Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiesław Myśliwski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiesław Myśliwski. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 lipca 2023

Prapremiera "Dramatów" Wiesława Myśliwskiego /zapowiedź/

W najbliższy wtorek, 1 sierpnia o godz. 20.15, podczas Festiwalu Stolica Języka Polskiego w Szczebrzeszynie będzie miała miejsce przedpremiera "Dramatów" Wiesława Myśliwskiego. Fenomenalnego "Złodzieja" przeczytają: Grażyna Barszczewska, Adam Ferency, Jerzy Radziwiłowicz, Michał Wójtowicz oraz Robert Więckiewicz.

Każda powieść Wiesława Myśliwskiego – niekwestionowanego Mistrza polskiej prozy – to wydarzenie. Jego dramaty tymczasem pozostają w cieniu. A są to teksty, które przenika charakterystyczna dla Myśliwskiego uniwersalna i głęboka mądrość. W tych opowieściach powracają ważne dla autora tematy: odpowiedzialności człowieka za zło, spotkania nowego świata ze starym, nieuchronności historii, kresu kultury chłopskiej i jego konsekwencji.

"Złodziej", "Klucznik", "Drzewo" i "Requiem dla gospodyni" do tej pory rozproszone, po raz pierwszy zostały wydane w jednym tomie. Specjalnie na potrzeby niniejszego wydania Autor jeszcze raz przejrzał wszystkie teksty, wprowadzając poprawki, skracając lub dopisując, a w dwóch przypadkach – nawet zmieniając zakończenia. Dzięki temu czytelnik ma możliwość odkryć nowe literackie oblicze Wiesława Myśliwskiego.

Ogólnopolska premiera "Dramatów" nastąpi 27 września 2023. 

.....................................................................................................................................................

Wiesław Myśliwski, fot. z archiwum pisarza

Fragmenty rozmowy Katarzyny Janowskiej z Wiesławem Myśliwskim, która ukazała się w „Newsweeku” (28/2023) 10 lipca 2023 pt. "Nie piszę dla władzy"


Katarzyna Janowska: Oglądam w telewizji zdjęcia z Ukrainy i czytam w Złodzieju, że w czasie wojny grzechy stają się cięższe, bo łatwiej je popełniać, że wojna nie rozgrzesza ze złych uczynków.

Wiesław Myśliwski: Słyszałem takie opinie, że ten dramat brzmi, jakbym go dzisiaj napisał. 

K.J.: Tak, to uderzające! Pomyślałam, że ten tekst powinien być teraz wystawiony. Zresztą na festiwalu literackim w Szczebrzeszynie odbędzie się czytanie dramatu.

W.M.: Uznałem, że tekst zyska na tym, jeśli będą go czytać wielcy aktorzy. Robert Więckiewicz od razu się zgodził. Jurek Radziwiłowicz wahał się, bo miał, zdaje się, zaplanowany urlop w tym czasie, ale w końcu też się zgodził. Adam Ferency poprosił, żeby dać mu tekst – przeczytał i powiedział, że będzie. No i pani Barszczewska się zgodziła.

Katarzyna Janowska: No to już wiem, czemu z naszym światem nie jest najlepiej. Myślę, że współcześnie być człowiekiem, w takim głębokim sensie trwania po stronie wartości, jest bardzo trudno. Jesteśmy poddawani tak wielu manipulacjom, że ciężko ustać przy swoim. Łatwiej biec za innymi.

Wiesław Myśliwski: Zbiorowość zawsze budziła we mnie nieufność. Człowiek zresztą chętnie kryje się w zbiorowości. A to, jaki jest świat i co jest źródłem człowieczeństwa, zależy od jednostki. Kiedy pani patrzy na zbiorowości, to przecież musi pani dostrzec, jak wsysają człowieka w siebie, jak go zmieniają, kształtują, jak narzucają mu jednorodną wrażliwość.

Katarzyna Janowska: Jak powstało pańskie Drzewo i o co w nim chodzi?

Wiesław Myśliwski: Kazimierz Dejmek (reżyser "Dziadów", od których zaczęły się wydarzenia 1968 roku w Polsce) przeczytał moją powieść "Kamień na kamieniu", zaprosił mnie do siebie i zapytał, czybym dla niego czegoś nie napisał. Odpowiedziałem mu, że mam pomysł. Jest wielkie stare drzewo, na którym siedzi chłop, a pod drzewem dzieje się Polska. „A co to znaczy Polska?” – pyta Dejmek. „Nie wiem”. „A kiedy pan będzie wiedział?” „Jak napiszę”. „To niech pan pisze”.

Katarzyna Janowska: Przemija postać świata. Świetnie oddaje to dramat "Requiem dla gospodyni". Gospodarz zaprasza sąsiadów na czuwanie przy zmarłej żonie. Nikt nie przychodzi. Ludzie we wsi już nie pamiętają, co to jest czuwanie. Gospodarz ściąga przypadkowych turystów, grajków. Mieszają się czasy, porządki, obyczaje. Czy pan kiedyś brał udział w czuwaniu przy zmarłym?

Wiesław Myśliwski: Tak, stąd się właśnie zrodził ten dramat. Przez wiele lat jeździliśmy na urlopy na Suwalszczyznę, tam gdzie Miłosz miał rodzinę, w Krasnogrudzie. Mieszkaliśmy u gajowego. I kiedyś gajowina mówi, że idzie na czuwanie. A może i my byśmy z panią poszli? A proszę bardzo. I poszliśmy. To była litewska rodzina. Najpierw siedzieliśmy przy zmarłej. Przyszli śpiewacy, chłopi w białych koszulach, i śpiewają różaniec. Wspaniale. A w drugiej izbie odbywała się stypa. Gospodarz raz po raz prosił nas, żebyśmy coś zjedli, myśmy nie chcieli. Ale w końcu poszliśmy, a tam stół zastawiony różnymi mięsiwami – wokół stołu siedzą gospodarze i gadają, jak się żniwa udały, a co u tego, a co u kogoś tam. O zmarłej niewiele. To było coś wyjątkowego, ale ten obyczaj znikł. W Requiem gospodarz próbuje go odtworzyć.

informacja prasowa

poniedziałek, 9 maja 2022

Wojciech Bonowicz: Myśliwskiego wewnętrzna kipiąca baśń jeszcze ożywi /wywiad/

"Któż z nas nie tęskni za tym, aby żyć własnym i jeszcze innym życiem? - pyta w rozmowie o pisarstwie Wiesława Myśliwskiego redaktor, poeta i publicysta Wojciech Bonowicz. Jest w tej powieści zapisane głębokie doświadczenie egzystencjalne – życie w nas kipi po prostu, a im człowiek wrażliwszy, głębszy, kipi ono nawet w późnym wieku. I to kipiące życie wyłania nowe pokusy, impulsy. Dlatego mam nadzieję, że Myśliwskiego ta wewnętrzna kipiąca baśń jeszcze ożywi".

