Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rinaldo Alessandrini. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rinaldo Alessandrini. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 lipca 2019

XX Gliwicki Festiwal Bachowski

Trwa XX Gliwicki Festiwal Bachowski. Przed nami jeszcze wspaniałe utwory wokalne w wykonaniu Calmus Ensemble ze słynnej lipskiej Szkoły św. Tomasza, Estravaganza Consort&Players z Oster-Oratorium. 


Połączenie nazwy grodu nad Kłodnicą z imieniem lipskiego kantora nie dziwi już dziś tak bardzo, jak dziewiętnaście lat temu, kiedy odbywała się pierwsza edycja Gliwickiego Festiwalu Bachowskiego. Dziś można śmiało stwierdzić, że czas rozwiał wszelkie wątpliwości co do celowości tego, na pierwszy rzut oka, zwariowanego pomysłu. Świadczy o tym zarówno niesłabnąca sympatia melomanów, jak też opinie recenzentów, podkreślające, że odbywający się od 2000 roku festiwal ma renomę jednego z najbardziej wartościowych spotkań z muzyką czasów Bacha, których sceną są wspaniałe gliwickie świątynie. Twórczość tego prawdziwego giganta muzyki wpisała się idealnie w wielokulturową tradycję miasta, stając się już nieodłączną częścią letniego gliwickiego pejzażu. Tak więc dziś z wielką radością możemy zaprosić na jubileuszową edycję, tym razem  pod hasłem „…made in Leipzig”.

Sirkka-Liisa-Kaakinen-Pilch, fot. organizatorów

Inauguracja festiwalu, nawiązując do popularnej XVIII-wiecznej tradycji,  była rodzajem symbolicznego pojedynku dwóch europejskich ośrodków muzycznych: Lipska i Salzburga. Usłyszeliśmy znakomitą fińską skrzypaczkę Sirkkę-Liisę Kaakinen-Pilch. To niezwykle wszechstronna artystka, wykonująca muzykę wszystkich epok ze szczególnym naciskiem na repertuar od XVII do XIX wieku. współpracowała z elitą wykonawców muzyki dawnej m.in. w orkiestrach Fransa Brüggena i Philippe’a Herreweghe’a. Przez ponad dziesięć lat była koncertmistrzem Collegium Vocale Gent. W Gliwicach wystąpi wspólnie z wielką damą klawesynu – Elżbietą Stefańską, a to oznacza, że instrument ten zabłyśnie także pełnią swoich możliwości solowych.

Krzysztof-Firlus, fot. organizatorów

Sensacją w dziedzinie nagrań muzyki dawnej stała się wydana w tym roku przez firmę „Dux” płyta "C.F.Abel – Sonatas from the Maltzan Collection". Zawiera ona światową premierę fonograficzną odnalezionego w 2015 roku w Bibliotece Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu zbioru sonat niemieckiego kompozytora i wirtuoza violi da gamba Carla Friedricha Abla. Powstały one podczas pobytu kompozytora w Londynie. Abel w Lipsku był uczniem Jana Sebastiana a wraz z jego synem Johannem Christianem Bachem zorganizował i prowadził pierwsze w stolicy Anglii publiczne koncerty, które nazywano Bach-Abel-Concerts. Wspomniana płyta to najnowszy projekt znanego muzycznego małżeństwa Krzysztofa i Anny Firlus, do których dołączył grający na barokowej wiolonczeli Tomasz Pokrzywiński. W ich wykonaniu oprócz zarejestrowanych na płycie nowoodkrytych dzieł, usłyszymy także barokową muzykę francuską.


Rinaldo Alessandrini to znakomity włoski dyrygent i klawesynista, znany przede wszystkim jako lider zespołu Concerto Italiano. W Gliwicach przedstawi swój najnowszy projekt – program duetowy poświęcony  wyłącznie muzyce J. S. Bacha. Znalazły się  w nim oryginalne sonaty na klawesyn obbligato i flet poprzeczny. Alessandrini oraz flecistka Concerto Italiano Laura Pontecorvo inspirowali się również bachowskim repertuarem na inne instrumenty. Oprócz dzieł oryginalnych postanowili więc sięgnąć po fletową wersję Sonaty G-dur na skrzypce i klawesyn czy dokonaną przez samego Bacha transkrypcję klawesynową jednej z jego sonat na skrzypce solo. Zupełnie nowe światło na prezentowaną podczas koncertu muzykę rzuca też niezwykły instrument, na którym gra flecistka. Jest to kopia jedynego odnalezionego instrumentu Pierre-Gabriela Buffardina – związanego z dworem drezdeńskim wirtuoza fletu, zaprzyjaźnionego z Bachem i jego rodziną.

