Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wratislavia Cantans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wratislavia Cantans. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 maja 2026

49. Wratislavia Cantans: Cieszyć się blaskiem światła /relacja/

Potężnym oratorium ”Stworzenie świata” Josepha Haydna pod batutą Paula McCreesha zakończyło się 49. Wratislavia Cantans. Po raz wtóry pod artystycznym kierownictwem Giovanni Antoniniego. Tematem przewodnim było wychodzenie z ciemności w światło.


Potężnym oratorium ”Stworzenie świata” Josepha Haydna pod batutą Paula McCreesha zakończyło się 49. Wratislavia Cantans. Po raz wtóry pod artystycznym kierownictwem Giovanni Antoniniego. Jak zapowiedział Maestro, tematem przewodnim było wychodzenie z ciemności w światło:

Koncepcja światłości wiekuistej leży u podstaw niemal każdego utworu religijnego. I zawsze dzieła te wiodą nas z ciemności w światłość. Nawet pełne mroku i rozpaczy Requiem jest drogą do nadziei. Na koniec życia wedle chrześcijan dwie przeciwności łączą się: ciemność, czyli śmierć, przenosi człowieka w inny wymiar światła, czyli życia. Muzyka ma tę cudowną właściwość, że pozwala każdemu niezależnie od światopoglądu cieszyć się blaskiem światła, które opromienia nas w trakcie pięknego koncertu.

W istocie, takich uczuć doznawaliśmy podczas tego festiwalu wielokrotnie. Rozpoczęły go różne wersje ”Magnificat”. Kolejne koncerty wnosiły nowe, często zaskakujące, elementy do wyrazistego, a przecież nieschematycznego programu.

Giovanni Solima

Te niespodziewane i szczególne przeżycia to z pewnością występ Giovanniego Sollimy w kościele klasztornym Wniebowzięcia NMP w Lubiążu, który został podczas II wojny zniszczony i ogołocony najpierw przez Niemców, a następnie przez Rosjan. Słuchanie muzyki tego natchnionego wirtuoza wiolonczeli w miejscu tak doświadczonym przez historię oddziaływało silnie na wyobraźnię i emocje. Utwór powstał zresztą z inspiracji wnętrzem kościoła równie mocno naznaczonego trudną historią:  Santa Maria dello Spasimo w Palermo, stąd jego tytuł: ”Spasimo”.

Sol Gabetta
Duże wrażenie zrobiła na wrocławskiej publiczności także argentyńska wiolonczelistka: Sol Gabetta. Zaledwie 33-letnia artystka ma już w swoim dorobku imponujące sukcesy i nagrania. Interesujące jest to, że gra na bardzo rzadkiej, bezcennej wiolonczeli Guadagniniego z 1759 roku. Podczas Wratislavia Cantans wystąpiła przy akompaniamencie fortepianu z Bertrandem Chamayou. Zagrała z wielką pasją i temperamentem utwory Brahmsa i  Bethoveena, wydobywając z owego XVIII-wiecznego instrumentu niezwykłe brzmienia, których barwa przypominała niekiedy skrzypcowe tremola. Publiczność tak w tym zasmakowała, że artystka dwukrotnie bisowała utworami Szostakowicza.

Prezentując tegoroczny program, Giovanni Antonini zrobił pewną ważną uwagę, która sprawdziła się co do joty:

Choć „Podróż do Włoch” skończyła się wraz z pierwszą edycją Wratislavii, którą przygotowywałem, w rzeczywistości każda Wratislavia Cantans jest podróżą poprzez różne wizje muzyki wynikające z indywidualnej wrażliwości goszczących u nas artystów.

Dotyczy to nie tylko Solimy czy Gabetty. Dla mnie wielkim odkryciem tegorocznej odsłony festiwalu był Jan Dismas Zelenka (1679–1745), mało w Polsce znany  czeski kompozytor epoki późnego baroku. Większość życia spędził na dworze saskim  Augusta II, który jako król Polski przeszedł na katolicyzm. Komponował niemal wyłącznie dzieła religijne, dlatego też nazywany jest czasem katolickim Bachem.

Felix Rumpf, Krystian Krzeszowiak

We Wrocławiu usłyszeliśmy dwa jego dzieła: skomponowane na śmierć króla Augusta II Requiem D-dur ZWV 46 (w ramach koncertu ”Et Lux Perpetua”) oraz Te Deum D-dur ZWV 146, Missa dei Filii C-dur ZWV 20 (koncert ”In Te Domine speravi”). Obydwa wykonania poprowadził znakomity czeski dyrygent i wielki admirator kompozytora - Václav Luks.

Martina Janková, Vaclav Luks, Krystian Krzeszowiak

Requiem Zelenki było niezwykle łagodne i piękne. Może to nawet nieco dziwić. A jednak wrażenie takie mija, jeśli uświadomimy sobie, że w tym przypadku ”Światło Wieczyste”, jak zapowiada tytuł koncertu, oznacza Bożą Obecność i – właśnie! – przejście od ciemności śmierci do Światła. Tłumaczy to pogodną, a nawet radosną tonację dzieła. Dotyczy ona zarówno partii chóru wykonanego przez Collegium Vocale 1704 (znakomity zespół założony przez Luksa), jak też olśniewających arii. Bogactwo brzmienia, wynikające z dialogów instrumentów i ludzkich głosów, a także przeplatanie uroczystego brzmienia muzyki z chórami gregoriańskimi śpiewanymi a cappella – było  wprost niezwykłe. Mnie najbardziej jednak urzekły arie w stylu włoskim, a szczególnie soprany, spośród których wyróżniała się Hana Blažíková – znana  z występów z P. Herreweghe, w ramach  Akademii Bachowskiej.

Hana Blažíková

Drugi koncert, w którym Václav Luks zaprezentował kompozycję Zelenki, tym razem mszę, nosił tytuł ”In Te Domine speravi” (”Tobie, Panie, zaufałem”) i był równie piękny. Rozpoczęły go radosne tony trąbek i fletów, po których nastąpiło chóralne Laudamus, potem zaś cudowny duet sopranów: Martina Jankovà i Isabel Jantschek, śpiewających w dialogu z fletami ”Tu Rex gloriae”. Po nich zaś – mocny  kontralt Wiebke Lehmkuhl w ”Tu ad liberandum”, w towarzystwie fletów poprzecznych i skrzypiec. Mimo że dominowały żeńskie arie, to – choć rzadsze – nie mniej piękne były męskie duety tenoru i basu, które wykonali: polski tenor Krystian Adam Krzeszowiak oraz niemiecki baryton liryczny Felix Rumpf. Zaśpiewali przepięknie ”Tu ad dexteram Dei sedes”. Następnie usłyszeliśmy ich w Missa dei Filii C-dur, w którym to dziele zaśpiewali m.in. ”Qui tollis peccata Mundi”, w duecie z sopranami. Trudno to stopniować, jednak najbardziej urzekł mnie głos urodzonej w Czechach szwedzkiej sopranistki Martiny Jankovej.

Philippe Herreweghe

Philippe Herreweghe z zespołem i koncert Hail, bright Cecilia

Drugim, po Zelence, wydarzeniem muzycznym był, przynajmniej dla mnie, koncert ”Hail, Bright Cecilia” Henry Purcella, poprowadzony przez Philippe Herreweghe.

Kompozycja ta, znana również jako "Oda do św. Cecylii", skomponowana została przez Henry'ego Purcella do tekstu Irlandczyka Nicholasa Brady w 1692 roku na cześć św. Cecylii, patronki muzyków. Pod batutą Philippe Herreweghe i w wykonaniu znakomitego Collegium Vocale Gent muzyka ta zabrzmiała jako piękna, harmonijna całość. Już w tytułowym utworze ”Heil! Bright Cecilia!” mogliśmy doświadczyć doskonałego przeplatania się chóru, pojedynczych głosów i instrumentów. Pięknie brzmiały też duety, np. kontratenor i bas (Damien Guillon, Peter Kooij) w "Hark, hark, each tree its silence breaks". Również pojedyncze arie, jak np. Grace Davidson (sopran) w utworze ”Tis Nature`s voce”, gdzie kobiecy głos niepostrzeżenie przechodzi w chóralny śpiew. Po Philippe Herreweghe zawsze możemy spodziewać się mistrzowskiego wykonania. Dotyczy to zarówno jego interpretacji J.S. Bacha, Henry`ego Purcella czy J. Haydna.

Spośród licznych koncertów wiele jeszcze zasługiwałoby na uwagę. Podróż przez różne odmiany muzyki ”z ciemności w światło” pozwalała bowiem za każdym razem – jak obiecał Maestro Antonini – cieszyć się blaskiem światła, które opromienia nas w trakcie pięknego koncertu.  

Artykuł ukazał się na portalu Kulturaonline 22 września 2014 roku.

czwartek, 6 marca 2025

49. Wratislawia Cantans: Giovanni Antonini i Magnificat /relacja/

 Liryczny Händel, piękny Vivaldi I genialny Bach zabrzmiały na koncercie inaugurującym festiwal Wratislavia Cantans.


O tym, że istnieją tajemne związki pomiędzy ubiegłorocznym i obecnym programem Wratislavii, świadczy choćby ten fakt, że festiwal rozpoczął koncert, w którym maestro Giovanni Antonini po raz wtóry zaprezentował obok siebie Händla i Bacha. W ubiegłym roku były to ich wczesne utwory, jeszcze nie tak piękne i wirtuozowskie. Jednakże już wyraziście rysował się geniusz obu kompozytorów. W tym roku koncert inauguracyjny zaprezentował ich obu jako twórców w pełni rozkwitu. Co więcej, była to niepowtarzalna okazja, aby wysłuchać różnych wersji "Magnificat".

Giovanni Antonini, Magnificat, fot. T. Wałków

Händel – bello!


