Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stanisław Wyspiański. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stanisław Wyspiański. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 listopada 2025

Słuchowisko na żywo w 100-lecie Teatru Polskiego Radia

 Z okazji jubileuszu Polskie Radio przygotowało audycję specjalną oraz wyjątkowe słuchowisko na żywo z udziałem publiczności! 29 listopada o godz. 21.00 "Warszawiankę" Stanisława Wyspiańskiego w adaptacji i reżyserii Mariusza Malca transmitować będzie Program 1 Polskiego Radia. Zaproszenia na to wyjątkowe wydarzenie rozdawane są na antenie radiowej Jedynki, Dwójki i Trójki. 


Transmisja słuchowiska na antenie Programu 1 Polskiego Radia 29 listopada rozpocznie się o godz. 21.00.  Później, od godz. 22.00, specjalne wydanie audycji „Teatr to lubię” z miejsca wydarzenia poprowadzi Martyna Podolska. 

–Słuchacze oczekują od radiowego teatru dobrze opowiedzianej historii zagranej na najwyższym poziomie. To właśnie poziom artystyczny i realizatorski słuchowisk jest wyróżnikiem Teatru Polskiego Radia, który to od lat wyznacza najwyższe standardy sztuki teatralnej. Nasi twórcy radiowych spektakli kreują mistrzowskie role, a wybitni reżyserzy dźwięku, dzięki swym umiejętnościom, wpływają w znacznym stopniu na kształt artystyczny radiowych słuchowisk, które stale obecne są na antenach Polskiego Radia – mówi Paweł Majcher, redaktor naczelny Polskiego Radia.

„WARSZAWIANKA, raport Starego Wiarusa” Stanisława Wyspiańskiego w formie słuchowiska to hołd złożony Teatrowi Polskiego Radia w dniu setnej rocznicy pierwszej prezentacji radiowej. Nawiązanie do spektaklu w reżyserii Michała Kaszyna, który zainaugurował istnienie Teatru w Polskim Radiu 29 listopada 1925 roku.

- Teatr Polskiego Radia 29 listopada obchodzi równe sto lat! I mam takie marzenie, żeby przez „Warszawiankę” Wyspiańskiego wyreżyserowaną przez Mariusza Malca (nawiązującą do  samego początku naszej działalności) przyjrzeć się rzeczywistości, w której funkcjonujemy dziś. Są to dziwne czasy – zwłaszcza dla ludzi teatru, którzy muszą rywalizować z technologiami i błyskawicznym przekazem informacje. Mam nadzieję, że „Warszawianka” 2025, uwspółcześniona i wnikliwie patrząca w przeszłość, wyłapie to, co ponadczasowe i skłoni do zastanowienia się nad przyszłością Teatru Wyobraźni – mówi Adam Wojtyszko, dyrektor Teatru Polskiego Radia.

W słuchowisku zrealizowanym na żywo 29 listopada w Muzycznym Studiu Polskiego Radia im. Agnieszki Osieckiej na Myśliwieckiej 3/5/7, zaprezentowane zostanie aktorskie czytanie dramatu skoncentrowane na niemej postaci - legendarnego Starego Wiarusa i jego raporcie. To on stanie się symbolem nieuchronności wojny; przyniesie wieści o jej krwawych żniwach, a równocześnie potwierdzi, że nieudolność i opieszałość dowódców ma swe konsekwencje - nie czyni młodych żołnierzy bohaterami, lecz wciąż mnoży liczbę ofiar, zabierając najlepszych… Będzie to także opowieść o romantycznej miłości Marii i Józefa, o jej konsekwencjach oraz o ryzyku, jakie niesie za sobą „wojenna” ambicja młodych ludzi, a także o lęku, który towarzyszy rodzinom i przyjaciołom żegnającym żołnierzy, idących do boju młodzieńców i wreszcie… ich dowódcom w trakcie podejmowania ważkich decyzji. Ta WARSZAWIANKA to również historia wodza, który nie jest w stanie udźwignąć ogromu odpowiedzialności, który waha się miast działać. Temat wciąż bardzo aktualny nie tylko politycznie. Uniwersalna opowieść o powstańczym zrywie stanie się także próbą skonfrontowania z teraźniejszością – z wojną, która toczy się za naszą granicą, z okrucieństwem tyrana, który jest kolejnym wcieleniem rosyjskiego cara - tym, który nie licząc się z człowiekiem, pcha kolejne pułki na  śmierć. 

Ośmioro aktorów wcieli się w postaci dramatu oraz stworzy chór potrzebny w tej inscenizacji. Całości towarzyszyć będzie muzyka na żywo grana na fortepianie oraz dźwięki - odgłosy wojny - niekończący się huk armat odległej bitwy. Kanonada dział sprzed prawie 200 lat w końcu słuchowiska zmieni się we współczesny ryk bombardowania.

Obsada: 

Krzysztof Wakuliński, Wiktora Gorodecka, Jagoda Jasnowska, Mikołaj Śliwa, Maciej Kozakoszczak, Wojciech Melzer, Kamil Książek.

Adaptacja i reżyseria Mariusz Malec - reżyser teatralny, filmowy, telewizyjny i radiowy. 

Reżyseria dźwięku: Andrzej Brzoska

Muzyka na żywo: Ewa Bukała - aktorka i pianistka. 

informacja prasowa

poniedziałek, 25 marca 2024

Wawel Wyspiańskiego - wystawa jubileuszowa na Wawelu /zapowiedź/

22 marca 2024 roku została otwarta na Wawelu wielka wystawa prac Stanisława Wyspiańskiego, poświęcona motywom wawelskim w jego twórczości. Zwiedzający będą mieli okazję zobaczyć niemal 300 obiektów, w tym wiele wybitnych prac artysty. Zobaczymy także szkice do projektów witraży katedralnych, rysunki detali architektonicznych, szkice do projektu "Akropolis" oraz dzieła literackie i prace związane tematycznie z inscenizacjami dramatów Wyspiańskiego.

Sto dwadzieścia lat temu, wiosną 1904 roku, Wyspiański opublikował dramat "Akropolis", którego akcja rozgrywa się w katedrze, natomiast jesienią, wraz z zaproszonym do współpracy Władysławem Ekielskim, rozpoczął pracę nad koncepcją zabudowy wzgórza – wielkim projektem "Akropolis". Projekt łączył się ściśle z odzyskiwaniem wzgórza wawelskiego z rąk wojska zaborcy, a zarazem utrwalał XIX-wieczną koncepcję Wawelu jako serca Polski.

Fot. materiały prasowe

Wystawa podzielona jest na trzy bloki tematyczne: pierwszy prezentuje motywy wawelskie obecne w dziełach plastycznych Wyspiańskiego (zamek), drugi – w jego utworach literackich (budynek nr 9), trzeci zaś (budynek nr 7) ukazuje oddziaływanie artysty, bezpośrednie i pośrednie, na innych twórców. Ideowym centrum wystawy są dwie części: omawiająca projekt "Akropolis" i druga, poświęcona dramatowi o tym samym tytule. Ważnym dopełnieniem pierwszej jest brama wzniesiona specjalnie na wystawę (w pobliżu budynku nr 5), nawiązująca formą do tej, o której pisał w komentarzu do projektu Władysław Ekielski.

Fot. materiały prasowe

Zwiedzający będą mieli okazję zobaczyć niemal 300 obiektów, w tym wiele wybitnych prac Stanisława Wyspiańskiego – wystawę otwiera jego Autoportret w kontuszu. Pozostałe wyróżniające się dzieła to widoki z motywami wawelskimi (Planty w nocy, Zakole Wisły), portrety Zygmunta Starego i Zygmunta Augusta oraz wizerunki aktorów grających w prapremierowej inscenizacji dramatu Bolesław Śmiały w Teatrze Miejskim w Krakowie: Józefa Sosnowskiego, Michała Tarasiewicza i Andrzeja Mielewskiego. Większość z wymienionych powyżej została mistrzowsko namalowana przez artystę pastelami, a przez to rzadko są wypożyczane na wystawy.

Fot. materiały prasowe

Na szczególną uwagę zasługują również szkice do projektów witraży katedralnych, rysunki detali architektonicznych, szkice do projektu "Akropolis", a także dzieła literackie i prace związane tematycznie z inscenizacjami dramatów Wyspiańskiego. Ekspozycja obejmuje również obrazy i rysunki innych artystów, przede wszystkim Jana Matejki, Józefa Simmlera i Leona Wyczółkowskiego, pokazywane w charakterze kontekstowym, dla lepszego zrozumienia źródeł inspiracji artysty. W ostatniej części będą prezentowane m.in. pastele, akwarele i rysunki twórców opracowujących wątki znane z dzieł Wyspiańskiego, przede wszystkim słowiańskie i ludowe, a także zainspirowanych jego projektami. Wśród autorów znajdują się: Zofia Stryjeńska, Jerzy Edward Winiarz i Adolf Szyszko-Bohusz.

Fot. materiały prasowe

 „Wyspiański […] był zakochany w Wawelu. Marzył o wskrzeszeniu jego świetności” – Adam Chmiel, historyk i archiwista, przyjaciel Wyspiańskiego

Zgromadzone na wystawie prace potwierdzają słuszność tych słów, a miłość i fascynacja Wawelem są widoczne w najdrobniejszej kresce ołówka i każdej plamie farby.

Agnieszka Janczyk, kuratorka wystawy

informacja prasowa

WYSPIAŃSKI. TRZECIA ODSŁONA WRAZ Z POKAZEM DZIEŁ Z OKRESU PARYSKIEGO /zapowiedź wystawy/

 24 kwietnia 2024 roku zostanie otwarta wystawa w Muzeum Narodowym w Krakowie wystawa poświęcona Stanisławowi Wyspiańskiemu, prezentująca dzieła artysty z okresu paryskiego. Będą to nigdy wcześniej niepokazywane szerokiej publiczności dzieła pochodzące z kolekcji Ziyada Raoofa. 