Calmus Ensemble, fot. organizatorów

Po wieloletnich staraniach udało się zaprosić do Gliwic jeden z najbardziej renomowanych zespołów wokalnych – Calmus Ensemble. Tworzą go wychowankowie słynnej lipskiej Szkoły św. Tomasza. Swoimi licznymi, entuzjastycznie przyjmowanymi na całym świecie koncertami i nagraniami, zespół niezmiennie dowodzi, że można zachować najwyższy poziom, niezależnie od tego czy wykonuje się muzykę bardziej czy też mniej poważną. Artyści przyjadą do nas bezpośrednio po kolejnym amerykańskim tournee i zaprezentują niezwykły program, swoisty kalejdoskop 800-letniej muzycznej historii Lipska. Znajdą się w nim największe nazwiska, jak Bach, Mendelssohn czy Schumann, a obok nich muzyka wielu innych mistrzów związanych z kościołem św. Tomasza, Gewandhausem i lipskim konserwatorium.

Krakowski zespół Estravaganza Consort&Players podbił serca festiwalowej publiczności po raz  pierwszy dwa lata temu. Stało się to za sprawą brawurowego wykonania dwóch bachowskich kantat i Mszy F-dur. Tym razem, jak na zwieńczenie jubileuszowej edycji przystało, przywiezie do Gliwic dwa spośród największych arcydzieł wokalno-instrumentalnych  Jana Sebastiana. To muzyka przeznaczona na dwa najważniejsze święta roku kościelnego: Boże Narodzenie i Wielkanoc. Ma więc niezwykle uroczysty charakter, podkreślony bogatą i efektowną obsadą: pięciogłosowego zespołu wokalnego, któremu towarzyszy orkiestra złożona z trąbek, obojów, obojów d’amore, fletów, smyczków, kotłów i basso continuo.

Dyrektor festiwalu: Piotr Oczkowski

informacja prasowa

środa, 20 marca 2019

Misteria Paschalia: Z Ziemi Włoskiej do Polski

W programie oraz obsadzie tegorocznej, 16. odsłony międzynarodowego Festiwalu Misteria Paschalia, poświęconej głównie muzyce włoskiej – znalazło się też, niemało akcentów polskich.



I tak już podczas koncertu inauguracyjnego w kościele św. Katarzyny Aleksandryjskiej obok renomowanego zespołu Cappella Neapolitana, dyrygenta Antonia Floria oraz solistów: Dalmy Krajnyak – alt, Luki Cervoniego – tenor i Marka Bussiego – bas, wystąpi doskonały Chór Polskiego Radia. Usłyszymy dzieło włoskiego kompozytora barokowego Gaetana Veneziana La Passione secondo Giovanni, czyli niedawne odkrycie – artystyczne i dosłowne – Floria, tegorocznego dyrektora rezydenta Misteriów Paschaliów, który będzie naszym cicerone po muzyce Półwyspu Apenińskiego.

O koncertach drugiego, a przede wszystkim trzeciego dnia festiwalu – również w kościele św. Katarzyny Aleksandryjskiej – rzec można: Polską stoją. Najpierw włoskiemu kontratenorowi Filippo Mineccii towarzyszyć będzie niewymagająca chyba rekomendacji {oh!} Orkiestra Historyczna na czele ze swą ultraenergetyczną koncertmistrzynią Martyną Pastuszką. W ich wykonaniu usłyszymy pasticcio, na które złożyły się arie i uwertury włoskich kompozytorów XVIII wieku umuzyczniające awangardowy podówczas, operowy z ducha tekst Pasji Chrystusowej słynnego Pietra Metastasia.

W drugim z tych koncertów związki oraz wzajemne oddziaływanie muzyki włoskiej i polskiej przełomu XVI i XVII wieku uprzytomnią nam – znów niewymagające rekomendacji nad Wisłą, ale i Padem, Loarą czy Tamizą – chór oraz grająca na historycznych instrumentach orkiestra Capelli Cracoviensis pod wodzą swego szefa Jana Tomasza Adamusa. Dokonają tego za pomocą inspirowanych weneckim stylem polichóralnym czy polifonicznymi madrygałami Mikołaja Zieleńskiego, pomieszczonych w dwóch zbiorach wydanych w Wenecji: Offertoria totius anni i Communiones totius anni. Jedna z tych kompozycji – In monte Oliveti – dała tytuł całemu koncertowi, który uzupełnią utwory drugiego naszego rodaka Bartłomieja Pękiela oraz Włocha Asprilia Pacellego.

Z Capelli Cracoviensis wywodzi się też tenor Karol Kusz – założyciel słynącego z nietuzinkowych, często autorskich projektów kameralnego chóru Cracow Singers, który usłyszymy 18 marca w Centrum Kongresowym ICE Kraków. I to u boku jednego z najważniejszych dziś zespołów muzyki dawnej Concerto Italiano, jej założyciela – dyrygenta i klawesynisty Rinalda Alessandriniego oraz solistów: Sonii Tedli – sopran, Enrica Torre – alt, Luki Cervoniego – tenor i Salva Vitale – bas. Do tego w nie byle jakim repertuarze – usłyszymy bowiem trzy sakralne perełki włoskiego późnego baroku: Credo e-moll RV 591 Antonia Vivaldiego, Stabat Mater c-moll Antonia Marii Bononciniego oraz Miserere Leonarda Lea.

