Tytuł bloga powstał z inspiracji prozą Brunona Schulza, w której wielokrotnie, w różnych kontekstach, pada to tajemniczo brzmiące słowo, znaczące o wiele więcej niż „składniki”, bo mające rangę metafory, symbolu…
Kulturalne Ingrediencje nie jest blogiem monotematycznym, np. książkowym czy filmowym. Łączę w nim wszystkie moje pasje w jedną całość. Znajdują się tu teksty dotyczące literatury, filmu, muzyki i sztuk plastycznych. Ponadto rozmowy z artystami i własne zapiski.To także moje archiwum.
6 lipca rozpoczęła się 11. edycja Brave Kids, czyli stworzonego we Wrocławiu unikatowego w skali świata projektu artystyczno-edukacyjnego dla dzieci. Wydarzenia lokalne odbędą się w 6 miastach w Polsce. W warsztatach artystycznych weźmie udział 240 dzieci. Finał, w zupełnie nowej formie, zaplanowano pod koniec sierpnia we Wrocławiu.
fot. Mateusz Bral
Brave Kids to niezwykły projekt, łączący źródłowe kultury i tradycje muzyczne, taneczne i teatralne odległe od siebie nieraz o tysiące kilometrów. To również autorski model pracy twórczej, umożliwiający dzieciom swobodne rozwijanie talentów i artystyczną współpracę. Takie podejście doskonale się sprawdziło, czego dowodem jest 10 dotychczasowych edycji projektu. Wzięło w nich udział łącznie 1500 dzieci ze 180 grup artystycznych z kilkudziesięciu krajów z pięciu kontynentów, a w swoich domach gościło je 500 polskich rodzin z 13 miast. Wspólne spektakle młodych artystów przypominały wulkany energii, zawsze były niepowtarzalne i zaskakiwały pomysłowością. Brave Kids to jedyny tego rodzaju międzynarodowy projekt. Zyskał uznanie na całym świecie.
W tym roku energia w polskiej formule
Mimo że w tym roku takie niezwykłe spotkanie dzieci z różnych krajów jest niemożliwe, to organizatorzy Brave Kids nadal realizują ideę projektu. Postanowili zmierzyć się z niesprzyjającymi okolicznościami, wpisując ją w nową formułę, opierającą się na serii lokalnych warsztatów artystycznych z udziałem uczestników z Polski. – Jesteśmy pełni entuzjazmu i cieszymy się, że mimo trudnych okoliczności i warunków projekt się odbędzie. Brave Kids jest przede wszystkim dla dzieci, które w ostatnich miesiącach izolacji zostały pozbawione możliwości obcowania z rówieśnikami i budowania nowych przyjaźni. Nasze warsztaty są pretekstem do budowania nowych ważnych relacji, uczestnikom dają mnóstwo dobrej energii. Dlatego jesteśmy mocno przekonani, że warto go kontynuować również w tym roku – mówi Iwona Frydryszak, producent wykonawczy projektu Brave Kids.
Dodaje, że istota projektu Brave Kids, mimo wyjątkowych okoliczności i nowej formuły, pozostaje bez zmian. – W ramach warsztatów wykorzystamy nasz model pracy. Jest uniwersalny: wciąga i daje wolność ekspresji bez oceniania. Wspólne tworzenie w takim środowisku wyzwala w dzieciach nieskrępowaną, spontaniczną i czystą radość.
Brave Kids w lokalnym wydaniu
We Wrocławiu zaplanowano trzy warsztaty artystyczne, a po jednym w Warszawie, Trójmieście, Wałbrzychu, Przemyślu i Rzeszowie. – Dzieci niekoniecznie mają za sobą ścieżkę rozwoju artystycznego, ale nie jest to żadna przeszkoda. Nasi doświadczeni instruktorzy artystyczni obserwują, w czym są dobre, czym chcą się zająć, co je interesuje lub pasjonuje, odkrywając w ten sposób talenty. Nie narzucają swojego scenariusza ani oczekiwań, dlatego efekt końcowy takich warsztatów kreatywnych na początku jest zawsze intrygującą niewiadomą – opowiada Iwona Frydryszak.
Uczestnicy poszczególnych warsztatów przez 11 dni będą przygotowywali wydarzenie – swego rodzaju lokalny, kameralny finał, otwarty dla publiczności. 6 lipca rozpoczną się pierwsze warsztaty we Wrocławiu oraz w Trójmieście, a kolejne wystartują w drugiej połowie lipca oraz w sierpniu. Sposób organizacji warsztatów został dostosowany do obecnej sytuacji i związanych z nią reguł życia społecznego, zgodnie z wymogami i zaleceniami odpowiednich instytucji.
Wielki finał: w jednym czasie, w wielu miejscach
Pod koniec sierpnia uczestnicy tegorocznej edycji Brave Kids ze wszystkich miast zaprezentują się we Wrocławiu.
– Chcemy, żeby było to święto dzieci. Myślimy o całym tym wydarzeniu jako o Dniu Dziecka we Wrocławiu, który 1 czerwca właściwie się nie odbył – podsumowuje Iwona Frydryszak.
Projekt artystyczno-edukacyjny Brave Kids powstał w 2009 roku przy wrocławskim Brave Festival, jednym z najbardziej uznanych i prestiżowych wydarzeń kulturalnych Wrocławia i Polski. Głównym organizatorem i pomysłodawcą Brave Kids jest wrocławskie Stowarzyszenie Kultury Teatralnej Pieśń Kozła. Edycje odbywające się w każdym z miast organizowane są w partnerstwie z lokalnymi organizacjami pozarządowymi i instytucjami kultury.
Więcej informacji: www.bravekids.eu oraz www.facebook.com/BraveKids
Teatr Pieśń Kozła zaplanował premierowe spektakle „Wojownika” na 16 i 17 listopada. Twórcy zapowiadają przedstawienie bardzo muzyczne. Teatr wystąpi na nowej scenie.
Bezpośrednią inspirację dla „Wojownika” stanowią „Trojanki” Eurypidesa i losy czterech kobiet (Hekabe, Kasandry, Andromache i Heleny) po zdobyciu tego miasta przez Greków. Drugim źródłem inspiracji była dla twórców spektaklu adaptacja dzieła Eurypidesa, której dokonał J. P. Sartre.
– To jednak aż i tylko inspiracje – wydźwięk przedstawienia nawiązuje i odwołuje się do mroczniejącej atmosfery naszych czasów. Poczucie nadciągającej katastrofy i zapaści cywilizacyjnej jest wręcz namacalne, podobno tak samo było na przełomie XIX i XX w. Z drugiej strony, w naszym „Wojowniku” nie pogrążamy się w niepewności czy rozpaczy. Światełka nadziei doszukujemy się we wrażliwości człowieka, a nasz punkt widzenia może okazać się zaskakujący – mówi Alicja Bral, która stworzyła dramaturgię tego przedstawienia.
Zgodnie z filozofią teatru, spektakl na pewno nie będzie jednak komentował czy ilustrował bieżących wydarzeń.
– Sięgamy do źródeł antycznych albo, w przypadku wielu innych przedstawień, do Szekspira, ponieważ tam można znaleźć uniwersalną refleksję nad naturą człowieka i kreowanymi przez niego mechanizmami – dodaje Grzegorz Bral, reżyser spektaklu i dyrektor Teatru Pieśń Kozła.