Stanisław Wyspiański, Studium mężczyzny, 1893,
olej, płótno, tektura, 44,8 × 37 cm, Ziyad Raoof Collection

Oddział MNK Wyspiański mieści się w Starym Spichlerzu – XVIII-wiecznym budynku, który na przestrzeni lat pełnił funkcje m.in. spichlerza, fabryki, sklepu, siedziby Stowarzyszenia Architektów Rzeczypospolitej. Po roku 1945 został przejęty przez Muzeum, stając się na wiele lat magazynem dzieł sztuki, a w latach 2013–2021 – Ośrodkiem Kultury Europejskiej EUROPEUM, w którym pokazywano kolekcję malarstwa i rzeźby z XIV–XX wieku. Od grudnia 2021 roku jest miejscem prezentacji twórczości najwybitniejszego artysty Młodej Polski Stanisława Wyspiańskiego (1869–1907).

W oddziale prezentowanych jest blisko dwieście dzieł tego twórcy, z czego zdecydowaną większość stanowią prace pastelowe na podłożu papierowym. Jest to technika wrażliwa zarówno na mikroklimat i zanieczyszczenia, jak i na oddziaływanie światła. Z tego powodu w celu zapewnienia bezpieczeństwa zbiorów wystawa cyklicznie podlega zmianie. Obecna, trzecia odsłona zachowuje scenariusz poprzednich edycji, ale została uzupełniona o nowe prace artysty, w tym z kolekcji prywatnej.

Mowa o nieznanych w literaturze przedmiotu, nigdy wcześniej niepokazywanych szerokiej publiczności dziełach Stanisława Wyspiańskiego z kolekcji Ziyada Raoofa. Zespół liczy dwanaście prac, różnorodnych pod względem techniki i czasu powstania. Większość pochodzi z lat 1892–1893 – są to akademickie rysunki węglem i obrazy olejne (studia aktów) oraz portrety kobiet i mężczyzn powstałe w Paryżu, mieście, w którym w pełni objawiła się indywidualność młodego artysty. Dwie inne prace – przedstawiający postać mężczyzny pastel z 1897 roku oraz studium węglem popiersia aktorki Sulimy z 1901 roku – to portrety już w pełni dojrzałe, namalowane w rodzinnym Krakowie. Ponadto wzorem poprzednich odsłon ekspozycji w oddziale MNK Wyspiański na parterze można zobaczyć portrety własne Wyspiańskiego, uzupełnione o wizerunki najbliższej rodziny – żony i dzieci, a także portrety przyjaciół, mecenasów i bliskich znajomych. Przestrzeń dopełniają widoki Krakowa: pejzaże tworzone z okna mieszkania przy ulicy Krowoderskiej i wnętrza ulic rodzinnego miasta.

Na pierwszym piętrze prezentowane są dzieła Stanisława Wyspiańskiego pogrupowane zgodnie z trzema najważniejszymi wątkami w jego twórczości, stąd te części wystawy noszą nazwy: „Żywioły”, „Wawel – dramat królów” i „Apollo-Chrystus”. Wokół nich budowana jest opowieść o artyście, który w swojej twórczości w nowatorski sposób podejmował problematykę narodową i religijną, odnosząc się do pamięci o historii i inspirując antykiem i średniowieczem. Najwybitniejsze prace Wyspiańskiego – m.in. projekt witraża Bóg Ojciec do zachodniego okna kościoła Franciszkanów w Krakowie i pastelowe projekty do dekoracji malarskiej tej świątyni, model Akropolis, projekty witraży do katedry na Wawelu, propozycje dekoracji, mebli i tkanin do gmachu Towarzystwa Lekarskiego Krakowskiego i sali „Sztuki” w krakowskim Towarzystwie Sztuk Pięknych – mają oryginalną formę artystyczną i wskazują na wielostronność działań twórczych artysty, od malarstwa przez sztukę stosowaną po architekturę.

W podziemiu budynku, w sali „Księgi moje”, jest m.in. pokazywany księgozbiór Stanisława Wyspiańskiego, z jego odręcznymi notatkami, oraz pierwodruki wydań jego dramatów, a także utworów innych autorów, do których artysta wykonał okładki i ilustracje. Obok, w przestrzeni „Metamorfozy”, można się zapoznać z teatraliami: plakatami do inscenizacji sztuk Wyspiańskiego, wybranymi zdjęciami i fragmentami filmów z najsłynniejszych inscenizacji oraz ekranizacji dzieł literackich artysty. Można również obejrzeć krótki film VR jemu poświęcony.

informacja prasowa

niedziela, 6 marca 2022

Monika Strzępka: Pokazać możliwości i talenty /wywiad, zdjęcia/

"W przypadku dyplomu istotne jest, aby pokazać możliwości i talenty aktorów". Rozmawiam z Moniką Strzępką, reżyserką wielu spektakli, które stały się ważnym głosem w społecznej dyskusji. Tym razem – o  pracy ze studentami nad "Weselem” Wyspiańskiego. 

Monika Strzępka, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Barbara Lekarczyk-Cisek: Czy „Wesele” jest Pani pierwszym spektaklem dyplomowym?

Monika Strzępka: O, nie, debiutowałam dwa lata temu. Robiliśmy „Love & information” Caryla Churchilla, w tłumaczeniu Pawła Demirskiego, również na PWST we Wrocławiu.

Dlaczego "Wesele” – tekst obciążony tyloma interpretacjami, w dodatku szkolna lektura? W dodatku z młodymi, niedoświadczonymi ludźmi.

No, tak, ale nie ma ryzyka – nie ma zabawy (śmiech). Z „Love & information” też łatwego zadania nie miałam, bo zrobienie przedstawienia z całą czternastką i danie wszystkim równorzędnych ról to twardy orzech do zgryzienia. Na szczęście Churchill nie pożałowała w swojej sztuce miejsca na przeróżne postaci. Jest ich w sumie ponad setka, więc można było wybierać do woli.Tym razem miałam wielką potrzebę popracowania ze studentami nad tekstem, który jest pisany wierszem. Jestem wielką fanką takiej literatury, a tak się złożyło, że w życiu zawodowym nie miałam okazji się z tym zetknąć.

Próba "Wesela" w reż. Moniki Strzępki, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

W przeciwieństwie do poprzedniego spektaklu dyplomowego, nie znałam grupy, z którą miałam pracować. Widziałam wprawdzie jak pracują na materiałach zarejestrowanych na wideo, ale w żadnym stopniu nie oddaje to rzeczywistego obrazu. W związku z tym nie chciałam przychodzić z gotowym tekstem. A ponieważ trudno jest znaleźć w literaturze dramatycznej tekst, w którym byłyby role dla tylu kobiet i mężczyzn, więc zaczęliśmy szukać, przede wszystkim u Shakespeare` a. Czytaliśmy "Sen nocy letniej”, "Wieczór trzech króli”, a także "Czarownice z Salem” Arthura Millera, ale ciągle była taka sytuacja, że musiałabym wybrać część osób, bo dla pozostałych nie byłoby ról. Tymczasem im dłużej ich poznawałam i widziałam ich zapał, tym bardziej trudno mi było dokonać takiego wyboru. I wtedy – intuicyjnie – zaproponowałam „Wesele”. Kiedy zaczęliśmy je czytać, coś zaczęło iskrzyć. Większość studentek i studentów zaczęła się do tego odnosić entuzjastycznie. Tekst również mnie uruchomił. I tak to się stało, że postanowiliśmy realizować ten właśnie dramat. Przygotowywaliśmy go przez sześć tygodni. 

Próba "Wesela" w reż. Moniki Strzępki, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Jak Pani pracuje ze studentami?

Podobnie jak z zawodowymi aktorami. Myślę, że każdy reżyser ma swoje preferencje. W tym przypadku sama po raz pierwszy pracuję nad sztuką, która jest pisana wierszem. Trzymanie rytmu, odpowiednich akcentów i żeby to w dodatku brzmiało naturalnie jak mowa potoczna – wszystko to było również dla mnie wyzwaniem. W praktyce okazało się, że wiersz daje takie możliwości – niesie tekst i nie jest żadną przeszkodą, jakby się pozornie mogło wydawać. Tego się po prostu dobrze słucha, bo ma rytm.

Co Pani chciała przez "Wesele” powiedzieć?

Chciałam się temu dramatowi bliżej przyjrzeć podczas jego realizacji. Uznałam, że nie muszę wszystkiego wiedzieć od początku, ale mogę przyglądać się mu w trakcie jego stawania się na scenie. W przypadku dyplomu istotne jest, aby pokazać możliwości i talenty aktorów. 

Zaczęliśmy od rozczytywania tekstu, aby lepiej zrozumieć, co sam Wyspiański chciał powiedzieć na początku XX wieku. Potem zastanawialiśmy się, co poprzez tekst można powiedzieć dzisiaj. Przy tym – poza drobnymi skrótami – nie robiliśmy żadnej ingerencji w tekst, bo nadal brzmi bardzo współcześnie. 

Próba "Wesela" w reż. Moniki Strzępki, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

O ile mi wiadomo, studenci stworzyli także scenografię i kostiumy do tego spektaklu…

Tak, ponieważ chciałam, aby czuli się odpowiedzialni nie tylko za grane role, ale również za pozostałe aspekty spektaklu. W ten sposób stali się współtwórcami koncepcji scenografii, kostiumów, choreografii, muzyki… Dzięki temu było dużo fajnej, wspólnotowej roboty. 

Gratuluję i dziękuję za rozmowę. 