Ostatni polski akcent przypadnie na Wielki Piątek, kiedy w Centrum Kongresowym ICE Kraków wystąpią ponownie Cappella Neapolitana i Antonio Florio oraz soliści: Leslie Visco – sopran, Anna Zawisza – sopran, Marta Fumagalli – alt, Alessio Tosi – tenor i Giuseppe Naviglio – bas. W ich wykonaniu usłyszymy muzykę sakralną wczesnobarokowego twórcy neapolitańskiego Antonia Noli, niegdyś bardzo cenioną, dziś odkrywaną na nowo.

Zapraszamy do Krakowa na 16. odsłonę Festiwalu Misteria Paschalia w terminie 15-22 kwietnia. Bilety i karnety można kupować na stronie Krakowskiego Biura Festiwalowego, w punktach informacji miejskiej InfoKraków oraz na portalu eventim.pl.

informacja prasowa

niedziela, 24 lutego 2019

16. Misteria Paschalia: Vanità, czyli przejmujące ujęcia Chrystusowej Męki

Muzyczny teatr, emblematyczni kompozytorzy, spora doza tajemnicy – gdyby spróbować zamknąć trzy kolejne koncerty Festiwalu Misteria Paschalia w krótkich résumés - takie byłyby najtrafniejsze. Ale w żadnym wypadku nie znaczy to, że wyczerpujące – wręcz przeciwnie, to tylko przedsmak tego, co czeka nas w Wielką Środę, Wielki Czwartek i Wielki Piątek.

Festiwal Misteria Paschalia 2019

W Wielką Środę 17 kwietnia z polsko-włoskim repertuarem wystąpi Capella CracoviensisJan Tomasz Adamus, jej szef artystyczny, od początku pracy z zespołem kładzie nacisk na rodzime dziedzictwo muzyczne, a to w wiekach XVI i XVII ściśle splatało się z dziedzictwem włoskim. Obecność artystów z Italii na dworze królewskim i ich przemożny wpływ na tutejszych kompozytorów pokaże koncert In monte Oliveti, którego tytuł bezpośrednio nawiązuje do utworu Mikołaja ZieleńskiegoPater si fieri potest transeat a me calix iste – wahał się w Ogrójcu Chrystus. Fiat voluntas tua, powiedział koniec końców Ojcu. I między ludzką naturą a Boską misją zawieszony będzie koncert krakowskiego zespołu wypełniony muzyką Zieleńskiego, Bartłomieja Pękiela i Asprilia Pacellego, dyrygenta kapeli królewskiej. A nadto przedstawiony w formie muzycznego teatru, wykorzystujący wspaniałą akustykę kościoła św. Katarzyny i zachwycający wynalazek La Serenissimy – polichóralne efekty.

Tymczasem Wielki Czwartek zapowiada się prawdziwie wielki – a to za sprawą trzech najwybitniejszych XVIII-wiecznych przedstawicieli trzech włoskich szkół: weneckiej, bolońskiej i neapolitańskiej. W Sali Teatralnej Centrum Kongresowego ICE Kraków usłyszymy bowiem kolejno żarliwe wyznanie wiary, czyli Credo Antonia Vivaldiego, ascetyczną, pełną boleści i uciekającą od wirtuozerii sekwencję Stabat Mater Antonia Marii Bononciniego, wreszcie 8-głosowe Miserere Leonarda Lea, pochodzące z 1739 roku jedno z najlepszych włoskich opracowań Psalmu 51 – a przecież już wiek wcześniej Gregorio Allegri zawiesił poprzeczkę niewiarygodnie wysoko! Trzy wybitne dzieła, trzech emblematycznych kompozytorów, czworo świetnych solistów i dwa zespoły – pod pewną ręką Rinalda Alessandriniego połączą siły krakowski chór kameralny Cracow Singers i uznani interpretatorzy muzyki włoskiego Sei- i Settecenta: Concerto Italiano.

