zaprasza na przegląd filmów z jej udziałem.

Córka działacza politycznego, uczestnika III powstania śląskiego, Edmunda Wąsika, urodziła się w roku 1925 w Katowicach. Po ukończeniu Państwowej Wyższej Szkoły Aktorskiej grała w teatrach krakowskich, a następnie w warszawskim Teatrze Współczesnym i Ateneum. W filmie zadebiutowała drugoplanową, lecz ważną, wyrazistą rolą Oberaufseherin w „Ostatnim etapie” Wandy Jakubowskiej.

Kolejny wariant tej roli stworzyła po latach w niedokończonej „Pasażerce” Munka. Oba te filmy będzie można zobaczyć w ramach trwającego przez cały wrzesień przeglądu.

Nawet jeśli grała amantki, były to role dramatyczne: jak w „Piątce z ulicy Barskiej” Forda, gdzie pokazała pełnię swojego talentu, wiarygodnie oddając ewolucję emocjonalną Hanki, czy w „Pętli” Hasa, jako narzeczona Kuby, pogrążającego się w nałogu alkoholowym. „Pętlę” oraz „Czarną suknię” w reż. Janusza Majewskiego, jeden z pierwszych pełnometrażowych filmów tego reżysera, także przypomni Iluzjon.  

Aleksandra Śląska w kostiumie historycznym, w dramatach okupacyjnych i w kameralnych współczesnych historiach (jak w „Spotkaniu w Bajce” Jana Rybkowskiego, gdzie partnerowali jej Gustaw Holoubek i Andrzej Łapicki) malowała postaci skomplikowane, bogate wewnętrznie, niejednoznaczne. W pamięci telewidzów zostanie jej fenomenalny dubbing Glendy Jackson w roli Elżbiety, królowej Anglii, w serialu BBC. Wystąpiła też w trzydziestu kilku spektaklach Teatru Telewizji. Laureatka licznych nagród za role teatralne i filmowe oraz odznaczeń państwowych. Wykładowczyni warszawskiej PWST. Żona dyrektora teatru Ateneum Janusza Warmińskiego. Zmarła 18 września 1989 roku w Warszawie.

Szczegółowy harmonogram pokazów:

8.09 g. 16.00 „Pasażerka”, reż. Andrzej Munk, Witold Lesiewicz, Polska 1963, 62 minuty

15.09 g. 16.00 „Pętla”, reż. Wojciech Jerzy Has, Polska 1957, 101 minut

22.09 g. 16.00 „Ostatni etap”, reż. Wanda Jakubowska, Polska 1947, 110 minut

29.09 g. 18.00 „Czarna suknia”, reż. Janusz Majewski, Polska 1967, 45 minut

Więcej: http://www.iluzjon.fn.org.pl/cykle/info/1076/aleksandra-slaska-rocznica-smierci.html

informacja prasowa

wtorek, 11 grudnia 2018

Stanisław Różewicz | Wspomnienie i pokaz „Anioła w szafie”

W listopadzie minęło 10 lat od śmierci Stanisława Różewicza, wybitnego twórcy kontemplacyjnych, osobistych filmów, odwołujących się do włoskiego neorealizmu. 19 grudnia 2018, o godz. 19.00 w FINA reżysera wspominać będą Jerzy Trela, Wojciech Marczewski i syn – Paweł Różewicz. Wieczór uzupełni pokaz filmu Anioł w szafie.

Stanisław Różewicz i Jerzy Trela


Stanisław Różewicz był reżyserem filmowym i teatralnym, scenarzystą, założycielem i wieloletnim kierownikiem artystycznym Zespołu TOR. Urodził się w 1924 roku w Radomsku, jako młodszy brat dwóch poetów – Tadeusza i Janusza. Pracę w filmie rozpoczął asystując u takich reżyserów jak Leonard Buczkowski, Jerzy Zarzycki, Wojciech Jerzy Has. W jego dorobku reżyserskim znalazły się m.in.: Wolne miasto, Miejsce na ziemi, Świadectwo urodzenia i Głos z tamtego świata.

Stworzył swój własny język filmowy, który charakteryzował się prostotą przekazu, oszczędną refleksyjnością i emocjonalnością. Tworzył kameralne dramaty, w których tak dobierał środki wyrazu, aby przedstawione zdarzenia z życia zwykłych ludzi w naturalny sposób wyrażały uniwersalne i ważne problemy. W jego filmach przeważało zainteresowanie wewnętrzną sferą ludzkich uczuć i przemian.

Filmy Różewicza były nagradzane na wielu międzynarodowych festiwalach, między innymi w Cannes, Wenecji i San Sebastian. Podczas 33. FPFF w Gdyni został uhonorowany Platynowymi Lwami za całokształt twórczości. Ostatnie lata życia poświęcił pracy dokumentalisty. Zmarł 9 listopada 2008 roku.

Rozmowę z Jerzym Trelą, Wojciechem Marczewskim i Pawłem Różewiczem poprowadzi dr Piotr Śmiałowski, filmoznawca i dziennikarz filmowy, miłośnik twórczości Stanisława Różewicza.

Jerzy Trela w filmie Anioł w szafie
Po dyskusji zapraszamy na pokaz filmu Anioł w szafie z 1987 roku. Głównym bohaterem jest Jan (Jerzy Trela), niezwykle wrażliwy i oddany swojej pracy realizator dźwięku filmowego, który stopniowo zamyka się w swoim świecie, wypełnionym nagranymi na taśmach głosami. Gdy traci kontakt z rzeczywistością, budzą się wspomnienia. Jan obarcza się winą za to, że kiedyś nie przyszedł z pomocą nieznajomemu, któremu być może mógł uratować życie. Sam Stanisław Różewicz tak mówił o filmie: „Anioł w szafie to film o odpowiedzialności, o obowiązkach wobec siebie i innych. W zwariowanym świecie, w którym żyjemy, trudno udawać, że nie widzi się groźnych zjawisk – w postawach ludzi, w stosunkach międzyludzkich. Więc film o sumieniu. O pamięci, bez której jesteśmy niczym. O strachach i lękach w nas i wokół nas”.

Do wstępu upoważniają bezpłatne wejściówki.
19 grudnia 2018, godz. 19.00
Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny ul. Wałbrzyska 3/5 | 02-739 Warszawa

informacja prasowa

czwartek, 6 listopada 2025

Zawsze Has. Obchody Roku Wojciecha Jerzego Hasa we Wrocławiu

13 listopada odbędzie się we Wrocławiu szereg wydarzeń upamiętniających obecność w tym mieście Wojciecha Jerzego Hasa. Rok 2025, ustanowiony przez Senat RP Rokiem Wojciecha Jerzego Hasa, stanowi okazję do ponownego odkrycia jego niezwykłego dorobku, ale także do wspólnego świętowania, spotkania z osobami, które miały sposobność współpracować, przyjaźnić się i uczyć od Hasa, a także by przypomnieć wrocławskie momenty z biografii reżysera. Chcąc oddać hołd artyście, Instytut im. Jerzego Grotowskiego dołączył do wrocławskich obchodów Roku Hasa.

Projekt: Michalina Kraucewicz

Wojciech Jerzy Has (1925–2000) był jednym z najwybitniejszych reżyserów w historii polskiego i europejskiego kina, a także malarzem i pedagogiem. Absolwent krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, związany przez wiele lat z wrocławską Wytwórnią Filmów Fabularnych, stworzył własny, rozpoznawalny język filmowy – pełen oniryzmu, symboli i plastycznego bogactwa.

Wśród jego najsłynniejszych dzieł znajdują się m.in. „Pętla”, „Rękopis znaleziony w Saragossie”, „Szyfry”, „Lalka” oraz „Sanatorium pod klepsydrą” – ekranizacja prozy Brunona Schulza, uznawana za jedno z arcydzieł światowego kina. Has był również cenionym profesorem i rektorem Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi, w której wychował całe pokolenia polskich filmowców.