Próba "Wesela" w reż. Moniki Strzępki, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek




piątek, 5 marca 2021

"W chocholim tańcu" - wystawa w Muzeum Krakowa

Od 17 marca Muzeum Krakowa, oddział w Domu pod Krzyżem,  zaprasza na wystawę "W chocholim tańcu", która mierzy się z wizją Wyspiańskiego i realizujących jego dramat artystów teatralnych. Przedstawia w syntezie historię kolejnych reżyserskich interpretacji dramatu i społecznych reakcji na przedstawienia, proponując jednocześnie refleksję nad tym, jak Polacy widzieli i ukazywali samych siebie w „lustrze Wesela”. Wystawie towarzyszyć będą warsztaty, oprowadzania, spacery, wykłady i debaty


Niespełna trzy miesiące po bronowickim weselu Lucjana Rydla i Jadwigi Mikołajczykówny, w listopadzie 1900 roku Stanisław Wyspiański stworzył jego literacką wizję, która 16 marca roku 1901 zyskała swoją teatralną postać sceniczną. Wesele już po prapremierze odczytane zostało jako metafora dziejów polskiego narodu – i tak interpretowane jest po dziś dzień.

Wystawa "W chocholim tańcu" mierzy się z wizją Wyspiańskiego i realizujących jego dramat artystów teatralnych. Przedstawia w syntezie historię kolejnych reżyserskich interpretacji dramatu i społecznych reakcji na przedstawienia, proponując jednocześnie refleksję nad tym, jak Polacy widzieli i ukazywali samych siebie w „lustrze Wesela”.

Zapraszamy w krąg weselnych wyobrażeń. Jak widzowie zareagowali na premierowe przedstawienie w 1901 roku? Co wzruszało ich 116 lat później, gdy spektakl reżyserował Jan Klata? Jak artyści portretowali wspólnoty weselne? Co łączy Stańczyków z przedstawień Andrzeja Wajdy? Jak tańczono chocholi taniec?

Na przestrzeni ostatnich 120 lat Wesele stało się także przestrzenią eksperymentu, w którym mierzyliśmy się z polską tożsamością, relacjami społecznymi, patriotyzmem, zaniedbaniami, lękami i pragnieniami. Wystawa daje wgląd w to, jak pracowali z tymi tematami reżyserzy różnych pokoleń, w odmiennych kontekstach politycznych, m.in. Lidia Zamkow w 1969, Jerzy Grzegorzewski w 1977 czy Michał Zadara w 2006 roku.

Czy potrafimy zobaczyć siebie uśpionych w chocholim tańcu?

Wystawie towarzyszy katalog prezentujący 120-letnie sceniczne dzieje Wesela Stanisława Wyspiańskiego w Polsce. Zgromadzone w publikacji eseje napisane zostały nie tylko z perspektywy historyczno-teatralnej – podejmują również najistotniejsze kwestie polskiej kultury i życia społecznego. Wśród autorów: Piotr Augustyniak, Ewa Benesz, Dorota Buchwald, Piotr Dobrowolski, Jan Klata oraz Wiesław Komasa.

Zapraszamy na wydarzenia towarzyszące otwarciu wystawy:

17 marca (środa) 

godz. 15:00 i 17:00 – oprowadzania kuratorskie, w cenie biletu na wystawę (zapisy w COZ: info@muzeumkrakowa.pl, tel. 12 426 50 60)

20 marca (sobota)

godz. 11.00 – oprowadzanie kuratorskie, w cenie biletu na wystawę – Julia Lizurek (zapisy w COZ: info@muzeumkrakowa.pl, tel. 12 4

10:00-14:30 – dziedziniec Domu pod Krzyżem

Performans Pisanie jutra (performer: Bartosz Buława, koncepcja Julia Lizurek)

Czekanie. Przekładanie. Odwlekanie. 

Na jutro, na lepszy dzień, czas, porę.

W Weselu Gospodarz odwlekał w czasie mobilizację wojsk, która według przepowiedni Wernyhory miała przynieść narodowi wolność. Zgromadzeni weselnicy czekali na sygnał złotego rogu, który miał zasygnalizować początek niepodległościowego zrywu. 

A co my dzisiaj przełożyliśmy na jutro? Ten performans zaczynamy teraz.

21 marca (niedziela)

godz. 11.00 - oprowadzanie kuratorskie, w cenie biletu na wystawę – Karina Janik  (zapisy w COZ: info@muzeumkrakowa.pl, tel. 12 426 50 60)

Wystawie towarzyszyć będą warsztaty, oprowadzania, spacery, wykłady i debaty. Szczegóły na stronie www.muzeumkrakowa.pl i w mediach społecznościowych.

Godziny otwarcia wystawy:

w dniach 17-21 marca: 10.00-17.00

w kolejne dni:

wtorek i piątek 10.00-17.00 (po wcześniejszej rezerwacji)

sobota – niedziela 10.00-17.00


informacja prasowa

czwartek, 26 listopada 2020

Noc listopadowa - rytuał Wideo spektakl w stulecie teatru polskiego

28 listopada 1920 r. nastąpiło uroczyste otwarcie polskiego teatru w Toruniu. W setną rocznicę tego wydarzenia Teatr im. W. Horzycy pokaże wideo spektakl na podstawie sceny pożegnania Demeter i Kory z "Nocy listopadowej" Stanisława Wyspiańskiego. Fragment ten recytowano 100 lat temu wśród innych tekstów podczas otwarcia sceny narodowej w toruńskim teatrze.


Osią tekstu jest relacja między starszą i młodszą aktorką, które rozpoczynają swoje pożegnanie w teatralnej garderobie. Może to pożegnanie przed daleką podróżą, może przed zagraniem trudnej roli, może to rozstanie na zawsze. Sceny odbywają się w teatrze, który jest w remoncie. Odbywają się międzypokoleniowo, w pandemii, w niepewności jutra.

Noc listopadowa, nagranie

 

Tekst odwołuje się zarówno do genezy tego teatru, jak i teatru w ogóle. Jednym z możliwych antropologicznych źródeł teatru są właśnie misteria eleuzyjskie – związane z następowaniem po sobie pór roku, sezonów, odradzaniem się i obumieraniem przyrody oraz rytuałami z tym związanymi.

Materiał będzie dostępny w formie transmisji online na stronie na Facebooku Teatru Horzycy oraz kanale Vimeo w sobotę 28 listopada od 19:00

Tekst wykona zespół aktorski teatru pod kierunkiem Pawła Paszty.

Zdjęcia: Waldemar Dziomba

informacja prasowa

piątek, 14 lutego 2020

Unikatowy projekt Stanisława Wyspiańskiego i dzieło ze słynnego cyklu Jana Lebensteina | Dwie wystawy Prac na Papierze

Projekt polichromii Stanisława Wyspiańskiego, interesujące dzieło Władysława Strzemińskiego i praca Jana Lebensteina, dzięki której artysta zdobył nagrodę główną I Biennale de Paris w 1959 roku. To tylko kilka ze 176 dzieł prezentowanych na dwóch lutowych wystawach prac na papierze w DESA Unicum. Pokazane zostaną zarówno dzieła sztuki dawnej, jak i współczesnej.

Stanisław Wyspiański, Kwiat wiśni, fot. DESA Unicum


W 1895 roku Stanisław Wyspiański otrzymał zlecenie zaprojektowania wnętrz słynnej Bazyliki św. Franciszka z Asyżu położonej w pobliżu krakowskich Plant. Za prace architektoniczne przy renowacji zniszczonego w pożarze kościoła odpowiadał wybitny architekt Władysław Ekielski. To właśnie on zaprosił młodego, zaledwie 26-letniego, Wyspiańskiego do współpracy. Uznawany dziś za klasyka artysta odpowiadał za stworzenie niezwykłych witraży i polichromii. W monumentalnych realizacjach krakowskiego twórcy możemy dostrzec wiele kwiecistych motywów. Inspiracja światem flory pochodzi z „Zielnika”, szkicownika artysty, który pełen był niezwykłych rysunków polskich kwiatów: irysów, bławatków, kaczeńców, lilii, słoneczników i maków. Dziś jeden z oryginalnych projektów polichromii do kościoła Franciszkanów możemy oglądać na wystawie w DESA Unicum. Wykonany pastelami barwny „Kwiat wiśni” stanowi emblematyczny przykład stylu artysty.

Poza pracą Wyspiańskiego na wystawie poświęconej twórczości dawnych mistrzów będzie można zobaczyć dzieła m.in. Leona Wyczółkowskiego, Stanisława Ignacego Witkiewicza (Witkacego), Meli Muter, Stefana Norblina i Juliusza Kossaka.

Władysław Strzemiński, Idący chłopczyk, fot. DESA Unicum

Z kolei na wystawie poświęconej sztuce współczesnej znalazła się m.in. praca Władysława Strzemińskiego. Najbardziej znany jest on ze swego cyklu „Powidoki”. O ile dzieła z tej serii skupiały się na abstrakcyjnym zagadnieniu zjawisk wzrokowych, których doświadczamy, patrząc w słońce, rysunek przedstawiony na wystawie w DESA Unicum ma realistyczny charakter. Jest przez to pracą wyjątkową na tle całej twórczości Strzemińskiego. Rysunek „Idący chłopczyk” powstał podczas letnich wakacji, które artysta spędzał w Bierutowicach. Przedstawia jednego z podopiecznych lokalnego domu dziecka. Co ciekawe praca została wykorzystana jako ilustracja propagandowego artykułu wychwalającego poczynania komunistycznego rządu w czasopiśmie „Wieś”.

