Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 maja 2026

Tajemnicze światy Jorie Graham – o tomiku wierszy "Prześwity" /recenzja/

Biuro Literackie we Wrocławiu wydało reprezentatywny wybór wierszy Jorie Graham Prześwity. Znalazły się w nim zarówno wczesne wiersze poetki, jak też utwory najnowsze, pochodzące z wydanego w 2012 roku tomu Plac. Poezje Graham ujmują swoją dojrzałą refleksją i niebanalnymi skojarzeniami.

Biuro Literackie we Wrocławiu wydało reprezentatywny wybór wierszy Jorie Graham, zatytułowany Prześwity. Czytelnicy mogą poznać zarówno wczesne wiersze  poetki, napisane w latach osiemdziesiątych minionego stulecia, jak też utwory najnowsze, pochodzące z wydanego w 2012 roku tomu Plac. Autorami przekładów – znakomitych! – są Ewa Chruściel i Miłosz Biedrzycki. Wiersze Graham ujmują swoją dojrzałą refleksją i niebanalnymi skojarzeniami. Są nieprzewidywalne i niezwykle pociągające. Już niebawem, bo 21 kwietnia tego roku, będziemy mogli zobaczyć i usłyszeć poetkę, która została zaproszona przez Biuro Literackie na 18. edycję Europejskiego Portu Literackiego (18 – 21 kwietnia).

Myli się, kto sądzi, że napotka poezję zanurzoną w odmiennej kulturze i mentalności. Autorka spędziła wczesne dzieciństwo i młodość we Włoszech, gdzie odebrała tradycyjne europejskie wykształcenie, by po maturze kontynuować naukę na Sorbonie w Paryżu, skąd po strajkach studenckich w 1968 roku wyjechała na studia do Nowego Jorku, miasta swoich narodzin.

Tomik rozpoczynają wiersze, w których zawarta jest bliska platońskiej myśli refleksja na temat otaczającego nas świata – dociekanie tego, jak działa, jakie są jego ukryte mechanizmy:

„Rzeczy działają przez / naszą, w końcu wiarę, / w to, że są obecne, / powszechne i zdolne / do unaocznienia się”. Ostatecznie każda racjonalizacja „praw przyrody” traci sens, ponieważ „Rzeczy działają przez / to, że w końcu / coś zaskakuje”.  (Jak rzeczy działają).

To zdziwienie światem – świeże i odkrywcze - przypominać może wiersze Szymborskiej, ale Graham obywa się bez charakterystycznej dla naszej poetki ironii. Towarzyszy jej raczej subtelne poczucie humoru.

W wierszu Ambra człowiek jest przedstawiony jako mikrokosmos: „… nasza skóra jest kompletnym krajobrazem, oceanem”, wobec tego nasze dusze są jak kałamarnice – „nieznane ludzkim oczom”, a jednak można je rozpoznać, kiedy – pośmiertnie – „wydziela swoje mocne wonie, / swojego ducha – Joy, Fly By Night, Green / Paradise, zawsze dążąc do niego”.

Obserwując tulipany, mówi o upływającym czasie („tulipany zmieniają czas zbyt szybko”- Obcy), obserwując siebie, mówi o poczuciu obcości: „oddzielność /nieskończoność / czująca się nieswojo /pośród wielu.”

Przedmiotem refleksji staje się też ludzka mowa. Punktem wyjścia jest nasze podobieństwo do ptactwa (sic!): „przelatują szpaki, / skrzydlata regularna składnia” (Składnia), „Ptak powracający do krzewu, / jak idea powracająca do / intencji (…) Tak jak my / od czasu do czasu / musimy złapać / całość języka / w poszukiwaniu / lepszych pragnień”.

Niektóre wiersze powstały z inspiracji naturą (Mój ogród, mój świt), inne – jak Przy zmartwychwstaniu ciał Luki Signorellego – sztuką włoskiego renesansu. O ile dla Zbigniewa Herberta freski Signorellego, znajdujące się w katedrze  w Orvieto, stały się źródłem do rozważań nad „fizycznymi i metafizycznymi konsekwencjami ruchu”, o tyle dla Jorie Graham fresk przedstawiający Sąd Ostateczny stanowi pretekst do przemyśleń na temat tajemnicy ludzkich ciał, które „Bez przerwy / przybywają, / pragnąc imion, / chcąc / szczęścia”. Studiując to „przybywanie ciał” Luca Signorelli „włamał się do ciała”. Co więcej, pasja poszukiwania odpowiedzi na tę zagadkę sprawiła, że nie cofnął się, kiedy przyniesiono mu ciało jego "jedynego syna". To porównanie aktu tworzenia do Ofiarowania Syna jest najbardziej zaskakującym przesłaniem tego wiersza.

Utkwił mi też w pamięci przejmujący wiersz, zatytułowany znacząco: Bo jedno musi chcieć drugiemu/zamknąć oczy. Nie jest to bynajmniej prosty sentymentalny tekst, o, nie! Trwa rozmowa z „tym drugim”, gdy się znalazło „na dnie” i wypatruje wyjścia, jakiejś bliżej nieokreślonej przyszłości. Kiedy trudno pojąc takie słowa, jak to zdanie z Hymnu o miłości św. Pawła: „we wszystkim pokłada nadzieję”. Padają prośby: „Nie opuszczaj mnie”, „Wyjaśnij”, aby na końcu zapytać bezradnie: „O czym myślisz?”

Tak, lektura wierszy  Jorie Graham jest zaproszeniem do pełnego tajemnic, migotliwego świata, który wabi swoją niezwykłością i nieprzewidywalnością.


Jorie Graham, Prześwity
Wyd. Biuro Literackie
Wrocław 10.01.2013

Przełożyli: Ewa chruściel i Miłosz Biedrzycki


Jorie Graham
- amerykańska poetka. Urodziła się w 1950 w Nowym Jorku. Opublikowała następujące tomy wierszy: Hybrids of Plants and of Ghosts (1980), Erosion (1983), The End of Beauty (1987), Region of Unlikeness (1991), Materialism (1993), The Dream of The Unified Field: Selected Poems (1997), The Errancy (1997), Swarm (2001), Never (2002), Overlord (2005), Sea Change (2008), Place (2012).

Jej tomiki ukazały się we Włoszech, Hiszpanii, Niemczech, oraz Wielkiej Brytanii.

W 1996 roku otrzymała nagrodę Pulitzera, a w latach 1997-2003 pełniła funkcję rektora Akademii Amerykańskich Poetów. Pośród innych nagród i wyróżnień otrzymała także MacArthur Genius Award.

Obecnie pracuje na Harvardzie.

Recenzja ukazała się na portalu Wywrota 14 kwietnia 2013 roku. 

piątek, 15 października 2021

Yusef Komunyakaa: "Niebieska godzina. Wersze wybrane" /recenzja książki/

W tym roku laureatem Nagrody im. Zbigniewa Herberta został Yusef Komunyakaa - autor około dwudziestu tomów poetyckich, w tym wyróżnionego Nagrodą Pulitzera "Neon Vernacular" (1993). Wydawnictwo Znak opublikowało wybór jego wierszy, zatytułowany "Niebieska godzina", dzięki czemu możemy się przyjrzeć twórczości Komunyakaa w pewnej perspektywie - od roku 1979 do 2020. Dodajmy, że jego  twórczość przekracza granice poezji - ogłosił kilka dramatów poetyckich, pisał libretta do oper, współpracował z plastykami i muzykami jazzowymi, był koedytorem trzytomowej The Jazz Poetry Anthology (1991). 


Utrzymaną w odcieniach niebieskiego okładkę tomu "Niebieska godzina" zdobi instalacja Władysława Hasiora "Ogniste ptaki" - surrealistyczna, jakby inspirowana "Płonącą żyrafą" Dalego. Dodajmy, że niebieski - blue - jest w kulturze Afroamerykanów kolorem smutku i żałoby. Okładka wyraża najważniejsze cechy twórczości Yusefa Komunyakaa: jej surrealistyczną wyobraźnię oraz związki z muzyką Południa, gdzie w 1947 roku urodził się poeta. To Południe go ukształtowało, stąd też wywodzą się jego związki z muzyką, a mianowicie z bluesem i jazzem.  Autor wzrastał w miejscu, w którym przemoc i segregacja rasowa były zjawiskiem codziennym, powszechnym. Jeśli ktoś zna powieści Jamesa Baldwina albo biografie takich artystów, jak Bessie Smith czy Billie Holiday, ten wie o czym mowa. A są to jednocześnie ważne inspiracje przyszłego poety. Było jednak znacznie więcej - przyniosło je samo życie. Po maturze Komunyakaa zaciągnął się do wojska i został korespondentem wojennym. Właśnie w Wietnamie zaczął pisać na dobre: reportaże, wiersze i opowiadania. Zadebiutował jeszcze podczas studiów (zrobił najpierw licencjat z socjologii i anglistyki, a następnie dyplom magisterski z creative writting), wydając w 1977 roku własnym sumptem książkę "Dedications and Other Darkhorses". Od tej pory opublikował siedemnaście zbiorów poezji. Pisze bardzo dużo - potrafi (co może przyprawić o zawrót głowy) pisać jednocześnie trzy książki! 