Tristes erant Apostoli, incipitem z hymnu ambrozjańskiego zatytułowany jest wielkopiątkowy koncert w Centrum Kongresowym ICE Kraków. W bólu pogrążeni byli apostołowie na wieść o okrutnym męczeństwie i śmierci ich Nauczyciela, ale nie tylko wokół cierpienia, ale i nadziei na Zmartwychwstanie, zbudowany został program wieczoru. Wieczoru, który poświęcony zostanie niemal nieznanej współczesności twórczości Domenica Antonia Noli. Po tym tajemniczym kompozytorze rodem z Neapolu informacji pozostało wprawdzie niewiele, ale rekompensują ten brak liczne i wysokiej próby manuskrypty z jego twórczością, których część zaprezentowana zostanie w Krakowie po raz pierwszy od bez mała czterystu lat. Premierowe wykonania dzieł Noli zaprezentują rezydenci tegorocznego Festiwalu Misteria Paschalia, czyli Cappella Neapolitana i Antonio Florio oraz pięcioro świetnych solistów, wśród których znajdzie się krakowska sopranistka Anna Zawisza.

Festiwal Misteria Paschalia od 15 do 22 kwietnia w Krakowie.

informacja prasowa

niedziela, 11 marca 2018

Misteria Paschalia: Wielki Tydzień muzyki dawnej /relacja/

W Krakowie zakończył się w marcu 2016 roku 13. festiwal  Misteria Paschalia - Wielki Tydzień muzyki dawnej we wspaniałych wykonaniach prawdziwych mistrzów. Była to wielka muzyczna uczta!


Festiwal ma już swoją tradycję i bardzo wyrazisty charakter: prezentuje muzykę renesansu i baroku, związaną z okresem Wielkiego Tygodnia i Wielkanocy. Wśród wykonawców przeważali zatem artyści specjalizujący się w muzyce dawnej, granej na oryginalnych instrumentach - prawdziwi mistrzowie wykonawstwa historycznego, m.in. Jordi Savall z zespołem Le Concert des Nations, Rinaldo Alessandrini, Jan Tomasz Adamus z Capella Cracoviensis. 

Ostatnich siedem słów Zbawiciela - muzyczne rekolekcje à rebours


Koncert "Siedem ostatnich słów Chrystusa na Krzyżu", Jordi Saval z zespołem, fot. 

Zaczęło się od "Die sieben letzten Worte unseres Erlösers am Kreuze" Josepha Haydna w wykonaniu Jordi Savalla i orkiestry Le Concert des Nations.  Skomponowany ok. 1785 roku utwór składa się z siedmiu sonat i introdukcji, będących muzyczną ilustracją do siedmiu słów Chrystusa na Krzyżu. Kompozycja jest jednym z ostatnich dzieł, mającym swoje źródło w teatralnym żywiole baroku; jest przy tym dziełem totalnym, obejmującym zarówno muzykę, jak też słowo i architekturę wraz z dekoracją plastyczną. Wykonywana pierwotnie w zaciemnionym kościele, oświetlonym jedynie dużą lampą, miała przede wszystkim służyć kontemplacji. Kaznodzieja cytował słowa Chrystusa, rozważał je, po czym klękał przed ołtarzem, a następujący potem moment ciszy wypełniała muzyka. 

Na krakowskim festiwalu muzyka nie miała jednak charakteru sakralnego. Po pierwsze dlatego, że zaprezentowano ją w sali Centrum Konferencyjnego i jedynie wyświetlony frontalnie obraz wnętrza kościoła symbolizował pierwotne przeznaczenie utworu. Podobnie było z tekstami rozważań. Cytatom biblijnym towarzyszył komentarz, pozostający jednakże w opozycji do prawd wiary: "Siedem słów człowieczych", których autorem jest José Saramago - portugalski pisarz, laureat literackiej Nagrody Nobla w 1998 roku. Tekst pochodzi z uznanej za bluźnierczą "Ewangelii według Jezusa Chrystusa". Monolog tytułowej postaci (w rolę recytatora wcielił się krakowski aktor Radosław Krzyżanowski) jest w istocie pełen zwątpienia w sens ofiary Krzyża, mógł zatem budzić (i budził) uzasadnione kontrowersje. W kontekście Wielkiego Tygodnia zabrzmiał jak szyderczy zgrzyt. Ostatecznie jednak te "rekolekcje" à rebours wynagradzała słuchaczom pełna harmonii, piękna i ponadczasowa muzyka Haydna - prawdziwy balsam na duszę. 