Koncert inauguracyjny, zatytułowany ”Magnificat” rozpoczęła kompozycja Georga Friedricha Händla: Concerto Grosso D-dur / in D Major op. 6 nr 5 HWV 323. Kompozytor wzorował się na Corellim i jemu też miał być utwór zadedykowany. Biograf artysty, Romain Rolland, nazywa go ”Koncertem św. Cecylii”, jest on bowiem autocytatem z uwertury do ”Ody na dzień św. Cecylii”, ale zawiera także inne liczne cytaty muzyczne.

Można by zaryzykować stwierdzenie, że tym razem muzyka  Händla posłużyła Antoniniemu jako rodzaj pięknego, lirycznego, a zarazem uroczystego wprowadzenia do głównej części koncertu: ”Magnificat” Vivaldiego i Bacha. Taki układ kompozycji daje wrażenie, że piękno można stopniować: bello, più bella, … geniale. Tak, bo kompozycja Jana Sebastiana wymyka się takim porównaniom.

A zatem utwór Georga Friedricha Händla możemy określić jako bello, czyli piękny. W istocie, tak jest. Początkowo mocne i zdecydowane brzmienie, płynnie przechodzi w III cz. (Presto) w rodzaj melodyjnego scherzo, aby następnie – poprzez duet skrzypiec – wprowadzić uroczystą i pełną powagi atmosferę. Po czym z zanikającego pełnego brzmienia całego zespołu wyłania się Allegro, a po nim wdzięczny Menuet (Un poco larghetto) i zamyka całość w pogodnie uroczystym nastroju.

Vivaldi – più  bello!


Po takim wprowadzeniu zabrzmiał pełnią głosów i instrumentów Magnificat RV 600/RV 611 Antonio Vivaldiego. Utwór został skomponowany ok. 1717/1719 roku. Istnieje kilka wersji tego koncertu. Antonini zdecydował się na ich kompilację.  

Najpierw uderza dramatyczny początek tego utworu, tak odmienny od kompozycji J.S. Bacha. Po nim następują piękne, choć operowo brzmiące arie i chóry. Cudowna aria sopranu (Lydia Teuscher ) Quia respexit z wyeksponowanym fragmentem „omnes generationes”, następnie wspaniały duet sopranów  w Esurientes implevit bonis – o tym, że ”Głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia”- mogły  zachwycić nawet wybrednego słuchacza. Pomiędzy ariami zaś – niezwykle subtelnie brzmiący chór śpiewa Et misericordia eius (Zmiłuj się nad nami) czy Fecit potentiam (I okaż nam Swoje Zbawienie)… Utwór kończy się równie dramatycznie jak zaczyna, aby na słowach „et in secula seculorum” („i na wieki wieków…”) przejść w kończącą całość fugę.

Kenneth Tarver i Maria Espada


Bach – geniale!

Jan Sebastian Bach skomponował swoje ”Magnificat”(BWV 243a) na nieszpory w święto Bożego Narodzenia 1723 roku, a więc w czasie bliskim powstaniu utworu Vivaldiego. A jednak od pierwszych nut utwór jest tak olśniewający, że zupełnie przyćmiewa kompozycję Vivaldiego. Rozpoczyna go bogate instrumentarium: trąbki, oboje, flety oraz kotły, a brzmienie ich w połączeniu z chórem jest piękne i przepełnione radością.

W basie i kadencjach arii sopranowej ”Et exultavit” ("Raduje się”) – twierdzi biograf kompozytora Albert Schweitzer –pojawia się charakterystyczny motyw radości, tak jakby oślepiający promień słońca przeniknął łagodny mrok adwentu.

Obydwie partie sopranu: ”Et exultavit” i  ”Quia respexit”("Bo wejrzał”) należą do moich ulubionych fragmentów ”Magnificat”. Drugi sopran jest właściwie muzycznym portretem Madonny, o nieopisanym uroku. W murach kościoła Marii Magdaleny najpiękniej zabrzmiał głos Marii Espady – wysoki i mocny zarazem. Pięknie też zaprezentował się duet sopranu Espady z tenorem Kennethem Tarverem w ”Et misericordia” oraz baryton Floriana Boescha w ”Quia fecie mihi magna”.

49. festiwal Wratislavia Cantans potrwa do 14 września 2014 roku.    


Artykuł został opublikowany na portalu Kulturaonline 11 września 2014 roku.

wtorek, 4 lutego 2025

Raj utracony (?) O Międzynarodowym Festiwalu Wratislavia Cantans z Andrzejem Kosendiakiem rozmawia Jakub Kukla /wywiad/

  Od początku Wratislavia Cantans stała w kontrze do rzeczywistości. I choć w ciągu sześćdziesięciu lat jej istnienia świat zmienił się diametralnie, także dziś festiwal ma ważne zadanie do spełnienia. Bo w czasach podziałów muzyka powinna być przestrzenią porozumienia. O sile sztuki, muzycznych rajach i programie jubileuszowego 60. Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans opowiada jego dyrektor artystyczny Andrzej Kosendiak. 


Jakub Kukla: Z Międzynarodowym Festiwalem Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego jest Pan związany od bardzo wielu lat. Niemniej w tym roku po raz pierwszy kieruje Pan wydarzeniem jako dyrektor artystyczny. Czy to znacząco zmienia perspektywę?

Andrzej Kosendiak: Istotnie, z festiwalem jestem związany od bardzo dawna. Najpierw byłem słuchaczem – niektóre koncerty pamiętam do dzisiaj. To zawsze było bardzo ważne wydarzenie. W 1991 roku po raz pierwszy wystąpiłem na festiwalu, a potem, w 2005 roku, objąłem funkcję jego dyrektora. Z połączenia Wratislavii Cantans i Filharmonii Wrocławskiej powstało Narodowe Forum Muzyki i od tamtego momentu kierowałem całością. A teraz zostałem dyrektorem artystycznym.

Festiwal znam więc długo i z różnych perspektyw – ta najnowsza jest poniekąd wyzwaniem. Mam poczucie odpowiedzialności za kształt Wratislavii, za jej teraźniejszość i przyszłość. Równocześnie chciałbym zwrócić uwagę, że już wcześniej, kiedy szefami artystycznymi byli Paul McCreesh, a potem Giovanni Antonini, w jakiejś mierze brałem udział w programowaniu wydarzeń festiwalowych. Szczególnie Giovanni odczuwał potrzebę rozmawiania ze mną o repertuarze, o kolejnych myślach przewodnich, o artystach, których chciał zaprosić. Zresztą te wymiany myśli bardzo sobie ceniłem jako wyraz zaufania. Tegoroczny festiwal jest w pewnym sensie etapem przejściowym, bo współautorem jego tematu przewodniego jest Giovanni. W trakcie tych rozmów właśnie uzgodniliśmy, że w 2025 roku mottem będzie Raj utracony [?]. To jest swego rodzaju łącznik, który pokazuje, że zmiany odbywają się w sposób płynny, ewolucyjny.

JK: Do Raju utraconego [?], czyli tegorocznego tematu, jeszcze wrócimy, ale najpierw chciałbym zapytać o ogólną koncepcję festiwalu w trzeciej dekadzie XXI wieku. Kiedy Andrzej Markowski tworzył Wratislavię Cantans, rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej: nie istniały płyty CD, muzyka była trudno dostępna, a granice dość szczelnie pozamykane. Bez żadnej przesady można powiedzieć, że Wratislavia stała się wtedy polskim oknem na świat. W ciągu sześciu dekad nasz kraj zmienił się diametralnie. Jak więc wyobraża Pan sobie oddziaływanie festiwalu dziś?

AK: Wówczas nie było w ogóle tradycji organizowania wydarzeń muzycznych poza salami koncertowymi. Markowski, formułując założenia festiwalu, wpisał go od samego początku w tkankę miejską i zaczął organizować koncerty w kościołach. To stanowiło wtedy ewenement. Muzyka religijna nie była mile widziana przez ówczesne władze w oficjalnym nurcie repertuarowym instytucji artystycznych. To, że koncerty odbywały się w historycznych wnętrzach, stało w kontrze do rzeczywistości. To prawda – nie mieliśmy nagrań, nie było płyt w obecnym kształcie, taki repertuar w ogóle nie zawierał się w ofercie programowej. Wratislavia Cantans to było w skali kraju nowe, inspirujące i poruszające zjawisko. Teraz wszystko się zmieniło: w zasadzie można zaprosić dowolnego artystę, nikogo nie dziwi, że koncerty odbywają się w najróżniejszych przestrzeniach.

Tak więc czasy rzeczywiście się zmieniły. Ale myślę, że siłą festiwalu cały czas jest jego formuła. Wciąż muzyka wokalno-instrumentalna, głos ludzki, utwory oparte na tekście są tym elementem, który odróżnia Wratislavię Cantans od innych wydarzeń kulturalnych i festiwali w Polsce i w Europie. Ta formuła jest bardzo istotna, bo dość skonkretyzowana z jednej strony, a z drugiej daje olbrzymie możliwości budowania programu festiwalowego każdego roku w odmienny sposób.

JK: Z biegiem lat zmieniło się też to, że dziś ma Pan do dyspozycji jedną z najlepszych sal koncertowych w tej części Europy. Czy to nie osłabia motywacji, żeby cały czas wychodzić na zewnątrz? Jak zwalcza Pan pokusę, żeby wszystkich wydarzeń nie zorganizować po prostu w przestrzeniach NFM?

AK: Tak, czekaliśmy na tę salę i słyszymy różnicę. Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych czy w pierwszej dekadzie XXI wieku głównym miejscem największych, najważniejszych wydarzeń festiwalowych była Katedra Marii Magdaleny. Wiadomo, jak niedoskonałe są tam warunki akustyczne. Po prostu niektóre dzieła muzyczne wykonywane w tym wnętrzu niestety wiele tracą, w szczególności muzyka klasycyzmu i późniejsza. Duży pogłos powodował, że sporo istotnych niuansów umykało. Oczywiście był nastrój, pozostał sentyment, ale koncerty, które nie muszą się odbywać w miejscach sakralnych, są realizowane w salach koncertowych NFM, gdzie panują idealne warunki akustyczne. Oczywiście z wnętrz historycznych nie rezygnujemy całkowicie.