W latach 70. interesowałam się bluesem i jazzem, czytałam powieści Jamesa Baldwina, słuchałam (i nagrywałam) audycje Marii Jurkowskiej "Blues wczoraj i dziś". Kiedy dowiedziałam się, że laureat Nagrody im. Zbigniewa Herberta inspiruje się tymi gatunkami muzyki, pomyślałam, że to pokrewna dusza. Wprawdzie okazało się, że nie do końca tak jest, ale mimo to odkryłam dzięki niemu inny sposób patrzenia na świat i opowiadania o tym. Zapewne bez pośrednictwa tłumacza doświadczenie to byłoby bardziej autentyczne, poezji bowiem przełożyć się nie da, ale...

Inspiracje bluesem

Ponieważ "Niebieska godzina" jest antologią, ograniczę się do omówienia trzech wątków: inspiracji bluesem, jazzem oraz kulturą i historią europejską, uzupełniając w ten sposób wątki amerykańskie polskimi. 

Teksty i melodie tradycyjnych bluesów są bardzo proste - zawierają zawołanie i odpowiedź (call and response), dwie odrębne frazy muzyczne, z których druga stanowi odpowiedź na pytanie zawarte w pierwszej, a którą zazwyczaj bluesmen dwukrotnie powtarza. Charakterystyczny jest rytm i ta powtarzalność właśnie. Teksty bluesów zawierają ponadto ukryte treści i aluzje, których nie zrozumiemy, jeśli nie znamy kontekstu kulturowego i językowego. Jako przykład posłuży mi blues z repertuaru Muddy Watersa: "(I'm Your) Hoochie Coochie Man". 



Tajemnicze określenie "Hoochie Coochie Man" jest właściwie nieprzetłumaczalne. Pod koniec XIX w. pojawił się na Południu Stanów prowokujący seksowny taniec brzucha, który tak właśnie nazwano i od którego pochodzi określenie mężczyzny w tekście tego bluesa. "I'm the hoochie coochie man". Tłumaczone na język polski jako "Jestem rozpustnym mężczyzną" w ogóle nie oddaje istoty tego tekstu, trochę filuternego, w którym bohater z przyjemnością uwodzi kobiety, "bo tak mu wywróżyła Cyganka". 
Podobna jest atmosfera wiersza "Ta jędza blues". Przytoczmy fragment tego pięcioczęściowego utworu:

1.

Próbuję ukryć się w Prouście

w Mallarmém & w Camus,

ale znajduje mnie tutaj

ta jędza blues. Tak,

wślizguje się jak dobra miłość

na tłustym języczku kłamstw.

Dawniej myślałem, że wszystkiemu poradzi

osiem biegów w superwozie, że

w garniturze za pięć stów

nie zajmę miejsca

Roberta Johnsona. Rymuję Baudelaire`a

& Appolinaire`a, tak bardzo chcę

uniknąć rozdrozy & magicznych

proszków, prześcignąć dwanaście

taktów tętna. Ale tuż przed Jackson

zabieram autostopowiczkę.

Ma kozaki z frędzlami & obcisłe

dżinsy. Wiecie, co było dalej.

("Ta jędza blues")

Podmiot mówiący próbuje - jak widać - ukryć się przed swoim prawdziwym "ja", a to uciekając w literaturę, a to ubierając się elegancko i szpanując drogim samochodem, aby nie poddać się "jędzy blues", chce bowiem uniknąć problemów, które się z nią łączą, ale kiedy zabiera do samochodu seksowną autostopowiczkę, wiadomo, czym to się skończy 😀.Ostatecznie jednak godzi się z cierpieniami, które niesie wraz sobą "jędza blues" i deklaruje:

pójdę z tobą,
jeśli mnie zaprowadzisz 
do domu - do Łaski

Ucieczka przed smutkiem i cierpieniem nie ma sensu, bo są one naturalną częścią życia, a ostatecznie stają się także drogą do zbawienia. Tak oto autoironiczny, nieco frywolny tekst zamienia się w filozoficzne rozważanie. 

Inspiracje jazzem


Innym stałym źródłem inspiracji jest dla Yusefa Komunyakaa jazz. Spośród wierszy zamieszczonych w antologii wybrałam "Elegię dla Theloniusa" - utwór poświęcony zmarłemu w 1982 roku znanemu pianiście jazzowemu - Theloniousowi Monkowi. Był genialnym muzykiem, często improwizował i do dziś słucha się go z prawdziwą przyjemnością. Ostatnie sześć lat swego życia Monk spędził jako gość w domu swojej kochanki i przyjaciółki – Pannoniki de Koenigswarter w New Jersey. Historię ich związku, a także portret środowiska jazzowego znajdziemy w arcyciekawej książce Hannah Rothschild:Baronowa jazzu”. Monk zmarł w wyniku wylewu 17 lutego 1982 roku, co jest o tyle istotną informacją, że znajdzie swoje odzwierciedlenie w wierszu Komunyakaa. Ale zanim przyjrzymy się elegii, posłuchajmy samego Monka, przyjrzyjmy się jego dłoniom przebiegającym po białych klawiszach, przekonajmy się, jaką miał muzyczną wyobraźnię:

Thelonious Monk - Live At Berliner Jazztage (1969)

A tak postrzega jego odejście poeta:

Przeklęty śnieg.
Jego obce piękno
płynie ostrym światłem
przez gałęzie choiny. 
Thelonious nie żyje. Zima
sypie w klepsydrze;

Czerń i biel, krótka fraza wiersza i powtarzający się jak refren "Theonious nie żyje", a mimo to słyszymy wciąż dźwięki: "Coming on the Hudson", "Monk`s Dream"... A u Mintona 

siedzi Thelonious,
w odjechanej starej czapce
zaciągniętej na oczy

Pomordowanym profesorom Uniwersytetu Jagiellońskiego - według Hasiora

Czytając wiersze Yusef Komunyakaa nie można pominąć polskich wątków, a do takich należy wiersz poświęcony pomordowanym podczas II wojny profesorom Uniwersytetu Jagiellońskiego. Ten barbarzyński akt przedstawia poeta jako próbę zabicia prawdy, dyskusji nad światem, który miał stać się światem niewolników. 

Strzelali kulą w łeb
każdego pytania, by zabić nieskończone
spory Kanta z Heglem.
Palili prawa, kodeksy moralne

Ów barbarzyński akt "zabijania pytań" (rozumu, myślenia) uzupełnia opis miejsca, gdzie żył i tworzył Władysław Hasior.

Mały wieżowiec ze szklanych pudełek
słońce oświetla o tej samej porze dnia
pod pewnym katem koło Zakopanego, 
wygląda jak mieszkania, w których bystre duchy
wciąż stawiają czoła mrocznym odpowiedziom.

Właśnie sztuka, w tym przypadku Hasiora, jest odpowiedzią na akt barbarzyństwa. Instalację "Ogniste ptaki" wykonał artysta z blaszanych ptaków pędzących na wielkich kołach. Była ona podpalana podczas odsłonięcia. Obecnie, w nieco zmienionej formie, znajduje się ona w szczecińskim parku imienia Jana Kasprowicza. Podobna rzeźba stanęła także w Koszalinie - jako pomnik dla walczących o wolność ziem Pomorza. We wszystkich przypadkach ptak jest symbolem wolności, dla której czasem warto (i należy) spłonąć. 

Zaledwie trzy wiersze, a ileż wątków i treści...Ufam, że każdy, kto weźmie do ręki tom "Niebieska godzina", odkryje w nim coś dla siebie. 

sobota, 11 września 2021

Yusef Komunyakaa laureatem Nagrody im. Zbigniewa Herberta

Yusef Komunyakaa, autor wydanego właśnie przez Znak tomu poetyckiego „Niebieska godzina”, do licznych nagród, jakimi był honorowany, dodać może szczególnie dla nas ważną Międzynarodową Nagrodę Literacką im. Zbigniewa Herberta.

Yusef Komunyakaa, 2011, NBCC Awards 2012, Shankbone

Poezja Komunyaki – zmysłowa, oddziałująca na wyobraźnię surrealnymi obrazami, niepokojąca zmianami tempa – jest organicznie związana z jazzem i bluesem. Nie tylko pisze  on o wielkich jazzmanach, ale wyposaża swoje wiersze w swingujące, synkopowe rytmy, pulsują one podskórną energią i tętnem właściwym jedynie czarnej muzyce. Jest to przy tym poezja wyraźnie autobiograficzna. Czy opowiada o dzieciństwie na Południu, czy traktuje o położeniu  Afroamerykanów, czy wstrząsająco pokazuje koszmar wojny w Wietnamie, gdzie poeta był korespondentem wojennym – uzmysławia uniwersalny wymiar ludzkiego doświadczenia.  

Dla polskiego czytelnika interesujące mogą być w tej poezji liczne polonica. Komunyakaa wielokrotnie odwiedzał nasz kraj – poetyckie świadectwo zyskały dzięki temu zarówno Panorama Racławicka, jak i rzeźby Hasiora, upamiętnieni zostali pomordowani profesorowie Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz anonimowe ofiary Holokaustu.