Wydarzenia zostały objęte honorowym patronatem Marszałka Senatu RP Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

Harmonogram

12:30 Spotkanie na skwerze Wojciecha Jerzego Hasa przy wrocławskiej Wytwórni Filmów Fabularnych oraz złożenie kwiatów pod tablicą pamiątkową

Z tłumaczeniem na PJM, tłumaczenie: Elżbieta Resler

13:00 Przystanek zabytkowy przy Hali Stulecia/Zoo: nadanie imienia Wojciecha Jerzego Hasa jednemu z wrocławskich tramwajów

Z tłumaczeniem na PJM, tłumaczenie: Elżbieta Resler

14:30 Otwarcie plenerowej wystawy „Zawsze Has” na ul. Oławskiej – prezentacja plakatów nadesłanych na konkurs organizowany przez Instytut Grotowskiego oraz wręczenie nagród

Z tłumaczeniem na PJM, tłumaczenie: Elżbieta Resler

Czas trwania wystawy: 13–27.11.2025

18:00 Centrum Sztuk Performatywnych Instytutu Grotowskiego: „Kairos/καιρός” – performans/instalacja Studia Wachowicz/Fret inspirowana filmem Wojciecha Jerzego Hasa pt. „Sanatorium pod klepsydrą” (wydarzenie zamknięte)

ZAWSZE HAS. Obchody Roku Wojciecha Jerzego Hasa


informacja prasowa

poniedziałek, 14 października 2019

PRL-owska cenzura wraca… do kina

Najważniejsze tytuły, które długi czas „przeleżały na półkach”, jak i mniej znane „półkowniki”, do tego spotkania z twórcami i prelekcje historyków kina – to wszystko czeka na widzów, którzy między 21 a 24 października odwiedzą warszawskie kino Iluzjon. Projekcje w ramach przeglądu „Kadry wyzwolone” zaplanowano ponadto w Łodzi i Zduńskiej Woli.


Werk z filmu „Ręce do góry”, reż. Jerzy Skolimowski, fot. Jerzy Troszczyński, materiały FINA

Przegląd „Kadry wyzwolone – kino i cenzura w okresie PRL” przybliży filmy niepokorne, które za swoją wymowę i ukazany obraz ówczesnego świata przez wiele lat nie były rozpowszechniane. Wśród nich dzieła mistrzów polskiego filmu fabularnego: m.in. Jerzego Skolimowskiego i Janusza Zaorskiego oraz dokumentalnego m.in. Edwarda Skórzewskiego, Jerzego Hoffmana i Krzysztofa Kieślowskiego, a także mniej znane filmy krótkometrażowe i oświatowe.

W warszawskim kinie Iluzjon publiczność będzie mogła obejrzeć nigdy nieemitowane filmy średniometrażowe, powstałe tuż po II wojnie światowej i już wtedy skierowane na półki.

Podczas przeglądu odbędą się też spotkania z twórcami filmów oraz prelekcje, przybliżające historyczne i polityczne konteksty, wygłoszone przez uznanych polskich filmoznawców.

Seans „Długiej nocy” Janusza Nasfetera w kinie Iluzjon poprzedzi rozmowa z aktorem Józefem Duriaszem, który zagrał w tym filmie główną rolę.

„Kadry wyzwolone – kino i cenzura w okresie PRL” jest lekcją historii i mechanizmów cenzorskich w ówczesnej kulturze. Przegląd będzie okazją do zdobycia wiedzy o tym, jakimi kryteriami kierowali się cenzorzy oraz jakie wybiegi stosowali twórcy by skierować nieprawomyślne filmy do rozpowszechniania lub zmylić funkcjonariuszy komunistycznego systemu.

Blok pierwszych „półkowników”:


„2 x 2 = 4”, reż. Antoni Bohdziewicz, Polska 1945, 33 minuty

„Harmonia”, reż. Wojciech Jerzy Has, Polska 1947, 11 minut

„Nawrócony”, Jerzy Zarzycki, Polska 1947, 35 minut

„Zdradzieckie serce”, reż. Jerzy Zarzycki, Polska 1947, 10 minut


Dokumenty na cenzurowanym:


„Gdzie jest nasz dom?”, reż. Irena Byrska, Tadeusz Byrski, Polska 1945, 25 minut

„Kopalnia”, reż. Natalia Brzozowska, Polska 1948, 10 minut

„Pamiątka z Kalwarii”, reż. Jerzy Hoffman, Edward Skórzewski, Polska 1958, 14 minut

„Nie wiem”, reż. Krzysztof Kieślowski, Polska 1977, 46 minut


Fabuły:


„Ręce do góry”, reż. Jerzy Skolimowski, Polska1967, 76 minut

„Długa noc”, reż. Janusz Nasfeter, Polska 1967, 78 minut

„Matka królów”, reż. Janusz Zaorski, Polska 1982, 127 minut

Wstęp na wszystkie wydarzenia w ramach cyklu jest bezpłatny. Zaproszenia do odbioru w dniu pokazów w kasie kina. 

Szczegółowy program wydarzeń tutaj:

http://www.iluzjon.fn.org.pl/cykle/info/1092/kadry-wyzwolone-kino-i-cenzura-w-okresie-prl.html

Kino Iluzjon ǀ ul. Narbutta 50a ǀ Warszawa

Więcej na: http://www.iluzjon.fn.org.pl/


informacja prasowa

środa, 17 września 2025

Multimedialna podróż po filmowym dziele Hasa

Do 12 października w Galerii NCK Kordegarda trwa wyjątkowa wystawa „Lalka”, poświęcona monumentalnej ekranizacji powieści Bolesława Prusa w reż. Wojciecha Jerzego Hasa. Ekspozycja prezentuje projekcje wielkoformatowe, unikatowe projekty scenograficzne, dokumenty i pamiątki po reżyserze, a także audiowizualne materiały odkrywające kulisy powstawania filmu. 


To okazja, by zobaczyć, jak Has zbudował od podstaw wizję XIX-wiecznej Warszawy i jak w jego twórczości powracał obraz miasta pełnego kontrastów i emocji. Na oprowadzanie kuratorskie zapraszamy w najbliższy piątek w godz. 17:00-19:00. 

Kurator wystawy, dr hab. Rafał Syska, oraz projektant przestrzeni ekspozycyjnej, prof. dr hab. Tomasz Wójcik, stworzyli sugestywną, artystyczną opowieść o filmie i jego reżyserze. Lalka (1968) to największa i najbardziej warszawska produkcja w dorobku Hasa, z niezapomnianymi kreacjami Mariusza Dmochowskiego, Beaty Tyszkiewicz i Tadeusza Fijewskiego. 

Wystawa prezentuje: 

  • projekcje wielkoformatowe fragmentów Lalki oraz innych filmów Hasa ukazujących Warszawę, m.in. Ulicy Brzozowej, Pożegnań czy Jak być kochaną, 
  • unikatowe projekty scenograficzne Jerzego Skarżyńskiego, współtwórcy wizualnego świata Lalki, 
  • oryginalne dokumenty, fotosy i pamiątki po reżyserze, 
  • materiały audiowizualne pozwalające odkryć kulisy powstawania filmu.

Ekspozycja ukazuje nie tylko samą adaptację powieści Prusa, ale także fenomen twórczości Hasa – mistrza metafory, narracji i filmowej wyobraźni, którego kino inspirowało twórców na całym świecie, w tym Martina Scorsesego. 

Wystawa „Lalka” to niepowtarzalna okazja, by zobaczyć, jak Wojciech Jerzy Has zbudował od podstaw obraz Warszawy XIX wieku – miasta pełnego kontrastów, elegancji i melancholii, a zarazem dramatycznych nierówności społecznych. Ekspozycja pozwala również odkryć, jak Warszawa powracała w innych jego filmach, ukazywana w różnych odsłonach: ruin, nostalgii i nowoczesności. 

Wernisaż: 11 września 2025 r., godz. 18:00 

Miejsce: Kordegarda. Galeria Narodowego Centrum Kultury, ul. Krakowskie Przedmieście 15/17, Warszawa 

Czas trwania wystawy: 11 września – 12 października 2025 r. 

Otwarciu wystawy towarzyszyć będzie pokaz filmu „Lalka” w Kinie Kultura  o godzinie 20.00. Bilety w cenie 25 złotych do nabycia w kasie Kina Kultura.  

Na oprowadzania kuratorskie zapraszamy w każdy piątek w godz. 17:00-19:00.