JK: Temat tegorocznego festiwalu to Raj utracony [?]. Oprócz odniesień Miltonowskich czy to reakcja na aktualne wydarzenia na świecie? Rosnące napięcia, konflikty, wojna tocząca się kolejny rok za naszą wschodnią granicą

AK: Jeśli mowa o motcie, to pozwoliłem sobie na pewien komentarz do poematu Johna Miltona. Chodzi o znak zapytania umieszczony w nawiasie. Czy rzeczywiście raj? I czy utracony? W dziele Miltona jest pewna szczególna scena: Szatan i jego towarzysze zostają strąceni do piekieł. W pewnym momencie Szatan budzi się w morzu ognia, stwierdzając, że dalej jest sobą. Fakt, że utracił raj, nie powoduje, że staje się kimś innym. Wciąż czuje wielką władzę. Wtedy też wypowiada znamienne słowa: umysł jest czymś tak potężnym, że może zamienić piekło w raj i niebo w piekło. Myślę, że to też może być klucz do rozumienia tegorocznego przesłania: ten fragment poematu pokazuje, że człowiek niestety sam bardzo często sprowadza piekło na ziemię. Ale zdarza się też, że ujawnia swoją wielkość i potrafi zbudować tutaj raj.

Muzyka w mniejszym stopniu niż teatr odpowiada na emocje i na refleksje, które wynikają z bieżących wydarzeń. Niemniej myślę, że ona też – choć z trochę innej perspektywy – musi jakoś odnosić się do tego, co się wokół nas dzieje. Niektóre dzieła wprost komentują tę rzeczywistość. Na tegoroczny festiwal zamówiliśmy utwór u Zygmunta Krauzego. Jego Requiem nie jest mszą żałobną stricte związaną z liturgią. Przeciwnie, muzyka oparta jest na tekstach poetyckich odnoszących się do rzeczywistości. Dzieło zostało poświęcone najbardziej niewinnym ofiarom wojen – dzieciom. Mamy połowę trzeciej dekady dwudziestego pierwszego stulecia, a wciąż tyle bezbronnych istot jest pozbawianych nie tylko dzieciństwa, ale często też życia w konfliktach, które targają naszym światem.

JK: Zamówienia kompozytorskie to długa i ważna tradycja Wratislavii Cantans. Do muzyki współczesnej jeszcze wrócimy, bo tych wątków będzie więcej. Ale festiwal rozpoczyna się silnym, klasycznym akcentem – dziełami dwóch z trzech klasyków wiedeńskich: Mozarta i Beethovena. Msza koronacyjna, czyli Mozart w pełni sił twórczych, i Symfonia Es-dur „Eroica” Beethovena. Czym podyktowany był taki wybór?

AK: Można powiedzieć, że to są muzyczne raje. Spełniona doskonałość objawia się w każdym takcie obu dzieł. Ale też historia pokazuje, że nadzieje, jakie Beethoven wiązał z Napoleonem – człowiekiem, który miał się stać mężem opatrznościowym dla ówczesnej Europy – skończyły się przemianą potencjalnego bohatera w tyrana. Tak więc z jednej strony muzyczna perfekcja, z drugiej – niedoskonała rzeczywistość.

JK: Po kompozycjach Mozarta i Beethovena zabrzmi też muzyka innego geniusza – Bacha. Sztuka fugi to ostatnie wielkie dzieło lipskiego kantora. Utwór niedokończony, na nieokreślony skład instrumentalny. Jak Pan wyobraża sobie brzmienie Die Kunst der Fuge?

AK: To koncert, który poprowadzę osobiście. Zinstrumentowałem ten utwór, wykorzystując trzy kwartety: smyczkowy, gambowy i dęty. Są też dwa klawesyny. Dzieło to nie było przeznaczone do wykonywania – Bach napisał je jako pewną myśl, pewien zamysł kompozytorski, który zresztą daje wiele przestrzeni, by wykonawca mógł swoją wizję tego utworu urzeczywistnić. Dla mnie to, obok Mszy h-moll, szczytowe osiągnięcie na gruncie muzyki wokalno-instrumentalnej. To właśnie muzyczne raje. I chyba nie są one utracone.

JK: Na festiwalu pojawi się też Théotime Langlois de Swarte – genialny francuski skrzypek, wschodząca gwiazda wykonawstwa muzyki dawnej, któremu będzie towarzyszył lutnista Thomas Dunford. Artyści wystąpią w Muzeum Pana Tadeusza. Proszę opowiedzieć coś o tym wnętrzu. I oczywiście o muzyce, którą sprowadzą oni do Wrocławia.

AK: To niewielkie pomieszczenie w jednej z kamieniczek na wrocławskim Rynku. Organizowaliśmy w nim już koncerty; odbył się tam na przykład recital klawesynowy Gustava Leonhardta. To było jedno z tych wydarzeń, które będę pamiętać zawsze. Intymność miejsca sprawiła, że mogliśmy obserwować artystę z bardzo bliska, a dźwięk klawesynu zabrzmiał we wszystkich możliwych barwach. Chcemy kontynuować tę tradycję, organizując tam koncerty. W tym wnętrzu mieści się kilkadziesiąt osób i siedzi się blisko artystów. Myślę, że takie zestawienie, jak skrzypce i lutnia, znakomicie wpisze się w tę przestrzeń. Historia opowiedziana utworami angielskich kompozytorów będzie dotykać niespełnionej miłości. To temat, który jest bardzo blisko myśli przewodniej festiwalu.

JK: Zostańmy jeszcze przy miłości, bo pojawi się także Pieśń nad Pieśniami w najróżniejszych opracowaniach dawnych kompozytorów ze Śląska, z Niemiec, z Anglii, nawet z Islandii. Agnieszka Budzińska-Bennet i jej zespół Peregrina debiutują na Wratislavii Cantans?

AK: Tak. I bardzo mnie to cieszy. Znów mamy wizję raju, który ludzie mogą sprowadzić na siebie. Nie ma piękniejszego poematu o miłości niż Canticum Canticorum. Namawiałem w ostatnim czasie Giovanniego Antoniniego, żeby zapraszał także artystów polskich. W tym roku będziemy gościć choćby wspomnianą Agnieszkę Budzińską-Bennet, ale też Andrzeja Szadejkę z Goldberg Ensemble i muzyką Pucklitza.

JK: W zasadzie od samego początku festiwalu muzyka dawna współistnieje z kompozycjami najnowszymi. W tym kontekście interesuje mnie, co będzie robiła w gmachu NFM Agata Zubel i towarzyszący jej artyści – tu chyba sam budynek będzie odgrywał pewną rolę?

AK: To wydarzenie będzie się składać z dwóch części: rozpocznie się w foyer NFM i będzie kontynuowane w sali koncertowej. Jest ono potwierdzeniem tego, o czym już mówiliśmy, że Wratislavia to muzyka bardzo różnorodna, co jest ważnym elementem i siłą festiwalu. Chciałbym to utrzymać, bo okazuje się, że podobne tematy nurtowały artystów kiedyś i zajmują dziś.

JK: Włączanie architektury w wydarzenia muzyczne już się tu zdarzało. Tak było chociażby w czasie inauguracji NFM, kiedy muzyka niejako spływała z góry, z poszczególnych balkonów na estradę. Albo w czasie festiwalu Musica Polonica Nova, kiedy cały budynek NFM został potraktowany jak scena. To oczywiście fascynujący temat, ale wracamy do programu festiwalu. Musimy wspomnieć jeszcze o gigantach, bo do Wrocławia zawita między innymi Charles Dutoit, a solistką podczas prowadzonego przez niego koncertu będzie Martha Argerich, która grała już jakiś czas temu w NFM. Pozostawiła niedosyt i postanowił Pan zaprosić ją ponownie?

AK: Ułożenie programu to jedno, ale nie zawsze udaje się zaprosić konkretnych artystów, bo na przykład uzgodnienie dat okazuje się niemożliwe. W grę wchodzą zresztą różne elementy. Historia z Marthą jest symptomatyczna. Mieliśmy propozycję koncertu tej artystki z orkiestrą z Monte Carlo właśnie w terminie festiwalu. Prowadziliśmy rozmowy najpierw z agentem, później z muzykami. Oczywiście chętnie byśmy ich zaprosili, ale program jednak musi jakoś się wiązać z tematem festiwalu – i to był problem, ponieważ orkiestra rusza w trasę z konkretnym repertuarem. Postawiłem jednak warunek, że musi to być muzyka z udziałem solisty albo chóru. Wreszcie doszło do rozmów z dyrygentem; zaczął pytać o Wrocław i chór, z którym orkiestra miałaby wystąpić. Kiedy usłyszał, że chodzi o Chór NFM, odpowiedział, że zna i ceni ten zespół – współpracowali kiedyś w NOSPR – więc jednak zmienił program. I wówczas narodziła się myśl, żeby wykonać Fantazję chorałową Beethovena, w której wystąpi i chór, i Martha Argerich.

JK: Jeśli chodzi o gigantów, we Wrocławiu pojawi się też sir John Eliot Gardiner –artysta, którego nazwisko bardzo mocno zrosło się z muzyką Johanna Sebastiana Bacha. Tym razem nie poprowadzi on dzieł lipskiego kantora, tylko, być może ku zaskoczeniu części słuchaczy, Felixa Mendelssohna Bartholdy’ego. Czym podyktowany był ten wybór?

AK: Jeśli Gardiner bywał w Polsce, to wyłącznie we Wrocławiu. Wspaniale, że znów tu wystąpi i ponownie będziemy mogli cieszyć się jego mistrzostwem. Zresztą to w pewnym sensie jest też swego rodzaju powrót z piekła prywatnego. Jeśli chodzi o program, to szczególnie drugie dzieło – Noc Walpurgii, dotyka historii raju. Oczywiście to nie jest wizja chrześcijańska, ale to tym ciekawsze, że i na takie historie jest tu miejsce.