Kain w brawurowej interpretacji Soni Priny


Drugiego dnia festiwalu znakomity włoski klawesynista i dyrygent - Rinaldo Alessandrini zaprezentował oratorium Alessandra Scarlattiego: "Cain overo il primo omicidio – Kain, czyli pierwsze zabójstwo”. Dobrze się stało, że przygotował to mało dziś znane, a przez współczesnych niedoceniane dzieło, okazało się bowiem, że jest to perełka niezwykłej urody - przede wszystkim ze względu na wspaniałe arie i duety. Treść nawiązuje do znanej historii z Księgi Rodzaju, ale znacznie ją rozbudowuje. Adam i Ewa ubolewają nad tym, czego się dopuścili i pragną, aby synowie: Kain i Abel uzyskali u Boga łaskę i przebaczenie poprzez złożenie ofiar. Targany sprzecznymi uczuciami Kain, pragnie pozbyć się brata, gdyż ten - harmonijny i dobry - stoi, jego zdaniem, na przeszkodzie temu, aby Kain był równie szczęśliwy i kochany przez Boga i ojca. Miotają nim niepokój i lęk, choć stara się nie okazywać bratu swojej nienawiści, aby w ten sposób zmylić go i unicestwić na odludziu, w nadziei, że nikt tego nie zauważy. Zbrodni jednak ukryć się nie da. Bóg skazuje Kaina na wygnanie, a rodzice pozostają sami i rozpaczają. Utwór niesie jednak pociechę - głos zmarłego Abla, a także obietnica zbawienia stają się przyczyną, dla której oratorium kończy pełen radości duet Adama i Ewy.


Monika Piccinini (Abel, sopran) i Sonia Prina (Kain, alt)
Sonia Prina (kontralt o niezwykłej barwie i dramatyzmie) jako Kain, miała w istocie niełatwe zadanie ukazania tych wszystkich emocji, które targają jej bohaterem i zrobiła to doskonale. Artystka zwróciła moją uwagę już w 2013 roku, kiedy to podczas festiwalu Wratislavia Cantans brawurowo zaśpiewała rolę Galatei w operze pasterskiej G. F. Händla "Acis, Galatea i Polifem”. W tym samym utworze wystąpiła także wykonawczyni roli Ewy - Roberta Invenizzi (sopran). Podczas wspomnianego festiwalu słuchałam także Soni Priny jako Judyty w oratorium Wolfganga Amadeusza Mozarta "La Betulia liberata KV 118”. Po raz kolejny mogłam przekonać się, jaka z niej wspaniała interpretatorka różnorodnego repertuaru. Artystka o emploi współczesnej wokalistki rockowej - była w tytułowej roli Kaina po prostu genialna. Liczne kontrasty w śpiewanych przez nią ariach, wspomniany już niepokój i strach znalazły w niej niezrównaną interpretatorkę. I chociaż wszyscy śpiewali znakomicie: cudowna, liryczna Monica Piccinini (sopran) jako Abel, Carlo Allemano (tenor) jako Adam (szczególnie fantastycznie brzmiały jego duety z Ewą - Robertą Invernizzi), dysponujący niezwykle mocnym głosem Salvo Vitale (bas, głos Lucyfera), świetny kontratenor Aurelio Schiavoni (głos Boga), to jednak rola Kaina w interpretacji Soni Priny dawała najwięcej możliwości i śpiewaczka wszystkie je fenomenalnie wykorzystała.

Ciemne jutrznie i mroczny Gesualdo


Do koncertów, które długo pozostają w pamięci, zaliczyć należy także "Tenebrae responsoria" Carla Gesualda da Vanosa. "Ciemne jutrznie" swoją paradoksalną nazwę zawdzięczają temu, że podczas tych nabożeństw, odbywających się od Wielkiego Czwartku do Wielkiej Soboty, wraz z odśpiewaniem kolejnych antyfon wygaszano świece - aż do nastania zupełnych ciemności. Celebrację kończyła głośna zapowiedź wielkanocnego "trzęsienia ziemi".  Responsoria stanowiły rodzaj lirycznych komentarzy do czytań z Lamentacji oraz kazań św. Augustyna i Bedy Wielebnego. Teksty dość swobodnie parafrazowały cytaty biblijne.

Jan Tomasz Adamus
Kompozytor "Tenebrae responsoria" - Carlo Gesualdo, książę Venosy, pozostał w pamięci jako oryginalny madrygalista, ale również jako "włoski Drakula". W filmie dokumentalnym Wernera Herzoga: "Śmierć na pięć głosów" został przedstawiony jako człowiek okrutny i pełen sprzeczności. Uprawiał teatr okrucieństwa na długo przed Artaudem - i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Zabójstwo żony i jej kochanka było starannie wyreżyserowane, wyjątkowo okrutne i miało swoją publiczność - zamkową służbę. Jakby tego było mało, książę, przekonany, że jego maleńki synek jest owocem zdrady, kazał służącym spuścić go w kołysce przez okno i tak długo był kołysany aż umarł. Okrutnej tej scenie towarzyszyła, a jakże, muzyka: dziecko umierało przy akompaniamencie chóru śpiewającego madrygały o pięknie umierania... Gesualdo nigdy nie został ukarany, ale popełnione zbrodnie sprawiły, że do końca życia cierpiał na melancholię, a nawet zaczął gustować w masochizmie i umartwieniach. Ukojenie odnajdywał także, a może przede wszystkim, w twórczości. "Muzyka była dla Gesualdo rodzajem lekarstwa. Komponował w chwilach największej rozpaczy i to w muzyce znajdował ujście dla swojego cierpienia" - pisze Preziosi. Jego stałym librecistą był Torquato Tasso, a tematami utworów - śmierć, cierpienie i rozpacz. Paradoksalnie, ten okrutnik i psychopata stał się żarliwym wyznawcą, o czym świadczy wiele jego utworów, m.in. wspomniane "Ciemne jutrznie", których edycja ukazała się w 1611 roku i była muzycznym odpowiednikiem obrazu "Il perdono di Gesualdo" ("Przebaczenie Gesualdo"), przedstawiającego scenę Sądu Ostatecznego, a przeznaczonego do prywatnej kaplicy książęcej. Okrutny książę czerpał zatem nadzieję z medytacji Męki Pańskiej.

