Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zubin Mehta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zubin Mehta. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 kwietnia 2025

Wratislavia Cantans ma już 50 lat! /zapowiedź festiwalu/

Pod hasłem "Niech żyje Wratislavia!" odbędzie się we wrześniu 2015 roku odbędzie się jubileuszowa edycja zasłużonego festiwalu. 



Rekonstrukcje koncertów, śpiew cerkiewny i "urodzeni szaleńcy"


Pierwsze dźwięki festiwalu Wratislavia Cantans zabrzmiały 14 sierpnia 1966. Jako że jest po temu szczególna okazja, w programie tegorocznej Wratislavii znalazły się koncerty będące przypomnieniem pierwszej edycji festiwalu. Tamten koncert miał charakter szczególny nie tylko dlatego, że poprowadził go Andrzej Markowski – twórca festiwalu. Jego istota zawiera się przede wszystkim w zarysowaniu programu, który uwzględniał muzykę – od najdawniejszej po współczesną, wówczas wciąż awangardową (autorstwa m.in. młodego Pendereckiego). Tak więc 6 września wśród prezentowanych kompozycji usłyszymy "Magnificat" Mikołaja Zieleńskiego, "La espero" Andrzeja Koszewskiego, "Psalmy Dawida" Krzysztofa Pendereckiego, "Cinq rechants" Oliviera Messiaena oraz utwory Konstantego Regamey`a. Koncert poprowadzi dzisiejszy szef wrocławskiej orkiestry – Benjamin Shwartz.

Tadeusz Strugała / prasowe

Prawdziwa uczta dla melomana czeka 13 września, kiedy to pod dyrekcją Giovanniego Antoniniego zabrzmi kolejny zrekonstruowany koncert: Msza c-moll  W. A. Mozarta. Została  napisana jako wotum za zdrowie narzeczonej, późniejszej żony – Konstancji Weber.  Mozart złożył ślubowanie, że jeśli ukochana wyzdrowieje i wyjdzie za niego, skomponuje wielki cykl mszalny. Tak też się stało. W prawykonaniu utworu wystąpiła sama Konstancja, z myślą o niej bowiem Mozart komponował partię sopranu, umieszczając w niej wirtuozowskie arie rodem  z opery. Dodam, że Antonini poprowadzi także inny interesujący koncert, a mianowicie "Dydonę i Kleopatrę" Henry Purcella. Jest on także pomysłodawcą "Podróży muzycznej", podczas której usłyszymy śpiew cerkiewny, w wykonaniu podziwianego na całym świecie Chóru Patriarchatu Moskiewskiego. Szef artystyczny chce, aby jubilatka Wratisalvia była wiecznie młodym, ciekawym świata festiwalem, dlatego zaprosił „urodzonych szaleńców” – wielokrotnych zdobywców Grammy, zespół eighth blackbird, i Agatę Zubel.

Trzecią rekonstrukcją będzie koncert pod tytułem "Wratislavia pulcherrima", który zostanie zaprezentowany 15 września, pod dyrekcją Andrzeja Kosendiaka z Wrocławską Orkiestrą Barokową. Będzie to tym razem odtworzenie ostatniego koncertu pierwszej edycji, która miała miejsce 18 sierpnia 1966 roku. Zaprezentowano wówczas polską  twórczość barokową – utwory Bartłomieja Pękiela i Marcina Mielczewskiego

Bartłomiej Pękiel był pierwszym Polakiem kierującym królewską kapelą wawelską. Wcześniej stanowisko to zajmowali sprowadzani przez Zygmunta Starego kompozytorzy z Włoch. Już współcześni Pękielowi wiedzieli, że mają do czynienia z wybitnym artystą: jeden z muzyków, przepisując Mszę na wzór Palestriny, dopisał w tytule „pulcherrima”, czyli „najpiękniejsza”. Dzieło jest jednym z najdoskonalszych przykładów polskiej barokowej polifonii a cappella.

Losy dorobku Marcina Mielczewskiego są mniej znane. Wiadomo jednak, że był nadwornym muzykiem króla Władysława IV Wazy oraz kapelmistrzem u jego brata, biskupa Karola Ferdynanda oraz że jego utwory inspirowały twórców wielogłosowej muzyki cerkiewnej, były też adaptowane na potrzeby liturgii luterańskiej.


Mahler na początek i na koniec festiwalu


Dwukrotnie podczas jubileuszowego festiwalu zabrzmi muzyka Gustawa Mahlera. Drugiego dnia bowiem zostanie zaprezentowana IX Symfonia w wykonaniu Israel Philharmonic Orchestra pod dyrekcją Zubina Mehta. O Dziewiątej – ostatniej ukończonej symfonii Mahlera i ostatniej symfonii romantycznej w ogóle – mówi się zwykle w kontekście przemijania. Powstała w trudnym dla kompozytora czasie – zaledwie na rok przed jego śmiercią. Wiedział, że nadchodzi rewolucja w muzyce, a on sam był jednym z ostatnich przedstawicieli „starego porządku”.