Zapowiada, że „Wojownik” jest przedstawieniem bardzo muzycznym, m.in. z udziałem wiolonczeli, rogów czy bębnów. Polifonie, charakterystyczne dla Teatru Pieśń Kozła, skomponował Maciej Rychły. Premierowe przedstawienia odbędą się w sobotę i niedzielę 16 i 17 listopada. Spektakl zobaczymy na nowej scenie, w Piekarni / Centrum Sztuk Performatywnych, przy ul. Księcia Witolda 62–70 we Wrocławiu. To kameralny obiekt, choć nieco większy niż sala w dawnej siedzibie teatru. W Piekarni jest miejsce dla 250 widzów.
„Wojownik” to druga część planowanej przez Teatr Pieśń Kozła trylogii (pierwszą stanowił spektakl „Anty-Gone Tryptyk”, zaprezentowany premierowo w listopadzie ubiegłego roku). Teatr Pieśń Kozła ma za sobą rok bardzo udanych wyjazdów zagranicznych. Występował m.in. na scenie słynnego londyńskiego The Globe, czyli najbardziej prestiżowej szekspirowskiej sceny na świecie. Grupy zewnętrzne prezentują się tam niezwykle rzadko. Wywodzący się z Wrocławia teatr zaprezentował się również na innej niezwykle ważnej scenie szekspirowskiej, w ramach Shakespeare Festival na Zamku Kronborg w Helsingor. W tym roku występował m.in. również w CalPerformances w Berkeley.
Teatr Pieśń Kozła będzie można usłyszeć również w najnowszym i zarazem ostatnim sezonie serialu „Wikingowie”. Dwie pieśni będą towarzyszyć bohaterom serialu w kluczowych wydarzeniach.
13 maja rozpoczyna się dziesiąta edycja Festiwalu BETWEEN.POMIĘDZY. W tym roku temat przewodni to WYSPA. Organizatorzy traktują to hasło dosłownie, chociażby gdy zapraszają twórców z Irlandii i Wielkiej Brytanii, a jednocześnie pozostają otwarci na nieoczywiste jego odczytania.
Poszukują w teatrze i literaturze, a także szerzej rozumianej sztuce, metaforycznych i symbolicznych odczytań wyspy, na przykład gdy zmierzają ku wyspie skarbów. W festiwalu biorą udział humaniści, jak i badacze nauk ścisłych. Jego głównym celem jest zapewnienie przestrzeni do dyskusji świata sztuki ze światem uniwersyteckim, wyjście z gabinetów i laboratoriów w przestrzeń otaczającej codzienności. Festiwal BETWEEN.POMIĘDZY daje okazję, aby prowadzone na Uniwersytecie Gdańskim badania w sposób praktyczny wprowadzać w przestrzeń publiczną.
Dzięki wieloletniej współpracy z Teatrem Wybrzeże możliwe są prezentacje przedstawień zaproszonych zespołów teatralnych. W tym roku na deskach Sceny Kameralnej w Sopocie będziemy mogli obejrzeć niecodzienny koncert performatywny RAPORT KASANDRY w reżyserii Grzegorza Brala, Teatru Pieśń Kozła. Planowany jest również praktyczny warsztat Alicji Bral inspirowany jej pracą jako dramaturga spektaklu WYSPA wrocławskiego teatru. Jak co roku, w ramach festiwalu prezentowane będzie przedstawienie Teatru Wybrzeże. Tym razem na scenie Starej Apteki w Gdańsku będziemy mogli obejrzeć spektakl RUSCY Radosława Paczochy w reżyserii Adama Orzechowskiego.
Teatr Pieśń Kozła, RAPORT KASANDRY – niedziela, 19 maja 2019, godz. 19.00, Scena Kameralna Teatru Wybrzeże
Teatr Wybrzeże, RUSCY – sobota, 18 maja 2019, godz. 17.00, Stara Apteka Teatru Wybrzeże
Już teraz zobacz premierowy spot najnowszej edycji Brave Festival, a w lipcu doświadcz wszystkiego osobiście. Czeka nas dużo muzyki, teatru i tańca oraz spotkań z artystami, którzy mają do powiedzenia coś ważnego. Tegoroczna edycja będzie esencją Brave Festival.
Film promocyjny daje przedsmak tego, co czeka nas podczas najbliższej, 13. edycji festiwalu. W tym roku Brave Festival wraca do korzeni, a bohaterami czyni Widzialnych/Niewidzialnych. – Wracamy do naszej źródłowej idei: festiwalu od odważnych dla odważnych, pokazującego rzeczy nieznane, zaskakujące, nieraz szokujące – mówi Grzegorz Bral, pomysłodawca i dyrektor festiwalu.
Temat tej edycji odwołuje się do osamotnionych, wykluczonych lub porzuconych. Wśród Widzialnych/Niewidzialnych są zarówno artyści profesjonalni, jak i reprezentujący małe lokalne społeczności. - Pochodzą z różnych zakątków świata, a łączy ich to, że poprzez muzykę, teatr i taniec chcą zostać usłyszani i dostrzeżeni. Wykorzystajmy szansę na to, żeby ich spotkać – dodaje. Formuła Brave Festival 2018 jest rozbudowana. W ramach głównej ścieżki zobaczymy spektakle i koncerty 13 artystów lub grup, pochodzących z pięciu kontynentów. Będzie też okazja do bliższego poznania twórców podczas Brave Meetings, czyli spotkań po przedstawieniach, oraz pogłębienia wiedzy i szlifowania umiejętności w trakcie warsztatów. Nie zabraknie też spotkań literackich. Z kolei w ramach 12. Przeglądu Filmowego Brave: forbidden Cinema zobaczymy w sumie 20 filmów podzielonych na cztery cykle, w tym część konkursową, gdzie publiczność wybierze laureata.
Przez 10 dni bądź blisko świata
Spot sugestywnie wprowadza w klimat tegorocznego Brave Festival, który potrwa od 13 do 22 lipca. Festiwal otworzą wirtuozi skrzypiec, kontrabasów, wiolonczeli i altówek – dawniej filharmonicy m.in. w Aleppo i Damaszku, dziś uchodźcy w krajach Europy Zachodniej. SEPO (Syrian Expat Philharmonic Orchestra) to jedyna w Europie orkiestra symfoniczna złożona z syryjskich filharmoników. Co zobaczymy w kolejnych dniach? Przyjrzyjmy się kilku wydarzeniom z ruchem, muzyką i śpiewem w roli głównej.
Niezwykłym doświadczeniem będzie spektakl „Requiem dla Alcaraván” Lukasa Avendaño, przedstawiciela trzeciej płci – kobiecych mężczyzn z meksykańskiego regionu Oaxaca. Artyści Albino Revolution Cultural Troupe zagrają na tanzańskich bębnach kinganga, djembe oraz ngoma i zaśpiewają pieśni tradycyjne oraz własne. Z pasją i ekspresyjnie opowiedzą o koszmarnym losie albinosów w tym kraju. Usłyszymy też pieśni protestu i oporu z Kolumbii, w wykonaniu Los Paveros Por La Tierra, walczących o swoją ziemię z wielkimi koncernami i posiadaczami ziemskimi.
