Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opera Wrocławska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opera Wrocławska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 października 2026

6. Festiwal Opery Współczesnej: Jak brzmi "Głos potwora" /recenzja/

W ramach 6. Festiwalu Opery Współczesnej zaprezentowano gościnny spektakl Opery Bałtyckiej: "Głos potwora", z muzyką Alka Nowaka, librettem Roberta Bolesto i w reżyserii Agnieszki Smoczyńskiej, który miał swoją prapremierę 27 czerwca 2025 roku i od razu stał się głośnym wydarzeniem. Choć we Wrocławiu opera została zaprezentowana tylko raz, odniosła niebywały sukces. Historia bohatera, który traci tożsamość, byle tylko przeżyć, a także sposób jej pokazania przemówiły mocno do wyobraźni różnorodnej widowni  – od młodzieży po dojrzałych widzów. 

"Głos potwora", fot. Opera Wrocławska


Agnieszka Smoczyńska o okolicznościach powstawania opery


Inspiratorem przedsięwzięcia, które ma swoje źródło w filmie Agnieszki Holland "Europa, Europa" oraz we wspomnieniach Solomona Perela, jest Michał Merczyński, obecnie dyrektor Teatru Nowego w Warszawie.

Michał Merczyński zaproponował mi wyreżyserowanie opery na podstawie jednego z filmów Agnieszki Holland  – opowiadała mi podczas próby prasowej Agnieszka Smoczyńska. A ponieważ widziałam jako nastolatka "Europę, Europę" i obraz mocno we mnie pozostał, a obecnie wydał mi się bardzo aktualny, wybrałam ten właśnie film. Opowiada o tym, co działo się w świecie od zawsze, począwszy od starożytności, poprzez II wojnę światową, aż po współczesność. Aby naszą historię zuniwersalizować, postanowiliśmy z Robertem Bolesto przenieść ją do świata mitów greckich. W operze często uwspółcześniało się mitologię, my  – przeciwnie: staraliśmy się przenieść współczesną historię w sferę mitów. Zaprosiłam do współpracy Alka Nowaka, który zgodził się skomponować muzykę pod warunkiem, że w operze znajdą się wyłącznie kontratenor i chór. Po dwóch miesiącach od napisania libretta  pojawił się z gotową muzyką i przeczytał nam libretto z muzyką w tle. Potem mieliśmy około cztery tygodnie na ustalenie, jak to wszystko zainscenizować. 

Z Agnieszką Smoczyńską podczas próby prasowej, fot. Dorota Olearczyk


Operowe uniwersum "Głosu potwora"


Światem operowego uniwersum jest wystawa w Muzeum Europy, zaś głównym bohaterem  – jej kurator. Eksponaty, które zaczynają na naszych oczach wypełniać przestrzeń sceniczną, stają się dla bohatera rodzajem wehikułu pamięci, a przeżyte traumy, powracają ze zdwojoną siłą. Ponownie staje się małą, oderwaną od matki Meduzą  – owym rzekomym Potworem, który ma umrzeć, a pragnie za wszelką cenę przeżyć. To echo historii Solomona Perela, którą znamy z filmu Agnieszki Holland, ale w operowym świecie bohater jest Meduzą, która nawet nie ma imienia. Na pytanie Chóru Hadesowych (siły zła), kim jest, odpowiada pytaniem: "A… Ale… Alekto" i od tej pory tak właśnie jest nazywany. Miotają nim sprzeczne uczucia strachu/nienawiści/wdzięczności, a z czasem staje się ulubieńcem kompanii. Jego piękny śpiew zostaje rozpoznany przez jednego z wrogów  – Perseusza (w mitologii to ten bohater unicestwił Gorgonę pokazując jej swą błyszczącą tarczę, dzięki czemu zabił ją jej własny wzrok), który jednak zachowuje tajemnicę, a potem sam ginie, co wywołuje u Alekto sprzeczne uczucia: ulgi i poczucia winy. Z czasem trafia do szkoły Erynii (odpowiednik Hitlerjugend), gdzie zostaje poddany tej samej indoktrynacji, co jego wrogowie. Nadal dręczy go strach przed demaskacją, a zarazem odnosi sukcesy jako pilny uczeń; przeżywa też pierwszą miłość. Gotów jest wyznać ukochanej, kim naprawdę jest, ale odwodzi go od tego jej matka, która ma świadomość, jak wielka jest siła indoktrynacji, która zmieniła jej córkę w posłusznego manekina wykonującego rozkazy. Ostatecznie, kiedy wydawałoby się, że bohater jest osaczony i grozi mu unicestwienie, następuje wyzwolenie  – zwyciężają siły dobra (Chór Apollini). 
Czy jestem jeszcze Meduzą? //Czy istnieją jeszcze jakieś Meduzy?! - pyta na koniec sam siebie. Bo ceną za przetrwanie jest utrata tożsamości i bezbrzeżna samotność.
Jak więc brzmi głos potwora?

"Głos potwora", próba prasowa, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek



Zagrożenie dla tożsamości i człowieczeństwa


Tyle opowiedziana historia, lecz dzięki mitologicznym odniesieniom zyskuje ona walor uniwersalny, ponadczasowy i  – by tak rzec  – pozafilmowy. Opowiada o współczesnym świecie, nie tylko tym, w którym panują wojny i aby przeżyć, człowiek gotów jest na wszystko, także na utratę własnego "ja". Zagrożeniem dla własnej tożsamości we współczesnym świecie są także nowe technologie, jak to ma miejsce w najnowszym filmie Agnieszki Smoczyńskiej: "Hot Spot". Aby nie zostać wykluczonym i nie znaleźć się poza systemem, co oznacza pewną śmierć, człowiek gotów zatracić nie tylko własną tożsamość, ale także swoje człowieczeństwo...

Partytura na Chór i Bohatera


Bardzo interesującym pomysłem kompozytora było rozpisanie partytury na chór i pojedynczego bohatera. Alekto staje się dzięki temu Jedermanem  – Każdym, a Chór  – jego głosem wewnętrznym, podświadomością, z której wyłaniają się kolejne obrazy, ale także Losem, z którym trzeba walczyć jak Edyp, gdyż pragnie się go uniknąć za wszelką cenę. Z Chóru wyłaniają się od czasu do czasu pojedyncze głosy tych, którzy w sposób szczególny mają wpływ na bohatera. Tożsamość Meduzy to jego głos, który z czasem cichnie i zanika. Genialnym pomysłem było oddanie tego głosu kontratenorowi, bo to nie tylko głos dziecka  – istoty z gruntu niewinnej, a paradoksalnie oskarżonej o to, że jest kwintesencją zła, potworem. Kontratenor to głos operujący rozległą skalą emocji, który dzięki odpowiedniej technice wokalnej pozwala operować skalą altową, mezzosopranową, sopranową...W roli Kuratora/Alekto wystąpił z wielkim sukcesem Jan Jakub Monowid, który udźwignął wszystkie niuanse tej skomplikowanej przecież kreacji, w dodatku niosącej cały spektakl.

Jan Jakub Monowid (kontratenor) jako Alekto, próba prasowa "Głosu Potwora", 
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
Można śmiało mówić o sukcesie trojga twórców: Agnieszki Smoczyńskiej, która stała się pomysłodawczynią i realizatorką całości. To jej druga opera, po "Simonie Boccanegra" Verdiego, w której stworzyła wraz ze swoim stałym dramaturgiem i scenarzystą Robertem Bolesto autorską wizję inscenizacji tradycyjnej opery. Tym razem miała niebywałą okazję zrealizować coś zupełnie oryginalnego od początku do końca, dobierając sobie odpowiednich współtwórców. Odniosła we Wrocławiu, swoim rodzinnym mieście, spektakularny sukces. 
Słowa uznania należą się także kompozytorowi Alkowi Nowakowi, który jest doświadczonym twórcą muzyki operowej  – "Głos Potwora" to jego szósta opera. Wcześniej skomponował tak oryginalne dzieła, jak: „Ja, Şeküre” (na motywach powieści „Nazywam się Czerwień” Orhana Pamuka). "Sudden Rain" (premiera w 2010 w Operze Narodowej w reż. Mai Kleczewskiej), "Space Opere" (premiera w Teatrze Wielkim w Poznaniu w 2015, w reż. Eweliny Pietrowiak), "ahat ilī. siostra bogów" do libretta pisarki Olgi Tokarczuk (premiera na festiwalu Sacrum Profanum), "Drach. Dramma per musica" do libretta Szczepana Twardocha na motywach powieści "Drach" (premiera w 2019 na festiwalu Auksodrone). W przypadku "Głosu Potwora" powstało równie oryginalne dzieło, które swój kształt (podział na chór i solistę) zawdzięcza właśnie kompozytorowi. Muzyka ma charakter kameralny, zawiera cytaty z niemieckich marszów wojskowych i psalmów żydowskich.

Na podkreślenie zasługuje także wykonawstwo: Chór i Orkiestrę Opery Bałtyckiej poprowadził niezwykle utalentowany dyrygent Yaroslav Shemet, który gościł we Wrocławiu zarówno w Operze, jak i w Narodowym Forum Muzyki i którego dokonania obserwuję od dłuższego czasu z wielką satysfakcją. 

wtorek, 6 października 2026

Ponad 5 tysięcy widzów na 15 wydarzeniach. Sukces 6. Festiwalu Opery Współczesnej – Operowe Odkrycia

 Za nami 6. Festiwal Opery Współczesnej „Operowe Odkrycia”, który od 5 września do 3 października zgromadził ponad 5 tysięcy widzów podczas 15 wydarzeń. W programie znalazły się dwie prapremiery operowe, 11 premierowych dzieł baletowych, koncerty, spektakl gościnny, spotkania z twórcami oraz debata poświęcona miejscu opery we współczesnym świecie. Przez niemal miesiąc Opera Wrocławska była przestrzenią spotkania artystów, twórców i publiczności wokół najnowszych zjawisk w muzyce, teatrze i tańcu.

Premiera "GenOM",  Opera Wrocławska fot Karpati&Zarewicz

Tegoroczny festiwal rozpoczęła prapremiera opery „GenOM” do libretta Justyny Miguły. Spektakl w reżyserii Maxa Nowaka poprowadziła dyrektor Opery Wrocławskiej – Agnieszka Franków-Żelazny. Prapremierowy spektakl był poprzedzony prelekcją prof. Michała Witta, który przybliżył publiczności tematykę genetycznych uwarunkowań predyspozycji muzycznych. Na scenie wystąpili: Jerzy Butryn, Jacek Jaskuła, Barbara Bagińska, Jadwiga Postrożna, Sebastian Mach, Paweł Żak, Maria Rozynek, Hanna Sosnowska-Bill, Sebastian Rutowski, Dominik Kujawa, Katarzyna Toboła, Urszula Czupryńska i Grzegorz Główka, a także Chór i Orkiestra Opery Wrocławskiej. 

