Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Martha Argerich, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Martha Argerich, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 kwietnia 2023

Martha Argerich i Theodosia Ntokou nareszcie we Wrocławiu!

Legendarna argentyńska pianistka Martha Argerich wystąpi 19 kwietnia w Narodowym Forum Muzyki wraz z instrumentalistką młodego pokolenia, Theodosią Ntokou. Artystki wykonają jedne z najchętniej grywanych koncertów fortepianowych w historii muzyki – pióra Ludwiga van Beethovena oraz Camille’a Saint-Saënsa. Repertuaru dopełni przedstawiający barwny korowód rozmaitych gatunków Karnawał zwierząt tego francuskiego twórcy oraz słynna Pawana dla zmarłej infantki Maurice’a Ravela.

Martha Argerich & Theodosia Ntokou / fot. Adriano Heitman

Wspomniane dzieło Ravela jest stylizacją hiszpańskiego tańca, którego nazwa wzięła się od jego powolnych, uroczystych kroków odzwierciedlających zachowanie dumnych pawi. Pawana początkowo powstała w 1899 roku jako utwór na fortepian, ale przyćmiła ją przygotowana ponad dekadę później wersja orkiestrowa. To nostalgiczne i pełne zadumy dzieło zyskało wielką popularność. Ravel przywiązywał ogromną wagę do jego interpretacji, przestrzegając przed zbyt wolnym tempem wykonania: „to jest Pawana dla zmarłej infantki, a nie Zmarła pawana dla infantki” – mawiał. 

Skomponowanie II Koncertu fortepianowego g-moll op. 22 zajęło Saint-Saënsowi niespełna trzy tygodnie. Miał on bardzo mało czasu, by solidnie przygotować się do jego premiery, podczas której wystąpił również jako solista. Prawykonanie odbyło się 13 maja 1868 roku, orkiestrę poprowadził wówczas wielki rosyjski pianista, kompozytor i dyrygent – Anton Rubinstein – a przy fortepianie zgodnie z planem zasiadł Saint-Saëns. Niekonwencjonalna struktura dzieła początkowo rozczarowała audytorium, jednak z biegiem czasu koncert zyskał należyte uznanie, wchodząc do żelaznego repertuaru literatury fortepianowej. 

Choć wedle numeracji Koncert fortepianowy C-dur op. 15 Ludwiga van Beethovena powstał jako pierwszy, jego opus nie pokrywa się z chronologicznym procesem twórczym artysty. W rzeczywistości Beethoven nakreślił jego początkowe dźwięki już po powstaniu II Koncertu fortepianowego B-dur op. 19. Można domniemywać z czego wynikała owa systematyka – najbardziej prawdopodobnym wydaje się bliższe przywiązanie artysty do koncertu utrzymanego w tonacji C-dur, który też jako pierwszy został opublikowany i zaprezentowany przed wiedeńską publicznością. Dzieło osadzone jest bliżej tradycyjnych muzycznych środków wyrazu, jego faktura jest błyskotliwa i wirtuozowska, niezwykle wymagająca technicznie dla pianisty.

Koncert Argerich i Ntokou zwieńczy zaś Karnawał zwierząt – cykl utworów nazwanych przez samego ich autora – Camille’a Saint-Saënsa – rodzajem „fantazji zoologicznej”. Kompozycję stworzył on jako muzyczny żart, w zamierzeniu wykonywany wyłącznie w gronie przyjaciół. Ostatecznie dzieło wydano i zaprezentowano publicznie dopiero po śmierci artysty – zgodnie z jego wolą.

Program:

M. Ravel Pawana dla zmarłej infantki

C. Saint-Saëns II Koncert fortepianowy g-moll op. 22 (solo: Theodosia Ntokou)

***

L. van Beethoven I Koncert fortepianowy C-dur op. 15 (solo: Martha Argerich)

C. Saint-Saëns Karnawał zwierząt (partie fortepianów: Martha Argerich i Theodosia Ntokou)

Wykonawcy:

Patrick Fournillier – dyrygent

Martha Argerich – fortepian

Theodosia Ntokou – fortepian

NFM Filharmonia Wrocławska


Czas trwania:

120 minut

informacja prasowa

poniedziałek, 13 czerwca 2022

Martha Argerich w Narodowym Forum Muzyki!

2 listopada br. w Narodowym Forum Muzyki wystąpi legendarna argentyńska pianistka Martha Argerich wraz ze znakomitą instrumentalistką młodego pokolenia – Theodosią Ntokou! Artystki wykonają niezwykle efektowny koncert na dwa fortepiany i orkiestrę Francisa Poulenca. Repertuar dopełnią barwne wyrazowo dzieła Claude’a Debussy’ego, Camille’a Saint-Saënsa oraz Samuela Barbera w wykonaniu NFM Filharmonii Wrocławskiej.

Martha Argerich, fot. Adriano Heitman

Koncert rozpoczną dźwięki poruszającego Adagia z Kwartetu smyczkowego h-moll op. 11 autorstwa Samuela Babera, amerykańskiego dwudziestowiecznego twórcy. Kompozycja odznacza się głęboko elegijnym charakterem, a w jej nostalgicznych brzmieniach kryje się ogromny ładunek emocjonalny. Utwór, nazwany niegdyś „najsmutniejszym w historii muzyki klasycznej”, wykonywany był na pogrzebach m.in. Alberta Einsteina czy prezydentów Franklina D. Roosevelta i Johna F. Kennedy’ego.

Zupełnie odmiennym kolorytem cechuje się Koncert d-moll na dwa fortepiany i orkiestrę Francisa Poulenca. Sam kompozytor określił swoje dzieło jako „wielki krok naprzód”, bowiem  w jego lekkiej fakturze słychać rozmaite inspiracje nurtami do tej pory pozostającymi poza granicami zainteresowań muzyki klasycznej. Poulenc widocznie czerpał z tradycji jazzowej czy modalizmów charakterystycznych dla balijskiego gamelanu. 

Martha Argerich i Theodosia Ntokou, fot. Adriano Heitman

Tego wieczoru zabrzmi także Preludium do Popołudnia fauna – poematu symfonicznego Claude’a Debussy’ego – będącego jednym z najważniejszych dzieł powstałych u schyłku XIX wieku. Utwór ma ogromne znaczenie, tak w kontekście twórczości Debussy’ego, jak i historii muzyki w ogóle, wyznacza bowiem początek impresjonizmu w muzyce. Rozpoczynająca kompozycję charakterystyczna melodia fletu do dziś stanowi silnie ugruntowany motyw symbolizujący nadejście nowego rozdziału – muzycznego modernizmu.

Koncert zwieńczy Karnawał zwierząt – cykl utworów nazwanych przez samego ich autora – Camille’a Saint-Saënsa – rodzajem „fantazji zoologicznej”. Saint-Saëns skomponował Karnawał zwierząt jako muzyczny żart wykonywany wyłącznie w gronie przyjaciół. Ostatecznie dzieło opublikowano i zaprezentowano publicznie dopiero po śmierci kompozytora – zgodnie z jego życzeniem. Co ciekawe, od tego czasu Saint-Saëns jest kojarzony głównie jako twórca właśnie tego utworu.

informacja prasowa

wtorek, 9 września 2025

60. Wratislavia Cantans: "Wiecznie kwitnące" i Martha Argerich /zapowiedź/

9 września o 19.00 – w ramach festiwalu Wratislavia Cantans - wystąpi zwyciężczyni Konkursu Chopinowskiego z 1965 roku, która  pozostaje jedną z najbardziej fascynujących wirtuozek naszych czasów: Martha Argerich. Towarzyszyć jej będzie maestro Charles Dutoit i Orchestre Philharmonique de Monte-Carlo. W wykonaniu artystów zabrzmią kompozycje Maurice’a Ravela i Ludwiga van Beethovena.


Koncert rozpocznie Pavane pour une infante défunte Maurice’a Ravela, kompozycja z 1899 roku. Przeznaczona na niewielką orkiestrę wersja pochodzi z 1910 roku. Jest to stylizacja powolnego hiszpańskiego tańca dworskiego, cieszącego się dużą popularnością w XVI i XVII wieku. Tytuł może być trochę mylący, utwór nie jest bowiem poświęcony żadnej konkretnej postaci – wyraża entuzjazm chlubiącego się baskijskim pochodzeniem autora wobec kultury muzycznej Półwyspu Iberyjskiego. W późniejszych latach Ravel uznał to dzieło za nieudane, co nie przeszkodziło Pavane pour une infante défunte w zyskaniu wielkiej popularności. Wiadomo, że kompozytor troszczył się, aby tempo jego utworu nie było zbyt wolne. Po jednym z wykonań miał powiedzieć do pianisty: „to Pawana dla zmarłej infantki, a nie Zmarła pawana dla infantki”. W pierwszej części wieczoru zabrzmi także I Koncert fortepianowy C-dur Ludwiga van Beethovena. Również w przypadku tej jasnej, nasyconej wielką energią i w zasadzie jeszcze klasycznej kompozycji jej tytuł jest mylący. Był to bowiem drugi napisany przez mistrza z Bonn koncert fortepianowy, a numer nadał mu wydawca. Jest to dzieło, które Argerich ma w repertuarze od… 1949 roku, znalazło się ono bowiem w programie pierwszego publicznego występu ośmioletniej wówczas pianistki. Ma ono dla niej wyjątkowe znaczenie i artystka często po nie sięga, a jej interpretacje, pomimo upływu wielu dekad, nadal pełne są blasku.

Efektowna suita Valses nobles et sentimentales powstała w 1911 roku – najpierw w wersji fortepianowej, a rok później orkiestrowej. Tytuł odnosi się do dwóch zbiorów Franza Schuberta, a partyturę poprzedza cytat z francuskiego poety symbolisty Henri’ego de Régniera: „pyszna i ciągle nowa przyjemność bezużytecznego zajęcia”. Dzieło Ravela składa się z ośmiu ogniw, a chociaż pisząc je, kompozytor zapewniał o przywiązaniu do romantycznej tradycji, to orkiestracja z wydatnym udziałem instrumentarium perkusyjnego jest kompletnie odmienna od stylu Schuberta. Wieczór zwieńczy II Suita z baletu "Dafnis i Chloe" premierowo zaprezentowanego przez Ballets Russes w 1912 roku. W jej wykonaniu weźmie udział także Chór NFM. Maestro Dutoit dyrygował już tym zespołem w 2019 roku podczas występu w Katowicach. Fragmenty francuskiej kompozycji, których wysłuchamy, to muzyka z finałowej sceny widowiska przedstawiającego antyczną historię miłosną. Wschodzący świt jest tu świadkiem ponownego zjednoczenia "Dafnisa i Chloe" uprowadzonej wcześniej przez piratów, uratowanej jednak przez greckiego boga Pana. Kochankowie ślubują sobie miłość, co przybyłe bachantki świętują żywiołowym tańcem.