Yusef Komunyakaa (ur. 1947 w Luizjanie) jest autorem blisko dwudziestu tomów poetyckich, w tym wyróżnionego Nagrodą Pulitzera Neon Vernacular (1993), w którym doceniono nowatorskie podejście do afroamerykańskiej kultury i tradycji. Ostatnio opublikował Everyday Mojo Songs of the Earth: New and Selected Poems (2021). Jego pisma prozą zebrane zostały w książce Blue Notes: Essays, Interviews & Commentaries (2000). Ogłosił także kilka dramatów poetyckich, pisał libretta do oper, współpracował z plastykami i muzykami jazzowymi, był koedytorem trzytomowej The Jazz Poetry Anthology (1991). Wykładał na wielu uczelniach amerykańskich, ostatnio na New York University.

Wręczenie nagrody odbędzie się 15 września w Teatrze Polskim w Warszawie o godzinie 19.30

informacja prasowa

Recenzję tomu wierszy "Niebieska godzina znajdziecie TUTAJ.

środa, 5 lutego 2020

Edyta Grudzińska: Brakuje mi słów na wiersz... /wywiad/

Rozmawiam z Edytą Grudzińską - poetką i psychoterapeutką - o tym, że czasami brakuje słów na wiersz, ale nie można nie opisać swojego życia bez udziału poezji. 

Edyta Grudzińska, fot. z archiwum rodzinnego


Barbara Lekarczyk-Cisek: Są takie zawody, jak muzyk, artysta malarz, rzeźbiarz, co do których nie mamy wątpliwości, czym zajmuje się uprawiająca je osoba. Czy jednak można to odnieść do poety? Czy czujesz się poetką?

Edyta Grudzińska: Ja miewam wręcz do siebie pretensję, że nigdy nie zdecydowałam się na jakąś specjalizację, że nie wykonuję konkretnego zawodu. Penetrowałam raczej różne obszary kultury, ale i życia, więc mogę o sobie powiedzieć, że bywam poetką.

Pamiętasz okoliczności, kiedy zaczęłaś pisać?

To było na przełomie szkoły podstawowej i średniej - jeden z moich wierszy, poświęcony Mamie, trafił na konkurs poetycki SM Polanka i tam poznałam Bolesława Langa, potem Czesława Rodziewicza i innych, którzy mnie zarazili poezją. Trafiłam też do Saloniku Trzech Muz na wrocławskich Karłowicach, gdzie poznałam innych poetów. Spotykaliśmy się w poniedziałki i co poniedziałek powstawał napisany wspólnie wiersz. Uczyliśmy się pisać. Poznałam wtedy Elę Kołodziejczyk, która tworzy do dziś i która namówiła mnie do wydania tomiku. Prowadziła wydawnictwo i w nim ukazał się mój pierwszy tomik. Złożony był z wierszy, do których byłam bardzo przywiązana, każde słowo było dla mnie znaczące, każdy wers, z niczego nie umiałam zrezygnować. Salonik to była to także okazja do poznania innych artystów, którzy swoimi pracami, słowem i obrazami, wpłynęli na mnie bardzo mocno. Ukształtowali mnie - tak to oceniam po latach. A poza tym odnajdywałam się tam i dobrze się z nimi czułam.


Tomik wierszy Świt uczuć, 2004


Czy z drugim tomem było podobnie?

Drugi tomik był już dojrzalszy. Przypadał na czas dokonywania ważnych  wyborów i tym razem duży wpływ wywarły na jego powstanie moje koleżanki i koledzy z liceum. Był to czas tworzenia się ważnych dla mnie przyjaźni. Co roku kupowałam kalendarz "Filipinki", w którym zapisywałam wiersze. Potem zaopatrywałam się w kalendarze w Empiku, wybierając inny kolor na każdy rok. Ten swoisty rytuał pozostał mi do dziś. Zapisuję sobie na początku roku, czego pragnę, do czego zmierzam i chodzi mi bardziej o sprawy istotne - duchowe, niematerialne. To rodzaj pamiętnika moich przemyśleń, emocji... Tak powstawały kolejne wiersze. Jednak im bardziej stawałam się dorosła, tym mniej pisałam. Aż do zupełnego zaniku.

Czy to oznacza, że nie miałaś już takiej potrzeby, czy też życie tak się potoczyło, że zagłuszyło w Tobie poetkę?

Chciałam to zamknąć (kiedy to mówi, jej głos drży)... Może w ten sposób "karałam się" za tę moją wszechstronność, którą postrzegałam jako nieuporządkowanie. Chciałam odtąd być "tylko" psychologiem, terapeutą, nie rozpraszać się na inne dziedziny. Z czasem jednak zrozumiałam, że to błąd. Bardzo długo myślałam, że to raczej moja słabość, rodzaj zagubienia i nawet próbowałam się jakoś ze sobą ułożyć - stworzyć jednolity cel. Najwięcej dała mi chyba znajomość psychologii. Jako trener-terapeutka miałam kiedyś superwizję, to znaczy, że ktoś obserwował fachowym okiem moje zajęcia, a nie - jak ktoś może sądzić - że miałam jakieś ekstra wizje (śmiech). Otóż moja superwizorka, Małgosia Jóźwiak, uświadomiła mi wówczas, że to dobrze jest być wszechstronnym, że można czerpać z różnych możliwości. Dopiero wtedy odkryłam w tym pewien potencjał. Jako psychoterapeutka korzystam teraz nie tylko ze specjalistycznej wiedzy, ale również z moich życiowych doświadczeń. Wykonywałam różne zawody: byłam kelnerką w barze osiedlowym, kasjerką, potem przygotowałam mnóstwo projektów i działań kulturalnych, prowadziłam imprezy na tysiąc osób, a także prowadziłam szkolenia w różnych środowiskach. Po latach zrozumiałam, że mogę czerpać bardzo wiele od napotkanych ludzi, a oni ze mnie.

Rozumiem, że nie udało Ci się wykreślić poezji ze swego życia?

To okazało się niemożliwe, zwłaszcza gdy pojawiły się różne życiowe kryzysy, w tym małżeński. Wtedy zrozumiałam, że pisanie jest mi niezbędne do życia. Poezja stała się dla mnie rodzajem rozmowy - o sobie i o świecie - z sobą samą, rozmowy, która pozwala mi zrozumieć własne relacje z ludźmi.  Psychologia nie wszystko mi wyjaśnia. Czasami zastanawiam się, czy moje pisanie nie wzięło się właśnie z próby opisania, a w konsekwencji zrozumienia swoich problemów w dzieciństwie. Wtedy inaczej nie umiałam. Ale jest to także efektem rodzaju wrażliwości, która z jednej strony pozwala mi wyczuć podskórnie czyjeś emocje, a z drugiej - znaleźć w pisaniu panaceum na ich opanowanie. Dlatego też powstał blog, na którym jest jednak więcej teorii niż poezji, ale wiersze pojawiają się na nim ciągle... Mobilizuje mnie także fakt, że różni ludzie je czytają.

A jak wygląda pisanie wierszy? Szkicujesz? Zapisujesz jakąś myśl i potem ją rozwijasz?

To się zmienia. Najpierw był długopis i kalendarz - zasiadałam z nimi do pisania. Czasami szukałam kluczowego słowa i otwierałam w tym celu Słownik język obcych (śmiech), po czym wokół tego słowa-klucza budowałam swoją wewnętrzną historię. Wiele zawdzięczam warsztatom choreoterapii, które pomogły mi w odkrywaniu siebie i nazywaniu emocji. Wiersze powstałe w tym okresie, a także obecnie, są "odklejone" od moich przeżyć i bardziej dotyczą tego, co widzę wokół siebie, co mnie porusza, denerwuje i co próbuję zrozumieć, pojąć, dlaczego jest właśnie tak. W dalszym ciągu jednak mam świadomość, że brakuje mi słów na wiersz. Ja ciągle siebie poszukuję. Wiem o sobie coraz więcej, a zarazem - paradoksalnie - coraz mniej. Pewnych spraw nie rozumiem i o tym teraz piszę wiersze.

Człowiek nie jest w stanie wszystko zrozumieć, najważniejsze, aby się dziwił światu, bo w ten sposób poddaje go (i siebie samego) refleksji... Czytałam niedawno Skrzydło anioła Jolanty Krysowatej, w którym jest mocno obecny wątek lekarza Tadeusza Partyki. Próbował ratować nieuleczalnie chorą koreańską dziewczynkę, a jednocześnie pisał o niej wiersze... Oboje od dawna nie żyją, a ta poezja pozostała jako świadectwo przeżyć i jest głęboko poruszająca, mimo upływu lat.

W poezji jest jakaś moc, której sama doświadczyłam, a raczej doświadczył jej mój mąż, kiedy przeczytał moje wiersze w momencie kryzysu naszego związku. Był bardzo poruszony i chyba to właśnie one pomogły mu lepiej mnie zrozumieć, otworzyły go... Mój drugi tom wierszy jest poświęcony właśnie jemu i naszej relacji. Mam świadomość, że obecnie moje życie jest szczęśliwe, spełnione - i pod względem osobistym, i zawodowym. Jeśli się teraz nad czymś zastanawiam, podejmując nowe wyzwania, to nad tym, czy nie zranię swoich bliskich. W konsekwencji musiałam z wielu rzeczy zrezygnować. Tego mnie nauczyły wiersze: że nie każda strata jest śmiercią i nie każda namiętność miłością.


