Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Festiwalu Wratislavia Cantans, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Festiwalu Wratislavia Cantans, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 września 2023

Wydarzenia w Muzeum Narodowym we Wrocławiu i oddziałach 12–17.09.2023

 Kolekcja polskiej sztuki współczesnej Muzeum Narodowego we Wrocławiu liczy ponad 20 tysięcy eksponatów, ale muzealne sale mają swoje wystawiennicze limity, dlatego w cyklu #dziełomiesiąca prezentowane są wybrane prace nieeksponowana na co dzień na wystawie stałej. We wrześniu w Pawilonie Czterech Kopuł będzie można obejrzeć serię szkiców Jana Sawki do niezrealizowanego malarsko-świetlnego spektaklu „Mesjasz”, który miał być integralną częścią Międzynarodowego Festiwalu Oratoryjno-Kantatowego Wratislavia Cantans w 1992 roku. Na 49 kartach i 15 modelach ten znakomity artysta stworzył propozycje iluminacji najważniejszych budowli publicznych Wrocławia.

Jan Sawka, Mesjasz, 1992, fot. W. Rogowicz 


#dziełomiesiąca
Jan Sawka, szkice do projektu plastycznego „Mesjasz” w ramach
festiwalu „Wratislavia Cantans”, 1992
5 września – 7 pażdziernika 2023

Seria szkiców Jana Sawki do niezrealizowanego malarsko-świetlnego spektaklu „Mesjasz”, który
Cantans w 1992 roku, to dzieło miesiąca prezentowane we wrześniu w Pawilonie Czterech Kopuł.
Na 49 kartach i 15 modelach ten znakomity artysta stworzył propozycje iluminacji najważniejszych
budowli publicznych Wrocławia, m.in. kościołów św. Wojciecha i NMP na Piasku, Ratusza, Gmachu
Głównego Uniwersytetu Wrocławskiego czy Muzeum Narodowego we Wrocławiu.
„Informujemy melomanów, zwłaszcza wrocławskich, że z urlopów należy powrócić przed
6 września….” – tak troskliwie nawoływała lokalna prasa w 1992 r. 6 września we Wrocławiu
rozpoczęła się 27. edycja Międzynarodowego Festiwalu Oratoryjno-Kantatowego Wratislavia
Cantans. 
Muzyczne święto nad Odrą rozpoczęły i stosownie zwieńczyły dwa wykonania
najsłynniejszego dzieła G.F. Händla „Mesjasz. Organizatorzy chcieli w ten sposób uczcić 250-lecie
prawykonania tego oratorium pod dyrekcją samego kompozytora w Dublinie.
Program festiwalu obfitował w wiele wyjątkowych muzycznych wydarzeń. Zabrakło w nim jednak
plenerowej instalacji plastyczno-muzycznej, którą specjalnie na tę okazję skrupulatnie i z rozmachem
zaprojektował Jan Sawka – malarz, grafik, scenograf i architekt, który od 1977 r. mieszkał na stałe
w Stanach Zjednoczonych, lecz swoje projekty realizował na całym świecie.
Z Wrocławiem artysta był związany już studiów i pierwszych praktyk, kiedy jako swoisty rzecznik
polskiej kontrkultury przez wiele lat był odpowiedzialny za oprawę graficzną m.in.
Międzynarodowego Studenckiego Festiwalu Teatru Otwartego czy festiwalu Jazz nad Odrą – i to
właśnie jazzowe projekty z lat 70. są jednymi z najbardziej charakterystycznych i rozpoznawalnych
prac artysty. Działania opozycyjne Sawki w grupie wrocławskich artystów (J.J. Aleksiun,
J. Czerniawski, E. Get-Stankiewicz), których prace zaprezentowano na wystawie „Czterech”
w Muzeum Plakatu w Wilanowie w 1976 r., doprowadziły ostatecznie do wydalenia go z kraju,
z którym jednak nigdy się nie rozstał. Realizował i dostarczał swoje projekty korespondencyjnie,
a kiedy w końcu przyjechał do Polski, prezentował w wielu miastach swoje prace na wystawach pod
wspólną nazwą „The Returns (Powroty)”.
Na festiwal Wratislawia Cantans artysta rozrysował na 49 kartach propozycję iluminacji ważniejszych
budowli publicznych, które miały towarzyszyć händlowskiej edycji Wratislavia Cantans. W szkicach
artysta zawarł przemyślane wizualizacje, wstępnie zaprojektowane konstrukcje, rozwiązania
technologiczne, widoki z lotu ptaka, rzuty boczne budynków oraz wykazy potrzebnych sprzętów czy
przeliczenie obsługi oświetlenia. Do projektu „Mesjasz” Sawka dołączył także niewielkie, opracowane
z dwóch stron, modele sztandarów, które docelowo miały wypełnić przestrzeń południowej strony
Rynku między Sukiennicami a pomnikiem Aleksandra Fredry. Artysta zaplanował w tej przestrzeni 15 płacht podwieszonych po łuku, jedna za drugą, na delikatnych konstrukcjach, eksponowanych zmieniającymi się
układami świateł.

Po koncercie inauguracyjnym w katedrze św. Marii Magdaleny, a dokładnie po zakończeniu
oratorium, na fasadzie kościoła miał rozjarzyć się mieniącymi kolorami symboliczny „Mesjasz”
o wysokości 6 metrów i rozpiętości skrzydeł 3 metry. Sawka chciał, by przez cały czas trwania
festiwalu postać ta rozświetlała się po zmroku i pulsowała fluorescencyjnymi kolorami, którymi
pokryte było całe płótno.
Po świetlnej uwerturze w mieście miały rozpocząć się projekcje na budynkach, które artysta wybrał
ze względu na znakomitą ekspozycję i wyjątkową prezencję. Miał być wśród nich kościół
św. Wojciecha, kościół NMP na Piasku, Ratusz, Gmach Główny Uniwersytetu Wrocławskiego czy
Muzeum Narodowe we Wrocławiu, dla których stworzył stosowne szkice.
Na fasadzie budynku Muzeum Narodowego miała zostać wyświetlona iluminacja z motywem oczu.
W ten sposób Sawka chciał szczególnie wyeksponować miejsce wystawy prac swoich oraz Eugeniusza
Geta-Stankiewicza i Anny Skibskiej, a także miejsce koncertu uświetniającego wernisaż, który był
zorganizowany w ramach festiwalu. Finalnie na tej wystawie zaprezentowano także wszystkie rysunki
przygotowawcze do projektu „Mesjasz”, który nie doszedł do skutku, ponieważ niemal w ostatniej
chwili wycofał się jego sponsor.

Justyna Chojnacka
Dział Grafiki i Rysunku Współczesnego Muzeum Narodowego we Wrocławiu

Animacje szkiców: https://mnwr.pl/w-bialych-rekawiczkach-jan-sawka/
Prezentację z cyklu #dziełomiesiąca dopełni w dniu 24 września o g. 16:00 wykład Justyny Chojnackiej pt. „Jan Sawka. Architekt spektakli multimedialnych”. Prelegentka przyjrzy się innym, pokrewnym w charakterze, realizacjom tego znakomitego artysty. Przeanalizowana zostanie propozycja Sawki na rozświetlenie wrocławskich budynków w ramach Międzynarodowego Festiwalu Oratoryjno-Kantatowego Wratislavia Cantans w 1992 roku, a także zaprezentowane projekty zrealizowane później w Tokio, Houston, Teksasie czy ukończony tuż przed śmiercią spektakl multimedialny „Voyage”.
Z kolei 20 września o g. 12:00 Iwona Gołaj poprowadzi warsztaty dla dorosłych, którego uczestnicy, inspirując się pomysłami Jana Sawki, stworzą własne projekty dekoracji gmachu Pawilonu Czterech
Kopuł.

Muzeum Narodowe we Wrocławiu


16.09, g. 12:00

Pałace Wrocławia – wykład Anny Zwiech w ramach cyklu „Mój Śląsk. Fascynacje”. Wydarzenie towarzyszące Europejskim Dniom Dziedzictwa

Będzie to opowieść o dawnych budowlach pałacowych istniejących we współczesnej przestrzeni architektonicznej Wrocławia, które w przeszłości pełniły funkcję reprezentacyjno-mieszkalną, obecnie zaś wiele z nich mieści muzea, biblioteki, hotele czy służy jako siedziby instytucji.

Wstęp wolny

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu, s. 116


16.09, g. 15:00

Ciekawostki muzealne: „Śladami Piastów śląskich” [PJM] – oprowadzanie dla dzieci i dorosłych (Głuchych) z tłumaczeniem na polski język migowy. Prowadzenie: Sławomir Ortyl, tłumaczenie PJM: Elżbieta Resler

Uczestnicy spotkania obejrzą wizerunki władców i książąt z dynastii Piastów z „Pocztu królów Polski” Jana Matejki oraz poznają kilka ciekawostek z życia artysty. Omówione zostaną: drzewo genealogiczne książąt wrocławskich, detale na sarkofagach Henryka II Pobożnego i Henryka IV Probusa oraz zagadkowe losy ich szczątków, legenda o św. Jadwidze śląskiej, kultura rycerska i wreszcie obraz, na którym… zamalowano księcia.

Bilety w cenie 3 zł

Zapisy: edukacja@mnwr.pl, 71 372 51 48

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu


16.09, g. 16:00

Szlakiem paradoksów przez wystawy stałe – spotkanie dla osób 60+ w ramach obchodów Wrocławskich Dni Seniora, prowadzanie: Grzegorz Wojturski

Spacer tematyczny po wystawach stałych Muzeum Narodowego we Wrocławiu będzie okazją do poznania historii zawierających nieoczywiste perypetie bohaterów i zaskakujące finały. Na pozór sprzeczne emocje i decyzje postaci przedstawionych w opowieściach z kart Biblii, historii świata lub mitologii są świadectwem różnorodności ludzkich charakterów i postaw; są też przestrogą przed stereotypowym, powierzchownym myśleniem o takich wartościach jak miłość, nienawiść, śmierć, poświęcenie czy doświadczanie satysfakcji życiowej.

Wstęp wolny

Zapisy: edukacja@mnwr.pl, 71 372 51 48

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu


17.09, g. 12:00

Jak dawniej bywało, czyli o przemianach obyczajów – wykład Jadwigi Jasińskiej-Sadury w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa

Spotkanie poświęcone zmianom w obrębie różnych dziedzin: wychowania dzieci, podejścia do rodziny, relacji żona–mąż, rozrywek, mody, tradycji czy przesądów – zilustrowane dziełami sztuki i fotografiami.