Program:

Maurice Ravel Pavane pour une infante défunte

Ludwig van Beethoven I Koncert fortepianowy C-dur op. 15

***

Maurice Ravel Valses nobles et sentimentales; II Suita z baletu Dafnis i Chloe


Wykonawcy:

Charles Dutoit – dyrygent 

Martha Argerich – fortepian

Chór NFM

Pierre-Louis de Laporte – przygotowanie Chóru NFM 

Lionel Sow – kierownictwo artystyczne Chóru NFM

Orchestre Philharmonique de Monte-Carlo


Czas trwania:

120 minut

wtorek, 27 września 2022

Nowy sezon artystyczny w Narodowym Forum Muzyki — z gwiazdami!

 W nowym sezonie artystycznym do Wrocławia przybędą artyści z różnych stron świata, repertuar wypełnią zaś dzieła wybitnych kompozytorów, w tym Hectora Berlioza czy Richarda Straussa. Nie zabraknie oczywiście znakomitych koncertów symfonicznych, a i miłośnicy muzyki chóralnej i kameralnej nie poczują się zawiedzeni.

Narodowe Forum Muzyki, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Już na początku sezonu artystycznego na scenie Sali Głównej zaprezentuje się Royal Philharmonic Orchestra, wykonując dzieła Richarda Wagnera i Jeana Sibeliusa pod dyrekcją Vasilya Petrenki. Natomiast podczas inauguracji sezonu NFM Filharmonii Wrocławskiej orkiestrę poprowadzi maestro Giancarlo Guerrero. Muzycy wykonają m.in. poemat symfoniczny Richarda Straussa Życie bohatera op. 40 oraz Koncert skrzypcowy e-moll op. 64 Felixa Mendelssohna Bartholdy’ego. Partię solową dzieła wykona zaś wybitny skrzypek Julian Rachlin. Wrocławska orkiestra wystąpi także pod batutą Tan Duna, dyrygenta i kompozytora nagradzanego prestiżowymi nagrodami przemysłu filmowego chociażby za ścieżkę dźwiękową do filmu Przyczajony tygrys, ukryty smok. Koncert zadedykowany będzie żywiołowi wody, zabrzmi więc m.in. przeznaczony na perkusję wodną i orkiestrę – Water Concerto. Wśród największych gwiazd światowych estrad, które wkrótce zawitają do Narodowego Forum Muzyki, znajdą się m.in. Martha Argerich oraz Anne-Sophie Mutter.

Martha Argerich, fot. Adriano Heitman

Z kolei w programie koncertu inauguracyjnego NFM Orkiestry LeopoldinumConcertino – znalazły się m.in. dzieła Mieczysława Wajnberga. Najbardziej wyczekiwaną częścią wieczoru będzie pierwsze polskie wykonanie Lamentu Marka-Anthony’ego Turnage’a z udziałem wybitnego skrzypka Daniela Hope’a. W wykonaniu orkiestry podczas kolejnych koncertów zabrzmią także III Symfonia Es-dur op. 55 „Eroica” Ludwiga van Beethovena czy Wariacje Goldbergowskie BWV 988 Johanna Sebastiana Bacha. Zwieńczeniem sezonu będzie zaś kompozycja dyrektora artystycznego zespołu – Josepha Swensena – monumentalna trylogia SAGA.

Wrocław Baroque Ensemble z maestro Andrzejem Kosendiakiem
podczas koncertu "Vespro della Beata Virine", fot. ze strony Festiwalu
"Maj z muzyką dawną"

Rozpoczęcie sezonu artystycznego Wrocławskiej Orkiestry Barokowej, zespołu kierowanego przez Jarosława Thiela, będzie spotkaniem z twórczością Felixa Mendelssohna Bartholdy’ego oraz Roberta Schumanna. Zespół zagra także pod batutą maestra Vittorio Ghielmiego. Muzycy wykonają wówczas dzieła Jeana-Philippe’a Rameau. Podczas koncertów Wrocław Baroque Ensemble pod dyrekcją Andrzeja Kosendiaka usłyszymy utwory ze zbiorów Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu oraz dzieła Mikołaja Zieleńskiego. Chór NFM pod dyrekcją Lionela Sowa przybliży słuchaczom ukraińską muzykę sakralną, weźmie także udział w wykonaniu wspomnianego Requiem d-moll Mozarta czy monumentalnego Stabat Mater op. 53 Karola Szymanowskiego, które poprowadzi wówczas maestro Jacek Kaspszyk

Koncert IV Symfonia A. Brucknera: Jacek Kaspszyk i Orkiestra Symfoniczna NFM, fot. Sławek Przerwa

 

W ramach koncertów kameralnych wystąpią świetne zespoły, takie jak Książek Piano Duo, Meccore String Quartet i Tansman Trio. W nadchodzącym sezonie artystycznym sale Narodowego Forum Muzyki wypełnią dźwięki wspaniałych dzieł z różnych epok. Oprócz wspomnianych powyżej tytułów publiczność będzie miała okazję wysłuchać również m.in. Koncertu fortepianowego a-moll op. 16 Edvarda Griega, VIII Symfonii h-moll D 759 „Niedokończonej” Franza Schuberta czy wielkiego Niemieckiego requiem op. 45 Johannesa Brahmsa. W ramach koncertów symfonicznych usłyszymy monumentalne dzieło Wolfganga Amadeusa MozartaRequiem d-moll KV 626 oraz IX Symfonię Gustava Mahlera. Artyści wraz ze znamienitym skrzypkiem Gidonem Kremerem zabiorą nas także w podróż do gwiazd za sprawą suity symfonicznej Planety op. 32 Gustava Holsta oraz kompozycji Kaiji SaariahoAsteroid 4179: Toutatis

W NFM pojawią się również laureaci tegorocznej edycji prestiżowego Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego, a także zwycięzca VIII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina – Garrick Ohlsson oraz jeden z najwybitniejszych polskich pianistów – dobrze znany wrocławskiej publiczności Piotr Anderszewski. Za pulpitem podczas koncertów pojawią się wspaniali doskonali dyrygenci – Karel Mark Chichon, Lawrence Foster czy Paul McCreesh.

informacja prasowa


poniedziałek, 22 września 2025

Raj (nie całkiem) utracony /relacja z 60. Festiwalu Wratislavia Cantans/

14 września, koncertem III aktu "Parsifala" Richarda Wagnera, zakończyła się 60. edycja Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans. Osobą szczególnie w tym jubileuszowym roku uczczoną został jego twórca –  Andrzej Markowski. Motywem przewodnim był "Raj utracony [?]", nawiązujący tytułem do poematu Johna Miltona, ale opatrzony znakiem zapytania. Czy utraciliśmy raj na zawsze i jakie są tego konsekwencje? W swojej relacji dzielę się z Państwem refleksjami dotyczącymi większości koncertów, w których uczestniczyłam. Zapraszam do lektury!

Plakat festiwalu autorstwa Lva Sterna

14 września, koncertem III aktu "Parsifala" Richarda Wagnera, zakończyła się 60. edycja Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans. Osobą szczególnie w tym jubileuszowym roku uczczoną został jego twórca –  Andrzej Markowski, kompozytor i dyrygent, który był zarazem pierwszym dyrektorem artystycznym tego fenomenu, jakim jest do dzisiaj festiwal. Człowiek, który – jak napisał w swojej książce "Ocalić od zapomnienia" Marek Dyżewski – "wniósł z sobą tchnienie europejskiej kultury i przeobraził miasto [Wrocław] z muzycznej prowincji w czołowy ośrodek w kraju". Popiersie kompozytora znalazło należne mu miejsce w Narodowym Forum Muzyki, zaś poświęcona mu czasowa wystawa – na dziedzińcu Muzeum Pana Tadeusza. Jemu też został zadedykowany koncert otwierający Wratislavię: "Pamięci wielkiego Człowieka", na który złożyły się dzieła dwóch znakomitych kompozytorów: Wolfganga Amadeusza Mozarta ("Msza koronacyjna") i Ludviga van Beethovena ("Eroika").

Raj utracony [?]

Od kiedy dyrektorem artystycznym Wratislavii został maestro Giovanni Antonini, czyli od roku 2013, każda edycja festiwalu ma swój temat przewodni. Stało się to dobrą i inspirującą tradycją, toteż kiedy maestro Andrzej Kosendiak objął kierownictwo festiwalu, kolejna – jubileuszowa jego edycja – przebiegała pod hasłem "Raj utracony [?]". W wywiadzie udzielonym Jakubowi Kukli dyrektor Kosendiak tak wyjaśniał płynące z inspiracji poematem Johna Miltona motto:

"Myślę, że to też może być klucz do rozumienia tegorocznego przesłania: ten fragment poematu pokazuje, że człowiek niestety sam bardzo często sprowadza piekło na ziemię. Ale zdarza się też, że ujawnia swoją wielkość i potrafi zbudować tutaj raj". I dodał:

"Na tegoroczny festiwal zamówiliśmy utwór u Zygmunta Krauzego. Jego Requiem nie jest mszą żałobną stricte związaną z liturgią. Przeciwnie, muzyka oparta jest na tekstach poetyckich odnoszących się do rzeczywistości. Dzieło zostało poświęcone najbardziej niewinnym ofiarom wojen – dzieciom. Mamy połowę trzeciej dekady dwudziestego pierwszego stulecia, a wciąż tyle bezbronnych istot jest pozbawianych nie tylko dzieciństwa, ale często też życia w konfliktach, które targają naszym światem".

Dodajmy, że w programie festiwalu znalazły się także koncerty odwołujące się się do Raju bez znaków zapytania, do których należały m. in. koncerty muzyki Johanna Sebastiana Bacha: "Die Kunst der Fuge" czy Msza h-moll.