Organizator: Narodowe Centrum Kultury 

Partner merytoryczny: Narodowe Centrum Kultury Filmowej w Łodzi 

Kurator: dr hab. Rafał Syska, prof. UJ 

Projekt ekspozycji: prof. dr hab. Tomasz Wójcik, Marta Gocał 

Koordynacja wystawy: Michał Nowakowski (NCKF), Elżbieta Wrotnowska- Gmyz (NCK) 

We współpracy z: Arkadiuszem Krystkiem, Michaliną Perugą, Martą Szlauderbach (NCKF), Agnieszką Bebłowską-Bednarkiewicz, Ewą Zbroją. 

Projekcje filmowe: Michał Jurgielewicz 

Opracowanie graficzne: Sławomir Bit 

Partnerzy wystawy: Muzeum Kinematografii w Łodzi, Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych w Warszawie, Wytwórnia Filmów Fabularnych we Wrocławiu.  

Organizatorzy wystawy składają podziękowania następującym osobom: Wanda Ziembicka-Has, Robert Banasiak, Marzena Bomanowska, Zbigniew Domagalski, Maria Duffek, Łukasz Grygiel, Judyta Pawlak.  

informacja prasowa

środa, 30 października 2024

Senat RP wybrał patronów 2025 roku

29 października Senat Rzeczypospolitej Polskiej podjął cztery uchwały ustanawiające patronów 2025 roku. Zgodnie z decyzją Izby będą nimi: ks. prof. Józef Tischner, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Władysław Stanisław Reymont oraz Wojciech Jerzy Has.


Uchwałę o ustanowieniu roku 2025 rokiem ks. prof. Józefa Tischnera Izba podjęła doceniając wybitne osiągnięcia jednego z najważniejszych polskich filozofów, duchownych i intelektualistów, w związku z 25. rocznicą jego śmierci.

W uchwale o ustanowieniu Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej patronką roku 2025 Senat wyraził przekonanie o szczególnym znaczeniu jej dorobku poetyckiego. Jak przypomniano, 9 lipca 2025 roku przypada 80. rocznica śmierci tej wybitnej polskiej poetki, wnuczki, córki i siostry wielkich Kossaków.

Uchwalając rok 2025 rokiem Władysława Stanisława Reymonta Senat podkreśla istotne znaczenie twórczości pisarza dla narodowego i światowego dziedzictwa. Senatorowie przypominają, że w 2025 roku przypada setna rocznica śmierci tego wybitnego twórcy, laureata Literackiej Nagrody Nobla z 1924 roku.

Inicjatorami uchwały o ustanowieniu roku 2025 Rokiem Wojciecha Jerzego Hasa Senat byli: Narodowe Centrum Kultury Filmowej w Łodzi oraz Dyrektor Narodowego Centrum Kultury, Robert Piaskowski.

Jest mi niezmiernie miło, że możemy w ten sposób uczcić postać wybitnego reżysera, mistrza polskiego kina – Wojciecha Jerzego Hasa. Uchwała Senatu RP, ustanawiająca Rok Hasa, przypomina o sile jego twórczości i niepowtarzalnym języku filmowym, który trwale wpisał się w światowe dziedzictwo sztuki. Has był wizjonerem, którego filmy, takie jak „Rękopis znaleziony w Saragossie” czy „Sanatorium pod Klepsydrą”, przenoszą nas w niezwykłe światy pełne surrealistycznych obrazów, wielowarstwowych znaczeń i pytań o ludzką egzystencję. Jego styl filmowy wyróżnia się surrealizmem i symbolizmem, dzięki którym kreował przestrzenie przypominające senne wizje, pełne zagadkowych symboli. Has umiejętnie splatał warstwy narracyjne, łącząc rzeczywistość z wyobraźnią i tworząc struktury pełne retrospekcji oraz wątków pobocznych. [..] Rok Hasa to nie tylko okazja do przypomnienia jego dorobku, ale też do głębszej refleksji nad spuścizną, jaką nam pozostawił. Dziękujemy za ten wyjątkowy wkład w kulturę i za to, że jego kino pozostaje wciąż żywe i aktualne – wywołuje emocje, zmusza do myślenia i otwiera nowe horyzonty w historii kina – podkreśla Robert Piaskowski, dyrektor Narodowego Centrum Kultury.

informacja prasowa

wtorek, 10 października 2023

3. Tydzień Warszawskich Kin Studyjnych – program wydarzenia /16-22 października 2023

3. TYDZIEŃ WARSZAWSKICH KIN STUDYJNYCH zbliża się wielkimi krokami – tegoroczna edycja odbędzie się stacjonarnie w dniach 16-22 w trzynastu stołecznych kinach studyjnych. W programie znalazło się 4 filmy przedpremierowe, seans niemy z muzyką na żywo, pokazy z audiodeskrypcją, panele dyskusyjne, gra miejska, promocje książek, impreza z DJ-em, finisaż wystawy, spotkania z twórcami, pokazy klasyki kinowej w odrestaurowanej wersji i inne wydarzenia towarzyszące. Zatem bądźcie z nami!


16 października (poniedziałek)

19:00 KINOTEKA – „La Chimera” reż. Alice Rohrwacher, Włochy/Francja/Szwajcaria 2023, 130 min.


17 października (wtorek)

12:00 WISŁA –„Chłopi”, reż. DK Welchman, Hugh Welchman, Polska/Litwa/Serbia 2023, 116 min. – po seansie spotkanie z twórcami filmu, prowadzi Janusz Wróblewski, Polityka.

18:00 PRAHA – „Miłość blondynki” (Lásky jedné plavovlásky), reż. Miloš Forman, Czechosłowacja 1965, 90 min. – seans z prelekcją Petra Vlčeka Dyrektora Czeskiego Centrum w Warszawie


18 października (środa)

17:00 CENTRUM KULTURY FILMOWEJ – „Kino jako miejsce” – panel dyskusyjny 

18:00 ELEKTRONIK – „Chleb i sól” reż. Damian Kocur, Polska 2022, 100 min. (pokaz z audiodeskrypcją i napisami dla niesłyszących, wstęp wolny)  – po seansie spotkanie Joanną Najbor, wiolonczelistką i filmoznawczynią, laureatką nagrody im. Krzysztofa Mętraka 

20:30 ILUZJON – „India Song”, reż. Marguerite Duras, Francja 1975, 120 min.


19 października (czwartek)

17:00 STACJA FALENICA – „20 000 gatunków pszczół” (20.000 especies de abejas), reż. Estibaliz Urresola Solaguren, Hiszpania 2023, 125 min.– Młodzieżowy Klub Filmowy 

17:00 KINO TĘCZA – Finisaż wystawy „7 ujęć Tęczy. Kino, architektura, ludzie”.

18:00 U-JAZDOWSKI – „Ucieczka z kina Wolność” reż. Wojciech Marczewski, Polska 1990, 87 min. – po seansie spotkanie z reżyserem (seans z angielskimi napisami)

20:30 LUNA – „Janosik” (Jánošík), reż. Jaroslav Siakeľ , Czechosłowacja, USA 1921, 68 min. – seans z muzyką na żywo w wykonaniu Zbigniewa Chojnackiego.

20 października (piątek)

19:30 KULTURA – „Aguirre, gniew boży” (Aguirre, der Zorn Gottes), reż. Werner Herzog, Niemcy 1972, 95 min. – przed seansem rozmowa Grażyny Torbickiej z autorem posłowia do książki Wernera Herzoga „Zmierzchanie świata” wyd. PIW – Pawłem Mościckim + promocja książki.

21 października (sobota)

17:30 MURANÓW - „Pożegnania”, reż. Wojciech Jerzy Has, Polska 1958, 97 min. – wersja odrestaurowana, po seansie spotkanie z Wandą Ziembicką-Has.
21:00 AMONDO – „Gniew” (Raiva) reż. Sérgio Tréfaut, Portugalia 2018, 84 min. + prelekcja Julii Palmowskiej + impreza portugalska (współpraca Instytut Camoesa)

22 października (niedziela)

10:00 KINOWA GRA MIEJSKA – „Poszukiwacze tajemniczego kina”
13:00 KINO NA BOKU – „Kajtek Czarodziej”, reż. Magdalena Łazarkiewicz, Polska, Czechy, Słowacja 2023, 105 min. – pokaz przedpremierowy, pokaz dla dzieci.
17:00 ATLANTIC –„W nich cała nadzieja”, reż. Piotr Biedroń, Polska 2023, 89 min. – po seansie spotkanie z twórcami. – pokaz przedpremierowy; wyróżnienie w Konkursie Filmów Mikrobudżetowych.