– Operowe Odkrycia to festiwal, który pozwala nam patrzeć na operę szerzej – jako na sztukę żywą, poszukującą i otwartą na współczesność. Chcieliśmy stworzyć przestrzeń dla nowych dzieł, artystów i tematów, ale także zaprosić publiczność do rozmowy o tym, czym opera może być dzisiaj. Cieszę się, że program festiwalu spotkał się z tak dużym zainteresowaniem widzów. Ponad pięć tysięcy osób, które odwiedziły Operę podczas festiwalu pokazuje, że współczesna opera i balet mają we swoją - często nową publiczność – mówi Agnieszka Franków-Żelazny, dyrektor Opery Wrocławskiej.

"Podróż zimowa", Lech Napierała (piano) i Tomasz Konieczny (śpiew), w tle: Krzysztof Gosztyła,
fot. Karpati&Zarewicz

Kolejną festiwalową propozycją był koncert inscenizowany "Podróż zimowa 3.0", podczas którego nowego ducha w cykl pieśni Franza Schuberta tchnęli nietuzinkowi artyści – baryton, solista Metropolitan Opera i Opery Wiedeńskiej Maestro Tomasz Konieczny oraz Lech Napierała należący do grona czołowych polskich pianistów – kameralistów, specjalizujących się w wykonawstwie pieśni, ceniony zarówno w Polsce jak i poza jej granicami. Ponadto cykl został wykonany w nowatorskim przekładzie autorstwa wybitnego aktora Krzysztofa Gosztyły, który przetłumaczył na język polski składające się na „Winterreise" 24 wiersze poety Wilhelma Müllera. "Podróż zimowa 3.0" była projektem multimedialnym, w którym muzyka spotkała się ze słowem i obrazem za sprawą wideo Adama Dudka (scenariusz i reżyseria). Podczas wieczoru 13 września Krzysztof Gosztyła otrzymał „Medal Zasłużony Kulturze Glora Artis”. Po koncercie artysta spotkał się z publicznością, gdzie zaprezentował tomik z autorskim tłumaczeniem „Winterreise". 

Próba prasowa "Głosu potwora"w reż. Agnieszki Smoczyńskiej, muzyka: Alek Nowak,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

W ramach Operowych Odkryć publiczność obejrzała także gościnny spektakl Opery Bałtyckiej "Głos Potwora". To dzieło wybitnego kompozytora muzyki współczesnej Alka Nowaka, cenionego dramaturga i scenarzysty Roberta Bolesto i nagradzanej w Polsce i na świecie reżyserki Agnieszki Smoczyńskiej. Dzieło powstało z inspiracji postacią z filmu "Europa Europa" w reżyserii Agnieszki Holland i prawdziwymi losami Salomona Perela, Żyda ukrywającego się w czasie drugiej wojny światowej w szeregach Hitlerjugend. W tej autorskiej adaptacji przenieśliśmy się do świata mitologii greckiej, by spojrzeć z dystansu na zjawisko wojny i zauważyć jej wiecznie aktualne archetypy. Na scenie jako solista wystąpił kontratenor Jan Jakub Monowid oraz Chór, Balet i Orkiestra Opery Bałtyckiej pod batutą Jarosława Shemeta. 

Przed niedzielnym spektaklem redaktor Polskiego Radia Jacek Hawryluk w foyer Opery poprowadził spotkanie z Agnieszką Smoczyńską i Alkiem Nowakiem, podczas którego licznie zgromadzona publiczność mogła m.in. poznać proces powstania "Głosu Potwora".

Próba prasowa opery "iGranie z Potworami", reż. Marta Streker, muzyka: Mateusz Ryczek,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Drugą prapremierą w ramach festiwalu było "iGranie z Potworami". Tę familijną operę stworzył kompozytor Mateusz Ryczek wraz z librecistką Justyną Skoczek. Spektakl w reżyserii Marty Streker zamiast klasycznej bajki proponował doświadczenie: mroczne, piękne i zaskakująco bliskie. Nocna cisza dziecięcego pokoju stopniowo przenikała się z cyfrowym mrokiem, a granica między światem wyobraźni a rzeczywistością okazałą się niezwykle cienka. To opowieść o przejściu – z dzieciństwa w dojrzewanie, z mitu w technologię, z beztroskiej gry w odpowiedzialność. Na scenie wystąpili: Agnieszka Adamczak, Aleksandra Opała, Łukasz Rosiak, Sebastian Rutkowski, Nicola Jamrozik, Katarzyna Toboła, Urszula Czupryńska, a partię elektroniki na żywo realizował sam kompozytor – Mateusz Ryczek. W spektaklach wzięli również udział tancerze Baletu Opery Wrocławskiej, a Orkiestrę poprowadził Rafał Karczmarczyk. W dniu premierowym przed spektaklami odbyła się prelekcja, którą wygłosił kompozytor Mateusz Ryczek.

"Żywioły 4", fot. fot. Karpati&Zarewicz

Finałem festiwalu był „Żywioły 4” – wieczór młodych choreografów i kompozytorów, który odbył się 2 i 3 października. Publiczność zobaczyła 11 prapremierowych dzieł – nowych, autorskich kreacji tanecznych i muzycznych. Choreografie przygotowali artyści z różnych krajów, a muzykę stworzyli studenci Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu. Projekt pokazał różnorodność współczesnego języka baletu oraz potencjał młodych twórców.

– Szczególnie ważne jest dla mnie to, że w ramach Operowych Odkryć spotkali się artyści o bardzo różnych doświadczeniach – uznane nazwiska światowych scen, twórcy polskiej kultury oraz młodzi choreografowie i kompozytorzy. Festiwal jest miejscem dialogu między pokoleniami i dziedzinami sztuki. Chcemy, aby Opera Wrocławska była nie tylko miejscem prezentowania repertuaru, ale także przestrzenią, w której powstają nowe idee i dzieła – podkreśla Agnieszka Franków-Żelazny.

Wyjątkowym wydarzeniem uzupełniającym 6. Festiwal Opery Współczesnej był panel dyskusyjny pn. Opera? A po co to komu?, który odbył się 11 września. Panel na temat obecności i roli opery we współczesnym świecie poprowadziła red. Polskiego Radia Agata Kwiecińska. Wydarzenie zostało zainaugurowane przez Agnieszkę Franków-Żelazny, Tomasza Koniecznego, Roberta Piaskowskiego oraz Izabelę Kurc. Ponadto uczestnikami panelu byli: krytycy: Dorota Kozińska, Jacek Marczyński, Beata Maciejewska, Benjamin Paschalski i Aleks Stadnicki; artyści: Ewa Vesin, Michał Zadara, Tomasz Wygoda i Agata Zubel oraz menadżerowie kultury: Alicja Węgorzewska-Whiskerd, Roman Osadnik i Marcin Sanakiewicz. 

Tegoroczna edycja Festiwalu pokazała, że współczesna opera i balet mogą być przestrzenią artystycznego eksperymentu, dialogu i spotkania z publicznością.

Festiwal Opery Współczesnej dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Projekt współfinansowany przez Gminę Wrocław.

informacja prasowa

niedziela, 4 października 2026

6. Festiwal Opery Współczesnej: "Podróż zimowa 3.0" Franza Schuberta /recenzja/

W ramach Festiwalu Opery Współczesnej mieliśmy niebywałą okazję usłyszeć nową, oryginalną wersję "Podróży zimowej" Schuberta w języku polskim. Autorem kongenialnego przekładu poezji Wilhelma Müllera jest wybitny aktor, mistrz słowa mówionego  – Krzysztof Gosztyła, którego uhonorowano przed koncertem złotym medalem "Zasłużony Kulturze Gloria Artis". Interpretacja nowego przekładu, którą zaproponowali Tomasz Konieczny (bas-baryton) oraz Lech Napierała (fortepian) okazała się równie znakomita jak przekład. 

"Podróż zimowa", Lech Napierała (piano) i Tomasz Konieczny (śpiew), w tle: Krzysztof Gosztyła,
fot. Karpati&Zarewicz


Podróż zimowa
Franza Schuberta


Muzykę do pierwszych pieśni tekstu Wilhelma Müllera "Podróż zimowa" Franz Schubert zaczął komponować w lutym 1827 roku i w jakimś sensie są one antytezą wcześniejszego cyklu: "Pięknej młynarki". Odtrącony przez ukochaną chłopiec podejmuje wędrówkę przez zimowy krajobraz, do czego nawiązuje pierwsza pieśń nowego cyklu: "Dobranoc", gdzie napomyka się o utraconej nadziei:

Dziewczęcia słowo  – kocham, 
o ślubie matki szept.

Bohater pogrąża się w rozpaczy. Raz tylko przygnębiający nastrój rozjaśnia się, kiedy pozostawia na bramie czułe "dobranoc"  – widomy znak tego, że ciągle myśli o dziewczynie. Wędrówka przez zimową noc symbolizuje śmierć, ale także senną marę  – obydwa te motywy są charakterystyczne dla okresu romantyzmu. Wśród niemieckich romantyków należałoby wymienić Novalisa (między obydwoma cyklami Schubert napisał pieśni do wierszy tego właśnie poety) oraz Jean-Paula Richtera, W polskiej literaturze romantycznej odtrącony kochanek Gustaw nie przestaje obsesyjnie opowiadać o swojej utraconej miłości (w części IV "Dziadów"), ba, podejmuje wędrówkę w poszukiwaniu ukochanej będąc upiorem (ballada "Upiór", "Dziady" cz. II). Wędruje także bohater "Podróży zimowej", snując wspomnienia, które są dla niego szczególnie bolesne i roni łzy, które natychmiast zamarzają, choć  wydaje mu się, że znowu czuje słodki zapach lipowego kwiecia i pragnąłby odnaleźć przy niej dawny spokój. Nie ustaje jednak w wędrówce i kiedy wyczerpany usiłuje odpocząć w chatce węglarza, śni sen o wiośnie. I choć 

tak zimno, ciemno wokół,
a z dachu wciąż krakał mi kruk,

to jednak wydaje mu się, że czyjaś ręka namalowała na szybie kwiaty, a także

Przyśniła się wielka miłość
i piękne dziewczę w snach

Powraca tęsknota i poczucie wielkiej samotności. Momentami marzy o tym, aby się szybko zestarzeć i umrzeć ("Siwa głowa"). I tak wędruje bez celu i bez nadziei ("Drogowskaz"). Na koniec spotyka lirnika, którego nikt nie chce słuchać, a który mimo to Lirze nie da umilknąć. Wędrowiec czuje z nim rodzaj duchowego pokrewieństwa i pragnie ruszyć w świat w jego towarzystwie, byle jego pieśni grał na swojej lirze.
Schubert (a wraz z nim bohater jego pieśni) odnalazł poniekąd swojego sobowtóra. Jednak "Podróż zimowa" jest przepełniona po brzegi smutkiem i cierpieniem, nie daje żadnej nadziei. 