Mahlera usłyszymy raz jeszcze, na koniec festiwalu. 19 września zabrzmi "Symfonia tysiąca" pod dyrekcją szczególnie cenionego za interpretacje dzieł Mahlera Jacka Kaspszyka. W finale jubileuszowej Wratislavii, obok Orkiestry Symfonicznej i Chóru Filharmonii Narodowej, wystąpią trzy chóry Narodowego Forum Muzyki. Po raz pierwszy w historii Wratislavii Cantans publiczność i artyści będą mieli do dyspozycji salę koncertową adekwatną do ogromu Maherowskiej VIII Symfonii. Ze względu na niezbędne warunki akustyczne i kolosalny aparat wykonawczy dzieło – które zdecydowanie zyskuje słuchane na żywo – rzadko trafia na afisze.  Powstanie Narodowego Forum Muzyki, przestrzeni, w której nic nie ogranicza muzycznego piękna, jest najlepszym prezentem dla świętującej pięćdziesiąte urodziny Wratislavii Cantans


Świętowanie przy dźwiękach Händla 


Jubileuszowo  zabrzmi także podczas festiwalu muzyka Georga Friedricha Händla. Będzie to oratorium "Uczta Aleksandra", które poprowadzi Paul Goodwin. Maestro jest laureatem Händel Honorary Prize przyznawanej przez miasto Halle, będące rodzinną miejscowością kompozytora. Goodwin słynie z doskonałych interpretacji muzyki dawnej. Przez jedenaście lat był dyrygentem Academy of Ancient Music. Dzięki jego niespożytej energii koncerty są pełne ekspresji, podobnie jak niegdysiejsze występy Tymoteusza. Podczas koncertu, obok światowej sławy solistów, zaśpiewa świętujący trzydziestolecie istnienia Dresdner Kammerchor oraz Wrocławska Orkiestra Barokowa. 


Muzyczne skarby Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu


Wydarzeniem szczególnym festiwalu będzie prezentacja bogatych zbiorów muzycznych Biblioteki Uniwersyteckiej. Oprócz wystawy zaprezentowane zostaną utwory pochodzące z  siedemnastowiecznych starodruków muzycznych z weneckich oficyn. W nastrój siedemnastowiecznego Wrocławia wprowadzi nas śpiewem Hana Blažíková, jedna z najlepszych interpretatorek muzyki baroku, która gościła już kilkakrotnie w naszym mieście. Artystce będą towarzyszyć muzycy grający na instrumentach dawnych, w tym Jan Krejča, który na ciekawie brzmiącej i jeszcze ciekawiej wyglądającej teorbie wykona efektowne utwory Kapspergera i Castaldiego.

Trevor Pinock


Trevor Pinnock, Olga Pasiecznik i Deutsche Kammerphilharmonie Bremen


Na jubileuszowym festiwalu nie może zabraknąć prawdziwych gwiazd, toteż Mozarta i Chopina podczas koncertu pod znaczącym tytułem "Mądrość, miłość i transcendencja"   poprowadzi sir Trevor Pinnock, niedościgniony klawesynista, a zarazem pierwszorzędny dyrygent, który jest jednym z pionierów wykonawstwa muzyki na instrumentach z  epoki.

Utwory, które usłyszymy w wykonaniu Olgi Pasiecznik i Deutsche Kammerphilharmonie Bremen, to przeboje muzyki klasycznej. Jak rozumieć tytuł koncertu? Miłość przywodzi oczywiście na myśl zakochane bohaterki oper, mądrość to cecha dobrego władcy z Łaskawości Tytusa, transcendencja zaś jest cudowną właściwością muzyki – sztuki, która lepiej niż słowa wyraża uczucia i rozterki ludzkiej duszy. Miłość, mądrość, ale także rozpacz, nadzieja i dylematy moralne – wszystko to odnajdziemy w programie tego koncertu. Jeśli możemy dotknąć rzeczywistości niematerialnej i niepoznawalnej ludzkim umysłem, czynimy to także poprzez muzykę.


Pierre  Hantai

Jan Sebastian Bach i "Wariacje Goldbergowskie"


Na festiwalu nie mogło, oczywiście utworów zabraknąć lipskiego kantora, święcącego w tym roku 330 rocznicę urodzin. Usłyszymy jego "Wariacje Goldbergowskie". Na ostatniej stronie rękopisu Bach napisał „etc.”, zachęcając do komponowania kolejnych wariacji. 

Dla francuskiego klawesynisty Pierre’a Hantaï  "Wariacje..." są kompozycją szczególną. Muzyką Bacha zajmuje się, podobnie jak Goldberg, od dziesiątego roku życia. Wariacje gra żywiołowo, nieprzewidywalnie i niepowtarzalnie. Zachwyca wirtuozerią, ale nie popisuje się – wydobywa przede wszystkim śpiewność kompozycji. Choć nie pomija żadnego detalu, gra niewiarygodnie lekko. Każda wariacja w interpretacji Hantaï ma indywidualny charakter, ale wszystkie razem są cyklem o wyraźnej linii dramaturgicznej. Nic dziwnego, że Gustav Leonhardt uważał Hantaï za swego najzdolniejszego ucznia. Współpracę z klawesynistą szczególnie upodobał sobie Jordi Savall, Francuza cenią także Marc Minkowski, Philippe Pierlot, Philippe Herreweghe.