Wstęp wolny

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu, s. 116

List powitalny z okazji przybycia do Książa pary książęcej: Hansa Heinricha XV Hochberga 
księcia von Pless i Mary (Daisy) von Pless, fot. B. Lekarczyk-Cisek

Muzeum Etnograficzne

16.09, g. 17:00

„Chłopki. Opowieść o naszych babkach” – spotkanie z autorką książki Joanną Kuciel-Frydryszak. Wydarzenie w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa

Chłopki, wieśniaczki, włościanki. Dziewczynki, które marzą o szkole, ale muszą pomagać w polu, więc chodzą do niej tylko zimą; dziewczęta na wydaniu, które modlą się, by nie wyjść „za dziada” albo wdowca z czwórką dzieci. Biedne gospodynie, ale też żony bogatych kmieciów – wiecznie zapracowane, dla siebie samych nieważne, poświęcające się dla rodziny. Często lekceważone, od dziecka przyuczane do służenia innym, pracy ponad siły i godzenia się z najgorszym, niewybranym przez siebie losem. O czym marzyły? Za czym tęskniły? Co odmieniało ich los?

Wstęp wolny

Miejsce: Muzeum Etnograficzne


17.09, g. 12:00

Kasztanowe ludki – warsztaty rodzinne dla dzieci w wieku 7–12 lat w ramach cyklu „ETNO w południe”, prowadzenie: Julia Szot

Na zajęciach stworzymy figurki z kasztanów i innych darów jesieni. Spróbujemy poruszyć wyobraźnię i w liściach, łupinach i korze dostrzec zwierzęta i ludziki. To będą zajęcia dla cierpliwych, ale dostarczające inspiracji i sporej dawki satysfakcji!

Bilety w cenie 5 zł

Zapisy: edukacja@muzeumetnograficzne.pl, 71 344 33 13

Miejsce: Muzeum Etnograficzne

17.09, g. 17:00

„Pamiętnik” – spektakl dokumentalny. Przedstawienie w wykonaniu Klaudii Kący-Jasic (reż. Jolanta Sakowska, scen. Jerzy Welter). Wydarzenie w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa

Monodram powstał w oparciu o tekst autentycznego pamiętnika przywołującego dramatyczne przeżycia dziecka, którym była w czasie wojny i tuż po jej zakończeniu autorka zapisków. Treść wspomnień odczytuje po śmierci babci jej wnuczka, dla której pamiętnik został napisany. Tekst odsłania wrażliwość i wewnętrzne bogactwo autorki, co bohaterkę przedstawienia skłania do refleksji i stawiania pytań o to, dlaczego tak często brakuje nam czasu na rozmowę i odwagi na zadanie prostych pytań bliskiej przecież osobie. Spektakl odwołuje się do doświadczenia powszechnego, bo jakże często przychodzi nam żałować, że nie zapytaliśmy o coś bliskich, póki żyli. Jakże często zbyt późno dowiadujemy się, że ktoś był świadkiem i uczestnikiem niezwykłych wydarzeń. W monodramie przyjęta została perspektywa młodego człowieka, który by poznać prawdę o przeszłości, ma już tylko do czynienia z zatartymi śladami.

Spektakl dokumentalny zrealizowany we współpracy z Instytutem im. Jerzego Grotowskiego

Premiera 2019 roku we Wrocławiu, Teatr na Faktach

Czas trwania: 50 min.

Wstęp wolny

Miejsce: Muzeum Etnograficzne

Szafa wrocławska, Śląsk, Wrocław, ok. 1760, wystawa "Szaleństwo rokoka!",
fot. B. Lekarczyk-Cisek

Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


12.09, g. 12:00

„Szaleństwo rokoka!” – oprowadzanie dla seniorów. Spacer po wystawie czasowej „Szaleństwo rokoka! Fascynacja rokokiem na Śląsku (XVIII–XXI w.)” – wydarzenie w ramach Wrocławskich Dni Seniora

Ekspozycja jest pierwszą w historii muzealnictwa próbą zaprezentowania do tej pory niedostrzeganego, niedocenianego i pomijanego zjawiska w sztuce regionu jakim było rokoko. To także demonstracja zmian stylistycznych, które miały miejsce na Śląsku w drugiej połowie XVIII w., również ponownego zafascynowania nimi na przełomie XIX i XX w., a wreszcie szukania odpowiedzi na pytanie, czy ta stylistyka interesuje i fascynuje współczesnych.

Wstęp z biletem na wystawę czasową, wstęp wolny dla osób 60+.

Zapisy: edukacja.pawilon@mnwr.pl, 71 712 71 81

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


15.09, g. 16:00

O czwartej pod Kopułami – oprowadzanie po wystawie czasowej „Szaleństwo rokoka! Fascynacja rokokiem na Śląsku (XVIII–XXI w.)”

A może by tak zacząć weekend od spotkania ze sztuką? Pawilon Czterech Kopuł zaprasza na oprowadzanie po wystawie czasowej, będącej pierwszą w historii muzealnictwa próbą zaprezentowania do tej pory niedostrzeganego, niedocenianego i pomijanego zjawiska w sztuce regionu jakim było rokoko. To także demonstracja zmian stylistycznych, które miały miejsce na Śląsku w drugiej połowie XVIII w., również ponownego zafascynowania nimi na przełomie XIX i XX w., a wreszcie szukania odpowiedzi na pytanie, czy ta stylistyka interesuje i fascynuje współczesnych.

Wstęp z biletem na wystawę czasową

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


16.09, g. 11:00

Sznurówka, bawet, rogówka – warsztaty plastyczno-ruchowe Barbary Przerwy dla dzieci w wieku 6–10 lat w ramach cyklu „Muzealne poruszenie”

Sznurówka, rogówka, cztery bawety… Kto chciał pięknie w rokoku wyglądać, musiał znać różne modowe sekrety!

Zapraszamy do podziwiania zabytkowych strojów na wystawie „Szaleństwo rokoka!”, omówimy dokładnie, z jakich elementów składała się suknia typu francuskiego oraz wykwintny strój męski. Dziecięce portrety będą inspiracją dla uczestników warsztatów do zaprojektowania stroju w stylu rokokowym.Wstęp z biletem na wystawę czasową, wstęp wolny dla osób 60+.

Bilety w cenie 5 zł

Zapisy: edukacja.pawilon@mnwr.pl, 71 712 71 81

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


16.09, g. 11:00

Nie tylko Rydet – obrazy polskiej wsi na fotografiach z kolekcji Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Wykład Aleksandry Szwedo w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa

Obraz polskiej wsi i jej mieszkańców utrwalił się w historii fotografii głównie dzięki „Zapisowi socjologicznemu” Zofii Rydet. Podczas wykładu zostaną zaprezentowane mniej znane prace artystów fotografików przedstawiające wiejski habitat.  

Wstęp wolny

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


17.09, g. 13:00

Oprowadzanie w języku niemieckim po wystawie czasowej „Szaleństwo rokoka! Fascynacja rokokiem na Śląsku (XVIII–XXI w.)”. Prowadzenie: Nicole Ullrich

Ekspozycja jest pierwszą w historii muzealnictwa próbą zaprezentowania do tej pory niedostrzeganego, niedocenianego i pomijanego zjawiska w sztuce regionu jakim było rokoko. To także demonstracja zmian stylistycznych, które miały miejsce na Śląsku w drugiej połowie XVIII w., również ponownego zafascynowania nimi na przełomie XIX i XX w., a wreszcie szukania odpowiedzi na pytanie, czy ta stylistyka interesuje i fascynuje współczesnych.

Wstęp z biletem na wystawę czasową

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej

17.09, g. 11:00

Rokokowe kwiatki do skrzaciej chatki – rodzinne warsztaty Sławomira Ortyla dla dzieci w wieku 3–5 lat, w ramach wydarzeń towarzyszących wystawie „Szaleństwo rokoka! Fascynacja rokokiem na Śląsku (XVIII–XXI w.)”

Dawno, dawno temu żyła na świecie królowa Maria Antonina. Wyczerpana pałacowymi intrygami na wersalskim dworze, królowa rozkazała zbudować wioskę z pięknymi chatkami, spichlerzami a nawet młynem. A gdy wioska już stanęła, władczyni zamieszkała w położonej pośrodku (murowanej, rzecz jasna) chatce. I udając pasterkę pasała (wykąpane i wypachnione ponoć) owce, zbierała z kurnika (co oczywiste, wymyte wcześniej przez służącą) jajka. I w ogóle miło spędzała tam czas, spacerując nad brzegiem jeziora i tańcząc przy dźwiękach plenerowej orkiestry. A gdy tę historię poznały wrocławskie krasnale, zapragnęły podobnych chatek! Nie masz wyjścia… musisz przyjść, by pomóc im w budowie!

Bilety w cenie 5 zł

Zapisy: edukacja.pawilon@mnwr.pl, 71 712 71 81

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


17.09, g. 12:00

Rokokowy wdzięk. Ubiory i wnętrza na Śląsku – Oprowadzanie w stroju z epoki po wystawie czasowej „Szaleństwo rokoka! Fascynacja rokokiem na Śląsku (XVIII–XXI w.)”, prowadzenie: Anna Prorok

Rokokowa stylistyka w XVIII stuleciu widoczna była – obok architektury, malarstwa i rzeźby – także w dziełach rzemiosła artystycznego takich jak ubiory, meble, szkło, ceramika i złotnictwo. Na wystawie zobaczyć można m.in. suknie dworskie w stylu francuskim i angielskim, stroje męskie, kamizelkę króla Fryderyka II, sznurówki i haftowane pantofelki. Sferom życia codziennego arystokratów i mieszczan na Śląsku towarzyszyły meble, naczynia szklane, ceramiczne i metalowe.

Uczestnicy oprowadzania obejrzą także elementy wyposażenia z Pałacu Królewskiego we Wrocławiu: żyrandol, zwierciadło, porcelanowy serwis i kartonierę, a przy okazji dowiedzą się, jak jadano, bawiono się na balach i polowano.

Prelegentka wystąpi w kostiumie historycznym według wzorów z połowy XVIII stulecia.