Tomasz Konieczny (bas-baryton) podczas koncertu "Podróż zimowa",
fot. fot. Karpati&Zarewicz

Tekst najlepszym wehikułem interpretacji


Słowo było zawsze fundamentem muzyki – stwierdził Vittorio Ghielmi, włoski dyrygent i kompozytor, kiedy zawitał do Wrocławia podczas 52. edycji Wratislavia Cantans. Aż do początków XX wieku twórczość kompozytorska miała ścisły związek z retoryką muzyczną. Nawet gra na instrumentach smyczkowych wzorowana była na ludzkim głosie. Nie przypadkiem Wilhelm Müller znalazł w Schubercie idealnego interpretatora swojej poezji. O takim muzycznym dopełnieniu marzył i choć tego nie dożył, spełniło się. Muzyka Schuberta tak dalece zrosła się z niemieckim tekstem, że trudno mi było wyobrazić sobie podobną spoistość w przypadku polskiego tłumaczenia. A jednak okazało się to możliwe dzięki kongenialnemu przekładowi Krzysztofa Gosztyły. A nie był to pierwszy polski przekład! Próbę tę podjął wcześniej Stanisław Barańczak, ale jest to raczej współczesna parafraza wierszy Wilhelma Müllera. Możemy jej posłuchać na płycie nagranej przez Tomasza Koniecznego i Lecha Napierałę,  wydanej przez Narodowy Instytut Fryderyka Chopina w 2022 roku. Artyści nagrali też Schuberta w języku oryginału. Projekt powrotu do "Podróży..." pojawił się wraz z nowym tłumaczeniem, którego mieliśmy okazję posłuchać podczas tegorocznego Festiwalu Opery Współczesnej. Mogłam porównać ze sobą wszystkie trzy przekłady, w tym Jacka Dehnela, zamieszczony w polskim wydaniu opracowania pieśni, którego autorem jest znany i nagradzany tenor Ian Bostridge ("Podróż zimowa Schuberta. Anatomia obsesji").  Przekład Denehla jest wprawdzie bliższy oryginałowi, a jednak składnia, słownictwo, metafory są w porównaniu z tekstem tłumaczenia Gosztyły jakieś hmmm... nietrafne. Dla porównania fragment wspomnianej już "Lipy":

W oryginale:
Ich schnittin seine Rinde
so manche liebe Wort
(...)
Und seine Zweige rauschten,
als riefen siemich zu

W przekładzie Denehla:
Wyciąłem w korze lipy
Miłosnych wiele słów;
(...)
Szumiały jej gałęzie
I tak mnie wołał szum

W tłumaczeniu Gosztyły:
Na korze jej wyciąłem 
niemało czułych słów,
(...)
Gałęzie zaszumiały
i jakby wołał szum:

Krzysztod Gosztyła  – Tomasz Konieczny  – Lech Napierała: idealne dopełnienie


O tym, jak to zabrzmiało podczas koncertu, jak było adekwatne, jak tekst niósł muzykę i ludzki głos, mogę zaświadczyć, że poruszało serce i wyobraźnię. 
Już pierwsze takty pieśni (Dobranoc: Jak obcy tu przybyłem, //tak obcy idę w świat) zawierają w opadającej frazie "program" całego cyklu: poczucie wyobcowania, brak nadziei, rozpacz. Panuje ciężki molowy nastrój. W "Kurku z blachy" melodia śpiewu wznosi się gwałtownie w górę, przy akompaniamencie unisono  –  jak krzyk cierpienia. Potem pojawia się refleksja i ciche wyznanie: Ten wiatr też bawi się mym sercem // a ono gra... i milknie z trwóg;
W "Odrętwieniu" Wędrowiec uświadamia sobie, że kiedy ucichnie ból, nic mu już nie przypomni ukochanej, bo ból to jedyna pamiątka, którą posiada... Każda z kolejnych pieśni wprowadza nas głęboko w świat Wędrowca, możemy też przejrzeć się w jego uczuciach w swoim rodzimym języku (nareszcie!) i dzięki znakomitej interpretacji. 
Tomasz Konieczny zmierzył się z nowym przekładem, podobnie jak Lech Napierała, po raz drugi, zaś z cyklem "Winterreise"  – po raz trzeci (stąd tytuł "Podróż zimowa 3.0"), a jego głęboki, dramatyczny bas-baryton oddawał wszelkie niuanse uczuć, które nieustannie wstrząsają bohaterem. Nieskazitelna dykcja i interesująca interpretacja są wielkim atutem tego śpiewaka. Towarzyszący mu Lech Napierała – równie twórczy, wrażliwy na zmiany nastroju kompozycji i na niuanse interpretacyjne Tomasza Koniecznego. Znakomity, dobrze rozumiejący się duet! 
Sądzę, że owa trójka w tytule to nie tylko kolejna wersja "Podróży zimowej", ale jej doskonała interpretacja, idealne wypełnienie, bo trójka to także symbol doskonałości.

Lech Napierała (piano) i Tomasz Konieczny (śpiew), fot. Karpati&Zarewicz
Dodam, że koncertowi towarzyszył film wideo według scenariusza i w reżyserii  Adama Dudka. Zamysł zilustrowania tekstu "Podróży..." był sam w sobie interesujący, a mnie kojarzył się jako żywo z "Uchem Igielnym" Wiesława Myśliwskiego, w którym stary i młody bohater (będący jedną i tą samą osobą) mijają się i spotykają, a zarazem snuje się opowieść o życiu, o śmierci i o niespełnionej miłości. Wyznam jednak, że film przeszkadzał mi w odbiorze muzyki, podobnie jak to było podczas tegorocznego festiwalu Opera Rara. Obserwowanie muzyków i ich słuchanie dostatecznie uruchamiają moją wyobraźnię i emocje. Reszta jest nadmiarem...

środa, 9 września 2026

6. Festiwal Opery Współczesnej: "GenOM", czyli pragnienie nieśmiertelności /recenzja/

Po kilkuletniej nieobecności powrócił do Opery Wrocławskiej Festiwal Oper Współczesnych, a pierwsza zaprezentowana inscenizacja to niekwestionowany sukces. Przemawia za tym właściwie wszystko: aktualny temat rozważań, dobra reżyseria i muzyka, która udatnie podąża za treścią sztuki, wreszcie – interesująca inscenizacja i wykonawstwo. 

"GenOM" w reż. Maxa Nowaka, libretto: Justyna Mikuła, muzyka: Michał Ziółkowski

O tym, że opera może służyć nie tylko rozrywce, ale także nieść ważne, ba, filozoficzne treści, przekonałam się już wcześniej, m. in. oglądając ramach 5. Festiwalu Oper Współczesnych "Immanuela Kanta" Thomasa Bernharda, z muzyką Leszka Możdżera i w reżyserii Jerzego Lacha. W dodatku były to przemyślenia ubrane w atrakcyjną operową formę.

Genetyka, muzyka i filozofia

O ile jednak tematem rozważań "Immanuela Kanta" była refleksja nad współczesnym światem – z jego wartościami (czy raczej ich brakiem), to w przypadku "GenOM"-u mamy do czynienia z rozważaniami na temat genetyki, a ściślej – jej wpływu na los człowieka i odwrotnie: próbie manipulowania nią, by powołać do życia pewien ideał. Libretto opery powstało z inspiracji dość nieoczywistej. Jego autorkę, Justynę Migułę, zainspirował wykład znanego genetyka, prof. Michała Witta, którego znakomity esej o związkach genetyki i muzyki znajduje się w książce programowej festiwalu. Autor dowodzi w nim, że muzykalność dziedziczymy, a choroby genetyczne w wypadku wielu kompozytorów i wykonawców miały zasadniczy wpływ na ich twórczość. Anton Bruckner np. cierpiał na nerwicę natręctw, połączoną ze stanami depresyjnymi, co miało swoje odzwierciedlenie w jego twórczości. Symfonie przez niego skomponowane charakteryzuje matematyczna wręcz regularność i obsesyjne powtarzanie tych samych motywów rytmicznych. 

Główny bohater opery, Teodor Zaks, jest profesorem genetyki, który – porzuciwszy muzykę dla nauki  – pragnie stworzyć idealny gen, niczym dr Frankenstein z powieści Mary Shelley. I tylko to się liczy, żona, syn i w ogóle życie takie, jakim jest, pozostają poza sferą jego zainteresowań. Kiedy podczas przyjęcia dawny przyjaciel proponuje mu toast "za życie", on wznosi kielich "za doskonałość". Jednocześnie jest to człowiek cierpiący na wewnętrzne rozdarcie i z gruntu nieszczęśliwy, rozedrgany. 

"GenOM" nawiązuje wprawdzie do genetyki, ale jego sens i przesłanie są wielopoziomowe i można je odczytywać na różne sposoby. Autorka libretta prowadzi nas ku dwom źródłom. Jednym z nich jest tzw. psychologia cienia. Otóż według Junga człowiek spycha w podświadomość negatywne cechy osobowości, kreując jednocześnie idealny obraz własnej osoby – personę będącą rodzajem maski, którą nakłada w relacjach z innymi ludźmi. Tymczasem zrozumienie i zintegrowanie naszej "ciemnej strony" jest warunkiem rozwoju. Jako drugą inspirację, która przy tym wyjaśnia tytuł opery, wymienia Justyna Miguła powieść Hermanna Hessego: "Siddhartha", nawiązującą do filozofii indyjskiej i ukazującą mistyczną podróż w rezultacie której bohater godzi ze sobą tkwiące w jego naturze sprzeczności. To "OM" oznaczające pełnię, do której człowiek dochodzi poprzez błędy, przypadki i poszukiwania. OM (a. AUM) to święta sylaba, pierwotny dźwięk wszechświata. OM uspokaja umysł, oczyszcza i pomaga połączyć ciało z wewnętrzną świadomością. W ten sposób życie człowieka pomiędzy "gen" a "OM" zyskuje swoją pełnię.

