Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania opera wrocławska, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania opera wrocławska, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 września 2020

Nowy sezon artystyczny w Operze Wrocławskiej

Opera Wrocławska rozpoczyna nowy sezon artystyczny 2020/2021. - Będzie wyjątkowy – zapewnia Halina Ołdakowska, dyrektorka Opery Wrocławskiej – Znakomite premiery, gwiazdorskie obsady spektakli, superwidowisko - to tylko część z naszych propozycji na ten rok artystyczny


Opera Wrocławska, fot. prasowa

Od lipca 2020 roku funkcję dyrektora Opery Wrocławskiej pełni Halina Ołdakowska – menedżer kultury, dotychczasowy zastępca dyrektora Narodowego Forum Muzyki; funkcję dyrektora artystycznego pełni światowej sławy śpiewak nowojorskiej MET, baryton Mariusz Kwiecień, a Dyrektorem muzycznym został dobrze znany wrocławskiej publiczności, maestro Bassem Akiki. Funkcję kierownika baletu objął Marek Prętki - tancerz z ogromnym dorobkiem scenicznym, który przez 15 lat był związany z Staatstheater Stuttgart, a doświadczenie zdobywał u boku Piotra Antonowicza Piestova, zaliczanego do najwybitniejszych pedagogów baletu. 

- Opera Wrocławska to wspaniała wizytówka kulturalna Dolnego Śląska. Jestem przekonany, że widzowie docenią świeże i nowoczesne podejście do Opery, które można dostrzec w programie na rozpoczynający się nowy sezon artystyczny – powiedział podczas konferencji prasowej Cezary Przybylski, Marszałek Województwa Dolnośląskiego.


Mariusz Kwiecień, Halina Ołdakowska, Cezary Przybylski,
ot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Kierunek, w którym Opera Wrocławska będzie podążać pod kierownictwem Haliny Ołdakowskiej jest jasny. Jak sama mówi: 

- Będę dążyła do stworzenia teatru jedynego w swoim rodzaju. Teatru, który wyróżnia się spośród innych swoim artystycznym ID. 

W nadchodącym sezonie, w okresie od października do grudnia, będzie można zobaczyć spektakle, które były wystawiane w Operze Wrocławskiej już wcześniej. Będą to: Nabucco Giuseppe Verdiego, Poławiacze pereł Georges’a Bizeta, Kopciuszek Gioacchino Rossiniego, Cyganeria Giacomo Pucciniego, Dziadek do orzechówOpowieść Wigilijna Piotra Czajkowskiego w fenomenalnej, cieszącej się ogromny zainteresowaniem adaptacji choreograficznej Youriego Vámosa, a także spektakle dla najmłodszych – Pchła szachrajka Macieja Małeckiego. Nie zabraknie również jesiennych koncertów symfonicznych Orkiestry Opery Wrocławskiej. Oprócz Gali Inauguracyjnej zaplanowano także Wieczór Operetkowy, Wieczór pieśni patriotycznej i Koncert kolędowy, podczas którego zaprezentują się soliści oraz Chór Opery.

Marek Prętki i Bassem Akiki, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

W styczniu zobaczymy pierwszą z premier, zaplanowanych na ten sezon artystyczny - Carmen Georges’a Bizeta. W kolejnych miesiącach na deskach teatru zostanie wystawiona Tosca Giacomo Pucciniego, Cosi fan tutte W. A. Mozarta. Sezon zwieńczy czerwcowe superwidowisko operowe w Hali Stulecia - Don Carlos Giuseppe Verdiego. W drugiej części sezonu nie zabraknie również spektakli, które gościły już wcześniej w teatrze, takich jak Don Giovanni W. A. Mozarta, Madama Butterfly  Giacomo Pucciniego, Skrzypek na dachu Jerry’ego Bocka, czy wspaniałego baletu Giselle Adoplhe’a Adama. Wielkim wydarzeniem sezonu będzie także Gala Baletowa.

Istotnym kierunkiem, w którym zmierzać będzie Opera Wrocławska, jest promocja młodych talentów. - Poszukiwanie i promocja młodych talentów to ważny cel opery – twierdzi Halina Ołdakowska. - Jedna z premier w tym sezonie obsadzona będzie młodymi artystami – studentami lub śpiewakami tuż po studiach

W lipcu, pod okiem dyrektora Mariusza Kwietnia, odbyły się przesłuchania dla solistów-wokalistów. Celem przesłuchań było odkrycie młodych talentów oraz zaproszenie ich do  współpracy z Operą Wrocławską. Przeprowadzono również audycje baletowe, podczas których wybrano utalentowanych, młodych artystów, którzy zasilą w tym sezonie zespół tancerzy. 

Opera Wrocławska nie zapomina także o ważnej roli instytucji, jaką jest edukacja. 

W nadchodzącym sezonie z pewnością kontynuowane będą próby chóru dla miłośników literatury operowej. Działalność wznowi również Chór Amanti dell’Opera, cieszący się do tej pory ogromnym zainteresowaniem. W przygotowaniu są także zajęcia edukacyjne dla dzieci, w tym ukierunkowane na umuzykalnianie najmłodszej publiczności.  W planach jest także wznowienie zajęć Studia baletowego. Ta propozycja zajęć tanecznych dedykowana będzie dwóm grupom: najmłodszym oraz dorosłym miłośnikom tańca.

Dyrekcja Opery zapewnia o bezpieczeństwie udziału we wszystkich wydarzeniach w Teatrze:

- Podczas spektakli i koncertów zapewniamy bezpieczne warunki uczestnictwa; zgodnie z reżimem sanitarnym, wynikającym ze stanu epidemii, znacznie ograniczyliśmy liczbę sprzedawanych biletów, usadziliśmy melomanów w najbardziej bezpiecznym dla nich układzie, zapewniamy dezynfekcją rąk, zobowiązujemy do noszenia masek ochronnych oraz wydzieliliśmy strefę dla seniorów – mówi Halina Ołdakowska.  

W nadchodzącym sezonie, ze względu na bezpieczeństwo sanitarne, obowiązywać będzie limit dwustu widzów na wydarzenie. Bilety na zaplanowane spektakle można zakupić w kasach oraz na stronie opera.wroclaw.pl.

Zapraszamy do Opery Wrocławskiej. Nie możemy się już doczekać spotkania z Państwem!

informacja prasowa


wtorek, 16 czerwca 2026

Święto Muzyki przed Operą Wrocławską

21 czerwca, w pierwszy dzień astronomicznego lata, Opera Wrocławska zaprasza mieszkańców i gości Wrocławia do wspólnego świętowania Święta Muzyki. Tego wieczoru muzyka wyjdzie poza mury teatru — na ulicę Świdnicką, przed gmach Opery Wrocławskiej — by stać się częścią miejskiego rytmu, spotkania i wspólnego przeżywania sztuki.

Opera Wrocławska, Święto Muzyki 2025

Święto Muzyki zostało zapoczątkowane we Francji w 1982 roku i szybko stało się wydarzeniem obchodzonym w wielu miastach Europy. Jego idea jest prosta i piękna: w pierwszy dzień astronomicznego lata artyści wychodzą z muzyką w przestrzeń publiczną, zapraszając przechodniów, mieszkańców i melomanów do spontanicznego udziału w koncertach.

Wrocławska odsłona wydarzenia po raz kolejny będzie miała operowy charakter. W ramach "VIVA OPERA #6" publiczność usłyszy fragmenty "Carmen" Georges’a Bizeta — jednej z najpopularniejszych i najbardziej rozpoznawalnych oper w historii. To muzyka pełna temperamentu, namiętności i dramatycznego napięcia, która od lat rozpala wyobraźnię publiczności na całym świecie.

W programie koncertu znajdą się m.in. "Prelude", "Habanera Carmen «L’amour est un oiseau rebelle»", "Seguidilla Carmen «Près des remparts de Séville»", pieśń cygańska "Les tringles des sistres tintaient", kuplety Escamilla "Votre toast, je peux vous le rendre", aria Don Joségo "La fleur que tu m’avais jetée" oraz finałowe sceny z kolejnych aktów opery.