Giovanni Antonini, Il Giardino Armonico, koncert "Pamięci wielkiego Człowieka",
fot. Łukasz Rajchert, NMF


Pamięci wielkiego Człowieka – Msza "Koronacyjna" W. A. Mozarta 


Twórca festiwalu Wratislavia Cantans z całą pewnością zasłużył sobie na tę dedykację, a także na taki wspaniały i przemyślany wybór repertuaru. Andrzej Markowski przywrócił bowiem (w czasach głębokiego PRL-u!) należne miejsce muzyce dawnej, odkrywając na nowo dawnych kompozytorów i pomagając słuchaczom w przyswojeniu kolekcji ich dzieł i muzycznego dziedzictwa, do którego ciągle będziemy mogli powracać. Koncerty odbywały się w czasach komunizmu w kościołach (!), a przy tym Wrocław był bardzo zniszczonym wojną miastem, w którym dopiero odradzało się życie artystyczne. Tymczasem ziarno przez niego zasiane wydało – i ciągle wydaje – wspaniały plon! 

Mozart skomponował Mszę "Koronacyjną" ("Krönungs-Messe") w 1779 roku, w wieku dwudziestu trzech lat. Wedle najnowszych badań napisał ją na użytek katedry salzburgskiej, prawdopodobnie z okazji Wielkanocy. Pierwsze wykonanie (w 1791, czyli w roku śmierci Mozarta) miało jednak rzeczywiście związek z koronacją, ale nie kościelną, tylko świecką: cesarz Leopold II został koronowany na króla Czech.
      Tytuł „Koronacyjna” nadał sam Mozart. Inaczej niż w przypadku „Wielkiej” Mszy c-moll, której przydomek pojawił się po to, aby odróżnić ją od innej – wcześniejszej i krótszej mszy, utrzymanej w tej samej tonacji – o numerze KV 139. Jest to klasyczny przykład tzw. mszy krótkiej (missa brevis): nieskomplikowanej, prostej, a jednocześnie zachwycającej swoją świeżością, lekkością brzmienia i pięknem formy – spójnej, zamkniętej, doskonałej jako swego rodzaju duchowe przeżycie. Prawdziwe niebo w uszach. . 😇 Co ciekawe, jej rękopis znajduje się w zbiorach krakowskiej Biblioteki Jagiellońskiej!

Anett Fritsch (sopran) podczas koncertu "Pamięci wielkiego Człowieka", fot. Łukasz Rajchert

I te kontrasty! Kontemplacyjny charakter Kyrie kontrastuje z monumentalnym, 8-głosowym podwójnym chórem w Qui tollis. Zupełnie odmienne są Gloria i Cum sancto spiritu. Najbardziej zachwyca jednak słoneczny liryzm Laudamus te, a także niebiański sopran w Agnus Dei – przepięknej, wirtuozowskiej arii. 

W interpretacji Giovanniego Antoniniego i jego wspaniałego Il Giardino Armonico Msza zabrzmiała znakomicie. Wspaniały był też, jak zwykle,  Chór NFM, mający w tym utworze masę pięknej muzyki do wyśpiewania. Wśród solistów zdecydowanie prym wiodła Anett Fritsch – niemiecka sopranistka operowa, bardzo dobrze czująca się z repertuarze mozartowskim, śpiewała bowiem role Cherubina, Zuzanny i Hrabiny w "Weselu Figara". W czarnej jedwabnej sukni wyglądała przy tym zjawiskowo. Na te ulotne chwile powróciliśmy do Raju... 

Magdalena Hoffmann, fot. Sławek Przerwa

"Poszukując szczęścia"... Chwilo trwaj!


O tym, że do Raju można powrócić za sprawą muzyki, świadczy także zupełnie odmienny, kameralny koncert na harfę w wykonaniu Magdaleny Hoffmann, na który złożyły się kompozycje C. F. E. Bacha, G. F. Händla, J. Ph. Rameau, R. Schumanna, Toru Takemitsu i B. Brittena. Przyznam, że choć preferuję muzykę dawną, najbardziej urzekły mnie podczas tego koncertu utwory kompozytorów bliższych współczesności: Toru Takemitsu i Benjamina Brittena. Artystka zaprezentowała ich kompozycje z prawdziwą wirtuozerią, znakomicie je interpretując. O ile jednak Suita na harfę op. 83 była w jej wykonaniu czymś oczywistym, choć bynajmniej niełatwym, o tyle utwór Takemitsu Stanza II, wprowadzał do jej gry nowe, z pozoru pozamuzyczne, elementy. Z muzyką japońskiego kompozytora i filozofa sztuki zetknęłam się w 2018 roku, kiedy to ówczesny dyrygent i kierownik Orkiestry Leopoldinum – Hartmut Rohde zaprezentował "A Way a Lone" –  utwór zainspirowany "Trenem Finneganów" Jamesa Joyce’a. Utwór zainspirowany jedynym zdaniem – z pozoru uładzonym, a jednak zaprzeczającym przyjętym regułom - zdawał się rozpadać i pulsować nieregularnie w rytm licznych zwolnień, przyspieszeń, zamierania dźwięku. Podobnie zabrzmiał Takemitsu w wykonaniu Hoffman. Agresywna momentami muzyka harfy została w przypadku Stanzy II zderzona z codziennymi odgłosami ulicy oraz ze śpiewem ptaków, prowadząc z nimi dialog – bardzo oryginalne zestawienie i jakże naturalne!  Podobało mi się również Preludium z Nagrobka Couperina M. Ravela – błyskotliwie zagrane, dające popis wirtuozerii artystki. Na finał zagrała Walc e-moll Chopina, czym do reszty skruszyła nasze muzyczne serca. Zapewne nie bez wpływu na to pozostaje fakt zaangażowania społecznego harfistki, która jest ambasadorką kultury CASA HOGAR, inicjatywy charytatywnej oferującej edukację i dom dla młodych dziewcząt w dotkniętym problemami kolumbijskim regionie Chocó. „Mam nadzieję, że uda mi się otworzyć uszy i serca wielu ludzi na cierpienie, które wciąż istnieje w regionie Chocó – i z nim walczyć” – twierdziła w wywiadzie. Artystka zatem przywraca piękno i dobro nie tylko za pomocą muzyki...

Koncert "Veni in hortum meum, ensemble Peregrina Agnieszki Budzińskiej-Bennett, 
fot. Joanna Stoga


Znaleźć się ponownie w ogrodzie rajskim: "Veni in hortum meum"


Do Raju (nie do końca utraconego) zawiodła nas z pewnością Agnieszka Budzińska-Bennett wraz z zespołem Pelegrina, prezentując najstarsze utwory skomponowane do biblijnego tekstu "Pieśni nad pieśniami". W istocie wyjątkowa i niedościgła jest wspaniałość tego niewielkiego poematu składającego się z zaledwie 1250 słów, pełnego symboli i przepełnionego zachwytem miłością, która czyni wiosnę nawet w wyschniętym i spalonym słońcem palestyńskim krajobrazie. Jej hebrajski tytuł brzmi Szir ha-Szirim, czyli „Pieśń najpiękniejsza”.
      W centrum symbolicznego ogrodu znajdują się Ona i On, Oblubieniec i Oblubienica, mężczyzna i kobieta, którym tu i ówdzie towarzyszy chór. Wyobrażają oni odwieczną parę, ogarniętą czułością i mocą Miłości. Ta ludzka miłość, zmysłowa, zawiera odblask miłości Bożej ("Kobietą i mężczyzną stworzył ich"). Ponadto w Starym Testamencie Bóg często zwraca się do narodu wybranego jako do oblubienicy, żony. Jak napisał Orygenes: "Szczęśliwy, kto rozumie i śpiewa kantyk świętych Pism, ale jeszcze bardziej szczęśliwy, kto śpiewa i rozumie Pieśń nad pieśniami".

Bez wątpienia zespół Pelegrina to właśnie ten przypadek: "śpiewa i rozumie". Na program koncertu "Veni in hortum meum" złożyły się zarówno utwory anonimowe: antyfona Vox dilecti, motet Tota pulchra czy cantilena Flos regalis, ale także kompozycje średniowiecznego filozofa, teologa i poety  Pierre Abélarda, mistyczki i kompozytorki św. Hildegardy z Bingen oraz włoskiego kardynała i biskupa, św. Bruno di Segni. 

Koncert "Veni in hortum meum, ensemble Peregrina Agnieszki Budzińskiej-Bennett, 
fot. Joanna Stoga

Pieśń nad pieśniami jest hymnem o miłości, ogród zaś –  ogrodem rajskim. Oblubieńcy poszukują się i odnajdują, a gdy brak ukochanego, rodzi się cierpienie, poczucie odrzucenia i wielka tęsknota, ale Oblubienica nie ustaje w poszukiwaniach nawet wówczas, gdy spotykają ją upokorzenia.. Pieśń ze swej natury kojarzy się z muzyką, nic zatem dziwnego, że stała się inspiracją dla wielu kompozytorów. Agnieszka Budzińska-Bennett sięga po utwory prezentujące rozmaite interpretacje Księgi: to pieśń o miłości ludzkiej, alegoria miłości pomiędzy Bogiem a Izraelem, Bogiem a ludzką duszą, artystka sięga także także po interpretację Maryjną, charakterystyczną dla wczesnego chrześcijaństwa („Wszystka piękna jesteś, Przyjaciółko moja, a skaza pierworodna nigdy w Tobie nie powstała”,. Pnp 4,7). Wybranym utworom towarzyszą różnorodne formy muzyczne: antyfony, motety, kantylena, responsorium, prosa, dramat liturgiczny (“Veni dilecte”). Nie tylko piękny śpiew, ale także gra na instrumentach historycznych: na harfie i fidelu, sprawiły, że doświadczyliśmy swego rodzaju kontemplacji, szczególnie że koncert zabrzmiał w szczególnym miejscu – w Kolegiacie  Świętego Krzyża na Ostrowie Tumskim, która na czas koncertu stała się naszym hortum...