Jacek Jaskuła jako Teodor, "GenOM", reż. Max Nowak


Mężczyzna Prometeusz i kobieta Parka

O tym, jak istotną rolę w tworzeniu i poszukiwaniu sensów dzieła, odgrywają nasze doświadczenia, zarówno życiowe, jak i czytelnicze, świadczy także mój osobisty przykład. Otóż lektura węgierskiego filozofa i eseisty Béli Hamvasa pozwoliła mi spojrzeć na intelektualną warstwę opery w kontekście jego rozważań zawartych w zbiorze "Archai, czyli początki".  Autor wywodzi, że kobiety mają inne podejście do transcendencji i do życia niż mężczyźni. Mężczyzna bowiem skłania się ku postawie prometejskiej, ku wieczności, co wynika z pragnienia, by stać się bogiem. W spektaklu widać to bezsprzecznie w postawie głównego bohatera, Teodora Zaksa, dążącego do "doskonałości". Takim pragnie widzieć także swojego syna Adama, jednak przeżywa rozczarowanie, gdy się okazuje, że nie spełnia on jego oczekiwań, co więcej, postanawia pójść własną drogą. O dążeniu do boskości mówi także sen bohatera. 

"GenOM", scena zbiorowa

Zacksowi towarzyszą trzy kobiety (trójka jest symbolem pełni): matka, żona i aktualna partnerka, kojarzące się z Mojrami. Prezentują je trzy śpiewaczki, co szczególnie mocno wybrzmiewa w scenie snu bohatera. Ponadto towarzysząca mu od początku kobieta (Izabela) przez cały czas "przędzie", robiąc na drutach coś, co okaże się szalem (wyraz troski?), nicią (losu? pępowiną, która zakotwicza bohatera w prawdziwym życiu?). Kobieta bowiem, jak pisze Hamvas, jest wpleciona w rzeczywistość wegetatywną, w ziemskość, w materię. Nić, wełna, tkanie, robótka to symbol życia. Mojry – owe trzy kobiety, z których jedna przędła nić życia, druga nawijała ją na wrzeciono, a trzecia przecinała  – decydowały o losie człowieka. Taka jest właśnie, zdaniem Hamvasa, wiedza kobiet: tkać życie. Jedną z najpiękniejszych scen w "GenOM-ie" jest nieprzypadkowo scena snu, w której kobiety trzymają niezliczone nici, a Teodor próbuje się uwolnić od ich plątaniny. Jego poszukiwania idealnego genu, podczas których wypiera ze swojego życia bliskie osoby: żonę i syna, prowadzą ostatecznie donikąd. Finalnie to kobieta (Izabela) uświadamia Teodorowi, że będąc oderwanym od prawdziwego życia, stracił kontakt z bliskimi, także z muzyką, która być może symbolizuje jego duszę. Izabela wprawdzie odchodzi, ale przedtem otula go na pożegnanie zrobionym przez siebie czerwonym szalem, symbolem życia. W ostatniej scenie widzimy pianino, na którym bohater zaczyna grać, a powtarzana znajoma melodia sprawia, że pojawia się syn i tym razem zostaje przez ojca wysłuchany. Rozchodzą się wprawdzie w przeciwnych kierunkach, ale łączy ich ponownie więź (nić, włóczka z szala). 

Bohater nie stworzył wprawdzie genu doskonałego, a jego marzenia o nieśmiertelności zakończyła sromotna klęska, ale mimo to zyskał coś niezwykle ważnego jako człowiek: świadomość, że nie o doskonałość chodzi, lecz o samo życie i jego afirmację. A także o miłość. Udało mu się więc w konsekwencji osiągnąć OM -  pogodzić tkwiące w jego naturze sprzeczności.

Scena zbiorowa: Sny

Z wysokiego C

Cała ta opowieść wybrzmiała niezwykle pięknie i poruszająco dzięki wykonawcom, a także twórcom inscenizacji. Starannie wyreżyserowana przez Maxa Nowaka, który w materii operowej czuje się doskonale, mając za sobą doświadczenia i eksperymenty łączące różne formy ekspresji: teatralne, filmowe i muzyczne. Na pochwałę zasługuje także scenografia i reżyseria świateł (Radosława Niezgoda i Bogumił Palewicz), z pomocą których wyczarowano na scenie zarówno kongres naukowy, jak i piękną scenę snów. Oglądałam drugą obsadę przedstawienia. W roli Teodora wystąpił Jacek Jaskuła  – wspaniały baryton, znany z wielu znaczących ról w tradycyjnym repertuarze, który z powodzeniem sprawdził się również w operze współczesnej. Jego kreacja postaci głównego bohatera była złożona z wielu niuansów i wiarygodna, także w odniesieniu do przemiany wewnętrznej postaci. W roli kobiet jego życia wystąpiły trzy śpiewaczki: Izabelę zagrała i zaśpiewała Jadwiga Postrożna, wspaniały mezzosopran Opery Wrocławskiej, którą pamiętamy z wielu znaczących ról, m. in. Azuceny w "Trubadurze", Księżniczki Eboli w "Don Carlo" Verdiego czy tytułowej Carmen w operze Bizeta. W "GenOM-ie" śpiewała znakomicie, stosując zarazem oszczędne środki wyrazu gry aktorskiej. Matkę bohatera zagrała Urszula Czupryńska, mezzosopran o interesującej gęstej barwie, którą zapamiętaliśmy m. in. jako Martę ze "Strasznego dworu" Moniuszki. W postać młodej żony Teodora wcieliła się Hanna Sosnowska-Bill, pamiętna Zuzanna z "Wesela Figara" Mozarta czy Hanna w "Strasznym dworze". Liryczna, subtelnie zarysowana postać, świetnie komponowała się z dwiema pozostałymi śpiewaczkami. 

Muzykę do opery skomponował Michał Ziółkowski i trzeba przyznać, zważywszy że to debiut, znakomicie niosła ona tekst libretta. Pozostaje mieć nadzieję, że po tym sukcesie kompozytor otrzyma kolejne zamówienia. Za pulpitem dyrygenckim stanęła sama pani dyrektor Opery Wrocławskiej, Agnieszka Franków-Żelazny, która będąc przede wszystkim znakomitą chórmistrzynią, zadebiutowała w tej roli i to z sukcesem. 

6. Festiwal Opery Współczesnej wystartował z wysokiego C i rozpalił nie tylko naszą wyobraźnię, ale także oczekiwania. Aż strach pomyśleć, co będzie dalej! 😁

czwartek, 3 września 2026

Operowe odkrycia" - Festiwal Opery Współczesnej we Wrocławiu już wkrótce!

5 września, po blisko dziewięcioletniej nieobecności, powraca do Opery Wrocławskiej Festiwal Opery Współczesnej. Złoży się nań pięć wydarzeń: trzy opery, wieczór baletowy oraz recital Tomasza Koniecznego, który zaśpiewa "Podróż zimową" F. Schuberta w nowym tłumaczenie Krzysztofa Gosztyły. Na dzisiejszej konferencji prasowej dowiedzieliśmy się wielu smakowitych szczegółów. Oto one:

Uczestnicy konferencji w Operze Wrocławskiej, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Opera współczesna – unikalne zjawisko

Podczas konferencji prasowej Agnieszka Franków-Żelazny, dyrektorka Opery Wrocławskiej wyraziła refleksję o unikalności opery w kontekście powstających współcześnie dzieł muzycznych. Wystawienie opery jest bowiem sprawą kosztowną i skomplikowaną.

Kiedy Mozart zakończył komponowanie oper, a stworzył ich kilkadziesiąt, miał ponad trzydzieści lat. Tyle mniej więcej, ile mają dziś debiutujący podczas Festiwalu Opery Współczesnej kompozytorzy: Michał Ziółkowski ("GenOM") czy Mateusz Ryczek ("iGranie z potworami"). 

Opera współczesna podejmuje problemy naszych czasów, posługując się współczesnym językiem, bliższym nam, niż dzieła minionych epok. Do takich należy z pewnością "Głos potwora" – opera skomponowana przez Alka Nowaka, której dramaturgię opracował Robert Bolesto na podstawie filmu Agnieszko Holland "Europa, Europa", a wyreżyserowała Agnieszka Smoczyńska. Obecny na konferencji Yaroslav Shemet, który poprowadzi w tym spektaklu Orkiestrę Opery Wrocławskiej, uchylił nieco rąbka tajemnicy zdradzając, że obecnością chóru i sposobem poprowadzenia postaci dramatu "Głos potwora" nawiązuje do tragedii antycznej, a zarazem operuje współczesnymi środkami wyrazu i wywołuje u widzów wstrząs (spektakl miał swoją prapremierę w Operze Bałtyckiej).

Podobnie rzecz ma się z absolutnym debiutem, zamówionym przez Operę Wrocławską: operą "iGranie z potworami", skomponowaną przez Mateusza Ryczka do libretta Justyny Skoczek. Jak zaznaczyła podczas konferencji reżyserka Marta Streker, "jest to historia o tym, że żadna wirtualna rzeczywistość nie jest w stanie zastąpić realnej, rodzi natomiast groźne uzależnienia". Całość została zanurzona w mitologii słowiańskiej, a spektakl wzbogaca oryginalna gra komputerowa (również dzieło kompozytora), towarzysząca akcji scenicznej. Scenografia zaś pozostawia duży margines swobody dla wyobraźni widza. Kierownik muzyczny tego spektaklu, Rafał Karczmarczyk dodał, że muzyka w tym spektaklu stawia wiele wymagań, ponieważ kompozytor bazował na matematycznej teorii liczb, jego zadaniem jest więc dodanie do tego muzycznych emocji.