Albino Revolution Cultural Troupe, fot. Valida Blazyte
Na Brave Festival dotykamy rzeczywistego, różnorodnego świata, z namiętnościami, problemami, niedoskonałościami, ale za to nieuproszczonego, niewygładzonego i brzmiącego autentycznym głosem. To esencja festiwalu – podkreśla Grzegorz Bral.
Nie zabraknie wydarzeń dla miłośników tańca. ILL-Abilities, międzynarodowa grupa b-boyów, czyli tancerzy breakdance, pokaże, jak fenomenalne możliwości ma ludzkie ciało – niezwykłe jest to, że każdy z nich jest niepełnosprawny.
LL-Abilities, fot. Jacob.Jonas
Wydarzeniem będzie też zakończenie festiwalu. Usłyszymy Ghetto Classics, młodą orkiestrę symfoniczną ze slumsów Nairobi. Z kenijskimi muzykami wystąpi Radzimir Dębski (JIMEK) oraz instrumentaliści NFM Filharmonia Wrocławska Wspólnie wykonają m.in. utwór polskiego kompozytora „Historia Hip Hopu”.
Ghetto Classics, fot. Emmanuel Jambo
Bilety na wydarzenia 13. edycji Brave Festivalu można kupić online na www.bravefestival.pl i www.eventim.pl oraz w punktach sprzedaży Eventim (m.in. Empik, Saturn, MediaMarkt). Wejściówki na seanse filmowe kupimy w kasach Dolnośląskiego Centrum Filmowego.
Od początku Brave Festival cały dochód z biletów i karnetów jest przekazywany międzynarodowej organizacji humanitarnej ROKPA – na rzecz ubogich i osieroconych dzieci w Tybecie. Podczas dotychczasowych 12 edycji festiwalu zebrano łącznie ponad 840 tys. zł. Te środki pozwoliły sfinansować m.in. projekty edukacyjne.
Brave Festival 2018 wsparła finansowo Gmina Wrocław oraz Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
W tegorocznej edycji „Konkursu na najlepszą polską inscenizację dzieł dramatycznych Williama Szekspira oraz utworów inspirowanych dziełami Williama Szekspira w sezonie 2017/2018”, do ścisłego finału przechodzą: Teatr Pieśń Kozła ze spektaklem „Hamlet - komentarz” w reż. Grzegorza Brala oraz Teatr Muzyczny Capitol we Wrocławiu ze spektaklem „Makbet” w reż. Agaty Dudy-Gracz.
Tym samym dwa finałowe spektakle zostaną zaprezentowane na 22. Festiwalu Szekspirowskim w Gdańsku, który odbędzie się w dniach 27 lipca – 5 sierpnia 2018 roku. Spektakle oceniać będzie Jury Konkursu o Złotego Yoricka, w skład którego wejdą krytycy teatralni, teatrolodzy oraz artyści.
Do pierwszego etapu tegorocznej edycji Konkursu o Złotego Yoricka zakwalifikowanych zostało aż 16 spektakli z teatrów z całej Polski:
1. Teatr im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim – ze spektaklem „Hamlet” w reż. Błażeja Peszka, premiera: 10.11.2017 r,
2. Teatr im. Ludwika Solskiego w Tarnowie - „Poskromienie Złośnicy” w reż. Anny Gryszkówny, premiera: 30.12.2017 r,
3. Teatr Polski w Bielsko-Białej – „Miarka za miarkę” w reż. Mikołaja Grabowskiego, premiera: 25.11.2017 r,
4. Teatr im. H. Ch. Andersena w Lublinie - „Hamlet” w reż. Magdaleny Szpecht, premiera: 07.04.2017 r,
5. Wrocławski Teatr Lalek - „Burza” w reż. Marka Zakostelecky’ego, premiera: 30.09.2017 r,
6. Teatr Muzyczny CAPITOL we Wrocławiu - „Makbet” w reż. Agaty Dudy- Gracz, premiera: 13.10.2017 r,
7. Teatr im. S. Jaracza w Olsztynie - „Wiele hałasu o nic” w reż. Andrzeja Majczaka, premiera: 15.12.2017 r,
8. Teatr „Maska” w Rzeszowie - „Romeo i Julia” w reż. Bogusława Kierca, premiera: 25.06. 2017 r,
9. Teatr Polski w Bydgoszczy - „Komedia Omyłek” w reż. Jean Philippe’a Selerio, premiera: 29.12.2017 r,
10. Teatr Scena Stu w Krakowie - „Wiedźmy” w reż. Krzysztofa Jasińskiego, premiera: 21.01.2018 r,
11. Teatr Pieśń Kozła z Wrocławia - „Hamlet – Komentarz” w reż. Grzegorza Brala, premiera: 02.07.2017 r,
12. Teatr im. S. Żeromskiego w Kielcach - „Jak wam się podoba” w reż. Mai Kleczewskiej, premiera: 15.06.2018 r,
13. Teatr Pleciuga w Szczecinie - „Tłumacz snów” wg Snu nocy letniej w reż. Alekseia Leliauski’ego, premiera: 23.04.2018 r,
14. Teatr Miejski w Gliwicach - „Romeo i Julia” w reż. Krzysztofa Rekowskiego, premiera: 18.05.2018 r,
15. Teatr Polonia w Warszawie - „Dzieła wszystkie Szekspira (w nieco skróconej wersji) w reż. Johna Weisgerbera, premiera: 10.11.2017 r,
16. Teatr „Bagatela” im. Tadeusza Boya-Żeleńskiego w Krakowie - „Szukając Romea” w reż. Klaudii Hartung-Wojciak, premiera: 14.04.2018 r. Z uzasadnienia werdyktu:
Makbet w reż. Agaty Dudy-Gracz/Teatr Muzyczny Capitol
„Najlepsze tegoroczne realizacje szekspirowskie, zgłoszone i zakwalifikowane do Konkursu o Złotego Yoricka, czyli „Makbet” w reż. Agaty Dudy-Gracz i „Hamlet - komentarz” w reż. Grzegorza Brala to przykłady autorskiego, osobistego czytania Szekspira. Dramaty Stratfordczyka zostają dopasowane do intymnego imaginarium reżysera, wrzucone w przepracowaną na innym materiale estetykę. Reżyser i jego wizja świata, materiał teatralny, z którego buduje ją na scenie, są na pierwszym planie, ale głos elżbietańskiego dramatopisarza wcale nie ginie. Szekspir przemawia jakby w nowych okolicznościach, z pomocą innych figur niż konwencjonalne, znane z oswojonych strategii inscenizacyjnych. I bez wątpienia jest tu cennym sojusznikiem; traktuje się go z szacunkiem, ale bez niewolniczego przywiązania do jakiegokolwiek uniwersalnego odczytania.” – pisze selekcjoner Konkursu Łukasz Drewniak.
Hamlet-komentarz w reż. G. Brala, Teatr Pieśń Kożła
Podsumowanie pierwszego etapu Konkursu o Złotego Yoricka
„W gdańskiej finałowej rozgrywce oglądaliśmy zazwyczaj trzy przedstawienia – choć zdarzały się również edycje konkursu bez finału, jak rok poprzedni. Tym razem nie udało się jednak wyłonić przekonującego trzeciego spektaklu do zestawu finałowego – pisze Łukasz Drewniak, selekcjoner Konkursu.
