Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Teatr Arka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Teatr Arka. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 lipca 2021

Agata Obłąkowska: Zawsze należy walczyć o miłość, wolność i własną kulturę /wywiad/

Rozmawiam z Agatą Obłąkowską – reżyserką  „Dziadów” w Teatrze Arka o okolicznościach powstania inscenizacji, jej koncepcji i przesłaniu.

Agata Obłąkowska, fot. z archiwum aktorki

Barbara Lekarczyk-Cisek: Wkrótce na deskach Teatru Arka ponownie zagoszczą „Dziady” – spektakl w Pani reżyserii. W jakich okolicznościach zdecydowała się Pani zrobić inscenizację tego wspaniałego i zarazem skomplikowanego dramatu Adama Mickiewicza?

Agata Obłąkowska: Żyjąc wyłącznie codziennością i współczesnymi sprawami, często zapominamy o tym, że świat składa się również z tajemnic, że istnieje sfera duchowości, świat naszych przodków… Sama odczuwam mocno istnienie tego niewidzialnego świata w swoim życiu. Czasem trzeba się zatrzymać, wsłuchać uważnie, aby nie zubożeć, nie spłaszczyć swego życia. „Dziady” Adama Mickiewicza, dramat mówiący zarówno o świecie duchowym człowieka, jak też o jego związku z przodkami, doskonale się nadawał do tego, aby te zapomniane prawdy przypomnieć.  Premiera spektaklu odbyła się w ubiegłym roku, przed Zaduszkami, co nabierało dodatkowych znaczeń. W tradycji obrzędu dziadów, jak ją przedstawia Mickiewicz we wstępie do części IV, nie tylko żywi pomagają umarłym przejść do lepszego świata, ale również umarli wspierają żywych zapewniając im szczęście, urodzaj plonów i dają szansę, aby – zanim znajdą się po tamtej stronie – przyjęli pewne prawdy moralne i według nich postępowali, aby uniknąć potępienia. 

Poza tym „Dziady” jako całość są dramatem wybitnym, mówiącym także o sensie cierpienia jednostki i narodu, dającym nadzieję w trudnych czasach zaborów i podkreślającym wartość polskiej kultury, która stanowi o naszej tożsamości. Gdy umiera kultura i wiara, wówczas naród jako taki również umiera. Idąc za tą myślą, w mojej interpretacji nie wiadomo, kto jest żywy, a kto umarły. Te dwa światy przenikają się i łączą w jedną mistyczną całość.

Scena ze spektaklu "Dziady" w Teatrze Arka

Jak wygląda praca nad spektaklem, o którym wiadomo, że jego inscenizacji podejmowali się najwybitniejsi ludzie teatru? Dość wspomnieć najwybitniejszy, jak się wydaje, spektakl Konrada Swinarskiego, a wcześniej: „Widma” Stanisława Moniuszki czy „Dziady” w interpretacji samego Stanisława Wyspiańskiego. To dramat szczególnie obrosły rozmaitymi interpretacjami, także współczesnymi: „Dziady” wystawiał Jerzy Grotowski czy Kazimierz Dejmek, którego inscenizacja rozpoczęła wypadki marcowe 1968. Z kolei „Lawa. Opowieść o Dziadach Adama Mickiewicza Tadeusza Konwickiego powstała w stanie wojennym i także odnosiła się do współczesnej historii. Wreszcie „Dziady” we wrocławskim Teatrze Polskim w reż. Michała Zadary, które – bez skrótów – trwały blisko 15 godzin! Jak się Pani w tym wszystkim odnalazła?