Trzecią premierą będzie we Wrocławiu "GenOM", opera Michała Ziółkowskiego do libretta Justyny Miguły-Damasiewicz, o której kierownik muzyczna Agnieszka Franków Żelazny powiedziała, iż zachwyciło ją podejście do języka muzycznego. Kompozytor bowiem, przy całej różnorodności, zachował melodykę, która wywołuje rozmaite emocje. Operę tę charakteryzuje też dojrzały i mądry tekst. Reżyser Max Nowak stwierdził, że muzyka ilustruje najgłębsze uczucia bohaterów. Główny bohater próbuje stworzyć idealny genom muzyki i jest to próba zrozumienia, czym jest ta doskonałość, która koniec końców prowadzi bohatera do bolesnego upadku. Całość spektaklu odbywa się w sferze jungowskiego snu. Obecna na konferencji wykonawczyni jednej z głównych ról, Jadwiga Postrożna (mezzosopran) dodała też, że opera jest głęboko poruszająca i w niej samej ożyły podczas prób wielkie emocje.

Prezentację oper współczesnych dopełni program baletowy z cyklu "Żywioły" – wieczór młodych choreografów, kompozytorów i tancerzy, który jest wynikiem współpracy baletu Opery Wrocławskiej z Akademią Muzyczną. W rezultacie tej kooperacji powstało 11 premier, w których realizatorzy "badają – jak się wyraziła podczas spotkania kierowniczka Baletu Opery, Małgorzata Dzierżon – rozmaite problemy w relacjach międzyludzkich. Artystom baletu towarzyszyć będą wybrani członkowie Orkiestry Opery Wrocławskiej.

Przegląd Opery Współczesnej wzbogaci "Podróż zimowa" – cykl pieśni Franza Schuberta ("Winterreise "), skomponowany do cyklu 24 wierszy Wilhelma Müllera. Usłyszymy je w wykonaniu światowej sławy bas-barytona Tomasza Koniecznego z towarzyszeniem pianisty Lecha Napierały. Zabrzmią w naszym ojczystym języku za sprawą Krzysztofa Gosztyły, który poświęcił kilka lat na ich tłumaczenie. Autor przekładu będzie gościem Opery Wrocławskiej i będzie to zarazem okazja do zaopatrzenia się w tomik "Podróż zimowa" w jego tłumaczeniu. 

Przed każdą operą będzie można wysłuchać prelekcji, podobnie jak przed wieczorem baletowym. Przybywajcie więc do Opery Wrocławskiej na te wyjątkowe wydarzenia, które odbędą się w dniach od 5 września do 3 października tego roku!


czwartek, 13 sierpnia 2026

Operowe Odkrycia - 6. Festiwal Opery Współczesnej

Po prawie dziewięcioletniej przerwie do Opery Wrocławskiej powraca Festiwal Opery Współczesnej. W planach na tegoroczną, szóstą edycję znalazły się wyjątkowe współczesne dzieła operowe oraz kolejna edycja wieczoru choreografów.

Opera jest wciąż energicznie rozwijającym się gatunkiem muzycznym, żywo odpowiadającym na zmieniający się dookoła świat – Festiwal Opery Współczesnej stwarza przestrzeń, w której dawne tradycje tej sztuki spotykają się z jej dzisiejszym ujęciem. Dwóch takich spotkań doświadczymy podczas tegorocznej edycji prapremierowo.

Pierwszym z nich jest "GenOM" Michała Ziółkowskiego do libretta Justyny Miguły-Damasiewicz – wielowymiarowa opowieść o powrocie do porzuconych marzeń rozgrywająca się w bezlitosnym świecie nauki. Jej głównym bohaterem jest Teodor Zaks, charyzmatyczny, obsesyjny mikrobiolog, który całe życie poświęcił poszukiwaniu „genu doskonałości”. Historia stanowi jednak zapis jego bolesnego, ale wyzwalającego upadku: Teodor odkrywa, że to, co biologicznie idealne, ludzko jest martwe. Kierownictwo muzyczne przedstawienia obejmie Agnieszka Franków-Żelazny, a reżyserii podejmie się Max Nowak.

Festiwal to nie tylko spektakle operowe, to również przestrzeń do zaprezentowania niezwykłych „operowych odkryć” w prawdziwym znaczeniu tego słowa. Takim odkryciem jest bez wątpienia koncert inscenizowany 13 września "Podróż zimowa" Franza Schuberta w wykonaniu barytona Tomasza Koniecznego oraz pianisty Lecha Napierały. Cykl pieśni został przetłumaczony na język polski przez aktora Krzysztofa Gosztyłę. Całość dopełni wideo w reżyserii Adama Dudka, które będzie integralną częścią wydarzenia. Po koncercie będzie okazja do spotkania z artystami – Tomaszem Koniecznym i Krzysztofem Gosztyłą.

"iGranie z Potworami" Mateusza Ryczka do libretta Justyny Skoczek – druga spośród festiwalowych prapremier – to opera zanurzona w nocy, gdzie domowa, wieczorna cisza przechodzi w cyfrowy mrok, a granica między łóżkiem dziecka a monitorem komputera okazuje się bardzo cienka. To spektakl o przejściu – z dzieciństwa w dojrzewanie, z mitu w technologię, z gry w odpowiedzialność. To także teatr, który ufa młodemu widzowi i nie upraszcza świata. Zamiast bajki oferuje doświadczenie – mroczne, piękne i niepokojąco bliskie. Spektakl powstaje pod kierownictwem muzycznym Rafała Karczmarczyka i w reżyserii Marty Streker.

W niedzielę 20 września na festiwalowej scenie Opery Wrocławskiej gościnnie wystąpi zespół Opery Bałtyckiej ze spektaklem "Głos Potwora" Alka Nowaka, z librettem Roberta Bolesto, w reżyserii Agnieszki Smoczyńskiej, pod batutą Yaroslava Shemeta. Dzieło powstało z inspiracji postacią z filmu "Europa Europa" w reżyserii Agnieszki Holland i prawdziwymi losami Salomona Perela, Żyda ukrywającego się w czasie drugiej wojny światowej w szeregach Hitlerjugend. W tej autorskiej adaptacji przenosimy się do świata mitologii greckiej, by spojrzeć z dystansu na zjawisko wojny i zauważyć jej wiecznie aktualne archetypy. Warto w tym dniu przyjść do Opery godzinę wcześniej, ponieważ przed spektaklem w operowym foyer odbędzie się spotkanie z kompozytorem i reżyserką.

W ramach festiwalu widzowie będą mogli wziąć udział także w czwartej edycji "Żywiołów" – wieczoru młodych choreografów, kompozytorów i tancerzy. Zespół baletowy Opery Wrocławskiej zaprezentuje kilkanaście oryginalnych kreacji, które wzbogacone zostaną kompozycjami studentów Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu w wykonaniu muzyków Opery.


Festiwal Opery Współczesnej Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

informacja prasowa

 

wtorek, 16 czerwca 2026

Święto Muzyki przed Operą Wrocławską

21 czerwca, w pierwszy dzień astronomicznego lata, Opera Wrocławska zaprasza mieszkańców i gości Wrocławia do wspólnego świętowania Święta Muzyki. Tego wieczoru muzyka wyjdzie poza mury teatru — na ulicę Świdnicką, przed gmach Opery Wrocławskiej — by stać się częścią miejskiego rytmu, spotkania i wspólnego przeżywania sztuki.

Opera Wrocławska, Święto Muzyki 2025

Święto Muzyki zostało zapoczątkowane we Francji w 1982 roku i szybko stało się wydarzeniem obchodzonym w wielu miastach Europy. Jego idea jest prosta i piękna: w pierwszy dzień astronomicznego lata artyści wychodzą z muzyką w przestrzeń publiczną, zapraszając przechodniów, mieszkańców i melomanów do spontanicznego udziału w koncertach.

Wrocławska odsłona wydarzenia po raz kolejny będzie miała operowy charakter. W ramach "VIVA OPERA #6" publiczność usłyszy fragmenty "Carmen" Georges’a Bizeta — jednej z najpopularniejszych i najbardziej rozpoznawalnych oper w historii. To muzyka pełna temperamentu, namiętności i dramatycznego napięcia, która od lat rozpala wyobraźnię publiczności na całym świecie.

W programie koncertu znajdą się m.in. "Prelude", "Habanera Carmen «L’amour est un oiseau rebelle»", "Seguidilla Carmen «Près des remparts de Séville»", pieśń cygańska "Les tringles des sistres tintaient", kuplety Escamilla "Votre toast, je peux vous le rendre", aria Don Joségo "La fleur que tu m’avais jetée" oraz finałowe sceny z kolejnych aktów opery.

Opera Wrocławska, Święto Muzyki 2025

Na scenie wystąpią soliści Opery Wrocławskiej: Aleksandra Opała jako Carmen, Oleg Lanovyi jako Don José, Jacek Jaskuła jako Escamillo, Kamila Dutkowska jako Micaëla, a także Grzegorz Szostak, Łukasz Rosiak, Aleksandra Malisz, Dorota Dutkowska, Tomasz Łykowski i Aleksander Zuchowicz. Artystom towarzyszyć będzie Orkiestra Opery Wrocławskiej pod dyrekcją Vladimira Kiradjieva. Koncert poprowadzą Jacek Jaskuła i Aleksander Zuchowicz.

Święto Muzyki to zaproszenie dla wszystkich — zarówno dla tych, którzy dobrze znają operę, jak i dla tych, którzy chcą spotkać się z nią po raz pierwszy w otwartej, miejskiej formule. Opera Wrocławska zachęca do wspólnego świętowania lata, muzyki i jednego z najbardziej ponadczasowych dzieł operowych.

Informacja organizacyjna dla mieszkańców

W związku z organizacją Święta Muzyki w niedzielę 21 czerwca 2026 roku, w godzinach 18.00–23.00, wystąpią utrudnienia komunikacyjne w centrum Wrocławia.

Dla ruchu kołowego zamknięte zostaną: ulica Świdnicka od strony ul. Bożego Ciała, plac Teatralny oraz ulica Heleny Modrzejewskiej. Zmiany obejmą nie tylko ruch samochodowy, ale również komunikację miejską — w szczególności tramwaje, które w tym czasie będą kursować zmienionymi trasami.

Organizatorzy proszą mieszkańców i widzów o uwzględnienie tych zmian przy planowaniu dojazdu oraz przepraszają za ewentualne utrudnienia.

Święto Muzyki – VIVA OPERA #6: Carmen
21 czerwca 2026 roku, godz. 21.00
przed Operą Wrocławską, ul. Świdnicka

Opera Wrocławska zaprasza do wspólnego świętowania — viva opera, viva muzyka, viva lato!

informacja prasowa



czwartek, 21 maja 2026

Co zobaczymy i usłyszymy w Operze Wrocławskiej w nowym sezonie artystycznym?