Koncert specjalny z okazji jubileuszu 8--lecia urodzin Tadeusza Strugały


Swój jubileusz będzie także święcił Tadeusz Strugała - najdłużej urzędujący dyrektor Wratisalvii Cantans. Wzbogacił festiwal o wydarzenia łączące muzykę z innymi dziedzinami sztuki, przeprowadził Wratislavię przez trudne momenty w historii, takie jak stan wojenny i transformacja ustrojowa. Pięćdziesięciolecie Wratislavii to także święto ludzi takich, jak Tadeusz Strugała. Maestro w tym roku obchodzi także osobiste jubileusze – osiemdziesiąte urodziny i sześćdziesięciolecie działalności dyrygenckiej. Jubileuszowy koncert prowadzony przez znakomitego dyrygenta będzie wielką atrakcją dla miłośników muzyki symfonicznej. Będzie także wyrazem kontynuacji tradycji Wratislavii.

Wratislavia Cantans jest zawsze wielkim świętem muzyki - powiedział podczas konferencji Dyrektor festiwalu Andrzej Kosendiak. Jubileuszowa edycja to także święto artystów i organizatorów, dzięki którym festiwal trwał i rozwijał się mimo gwałtownych zmian historycznych, jakie zaszły w ciągu minionego półwiecza. Łączenie tradycji z nowoczesnością, szacunku dla wielkiej sztuki z artystyczną odwagą – to klucz do sukcesu festiwalu, który po pięćdziesięciu latach z ciekawością zwraca się ku przyszłości. Niech żyje Wratislavia!

Festiwal odbędzie się w dniach 6 - 19 września 2015 roku.

Artykuł ukazał się 25 marca 2015 roku na portalu Kulturaonline.

niedziela, 27 września 2020

Koryfeusz Muzyki Polskiej 2020 - proponujemy

Kandydatury do nagrody można zgłaszać do 28 września 2020 roku za pośrednictwem strony www.koryfeusz.org.pl w kategoriach: Osobowość roku, Wydarzenie roku oraz Nagroda honorowa, a także w kategorii Odkrycie roku, przyznawanej debiutującym artystom.


Chcielibyśmy zaproponować następujące kandydatury:

Wydarzenie roku:

Koncert Zubina Mehty w Narodowym Forum Muzyki w ramach pożegnalnego tournée z Israel Philharmonic Orchestra

Zubin Mehta, fot. Oded Antman

7 września 2019 roku w ramach Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans im. Witolda Lutosławskiego Wrocław miał okazję po raz drugi gościć legendarnego dyrygenta Zubina Mehta, który wraz ze swoją Israel Philharmonic Orchestra wykonał III Symofnię Gustava Mahlera. Obsadę koncertu uzupełniała mezzosopranistka Gerhild Romberger oraz Chór NFM i Chór Chłopięcy NFM. Koncert był częścią ostatniego tournée Maestro Mehty, który w październiku 2019 pożegnał się z zespołem, z którym współpracował ponad 50 lat. Wspaniały koncert poprzedziło wmurowanie pamiątkowej tablicy przed Narodowym Forum Muzyki, a publiczność żegnała artystów owacją na stojącą trwającą ponad kwadrans.  

Osobowość roku:

Aldona Bartnik, fot. Karol Sokołowski


Aldona Bartnik - Od wielu lat propaguje muzykę dawną, występując i nagrywając płyty z Wrocław Baroque Ensemble, a także indywidualnie, m.in. uczestnicząc w Letnim Festiwalu Wędrownym na Gotyckim Szlaku. Artystka kontynuuje także pracę badawczą, poszukując manuskryptów muzycznych we wrocławskich zbiorach bibliotecznych oraz opracowując je. Jest stypendystką Ministra Kultury.

Odkrycie roku:

Piotr Alexewicz -  za zajęcie I miejsca w 50. Ogólnopolskim Konkursie Chopinowskim.