Opera Wrocławska, Święto Muzyki 2025

Na scenie wystąpią soliści Opery Wrocławskiej: Aleksandra Opała jako Carmen, Oleg Lanovyi jako Don José, Jacek Jaskuła jako Escamillo, Kamila Dutkowska jako Micaëla, a także Grzegorz Szostak, Łukasz Rosiak, Aleksandra Malisz, Dorota Dutkowska, Tomasz Łykowski i Aleksander Zuchowicz. Artystom towarzyszyć będzie Orkiestra Opery Wrocławskiej pod dyrekcją Vladimira Kiradjieva. Koncert poprowadzą Jacek Jaskuła i Aleksander Zuchowicz.

Święto Muzyki to zaproszenie dla wszystkich — zarówno dla tych, którzy dobrze znają operę, jak i dla tych, którzy chcą spotkać się z nią po raz pierwszy w otwartej, miejskiej formule. Opera Wrocławska zachęca do wspólnego świętowania lata, muzyki i jednego z najbardziej ponadczasowych dzieł operowych.

Informacja organizacyjna dla mieszkańców

W związku z organizacją Święta Muzyki w niedzielę 21 czerwca 2026 roku, w godzinach 18.00–23.00, wystąpią utrudnienia komunikacyjne w centrum Wrocławia.

Dla ruchu kołowego zamknięte zostaną: ulica Świdnicka od strony ul. Bożego Ciała, plac Teatralny oraz ulica Heleny Modrzejewskiej. Zmiany obejmą nie tylko ruch samochodowy, ale również komunikację miejską — w szczególności tramwaje, które w tym czasie będą kursować zmienionymi trasami.

Organizatorzy proszą mieszkańców i widzów o uwzględnienie tych zmian przy planowaniu dojazdu oraz przepraszają za ewentualne utrudnienia.

Święto Muzyki – VIVA OPERA #6: Carmen
21 czerwca 2026 roku, godz. 21.00
przed Operą Wrocławską, ul. Świdnicka

Opera Wrocławska zaprasza do wspólnego świętowania — viva opera, viva muzyka, viva lato!

informacja prasowa



czwartek, 11 maja 2023

Co dobrego słychać w Operze Wrocławskiej?

Nieformalny „festiwal Mozartowski”, dodatkowe spektakle w repertuarze i działania na rzecz dolnośląskiej młodzieży, a do tego premiera dwupłytowego wydawnictwa – w taki sposób Opera Wrocławska zaprasza do siebie widzów w wiosennych miesiącach. Ruszają też prace projektowe przygotowujące do rozbudowy budynku opery. Dodatkowo, w lecie prowadzona będzie modernizacja sceny głównej, by lepiej ją dostosować do wymagań spektakli baletowych. 

Opera Wrocławska, fot. materiały prasowe

Działalność Opery Wrocławskiej cieszy się dużym zainteresowaniem melomanów. Łącznie w wydarzeniach biletowanych w marcu i kwietniu uczestniczyło 16,5 tys. widzów. W tym czasie na deskach opery wystawione zostały 24 spektakle: 9 operowych, 9 baletowych (w tym premiera „Flight/Bolero/Elsa Canasta”), 4 familijne i 2 koncerty. Odbyło się również 111 zajęć edukacyjnych – warsztatów dla dzieci i zwiedzania opery z przewodnikiem. 

Trzy spektakle, dwa miesiące, jeden Mozart

Na życzenie widzów majowy i czerwcowy repertuar został z kolei wzbogacony o dodatkowe terminy spektakli: „Carmen”, „Così Fan Tutte”, „Wesele Figara” i „Don Giovanni”. Trzy ostatnie tytuły stanowią trylogię muzyczno-dramatyczną duetu Mozart – Da Ponte. Na scenie Opery Wrocławskiej wystawiane są pod batutą Adama Banaszaka, a reżyseruje je André Heller-Lopes. Widzowie, którzy zdecydują się kupić bilety na wszystkie trzy tytuły, mogą liczyć na 10% zniżki.

Dodaliśmy spektakle Mozarta do repertuaru, aby umożliwić odwiedzającym nas melomanom dostrzeżenie korespondencji między tymi trzema arcydziełami: choć każde z nich porusza temat miłosnych trudności, takich jak zdrada, zaślepienie uczuciowe, zawiść, to jednak wszystkie należą do gatunku opera buffa, co oznacza, że są pełne humoru. W tych dziełach Mozart stawia przed wykonawcami wymagania najwyższej próby, co pozwoli nam w pełni ukazać poziom artystyczny zespołów opery – podkreśla Anna Grabowska-Borys, kierownik Chóru Opery Wrocławskiej.   


Opera dla młodych

 „Dobry początek” – pod takim hasłem Opera Wrocławska realizowała kilkutygodniowy projekt skierowany do podopiecznych pięciu placówek oświatowych z Dolnego Śląska. Uroczysta gala, która odbyła się 8 maja, zwieńczyła cykl warsztatów, na których uczniowie – pod okiem doświadczonych artystów – poznawali tajniki sztuki operowej, teatralnej czy baletowej. „Dobry początek” to projekt Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach programu RPOWD 2014-2020.

Balet Opery Wrocławskiej otrzymał natomiast zaproszenie, by swoim występem otworzyć obchody Międzynarodowego Dnia Tańca, przebiegającego pod znakiem Europejskiej Stolicy Młodzieży. 20 kwietnia spektakl wrocławskich artystów „Żywioły” obejrzała publiczność zgromadzona w Centrum Spotkania Kultur w Lublinie.


Pracowity sezon wakacyjny 

Letnie miesiące opera wykorzysta na modernizację – na scenie zamontowana zostanie sprężynująca podłoga baletowa, a także torowisko sceny obrotowej. Inwestycje te znacząco zwiększą komfort i bezpieczeństwo zespołów artystycznych oraz wzbogacą możliwości rozbudowy scenografii.

– Równolegle weryfikujemy projekty rozbudowy Opery Wrocławskiej. Inwestycja będzie się składać z trzech części – budowa części podziemnej, drugiego budynku oraz Sceny Letniej na terenie przylegającym od zachodu do gmachu opery. Obszar przeznaczony pod rozbudowę obejmuje działki o łącznej powierzchni ponad 4,2 tys. m² – wyjaśnia Izabela Kurc-Kuriata, p.o. dyrektora Opery Wrocławskiej.

W nowo powstałej części podziemnej opery ulokowane zostaną pomieszczenia socjalne, gospodarcze i techniczne, magazyn dekoracji i rekwizytów (udostępniany zwiedzającym), a także biblioteka multimedialna. Nowy budynek opery będzie się składał z dwóch części naziemnych połączonych ze sobą najwyższą kondygnacją i szklanym dachem. W podziemiach nowego gmachu znajdą się sale prób z zapleczem, szwalnie i przechowalnie kostiumów, pomieszczenia administracyjne, garderoby i sale ekspozycyjne z zapleczem usługowym. Z kolei Scena Letnia będzie to forum wewnętrzne na poziomie terenu, przykryte szklanym dachem i uzupełnione o galerie techniczne oraz ogólnodostępne toalety. 

– Na renowację i rozbudowę budynku przeznaczymy 196 mln zł brutto. Ta inwestycja jest już wpisana do Wieloletniej Prognozy Finansowej Województwa Dolnośląskiego i ma zapewniony wkład własny z budżetu Województwa Dolnośląskiego – dodaje Izabela Kurc-Kuriata.   

Do lipca opera dopełni formalności, które umożliwią opracowanie studium wykonalności zadania do unijnego programu FEnIKS. Harmonogram inwestycji przewiduje, że jesienią zakończy się aktualizacja dokumentacji i w grudniu opera ogłosi przetarg, w którym wyłoni wykonawcę robót. 

Latem – czyli w okresie przerwy repertuarowej – Opera Wrocławska planuje kontynuować swoją tradycję wyjścia do publiczności. Na wrocławian i odwiedzających miasto turystów czekają więc niespodzianki. Pierwsza z nich już 21 czerwca – w Święto Muzyki!

Unikatowe płyty już dostępne – zaproś operę do swojego domu!

