Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tomasz Kot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tomasz Kot. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 listopada 2023

Pierwsze zdjęcia z planu filmu o życiu legendarnego boksera Jerzego Kuleja

 Ruszyły zdjęcia do biograficznego filmu „Kulej” (tytuł roboczy) w reżyserii Xawerego Żuławskiego o jednym z największych polskich bokserów wszech czasów oraz wybitnym sportowcu XX wieku – Jerzym Kuleju. W najnowszej produkcji Watchout Studio w rolach głównych występują Tomasz Włosok i Michalina Olszańska. W pozostałych rolach Andrzej Chyra i Tomasz Kot.  

"Kulej", T. Włosok, fot. Grzegorz Press, Watchout Studio

Zdjęcia do filmu wystartowały na początku października, a prace nad filmem trwają od 2019. Watchout Studio, w którym powstały kinowe historie Zbigniewa Religi i Michaliny Wisłockiej – „Bogowie” i „Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej” oraz osadzona w epoce PRL-u „Ukryta gra” z Billem Pullmanem w roli głównej, postanowiło podjąć się wyzwania opowiedzenia losów i kariery Jerzego Kuleja. To historia boksera legendy, podwójnego mistrza Europy oraz ośmiokrotnego mistrza Polski, który nigdy nie leżał na deskach i jako jedyny wywalczył dwa złota olimpijskie. Film trafi na ekrany jesienią 2024 roku.  

„Kulej” będzie koncentrować się na okresie między 1964 a 1968 rokiem, kiedy Jerzy Kulej zdobył złoto na Olimpiadzie w Tokio, by następnie powtórzyć ten wyczyn w Meksyku. To wielowymiarowa historia sportowca, jego triumfów na ringu, kolorytu epoki, ale także opowieść o burzliwych losach małżeństwa Kulejów, które stanowiło fundament sukcesu Jerzego. Twórcy pokażą prywatne wyzwania, jakie musiał pokonać bokser, by osiągnąć szczyty sportowej kariery.  

Kulej, A.Chyra, fot. Grzegorz Press, Watchout Studio

W główną rolę wciela się Tomasz Włosok, który zachwycił reżysera oddaniem i determinacją w przygotowaniach do tej niezwykłej, wymagającej roli. Aktor od lat trenujący kickboxing, od miesięcy wzmocnił trening bokserski, uczęszczał na lekcje choreografii ruchu oraz tańca, by skuteczniej odwzorować styl walk minionej epoki. Specjalnie do tej roli, pod czujnym okiem dietetyków i trenerów, zmienił się nie do poznania. 

W rolę Heleny Kulej, żony Jerzego, wciela się Michalina Olszańska. Andrzej Chyra gra trenera reprezentacji Polski – inną sławę świata boksu, Feliksa „Papę” Stamma. Tomasz Kot występuje w roli pułkownika, szefa klubu sportowego Gwardia.  

Kulej, M. Olszańska, fot. Grzegorz Press, Watchout Studio

Film reżyseruje Xawery Żuławski („Odwilż”, „Apokawixa”, „Krew z krwi”, „Mowa ptaków”, „Wojna polska-ruska”, serial „Pitbul”). Wspólnie z Rafałem Lipskim jest też autorem scenariusza. Za zdjęcia odpowiedzialny jest Marian Prokop („Miasto’44”, „Listy do M.”, „Wojna polsko-ruska”). 

– Film o Jerzym Kuleju to spełnienie moich marzeń związanych z realizacją produkcji nawiązującej do lat 60. To wówczas, w smutnych i szarych realiach minionego okresu, prawdziwi ludzie pełni emocji i koloru stanowili istotną część społeczeństwa. Wśród nich wyróżniali się Kulejowie, Jerzy i Helena, reprezentujący wielką miłość, świat boksu, rock'n'roll, dwie olimpiady oraz fascynujący flirt sportu z polityką i półświatkiem tamtych czasów. To wszystko, moim zdaniem, stanowi esencję dobrego kina – mówi o filmie Xawery Żuławski. 

Widzowie mogą przygotować się na niezapomniane widowisko na dużym ekranie. Film wejdzie do kin w październiku 2024 roku. 