Piotr Alexewicz, fot. prasowa

Urodzony w 2000 r. Pod kierunkiem Małgorzaty Borkowskiej ukończył z wyróżnieniem Państwową Szkołę Muzyczną im. Grażyny Bacewicz we Wrocławiu. Naukę kontynuował w Ogólnokształcącej Szkole Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w klasie prof. nadzw. dra hab. Pawła Zawadzkiego, pod kierunkiem którego studiuje obecnie na Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu. Jest laureatem wielu międzynarodowych konkursów, w tym im. Hillera w Görlitz (2010, 2011, 2013), a także festiwalu w Głubczycach (2011, 2013) i Konkursu Chopinowskiego w Rzeszowie (2014). Przed trzema laty dotarł do finału Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Carla Nielsena w Aarhus. W następnym roku otrzymał II nagrodę na Jeunesses International Music Competition Dinu Lipatti w Bukareszcie oraz zakwalifikował się na kursy mistrzowskie w Lipsku – Internationale Mendelssohn-Akademie – i doskonalił umiejętności w klasie Pavla Gililova. Na bogatej liście osiągnięć pianisty znajdują się także m.in. nagrody na międzynarodowych konkursach: Fontys Hoogschool w Tilburgu (Holandia), im. Antona Rubinsteina w Düsseldorfie, Ville de Gagny (Francja – Grand Prix) i na 48.Ogólnopolskim Konkursie im. Fryderyka Chopina w Gdańsku (nagrody: I oraz specjalna za najlepsze wykonanie koncertu). Jest również wielokrotnym stypendystą prezydenta Wrocławia. Artysta wystąpił m.in. pod batutą Benjamina Shwartza podczas obchodów 70-lecia Politechniki Wrocławskiej i 70-lecia NFM Filharmonii Wrocławskiej. W grudniu 2019 roku dokonał swojego debiutu na estradzie Narodowego Forum Muzyki wykonując pod batutą Nicolae Moldoveanu Andante spianato i Wielki Polonez Es-dur op. 22 oraz Andante spianato i Wielki Polonez Es-dur op. 22 Fryderyka Chopina. 

Krzysztof Penderecki, fot. Bruno Fidrych


Pośmiertnie, do nagrody honorowej Dyrektor Narodowego Forum Muzyki zgłosił Krzysztofa Pendereckiego za dzieło życia.

środa, 18 września 2019

54. MF Wratislavia Cantans /relacja z festiwalu/

Tegoroczny 54. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans zabrał nas w muzyczną podróż na Południe. Okazało się, że znaczenie i barwy tej nazwy są zmienne i różnorodne, ale zawsze kojarzą się z piękną muzyką. Największe wrażenie wywarły na mnie trzy koncerty: "Judyta triumfująca" A. Vivaldiego, III Symfonia G. Mahlera oraz "Sud , sud" G. Solimy. Oto dlaczego:


54. edycja Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans, podobnie jak poprzednie, utwierdziła nas w przeświadczeniu, że wiek nie ma tu nic do rzeczy, ba, w przypadku muzyki dawnej jest to wręcz zaleta :-) Najważniejszy jednak jest fakt, iż od kilku lat festiwal prowadzi Giovanni Antonini, który łączy w sobie pasję, pracowitość i odpowiednie kompetencje. Każda kolejna odsłona festiwalu jest dla nas swoistym muzycznym objawieniem - spaja bowiem jedną przewodnią myślą rozmaite, często niezwykłe wydarzenia muzyczne. W tym roku inspiracją stało się Południe.

Konferencja prasowa 44. MF Wratislavia Cantans, drugi od lewej dyr. Andrzej Kosendiak, obok niego: Giovanni Antonini, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Romantycy, którym patronował J. W. Goethe jako autor "Podróży włoskiej", traktowali Południe jak mekkę albo słoneczną krainę przypominającą Arkadię. Jeszcze większe bodaj znaczenie miało dla naszej kultury słynne dzieło Pawła Muratowa: "Obrazy Włoch", które odcisnęło swoje piętno zarówno na polskiej literaturze (Jarosław Iwaszkiewicz, Zbigniew Herbert), jak i na muzyce. Karol Szymanowski, rówieśnik Muratowa, w latach poprzedzających wybuch I wojny światowej także podróżował do Włoch. Prawdziwą rewelacją był dla niego zwłaszcza pobyt na Sycylii. Wrażenia te znalazły odbicie w znakomitych dziełach tworzonych już w czasie wojny, w rodzinnej Tymoszówce. Powstały wtedy Maski, Metopy, Mity, III Symfonia, I Koncert skrzypcowy. Napisał także powieść "Efebos", w której chciał zawrzeć swoje marzenia o lepszym świecie. Miała ona za tło włoskie pejzaże i włoską sztukę i stanowiła apologię piękna, miłości, swobody. W tym samym czasie — i czerpiąc z podobnych inspiracji — rozpoczynał Szymanowski pracę nad "Królem Rogerem". Opera dotykała podobnej problematyki, co Efebos: związków i napięć między dionizyjską i apolińską wizją życia i twórczości. Scenerią były znów Włochy. Libretto pisał młody kuzyn Szymanowskiego Jarosław Iwaszkiewicz, który wypełniał jedynie zalecenia wielkiego kompozytora. Jednak później sam stał się autorem takich utworów, jak "Śpiewnik włoski", "Kochankowie z Werony" czy "Podróże do Włoch". Całe Włochy bowiem, nie tylko ich południe, są dla Polaków Południem - ową wymarzoną krainą. Przede wszystkim jako miejsce najpiękniejszej, najstarszej kultury, w której wciąż czujemy się jak "barbarzyńcy w ogrodzie". Mit Południa trwa, choć - jak mogliśmy się przekonać podczas tegorocznej Wratislavii - różne są jego oblicza.