Wojciech Bonowicz, fot. Adam Walanus

Barbara Lekarczyk-Cisek: Jestem świeżo po lekturze tomu wypowiedzi i wywiadów z Wiesławem Myśliwskim: "W środku jesteśmy baśnią". To niezwykle fortunny pomysł, że wraz z red. Jerzym Ilgiem zdecydowali się Panowie na takie właśnie uczczenie 90. urodzin tego wybitnego pisarza i myśliciela. Co zdecydowało o takiej formule publikacji oraz o wyborze tych właśnie tekstów?

Wojciech Bonowicz: Książka powstawała przez kilka lat. Pierwotnie staraliśmy się z Jerzym Illgiem namówić Wiesława Myśliwskiego na wywiad – rzekę, opowieść o jego życiu i o literaturze, którą tworzy, ale bardzo się przed tym wzbraniał. Jak wiadomo, niechętnie udziela wywiadów. Niemniej jednak przez lata trochę tych wywiadów udzielił i w związku z tym wyszliśmy z drugą propozycją: aby zrobić wybór tych rozmów, a także jego wystąpień publicznych. Ten pomysł spodobał się pisarzowi bardziej. Dokonał pierwszego wyboru tekstów, a myśmy zgłosili pewne uzupełnienia, zasugerowaliśmy zmiany. Ostateczny układ jest dziełem Myśliwskiego, chociaż podział na mowy i rozmowy jest naszą propozycją. Uznaliśmy, że dla czytelników będzie to wygodniejsze. Te pozornie techniczne sprawy zdecydowały ostatecznie, jakie teksty w książce się znalazły. Myślę, że decydowały dwie sprawy: po pierwsze, poczucie, że w danym wystąpieniu czy wywiadzie jest wątek istotny dla czegoś, co bym nazwał filozofią literatury Wiesława Myśliwskiego. Po drugie, chcieliśmy, aby zgromadzone teksty tworzyły rodzaj zastępczej autobiografii. Choć nie ma wśród nich jednego wywiadu poświęconego wyłącznie biografii pisarza, to jednak można z fragmentów różnych rozmów i wystąpień zbudować sobie obraz jego życia. Myśliwski to wybitny pisarz, nic zatem dziwnego, że chcielibyśmy wiedzieć o nim nieco więcej, wręcz oczekujemy większej niedyskrecji. I to się udało – w książce jest całkiem sporo konkretów z jego życia. W niektórych wywiadach są opisane rzeczywiste zdarzenia, które potem pojawiły się w jego utworach, oczywiście przetworzone. 

Czytając wywiady zawarte w tym tomie, doszłam do wniosku, że Wiesław Myśliwski jest niełatwym rozmówcą i to nie ze względu na brak otwartości, ale raczej dlatego, że jest człowiekiem myślącym oryginalnie, mędrcem, któremu trudno sprostać. Dowodzą tego zwłaszcza rozmowy, w których udziela wywiadu dwóm, a nawet trzem rozmówcom. Najciekawsze są wywiady z zaprzyjaźnionymi osobami, bo pisarz bardziej jest na nie otwarty. A jakie są Pańskie doświadczenia z rozmów z Myśliwskim – jaki jest prywatnie? 

Niewątpliwie jest rozmówcą bardzo wymagającym. Wymagającym z dwóch powodów: z jednej strony trzeba być do wywiadu bardzo dobrze przygotowanym, a zarazem trzeba umieć weryfikować nastawienia, z którymi się przyszło na rozmowę. Z drugiej strony, rozmowy bywają trudne, bo pisarz stawia niekiedy między sobą a rozmówcami taką ścianę, za którą trudno się przedostać. A jednocześnie zgromadzone w książce wywiady dowodzą, że można go zapytać o wszystko, nawet o sprawy osobiste, jak miłość, która ponad siedemdziesiąt lat temu połączyła go z Wacławą i trwa do dziś, albo o trudne lata młodości, kiedy wydawało mu się, że życie jest przed nim zamknięte. Warunkiem jest jednak, aby w rozmówcy było coś, co wzbudzi zaufanie pisarza. Kiedy łączy go z rozmawiającym coś więcej, to i tego prywatnego Myśliwskiego jest w rozmowie więcej. Takie są właśnie wywiady z Bogdanem Toszą czy Heleną Zaworską. Ale interesujący jest też wywiad z Michałem Nogasiem, który ma charakter rozmowy młodego, zaciekawionego dziennikarza z mędrcem. Prywatne rozmowy nie różnią się aż tak bardzo od publicznych, bo Myśliwski nie lubi rozmawiać o rzeczach błahych. Anegdoty, dowcipy niezbyt go pociągają, chyba że są niesłychanie barwne albo dają się uogólnić w coś interesującego. Kiedy rozmawiamy na jakiś temat, to bardzo szybko wchodzimy na taki poziom, który wymaga większego skupienia, przenikliwości – to go ciekawi. Niedawno rozmawialiśmy o snach i zapytałem, jakie sny miewa teraz. Nawiązałem w ten sposób do naszego wywiadu zatytułowanego „Język potrzebuje snów”. Nie zdradzę, co mi odpowiedział, bo było to zbyt osobiste. Wyznał mi natomiast, że w dzieciństwie mama ostrzegała go, żeby po przebudzeniu nie patrzeć od razu w okno, bo wtedy sny uciekają i ich nie pamiętamy (śmiech). „A ja - dodał smutno Wiesław – sypiam na przeciwko okna...”. Spotkania z Myśliwskim nie są wyłącznie towarzyskie, zawsze jest to rozmowa o czymś. 

Ten dialog toczy się również z czytelnikiem. Wiesław Myśliwski powiada, że jego powieści dopiero w kontakcie z czytelnikami stają się pełnią. We mnie najdłużej rezonowały dwie: „Kamień na kamieniu” i „Ucho Igielne”. Tę pierwszą czytałam ostatnio na głos, aby usłyszeć, jak to brzmi i przyznam, że ta głośna lektura otworzyła przede mną nowe perspektywy. Tę powieść pamiętam obrazami, podczas gdy „Ucho Igielne” zachwyciło mnie na wielu poziomach. To wspaniały zbiór rozmaitych narracji, równorzędnych wobec siebie, a zarazem tworzących spójną całość. Którą z powieści Myśliwskiego uważa Pan za najbliższą swojej wrażliwości i wyobraźni?