Wraz z różnymi etapami życia podejmujemy różne tematy, zadania, często zupełnie nieoczekiwane. Czy także tego doświadczasz?

O tak! Przez ostatnie lata coraz ważniejszy staje się dla mnie temat Boga. Buduję relację z Nim, a jednocześnie mam świadomość kryzysu wiary, więc nie jest mi łatwo odnaleźć się w środowisku, w którym brakuje wiary lub jest ona odmienna. W pewnym momencie doświadczyłam wypalenia zawodowego i nie miałam najmniejszej ochoty poddać się terapii. W tym burzliwym czasie zwróciłam się właśnie do Boga. Z tego zrodziło się doświadczenie przeżywania Mszy św. w ramach odnowy w Duchu Świętym. W rezultacie postanowiłam, że postawię na rodzinę, będę bardziej obecna w domu, uporządkuję swoje życie. I tak się stało, choć nie było mi łatwo. Staram się też realizować swoje pasje i zainteresowania, ale w pewnych ramach. Służę pomocą terapeutyczną jeden dzień w tygodniu w moim prywatnym gabinecie, ale to już nie dominuje w moim życiu. Nareszcie mam czas na wiersze, na czytanie książek, zwłaszcza psychologicznych (śmiech). Wierzę, że spotka mnie w życiu jeszcze niejedno, bo nadal nie brakuje mi szalonych pomysłów. Mam także ochotę wydać kolejny tomik poezji, bo od czasu ostatniego uzbierało się ich sporo. Chciałabym nimi domknąć pewien etap mojego życia. Kiedyś byłam bardzo skupiona na sobie i na tym, co się we mnie dzieje, a ostatnio bardziej skupiam się na tym, co się dzieje wokół mnie.

Dziękuję za rozmowę.


Tomiki poezji Edyty Anny Grudzińskiej


wtorek, 26 listopada 2019

Wszystko jest poezja. O wierszach Edyty Anny Grudzińskiej

Pragnę przedstawić Edytę Grudzińską - poetkę, której życiopisanie warte jest uwagi i refleksji. Zawarta w jej poezji historia dojrzewania, wchodzenia w trudną dorosłość, a także próby poszukiwania swojego miejsca w świecie, są w istocie doświadczeniem każdego z nas.

Edyta Grudzińska na spotkaniu klasowym, powyżej Beata Knuth
fot. nieustalony (na razie)
Poetkę odkryłam w Grudzi stosunkowo niedawno i bardzo mnie to odkrycie ucieszyło. Zapewne nie stałoby się tak, gdyby nie spotkanie klasowe "po latach", na które Edyta mnie zabrała jadąc do centrum Wrocławia. Przyjechała "uzbrojona" w trzy tomiki wierszy, powierzając mi je jako osobisty dar na pamiątkę szkolnych czasów, kiedy to uczyłam ją języka polskiego i nie tylko :-) Zanurzyłam się w tej poezji z prawdziwą przyjemnością. Słowa Edwarda Stachury: "Wszystko jest poezja" doskonale do niej przystają. Obecnie Grudzia jest spełnioną kobietą i matką, wypiękniała od tego spełnienia i rzadziej pisze, ale poetessą się pozostaje :-)


Krztuszę się światem



Pierwszy tomik Edyty pod tytułem Krople ukojenia ukazał się w 2002 roku. Jego wznowienie z 2005 roku pozwala docenić nie tylko zawartość poetycką, ale również walory edytorskie tej uroczej książeczki. Zarówno wiersze, jak i zdjęcia dotyczą początków pisania - odkrywania siebie i świata. Kolejny tom został wydany w 2004 roku, ale pochodzące z niego wiersze powstały wcześniej i są zapisem emocji młodej kobiety próbującej oswoić świat i dopiero siebie poznającej. "Krztuszę się światem" - napisze w wierszu Nastrój chwili z 2002 roku.  To dla niej okres pełen ekscytujących chwil, pierwszych erotycznych doznań, którym towarzyszy poczucie zagubienia i rozczarowania:

Zgubiłaś się
w butelce pełnej czerwieni bez dna

Poczuciu świadomości własnej budzącej się kobiecości towarzyszy zarazem doświadczenie samotności i osobności:

setki mężczyzn
a samotność 
sieje swoje ziarno
ulotna chwila rozkoszy
plącze się w kolcach róży wiatrów
nie ma mnie
dla nikogo

Przeważa jednak zauroczenie bliskością drugiego człowieka, a erotyka subtelnie zasugerowana metaforą "ogrodu zmysłów" (być może skojarzenie z "Ogrodem rozkoszy ziemskich" Hieronima Boscha), w którym - jak w "Łące" Bolesława Leśmiana zmysłowość staje się doświadczeniem jedności z naturą, która nagle objawia się intensywnie swoimi zapachami, kolorami, dźwiękami...

między drzewami dorosłości
pochowałam niewinność
zapachniało wiśniami

Miłosne zauroczenia nie trwają jednak wiecznie. Nieuniknione stają się rozstania i towarzyszący im fizyczny i psychiczny ból.

W moim ciele
rzęsy zaklejam
by przespać
twoją nieobecność
(Roztargnienie, 29 IX 2002)

Tęsknota, która ma różne odcienie - od łagodnego smutku po zdecydowany bunt - dominuje w kolejnych wierszach.

Usypiam moje serce
by było spokojniejsze (o nas) 
(Bez tytułu, 24 VII 2002)

Pod cieniem ćmy
cicho siedzę
(...)
Ubrana w kir
(...)
krzyczę do ciebie
smutkiem
(Maya, 6 VIII 2002)

Z czasem tęsknota przybiera postać trwania - staje się pułapką bez wyjścia, paraliżuje siły witalne.

Trzymam się w tej tęsknocie
jak mucha w pajęczynie
(dzikiej wiotkiej poręczy)
(...)
to moje ulubione zajęcie
zwłaszcza teraz
gdy nie umiem latać
(Bez tytułu, 4 IX 2003)

Uczuciom towarzyszy zarazem refleksja, że właśnie poprzez te doświadczenia dorastamy i że dorosłość bywa trudna i gorzka:

czysta słodycz wiosny
uczy mnie goryczy
dorosłości
(Bez tytułu, 16 V 2003)

Ostatecznie jednak zwycięża życie, które daje siłę do wyjścia z pułapki samotności, po to, by znów doświadczać tego wszystkiego, co jest istotą egzystencji. Do świata wychodzi jednak już ktoś zupełnie inny - świadomy siebie i afirmujący życie:

i już jestem kobietą
z krwi i kości
mam miłość
i cieszę się tak bardzo
że aż nie umiem
ani pisać ani kochać
(Bez tytułu, 7 III 2003)


Z wrzosu powstałam

Wrzosowa Kraina, "Wiersze z wrzosu utkane"

Życiopisanie (jakby powiedział Edward Stachura) Edyty znalazło swoją kontynuację w próbie opisania swojego miejsca na ziemi. Wydany w 2008 roku tomik Wiersze z wrzosu utkane jest właściwie poetyckim dwugłosem: Edyty i Lucjana Zawadzkiego - poety, miłośnika przyrody, dla którego Wrzosowa Kraina jest oswojoną częścią jego życia. Dla niej zaś - odkryciem i tym miejscem, którego zawsze poszukiwała. Dopiero tutaj ma poczucie, że urodziła się na nowo. Podobno wrzos symbolizuje niezależność, powodzenie i szczęście, w wierszu Edyty jednak jego konotacje są znacznie szersze: obejmują całe ludzkie życie:

z wrzosu powstałam
w międzyśladzie
bosym jak korzenie drzew
wrosłam miłością w ziemię
mech mnie pokrył

wrzosem jestem
(...)

we wrzos się obrócę
(Cała z wrzosu)

Ostatecznie postanawia, że zostanie we Wrzosowej Krainie, ponieważ

na wrzosowiskach gdzie noc
spełnia (się) wyśniony dzień
(Wrzosowa Kraina)

Na tej deklaracji poprzestańmy, pozostawiając poetkę przyglądającą się otoczeniu. Dla niej to Przedwiośnie, Przedzimie, Drugie Miasto, gdzie może pokochać świat jaki jest...

Edyty Grudzińskiej opisywanie świata odnalezionej Arkadii - owej Wrzosowej Krainy - zajmie na pewno sporą część życia :-)

Edyta z Wrzosowej Krainy - radosna i spełniona :-)
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

poniedziałek, 27 maja 2019

Poznaj program Festiwalu Miłosza 2019 i zaplanuj czerwiec z poezją!

Ponad 50 spotkań pasma głównego, pasma OFF i wydarzeń towarzyszących, 4 koncerty i niemal 100 gości – tak w liczbach przedstawia się tegoroczna edycja krakowskiego święta poezji. W dniach 6-9 czerwca pod hasłem „Zdobycie władzy” odbędzie się Festiwal Miłosza, największe wydarzenie poświęcone współczesnej poezji w tej części Europy. Ale nie o liczby tu chodzi – w Krakowie rządzić będzie słowo!