Program dowiódł niezbicie, że istnieje wiele rytów religijnych, które miały swój początek na południu: chorał bizantyjski, śpiew mozarabski, muzyka etniczna z okolic Neapolu i afrykańska, a wreszcie wykroczyliśmy poza teren Europy doświadczając muzyki Południa Stanów, przetworzonej przez Georga Gershwina w operze "Porgy i Bess". Niektóre rodzaje muzyki były nam doskonale znane, jak choćby muzyka Gershwina czy nasza własna twórczość w postaci polskiej muzyki ludowej. Jak się podczas festiwalu osobiście przekonaliśmy, "Południe" oznacza szerokie spectrum i różne perspektywy, o czym zresztą uprzedzał nas maestro Giovanni Antonini na konferencji prasowej:

"Południe ma zawsze w sobie coś względnego, nie jest niczym absolutnym, i to zarówno geograficznie, jak i kulturowo. Jest to temat bardzo szeroki, ale o tych trudnych relacjach między Północą a Południem chcieliśmy w naszym programie także powiedzieć".

Bóg - uosobienie miłości, do której wszystko podąża: III Symfonia 

Gustawa Mahlera


Oficjalne rozpoczęcie festiwalu zainaugurował niezwykły koncert: III Symfonia Gustawa Mahlera w wykonaniu Israel Philharmonic Orchestra i pod dyrekcją Zubina Mehty. Maestro i jego muzycy wystąpili już podczas 50. odsłony Wratislavia Cantans. Zagrali wówczas IX Symfonię - uznaną za ostatnią symfonię romantyczną. Zasłużony dyrygent został także upamiętniony w Alei Gwiazd przed Narodowym Forum Muzyki.

O swoim utworze napisał Mahler w jednym z listów:

"Moja symfonia będzie czymś takim, czego jeszcze świat nigdy nie słyszał. Cała Natura dochodzi tutaj do głosu i wyjawia tajemnicę tak głęboką, jaką jedynie we śnie można przeczuć".

Maestro Zubin Mehta i Israel Philharmonic Orchestra, fot. Sławek Przerwa

Jest to zatem w założeniu symfonia-misterium, którą cechuje maksymalizm i poczucie nieograniczonej mocy twórczej. W płaszczyźnie symboliki symfonia tak rozumiana pragnie wyrazić kosmos i miejsce człowieka w nim z perspektywy nadziei, zgodnie z chrześcijańską koncepcją ludzkiej kondycji. To najbardziej rozbudowana, najbogatsza formalnie symfonia Mahlera - prawdziwe wyzwanie dla wykonawców. Maestro Mehta wraz z Israel Philharmonic Orchestra, a także solistką Gerhild Romberger i Chórem Chłopięcym NFM wspaniale ją zinterpretował. Całość ma charakter narracyjny, polifoniczny jak w powieściach Dostojewskiego, do których porównał ten utwór Bohdan Pociej. Na ten trop wskazują także tytuły poszczególnych części, które kompozytor usunął przed publikacją w 1898 roku.


Gerhild Romberger i Chór NFM, Chór Chłopięcy NFM, fot. Sawek Przerwa

Część I, zatytułowana pierwotnie "Pan budzi się, nastaje lato" (dosł. "nadciąga w rytmie marsza"), utrzymana w tonacji F-dur (jak zwykło się czynić od czasów "Pastoralnej"), zawiera bogactwo dźwięków natury, oddanych za pomocą oboju, skrzypiec, puzonu, trąbki, rogu i klarnetu. Kolejne części III Symfonii także nosiły pierwotnie znaczące tytuły: „Co mi mówią kwiaty na łące” (forma menueta), „Co mówią mi zwierzęta w lesie” (odgłosy zwierząt i ptaków), „Co mówi do mnie człowiek”. W tej części dopiero pojawia się partia wokalna, którą na wrocławskim koncercie wykonała Gerhild Romberger (cudowny mezzosopran!) w towarzystwie jednolitego akompaniamentu. Istotną rolę odgrywa w tej partii sam tekst, będący fragmentem dzieła Friedricha Nietzschego "Tako rzecze Zaratustra":

O Mensch! Gib Acht! (O człowieku! Uważaj!), mówiący o nieuniknionym cierpieniu, ale także o tym, że "Cała radość poszukuje wieczności" i nie pozwala człowiekowi się poddać.

Niezwykły, tajemniczy fragment, splatający się z chórem chłopięcym, śpiewającym o miłości Boga:

 „Co mówią mi anioły”oraz "Co mówi Miłość". W muzycznej wizji Mahlera świat ma charakter hierarchiczny - prowadzi człowieka w rejony wyższe, zamieszkałe przez doskonalsze formy bytu: aniołów i Boga pojmowanego jako uosobienie miłości, do której wszystko podąża. Oto przesłanie III Symfonii:

Niebiańska radość jest błogosławionym miastem,
niebiańska radość, która nie ma końca!
Niebiańska radość została udzielona Piotrowi
przez Jezusa i dla całej ludzkości na wieczne szczęście.

Toteż ostatnia część utworu została nasycona pełnią brzmienia orkiestry smyczkowej i częstą obecnością figur gruppetto - romantycznego symbolu miłości. Fragment ten zagrany został w tonacji D-dur Langsam — Ruhevoll — Empfunden (powoli, spokojnie, głęboko odczuwany) i na długo pozostanie w sercu...