Pierwszą powieścią Myśliwskiego, jaką przeczytałem, był „Pałac” i w zasadzie do dzisiaj jest to moje największe przeżycie lekturowe. Czytam ją obecnie po raz kolejny. Jest to proza, która próbuje czytelnikiem zawładnąć. Nazywam ją „powieścią transową”, bo rzeczywiście wprowadza czytelnika w pewien rodzaj transu, obsesji – głównie dlatego, że obsesyjny jest monolog jej bohatera, na granicy szaleństwa. Jest to książka pod pewnymi względami nietypowa na tle całej twórczości Myśliwskiego, mam wrażenie, że „gorętsza” niż pozostałe, ale typowe jest w niej to, że – podobnie jak w innych jego powieściach – jesteśmy we wnętrzu monologu. Lubię „Pałac” dlatego, że pamiętam swoją pierwszą lekturę i wrażenie, jakie ta powieść na mnie zrobiła. I chyba zdecydowała o tym, że później interesowałem się tym, co Myśliwski pisał, i interesuję do dziś. Zgodzę się jednak z Panią, że jego najwybitniejszą powieścią jest „Kamień na kamieniu”. Przeżyłem ją bardzo głęboko, także dlatego, że moje dzieciństwo (choć pochodzę z małego miasta, a dorastałem w Krakowie) w dużej części związane było z wsią. Jako małe dziecko spędzałem wakacje w domach moich wiejskich babć i dziadków. Świat polskiej wsi – charakterystyczny sposób przeżywania czasu, organizowania życia i tak dalej – tak bardzo się nie różni, niezależnie od regionu. Koloryt „Kamienia na kamieniu” był mi więc bliski, był dla mnie czytelny. Poza tym ta powieść wydaje mi się doskonała kompozycyjnie. Myśliwski doprowadził w niej do mistrzostwa metodę, którą posługuje się we wszystkich swoich powieściach: snuje historie nielinearne, krążące wokół pewnych motywów, czasami zaskakująco przerwane. Z jednej strony mamy bogatą opowieść, pełną szczegółów, zmysłowych momentów, intensywnych obrazów, które zapamiętujemy. A z drugiej strony, jest wiele miejsc pustych, tajemniczych, ocienionych, co do których my, czytelnicy, musimy rozstrzygnąć, co się właściwie stało. Ten świat nie jest domknięty, trzeba go sobie w trakcie lektury uzupełniać. Dzięki takiemu ustawieniu narracji, wielu czytelników, jak mówi sam autor, odnajdywało się w tej książce, nawet takich, którzy nie czuli więzi z wsią, bo nie mieli takich doświadczeń. A jednak i tak czytali tę prozę jako opowieść o sobie, o ludzkim losie. 

Największy problem miałem z „Ostatnim rozdaniem” – trudno mi było w tę książkę się zaangażować, jej bohater mnie irytował, a niektóre fragmenty wydawały mi się przegadane. Co ciekawe, Myśliwski powiedział mi niedawno, w prywatnej rozmowie, że tę właśnie powieść uważa za najciekawszą, bo z punktu widzenia ściśle literackiej roboty udało mu się w niej najwięcej osiągnąć. Rozumiem więc, że ma to być dla nas, czytających, największe wyzwanie: spróbować zapanować nad tymi wszystkimi wątkami, które są tam posplatane, nie dać się uwieść narratorowi, nauczyć czytać się między wierszami… Podsumowując, nie ma takiej powieści Myśliwskiego, której bym nie chciał przeczytać raz jeszcze, a to jest dla mnie kryterium wielkości literatury.

A jak to jest z przekładami Myśliwskiego i odbiorem jego utworów za granicą? To przede wszystkim pisarz słowa – ilu bohaterów, tyle rozmaitych narracji. Pewien Holender z wdzięczności za "Kamień na kamieniu", która to powieść pomagała mu umierać, zapisał pisarzowi swój majątek. A to już dowodzi czegoś więcej – że  odnajdujemy w literaturze coś więcej niż tylko jakąś opowieść. Zdumiewa mnie fakt, że to się udaje przełożyć na inne języki, kulturę, mentalność – jak to możliwe?

To, że przekłady otrzymują nagrody – np. przekład Billa Jonstona na język angielski czy przekłady holenderskie, francuskie – dowodzi, że również czytelnicy w innych językach dostrzegają w powieściach Myśliwskiego coś z tych wartości, o których mówimy. Nie znam odpowiedzi na pytanie, jak specyficzny styl powieści Myśliwskiego oddać w angielszczyźnie czy innych językach, ale domyślam się, że tłumaczącym udaje się to zrobić. Chętnie wziąłbym udział w seminarium dotyczącym przekładu np. „Widnokręgu”, który jest napisany stosunkowo prostą polszczyzną, ale co jakiś czas autor pozwala sobie na pęknięcia, szczeliny, pojawiają się regionalizmy, sformułowania charakterystyczne dla języka mówionego i tak dalej – dopiero z tych wszystkich przypraw powstaje ta literacka zupa Myśliwskiego. Na przykład w opisie mostu w „Widnokręgu” mowa jest o „wybulałych przęsłach”... Jak to teraz przetłumaczyć? Jak się domyślam, tłumacze szukają dla tego barwnego, niespokojnego momentami języka jakichś adekwatnych odpowiedników. Jedna z tłumaczek mówiła mi, że właśnie dlatego zaczęła przekładać prozę Myśliwskiego – bo jego język nie jest płaski, przewidywalny. 

Premiera Ucha igielnego, z Wojciechem Bonowiczem w Sandomierzu 2019,
fot. Archiwum prywatne WM

Cechą charakterystyczną prozy Myśliwskiego jest także towarzyszący różnym dramatycznym wydarzeniom subtelny humor.  Zapada w pamięć rozdział o fryzjerze z "Ucha Igielnego", który snuł opowieści soczyście i obrazowo, a którego historie pochodziły – jak twierdził – nie od niego samego, lecz od klientów, przy czym z głowy gestapowca woli nie wydobywać żadnej opowieści. Mnie się wydaje, że humor także jest trudny do przełożenia, zwłaszcza humor tego rodzaju...

W „Uchu Igielnym” w ogóle humoru jest więcej niż w innych powieściach. Jest tam sporo autoironicznych fragmentów, jak choćby rozdział poświęcony nieudanemu powrotowi bohatera do miejsc dzieciństwa, który kończy się jego ucieczką… Humor rzeczywiście przenika całą twórczość Myśliwskiego. Weźmy choćby „teatr domowy” na początku „Widnokręgu”. Wyraźnie widać, że w tym wspomnieniu zmagają się dwa żywioły: żywioł wzruszenia, które zawsze towarzyszy powrotom do dzieciństwa i bliskich osób, a z drugiej strony żywioł zabawy, który ma to wzruszenie równoważyć. Przenikanie się śmiechu i sentymentu jest bardzo dla „Widnokręgu” charakterystyczne. Myśliwski w ogóle nie lubi sentymentalizmu i humor pełni w jego utworach rolę bezpiecznika. Z drugiej strony, ciągle jest postrzegany jako pisarz poważny, pisarz przez duże P: publiczne rozmowy z nim i cała atmosfera wokół jego osoby dobrze to pokazują. I to jest czymś trochę mylącym, bo ma Pani rację, że jest to pisarz, któremu humor jest bardzo potrzebny również jako narzędzie poznania. Dla niego literatura w ogóle jest narzędziem poznawania siebie, świata, innych ludzi.  Humor sprawdza, do czego jesteśmy przywiązani i w jakim stopniu. Wprowadzenie do fabuły „Widnokręgu” takich postaci jak panny Ponckie ma w jakimś stopniu zrównoważyć tragizm, jakim jest utrata ojca, i nie tylko zresztą. 