11 maja odbyła się oficjalna premiera wydawnictwa Opery Wrocławskiej. Do sprzedaży trafiły pierwsze polskie nagrania kameralnych oper „Piekielny piec ognisty” („The Burning Fiery Furnace”) i „Rzeka krzyczących ptaków” („Curlew River”). Są to rzadko wystawiane w Polsce arcydzieła jednego z gigantów twórczości operowej XX w. – brytyjskiego kompozytora Benjamina Brittena

– Decyzja o nagraniu zapadła w 2020 r., gdy instytucje kultury mogły już funkcjonować, ale wciąż były zamknięte dla publiczności. Nikt nie odważył się wtedy jeszcze na transmisje on-line, a Opera Wrocławska dokonała „ucieczki do przodu”, przygotowując premierę wyłącznie w formie płytowej – wyjaśnia Adam Banaszak, kierownik muzyczny Opery Wrocławskiej, pod batutą którego wykonane zostały utwory Benjamina Brittena. – Zdecydowaliśmy się na wydanie DVD, zamiast CD, ponieważ chcieliśmy przedstawić oba dzieła w możliwie pełny sposób. W tych opowieściach istotnym wzbogaceniem muzyki jest bowiem gra aktorska, kostiumy, scenografia czy gra świateł – dodaje Adam Banaszak.

Reżyser Michał Znaniecki usytuował te kameralne utwory w kontekście całego budynku opery – nie tylko na scenie, ale także na widowni, w tym na balkonach. Wymagające solowe partie instrumentalne wykonują muzycy Orkiestry Opery Wrocławskiej. W gronie solistów znaleźli się zarówno artyści opery (m.in. Tomasz Rudnicki, Łukasz Rosiak, Jakub Michalski, Aleksander Zuchowicz, Hanna Sosnowska, Maria Rozynek-Banaszak), jak i zaproszeni goście – Krystian Krzeszowiak czy Marcin Bronikowski. Ważną rolę odgrywa także Chór Opery Wrocławskiej. 

Obie kolekcjonerskie płyty z dziełami Benjamina Brittena można już kupić w kasach opery. Cena pojedynczego wydawnictwa to 30 zł, a zestawu dwóch płyt – 50 zł.

informacja prasowa

niedziela, 27 czerwca 2021

Nowy sezon w Operze Wrocławskiej

W nowym sezonie Opera Wrocławska zaprezentuje m. in. "Toskę" Pucciniego, uczci jubileusz 180-lecia swojej siedziby operą jej dawnego dyrektora, Carla Marii von Webera, w której wystąpi dawno nie słyszana we Wrocławiu Aleksandra Kurzak. Ponadto zabrzmi "Wesele Figara", postraszy nas także Frankenstein w spektaklu przeniesionym z belgijskiej La Monnaie. Na tym nie koniec - sezon zapowiada się rewelacyjnie!

Opera Wrocławska, fot. Diego Delso

TOSCA - ujmująca muzyka, wielka miłość, krwawa zbrodnia

Opera Wrocławska rozpocznie sezon ponadczasowym dziełem Giacomo Pucciniego pt. "Tosca". Niezwykle zwarta akcja (muzycznie i teatralnie) przenosi nas do Rzymu 1800 roku. To właśnie tam - na dziedzińcu Zamku Świętego Anioła - jesteśmy świadkami intrygi, która z miłości przeradza się w tragedię. Do wrocławskiej Toski został zaangażowany światowej sławy reżyser Michael Gieleta, a także scenograf i projektant kostiumów - Gary McCann. Natomiast gwiazdorska obsada głównych ról to m.in.: znana wrocławskiej publiczności z Gali Inauguracyjnej z 2020 roku Lianna Haroutounian oraz Ambrogio Maestri, jeden z najbardziej uznanych barytonów na świecie.

WOLNY STRZELEC w jubileusz 180-lecia obecnego budynku Opery Wrocławskiej

Tytuł nie jest przypadkowy. W tym roku minęło 200 lat od napisania dzieła, którego autorem jest dawny dyrektor dzisiejszej Opery Wrocławskiej - Carl Maria von Weber! Stanowisko kapelmistrza piastował tu w latach 1804-1806. W postać Agaty, główną rolę kobiecą, wcieli się - urodzona i wykształcona we Wrocławiu, występująca niemalże na wszystkich scenach operowych świata - Aleksandra Kurzak. Całość zostanie wystawiona w reżyserii Cezarego Tomaszewskiego - twórcę głośnych spektakli muzycznych, który Monteverdiego serwował w barze mlecznym, Glucka ćwiczył na sali gimnastycznej, a Moniuszkę w krakowskim salonie.

Opera ta rozpocznie uroczyste obchody 180-lecia gmachu Opery Wrocławskiej przy ul. Świdnickiej.

MANON - dla miłośników romantycznej, francuskiej muzyki

Francuska opera „Manon” J. Masseneta nie często gości na deskach teatrów operowych w Polsce. Opera Wrocławska po raz pierwszy przedstawi tę niezwykłą miłosną historię z przepiękną romantyczną muzyką. We wrocławskim spektaklu usłyszymy takich solistów, jak pochodzący z Kosowa tenor Rame Lahaj (którego również usłyszymy w Cyganerii), a także parę na scenie oraz w życiu: Ekaterinę Siurinę i Charles’a Castronovo. Małżeństwo solistów podczas wrześniowej Gali Inauguracyjnej dało już przedsmak tej opery finałowym miłosnym duetem.  

WESELE FIGARA w duchu Opery Młodych

Premiera "Wesela Figara" W.A. Mozarta to dopełnienie dwóch poprzednich oper duetu Mozart-Da Ponte wystawianych w Operze Wrocławskiej - Don Giovnniego oraz Così fan tutte. Reżyserii podjął się, wszystkim dobrze znany z ostatniej premiery, Andre Heller-Lopes. "Wesele Figara" to kolejna szansa dla utalentowanych twórców u progu swojej kariery artystycznej. Spektakl zostanie zrealizowany w ramach projektu Opera Młodych.

DON CARLOS - życie to nieustanna gra

Wielkie dzieło Giuseppe Verdiego oparte na dramacie Friedricha Schillera. Opera ta przenosi nas do XVI-wiecznej Hiszpanii i opowiada historię infanta Don Carlosa, który po stracie ukochanej postanowił żyć w klasztorze. Don Carlos jednak - za namową przyjaciela - nie realizuje tych planów, lecz postanawia zaangażować się na rzecz opozycji względem króla. Wszystko w cieniu hiszpańskiej inkwizycji. Reżyserem spektaklu będzie Michał Znaniecki znany z zaskakujących i niekonwencjonalnych koncepcji. Wyjątkowości premierze nada gościnny udział wspaniałej łotewskiej sopranistki Kristine Opolais.

FRANKENSTEIN w Operze!

Spektakl przeniesiony na deski Opery Wrocławskiej z belgijskiej La Monnaie. Amerykański kompozytor Mark Grey powrócił do oryginalnej historii z powieści science fiction Mary Shelley z 1816 roku, aby stworzyć swoją pierwszą pełnowymiarową operę. XXI-wieczna interpretacja w reżyserii Alexa Ollé’a (La Fura dels Baus) to futurystyczna scenografia i najnowocześniejsze wstawki wideo.

KOPCIUSZEK (balet) - taniec inspirowany życiem

Miłośnicy tańca i baletu również nie będą zawiedzeni. W lutym 2022 roku Balet Opery Wrocławskiej przedstawi „Kopciuszka” S. Prokofiewa. Ten spektakl baletowy odzwierciedla prawdziwą historię Poliny Semionowej, dla której tancerz i choreograf Vladimir Malakhov stworzył tę konkretną choreografię.

Oprócz premier nie zabraknie spektakli, które cieszą melomanów już od dawna. Należą do nich Halka, Don Giovanni, Nabucco, Cyganeria czy Poławiacze pereł. Wśród spektakli repertuarowych pojawią się także te długo wyczekiwane, takie jak Faust Ch. Gounoda z udziałem światowej sławy bas-barytona Tomasza Koniecznego. Również dla miłośników baletu Opera przygotowała wiele pozycji, m.in. cieszący się ogromną popularnością bajkowy Dziadek do orzechów, emocjonująca Anna Karenina, czy Giselle.

sobota, 15 czerwca 2019

Co usłyszymy i zobaczymy w Operze Wrocławskiej w nowym sezonie 2019/2020?