20 maja podczas konferencji prasowej zapoznano dziennikarzy z programem sezonu artystycznego 2026/2027. Wznowiony zostanie Festiwal Oper Współczesnych, a wśród premier m. in. "Rogoletto" Giuseppe Verdiego w reżyserii Michała Znanieckiego, "Polskie wesele" Józefa Beera w reżyserii Pawła Miśkiewicza, balet na podst. "Folwarku zwierzęcego" w choreografii Małgorzaty Dzierżon. Ponadto koncerty, m. in. Winterreise Franza Schuberta w  przekładzie Krzysztofa Gosztyły oraz w wykonaniu Tomasza Koniecznego, a dzieło Johannesa Brahmsa Ein Deutsches Requiem poprowadzi Dyrektor Opery – Agnieszka Franków-Żelazny. 

Od prawej: Agnieszka Franków-Żelazny (dyrektorka Opery Wrocławskiej, 
Aleksandra Szymańska (Dział Edukacji), Anna Grabowska-Borys (kierowniczka Chóru Opery Wr.),
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Wznowienie Festiwalu Opery Współczesnej

Agnieszka Franków-Żelazny, dyrektorka Opery Wrocławskiej, rozpoczęła swoje wystąpienie od ekscytującej informacji: powraca Festiwal Opery Współczesnej. W tym roku odbędzie się po raz szósty, w dniach od 5. do 26. września 2026. Wśród zaprezentowanych spektakli znajdą się dwie prapremiery, zamówione przez instytucję. Festiwal rozpocznie premierowy spektakl skomponowany przez Michała Ziółkowskiego: "GenOm", który wyreżyseruje Max Nowak, a orkiestrę poprowadzi Agnieszka Franków-Żelazny. Jak zapowiedział kompozytor, to spektakl będący rozważaniem nad tym, jak życie przeplata się ze sztuką, a w szczególności z muzyką. Mówi o tym, że muzykę mamy w genach. 

Drugim spektaklem zamówionym przez Operę Wrocławską, zaprezentowanym w ramach festiwalu, będzie "Igranie z potworami", którego pomysłodawcą i autorem muzyki jest Mateusz Ryczek, libretto napisała Justyna Skoczek, reżyserką – Marty Streker, zaś orkiestrę poprowadzi Rafał Kaczmarczyk. Jak zapowiedział kompozytor, jest to spektakl mówiący o relacjach w rodzinie i problemach, jakie przeżywają dzieci, gdy ojciec przebywa w wirtualnym świecie, zamiast poświęcić czas dzieciom.

W ramach festiwalu zobaczymy także nowy, czwarty już spektakl baletowy z cyklu "Żywioły. Wieczór choreografów", który powstaje we współpracy w wrocławską Akademią Muzyczną.

Premiery sezonu

Poza już wymienionymi, w grudniu odbędzie się premiera "Rogoletto" Giuseppe Verdiego w reżyserii Michała Znanieckiego, wybitnego reżysera operowego, którego inscenizacje często goszczą na deskach Opery Wrocławskiej. Dość wspomnieć 'Czarodziejski flet" W. A. Mozarta, "Don Carlosa" G. Verdiego czy "Włoszkę w Algierze" Gioacchino Rossiniego. Wystąpi orkiestra pod kierownictwem muzycznym Miriana Khukhunaishvili. W tytułowej roli usłyszymy wybitnego barytona Artura Rucińskiego, zaś w partii czarnego charakteru Sparafucile – Rafał Siwek (bas), nasz ulubiony szlachetny Don Quichotte, obaj śpiewacy robią oszałamiającą karierę w świecie.

W grudniu odbędzie się także "Bal u Mozarta" z muzyką Wolfganga Amadeusza – gala sylwestrowo-noworoczna, którą wyreżyseruje Paweł Miśkiewicz. Będzie to operowy debiut tego artysty, mającego w swoim dorobku wiele spektakli teatralnych, m. in. "Idiotę" F. Dostojewskiego, Śniadanie u Tiffany'ego" Trumana Capote, "Wiśniowy sad" Antoniego Czechowa czy "Przypadek Klary" Dei Loher.  

Kolejną premierą będzie "Polskie wesele" Józefa Beera -  słynna operetka łącząca cechy opery i musicalu, trzyaktowe dzieło stworzone przez polskiego kompozytora pochodzenia żydowskiego. Prapremiera odbyła się w Zurychu w 1937 roku. Dziś utwór ten jest uznawany za wybitny, a jego muzyka w luźny sposób łączy folklor, elementy romantyczne i swingujące rytmy. W 1937 roku spektakl odnosił ogromne sukcesy, ale po wybuchu II wojny światowej twórcy dzieła (pochodzenia żydowskiego) musieli ratować się ucieczką, a operetka trafiła na wiele lat w zapomnienie. Przez dekady nie była wystawiana w Polsce. Po latach utwór doczekał się oficjalnych inscenizacji w Europie (m.in. w Grazu czy Wiedniu) oraz w Polsce, w ramach Baltic Opera Festival. Spektakl wyreżyseruje również Paweł Miśkiewicz, a orkiestrę poprowadzi maestro Łukasz Borowicz.

Zaplanowano także premierę baletową: "Folwark zwierzęcy" na podst. powieści George’a Orwella, z muzyką Aleksandry Chmielewskiej i w choreografii Małgorzaty Dzierżon. Jest to kolejne zamówienie Opery Wrocławskiej.

Spektakle repertuarowe

Spośród spektakli repertuarowych w nowym sezonie artystycznym powrócą: "Carmen" G. Bizeta w reż. Marii Sartovej, "Salome" Richarda Straussa w reżyserii Mariusza Trelińskiego, "Sen nocy letniej" z muzyką Felixa Mendelssohna-Bartholdy`ego, "Opowieści Hoffmanna" Jacquesa Offenbacha –. spektakl w reżyserii Waldemara Zawodzińskiego – mroczna opowieść o nieszczęśliwych miłościach poety, który w poszukiwaniu ideału wplątuje się w rozmaite intrygi. Ponadto powrócą "Poławiacze pereł"  Georges'a Bizeta – liryczna opera w 3 aktach, ceniona za barwną realizację Waldemara Zawodzińskiego i piękną muzykę. Zobaczymy też "Don Quichotte`a" Jules'a Masseneta, w reżyserii Marka Wiessa-Grzesińskiego i z wybitną rolą Rafała Siwka. Ponadto "Toscę" Giacomo Pucciniego w reżyserii Michaela Gielety, "Straszny dwór" Stanisława Moniuszki w reżyserii Bruna Berger-Gorskiego, niezwykle lubianego "Skrzypka na dachu" Jerry;ego Bocka w reżyserii Marka Weissa, piękny balet "Frida" Petera Salema w choreografii Annabelle Lopez Ochoi, "Madama Butterfly" Giacomo Pucciniego w reżyserii Giancarlo del Monaco... A dla dzieci: "Pchła Szachrajka" Macieja Małeckiego w reż. Anny Seniuk czy "Opowieść wigilijną" w choreografii Youriego Vamosa.

Koncerty

W Operze Wrocławskiej będzie także można posłuchać koncertów. I tak 13 września będzie miał miejsce wyjątkowy koncert, a mianowicie "Podróż zimowa", podczas którego usłyszymy cykl pieśni Winterreise Franza Schuberta w znakomitym polskim przekładzie Krzysztofa Gosztyły oraz w wykonaniu Tomasza Koniecznego, któremu towarzyszył będzie na fortepianie Lech Napierała. Będzie także obecny Krzysztof Gosztyła, który – jak stwierdził śpiewak – pracował nad przekładem 8 lat. Tomasz Konieczny stale współpracuje z Operą Wrocławską jako dyrektor castingu. Do jego kluczowych zadań należy wyszukiwanie talentów, przesłuchania oraz dbanie o to, by każda rola była obsadzona przez artystów gwarantujących najwyższy światowy poziom wykonawczy. Jednocześnie sam artysta robi spektakularną karierę, występując m. in. w nowojorskiej Metropolitan, toteż swoją wypowiedź nagrał na wideo i odtworzono ją podczas konferencji. 

6 i 7 listopada w Operze Wrocławskiej zostanie wykonane monumentalne dzieło Johannesa Brahmsa Ein Deutsches Requiem, które poprowadzi Dyrektor Opery – Agnieszka Franków-Żelazny.

Ponadto będzie realizowany cykl koncertów kameralnych w foyer teatru, który cieszy się ogromnym zainteresowaniem melomanów.,

Oferta edukacyjna


Ponadto warto zapoznać się z bogatą i różnorodną ofertą edukacyjny Opery Wrocławskiej, adresowaną do wszystkich grup wiekowych: od niemowląt po seniorów, dla osób pojedynczych i dla grup. Można będzie także uczestniczyć w próbach otwartych.
Są to warsztaty muzyczne, koncerty edukacyjne i cotygodniowe zajęcia, na których dzieci mogą rozwijać swoje umiejętności taneczne (Studio Baletowe) oraz ogólnorozwojowe i wokalne (Uwerturka i Chór Dziecięcy). Z kolei młodzież i dorośli będą mogli pracować nad  sprawnością fizyczną ciała (zajęcia pn. Body Ballet) oraz doskonalić pasje i  talenty taneczne (Taniec klasyczny i Taniec współczesny).

Sprzedaż biletów na koncerty i spektakle repertuarowe rusza 25 czerwca 2026 r., zaś sprzedaż biletów na zajęcia z oferty EduOpery rozpocznie się 1 czerwca 2027 r.


wtorek, 14 kwietnia 2026

Kameralna muzyka Bohuslava Martinů w Operze Wrocławskiej /15.04.2026/

15 kwietnia 2026 r. Opera Wrocławska zaprasza na niezwykłe spotkanie z muzyką kameralną czeskiego kompozytora – twórcy "Julietty" – Bohuslava Martinů.


15 kwietnia 2026 r. w foyer Opery Wrocławskiej odbędzie się kolejny koncert kameralny. Tym razem muzycy naszego teatru zaprezentują dzieła mniej znane i rzadziej wykonywane, lecz kunsztowne i warte uwagi każdego melomana. Będą to trzy utwory czeskiego kompozytora – twórcy Julietty – Bohuslava Martinů: Intermezzo na skrzypce i fortepian, 7 Arabesques na skrzypce i fortepian oraz Sonatina na dwoje skrzypiec i fortepian.