Mimo ukończenia dziewięćdziesięciu lat, Wiesław Myśliwski jest nieustająco twórczy – w słowie i w piśmie. Myślę, że to wielki dar. Zarówno jego ulubiony poeta Jan Kochanowski, jak i mistrz Jana z Czarnolasu – Horacy prosili o to, by ich starość nie była brzydka i "bez lutni". Jak Pan sądzi, czy pisarz jeszcze na niej zagra? Bo jednak po cichu wszyscy tego oczekujemy...

Wiesław Myśliwski napisał swoje literackie pożegnanie, jakim było „Ostatnie rozdanie”, a potem jednak pojawiło się „Ucho Igielne”… Po „Uchu…” zapowiedział, że nic już nie napisze. Ja jednak bałbym się orzekać, że nic już nie będzie. Sądzę, że pokusy mogą się pojawić. Trzeba jednak pamiętać, że pisanie jest także czynnością fizyczną – pomijając wysiłek intelektualny, pisarz musi książkę „wysiedzieć”, a to wymaga niemałego fizycznego wysiłku. Mogę zdradzić, że w planach jest wydanie zbioru dramatów. Często zapomina się o tym, że Myśliwski jest także autorem czterech dramatów, które były wystawiane w teatrach, a jeden z nich stał się nawet kanwą filmu. Przygotowujemy wspólnie taką edycję, nad którą pisarz jeszcze pracuje. Przynajmniej w dwóch przypadkach będą to utwory w jakimś sensie nowe, bo dopracowane, z większymi lub mniejszymi uzupełnieniami. A zatem dzieło Myśliwskiego nie jest zakończone choćby z tego powodu. Czy nie pojawi się pokusa napisania czegoś innego, jakiejś mniejszej formy, tego też nie można przesądzać. Może – jak w przypadku „Ucha Igielnego” – pojawi się nowy pomysł. Jak Pani słusznie zauważyła, Kochanowski jest dla niego arcypoetą – polskim wzorem pisarza (i stosunku do literatury), kimś, kto potrafił mowę potoczną wyprowadzić na wyżyny. Zdaniem Myśliwskiego, obowiązkiem pisarza nie jest czerpanie z literatury, z innych autorów, ale szukanie źródła twórczości w mowie. Pokusa napisania czegoś jeszcze może przyjść w każdej chwili, ale czy pisarz będzie chciał tę pokusę „wysiedzieć”, to już inna sprawa. Nie sądzę jednak, że ta głowa będzie spokojnie spała, myślę, że raczej będzie jeszcze długo pracować.

Wiesław Myśliwski stale podkreśla, że poprzez pisanie dowiaduje się czegoś o sobie, powstaje więc pytanie, czy zechce się jeszcze o sobie czegoś nowego dowiedzieć.

Ma Pani rację, sądzę, że pytań nie brakuje. Tytuł tomu brzmi „W środku jesteśmy baśnią", ale kiedy zajrzymy do wywiadu, z którego te słowa pochodzą, natkniemy się na pełne sformułowanie: „w środku jesteśmy kipiącą baśnią”. Myślę, że słowo „kipiącą” wiele mówi o samym pisarzu. My go postrzegamy jako spokojnego, zrównoważonego, pewnego tego, o czym mówi. Ale gdzieś w głębi jest to kipiące wnętrze i na tym polega m.in. ów proces nieustannego poznawania siebie za pomocą literatury: że człowiek pragnie zobaczyć, co się w tym wnętrzu ze sobą miesza, dlaczego to wnętrze formuje takiego, a nie innego człowieka. Zaczęliśmy naszą rozmowę od „Pałacu”, toteż na tej powieści zakończę. Otóż „Pałac” daje, moim zdaniem, pewien wgląd we wnętrze pisarza. Powieściowy Jakub tęskni za tym, aby być wszystkim, być każdym, pragnie sprawdzić siebie w każdej roli. Któż z nas nie tęskni za tym, aby żyć własnym i jeszcze innym życiem? Jest w tej powieści zapisane głębokie doświadczenie egzystencjalne – życie w nas kipi po prostu, a im człowiek wrażliwszy, głębszy, kipi ono nawet w późnym wieku. I to kipiące życie wyłania nowe pokusy, impulsy. Dlatego mam nadzieję, że Myśliwskiego ta wewnętrzna kipiąca baśń jeszcze ożywi.

Taki pisarz z pewnością nie ostygnie. Dziękuję za rozmowę.


poniedziałek, 4 kwietnia 2022

Wiesław Myśliwski w kopcu narracji: "W środku jesteśmy baśnią" /recenzja książki/

Książka Wiesława Myśliwskiego "W środku jesteśmy baśnią. Mowy i rozmowy" ukazała się w kwietniu z okazji 90 urodzin pisarza. Dobór tekstów, zdjęcia, a także oryginalny portret pisarza autorstwa Stanisława Baja, pozwalają lepiej poznać przemyślenia i sylwetkę Jubilata. To książka, do której można powracać wielokrotnie. Mój zaczytany egzemplarz z wypisami interesujących refleksji, które nierzadko przybierają postać aforyzmów, świadczy o tym najlepiej.

Mój egzemplarz książki Wiesława Myśliwskiego: "Wszyscy jesteśmy baśnią", Wyd. Znak

Jest taki wiersz Zbigniewa Herberta, zatytułowany "Język snu", z którego zaczerpnęłam metaforę "kopca narracji", kojarzy mi się bowiem z wypowiedziami Wiesława Myśliwskiego na temat czerpania inspiracji z kultury chłopskiej. I tu, i tam mamy do czynienia z tajemnicą twórczości i uwolnieniem słowa od stereotypowych kontekstów. 

"Każde słowo - twierdził Myśliwski podczas uroczystości wręczenia mu Nagrody Klubu Kultury Chłopskiej za Kamień na kamieniu w grudniu 1985 roku - jest wydarciem z siebie cząstki tajemnicy, każde zdanie poszerzeniem granic swojej wyobraźni, swojej wrażliwości". Dla pisarza literatura jest poszukiwaniem prawdy o sobie i o świecie. 

25 marca tego roku Wiesław Myśliwski ukończył 90. rok życia. Z tej okazji Jerzy Illg - redaktor naczelny Społecznego Instytutu Wydawniczego „Znak” wraz z Wojciechem Bonowiczem - poetą i publicystą, przygotowali tom zawierający mowy autora "Widnokręgu" oraz wywiady z Jubilatem. 

"Może w środku jesteśmy kipiącą baśnią, bo jak inaczej wytłumaczyć nasze pragnienie nieustającego mówienia i kreacji?" - pyta retorycznie autor Ucha Igielnego w rozmowie z Andrzejem Franaszkiem i Janem Strzałką. Pytanie to posłużyło autorom wydawnictwa jako wiele mówiący tytuł. 