W naszej inscenizacji „Dziady” są przede wszystkim historią przemian i walki o wolność w całej wieloznaczeniowości tego słowa.  Każda z części dramatów Mickiewicza porusza trochę inne tematy, ale w każdej odnajdziemy część obrzędu Dziadów. Dlatego kluczem do naszej inscenizacji stał się właśnie ten obrzęd, na który zapraszane są różne dusze, w tym dusza Upiora. Dzięki temu wszystkie najistotniejsze problemy zawarte w dramacie: miłość, wolność, jednostka, kultura, walka łączą się podczas tej jednej magicznej nocy, ale również w postaci Gustawa, który zjawia się na obrzędzie jako Upiór. Przygotowując spektakl inspirowałam się także życiem samego autora. Dlatego też spektakl „Dziadów” rozpoczyna pojawienie się Dziewicy, będącej postacią zainspirowaną osobą Maryli – ukochanej Mickiewicza. Walka o miłość i walka o wolność splatają się w postaci głównego bohatera. Scaliłam poza tym w jedną postać księdza z IV cz., księdza Piotra z III i Guślarza. Ugruntowany w swojej wierze i przekonaniach ksiądz z części IV,  poprzez spotkanie z Gustawem, zaczyna poszukiwać korzeni i przemienia się w mistyka, wizjonera, dotyka przestrzeni dotąd mu nie znanych, aby być bliżej zwykłego człowieka. Każda postać w tym spektaklu ma swoją drogę – jest dynamiczna i ulega przemianom, nie tylko Gustaw. Nasz spektakl różni się od innych także tym, że biorą w nim udział aktorzy z niepełnosprawnością intelektualną i ruchową, co nadaje mu dodatkowych znaczeń. W romantyzmie takie osoby, niejako „wykluczone”, były zarazem wyposażone w większą wrażliwość i miały dar komunikowania się ze sferą niewidzialną, często były łącznikami z zaświatami, jak w słynnej balladzie „Romantyczność”. Mam wrażenie, że i nasi aktorzy posiadają ten dar. 

Scena ze spektaklu "Dziady" w Teatrze Arka

A jak tworzyli Państwo postać głównego bohatera Gustawa/Konrada, która spaja wszystkie części „Dziadów? To trudna rola…

Ta rola jest wielkim wyzwaniem, szczególnie gdy się pamięta, jak wielcy aktorzy się z nią mierzyli. Próbowaliśmy zawrzeć w niej przeżycia pokolenia poetów, pokolenia, które zostały zniszczone, ale równocześnie indywidualne cierpienia miłosne każdego młodego człowieka. Droga od romantycznego poety, poprzez buntownika, wyzwoliciela, do Upiora, który poświecił swe życie dla walki o wyższe wartości. Wolność i walka o nią stają się doświadczeniem uniwersalnym. Dużą rolę w budowaniu całości spektaklu odegrała także muzyka, scenografia, światło i rekwizyty. Wszystkie składowe inscenizacji mają swe korzenie w dawnych obrzędach, czasach bardzo odległych, ale zawierających wszystkie najistotniejsze dla nas wartości.  

Maciej Mazurkiewicz jako Gustaw w "Dziadach", 
Teatr Arka

Realizując to przedstawienie, chciałam sprawić, aby widzowie weszli z nami w ten czas mistyczny, przepełniony wizjami świat, poczuli się częścią obrzędu i uwierzyli, że zawsze należy walczyć i o miłość, i o wolność, i o naszą kulturę.


sobota, 17 lipca 2021

"Dziady" Adama Mickiewicza w Teatrze Arka /zapowiedź/

„Czy wierzysz w piekło, w czyściec? I w co Twoje wierzyły pradziady? Ach, najpiękniejsze święto, bo święto pamiątek, Za cóż znosiłeś dotychczas obchodzone Dziady? Jednak proszę przeze mnie i ja szczerze radzę, Przywróć nam Dziady”. Wrocławski Teatr Arka zaprasza na przedstawienie "Dziadów" Adama Mickiewicza. 

"Dziady" Adama Mickiewicza w Teatrze Arka

Funkcjonujemy w czasach, których szczególną cechą jest życie wyłącznie teraźniejszością, wypełnianie życia przedmiotami, rzeczami materialnymi... Często zapominamy, że nie wszystko jest racjonalne. Są bowiem tajemnice, myśli i uczucia, których nie da się zrozumieć. Nasz lęk zamyka nas przed poszukiwaniem i doświadczaniem tajemnicy. Odgradzamy się i zapominamy….ale raz do roku przychodzi ten mistyczny czas, czas wspominania naszych bliskich zmarłych: Zaduszki. 