Martha Argerich, koncert "Wiecznie kwitnące", fot. Sławek Przerwa



Wiecznie kwitnąca ... Martha Argerich


Niekiedy zdarzają się koncerty niezwykłe, podczas których doświadczamy czegoś, co nie da się określić w żaden racjonalny sposób. Najlepiej zatem nazwać to tajemnicą. .Takim był bez wątpienia koncert Marthy Argerich, który poruszył mnie dogłębnie. Charyzma ponad 80-letniej pianistki, jej "wieczna kobiecość" (by zacytować Goethego) albo raczej: "wieczna dziewczęcość", doskonała gra (nie tylko pod względem formalnym) składają się na Zjawisko, które pewien mój znajomy trafnie określił jako Pianista Assoluta –  Marią Callas fortepianu. A kiedy ma się do czynienia ze zjawiskiem tak rzadkim, by nie powiedzieć: niepowtarzalnym, trudno o jakieś racjonalne argumenty. Muzyka w jej wykonaniu zdaje się przenosić słuchacza w doskonały świat, w którym wszystko inne okazuje się nieistotne. Liczy się tylko Ona i Muzyka...

     Artystka zagrała tym razem II Suitę z baletu "Dafnis i Chloe" Maurice Ravela, a towarzyszył jej ("towarzyszył" jest w tym przypadku szczególnie trafnym określeniem) znany dyrygent Charles Dutoit  (prywatnie były mąż pianistki) wraz z Orchestre Philharmonique de Monte-Carlo. Ale szybko zapomnieliśmy o nich, gdy Argerich zaczęła grać. Grała znakomicie technicznie, a jednak nie czuło się tego, bo przede wszystkim – grała twórczo, grała również, kiedy nie grała, przebierając palcami w powietrzu lub na kolanach. Energia w niej kipiała i zaczarowała nas kompletnie. Aplauz był taki, że zdecydowała się zagrać na bis aż dwa utwory: Sonatę d-moll K. 141 Scarlattiego, a potem Sarabandę z Partity c-moll J. S. Bacha, a my nie mieliśmy poczucia winy, że męczymy "starszą panią", widzieliśmy bowiem, że cieszą Ją te bisy i że chętnie je gra. Wiem, że druga część koncertu była bardzo dobra, ale MUSIAŁAM wyjść na zewnątrz, bo udusiłabym się od nadmiaru wrażeń... Niosłam potem tę Marthę A. do samej Leśnicy i jeszcze dłużej...

Koncert "Zagłada bezbronnych", dyr. Jacek Kaspszyk, fot. Sławek Przerwa


Wstrząsająca "Zagłada bezbronnych", czyli piekło na ziemi


Kiedy wydawało mi się, że największe muzyczne emocje mam za sobą, okazało się, że dane mi będzie przeżyć jeszcze jeden, choć innego rodzaju wstrząs: "Children`s Requiem" – głęboko poruszającą kompozycję Zygmunta Krauzego, powstałą na zamówienie Narodowego Forum Muzyki. Utwór przypominający War Requiem Benjamina Brittena, którego miałam okazję wysłuchać na żywo i również w kościele podczas pobytu w Londynie w 2000 roku. O ile jednak tamten bazował na tekstach poetyckich Wilfreda Owena (który zmarł młodo tuż przed zakończeniem II wojny), o tyle polski kompozytor sięgnął po teksty rozmaite, począwszy od danych dramatycznych statycznych, mówiących o konkretnych liczbach, sięgających milionów, poprzez cytaty z Seneki, na indywidualnych losach i wypowiedziach samych ofiar kończąc. 

Koncert "Zagłada bezbronnych": Chór Polskiego Radia - Lusławice, Symfonia Varsovia,
fot. Sławek Przerwa
    Swoją formą kompozycja nawiązuje do mszy żałobnej i składa się z ośmiu części: Introitus, Kyrie, Sequentia, Offertorio, Sanctus, Agnus Dei, Lux aeterna, Responsorium, o wyrazistej dramaturgii opartej na kontrastach. Na koniec kompozytor oddaje głos okaleczonej dziewczynce, która pragnie spotkać kogoś potężnego, kto powstrzyma wojenne szaleństwo...

Potężny Chór Polskiego Radia - Lusławice nadawał całej historii majestat greckiej tragedii, co zostało skontrastowane z dziecięcymi głosami Chóru Dziewczęcego i Chłopięcego NFM. Na kontraście oparte były również głosy dwojga narratorów: barytona Michała Partyki oraz sopranu Marceliny Román. Szczególnie przejmująco prezentowała ową dramatyczną opowieść właśnie ona, co spotkało się z wielkim uznaniem słuchaczy. Maestro Jacek Kaspszyk okazał się, tradycyjnie już, znakomitym  interpretatorem całości – tak przecież niełatwego utworu.

Koncert Raj II, Msza h-moll J. S. Bacha, Freiburger Baroqueorchester, 
fot. Joanna Stoga


Chciała dusza do Raju, czyli Msza h-moll 


Wiele sobie obiecywałam po koncercie prezentującym Mszę h-moll Johanna Sebastiana Bacha pod kierownictwem Marca Minkowskiego. Wielką Mszę bowiem pokochałam od pierwszego "słyszenia"  w wersji wydanej przez Harmonia Mundi w 1998 roku, w opracowaniu Philippe Herreweghe i z takimi solistami, jak Christoph Pregardien, Andreas Scholl, Peter Kooy... Pojechałam też do Lipska na Bachfest, by móc posłuchać tej wersji na żywo. Słyszałam wiele interpretacji tej genialnej kompozycji, ale ta jest dla mnie zawsze punktem odniesienia. Dodam, że dzięki powstaniu Narodowego Forum Muzyki mogłam ponownie posłuchać Mszy h-moll pod batutą mistrza Herreweghe, który – jak się wielokrotnie przekonałam – nie poprzestaje na jednym odczytaniu arcydzieła, choćby było ono bliskie ideałowi. Wiele też sobie obiecywałam po innym znakomitym interpretatorze muzyki dawnej – Marcu Minkowskim, który w kwietniu tego roku zaprezentował w NFM Pasję według świętego Jana.  Tym razem dyrygent jednak nie dopisał i zastąpił go Lionel Meunier – dyrygent i kierownik artystyczny Vox Lumnis, skądinąd zasłużony w wykonawstwie muzyki wokalnej XVI-XVIII wieku, który pojawił się wcześniej na 51. edycji Wratislavia Cantans. I też mnie wówczas nie zachwycił. Freiburger Barockorchester nie dość, że zagłuszała solistów, to jeszcze grała niespójnie. No, powiedzmy, że w drugiej części było nieco lepiej... Właściwie należałoby wyróżnić tylko brytyjskiego kontratenora Williama Sheltona w pięknej arii Agnus Dei, za co zebrał na koniec zasłużone gromkie brawa. Na resztę miłosiernie spuszczam zasłonę milczenia... Myślę, że obecność Marca Minkowskiego gwarantowała inny wydźwięk tego koncertu. Chciała dusza do Raju ... 😇

William Shelton, fot. Joanna Stoga

Zapomniani bogowie i ... niezapomniany John Eliot Gardiner


Sir Johna Eliota Gardinera miałam szczęście spotkać w tym roku w Lipsku podczas tegorocznego Bachfest, gdzie zaprezentował kantaty Johanna Sebastiana Bacha  
          Bez większej przesady można powiedzieć, że właśnie dla Gardinera i owych kantat pojechaliśmy do Lipska. I nie pożałowaliśmy tej decyzji! Maestro wystąpił z nowym zespołem The Constellation Choir & Orchestra, z którym niejako zaczyna swoją karierę od nowa, co już samo w sobie zasługuje na podziw i szacunek. Po tylu koncertach i serii wydanych "kantat pielgrzymkowych" sir Gardiner stał się prawdziwym autorytetem, jeśli chodzi o interpretację kantat Johanna Sebastiana Bacha. 

Sir John Eliot Gardiner z zespołem The Constallation Orchestra podczas koncertu kantat w Kościele Świętego Mikołaja w Lipsku, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
         We Wrocławiu koncertował wielokrotnie, ale tym razem po raz pierwszy pojawił się z Mendelssohnem i przyznam, że takiego Gardinera –  teatralnego – nie znałam. Program wypełniła Uwertura do "Snu nocy letniej". Pamiętam, jak w filmie dokumentalnym poświęconym dyrygentowi Gardiner opowiadał, że w dzieciństwie matka zachęcała go do zabawy w teatr i że to rozbudziło jego wyobraźnię, po raz pierwszy jednak mogliśmy znaleźć tego potwierdzenie w przypadku utworu nie będącego operą, po który to gatunek maestro sięgał również wielokrotnie. W przypadku Mendelssohna, który skomponował uwerturę do "Snu nocy letniej" Shakespeare`a jako utwór koncertowy, nie było to takie oczywiste. Sir John Eliot Gardiner nie obawia się jednak takich wyzwań. Wyczarował z uwertury wersję sceniczną, a śpiewaków zamienił w aktorów. Wszystko to oszczędnymi środkami, jak w czasach Shakespeare1a – za pomocą kostiumu i ruchu scenicznego. I tak daliśmy się uwieść owej teatralnej zabawie, która niepostrzeżenie sprawiła, że klasyczna filharmonia przemieniła się w teatr. 

Sir John Eliot Gardiner i  The Constallation Orchestra podczas koncertu "Zapomniani bogowie",
fot. Sławek Przerwa
Po przerwie zaś usłyszeliśmy (i zobaczyli!) kantatę Felixa Mendelssohna-Bartholdiego ""Die erste Walpurgisnacht", nawiązującą tym razem do innego tekstu literackiego – do "Fausta" J. W. Goethego, a ściślej: do "Nocy Walpurgii". Goethe podjął wątek duchowości przedchrześcijańskiej, polegającej m. in. na jedności pomiędzy człowiekiem a przyrodą. Jednak ten pogański raj wraz z jego zapomnianymi dziś bogami należy już do przeszłości.

Sir John Eliot Gardiner konsekwentnie zaprezentował kantatę w konwencji, na którą przystaliśmy w pierwszej części koncertu. Bazował głównie na solistach i nie zawiódł się. Natomiast jego nowa orkiestra brzmi jednak gorzej niż Monteverdi, z którą latami dochodził do tak znakomitego brzmienia. The Constellation Choir & Orchestra jest co najwyżej poprawna i nie ma cudów, aby było inaczej. Nie mniej Mistrz nadal pozostaje Mistrzem.