JK: Na swój sposób powrotem z piekła był też przyjazd Christopha Eschenbacha do Wrocławia. Urodził się w Breslau, w czasie wojny stracił tu najbliższą rodzinę, a teraz jako szef NFM Filharmonii Wrocławskiej zamyka festiwal muzyką Wagnera. Czyj to był pomysł?

AK: To jego koncepcja. Oczywiście została przedyskutowana, bo mieliśmy również inne opcje. Parsifal jest bardzo znaczącą klamrą zamykającą tegoroczną Wratislavię Cantans. Cieszę się, że maestro Eschenbach wrócił i pracuje z naszą orkiestrą. Umówiliśmy się, że znajdzie również czas, żeby prowadzić Filharmoników Wrocławskich podczas festiwalu. W tym roku sporo będzie dużych dzieł symfonicznych, przeznaczonych na wielkie obsady, które publiczność lubi. Kontrapunktem dla dużych koncertów będą drobiazgi – bardzo delikatne, finezyjne, na nieduże składy. Patrzę teraz na ten program i zaczynam go bardzo lubić.

JK: Wspomnieliśmy, że czasy diametralnie się zmieniły. Wydaje mi się, że dzisiaj, kiedy muzyka jest dostępna w każdym dowolnym momencie, tym, co wyróżnia festiwale i kompozycje wykonywane na żywo, jest możliwość spotkania się i przeżywania sztuki z innymi. Tym bardziej że wspólnota to zjawisko, którego dziś dojmująco nam brakuje. To jest jakieś zadanie dla festiwali? 

AK: Ująłbym to szerzej. Obserwuję to podczas festiwali, ale też po prostu w trakcie sezonu: jest w nas głód poczucia wspólnoty. Chcielibyśmy się czuć członkami wspólnoty, ale często skaczemy sobie do gardeł, w czym zresztą pomagają nam spece od inżynierii społecznej: wykorzystują oni każdy pretekst, żeby zgodnie z sentencją rzymską ludzi podzielić, bo łatwiej się wtedy rządzi. A przecież potrzebujemy wspólnej więzi i myślę, że muzyka ma tu niezwykle istotną rolę do spełnienia. Chciałbym, żeby NFM było miejscem, w którym przed i po koncercie można się spotkać i porozmawiać, nie tylko o niej. Dlatego planuję doprowadzić do rozmowy filozofów w czasie Wratislavii Cantans – to będzie dyskusja wokół głównego hasła festiwalu.

JK: Czy przewiduje Pan jeszcze jakieś nowe elementy? 

AK: Tak – wkrótce ogłosimy konkurs na program dla artystów, powiedzmy, młodszego pokolenia. Będą oni mogli wystąpić podczas festiwalu, ale wcześniej muszą przygotować propozycję programu związanego oczywiście z głównym tematem tegorocznej Wratislavii. Według wstępnych ustaleń będą to dwa zespoły, które zagrają trzy, cztery koncerty. Z jednej strony jestem zwolennikiem jednoosobowego kierownictwa artystycznego – festiwal nigdy nie miał rady artystycznej; równocześnie jednak chciałbym zapewnić pewną przestrzeń na pomysły, które zaprezentują nam artyści młodego pokolenia.

JK: Młodzi wokaliści i instrumentaliści są włączani w działania festiwalowe od dawna. Mam na myśli choćby kurs oratoryjny... 

AK: Nie zabraknie i tego, a w tym roku kurs poprowadzi Lionel Sow – dyrektor artystyczny Chóru NFM. Ale w czasie festiwalu odbędzie się też druga konferencja orkiestr, na którą zapraszamy przedstawicieli zespołów z całego świata. Cieszę się, że właśnie tu będziemy dyskutować o przyszłości zespołów artystycznych. Do zobaczenia we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku. 

Jakub Kukla – dziennikarz Programu 2 Polskiego Radia, współpracuje z Polskim Radiem 24, publikuje w „Ruchu Muzycznym” i „Plusie Minusie”.

poniedziałek, 30 września 2024

Przyjazna przyszłość za sprawą muzyki. Relacja z 59. Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans

W dniach od 5. do 15 września 2024 roku odbył się -  już po raz 59! – Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans. Tym razem pod hasłem "Migracje". Były to zatem dni nie tylko wypełnione piękną muzyką, znakomitymi koncertami, ale także czas na refleksję. W niespokojnym świecie ciągłych wojen, powodzi i innych kataklizmów dawał nadzieję, że muzyka potrafi ocalić to, do dla człowieka najważniejsze i dać mu nadzieję na lepszą przyszłość. 


Przyjazna przyszłość dzięki muzyce

Maestro Giovanni Antonini, dyrektor artystyczny festiwalu, który pełnił tę funkcję przez 12 lat, od 2012, co roku, poddawał melomanom pod refleksję  rozmaite interesujące i często nad podziw aktualne tematy, pozwalające przechodzić "Z ciemności w światło" (49. odsłona), śledzić "Niebezpieczne związki" władzy i muzyki (57. Wratislavia), snuć refleksje na temat tego, czym jest wolność (53. "Wyzwolenie") lub –  jak w tym roku: rozważać rozmaite znaczenia słowa "migracje".  Jak mogliśmy przeczytać w książce programowej,  zjawisko to dotyczyło kompozytorów i ich rodzin, czego przykładem jest Georg Friedrich Händel, którego dziadek był kotlarzem w Breslau, zanim przeniósł się z rodziną do Halle. A sam kompozytor... Osobny koncert, w którym znalazły się kompozycje Henryka Mikołaja Góreckiego i Mikołaja Góreckiego poświęcono twórcy Festiwalu Wratisłavia Cantans - Andrzejowi Markowskiemu, nawiązując do jego udziału w Powstaniu Warszawskim. W innym pojawił się Nokturn na orkiestrę smyczkową Romana Palestra - kompozytora urodzonego w Śniatyniu na Kresach, który wyemigrował do Monachium, gdzie współtworzył polską sekcję Radia Wolna Europa, a następnie mieszkał do śmierci w Paryżu. Dla wybitnego dyrygenta Christopha Eschenbacha, obecnie szefa NFM Filharmonii Wrocławskiej, jest to z kolei powrót do miejsca narodzin. Można by na różne sposoby rozważać to zjawisko, faktem jest jednak, że ma ono charakter dość powszechny, o czym świadczą losy i dzieła kompozytorów, których utwory zostały zaprezentowane na tegorocznym festiwalu. W swoim słowie wstępnym Giovanni Antonini zawarł również ważne przesłanie:

"Spotkajmy się na festiwalu w mieście spotkań religii i kultur, przeszłości i teraźniejszości. Spróbujmy pomyśleć o przyjaznej przyszłości dzięki muzyce".

Giovanni Antonini z solistami - od lewej: Julia Lehzneva, Anet Fritsch, 
Lucile Richardot, Krystian Adam Krzeszowiak, koncert " Triumf Czasu",
fot. Karol Adam Sokołowski/NFM


Triumf  Händla


Na początek Festiwalu Wratislavia Cantans zabrzmiało oratorium Georga Friedricha Händla: "Triumf czasu i prawdy", tak bowiem brzmi ostateczny tytuł kompozycji napisanej w trzech różnych wersjach na przestrzeni pięćdziesięciu lat twórczości kompozytora. I to właśnie ten utwór, wraz z oratorium "Izrael w Egipcie", był prawdziwą perłą tegorocznego festiwalu, którego charakter był wszakże w zamyśle jego twórcy Andrzeja Markowskiego oratoryjno - kantatowy.

Händel stworzył własny rodzaj oratorium, który zwykł nazywać "a sacred drama", a który był w istocie wielkim dramatem biblijnym, mającym w sobie niekiedy patos antycznych tragedii. Koncepcja oratorium, świadomość, czym ma być ta forma, dojrzewała w wyobraźni Händla stopniowo, nakładając się na ostatnią fazę aktywności operowej kompozytora. Punktem zwrotnym okazał się przełom 1738/39 roku, kiedy to powstały dwa wielkie oratoria: "Saul" oraz "Izrael w Egipcie", diametralnie odmienne, jak gdyby ich autor chciał wypróbować różne sposoby podejścia do Biblii. 

Pierwsze oratorium Händla, skomponowane wiosną 1707 roku do włoskojęzycznego libretta kardynała Benedetto Pamphiliego nosiło tytuł "Czas i Rozczarowanie" i chociaż zostało skomponowane przez młodego twórcę, dostrzeżemy w nim zalążki geniuszu, a także niewyczerpane źródło pomysłów, do których kompozytor wielokrotnie później sięgał. Jedno jest pewne, że bez tej i kolejnych wizyt w Italii twórczość i kariera Händla potoczyłaby się zupełnie inaczej, ale przecież wielu twórców migrowało do tego kraju, nie osiągając tak wspaniałych rezultatów. Zresztą, ostatecznie Händel został uznany narodowym kompozytorem ... Anglików. 

"Triumf Czasu": od lewej  Stefano Barneschi (skrzypce) i Anet Fritsch (sopran, Piękno),
fot. Karol Adam Sokołowski/NFM

Dwuczęściowe oratorium miało swoją premierę latem 1707 roku w Rzymie. Jedną z jego słynnych arii jest "Lascia la spina, cogli la rosa" (Zostaw cierń, weź różę), przekształconą później w "Lascia ch'io pianga" (Zostaw mnie, abym płakał) w operze "Rinaldo". Dzieło zostało poprawione i rozszerzone do trzech części w marcu 1737 roku, zmieniono również jego tytuł na "Triumf Czasu i Prawdy". Händel mieszkał w tym czasie w Anglii i wystawiał anglojęzyczne oratoria i opery włoskie. Premiera tej wersji odbyła się 23 marca, w następnym miesiącu doczekała się trzech kolejnych wykonań, a wznowiono ją w 1739 roku. W marcu 1757 roku, być może bez większego zaangażowania niewidomego już i starzejącego się Händla, oratorium zostało jeszcze bardziej rozbudowane. Libretto zostało przetłumaczone na język angielski, prawdopodobnie przez ostatniego librecistę kompozytora, Thomasa Morella, podczas gdy John Christopher Smith Jr. prawdopodobnie skomponował partyturę. Chociaż "Jefta" (1751) jest uważany za ostatnie oratorium kompozytora, to trzecia wersja Il trionfo pojawia się później. Takie to były losy pierwszego oratorium Händla...