Kulej, M. Olszańska, T. Włosok, fot. Grzegorz Press, Watchout Studio

KULEJ (tytuł roboczy) 

Reżyseria: Xawery Żuławski

Scenariusz: Xawery Żuławski, Rafał Lipski GSP

Zdjęcia: Marian Prokop

Muzyka: Jan Komar

Scenografia: Marta Skajnowska

Kostiumy: Anna Englert

Charakteryzacja: Agnieszka Hodowana

Dźwięk: Jarosław Bajdowski

Montaż: Wojtek Włodarski PSM

Reżyserka obsady: Marta Kownacka PCDG

Producent: Krzysztof Terej

Produkcja: Watchout Studio

Kierownik produkcji: Dagmara Bagnecka

Współfinansowanie: Polski Instytut Sztuki Filmowej

Dystrybucja w Polsce: NEXT FILM 

Występują: Tomasz Włosok, Michalina Olszańska, Tomasz Kot, Andrzej Chyra  

informacja prasowa

środa, 1 czerwca 2022

Rusza "Akademia Pana Kleksa" /zdjęcia/

Choć zdjęcia do filmu „Akademia Pana Kleksa” w reżyserii Macieja Kawulskiego rozpoczną się dopiero latem projekt już wzbudza ogromne emocje. Dziś uchylamy rąbka tajemnicy i prezentujemy odtwórców głównych ról! W Ambrożego Kleksa wcieli się Tomasz Kot, a Adę Niezgódkę zagra debiutująca na wielkim ekranie Antonina Litwiniak.   

T. Kot, A. Litwiniak, M. Kawulski, P. Fronczewski, T. Wardyn,
fot. Dawid Żuchowicz

WITAJCIE W NASZEJ BAJCE 

31 maja w Warszawie odbyła się konferencja prasowa filmu „Akademia Pana Kleksa”. Licznie zgromadzonym dziennikarzom i fanom magicznej opowieści Jana Brzechwy zaprezentowani zostali m.in. odtwórcy główny ról – Tomasz Kot, który wcieli się w Ambrożego Kleksa oraz Antonina Litwiniak, czyli filmowa Ada Niezgódka.  Konferencję otworzył Robert Kijak, prezes firmy Next Film, dystrybutor filmu, który zapewnił ze sceny, że dołoży wszelkich starań, by „Akademia Pana Kleksa” trafiła na ekrany wszystkich kin w Polsce.    

– To ogromne wyzwanie, a jak człowiek się mierzy z wyzwaniem, to wie, że żyje. To dla mnie również olbrzymi zaszczyt, ponieważ w mojej świadomości Piotr Fronczewski jest absolutnie najfantastyczniejszym Kleksem, więc czuję także presję. Sam fakt, że mogę wejść na plan, realizować ten film, taki pomnik z naszego dzieciństwa to niezwykłe przeżycie, ponieważ w naszych głowach ma on ogromny ładunek emocjonalny, zwłaszcza w moim pokoleniu – mówił Tomasz Kot, filmowy Pan Kleks. 

T. Litwiniak, T. Kot, fot. Dawid Żuchowicz

ADA

„Akademia Pana Kleksa” to uwspółcześniona wersja klasycznej bajki Brzechwy, przemawiająca swoją treścią i formą do najmłodszych, ale i wchodząca w dialog ze starszymi widzami, którzy wciąż pamiętają kultową ekranizację z lat 80. Film przedstawia historię pozornie zwykłej dziewczynki – Ady Niezgódki – która trafia do tytułowej Akademii, żeby poznać świat bajek, wyobraźni i kreatywności. Przy pomocy wybitnego i szalonego pedagoga profesora Ambrożego Kleksa rozwija swoje niesamowite umiejętności, a także wpada na ślad, który pomoże jej rozwikłać największą rodzinną tajemnicę…  

ZNACZNIE WIĘCEJ NIŻ FILM 

Na konferencji prasowej pojawiła się również  Omenaa Mensah, reprezentująca partnerów dobroczynnych filmu Omenaa Foundation oraz Rafał Brzoska Foundation, która także podkreślała walory edukacyjne „Akademii Pana Kleksa” i związanych z nią projektów.  