Jan Lebenstein, z cyklu Figury osiowe, fot. DESA Unicum

W opozycji do realistycznego rysunku Strzemińskiego stoi abstrakcyjne dzieło Jana Lebensteina z cyklu „Figury Osiowe”, który zapewnił artyście główną nagrodę podczas I Biennale de Paris w 1959 roku. Wchodzące w skład serii prace rysunkowe i malarskie charakteryzuje geometryczny podział. W ich centrum Lebenstein umieszczał schematyczne, anatomiczne sylwetki czasem przypominające kobiece ciała, a czasem owady. Inspiracją dla jego twórczości były apokaliptyczne wizje świata. W 2010 roku w Zachęcie odbyła się wystawa w całości poświęcona twórczości Jana Lebensteina, a jego prace znajdują się w najważniejszych instytucjach sztuki takich jak choćby nowojorska MoMA. Jedna z „Figur Osiowych” wchodziła w skład w prestiżowej kolekcji Davida Rockefellera – multimiliardera uznawanego za jednego z najbogatszych ludzi świat. Dzieło pokazywane w DESA Unicum to praca z tej samej serii.
Oprócz niego zaprezentowane zostaną prace innych wybitnych współczesnych twórców takich jak m.in. Zbigniew Makowski, Henryk Musiałowicz, Józef Hałas, Franciszek Starowieyski, Rajmund Ziemski czy Edward Dwurnik. Po zakończeniu obu wystaw wszystkie obiekty zostaną zlicytowane.

Wystawa Sztuka Dawna Prace na Papierze: 15-25 lutego 2020, godz. 11-19 (poniedziałek-piątek) i godz. 11-16 (sobota), Dom Aukcyjny DESA Unicum, ul. Piękna 1A, Warszawa, wstęp wolny
Aukcja Sztuka Dawna Prace na Papierze: 25 lutego 2020, godz. 19.00, Dom Aukcyjny DESA Unicum, ul. Piękna 1A, Warszawa

informacja prasowa

poniedziałek, 20 maja 2019

"Wyspiański. Posłowie" w Muzeum Narodowym w Krakowie

Na wystawie „Wyspiański. Posłowie” w Muzeum Narodowym w Krakowie zostały zaprezentowane nowe, dotychczas niepokazywane szerokiej publiczności,  dzieła twórcy „Wesela” oraz jego uczniów, spadkobierców jego idei.

Stanisław Wyspiański, Portret trzech panien Bobrówien, 1894, własność prywatna,
Dopełniają one przestrzeń dwóch „bibliotek”, znanych już z wystawy „Wyspiański. Nieznany”, w których ukazana została wczesna twórczość artysty inspirowana lekturami z zakresu historii sztuki, nowatorska na wskroś działalność Stanisława Wyspiańskiego na gruncie edytorstwa i typografii oraz jego prywatny księgozbiór zakupiony od wdowy po artyście, Teofili z Pytków Wyspiańskiej.

Z wystawy „Wyspiański. Nieznany” zachowane zostały również dwie przestrzenie pogłębiające opowieść o roli książki w życiu artysty: jedna - z rysunkami do pierwszej księgi „Iliady” Homera uzupełniona dziewiętnastowiecznymi publikacjami, z których Wyspiański czerpał wzory, oraz druga: z projektem witraża „Apollo” do Domu Towarzystwa Lekarskiego w Krakowie wraz z literaturą źródłową dotyczącą sztuki starożytnej i malarstwa prerafaelitów.

W niewielkiej sali wyeksponowane zostały tkaniny dekorowane ornamentami kwiatowymi zaprojektowanymi przez artystę. Dzieła te dotychczas niepokazywane odsłaniają przed zwiedzającymi istotny rys twórczości Wyspiańskiego: fascynację sztuką ludową.

Barwne batikowane płótna zestawione zostały z wydawnictwami z przełomu wieków: „Poezjami” Lucjana Rydla (1901) i „Wyborem pism” Marii Konopnickiej (1903). Wyspiański był autorem szaty graficznej obu tych książek, a w dekoracjach ich kart zastosował delikatne motywy kwiatowe oparte o wzory wycinanek i haftów ludowych.

Wystawa jest czynna od 17 maja do 29 września 2019 roku w Gmachu Głównym MN.

informacja prasowa

poniedziałek, 21 stycznia 2019

Prace z dekadenckiego pisma "Chimera" na wystawie w Warszawie

Najważniejsze czasopismo literackie okresu Młodej Polski. Nigdy wcześniej i nigdy później nie było takiego pisma jak „Chimera”. Periodyk wyznaczał artystyczne trendy całej epoki, to wokół niego toczyło się życie ówczesnej dekadencji. 





Józef Mehoffer, Życie snem krótkim, winieta okładkowa "Chimery" 1902
Współpracowali z nim najwybitniejsi twórcy modernizmu, w tym m.in. Jan Stanisławski, którego prace publikowane na łamach „Chimery” można od 21 stycznia oglądać na wystawie "Grafika Artystyczna" w DESA Unicum.



Jan Stanisławski, Kościół św. Marka w Wenecji, 1901 r.

Kryzys wartości, przekonanie, że świat i ludzkość czeka nieuchronna katastrofa. Mimo takiej postawy dekadentów, epoka zrodziła obfitość inicjatyw twórczych. W szczytowym okresie Młodej Polski powstało prestiżowe i opiniotwórcze czasopismo „Chimera”. Z pismem związana była cała ówczesna dekadencja, m.in. Stanisław Przybyszewski, swego czasu mąż Dagny Przybyszewskiej i Stanisław Brzozowski, również beznadziejnie w niej zakochany. To właśnie w redakcji „Chimery” w wyniku nieszczęśliwej miłości Brzozowski popełnił samobójstwo. Miesiąc później zastrzelona została Przybyszewska. Sprawcą morderstwa był inny jej adorator - Władysław Emeryk. Portretowi tej tajemniczej femme fatale został poświęcony jeden z numerów czasopisma.

Jan Stanisławski, Sad ukraiński (Krajobraz o zmroku), 1904

„Chimera” powstała jedynie w liczbie 600 egzemplarzy. Dziś to prawdziwe unikaty. Na najbliższej aukcji "Grafika Artystyczna" będzie można zobaczyć zestaw prac Jana Stanisławskiego, które stworzył dla „Chimery” oraz listy, jakie wymieniał z Przesmyckim. Znany z porywczego charakteru malarz w korespondencji potwierdza tę obiegową opinię.


Stanisław Wyspiański, Helena, 1903

Najważniejszym przedstawicielem Młodej Polski był niewątpliwie Stanisław Wyspiański. Jego obraz pt. „Macierzyństwo” z 1905 roku został sprzedany dwa lata temu za ponad 4,3 mln złotych. Unikatami są również prace graficzne Wyspiańskiego. Jedna z nich powstała do prestiżowej Teki Stowarzyszenia Polskich Artystów Grafików z 1903 roku, wydanej jedynie w 120 egzemplarzach. Natomiast kompozycję Wyspiańskiego dołączono jedynie do dwudziestu ekskluzywnych wydań. Dzieło ukazuje po raz kolejny artystę jako czułego ojca, często powracającego do portretowania swoich dzieci. Tekę można będzie wylicytować podczas najbliższej aukcji.


Aniela Cukierówna, Góra Trzech Krzyży w Kazimierzu, 1933

Na wystawie przedaukcyjnej nie zabraknie również grafik innych wybitnych artystów, m.in. Anieli Cukierówny tworzącej w dwudziestoleciu międzywojennym. Prawdziwym unikatem jest drzeworyt „Góra Trzech Krzyży w Kazimierzu”, który do tej pory nie był widziany na rynku aukcyjnym. Prac artystki zachowało się bardzo mało. Cukierówna była bardzo wymagająca wobec siebie. Niszczyła odbitki, które uważała za niedoskonałe. Większość jej dzieł spłonęła również w Powstaniu Warszawskim.


Jan Rubczak, Widok na Kurzą Stopkę i Kościół św. Idziego, 1907

Od 21 stycznia prace będzie można oglądać w DESA Unicum. Wśród prezentowanych twórców znaleźli się również m.in. Mojżesz Kisling, Tadeusz Rychter, Leon Wyczółkowski, Zofia Stryjeńska, Jan Rubczak, Henryk Hayden, Tadeusz Makowski czy Samuel Cygler.


Władysław Skoczylas, Gajowi z Podhala (Pejzaż Podhalański), 

31 stycznia wszystkie prace pójdą pod młotek.
Aukcja Grafika Artystyczna: Sztuka Dawna: 31 stycznia 2019, godz.19.00, Dom
Aukcyjny DESA Unicum, ul. Piękna 1A, Warszawa

Wystawa obiektów: 21-31 stycznia 2019, godz. 11-19 (poniedziałek-piątek) i godz. 11-16 (sobota), Dom Aukcyjny DESA Unicum, ul. Piękna 1A, Warszawa, wstęp wolny.

informacja prasowa

poniedziałek, 5 listopada 2018

"Noc listopadowa" w Łazienkach. Szlakiem powstania listopadowego i dramatu Stanisława Wyspiańskiego

Jeśli chcesz poznać kulisy tworzenia przez Stanisława Wyspiańskiego "Nocy listopadowej" i usłyszeć o wpływie Łazienek Królewskich na kształt dramatu, weź udział w spacerze szlakiem powstania listopadowego. Zapraszamy młodzież i dorosłych.

Akwarela S. Wyspiańskiego reprodukowana na okładce pierwszego wydania "Nocy listopadowej" z 1904 r.