"Triumf Czasu", od lewej: Lucile Richardot (mezzosopran, Prawda), Krystian Adam Krzeszowiak (tenor, Czas), fot. Karol Adam Sokołowski/NFM

"Triumf czasu i prawdy" ma formę moralitetu: upostaciowane w nim Piękno i Przyjemność zostają skonfrontowane z Czasem i Prawdą. Można by powiedzieć za Freudem, że obrazują pewne etapy rozwoju człowieka, począwszy od okresu narcystycznego, kiedy to skupia się on na sobie – na własnych potrzebach i przyjemnościach, sprawach zewnętrznych, z pominięciem duchowych. Taka postawa prowadzi donikąd, jak usiłuje to w oratorium uświadomić Prawda, bez której człowiek żyje złudzeniami i nigdy nie osiągnie prawdziwej dojrzałości. Ta zaś polega na przyjęciu do świadomości, że istnieją nie tylko przyjemności, ale również cierpienie – bez jego doświadczenia i przyjęcia człowiek nigdy nie stanie się sobą i nie osiągnie prawdziwej wewnętrznej wolności. Uświadamia to także upostaciowany Czas, któremu wszystko podlega. Prawdziwe szczęście (pełnię) osiąga człowiek dopiero w obecności Boga, gdzie Czas nie ma już nad nim władzy. Część III oratorium ukazuje dramatyczną walkę Piękna z samym sobą. Pomimo uświadomienia sobie, że piękno duchowe jest nieprzemijające, ciągle jednak kuszone jest przez Przyjemność, będącą personifikacją "rozkoszy ziemskich", by użyć tytułu obrazu Hieronima Boscha. Ostatecznie jednak Piękno zwycięża, a Prawda i Czas triumfują.

"Triumf Czasu", od lewej: Stefano Barneschi (skrzypce) i Anet Fritsch (sopran, Piękno), 
fot. Karol Adam Sokołowski/NFM

Dramat na dwa soprany, mezzosopran i tenor został zaprezentowany we Wrocławiu przez znakomitych wykonawców: rolę Piękności (Bellezzy) zaśpiewała niemiecka śpiewaczka operowa Anet Fritsch, jako Przyjemność (Piacere) wystąpiła znana i lubiana Julia Lehzneva, partie Prawdy wykonała francuska mezzosopranistka Lucile Richardot, a w roli Czasu wystąpił Krystian Adam Krzeszowiak. Solistom towarzyszył zespół Il Giardino Armonico pod dyr. Giovanniego Antoniniego. Choć bardzo cenię sobie Julią Lehznevą i zazwyczaj piszę o niej entuzjastycznie, jej występ mnie tym razem rozczarował. Artystka wpadła w manierę śpiewania "na pokaz", słabo interpretowała tekst, gdy tymczasem po dojrzałej już wykonawczyni można by tego oczekiwać... Natomiast od pierwszej arii zawojowała mnie Lucile Richardot – piękny mezzosopran o ciemnej barwie (śpiewa także kontraltem i altem), artystka świadoma tego, o czym śpiewa, znakomicie interpretująca tekst libretta. Towarzyszący jej w roli Czasu Krystian Adam Krzeszowiak, dysponujący pięknym tenorem lirycznym, tym razem pokazał swój talent dramatyczny, wyróżniał się także sposobem interpretacji tekstu. 

Koncert "Izrael w Egipcie": Vaclav Luks z Collegium Vocale 1704, fot. Sławek Przerwa

Drugim oratorium Händla, które zaprezentowano podczas tegorocznego Festiwalu Wratislavia Cantans, było dzieło napisane w 1739 roku dla londyńskiego King's Theatre: "Izrael w Egipcie". Wykonał je znakomity Václav Luks ze swoim zespołami Collegium Vocale 1704 oraz Collegium 1704 i równie interesującymi solistami. Charakteryzuje je bogaty skład orkiestry (z trąbkami, rogami, puzonami, kotłami), która staje się głównym medium w jego odkrywczym malarstwie dźwiękowym. To także znakomite sceny realistycznie: oddane wodne kataklizmy (z potężną wizją przejścia przez Morze Czerwone), a chór zaś bierze żywy udział w akcji jako lud Izraela.

Premiera "Izraela w Egipcie" odbyła się 4 kwietnia 1739 roku w londyńskim King's Theatre. Oratorium nie było początkowo dobrze przyjęte przez publiczność, choć zostało pochwalone w "Daily Post". Drugie wykonanie zostało skrócone i ten głównie chóralny utwór został wzbogacony o arie w stylu włoskim. Komponując oratorium "Izrael w Egipcie", Händel przetwarzał muzykę ze swoich wcześniejszych kompozycji, a także szeroko korzystał z muzycznej parodii, czyli przerabiania muzyki innych kompozytorów, co było jego częstą praktyką. W swojej skróconej dwuczęściowej formie "Izrael w Egipcie" był bardzo popularny w XIX wieku dzięki partiom chóralnym. Począwszy od nagrania Johna Eliota Gardinera z 1978 roku, wiele współczesnych wykonań tego utworu wykorzystuje oryginalną, trzyczęściową wersję Händla. Podczas wrocławskiego koncertu, zatytułowanego "Exodus", zaprezentowano wersję dwuczęściową, którą wieńczy "Pieśń Mojżesza" po przejściu Izraelitów przez Morze Czerwone.

Koncert "Exodus", na pierwszym planie: Helena Hozová i Tereza Zimková (soprany),
fot. Sławek Przerwa

Tekst oratorium czerpie ze starotestamentalnej Księgi Wyjścia oraz Księgi Psalmów. Jego treść dotyczy historii Izraela, który zamieszkał w Egipcie w czasach wielkiego głodu, gdy drugą osobą w państwie był Józef, sprzedany niegdyś przez braci kupcom zmierzającym do Egiptu. Po latach zostaje im to wybaczone, a Józef sprowadza do Egiptu całą swoją rodzinę. Gdy jednak umiera, a państwem rządzi inny faraon, niepomny na zasługi Józefa, zaczyna się ucisk Izraelitów. Wreszcie Bóg wysłuchuje ich modlitw i powołuje Mojżesza, by wyprowadził naród z ziemi egipskiej, "domu niewoli". Zanim to się stanie, Bóg zsyła na Egipt dziesięć plag oraz dokonuje innych cudów (jak przejście przez Morze Czerwone), mających ukazać jego potęgę. Wydostanie się z niewoli jest początkiem długiej, trwającej czterdzieści lat, drogi do Ziemi Obiecanej, podczas której Bóg towarzyszy swojemu ludowi, zawiera z nim przymierze, a także obdarowuje przykazaniami, które mają go uchronić przed zniewoleniem grzechami. Chodzi bowiem także o wewnętrzną wolność od rozmaitych niedobrych przywiązań, a uwolnienie od nich jest długim i żmudnym procesem, dlatego Izraelici wędrują tak długo, choć pustynia nie jest przecież wielka. 

Koncert "Exodus", Krystian Adam Krzeszowiak (tenor)

Na początku I części oratorium Izraelici opłakują śmierć swego dobroczyńcy Józefa, Izraelity, a zarazem ulubionego doradcy faraona, króla Egiptu. Po nich następują czasy wzmożonego ucisku. Jest to wyjątkowo dramatyczna partia utworu, w której dominuje chór i orkiestra, odmalowując kolejne plagi spadające na Egipt, po których  następuje przejście przez Morze Czerwone. Na końcu następują dramatyczne wydarzenia: morze powraca na swoje miejsce i otchłań pochłania wojska egipskie ścigające Izraelitów. Po tych wypadkach świętują wyzwolenie. Następuje seria radosnych refrenów, a całość kończy się solowym sopranem i chórem oznajmiającym, że "Pan będzie królował na wieki wieków" oraz że "konia i jeźdźca jego wrzucił do morza". Śpiewom przewodzi prorokini Miriam, siostra Mojżesza i Aarona, a za nią podążają kobiety, tańcząc i grając na bębenkach. 

W interpretacji zespołu Collegium 1704 i Collegium Vocale 1704 Václava Luksa oratorium zabrzmiało niezwykle pięknie i podniośle. Nieliczne pojedyncze głosy: Krystian Adam Krzeszowiak (tenor), Benno Schachtner (kontratenor),  Tomáš Šelc i Tadeáš Hoza (basy), Helena Hozová i Tereza Zimková (soprany) splatały się z partiami chóralnymi. Siłą tego koncertu było doskonałe wyważenie proporcji pomiędzy śpiewem a brzmieniem orkiestry. Nic zatem dziwnego, że spotkał się on z wielkim aplauzem publiczności. 

Dodajmy, że Händel pojawił się także podczas 48 Kursu Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej, kiedy to wraz z Orkiestrą Festiwalową pod batutą Andrzeja Kosendiaka wykonano arie i duety z "Almiry". Okazuje się, że kompozytor ten daje rozliczne możliwości, zarówno wytrawnym interpretatorom muzyki dawnej, jak też początkującym śpiewakom.


A jeżeli nie Händel, to kto?

Chociaż Händel triumfował na tegorocznym Festiwalu Wratislavia Cantans, wspaniałych koncertów było więcej. W swojej relacji nie mogę pominąć co najmniej trzech z nich: "Hommage à Markowski", poświęconemu twórcy Wratislavia Cantans, "Głos zmian" z kompozycjami Mykoły Dyleckiego oraz "Nowe początki", które zwieńczyły tegoroczny festiwal.