Osiem premier, w tym "Yemayę - Królową Mórz", "Jasia i Małgosię" E. Humperdinga oraz "Baroque, mon amour" i superwidowisko "The planet" planuje Opera Wrocławska w nadchodzącym sezonie 2019/2020. Zobaczcie, co poza tym :-)

Ewa Magdalena Filipp i Marcin Nałęcz - Niesiołowski - dyrektor Opery Wrocławskiej,
fot. materiały prasowe

Sezon operowy kończy się superwidowiskiem "Traviaty" w reżyserii Grażyny Szapołowskiej, która po raz drugi podjęła współpracę z Operą Wrocławską (Poprzednio reżyserowała "Halkę" Stanisława Moniuszki). Mijający sezon to także premiera "Don Giovanniego" W. A. Mozarta w reż.Andre Hellera. Ważnym wydarzeniem było wystawienie dwóch baletów Igora Strawińskiego: "Gry w karty" (polska prapremiera) oraz "Święta wiosny" - niewątpliwy sukces zespołu baletowego Opery Wrocławskiej.

Co w nowym sezonie Opery Wrocławskiej?


W nowym sezonie Opera Wrocławska zaplanowała osiem premier.
Zainauguruje go prapremiera opery familijnej Zygmunta Krauzego: "Yemaya - Królowa Mórz", której data łączy się z Międzynarodowym Dniem Muzyki. Opera powstaje we współpracy z Instytutem Muzyki i Tańca oraz Polskim Wydawnictwem Muzycznym. Będzie to zarazem okazja do uczczenia 81. rocznicy urodzin jednego  z najważniejszych artystów swojego pokolenia, uznanego kompozytora, cenionego pianista, pedagoga, organizatora życia muzycznego oraz jurora wielu międzynarodowych konkursów. Dorobek kompozytorski Zygmunta Krauzego to m.in. sześć oper – „Gwiazda” (1981), „Balthazar” (2001), „Iwona, księżniczka Burgunda” (2004), „Polieukt” (2010), „Pułapka” (2011) i „Olimpia z Gdańska” (2015). Zostały one wyprodukowane w takich teatrach jak: National Theater w Mannheim, Theatre National de la Colline w Paryżu, Staatsoper w Hamburgu, Teatr Wielki w Warszawie, Opera Wrocławska, Warszawska Opera Kameralna, Théâtre du Capitole w Tuluzie, Opera Bałtycka w Gdańsku. W 2012 roku inscenizacja opery „Polieukt” otrzymała nagrodę Związku Krytyków Francuskich za najlepszy spektakl sezonu. "Yemayę - Królową Mórz wyreżyseruje Hanna Marasz. Drugą propozycją adresowaną do publiczności familijnej będzie "Jaś i Małgosia" Engelberta Humperdincka.


Zygmunt Krauze, zdjęcie ze strony internetowej kompozytora
Ponadto, wzorem ubiegłych lat, na scenę teatru operowego zostanie przeniesione superwidowisko, którego premiera przypada z końce czerwca, a mianowicie "Traviata" Giuseppe Verdiego (premiera odbędzie się 17 listopada 2019 roku).

Grażyna Szapołowska, reżyserka "Traviaty" podczas konferencji prasowej,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
Przypomnę, że libretto opery powstało na podstawie powieści Aleksandra Duma "Dama kameliowa", a jej bohaterką jest szlachetna kurtyzana, która wyrzeka się miłości ukochanego, rzekomo dla jego dobra (na prośbę ojca). Typowy melodramat, który ma wzruszyć i zachwycić. Scenografię i kostiumy opracowała Ewa Kochańska.

Ważną pozycję nowego sezonu stanowić będą premiery baletowe, których będzie aż trzy. Pierwsza - "Dziadek do orzechów" Piotra Czajkowskiego w choreografii  Yuri`a Varnosa - zostanie zaprezentowana 6 grudnia 2019 r.
Kolejną przygotowano na kwiecień 2020 roku i będzie to niezwykle interesująca  premiera "Baroque, mon amour" - spektakl, w którym wykorzystano kompozycje Jana Sebastiana Bacha, Alfreda Schnitkego oraz Pawła Mykietyna. Choreografię do muzyki tych kompozytorów przygotują znakomici artyści: Marco Goecke, Jacek Przybyłowicz oraz Itzik Galili.

Zwieńczeniem sezonu będzie superwidowisko "The planets" angielskiego kompozytora Gustava Holsta - składającej się z siedmiu części suity, z których każda nosi nazwę planety. Przy tej okazji zaproszono do współpracy kompozytora Cezarego Duchnowskiego, które dopisze swoiste didaskalia w kształcie współczesnej kompozycji elektronicznej. Widowisko zostanie przygotowane we współpracy z Wrocławskim Teatrem Pantomimy. im. Henryka Tomaszewskiego.

Ponadto w lutym 2020 roku zostanie wystawiona operetka Johanna Straussa: "Śmierć nietoperza", w reżyserii Andrzeja Strzeleckiego. Z kolei w marcu 2020 roku Maria Sartova - polska reżyserka mieszkająca w Paryżu - przygotuje premierę "Carmen" Georgesa Bizeta. 





Niezmiennie w repertuarze Opery Wrocławskiej pozostanie około 30 tytułów przygotowanych w latach minionych, m.in. "Faust", "Nabucco" "Kandyd" "Orfeusz i Eurydyka".

Opera Wrocławska kontynuuje także działania edukacyjne w ramach programu "Accademia dell`Opera", zajęcia proponowane przez Studio Baletowe, a także cykl koncertów kameralnych odbywających się w foyer .




piątek, 18 listopada 2022

"Carmen" Georgesa Bizeta w Operze Wrocławskiej: skazani na sukces 😀 /recenzja/

Najnowsza adaptacja sceniczna "Carmen" Georgesa Bizeta  w reżyserii Marii Sartovej to kolejny wielki sukces Opery Wrocławskiej. Znakomita inscenizacja, wspaniale zagrane i zaśpiewane role oraz piękna muzyka w świetnym wykonaniu Orkiestry Opery Wrocławskiej pod batutą Michała Klauzy przyciąga tłumy, a bilety znikają w zawrotnym tempie. Mimo że przedstawienie trwa bez mała trzy godziny, nie chce się z opery wychodzić, a później jeszcze długo muzyka rezonuje w nas...


Kontrowersyjny temat, spektakularna klęska i pośmiertny triumf

     Libretto "Carmen" powstało na podstawie noweli  Prospera Meriméego, jest to jednakże adaptacja twórcza i znacznie pogłębiająca charakterystykę postaci i problematykę utworu. Sprawili to nie tylko znakomici libreciści: Henri Meilhac i Ludovic Halévy, ale również sam Georges Bizet swoją wspaniałą muzyką. Jego ideałem był geniusz Mozarta, który jak nikt odmalowywał ludzkie namiętności za pomocą ścisłych form muzycznych. O tym, że potrafił zbliżyć się do tego ideału, świadczy poza wszystkim fakt, iż jego dzieło nie tylko przetrwało próbę czasu, ale jest dziś najczęściej graną operą. Nie od razu jednak poznano się na tym geniuszu. To, co zdecydowało o ponadczasowości dzieła: zniesienie granic między gatunkami (opera seria, a z drugiej strony  opéra-comique) sprawia, że  – podobnie  jak w dramatach Shakespeare`a  – postacie są skomplikowane i pełne życiowej prawdy. 

      Problemy z "Carmen" miał Bizet właściwie już od początku, bo dla dyrekcji Opéry-Comique już sam temat był mocno kontrowersyjny: środowisko Cyganów, robotnic, złodziei, a na dodatek  –  jakby tego było mało  – kochanek morduje na końcu tytułową bohaterkę... Buntowali się także podczas prób wykonawcy: chór i orkiestra. Na szczęście, soliści stali murem za kompozytorem i szczęśliwie udało się doprowadzić wszystko do premiery "Carmen" 3 marca 1875 roku. Obecność tak wybitnych postaci, jak: Charles Gounod, Jacques Offenbach czy Aleksander Dumas syn, uświetniła wprawdzie prapremierę "Carmen", ale opera poniosła legendarne fiasko, do czego przyczynił się walnie jej temat i  niedopuszczalne "mieszanie gatunków". Klęska zapewne stała się prawdopodobną przyczyną przedwczesnej, rychłej śmierci 36-letniego zaledwie kompozytora, taka przynajmniej powstała legenda. Cena nowatorstwa bywa nieraz bardzo wysoka... "Nie pierwszy to raz - zauważa kąśliwie Piotr Kamiński - Paryż najpóźniej uznał wielkość francuskiego dzieła". 