„Zdobycie władzy", pierwsza powieść Czesława Miłosza, nie opowiada przecież tylko o instalowaniu się w Polsce stalinizmu i nie jest tylko powieścią z personalnym kluczem” – wyjaśnia motyw przewodni 8. edycji wydarzenia Krzysztof Siwczyk, Dyrektor Artystyczny festiwalu. Nade wszystko mówi o zdobywaniu władzy na poziomie wyobraźni, o zawłaszczeniu duchowych aspiracji człowieka przez określony, uwłaczający tym aspiracjom model narracji o świecie.
Organizatorzy zapraszają do lirycznego oporu – wspólnie będziemy demaskować język opisu rzeczywistości i za pośrednictwem poezji szukać tego, co tkwi pod jego powierzchnią.

Festiwal Miłosza rozpoetyzuje miasto. Najsilniejsze liryczne promieniowanie odczuwalne będzie w centrum festiwalowym, którego rolę pełnić będzie Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej. To tam odbędzie się większość festiwalowych spotkań autorskich z najciekawszymi poetami naszych czasów. Simon Armitage (Wielka Brytania), Svetlana Cârstean (Rumunia), Kholoud Charaf (Syria), Saleh Diab (Syria), Ferida Duraković (Bośnia i Hercegowina), Elena Fanailova (Rosja), Athena Farrokhzad (Szwecja), Denise Riley (Wielka Brytania) i Tomas Venclova (Litwa) – Kraków przez cztery czerwcowe dni będzie ośrodkiem tego, co we współczesnej poezji intrygujące i nowe. Do poetyckiego wielogłosu dołączy reprezentacja polskiej sceny poetyckiej. Zaproszenie na festiwal przyjęli m.in. Krystyna Dąbrowska, Piotr Florczyk, Magdalena Kicińska, Ewa Lipska, Maciej Melecki, Antoni Pawlak, Uta Przyboś, Alicja Rosé i Tomasz Różycki.

W murach Narodowego Starego Teatru odbędą się też dwie festiwalowe debaty: „Władza poezji, władza nad poezją” z udziałem Anny Kałuży, Magdaleny Piotrowskiej-Grot, Pawła Próchniaka i Piotra Śliwińskiego, którzy dyskutować będą o fenomenie silnych, dominujących w polskiej tradycji poetyckiej idiomów, które walczyły z sobą przez lata o władzę nad naszymi czytelniczymi gustami (7.06), oraz debata translatorska, w której Paulina Małochleb porozmawia z Magdą Heydel, Isabelle Macor i Jerzym Jarniewiczem o tłumaczeniu jako mediacji między różnymi literaturami i obcymi sobie kodami kulturowymi (8.06). Przekładowi zostaną poświęcone także warsztaty z języków angielskiego, francuskiego i rosyjskiego prowadzone przez znakomitych polskich tłumaczy: Jerzego Jarniewicza, Agatę Kozak i Leszka Szarugę (6 i 7.06).

Poetyckie promieniowanie w okolicach Placu Szczepańskiego wzmocnią inne festiwalowe lokalizacje.

W pierwszy dzień wydarzenia, 6 czerwca w Sali Miedzianej Pałacu Krzysztofory wysłuchamy Miłosz Lecture – mistrzowskiego wykładu pt. „Rozpacz i łaska”, który wygłosi Tomas Venclova, najwybitniejszy dziś żyjący poeta z Litwy, wymieniany jednym tchem z Josifem Brodskim i Czesławem Miłoszem. Tuż po wykładzie odbędzie się debata zatytułowana „Vita Activa’19” z udziałem Tadeusza Sławka, Karoliny Wigury i Krzysztofa Czyżewskiego, którzy będą poszukiwać odpowiedzi na pytanie, jak „przejąć władzę” na rzecz dobra w czasach konsumpcyjnego hedonizmu, postprawdy i polityki zdegradowanej do walki o dominację.



W samym sercu festiwalowych wydarzeń znajdzie się główna księgarnia festiwalowa, działająca pod szyldem Księgarni Młodej. Na poziomie -1 w przestrzeni MICET Starego Teatru będzie można zakupić między innymi premierowe książki poetyckie gości festiwalowych w przekładzie na język polski, wydane specjalnie z okazji festiwalu. Obok tomów poetyckich Simona Armitage’a (tłum. Jacek Gutorow i Jerzy Jarniewicz), Saleha Diaba (tłum. Agata Kozak), Feridy Duraković (tłum. Magdalena Koch), Eleny Fanailovej (tłum. Leszek Szaruga) i Denise Riley (tłum. Jerzy Jarniewicz) w trakcie festiwalu swoją premierę będzie mieć wybór wierszy Hansa Magnusa Enzensbergera pt. Spotkanie innego rodzaju. Autorem tego wyboru i przekładu jest Ryszard Krynicki, który w rozmowie z Justyną Sobolewską opowie o pracy nad tomem niemieckiego poety (6.06).

W paśmie głównym tegorocznego Festiwalu Miłosza czekają nas dwa wyjątkowe koncerty. 7 czerwca w Narodowym Starym Teatrze wystąpi jazzowe trio Michała Górczyńskiego, które wykona materiał z poświęconej twórczości Williama Blake’a płyty William’s Things. W sobotni wieczór festiwalu, 8 czerwca, w murach Barbakanu zagra Orkiestra Klezmerska Teatru Sejneńskiego w towarzystwie jednego z najbardziej uznanych saksofonistów awangardowego jazzu, Mikołaja Trzaski. Bilety na oba wydarzenia można kupić na stronie eventim.pl, w punktach InfoKraków i wybranych sklepach muzycznych. Muzyka będzie również obecna w trakcie wyjątkowego wieczoru z udziałem wszystkich poetek i poetów zaproszonych na festiwal. Wielojęzycznej poetyckiej nocy prowadzonej przez Olgę Brzezińską i Michała Nogasia towarzyszyć będzie Hubert Zemler, znakomity warszawski perkusista. Na to wydarzenie zapraszamy wspólnie z Festiwalem Unsound (6.06).

Nie są to jedyne wydarzenia muzyczne zapowiadane przez organizatorów: kolejne dwa koncerty odbędą się w ramach pasma OFF. W tym stałym punkcie programu krakowskiego festiwalu liczy się zwłaszcza głos młodego pokolenia poetek i poetów, a także eksperymentalne podejście do poetyckiej formy. Perfomanse Jakuba Kornhausera i Jurija Zawadskiego, a także prezentacja twórczości Atheny Farrokhzad (Szewcja), Tatev Chakhian (Armenia) i Koraly Dimitriadis (Australia) spotkają się z odważnymi wypowiedziami koncertowymi. W Klubie Alchemia w sobotni wieczór będzie głośno za sprawą punkowo-lirycznej SIKSY, która do dźwięków dudniącego basu wykrzyczy, nie uznając słownych kompromisów, co ją złości w otaczającej rzeczywistości. Zaraz po niej wystąpi duet Landschaft: Grigory Semenchuk (Ukraina) i Ulrike Almut Sandig (Niemcy) zaproponują słuchaczom międzygatunkowy miks: połączenie własnej twórczości poetyckiej z muzyką hiphopową, elektropunkiem i popem. Kolejny ukraiński wątek pasma OFF na Festiwalu Miłosza pojawi się 8 czerwca w sobotę w De Revolutionibus Books&Cafe: w dyskusji o kondycji poezji naszych wschodnich sąsiadów udział wezmą Jurij Zawadski, Grigory Semenchuk i Aneta Kamińska. To nie wszystko, co OFF przygotował na Festiwalu Miłosza: pasmo zaprasza także na konkursy slamu poetyckiego i premierę nowego numeru magazynu literackiego KONTENT.

Jak co roku na zakończenie Festiwalu Miłosza poznamy laureata lub laureatkę Nagrody im. Wisławy Szymborskiej przyznawanej za tom poetycki wydany w 2018 roku. Finałowa gala siódmej edycji konkursu odbędzie się w niedzielę 9 czerwca w Centrum Kongresowym ICE Kraków. W przeddzień wręczenia nagrody spotkamy się z nominowanymi twórczyniami i twórcami: Kamilą Janiak, Piotrem Janickim, Marzanną Bogumiłą Kielar, Robertem Królem i Martą Podgórnik. Głównym organizatorem wydarzenia jest Fundacja Wisławy Szymborskiej.

Pełen program wydarzenia znajdziecie TUTAJ.

Festiwal Miłosza to organizowane od 2009 roku największe wydarzenie poetyckie w Polsce i w Europie Środkowej. Festiwal zrodził się z organizowanych w 1997 i 2000 roku pod patronatem Wisławy Szymborskiej i Czesława Miłosza Krakowskich Spotkań Poetów Wschodu i Zachodu. Festiwal Miłosza organizowany jest przez Miasto Kraków, Krakowskie Biuro Festiwalowe i Fundację Miasto Literatury.

Organizatorami Festiwalu Miłosza są: Miasto Kraków, Krakowskie Biuro Festiwalowe i Fundacja Miasto Literatury.

informacja prasowa

poniedziałek, 11 marca 2019

Agi Miszol laureatką Międzynarodowej Nagrody Literackiej im. Zbigniewa Herberta 2019

Fundacja im. Zbigniewa Herberta ogłosiła laureata Międzynarodowej Nagrody Literackiej im. Zbigniewa Herberta 2019. Uhonorowano nią Agi Miszol, poetkę izraelską, o której wierszach Amos Oz napisał: „potrafią w tym samym czasie opowiadać historie, śpiewać oraz tańczyć”. 