Tegoroczne spektakle konkursowe były niejednokrotnie wielkiej urody plastycznej (olsztyńskie „Wiele hałasu o nic”, wrocławskie „Burza” i „Makbet”, tarnowskie „Poskromienie złośnicy”). Nie było wybitnych aktorskich partii solowych, ale dało się zauważyć kilka mocnych kreacji zespołowych. Na pochwałę zasługują epizody, najczęściej komediowe - Fabian Kocięcki jako Hortensjo w tarnowskim „Poskromieniu złośnicy”, Agnieszka Castellanos i Marcin Kiszluk jako Pan Morwa i pan Kwasik w „Wiele hałasu o nic” z Olsztyna, Mikołaj Kwiatkowski – aktor, duch ojca w gorzowskim „Hamlecie”). Triumfy święcił tak zwany „Szekspir mniejszy”. Mniejszy nie znaczy wcale – gorszy. Na „Szekspira mniejszego” składa się bowiem ta część jego tekstów, która ma charakter ewidentnie komediowy i została zrealizowany poza głównymi polskimi scenami. Broni honoru klasyki światowej w mniejszym mieście, powstała bez ambicjonalnej walki o arcydzieło i raczej z chęci przygotowania spektaklu popularnego. „Szekspir mniejszy” omija tragedie, sięga po konwencję teatru środka, przyjemnego dla oka i ucha, komediowego, ukostiumowanego. Tak samo jak fabuła, fraza i dowcip szekspirowskie, ważna jest w nim dekoracja, rytm widowiska, piosenki, sympatyczni wykonawcy. To Szekspir gładki, ale nie głupi, Szekspir bez scen wywróconych do góry nogami, bez akcentu na możliwy do wydobycia czarny rdzeń komedii. Nie wystawia go się przeciwko intencjom dramatopisarza, nie poprawia zadr i krzywizn oryginału. Postępuje się raczej za prostotą, ufa zapisanym rozwiązaniom. To Szekspir lokalny, ale nie byle jaki. Może być treningiem dla reżysera przed innym, trudniejszym zadaniem, sprawdzeniem w praniu, co widownia rozumie i co się jej podoba w klasyce. Zaliczylibyśmy do tego nurtu bielską „Miarkę za miarkę” Mikołaja Grabowskiego, tarnowskie „Poskromienie złośnicy”, olsztyńskie „Wiele hałasu o nic” czy bydgoską „Komedię omyłek”.
Dalej rozwijamy gatunek zwany „Szekspirem młodzieżowym” czyli szkolnym, przystępnie opowiadającym fabułę, nie gubiącym nawet pobocznych bohaterów i wątków, kuszącym przystępną konwencją znaną z kina lub telewizji. To Szekspir dla sprofilowanej grupy publiczności; ma być przewodnikiem po teatrze i konwencjach, marzy o sytuacji, w której chodzenie na niego byłoby wśród młodzieży modne (szczeciński „Władca snów” według „Snu nocy letniej”, gliwicki „Romeo i Julia”, krakowskie „Wiedźmy”).
W ostatniej grupie znajdują się spektakle, w których reżyser dokonuje bardzo daleko idącej ingerencji w tekst, radykalnie przekłada klocki scen, podmienia strukturę, próbuje odnaleźć w Szekspirze lub dołożyć mu do utworu zupełnie inny temat. Nazwijmy ten sposób podejścia do dzieła Stratfordczyka „Szekspirem kombinowanym” („Romeo i Julia” Bogusława Kierca w rzeszowskiej Masce, „Hamlet” Błażeja Peszka w Gorzowie, „Jak wam się podoba” Mai Kleczewskiej w Kielcach).” – dodaje Łukasz Drewniak.
_____________________
Mając na uwadze, iż w mijającym sezonie teatralnym pojawiło się wyjątkowo dużo spektakli szekspirowskich na bardzo przyzwoitym poziomie, selekcjoner Konkursu zaproponował przyznanie honorowych indywidualnych wyróżnień twórcom, którzy zasłużyli na nie oryginalnością i rozmachem, odwagą i dowcipem.
Honorowe indywidualne wyróżnienia XXV edycji Konkursu Złotego Yoricka:
- Anna Gryszkówna za reżyserię „Poskromienia złośnicy” w Teatrze im. Ludwika Solskiego w Tarnowie,
- Urszula Czernicka za scenografię do spektaklu „Wiele hałasu o nic” w reżyserii Andrzeja Majczaka w Teatrze im. Jaracza w Olsztynie,
- Bartosz Bandura za ruch sceniczny w „Hamlecie” Błażeja Peszka z Gorzowa Wielkopolskiego,
- Anna Makowska-Kowalczyk i Radosław Kasiukiewicz za role Mirandy i Ferdynanda w spektaklu „Burza” Marka Zakostelecky’ego z Wrocławskiego Teatru Lalek.
Wyróżnienia w postaci pamiątkowych dyplomów zostaną wręczone podczas uroczystej gali wieńczącej 22. Festiwal Szekspirowski.
O Konkursie:
„Konkurs na najlepszą polską inscenizację dzieł dramatycznych Williama Szekspira oraz utworów inspirowanych dziełami Williama Szekspira” (w skrócie: Konkurs o Złotego Yoricka), odbywa się nieprzerwanie od 1994 roku i stanowi swoiste podsumowanie polskich szekspirowskich realizacji danego sezonu artystycznego.
W ramach Konkursu swoje realizacje pokazywali najwięksi polscy reżyserzy, jak: Krzysztof Warlikowski, Maciej Prus, Maja Kleczewska, Grzegorz Wiśniewski, Monika Pęcikiewicz, Jan Klata, Krzysztof Garbaczewski, Agata Duda-Gracz. Spektakle wyłonione do finału Konkursu prezentowane są podczas Festiwalu Szekspirowskiego w Gdańsku, gdzie ocenia je niezależne Jury. Główną nagrodą w Konkursie jest prestiżowy Złoty Yorick.
Jedno z najbardziej oryginalnych
międzynarodowych wydarzeń kulturalnych w Polsce ponownie we Wrocławiu. 13. edycja festiwalu, który od tego roku przyjmie formułę
biennale, odbędzie się pod hasłem „Widzialni/Niewidzialni”. Między 13 a 22
lipca publiczność usłyszy głos artystów z całego świata, których twórczość zwraca
uwagę na globalne problemy współczesnego społeczeństwa.
Meninas_De_Sinha_Wroclaw_foto organizatorów
Po rocznej przerwie, z tematem „Widzialni/Niewidzialni”powraca Brave Festival, który
będzie teraz odbywał się w cyklu dwuletnim. Jest to zasługa dofinansowania, jakie organizatorzy –
Stowarzyszenie Kultury Teatralnej „Pieśń Kozła” – otrzymali od gminy Wrocław.
Fundusze na wydarzenie przekazało również Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa
Narodowego.
Festiwal od początku swojego istnienia zwraca uwagę na trudności, z
jakimi zmagają się ludzie w różnych częściach świata. Nie inaczej będzie tym
razem. Tegoroczna edycja Brave Festival będzie stanowiła punkt wyjścia w
dyskusji nad problemami, z jakimi mierzy się współczesne społeczeństwo. Artyści
z całego globu pokażą wyjątkowe projekty artystyczne, które są ich opowieścią o
marginalizacji określonych grup ze względów obyczajowych, politycznych czy
ekonomicznych.