"Noc listopadowa" w Łazienkach to wydarzenie obejmujące opowieść historyka teatru o "Nocy listopadowej" Stanisława Wyspiańskiego, którą wzbogaci aktorska interpretacja dramatu, oraz spacer po sześciu miejscach, gdzie rozgrywają się sceny "Nocy listopadowej". Zapraszamy 24 i 25 listopada 2018 r. o godz. 11.00, miejsce spotkania - przed Pałacem Myślewickim. Wstęp jest bezpłatny, obowiązują zapisy: 22 50 60 183, edukacja@lazienki-krolewskie.pl. Liczba miejsc jest ograniczona - decyduje kolejność zgłoszeń. Kurator projektu: Joanna Szumańska (+48) 22 50 60 044; j.szumanska@lazienki-krolewskie.pl.

W pierwszej części spotkania Rafał Węgrzyniak, historyk teatru, opowie o genezie, idei i kompozycji "Nocy listopadowej". Przypomni okoliczności pobytu Stanisława Wyspiańskiego w Warszawie, między końcem stycznia a połową lutego 1898 r. Dramaturg zwiedził wtedy Łazienki, a dwa lata później zaczął pisać ukończony dopiero w 1904 r. dramat o wybuchu antyrosyjskiego powstania. Rafał Węgrzyniak opowie o wpływie topografii Łazienek na układ scen dramatycznych w oparciu o szkic Wacława Borowego z 1918 r. 'Łazienki a "Noc listopadowa" Stanisława Wyspiańskiego'. Objaśni ponadto ideę dramatu związaną z mitem eleuzyjskim, czyli wiarą w odradzanie się życia poprzez śmierć, przeniesioną przez Wyspiańskiego na grunt historii narodowej.

W pierwszej części spotkania odtworzone zostaną również dzieje sceniczne "Nocy listopadowej", począwszy od prapremiery wyreżyserowanej przez Ludwika Solskiego w rocznicę śmierci Stanisława Wyspiańskiego, 28 listopada 1908 r., w Teatrze Miejskim w Krakowie, aż do spektaklu w inscenizacji Jerzego Grzegorzewskiego, przygotowanego w listopadzie 1997 r. na otwarcie po przerwie Teatru Narodowego w Warszawie. Omówiona zostanie także realizacja Andrzeja Wajdy powstała w Starym Teatrze w Krakowie w styczniu 1974 r., a cztery lat później sfilmowana w scenerii warszawskich Łazienek i Starówki dla Teatru Telewizji.

Opowieść o dramacie Stanisława Wyspiańskiego wzbogaci Oskar Hamerski, aktor Teatru Narodowego w Warszawie, który odczyta fragmenty "Nocy listopadowej" oraz komentarze do utworu.

Drugą część spotkania wypełni przechadzka po sześciu miejscach w Łazienkach, stanowiących scenerię epizodów "Nocy listopadowej". Będą to: Podchorążówka (obraz I "W Szkole Podchorążych"), Pomnik Jana III Sobieskiego (obraz III "Pod posągiem Sobieskiego"), Przedsionek Pałacu na Wyspie (obraz VIII "W Pałacu Łazienkowskim"), Amfiteatr (obraz IX "Teatrum Stanisława Augusta"), plac przed Belwederem (obraz II i IV "Salon w Belwederze") oraz Aleje Ujazdowskie (obraz X "W Alejach Ujazdowskich").

Rafał Węgrzyniak - historyk i krytyk teatru. W latach 1979-1983 studiował na Wydziale Wiedzy o Teatrze Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. Opracował 'Encyklopedię "Wesela" Stanisława Wyspiańskiego' (Ossolineum, Wrocław 1991; Księgarnia Akademicka, Teatr im. Juliusza Słowackiego, Kraków 2001), za którą otrzymał Nagrodę im. Leona Schillera, przyznawaną przez Związek Artystów Scen Polskich. Był konsultantem przy realizacjach "Wesela" w Teatrze Polskim we Wrocławiu (2002) i w Starym Teatrze w Krakowie (2017). Przygotował edycję zbioru wspomnień swego nauczyciela z PWST, Zbigniewa Raszewskiego, "Mój świat" (Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1997). Ostatnio opublikował biografię żydowskiego reżysera działającego w międzywojennej Warszawie - "Procesy doktora Weicherta" (PIW, Warszawa 2017). W latach 1991-1998 był członkiem redakcji "Pamiętnika Teatralnego" w Instytucie Sztuki Polskiej Akademii Nauk w Warszawie. Swoje szkice o teatrze, literaturze i historii publikował ponadto w "Dialogu", "Didaskaliach", "Notatniku Teatralnym", "Teatrze", "Tygodniku Powszechnym", "Zeszytach Literackich".

Oskar Hamerski  od 2005 r. w zespole Teatru Narodowego. Absolwent krakowskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego (1999). W latach 1999-2003 aktor Teatru Nowego w Łodzi. Współpracował z Narodowym Starym Teatrem im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie, Düsseldorfer Schauspielhaus oraz z teatrami warszawskimi, takimi jak: Wytwórnia, Laboratorium Dramatu, IMKA, Centrala Warszawa, a także z Teatrem Polskiego Radia i Teatrem Telewizji Polskiej. Związany z warszawską grupą artystyczną "Pożar w burdelu". Laureat nagrody prezydenta Łodzi (2001) i nagrody za rolę Konrada w "Wyzwoleniu" Stanisława Wyspiańskiego, w reżyserii Mikołaja Grabowskiego w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie na 30. Opolskich Konfrontacjach Teatralnych (2005).

informacja prasowa

wtorek, 30 października 2018

Kim była muza Witkacego? Jej portret po raz pierwszy na wystawie!

Niekwestionowany mistrz portretu i jego egzotyczna muza – historia tej znajomości zawarta została w wizerunku Bogumiły Trzaskowskiej stworzonym przez Witkacego. Praca będzie pokazana po raz pierwszy publicznie!

Witkacy, Portret Bogumiły Trzaskowskiej, 1938

Ten wybitny przykład twórczości Stanisława Ignacego Witkiewicza z cyklu słynnych pasteli oraz wiele odkrytych na nowo dzieł wielkich mistrzów będzie można oglądać na wystawie Prace na Papierze: Sztuka Dawna już od 3 listopada. Wśród nich m.in. prace Stanisława Wyspiańskiego, Aleksandra Gierymskiego i Henryka Rodakowskiego. 

Przechowywany w rodzinie od momentu powstania, absolutnie nigdy nie pokazywany na publicznej wystawie – „Portret Bogumiły Trzaskowskiej” z 1938 roku to niecodzienne odkrycie dla historii sztuki oraz wybitny przykład sztuki portretowej Witkacego. Kryje w sobie tajemnicze piękno modelki, jak również jej nietuzinkową biografię. Do Zakopanego przyjechała w styczniu 1938 roku, aby pozostać tam do końca życia. Wówczas miała zastępować doktor Mieczysławę Skąpska, jedną z trzech dentystek w mieście, która wyjeżdżała za granicę. Skąpska posiadała gabinet przy Krupówkach, blisko skrzyżowania z ulicą Piłsudskiego, gdzie pracowała także młoda Trzaskowska. Tam też poznała Witkacego. Artysta zafascynowany postacią nieznajomej z Warszawy został jej pacjentem (miał powiedzieć, że „i tak patrzy ciągle na nową smarkulę”), a wkrótce obydwoje poznali się lepiej na gruncie towarzyskim. Postać Bogumiły Trzaskowskiej-Kurkowej i jej portrety autorstwa Witkacego opisała Joanna Siedlecka w książce „Mahatma Witkac”.

Bogumiła Trzaskowska, fot. organizatorów wystawy

Na wystawie Prace na Papierze: Sztuka Dawna znajdzie się również cały szereg absolutnych unikatów najważniejszych polskich mistrzów malarstwa. Wśród nich m.in. „Portret żony na koniu” z 1868 roku autorstwa Henryka Rodakowskiego. Ten wielki malarz – którego portret matki sam Delacroix nazwał prawdziwym arcydziełem – w wieku osiemnastu lat poznał miłość swojego życia. W roku 1841 zakochał się bez wzajemności w Kamilli von Salzgeber, córce urzędnika ministerialnego. Ich ścieżki przecinały się w kolejnych latach w Wiedniu, lecz Rodakowski musiał czekać na rękę wybranki wiele lat. W czerwcu 1846 roku Kamilla wyszła za mąż za bankiera Augusta Blühdorna. Para należała do wiedeńskiej elity połowy XIX wieku, a profesja męża pozwalała żyć Kamilli dostatnio. W 1859 roku przeżyła jednak tragedię – jej mąż zmarł i została sama z trójką dzieci. Wtedy przyjechała z Paryża i według rodzinnej romantycznej legendy pierwszą osobą, którą spotkała był Henryk. 28 listopada 1861 odbył się ich ślub w paryskim kościele św. Magdaleny.

Aleksander Gierymski, Szkic chłopa do obrazu `Trumna Chłopska`, 1894 r.

Ponadto na wystawie będzie można zobaczyć znakomite prace największych polskich artystów. Wśród nich szkic Aleksandra Gierymskiego do jego najsłynniejszego obrazu „Trumna chłopska”, szkic do witrażu autorstwa Stanisława Wyspiańskiego oraz cykl akwarel Józefa Brandta.

Stanisław Wyspiański, Anioł grający na trąbie - projekt witraża, 1899 r.

Aukcja Prace na Papierze: Sztuka Dawna 13 listopada godz. 19.00, Dom Aukcyjny DESA Unicum, ul. Piękna 1A, Warszawa

Wystawa Prace na Papierze: Sztuka Dawna 3-13 listopada, godz. 11-19 (poniedziałek-piątek) i godz. 11-16 (sobota), Dom Aukcyjny DESA Unicum, ul. Piękna 1A, Warszawa, wstęp wolny

Więcej informacji o aukcji oraz katalog aukcyjny w wersji elektronicznej dostępne są na stronie DESA Unicum.

informacja prasowa,

piątek, 28 września 2018

W Teatrze Słowackiego powstaje Kurtyna Wyspiańskiego!