"Tenebrae responsoria" zabrzmiały w Kościele pw. św. Katarzyny, w wykonaniu członków Capella Cracoviensis pod Janem Tomaszem Adamusem i miały - trzeba to przyznać - głębokie, mroczne piękno i dramatyzm. Pogrążeni w ciemnościach, z których, jak na obrazach Rembrandta  - wyłaniali się punktowo oświetleni muzycy, słuchaliśmy tej muzyki jak zafascynowani. Całość tworzyła rodzaj barokowego misterium, pełnego wizualnych i muzycznych kontrastów. Gdyby nie przeraźliwe zimno, które mocno doskwierało, byłoby idealnie... Może jednak chodziło o to, abyśmy również doświadczyli okrucieństwa księcia i także trochę pocierpieli.

Cudowne arie, duety i tercety w Oratorium o św. Antonim 


Rekompensatą za cierpienia nieodłącznie, jak się okazuje, związane z postacią mrocznego księcia Gesualdo, było prawdziwe odkrycie: "Oratorium o św. Antonim" trochę zapomnianego kompozytora Michele Falco, które przywiózł do Krakowa niezawodny Fabio Biondi. 

Tym razem o kompozytorze nie wiemy prawie nic, hipotetyczne są nawet daty jego urodzin i śmierci. Wiadomo tylko, że skomponował operę w dialekcie neapolitańskim: "Lo Lollo Pisciaportelle" - jedną z pierwszych oper buffa. Wiemy ponadto, że poza operą komiczną komponował muzykę religijną, głównie oratoria. Jednym z nich jest właśnie "Oratorio di Sant`Antonio". Tematem oratorium nie były, jak moglibyśmy oczekiwać, kuszenia świętego, ale jego decyzja pozostania w odosobnieniu, gorące modlitwy o wytrwałość (dlatego zostanie mu zesłany Anioł), a także pragnienie pokuty za grzechy (stąd upostaciowana Pokuta). 

Fabio Biondi, fot. Anna Kaczmarz
Fabio Biondi i Europa Galante zagrali oratorium niezwykle dynamicznie, ale najwspanialsze były jednak arie, duety i tercety. Wszystkie partie wykonane zostały przez soprany i mezzosoprany, nawet rola Chrystusa, co do której jesteśmy przyzwyczajeni, że zawsze śpiewa ją dostojny bas. Rolę świętego Antoniego zaśpiewała Cécile van de Sant - holenderska mezzosopranistka o wielkim doświadczeniu i bogatym repertuarze, m.in. w dziełach J.S. Bacha i G. F. Händla. Szczególnie pięknie brzmiały kobiece głosy w duetach (Antoni i Anioł czy Antoni i Jezus), a także w tercetach (Antoni, Anioł i Pokuta). Mnie szczególnie urzekł głos Francuzki Lei Desandre (mezzosopran) w roli Anioła, kiedy z towarzyszeniem oboju śpiewała "Con questo scudo" albo ze smyczkami, lutnią i kontrabasem: "Qual nocchiero in mezzo l`onde". Interesująca była także aria "Egli di notte e giorno gira", w której Pokuta przestrzega przed Wężem-Szatanem, naśladując jego syk. Zresztą, mimo braku polifonii, wszystkie arie miały szczególnie piękne brzmienie. Michele Falco był moim osobistym odkryciem na Misteria Paschalia, za co jestem bardzo wdzięczna.


Minkowskiego repetycje z Requiem


W swojej relacji nie mogę pominąć Marca Minkowskiego i jego interpretacji "Requem" W. A. Mozarta. Słyszałam tyle znakomitych wersji tego utworu, że nie sądziłam, aby ta była czymś więcej niż tylko bardzo dobrym wykonaniem. A jednak... Swój koncert zadedykował Minkowski niedawno zmarłemu interpretatorowi muzyki dawnej, w tym także "Requiem" Mozarta - Nikolausowi Harnoncourtowi, który już w 1953 roku założył zespół muzyki barokowej (Concentus Musicus Wien), wykonujący muzykę na oryginalnych instrumentach z epoki lub ich kopiach. 