Wstęp z biletem na wystawę czasową

Zapisy: edukacja.pawilon@mnwr.pl, 71 712 71 81

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej

informacja prasowa

wtorek, 4 lutego 2025

Raj utracony (?) O Międzynarodowym Festiwalu Wratislavia Cantans z Andrzejem Kosendiakiem rozmawia Jakub Kukla /wywiad/

  Od początku Wratislavia Cantans stała w kontrze do rzeczywistości. I choć w ciągu sześćdziesięciu lat jej istnienia świat zmienił się diametralnie, także dziś festiwal ma ważne zadanie do spełnienia. Bo w czasach podziałów muzyka powinna być przestrzenią porozumienia. O sile sztuki, muzycznych rajach i programie jubileuszowego 60. Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans opowiada jego dyrektor artystyczny Andrzej Kosendiak. 


Jakub Kukla: Z Międzynarodowym Festiwalem Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego jest Pan związany od bardzo wielu lat. Niemniej w tym roku po raz pierwszy kieruje Pan wydarzeniem jako dyrektor artystyczny. Czy to znacząco zmienia perspektywę?

Andrzej Kosendiak: Istotnie, z festiwalem jestem związany od bardzo dawna. Najpierw byłem słuchaczem – niektóre koncerty pamiętam do dzisiaj. To zawsze było bardzo ważne wydarzenie. W 1991 roku po raz pierwszy wystąpiłem na festiwalu, a potem, w 2005 roku, objąłem funkcję jego dyrektora. Z połączenia Wratislavii Cantans i Filharmonii Wrocławskiej powstało Narodowe Forum Muzyki i od tamtego momentu kierowałem całością. A teraz zostałem dyrektorem artystycznym.

Festiwal znam więc długo i z różnych perspektyw – ta najnowsza jest poniekąd wyzwaniem. Mam poczucie odpowiedzialności za kształt Wratislavii, za jej teraźniejszość i przyszłość. Równocześnie chciałbym zwrócić uwagę, że już wcześniej, kiedy szefami artystycznymi byli Paul McCreesh, a potem Giovanni Antonini, w jakiejś mierze brałem udział w programowaniu wydarzeń festiwalowych. Szczególnie Giovanni odczuwał potrzebę rozmawiania ze mną o repertuarze, o kolejnych myślach przewodnich, o artystach, których chciał zaprosić. Zresztą te wymiany myśli bardzo sobie ceniłem jako wyraz zaufania. Tegoroczny festiwal jest w pewnym sensie etapem przejściowym, bo współautorem jego tematu przewodniego jest Giovanni. W trakcie tych rozmów właśnie uzgodniliśmy, że w 2025 roku mottem będzie Raj utracony [?]. To jest swego rodzaju łącznik, który pokazuje, że zmiany odbywają się w sposób płynny, ewolucyjny.

JK: Do Raju utraconego [?], czyli tegorocznego tematu, jeszcze wrócimy, ale najpierw chciałbym zapytać o ogólną koncepcję festiwalu w trzeciej dekadzie XXI wieku. Kiedy Andrzej Markowski tworzył Wratislavię Cantans, rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej: nie istniały płyty CD, muzyka była trudno dostępna, a granice dość szczelnie pozamykane. Bez żadnej przesady można powiedzieć, że Wratislavia stała się wtedy polskim oknem na świat. W ciągu sześciu dekad nasz kraj zmienił się diametralnie. Jak więc wyobraża Pan sobie oddziaływanie festiwalu dziś?

AK: Wówczas nie było w ogóle tradycji organizowania wydarzeń muzycznych poza salami koncertowymi. Markowski, formułując założenia festiwalu, wpisał go od samego początku w tkankę miejską i zaczął organizować koncerty w kościołach. To stanowiło wtedy ewenement. Muzyka religijna nie była mile widziana przez ówczesne władze w oficjalnym nurcie repertuarowym instytucji artystycznych. To, że koncerty odbywały się w historycznych wnętrzach, stało w kontrze do rzeczywistości. To prawda – nie mieliśmy nagrań, nie było płyt w obecnym kształcie, taki repertuar w ogóle nie zawierał się w ofercie programowej. Wratislavia Cantans to było w skali kraju nowe, inspirujące i poruszające zjawisko. Teraz wszystko się zmieniło: w zasadzie można zaprosić dowolnego artystę, nikogo nie dziwi, że koncerty odbywają się w najróżniejszych przestrzeniach.

Tak więc czasy rzeczywiście się zmieniły. Ale myślę, że siłą festiwalu cały czas jest jego formuła. Wciąż muzyka wokalno-instrumentalna, głos ludzki, utwory oparte na tekście są tym elementem, który odróżnia Wratislavię Cantans od innych wydarzeń kulturalnych i festiwali w Polsce i w Europie. Ta formuła jest bardzo istotna, bo dość skonkretyzowana z jednej strony, a z drugiej daje olbrzymie możliwości budowania programu festiwalowego każdego roku w odmienny sposób.

JK: Z biegiem lat zmieniło się też to, że dziś ma Pan do dyspozycji jedną z najlepszych sal koncertowych w tej części Europy. Czy to nie osłabia motywacji, żeby cały czas wychodzić na zewnątrz? Jak zwalcza Pan pokusę, żeby wszystkich wydarzeń nie zorganizować po prostu w przestrzeniach NFM?

AK: Tak, czekaliśmy na tę salę i słyszymy różnicę. Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych czy w pierwszej dekadzie XXI wieku głównym miejscem największych, najważniejszych wydarzeń festiwalowych była Katedra Marii Magdaleny. Wiadomo, jak niedoskonałe są tam warunki akustyczne. Po prostu niektóre dzieła muzyczne wykonywane w tym wnętrzu niestety wiele tracą, w szczególności muzyka klasycyzmu i późniejsza. Duży pogłos powodował, że sporo istotnych niuansów umykało. Oczywiście był nastrój, pozostał sentyment, ale koncerty, które nie muszą się odbywać w miejscach sakralnych, są realizowane w salach koncertowych NFM, gdzie panują idealne warunki akustyczne. Oczywiście z wnętrz historycznych nie rezygnujemy całkowicie.

JK: Temat tegorocznego festiwalu to Raj utracony [?]. Oprócz odniesień Miltonowskich czy to reakcja na aktualne wydarzenia na świecie? Rosnące napięcia, konflikty, wojna tocząca się kolejny rok za naszą wschodnią granicą

AK: Jeśli mowa o motcie, to pozwoliłem sobie na pewien komentarz do poematu Johna Miltona. Chodzi o znak zapytania umieszczony w nawiasie. Czy rzeczywiście raj? I czy utracony? W dziele Miltona jest pewna szczególna scena: Szatan i jego towarzysze zostają strąceni do piekieł. W pewnym momencie Szatan budzi się w morzu ognia, stwierdzając, że dalej jest sobą. Fakt, że utracił raj, nie powoduje, że staje się kimś innym. Wciąż czuje wielką władzę. Wtedy też wypowiada znamienne słowa: umysł jest czymś tak potężnym, że może zamienić piekło w raj i niebo w piekło. Myślę, że to też może być klucz do rozumienia tegorocznego przesłania: ten fragment poematu pokazuje, że człowiek niestety sam bardzo często sprowadza piekło na ziemię. Ale zdarza się też, że ujawnia swoją wielkość i potrafi zbudować tutaj raj.

Muzyka w mniejszym stopniu niż teatr odpowiada na emocje i na refleksje, które wynikają z bieżących wydarzeń. Niemniej myślę, że ona też – choć z trochę innej perspektywy – musi jakoś odnosić się do tego, co się wokół nas dzieje. Niektóre dzieła wprost komentują tę rzeczywistość. Na tegoroczny festiwal zamówiliśmy utwór u Zygmunta Krauzego. Jego Requiem nie jest mszą żałobną stricte związaną z liturgią. Przeciwnie, muzyka oparta jest na tekstach poetyckich odnoszących się do rzeczywistości. Dzieło zostało poświęcone najbardziej niewinnym ofiarom wojen – dzieciom. Mamy połowę trzeciej dekady dwudziestego pierwszego stulecia, a wciąż tyle bezbronnych istot jest pozbawianych nie tylko dzieciństwa, ale często też życia w konfliktach, które targają naszym światem.

JK: Zamówienia kompozytorskie to długa i ważna tradycja Wratislavii Cantans. Do muzyki współczesnej jeszcze wrócimy, bo tych wątków będzie więcej. Ale festiwal rozpoczyna się silnym, klasycznym akcentem – dziełami dwóch z trzech klasyków wiedeńskich: Mozarta i Beethovena. Msza koronacyjna, czyli Mozart w pełni sił twórczych, i Symfonia Es-dur „Eroica” Beethovena. Czym podyktowany był taki wybór?

AK: Można powiedzieć, że to są muzyczne raje. Spełniona doskonałość objawia się w każdym takcie obu dzieł. Ale też historia pokazuje, że nadzieje, jakie Beethoven wiązał z Napoleonem – człowiekiem, który miał się stać mężem opatrznościowym dla ówczesnej Europy – skończyły się przemianą potencjalnego bohatera w tyrana. Tak więc z jednej strony muzyczna perfekcja, z drugiej – niedoskonała rzeczywistość.

JK: Po kompozycjach Mozarta i Beethovena zabrzmi też muzyka innego geniusza – Bacha. Sztuka fugi to ostatnie wielkie dzieło lipskiego kantora. Utwór niedokończony, na nieokreślony skład instrumentalny. Jak Pan wyobraża sobie brzmienie Die Kunst der Fuge?

AK: To koncert, który poprowadzę osobiście. Zinstrumentowałem ten utwór, wykorzystując trzy kwartety: smyczkowy, gambowy i dęty. Są też dwa klawesyny. Dzieło to nie było przeznaczone do wykonywania – Bach napisał je jako pewną myśl, pewien zamysł kompozytorski, który zresztą daje wiele przestrzeni, by wykonawca mógł swoją wizję tego utworu urzeczywistnić. Dla mnie to, obok Mszy h-moll, szczytowe osiągnięcie na gruncie muzyki wokalno-instrumentalnej. To właśnie muzyczne raje. I chyba nie są one utracone.

JK: Na festiwalu pojawi się też Théotime Langlois de Swarte – genialny francuski skrzypek, wschodząca gwiazda wykonawstwa muzyki dawnej, któremu będzie towarzyszył lutnista Thomas Dunford. Artyści wystąpią w Muzeum Pana Tadeusza. Proszę opowiedzieć coś o tym wnętrzu. I oczywiście o muzyce, którą sprowadzą oni do Wrocławia.