Kurtyna Wyspiańskiego, szkic, Muzeum Narodowe Kraków

Stanisław Wyspiański od samego początku, od momentu powstania Teatru Miejskiego w Krakowie, był związany z tą sceną. Co prawda jako duchowy patron jest na niej stale obecny, jednak w obrębie samego budynku brakuje namacalnego śladu, który kojarzyłby się z Wyspiańskim. Staraniem Krzysztofa Głuchowskiego, dyrektora Teatru oraz dzięki środkom przekazanym przez Małopolską Agencję Rozwoju Regionalnego powstaje w Teatrze Słowackiego druga kurtyna oparta na szkicu artysty z 1892 roku. Pracami malarskimi kieruje Tadeusz Bystrzak, autor m.in. kopii „Pochodni Nerona”.  Nowa kurtyna Wyspiańskiego będzie używana zamiennie z istniejącą od 124 lat,  słynną kurtyną Henryka Siemiradzkiego.
Kurtyna Wyspiańskiego, szkic, Muzeum Narodowe Kraków
Wyspiański od swojego debiutu w 1898 roku związany był z Teatrem Miejskim (obecnie Teatrem im. J. Słowackiego), kształtował go artystycznie, pisał, tworzył scenografię do prapremier własnych dzieł i reformował myślenie o teatrze. To tutaj w 1901 roku wystawił swoje „Wesele”, a po jego sukcesie powierzono mu inscenizację „Dziadów” Adama Mickiewicza. Było to pierwsze w Polsce wystawienie tego dramatu, Wyspiański połączył wszystkie części dzieła Mickiewicza w całość, z jego adaptacji korzystano przez kolejnych 20 lat. Za europejskim sukcesem Teatru Miejskiego stały dzieła i inscenizacje Stanisława Wyspiańskiego.


Kurtyna Wyspiańskiego, szkic, Muzeum Narodowe Kraków

Mało kto wie, że w 1892 autor „Wesela” stanął też do konkursu na projekt kurtyny w Teatrze, przedłożył wówczas pracę o nazwie „Z moich fantazyj”. Mimo, że konkurs został rozstrzygnięty, wygrali go artyści mało znani, kurtynę ostatecznie zamówiono u Henryka Siemiradzkiego. Obecna dyrekcja przy wsparciu Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego chce przypomnieć o tym zdarzeniu, a widzom i odwiedzającym Teatr dać namacalny dowód na to, jak ważny był ten młodopolski twórca:

„Marzenie o tym, żeby w Teatrze był artefakt związany z Wyspiańskim towarzyszyło mi od samego początku objęcia sceny przy placu św. Ducha. Co prawda nadal korzystamy ze sceny, na której Wyspiański inscenizował swoje dramaty: „Wyzwolenie”, „Warszawiankę”, „Bolesława Śmiałego”, „Wesele” i inne ale to skojarzenie symboliczne, wspomnieniowe. W Teatrze nie zachowało się prawie nic, co by wskazywało, że to jego dom i że na zawsze taki pozostanie. Stąd pomysł na wykorzystanie szkicu kurtyny Wyspiańskiego i jego realizację” – tłumaczy Krzysztof Głuchowski, dyrektor naczelny i artystyczny Teatru im. J. Słowackiego.
„Zaangażowanie się w powstanie nowej kurtyny w Teatrze im. Słowackiego pozwoliło nam na połączenie kultury, biznesu i wartości. Wyspiański w swojej twórczości pokazywał znaczenie takich wartości jak wolność i niezależność, które są istotne także w biznesie. Zadaniem biznesu nie jest tylko zarabianie pieniędzy. W ramach naszej misji pokazujemy, jak przedsiębiorcy mogą się włączać w rozwój swojego regionu. Wsparcie powstania nowej kurtyny jest naszym wkładem w historię krakowskiego Teatru” – mówi Jan Pamuła, Prezes MARR.
Tadeusz Bystrzak przy pracy

Realizacji projektu kurtyny Wyspiańskiego podjął się Tadeusz Bystrzak, artysta, malarz, rzeźbiarz, scenograf i projektant wnętrz. Tadeusz Bystrzak ukończył studia na Wydziale Wzornictwa Przemysłowego Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie w pracowni prof. Ryszarda Otręby. Jego twórczość obejmuje zarówno malarstwo sztalugowe, iluzjonistyczne i wielkoformatowe, jak i wzornictwo szkła artystycznego i użytkowego. Od wielu lat z dużymi sukcesami zajmuje się projektowaniem i realizacją różnego rodzaju przestrzeni publicznych i komercyjnych, w tym słynnej kopii obrazu Henryka Siemiradzkiego „Pochodnie Nerona”.

Odsłonięcie nowej kurtyny namalowanej według projektu Stanisława Wyspiańskiego nastąpi 9 października o godzinie 11:00, wstęp wolny. Potem będzie można ja oglądać przed wybranymi spektaklami, najbliższy to premiera „Wyspiański. Koncert” , 19 października 2018 roku, oraz wszystkie kolejne „Koncerty”.
***

Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, otwarty 21 października 1893 r., jest jedną z najbardziej zasłużonych polskich scen dramatycznych. Początkowo, do 1909 r., nosił nazwę Teatr Miejski. Piękny, eklektyczny gmach zaprojektował Jan Zawiejski. Na fasadzie widnieje motto: „Kraków narodowej sztuce”. Widownię zdobi słynna kurtyna Henryka Siemiradzkiego, obok sceny mieści się zabytkowa garderoba Ludwika Solskiego. Teatr dysponuje kilkoma budynkami, w tym nowoczesnym Małopolskim Ogrodem Sztuki. Na przełomie XIX i XX w. teatr pełnił funkcję sceny narodowej, zapoczątkował w Polsce nowoczesną inscenizację. W czasach świetnych dyrekcji Tadeusza Pawlikowskiego i jego następców debiutowało w nim pokolenie Młodej Polski, po raz pierwszy wystawiono arcydzieła romantyzmu: Kordiana, Dziady, Nie-Boską komedię. O europejskiej randze tej sceny zdecydowały inscenizacje dzieł Stanisława Wyspiańskiego. Mimo że teatr nosi imię romantycznego poety, jego duchowym patronem pozostaje właśnie Wyspiański.
Małopolska Agencja Rozwoju Regionalnego S.A. jest instytucją samorządu wojewódzkiego działającą na rzecz rozwoju regionalnego. Spółka działa jako inwestor, operator funduszy i programów oraz lider dużych projektów regionalnych. Inicjuje działania w nowych dziedzinach, inwestuje w nowatorskie projekty, tworzy wzorce dobrych praktyk i wskazuje nowe rozwiązania. MARR S.A. działa na rzecz małopolskich przedsiębiorstw, samorządów i organizacji pozarządowych.
informacja prasowa



niedziela, 24 grudnia 2017

Bóg wkracza w historię człowieka - portale: maryjny i św. Firmina Katedry Notre Dame w Amiens

W 2005 roku odbyliśmy we czwórkę - z Markiem i dwójką naszych przyjaciół - niezapomnianą podróż szlakiem katedr niemieckich i francuskich. Poniższy esej jest próbą opisania jednej z nich - Katedry Notre Dame w Amiens. 

Katedra w Amiens
Stojąc przed portalem fasady zachodniej Katedry Notre Dame w Amiens obserwujemy opowiedzianą w kamieniu świętą historię, której punkt kulminacyjny znajduje się w centrum – w przedstawieniach postaci Chrystusa. Aby jednak opowieść ta była pełna, należy odczytać pozostałe jej wątki, a te odnajdziemy po lewej i prawej stronie: w portalu Matki Bożej i św. Firmina.

André Malraux  każe szukać pierwowzorów takiego przedstawienia Madonny na filarze w obrazach  Maesty (Duccio, Giotto). Jednak rzeźbiarz stworzył ją jako posąg na filar i na portal – a zatem jako fragment katedry. Marię z Dzieciątkiem otaczają postacie przypominające sceny z Jej życia.: po 6 z każdej strony. Postaci zgrupowane są po dwie. Po lewej stronie figury Matki Bożej widzimy Zwiastowanie (Maria i anioł Gabriel) , Nawiedzenie (Maria i Elżbieta) i Ofiarowanie w świątyni (Maria z Dzieciątkiem i Symeon). Po prawej ujrzymy  trzech magów, Heroda, Salomona i królową Saby.

portal Katedry w Amiens
W takim układzie rzeźb można „czytać” historię zbawienia – od Zwiastowania, którego piękny opis znajdziemy u Łukasza,[1] podobnie zresztą jak pozostałe zdarzenia tutaj unaocznione. Inne wydarzenia odnajdziemy w Ewangelii według św. Mateusza[2], a jest to perykopa „Mędrcy ze Wschodu”, zwana także pokłonem trzech króli (magów) połączona w jedną narracyjną całość z historią Heroda. Przy nich – postacie Starego Testamentu: król Salomon (protoplasta Jezusa i budowniczy świątyni jerozolimskiej) z królową  Saby, a więc w okresie swojej największej świetności.

Wyspiański znowu zobaczy sceny „jak z teatru”. Interesująco i dowcipnie skomentuje Zwiastowanie:

Anioł ufryzowany, uśmiechnięty, cedzi słowa przez zęby; Maria musi dobrze nasłuchiwać, żeby wszystko zrozumieć – ta Maria tak piękna, wracająca z książką z kościoła – pobożna i skromna jak Małgorzata.  Anioł  się  zbliża: „mein schönes Fräulein, darf ich wagen...?  