Na tę wyjątkową chwilę Teatr Arka przygotował  premierę. „Dziadów” Adama Mickiewicza, w autorskiej adaptacji Agaty Obłąkowskiej, powstały z potrzeby przypomnienia tego, co najistotniejsze. Istotą spektaklu, jak i obrzędu dziadów, wywodzącego się z czasów przedchrześcijańskich, jest „obcowanie żywych z umarłymi”, a konkretnie- nawiązywanie relacji z duszami przodków, które okresowo powracają do siedzib z czasów swojego życia. W spektaklu tym łącznikiem są drzwi, które - uchylone - pozwalają duszy skontaktować się z żywymi. Jednak autor w swoim dramacie pokazuje nam o wiele głębsze treści. Świat dramatu ma swój Boski plan, który obejmuje nie tylko pojedynczego człowieka, ale także cały naród. Bóg pojawia się także w historii narodu, o czym mówi III część "Dziadów". Walka narodu o niepodległość, wolność znajduje swoje odzwierciedlenie w widzeniu księdza Piotra, będącym mistyczną wizją narodu polskiego, którego cierpienia zostały porównane do Męki i Śmierci Chrystusa. Jej sensem jest Zmartwychwstanie. Dla przytłoczonych politycznymi wypadkami Polaków (klęska powstania listopadowego, represje) taka wizja dawała nadzieję.

"Dziady" Adama Mickiewicza w Teatrze Arka

Starając się być wiernymi autorowi, a jednocześnie nawiązując do otaczającej nas rzeczywistości, prezentujemy te wszystkie wątki i wplatamy je w bieg spektaklu. Spektaklu wyjątkowego, wypełnionego mistycyzmem, pieśniami, obrzędami i ukazującemu walkę jednostki o wartości wyższe. Wszystkie te treści spaja główny bohater dramatu - Gustaw/Konrad poszukający sensu historii, buntujący się przeciw Bogu i pragnący innego losu dla swego narodu, a ostatecznie rozumiejącego, że .się mylił. 

"Dziady", opublikowane w latach 1823–1860, nabierają nowych, współczesnych znaczeń,  z zachowaniem pełnego szacunku dla autora i jego przekazu. W spektaklu można też odnaleźć wątki biograficzne dotyczące samego Mickiewicza, który - podobnie jak inni romantycy - tworzywem literackim często czynił własne przeżycia.

"Dziady" Adama Mickiewicza w Teatrze Arka

Ważną kwestią jest również fakt, że zespół Teatru Arka jest zespołem integracyjnym. Inkluzja tak odmiennych wrażliwości i wyobraźni stwarza nową jakość, dzięki której przesłanie "Dziadów" nabiera wyjątkowego znaczenia. Musimy bowiem pamiętać, że podczas obrzędów zadusznych szczególną rolę odgrywali ludzie odmienni, prości, których w wielu rejonach postrzegano jako postacie mediacyjne, łączące nas z „tamtym światem”. Spotkamy się zatem i przeżyjmy razem ten czas powrotów, w miejscu samotnym, czasie nocnym, obrzędach fantastycznych silnie przemawiających do naszej imaginacji. Bądźmy ogniskiem oświetlającym drogę wędrującym duszom, tak by nie zabłądziły i mogły spędzić tę noc wśród bliskich.

"Dziady" Adama Mickiewicza w Teatrze Arka


Obsada

Marianna – Beata Lech-Kubańska

Dziewczyna – Agata Obłąkowska

Ksiądz Piotr – Rafał Kozok

Gustaw – Maciej Mazurkiewicz

Guślarz 1 – Wojciech Dereń

Dziecię, Stara kobieta – Alicja Idasiak

Anioł, Rózia, Chór ptaków – Anna Rzempołuch

Chór Młodzieńców, Duch, Józio, Kruk – Radosław Wojtas

Strzelec, Widmo – Marek Trociński

Pan Młody – Andrzej Kusiak

Chór:

Natalia Sikorzyńska

Monika Nawrocka

Hania Mazur                                                                                                                                                  Maria Błęka

Natalia Dudziak

Paulina Jarząb

Reżyseria i adaptacja dramatu – Agata Obłąkowska

Muzyka -,, Kamson”

Scenografia – Alexandre Marquezy

Kostiumy – Karolina Koniecka

Choreografia – Jan Nykiel

Aktualnie trwają próby  wznowieniowe do profesjonalnego nagrania spektaklu. Będzie on szeroko dystrybuowany w szkołach podstawowych, liceach, bibliotekach na terenie województw Dolnośląskiego i Wielkopolskiego.  Możemy stworzyć takie nagranie dzięki dotacji ze środków Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu w ramach programu Kultura Dostępna.