"Kain i Abel" Alessandro Scarlattiego, fot. Sławek Przerwa


Wygnanie z Raju, czyli Kain i Abel

     
      Na koniec – koncert, który wprost nawiązywać do tegorocznego motta festiwalu: oratorium Alessandra Scarlattiego: "Cain overo il primo omicidio – Kain, czyli pierwsze zabójstwo”. Jego treść nawiązuje do historii znanej z Księgi Rodzaju, ale znacznie ją rozbudowuje. Adam i Ewa ubolewają nad tym, czego się dopuścili i pragną, aby synowie: Kain i Abel uzyskali u Boga łaskę i przebaczenie poprzez złożenie ofiar. Targany uczuciem nienawiści i zazdrości Kain, pragnie pozbyć się brata, gdyż ten – harmonijny i dobry – stoi, jego zdaniem, na przeszkodzie temu, aby Kain był równie szczęśliwy i kochany przez Boga oraz przez ojca. Miotają nim także niepokój i lęk, choć stara się nie okazywać bratu swojej nienawiści, aby w ten sposób zmylić go i unicestwić na odludziu, w nadziei, że nikt tego nie zauważy. Zbrodni jednak ukryć się nie da. Bóg skazuje Kaina na wygnanie, a rodzice pozostają sami i rozpaczają. Utwór niesie jednak pociechę – słyszymy głos zmarłego Abla, a także obietnicę zbawienia, którą przyrzeka Bóg. Oratorium kończy duet Adama i Ewy, którzy śpiewają Contenti presenti, radując się obietnicą zbawienia przez Krew Chrystusa.

Kristina Hammarström jako Kain i Clemens Flick (dyrygent), fot. Sławek Przerwa
Miałam szczęście wysłuchać na żywo tego oratorium po raz wtóry. Pierwszy – podczas Misteria Paschalia w 2016 roku pod Rinaldo Alessandrinim, ze świetnymi solistami, m. in. Sonią Priną w roli Kaina i Robertą Invenizzi jako Ewą. Wiele sobie obiecywałam po interpretacji Rene Jacobsa, który miał poprowadzić koncert wrocławski, ale nie pojawił się we Wrocławiu. Mimo to jednak oratorium wykonano wspaniale. W zastępstwie Jacobsa poprowadził je Clemens Flick –  niemiecki dyrygent, klawesynista i pianista. Wspaniale zagrała Wrocławska Orkiestra Barokowa, która stała się obecnie zespołem chętnie zapraszanym na europejskie wielkie sceny. Nie zawiedli także soliści, a nade wszystko szwedzka mezzosopranistka Kristina Hammarström w roli Kaina i  Holenderka Olivia Vermeulen w roli Abla, również mezzosopran, ale o "jasnej" słodkiej barwie. Obie mające w swojej karierze znaczące role operowe (m. in. u Rene Jacobsa), nic zatem dziwnego, że wypadły śpiewająco 😁 W ogóle dobór głosów i ich współbrzmienie było interesujące. Do dwójki solistek dodałabym jeszcze wykonawcę roli Lucyfera – Attu Kataja, fińskiego barytona o niepokojącej, głębokiej barwie głosu. 
Oratorium zabrzmiało zatem znakomicie.

Od lewej: Robin Johannsen (sopran) jako Ewa i Olivia Vermeulen (mezzosopran)
jako Abel, fot. Sławek Przerwa

Raj (nie całkiem) utracony


Nie sposób zrelacjonować cały festiwal, starałam się jednak opisać koncerty, które zrobiły ma mnie szczególne wrażenie. Po ich wysłuchaniu doszłam do wniosku, że znak zapytania dodany do motta tegorocznego festiwalu rymuje się nie tylko z przesłaniem poematu "Raj utracony" Johna Miltona, który wprawdzie kończy się wygnaniem z raju, ale poeta podkreśla, że Opatrzność nie opuściła ludzi, ale pozostała dla nich przewodnikiem. 
Można by też metaforycznie powiedzieć, że muzyka wiodła nas w tym roku do raju i do ziemskiego piekła, zapraszała do Ogrodu i pokazywała, dlaczego zostaliśmy z tego Ogrodu wygnani. Czasami zaś była też Rajem, a raczej jego obietnicą, której mogliśmy doświadczać obcując z piękną muzyką i przekonując się, że Raj został nie całkiem utracony. Do Raju można powrócić będąc zbawionym, ale jakaś jego namiastka jest nam dana już teraz, między innymi dzięki muzyce.

czwartek, 6 lutego 2025

Znamy program jubileuszowej 60. edycji Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans!

4 lutego dyrektor artystyczny Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans zapoznał dziennikarzy z programem 60. edycji festiwalu. W tym roku odbędzie się on pod hasłem "Raj utracony (?)" w dniach od 4 do 14 września 2025 roku we Wrocławiu, a następnie w wielu miastach Dolnego Śląska. Wystąpią wybitni wykonawcy, m. in. Giovanni Antonini i Il Giardino Armonico, sir Eliot Gardiner z zespołem i Martha Argerich.

Andrzej Kosendiak - dyrektor artystyczny Festiwalu Wratislavia Cantans,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Andrzej Kosendiak przypomniał na początku postać pomysłodawcy i pierwszego dyrektora festiwalu – wybitnego dyrygenta i kompozytora Andrzeja Markowskiego, który miał wizję i odwagę stworzenia czegoś tak unikalnego, zwłaszcza w tamtych czasach, a jednak trwałego. "Formuła, którą zaproponował okazała się na tyle atrakcyjna, że wyróżnia się po dziś dzień" – twierdził. Festiwal powstawał w czasach, kiedy nie prezentowano dzieł oratoryjno-kantatowych, a tym bardziej – w kościołach. Wizjonerskim pomysłem było prezentowanie tych utworów w miejscach innych niż sale koncertowe: w kościołach, muzeach, salach uniwersyteckich". Toteż 4 września, w dniu otwarcia festiwalu, zostanie odsłonięte popiersie Andrzeja Markowskiego – jako wyraz wdzięczności za jego dzieło, które jest rozwijane i pielęgnowane przez tyle lat. 

"Raj utracony (?): Człowiek sprowadza na ziemię piekło, ale potrafi też 

zbudować na niej raj

Myśl przewodnia tegorocznego festiwalu powstała w toku rozmów z Giovannim Antoninim, który sprawował funkcję dyrektora artystycznego Wratislavii przez ostatnich osiem lat. Co roku miała ona nowe hasło przewodnie, m. in. "Niebezpieczne związki" (2022), "Matka Natura" (2023), "Migracje" (2024). W tym roku inspirację zaczerpnięto z poematu Johna Miltona: "Raj utracony". Utwór podzielony jest na dwie części. Pierwsze sześć ksiąg opowiada o buncie aniołów pod wodzą Szatana, tematem zaś pozostałych sześciu ksiąg są ludzie. Treść zgodna jest zazwyczaj z historią opowiedzianą w biblijnej Księdze Genesis, Milton jednak wprowadza do fabuły np. antropomorficzne postacie Grzechu i Śmierci. Epos kończy się wygnaniem pierwszych rodziców z raju. Poeta podkreśla jednak, że Opatrzność nie opuściła ludzi, ale pozostała dla nich przewodnikiem. Dodany do tytułu poematu przez autorów koncepcji: Giovanniego Antoniniego i Andrzeja Kosendiaka znak zapytania jest rodzajem komentarza, który znajduje rozwinięcie w programie festiwalu, a także skłania do własnych przemyśleń. 

Czy rzeczywiście raj? I czy utracony? – pytał podczas konferencji dyrektor Kosendiak i kontynuował: W dziele Miltona jest pewna szczególna scena: Szatan i jego towarzysze zostają strąceni do piekieł. W pewnym momencie Szatan budzi się w morzu ognia, stwierdzając, że dalej jest sobą. Fakt, że utracił raj, nie powoduje, że staje się kimś innym. Wciąż czuje wielką władzę. Wtedy też wypowiada znamienne słowa: umysł jest czymś tak potężnym, że może zamienić piekło w raj i niebo w piekło. Myślę, że to też może być klucz do rozumienia tegorocznego przesłania: ten fragment poematu pokazuje, że człowiek niestety sam bardzo często sprowadza piekło na ziemię. Ale zdarza się też, że ujawnia swoją wielkość i potrafi zbudować tutaj raj.

Program Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego

Raj utracony [?]



4.09.2025, czwartek, godz. 19.00
Wrocław, NFM, Sala Główna ORLEN
Pamięci wielkiego Człowieka

Wykonawcy:
Giovanni Antonini – dyrygent
Il Giardino Armonico
Soliści – śpiewacy Chóru NFM
Chór NFM
Lionel Sow – kierownictwo artystyczne Chóru NFM
Program:
Wolfgang Amadeus Mozart Msza C-dur KV 317 „Koronacyjna”
Ludwig van Beethoven III Symfonia Es-dur op. 55 „Eroica” 

BILETY: VIP 140 zł, I kat. N 105 zł / U 90 zł, II kat. N 90 zł / U 75 zł, III kat. N 75 zł / U 60 zł
PRZEDSPRZEDAŻ: I kat. N 85 zł / U 70 zł, II kat. N 70 zł / U 55 zł

5.09.2025, piątek, godz. 18.00 i 20.30
Wrocław, Muzeum Pana Tadeusza, Oddział Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, Salon romantyczny
The Mad Lover

Wykonawcy:
Théotime Langlois de Swarte – skrzypce
Thomas Dunford – lutnia
Program:
John Eccles Aire V z Suity do sztuki The Mad Lover
Daniel Purcell VI Sonata f-moll: I. Adagio, III. Adagio, IV. Allegro
Improwizacja na lutnię solo
Nicola Matteis La folia
Nicola Matteis Jr Fantasia a-moll
Nicola Matteis Sarabanda amorosa z Suity a-moll oraz Diverse bizzarie sopra la Vecchia Sarabanda o
pur Ciaccona z Suity C-dur ze zbioru Ayres for the Violin, The first Part
John Eccles Aire III z Suity do sztuki The Mad Lover
Joan Ambrosio Dalza Calata
Henry Purcell Prélude g-moll ZN 773
Henry Eccles Sonata g-moll: I. Grave, II. Courante
Henry Eccles A new division upon the ground bass of „John Come and Kiss Me Now”

BILETY: VIP 120 zł, N 95 zł / U 80 zł

6.09.2025, sobota, godz. 12.00 i 18.00
Wrocław, Muzeum Pana Tadeusza, Oddział Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, Salon romantyczny
Złota harfa

Wykonawca:
Magdalena Hoffmann – harfa
Program:
Recital harfowy

BILETY: VIP 120 zł, N 95 zł / U 80 zł

6.09.2025, sobota, godz. 16.00
Wrocław, kościół pw. św. Stanisława, św. Doroty i św. Wacława
Adam i Ewa