Wyznam, że rozważania Myśliwskiego na temat języka, a w szczególności języka kultury chłopskiej, są dla mnie szczególnie ważne. Otóż w dzieciństwie każde wakacje spędzałam u Dziadków na wsi pod Tarnowem i zafascynowana byłam opowieściami mojego Dziadka Stanisława. Chodziłam za nim wszędzie, a on snuł rozmaite historie - głównie o ziemi, o ptakach, o drzewach, a w jego opowieściach wszystko żyło i stanowiło harmonijną całość. Babcia i ciotka, mimo że dużo czytały, takiego talentu narracyjnego nie posiadały. Dopiero po latach to właśnie Wiesław Myśliwski uświadomił mi, że Dziadek był twórczy i utalentowany właśnie dlatego, że ukształtowała go kultura chłopska, w której słowo, pamięć i wyobraźnia odgrywały rolę najistotniejszą. Niestety, nie ma już ani Dziadka, ani tamtej wsi... W tomie W środku jesteśmy baśnią  przeczytałam znamienne słowa, że: "był to świat afirmacji ludzkiego losu, jakikolwiek ten los był. (...) Bramą do tego świata stał się twórczy duch mowy żywej. Mowy żywej, a więc prawdziwie wolnego języka". To był także język mojego Dziadka...

Wiesław Myśliwski, fot. archiwum prywatne Pisarza

Nie istnieje już tamta kultura, która ukształtowała Dziadka Stanisława, szczęśliwie jednak można sięgnąć po książki Myśliwskiego - pisarza, a także myśliciela, który tę kulturę uczynił swoim źródłem inspiracji. Wszystkie one niezwykle silnie we mnie rezonują. Ucho Igielne zachwyciło mnie na wielu poziomach. To wspaniały zbiór rozmaitych narracji, równorzędnych wobec siebie, a zarazem tworzących spójną całość. Opowieść mężczyzny piszącego mowy pogrzebowe jest nie tylko refleksją nad językiem, ale także demonstracją rozmaitych stylów. Uważa, że spełnia szczególną misję, ponieważ "większość ludzkich głów jest zachwaszczona przez gazety, radio, telewizję, internet. I słów jest coraz mniej w ludziach. (...) To i słowom ktoś musi przyjść z pomocą". Dręczą go jednak wyrzuty sumienia, "bo każde życie niby inne, a każdego muszę zmieścić w jakimś wzorze". 

Interesujące i tajemnicze jest czerpanie opowieści od innych (fryzjer), a także "bycie w czyjejś opowieści". Myślę, że wszystkie te refleksje można odnieść do całości pisarstwa Myśliwskiego. A przy tym zawierają one głębokie przemyślenia autora na temat różnych aspektów ludzkiego życia, będąc - by użyć określenia jednego z bohaterów - "wielobarwnym malowidłem", w którym dostrzega się także i własną historię. Po latach powróciłam też do powieści Kamień na kamieniu, którą tym razem czytałam na głos, odkrywając ją na nowo i skłonna jestem uznać ją za ulubioną powieść tego pisarza. Tę z kolei zapamiętałam obrazami: główny bohater Szymek ukrywający się przed Niemcami w pustym grobowcu podczas wojny, niszczący w rozpaczy chmary ptactwa po powrocie ze szpitala, wygłaszający poruszające mowy ślubne jako "świecki ksiądz", a wszystko to zaczyna się od "Zbudować grób", jakby autor zamierzał już na początku nadać życiu bohatera eschatologiczny sens, ustawić jego (i każde) życie w takiej perspektywie, bo to daje przestrzeń do rozważań na temat ludzkiego losu... To taka książka, która pozostaje z człowiekiem na zawsze.

Z przemówień i wywiadów autora Ostatniego rozdania wyłania się portret Pisarza przez duże P, mówiącego, że pisze, aby poznać siebie i świat, że powołaniem literatury jest dążenie do zrozumienia człowieka, który jednak zawsze pozostanie tajemnicą. Myśliwski - pisarz niechętnie bierze udział w życiu publicznym, nie bywa, nie zabiega o popularność - jego książki bronią się same: są niezwykle popularne zarówno wśród młodych, jak i starszych czytelników. 

Zamieszczone w tomie wywiady uświadamiają, że Myśliwskiemu nie jest łatwo sprostać. Najlepiej wypadają ci rozmówcy, którzy są z pisarzem zaprzyjaźnieni, dobrze znają jego twórczość i mówią "swoim głosem", np. Barbara Kazimierczyk. Jednak i w tych rozmowach, w których padają pytania sztampowe i odsłaniające schematyzm myślenia zarówno o tym, jak powinna wyglądać rozmowa, jak też świadczące o słabej znajomości lub wręcz niezrozumieniu tej literatury, otóż i w takich rozmowach autor cierpliwie wyjaśnia, naprowadza, nie mówi niczego uszczypliwego. Hojnie obdarza każdego swoimi bezcennymi refleksjami. Dzięki temu i my, czytelnicy, czujemy się obdzieleni.

Dobór tekstów, zdjęć, a także oryginalny portret pisarza autorstwa Stanisława Baja któremu Myśliwski poświęca jeden z rozdziałów książki), pozwalają lepiej poznać przemyślenia i sylwetkę Jubilata. To książka, do której można - a nawet należy - powracać wielokrotnie. Mój "zaczytany" egzemplarz z podkreśleniami i wypisami interesujących refleksji, które nierzadko przybierają postać aforyzmów, świadczy o tym najlepiej. 

Premiera Ucha igielnego, z Wojciechem Bonowiczem w Sandomierzu 2019,
 fot. Archiwum prywatne WM

Książka Wiesława Myśliwskiego "W środku jesteśmy baśnią. Mowy i rozmowy" ukazała się w kwietniu 2022 roku w Wydawnictwie Znak z okazji 90 urodzin Pisarza.

Wywiad o Wiesławie Myśliwskim z jednym z redaktorów tomu - Wojciechem Bonowiczem znajdziecie pod tym linkiem.

wtorek, 27 października 2020

Październikowy "ZNAK": Pamięć i Wiesława Myśliwskiego słuch absolutny

Ukazał się 785 numer miesięcznika "ZNAK", tym razem poświęcony pamięci i opowieści. A ponieważ są to główne tematy jednego z najwybitniejszych pisarzy współczesnych – Wiesława Myśliwskiego, toteż jest on pierwszoplanowym bohaterem tego numeru pisma. Interesujących tekstów znaleźć można w numerze znacznie więcej.

Jak pisze we wstępie red. naczelna pisma, Dominika Kozłowska, pamięć nie jest linearna, "(...) nie jest pudełkiem, do którego odkładamy wspomnienia-zdjęcia. Nie służy przechowywaniu przeszłości, lecz raczej – paradoksalnie – do jej ukrywania. (...) to, czego nie pamiętamy, może nieraz silniej wpływać na nasze życie aniżeli to, co świadomie wydobywamy z naszej pamięci. Co więcej, my sami (na różnych etapach życia) możemy w inny sposób pamiętać to samo zdarzenie". Nie mniej jednak na skutek doświadczeń totalitaryzmów istnieje obowiązek etyczny pamiętania, także po to, by ustrzec się przed powtórzeniem tego, co było. 