Kina biorące udział w 3. Tygodniu Warszawskich Kin Studyjnych
Amondo ★ Atlantic ★ Elektronik ★ Iluzjon ★ Luna ★ Praha ★ Kinoteka ★ Kultura ★ Muranów ★ Kino na boku ★ Stacja Falenica ★ U-jazdowski ★ Kino Wisła


Organizatorem wydarzenia jest Stowarzyszenie Kin Studyjnych.
Zadanie zostało zrealizowane dzięki wsparciu finansowemu miasta stołecznego Warszawy
Partnerzy: Goethe Instytut, Słowacki Instytut w Warszawie, Czeskie Centrum, Instytut Camoesa         Patroni medialni: Filmawka, Klatki na oczach. Blog Roberta Siwczyka, Pełna Sala.
Więcej informacji na profilu wydarzenia na FB i stronie www.
Plakat i identyfikacja wizualna: Julia Fukiet

informacja prasowa

wtorek, 12 listopada 2019

Jubileuszowe spotkanie z Barbarą Krafftówną i przegląd filmów z jej udziałem

Znakomita aktorka teatralna i filmowa, jedna z czołowych artystek Kabaretu Starszych Panów i Pod Egidą, w grudniu ubiegłego roku skończyła 90 lat. Miłośnikom polskiego kina zapadła w pamięć jako Felicja z „Jak być kochaną” Wojciecha Jerzego Hasa. Specjalny pokaz tego właśnie filmu i jubileuszowe spotkanie z aktorką odbędzie się w kinie Iluzjon 18 listopada o godz. 19.00. Wydarzenie poprzedzi przegląd innych filmów z udziałem Barbary Krafftówny w dniach 13-17 listopada. 

Barbara Kraftówna, fot. Jerzy Troszczyński, FOTOTEKA FINA Filmoteka

W grudniu 2018 roku wielka dama polskiego kina i teatru, Barbara Krafftówna, świętowała swoje 90. urodziny. W swojej, trwającej 66 lat karierze filmowej, grała u Andrzeja Wajdy, Kazimierza Kutza czy Stanisława Barei, choć dla większości widzów pozostaje przede wszystkim Honoratką z serialu „Czterej pancerni i pies”. Jedna z ulubionych aktorek Wojciecha Hasa (wystąpiła m.in. w „Szyfrach” i „Rękopisie znalezionym w Saragossie”) swoją najwybitniejszą kreację, a przy tym jedną z najciekawszych bohaterek polskiego kina, nieszczęśliwie zakochanej Felicji stworzyła w jego „Jak być kochaną”. Pokaz tego właśnie filmu w kinie Iluzjon, 18 listopada o godzinie 19.00, poprzedzi wyjątkowe spotkanie z aktorką, które poprowadzi Remigiusz Grzela. Wydarzenie wpisuje się w ciągle jeszcze trwający rok jubileuszowy artystki.

19:00 | JAK BYĆ KOCHANĄ? reż. Wojciech Jerzy Has, Polska 1962, 101 minut
20:40 | Spotkanie z Barbarą Krafftówną

Felicja (Barbara Krafftówna), popularna aktorka radiowa, lecąc do Paryża myślami wraca do czasów okupacji i swojej wielkiej, zakończonej tragicznie miłości do kolegi z teatru, Wiktora Rawicza (Zbigniew Cybulski), którego, poszukiwanego za zabójstwo rzekomego kolaboranta, ukrywała w swoim domu. Wewnętrzny monolog bohaterki rekonstruując bolesną historię ich związku, pokazuje, że poświęcenie kobiety nie wystarcza, by być kochaną, a jej miłość – nie ocala. To adaptacja powieści Kazimierza Brandysa i jedyny film szkoły polskiej z kobiecą bohaterką, eksponujący pomijany przez główne dzieła nurtu wojenny dramat „nieznanych żołnierzy” i tragedię niespełnionego, kobiecego losu. Lęk i poczucie zagrożenia jako codzienność wojny, życie jako teatr masek i pozorów, a przede wszystkim – Barbara Krafftówna w życiowej roli. Liczne nagrody, m.in. Złote Wrota w San Francisco i Złota Kaczka dla filmu roku.
Przegląd filmów z udziałem Krafftówny

Wcześniej w kinie Iluzjon pokazy innych filmów z udziałem aktorki w trwającym od 13-17 listopada przeglądzie pt. „Jak być kochaną?”. W programie znalazły się jej kreacje z lat 60. , zarówno komediowe – suflerki Flapci w „Jutro premiera” Janusza Morgensterna i Barbarki w „Upale” Kazimierza Kutza – jak i dramatyczne (nauczycielka Marta w „Cierpkich głogach” Janusza Weycherta).

13 listopada g. 18.00 | CIERPKIE GŁOGI, reż. Janusz Weychert, 1966, 82 minuty  

Polska prowincja lat 60. Marta Szymańska (Barbara Krafftówna) jest nauczycielką w wiejskiej szkole. Jej w miarę stabilne życie burzy powrót do wsi – po 6 latach – dawnego ucznia, Staszka Gilarza (Ryszard Filipski), wyrzuconego za zbyt nachalne adorowanie kobiety. Dodatkowo komplikuje je konflikt pryncypialnej nauczycielki z kierownikiem szkoły, dbającym bardziej o interesy swoje niż instytucji. Filmowa adaptacja słuchowiska Zofii Posmysz. Ciekawy obraz polskiej prowincji z charakterystycznymi typami, intrygami, uprzedzeniami, a przede wszystkim – niebanalny portret kobiety niezależnej, indywidualistki chcącej być wierną swoim wartościom i zmagającej się z niełatwym uczuciem.   

16 listopada g. 16.00 | JUTRO PREMIERA, reż. Janusz Morgenstern, 1962, 82 minuty

Marzenia początkującego dramaturga (Gustaw Holoubek) o wystawieniu jego sztuki zaczynają się spełniać, gdy chęć zagrania głównej roli wyraża gwiazda teatru „Studio”, Janina Radwańska (Irena Malkiewicz). Do obsady dołącza też protegowana reżysera (Wieńczysław Gliński) Basia Percykówna (Kalina Jędrusik). Wkrótce okazuje się, że swoją sztukę, rozgrywającą się poza sceną, pisze też życie – jest w niej i miłosny trójkąt, i nieoczekiwany finał, a jedną z głównym ról odegra suflerka Flapcia (Barbara Krafftówna). Adaptacja popularnej sztuki Jerzego Jurandota „Trzeci dzwonek” pokazująca teatr od kuchni i z dużym przymrużeniem oka. Żartobliwa satyra środowiskowa z gwiazdorską obsadą, która dodaje filmowej opowieści wiarygodności. W tle – Irena Dziedzic, Leopold Tyrmand i muzyka Krzysztofa Komedy. W zamierzeniu reżysera „coś lekkiego z gatunku filmu rozrywkowego”,  ponad pół wieku później – filmowe świadectwo epoki i zapis kawałka historii polskiego aktorstwa.

17 listopada g. 16.00 | UPAŁ, reż. Kazimierz Kutz, 1964, 85 minut  

Na prośbę premiera opustoszałym podczas letnich upałów miastem opiekują się dwaj Starsi Panowie (Jeremi Przybora i Jerzy Wasowski), którym pomaga Żeńska Drużyna Przeciwudarowa imienia Kupały pod przewodnictwem Zuzanny (Kalina Jędrusik). Wkrótce przyjdzie im stawić czoła kryzysowi dyplomatycznemu, wywołanemu wizytą ambasadora egzotycznego państwa (Wiesław Michnikowski), któremu wpadnie w oko Barbarka (Barbara Krafftówna), piękna kasjerka w barze mlecznym… Surrealistyczna komedia inspirowana Kabaretem Starszych Panów, telewizyjnym fenomenem drugiej połowy lat 50., próba przeniesienia na duży ekran wykreowanego przez twórców liryczno-absurdalnego  świata. Poetycki klimat, dowcip, purenonsens, a przede wszystkim – czołowi wykonawcy Kabaretu Starszych Panów z Wiesławem Gołasem, Kaliną Jędrusik i oczywiście Barbarą Krafftówną na czele. W chwili premiery przyjęty przez krytykę z mieszanymi uczuciami, dziś – jeden z najbardziej niezwykłych filmów w historii polskiego kina.