Wykonawcy:
Lionel Sow – dyrygent
Uczestnicy Kursu Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej
Zespół instrumentalny
Program:
Josef Mysliveček Adamo ed Eva – oratorium (fragmenty)
Barokowe arie na bas i orkiestrę

BILETY: VIP 70 zł, N 50 zł / U 40 zł
PRZEDSPRZEDAŻ: N 35 zł / U 25 zł

6.09.2025, sobota, godz. 19.00
Wrocław, NFM, Sala Główna ORLEN, estrada w odwróceniu
Raj

Wykonawcy:
Andrzej Kosendiak – dyrygent
Wrocław Baroque Ensemble
Program:
Johann Sebastian Bach Die Kunst der Fuge BWV 1080

BILETY: VIP 100 zł, N 80 zł / U 70 zł
PRZEDSPRZEDAŻ: N 65 zł / U 55 zł

7.09.2025, niedziela, godz. 16.00
Wrocław, NFM, Sala Czerwona
Ścieżka światła

Wykonawcy:
Les Percussions de Strasbourg

Program:
Agata Zubel Spray
NFM, Sala Główna ORLEN, estrada w odwróceniu
Agata Zubel – sopran
Ensemble intercontemporain
Program:
Gérard Grisey Quatre chants pour franchir le seuil 

BILETY: VIP 85 zł, N 70 zł / U 60 zł
PRZEDSPRZEDAŻ: N 55 zł / U 45 zł

7.09.2025, niedziela, godz. 19.30
Wrocław, jeden z wrocławskich kościołów (w trakcie ustaleń)
Dwie drogi

Wykonawcy:
Andrzej Szadejko – dyrygent
Dorothee Mields – sopran
Tim Mead – alt
Georg Poplutz – tenor
Thilo Dahlmann – bas
GlassDuo:
Anna i Arkadiusz Szafraniec – szklana harfa
Goldberg Vocal Ensemble
Goldberg Baroque Ensemble
Program:
Johann Daniel Pucklitz Oratorio Secondo. Der sehr unterschiedene Wandel und Tod der Gottlosen und
Gottsfürchtigen

BILETY: VIP 120 zł, N 95 zł / U 80 zł
PRZEDSPRZEDAŻ: N 80 zł / U 65 zł

8.09.2025, poniedziałek, godz. 19.00
Wrocław, jeden z wrocławskich kościołów (w trakcie ustaleń)
Veni in hortum meum

Wykonawcy:
ensemble Peregrina:
Agnieszka Budzińska-Bennett – śpiew, harfa, kierownictwo artystyczne
Lorenza Donadini – śpiew
Grace Newcombe – śpiew, harfa
Sabine Lutzenberger – śpiew
Tessa Roos – śpiew
Matthieu Romanens – śpiew
Baptiste Romain – fidel
Program:

Veni in hortum meum – najwcześniejsze utwory do tekstu Pieśni nad Pieśniami:
Vox dilecti – antyfona (Tegernsee/Bawaria, XV w.)
Tota pulchra / TENOR – motet (Niemcy, XIV w.)
Salve nobilis V. Odor tuus – responsorium z polifonicznym wersetem (Sankt Lambrecht, XIVw.)
Flos regalis – cantilena (Anglia, XIV w.)
Epithalamia – prosa (Canterbury/Anglia, XI/XII w.)
Meliora sunt – antyfona (Śląsk, XV w.)
Meliora sunt – antyfona dwugłosowa (Islandia, XVI w.)
Epithalamia-Estampie – utwór instrumentalny
Veni dilecte – dramat liturgiczny (Ratyzbona, XII w.)
Pierre Abélard Epithalamica – prosa (Nevers, XII w.)
Tamquam sponsus – antyfona trzygłosowa (Śląsk, XV w.)
Estampie
Hildegarda z Bingen? Sicut malum – antyfona (Nadrenia, XV w.)
Descendi in hortum meum / ALMA – motet dwugłosowy (Bawaria, XIV w.)
Anima mea liquefacta est / Descendi in hortum meum / ALMA – motet trzygłosowy (Paryż, XIII w.)
Bruno di Segni Quis est hic (Włochy, XI w.)
In lectulo meo – antyfona (Tegernsee/Bawaria, XV w.)
Fulcite me floribus – antyfona dwugłosowa (Niemcy, XIV w.)
Venit dilectus meus in ortum suum – antyfona (Anglia, XIV w.)
Venit dilectus meus in ortum suum – antyfona trzygłosowa (Anglia, XV w.)

BILETY: VIP 120 zł, N 95 zł / U 80 zł
PRZEDSPRZEDAŻ: N 80 zł / U 65 zł

9.09.2025, wtorek, godz. 19.00
Wrocław, NFM, Sala Główna ORLEN
Wiecznie kwitnące

Wykonawcy:
Charles Dutoit – dyrygent
Martha Argerich – fortepian
Chór NFM
Lionel Sow – kierownictwo artystyczne Chóru NFM
Orchestre Philharmonique de Monte-Carlo
Program:
Maurice Ravel Pavane pour une infante défunte
Ludwig van Beethoven I Koncert fortepianowy C-dur op. 15
***
Maurice Ravel Valses nobles et sentimentales 
Ludwig van Beethoven Fantazja chorałowa c-moll op. 80 na fortepian, chór i orkiestrę

BILETY: VIP 280 zł, I kat. N 230 zł / U 215 zł, II kat. N 185 zł / U 170 zł, III kat. N 135 zł / U 120 zł
PRZEDSPRZEDAŻ: I kat. N 210 zł / U 195 zł, II kat. N 165 zł / U 150 zł


10.09.2025, środa, godz. 19.00
Wrocław, kościół pw. św. Marii Magdaleny, katedra Kościoła polskokatolickiego
Zagłada bezbronnych


Wykonawcy:
Jacek Kaspszyk – dyrygent
Gabriela Legun – sopran
Chór Polskiego Radia – Lusławice
Chór Dziewczęcy NFM
Chór Chłopięcy NFM
Małgorzata Podzielny – kierownictwo artystyczne Chóru Dziewczęcego NFM i Chóru Chłopięcego
NFM
Sinfonia Varsovia
Program:
Einojuhani Rautavaara Cantus arcticus op. 61
Zygmunt Krauze Requiem – prawykonanie (utwór skomponowany na zamówienie
Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans)

BILETY: VIP 120 zł, N 95 zł / U 80 zł
PRZEDSPRZEDAŻ: N 80 zł / U 65 zł

11.09.2025, czwartek, godz. 19.00
Wrocław, jeden z wrocławskich kościołów (w trakcie ustaleń)
Raj II

Wykonawcy:
Lionel Meunier – dyrygent
Vox Luminis
Freiburger Barockorchester
Program:
Johann Sebastian Bach Msza h-moll BWV 232

BILETY: VIP 120 zł, N 95 zł / U 80 zł
PRZEDSPRZEDAŻ: N 80 zł / U 65 zł

12.09.2025, piątek, godz. 19.00
Wrocław, NFM, Sala Główna ORLEN
Zapomniani bogowie

Wykonawcy:
John Eliot Gardiner – dyrygent
The Constellation Choir & Orchestra
Program:
Felix Mendelssohn Bartholdy Uwertura do Snu nocy letniej op. 21; Sen nocy letniej op. 61 – muzyka
do sztuki
***
Felix Mendelssohn Bartholdy Die erste Walpurgisnacht – kantata op. 60

BILETY: VIP 170 zł, I kat. N 135 zł / U 120 zł, II kat. N 105 zł / U 90 zł, III kat. N 80 zł / U 65 zł
PRZEDSPRZEDAŻ: I kat. N 115 zł / U 100 zł, II kat. N 85 zł / U 70 zł

13.09.2025, sobota, godz. 10.00, 11.00, 12.00, 14.00, 15.00
Wrocław, NFM, Sala Czarna

Koncerty gordonowskie – rajskie melodie
BILETY: osoba dorosła – 70 zł, dziecko – 45 zł, 2 osoby dorosłe + dziecko – 140 zł

13.09.2025, sobota, godz. 16.00
Wrocław, NFM, Sala Czerwona
Koncert zwycięzców konkursu

Wykonawcy:
Zwycięzcy Konkursu na projekt muzyczny nawiązujący do tematu 60. Międzynarodowego Festiwalu
Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego „Raj utracony [?]”

13.09.2025, sobota, godz. 19.30
Wrocław, kościół pw. św. Stanisława, św. Doroty i św. Wacława
Il Paradiso perduto

Wykonawcy:
Jonathan Cohen – dyrygent
Soliści
Wrocławska Orkiestra Barokowa
Program:
Luigi Mancia Il Paradiso perduto – oratorium
 

14.09.2025, niedziela, godz. 10.00, 11.00, 12.00, 14.00, 15.00
Wrocław, NFM, Sala Czarna
Koncerty gordonowskie – rajskie melodie

BILETY: Osoba dorosła – 70 zł, dziecko – 45 zł, 2 osoby dorosłe + dziecko – 140 zł

14.09.2025, niedziela, godz. 16.00
Wrocław, Ratusz, Sala Wielka
Ci vedremo in Paradiso

Wykonawcy:
Tehila Nini Goldstein – sopran
Luise Enzian – harfa
Program:
Giovanni Girolamo Kapsberger Toccata arpeggiata
Orazio Michi dell’Arpa Spera mi disse amore
Mi nishakani – jemeńska pieśń ludowa
Emina – bośniacka pieśń ludowa Sevdah
Luigi Rossi Lamento di Zaida Turca

Johann Jakob Froberger Méditation faite sur ma mort future, laquelle se joue lentement avec
discretion z Suity D-dur FbWV 620
Y’umma wa y’abba – jemeńska pieśń ludowa
Tarquinio Merula Canzonetta spirituale sopra alla nanna
Lucas Luiz de Ribayaz Tarantella (oprac. L. Enzian)
Barbara Strozzi L’Eraclito amoroso ze zbioru Cantate, ariette, e duetti op. 2
Bellerofonte Castaldi Chi vidde più lieto e felice di me?