Wiesław Myśliwski, 2014 r. fot. Włodzimierz Wasyluk/Forum

Numer otwiera wywiad z Wiesławem Myśliwskim, przeprowadzony przez Wojciecha Bonowicza podczas VI edycji Festiwalu Stolica Języka Polskiego, zatytułowany zagadkowo "Literatura potrzebuje snów". Pisarz rozważa w nim zagadnienia czasu i literatury ("istnieje tylko czas przeszły"), wyraża przekonanie, że każdy człowiek inaczej przeżywa historię i że to "historia przepływa przez człowieka", a nie odwrotnie. Wychodząc z założenia, że żyje się w żywiole mowy, Myśliwski uważa, że w istocie jego rola polega na nasłuchiwaniu. "Bardzo często nastawiam ucha w stronę umarłych. Słyszę ich bezgłośną mowę w swoim uchu" - przyznaje. Podczas pisania powieści "Kamień na kamieniu" słuchał, jak powiedziałby jego dziadek lub babcia. "Mowa mówi o wszystkim, również o tym, czego nie mówi" – dodaje. Zapytany przez Bonowicza o wysokie kompetencje językowe bohaterów powieści, pisarz nie dostrzega w tym nic nadzwyczajnego. "W języku chłopów nie ma nic nienazwanego. Język chłopski spełniał wiele funkcji, nie tylko komunikacyjną. Obłaskawiał świat, ustanawiał relacje między człowiekiem a światem. Ten język wyrastał nie tylko z dokuczliwej rzeczywistości, ale nawet ze snów. Język potrzebuje snów. Nasz inteligencki język jest ubogi w stosunku do chłopskiego języka".

Autor "Ucha igielnego" uważa też, że to "język kształtuje myśli, nie odwrotnie". Natomiast nielinearność jego opowieści wynika stąd, że taka właśnie jest natura ludzkich opowieści, ponieważ "pamięć fragmentaryzuje nasze przeżycia. (...) wszystko w pamięci komponuje się z fragmentów".

Pisarz odnosi się także do czasów pandemii (z dystansem) i zdradza, że mimo izolacji, nigdy się z żoną nie nudzą. Na koniec, na pytanie, czy literatura może być domem, odpowiada skromnie:

"Nie, to ciężka robota, a nie dom. Żeby mogła być domem, musiałbym zakochać się w sobie. A tego uczucia nie znam".

Wiesław Myśliwski, 1993 r. fot. Wojciech Plewiński/Forum

W kolejnym interesującym artykule Tomasz Bocheński snuje refleksje o "Myśliwskim wizyjnym" - o tym, jak trudno wyplątać się z życia bohatera jego książki. "Z łatwością – pisze – wydobyłbym się z "Ucha Igielnego", gdyby nie nitki sieci, którą stworzył autor". A jakie to sieci, przekonajcie się sami :-)

Interesujących tekstów znaleźć można w numerze znacznie więcej. W dziale "Społeczeństwo–Świat" pojawia się historia zaginionych uchodźców. Pytania, jak pamiętać pojawiają się także w stosunku do tych, którzy niedawno odeszli: Józefy Hennelowej i Henryka Wujca. W "Publicystyce" znaleźć mozna rozmowę o topografii i jej znaczeniach w życiu oraz w prozie Myśliwskiego. W "Ideach" zaś powraca temat mitu. "Być może każda wielka opowieść, każdy mit jest opowieścią o początku i o rdzeniu naszej tożsamości" – podsumowuje ten temat Dominika Kozłowska.

Te i wiele innych interesujących artykułów, które można poddać refleksji, znajdziecie Państwo na łamach październikowego numeru "ZNAKU". Zachęcam do lektury.

poniedziałek, 3 sierpnia 2020

Święto literatury na Roztoczu – na żywo i online. VI edycja Festiwalu Stolica Języka Polskiego

Od 2 do 8 sierpnia 2020 r. trwa Festiwal Stolica Języka Polskiego w Szczebrzeszynie, a jego gośćmi, podobnie jak w latach ubiegłych, są znakomici pisarze, krytycy, językoznawcy, artyści i gwiazdy estrady. W programie szóstej edycji przedsięwzięcia przeważają liczne dyskusje o literaturze, ale nie zabraknie też spektakli, wieczorów poetyckich, koncertów czy wystaw.



Jest również bogata oferta wartościowej rozrywki dla najmłodszych, m.in. spotkania z autorami książek dla dzieci, warsztaty muzyczne i plastyczne. W tym roku program Małej Stolicy Języka Polskiego rozdzielono terminami od programu głównego, a kilka z propozycji będzie dostępnych jedynie online, ale zasadniczo Festiwal odbywa się w tradycyjnej, plenerowej formie z bezpośrednim udziałem publiczności. Wszystkie wydarzenia są całkowicie bezpłatne, jednak ze względu na procedury sanitarne każdy z uczestników zobowiązany jest do wypełnienia oświadczenia o stanie zdrowia

Na początek organizatorzy zapraszają do Zamościa (Niedziela w Zamościu na Rynku Wodnym), a potem do urokliwego, festiwalowego miasteczka nad brzegami Wieprza - Szczebrzeszyna. Tradycyjnie, w harmonogramie imprezy uwzględniono nie tylko spotkania autorskie, ale też atrakcje rekreacyjne np. literacką wyprawę rowerową do okolicznych wąwozów. Będzie również „Mecz poetycki”, gra literacka „Pierwsze zdanie” , instalacja dźwiękowa o komunikacji drzew „Usłyszane”
.

Wiesław Myśliwski, fot. Rafał Siderski

W ramach Festiwalu przyznana zostanie Nagroda „Człowiek Słowa” (laureaci poprzednich edycji to Urszula Kozioł, Wiesław Myśliwski, Maja Komorowska), Nagroda Wielkiego Redaktora (w 2018 roku otrzymała ją Marianna Sokołowska, a w 2019 – Małgorzata Szczurek), ogłoszony zostanie kolejny Apel Szczebrzeski, zainicjowany w trosce o ochronę bogactwa polszczyzny.

Patronem tegorocznej edycji Festiwalu Stolica Języka Polskiego jest Cyprian Kamil Norwid, 
a lista zaproszonych gości obejmuje ponad 70 nazwisk. Do Szczebrzeszyna i Zamościa przyjadą m.in.: Justyna Bargielska, Justyna Bednarek, Edwin Bendyk, Wojciech Bonowicz, Jerzy Bralczyk, Elżbieta Cherezińska, Sylwia Chutnik, Stefan Chwin, Grzegorz Gauden, Mikołaj Grynberg, Grzegorz Kasdepke, Izolda Kiec, Wawrzyniec Konarski, Maja Komorowska, Ryszard Koziołek, Janusz Kukuła, Mikołaj Łoziński, Leszek Mądzik, Mira Marcinów, Zygmunt Miłoszewski, Michał Ogórek, Michał Rusinek, Barbara Sadurska, Dominika Słowik, Paweł Śpiewak, Filip Springer, Nula Stankiewicz, Mariusz Szczygieł, Jerzy Trela, Adam Woronowicz,Adam Wajrak, Marcel Woźniak, Jakub Żulczyk i wielu innych twórców.