Yaroslav Shemet podczas koncertu "Hommage à Markowski", fot. Sławek Przerwa


Góreccy - trwałość pamięci

Pierwszy z nich, poświęcony pamięci Andrzeja Markowskiego, wypełniła muzyka Henryka Mikołaja Góreckiego i jego syna - Mikołaja Piotra, a wykonała Orkiestra i Chór Filharmonii Śląskiej w Katowicach pod dyrekcją Yaroslava Shemeta, z udziałem solistów: Izabeli Matuły (sopran) oraz Adama Kutnego (bas). Był to wybór wysoce przemyślany, Andrzej Markowski bowiem najczęściej dyrygował prawykonaniami utworów Henryka Mikołaja Góreckiego. Skomponowany w 1987 roku "Totus Tuus" powstał z okazji trzeciej pielgrzymki papieża Jana Pawła II do Polski. Papieska dewiza, kilkakrotnie powtórzona w Jego testamencie, jest cytatem z modlitwy pochodzącej z "Traktatu o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny" św. Ludwika Marii Grignion de Montfort i była zawołaniem biskupim już w czasach krakowskich. Libretto zostało zaczerpnięte z wiersza współczesnej pisarki Marii Bogusławskiej, w którym podmiot liryczny zwraca się do Matki Boskiej, patronki Polski. Faktura kompozycji wykorzystuje homofonię, aby umożliwić wyraźny głos libretta, a prosta forma chorału powtarza się, aby powoli budować muzyczną afirmację wiary.  Ostatnie kilka minut "Totus Tuus" jest zniewalająco ciche. W końcowych taktach jest już tak cicho, że ledwo słychać słowa. Efekt tej "szeptanej modlitwy" chwyta za serce i słuchacz rzeczywiście staje się "cały Twój"...

Z kolei wcześniejszy, bo powstały w 1971 roku, Ad Matrem na sopran, chór mieszany i orkiestrę op. 29, dedykowany pamięci matki kompozytora, nawiązuje do motywu Stabat Mater. Język muzyczny utworu cechują niezwykle ostre kontrasty dynamiczne. Początek, w którym narasta dźwięk bębnów, do którego dołączają wysokie dźwięki trąbek, sprawia słuchaczom niemal fizyczny ból, zaś następujące po nich delikatne partie skrzypiec  brzmią jak płacz... Wreszcie następuje stonowany lament głosu solowego (Mater mea, lacrimosa dolorosa), który wraz z towarzyszącymi mu instrumentami i chórem składają się na spójny i bardzo emocjonalny obraz muzyczny. Arcydzieło! 

Izabela Motuła (sopran), fot. Sławek Przerwa

Dojmujące wrażenie zrobiła na mnie także kompozycja Mikołaja Góreckiego: 1944 na chór i orkiestrę, zadedykowana Andrzejowi Markowskiemu w setną rocznicę jego urodzin. Rok zapisany w tytule stanowi odwołanie do daty Powstania Warszawskiego, w którym Andrzej Markowski wziął udział jako żołnierz Armii Krajowej. Przed jego wybuchem zaś grywał w stolicy w kawiarni „U Aktorek”, pisał też piosenki i pieśni, które podnosiły na duchu Polaków w okupowanej ojczyźnie. Fragment jednego z tych utworów zacytowany został w finale kompozycji. 

Yaroslav Shemet znany jest wrocławskiej publiczności z kwietniowego koncertu "Reunification", w którym poprowadził NFM Filharmonię Wrocławską. Tym razem było równie wspaniale i  koncert poświęcony Andrzejowi Markowskiemu z pewnością pozostanie w pamięci słuchaczy.

Koncert "Głos zmian", fot. Joanna Stoga/NFM


Nikoła Dylecki – wspólnota muzycznych doświadczeń

Nie sposób nie napisać choćby krótko o innym niezwykłym koncercie, zatytułowanym tajemniczo "Głos zmian", a zawierającym kompozycje XVII-wiecznego ukraińskiego kompozytora i teoretyka muzyki – Mykoły Dyleckiego. Znalazły one znakomitych interpretatorów: Wrocław Baroque Ensemble pod batutą Andrzeja Kosendiaka, entuzjasty kompozytora i inicjatora tego nagrania, które niedawno ukazało się na płytach Narodowego Forum Muzyki, a w dniu koncertu miało swoją premierę. 

Podczas koncertu w Katedrze Prawosławnej pw. Narodzenia Przenajświętszej Bogarodzicy we Wrocławiu zabrzmiał Kanon Zmartwychwstania (którego miałam okazję wysłuchać w październiku ub. roku) oraz Liturgia Rekwialna.  Dylecki był zaznajomiony z osiągnięciami kompozytorów polskich, m. in. Marcina Mielczewskiego i Jacka Różyckiego, do których twórczości się odwoływał, toteż jego kompozycje są w jakiś sposób zbliżone do muzyki polichóralnej tworzonej dla kościoła katolickiego. Kompozytor brał aktywny udział w przeszczepieniu na grunt muzyki cerkiewnej nowych form i technik zapożyczonych z zachodnioeuropejskiej muzyki barokowej.

Artyści pięknie wykonali a capella teksty liturgiczne. Pierwsza część koncertu: Liturgia Rekwialna była podniosłą pochwałą Trójcy Świętej oraz Bogarodzicy. Z kolei część druga: Kanon Zmartwychwstania zabrzmiała radośnie, głosząc zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią:

Chrystus powstał z martwych

Chrystus powstał z martwych, śmiercią

podeptał śmierć i będącym w grobach życie dał.

I nam dał żywot wieczny. Kłaniamy się Jego

Zmartwychwstaniu po dniach trzech.

Zaopatrzeni w tłumaczenie mogliśmy delektować się pięknem wielogłosowego śpiewu, konstatując zarazem, że teksty pieśni brzmią znajomo. "Głos zmian" okazał się głosem wspólnym.

Aldona Bartnik (sopran), koncert "Głos zmian", fot. Joanna Stoga/NFM


Czas zatacza koło – "Nowe początki"


Na koniec, w koncercie o znaczącym tytule "Nowe początki,  zabrzmiały utwory Antona Brucknera
Symfonia d-moll WAB 100 „Zerowa” oraz III Msza f-moll WAB 28. Czekaliśmy niecierpliwie na ten koncert, bo po raz pierwszy NFM Filharmonię Wrocławską miał poprowadzić jej nowy dyrektor artystyczny – światowej sławy dyrygent Christoph Eschenbach, urodzony we Wrocławiu (wówczas Breslau) 20 lutego 1940 roku.  Matka artysty, Małgorzata z d. Jaross, zmarła przy porodzie, zaś ojciec Heribert Ringmann (oboje byli muzykami) został wysłany za poglądy antynazistowskie na front wschodni, gdzie zginął. Chłopiec cudem przeżył i został wychowany przez kuzynkę matki Wallydore Eschenbach, której nazwisko przyjął. Dyrygent gościł już we Wrocławiu w 2016 roku. Uczcił wówczas swoje 76. urodziny. Odsłonięto wówczas płytę upamiętniającą ten koncert i osobę maestro Christopha Eschenbacha, inaugurując tym samym na placu przed gmachem NFM Aleję Gwiazd. W ubiegłym roku, koncertem "Kosmogonia", na który złożyły się utwory Krzysztofa Pendereckiego i Ludwiga van Beethovena, otworzył 58. edycję Festiwalu Wratislavia Cantans. Tym razem jednak artysta powrócił do swego rodzinnego miasta w sposób bardziej trwały – jako dyrektor artystyczny NFM Filharmonii Wrocławskiej. Historia zatoczyła koło, stąd tytuł koncertu "Nowe początki".

Christoph Eschenbach podczas koncertu "Nowe początki", fot. Karol Adam Sokołowski/NFM
Na początku zabrzmiała Symfonia d-moll WAB 100 „Zerowa”, skomponowana przez Antona Brucknera w 1869 roku. W 1895 roku Bruckner oświadczył, że symfonia ta jest "gilt nicht" (nie liczy się) i nie przypisał jej numeru. Później, podczas recenzowania swoich symfonii, Brukner na pierwszej stronie napisał "annullirt" ("unieważniony") i zastąpił oryginalne "Nr. 2" symbolem "∅". stąd jest "Zerowa". Symbol "∅" został następnie zinterpretowany jako cyfra zero, a symfonia otrzymała przydomek Die Nullte ("Nr 0"). Cytując Davida Griegela: "Podobnie jak wielu innych kompozytorów, uważam, że Bruckner był po prostu zbyt samokrytyczny, a nienumerowane symfonie są również dziełami godnymi naszej radości". Kompozycja składa się z czterech części: Allegro Andante, Scherzo: Presto – Trio: Langsamer und ruhiger, Finał: Moderato. Ta niedoceniona przez austriackiego kompozytora symfonia jest rzadko wykonywana, tym bardziej więc była to szczególna okazja do jej wysłuchania na żywo, w dobrym wykonaniu wrocławskich filharmoników. Okazało się, że wcale nie jest taka "zerowa"...

Koncert "Nowe początki": soliści, fot. Karol Adam Sokołowski
Drugim utworem Brucknera, wykonanym tego wieczoru na orkiestrę, Chór NFM i solistów: Marisol Montalvo (sopran), Sarah Romberger (mezzosopran), Peter Sonn (tenor), Jan Martiník (bas-baryton), była monumentalna III Msza f-moll WAB 28. 
Po sukcesie Mszy I d-moll w 1867 roku Bruckner otrzymał zlecenie "napisania nowej Mszy dla Burgkapelle". Pierwszą wersję skomponował na przełomie 1867 i1868 roku w Linzu (tuż przed przeprowadzką do Wiednia). Jej premiera (po rozmaitych poprawkach) odbyła się ostatecznie 16 czerwca 1872 roku w Augustinerkirche, pod batutą samego Brucknera. W latach dziewięćdziesiątych XIX wieku kompozytor wciąż poprawiał utwór, wprowadzając bardzo niewiele zmian w partiach wokalnych. Podczas wykonania tej mszy w listopadzie 1893 roku podobno Johannes Brahms "bił brawo [...] tak entuzjastycznie ... że Bruckner osobiście mu podziękował". 

Msza podzielona jest na sześć części: Kyrie – Moderato f-moll, Gloria – Allegro C-dur, Credo – Allegro C-dur, Sanctus – Moderato, F-dur, Benedictus – Allegro moderato As-dur, Agnus Dei – Andante, f-moll przechodzący w F-dur. 