Grzegorz Bral, foto organizatorów
Na co dzień nie dostrzegamy
prawdziwych bohaterów współczesnego świata – artystów, którzy poprzez swoją
sztukę realnie wpływają na przemiany społeczne. Oni są wszędzie wokół nas,
wystarczy ich zauważyć – o
temacie tegorocznej edycji mówi Grzegorz Bral, dyrektor Brave Festival.
– Przez 14 lat organizowania Brave’a zbudowaliśmy społeczność, która nie boi
się poruszać trudnych i jednocześnie ważnych tematów. Podobnie będzie w tym
roku, co odzwierciedla temat edycji: „Widzialni/Niewidzialni”. Po raz kolejny
przedstawimy światu wyjątkowych artystów, którzy tworzą sztukę o ogromnym
znaczeniu, jednak pomijaną w kulturze masowej – dodaje Bral.
Jednym z głównych punktów tegorocznej
edycji będzie występ Syrian Expat Philharmonic Orchestra (tłum. Syryjska
Orkiestra Symfoniczna na Obczyźnie), składającej się z profesjonalnych muzyków,
którzy z powodu toczącego się konfliktu zbrojnego zostali zmuszeni do
opuszczenia ojczyzny i zamieszkania w Europie. Artyści mimo trudnej sytuacji
stale walczą o zachowanie narodowego dorobku kulturalnego. Koncert muzyków
otworzy tegoroczny festiwal. Podczas Brave Festival widzowie będą mogli
zobaczyć również energetyczny występ zespołu Meninas de Sinha, znanego publiczności z 2012 roku. Grupa została
stworzona przez mieszkanki brazylijskiego stanu Minais Gerais, które zostały
odrzucone przez lokalną społeczność. Kobiety wspólną inicjatywą sprzeciwiły się
dyskryminacji, a dzięki terapeutycznej roli swojej sztuki podjęły także walkę z
depresją.
Meninas De Sinha, Wroclaw, foto organizatorów
Brave Festival zawsze podejmował ważne
tematy. Tak będzie i w tym roku, ponieważ nie sposób przemilczeć tak istotnych
i aktualnych kwestii jak problemy uchodźców czy migracje wewnętrzne. Właśnie
dlatego zdecydowaliśmy się na zaproszenie Menes
La Plume – rapera z Kongo, który ze względu na swoją działalność
sprzeciwiającą się władzy, zmuszony był do ucieczki do Malawi, gdzie trafił do
obozu dla uchodźców–
podkreśla Marek Mieleszko, kurator programowy Brave Festival.
W tym roku oprócz samego festiwalu
odbędzie się szereg wydarzeń towarzyszących. Wśród nich warto wymienić
spotkania Brave Meetings, podczas
których widzowie będą mogli porozmawiać z artystami
i pogłębić dyskusję na temat poruszanych problemów. Ponieważ dzielenie się
wiedzą jest jednym z celów Brave Festival, kontynuowany będzie cykl warsztatów
adresowanych do młodych tancerzy i aktorów. W ramach festiwalu odbędzie się również 12. Przegląd Filmowy Brave Forbidden Cinema, który wyrósł do rangi osobnego
wydarzenia. Widzowie będą mieli okazję zapoznać się z odważnymi projektami
filmowymi, poruszającymi ważne problemy społeczne.
Menes La Plume, foto organizatorów
Wrocławski festiwal to nie tylko
wydarzenie o charakterze kulturalnym – ma również swój wymiar społeczny. Od
początku istnienia dochód z biletów i karnetów jest przekazywany międzynarodowej
organizacji humanitarnej ROKPA. Na całym świecie prowadzi ona projekty niosące
pomoc najuboższym. Do tej pory podczas wszystkich edycji Brave Festival zebrano ponad 840
tysięcy złotych. Środki zostały przeznaczone m.in. na projekty edukacyjne dla
dzieci i młodzieży w Tybecie.
Więcej
szczegółowych informacji wkrótce na: www.bravefestival.pl.
Ascetyczne przedstawienie „na jednego aktora i
instrument muzyczny”, wyreżyserowane przez Grzegorza Brala, nie było może tak
teatralnie porywające, jak poprzednie spektakle, stanowi jednak ważny głos na
temat paradoksów ludzkiej wolności – jej wyzwań i niebezpieczeństw.
Bogdan Koca jako Wielki Inkwizytor
24 lutego 2018 roku Teatr Pieśń Kozła zaprezentował swoją najnowszą premierę: „Wielkiego Inkwizytora”.Jak zapowiedział reżyser przedstawienia i twórca
Teatru Pieśń Kozła, Grzegorz Bral, spektakl powstały na podstawie fragmentu „BraciKaramazow” Fiodora Dostojewskiego, jest zarazem ukłonem w stronę Teatru Laboratorium Jerzego
Grotowskiego, minęło bowiem 40 lat od premiery legendarnego spektaklu „Apocalypsis
cum figuris”. Jak pisał o tym przedstawieniu Konstanty Puzyna:
Szymon-Piotr, kiedy oskarża, mówi tekstami Wielkiego Inkwizytora z "Braci Karamazow", a Ciemny, kiedy się broni, gorzko i żałośnie, mówi wierszami Eliota.
Był to swoisty eksperyment z tradycją chrześcijańską
i Ewangeliami, napiętnowany przez Prymasa Tysiąclecia, ale w istocie owe fabuły
były potraktowane na zasadzie rekwizytu. Poza tekstem Dostojewskiego i Eliota,
aktorzy mówili cytatami z Simone Weil, wykorzystano też pieśni kościelne, ale spektaklem
rządziły nie tyle teksty, co prawa poezji i obrazów, bardziej zasada wolnych skojarzeń
aniżeli światopoglądowy dyskurs.
Poemat
sceniczny Grotowskiego zbudowany jest w całości z działań i przeżyć aktorskich
– twierdził przywołany wcześniej Konstanty Puzyna.
Dodam, że było to jedyne przedstawienie
Grotowskiego, które oglądałam kilkakrotnie na żywo i które zrobiło na mnie
ogromne wrażenie. Temperatura spektaklu, aktorstwo zupełnie odmienne od tego,
do jakiego przywykłam: gorące i ekstremalne – to wszystko udzielało się widzom,
którzy siedzieli tuż obok siebie, przy ścianach z surowej cegły, w bliskiej
odległości od grających w spektaklu aktorów. Tak, to było bardziej przeżycie
metafizyczne niż intelektualne. Fakt, że mroczne i wstrząsające.