Maja komorowska, fot. Rafał Siderski

Pełny harmonogram Festiwalu można znaleźć na stronie www.stolicajezykapolskiego.pl.
Kuratorką programu głównego jest Justyna Sobolewska, a kuratorkami sekcji dziecięcej: Magdalena Kłos - Podsiadło i Katarzyna Stoparczyk.

Przygotowany przez organizatorów zestaw wydarzeń to doskonała propozycja nie tylko dla miłośników książek. Festiwal w Szczebrzeszynie przyciąga też pięknem roztoczańskich krajobrazów i wyjątkowym, wakacyjnym klimatem.

Więcej informacji na:
www.stolicajezykapolskiego.pl
Film z Festiwalu 2018:
https://www.youtube.com/watch?v=LJLO5pPQhtg&t

informacja prasowa

poniedziałek, 23 marca 2020

"Ucho igielne" w interpretacji Jerzego Radziwiłłowicza – premiera audiobooka i audio książki Wiesława Myśliwskiego

Już za dwa dni, 25 marca, na  jubileusz urodzin Wiesława Myśliwskiego, na platformie Woblink ukaże się swoiste zwieńczenie, perła w koronie serii utworów tego wybitnego prozaika – audiobook "Ucha igielnego", w nowej mistrzowskiej interpretacji Jerzego Radziwiłłowicza.



Od wielu lat Wydawnictwo Znak ma zaszczyt publikować powieści dwukrotnego laureata Nagrody Nike – Wiesława Myśliwskiego. Przygoda ta zaczęła się od "Traktatu o łuskaniu fasoli" i trwa do dziś, owocując takimi arcydziełami, jak "Ostatnie rozdanie" czy "Ucho igielne".

Już za dwa dni, 25 marca, na  jubileusz 88. urodzin Wiesława Myśliwskiego, na platformie Woblink ukaże się swoiste zwieńczenie, prawdziwa perła w koronie serii utworów tego wybitnego prozaika – audiobook "Ucha igielnego", w nowej mistrzowskiej interpretacji Jerzego Radziwiłłowicza.

W związku z tym chcielibyśmy zachęcić wspólnego świętowania urodzin Wiesława Myśliwskiego:

TUTAJ znajdziecie fragment audiobooka.

Rcenzję powieści "Ucho igielne" znajdziecie TUTAJ.

informacja prasowa

środa, 15 maja 2019

Poznańska Nagroda Literacka 2019. Znamy laureatów!

To już piąta edycja Poznańskiej Nagrody Literackiej, która została powołana do życia
w 2015 roku przez Miasto Poznań oraz Uniwersytet im. Adama Mickiewicza. 



Nagroda przyznawana jest w dwóch kategoriach: za wybitne zasługi dla polskiej literatury
i kultury (Nagroda im. Adama Mickiewicza) oraz za znaczący, innowacyjny dorobek w dziedzinie literatury, humanistyki, popularyzacji kultury literackiej dla twórcy, który nie ukończył 35. roku życia (Nagroda-Stypendium im. Stanisława Barańczaka).

Miło nam ogłosić, że Nagrodę-Stypendium im. Stanisława Barańczaka otrzymał Tomasz Bąk za książkę „Utylizacja. Pęta miast”, o laureacie i jego zwycięskiej książce pisze na blogu Zamek Czyta Marcin Jaworski: Miłość w czasach końca kapitalizmu

Nagrodę im. Adama Mickiewicza, za wybitne zasługi dla polskiej literatury i kultury, otrzymał Wiesław Myśliwski.

Nagrodzonym i nominowanym serdecznie gratulujemy!

W tym roku do Poznańskiej Nagrody Literackiej byli nominowani: Tomasz Bąk, Mira Marcinów oraz Dawid Szkoła.

informacja prasowa

czwartek, 24 stycznia 2019

Z Wiesławem Myśliwskim przez "Ucho Igielne" /recenzja książki/

Powieść Wiesława Myśliwskiego "Ucho Igielne" jest dziełem wybitnym. Napisana piękną polszczyzną, zawierająca głębokie przemyślenia autora na temat różnych aspektów życia, a jednocześnie autotematyczna i pełna subtelnego humoru, stanowi - by użyć określenia samego pisarza - wielobarwne malowidło, w którym dostrzega się także własną historię.

Mój egzemplarz "Ucha Igielnego" Wiesława Myśliwskiego, Wydawnictwo Znak

Rozpoczynając swoją refleksję nad powieścią Wiesława Myśliwskiego, muszę podkreślić, że od czasu przeczytania powieści Dana Lungu "O dziewczynce, która bawiła się w Boga", żadna inna proza tak we mnie nie rezonowała. Zaczytywałam się w niej w uniesieniu, bo w jakimś sensie nałożyła się na moje własne doświadczenia, przemyślenia, a nawet ... sny.

 Kto wie, czy to nie koniec ustanawia dopiero początek...

Ucho Igielne to wąskie przejście, w którym spotykają się przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, a wokół głównych postaci powieści - młodego i starego bohatera, będącego narratorem opowieści i właściwie jednym i tym samym człowiekiem, który nieustannie się ze sobą konfrontuje - rozwijają się  jak liście chińskiej herbaty różne wątki z jego (ich) biografii, stanowiące same w sobie prawdziwe arcydzieła - cudowne mikroopowieści, które mogłyby funkcjonować niezależnie, a zarazem pozwalają lepiej poznać bohatera.

Opowieść jest nielinearna, jak każde życie, w którym przeplatają się ze sobą różne wspomnienia, zdarzenia i sny. Oś konstrukcyjną można porównać do tematu muzycznego, który ciągle powraca, a wokół niego pojawiają się rozmaite wariacje, oświetlające go na nowo z różnych perspektyw, skutkiem czego za każdym jego powrotem postrzegamy go nieco inaczej. Taką rolę odgrywa u Myśliwskiego temat spotkania starego i młodego człowieka, podczas którego w zagadkowych okolicznościach umiera ten pierwszy, ale to w gruncie rzeczy metafora konfrontacji z sobą samym, swoiste perpetum mobile, które pozwala  zastanowić się nad ludzkim losem i jego zawiłościami.

...człowiek chciałby odkryć początek swego losu nawet w niekiełkującym jeszcze ziarenku. Niestety, początek jest z natury swej nie do uchwycenia, można rzec, niezauważalny, więc kto wie, czy to nie koniec ustanawia dopiero początek.