Więcej o przeglądzie: http://www.iluzjon.fn.org.pl/cykle/info/1102/barbara-krafftowna-jubileuszowo-cykl-filmowy.html 

Bilety w cenie 12-14 zł do nabycia online lub w kasie kina.

Kino Iluzjon ǀ ul. Narbutta 50a ǀ Warszawa

informacja prasowa

niedziela, 28 stycznia 2024

Andrzej Krakowski': Żyjemy w ich snach /wywiad/

O nostalgii za Wrocławiem, trudach emigracji, zajęciach z Hitchcockiem  i okolicznościach powstania książek o polskich korzeniach Hollywoodu rozmawiam z reżyserem, scenarzystą, pisarzem i wykładowcą - Andrzejem Krakowskim.

Andrzej Krakowski, fot. materiały prasowe

Spotykamy się we Wrocławiu, gdzie promuje Pan swoje książki: ”Pollywood”, opowiadające o tym, że Hollywood stworzyli głównie polscy emigranci. Ale tych poloników jest znacznie więcej. Podobno Pański ojciec urodził się właśnie tutaj – w stolicy Dolnego Śląska?

Andrzej Krakowski: Tak, mój ojciec urodził się we Wrocławiu, kiedy jeszcze to miasto nosiło nazwę Breslau. Także moja żona pochodzi z Wrocławia. Ja sam jestem związany z tym miastem uczuciowo. Między 1956 a 1968 rokiem ojciec [Józef Krakowski – przyp. B.L.-C.] był szefem produkcji zespołu Forda, a następnie ”Kamera”, a ponieważ nie lubił Warszawy, wiele filmów realizował we Wrocławiu, m.in. filmy Wojciecha Jerzego Hasa, ”Nóż w wodzie” Romana Polańskiego. Bardzo lubiłem z nim przyjeżdżać, bo to miasto żyło jakimś innym życiem. Brakowało mi świata, który chciałem poznać, a który zniszczyła wojna. W tamtym czasie Wrocław to jeszcze miał, podobnie Łódź. Po latach, kiedy miałem możliwość przyjechać do Polski w 1986 roku, wróciliśmy właśnie do Wrocławia. I oczywiście kręciłem tu filmy.

Czy to ojciec sprawił, że zainteresował się Pan filmem?

Nie, przeciwnie – ojciec bardzo nie chciał, abym zajmował się filmem. Kiedy po maturze złożyłem papiery do szkoły filmowej w Łodzi, bardzo się zdenerwował. Uratował mnie fakt, że pięciu uczniów z mojej klasy wyselekcjonowano na studia dyplomatyczne do Moskwy, w rezultacie czego ojciec uznał, że już lepsza od tego jest szkoła filmowa.

Józef Krakowski ((pierwszy z lewej) na planie filmu "Nóż w wodzie", Filmoteka Narodowa

Filmem zaraził mnie Andrzej Munk, który był zaprzyjaźniony z ojcem i całą naszą rodziną. Kiedy zabierano mnie na spacery do Lasku Bielańskiego, a ja bez przerwy gadałem, to Andrzej kładł mi palec na usta i mówił, abym powiedział to wszystko jednym słowem. W ten sposób uczył mnie nie tylko pewnej ascezy, ale również estetyki ironii. To we mnie pozostało, a ironia przekradła się również do moich książek.

Z perspektywy lat lepiej rozumiem, dlaczego ciągnęło mnie do filmu. Kiedy wprowadzono religię do szkół, zaczęto nas, nie biorących udziału w zajęciach,  szykanować. Będąc na planie filmowym u Munka (”Zezowate szczęście”) oraz Nasfetera (”Małe dramaty”), zwróciłem uwagę na to, że reżyser tworzy własny model świata. Pomyślałem wtedy, że dobrze by było stworzyć taki własny świat, w którym by mi nikt nie dokuczał, szczególnie że byłem rudy, mały i na dodatek Żyd(śmiech). W tym świecie panowałoby dobro.

 Chciał Pan w gruncie rzeczy reżyserować swoje życie, by mieć na nie wpływ…

Tak, chciałem mieć na nie wpływ.

Studia to bardzo ważny okres w życiu młodego człowieka zetknął się Pan z wieloma indywidualnościami. Kto w tamtym czasie był Pana mistrzem?

To się właściwie zmieniało. Na pierwszym roku był Jerzy Passendorfer, który nas szybko zagnał do pisania scenariuszy, bo już wtedy miał zamiar kręcić film o Janosiku. Podobno sporo naszych pomysłów weszło potem do tego filmu.

Na drugim roku naszym opiekunem był Stanisław Różewicz, na trzecim – Andrzej  Wajda, a na czwartym Janusz Morgenstern. Każdy przynosił ze sobą bagaż swoich doświadczeń, przeżyć i snów. Wajda, u którego odbyłem staż asystencki przy ”Popiołach”, był cudowny. Dzięki niemu wiedzieliśmy na przykład jak wywieść w pole cenzurę.

Już na początku studiów Stanisław Wohl polecił nam napisać na kartkach, jakie kino chcemy tworzyć za dziesięć lat. To miało być nasze credo artystyczne. Dokładnie pamiętam, co wówczas napisałem, a mianowicie, że fascynuje mnie los człowieka postawionego wobec wyborów, z których żaden nie jest dobry. Kiedy teraz patrzę w pewnej perspektywie na moje filmy, dostrzegam w nich tę myśl, którą wówczas zapisałem.

Wojciech Jerzy Has i Józef Krakowski podczas kręcenia "Lalki", fot. Filmoteka Narodowa

Kiedy ukończył Pan szkołę filmową, otrzymał stypendium do USA, ale ten wyjazd okazał się bardzo brzemienny. Kiedy bowiem już Pan znalazł się w Stanach – był rok 1968 – okazało  się, że odebrano Panu obywatelstwo i możliwość powrotu do Polski. Jak wyglądało Pańskie życie w tym momencie, gdy trzeba było zacząć wszystko od nowa?

Miałem wprawdzie w Stanach przyjaciół, m.in. Romka Polańskiego, który mi bardzo pomógł. I to w sposób bardzo mądry. Wszystko to jednak było rozciągnięte w czasie i trwało parę lat. Roman nie uległ namowom mojego ojca, który chciał, abym pracował z Polańskim, wiedząc, że taka zależność nie skończyłaby się niczym dobrym. Obiecał mi natomiast, że kiedy zacznę robić swój pierwszy niezależny film, wówczas przedstawi mnie szefom studiów filmowych. I tak się stało.

W tym czasie znalazła się ze mną na emigracji moja młodsza siostra, wtedy tuż przed maturą. Musiałem więc zacząć pracować, aby utrzymać ją, a wspomóc także ojca, który znalazł się bez pieniędzy we Frankfurcie. Miałem co prawda w Los Angeles rodzinę ze strony ojca, ale oni stosunkowo szybko umyli ręce. Myśmy byli już innymi emigrantami niż oni: lepiej wykształceni, wiedzieliśmy więcej o świecie, szybko nauczyliśmy się języka (zwłaszcza siostra). Kuzyn pomógł mi załatwić pracę w fabryce produkującej półki, znacznie oddalonej od miasta. Komunikacja była bardzo zła, więc nie mając samochodu musiałem liczyć na to, że podwiezie mnie właściciel. W rezultacie często sypałem na… półce w fabryce. Ale gdy się ma – jak ja wówczas – dwadzieścia jeden lat, jest się niezniszczalnym i najmądrzejszym.