AK: To niewielkie pomieszczenie w jednej z kamieniczek na wrocławskim Rynku. Organizowaliśmy w nim już koncerty; odbył się tam na przykład recital klawesynowy Gustava Leonhardta. To było jedno z tych wydarzeń, które będę pamiętać zawsze. Intymność miejsca sprawiła, że mogliśmy obserwować artystę z bardzo bliska, a dźwięk klawesynu zabrzmiał we wszystkich możliwych barwach. Chcemy kontynuować tę tradycję, organizując tam koncerty. W tym wnętrzu mieści się kilkadziesiąt osób i siedzi się blisko artystów. Myślę, że takie zestawienie, jak skrzypce i lutnia, znakomicie wpisze się w tę przestrzeń. Historia opowiedziana utworami angielskich kompozytorów będzie dotykać niespełnionej miłości. To temat, który jest bardzo blisko myśli przewodniej festiwalu.

JK: Zostańmy jeszcze przy miłości, bo pojawi się także Pieśń nad Pieśniami w najróżniejszych opracowaniach dawnych kompozytorów ze Śląska, z Niemiec, z Anglii, nawet z Islandii. Agnieszka Budzińska-Bennet i jej zespół Peregrina debiutują na Wratislavii Cantans?

AK: Tak. I bardzo mnie to cieszy. Znów mamy wizję raju, który ludzie mogą sprowadzić na siebie. Nie ma piękniejszego poematu o miłości niż Canticum Canticorum. Namawiałem w ostatnim czasie Giovanniego Antoniniego, żeby zapraszał także artystów polskich. W tym roku będziemy gościć choćby wspomnianą Agnieszkę Budzińską-Bennet, ale też Andrzeja Szadejkę z Goldberg Ensemble i muzyką Pucklitza.

JK: W zasadzie od samego początku festiwalu muzyka dawna współistnieje z kompozycjami najnowszymi. W tym kontekście interesuje mnie, co będzie robiła w gmachu NFM Agata Zubel i towarzyszący jej artyści – tu chyba sam budynek będzie odgrywał pewną rolę?

AK: To wydarzenie będzie się składać z dwóch części: rozpocznie się w foyer NFM i będzie kontynuowane w sali koncertowej. Jest ono potwierdzeniem tego, o czym już mówiliśmy, że Wratislavia to muzyka bardzo różnorodna, co jest ważnym elementem i siłą festiwalu. Chciałbym to utrzymać, bo okazuje się, że podobne tematy nurtowały artystów kiedyś i zajmują dziś.

JK: Włączanie architektury w wydarzenia muzyczne już się tu zdarzało. Tak było chociażby w czasie inauguracji NFM, kiedy muzyka niejako spływała z góry, z poszczególnych balkonów na estradę. Albo w czasie festiwalu Musica Polonica Nova, kiedy cały budynek NFM został potraktowany jak scena. To oczywiście fascynujący temat, ale wracamy do programu festiwalu. Musimy wspomnieć jeszcze o gigantach, bo do Wrocławia zawita między innymi Charles Dutoit, a solistką podczas prowadzonego przez niego koncertu będzie Martha Argerich, która grała już jakiś czas temu w NFM. Pozostawiła niedosyt i postanowił Pan zaprosić ją ponownie?

AK: Ułożenie programu to jedno, ale nie zawsze udaje się zaprosić konkretnych artystów, bo na przykład uzgodnienie dat okazuje się niemożliwe. W grę wchodzą zresztą różne elementy. Historia z Marthą jest symptomatyczna. Mieliśmy propozycję koncertu tej artystki z orkiestrą z Monte Carlo właśnie w terminie festiwalu. Prowadziliśmy rozmowy najpierw z agentem, później z muzykami. Oczywiście chętnie byśmy ich zaprosili, ale program jednak musi jakoś się wiązać z tematem festiwalu – i to był problem, ponieważ orkiestra rusza w trasę z konkretnym repertuarem. Postawiłem jednak warunek, że musi to być muzyka z udziałem solisty albo chóru. Wreszcie doszło do rozmów z dyrygentem; zaczął pytać o Wrocław i chór, z którym orkiestra miałaby wystąpić. Kiedy usłyszał, że chodzi o Chór NFM, odpowiedział, że zna i ceni ten zespół – współpracowali kiedyś w NOSPR – więc jednak zmienił program. I wówczas narodziła się myśl, żeby wykonać Fantazję chorałową Beethovena, w której wystąpi i chór, i Martha Argerich.

JK: Jeśli chodzi o gigantów, we Wrocławiu pojawi się też sir John Eliot Gardiner –artysta, którego nazwisko bardzo mocno zrosło się z muzyką Johanna Sebastiana Bacha. Tym razem nie poprowadzi on dzieł lipskiego kantora, tylko, być może ku zaskoczeniu części słuchaczy, Felixa Mendelssohna Bartholdy’ego. Czym podyktowany był ten wybór?

AK: Jeśli Gardiner bywał w Polsce, to wyłącznie we Wrocławiu. Wspaniale, że znów tu wystąpi i ponownie będziemy mogli cieszyć się jego mistrzostwem. Zresztą to w pewnym sensie jest też swego rodzaju powrót z piekła prywatnego. Jeśli chodzi o program, to szczególnie drugie dzieło – Noc Walpurgii, dotyka historii raju. Oczywiście to nie jest wizja chrześcijańska, ale to tym ciekawsze, że i na takie historie jest tu miejsce.

JK: Na swój sposób powrotem z piekła był też przyjazd Christopha Eschenbacha do Wrocławia. Urodził się w Breslau, w czasie wojny stracił tu najbliższą rodzinę, a teraz jako szef NFM Filharmonii Wrocławskiej zamyka festiwal muzyką Wagnera. Czyj to był pomysł?

AK: To jego koncepcja. Oczywiście została przedyskutowana, bo mieliśmy również inne opcje. Parsifal jest bardzo znaczącą klamrą zamykającą tegoroczną Wratislavię Cantans. Cieszę się, że maestro Eschenbach wrócił i pracuje z naszą orkiestrą. Umówiliśmy się, że znajdzie również czas, żeby prowadzić Filharmoników Wrocławskich podczas festiwalu. W tym roku sporo będzie dużych dzieł symfonicznych, przeznaczonych na wielkie obsady, które publiczność lubi. Kontrapunktem dla dużych koncertów będą drobiazgi – bardzo delikatne, finezyjne, na nieduże składy. Patrzę teraz na ten program i zaczynam go bardzo lubić.

JK: Wspomnieliśmy, że czasy diametralnie się zmieniły. Wydaje mi się, że dzisiaj, kiedy muzyka jest dostępna w każdym dowolnym momencie, tym, co wyróżnia festiwale i kompozycje wykonywane na żywo, jest możliwość spotkania się i przeżywania sztuki z innymi. Tym bardziej że wspólnota to zjawisko, którego dziś dojmująco nam brakuje. To jest jakieś zadanie dla festiwali? 

AK: Ująłbym to szerzej. Obserwuję to podczas festiwali, ale też po prostu w trakcie sezonu: jest w nas głód poczucia wspólnoty. Chcielibyśmy się czuć członkami wspólnoty, ale często skaczemy sobie do gardeł, w czym zresztą pomagają nam spece od inżynierii społecznej: wykorzystują oni każdy pretekst, żeby zgodnie z sentencją rzymską ludzi podzielić, bo łatwiej się wtedy rządzi. A przecież potrzebujemy wspólnej więzi i myślę, że muzyka ma tu niezwykle istotną rolę do spełnienia. Chciałbym, żeby NFM było miejscem, w którym przed i po koncercie można się spotkać i porozmawiać, nie tylko o niej. Dlatego planuję doprowadzić do rozmowy filozofów w czasie Wratislavii Cantans – to będzie dyskusja wokół głównego hasła festiwalu.

JK: Czy przewiduje Pan jeszcze jakieś nowe elementy? 

AK: Tak – wkrótce ogłosimy konkurs na program dla artystów, powiedzmy, młodszego pokolenia. Będą oni mogli wystąpić podczas festiwalu, ale wcześniej muszą przygotować propozycję programu związanego oczywiście z głównym tematem tegorocznej Wratislavii. Według wstępnych ustaleń będą to dwa zespoły, które zagrają trzy, cztery koncerty. Z jednej strony jestem zwolennikiem jednoosobowego kierownictwa artystycznego – festiwal nigdy nie miał rady artystycznej; równocześnie jednak chciałbym zapewnić pewną przestrzeń na pomysły, które zaprezentują nam artyści młodego pokolenia.

JK: Młodzi wokaliści i instrumentaliści są włączani w działania festiwalowe od dawna. Mam na myśli choćby kurs oratoryjny... 

AK: Nie zabraknie i tego, a w tym roku kurs poprowadzi Lionel Sow – dyrektor artystyczny Chóru NFM. Ale w czasie festiwalu odbędzie się też druga konferencja orkiestr, na którą zapraszamy przedstawicieli zespołów z całego świata. Cieszę się, że właśnie tu będziemy dyskutować o przyszłości zespołów artystycznych. Do zobaczenia we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku. 

Jakub Kukla – dziennikarz Programu 2 Polskiego Radia, współpracuje z Polskim Radiem 24, publikuje w „Ruchu Muzycznym” i „Plusie Minusie”.

czwartek, 12 października 2017

Krystian Adam Krzeszowiak: Kocham to, co robię /wywiad/

Mój drugi wywiad z Krystianem Adamem przeprowadziłam w 2013 roku, podczas jego wizyty we Wrocławiu na Wratislavia Cantans. Ukazał się na portalu Kulturaonline.

Krystian Adam Krzeszowiak, fot. ze strony artysty

Barbara Lekarczyk-Cisek: Zaśpiewał Pan po raz wtóry na festiwalu Wratislavia Cantans. Poprzednio wykonał Pan arię z wczesnego utworu J.S. Bacha, kantatę „Z głębokości…”, pod batutą Giovanni Antoniniego. W tym roku zaśpiewał Pan kompozycję Zelenki. Z tego, co mi wiadomo, poznał Pan Maestro Antoniniego już wcześniej…

Krystian Adam Krzeszowiak: Tak, z Giovannim Antoninim zetknąłem się na festiwalu w Insbruku, gdzie wystąpiłem w operze Vivaldiego ”Ottone in villa”. Było to dla mnie wówczas wielkie wydarzenie. Antonini i jego zespół Il Giardino Armonico są dla mnie do tej pory niedościgłym wzorem wykonawstwa muzyki barokowej. Później śpiewałem pod jego batutą Bacha, Händla… Jeździliśmy z tym programem po całej Europie i w końcu zaśpiewałem Bacha we Wrocławiu.