W Nawiedzeniu widzi w św. Elżbiecie krakowską mieszczkę:
”Św. Elżbieta, spotykająca Marię, bardzo się wydaje zdziwiona, jakoś jej się to nie podoba; twarz pomarszczona, stara surowa; tęgo różaniec ujmuje ją w pasie”.
Ofiarowanie podoba mu się najbardziej:
„Arcykapłan wyciągnął obie ręce naprzód, aby przyjąć Dzieciątko z rąk Marii rozradowanej. Przepyszna postać tego arcykapłana, doskonałe pendant do królowej Saby”.
Opisując rzeźby po prawej stronie, napisze:
Królowie z uszanowaniem zbliżają się do Marii, podtrzymując delikatnie naczynia z darami (w kształcie wieżyczek i domków) – ozdobieni coraz to innymi koronami.
Dalej przyszły autor „Bolesława Śmiałego” porównuje ich do królów francuskich, przygląda się ich twarzom i usiłuje z nich odczytać ich myśli i uczucia, a nawet znajduje w jednym z nich podobieństwo do Henryka Pobożnego”
„...oczy rozgrzane jakimś płomieniem zapału. Tacy musieli ginąć prowadząc krzyżowców”.
Herod przypomina mu Laertesa z „Hamleta W. Shakespeare`a:       
„... twarz wyciągnięta zmarszczkami – z dużym nosem, oczyma wytrzeszczonymi, brodą pokręconą, krótką, podaną naprzód – zaniepokojony jakiemiś wieściami tłumi w sobie złość wielką...”
Z kolei królowa Saby przypomina mu Marię Stuard z  dramatu J. Słowackiego:
„Ta Saba to jest prześliczna postać, tak skromna i prosta, że prawie najpiękniejsza w Amiens.”
Jak widać, dla Wyspiańskiego historia święta ma posmak teatralny.

     We fryzie  nad Matką Bożą z Dzieciątkiem  - wyobrażenie Kościoła, którego NMP jest uosobieniem. Ponadto – postacie patriarchów – po trzech z każdej strony, wśród nich Mojżesz i król Dawid.
Powyżej dwie symetrycznie przedstawione sceny Zaśnięcia NMP. Po lewej – w otoczeniu apostołów, po prawej – aniołów i świętych.
Nad nimi, w zwieńczeniu portalu  – Koronacja Matki Bożej, którą widzimy tu zasiadającą na tronie wraz z Synem.
   Opowiedziana w kamieniu historia Matki Bożej ukazuje Ją w najważniejszych odsłonach życia – kiedy wkracza w nie Bóg. Jest Ona także symbolem Kościoła – Domem Złotym[4], który zamieszkuje Syn Boży. I Królową Niebios, o której mówi św. Bernard: „Wyprzedziła nas nasza Królowa [...], nasze pielgrzymowanie uprzedziła Obrończyni, która jak Matka Sędziego i Matka Miłosierdzia będzie przez błaganie zajmowała się sprawami naszego zbawienia”
Jest wreszcie Bramą Niebieską, która prowadzi do zbawienia. 

Świętą historię dopełnia portal św. Firmina – pierwszego biskupa Amiens. Dzierży w ręku pastorał i triumfuje nad ukazanym pod jego stopami pogańskim kapłanem.
Po lewej i prawej stronie widzimy męczenników i świętych jego diecezji – po 6 z każdej strony, a pod ich stopami – zabawne scenki obyczajowe, symbolizujące ludzkie słabości. Rzeźbiarzowi nie zabrakło poczucia humoru, kiedy obrazował w kamieniu postać człowieka czule obejmującego butelkę wina albo śpiochów. Postaciom w konsolach poświęca swoją uwagę także Stanisław Wyspiański, pisząc m.in.:
„Pod owym aniołem z lilią białą (w scenie Zwiastowania) wyszczerzył się diabeł, suchy, z kocim pyskiem, uśmiecha się, pociera ręce o nogi, aż się wije z radości; nie wie jeszcze, co to będzie, bardzo nie dowierza. Już się zawczasu ukradkiem oblizuje – gdyby się rzeczywiście udało”.

Nad figurą św. Firmina znajdują się rzeźby przedstawiające biskupów (w symetrycznym układzie po trzech z prawej i lewej strony), zaś powyżej - sceny z jego życia świętego.
Fasadę katedry oplata podwójny pas niewielkich medalionów w kształcie czteroliścia, które przedstawiają płaskorzeźby ze scenami z Pisma Św., a w portalu św. Firmina wyobrażają  znaki zodiaku i odpowiadające im miesiące oraz prace wykonywane w  czasie ich trwania. Sięgnijmy znowu po obrazowy tekst Wyspiańskiego:

„Odpowiada im [czyli znakom zodiaku] cały rząd reliefów ze scenami rodzajowymi: koszenie trawy (jaki wyborny ten kosiarz w swoim zgarbionym ruchu, o rękach silnych, wyrobionych), żęcie zboża, młócenie, otrząsanie owoców, ugniatanie wina w beczki, zasiew – doskonale rysowany ten rolnik, pochwycony w chwili jak rzuca zboże w rolę – powrót z polowania, jakaś uczta, wreszcie starzec grzeje się przy kominku; zdjął buty, aby mu było wygodniej, poprawia coś w ogniu, ręką wskazuje na rondelek, gdzie sobie przypieka i waży strawę”

   Wyobrażenie znaków Zodiaku i związane z nimi prace, tak soczyście opisane przez Wyspiańskiego, że przybierają w wyobraźni postać filmowych scen, ukazuje działanie Słowa w świecie. Stwórca wciąż się objawia w cyklicznym następowaniu pór roku, a więc w czasie i przestrzeni....
    Zatrzymałam się nad głównym portalem zachodniej fasady katedry Notre Dame w Amiens, aby pokazać, jakie bogactwo treści teologicznych kryje się w opowieściach, które snują przed naszymi oczami niezliczone – wydawałoby się – rzeźby. Jednak ani na chwilę nie mamy wrażenia chaosu, nie grozi nam też „zalew informacji”, jak to się zdarza w środkach masowego przekazu. Katedra przemawia do nas polifonicznie, ale jest w tej opowieści harmonia i ład. Odpowiadają one harmonii kosmosu, którego katedra jest obrazem. Jest bowiem odwzorowaniem lepszego, prawdziwego świata i naśladuje Boski wzór.
  Pora ruszyć dalej. Zawsze przychodzi to z niejakim trudem, bo chciałoby się powrócić tu jeszcze i jeszcze. Katedra zawsze ma coś nowego i pięknego do ofiarowania...

„Ona jest zawsze świeża – napisze Wyspiański – i zawsze znajdzie się i odkryje, patrząc na nią i patrząc, coś nowego, jakiś szczegół nieznany, a tak żywy i plastyczny, tak odczuty artystycznie, tak stworzony ręką wprawną, że narzuca się wyobraźni nie tylko samą swoją formą oryginalną, ale swoją historią”.
Z takim obrazem  katedry wyniesionej wysoko i górującej nad miastem oddalamy się w stronę Reims...   

piątek, 24 listopada 2017

Monika Śliwińska: „Wyspiański. Dopóki starczy życia” /recenzja książki/

Autorka biografii tworzy portret człowieka niezwykle złożonego, fascynującego, a przy tym niezmiernie trudnego do opisania. Pełne cierpienia życie, wypełnione twórczością, miłością, przyjaźniami… Krótkie, a przecież spełnione.

Monika Śliwińska, Wyspiański. Dopóki starczy życia, Wydawnictwo Iskry

Najnowsza biografia Stanisława Wyspiańskiego jest pasjonującą lekturą, której czytaniu towarzyszą ponadto doznania estetyczne. Jakże by mogło być inaczej, skoro jej bohaterem jest taki artysta! Książka została starannie zaprojektowana: na obwolucie widnieje ostatni autoportret malarza, naszkicowany na miesiąc przed śmiercią. Przenikliwe spojrzenie – kwintesencja jego osobowości. Kiedy uchylimy obwolutę, znajdziemy na okładce Planty o świcie, utrzymany w zimnych kolorach krajobraz, charakterystyczny dla malarza, którego życie pozostało tak nierozłącznie związane z Krakowem.
Uwagę przykuwa także struktura samej biografii, którą rozpoczyna uroczysty pogrzeb malarza, odbywający się w mroźny grudniowy poranek 1907 roku. W tej perspektywie rozwija się opowieść o genialnym artyście, ujęta w symboliczne ramy czterech rozdziałów: Barwa, Światło, Mrok, Wdowa. Dzięki takiemu ujęciu, a także za sprawą rzetelnej faktografii, Śliwińska tworzy portret człowieka niezwykle złożonego, fascynującego, a przy tym niezmiernie trudnego do opisania. Pełne cierpienia życie, wypełnione twórczością, miłością, przyjaźniami… Krótkie, a przecież spełnione, o wiele bardziej spełnione, niż niejeden długi żywot.


A tu pospolitość skrzeczy


Orszak pogrzebowy na Rynku, MN Kraków

Umieszczona na początku czarno-biała fotografia przedstawia orszak pogrzebowy na Rynku Krakowa. W tle widać Sukiennice, a trumnę otaczają nieprzebrane tłumy, około czterdzieści tysięcy osób. Są wszyscy: posłowie, władze miasta, delegacje z trzech zaborów, profesorowie Akademii Umiejętności i Uniwersytetu Jagiellońskiego, uczniowie. Bliscy przyjaciele: Lucjan Rydel i Adam Chmiel prowadzą za trumną żonę Teosię. Zaledwie 38-letni Zmarły żegnany jest bardzo uroczyście i pochowany w Krypcie Zasłużonych na Skałce.
Śliwińska cytuje okolicznościowe artykuły, po czym pozwala nam zajrzeć niejako pod podszewkę zdarzeń. Kiedy czytamy uwagi do rachunków wystawionych przez krakowskich przedsiębiorców za pogrzeb Wyspiańskiego, rzeczywistość zaczyna skrzeczeć. Oto bowiem okazuje się, że Wielki Człowiek spoczął w trumnie najskromniejszej, ale za to za wygórowaną sumę. Nieuczciwi i chciwi ludzie zarobili także na lichtarzach, materiałach pokrywających podłogę w krypcie, na tapicerce itd. Na szczęście, wiele ozdób wykonali bezpłatnie artyści i uczniowie Akademii.