– Akademia Pana Kleksa to szkoła marzeń dla każdego młodego człowieka. Jest charyzmatyczny, mądry nauczyciel, który stawia na rozwój i wyobraźnię. Jego szkoła pokazuje możliwości, wspiera, nie ocenia, uczy tolerancji. Nie wyklucza. To są wartości, które są mi bardzo bliskie, i którymi kieruję się prowadząc swoją fundację – mówiła Omenaa Mensah, prezeska Omenaa Foundation – dlatego z radością weszliśmy we współpracę przy filmie. Planujemy specjalne programy, warsztaty i aktywności pod szyldem Akademii, zarówno dla mojej jak i męża fundacji – Rafał Brzoska Foundation, która właśnie rozpoczyna działalność i jest dedykowana utalentowanej młodzieży. 

Głos zabrała również przedstawicielka firmy LEGO – partnera filmu, Beata Kucejko, dyrektor marketingu na Polskę, kraje bałtyckie i Ukrainę, która tak mówiła o przyszłej współpracy: 

– Mamy wyjątkową okazję, aby połączyć kultową historię z kultową marką. Obie zabierają nas w świat fantazji, zabawy i przygód, oraz zachęcają do rozwijania swoich umiejętności, pokazują siłę wyobraźni i kreatywności. W uwspółcześnionej adaptacji Pana Kleksa główną bohaterką będzie dziewczynka, co również naturalnie wpisuje się w działania komunikacyjne marki Lego, w których podkreślamy, że w wyborach dzieci ważne są ich pasje i potrzeby, a nie płeć. Zabawa klockami Lego jest uniwersalna, a satysfakcję z tworzenia i odkrywania pokładów własnej kreatywności mamy niezależnie od wieku. Współpraca przy produkcji Pana Kleksa umożliwi dotarcie do szerokiego grona odbiorców, gdzie razem z dziećmi pojawią się w kinie również rodzice, a nawet dziadkowie. Wszyscy jesteśmy niezmiernie ciekawi nowej ekranizacji przygód Pana Kleksa! 

– Czuję wszystkie emocje na raz, przede wszystkim podekscytowanie, bo aktorstwo od zawsze było moim marzeniem. Więc to, co teraz robię i sposób w jaki tworzymy ten projekt jest jego spełnieniem – mówiła podczas konferencji Antonina Litwiniak, która wciela się w Adę Niezgódkę. 

D. Wellman, A. Litwiniak, T. Kot, fot. Dawid Żuchowicz
O tym jak niezwykłym projektem będzie film „Akademia Pana Kleksa” opowiadał również Grzegorz Pietraszewski – koproducent filmu, właściciel parku rozrywki Bajka Pana Kleksa. 

– Od otwarcia Bajki Pana Kleksa w Katowicach na co dzień doświadczam tego, jak uniwersalnym bohaterem jest Profesor Kleks i jego Akademia. Od lat każdemu powtarzam, że gdyby Jan Brzechwa urodził się w Londynie, a J.K. Rowling w Warszawie to dzisiaj dzieci na całym świecie mogłyby zachwycać się przygodami właśnie Ambrożego Kleksa, a nie Harry'ego Pottera. Ta powieść zdecydowanie za długo czeka na współczesną wersję kinową. Jestem przekonany, że tak długo i ciężko pracując nad nowym filmem stworzymy dzieło, które pokochają dzieci, bo to właśnie z myślą o nich robimy ten film. 

Na konferencji prasowej obecny był również Piotr Fronczewski, który aż sześciokrotnie wcielał się w postać filmowego Pana Kleksa. Aktor symbolicznie przekazał pałeczkę swojemu następcy. Konferencję poprowadziła Dorota Wellman.  

Film „Akademia Pana Kleksa” wyprodukuje Open Mind Production, natomiast jego koproducentem jest Bajka Pana Kleksa. Dystrybucją w Polsce zajmie się NEXT FILM.  

O. Mensah, K. Gureczny, fot.Dawid Żuchowicz

„Akademia Pana Kleksa”  

W rolach głównych: Tomasz Kot (Ambroży Kleks), Antonina Litwiniak (Ada)  

Reżyseria: Maciej Kawulski  

Scenariusz: Krzysztof Gureczny  

Operator obrazu: Bartłomiej Cierlica  

Producenci: Maciej Kawulski, Tomasz Wardyn 

Produkcja: Open Mind Production  

Koprodukcja: Bajka Pana Kleksa 

Dystrybucja: NEXT FILM 

Partnerzy filmu: InPost, Miasto Katowice, LEGO 

Partnerzy dobroczynni: Omena Mensah Fundation, Rafał Brzoska Fundation   

Oficjalna storna filmu: http://kleksacademy.com 

informacja prasowa  




sobota, 23 czerwca 2018

"Zimna wojna": Polskie "Parasolki z Cherbourga" z historią w tle /recenzja filmu/