Apocalypsis cum figuris, fot. Buscarino, wystawa
I chociaż przedstawienie „Wielki Inkwizytor”
niewiele ma wspólnego z tamtym eksperymentem, to jednak Teatr Pieśń Kozła
wydaje się być w jakimś sensie kontynuatorem Laboratorium. Jest to bowiem teatr
poszukujący i radykalny – jak tamten. Kiedy przychodzę na
Purkyniego i widzę surowe gotyckie wnętrze, to również mam skojarzenie z tamtą salą i żywię przekonanie, że Teatr Pieśń Kozła jest w jakimś sensie duchowym spadkobiercą Grotowskiego. Nie wspomnę już o tym, jak trudno się na
przedstawienia dostać – to także taki "teatr dla wtajemniczonych", z rytuałem usadzania gości przez Grzegorza Brala, pełniącego rolę gospodarza J
Każdy kolejny spektakl jest dla mnie w jakimś sensie
odkryciem. „Wielki Inkwizytor” także jest spektaklem nietypowym. Monodram, w którym zagrana na psalterium muzyka jest punktem odniesienia, rodzajem
kontrapunktu. Takiego spektaklu – z jednym i w dodatku nieśpiewającym aktorem –
jeszcze nie było! Po raz wtóry oglądamy na scenie aktora Bogdana Kocę – Ducha Ojca
z poprzedniego spektaklu: „Hamlet – komentarz”, a jednocześnie ta jego nowa rola budzi konotacje z tamtą. Wielki
Inkwizytor chce być w jakimś sensie ojcem ludzkości, którą pragnie na swój
sposób uszczęśliwić. Znamy takich uszczęśliwiaczy, którzy tworzą swoje utopie…
Wróćmy jednak do kontekstu tej opowieści, w
przeciwieństwie bowiem do „Apocalypsis cum figuris”, w spektaklu tym ważne jest przede wszystkim słowo. Otóż opowieść o Wielkim Inkwizytorze snuje jeden z
braci Karamazow, Iwan. Opowiada ją młodszemu bratu, Aloszy, ale wcześniej
wygłasza wstrząsającą tyradę przeciwko Bogu, który stworzył świat tak potwornie przepełniony cierpieniem, a w sposób szczególny boli go cierpienie dzieci. Kiedy mamy tego
świadomość, wtedy łatwiej nam zrozumieć, że poglądy Wielkiego Inkwizytora są w
istocie pomysłem Iwana, który rozważa, jak odebrać wolność ludziom, którzy nie
tylko nie chcą dźwigać jej brzemienia, ale czynią z niej na ogół zły użytek –
znęcając się nad innymi i pomnażając cierpienie.
Iwan umieszcza postać inkwizytora w XVI wieku w
Hiszpanii, kiedy stosy płoną niemal codziennie. W takim kontekście przychodzi
Chrystus, ale nie jest to zapowiadane Przyjście zwiastujące Koniec Czasów, lecz rodzaj odwiedzin, które miałyby ludzi pokrzepić. Wszyscy Go z radością witają, a On znowu uzdrawia i wskrzesza
z martwych. Wtedy też, na oczach tłumu, który pozostaje bierny, zostaje na rozkaz Wielkiego Inkwizytora aresztowany i osadzony w celi. Tam, nocą, odwiedza Go Wielki Inkwizytor, ponieważ pragnie
rzucić Mu w twarz swoje oskarżenia i … wyrazić rozczarowanie. Ten doświadczony życiem, dziewięćdziesięcioletni
starzec, zarzuca Mu, że postawił człowiekowi zbyt duże wymagania, a tymczasem
ludzkość jest słaba i na ogół nie potrafi sobie poradzić z wolnością, chętnie
oddając ją tym, którzy potrafią wziąć na siebie ich brzemię. W szczególności ma za złe Chrystusowi,
że będąc kuszonym na pustyni, odrzucił dary złego ducha. Inkwizytor by tego nie
zrobił, przeciwnie, on je przyjął. Dla niego to wielki i mądry duch, doskonale
wiedzący, że ludzie pójdą za tym, kto da im chleb, a jeszcze lepiej – kto nada ich
życiu sens i kierunek. Bo ludzie potrzebują przywódcy, a Chrystus z takiego
przywództwa zrezygnował, pragnąc, aby ludzie dokonywali wyborów w wolności i miłości. Tymczasem
oni, z nielicznymi wyjątkami, nie są do tego zdolni. To dlatego Wielki
Inkwizytor podjął dzieło naprawy tego, co pozostawił Bóg-Człowiek, bo jego
zdaniem człowiek jest słaby i nikczemny. Toteż należy nim pokierować. Może się
trochę buntować, ale tym chętniej powróci i upokorzy się przed
autorytetem. Szczególnie, że ta władza
duchowa pozwoli mu grzeszyć, zna jego słabości i weźmie na siebie brzemię jego
grzechów.
Nie
jesteśmy z Tobą, lecz z nim, oto nasza tajemnica
– mówi w pewnym momencie Wielki Inkwizytor. Będą
nas kochali jak dzieci, za to pozwolimy im grzeszyć, a karę za te grzechy
przyjmiemy już na siebie.
Wielki Inkwizytor dowodzi, że w ten sposób uszczęśliwią wszystkich,
biorąc całą winę na siebie. Czyż to nie lepiej, niż niewielu zbawionych i
miliony potępionych? - pyta tylko dla formalności. A skoro swojego szczytnego celu jeszcze nie dokończył, nie
pozwoli, aby mu w tym przeszkadzano. Wobec tego Chrystus musi spłonąć na
stosie.
Człowiek zawsze miał ciągoty do tego, aby poprawiać
dzieło Pana Boga i czynić człowieka "lepszym". Mówi o tym m.in. popularna
opowieść o doktorze Frankensteinie, ale także XX-wieczne utopie (choćby
komunizm) i antyutopie, a wśród nich „Nowy wspaniały świat” Aldousa Huxleya.
Doskonale wiemy, czym to się zazwyczaj kończy, a mimo to świat, w którym
żyjemy, wcale nie jest lepszy ani mądrzejszy.
Cały ten dramatyczny monolog Inkwizytora znalazł w
przedstawieniu nie tyle słuchacza w osobie uwięzionego Chrystusa (co miało
miejsce w opowieści Iwana), co grającego na psalterium muzyka. Owym muzykiem /Chrystusem? jest w spektaklu Rafał Habel. Używany przez niego piękny
instrument strunowy służył niegdyś za tło chorału gregoriańskiego. Muzyk nie
tylko na nim gra, ale również śpiewa po łacinie Pater noster. Muzyka i śpiew stanowią w tym spektaklu rodzaj
kontapunktu – są symbolem odwiecznej harmonii, której Wielki Inkwizytor jest
przeciwieństwem.
Trwający godzinę dramatyczny monolog Bogdana Kocy
doskonale nam to uzmysławiał. Aktor dysponował niewieloma rekwizytami: czarnym
płaszczem, który zakładał dopiero po wejściu na scenę (nawiązując tym samym do
spektaklu „Hamlet – komentarz”, ale zarazem podkreślając, że jest to „tylko”
rola), krzesłem, które pozwoli mu unieść się wyżej i stanąć w silnym świetle
lampy, jakby twarzą w twarz z Bogiem… Wielki Inkwizytor Kocy jest pewien swoich
racji – na przemian ironiczny i dramatyczny. Jego szaleństwo nie ulega
wątpliwości, choć on sam wydaje się sobie logiczny i mądry mądrością
doświadczonego starca.
Ascetyczne przedstawienie „na jednego aktora i
instrument muzyczny”, wyreżyserowane przez Grzegorza Brala, nie było może tak
teatralnie porywające, jak poprzednie spektakle, stanowi jednak ważny głos na
temat paradoksów ludzkiej wolności – jej wyzwań i niebezpieczeństw. To dobrze,
że powstało.
Spektakl "Crazy God"w reż. Grzegorza Brala jest refleksją o tym, do czego zdolny jest człowiek uzurpujący sobie prawo bycia Bogiem.