Miłość, nienawiść i pożądanie


Stanisław Wyspiański, zdj. MN Kraków

W kolejnych rozdziałach, w których poznajemy życie artysty, wielokrotnie będziemy zaglądać pod podszewkę pewnych zdarzeń i faktów, a to za sprawą dociekliwości autorki biografii, która „odczarowuje” wiele mitów narosłych wokół Wyspiańskiego. Ukazuje człowieka z krwi i kości, pełnego sprzeczności, niejednowymiarowego.

Z jednej strony dramatyczne przeżycia: przedwczesna śmierć brata i matki, pijaństwo ojca, który nie jest zdolny zająć się synem. Z drugiej – miłość i oddanie ciotki Joanny Stankiewiczowej, która wraz z mężem otoczy go troską i miłością. Miłość ta jednak okaże się zaborcza, więc Wyspiański wyprowadzi się w pewnym momencie i zamieszka sam. Ta sama ciotka będzie mu towarzyszyła w ostatnich dniach życia, jej dyktował będzie korekty dramatów (pisał niemal do końca, szczególnie, że nie mógł już malować). Ona także przyczyni się do odebrania znienawidzonej byłej służącej, a potem żonie Stasia, Teosi, opieki nad dziećmi. Oczywiście, robi to w trosce o właściwe ich wychowanie, ale nie bierze pod uwagę, że rozstanie z matką i utrata domu rodzinnego będzie dla nich wielką traumą, kładącą się cieniem na ich życiu…


Teosia i Stanisław Wyspiańscy

Monice Śliwińskiej udaje się ukazać i udokumentować te skomplikowane więzi miłości/nienawiści.
Podobnie rzecz ma się ze sprawą Teosi, jak ją czule nazywa Wyspiański. Nikt z najbliższego otoczenia artysty nie mógł zrozumieć i zaakceptować tego związku. Brzydka i prosta dziewczyna spod tarnowskiej wsi, służąca ciotki Stankiewiczowej, w dodatku z nieślubnym dzieckiem, i utalentowany artysta, obdarzony wieloma zaletami, geniusz właściwie. To i dziś wielu nie mieści się w głowie. Nie był nawet w niej zakochany. Kochał się w innych (ale bez wzajemności), a poza tym od czasu wyjazdów do Paryża prowadził bujne życie erotyczne. O swoim pożądaniu pisze w liście do Lucjana Rydla:

I ta pewność, że wszystkie te Venery można by mieć tylko trochę fatygi – kilkanaście słów, komplementów żywo mówionych, nagłość rozmowy, szybkość idei podsuwanych osobie, którą się chce posiadać, środki niezawodne miłości, po prostu nawet miłości…

Ma również romans z Teosią, w rezultacie którego zostaje ojcem Helenki. Upłynie sporo czasu, zanim Wyspiański zdecyduje się ją poślubić, ona zresztą niczego takiego nie oczekuje i bez skargi wychowuje samotnie swoje dzieci po powrocie na wieś. W tym czasie Wyspiański maluje, projektuje polichromię do kościołów i …zmaga się z biedą. Jego prace znacznie się różnią od oczekiwań zleceniodawców, którzy nie są przyzwyczajeni do tak oryginalnego potraktowania tematów. Kazimierz Wielki przedstawiony jako szkielet musiał wzbudzać kontrowersje.

Tołstoj i pokrewieństwo dusz


Stanisław Wyspiański, Autoportret z żoną, 1904

Ostatecznie również związek z Teosią nie należy do konwencjonalnych. Podobno Wyspiański postanowił ją poślubić pod wpływem lektury „Zmartwychwstania” Tołstoja. Próbowano go od tego odwieść, ale bezskutecznie. Pobrali się 18 września 1900 roku w kościele św. Floriana. O tym, że Wyspiański darzył Teosię miłością, świadczy nie tylko fakt, że wytrwał przy postanowieniu poślubienia jej, a trzeba dodać, że nie robił tego „z obowiązku”. Autorka biografii przytacza wspomnienia świadków, z których wynika, że był tego dnia prawdziwie poruszony i szczęśliwy:

Skończył się obrzęd – wspomina Adam Grzymała-Siedlecki – i oczom naszym ukazała się jego twarz – twarz rozpromieniona naprawdę nieziemskim uniesieniem.

Teosię kochał do końca życia, co potwierdzają, czasami niechętnie, bywalcy ich domu. Antoni Waśkowski:

Bardzo kochał swoją żonę, rozmiłowany był w jej prymitywizmie i śpiewkach pełnych prostoty ludowej, godzinami przesiadywał w kuchni i rysował ją.

Kiedy poprawiła się sytuacja materialna, starał się wynagrodzić jej czasy biedy i kupował  prezenty: stroje, korale, pierścionki… Wierzył w pokrewieństwo dusz złączonych wspólnym losem i nie tylko ją malował, ale również pisał o niej w strofach swoich wierszy. Utwory poetyckie pisał również dla dzieci, które także często rysował.


Stanisław Wyspiański, Studium dziecka - Mietek, 1904, Muzeum Narodowe w Krakowie

Michalina Janoszanka wspomina, że nie przeszedł obok żony, aby jej nie pogłaskać po głowie. On, tak bezkompromisowy i nieustępliwy w sprawach twórczości, jej ustępował we wszystkim. Helena Wyspiańska wspomina, że czuły był również dla dzieci. To matka była surowa i pilnowała dyscypliny. Ojciec natomiast był niezwykle serdeczny wobec dzieci i często je rozpieszczał. Teosia zaś dbała o niego i o jego spokój. Pilnowała, aby dzieci nie przeszkadzały mu w pracy, chroniła przed natrętami. W rozmowie z Ludwikiem Tomankiem, z 1932 roku, Teosia przyznaje:

Syćko było na mojej głowie. Nieraz to bez surduta by wyleciał i musiałam dopiero za nim zanieść (…) Do fryzjera toby za nic nie posedł… Goliłam go, stygłam go… Ale jak ja tam umiałam… w schodki.

Ta prosta i niemal niepiśmienna kobieta znała i recytowała z pamięci obszerne fragmenty „Wesela” do końca swego długiego żywota.

Dopóki starczy życia


Stanisław Wyspiański przeżył – w wielkim cierpieniu – zaledwie 38 lat, a jednak pomimo niszczącej go nieuleczalnej choroby, zachował jasność umysłu i zdolność tworzenia "dopóki starczy życia". Pozostawił bogaty i różnorodny dorobek artystyczny, którym można by obdzielić wielu. Kiedy ręka stawała się bezwładna, przywiązywał do niej deseczkę i tak malował… Kiedy malować już nie mógł, dyktował  swoje utwory i kazał zniszczyć wszystko, co wydawało mu się mniej wartościowe: sceny dramatyczne, notatki, szkice, listy…Umierając dziękował, żegnał się, prosił o opiekę nad rodziną. Nie mógł przewidzieć, jaki los ją spotka.


Stanisław Wyspiański, Autoportret, 1903, Muzeum Narodowe w Krakowie

Epilog


Po śmierci Wyspiańskiego zarzucano wdowie, że nie dba o dom, że zaniedbała męża i przyczyniła się do jego przedwczesnej śmierci. Artysta przez wiele lat zmagał się ze złośliwą odmianą syfilisu, na który nie było wówczas lekarstwa. Oskarżano także nieszczęsną wdowę, że nie dba o wykształcenie dzieci, że jest agresywna i często popija. W rezultacie odebrano jej prawa rodzicielskie. Bezskutecznie walczyła o przywrócenie opieki nad dziećmi, których losy stały się na skutek tych niefortunnych decyzji niezwykle dramatyczne. Pozbawione opieki matki, którą bardzo kochały, znalazły się w różnych internatach, a potem także w szpitalach. 

Najstarszy, adoptowany syn Teodor, zostanie najpierw umieszczony na oddziale nerwowo chorych, a wkrótce potem umrze na gruźlicę płuc. Mietek Wyspiański weźmie udział w wojnie polsko-bolszewickiej, zostanie wzięty do niewoli i ślad o nim zaginie. Staś, najmłodszy syn Wyspiańskiego, będzie się tułał i leczył w zakładach psychiatrycznych do końca życia. Helenka zostanie umieszczona w szkole klasztornej w Szwajcarii, skąd wróci do Krakowa po trzech latach, wyjdzie za mąż i urodzi dwoje dzieci. O śmierci ojca powie po latach:

Cały świat po prostu przestał dla mnie istnieć.

Tragiczny los… Smutne dziedzictwo.

Przeczytałam tę blisko 500-stronicową biografię jednym tchem. Pomijam w recenzji wątki związane z twórczością Wyspiańskiego, jego pasję tworzenia i geniusz, z którym niełatwo mu było żyć. Sądzę jednak, że są one równie pasjonujące, jak wątki osobiste. Warto samemu się o tym przekonać.

Biografia Moniki Śliwińskiej: „Wyspiański. Dopóki starczy życia” ukazała się w Wydawnictwie Iskry.


Mozart – "Requiem" w Narodowym Forum Muzyki /zapowiedź/

6 listopada o 19.00 w Narodowym Forum Muzyki angielski dyrygent Jonathan Nott, uznawany za wybitnego interpretatora muzyki współczesnej, pod...

Popularne posty