Kiedy więc robiąc dobrą minę do złej gdy, naprawiłem zepsutą prasę hydrauliczną, awansowałem do roli kierowcy dużej ciężarówki. Było to duże wyzwanie, bo na początku nie miałem żadnego doświadczenia. Po opuszczeniu terenu fabryki, kiedy znikłem z pola widzenia szefa, zadzwoniłem do Marka Hłaski, który mieszkał wówczas w Hollywood i sporo drinkował. Upłynęło trochę czasu, zanim zrozumiałem jego instrukcje. Prowadziłem ciężarówkę przez trzy miesiące i nie zdarzył mi się żaden wypadek, nie dostałem żadnego mandatu. Bardzo się wtedy pociłem, ale funkcjonowałem (śmiech).

Na szczęście zmagał się Pan z tą materią dość krótko. Co było dalej?

W Los Angeles spotkałem dwóch ludzi, których poznałem w Warszawie: Henryka Warsa i Bronisława Kapera. Ojciec znał Warsa jeszcze z Armii Andresa, więc namówił mnie na spotkanie z nim. Okazał się bardzo serdeczny, ale niestety nie był w stanie mi pomóc. Skierował mnie do Bronka Kapera, który był wówczas jednym z szefów Akademii Filmowej i miał rozliczne znajomości. Ten jednak odmówił mi pomocy. Minęło sporo lat i stosunki między nami uległy poprawie, a nawet zawiązała się przyjaźń, ale na początku tak to wyglądało. Polański był w tym czasie w Londynie, a Krzysztof Komeda już nie żył.

Traf chciał, że na występy do Los Angeles przyjechała Ida Kamińska i kiedy poszedłem się z nią przywitać, zostałem przedstawiony siwemu, dystyngowanemu panu, mówiącemu piękną polszczyzną, którym okazał się wybitny przedwojenny reżyser – Józef Lejtes. Zaopiekował się mną i poznał z innymi reżyserami. Poza tym dopingował mnie do nauki i mimo zmęczenia, mobilizowałem się. W pewnym momencie dostałem się do Amerykańskiego Instytutu Filmowego, który – o czym mało kto wie – został zorganizowany przez prof. Stanisława Wohla, któremu trzy miesiące przed otwarciem uczelni skończyła się wiza, więc wrócił do Polski. Ściągnięto wtedy Franka Daniela z czeskiej szkoły filmowej i powstanie uczelni przypisano Czechom.

A. Krakowski, Łódź 4 Kultur

Jak wyglądały studia w Amerykańskim Instytucie Filmowym? Kto Pana Uczył? Podobno wśród wykładowców był także sam Alfred Hitchcock?

Spotkania z Hitchcockiem wyróżniały się spośród pozostałych zajęć. Milos Forman i John Cassavetes  unikali pomieszczeń, a ponieważ szkołę otaczał olbrzymi ogród, w nim odbywaliśmy zajęcia, siedząc pod drzewami. Hitchcock – przeciwnie, zdecydowanie wolał zamknięte pomieszczenia, a w dodatku zakazywał otwierania okiem albo drzwi balkonowych. Panowała absolutna cisza. Sam reżyser ubrany był zawsze w garnitur, do którego nosił krawat. Siadywał w wielkim fotelu i patrzył na nas bardzo przenikliwie i poważnie, podczas gdy myśmy truchleli. Co więcej, z szacunku dla niego ubieraliśmy się również lepiej niż zwykle, za wyjątkiem Davida Lyncha, który wszystko robił na opak. Na zajęcia z Hitchcockiem ubierał jeansy i słomkowy kapelusz i mistrz zawsze patrzył tylko na niego. Z kolei na zajęcia do  Cassavetesa i Formana przychodził ubrany w garnitur i znowu przyciągał wzrok.

Hitchcock zazwyczaj przynosił nam sceny, pochodzące głównie z jego programu telewizyjnego i przy okazji dawał świetne lekcje. Jedną z takim scen przygotowywał mój kolega Mike Murphy, który wszystko dokładnie poustawiał. Kiedy Hitchcock zapytał go, gdzie ustawi kamerę, wybrał miejsce twierdząc, że stamtąd będzie najlepiej widać. Na to mistrz bardzo się zdenerwował, nakrzyczał na Mike`a i wyrzucając mu, że nie ma żadnej wizji, kazał mu opuścić salę. W taki oto gwałtowny sposób nauczył nas, że filmu nie robi się dlatego, że coś dobrze widać. Reżyser musi dokonać wyboru i wiedzieć, czego chce. Mimo gwałtownego charakteru, miał zawsze na swoich zajęciach komplet słuchaczy. 

Pański wyjazd do Stanów, ze względu na jego okoliczności, przywiódł mi na myśl historię biblijnego Józefa, którego bracia sprzedali do Egiptu. Gdyby nie Pan, te książki, w których zawarł Pan historie Polaków – pionierów przemysłu filmowego, a także artystów, nie powstałyby. W którym momencie doszedł Pan do wniosku, że powinna powstać książka przybliżająca sylwetki ludzi o polskim rodowodzie, którzy stworzyli Hollywood?

Na początku przeżywaliśmy gniew, ból i mówiliśmy już tylko po angielsku, próbując odciąć się od polskich korzeni. Widzieliśmy przy tym domy Warsa i Lejtesa, gdzie pielęgnowało się język polski i czuło się dumę z faktu bycia Polakami. Zrozumiałem po pewnym czasie, że od tego nie można uciec. Nie ma łatwych emigracji. Moja siostra została programistką i świetnie sobie dawała radę, ja jednak byłem skazany na język, na inną mentalność i kulturę i było mi bardzo ciężko.

Bezpośrednią iskrą, która sprawiła, że podjąłem się napisania książek, był przyjazd Maćka Putowskiego – scenografa, który na polecenie Muzeum Kinematografii szukał w Stanach eksponatów na wystawę na stulecie kinematografii. Zapytał mnie o filmowców amerykańskich o polskich korzeniach. Kiedy zasypałem go nazwiskami, złapał się za głowę i stwierdził, że trzeba by zrobić o tym osobną wystawę. Ekspozycja ostatecznie nie powstała, ale zacząłem dojrzewać do napisania książki. Kiedy zacząłem szperać w poszukiwaniu informacji, zrozumiałem, że sam nie zdawałem sobie sprawy, jak wielka jest to skala.

Niektórych bohaterów swoich książek poznał Pan osobiście. Jacy byli prywatnie?

Niektórych rzeczywiście poznałem osobiście. Jacy byli? Każdy był inny, ale wszyscy mieli pasje kolekcjonerskie i konkurowali ze sobą o to, kto ma lepsze obrazy. Potrafili być uszczypliwi w stosunku do siebie, np. Billy Wilder dokuczał Otto Premingerowi, że nie kupuje obrazów, tylko nazwiska. Dla Wildera, który tryskał humorem, życie było jednym wielkim gagiem. Mieli też dla siebie dużo ciepła i pomagali sobie, gdy była taka potrzeba.

O niektórych bohaterach dowiadywałem się w niezwykłych okolicznościach. Tak było z Markiem M. Dintenfassem, który powinien był znaleźć się w pierwszym tomie – jako prawdziwy pionier, ale do materiałów o nim dotarłem znacznie później. Niezwykły człowiek, którego poznawanie sprawiło mi wiele satysfakcji, mimo że nie było osobiste. Tacy jak on i jemu podobni stworzyli pewną wizję świata i my dzisiaj żyjemy w ich snach.

Jest Pan nie tylko historykiem kina – odkrywcą jego polskich korzeni, ale także wykładowcą, scenarzystą i reżyserem. Pańska twórczość jest, niestety, w Polsce mało znana. Proszę wobec tego przybliżyć naszym czytelnikom problematykę Pańskich filmów.

Zawsze powtarzam, że jestem w Polsce najlepiej utrzymanym sekretem (śmiech).  Nie jestem ”tylko” filmowcem i nie znoszę szufladkowania. W gruncie rzeczy jestem humanistą: piszę, robię filmy, rysuję karykatury… Wszystko się u mnie zaczyna od idei, która sama sobie znajduje ujście. Czasami w formie książki, a kiedy indziej – filmu lub sztuki. Muszę też odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego chcę opowiedzieć tę właśnie historię. Zazwyczaj moje pobudki są głęboko humanistyczne: nie chcę, aby ktoś doświadczył czegoś, przed czym  pragnę go w pewien sposób przestrzec.