NFM Filharmonia Wrocławska pod dyr. Christopha Eschenbacha,
fot. Karol Adam Sokołowski
Mimo bogactwa instrumentów, wspaniałego jak zawsze Chóru NFM  i pojedynczych głosów solistów, III Msza f-moll Brucknera była dla mnie sporym wyzwaniem. Nie oklaskiwałam jej tak entuzjastycznie jak Brahms 😓 Być może, wychowana na Mszy h-moll Johanna Sebastiana Bacha, pozostaję głucha na romantyczne (czytaj: nowatorskie) potraktowanie tego tematu. Nie mniej uważam, że koncert wieńczący tegoroczną Wratislavię, miał swoją moc i pozytywne przesłanie. W niespokojnym świecie ciągłych wojen, powodzi i innych kataklizmów dawał nadzieję, że muzyka potrafi ocalić to, do dla człowieka najważniejsze i dać mu nadzieję na lepszą przyszłość. 

środa, 13 marca 2024

59. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans im. A. Markowskiego „Migracje”, 5–15.09.2024 r.

 W imieniu Andrzeja Kosendiaka, dyrektora generalnego, a także Giovanniego Antoniniego, dyrektora artystycznego, zapraszamy na 59. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego, który odbędzie się w dniach 5–15 września 2024 r. we Wrocławiu i innych miastach Dolnego Śląska, a jego tematem będą Migracje.

Podczas tegorocznej edycji wystąpią: Jean Rondeau, Avi Avital, Julia Lezhneva, Théotime Langlois de Swarte, Pedro Memelsdorff i Arlequin Philosophe, Václav Luks z Collegium Vocale 1704 i Collegium 1704, Ensemble Basiani, Giovanni Antonini z Il Giardino Armonico, Música Temprana, Yaroslav Shemet z Chórem oraz Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Śląskiej, a także zespoły NFM: NFM Filharmonia Wrocławska pod batutą maestra Christopha Eschenbacha, Chór NFM, Wrocław Baroque Ensemble, NFM Orkiestra Leopoldinum, Chór Chłopięcy NFM i Chór Dziewczęcy NFM. Nie zabraknie wydarzeń dla najmłodszych przygotowanych wraz z Centrum Edukacyjnym NFM.

"Tegoroczna Wratislavia Cantans jest dwunastą, którą mam przyjemność współtworzyć. Zaczynamy od dzieła młodego Georga Friedricha Händla, którego dziadek był w Breslau kotlarzem. Ten drobny fakt z biografii Händlów to przykład powiązań miasta Wratislavii Cantans z wieloma najwybitniejszymi postaciami kultury i sztuki. Jedna z najważniejszych to Andrzej Markowski, patron festiwalu, jego założyciel i wieloletni dyrektor, kompozytor, animator życia muzycznego. Poświęcamy mu specjalny koncert z okazji rocznicy jego setnych urodzin.

Przychodzimy na koncert, by posłuchać muzyki, ale warto zdawać sobie sprawę, że często ma ona źródła w wydarzeniach historycznych i społecznych. Migracja to los człowieka od niepamiętnych czasów, ale też rozprzestrzenianie się idei. Bywa, że wyjaśnia się nią występowanie podobnych elementów w kulturach oddalonych od siebie o tysiące kilometrów. Usłyszymy na festiwalu wiele utworów powstałych dzięki takim podróżom. W muzyce natomiast migracja to także pojęcie transkrypcji.

Finał 59. Wratislavii Cantans to występ artysty wyjątkowego, legendy, klasyka interpretacji wielkich dzieł symfonicznych. Maestro Christoph Eschenbach, wojenny emigrant, powraca do miejsca swego dzieciństwa jako dyrektor tutejszej orkiestry. Koncert zatytułowaliśmy „Nowe początki”. Zaczynamy więc utworem Händla, którego dziadek pochodził z Breslau, kończymy zaś występem dyrygenta tu urodzonego, który po latach przybywa do Wrocławia jako dyrektor artystyczny NFM Filharmonii Wrocławskiej. Ale migracyjne konteksty niech będą jedynie wskazówką, inspiracją do refleksji. To, co najistotniejsze, to muzyka i ludzie, którzy ją współtworzą: autorzy, kompozytorzy, wykonawcy, odbiorcy. Spotkajmy się na festiwalu w mieście współistnienia religii i kultur, przeszłości i teraźniejszości. Spróbujmy pomyśleć o przyjaznej przyszłości, dzięki muzyce".

Giovanni Antonini, Dyrektor artystyczny Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego

Bilety będą dostępne w przedsprzedaży online oraz w Kasie NFM od 13 marca 2024 r., godz. 11.00.

PROGRAM FESTIWALU:

5–15.09.2024 
59. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego
Migracje

Andrzej Kosendiak – dyrektor generalny

Giovanni Antonini – dyrektor artystyczny


5.09.2024, czwartek, godz. 19.00 

Wrocław, NFM, Sala Główna

Triumf czasu 


Giovanni Antonini – dyrygent

Il Giardino Armonico

Anett Fritsch – Bellezza (sopran)

Julia Lezhneva – Piacere (sopran)

Lucile Richardot – Disinganno (mezzosopran)

Krystian Adam Krzeszowiak – Tempo (tenor)


Program:  

Georg Friedrich Händel Il trionfo del Tempo e del Disinganno – oratorium HWV 46a


BILETY: VIP 170 zł, I kat. N 135 zł / U 120 zł, II kat. N 105 zł / U 90 zł, III kat. N 80 zł / U 65 zł

PRZEDSPRZEDAŻ: I kat. N 115 zł / U 100 zł, II kat. N 85 zł / U 70 zł


6.09.2024, piątek, godz. 18.00 i 20.30

Wrocław, Muzeum Pana Tadeusza, Salon romantyczny

Avi Avital – sztuka mandoliny


Avi Avital – mandolina

Sebastian Wienand – klawesyn


Program:

Domenico Scarlatti Sonata d-moll na mandolinę i b.c. K. 90 

Antonio Vivaldi Sonata triowa g-moll RV 85 (oprac. na mandolinę i b.c.)

Johann Sebastian Bach Ciacciona z II Partity d-moll na skrzypce solo BWV 1004 (oprac. na mandolinę) 

Antonio Vivaldi Sonata triowa C-dur RV 82 (oprac. na mandolinę i b.c.)

Johann Sebastian Bach Sonata e-moll na flet i b.c. BWV 1034 (oprac. na mandolinę i b.c.)

Opracowanie dzieł: Avi Avital


BILETY: VIP 120 zł, N 95 zł / U 80 zł 

BEZ PRZEDSPRZEDAŻY



7.09.2024, sobota, godz. 12.00

Wrocław, NFM, Sala Czerwona

Przepływ idei 


Andrzej Kosendiak – dyrygent 

Uczestnicy 48. Kursu Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej

Orkiestra Festiwalowa


Program: 

Georg Friedrich Händel Almira – opera HWV 1 (wybór arii)

Reinhard Keiser Almira – opera (wybór arii)


BILETY: VIP 70 zł, N 50 zł / U 40 zł

PRZEDSPRZEDAŻ: N 35 zł / U 25 zł


7.09.2024, sobota, godz. 16.00

Wrocław, kościół pw. św. Stanisława, św. Doroty i św. Wacława

Kourou – w stronę raju 


Pedro Memelsdorff – dyrygent 

Kathrin Hottiger – sopran  

Markéta Cukrová – mezzosopran 

Luca Cervoni – tenor  

Marco Saccardin – bas  

Théotime Langlois de Swarte – skrzypce 

Arlequin Philosophe

 

Program:

I. L’arrivée 

Jerry Goldsmith – temat z filmu Papillon 

Anonim La Retraite; L’Ordonnance; Les Gardes Françoises 

Anonim Adiosso me de go 

Anonim Messe en cantiques à l’usage des nègres: Consécration¸ Air: Suivons l'Amour; Pater, Air: Musette de Desjardins; Offertoire, Air: Agréable solitude 


II. Concert domestique 

François-Joseph Gossec Allegro z Symphonie periodique 

Philippe Hinner Rondeau z Sonaty op. 6 nr 1

Monsieur de Tremais Tempo di Minuetto z Sonaty op. 4 nr 2; Adagio-Presto z Sonaty op. 1 nr 1; Tempo di Minuetto z Sonaty op. 4 nr 3 

 

Philippe Hinner Dors mon enfant, op. 7; Allegro op. 7; Presto op. 7

Monsieur de Tremais Allegro z Sonaty op. 4 nr 5 

Giovanni Giornovichi Rondò z XVI Concerto per violino

Adolphe Blaise Pour nous est fait le plaisir z Isabelle et Gertrude

Diego Ortiz, Pedro Memelsdorf Sautarelles


III. Naufrage 

François-Joseph Gossec Dies irae, Lacrymosa z Grande Messe des morts

André Ernest Modeste Grétry Memor erit, Intellectus, Gloria Patri z Confitebor tibi Domine  

Jerry Goldsmith – temat z filmu "Papillon" 

 

BILETY: VIP 120 zł, N 95 zł / U 80 zł, dostawki: 55 zł

PRZEDSPRZEDAŻ: N 80 zł / U 65 zł



7.09.2024, sobota, godz. 19.00

Wrocław, Aula Leopoldina

Emigranci


Anna Sułkowska-Migoń – dyrygent

Aleksandra Kubas-Kruk – sopran

NFM Orkiestra Leopoldinum


Program:

Jadwiga Szajna-Lewandowska Dwanaście wierszy na sopran i kwartet smyczkowy – wybór (oprac. na sopran i orkiestrę smyczkową)

Roman Palester Nokturn na orkiestrę smyczkową 

Wojciech Kilar Preludium chorałowe na orkiestrę smyczkową

Bogusław Schaeffer Monosonata na 24 instrumenty smyczkowe 

Elżbieta Sikora Rappel III na orkiestrę smyczkową

Krystyna Moszumańska-Nazar Musica per archi 

Jadwiga Szajna-Lewandowska Dwanaście wierszy na sopran i kwartet smyczkowy – wybór (oprac. na sopran i orkiestrę smyczkową)