       Tymczasem dzieło Bizeta rozpoczęło swój triumfalny pochód przez sceny znanych teatrów Europy i świata. Trafiła także do Warszawy, gdzie "Carmen" zabrzmiała w Teatrze Letnim 5 lipca 1882 roku. Krótko mówiąc, opera wystawiana jest do dziś we wszystkich językach, grana i śpiewana przez najwybitniejszych wykonawców. Ba, stała się, by tak rzec, archetypem opery w ogóle. Nawet ci, których noga nie przestąpiła nigdy szacownych progów jej przybytku, potrafią zanucić "marsz torreadora". 

"Carmen" we Wrocławiu

         Skoro już mowa o spektakularnym triumfie opery Bizeta na scenach całego świata, warto wspomnieć, że we Wrocławiu inscenizowano ją wielokrotnie. Po raz pierwszy  12 stycznia 1949 r. w reżyserii i scenografii Stanisława Cegielskiego, z Bożeną Brun-Barańską w roli tytułowej. "Carmen" grano w latach 50., 60., a w 2002 – za dyrekcji Ewy Michnik – powstały aż trzy inscenizacje, których cechą wspólną były eksperymenty z przestrzenią. Pierwsza, w reżyserii Teresy Kujawy, miała miejsce w Atrium Hotelu Dorint. Scenografia, której autorką była Małgorzata Słoniowska, wykorzystywała istniejącą architekturę. Kolejna odbyła się w salonie samochodowym Mercedes-Benz Frączak, a  trzecia – w ciągle remontowanym gmachu Opery Wrocławskiej. W 2005 roku "Carmen" zaprezentowano jako superwidowisko (które stało się znakiem rozpoznawczym polityki programowej Ewy Michnik), które obejrzało ponad 30 tysięcy widzów (sic!). Zamysł inscenizacyjny reżysera Roberto Skolimowskiego był taki, że akcja rozgrywała się w bliżej nieokreślonym państwie rządzonym przez juntę wojskową. Autorką strojów i scenografii i tym razem była Małgorzata Słoniowska. Kolejna adaptacja opery Bizeta powstała w 2007 roku i była wystawiana w Operze Wrocławskiej przez dwanaście lat, co jest wynikiem imponującym i świadczącym o popularności przedstawienia. Nie na tym koniec! W 2016 roku opera ta uświetniła obchody Europejskiej Stolicy Kultury we Wrocławiu. Wystawiono wówczas superwidowisko "Hiszpańska noc z Carmen — Zarzuela show". Tym razem pomysłem Ewy Michnik było zmodyfikowanie libretta "Carmen" przez  wprowadzenie elementów zarzueli – tradycyjnej hiszpańskiej formy teatralnej łączącej recytację, śpiew i taniec. Widowisko wyreżyserował, a jakże, Hiszpan  Ignacio García (drugim reżyserem był Waldemar Zawodziński), choreografem zaś był jego rodak – Manuel Segovia. Ogromna scenografia na Stadionie Miejskim imitowała hiszpańskie miasteczko. Tytułową rolę zagrała i zaśpiewała Kate Aldrich, solistka Metropolitan Opera w Nowym Jorku, znana wykonawczyni postaci Carmen, a w rolę Don José wcielił się Arnold Rutkowski.

Skazani na sukces  – najnowsza adaptacja "Carmen"

    Mamy więc świadomość, że podejmując się wystawienia "Carmen" po raz kolejny dyrekcja Opery Wrocławskiej miała niełatwe zadanie. Zaproszeni do współpracy artyści sprostali jednak temu wyzwaniu znakomicie. Reżyserka Maria Sartova jak mało kto czuje materię opery, sama będąc z wykształcenia śpiewaczką – uczennicą Ady Sari. Odbyła też studia wokalne za granicą, a jej doświadczenie śpiewaczki (stworzyła główne role w wielu operach na scenach całego świata) zdaje się predestynować artystkę do do tego zadania w sposób szczególny. Od 2002 roku Maria Sartova reżyseruje przedstawienia operowe i musicale. W Teatrze Wielkim w Poznaniu zrealizowała „Poławiaczy pereł" i „Normę", a w szczecińskiej Operze na Zamku  „Bal maskowy" i „Księżniczkę czardasza". Krzysztof Korwin-Piotrowski powiada, że jest to artystka pełna oryginalnych pomysłów i świetnie pracująca ze śpiewakami od strony aktorskiej oraz doskonale znająca partytury. 

Podczas konferencji prasowej Maria Sartova podkreślała, że "Carmen" jest dla niej szczególną operą i reżyserując ją starała się odnaleźć w tekście to, co współczesne i uniwersalne. "Główni bohaterowie: Carmen i Don José  są bardzo bliscy współczesnemu światu  – twierdziła. Dla mnie Carmen jest prototypem feministki. Żyjąc w świecie macho, Cyganów, ludzi żyjących na marginesie społecznym, bohaterka walczy o swoją niezależność. Kocha być zakochana i sama wybiera sobie mężczyzn – to jej sposób na bycie wolną. Z kolei Don José jest prototypem współczesnego, zamkniętego w sobie człowieka, introwertyka, który nie potrafi wyrazić własnych emocji. Kiedy więc po raz pierwszy opanowuje go namiętność, skutkuje to autodestrukcją".

Interesujący jest także ramowy kształt przedstawienia, które rozpoczyna i kończy scena morderstwa, podczas gdy pomiędzy nimi rozgrywa się akcja sztuki. Dramatyczne wydarzenie na początku sprawia, że musimy zadać sobie pytanie, dlaczego do tego doszło.

Aplauz po premierze, w środku dyrygent Michał klauza,
fot. Enen Studio/Opera Wrocławska


       Nad muzyczną stroną spektaklu czuwał Michał Klauza, uznany dyrygent operowy, dyrektor artystyczny Orkiestry Polskiego Radia w Warszawie. Ten niezwykle utalentowany artysta jest bez wątpliwości współtwórcą sukcesu "Carmen" na deskach Opery Wrocławskiej. Posiada duże doświadczenie: współpracował z licznymi orkiestrami w kraju i za granicą, koncertował we Francji, Niemczech, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii, Włoszech, Brazylii, Armenii, Korei, w krajach Zatoki Perskiej. Współpracował z Operą Bałtycką, Operą Nova w Bydgoszczy, Teatrem Wielkim w Poznaniu. Teatrem Wielkim — Operą Narodową w Warszawie i wielu innymi. Podczas próby mogliśmy podziwiać, z jaką pieczołowitością osiąga zamierzone efekty, panując nie tylko nad orkiestrą, ale również nad wykonawcami, cyzelując akcenty...

       W operze istotną rolę odgrywa także koncepcja scenograficzna. Warto więc zauważyć, że choć scenografia "Carmen" nie jest może aż tak bogata jak w "Tosce" (Gary McCann) czy w "Cosi van tutte" (Renato Theobaldo), ale nie mniej interesująca. Autorem koncepcji scenograficznej wrocławskiej "Carmen" jest Damian Styrna -  grafik, ilustrator, autor scenografii i animacji licznych spektakli, koncertów i realizacji telewizyjnych. Jest uznanym scenografem, laureatem (m. in.) „Złotej Maski” za scenografię do spektaklu "Sześć wcieleń Jana Piszczyka" w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej. Pomysł polegający na połączeniu fukcjonalnej, realistycznej scenografii, znakomicie wprowadzającej widzów w realia, ze scenami nieco odrealnionymi, symbolicznymi (jak puste przestrzenie oświetlone zmiennym światłem księżyca), które dodają widowisku dodatkowych znaczeń  – pogłębiają znaczenia. Hiszpania – dla Bizeta również czarowny egzotyczny świat – została przez Styrnę "wyczarowana" przepięknie.

Scena zbiorowa, scenografia Damiana Styrny,
fot. Enen Studio/Opera Wrocławska

        Kostiumy Małgorzaty Żak  – malarki, scenografki i kostiumologa o dużym doświadczeniu scenicznym  – olśniewające, szczególnie w scenach w Sevilli. Dodajmy, że to nie przypadek, ponieważ autorka kustiumów przez rok przebywała na stypendium w Hiszpanii, gdzie też prezentowała swoje prace. Od 1996 r. jest profesorem tytularnym i kierownikiem katedry Projektowania Kostiumu na Wydziale Plastyki Teatralnej w Królewskiej Wyższej Szkole Sztuk Dramatycznych /RESAD/ w Madrycie. Chciałoby się zakrzyknąć: Olé!