Bohuslav Martinů (1890-1959) w dzieciństwie uczył się gry na skrzypcach, który to instrument studiował w praskim konserwatorium, lecz po trzech latach z niego zrezygnował na rzecz kompozycji i organów. Jednak tych studiów również nie ukończył. Nie przestał natomiast intensywnego studiowania partytur wielkich kompozytorów XIX wieku Mahlera i Debussy'ego, ponadto śledził tendencje w literaturze. W czasie I wojny światowej kompozytor nauczał muzyki w rodzinnej Poličce. W 1918 r. powrócił do Pragi. W tym roku odbył się jego debiut koncertowy jako kompozytora, a w latach 1919-1923 pracował jako skrzypek w orkiestrze praskiej filharmonii. Z kolei w 1923 r. otrzymał stypendium na kurs kompozytorski u Alberta Roussela w Paryżu. We Francji pozostał przez kolejne siedemnaście lat. Jego utwory zyskały uznanie najpierw w Czechach, a następnie za granicą, m.in. w Baden-Baden i Bostonie. Lata 1941-1953 kompozytor spędził w Stanach Zjednoczonych. W tym czasie wykładał na letnich kursach w Tanglewood oraz na uniwersytecie w Princeton. W 1953 przeniósł się z żoną do Europy i zamieszkał w Nicei, ale niebawem wrócił do USA, by objąć katedrę kompozycji w Curtis Institute of Music w Filadelfii. Zrezygnował jednak z tej funkcji i w 1956-1957 zgodził się podjąć pracę w American Academy w Rzymie. Poważnie chorował, ostatni rok spędził w posiadłości Sachera w Schönenbergu koło Bazylei. Zmarł w 1959 r.


Koncert przypada zaraz po długo wyczekiwanej premierze wspomnianej opery Julietta, która na scenie Opery Wrocławskiej została wystawiona 11 kwietnia 2026 r. – w reżyserii Barbary Wiśniewskiej i pod batutą Miriana Khukhunaishvili.


Program:

Bohuslav Martinů (1890-1959)

Intermezzo na skrzypce i fortepian

7 Arabesques na skrzypce i fortepian

Sonatina na 2 skrzypiec i fortepian:

I Allegro

II Andante

III Allegretto

IV Poco Allegro


Wykonawcy:

Adam Czermak – skrzypce

Anna Czermak – skrzypce

Ashot Drnyan Babrouski – fortepian


Do zobaczenia w Operze Wrocławskiej!

informacja prasowa

czwartek, 9 kwietnia 2026

Premiera „Julietty” w Operze Wrocławskiej już w najbliższą sobotę!

Już w najbliższą sobotę w Operze Wrocławskiej odbędzie się premiera „Julietty” Bohuslava Martinů, w reżyserii Barbary Wiśniewskiej i pod kierownictwem muzycznym Miriana Khukhunaishvili. To jedno z najbardziej niezwykłych dzieł XX wieku – opera zanurzona w świecie snu, pamięci i pragnienia, rzadko obecna na polskich scenach, a dziś powracająca w nowej realizacji Opery Wrocławskiej.

Paryż, lata 30. XX wieku. Bohuslav Martinů trafia na surrealistyczną sztukę Georges’a Neveux Juliette ou la Clé des songes. Ta historia nie daje mu spokoju. Kilka lat później zaprasza autora i siada do fortepianu. Zaczyna grać. Neveux wspominał później, że po raz pierwszy naprawdę wszedł do świata swojej własnej sztuki. Tak rodzi się opera Julietta. Martinů tworzy własne libretto i przenosi nas do tajemniczego miasta, w którym ludzie tracą pamięć po kilku minutach. 

Kompozytor stworzył historię z pogranicza snu i świata realnego; skłania do refleksji nad miłością – fundamentalnym pragnieniem człowieka. Główny bohater – Michel, poszukuje nawiedzającej go w snach kobiety o imieniu Julietta. Kiedyś usłyszał jej piękny głos podczas podróży przez pewne miasto. Na miejscu okazuje się, że mieszkańcy są dotknięci osobliwym zanikiem pamięci – pamiętają tylko ostatnie 10 minut. Michael, szukając dziewczyny, napotyka różne dziwne postaci, by w końcu trafić na wyśnioną Juliettę, która jawi mu się jako ideał niedostępnej kobiecości. 

"Julietta!" Bohuslava Martinů, próba medialna, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

To opowieść o miłości, pamięci i świecie, w którym nic nie jest pewne. Opera miała prapremierę 16 marca 1938 r. w Pradze. Dzieło od razu odniosło wielki sukces dzięki wyjątkowej muzyce, a także scenografii. Podczas pierwszej realizacji Julietty na widowni był obecny sam Neveux, który po spektaklu oznajmił, że „opera przerosła sztukę”. Bohuslav Martinů stworzył dwie wersje dzieła – w języku francuskim oraz czeskim. 

Ostatni raz w Polsce opera ta była wystawiana 1978 roku w Łodzi. Opera Wrocławska po wielu latach pragnie przypomnieć tę wyjątkową kompozycję czeskiego kompozytora.

"Julietta!" Bohuslava Martinů, próba medialna, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Kierownictwo muzyczne – Mirian Khukhunaishvili

Reżyseria – Barbara Wiśniewska

Soliści, Chór i Orkiestra Opery Wrocławskiej

Dramaturgia – Marcin Cecko

Choreografia i ruch sceniczny – Maćko Prusak

Scenografia – Natalia Kitamikado

Kostiumy – Emil Wysocki

Reżyseria świateł – Aleksandr Prowaliński

Projekcie multimedialne – Marcin Cecko

Kierownictwo chóru – Anna Grabowska-Borys

Obsada (w dniu premiery)

Michel - Maciej Kwaśnikowski*

Juliette - Agnieszka Adamczak

L'homme au casque, Le marchand de souvenirs, Le mendiant aveugle/ Człowiek w hełmie, Sprzedawca pamiątek, Ślepy żebrak - Łukasz Rosiak

L`homme à la chapska, Le Père la Jeunesse, Le vieux matelot/Człowiek w rogatywce, Ojciec Młodość, Stary marynarz - Tomasz Rudnicki

La marchande de poissons, La petite vieille, La vieille dame, Le chasseur, Monsieur 3/ Handlarka rybami, Mała staruszka, Stara dama, Boy hotelowy, Pan 3 - Jadwiga Postrożna

Le vieux, Le vieil Arabe, Le bagnard/ Starzec, Stary Arab, Skazaniec - Grzegorz Szostak*

Le petit Arabe, Le jeune matelot, Monsieur 1/ Mały Arab, Młody marynarz, Pan 1 - Aleksandra Opała

L'employé, Le garde, Le gardien de nuit/ Urzędnik, Strażnik, Nocny strażnik - Aleksander Zuchowicz

Le commissaire, Le facteur/ Komisarz, Listonosz - Michał Błocki*

La marchande d'oiseaux, Le chiromancien, Mensieur 2/ Handlarka -

ptakami, Chiromanta, Pan 2 - Eliza Kruszczyńska

* - gościnnie

Czas trwania: 160 min.

język: francuski z polskimi i angielskimi napisami

"Julietta!" Bohuslava Martinů, próba medialna, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Prelekcja dra Ryszarda Lubienieckiego

W dniu premiery, 11 kwietnia, serdecznie zapraszamy, by odwiedzić Operę Wrocławską wcześniej – o godz. 18.000 w foyer będzie miała miejsce prelekcja dra Ryszarda Lubienieckiego, poświęcona historii dzieła i jego twórcy.

Ryszard Lubieniecki to kompozytor, muzykolog, instrumentalista, improwizator. Studiował kompozycję i akordeon w Akademii Muzycznej w Bydgoszczy. W 2023 r. obronił pracę doktorską pod kierunkiem prof. Remigiusza Pośpiecha we wrocławskim Instytucie Muzykologii, gdzie obecnie pracuje na stanowisku adiunkta. Poza akordeonem gra również na średniowiecznych instrumentach klawiszowych (portatywie i clavisimbalum). Współzałożyciel tria muzyki współczesnej Layers, zespołu muzyki średniowiecznej Vox Imaginaria oraz bardziej efemerycznych grup muzyki improwizowanej, m.in. Vogellicht, Widzicie i Lubieniecki/Rupniewski. Autor monografii „Musica i memoria w późnośredniowiecznych traktatach muzycznych I połowy XV wieku” (Wrocław 2025). 

informacja prasowa

czwartek, 26 marca 2026

Inny Don Kichote /recenzja "Don Quichotte`a" Julesa Masseneta w Operze Wrocławskiej/

20 lutego 2025 odbyła się w Operze Wrocławskiej premiera rzadko wystawianego "Don Quichotte`a" Julesa Masseneta. Przedstawienie to doprawdy uczta dla uszu, pożywka dla wyobraźni, dla emocji, sztuka, która niesie dyskretnie szlachetne przesłanie. Znakomicie wyreżyserowany, wspaniale zagrany i zaśpiewany, piękny spektakl, którego nie można, a nawet nie wolno przeoczyć.

Don Kichote Cervantesa i  Don Quichotte Masseneta

Don Kichote to jedna z najbardziej znanych postaci literackich, której bogactwo wewnętrzne z jednej strony, i pełne przygód życie – z drugiej, stwarzają czytelnikom szerokie pole interpretacyjne. Pisząc swą powieść  "Przemyślny szlachcic Don Kichote z Manczy" Miguel de Cervantes właściwie bawił się konwencją powieści rycerskiej, a tytułowy bohater został przedstawiony w sposób satyryczny. Już z pierwszego rozdziału dowiadujemy się, że szlachcic Alonzo Quijano z Manczy zajmował się głównie czytaniem ksiąg rycerskich, ówczesnego odpowiednika kiepskich romansideł. O ich jakości świadczy choćby cytat z jednego z popularnych wówczas autorów: „Przewaga nierozwagi, jaką sprawuje w mojej rozwadze, tak osłabia równowagę mej uwagi, że nie bez wagi żalić się muszę na waszej piękności przewagę”. Nic więc dziwnego – sugeruje Cervantes – że bohater stracił rozsądek i uroił sobie, że zostanie błędnym rycerzem... Przybrał imię Don Kichota i w groteskowym przebraniu, na wynędzniałym koniu Rosynancie wyruszył w świat, by wzorem dawnych rycerzy bronić słabych i bezbronnych, a także walczyć ze złem. Na swojego giermka wybrał wieśniaka Sanczo Pansę, zaś damą serca uczynił wiejską dziewczynę Dulcyneę z Toboso. Don Kichote zupełnie nie liczy się z realiami, żyje marzeniami i ideałami, toczy wyimaginowane boje z olbrzymami i czarnoksiężnikami... 