Agi Miszol, fot. prasowa
„Agi Miszol, korzystając z na pozór prostych form językowych, potrafi zachować powagę i głębię poetyckich sensów, mówić o rzeczach dramatycznych, a nawet tragicznych. Nie uważa się za poetkę »polityczną«, swoją twórczość komentuje jednak w ten sposób: »pisząc, nie medytujemy na szczytach Himalajów, jesteśmy otoczeni zgiełkiem tutaj, w tym szalonym, agresywnym kraju, polityka zaś przesącza się do mojej poezji«” – tak werdykt uzasadniał Jurij Andruchowycz, tegoroczny przewodniczący Jury.


„To wielki zaszczyt otrzymać Nagrodę im. Zbigniewa Herberta i dołączyć do wspaniałego grona jej laureatów. Jestem tym bardziej poruszona, iż Herbert jest jednym z moich najbardziej ukochanych i najbardziej podziwianych przeze mnie poetów. Wiersze Herberta, wspaniale przetłumaczone na język hebrajski przez jego przyjaciela, Davida Weinfelda, są źródłem inspiracji dla mojej twórczości. Miałam też szczęście zobaczyć Herberta w roku 1991, gdy odbierał nagrodę przyznaną mu przez miasto Jerozolima” – skomentowała laureatka po uzyskaniu informacji o przyznanej jej Nagrodzie.

Agi Miszol przyszła na świat w roku 1947 w Transylwanii, jako Agnes Fried. Jej żydowscy rodzice zdołali przeżyć Holocaust (matka była więźniarką Auschwitz), a na początku lat 50. zdecydowali się na wyjazd do Izraela. Do końca życia posługiwali się w domu językiem węgierskim, który był też pierwszym językiem przyszłej, mającej tworzyć po hebrajsku, poetki. Miszol zaczęła pisać we wczesnej młodości, jak dotąd opublikowała kilkanaście tomów wierszy. W swojej poezji porusza szerokie spektrum tematów, związanych tak z bolesną sytuacją polityczną Izraela (jeden z wierszy poświęciła palestyńskiej dziewczynie, która stała się zamachowcem-samobójcą) czy
z historią własnych rodziców, jak i z szeroko rozumianą ludzką kondycją, cielesnością, seksualnością.
Zdaniem Amosa Oza, wiersze Miszol „potrafią w tym samym czasie opowiadać historie, śpiewać oraz tańczyć”, są też w stanie w tajemniczy sposób przezwyciężyć smutek radością. Uhonorowana m.in. amerykańską Newman Prize, włoską Nagrodą Lerici Pea, czy izraelską Nagrodą im. Yehudy Amichaja, Miszol mieszka na farmie, gdzie wraz z mężem, a także w towarzystwie licznych kotów
i psów, uprawia brzoskwinie.

Międzynarodowa Nagroda Literacka im. Zbigniewa Herberta to wyróżnienie na polu literatury światowej – przede wszystkim w dziedzinie poezji. Przyznawana jest od 2013 roku za wybitne dokonania artystyczne i intelektualne nawiązujące do idei, które przyświecały twórczości Zbigniewa Herberta. Jej laureatami byli dotąd W.S. Merwin, Charles Simic, Ryszard Krynicki, Lars Gustafsson, Breyten Breytenbach oraz Nuala Ni Dhomhnaill.

„Wierzę, że mój mąż przyjąłby z radością wiadomość o tym, że nagroda jego imienia trafia do poetki z Izraela, która zarówno w swej twórczości, jak w wypowiedziach publicznych, przeciwstawia się nacjonalizmom, także temu, który nęka jej własne społeczeństwo. Herbert zawsze uważał, że pisarz musi opowiadać się po stronie krzywdzonych, niezależnie od tego, jaką cenę przyjdzie mu za to zapłacić” – mówiła Katarzyna Herbert, wdowa po poecie i założycielka Fundacji.

„Dla polskiego poety związek z kulturą żydowską miał szczególne znaczenie, a podróż do Jerozolimy w roku 1991, kiedy przyznano mu Jerusalem Prize for the Freedom of the Individual in Society, traktował jako nieledwie pielgrzymkę. Do tłumacza Davida Weinfelda pisał: »Wszystko, co dotyczy Izraela, żywo mnie obchodzi (…) i uważam się za przyjaciela Pana kraju. To nie sentyment, ale dawne uczucia, jakie łączyły mnie w moim rodzinnym Lwowie z przyjaciółmi – Żydami” – przypomniał Andrzej Franaszek, biograf Zbigniewa Herberta i sekretarz Nagrody.

Laureatkę wskazało międzynarodowe jury, w skład którego weszli poeci, eseiści, tłumacze i wydawcy: Jurij Andruchowycz (Ukraina), Edward Hirsch (USA), Michael Krüger (Niemcy), Mercedes Monmany (Hiszpania) oraz Tomasz Różycki (Polska).
Na język polski wiersze Agi Miszol przekładały Angelika Adamczyk i Justyna Radczyńska („Literatura na Świecie” 2004, nr 11/12 oraz „Literatura na Świecie” 2005, nr 5/6), a także Beata Tarnowska („Fraza” 2011, nr 2).


Uroczystość wręczenia Nagrody laureatce odbędzie się 15 maja 2019 r. w Teatrze Polskim 
w Warszawie.

informacja prasowa

niedziela, 24 lutego 2019

Spotkanie z Ewą Lipską we Wrocławiu /relacja/

20 lutego 2019 roku w Klubie Proza Wrocławskiego Domu Literatury, w ramach Salonu Silesiusa,  gościła wybitna krakowska poetka Ewa Lipska. Opowiadała o cenzurze, modach literackich, ważnych lekturach i o wywiadzie z ... Montaigne`m.

Ewa Lipska i prof. Andrzej Zawada, fot. Anna Maćkowska

Na początku, zapytana przez prof. Andrzeja Zawadę o początki poetyckie, Ewa Lipska opowiadała:

O debiutach, grze z cenzurą i modach literackich 

"Początki były banalne w gruncie rzeczy, bo poezja przynależy do młodości. Potem przechodzi albo ... wręcz przeciwnie. Poezja jest krótkim komunikatem, więc można było poprzez nią powiedzieć zwięźle o tym, co nas niepokoiło, wywoływało bunt. Z Nową Falą, choć do niej nie należałam, łączyły mnie przyjaźnie, metryki urodzenia, a także język aluzji, którym posługiwaliśmy się. Poza tym, pomimo trudnych czasów, byliśmy w tej szczęśliwej sytuacji, że było wówczas wielu znakomitych krytyków: Jerzy Kwiatkowski, Julian Rogoziński, Zbigniew Bieńkowski, Ryszard Matuszewski, którzy wprowadzali nas, debiutantów, na scenę literacką. Było też dużo pism kulturalnych o wysokich nakładach: "Kultura", "Przegląd Kulturalny", "Życie Literackie", Problemem naszych czasów jest istnienie ciekawych często pism, które pozostają pismami niszowymi. Kiedy ja debiutowałam, nie było wprawdzie wolności, ale łatwiej było zaistnieć. Była też cenzura, którą próbowaliśmy omijać, stąd język aluzji, którym się posługiwaliśmy. Pamiętam rozmowę na Mysiej, kiedy nie mogłam wydać nowelki zatytułowanej "Żywa śmierć", której akcja rozgrywała się w szpitalu psychiatrycznym. Cenzor, z którym odbyłam rozmowę, powtarzał, że szpital wariatów to przecież Polska, czemu stanowczo zaprzeczałam.


Ewa Lipska, fot. Anna Maćkowska

Panowała wówczas moda na egzystencjalizm. Czytaliśmy Sartre`a, panią de Beauvoir i chciałam wraz ze swoimi kolegami - malarzami (studiowałam wtedy malarstwo, którego na szczęście dla sztuki polskiej nie ukończyłam) coś zrobić. Pamiętam rozmowy z prof. Adamem Marczyńskim, znakomitym malarzem, a jednocześnie wspaniałym czytelnikiem literatury. Myśmy bardzo dużo wtedy czytali, zaprzyjaźnialiśmy się z bohaterami naszych książek. Kiedy czytałam "Zaczarowaną górę" Tomasza Manna, wydawało mi się, że jestem pośród bohaterów: Settembrinim, Naphtą, Castorpem i przysłuchuję się rozmowom, które prowadzą. Myśmy czytali te książki, wchodząc w świat bohaterów, a nawet snobowaliśmy się na literaturę. Mówiło się: "Czytam teraz Prousta", mimo że ten Proust nas śmiertelnie nudził. Natomiast nasi starsi koledzy rozmawiali ze sobą cytatami z Trylogii i odpadał ten, kto, komu zabrakło cytatów. Nigdy tego nie mogłam pojąć..."


