Jeszcze nie tak dawno film Macieja Pieprzycy "Ikar. Legenda Mietka Kosza" cieszył się popularnością kinowych widzów i odnosił sukcesy na całym świecie, a już od 14 lutego można go sobie wielokrotnie obejrzeć na DVD. Z pewnością - czego sama doświadczyłam - pozwala to odkryć film na nowo, docenić precyzję montażu dzięki (m. in.) dodatkowym scenom, które nie znalazły się w ostatecznej wersji. Zachęcam!
Film jest opowieścią o biednym, utalentowanym chłopcu, którego kalectwo jest swego rodzaju stygmatem, ale i łaską. Paradoks? Gdyby nie postępująca ślepota, mały Miecio nie znalazłby się w Laskach, gdzie otoczono go serdeczną opieką i odkryto jego talent. Stamtąd posłano go na studia do Krakowa. Nie zdarzyłoby się to zapewne nigdy, gdyby pozostał na wsi, gdzie nikt nie był w stanie rozpoznać jego niepospolitego talentu, a tym bardziej kształcić go w tym kierunku. Jest to więc opowieść o Janku Muzykancie, w którym ktoś jednak rozpoznał ów niezwykły dar.
Odtwarzając realia lat 50. i 60. Pieprzyca nie tylko pozwala zrozumieć czasy, w których przyszło bohaterowi żyć i dorastać, ale pokazuje też, że człowiek jest jednak tajemnicą i nie da się go zrozumieć poprzez otoczenie, w którym przebywa, realia polityczne, w których granie jazzu było swego rodzaju manifestem wolności. Mietek Kosz wybiera jazz przede wszystkim dlatego, że grając tę muzykę, może improwizować, a więc wyrażać siebie. Dla niego właśnie muzyka jest podstawową formą ekspresji. Z niej czerpie ekstazę, podczas gdy życie staje się coraz większą udręką.
Wielokrotne oglądanie filmu pozwala dostrzec, jak precyzyjna jest to opowieść. Cała sekwencja początkowa, której osią jest pierwszy występ Mietka Kosza podczas Jazz Jamboree, jest w istocie precyzyjnie zbudowaną prezentacją bohatera - z jego dzieciństwem, przywiązaniem do matki, zdiagnozowaniem kalectwa, pobytem w Laskach... Ten rodzaj montażu, któremu towarzyszą różne intensywne dźwięki, znakomicie oddaje "wewnętrzny portret" bohatera, prawdę o nim, której nie mogą znać przypadkowi widzowie w Sali Kongresowej, niecierpliwie czekający na początek występu.
Dostrzeżemy też pojawiające się regularnie motywy: lotu, symbolikę radykalnie zamykanych drzwi, wymowę powtarzających się słów... Dzięki załączonym scenom, które nie zostały ostatecznie wykorzystane, przekonamy się, jak precyzyjnym i wrażliwym narratorem jest reżyser filmu. "Ikara" już po pierwszym obejrzeniu uznałam za film wybitny, teraz jednak mogłabym precyzyjnie wypunktować jego zalety. Przede wszystkim jest to dzieło po mistrzowsku łączące piękne zdjęcia Witolda Płóciennika, znakomite aktorstwo Dawida Ogrodnika, muzykę i eksperymenty dźwiękowe w jedną harmonijną całość. Na osobne podkreślenie zasługuje właśnie muzyka - kompozycje Mietka Kosza w interpretacji utalentowanego muzyka i kompozytora Leszka Możdżera. Towarzyszą mu inni wspaniali wykonawcy oraz Synfonia Varsovia. Dzięki nim możemy posłuchać kompozycji Kosza w najlepszym wydaniu.
DVD „Ikar. Legenda Mietka Kosza”, reż. Maciej Pieprzyca
czas trwania - 117 min
język - polski
napisy - angielskie, polskie dla niesłyszących
dźwięk - 5.1 ,2.0
format obrazu - 16:9
EAN : 5903111494698
Cena : 34,99 zł (w tym 23% VAT)
Data premiery : 14.02.2020
Reżyseria i scenariusz: Maciej Pieprzyca
Zdjęcia: Witold Płóciennik PSC
Scenografia: Joanna Anastazja Wójcik
Kostiumy: Agata Culak
Charakteryzacja: Jolanta Dańda
Muzyka: Leszek Możdżer
Dźwięk: Maciej Pawłowski MPSE, Robert Czyżewicz
Montaż: Piotr Kmiecik PSM
Kierownictwo produkcji: Ewa Jastrzębska
Reżyser castingu/ II reżyser: Ewa Brodzka
Tytuł bloga powstał z inspiracji prozą Brunona Schulza, w której wielokrotnie, w różnych kontekstach, pada to tajemniczo brzmiące słowo, znaczące o wiele więcej niż „składniki”, bo mające rangę metafory, symbolu… Kulturalne Ingrediencje nie jest blogiem monotematycznym, np. książkowym czy filmowym. Łączę w nim wszystkie moje pasje w jedną całość. Znajdują się tu teksty dotyczące literatury, filmu, muzyki i sztuk plastycznych. Ponadto rozmowy z artystami i własne zapiski.To także moje archiwum.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DVD. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DVD. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 25 lutego 2020
poniedziałek, 3 lutego 2020
"Piłsudski" w reżyserii Michała Rosy /recenzja filmu/
Obecnie ukazał się na DVD film Michała Rosy "Piłsudski". Jeśli interesuje Was kawałek mniej znanej historii o młodym i gotowym na wszystko Józefie Piłsudskim, a przy tym przymkniecie oko na niedostatki tej produkcji, warto może po nią sięgnąć.