BILETY: VIP 120 zł, N 95 zł / U 80 zł
PRZEDSPRZEDAŻ: N 80 zł / U 65 zł

14.09.2025, niedziela, godz. 19.00 
Wrocław, NFM, Sala Główna ORLEN
Parsifal

Christoph Eschenbach – dyrygent
Soliści
René Pape – Gurnemanz (bas)
NFM Filharmonia Wrocławska
Program:
Richard Wagner Parsifal – dramat muzyczny (akt III)

BILETY: VIP 170 zł, I kat. N 135 zł / U 120 zł, II kat. N 105 zł / U 90 zł, III kat. N 80 zł / U 65 zł
PRZEDSPRZEDAŻ: I kat. N 115 zł / U 100 zł, II kat. N 85 zł / U 70 zł

Organizator zastrzega sobie możliwość dokonania zmian w programie.
Oprócz wydarzeń we Wrocławiu odbędą się także koncerty w innych miastach Dolnego Śląska. Szczegóły zostaną podane w terminie późniejszym.



wtorek, 4 lutego 2025

Raj utracony (?) O Międzynarodowym Festiwalu Wratislavia Cantans z Andrzejem Kosendiakiem rozmawia Jakub Kukla /wywiad/

  Od początku Wratislavia Cantans stała w kontrze do rzeczywistości. I choć w ciągu sześćdziesięciu lat jej istnienia świat zmienił się diametralnie, także dziś festiwal ma ważne zadanie do spełnienia. Bo w czasach podziałów muzyka powinna być przestrzenią porozumienia. O sile sztuki, muzycznych rajach i programie jubileuszowego 60. Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans opowiada jego dyrektor artystyczny Andrzej Kosendiak. 


Jakub Kukla: Z Międzynarodowym Festiwalem Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego jest Pan związany od bardzo wielu lat. Niemniej w tym roku po raz pierwszy kieruje Pan wydarzeniem jako dyrektor artystyczny. Czy to znacząco zmienia perspektywę?

Andrzej Kosendiak: Istotnie, z festiwalem jestem związany od bardzo dawna. Najpierw byłem słuchaczem – niektóre koncerty pamiętam do dzisiaj. To zawsze było bardzo ważne wydarzenie. W 1991 roku po raz pierwszy wystąpiłem na festiwalu, a potem, w 2005 roku, objąłem funkcję jego dyrektora. Z połączenia Wratislavii Cantans i Filharmonii Wrocławskiej powstało Narodowe Forum Muzyki i od tamtego momentu kierowałem całością. A teraz zostałem dyrektorem artystycznym.

Festiwal znam więc długo i z różnych perspektyw – ta najnowsza jest poniekąd wyzwaniem. Mam poczucie odpowiedzialności za kształt Wratislavii, za jej teraźniejszość i przyszłość. Równocześnie chciałbym zwrócić uwagę, że już wcześniej, kiedy szefami artystycznymi byli Paul McCreesh, a potem Giovanni Antonini, w jakiejś mierze brałem udział w programowaniu wydarzeń festiwalowych. Szczególnie Giovanni odczuwał potrzebę rozmawiania ze mną o repertuarze, o kolejnych myślach przewodnich, o artystach, których chciał zaprosić. Zresztą te wymiany myśli bardzo sobie ceniłem jako wyraz zaufania. Tegoroczny festiwal jest w pewnym sensie etapem przejściowym, bo współautorem jego tematu przewodniego jest Giovanni. W trakcie tych rozmów właśnie uzgodniliśmy, że w 2025 roku mottem będzie Raj utracony [?]. To jest swego rodzaju łącznik, który pokazuje, że zmiany odbywają się w sposób płynny, ewolucyjny.

JK: Do Raju utraconego [?], czyli tegorocznego tematu, jeszcze wrócimy, ale najpierw chciałbym zapytać o ogólną koncepcję festiwalu w trzeciej dekadzie XXI wieku. Kiedy Andrzej Markowski tworzył Wratislavię Cantans, rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej: nie istniały płyty CD, muzyka była trudno dostępna, a granice dość szczelnie pozamykane. Bez żadnej przesady można powiedzieć, że Wratislavia stała się wtedy polskim oknem na świat. W ciągu sześciu dekad nasz kraj zmienił się diametralnie. Jak więc wyobraża Pan sobie oddziaływanie festiwalu dziś?

AK: Wówczas nie było w ogóle tradycji organizowania wydarzeń muzycznych poza salami koncertowymi. Markowski, formułując założenia festiwalu, wpisał go od samego początku w tkankę miejską i zaczął organizować koncerty w kościołach. To stanowiło wtedy ewenement. Muzyka religijna nie była mile widziana przez ówczesne władze w oficjalnym nurcie repertuarowym instytucji artystycznych. To, że koncerty odbywały się w historycznych wnętrzach, stało w kontrze do rzeczywistości. To prawda – nie mieliśmy nagrań, nie było płyt w obecnym kształcie, taki repertuar w ogóle nie zawierał się w ofercie programowej. Wratislavia Cantans to było w skali kraju nowe, inspirujące i poruszające zjawisko. Teraz wszystko się zmieniło: w zasadzie można zaprosić dowolnego artystę, nikogo nie dziwi, że koncerty odbywają się w najróżniejszych przestrzeniach.

Tak więc czasy rzeczywiście się zmieniły. Ale myślę, że siłą festiwalu cały czas jest jego formuła. Wciąż muzyka wokalno-instrumentalna, głos ludzki, utwory oparte na tekście są tym elementem, który odróżnia Wratislavię Cantans od innych wydarzeń kulturalnych i festiwali w Polsce i w Europie. Ta formuła jest bardzo istotna, bo dość skonkretyzowana z jednej strony, a z drugiej daje olbrzymie możliwości budowania programu festiwalowego każdego roku w odmienny sposób.

JK: Z biegiem lat zmieniło się też to, że dziś ma Pan do dyspozycji jedną z najlepszych sal koncertowych w tej części Europy. Czy to nie osłabia motywacji, żeby cały czas wychodzić na zewnątrz? Jak zwalcza Pan pokusę, żeby wszystkich wydarzeń nie zorganizować po prostu w przestrzeniach NFM?

AK: Tak, czekaliśmy na tę salę i słyszymy różnicę. Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych czy w pierwszej dekadzie XXI wieku głównym miejscem największych, najważniejszych wydarzeń festiwalowych była Katedra Marii Magdaleny. Wiadomo, jak niedoskonałe są tam warunki akustyczne. Po prostu niektóre dzieła muzyczne wykonywane w tym wnętrzu niestety wiele tracą, w szczególności muzyka klasycyzmu i późniejsza. Duży pogłos powodował, że sporo istotnych niuansów umykało. Oczywiście był nastrój, pozostał sentyment, ale koncerty, które nie muszą się odbywać w miejscach sakralnych, są realizowane w salach koncertowych NFM, gdzie panują idealne warunki akustyczne. Oczywiście z wnętrz historycznych nie rezygnujemy całkowicie.

JK: Temat tegorocznego festiwalu to Raj utracony [?]. Oprócz odniesień Miltonowskich czy to reakcja na aktualne wydarzenia na świecie? Rosnące napięcia, konflikty, wojna tocząca się kolejny rok za naszą wschodnią granicą

AK: Jeśli mowa o motcie, to pozwoliłem sobie na pewien komentarz do poematu Johna Miltona. Chodzi o znak zapytania umieszczony w nawiasie. Czy rzeczywiście raj? I czy utracony? W dziele Miltona jest pewna szczególna scena: Szatan i jego towarzysze zostają strąceni do piekieł. W pewnym momencie Szatan budzi się w morzu ognia, stwierdzając, że dalej jest sobą. Fakt, że utracił raj, nie powoduje, że staje się kimś innym. Wciąż czuje wielką władzę. Wtedy też wypowiada znamienne słowa: umysł jest czymś tak potężnym, że może zamienić piekło w raj i niebo w piekło. Myślę, że to też może być klucz do rozumienia tegorocznego przesłania: ten fragment poematu pokazuje, że człowiek niestety sam bardzo często sprowadza piekło na ziemię. Ale zdarza się też, że ujawnia swoją wielkość i potrafi zbudować tutaj raj.

Muzyka w mniejszym stopniu niż teatr odpowiada na emocje i na refleksje, które wynikają z bieżących wydarzeń. Niemniej myślę, że ona też – choć z trochę innej perspektywy – musi jakoś odnosić się do tego, co się wokół nas dzieje. Niektóre dzieła wprost komentują tę rzeczywistość. Na tegoroczny festiwal zamówiliśmy utwór u Zygmunta Krauzego. Jego Requiem nie jest mszą żałobną stricte związaną z liturgią. Przeciwnie, muzyka oparta jest na tekstach poetyckich odnoszących się do rzeczywistości. Dzieło zostało poświęcone najbardziej niewinnym ofiarom wojen – dzieciom. Mamy połowę trzeciej dekady dwudziestego pierwszego stulecia, a wciąż tyle bezbronnych istot jest pozbawianych nie tylko dzieciństwa, ale często też życia w konfliktach, które targają naszym światem.

JK: Zamówienia kompozytorskie to długa i ważna tradycja Wratislavii Cantans. Do muzyki współczesnej jeszcze wrócimy, bo tych wątków będzie więcej. Ale festiwal rozpoczyna się silnym, klasycznym akcentem – dziełami dwóch z trzech klasyków wiedeńskich: Mozarta i Beethovena. Msza koronacyjna, czyli Mozart w pełni sił twórczych, i Symfonia Es-dur „Eroica” Beethovena. Czym podyktowany był taki wybór?

AK: Można powiedzieć, że to są muzyczne raje. Spełniona doskonałość objawia się w każdym takcie obu dzieł. Ale też historia pokazuje, że nadzieje, jakie Beethoven wiązał z Napoleonem – człowiekiem, który miał się stać mężem opatrznościowym dla ówczesnej Europy – skończyły się przemianą potencjalnego bohatera w tyrana. Tak więc z jednej strony muzyczna perfekcja, z drugiej – niedoskonała rzeczywistość.

JK: Po kompozycjach Mozarta i Beethovena zabrzmi też muzyka innego geniusza – Bacha. Sztuka fugi to ostatnie wielkie dzieło lipskiego kantora. Utwór niedokończony, na nieokreślony skład instrumentalny. Jak Pan wyobraża sobie brzmienie Die Kunst der Fuge?