Ewa Lipska czyta swoje wiersze, fot. Anna Maćkowska


Na pytanie o ulubionych poetów Ewa Lipska odpowiedziała:

"Człowiek zbuntowany", wywiad z Montaigne`m i fascynujące sześciokątne płatki śniegu

"To się zmienia wraz z wiekiem. Co innego czytałam w młodości - fascynowała mnie poezja rosyjska: Mandelsztam, Cwietajewa, Achmatowa, a potem był Rilke, Heine, poezja brytyjska: Auden, Owen... Nie wiem jednak, czy proza nie miała na mnie większego wpływu. Szczególnie William Faulkner: "Absalomie, Absalomie", ale także literatura obszaru niemieckojęzycznego: Broch, Musil, Arnold Zweig... Zawsze ważny był dla mnie "Spór o sierżanta Griszę" czy "Młoda kobieta z roku 1914"... Dwie najważniejsze książki w moim życiu to "Człowiek zbuntowany" Alberta Camusa i "Próby" Montaigne`a. Z tym ostatnim autorem miałam nawet pewną przygodę. Otóż zaproponowano mi kiedyś pisanie wywiadów. Odmówiłam, ale zaoferowałam wydawnictwu wywiad z ... Montaigne`m.  Najpierw w telefonie zapadła głucha cisza, po czym redaktor wyraził zgodę. W przeciągu dwóch tygodni napisałam wywiad, w którym zadawałam filozofowi współczesne pytania, na które odpowiadałam cytatami z "Prób". I proszę sobie wyobrazić, że znalazłam nawet cytat o Polakach! Wydawnictwo było usatysfakcjonowane i zaproponowało mi kolejne wywiady, ale odparłam, że ostatnio rzadko spotykam się z Proustem (śmiech publiczności) i od tego czasu wprawdzie nic nie napisałam, ale doszłam do wniosku, że to ciekawa forma - rozmowa z nieboszczykami.

Od wielu lat czytam z przyjemnością książki popularnonaukowe. Szczególnie kocham eseje Johannesa Keplera o sześciokątnych płatkach śniegu ["Noworoczny podarek albo o sześciokątnych płatkach śniegu"]. Fascynuje mnie fizyka, matematyka i bardzo żałuję, że kiedyś lekceważyłam te przedmioty".

Po spotkaniu poetka podpisywała swoje książki, fot. Anna Maćkowska

Na koniec spotkania poetka przeczytała kilka wierszy z najnowszego tomu: "Miłość w trybie awaryjnym". Oto jeden z nich:

Kopalnia

Już od paru lat pracuję w kopalni imaginacji
Zjeżdżam do samego dna
w dwutlenku metafor
w pyle popiołu i siarki
ze zbutwiałymi aniołami piękna.

Brylant w oku oświetla
zmory górnolotnych wyrobisk
czarne bańki mydlane.

Zjeżdżam coraz niżej
coraz głębiej
Igranie z losem jest moim wybrańcem.
Bierzemy wkrótce ślub.

Spisała Barbara Lekarczyk-Cisek
zdjęcia: Anna Maćkowska

czwartek, 17 stycznia 2019

„Portrety z pamięci” – cykl wydarzeń wokół Wisławy Szymborskiej

Krakowskie Forum Kultury i Fundacja Wisławy Szymborskiej zapraszają na cykl wydarzeń „Portrety z pamięci” poświęconych Wisławie Szymborskiej.



W ramach cyklu zaplanowane zostały: wystawa fotografii, pokaz filmu i wieczór poetycki.

Wystawa fotografii


Wydarzeniem inaugurującym przedsięwzięcie będzie wernisaż wystawy fotografii: „Portrety z pamięci. Literackie przyjaźnie Wisławy Szymborskiej”, który odbędzie się w piątek 1 lutego 2019 o godz. 18.00 w Krakowskim Forum Kultury przy ul. Mikołajskiej 2 w Krakowie.
Na wystawie będzie można zobaczyć zdjęcia Poetki z przyjaciółmi: wybitnymi postaciami życia literackiego – Czesławem Miłoszem, Władysławem Broniewskim, Anną Kamieńską, Sławomirem Mrożkiem i wieloma innymi. Zostaną zaprezentowane fotografie z bardziej i mniej oficjalnych spotkań, wyjazdów, wycieczek, a także pamiątki z prywatnego archiwum Noblistki.

„Przede wszystkim cenię przyjaźń. To jedno z najpotężniejszych i najpiękniejszych uczuć” - mówiła Wisława Szymborska.
Wystawę będzie można oglądać od 1 do 28 lutego 2019 w dni robocze w Sali z Widokiem Krakowskiego Forum Kultury przy ul. Mikołajskiej 2 w Krakowie. Wstęp wolny.


Projekcja filmu „Napisane życie”

2 lutego w sobotę o godzinie 14:00 zapraszamy do Sali Teatralnej Krakowskiego Forum Kultury  na projekcję filmu dokumentalnego o Wisławie Szymborskiej: Napisane życie w reżyserii Marty Węgiel.
Film powstał z archiwalnych nagrań telewizyjnych. W dokumencie o swoim życiu i twórczości mówi sama Noblistka, jak również bliskie jej osoby - współpracownicy, przyjaciele, wydawcy.
Wstęp wolny.

Spotkanie poetyckie „Szymborska i poeci”


W niedzielę 3 lutego o godz. 18.00 zapraszamy do Pracowni pod Baranami (Rynek Główny 27, Kraków) na wieczór poetycki z laureatami i laureatkami Nagrody im. Wisławy Szymborskiej. Podczas spotkania poeci i poetki przeczytają swoje ulubione wiersze Noblistki, a także zaprezentują własną twórczość.
W wieczorze udział wezmą: Krystyna Dąbrowska, Julia Fiedorczuk, Roman Honet, Łukasz Jarosz, , Jakub Kornhauser, Jacek Podsiadło i Marcin Sendecki.
Prowadzenie: Ewa Stanek.
Wstęp wolny.

informacja prasowa

niedziela, 3 grudnia 2017

Florian Śmieja: "Dotykanie świata" - Bez mierzenia sił na zamiary

Tom wierszy Floriana Śmieji” ”Dotykanie świata” miał swój polski debiut w Dolnośląskiej Bibliotece Publicznej we Wrocławiu. Zasłużony Autor snuje w nim refleksje człowieka, który wiele przeżył i ma do świata łagodny dystans.

Okładka tomu wierszy

20 stycznia 2017 roku w Dolnośląskiej Bibliotece Publicznej we Wrocławiu odbyło się kameralne spotkanie w zacnym gronie, dla uczczenia najnowszego wydania poezji prof. Floriana Śmieji:Dotykanie świata”. Uczestniczyli w nim m.in. – Rektor Uniwersytetu Wrocławskiego, prof. Adam Jezierski, wychowanka Profesora – prof. Beata Baczyńska z Instytutu Filologii Romańskiej Uniwersytetu Wrocławskiego, dyrektor Biblioteki – Andrzej Tyws. Ponadto wiersze czytała Barbara Dańko, nauczycielka od lat zaprzyjaźniona z Profesorem. Promocji poezji towarzyszyła wystawa pamiątek i artykułów pochodzących z prywatnych zbiorów dziennikarki i dokumentalistki Barbary Folty.

Los lubi pointy

Prof. Florian Śmieja jest jednym z najwybitniejszych iberystów, będąc jednocześnie poetą, tłumaczem literatury hiszpańskiej i hispanoamerykańskiej, eseistą. Emerytowany profesor University of Western Ontario w Kanadzie, a także uniwersytetów: Londyńskiego, Wrocławskiego i Opolskiego, wywarł ogromny wpływ na oblicze wrocławskiej iberystyki. Kształcił studentów jako visiting profesor, był opiekunem doktoratów, m.in. prof. Beaty Baczyńskiej, która jest jego wychowanką i autorką jedynej na polskim rynku, aktualnej syntezy historii literatury hiszpańskiej. Toteż w 2015 roku w uznaniu jego zasług dla rozwoju polskiej nauki i literatury oraz za wkład w rozwój studiów hispanistycznych na Uniwersytecie Wrocławskim, otrzymał tytuł doktora honoris causa. Jednocześnie odebrał Krzyż Komandorski Orderu Izabeli Katolickiej, przyznany mu przez króla Hiszpanii, Filipa VI.

W udzielonym mi wywiadzie powiedział wówczas:

Los lubi ładne puenty. Kiedyś prof. Beata Baczyńska odbierała z moich rąk doktorat, a teraz, po latach, ja odebrałem z jej rąk doktorat honoris causa…

Podczas spotkania w Dolnośląskiej Bibliotece Publicznej we Wrocławiu prof. Beata Baczyńska wspominała pierwsze spotkanie z Profesorem w 1969 roku w Madrycie:

To był właściwie przypadek. Po wykładzie pani prof. Gabrieli Makowieckiej rozmawiałyśmy po polsku i wtedy podszedł do nas prof. Śmieja. Znałam jego nazwisko z licznych publikacji – był legendarną postacią dla studentów hispanistyki w Polsce. Dla mnie był wówczas kimś mitycznym, niematerialnym, a tu nagle zobaczyłam człowieka z krwi i kości. Okazało się ponadto, że moje zainteresowania badawcze są bliskie panu Profesorowi i od Niego właśnie dowiedziałam się, że rękopisy sztuk, które mnie interesują, znajdują się w Ossolineum. Przekazał mi swoje kwerendy. Na skutek zmian politycznych, dzięki prof. Sawickiemu, udało się zaprosić Profesora na wykłady, które stały się regularne. Dzięki Niemu formacja moja i moich kolegów dała zupełnie inne, nowe owoce.