Michał Rosa kojarzy się głównie z serialami: Czas honoru i Bodo, ale jest również twórcą kilku fabuł: Farba (1997), Cisza (2001), Rysa (2008). Sądzę, że po Czasie honoru i Bodo, które nie były może wybitne, ale cieszyły się powodzeniem u widzów telewizyjnych, nikogo nie zaskoczyło, że ten właśnie reżyser zdecydował się na film historyczny, który miałby swoją premierę na stulecie Niepodległości, z jej głównym architektem - Józefem Piłsudskim. Wyznam, że - nie wiedzieć dlaczego - wiele sobie po tym filmie obiecywaliśmy.
Rosa, reżyser i autor scenariusza, skupił się na początkach działalności przyszłego Marszałka, co należy uznać za pomysł oryginalny, dający możliwość przyjrzenia się człowiekowi, a nie pomnikowi. Poza tym ta część biografii Ziuka jest o wiele mniej znana. Film rozpoczyna zatem scena w zakładzie psychiatrycznym w Petersburgu, gdzie ten konspirator - socjalista, redaktor "Robotnika" przebywał na obserwacji po aresztowaniu, ponieważ symulował chorobę psychiczną. Kiedy znajdował się w dobrze strzeżonym X pawilonie Cytadeli, nie miał najmniejszych szans na ucieczkę. Głodował i udawał manię prześladowczą z takim talentem, że wyrażono zgodę na hospitalizację w odległym Petersburgu. Koledzy pepeesowcy, z pomocą zaangażowanego w tę sprawę lekarza, opracowali tymczasem plan jego uwolnienia w odpowiednim przebraniu, co także nie było proste, zważywszy że trzymany był w izolatce. W filmie jesteśmy świadkami przesłuchania Piłsudskiego przed konsylium lekarskim, podczas którego zachowuje się jak szaleniec i mówi od rzeczy. Potem, nie bez problemów, udaje się wtajemniczonemu lekarzowi wyprowadzić "chorego" do czekającej na niego dorożki. Ta scena zdarzyła się naprawdę! Z wszystkim perypetiami, których nawet szczegółowo nie opisuję. W filmie została kompletnie położona. Ani przez chwilę nie czujemy rosnącego napięcia, raczej chaos i poirytowanie, bo bohaterowie się plączą, a pointy w ogóle brak. Ów brak umiejętności dramatycznego budowania sceny przewija się zresztą przez cały film... Scena napadu na pociąg celem zdobycia pieniędzy na broń, masakra na placu Grzybowskim i wiele innych - to kompletnie niewykorzystany potencjał!
Wiadomo także, że Piłsudski był kochliwy i miał bogate życie miłosne. W filmie Rosy występują dwie z jego kobiet: żona Maria z Koplewskich (Magdalena Boczarska) oraz o piętnaście lat młodsza od Józefa Piłsudskiego, członkini PPS, Aleksandra Szczerbińska (Maria Dębska), którą potem poślubił. Przez długi czas żył w podwójnym związku, podobnie jak to było z Buninem. W filmie jednak i ten wątek został zaprzepaszczony. Nie wiemy, dlaczego relacje z Marią się popsuły, a przecież nieprawdą jest, że tylko z powodu młodszej kobiety - to byłoby zbyt proste. Sceny miłosne między kochankami - marne i nijakie.
Co więc jest zaletą tego filmu, jeśli ma on w ogóle jakieś zalety? Chyba tylko scenografia, kostiumy i główna rola. Borys Szyc mógłby jednak wypaść bardziej wiarygodnie jako charyzmatyczny przywódca i interesujący mężczyzna, gdyby reżyser lepiej go poprowadził. Tymczasem sam scenariusz - szkolny i nijaki. Zdumiona byłam czytając, że Rosa miał aż dziesięciu konsultantów. Widocznie, gdzie kucharek sześć...
Obecnie film ukazał się na DVD i można go sobie obejrzeć na domowym ekranie, jeśli ktoś nie zdążył lub nie zdecydował się zrobić to wcześniej. Jeśli interesuje Was kawałek mniej znanej historii o młodym i gotowym na wszystko Józefem Piłsudskim, a przy tym przymkniecie oko na niedostatki tej produkcji, warto może po nią sięgnąć.
ocena 4/10
Michał Rosa kojarzy się głównie z serialami: Czas honoru i Bodo, ale jest również twórcą kilku fabuł: Farba (1997), Cisza (2001), Rysa (2008). Sądzę, że po Czasie honoru i Bodo, które nie były może wybitne, ale cieszyły się powodzeniem u widzów telewizyjnych, nikogo nie zaskoczyło, że ten właśnie reżyser zdecydował się na film historyczny, który miałby swoją premierę na stulecie Niepodległości, z jej głównym architektem - Józefem Piłsudskim. Wyznam, że - nie wiedzieć dlaczego - wiele sobie po tym filmie obiecywaliśmy.