Proszę nam wobec tego zdradzić, jak się pracuje z Antoninim?

Początkowo wydawał mi się bardzo zdystansowany i miałem wrażenie, że nie dopuszcza zbyt blisko do siebie ludzi. Zwracałem się więc do niego z wielkim szacunkiem: ”Maestro”. Aż któregoś dnia, gdy wykonywałem arię z ”Il trionfo del Tempo” Händla, powiedział do mnie z bardzo poważną miną, że moja interpretacja nie jest dobra. Struchlałem i poczułem się już zwolniony. A wtedy Antonini zaczął się śmiać i zrozumiałem, że żartuje, abym nie czuł się tak spięty. Od tej pory traktuję go jak przyjaciela. Poza tym świetnie się z nim pracuje. To jest dyrygent, który wie, czego chce i jak to osiągnąć. Świetny muzyk, znakomity dyrygent – po prostu geniusz!

A jak wyglądają próby? Czy Antonini sugeruje pewne interpretacje, czy raczej akceptuje to, co proponuje wykonawca?

Na początku zawsze słucha, co mam do powiedzenia i albo się z tym zgadza, albo niekoniecznie. Robi jednak uwagi w sposób delikatny, sugerując raczej inną interpretację, niż ją narzucając. Nie jest typem dyktatora. Wie wprawdzie, czego oczekuje, ale pozwala też innym współtworzyć. Sądzę, że dobry dyrygent potrafi dostrzec, co jest mocną stroną śpiewaka czy muzyka i wykorzystać to. Jeżeli ktoś ma piękne legato, to nie przyśpiesza tempa, lecz próbuje je pokazać.

Miał Pan także okazję współpracować z czeskim dyrygentem Václavem Luksem, który zaprezentował na tegorocznym festiwalu Wratislavia Cantans dwie kompozycje Jana Dismasa Zelenki.

Krystian Adam (po prawej), koncert pod dyr. Václava Luksa, 2013 r.
Po raz pierwszy śpiewałem kompozycję Zelenki z Václavem w Pradze w 2013 roku. Była to ”Melodrama de Sancto Wenceslao”, dzięki której odkryłem geniusz tego kompozytora. Václav to kolejny dyrygent, z którym świetnie się czuję i porozumiewam. Jest bardzo słowiański. I jest pracoholikiem. Kiedy z nim pracowałem, był na każdej próbie, od rana do wieczora. A kiedy skończył się tydzień, zaproponował… próbę w niedzielę. Udałem entuzjazm. Później okazało się, że próba w warunkach domowych była wspaniałą przygodą i dała mi dużo energii. Zupełnie nie czułem zmęczenia, podobnie jak pozostali śpiewacy.

To jest możliwe chyba tylko wówczas, gdy się coś kocha…

Tak, to prawda. Nie traktuję tego jako żmudnej pracy, choć bywa, że jest to ciężki kawałek chleba. Najczęściej jednak nie czuję, żebym pracował, bo naprawdę kocham to, co robię.

Mimo ukończonych studiów w Polsce i we Włoszech, ciągle Pan pracuje nad swoim głosem. Sądzę też, że współpracując z wybitnymi dyrygentami i śpiewając różnorodny repertuar rozwija Pan ciągle swoje możliwości.

Rzeczywiście, miałem szczęście współpracować z najwybitniejszymi. Ze zmarłym niedawno Claudio Abbado miałem zaśpiewać niewielki utwór, a ostatecznie wykonałem wszystkie partie tenorowe w „Dixit Dominus” Pergolesiego. Przez wiele lat pracowałem w Lugano z Diego Fasolisem, który jest nie tylko tytanem pracy i dyrygentem, ale także wspaniałym… malarzem, artystą wielostronnie uzdolnionym. Współpracowałem również  z Fabio Biondi przy “Philemon und Baucis” Haydna oraz z Janem Adamusem i Capella Cracoviensis.

Ostatnio występowałem z sir Eliotem Gardinerem  w “Vespers of 1610” C. Monteverdiego w Cambridge, Barcelonie i na festiwalu w Salsburgu. Gardiner jest szalenie sympatyczny prywatnie, ale jednocześnie bardzo wymagający w pracy. Próby do Monteverdiego trwały po siedem godzin dziennie i pewne partie ćwiczono wielokrotnie. Później Gardiner zaproponował mi przesłuchanie do ”Orfeusza” Monteverdiego. Przygotowywałem się intensywnie przez miesiąc. Kiedy po przesłuchaniu wsiadłem ledwo żywy do samolotu, marząc tylko o tym, aby nieco odpocząć, ktoś dotknął mego ramienia. Okazało się, że był to Maestro, który oznajmił mi, że nad jedną z arii muszę jeszcze popracować, ale reszta jest dobra. I tak zostałem Orfeuszem. Ostatnim wielkim śpiewakiem, który wykonywał tę rolę, był zmarły przed kilku laty Anthony Rolfe Johnson…
Zanim jednak wyjadę na turnee z Eliotem Gardinerem Stanów, ruszam do Covent Garden w Londynie, gdzie zaśpiewam “Idomeneo” Mozarta pod batutą Marka Minkowskiego.

Wspaniałe plany! A jak postrzega Pan Wratislavia Cantans z punktu widzenia człowieka, który śpiewa na wielkich scenach całego świata?

Jeszcze niedawno wiele osób nie znało tego festiwalu. Od pewnego czasu jednak chętnie tu przyjeżdżają. I to wielkie nazwiska! Festiwal jest świetnie przygotowany. Jestem pełen uznania dla dyrektora Andrzeja Kosendiaka i dla obecnego dyrektora artystycznego – Giovanniego Antoniniego.

Dziękuję za rozmowę i – mam nadzieję – do zobaczenia na kolejnym, jubileuszowym festiwalu Wratislavia Cantans.



Krystian Krzeszowiak (ps. artystyczny Krystian Adam)
Urodzony w Jaworze, ukończył Akademię Muzyczną we Wrocławiu, w klasie prof. Bogdana
Makala. Studiował w Conservatorio „G. Verdi” w Mediolanie u prof. Rity Orlandi-Malaspiny oraz w Accademia Internazionale della Musica di Milano. Zadebiutował w partii Almavivy w „Cyruliku Sewilskim“ Rossiniego w Gliwickim Teatrze Muzycznym.
Występował w Teatro alla Scala w Mediolanie, Teatro La Fenice w Wenecji, Arena di Verona
Teatro Filarmonico w Weronie, Teatro Carlo Felice w Genui, Teatro Olimpico w Vicency, Teatro  G. Verdi w Pizie, Accademia Nazionale di Santa Cecilia w Rzymie, a także w Paryżu, Londynie, Stanach Zjednoczonych i Chinach.

sobota, 24 marca 2018

49. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans: Z ciemności w światło /zapowiedź festiwalu/

Symbolika światła i ciemności będzie obecna od pierwszego do ostatniego koncertu wrocławskiego święta melomanów.  Po raz drugi za artystyczne kierownictwo festiwalu odpowiada wybitny dyrygent i muzyk – Giovanni Antonini.


Muzyczne święto Wrocławia i Dolnego Śląska odbywa się w tym roku już po raz 49. To zarazem druga edycja Wratislavia Cantas pod artystycznym kierownictwem wybitnego dyrygenta i muzyka – Giovanniego Antoniniego.  Tym razem festiwal powiedzie nas "Z ciemności w światło”. Taki bowiem jest tegoroczny temat imprezy. Symbolika światła i ciemności towarzyszyć nam będzie od pierwszego do ostatniego koncertu.
Na początek usłyszymy "MagnificatJana Sebastiana Bacha i Antonia Vivaldiego, w którym zawiera się uwielbienie Boga oraz świetność stworzonych przez człowieka form muzycznych. Koncert wypełni także "Concerto Grosso" D-dur op. 6 nr5, HWV 323 Georga Friedricha Händla. Zdaniem dyrektora artystycznego festiwalu, Giovanniego Antoniniego, który poprowadzi inaugurację, koncert ten stanowi jeden z filarów muzycznego baroku.
W drugim dniu festiwalu pojawi się także artysta niezwykły, który w ubiegłym roku podbił serca wrocławian – Giovanni Solima. Tym razem usłyszymy jego utwór "Spasimo”, który skomponował pod wpływem pobytu w kościele Santa Maria dello Spasimo w Palermo. Konstrukcja szesnastowiecznej świątyni nigdy nie została ukończona. Budynek służył początkowo jako teatr, a w czasach dżumy – jako szpital, a nawet jako stodoła. Jego dramatyczną historię zawarł Solima w swojej muzyce. Aby przybliżyć atmosferę utworu, będzie on wykonywany w pocysterskim kościele Wniebowzięcia NMP w Lubiążu, którego historia jest równie dramatyczna.
Giovanni Antonini poprowadzi także koncert zatytułowany "Dźwięki i obrazy”, w którym usłyszymy ponownie Antonia Vivaldiego (Concerto g-moll "La Notte”, Sonata d-moll "La Follia”), a także utwory Dario CastelloAlessandro Scarlattiego oraz Heinricha Ignaza Franza von Bibera. Maestro wystąpi nie tylko jako dyrygent, ale również jako muzyk – flecista.
Do wydarzeń tegorocznej edycji Wratislavia Cantans należy z pewnością występ znanej wiolonczelistki – Sol Gabetty, która wykona utwory Ludwiga van Beethovena,Johannesa Brahmsa oraz Fryderyka Chopina.
Z całą pewnością wydarzeniem będzie również koncert poświęcony św. Cecylii – "Hail, Bright CeciliaHenry Purcella, który poprowadzi mistrz Philippe Herreweghe – niedawny gość "Akademii Bachowskiej”.
Na zakończenie festiwalu zabrzmi oratorium "Stworzenie świataJosepha Haydna pod batutą poprzedniego dyrektora artystycznego festiwalu – Paula McCreesha. Ponadczasowe piękno tej muzyki i znakomici wykonawcy (orkiestra Gabrieli Pleyers oraz Chór Filharmonii Wrocławskiej) gwarantują, że finał tegorocznej edycji festiwalu Wratislavia Cantans będzie niezapomnianym przeżyciem.

49. edycja festiwalu Wratislavia Cantans potrwa od 5 d0 14 września 2014 roku. 
Artykuł ukazał się na portalu Kulturaonline 19 maja 2014 roku.