Filmem, który bardzo cenię i lubię, jest mój ostatni obraz – ”W poszukiwaniu Palladyna” (2009). Zrobiłem go z dwóch powodów. Po pierwsze, kiedy w czasie choroby żony znalazłem się w nowym otoczeniu nieznanych mi ludzi, doświadczyłem wiele serdeczności i opieki, za które chciałem swoim filmem podziękować. Po drugie, zauważyłem, że młodzi ludzie są wiecznie roznarzekani, a przy tym niecierpliwi i chętnie idą na gotowe. Zacząłem się zastanawiać, dlaczego tacy są – co myśmy im takiego przekazali. My, to znaczy pokolenie lat sześćdziesiątych – dzieci-kwiaty, które były narcyzami interesującymi się wyłącznie sobą i które rozbiły naturalną strukturę rodziny. Nikt młodemu pokoleniu nie powiedział: ”Przepraszam, to ja zawiniłem” i ja poprzez ten film chciałem to zrobić.

 Czym się Pan aktualnie zajmuje? Czy powstanie trzeci tom Pańskiej historii Hollywood?

Jestem w trakcie pisania. Dodam, że cały ten cykl książek będzie miał swoją wersję filmową. Każdemu z moich bohaterów poświęcę jeden odcinek serii filmów dokumentalnych. Zgromadziłem materiał na pięć książek – ponad pięćdziesiąt postaci i chciałbym wykorzystać zarówno materiały archiwalne, jak też inscenizacje i fotoanimacje. Zamierzam rozbudować ścieżkę dźwiękową i nagrać komentarz w siedmiu językach, co pozwoli mi dotrzeć do widzów na całym świecie. Ponadto planuję nakręcić film fabularny o Krzysztofie Komedzie, ponieważ do tej pory nikt nie powiedział prawdy o jego życiu. Znaliśmy się już w czasach dzieciństwa i przyjaźnili; byłem świadkiem jego wypadku i opiekowałem się wraz z innymi podczas jego pobytu w szpitalu. Czas odkłamać wszystkie powstałe wokół jego osoby mity.

Interesujące plany. Pozostaje mieć nadzieję, że zobaczymy te filmy w Polsce. Dziękuję za rozmowę.

Recenzję książki można znaleźć pod tym linkiem

Wywiad ukazał się 17 czerwca 2016 r. na portalu Kulturaonline.

poniedziałek, 29 maja 2023

63. Krakowski Festiwal Filmowy

Od 28 maja do 4 czerwca 2023 r. potrwa  63. Krakowski Festiwal Filmowy. To dobry moment żeby dokładnie zapoznać się z programem i zaplanować własny kalendarz projekcji. Oto kilka cieszących się zawsze ogromną popularnością pokazów filmów pozakonkursowych, zebranych w tematyczne sekcje.


Laboratoria, szpitale, koncerty rockowe, murale pokryte graffiti, morskie głębiny i mroczne historie nadużyć władzy. W cyklu “Fokus na Hiszpanię” zobaczycie zupełnie nowe, niezwykle różnorodne i prawie zupełnie nieznane oblicza tej słonecznej, bardzo popularnej wakacyjnej destynacji.

Fabularne filmy hiszpańskie są znane i lubiane przez polskich widzów. Rzadko jednak sięgamy po tamtejsze dokumenty, które pokazują unikatowe i mniej znane oblicza tego niezwykle zróżnicowanego kraju. W programie Fokusa na Hiszpanię staraliśmy się uchwycić tę różnorodność, stąd obok ostatniego dzieła mistrza Carlosa Saury, mocna produkcja o torturach baskijskich kobiet, a także opowieść o zawodnikach freedivingu, portret rockowego muzyka oraz podnosząca na duchu historia silnej kobiety z uporem pragnącej osiągnąć wymarzony cel. – komentuje Barbara Orlicz-Szczypuła, dyrektorka biura programowego Krakowskiego Festiwalu Filmowego.

Ściany mogą mówić, reż. Carlos Saura

Ikony polskiej sztuki wizualnej: Natalia LL, Witold-K i  Łódź Kaliska; polski Stan Lee, który odkrył Andrzeja Sapkowskiego;  krakowskie legendy kina: Wojciech Jerzy Has, Mieczysław Jahoda i Jerzy Kucia, a także zakamarki i tajemnice Narodowego Starego Teatru. To tegoroczni bohaterowie i bohaterki Panoramy polskiego dokumentu na Krakowskim Festiwalu Filmowym.

Tegoroczna panorama jest jednoznacznie artystyczna, nie znalazło się w niej miejsca na inne obszary ludzkiej aktywności. Te tytuły mogłyby być ozdobą każdego konkursu filmów o sztuce. Może taki konkurs powinien się pojawić na naszym festiwalu? – komentuje Krzysztof Gierat, dyrektor Krakowskiego Festiwalu Filmowego.

Domówka na 63. Krakowskim Festiwalu Filmowym tylko na KFF VOD

Fajnie obejrzeć sobie nowego Siergieja Łoźnicę albo konkursowe dokumenty o terrorystach czy współczesnej Białorusi, ale bądźmy szczerzy – czy zawsze mamy na to energię?

Czasem marzymy po prostu o rozłożeniu się na kanapie i włączeniu czegoś mniej angażującego albo o zaproszeniu znajomych na wspólne oglądanie filmów, które po prostu pozwolą się na chwilę oderwać od rzeczywistości.

Właśnie takie dokumenty będzie można zobaczyć już od 2 czerwca online tylko na platformie KFF VOD w ramach Domówki. Kuratorem tegorocznej sekcji jest TYPOWY JĘDRZEJ - student filmoznawstwa.

Raz, dwa, trzy… szukam!

Nie było łatwo, ale znaleźliśmy! Siedem znakomitych filmów dla małych, nieco starszych i nastoletnich widzów. Wśród wybranych tytułów w sekcji Kids&Youth. Kino dla młodych znalazły się dwie pełnometrażowe animacje, fabuła oraz świetne europejskie dokumenty.

W tym roku postanowiliśmy zabrać młodych widzów na poszukiwania. Na szczęście w sekcji Kids&Youth. Kino dla młodych każdy znajdzie coś dla siebie. Nie zabraknie animacji dla najmłodszych, nagradzanej europejskiej fabuły, ale i dokumentów dla młodzieży. Ku naszej radości te ostatnie cieszą się coraz większym zainteresowaniem zarówno wśród młodych widzów, jak i reżyserów oraz producentów. – komentuje Magdalena Walo, kuratorka sekcji dziecięcej Krakowskiego Festiwalu Filmowego.

63. Krakowski Festiwal Filmowy odbędzie się w krakowskich kinach od 28 maja do 4 czerwca oraz online w całej Polsce w dniach od 2 do 18 czerwca 2023 roku. 

informacja prasowa

piątek, 3 listopada 2017

Zbigniew Cybulski: Wieczny wędrowiec

Pamiętamy Go z wielu filmów, a jego postać obrosła legendą. Mimo upływu lat jawi się jako żywy i nietuzinkowy człowiek. A jakim zapamiętali Go znajomi i przyjaciele?

Zbigniew Cybulski,  Muzeum Kinematografii w Łodzi

Wyróżniająca się osobowość

Sylwester Chęciński poznał Zbyszka Cybulskiego w dzierżoniowskim gimnazjum, gdzie prowadził drużynę harcerską i był w szkole wyróżniającą się postacią.
Był autorem mnóstwa inicjatyw, działał na terenie szkoły, drużyny, klubu sportowego, kółka dramatycznego. (…) Znajomość z nim była formą nobilitacji, uchodziła za wyróżnienie, wprowadzenie do ”towarzystwa”.
Jednocześnie podkreśla jego bezinteresowność i szlachetność, której doświadczył podczas wspólnych studiów w szkole filmowej.
(…) graliśmy w jednym z filmów, on – główną rolę, ja – podrzędną, on otrzymał 150 złotych dniówki, ja – nic. Swój zarobek dzielił na połowę, utrzymywał mnie, i to było dlań tak oczywiste, że prawdopodobnie zdziwiłby się, gdyby ktokolwiek zwróciłby mu na to uwagę.