       Istotną rolę, zwłaszcza w takim przedstawieniu jak "Carmen", odgrywa choreografia  – poprzez taniec i ruch sceniczny wiele się tu wyraża. Łatwo się o tym przekonać oglądając (i słuchając) wspaniałej wykonawczyni roli Carmen sprzed laty – Teresy Berganzy, znakomitej  hiszpańskiej śpiewaczki operowej (mezzosopran), która w przedstawieniu z 1980 roku tańczy i porusza się z wielką gracją  – jest wiarygodna, pomimo bliskiej wówczas pięćdziesiątki (sic!). We wrocławskim spektaklu choreografię przygotował hiszpański (a jakże!) baletmistrz – Alfonso Palencia. Artysta doświadczony – współpracował gościnnie jako baletmistrz, pedagog i choreograf z zespołami baletowymi, szkołami baletowymi oraz uczelniami artystycznymi na całym świecie: od Niemczech po Koreę Południową. A w 2017 r. został mianowany dyrektorem baletu Hagen Ballet. We wrocławskim spektaklu tańczą nie tylko tancerze w scenach zbiorowych, ale również główna bohaterka (scena z kastanietami i nie tylko)

Scena zbiorowa, fot. Enen Studio/Opera Wrocławska

        Wymieniłam tylko tych artystów spośród dużego grona współtwórców "Carmen", ale to tylko pokazuje, że w zasadzie ta nowa inscenizacja była "skazana na sukces" i nie musiała mieć kompleksów wobec poprzednich.  

        W operze najbardziej eksponowane miejsce zajmują jednak wykonawcy – to na nich spoczywa ciężar przedstawienia, oni też decydują ostatecznie, czy odniesie ono sukces. Miałam szczęście obejrzeć obie obsady (a w styczniu 2023 roku konsekwentnie wybieram się na trzecią 😁). W pierwszej w głównych rolach wystąpili zaproszeni artyści. W rolę Carmen wcieliła się Monika Ledzion-Porczyńska (mezzosopran)  –  artystka, która od kilku lat z powodzeniem kreuje tę rolę w Operze Krakowskiej, Operze Bydgoskiej, Operze Bałtyckiej, Teatrze Wielkim w Łodzi, Teatrze Wielkim w Poznaniu i Operze Podlaskiej oraz w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej. We Wrocławiu zagrała fantastycznie  – z wielką swobodą, bo zdążyła zrosnąć się niejako z tą rolą. Była porywająca: piękna, silna i uwodzicielska. To nie tylko piękny głos, ale także niepospolite zdolności aktorskie, temperament, ekspresja... Jest wkreowanej przez tę artystkę postaci Carmen wielkie pragnienie prawdziwej miłości odwzajemnionej, potrzeba całkowitego oddania  – aż po śmierć. Nie uznaje kompromisów. Jest radykalna we wszystkim i może to właśnie sprawia, że staje się przedmiotem pragnień i podziwu zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Carmen ma też silnie wpojone przekonanie o sile przeznaczenia, czego dowodzi aria z kartami w akcie III, którą Bizet zderza z kontrastowo i zabawnie brzmiącym duetem jej towarzyszek. Oczywiście, uwodzi wspaniała i doskonale znana aria Carmen, kiedy pojawia się w I akcie opery: "L'amour est un oiseau rebelle", ale już wtedy, choć jest taka zmysłowa i uwodzicielska, ma  świadomość przeznaczenia. 

Giorgi Storua (Don José) i Monika Ledzion-Porczyńska (Carmen),
fot. Enen Studio/Opera Wrocławska 

      Jej partner, grający rolę Don José, niezwykle utalentowany gruziński tenor Giorgi Sturua, nie miał łatwego zadania ze swoim wyglądem poczciwca, a jednak okazał się bardzo wiarygodny, kiedy zagrał i wyśpiewał całą skomplikowaną gamę uczuć: wrażenie, jakie zrobiła na nim Carmen, próbę jego stłamszenia, rozterki, które mu towarzyszą, gdy porzuca służbę, zdając się na łaskę i niełaskę kobiety i jej środowiska, tak mu obcego mentalnie. Wreszcie pojawia się rozpacz i przekonanie, że nie mogąc żyć bez Carmen, musi razem umrzeć wraz z nią. Sturua był przejmujący, porywający, dramatyczny. Wrocławska publiczność miała już okazję podziwiać artystę w roli Cavaradossiego w najnowszej inscenizacji opery "Tosca" G. Pucciniego i można bez przesady powiedzieć, że artysta rowija się ze spektaklu na spektakl. Kreacja Don José była doprawdy poruszająca.

       Trzecią postacią, która pozostaje na długo w pamięci, jest Micaëla, którą operowa publiczność pokochała od razu i nagradzała szczodrymi brawami w obu obsadach. Mnie najbardziej urzekła  Gabriela Legun (piękny, czysty sopran), w której interpretacji postać ma coś z dziecka i kobiety jednocześnie: czysta i niewinna, a zarazem silna i odważna. Jej styl przypomina Małgorzatę z "Fausta" Gounoda, wzbogacony jednakże lżejszą, oryginalną muzyczną myślą. Wszystkiego dopełnia delikatna uroda, no i ten warkocz... Dodajmy, że mimo młodego wieku  Gabriela Legun ma na swoim nie tylko wiele prestiżowych nagród, ale również znaczące role: jako solistka Opery Śląskiej występuje jako tytułowa Łucja z Lammermooru oraz Adina w "Napoju miłosnym" G. Donizettiego, a rola Micaëli nie jest jej pierwszą, ponieważ gra ją również w rodzimej operze 


Gabriela Legun jako Micaëla, fot. Enen Studio/Opera Wrocławska

     Porównując obydwie obsady można sobie jasno uzmysłowić, jak wiele możliwości dają artystom tak dobrze pomyślane role, ile mogą wnieść do nich własnych cech i kreatywności. Trzeba bowiem podkreślić, że każda z postaci wyposażona jest w sobie tylko właściwy język muzyczny. Druga obsada zabrzmiała w związku z tym nieco inaczej, bo pojawiły się na scenie nowe osobowości, z ich warunkami fizycznymi, głosowymi i doświadczeniem scenicznym. Jadwiga Postrożna jako tytułowa Carmen śpiewała wspaniale swoim mocnym mezzosopranem, ale nie miała już tej swobody, co Monika Ledzion-Porczyńska. Przypuszczam, że nastąpi to wraz z coraz głębszym oswajaniem się z postacią. Paradoksalnie, można by tego artystce pozazdrościć  – owego procesu zakorzeniania się w roli drogą twórczych poszukiwań. A wiemy, że stać ją na wiele, jeśli wspomnimy tylko rolę Cyganki Azuceny  w "Trubadurze" Verdiego, za którą otrzymała tytuł „Śpiewaczki Roku”. Jest bez wątpliwości jedną z gwiazd Opery Wrocławskiej, gdzie stworzyła wiele niezapomnianych ról. 

     Partnerujący artystce Paweł Skałuba (tenor) zagrał i wyśpiewał swoją rolę równie znakomicie, jak jego dubler. Podobał mi się zwłaszcza w końcowych scenach, w których pokazał całą skalę swojego talentu. To artysta wielostronny: wystąpił m.in. w roli Alfreda w "Traviacie" G. Verdiego, Cavaradossi w "Tosce" G. Pucciniego, Don Ottavia w "Don Giovannim" W.A. Mozarta, Pierre w "Madame Curie" Elżbiety Sikory , a rola Don José nie jest dla niego żadną nowością, bo śpiewał ją już wcześniej w Operze Bałtyckiej.