Postać głównego bohatera, będącego właściwie parodią rycerza, miała w intencji autora przede wszystkim bawić czytelnika. Dopiero romantycy zobaczyli w postaci Do Kichota  tragiczną, wybijającą  się ponad tłum jednostkę, której otoczenie nie rozumie. To poezja życia w zderzeniu z prozaiczną rzeczywistością. I tak postać rycerza z Manczy zaczęła  wieść swój literacki żywot niezależnie od woli autora i twórcy, każde arcydzieło bowiem obfituje potencjalnie w rozmaite znaczenia. Także jako historia marzyciela, który żyje bardziej w wyobrażonym, niż w prawdziwym świecie. 

Plakat z pierwszej paryskiej produkcji Don Kichota Julesa Masseneta w Gaîté-Lyrique,
opublikowany przez Ed. Delanchy, Paryż. 

Don Quichotte Masseneta  jest dość odległy od swego pierwowzoru. Autorowi libretta, Henri Cainowi, zależało na tym, aby złożyć hołd bohaterowi heroicznej komedii "Człowiek o długiej twarzy" francuskiego poety Jacquesa Le Lorraina, który umiera z miłości do pięknej Dulcynei. W tej sztuce, po raz pierwszy wystawionej w Paryżu w 1904 roku, prosta wiejska dziewczyna Aldonza (Dulcynea) z oryginalnej powieści staje się bardziej wyrafinowaną Dulcinée, kokieteryjną lokalną pięknością, która inspiruje wyczyny zakochanego w niej starca. Więcej tam poetyckiego nastroju aniżeli awanturniczych przygód. Dodano jedynie scenę z wiatrakami, która tak mocno przylgnęła do postaci pierwowzoru.  Kompozytor utożsamiał się osobiście ze swoim komiczno-bohaterskim protagonistą, ponieważ w owym czasie był zakochany w Lucy Arbell, która śpiewała rolę Dulcynei w pierwszym wykonaniu tej opery. Miał wtedy 67 lat i z powodu dokuczliwego reumatyzmu pisał leżąc w łóżku, a zmarł zaledwie dwa lata później. Jednak, jak wynika z jego korespondencji, pisanie stało się dla niego rodzajem eliksiru łagodzącego fizyczny ból. Może też rodzajem kompensaty.

"Don Quichotte" miał swoją premierę w Monte Carlo 19 lutego 1910 roku, a następnie wystawiano go w maju w Brukseli oraz w Marsylii i Paryżu w grudniu tegoż roku. Jego premiera w Opéra-Comique w październiku 1924 była początkiem ponad 60 wystawień w ciągu następnej ćwierci wieku. Już w 1912 roku dzieło zostało zaprezentowane w French Opera House w Nowym Orleanie oraz w London Opera House i tak rozpoczął się triumfalny pochód przez najbardziej znane sceny. Polska premiera odbyła się w Operze Krakowskiej w 1962 roku, a premiera – w Bałtyckiej Operze Państwowej w 1969 roku. 

Inscenizacja, którą wyreżyserował Marek Weiss w Operze Wrocławskiej, jest niezwykle udanym powrotem po latach do tego wieloznacznego i poetyckiego spektaklu.

"Don Quichotte" J. Massenata, scena zbiorowa, fot. Wojciech Palacz


"Don Quichotte" w Operze Wrocławskiej

Marek Weiss jest nie tylko wytrawnym reżyserem teatralnym i operowym, ale także pisarzem. Dzięki współpracy z żoną Izadorą, tancerką i choreografką, tworzy na scenie spójne i wieloznaczne światy. We Wrocławiu mieliśmy okazję oglądać w ramach 53. Wratislavii jego znakomitą inscenizację opery Elżbiety Sikory: „Madame Curie”, a także "Manekiny" w Operze Wrocławskiej. Również i tym razem zaproponował widzom interesującą interpretację opery sięgając po Masseneta. Świat, w którym osadził postać tytułowego bohatera, jest światem wieży Babel, znanym z obrazu Petera Bruegla starszego, symbolu niemożności porozumienia się między ludźmi, namalowanym na podstawie opowieści z Księgi Rodzaju. Wnętrze wieży to świat, którym żyją i poruszają się  postaci dramatu. Scena początkowa, w której obserwujemy zgiełkliwy tłum, jest jakby przywołaniem "Słodkiego życia" Federico Felliniego. Zarazem jest to tzw. dom pogodnej starości, który w zależności od sytuacji staje się miejscem pojedynku, ogrodem, sypialnią Dulcynei, przez którą – jak w "Kartotece" Tadeusza Różewicza – przewijają się rozliczni bohaterowie. Niekiedy zaś oczom widzów ukazuje się świat podziemny, utajony – rodzaj dantejskiego inferna, dokąd udaje się Don Quichotte, aby spełnić życzenie ukochanej. 

Rafał Siwek (bas), scena w podziemiach, fot.  Karpati&Zarewicz 

Wrocławski spektakl operowy ma także znakomitą obsadę. W roli tytułowej wystąpił znakomity bas Rafał Siwek (na zmianę z Łukaszem Koniecznym), znany wrocławskim melomanom z jeszcze z debiutu partią Ferranda w "Trubadurze" G. Verdiego (2000), a ostatnio również z tytułowej roli Filipa II w "Don Carlo" G. Verdiego, spektaklu wyreżyserowanym przez Michała Znanieckiego. Zważywszy, że artysta śpiewał także wielkie partie z repertuaru rosyjskiego (Borys Godunow, Kończak i Książę Halicki w "Kniaziu Igorze", Iwan Groźny w "Pskowiance"), nie dziwi, że właśnie jemu zaproponowano rolę, która została napisana dla słynnego rosyjskiego basa Fiodora Szalapina. Ponadto ta rola to nie tylko głos, to także charyzmatyczna osobowość, toteż Rafał Siwek wydaje się być idealnym wykonawcą. Przykuwa uwagę od momentu, kiedy pojawia się na scenie w wózku inwalidzkim, jest wiarygodnym Don Quichotte, gdy każe Sancho Pansie rozdać pieniądze ubogim, gdy "ujarzmia" w podziemiach złoczyńców, a także w scenie, gdy oświadcza się Dulcynei, a odrzucony – postanawia umrzeć. Najpiękniejsza, najbardziej poetycka jest scena umierania: pojawia się "znikąd" drzewo, do którego bohater przylgnie, podczas  gdy towarzyszy mu zagrana na żywo partia wiolonczeli (wspaniały Tomasz Strahl!). Zanim umrze, obdaruje swego sługę "wyspą wyobraźni", a oczy zamknie mu zjawiskowa (będąca również tworem wyobraźni) Dulcynea. Piękna, poruszająca scena... 

Rafał Siwek, Justyna Rapacz (Dulcynea, mezzosopran), Grzegorz Szostak (Sancho Pansa, bas),
fot.  Karpati&Zarewicz 

Don Quichotte towarzyszy postać komiczna i kompletnie od niego inna – Sancho Pansa. W tej roli wystąpił Grzegorz Szostak, podobnie jak Rafał Siwek – bas Teatru Wielkiego - Opery Narodowej. O ile Don Quichotte jest postacią idealisty i marzyciela, o tyle jego towarzysz zmienia się pod wpływem wydarzeń z tchórza, lenia i niedowiarka w postać tragiczną i patetyczną. Grzegorz Szostak nie tylko partnerował Rafałowi Siwkowi znakomicie, ale także wprowadzał do sztuki rubaszny humor. Śpiewał znakomicie zarówno duety, jak i arie, potrafił też uwiarygodnić dynamikę swojej postaci. W ostatnich scenach staje się poniekąd tym jedynym, który "rozumie" jak nikt swego pana, jego intencje i decyzje. Jego smutek, może nawet rozpacz są niezwykle poruszające. Wspaniała rola!

Rafał Siwek (Don Quichotte, bas) i Grzegorz Szostam (Sancho Panca, bas), 
fot.  Karpati&Zarewicz 

Uwagę zwracają także: Justyna Rapacz w roli pięknej Dulcynei  – młoda artystka dysponująca pięknym mezzosopranem, mająca już za sobą znaczące role w operach Händla, a także Anna Szopa-Kimso grająca postać Tańczącej Nimfy – symbolu poezji, która może pojawić się wszędzie, choć ignorowana, nawet w zatęchłej norze. Dzięki scenom, w których się pojawia, spektakl przenika aura poetyckości, obecna właściwie od początku, począwszy od sceny w ogrodzie czy nawet sceny pojedynku, który Don Quichotte przerywa, aby zapisać myśl, która właśnie przyszła mu do głowy. Jest w tym przedstawieniu także subtelny humor, który przenika także sceny liryczne, dzięki czemu nie są one banalne. To właśnie sceny z Tańczącą Nimfą czy w ogrodzie, kiedy zakochanemu bohaterowi towarzyszy w tle projekcja obrazu Goi "Gdy rozum śpi". 

Anna Szopa-Klimso (Tańcząca Nimfa), fot.  Karpati&Zarewicz 

Orkiestrę Opery Wrocławskiej poprowadził maestro Patrick Fournillier  – francuski dyrygent, który wielokrotnie interpretował twórczość Jules`a Masseneta. Od 1990 roku jest współzałożycielem i dyrektorem muzycznym Festiwalu Masseneta w Saint-Étienne, przywracając na nowo do życia wiele najbardziej zaniedbanych dzieł operowych i wokalnych. Można by więc śmiało powiedzieć, że maestro wprost stworzony był do tego, by poprowadzić wrocławską premierę "Don Quichotte`a" i zrobił to znakomicie.
"Don Quichotte" Julesa Masseneta w Operze Wrocławskiej to doprawdy uczta dla uszu, pożywka dla wyobraźni, dla emocji, sztuka, która niesie dyskretnie szlachetne przesłanie. Znakomicie wyreżyserowany, wspaniale zagrany i zaśpiewany, piękny spektakl, którego nie można, a nawet nie można przeoczyć.

Mozart – "Requiem" w Narodowym Forum Muzyki /zapowiedź/

6 listopada o 19.00 w Narodowym Forum Muzyki angielski dyrygent Jonathan Nott, uznawany za wybitnego interpretatora muzyki współczesnej, pod...

Popularne posty