![]() |
| Borys Szyc w roli Józefa Piłsudskiego |
Rosa, reżyser i autor scenariusza, skupił się na początkach działalności przyszłego Marszałka, co należy uznać za pomysł oryginalny, dający możliwość przyjrzenia się człowiekowi, a nie pomnikowi. Poza tym ta część biografii Ziuka jest o wiele mniej znana. Film rozpoczyna zatem scena w zakładzie psychiatrycznym w Petersburgu, gdzie ten konspirator - socjalista, redaktor "Robotnika" przebywał na obserwacji po aresztowaniu, ponieważ symulował chorobę psychiczną. Kiedy znajdował się w dobrze strzeżonym X pawilonie Cytadeli, nie miał najmniejszych szans na ucieczkę. Głodował i udawał manię prześladowczą z takim talentem, że wyrażono zgodę na hospitalizację w odległym Petersburgu. Koledzy pepeesowcy, z pomocą zaangażowanego w tę sprawę lekarza, opracowali tymczasem plan jego uwolnienia w odpowiednim przebraniu, co także nie było proste, zważywszy że trzymany był w izolatce. W filmie jesteśmy świadkami przesłuchania Piłsudskiego przed konsylium lekarskim, podczas którego zachowuje się jak szaleniec i mówi od rzeczy. Potem, nie bez problemów, udaje się wtajemniczonemu lekarzowi wyprowadzić "chorego" do czekającej na niego dorożki. Ta scena zdarzyła się naprawdę! Z wszystkim perypetiami, których nawet szczegółowo nie opisuję. W filmie została kompletnie położona. Ani przez chwilę nie czujemy rosnącego napięcia, raczej chaos i poirytowanie, bo bohaterowie się plączą, a pointy w ogóle brak. Ów brak umiejętności dramatycznego budowania sceny przewija się zresztą przez cały film... Scena napadu na pociąg celem zdobycia pieniędzy na broń, masakra na placu Grzybowskim i wiele innych - to kompletnie niewykorzystany potencjał!
![]() |
| Kadr z filmu Piłsudski |
Wiadomo także, że Piłsudski był kochliwy i miał bogate życie miłosne. W filmie Rosy występują dwie z jego kobiet: żona Maria z Koplewskich (Magdalena Boczarska) oraz o piętnaście lat młodsza od Józefa Piłsudskiego, członkini PPS, Aleksandra Szczerbińska (Maria Dębska), którą potem poślubił. Przez długi czas żył w podwójnym związku, podobnie jak to było z Buninem. W filmie jednak i ten wątek został zaprzepaszczony. Nie wiemy, dlaczego relacje z Marią się popsuły, a przecież nieprawdą jest, że tylko z powodu młodszej kobiety - to byłoby zbyt proste. Sceny miłosne między kochankami - marne i nijakie.
Co więc jest zaletą tego filmu, jeśli ma on w ogóle jakieś zalety? Chyba tylko scenografia, kostiumy i główna rola. Borys Szyc mógłby jednak wypaść bardziej wiarygodnie jako charyzmatyczny przywódca i interesujący mężczyzna, gdyby reżyser lepiej go poprowadził. Tymczasem sam scenariusz - szkolny i nijaki. Zdumiona byłam czytając, że Rosa miał aż dziesięciu konsultantów. Widocznie, gdzie kucharek sześć...
Obecnie film ukazał się na DVD i można go sobie obejrzeć na domowym ekranie, jeśli ktoś nie zdążył lub nie zdecydował się zrobić to wcześniej. Jeśli interesuje Was kawałek mniej znanej historii o młodym i gotowym na wszystko Józefem Piłsudskim, a przy tym przymkniecie oko na niedostatki tej produkcji, warto może po nią sięgnąć.
ocena 4/10
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Wakacje w Muzeum Narodowym we Wrocławiu
Sztuka najwyższych lotów, niezapomniana przygoda i mnóstwo kreatywnej zabawy – tak zapowiadają się tegoroczne wakacje w Muzeum Narodowym we...
Popularne posty
-
"Szczególnie zapadł mi w serce niepozorny obraz, na który natknęliśmy się w skromnej salce parafialnej kościoła w Gliwicach – Łabędach....
-
Anioły na obrazach dawnych malarzy są piękne, dlatego często zapominamy, że są niematerialne i że ich piękno ma charakter duchowy. Sztuka pr...
-
Rozmawiam z Joanną Gerigk, teatrologiem i reżyserką teatralną – o jej teatrze, który dotyka istotnych ludzkich spraw, nie unikając przy tym ...