środa, 21 marca 2018

O 48. edycji Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans – entuzjastycznie

Na koncertach Wratislavia Cantans bywam od lat, ale tak przemyślanego programu  i tylu pięknych wykonań podczas jednej odsłony festiwalu jeszcze nie słyszałam. Giovanni Antonini okazał się dla Wratislavii człowiekiem opatrznościowym. Łączy w sobie pasję, pracowitość i odpowiednie kompetencje. Wszystko to zdecydowało, że festiwal nabrał szczególnego blasku. Jego tegoroczna odsłona przebiegła pod znakiem podróży do Włoch.



„Równoległe żywoty” i duchowe piękno: Bach i Händel


Zaczęło się z „górnego C”, którym były dwa koncerty objęte wspólnym tytułem „Równoległe żywoty. Dwa młodzieńcze dzieła Bacha i Händla”. Idąc na ten koncert miałam nadzieję, że wczesna kantata Bacha będzie niejakim zadośćuczynieniem za brak mojego ukochanego kompozytora w dalszej części programu i że Händel będzie do niego „dodatkiem”. Rozpuszczona przez Paula McCreesha, który w ubiegłym roku zaprezentował aż dwie Pasje, byłam na początku – przyznaję – trochę zawiedziona tak skromnym udziałem w festiwalu lipskiego Kantora. Tymczasem - ku mojej uciesze i pożytkowi -  już ten pierwszy koncert rozbił moje stereotypy i oczekiwania. Pomyślany został jako spotkanie kompozytorów, do którego w rzeczywistości nigdy nie doszło. Kiedy komponowali zaprezentowane na koncercie utwory, obaj mieli po dwadzieścia kilka lat.

Jan Sebastian Bach po ślubie ze swoją daleką kuzynką Marią Barbarą udał się do  Mühlhausen w Turyngii, gdzie otrzymał posadę organisty w kościele św. Błażeja. Kantata „Z głębokości wołam do Ciebie, Panie” (Aus der Tiefen Rufe Ich, Herr, zu dir , BWV 131) powstała właśnie w tym czasie. Tekst nawiązuje do Psalmu pokutnego 130 oraz do drugiej i piątej strofy chorału Bartholomäusa Ringealdta „Herr Jesu Christ, du hőchstes Gut”. Kantata jest napisana na chór oraz dwóch solistów: bas i tenor. Nie ma w niej recitatiwów. Dopiero później, pod wpływem muzyki włoskiej właśnie, kompozytor łączy arie i recitatiwy. Mimo to, w tym wczesnym utworze zawiera się geniusz przyszłego autora wspaniałych kantat, w których komponowaniu osiągnął prawdziwe mistrzostwo, a mianowicie ich niezwykłe, duchowe piękno. Tego wieczoru, kiedy w Kościele Uniwersyteckim zabrzmiała kantata „Aus der Tiefen Rufe Ich, Herr, zu dir” ,  mogliśmy się o tym przekonać. Zarówno chór, jak też soliści, wprowadzili nas w ów duchowy nastrój: Christopher Purves jako bas, a przede wszystkim Krystian Adam Krzeszowiak jako tenor liryczny pięknie interpretowali tekst kantaty. Wydawało się, że po tym koncercie może być już tylko gorzej, a tymczasem… Dopiero po przerwie przekonaliśmy się, że i  Händel może być duchowy i poruszający.

Johann Sebastian Bach -- Kantata Aus der Tiefen rufe ich, Herr, zu dir BWV 131,
Wratislavia Cantans 2013
Mając niewiele ponad dwadzieścia lat Georg Friedrich Händel podróżował po Włoszech i zaczynał doświadczać sławy, czego dowodem było m.in. zamówienie na serenatę,  zlecone prawdopodobnie przez księżnę Donnę Aurorę Sanseverino z okazji uroczystości ślubnych księcia Alvito, Tolomeo Saverio Gallo oraz Beatrice Tocco di Montemiletto. „Acis, Galatea i Polifem” był rodzajem opery pasterskiej, której libretto  nawiązuje do historii opisanej w „Metamorfozach” Owidiusza. W istocie historia wielkiej nieszczęśliwej miłości Acisa, syna Fauna i nimfy oraz nereidy Galatei, którą udaremnił zazdrosny potwór Polifem, miała w wersji Händla pozytywny wydźwięk, mówiła bowiem o tym, że miłość jest silniejsza niż śmierć.

Acis, Galatea i Polifem/NFM
Trzeba przyznać, że wykonawcy partii solowych: Roberta Invernizzi– sopran (Acis), Sonia Prina – kontralt (Galatea) oraz Christopher Purves – bas (Polifem) śpiewali brawurowo i było oczywiste, że świetnie się czują w tym repertuarze. Początkowo były to prawdziwie wirtuozowskie popisy i byłoby wspaniale nawet wówczas, gdyby ograniczono się tylko do tego. Ale wykonawcy poszli znacznie dalej. Mniej więcej od dramatycznej arii Polifema, w której wyśpiewuje on swój smutek istoty niekochanej i odrzuconej, zaczęły się dziać rzeczy niebywałe, które mnie, profanowi, trudno nawet opisać. Otóż każda kolejna aria i duet stały się tak wyrafinowanie piękne, że publiczność zamarła w jakimś zachwycie i tak już było do końca. Mnie zafascynował szczególnie piękny kontralt Sonii Priny (Galatea), ale zachwyciła też niezwykle subtelna, prawie „wyszeptana” aria sopranu, w której Roberta Invernizzi wzniosła się na prawdziwe wyżyny mistrzostwa interpretacji. Dzięki temu odkryłam „innego” Händla: uduchowionego jak Bach…

Julia Lezhneva jak Jenny Lind, czyli „Włochy widziane z Północy”


Julia Lezhneva/NFM

Po takim koncercie mogłam sądzić, że już nic lepszego mnie nie spotka, ale znowu się szczęśliwie myliłam. Bo moim kolejnym odkryciem stała się Julia Lezhneva, niespełna dwudziestotrzyletnia artystka z Rosji – mezzosopran koloraturowy o niepowtarzalnym brzmieniu. Wykonała utwory: Franza Schuberta (Uwertura w stylu włoskim D-dur D590), Felixa Mendelssohna-Bartholdy`ego (Infelice – aria koncertowa), Wolfganga Amadeusza Mozarta (motet Exsultate, jubilate KV 165) oraz – na bis – arię z Händla. W jej głosie było przejmujące piękno, które dotykało ludzkiego ducha. Nie wiem nawet kiedy, ale tak właśnie „dotknięta” poczułam, że łzy ciekną mi po policzkach i działo się to jakby poza mną albo niezależnie ode mnie. Później, po koncercie, dowiedziałam się, że niemal wszyscy tak to odczuliśmy… Przypomniała mi się w związku z tym postać szwedzkiej śpiewaczki Jenny Lind – przyjaciółki Andersena, w której autor baśni bez wzajemności się kochał. Wiemy z przekazów, że śpiewała tak pięknie, że ludzie słuchający jej głosu płakali…  Zachwycał się nią sam Chopin, jej talent docenił także Mendelssohn, który twierdził, że „to najlepsza artystka, którą w życiu spotkał, najprawdziwsza i najszlachetniejsza”. Jestem przekonana, że gdyby usłyszał Julię Lehznewą, powtórzyłby to samo. Jej talent wymyka się wszelkim próbom racjonalizacji – to dar niezwykły i jedyny, który zdarza się niezwykle rzadko.

„Muzyczne nieszpory” Heinricha Schűtza i „La Betulia Liberata” Wolfganga Amadeusza Mozarta jako owoc podróży do Italii


Kiedy Heinrich Schűtz został zaproszony do stolicy Saksonii przez księcia Johanna Georga I, był już po swoich włoskich peregrynacjach bardzo dobrze zaznajomiony z muzyką Italii, uczył się bowiem w Wenecji u Giovanniego Gabrielego. Jednocześnie jednak znał znakomicie tradycję protestancką i był jednym z ostatnich kompozytorów, komponujących swoje utwory w średniowiecznej skali modalnej. Podróże do Wenecji zaś sprawiły, że przyswoił nieznany wówczas w Niemczech styl koncertujący i recytatywny. Zaadaptował także nowe, barokowe techniki kompozytorskie i wykonawcze. Można by bez większej przesady powiedzieć, że bez Gabrielego  i Monteverdiego nie byłoby takiego Schűtza, bez niego zaś – Bacha i Brahmsa.


Toteż w programie koncertu „Muzycznych nieszporów dla Kościoła Dworskiego w Dreźnie” pojawił się uczeń i mistrz - Heinrich Schütz i Giovanni Gabrieli (pierwszy i ostatni utwór). Usłyszeliśmy m.in. Psalm 40 „Boże, pośpiesz, by mnie wybawić” oraz śpiewaną po łacinie kompozycję „O Jesu, nomen dulce”. Zespół instrumentów dawnych Collegium Cartusianum zabrzmiał pod batutą Petera Neumanna, podobnie jak założony przez niego w 1970 roku Kölner Kammerchor. Najciekawsze podczas koncertu były  eksperymenty z chórem, który w pewnym momencie przemieszczał się i śpiewał z różnych miejsc w Kościele Uniwersyteckim. Brzmienie było fantastyczne!  Kompozycje Schütza, choć surowe i nie tak genialne jak muzyka Jana Sebastiana, dzięki włoskim inspiracjom zapowiadały już Mistrza z Lipska.

Wpływy włoskie odnaleźliśmy także w oratorium Wolfganga Amadeusza Mozarta „La Betulia liberata KV 118”, które to dzieło stworzył 15-letni zaledwie kompozytor podczas pierwszej podróży do Italii. Libretto napisał Pietro Metastasio (właśc. Pietro Antonio Domenico Trapassi), wybitny włoski poeta i librecista. Zainspirowane jest Księgą Judyty, w przeciwieństwie jednak do pierwowzoru, tematem przewodnim jest dramat upadku i odzyskania wiary przez mieszkańców Betulii, do czego walnie przyczyniła się dzielna wdowa Judyta, która nie tylko wiary nie utraciła, ale pokonała największego i najokrutniejszego wroga  - Holofernesa. 