Mohiko Fujimura i Israel Philharmonic Orchestra, fot. Sławek Przerwa

Trzeba było dyrygenta tak znakomitego i dojrzałego jak Zubin Mehta, aby wszystkie te niuanse Mahlerowej kompozycji oddać w sposób świadczący o głębokim zrozumieniu intencji kompozytora. To był tak wspaniały koncert, że wystarczyłby za wszystkie.A jednak maestro Antonini zadbał o to, abyśmy wysłuchali jeszcze innych, nie mniej pięknych, ba, olśniewających. Z pewnością należało do nich oratorium Antonia Vivaldiego "Judyta triumfująca"


Triumf Judyty i ... Julii


"Edyta Triumphans", 1. wydanie dzieła/ fot. Wikipedia


"Judyta triumfująca" Antonia Vivaldiego zawiodła nas na południe Włoch - do Wenecji, tam bowiem powstało to piękne, a jedyne zachowane oratorium tego kompozytora, tzw. "oratorium wojenne" (sacrum militare oratorium), które opisuje historię spotkania dzielnej izraelskiej wdowy Judyty z asyryjskim wodzem Holofernesem, którego skutki okazały się dla tego ostatniego tragiczne - stracił głowę w przenośni i dosłownie. Vivaldi podjął tę historię na nowo, mając własny zamysł. Oto bowiem w 1716 roku nastąpił zwrot w wojnie peloponeskiej. Turcy odstąpili od oblężenia twierdzy Korfu. Otóż Cassetti, librecista oratoriów Vivaldiego, użył biblijnej historii oblężenia Betulii w wojnie między Żydami a Asyryjczykami jako alegorii konfliktu Wenecji z Imperium Osmańskim. Oratorium miało zatem dawać nadzieję na zwycięstwo. A ponieważ kompozycja powstała z myślą o uczennicach szkoły, w której Rudy Ksiądz, jak go nazywano, pracował, toteż ów thriller rozpisany został na głosy wyłącznie żeńskie i z barokową przekorą podany w dość lirycznym sosie.


Sonia Prina jako Judyta e oratorium "Judyta triumfująca", NFM, fot. Sławek Przerwa

Na plan pierwszy wysuwa się motyw uwiedzenia ciemiężyciela przez naszą bohaterkę i dwuznaczne gry między parą protagonistów. Holofernes Vivaldiego zaś, jak zauważa Michael Talbot, to wprawdzie łajdak, ale czarujący, trochę jak Don Giovanni. Po wysłuchaniu cudownej arii "Sede, o cara" słuchacz jest wręcz przekonany o tym, że najgroźniejszy generał Nabuchodonozora wcale nie jest jakimś krwiożerczym potworem, ale czułym na niewieście wdzięki wrażliwym mężczyzną :-)  A gdybyśmy jeszcze mieli wątpliwości, wystarczy posłuchać arii "Nox obscura tenebrosa" oraz kolejnych recitatiwów, aby docenić, jak bardzo mu na Judycie zależy. W rezultacie odczuwamy dyskomfort, kiedy Judyta ostatecznie pozbawia go życia. Skłonni jednak jesteśmy wybaczyć Vivaldiemu brak dramatyzmu, który w tej sytuacji aż się prosi, a wszystko dlatego, że arie, które napisał, są niewyobrażalnie piękne. W "Judycie" nie ma duetów, dwukrotnie pojawia się chór reprezentujący kolejno wojowników asyryjskich oraz dziewczęta z Betulii. Mimo to jednak nie czujemy monotonii, ponieważ każdy z tych kobiecych głosów ma inne brzmienie, a ponadto charakterystyki dopełnia instrumentacja utworu.

Mary-Ellen Nesi jako Holofernes (mezzosopran)
NFM, fot. Sławek Przerwa

Judyta we wrocławskiej wersji oratorium dysponowała niskim kontraltem Soni Priny. Dawało to wrażenie godności i dystansu, który bohaterka przejawia w stosunku do Holofernesa. Ponadto Judyta ma do dyspozycji kobiece brzmienia violi d`amore, szałamaję i mandolinę. Przykładowo, po recitatiwach z Holofernesem, na koniec części II oratorium, zaśpiewała piękną liryczną arię z towarzyszeniem mandoliny: "Transic aetas", w której mówi o przemijaniu wszystkiego, także miłości, podczas gdy tylko dusza pozostaje nieśmiertelna.

Julia Lehzneva jako Vagaus (sopran), NFM, fot. Sławek Przerwa

Paradoksalnie, Holofernes w wykonaniu Mary-Ellen Nesi (mezzosporan) był bardziej liryczny od Judyty, szczególnie w ariach miłosnych, np. "Noli, o cara", gdzie towarzyszą mu oboje i organy obligato. Najczęściej jednak śpiewał w towarzystwie smyczków. Tak czy owak po tylu pięknych ariach każda kobieta by mu uległa :-) Ale nie Judyta!