Minkowski zaprezentował na Misteria Paschalia poprawioną wersję tradycyjną Franza Xaverego Süssmayra – ucznia Mozarta. Znakomicie wyważył transcendentny dramatyzm utworu: genialnie śpiewający Cor de Cambra del Palau de la Música Catalana, wzmocniony kotłami i kontrabasami, groźnie brzmiący w "Rex Tremendae" czy "Confutatis", liryczny i błagalny w „Voca me cum benedictis”. Podobnie głosy męskie ("Mors slopebit et natura") przeplatały się z żeńskimi ("In quo totum continetur, Unde mundus judicetur), tworząc polifoniczną harmonię przenikających się dźwięków. Na koniec - subtelne, kontemplacyjne "Ave verum corpus" pozwoliło słuchaczom zamyślić się i wyciszyć.... Słowem, koncert był niezwykle piękny i wyjątkowy.

Udział w koncertach Misteria Paschalia, które ciągle we mnie brzmią, mimo upływu czasu, pozostanie wielką duchową ucztą. 

Artykuł ukazał się pierwotnie na portalu Kulturaonline w kwietniu 2016 roku.
A oto reportaże z festiwalu:







wtorek, 27 lutego 2018

AKADEMIA VIVALDIOWSKA - znamy program

Od 1. do 4 marca 2018 r. zabrzmią w Narodowym Forum Muzyki kompozycje Antonio Vivaldiego. 



W tym roku po raz piąty odbędzie się w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu Akademia, której patronuje nazwisko znakomitego kompozytora. Po J.S. Bachu, W.A. Mozarcie, G. Haendlu i Feliksie Mendelssohnie-Bartholdym rola ta przypadła słynnemu włoskiemu kompozytorowi - Antonio Vivaldiemu.

Dyrektor tegorocznej Akademii, Jarosław Thiel, tak przedstawia postać kompozytora, którego znamy przede wszystkim jako twórcę "Czterech pór roku":

Fenomenalny skrzypek, innowacyjny kompozytor i ... ekstrawagancki rudy ksiądz

Fenomenalny skrzypek i niezwykle płodny i innowacyjny kompozytor. Impresario i przedsiębiorca operowy. Ekstrawagancki ksiądz oskarżany o obyczajowe skandale i wychowawca dziewcząt w weneckim sierocińcu. Autor być może najpowszechniej rozpoznawanego utworu w dziejach muzyki i zarazem ponad czterystu do niedawna całkowicie zapomnianych koncertów instrumentalnych – choć złośliwi uważają, że to jeden koncert w czterystu opracowaniach. 

Na jego twórczość możemy spojrzeć tak, jak widzieli ją niektórzy muzykolodzy, zwłaszcza w dziewiętnastowiecznych Niemczech – „w istocie jego kompozycje jedynie bardzo rzadko cechuje głębsze uczucie, godna uwagi potęga myśli i prawdziwe oddanie sztuce. Im mniej wyobraźni i głębi przejawia on w swych kompozycjach, tym więcej u niego wszelkiego rodzaju powierzchownej pomysłowości.” 

Antonio Vivaldi/Wikipedia

Ale możemy i zupełnie inaczej, podążając za taką oto relacją o pewnym kompozytorze: „Tak często słyszał, jak chwalono te świetne utwory muzyczne, że wpadł na szczęśliwy pomysł opracowania ich wszystkich na fortepian. Studiował sposób traktowania tematów, ich wzajemną relację, wzory modulacji i wiele innych cech. Przystosowanie pomysłów i figuracji przeznaczonych dla skrzypiec, lecz nie nadających się dla instrumentu klawiszowego, nauczyło go ponadto myślenia kategoriami muzycznymi, tak że po zakończeniu tej pracy nie potrzebował już wykorzystywać pomysłów, jakie podsuwały mu palce, lecz mógł kierować palcami, posługując się własną wyobraźnią”.

Paradoksalnie: do zupełnie zapomnianej spuścizny Antonia Vivaldiego dotarliśmy właśnie dzięki badaniu twórczości Bacha, dla którego był on jedną z najważniejszych inspiracji w procesie kształtowania osobistego stylu kompozytorskiego i który szereg jego koncertów skrzypcowych zaaranżował na własne potrzeby klawesynisty i organisty. Komu bardziej wierzymy? I jak postrzegamy dzisiaj Rudego Księdza? - pyta dramatycznie szef Orkiestry Barokowej. Odpowiedź na to pytanie mamy szansę znaleźć słuchając jego muzyki we wspaniałych aranżacjach i interpretacjach.

Vivaldi – Carmignola, 1 marca, godz. 19.00 

O tym, że Vivaldi był znakomitym skrzypkiem spróbuje nas przekonać Giuliano Carmignola, nie bez przyczyny okrzyknięty księciem skrzypiec barokowych.