Uczestnicy spotkania dzielili się także refleksjami, które powstały pod wpływem lektury wierszy prof. Floriana Śmieji. Mowa była m.in. o przywiązaniu do ojczystej ziemi (wiersz ”Prochy”). Z kolei prof. Adam Jezierski, pod wpływem lektury wiersza  ”Piosenka o Wrocławiu”, opowiadał o częstych powrotach do Wrocławia niegdysiejszych jego mieszkańców – breslauerów i poruszających spotkań z nimi:

Szukają dawnego domu
Śladu ogrodu, zaułka
Robią zdjęcia po kryjomu
Ziemię sypią do szkatułki.

Bania z poezją

”Dotykanie świata” nie jest bynajmniej pierwszym tomem poezji Profesora. Debiutował w 1953 roku ”Czuwaniem u drzwi”, ale krąg interesujących go tematów ciągle się poszerza, a refleksje pogłębiają. W udzielonym mi wywiadzie powiedział żartobliwie:

Napisałem już tyle wierszy, że aż się tym przeraziłem – tą zbytnią łatwością pisania (śmiech). Jakby rozbiła się nade mną wielka bania z poezją. Swoje wiersze dołączam do listów, które piszę do znajomych. Najczęściej pisuję na tematy egzystencjalne. Robię to zazwyczaj o czwartej rano, kiedy to budzę się z pomysłem na wiersz. Niektóre są nawet udane. Obecnie moim modelem jest jedenastozgłoskowiec nierymowany, który przede wszystkim musi mieć rytm i sens. Traktuję to pisanie trochę jako ćwiczenie umysłowe.

We wstępie do tomu poezji wybranych z różnych lat, a zatytułowanym ”Dotykanie świata” Zbigniew Anders pisze:

Pojawia się w tej twórczości człowiek mocno przeżywający wydarzenia i sytuacje dziejowe, zmęczony cywilizacją, poddany działaniu niszczącego czasu. (…) podmiot jego utworów boleśnie doświadcza i kontempluje zjawisko przemijania i kruchości  ludzkiego bytu.
Jest w tej poezji refleksja człowieka, który wiele przeżył i ma do świata łagodny dystans – dotyka go bez mierzenia sił na zamiary. Każdy z nas znajdzie tutaj coś dla siebie.

Tom wierszy Floriana Śmieji” ”Dotykanie świata” ukazał się nakładem Polskiego Funduszu Wydawniczego w Kanadzie oraz Stowarzyszenia Literacko-Artystycznego ”Fraza”.

Wywiad z prof. Florianem Śmieją - TUTAJ.

niedziela, 5 listopada 2017

Bolesław Leśmian: Nieroztropny i zmysłowy

Bolesław Leśmian – jeden z najwybitniejszych polskich poetów. Z całą pewnością był – i pozostał! – zjawiskiem niepowtarzalnym, ewenementem. Nikt jak on nie ”leś-mamił”, nie tworzył tylu neologizmów i światów tak oryginalnych. Na zawsze zrósł się z jego nazwiskiem zmysłowy wiersz ”W malinowym chruśniaku”, w którym Zapodziani po głowy, przez długie godziny // Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny - najbardziej znany utwór z tomu ”Łąka”. Mało kto nie zadumał się nad pokracznym Dusiołkiem, symbolizującym brzydotę i zło, które dopadają człowieka niespodziewanie albo nad spopularyzowanym przez Ewę Demarczyk ”Garbusem”. Leśmian ciągle żyje w naszych snach, obrazach – w naszej podświadomości. O wiele bardziej niż nam się wydaje. 

Bolesław Leśmian, 1933


Stół jak pustynia


Poeta urodził się w mocno spolonizowanej mieszczańskiej rodzinie żydowskiej. Z zachowanego aktu chrztu Bolesława Stanisława Lesmana – bo tak brzmiało prawdziwe nazwisko autora ”Sadu rozstajnego” – wynika, że urodził się w Warszawie, 10 stycznia 1877 roku wg kalendarza juliańskiego, czyli 22 stycznia według kalendarza gregoriańskiego. Dodajmy, że akt ów został spisany 12 stycznia 1887 roku, gdy przyszły poeta miał już 10 lat. Ojciec – Józef był księgarzem, zaś matka – Emilia z Sunderlandów zajmowała się domem i dziećmi, czyli Bolesławem i jego bratem Kazimierzem, a później także siostrą Aleksandrą. We ”Wspomnieniu” z ”Napoju cienistego”  obraz rodzinnego domu przenikają dziecięce fantazje:

Przy śniadaniu patrzyłem na stół, jak na pustynię,
Śniąc, że na wielbłądzie jadę… Zbójcą jestem…
A ojciec, jakby wiedząc, że wielbłąd go wyminie,
Czytał dziennik ze spokojem i szelestem…

Karafka naświetlała haftem troistej tęczy
Wąs ojca – gzyms szafy – i róg serwety białej (…)

Mając dziesięć lat, rozpoczął naukę w kijowskim gimnazjum. Zanim jednak rodzice przenieśli się do Kijowa, ojciec poety przyjął chrzest, co wiązało się prawdopodobnie z możliwością otrzymania intratnej posady na kolei. Ochrzczeni zostali również synowie. Bolesław uczył się bardzo dobrze w II Gimnazjum Klasycznym – był szalenie inteligentnym chłopcem i miał znakomitą pamięć. Wakacje spędzała rodzina (powiększona o siostrę Aleksandrę) na ukraińskiej wsi – u przybranej matki (Józef Lesman rozwiódł się z żoną i ożenił ponownie – z Heleną Dobrowolską, która po śmierci pierwszej żony stała się czułą matką dla rodzeństwa), skąd zapewne Bolesław czerpał swoje umiłowanie natury.

Pisać wiersze i publikować je rozpoczął już w III klasie gimnazjum. 14 grudnia 1895 roku, w 50. numerze ”Wędrowca”  ukazały się pod nazwiskiem Stanisław Lesman dwa wiersze pod wspólnym tytułem ”Sykstyny”.  Nie od razu był takim poetą, jakiego znamy. Najpierw naśladował romantyków i parnasistów, ale z czasem, poszukując własnego języka, stał się tym oryginalnym, wrażliwym na słowo Bolesławem Leśmianem. Inspiracji poszukiwał w twórczości ludowej, w baśniach. Studiował wprawdzie prawo (na Uniwersytecie św. Włodzimierza), ale pociągała go również filozofia, w szczególności teoria intuicjonizmu. Mnóstwo czytał.
Po studiach podjął pracę w Warszawie, ale zaczął też podróżować: do Monachium, do Paryża. Nudna praca biurowa kompletnie go nie interesowała, co ostatecznie stało się przyczyną jego zguby, gdy pomocnik notarialny w jego biurze notarialnym w Zamościu okradł go i zostawił z długami.

Kochliwy i niepraktyczny


Leśmian – mężczyzna lichej postury i łysiejący – był kochliwy i bardzo wrażliwy na kobiece piękno. I trzeba zaznaczyć, iż kobiety również go uwielbiały. Potrafił flirtować z kilkoma na raz. Żonaty z Zofią Chylińską – malarką (mieli dwie córki), która tolerowała jego romanse, utrzymywał jednocześnie intymne kontakty z kuzynką Celiną Sunderland (także malarką, jak żona) oraz swoją największą miłością – Dorą Lebenthal, piękną i wykształconą lekarką, która potrafiła dla ukochanego sprzedać swoje warszawskie mieszkanie, aby pomóc mu spłacić długi. Romans z nią zaowocował cyklem erotyków ”W malinowym chruśniaku”. Przetrwał 20 lat, aż do śmierci poety. Mimo to Leśmian trwa jednocześnie w związku z Zofią, która  - nawet gdy ich małżeństwo nie będzie już autentycznym związkiem – pozostanie  jego intelektualną partnerką oraz doradcą w sprawach artystycznych. Przede wszystkim zaś – dogadzającą mu kulinarnie panią domu: Bolesław uwielbia dobrze zjeść, chociaż ma apetyt zupełnie nieproporcjonalny do postury. Jest mężczyzną wyjątkowo niepraktycznym, życiowo kompletnie niezaradnym. W dodatku prowadzi niezdrowy tryb życia: pali 75 papierosów dziennie (sic!) i uwielbia pić bardzo mocną kawę. Zmarł na serce 5 listopada 1937 roku, dzięki czemu nie doświadczył okrucieństw II wojny. Z drugiej strony, zostawił rodzinę w trudnej sytuacji materialnej. Mimo to Zofii udało się rok później wydać pośmiertny tom poezji: ”Dziejba leśna”. Podobno jego ostatnie słowa brzmiały: Jest tam kto?


Bolesław Leśmian z córką Wandą w jednej z warszawskich kawiarni, fotografia z książki `Świat`


„Feliks Janiewicz – Complete Violin Concertos” – nowy album wydany przez Narodowe Forum Muzyki

7 sierpnia 2026 roku premierę będzie miał nowy album Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu, nagrany przez Bartłomi...

Popularne posty