BILETY: VIP 120 zł, N 95 zł / U 80 zł, dostawki: 55 zł

PRZEDSPRZEDAŻ: N 80 zł / U 65 zł


8.09.2024, niedziela, godz. 15.00 i 17.00

Wrocław, Muzeum Pana Tadeusza, Salon romantyczny

Jean Rondeau – Follow Me


Jean Rondeau – klawesyn


Program: 

Jean-Philippe Rameau 

Prélude z Suity a-moll ze zbioru Premier livre de pièces de clavecin 

Allemande, Courante, Sarabande, Les trois mains i Gavotte avec les doubles de la gavotte

ze zbioru Nouvelles suites de pièces de clavecin

 

François Couperin 

Preludium C-dur z traktatu L’art de toucher le clavecin

La Ténébreuse (Allemande), La Lugubre (Sarabande) i La Favorite (Chaconne à deux tems) z Troisième Ordre C-dur ze zbioru Premier livre de pièces de clavecin

 

Joseph-Nicolas-Pancrace Royer La Sensible i La Marche des Scythes ze zbioru Pièces de clavecin, Premier livre, dédié à Mesdames de France


BILETY: VIP 120 zł, N 95 zł / U 80 zł, dostawki: 55 zł

BEZ PRZEDSPRZEDAŻY

8.09.2024, niedziela, godz. 19.00

Wrocław, NFM, Sala Główna

Exodus


Václav Luks – dyrygent

Helena Hozová – sopran 

Tereza Zimková – sopran 

Benno Schachtner – kontratenor

Krystian Adam Krzeszowiak – tenor

Tomáš Šelc – bas 

Tadeáš Hoza – bas 

Collegium Vocale 1704

Collegium 1704


Program: 

Georg Friedrich Händel Izrael w Egipcie – oratorium HWV 54


BILETY: VIP 115 zł, I kat. N 85 zł / U 75 zł, II kat. N 75 zł / U 65 zł, III kat. N 65 zł / U 55 zł

PRZEDSPRZEDAŻ: I kat. N 65 zł / U 55 zł, II kat. N 55 zł / U 45 zł


12.09.2024, czwartek, godz. 19.00

Wrocław, kościół pw. św. Marii Magdaleny, katedra Kościoła polskokatolickiego

Hommage à Markowski


Yaroslav Shemet – dyrygent

Izabela Matuła – sopran

Adam Kutny – baryton 

Chór Filharmonii Śląskiej

Jarosław Wolanin – kierownictwo artystyczne Chóru Filharmonii Śląskiej

Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Śląskiej


Program:

Henryk Mikołaj Górecki Ad Matrem na sopran, chór mieszany i orkiestrę op. 29, Totus Tuus na chór mieszany a cappella op. 60, II Symfonia na sopran, baryton, chór mieszany i wielką orkiestrę op. 31 „Kopernikowska”

Mikołaj Górecki 1944 na chór i orkiestrę op. 65*

* Utwór dedykowany Andrzejowi Markowskiemu w 100 rocznicę jego urodzin


BILETY: VIP 120 zł, N 95 zł / U 80 zł, dostawki: 55 zł

PRZEDSPRZEDAŻ: N 80 zł / U 65 zł


13.09.2024, piątek, godz. 18.00 i 20.30

Wrocław, katedra prawosławna pw. Narodzenia Przenajświętszej Bogarodzicy

Głos zmian


Andrzej Kosendiak – dyrygent

Wrocław Baroque Ensemble


Program:

Mykoła Dylecki Liturgia Rekwialna, Kanon Zmartwychwstania


BILETY: VIP 120 zł, N 95 zł / U 80 zł, dostawki: 55 zł

PRZEDSPRZEDAŻ: N 80 zł / U 65 zł


14.09.2024, sobota, godz. 10.00, 11.00, 12.00, 13.00, 14.00, 15.00

Wrocław, NFM, Sala Czerwona

Koncerty gordonowskie – Spotkanie na muzycznym szlaku


Wykonawcy:

Dana Vynnytska wraz z zespołem

Martyna Bulińska i Agnieszka Grudzień-Gaczyńska – prowadzenie


BILETY: Osoba dorosła – 70 zł, dziecko – 45 zł, 2 osoby dorosłe + dziecko – 140 zł

BEZ PRZEDSPRZEDAŻY


14.09.2024, sobota, godz. 17.00

Wrocław, NFM, Sala Główna

Noe i jego arka – opera dziecięca


Małgorzata Podzielny – dyrygent

Soliści

Chór Chłopięcy NFM

Chór Dziewczęcy NFM

Instrumentaliści NFM i uczniowie szkół muzycznych


Program:

Benjamin Britten Noye’s Fludde – opera op. 29 (wersja półsceniczna)


BILETY: VIP 75 zł, I kat. N 60 zł / U 50 zł, II kat. N 50 zł / U 40 zł, III kat. N 40 zł / U 30 zł

PRZEDSPRZEDAŻ: I kat. N 40 zł / U 30 zł, II kat. N 30 zł / U 20 zł



14.09.2024, sobota, godz. 20.00

Wrocław, kościół pw. św. Stanisława, św. Doroty i św. Wacława 

Podróż do źródeł


Ensemble Basiani

Giorgi Donadze – kierownictwo artystyczne


Program:

Kakhuri Mravalzhamieri (pieśń z regionu Kachetia; solo: Tornike Merabishvili, Giorgi Khunashvili)

Guruli Perkhuli (pieśń z regionu Guria; solo: George Gabunia, Elizbar Khachidze)

Anzor Erkomaishvili Saidan Mokhval Shen Kalo (solo: Zviad Michilashvili)

Namgluri (pieśń z regionu Kachetia) 

Supris Khelkhvavi (pieśń z regionu Guria; wyk. Sergo Urushadze, George Donadze, Zurab Tskrialshvili)

Odoia (pieśń z regionu Megrelia) 

Motsikuli Kristesagan Gamorcheuli (kontakion św. Niny z tradycji zachodniogruzińskiej)  

Tsmidao Ghmerto (pieśń liturgiczna z tradycji wschodniogruzińskiej) 

Sashot Mtiebisa (introit z liturgii Bożego Narodzenia z tradycji zachodniogruzińskiej)  

Khasanbegura (pieśń z regionu Guria; wyk. Sergo Urushadze, George Gabunia, Batu Lominadze)

Gandagana (pieśń z regionu Adżaria z akompaniamentem instrumentalnym; solo: Gela Donadze, Giorgi Khunashvili, chiboni: Elizbar Khachidze, panduri: Sergo Urushadze)

Chela (pieśń z regionu Megrelia z akompaniamentem chonguri (solo: Irakli Tkvatsiria, Sergo Urushadze)

Chakrulo (pieśń z regionu Kachetia; solo: Giorgi Khunashvili, Tornike Papidze) 

Tamar Dedpal (pieśń z regionu Swanetia) 

Chochkhatura (pieśń z regionu Guria)

Joseph Kechakmadze Kutaisuri Serenada (solo: Irakli Tkvatsiria)


BILETY: VIP 120 zł, N 95 zł / U 80 zł, dostawki: 55 zł

PRZEDSPRZEDAŻ: N 80 zł / U 65 zł


15.09.2024, niedziela, godz. 10.00, 11.00, 12.00, 13.00, 14.00, 15.00

Wrocław, NFM, Sala Czerwona

Koncerty gordonowskie – Spotkanie na muzycznym szlaku


Wykonawcy:

Dana Vynnytska wraz z zespołem

Martyna Bulińska i Agnieszka Grudzień-Gaczyńska – prowadzenie


BILETY: Osoba dorosła – 70 zł, dziecko – 45 zł, 2 osoby dorosłe + dziecko – 140 zł

BEZ PRZEDSPRZEDAŻY


15.09.2024, niedziela, godz. 16.00

Wrocław, Synagoga pod Białym Bocianem

Axis mundi

Música Temprana 

Adrián Rodríguez Van der Spoel – kierownictwo artystyczne, gitara


Program:

Anonim (Cusco) 

Incipit Lamentatio. Aleph. Quomodo á 8 

Vau, Et egressus á 4 

Aleph. Ego vir videns 

De lamentatio. Heth. Misericordia, á 2 

Incipit Oratio. Recordare 

Tomás de Torrejón y Velasco (Lima) Incipit Lamentatio. Aleph. Quomodo á 7 

Juan de Araujo (Sucre) Vau. Et egressus á 4  

Andrés Flores (Sucre) Con tan tierno llanto 

Anonim (Argentyna) Trzy responsoria na Wielki Tydzień 

 

BILETY: VIP 120 zł, N 95 zł / U 80 zł, dostawki: 55 zł

PRZEDSPRZEDAŻ: N 80 zł / U 65 zł


15.09.2024, niedziela, godz. 19.00

Wrocław, NFM, Sala Główna

Nowe początki


Christoph Eschenbach – dyrygent

Soliści

Chór NFM

Lionel Sow – kierownictwo artystyczne Chóru NFM

NFM Filharmonia Wrocławska


Program: 

Anton Bruckner III Msza f-moll WAB 28, Symfonia d-moll WAB 100 „Zerowa” 


BILETY: VIP 170 zł, I kat. N 135 zł / U 120 zł, II kat. N 105 zł / U 90 zł, III kat. N 80 zł / U 65 zł

PRZEDSPRZEDAŻ: I kat. N 115 zł / U 100 zł, II kat. N 85 zł / U 70 zł


Organizator zastrzega sobie możliwość dokonania zmian w programie.

informacja prasowa

Operowe Odkrycia - 6. Festiwal Opery Współczesnej

Po prawie dziewięcioletniej przerwie do Opery Wrocławskiej powraca Festiwal Opery Współczesnej. W planach na tegoroczną, szóstą edycję znala...

Popularne posty