Zimna wojna" byłaby banalna, gdyby nie piękne zdjęcia - ta jakaś niezwykła prawda obrazu. Piękne są nie tylko czarno-białe obrazy ukazujące ludzi, ale także przyrodę, ruiny, a nawet błoto. Nieśpieszny rytm narracji pozwala je kontemplować, pozostawiając miejsce na refleksję. Znakomity okazał się też pomysł spięcia całego filmu muzycznym leimotiwem - to takie polskie "Parasolki z Cherbourga".


Oglądając najnowszy, nagrodzony Złotą Palmą w Cannes, film Pawła Pawlikowskiego, skonstatowałam, że istotny wpływ na odbiór dzieła sztuki mają nasze osobiste doświadczenia. Zobaczyłam mianowicie (w jakimś stopniu) ten obraz w kontekście czytanego ostatnio "Dziennika 1957-1958" Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, w którym pisze on m.in. o trudnościach życia emigranta, ale ożyły także - pod wpływem muzyki - czasy mojego dzieciństwa. Umiałam wówczas na pamięć utwory Mazowsza, bo stale je słyszałam w radiu i na płytach rodziców. I oczywiście śpiewałam je komu tylko się dało :-) Cała ścieżka dźwiękowa filmu, a przede wszystkim jego muzyczny leitmotyw: piosenka "Dwa serduszka, cztery oczy", stanowią niejako dźwiękową opowieść. Bez nich byłby to inny film. Ta ludowa piosenka o "zakazanej" miłości, która trwa "póki się żyje", przewija się przez cały film w różnych aranżacjach, ukazując upływ czasu, a zarazem niosąc oczywiste przesłanie o sile miłości.

Pawlikowski opowiada tę melodramatyczną historię miłosną, rozgrywającą się w latach 50. i 60., osadzając ją w realiach powojennej, komunistycznej Polski, choć jest w filmie także epizod paryski, berliński  i jugosłowiański. W czasach zimnej wojny, zdaje się mówić, miłość nie ma szans na happy and, ale czy to nie jest uproszczenie...

Agata Kulesza i Tomasz Kot w filmie "Zimna wojna"
Akcja filmu rozpoczyna się zimą  1949 roku. W hasłach komunistycznej propagandy Polska stała się "krajem robotników i chłopów", toteż dwoje przedwojennych inteligentów: Irena Bielecka (Agata Kulesza) i Wiktor Warski (Tomasz Kot) przemierza polskie wsie i rejestruje ludowe pieśni. Wzorowani są na postaciach Tadeusza Sygietyńskiego i Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej, twórców Mazowsza. Ich zespół nosi zresztą znaczącą nazwę: Mazurek. Artystom towarzyszy "opiekun ideologiczny", czyli "wtyczka" SB, Lech Kaczmarek (Borys Szyc). Paradoksalnie, to on ma wątpliwości, czy cała ta akcja nagrywania "prymitywnych", jak sam je określa, piosenek, ma sens. Kiedy zatrzymują się na chwilę w ruinach kościoła, Kaczmarek żegna się odruchowo, gdy dostrzega wzrok Madonny - wspaniałego fresku, po którym zostały tylko oczy i fragment twarzy. Nieistniejąca kopuła kościoła, który powróci z całą mocą w ostatniej scenie filmu,  każe patrzeć wprost na niebo. Ruina symbolizuje "nowe czasy", w których religia i tradycja zostały zniszczone, podobnie jak w filmie Andrieja Zwiagincewa: "Lewiatan". 