Giuliano Carmognola, fot. Anna Carmignola/NFM
Za swego życia Antonio Vivaldi zasłynął przede wszystkim jako skrzypek, co nie pozostało bez wpływu na jego kompozycje, z których większość zawiera wiodącą partię skrzypiec.

Podczas koncertu usłyszymy Sonatę a 4 Es-dur „Al Santo Sepolcro” RV 130, Koncert F-dur na skrzypce „Per la solennità di San Lorenzo” RV 286, Koncert d-moll na smyczki „Madrigalesco” RV 129
Koncert C-dur na skrzypce i dwie orkiestry „Per la SS Assontione di Maria Vergine” RV 581, a po przerwie Symfonię h-moll na smyczki „Al Santo Sepolcro" RV 169, Koncert  E-dur na smyczki „Il riposo per il Santissimo Natale” RV 270, Koncert D-dur na smyczki „Per la solennità della S. Lingua di S. Antonio” RV 212 . A zatem utwory skomponowane na ważne uroczystości roku liturgicznego.

Porwani pięknem muzyki będą mogli zakupić nagrania i zdobyć autograf Giuliano Carmignoli.

Cztery pory roku (dawniej i dziś), 2 marca, godz. 19.00

Oczywiście, Akademia Vivaldiowska nie może obyć się bez tego bodaj najsłynniejszego utworu :-) Pierwsze skrzypce zagra tym razem Christian Danowicz z Orkiestrą Leopoldinum. 

Christian Danowiczi Orkiestra Leopoldinum, fot. NFM

Ale możemy także liczyć na niespodzianki. Jak czytamy w programie:

Barokowy przebój poprzedzi nowo powstałe Le quattro sonetti, zamówione przez Narodowe Forum Muzyki u Katarzyny Brochockiej. Młoda kompozytorka podejmuje dialog z wzorcami historycznymi – korzysta z klasycznych form, stosuje jednak nowoczesny język dźwiękowy, pełen atonalnych rozwiązań. Przy tym jej utwory są czytelne, wyraziste emocjonalnie i prowokujące. Brochocka szczególnie lubi komponować muzykę wokalno-instrumentalną, dlatego w Le quattro sonetti pojawi się partia sopranu, którą tego wieczoru wykona Marzena Michałowska.

 Młodzi wirtuozi – 4 Times Baroque

Będzie też okazja do posłuchania Vivaldiego w wersji uwspółcześnionej. Podczas Akademii wystąpi bowiem zespół 4 Times Baroque, który zaprezentuje program ze swojej najnowszej płyty.

4 Times Baroque, fot. NFM

Przez większość życia Vivaldi pracował w weneckim Ospedale della Pietà, sierocińcu dla dziewcząt prowadzonym przez zakonnice - czytamy w programie Akademii. Siostry jako główną metodę pedagogiczną przyjęły wychowanie poprzez sztukę, a konkretnie muzykę. Antonio Vivaldi zaczął pracę jako nauczyciel skrzypiec, potem odpowiadał za przygotowanie całej orkiestry, a później także chóru. Dla utalentowanych uczennic stworzył wiele kompozycji.

Takich utalentowanych młodych ludzi zechciejmy zobaczyć w niemieckim zespole 4 Times Baroque, który zagra dla nas niesamowity koncert Vivaldiego „La notte” („Noc”),  wariacje „La folia” („Obłęd”) Arcangela Corellego.
Twórcze poszukiwania własnych interpretacji muzyki Vivaldiego mogą okazać się interesujące także dla słuchaczy. 

Vivaldi – L’Olimpiade


Na koniec Akademii Vivaldiowskiej usłyszymy fragmenty opery L'Olimpiade RV 725, w wersji koncertowej. Operę tę nagrał na płycie Rinaldo Alessandrini i on też poprowadzi finałowy koncert.

Rinaldo Alessandrini, fot. NFM

Usłyszymy wspaniałe głosy: zapewne olśnią nas Isabel Jantschek (doskonale znana we Wrocławiu z wykonań Zelenki i Bacha), wystąpią także Markéta Cukrová, Sophie Rennert i Wanda Franek. Obok wspaniałej Wrocławskiej Orkiestry Barokowej w prezentacji opery wezmą udział uczestnicy kursu orkiestrowego Akademii Vivaldiowskiej. Praca z Rinaldem Alessandrinim oraz występ na estradzie Narodowego Forum Muzyki u boku profesjonalnych artystów i gwiazd to dla młodych instrumentalistów przeżycie i wielka szansa. Ale na tym polega właśnie idea Akademii.

oprac. Barbara Lekarczyk-Cisek

Wrzesień w Muzeum Architektury: dla dorosłych, dzieci i ciekawych miasta

 Muzeum Architektury we Wrocławiu zaprasza na spotkanie warsztatowe w ramach Akademii Architektury, warsztaty dla dorosłych: "Śląski de...

Popularne posty