Projekt. który złożyliśmy, służyć będzie popularyzacji dramatu Adama Mickiewicza oraz promocji sztuki integracyjnej . Zawiera próby otwarte, spotkania z aktorami, spektakle - zarówno wyjazdowe, w domach kultury małych miejscowości, jak i w siedzibie Teatru Arka. Spektakl zostanie również przetłumaczony na język migowy, a ponadto będzie prezentowany z audiodeskrypcją dla osób z dysfunkcją wzroku.

Spektakle w ramach projektu  będą prezentowane w siedzibie Teatru Arka 31 lipca i 1 sierpnia 2021 r.  o godzinie 19. 00.

Tekst i zdjęcia: materiały promocyjne Teatru Arka

niedziela, 1 lipca 2018

Teatr Arka: „Ucisz serce”. Apokalipsa w stylu pop /recenzja teatralna/

Przedstawienie Teatru Arka „Ucisz serce”, którego premiera prasowa miała miejsce 16 i 17 grudnia 2011 roku, nawiązuje do tematu apokalipsy – końca świata, obecnego w kulturze „od zawsze”,  wraz z mitami o jego początku. 

Maciej Sosnowski i Agnieszka Damrych w spektaklu Ucisz serce/prasowe
Najbardziej znana księga biblijna na ten temat – Apokalipsa św. Jana, ukazuje dramatyczne sceny końca świata w postaci licznych symboli, trudnych do zinterpretowania bez znajomości Biblii i źródeł pomocnych w jej interpretacji. Teatr opowiada historie również posługując się symbolem i metaforą. Starsi widzowie zapewne pamiętają Apocaiypsis cum figuris – ostatni spektakl Jerzego Grotowskiego, w którym temat ponownego Przyjścia i zarazem Końca przedstawiono również w formie wieloznacznych symboli, wywodzących się z tekstów biblijnych, ale także z lektury takich autorów jak: F. Dostojewski, T.S. Eliot, Simon Weil.

Teatr Arka wyrasta, jak się można dowiedzieć z jego historii, z fascynacji teatrem Grotowskiego, jest to jednak zupełnie inny teatr, operujący innymi konwencjami i inaczej traktujący aktorów. Podobieństwo – jeśli jest – odnajdziemy w fakcie, że teatr ten posługuje się prostymi środkami teatralnym, że to „teatr ubogi”, a także „teatr blisko widza”. Wynika to jednak po trosze z warunków, jakimi dysponuje  i jest w jakimś sensie naturalne, a nie wykoncypowane. Tym, co wyróżnia ten zespół od innych, jest przede wszystkim współpraca aktorów zawodowych z niepełnosprawnymi, co daje znakomity efekt, nie tylko teatralny. Okazuje się bowiem, że tzw. adepci są wspaniałymi i bardzo naturalnymi aktorami. Zwróciłam na to uwagę już wcześniej, oglądając m.in. „Edytę Stein. W pospiechu do nieba”, gdzie adept był niejako „gwarantem prawdy” (w odróżnieniu od teatralnej sztuczności, do której nawykliśmy).

Ucisz serce/prasowe
W najnowszym spektaklu Teatru Arka adepci pełnią podobną rolę, wpisując się w konwencję przedstawienia znakomicie. A jaka jest ta apokalipsa w „Ucisz serce”? Otóż widzimy świat po katastrofie: ludzie w kombinezonach mających ich ochronić przed promieniowaniem poszukują pożywienia i boją się siebie nawzajem, dochodzi bowiem do aktów kanibalizmu. Dialogi i gra aktorów ociera się o groteskę, szczególnie dzięki obecności Francuza mówiącego przedziwną polszczyzną - Alexandre Marquezy. Groteskowe, ale i ryzykowne,  jest również zderzenie owego planu „świata po katastrofie” z konwencją musicalu. Na scenie pojawiają się ubrani i ucharakteryzowani na biało  wykonawcy, jakby wyjęci z jakiegoś panopticum – gabinetu figur woskowych, którzy w stylu pop, jazzowym, a niekiedy nawiązującym do folkloru żydowskiego, śpiewają teksty Agnieszki Osieckiej, Antoniego Słonimskiego czy ks. Jana Twardowskiego, mówiące o narodzinach, śmierci, przemijaniu. Czasami pojawia się groteskowa konwencja (jak w piosence o Żydzie, który ze wszystkiego potrafił zrobić geszeft, czyli interes).