Jadwiga Postrożna (Carmen) i Paweł Skołuba (Don José),
 fot. Enen Studio/Opera Wrocławska

     Najnowsza adaptacja sceniczna "Carmen" Georgesa Bizeta  w reżyserii Marii Sartowej to kolejny wielki sukces Opery Wrocławskiej. Znakomita inscenizacja, wspaniale zagrane i zaśpiewane role oraz piękna muzyka w świetnym wykonaniu Orkiestry Opery Wrocławskiej pod batutą Michała Klauzy przyciąga tłumy, a bilety są rozchwytywane. Mimo że przedstawienie trwa bez mała trzy godziny, nie chce się z opery wychodzić, a później jeszcze długo muzyka brzmi rezonuje w nas...


piątek, 15 grudnia 2017

„Faust” Gounoda w Operze Wrocławskiej: Brawurowy finał artystycznego sezonu /recenzja opery/

Wspaniałe widowisko Opery Wrocławskiej: „Faust” Charlesa Gounoda wieńczy sezon artystyczny zespołu pod nową dyrekcją Marcina Nałęcza-Niesiołowskiego w prawdziwie wielkim stylu.

plakat
Tym razem dyrektor zaprosił do współpracy Beatę Redo-Dobber – artystkę wszechstronną, która przygotowała znakomity spektakl operowy, będąc jego reżyserką, jak też scenografem, autorką projekcji multimedialnych, kostiumów i choreografii… A jakby tego było mało – również osobą prowadzącą chóry. Jest to zatem spektakl w pełnym tego słowa znaczeniu autorski, spójny, o wyrazistym przesłaniu.

Wcześniejsze interpretacje „Fausta” Beaty Redo-Dobber


Należałoby podkreślić, że ta interesująca i dojrzała interpretacja ukształtowała się pod wpływem wcześniejszych prac autorki nad „Faustem”. Wcześniej Beata Redo-Dobber wystąpiła w roli dramaturga przy „Fauście" Gounoda, wyreżyserowanym przez Roberta Wilsona w Teatrze Wielkim w Warszawie (2008). Po nim był „Faust" z muzyką księcia Antoniego Henryka Radziwiłła, wystawiony na zamku w Wojanowie, w sierpniu 2012 roku. Wspaniałe plenerowe widowisko odbyło się przed Pałacem Wojanów, a wśród artystów pojawiły się sławy zarówno polskiej, jak i niemieckiej wokalistyki operowej, m.in. Mark Adler (tenor) z Berlina i urodzona w Lipsku Tatiana Hempel-Gierlach (sopran). Robert Gierlach (bas baryton), laureat międzynarodowych konkursów wokalnych w Vercelli i w Las Palmas oraz tenor Tomasz Krzysica, posiadający szeroki repertuar oratoryjno-kantatowy. Wydarzenie uświetniła Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Dolnośląskiej oraz Chór z Darmstadt pod batutą Marcina Nałęcza-Niesiołowskiego.


Faust Gunoda, fot. Sebastian Martinez

W tym „Fauście" – wspomina w wywiadzie udzielonym Małgorzacie Piwowar z „Rzeczpospolitej” Beata Redo-Dobber – było prawie tyle samo tekstu mówionego, co śpiewanego, więc wymyśliłam, że każda z głównych postaci – Faust, Mefisto i Małgorzata – ma swoje alter ego w postaci tancerzy. Występowali aktorzy Wrocławskiego Teatru Pantomimy oraz Teatr Akt – poruszający się na szczudłach akrobaci.

Tamten „Faust”, którego miałam szczęście oglądać i słuchać, uderzał przede wszystkim urodą plastyczną i pięknem muzycznego wykonawstwa. Widowisko wyróżniało się również udziałem akrobatów, wspaniałymi kostiumami oraz przemyślanym ruchem scenicznym. Tytułowy bohater, rozpięty pomiędzy dobrem a złem, tęsknił za pięknem i duchowością uosobioną w postaciach białych i błękitnych aniołów, wykonujących majestatyczny taniec. A jednak uległ złu, które w tym spektaklu uosabiały czerwono-czarne postaci diabłów. 

Książę Antoni Radziwiłł stworzył pierwszą muzyczną adaptację „Fausta”


Niewielu wie, że opera księcia Antoniego Radziwiłła jest pierwszą na świecie muzyczną adaptacją dzieła Johanna Wolfganga Goethego. Wybitny niemiecki poeta pisał „Fausta” w Pałacu w Ciszycy, należącym do jego przyjaciela, również pisarza, Antoniego Henryka księcia Radziwiłła, który – również tam – skomponował muzykę do opery „Faust”. O wysokiej pozycji księcia w świecie muzyki może świadczyć także fakt, że wybitne postacie na czele z Beethovenem, Mendelssohnem i Chopinem dedykowały mu swoje utwory. W czasie pobytu w Weimarze książę osobiście zaprezentował Goethemu fragmenty partytury swojej opery.

„Faust” – opowieść o świecie współczesnym


Faust Gounoda w Operze Wrocławskiej/Opera Wrocławska

Stworzona przez Beatę Redo-Dobber interpretacja „Fausta” Gounoda powstawała zatem latami, a na jego obecny kształt miała także wpływ potężna przestrzeń Hali Stulecia. Najważniejsza jednak stała się idea potraktowania opery jako współczesnej opowieści o świecie. Próba, dodajmy, ze wszech miar udana.

Osadzam historię w Europie żyjącej zagrożeniami, zaskakującymi codziennie doniesieniami – powiedziała we wspomnianym wywiadzie reżyserka. Oczywiście główni bohaterowie mają swoją historię, znaną z Goethego, która jest zawsze aktualna, bo ludzie od pokoleń marzą, by zatrzymać młodość i radość życia. Akcja jednak nie będzie działa się tak, jak zapisał to Goethe.

„Faust” Gounoda jest prawdziwym arcydziełem niemieckiego romantyzmu. Zawiera wiele pięknych arii, a już walc czy marsz stanowią nieomal samoistne przeboje. Wrocławska wersja nie tylko punktuje te wszystkie smaczki, ale też ukazuje je jako integralną część operowej narracji. Zmiany dostrzeżemy już na początku.

Pierwsze skrzypce gra Mefistofeles


W akcie I, zamiast pracowni Fausta, widzimy ulicę, zaś na licznych ekranach pojawiają się obrazy, które widujemy codziennie w telewizji: wojny, terroryzm, ludzkie dramaty. Wszystko to zapowiada postać Mefistofelesa, który w centrum sceny Teatrum Mundi gra – dosłownie i w przenośni – pierwsze skrzypce. Jego dominacja nie wróży niczego dobrego, a jednak w ostatniej scenie dramatu to on jest wielkim przegranym, który przyznaje, że Małgorzata będzie zbawiona dzięki swej głębokiej wierze w Boże miłosierdzie.

Peter Martinčič jako Mefistofeles/Opera Wrocławska

Wszystko, co się dzieje „pomiędzy”, właściwie znamy z dramatu Goethego oraz z libretta Julesa Barbiera i Michela Carré, a jednak Beata Redo-Dobber zmieniła akcenty, a częściowo także samo libretto. Jej doktor Faust jest współczesnym człowiekiem, posługującym się laptopem i wierzącym (do czasu), że wszystko można zmierzyć i zbadać. Ostatecznie jednak zrozumie, że poniósł klęskę, a radosne śpiewy młodych doprowadzają go do wściekłości, której daje wyraz, wygrażając im bronią palną. Myśli o samobójstwie, ale zmienia zdanie. Smutny i sfrustrowany, przeklina wszystko, także Boga i wzywa szatana. Pragnie od niego młodości, aby używać życia i zmysłowych przyjemności. Wprawdzie waha się jeszcze przed podpisaniem paktu, ale wówczas Mefistofeles ukazuje mu piękną Małgorzatę, przekonując go ostatecznie, aby porzucił lęk i sięgnął po pełnię życia.

Jako wojsko - studenci Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych im. gen. T. Kościuszki
we Wrocławiu

W akcie II na scenę wrocławskiej inscenizacji „Fausta” wkraczają w zwartym szyku autentyczni żołnierze – studenci Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych im. Gen. T. Kościuszki we Wrocławiu, przydając spektaklowi realizmu. Wraz z nimi pojawia się brat Małgorzaty, Walenty, który właśnie wyrusza na wojnę. Wierzy, że przed śmiercią ocali go otrzymany od siostry medalion, ją zaś zostawia pod opieką zakochanego w niej Siebela i powierza Bogu, intonując podniosłą pieśń:  Avant de quitterces ces lieux. Kiedy żołnierze świętują, pojawia się Mefisto, śpiewając pieśń o zupełnie innej wymowie – o złotym cielcu, który jest prawdziwym obiektem ludzkich pragnień, nie zaś wzniosłe ideały.