Tomasz Kot i Borys Szyc w filmie "Zimna wojna"
Podczas przesłuchań kandydatów do zespołu pojawia się młoda dziewczyna, Zula Lichoń (Joanna Kulig), która nie wyróżnia się wprawdzie talentem czy urodą, ale spodoba się Wiktorowi Warskiemu i to zdecyduje o jej przyjęciu do zespołu i dalszej karierze. Przy okazji dowiadujemy się, że kierownik administracyjny Mazurka - Lech Kaczmarek (do tej pory kierowca) - doskonale orientuje się w przeszłości wszystkich członków zespołu i potrafi tę wiedzę wykorzystać. Mazurek odnosi niezwykły sukces, co oznacza możliwość występów zagranicznych, oczywiście, początkowo w bloku sowieckim.

kadr z filmu: występ zespołu pod portretem Stalina
Wiktor wykorzystuje ten fakt, aby podczas pobytu w Berlinie przejść na zachodnią stronę. Zula waha się i nie decyduje się na emigrację. Spotykają się po latach w Paryżu - nadal się kochają, ale choć bez siebie żyć nie mogą, nie są również w stanie być razem. Ich dramatyczne rozstania i powroty znaczą kolejne wersje piosenki "Dwa serduszka", które zmieniają się wraz z sytuacją, w jakiej znajdują się bohaterowie.
Joanna Kulig w filmie "Zimna wojna"
W finale, w ostatniej, romantycznej scenie filmu, rozgrywającej się w ruinach starego kościoła, tego samego, który widzieliśmy na początku, biorą "ślub", przysięgając sobie wierność aż po grób, po czym siadają na ławeczce i czekają na śmierć. "Chodźmy na drugą stronę, stamtąd widok jest lepszy" - mówi na koniec bohaterka i oczywiście brzmi to jak przesłanie. Budzi ono jednak mój opór, a to dlatego, że postaci głównych bohaterów szeleszczą nieco papierem. Może dlatego, że tragiczne losy ich związku składa się na karb "zimnej wojny", odejmując im tym samym podmiotowość. Przywołany przeze mnie na początku Herling-Grudziński jest najlepszym przykładem tragizmu ludzkich losów uwikłanych w trudną polską historię. Emigracja, samobójcza śmierć pierwszej żony, samotność, mimo posiadania rodziny, tłumiona tęsknota - wszystko to złożyło się na ten tragiczny los. Nie znajdziesz tam banału, czego nie można powiedzieć o filmie Pawlikowskiego. Wymowa ostatniej sceny - mocno niechrześcijańska, a nawet obrazoburcza. Bohaterowie zbierają z ołtarza (przy którym ślubowali sobie miłość) środki nasenne i połykają je niczym hostię... Nic dziwnego, że Pawlikowskiego usunięto kiedyś ze szkoły katolickiej...

Joanna Kulig i Tomasz Kot w filmie "Zimna wojna" Pawła Pawlikowskiego
"Zimna wojna" byłaby może zupełnie banalna, gdyby nie piękne zdjęcia - ta jakaś niezwykła prawda obrazu, która uderza od pierwszej sceny, kiedy obserwujemy w długiej sekwencji śpiewających i grających amatorów. Są źle ubrani, zabiedzeni, często bezzębni, a w ich muzyce jest piękno i prawda. "Dwa serduszka" śpiewa w filmie po raz pierwszy czarnowłosa dziewczynka, której twarz i surowy jeszcze, ale czysty głos pozostaje w pamięci. Piękne są nie tylko czarno-białe zdjęcia ludzi, ale także przyrody, ruin. Nieśpieszny rytm obrazów pozwala je kontemplować. W pewnym momencie przestaje się zauważać, że trawa nie jest zielona, a stroje Mazurka - kolorowe. Znamy taki sposób opowiadania o świecie z poprzedniego filmu Pawlikowskiego - "Idy", ale w "Zimnej wojnie" osiągnął, dzięki współpracy z Łukaszem Żalem, prawdziwe mistrzostwo. Sądzę, że właśnie obraz stanowi o wartości tego filmu. Chociaż... może to być także źródłem zarzutów, że forma ważniejsza jest od treści. Znakomity okazał się też pomysł spięcia całego filmu muzycznym leimotivem - to takie polskie "Parasolki z Cherbourga". Muzyka pozostaje z widzem najdłużej. Trzeba też zaznaczyć, że Joanna Kulig nie tylko gra, ale również znakomicie śpiewa. Nie jest to jednak film wybitny, czego można by się spodziewać po prestiżowej nagrodzie.

.trailer filmu

NFM zaprasza na koncerty w sezonie 2026/2027

 Dwunasty sezon artystyczny Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego zaskakuje różnorodnością propozycji i skalą możliwości oddzia...

Popularne posty