Ucisz serce/prasowe
Bohaterowie kolejno odchodzą z tego świata, gdy tymczasem przybywa piosenek. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że apokalipsa zamienia się w pop musical. Trochę to szokujące, ale tak jest. Zresztą, my, współcześni widzowie, jesteśmy nawykli do mieszania konwencji, gdy tragiczne łączy się z komicznym, a groteskę z patosem. Łatwiej mi to było oswoić w filmie von Triera „Tańcząc w ciemnościach”. Natomiast w teatrze miałam wrażenie, że przemieszanie konwencji było mało spójne i nieco przypadkowe. Największe brawa należą się zapewne kompozytorowi muzyki  i aranżerowi – Jackowi Zameckiemu, a także wykonawczyni Agnieszce Damrych – za znakomite interpretacje piosenek.
 W każdym razie apokalipsa w stylu pop nie spędziła mi snu z powiek ani też nie sprowadziła na mnie katastroficznych nastrojów.  Jeśli koniec świata miałby mieć interesującą oprawę muzyczną i byłby łagodny jak „Piosenka o końcu świata” Czesława Miłosza, to właściwie nie ma przed czym drżeć.

„Ucisz serce”
Reżyseria - Renata Jasińska
Scenariusz - Maciej Sosnowski
Aranżacja muzyczna - Jacek Zamecki
Przygotowanie muzyczne- Sylwester Różycki
Scenografia i kostiumy - Sylwia i Maciej Hoffmanowie
Choreografia - Alessandra Donati

Aktorzy:
Agnieszka Damrych, Alexandre Marquezy, Michał Przybysz, Sylwester Różycki, Maciej Sosnowski
Adepci teatralni:
Teresa Trudzik, Dariusz Bajorczyk, Andrzej Kusiak

Recenzja ukazała się pierwotnie na portalu PIK Wrocław 17 grudnia 2011 roku.

sobota, 10 lutego 2018

Między sacrum a profanum: „W pośpiechu do nieba” Teatru Arka /recenzja teatralna/

Spektakl zatytułowany „W pośpiechu do nieba” został poświęcony patronce Zjednoczonej Europy – Edycie Stein, czyli św. Teresie Benedykcie od Krzyża. Jej biografia i pisma stały się dla twórców spektaklu inspiracją do rozważań na temat, czym jest wiara we współczesnym świecie i jak dalece stała się ona przedmiotem komercji i zabiegów marketingowych.  

Maciej Sibilski i Agata Obłąkowska-Woubishet w spektaklu W pośpiechu do nieba w reż. Elżbiety Bednarskiej
Wrocławski TEATR ARKA zaprezentował w ramach „Wieczorów kultur”, wchodzących w skład projektu „KULTURA DOLNEGO ŚLĄSKA NA RZECZ PREZYDENCJI POLSKI”,  kilka bardzo interesujących przedstawień, będących dowodem na twórcze przenikanie się kultury polskiej z żydowską, włoską i niemiecką.

O  Edycie Stein w stylu pop – monodram Anny von Schrottenberg


Na Wieczór teatralny w dniu 11 września 2011 r.  złożyły się dwa przedstawienia inspirowane biografią Edyty Stein. Pierwsze było monodramem w wykonaniu niemieckiej aktorki i piosenkarki Anny von Schrottenberg, która przedstawiła historię swojej rodaczki, będąc narratorką, bohaterką, a także wokalistką, inkrustującą swój występ piosenkami w stylu pop (w kilku językach). Ubrana w błyszczącą, sylwestrową kreację, z obnażonymi ramionami, przypominała zresztą bardziej gwiazdę w stylu pop niż pobożną karmelitankę. Spektakl bez polotu, przypominający raczej szkolną etiudę w wykonaniu najlepszej uczennicy, był jednak jakąś próbą dotarcia do szerszej publiczności. Jak bowiem opowiadać współczesnym młodym ludziom, wychowanym na piosenkach Lady Gaga o rzeczach trudnych i – bądź co bądź – duchowych?

Między sacrum a profanum – „W pośpiechu do nieba”

Chociaż tytuł spektaklu wydaje się być niezbyt fortunny, samo przedstawienie ujęło mnie zarówno swoją treścią, jak i formą. Bo też był to prawdziwy teatralny popis!  Dawno nie oglądałam przedstawienia tak znakomicie przygotowanego, w którym słowo, choreografia, ruch sceniczny, muzyka i inne dźwięki byłyby tak pomysłowo zaprezentowane widzom, podobnie jak funkcjonalne rekwizyty.