Choć wczesne dzieło Mozarta razić może swoją przewidywalnością, jednak piękne głosy solistów i chóru znacznie nam to zrekompensowały. Wystąpił Chór Filharmonii Wrocławskiej oraz B'Rock (Belgian Baroque Orchestra Ghent) pod dyrekcją Carrado Rovarisa, a także znane nam już z pierwszego koncertu: Roberta Invernizzi– sopran (Chabris) oraz Sonia Prina – kontralt - w roli Judyty. Ponadto zaśpiewali: Silvia Frigato– sopran, Loriana Castellano– mezzosopran, Anicio Zorzi Giustiniani– tenor (Ozjasz) oraz Gianluca Buratto– bas (Achior). Moją uwagę zwróciła przede wszystkim Sonia Prina – kontralt o niezwykłej barwie i dramatyzmie. Tekst Metastasia – wbrew temu, co słyszałam w kuluarach – zabrzmiał wyjątkowo współcześnie: brak wiary i zwątpienie często stają się przyczyną ludzkiej klęski. I przeciwnie: wiara w Bożą Opatrzność sprawia, że wbrew tzw. logice zwycięża to, co jest pozornie słabe i łatwe do pokonania.

„Korzenie” i ten niezwykły Sollima


O tegorocznym Festiwalu Wratislavia Cantans mogłabym pisać bez końca, ale rozsądek nakazuje mi skupić się na tych dziełach i kompozytorach, które mnie szczególnie poruszyły. Należał do nich z pewnością wybitny włoski kompozytor i wiolonczelista Giovanni Sollima, który wystąpił na festiwalu dwukrotnie: w ramach koncertu z wrocławskimi wiolonczelistami oraz na zakończenie – podczas koncertu „Korzenie”.  Muzyk to absolutnie niezwykły, oryginalny – i jako kompozytor, i jako wykonawca. Kogoś tak grającego tematy klasyczne, etniczne i współczesne nigdy wcześniej nie słyszałam. Niezwykła wyobraźnia muzyczna i wirtuozeria połączone z nieudawaną radością tworzenia. Wszyscyśmy się nim zachwycili, toteż bisował wielokrotnie.

Giovanni Solima/NFM

Na koniec dodam, że bogaty i różnorodny program festiwalu znakomicie mieścił się w formule „Podróż do Włoch”. Uzupełniały go imprezy towarzyszące, cieszące się ogromnym powodzeniem, jak choćby prowadzony przez Andrzeja Kosendiaka kurs interpretacji, próby otwarte: J. Haydn – Symfonia B-dur w wykonaniu Kammerorchesterbasel pod batutą Giovanniego Antonioniego, a także sesja naukowa „Muzyka oratoryjna i kantatowa w aspekcie praktyki wykonawczej” oraz sympozjum naukowe na temat problemów pedagogiki wokalnej. Nieoceniony okazał się także starannie przygotowany od strony merytorycznej i interesujący wizualnie katalog festiwalowy, w którym przypomniano postać twórcy festiwalu Wratislavia Cantans – Andrzeja Markowskiego i który był wspaniałym przewodnikiem po wydarzeniach muzycznych.

Pomysłodawcy i Organizatorom tegorocznego 48. Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans  należą się bez wątpienia słowa uznania i wdzięczności.

Artykuł ukazał się 16 września 2013 roku na portalu PIK Wrocław

piątek, 22 lutego 2019

54. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans: muzyczne obrazy Południa /program/

"Tegoroczna Wratislavia Cantans zwraca się w stronę Południa: przygląda się nieustannie napływającym stamtąd inspiracjom, obserwuje przenikanie się tradycji, poszukuje w tym regionie źródeł naszej współczesnej kultury" - zapowiada 54. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans jego Dyrektor artystyczny Giovanni Antonini.



Każdy ma własną wizję Południa. Dla wrocławian tę ideę mogą ucieleśniać moje rodzinne Włochy, tymczasem żyjąc na co dzień w Mediolanie, czuję się raczej mieszkańcem północy i myślę o dalszych regionach Italii jako o południu. Z pewnością jest to kierunek, który nas pociąga. W biografiach wielu artystów odnajdujemy znaczące wspomnienia z podróży na południe. Goethe, dotarłszy na Sycylię, miał powiedzieć, że znalazł źródło wszystkiego. Stworzyliśmy także dobrze utrwalony mit Południa – miejsca idealnego, w którym panuje dolce vita. Tegoroczna Wratislavia Cantans zwraca się w stronę Południa: przygląda się nieustannie napływającym stamtąd inspiracjom, obserwuje przenikanie się tradycji, poszukuje w tym regionie źródeł naszej współczesnej kultury.

Coptic Orthodox Church Choir of Sacred Music

Na festiwalu zobaczymy, jak wiele różnych rytów religijnych powstałych w obrębie chrześcijaństwa swój początek miało na południu. Tegoroczną edycję zainauguruje muzyka wokalna Kościoła koptyjskiego, który został zawiązany w Egipcie, a więc poza Europą – jeszcze dalej na południe. Dwa dni później zabrzmi chorał bizantyjski pochodzący z Kościoła prawosławnego z południa Europy ­– Grecji. Marcel Pérès z Ensemble Organum i artystami z Maroka zaprezentuje mozarabski śpiew funkcjonujący w Kościele katolickim na Półwyspie Iberyjskim w czasach Maurów – kiedy to Południe niejako wdarło się do Europy.


Marcel Pérès & Ensemble Organum 

Czeka nas więc dużo koncertów wokalnych (wpisujących się w tradycję festiwalu Wratislavia Cantans), które ukażą, jak kulturę europejską ukształtowały spotkania różnych grup wyznaniowych i etnicznych. Koncertem z typowo południowymi, bo afrykańskimi elementami będzie program Giovanniego Sollimy, specjalnie przygotowany na wrocławski festiwal. Sollima, zafascynowany folklorem, a zwłaszcza rytmem w muzyce etnicznej, będzie w swoim występie przeplatał utwory kompozytorów związanych z Neapolem, a więc południem Włoch, z rdzenną muzyką z Afryki.

Giovanni Solima podczas koncertu we Wrocławiu, 2014 r. fot. Bogusław Beszlej

W tym momencie naturalnie nasuwa się pytanie o muzykę z Północy. Odpowiedzią jest program koncertu "Baśnie". W poszukiwaniu tożsamości, który również odwołuje się do kultury ludowej, tej przejawiającej się w baśniach – zetkniemy się przede wszystkim z twórczością niderlandzką i skandynawską. Bardzo interesuje mnie program z polskim folklorem. W XIX wieku na całym świecie muzyka ludowa wywierała duży wpływ na rozwój twórczości klasycznej, a dziś mamy ponownie do czynienia ze zwrotem w stronę poszukiwania „muzyki naszych przodków”, co może być związane z przedefiniowywaniem się tożsamości Europejczyków.

Południe na festiwalu to oczywiście także koncerty z twórczością włoską. Z Il Giardino Armonico i solistami zaprezentuję oratorium Antonia Vivaldiego "Juditha triumphans", ostatnio wykonane na Wratislavii Cantans w latach 70., czyli kilka dekad temu. Forma dzieła jak najlepiej pasuje do festiwalu poświęconego szczególnie muzyce oratoryjno-kantatowej, a bardzo wartościowa twórczość sakralna Vivaldiego nadal potrzebuje upowszechniania.

Coro e Orchestra Ghislieri

Koncert Coro e Orchestra Ghislieri pod batutą Giulia Prandiego jest jakby podróżą z Wenecji do Neapolu i przywodzi na myśl wyprawy na południe (do Włoch), które dawniej odbywali w celach edukacyjnych kompozytorzy, pisarze i młodzi szlachcice z Niderlandów, Wysp Brytyjskich czy krajów niemieckich. Wielkim finałem tych wojaży był zwykle Neapol, będący w XVIII wieku – a więc w czasach, gdy z miastem związani byli Giovanni Battista Pergolesi i Niccolò Jommelli – ośrodkiem awangardy w muzyce. Na festiwalu usłyszymy kilka pokoleń neapolitańskich kompozytorów: mamy dwa koncerty poświęcone muzycznej rodzinie Scarlattich. Zespół Odhecaton z Paolem da Colem wykona a cappella z towarzyszeniem basso continuo niedawno odkryte i jeszcze mało znane dzieła sakralne Alessandra Scarlattiego, jakością dorównujące kompozycjom Bacha. Domenica, syna Alessandra, kojarzymy z utworami na instrumenty klawiszowe obecnymi w repertuarze większości wielkich pianistów. Tymczasem na festiwalu poznamy jego odnalezioną w XXI wieku operę "Tolomeo e Alessandro".


Mala Punica

Mala Punica, jeden z najlepszych włoskich zespołów, od lat specjalizujący się pod kierownictwem Pedra Memelsdorffa w muzyce średniowiecznej, przedstawi dzieła z zabytkowych manuskryptów: utwory anonimowe oraz kompozycje Johannesa Ciconi, Flamanda, który przeniósł się do Włoch, by tam rozwijać karierę – z czasem wielu twórców uczyniło podobnie. Kompozytorem czerpiącym z nowinek pojawiających się w sztuce włoskiej był Mikołaj Zieleński, sięgający między innymi do muzyki polichóralnej. Jest on przykładem ciągłego przepływu idei między południem a północą Europy i obecnego w Polsce otwarcia na inspirację wpływami z zewnątrz. Cała tegoroczna edycja Wratislavii Cantans pokazuje, jak bardzo w muzyce i w rytuale religijnym widzimy przenikanie się elementów różnych kultur.

Israel Philharmonic Orchestra

Już drugiego dnia festiwalu usłyszymy spektakularne, angażujące wielkie siły wykonawcze dzieło w mistrzowskim wykonaniu – III Symfonię Gustava Mahlera. Koncert będzie hołdem dla wspaniałego dyrygenta Zubina Mehty, który za pulpitem dyrygenckim we Wrocławiu stanie na miesiąc przed planowanym przejściem na artystyczną emeryturę; będzie to jeden z jego ostatnich koncertów w roli szefa Israel Philharmonic Orchestra. Muzycy wystąpią razem z Chórem NFM i Chórem Chłopięcym NFM – współpraca artystów goszczących we Wrocławiu i tutejszych wykonawców jest od lat ważną częścią Wratislavii Cantans.