Zbyszek Cybulski jako Staszek w Pociągu Jerzego Kawalerowicza

Kochał ludzi

Wiesława Czapińska – krytyk filmowy i scenarzystka wspomina Zbyszka z czasów gimnazjum, kiedy to w 1947 roku zajął pierwsze miejsce na konkursie recytatorskim, prezentując w poruszający sposób ”Czerwone maki pod Monte Casino”. W tych czasach nikt nie mówił takich wierszy i w taki sposób. Śledziła karierę Zbyszka i utrzymywała z nim kontakty. Mimo zdobytej sławy, nie zmienił się:
Kochał ludzi. Był zawsze taki sam. Nie przywiązywał wagi do marki samochodu. Nie kupował antyków, niczego nie kolekcjonował. Wielu Jego kolegów zmieniło i siebie, i tryb życia. Tylko nie On. Jemu pojęcie zarówno małej, jak i dużej stabilizacji, było najzupełniej obce.


Porywał entuzjazmem i był życiowo niezaradny

Najbliższy przyjaciel Zbyszka Cybulskiego – Bogumił Kobiela – wspomina, że powstanie Teatrzyku Bim-Bom wzięło się z rozczarowania pracą w zawodowym teatrze.
Powstanie ”Bim-Bomu”, jego bujny żywot – to stanowiło w głównej mierze zasługę Zbyszka. Był nie tylko pełnym inwencji i pomysłów kierownikiem artystycznym, ale również, co mogło być zaskoczeniem dla wielu, wspaniałym organizatorem. (…) pracował bez wytchnienia. Ślęczał na próbach, kleił dekoracje, to znów pędził do ciotki po jakiś rekwizyt. Porywał nas swoim entuzjazmem. (…) Krzątanina wokół codziennych, bytowych spraw była mu najzupełniej obca. Przez dłuższy czas nie miał mieszkania, pół życia spędzał w pociągach, nie płacił żadnych składek, nie gromadził niczego wiecznie się spóźniał. Martwił się z tego powodu ogromnie.

Zbyszek Cybulski jako Alfons van Worden w filmie Rękopis znaleziony w Saragossie w reż. J. Hasa


Prowokator i nonkonformista

Nieżyjący już aktor Zdzisław Maklakiewicz wspomina Cybulskiego jako świadomego prowokatora, który za wszelką cenę unika rutyny, zarówno w zawodzie, jak i w życiu:
Wszystko, co robił, cały jego styl pracy i styl życia był świadomą prowokacją, zaprzeczeniem zawodowego i życiowego konformizmu. Grając z nim zrozumiałem, że aktor może, a nawet często powinien ingerować w tekst, zgłaszać i forsować własne propozycje i rozstrzygnięcia, brać czynny udział w kształtowaniu filmowego spektaklu, słowem – musi być twórczym artystą.

Potwór opętany pracą

Tadeusz Konwicki, zmarły przed dwoma laty pisarz i reżyser, wspomina Zbyszka jako opętanego pracą podczas realizacji filmu ”Salto”:
O świcie jechaliśmy na odległy plan – a Zbyszek bardzo nie lubił wcześnie wstawać. Ulegał perswazjom jedynie ulubionych kierowników zdjęć. Wreszcie pojawiał się owinięty po czubek nosa w swoją baranicę, pełen urazów, narzekań, gniewów, pretensji i ciężko padał na tylne siedzenie samochodu. Przez większą część drogi dochodziły stamtąd groźne pomruki, sapania, a także straszliwe obelgi, kierowane m.in. w moją stronę. Wreszcie potwór uspokajał się, cichnął. Wtedy nie odwracając się mówiłem, jak gdyby nigdy nic np.: ”Dobrze by było, gdybyś w tym, a tym miejscu zrobił to i to…” Jeszcze nie skończyłem, a z tyły już grzmiało radosne: ”Geniusz, Napoleon!!!” Znaczyło to, że trafiłem w wyobraźnię Zbyszka, że w tym momencie zaczynał pracować.

Do widzenia, do jutra  J. Morgensterna

Ludzki i bliski

Zbigniew Hübner, który sprowadził Zbyszka Cybulskiego do Teatru Wybrzeże, gdzie był w latach 60. kierownikiem artystycznym, tak Go wspomina:
Mówić o Zbyszku-aktorze, to mówić o Zbyszku-człowieku. W każdej Jego roli na scenie czy na ekranie, fascynowała szczerość i odwaga mówienia wprost, od siebie. Każda rola odkrywała Jego osobowość, przynajmniej jedną z cech Jego osobowości. (…) była to osobowość nieprzeciętna, wybitna. (…) Był kimś. Kimś, kto dzieli się z nami własnymi myślami, troskami, kto mówi nie tyle o swoich sukcesach, co o lękach, słabościach, o swojej śmieszności… I dlatego był tak ludzki i bliski.

Wszechstronny i inspirujący

Wojciech Jerzy Has, wspominając udział Zbigniewa Cybulskiego w filmie ”Pamiętnik znaleziony w Saragossie”, podkreśla, jak bardzo był profesjonalny:
(…) musiał jeździć konno i walczyć na białą broń. Okazało się – nigdy o tym nie wspominał – że żadna z owych dyscyplin nie jest mu obca. Zawód aktora traktował jak zabawę, uważał jednak, że musi być do niej wszechstronnie przygotowany. Zaskakiwał mnie mnogością propozycji (nie rozwiązań). W większości przypadków były one nie do przyjęcia, ale ferment, jaki wprowadzał, działał inspirująco, ożywczo.

Zbyszek, Fototeka

Wieczny wędrowiec

Kazimierz Kutz zwraca uwagę na charakterystyczne szczegóły garderoby Zbyszka, na jego nieodłączne rekwizyty: okulary, chlebach, ”pionierki”.
Jego przyciemnione okulary są szczegółem krystalicznym. Zbyszek nosił okulary, bo bardzo źle widział. Ale za ciemnymi szkłami chował oczy. (…) Chodził w ”pionierkach”. Innych butów nie uznawał, z ”pionierkami” nie rozstawał się prawie nigdy. Nie posiadał też drugiej pary. Lubił przywiązywać się do jednej rzeczy i nosić ją do całkowitego rozpadu. (…) Dla człowieka, którego całe życie gnało, który źle widział, miał temperament domokrążcy, a wskakiwaniem trudnił się niemal zawodowo  – ”pionierki” były butami idealnymi. Tę samą rolę w jego tułaczkach odgrywały inne części garderoby. Spodnie, koszula polo, skórzana marynarka. (…) to był kostium na użytek współczesnego wędrowca.

Jedyną rzeczą, którą miał do ręki, był ten jego słynny chlebaczek. Nie rozstawał się z nim nigdy poza domem. Woził w nim swoje skarby, świętości, relikwie – czy jak to nazwać. Ten wojskowy chlebaczek odegrał ważną rolę w jego życiu i w chwili jego śmierci. Być może był ostatnim materialnym łącznikiem pomiędzy tamtym, o którym nie mamy pojęcia, a tą chwilą o godzinie 4.20 dnia 8 stycznia na dworcu we Wrocławiu. (…) Do stałych ”relikwii” w chlebaczku należała książeczka do nabożeństwa i świecidełko z Matką Boską z Lourdes. Pierwsze otrzymał od matki, drugie od ojca. To były relikwie rodzinne na drogę. (…) w ostatnich sekundach życia zdjął go z pleców, podał i dopiero skoczył nie trafiając na stopień. Wpadł pod pociąg już bez tych swoich świętości, bez swego woreczka pielgrzyma pełnego ”kamyków”  od ludzi, których nosił w sercu i kochał ponad własne życie.

fragmenty filmów ze Zbyszkiem

Mozart – "Requiem" w Narodowym Forum Muzyki /zapowiedź/

6 listopada o 19.00 w Narodowym Forum Muzyki angielski dyrygent Jonathan Nott, uznawany za wybitnego interpretatora muzyki współczesnej, pod...

Popularne posty