W pośpiechu do nieba, scena zbiorowa
Spektakl rozpoczęła scena handlu dewocjonaliami. Zabawne skecze, teksty reklamowe handlarzy zostały doprowadzone celowo do absurdu. Najbardziej rozbawiła mnie gra komputerowa „Droga krzyżowa” … bez przemocy. Obserwujemy jak przedmioty kultu stają się przedmiotami magii, jak sacrum miesza się z profanum. Sceny z handlarzami  polifonicznie współistnieją ze scenami, w których Święta rozważa zagadnienia filozofii i wiary. Obecność muzyka  Macieja Sibilskiego wzbogaca spektakl o liczne piosenki, z hymnem Zjednoczonej Europy („Oda do radości” F. Schillera z muzyką L. van Beethovena)  na czele. Jego tekst zderza się z przemówieniem Jana Pawła II podczas beatyfikacji  Edyty Stein, ukazując historyczny proces jednoczenia Europy i zarazem uświadamiając nam, że jest to jednak pewien ideał. Siostra Teresa Benedykta od Krzyża, błogosławiona patronka Zjednoczonej Europy okazuje się także trudnym wyzwaniem zarówno jako pewien ideał świętości dla przeciętnego zjadacza chleba, jak również dla Żydów („nasza obca, obca nasza”) i chrześcijan („Niby przyjęła chrzest, ale Żydówka to Żydówka”). Natomiast dla polityków, w tym niemieckich, i handlarzy dewocjonaliami staje się przedmiotem manipulacji i źródłem zysków.

Twórcy spektaklu to prawdziwie europejski zespół. Jego reżyserem i współautorką scenariusza jest Elżbieta Bednarska – reżyserka i aktorka mieszkająca i pracująca w Berlinie. Współautorką scenariusza jest także Pamela Dürr – urodzona w Hamburgu, dorastająca w Szwajcarii – aktorka, pisarka i niezależna reżyserka. Trzecią autorką jest Jarosława Makus, współpracująca z Teatrem Arka, scenarzystka m.in. przedstawienia „Świątynia. Dybuk – legendy żydowskie”. Jeśli dodajmy do tego, że autorką choreografii jest Włoszka Alessandra Donati, to staje się oczywistym, że projekt teatralny ich autorstwa musi mieć międzynarodowy, a zatem uniwersalny wymiar.

Agata Obłąkowska-Woubishet w spektaklu W pośpiechu do nieba w reż. Elżbiety Bednarskiej
Atutem przedstawienia jest także jego aktorstwo, wspierane światłem, dźwiękiem i funkcjonalnym rekwizytem.  Para grających główne role to aktorka Teatru Arka  Agata Obłąkowska-Woubishet i  gościnnie występujący muzyk- wokalista Maciej Sibilski. (długowłosy, w koszulce z napisem „Nie jestem Chrystusem”). Oboje przeistaczali się w różne postaci: od handlarzy dewocjonaliami, poprzez spikerów telewizyjnych, na wokalistach  śpiewających muzykę pop, pieśni religijne, a nawet hymn Zjednoczonej Europy. Złożone zadania aktorskie przypadły Agacie Obłąkowskiej-Woubishet, grającej rozliczne postaci, w tym także Edytę Stein i jej matkę. Towarzyszący im trzeci aktor Jan Kot, grający jarmarcznego prostaczka Jasia i Alessandra Donati znakomicie wspomagali głównych wykonawców.

Autorom i wykonawcom przedstawienia „W pośpiechu do nieba” udała się rzecz wyjątkowa: opowiedzieli bogatym teatralnym językiem historię Edyty Stein nie robiąc z niej hagiografii, lecz stawiając przy okazji ważne pytania: o istotę duchowości, o granice komercji i manipulacji, o to, czy Zjednoczona Europa rzeczywiście prezentuje wartości, za które zginęła jej patronka. 

Recenzja ukazała się na portalu PIK Wrocław 15 września 2011 r.

NFM zaprasza na koncerty w sezonie 2026/2027

 Dwunasty sezon artystyczny Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego zaskakuje różnorodnością propozycji i skalą możliwości oddzia...

Popularne posty