Rolę sługi Holofernesa, Vagausa, zaśpiewała we Wrocławiu znana tu i kochana Julia Lehzneva (sopran), przydając blasku tej nieco marginesowej postaci. Wydaje się, że nie bez przyczyny była najgoręcej oklaskiwana po każdym swoim występie, począwszy od "Volate servi" ("Pośpieszcie słudzy"), a na dramatycznym "Armate di fuoko e di serpi", z przywoływaniem furii, ognistych smoków i węży, które miałyby pomścić pana. Jeśli ktoś triumfował w tym oratorium, to ośmielę się powiedzieć, że była to właśnie Julia.

Francesca Ascioti (kontralt) jako Ozjasz, NFM, fot. Sławek Przerwa

Godny zapamiętania był także kapłan Ozjasz w wykonaniu Francesci Ascioti (kontralt), śpiewającej szczególnie pięknie majestatyczny "Gaude felix". Poruszył mnie ponadto chór dziewic modlących się w Betulii: "Mundi Rector de Caelo micanti" w  niezwykle subtelnym wykonaniu Chóru NFM. Pojedyncze arie, oprawne we wciąż zmieniające się instrumentarium w wykonaniu fantastycznego Il Giardino Armonico, były w tym oratorium prawdziwym crème de la crème, czyniąc ten wieczór prawdziwym i niezapomnianym muzycznym przeżyciem.

Mary-Ellen Nesi jako Holofernes (mezzosopran) i Raffaella Milanesi jako Abra (sopran), w tle Chór NFM,
fot. Sławek Przerwa

Giovanniego Solimy podróże w czasie i przestrzeni


O tegorocznym Festiwalu Wratislavia Cantans mogłabym pisać bez końca, ale rozsądek nakazuje mi skupić się na tych koncertach, które szczególnie mnie poruszyły. Należał do nich z pewnością występ wybitnego włoskiego kompozytora i wiolonczelisty Giovanniego Sollimy, który pojawił się na festiwalu dwukrotnie: podczas 48. jego odsłony, a także rok później. Od początku wziął szturmem festiwalową publiczność i nic się pod tym względem nie zmieniło w tym roku. Muzyk to absolutnie niezwykły, oryginalny – i jako kompozytor, i jako wykonawca. Kogoś tak grającego tematy klasyczne, etniczne i współczesne nigdy wcześniej nie słyszałam. Niezwykła wyobraźnia muzyczna i wirtuozeria połączone z nieudawaną radością tworzenia.

Giovanni Solima (wiolonczela) i Michele Pasotti (teorba), Synagoga pod Białym Bocianem,
fot. Joanna Stoga

Koncert w Synagodze pod Białym Bocianem, zatytułowany "Sud, sud - a Musical Journey from Rome Beyond the Mediterranean Sea", rzeczywiście okazał się muzyczną podróżą z Rzymu na południe, sięgającą aż za Morze Śródziemne. Była to także podróż w czasie - od utworów z przełomu XVI i XVII wieku włoskiego kompozytora Giulio de Ruvo, hiszpańskiego twórcy Bartolome de Seima y Salaverde, poprzez  utwory XVIII-wiecznego kompozytora włoskiego Giovanni Batista Costanzi, po kompozycje współczesne Eliodoro Solimy oraz własne.  Artysta  grający na wiolonczeli wystąpił tym razem w towarzystwie Michele Pasotti - na teorbie, ale wykonał także wiele utworów solo.

Giovanni Solima (wiolonczela), Synagoga pod Białym Bocianem, fot. J. Stoga

Nie sposób opisać jego gry, bo jest to muzyk, który potrafi cudownie zagrać utwory klasyczne z niesłychaną wprost lekkością. Z drugiej zaś strony ciągle eksperymentuje z instrumentem, wydobywając z niego dźwięki skrzypiec, elektrycznej gitary, perkusji, a nawet ... całej orkiestry symfonicznej. Pomaga sobie głosem - własnym i publiczności. Solima to prawdziwy człowiek-orkiestra, w dodatku z taką ekspresją, że czasami nie sposób oddzielić człowieka od instrumentu. Mnie się nie bez przyczyny skojarzył z Mickiewiczowskim Wojskim:

Tu przerwał, lecz róg trzymał; wszystkim się zdawało,
Że Wojski wciąż gra jeszcze, a to echo grało.
(...)
Z oczyma wzniesionymi, stał jakby natchniony,
Łowiąc uchem ostatnie znikające tony.
A tymczasem zagrzmiało tysiące oklasków,

Tysiące powinszowań i wiwatnych wrzasków.

Zapewniam, że Solima grał w podobnym natchnieniu, a po jego koncercie zagrzmiały oklaski i głośny aplauz.

Sądzę, że dotyczy to całego Festiwalu Wratislavia Cantans - niby skończył się, a jednak w uszach brzmią ciągle jego dźwięki, zaś pod powieką zatrzymały się obrazy śpiewaków i instrumentalistów... Dziękuję!

Barbara Lekarczyk-Cisek

piątek, 6 września 2019

Uroczyste odsłonięcie tablicy upamiętniającej współpracę maestra Zubina Mehty z NFM

W ramach rozpoczynającej się 54. edycji Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans odbędzie się odsłonięcie tablicy upamiętniającej współpracę Zubina Mehty z Narodowym Forum Muzyki. Znajdzie się ona w Alei Gwiazd przed budynkiem NFM na pl. Wolności, tam też będzie miało miejsce jej odsłonięcie - w sobotę, 7 września, o godz. 17:15.