AK: To koncert, który poprowadzę osobiście. Zinstrumentowałem ten utwór, wykorzystując trzy kwartety: smyczkowy, gambowy i dęty. Są też dwa klawesyny. Dzieło to nie było przeznaczone do wykonywania – Bach napisał je jako pewną myśl, pewien zamysł kompozytorski, który zresztą daje wiele przestrzeni, by wykonawca mógł swoją wizję tego utworu urzeczywistnić. Dla mnie to, obok Mszy h-moll, szczytowe osiągnięcie na gruncie muzyki wokalno-instrumentalnej. To właśnie muzyczne raje. I chyba nie są one utracone.

JK: Na festiwalu pojawi się też Théotime Langlois de Swarte – genialny francuski skrzypek, wschodząca gwiazda wykonawstwa muzyki dawnej, któremu będzie towarzyszył lutnista Thomas Dunford. Artyści wystąpią w Muzeum Pana Tadeusza. Proszę opowiedzieć coś o tym wnętrzu. I oczywiście o muzyce, którą sprowadzą oni do Wrocławia.

AK: To niewielkie pomieszczenie w jednej z kamieniczek na wrocławskim Rynku. Organizowaliśmy w nim już koncerty; odbył się tam na przykład recital klawesynowy Gustava Leonhardta. To było jedno z tych wydarzeń, które będę pamiętać zawsze. Intymność miejsca sprawiła, że mogliśmy obserwować artystę z bardzo bliska, a dźwięk klawesynu zabrzmiał we wszystkich możliwych barwach. Chcemy kontynuować tę tradycję, organizując tam koncerty. W tym wnętrzu mieści się kilkadziesiąt osób i siedzi się blisko artystów. Myślę, że takie zestawienie, jak skrzypce i lutnia, znakomicie wpisze się w tę przestrzeń. Historia opowiedziana utworami angielskich kompozytorów będzie dotykać niespełnionej miłości. To temat, który jest bardzo blisko myśli przewodniej festiwalu.

JK: Zostańmy jeszcze przy miłości, bo pojawi się także Pieśń nad Pieśniami w najróżniejszych opracowaniach dawnych kompozytorów ze Śląska, z Niemiec, z Anglii, nawet z Islandii. Agnieszka Budzińska-Bennet i jej zespół Peregrina debiutują na Wratislavii Cantans?

AK: Tak. I bardzo mnie to cieszy. Znów mamy wizję raju, który ludzie mogą sprowadzić na siebie. Nie ma piękniejszego poematu o miłości niż Canticum Canticorum. Namawiałem w ostatnim czasie Giovanniego Antoniniego, żeby zapraszał także artystów polskich. W tym roku będziemy gościć choćby wspomnianą Agnieszkę Budzińską-Bennet, ale też Andrzeja Szadejkę z Goldberg Ensemble i muzyką Pucklitza.

JK: W zasadzie od samego początku festiwalu muzyka dawna współistnieje z kompozycjami najnowszymi. W tym kontekście interesuje mnie, co będzie robiła w gmachu NFM Agata Zubel i towarzyszący jej artyści – tu chyba sam budynek będzie odgrywał pewną rolę?

AK: To wydarzenie będzie się składać z dwóch części: rozpocznie się w foyer NFM i będzie kontynuowane w sali koncertowej. Jest ono potwierdzeniem tego, o czym już mówiliśmy, że Wratislavia to muzyka bardzo różnorodna, co jest ważnym elementem i siłą festiwalu. Chciałbym to utrzymać, bo okazuje się, że podobne tematy nurtowały artystów kiedyś i zajmują dziś.

JK: Włączanie architektury w wydarzenia muzyczne już się tu zdarzało. Tak było chociażby w czasie inauguracji NFM, kiedy muzyka niejako spływała z góry, z poszczególnych balkonów na estradę. Albo w czasie festiwalu Musica Polonica Nova, kiedy cały budynek NFM został potraktowany jak scena. To oczywiście fascynujący temat, ale wracamy do programu festiwalu. Musimy wspomnieć jeszcze o gigantach, bo do Wrocławia zawita między innymi Charles Dutoit, a solistką podczas prowadzonego przez niego koncertu będzie Martha Argerich, która grała już jakiś czas temu w NFM. Pozostawiła niedosyt i postanowił Pan zaprosić ją ponownie?

AK: Ułożenie programu to jedno, ale nie zawsze udaje się zaprosić konkretnych artystów, bo na przykład uzgodnienie dat okazuje się niemożliwe. W grę wchodzą zresztą różne elementy. Historia z Marthą jest symptomatyczna. Mieliśmy propozycję koncertu tej artystki z orkiestrą z Monte Carlo właśnie w terminie festiwalu. Prowadziliśmy rozmowy najpierw z agentem, później z muzykami. Oczywiście chętnie byśmy ich zaprosili, ale program jednak musi jakoś się wiązać z tematem festiwalu – i to był problem, ponieważ orkiestra rusza w trasę z konkretnym repertuarem. Postawiłem jednak warunek, że musi to być muzyka z udziałem solisty albo chóru. Wreszcie doszło do rozmów z dyrygentem; zaczął pytać o Wrocław i chór, z którym orkiestra miałaby wystąpić. Kiedy usłyszał, że chodzi o Chór NFM, odpowiedział, że zna i ceni ten zespół – współpracowali kiedyś w NOSPR – więc jednak zmienił program. I wówczas narodziła się myśl, żeby wykonać Fantazję chorałową Beethovena, w której wystąpi i chór, i Martha Argerich.

JK: Jeśli chodzi o gigantów, we Wrocławiu pojawi się też sir John Eliot Gardiner –artysta, którego nazwisko bardzo mocno zrosło się z muzyką Johanna Sebastiana Bacha. Tym razem nie poprowadzi on dzieł lipskiego kantora, tylko, być może ku zaskoczeniu części słuchaczy, Felixa Mendelssohna Bartholdy’ego. Czym podyktowany był ten wybór?

AK: Jeśli Gardiner bywał w Polsce, to wyłącznie we Wrocławiu. Wspaniale, że znów tu wystąpi i ponownie będziemy mogli cieszyć się jego mistrzostwem. Zresztą to w pewnym sensie jest też swego rodzaju powrót z piekła prywatnego. Jeśli chodzi o program, to szczególnie drugie dzieło – Noc Walpurgii, dotyka historii raju. Oczywiście to nie jest wizja chrześcijańska, ale to tym ciekawsze, że i na takie historie jest tu miejsce.

JK: Na swój sposób powrotem z piekła był też przyjazd Christopha Eschenbacha do Wrocławia. Urodził się w Breslau, w czasie wojny stracił tu najbliższą rodzinę, a teraz jako szef NFM Filharmonii Wrocławskiej zamyka festiwal muzyką Wagnera. Czyj to był pomysł?

AK: To jego koncepcja. Oczywiście została przedyskutowana, bo mieliśmy również inne opcje. Parsifal jest bardzo znaczącą klamrą zamykającą tegoroczną Wratislavię Cantans. Cieszę się, że maestro Eschenbach wrócił i pracuje z naszą orkiestrą. Umówiliśmy się, że znajdzie również czas, żeby prowadzić Filharmoników Wrocławskich podczas festiwalu. W tym roku sporo będzie dużych dzieł symfonicznych, przeznaczonych na wielkie obsady, które publiczność lubi. Kontrapunktem dla dużych koncertów będą drobiazgi – bardzo delikatne, finezyjne, na nieduże składy. Patrzę teraz na ten program i zaczynam go bardzo lubić.

JK: Wspomnieliśmy, że czasy diametralnie się zmieniły. Wydaje mi się, że dzisiaj, kiedy muzyka jest dostępna w każdym dowolnym momencie, tym, co wyróżnia festiwale i kompozycje wykonywane na żywo, jest możliwość spotkania się i przeżywania sztuki z innymi. Tym bardziej że wspólnota to zjawisko, którego dziś dojmująco nam brakuje. To jest jakieś zadanie dla festiwali? 

AK: Ująłbym to szerzej. Obserwuję to podczas festiwali, ale też po prostu w trakcie sezonu: jest w nas głód poczucia wspólnoty. Chcielibyśmy się czuć członkami wspólnoty, ale często skaczemy sobie do gardeł, w czym zresztą pomagają nam spece od inżynierii społecznej: wykorzystują oni każdy pretekst, żeby zgodnie z sentencją rzymską ludzi podzielić, bo łatwiej się wtedy rządzi. A przecież potrzebujemy wspólnej więzi i myślę, że muzyka ma tu niezwykle istotną rolę do spełnienia. Chciałbym, żeby NFM było miejscem, w którym przed i po koncercie można się spotkać i porozmawiać, nie tylko o niej. Dlatego planuję doprowadzić do rozmowy filozofów w czasie Wratislavii Cantans – to będzie dyskusja wokół głównego hasła festiwalu.

JK: Czy przewiduje Pan jeszcze jakieś nowe elementy? 

AK: Tak – wkrótce ogłosimy konkurs na program dla artystów, powiedzmy, młodszego pokolenia. Będą oni mogli wystąpić podczas festiwalu, ale wcześniej muszą przygotować propozycję programu związanego oczywiście z głównym tematem tegorocznej Wratislavii. Według wstępnych ustaleń będą to dwa zespoły, które zagrają trzy, cztery koncerty. Z jednej strony jestem zwolennikiem jednoosobowego kierownictwa artystycznego – festiwal nigdy nie miał rady artystycznej; równocześnie jednak chciałbym zapewnić pewną przestrzeń na pomysły, które zaprezentują nam artyści młodego pokolenia.

JK: Młodzi wokaliści i instrumentaliści są włączani w działania festiwalowe od dawna. Mam na myśli choćby kurs oratoryjny... 

AK: Nie zabraknie i tego, a w tym roku kurs poprowadzi Lionel Sow – dyrektor artystyczny Chóru NFM. Ale w czasie festiwalu odbędzie się też druga konferencja orkiestr, na którą zapraszamy przedstawicieli zespołów z całego świata. Cieszę się, że właśnie tu będziemy dyskutować o przyszłości zespołów artystycznych. Do zobaczenia we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku. 

Jakub Kukla – dziennikarz Programu 2 Polskiego Radia, współpracuje z Polskim Radiem 24, publikuje w „Ruchu Muzycznym” i „Plusie Minusie”.

"Herr Jesu" - koncert kantat J. S. Bacha w Narodowym Forum Muzyki /61. Wratislavia Cantans/

Dziś (12 września) o 19.00, w ramach Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans, zabrzmią w Narodowym Forum Muzyki kantaty Johanna Sebas...

Popularne posty