Crazy God w reż. Grzegorza Brala, fot. Mateusz Bral
Prawdziwym
wydarzeniem Brave Festival 2016 była premiera najnowszej sztuki Teatru Pieśń Kozła: ”Crazy God” w reżyserii Grzegorza Brala.
W spektaklach
tego teatru śpiew odgrywał zawsze rolę wiodącą. Widać to zwłaszcza w poprzednim przedsięwzięciu: "Returnto the Voice" – spektaklu z
pogranicza teatru i muzyki oratoryjnej. Jednakże w ”Crazy God” śpiew jest równorzędny wobec
akcji scenicznej, rozgrywającej się w oszczędnej, a bogatej znaczeniowo
scenografii (słowa uznania dla Roberta
Florczaka), uwodzącej plastycznym ruchem scenicznym. Oglądając je miało się
odczucie harmonii i syntezy sztuk.
Crazy God w reż. Grzegorza Brala, fot. Mateusz Bral
W spektaklu
wykorzystano fragmenty ”Hamleta” Szekspira i zderzono je z "HamletMachine"
Heinera Müllera oraz ze "Skowytem" Allana Ginsberga, co pozwoliło
zobaczyć tekst Mistrza ze Stratfordu w nowej perspektywie. Tytułowy ”Szalony bóg”
to niema postać przypominająca wyglądem wschodnie bóstwo, człowiek, który – znajdując
się na szczycie– popada w pychę i
zaczyna uzurpować sobie, że jest bogiem. To rodzaj szaleństwa, na które
zapadało już wielu. Czternastu performerów, tworzących zespół, przedstawia
konsekwencje takiej postawy.
Opowieść o
szaleństwie, zbrodni i gwałcie w wykonaniu chóru i koryfeuszy (m.in. znakomity Kelvin Chan) nadaje spektaklowi posmak
antycznej tragedii, ale sposób prezentowania zdarzeń na scenie jest na wskroś
nowoczesny. Porywający,
niekonwencjonalny, dynamiczny, fantastycznie zaśpiewany. Niektóre sceny
porażają swoją teatralną urodą. Królowa Gertruda w dialogu z wyrzucającym jej
niewierność i niestałość Hamletem ma dwoistą osobowość – postać tę grają bowiem
dwie aktorki: czarnoskóra Ifi Ude staje się głosem i gestem
grającej Gertrudę Anu Almagro. Takie
rozwiązanie sceniczne staje się niekonwencjonalnym komentarzem do tajemnicy osobowości kobiety.
Również Ofelia nie jest przedstawiona typowo – jako ofiara mężczyzn (ojca,
brata, narzeczonego). W pięknej śpiewanej scenie Ofelie są trzy i wszystkie
czują się samotne i wykorzystane.
Crazy God w reż. Grzegorza Brala, fot. Mateusz Bral
Spektakl
składa się z wielu takich znakomicie pomyślanych i odegranych scen. Aktorzy
dysponują bowiem nie tylko fantastycznymi głosami, ale też potrafią grać na
różnych niezwykłych instrumentach, jak np. na elektrycznych łukach. Są przy tym
nieprawdopodobnie sprawni fizycznie i radykalni w swojej grze. Scena kończąca
spektakl, w której aktorzy wirowali w kołach tworząc człowieka witruwiańskiego
Leonarda da Vinci, tj. wpisanego w okrąg i kwadrat, zapierała dech…
Archaiczne śpiewy szkockie w języku gaelickim o narodzie wygnanym w spektaklu z pogranicza teatru i muzyki oratoryjnej.
Najnowszy spektakl Teatru Pieśń Kozła, zatytułowany "Return to the Voice", jest oryginalną formą powstałą na granicy teatru i muzyki. Jak zaznaczył na konferencji prasowej reżyser przedstawienia Grzegorz Bral - istotnym impulsem do jego powstania była inspiracja dziełem Fryderyka Nietzschego "Narodziny tragedii".
Jednakże bezpośrednim impulsem do powstania przedstawienia były archaiczne śpiewy szkockie w języku gaelickim, przede wszystkim psalmy, lamenty i pieśni wygnania .
To gaelicka Pasja, z tradycyjnymi ludowymi poematami staroszkockimi - określił charakter spektaklu Grzegorz Bral. W odróżnieniu jednak od Pasji opowiadającej o Męce i Śmierci Jezusa Chrystusa, w tej brak jest narratora (ewangelisty). Ta opowieść jest historią męczeństwa narodu, jego wykorzenienia.
Return to the Voice, fot. Mateusz Bral/Teatr Pieśń Kozła
W 2012 roku artyści Teatru Pieśń Kozła wielokrotnie podróżowali do Szkocji, gdzie zapoznawali się z gaelickimi psalmami i lamentami, a także pieśniami wygnania z czasów masowej emigracji Szkotów. Kacper Kuszewski - kierownik muzyczny spektaklu - opowiadał m.in. jak wyglądała praca nad przygotowaniem pieśni:
W ramach pracy nad tym spektaklem odbyło się kilka ekspedycji, szukaliśmy materiałów. (...) w końcu udało się dotrzeć do bardzo surowych, starych, archaicznych pieśni, o których nawet w Szkocji niewiele osób wie. Te pieśni zostały opracowane na wielogłosowy zespół aktorów przez kompozytora Macieja Rychłego. Język gaelicki jest bardzo trudny do wymówienia, jest tam duża liczba głosek, dźwięków, które nie występują w żadnym języku i zajęło nam sporo czasu, aby to wszystko opanować.
Grzegorz Bral zaprosił do udziału w spektaklu wybitną wokalistkę jazzową Annę Marię Jopek, która zaprezentuje się zarówno w pieśniach solowych, jak również w chóralnych.
Światowa premiera spektaklu odbyła się podczas tegorocznego Fringe Festival w Edynburgu, natomiast polska premiera miała miejsce 19 grudnia 2014 roku o godzinie 19.00 w Katedrze Św. Marii Magdaleny.
trailer spektaklu
Artykuł ukazał się na portalu Kulturaonline w grudniu 2014 r.
Spektakle przygotowane przez dzieci,
hinduscy jogini, niesłyszący bębniarze, niewidomi tancerze, aktorzy z zespołem
Downa, wartościowe filmy i wiele innych atrakcji zobaczymy podczas kolejnej
edycji festiwalu, w dniach od 1 do 16 lipca.
Ten
szczególny festiwal będący przeglądem różnych kultur i tradycji odbywa się we
Wrocławiu już po raz jedenasty. Projekt będzie realizowany ponadto w Warszawie,
Wałbrzychu, Obornikach Śląskich, Gruzji i Koszycach. Bogaty tegoroczny program realizowany będzie pod
hasłem ”Przeciw wypędzeniom z kultury”.