Zubin Mehta, fot. Oded Antman

Ten koncert przejdzie do historii. Poprzedni występ Israel Philharmonic Orchestra na festiwalu Wratislavia Cantans zapisał się w dziejach wrocławskiej kultury jako pierwszy koncert gościnnej orkiestry w Narodowym Forum Muzyki. Zespół powraca, by zagrać jeden ze swoich ostatnich koncertów pod batutą Zubina Mehty w roli stałego szefa orkiestry. Fenomenalny maestro w październiku przechodzi na artystyczną emeryturę. Będzie to niepowtarzalna sposobność, by usłyszeć jedną z najlepszych orkiestr świata prowadzoną przez jej legendarnego dyrygenta.

III Symfonia to pełen rozmachu Mahler, taki, którego publiczność kocha. Sama orkiestra liczy sto piętnaście osób, do tego chór i chór chłopięcy – wszyscy razem tworzą wielką ścianę dźwięku. Przy tym nie jest to Mahler chmurny i nostalgiczny, jak w niektórych późniejszych dziełach, lecz trzydziestosześciolatek pełen zachwytu nad przyrodą. Trzecia z jego zaledwie dziewięciu ukończonych symfonii to muzyka tak przyjemna w odbiorze, jak sielskie były okoliczności jej powstawania. Artysta skomponował ją w trakcie dwóch wakacyjnych pobytów w Alpach nad jeziorem Attersee. Był tak zauroczony tym miejscem, że kazał postawić sobie maleńką drewnianą chatkę (istnieje ona do dziś) na łące, z której widział taflę wody i góry. Wpatrywał się w burze targające jeziorem, wsłuchiwał w miarowe, spokojne fale, obserwował, jak wraz z nadejściem lata życie kiełkuje i bujnie rozkwita wszędzie dookoła, patrzył, jak wszystko zamiera w skwarze południa… i komponował III Symfonię, hymn ku czci witalności i doskonałości natury.

Zubin Mehta


Artysta urodził się w Bombaju, gdzie dorastał w środowisku muzyków. Jego ojciec, Mehli Mehta, założył Bombay Symphony Orchestra i był dyrektorem muzycznym American Youth Symphony w Los Angeles. Początkowo Zubin Mehta studiował medycynę, ale w wieku 18 lat zrezygnował, by rozpocząć naukę w Universität für Musik und darstellende Kunst Wien. Siedem lat później dyrygował orkiestrami filharmonii w Wiedniu i Berlinie.

Szybko stał się jednym z najbardziej cenionych dyrygentów na świecie, zajmując stanowisko dyrektora muzycznego Orchestre symphonique de Montréal (1961–67), Los Angeles Philharmonic (1962–78), New York Philharmonic (1978–91) i Bayerische Staatsoper (1998–2006). Israel Philharmonic Orchestra powołała Zubina Mehtę na doradcę muzycznego w 1969, dyrektora muzycznego w 1977 oraz dożywotniego dyrektora muzycznego w 1981 r. Artysta poprowadził tysiące koncertów IPO na pięciu kontynentach, łącząc koncerty, nagrania i tournée koncertowe. Od 1985 r. pełnił również funkcję głównego dyrygenta Orchestra del Maggio Musicale Fiorentino we Włoszech i w 2006 został honorowym dyrygentem tego zespołu. Zubin Mehta otrzymał niezliczoną ilość nagród i wyróżnień, m.in. Kennedy Center Honors, Tagore Award for Cultural Harmony w Indiach, Medal Prezydenta Izraela (przyznany przez Szimona Peresa), Praemium Imperiale Japońskiego Stowarzyszenia Artystów, honorowe doktoraty Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie, Uniwersytetu Telawiwskiego i Instytutu Nauki Weizmanna w Izraelu, państwową nagrodę Israel Prize (wręczaną podczas dnia niepodległości), ma także swoją gwiazdę na Hollywood Boulevard. Jest honorowym obywatelem Florencji i Tel Awiwu oraz honorowym członkiem Wiener Staatsoper, Bayerische Staatsoper i Gesellschaft der Musikfreunde Wien.

W 2006 r. ukazała się w Niemczech i Izraelu autobiografia dyrygenta Die Partitur meines Leben: Erinnerungen (Partytura mojego życia: wspomnienia). Zubin Mehta nieustannie wspiera odkrywanie i kształcenie młodych talentów muzycznych na całym świecie. Wraz ze swoim bratem Zarinem jest współprzewodniczącym Mehli Mehta Music Foundation w Bombaju, gdzie ponad 200 dzieci uczy się zachodniej muzyki klasycznej.

informacja prasowa

Wrzesień w Muzeum Architektury: dla dorosłych, dzieci i ciekawych miasta

 Muzeum Architektury we Wrocławiu zaprasza na spotkanie warsztatowe w ramach Akademii Architektury, warsztaty dla dorosłych: "Śląski de...

Popularne posty