Tylko się nam wydaje, że czas płynie razem z nami


Ów nielinearny czas narracji jest świadomym wyborem pisarza, który doskonale wie, że Czas lubi się tak nieraz zamienić z innym czasem. Czas jest chytry jak lis, a bywa i złośliwy. Potrafi płynąć w tę, a zarazem w przeciwną stronę. A tylko nam się wydaje, że zawsze płynie razem z nami i nasze życie wyznacza mu granice.

Czekanie w pobliżu Ucha Igielnego na ukochaną, która nigdy się nie pojawi, i wróżba Cyganki dotycząca długości życia - są takim właśnie powracającym w różnych wariantach tematem. Nasyconej realiami historii życia młodego człowieka towarzyszy refleksja nad słowem i nad opowieścią jako taką. Ta autotematyczna warstwa powieści, nasycona subtelnym humorem, jest właściwie najciekawszą i zarazem najgłębszą jej istotą. Refleksje na temat opowieści snują ponadto liczni, pozornie drugoplanowi, bohaterowie.

Jednym z nich jest mężczyzna piszący mowy pogrzebowe (to jedna z tych błyskotliwych wariacji, o których wspomniałam). Uważa, że spełnia szczególną misję, ponieważ większość ludzkich głów jest zachwaszczona przez gazety, radio, telewizję, internet. I słów jest coraz mniej w ludziach. (...) To i słowom ktoś musi przyjść z pomocą. Dręczą go jednak wątpliwości, bo każde życie niby inne, a każdego muszę zmieścić w jakimś wzorze. 

Co nie jest nazwane, nie istnieje

Każda opowieść jest ważna, bo coś, co nie jest nazwane, nie istnieje. Potrzebujemy słów, jeśli chcemy wiedzieć.

Innego z bohaterów, prostego człowieka, poznaje główny bohater, kiedy zaczyna po studiach pracę w muzeum. Jego słowa - wspomina - widziało się, nie tylko słyszało. Miało się wrażenie, że ze słów tworzy świat, nienaśladowany, niepowtarzany za kimś, niczym wielobarwne malowidło, na które się patrzyło, kiedy opowiadał, a nawet w którym widziało się i siebie, towarzyszącego mu w wędrówce przez ten jego świat, bo słowa nieraz tak wciągają w czyjeś życie, choćby nie wiadomo jak odległe od naszego.

W opowieści smakuje dużo lepiej

Tenże człowiek napisał powieść, za którą władza ludowa uhonorowała go, aby podkreślić swój w tym udział, a przyjęcie ku czci szanownego jubilata jest pyszną groteskową opowieścią młodego narratora, bo sam jubilat przez cały bankiet milczy, obserwując z rozbawieniem całą tę scenę, jakby z Gombrowicza rodem. Przy wyjątkowo suto zastawionym stole potrawy jakby się napraszały, pobudzały już nie tylko głód, lecz i wyobraźnię. A wyobraźnia i w jedzeniu, i piciu odgrywa niemałą rolę. Wyobraźnią można wyprzedzić, jak się potem będzie opowiadać znajomym, co się jadło i piło, a nawet wspólnie przeżywać, jakby się jadło i piło. Z tym, że w opowieści dużo lepiej smakuje, niż kiedy się jadło i piło.

Zapada w pamięć także rozdział o fryzjerze, który snuł opowieści soczyście i obrazowo, a którego historie pochodziły - jak twierdził - nie od niego samego, lecz od klientów:

A wezmę czyjąś głowę w ręce i od razu mam co opowiadać. Coś jest takiego w ludzkich głowach. Może opowiadam to, co te głowy pamiętają, o czym myślą, marzą? Raz tylko czułem, że z tej głowy lepiej nic nie wydostawać. I tak rozpoczyna historię o gestapowcu, którego strzygł podczas okupacji...


Nawet umarli snują swoje opowieści


U Myśliwskiego nawet umarli snują swoje opowieści jeszcze długo po śmierci, bo nikt nie zdąży za życia wszystkiego opowiedzieć. 

Także inni "nas opowiadają". Powrót starego profesora do miasteczka, z którego pochodził, uświadamia mu, że nie tylko my siebie opowiadamy, ale też żyjemy w opowieściach innych ludzi - czy tego chcemy, czy nie.

Ostatecznie narrator dochodzi do konkluzji, że być może te opowieści odraczają koniec świata, który już dawno by się dokonał, gdyby miał kto o tym końcu opowiedzieć i kto wysłuchać.

Powieść Wiesława Myśliwskiego "Ucho Igielne" jest - nie waham się tego powiedzieć - dziełem wybitnym. Napisana piękną polszczyzną, zawierająca głębokie przemyślenia autora na temat różnych aspektów życia, a jednocześnie autotematyczna i pełna subtelnego humoru, stanowi - by użyć określenia samego pisarza - wielobarwne malowidło, w którym dostrzega się także i własne historię. Czytałam ją w jakimś zapamiętaniu, czego i Wam życzę.

poniedziałek, 24 września 2018

Spotkanie z Wiesławem Myśliwskim w Teatrze Powszechnym

Wydawnictwo Znak i Empik pragną serdecznie zaprosić na spotkanie autorskie z Wiesławem Myśliwskim, które odbędzie się 1 października (poniedziałek) o godzinie 18.00 w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Słowo wstępne wygłosi prof. Tomasz Bocheński. Fragmenty "Ucha Igielnego" przeczyta Robert Więckiewicz. Spotkanie poprowadzą Justyna Sobolewska i Michał Nogaś. W trakcie spotkania będzie możliwość przedpremierowego zakupu książki. 


Premiera książki już 17 października!

"Ucho Igielne" to poruszająca medytacja nad ludzkim losem, pamięcią i historią, zagadkowością intymnych relacji, a przede wszystkim nad tajemnicą spotkania młodości i starości.
W powieści Myśliwskiego jak w lustrze odbija się kawał polskiej historii ze wszystkim, co w niej dramatyczne, bolesne, przemilczane i niewypowiedziane. Przede wszystkim jednak
jest to rzecz o tym, jak upływający czas odciska piętno na ludzkim doświadczaniu siebie i świata. Piękna, głęboka literatura, w której przenikliwość obserwacji i swoista czułość
wobec człowieka splatają się z wymiarem symbolicznym. 


"Biegłem przez tę dawną dziką, zieloną dolinę do Ucha Igielnego. Stał już na brzegu tych spadzistych schodów, stukał laską w schodek poniżej, sprawdzając, o ile głębiej musi teraz zstąpić niż poprzednim razem. Widocznie stwierdził, że jest dużo głębiej, bo podobnie sprawdził i następny schodek, i następny. Jak można być takim starym, pomyślałem, a nawet zezłościło mnie to. W jego wieku już mało co ze świata zostaje, więc gdzie on idzie, po co?"
(fragment książki)

informacja prasowa

Mozart – "Requiem" w Narodowym Forum Muzyki /zapowiedź/

6 listopada o 19.00 w Narodowym Forum Muzyki angielski dyrygent Jonathan Nott, uznawany za wybitnego interpretatora muzyki współczesnej, pod...

Popularne posty