Idea tegorocznej edycji
Grzegorz Bral, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
Co roku przekonuję się, że warto
robić ten festiwal – powiedział
podczas konferencji prasowej jego twórca i dyrektor – Grzegorz Bral. Coraz częściej pojawiają się we współczesnym
świecie sytuacje, o których pragniemy mówić. Uważam, że festiwal jest okazją do
tego, aby móc zrobić coś dobrego dla
innych, potrzebujących. Pomagać. W tym roku chcemy pokazać ludzi, którzy
teoretycznie nie powinni występować publicznie, bo są niepełnosprawni: nie
słyszą, nie widzą, nie mówią. Polskim przykładem tego rodzaju może być poznański Teatr 21, składający się z
ludzi chorych na zespół Downa, którzy są profesjonalnymi aktorami. Pragniemy
sprowokować władze, aby takie osoby niepełnosprawne wspierały, bo mają one
pełne prawo pokazać światu swoją twórczość. Pokazują, jak ze słabości czyni się siłę. Dochód z biletów przeznaczamy w całości dla
szwajcarskiej organizacji humanitarnej ROKPA Children Nepal, wspierając w ten
sposób osierocone, bezdomne dzieci w Tybecie.
Brave Kids
W tym roku
przypada siódma edycja dziecięcej odsłony festiwalu. Weźmie w niej udział sto
czterdzieści czworo dzieci w dwudziestu czterech grupach artystycznych.
Uczestnicy pochodzą z dziewiętnastu krajów i pięciu kontynentów. Misją Brave
Kids jest spotkanie artystycznych zespołów dziecięcych i młodzieżowych,
pochodzących z różnych stron świata. Przede wszystkim chodzi o dzieci
pochodzące z ubogich środowisk i miejsc dotkniętych konfliktami społecznymi i
zbrojnymi.
Hasłem tegorocznego Brave Kids jest ”Przyjaźń, sztuka, edukacja” – wyjaśniała podczas konferencji Justyna Warecka. Dzieci mieszkają u rodzin, dzięki czemu tworzą się trwałe więzi i
przyjaźnie. Spotykamy się także sadząc drzewa, dyskutujemy, co jeszcze możemy
razem zrobić. Dzieci przyjeżdżają na warsztaty artystyczne, wymieniają się
swoimi umiejętnościami, uczą się od instruktorów, ale także od siebie nawzajem.
Efekty tej współpracy można zobaczyć na spektaklach. 12 lipca po raz pierwszy w
przestrzeni Hali Stulecia zostanie zaprezentowany wspólnie przygotowany
spektakl.
W tym roku
projekt odbywa się we Wrocławiu, Obornikach Śląskich, Wałbrzychu i w Warszawie.
Po raz pierwszy Brave Kids będzie również obecny w Gruzji i w Koszycach na
Słowacji.
W tym roku
po raz pierwszy pojawi się na Brave Kids młodzież – uczestnicy poprzednich
edycji festiwalu. Spotkają się w ramach Brave
Youth.
Po raz
pierwszy odbędzie się w tym roku seminarium dla tych, którzy zechcą
zorganizować Brave Kids u siebie.
Program główny Brave
Festiwal
Z programem
głównym festiwalu zapoznał dziennikarzy Adrian
Podgórny.
Festiwal
rozpocznie Teatr Pieśń Kozła
premierowym przedstawieniem "Crazy
God”, który stawia pytania o granice ludzkiej brutalności, o to, jak głęboko
człowiek zanurza się w szaleństwo, gdy jego celem staje się zysk i władza.
Zobaczymy
także Grupę Bakri Ki Mashak –
joginów i Cyganów z wschodniego
Radżastanu w Indiach. Są znanymi muzykami, przekazicielami tradycji tantryzmu.
Niegdyś hinduscy jogini, tacy, jak oni, wędrowali z wioski do wioski i odprawiali tantryczne rytuały, dążąc do
świętości. Żyli z jałmużny. Taki rytuał, który odprawiają, zobaczymy we
Wrocławiu.
Gościem
festiwalu będzie także Tresor Nzengu
- poeta, muzyk, aktywista i uchodźca polityczny z Demokratycznej Republiki
Konga.
Usłyszymy
także zespół DeafBeat z Malezji – grupę niesłyszących
bębniarzy. Istnienie i działalność zespołu perkusistów wspomaga lokalna
społeczność, a przede wszystkim miejscowa YMCA, czyli Związek Chrześcijańskiej
Młodzieży Męskiej.
Podczas festiwalu dwukrotnie wystąpi Teatr 21 z Warszawy, prezentujący
seriale teatralne. Rok temu
przedstawili oni na ”Statek miłości”. W tym roku zaprezentują trzeci odcinek,
zatytułowany ”Klauni, czyli o rodzinie”.
Zobaczymy także Blind Ballet Company Fernandy Bianchini – jedyny na świecie zespół
baletowy złożony z osób niewidomych. Bianchini jest autorką pionierskiej metody
nauki tańca dla osób niewidomych, opartej na cielesnej percepcji ruchu,
imitowaniu poprzez dotyk działań nauczycieli, wspieranych słownymi wskazówkami.
Podczas festiwalu zaprezentuje się brytyjska grupa integracyjna Candoco Dance Company. Działają
już od 25 lat i jest jednym z najważniejszych europejskich zespołów tańca
nowoczesnego. Ich spektakle to odkrycia choreograficzne, które wciąż na nowo
przesuwają granice definiujące taniec i przełamują stereotypy myślenia o
fizycznej sprawności i perfekcji, zwłaszcza że solistami są także tancerze
niepełnosprawni. We Wrocławiu zaprezentują dwa spektakle.
Brave: Forbidden Cinema
Nawiązując do tematu tegorocznej edycji festiwalu:
"Outcasts-Wykluczeni", skupiamy
się na filmach zakazanych i tych ukazujących niedozwolone praktyki, rytuały,
uczucia. Filmy pokazujemy w czterech sekcjach, a każda z nich snuje
oddzielną opowieść, skoncentrowaną wokół wartości bliskich festiwalowi:
otwartości, dialogu, prezentowaniu zagrożonych kultur i postaw – wyjaśniał dziennikarzom kurator sekcji, Adam Kruk.
Zostanie zaprezentowanych 24 filmy,
wyselekcjonowane także ze względu na wartości artystyczne. Największym novum
jest sekcja konkursowa – siedem filmów jak dotąd w Polsce nieprezentowanych.
Nagrodę – 4 tysiące euro dla najlepszego filmu przyznaje publiczność festiwalowa.
Film rozpocznie ”Purity” w reż. Rae Bergera z 1916 roku, który został objęty
cenzurą, potem uznany za zaginiony. Można go było obejrzeć dopiero w 2004 roku.
W ramach konkursu zostanie zaprezentowana m.in. ”Tanna” - zachwycający wizualnie, nasyconym
kolorami i erotyką obraz, który nagrodzony został podczas Tygodnia Krytyki na
zeszłorocznym festiwalu w Wenecji.
Zobaczymy także "Fuocoammare. Ogień na morzu" – dokument Gianfranco Rosi, który
otwarcie mówi, że obecny exodus z Afryki to największa tragedia od czasów
Holocaustu.
Swoją retrospektywę będzie miał chiński reżyser Lou Ye –
nonkonformista i wizjoner.
Zaś w ramach
Sekcji ”Półkowniki” zobaczymy
m.in. ”Ręce do góry” Jerzego
Skolimowskiego, ”Długą noc” Janusza Nasfetrea czy ”Ósmy dzień tygodnia”
Aleksandra Forda, ”Na srebrnym globie” Andrzeja Żuławskiego, któremu
towarzyszyć będzie wystawa kostiumów i spotkanie ze scenografem.
Festiwal
potrwa od 1 do 16 lipca.
Artykuł ukazał się na portalu Kulturaonline w czerwcu 2016 roku.