WDR Funkhausorchester Köln

Festiwal zakończy jedna z największych oper XX wieku: "Porgy and Bess" George’a Gershwina, dzieło wzbudzające kontrowersje, ale z pewnością wciąż bardzo ważne, łączące klasyczną formę z jazzem, spirituals i folklorem. Ta pierwsza opera afroamerykańska podejmuje temat kluczowego w kształtowaniu się dzisiejszego oblicza Ameryki Północnej wpływu Południa – kontynentu afrykańskiego. Jestem szczęśliwy, że na festiwalu wystąpi Wayne Marshall, główny dyrygent WDR Funkhausorchester Köln, specjalista od jazzu i muzyki amerykańskiej. Jest on autorem wersji koncertowej opery, którą usłyszymy, przygotowanej w porozumieniu z Gershwin Foundation.

Giovanni Antonini
Dyrektor artystyczny Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego

PROGRAM

54. Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego
Południe 
6–15 września 2019 r.
Wrocław

6.09.2019, piątek, godz. 19:00
Wrocław, kolegiata Świętego Krzyża i św. Bartłomieja
Hymny kościoła koptyjskiego

Wykonawcy:
Michael Ghattas – dyrygent
Radi Morcos – kantor
Coptic Orthodox Church Choir of Sacred Music

Program:
Hymny kościoła koptyjskiego

Bilety: VIP 110 zł, N 90 zł / U 70 zł
Bilety w przedsprzedaży: N 70 zł / U 50 zł


7.09.2019, sobota, godz. 17:00
Wrocław, NFM, Sala Czerwona
Domenico Scarlatti – Ptolemeusz i Aleksander

Wykonawcy:
Jarosław Thiel – dyrygent
Soliści
Wrocławska Orkiestra Barokowa

Program:
Domenico Scarlatti Tolomeo e Alessandro – opera w wersji koncertowej

Bilety: VIP 70 zł, N 50 zł / U 30 zł
Brak przedsprzedaży


7.09.2019, sobota, godz. 20:30
Wrocław, NFM, Sala Główna
Israel Philharmonic Orchestra & Zubin Mehta | Mahler – III Symfonia

Wykonawcy:
Zubin Mehta – dyrygent
Mihoko Fujimura – mezzosopran
Chór NFM
Agnieszka Franków-Żelazny – kierownictwo artystyczne Chóru NFM
Chór Chłopięcy NFM
Małgorzata Podzielny – kierownictwo artystyczne Chóru Chłopięcego NFM
Israel Philharmonic Orchestra

Program:
Gustav Mahler III Symfonia

Bilety: VIP 250 zł, I – N 200 zł / U 180 zł, II – N 160 zł / U 140 zł, III – N 110 zł / U 90 zł; VIP Room 100 zł
Bilety w przedsprzedaży: I – N 180 zł / U 160 zł, II – N 140 zł / U 120 zł


8.09.2019, niedziela, godz. 16:30
Wrocław, kościół pw. św. Stanisława, św. Doroty i św. Wacława
Beatum incendium | Średniowieczne manuskrypty

Wykonawcy:
Pedro Memelsdorff – kierownictwo artystyczne
Mala Punica

Program:
Johannes Ciconia – motety; anonimowe dzieła ze średniowiecznych manuskryptów (m.in. Codex Faenza i Buxheimer Orgelbuch)

Bilety: VIP 80 zł, N 60 zł / U 40 zł
Bilety w przedsprzedaży: N 50 zł / U 30 zł


8.09.2019, niedziela, godz. 20:00
Wrocław, kolegiata Świętego Krzyża i św. Bartłomieja
W cieniu Świętej Góry Athos | Greek Byzantine Choir

Wykonawcy:
Georgios Konstantinou – dyrygent
Greek Byzantine Choir

Program:
Utwory ku czci Bogurodzicy, tradycyjna muzyka ze Świętej Góry Athos i dzieła bizantyjskiego mistrza Ioannisa Koukouzelisa

Bilety: VIP 110 zł, N 90 zł / U 70 zł
Bilety w przedsprzedaży: N 70 zł / U 50 zł


9.09.2019, poniedziałek, godz. 19:00
Wrocław, NFM, Sala Czarna
Baśnie. W poszukiwaniu tożsamości – koncert w ramach MusMA

Wykonawcy:
Jessica Bäcklund – sopran
Elin Lannemyr – alt
Love Tronner – tenor
David Wijkman – baryton
Stina Ekblad – narrator

Program:
Krzysztof Rau Foam 
Jean-François Jung The Formidable Mill 
Andrea Tarrodi Vintergatan (The Milky Way)
Liesbeth Decrock I Am
Aart Strootman Once Upon a Two Times Three

Bilety: VIP 50 zł, N 30 zł / U 20 zł
Brak przedsprzedaży


10.09.2019, wtorek, godz. 19:00
Wrocław, kolegiata Świętego Krzyża i św. Bartłomieja
Śródziemnomorska mozaika | chorał mozarabski

Wykonawcy:
Marcel Pérès – kierownictwo artystyczne
Ensemble Organum

Program:
Chorał mozarabski z udziałem marokańskich śpiewaków z tradycji Samaa

Bilety: VIP 110 zł, N 90 zł / U 70 zł
Bilety w przedsprzedaży: N 70 zł / U 50 zł


11.09.2019, środa, godz. 19:00
Wrocław, kościół pw. św. Marii Magdaleny, katedra Kościoła polskokatolickiego
Dixit Dominus – od Wenecji do Neapolu

Wykonawcy:
Giulio Prandi – dyrygent
Soliści
Coro e Orchestra Ghislieri

Program:
Giovanni Battista Pergolesi Msza D-dur
Niccolò Jommelli Miserere a 4 per S. Pietro in Roma
Antonio Vivaldi Dixit Dominus RV 594

Bilety: VIP 90 zł, N 70 zł / U 50 zł
Bilety w przedsprzedaży: N 60 zł / U 40 zł


12.09.2019, czwartek, godz. 19:00
Wrocław, kościół Uniwersytecki pw. Najświętszego Imienia Jezus
Alessandro Scarlatti – dzieła odnalezione

Wykonawcy:
Paolo Da Col – dyrygent
Odhecaton

Program:
Alessandro Scarlatti Missa defunctorum, Magnificat

Bilety: VIP 80 zł, N 60 zł / U 40 zł
Bilety w przedsprzedaży: N 50 zł / U 30 zł


13.09.2019, piątek, godz. 19:00
Wrocław, NFM, Sala Główna
Vivaldi – Judyta triumfująca

Wykonawcy:
Giovanni Antonini – dyrygent
Il Giardino Armonico
Soliści
Chór NFM
Agnieszka Franków-Żelazny – kierownictwo artystyczne Chóru NFM

Program:
Antonio Vivaldi Juditha triumphans – oratorium RV 644

Bilety: VIP 110 zł, I – N 90 zł / U 75 zł, II – N 70 zł / U 55 zł, III – N 50 zł / U 35 zł; VIP Room 100 zł
Bilety w przedsprzedaży: I – N 70 zł / U 55 zł, II – N 60 zł / U 45 zł


14.09.2019, sobota, godz. 17:00
Wrocław, NFM, Sala Czerwona
Pieśni z lasów i pól | Tradycyjna polska muzyka ludowa

Wykonawcy:
Joanna Janik, Oliwia Łuszczyńska, Zofia Tarasiewicz, Feliksa Cierlik, Michalina Mrozik – śpiew
Góralski Teatr Pieśni „Dunawiec” ze Zbylutowa
Zespół „Waliszowianie” z Nowego Waliszowa
Zespół Łemkowski „Łastiwoczka” z Przemkowa
Zespół „Gościszowianie” z Gościszowa (gm. Nowogrodziec)

Program:
Tradycyjna polska muzyka ludowa

Bilety: VIP 80 zł, N 60 zł / U 40 zł
Bilety w przedsprzedaży: N 50 zł / U 30 zł

14.09.2019, sobota, godz. 20:00
Wrocław, kościół Uniwersytecki pw. Najświętszego Imienia Jezus
Weneckie inspiracje

Wykonawcy:
Andrzej Kosendiak – dyrygent
Wrocław Baroque Ensemble

Program:
Mikołaj Zieleński

Bilety: VIP 80 zł, N 60 zł / U 40 zł
Bilety w przedsprzedaży: N 50 zł / U 30 zł


15.09.2019, niedziela, godz. 16:00
Wrocław, Synagoga pod Białym Bocianem
Sud, sud – muzyczna podróż z Rzymu za Morze Śródziemne

Wykonawcy:
Giovanni Sollima – wiolonczela
TBA – wiolonczela
TBA – teorba

Program:
Muzyka barokowa, folkowa i współczesna Południa:
Giovanni Battista Costanzi Sinfonia B-dur na wiolonczelę i b.c.
Eliodoro Sollima Sonata 1959 na wiolonczelę
Giulio de Ruvo Romanella, Ciaccona, Tarantella na wiolonczelę
Bartolomé de Selma y Salaverde Fantasia V na wiolonczelę i b.c.
Moj e bukura more (tradycyjna melodia albańska z Sycylii) na wiolonczelę
Iannis Xenakis Kottos na wiolonczelę
Zèzèzè (śpiew Ngòmbì z Afryki Środkowej) na wiolonczelę
Francesco Scipriani Toccata V na wiolonczelę i b.c.
Giovanni Sollima Lamentatio na wiolonczelę
Santu Paulu (melodia tradycyjna z okolic Salento) na wiolonczelę i b.c.

Bilety: VIP 110 zł, N 90 zł / U 70 zł
Bilety w przedsprzedaży: N 70 zł / U 50 zł


15.09.2019, niedziela, godz. 19:00
Wrocław, NFM, Sala Główna
Summertime – Porgy and Bess

Wykonawcy:
Wayne Marshall – dyrygent
Angela Renée Simpson – sopran
Indira Mahajan – sopran
Ronald Samm – tenor
Kevin Short – baryton
Hertfordshire Chorus
David Temple – kierownictwo artystyczne Hertfordshire Chorus
NFM Filharmonia Wrocławska

Program:
George Gershwin Porgy and Bess – opera w wersji koncertowej

Bilety: VIP 250 zł, I – N 200 zł / U 180 zł, II – N 160 zł / U 140 zł, III – N 110 zł / U 90 zł; VIP Room 100 zł
Bilety w przedsprzedaży: I – N 180 zł / U 160 zł, II – N 140 zł / U 120 zł


Organizator zastrzega sobie możliwość dokonania zmian w programie.

informacja prasowa

Gala Baletowa na otwarcie nowego sezonu artystycznego w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej

Gale baletowe to stały punkt repertuaru teatrów na całym świecie. W Teatrze Wielkim - Operze Narodowej będzie to jednocześnie otwarcie sezon...

Popularne posty