Iwona Socha jako Małgorzata
Na balu u szatana – śpiewa – cielec jest zwycięzcą i Bogiem. Podczas balu u szatana dochodzi do konfliktu między Mefistofelesem a Walentym, który pokonuje złe moce za pomocą potęgi krzyża. Ma jeszcze mocną wiarę, ale kiedy ją utraci, straci także życie, a przed śmiercią potępi siostrę. Na razie jednak triumfuje i wyrusza na wojnę, pełen wzniosłych myśli. Tymczasem pojawia się Faust i kurtuazyjnie komplementuje Małgorzatę, proponując odprowadzenie do domu. Ta jednak stanowczo odmawia, choć – jak się wkrótce okaże – ulega urokowi młodzieńca. Faust, któremu do tej pory Małgorzata podobała się przede wszystkim fizycznie, zachwyca się jej skromnością i uświadamia sobie, że jest zakochany:

Niech będzie pochwalone domostwo skrywające czystą duszę – śpiewa w pięknej arii przed domem ukochanej (Quel trouble inconnu- Salut, demeure chaste et pure). Małgorzata tymczasem otwiera skrzynię przyniesioną przez Mefista i stroi się w piękne szaty oraz klejnoty – pragnie się podobać ukochanemu. W takim momencie pojawia się u niej zaniedbywana przez męża sąsiadka. Ten zabawny epizod, w którym Mefistofeles gotów jest uwieść rzekomą wdowę, byle tylko Faust mógł wykorzystać sam na sam z Małgorzatą, wprowadza do opery elementy komiczne. Zaniedbywana kobieta – jak sugeruje ta scena – gotowa jest zaakceptować nawet diabła, byleby nie być sama. Tymczasem Faust ma skrupuły i gotów jest wycofać się, na co jednak szatan nie pozwala i kiedy Małgorzata wzywa ukochanego, ułatwia Faustowi wejście do jej sypialni. Sceny miłosne ukazują, że Małgorzata najpierw nie dowierza i boi się, błagając, by Faust nie łamał jej serca, a jednocześnie wyznaje mu miłość, deklarując, iż gotowa jest za niego umrzeć.

Katarzyna Mackiewicz (Małgorzata, sopran) oraz Eric Fennell (Faust, tenor)/
Opera Wrocławska

Akt IV przynosi potępienie Małgorzaty. Scena rozgrywa się w katedrze, dokąd nieszczęsna, porzucona kobieta przychodzi się pomodlić. Patrzą na nią zewsząd potępiające spojrzenia ubranych na czarno osób, jest odpychana, opluwana i poniżana. W centrum owego „kościoła międzyludzkiego”, jakby powiedział Gombrowicz, stoi Mefistofeles, który dodatkowo dręczy Małgorzatę obrazami piekła i potępienia. Ta jednak czuje, że głos, który do niej przemawia, nie należy do Boga i prosi, aby Pan zesłał jej swój Boski promień, po czym mdleje (piękna, dramatyczna aria: Seigneur, daignez permettre).
Tymczasem powraca z wojny Walenty, brat Małgorzaty, a widząc ją w ciąży, odrzuca święty medalik i pragnie zabić Fausta w pojedynku. Staje się jednak odwrotnie: wspomagany przez szatana kochanek siostry pozbawia go życia w nierównej walce. Umierając, Walenty przeklina Małgorzatę, choć ta błaga go o wybaczenie.

Noc Walpurgii/Opera Wrocławska

W akcie V Mefistofeles pragnie, by Faust zapomniał o tym, co się stało, toteż zabiera go w góry Harzu – na Noc Walpurgii. Scena ta we wrocławskim przedstawieniu również zawiera współczesne nawiązania, bo oto na balu – oprócz królowych i kurtyzan – pojawiają się ubrani we współczesne biznesowe uniformy kobiety i mężczyźni z aktówkami. Balet przypomina seksualną orgię, kiedy zdejmują oni swoje biurowe stroje, pod którymi kryją się skąpe czerwone dessue. Faust przyłącza się do bachanaliów, ale w pewnym momencie przypomina sobie o Małgorzacie i każe się do niej zaprowadzić.

Kolejna scena rozgrywa się w więzieniu, gdzie bohaterka oczekuje na wyrok śmierci za zabicie nowo narodzonego dziecka. Na widok Fausta, który z pomocą Mefista przybył ją uwolnić, zaczyna przypominać utracone szczęście, sprawia jednak wrażenie, jakby nie do końca wierzyła w to, co dzieje się naprawdę. A kiedy słyszy ponaglenia złego ducha, kategorycznie odmawia wzięcia udziału w ucieczce. To największa próba dla niej, nie traci jednak wiary i zawierza swoje życie Bogu. Powierzywszy swoją duszę niebiosom (Anges purs, anges radieux), zostaje jednak zbawiona, co oznajmia sam Mefisto. Jej postawa przynosi także zbawienie Faustowi – oboje wędrują ku niebu.

Kończąc operę w taki sposób reżyserka pozostaje wierna przesłaniu „Fausta” Goethego, w myśl którego „wieczna kobiecość  pociąga nas wzwyż” (Das Ewig-Weibliche zieht uns hinan).

Walory wrocławskiego widowiska


Iwona Socha (Małgorzata), Sebastien Gueze/Opera Wrocławska

Miałam okazję obejrzeć „Fausta” w Hali Stulecia dwukrotnie, w obu obsadach. Obaj wykonawcy roli Mefistofelesa dysponowali głębokim mocnym basem, okazali się również dobrymi aktorami, choć rola gruzińskiego śpiewaka, Niki Guliashvili, była bardziej widowiskowa, zaś słoweński bas, Peter Martinčič, starał się być nade wszystko dramatyczny i groźny. Podobnie różniły się od siebie Małgorzaty. Katarzyna Mackiewicz dysponowała przepięknym dramatycznym sopranem, który przemawiał do serca, szczególnie w drugiej części widowiska. Inaczej zagrała też postać bohaterki w scenie śmierci jej brata, kiedy to przytula go jak matka, tworząc figurę piety, co dużo mówi o jej wewnętrznej dojrzałości, jako postaci. Małgorzata Iwony Sochy jest bardziej dziewczęca i dziecinna, a jej sopran, choć brzmiał pięknie, zwłaszcza w ariach miłosnych, nie miał w sobie takiego głębokiego dramatyzmu, jak w przypadku Katarzyny Mackiewicz. Jako Faust bardziej przemówił do mnie swoją interpretacją francuski tenor Sebastien Gueze, może dlatego, że pewniej czuł się w swoim ojczystym języku, niż amerykański tenor liryczny, Eric Fennell. Jako Walenty ogromnie podobał mi się Stanisław Kuflyuk – nie tylko ze względu na wspaniały baryton, ale również dlatego, że był aktorsko bardziej wiarygodny.

ryna Zhytynska (Siebel) i Stanisław Kuflyuk (Walenty)

Na pochwałę zasługuje także koncepcja scenograficzna: zarówno ciekawe projekcje multimedialne, jak na przykład katedra z wszechobecnymi oczami, przypominającymi prace plastyczne schizofreników (Małgorzata zaczyna pogrążać się w samotności i czuje się osaczona), wielofunkcyjna scena obrotowa (wielka klepsydra czasu, dom Małgorzaty, jej sypialnia, bar w scenie balu u szatana, tron podczas Nocy Walpurgii, schody do Nieba itd.).  Znakomita była również choreografia Jacka Tyskiego, zwłaszcza w scenie Nocy Walpurgii. No i wspaniale poprowadzone chóry, które w koncepcji Beaty Redo-Dobber, zostały idealnie wkomponowane w całość spektaklu, stanowiąc jego wielki atut. Muzycznie panował nad wszystkim znakomity dyrygent, Marcin Nałęcz-Niesiołowski

W przypadku tak wielkich widowisk łatwo spłycić dzieło, a jednak tak się  w tym przypadku nie stało. Przeciwnie, otrzymaliśmy w prezencie na koniec bardzo udanego sezonu wspaniałe, mądre i piękne oraz spójne artystycznie widowisko. Brawo!

Premiera opery „Faust” Charlesa Gounoda w reżyserii Beaty Redo-Dobber oraz pod batutą Marcina Nałęcza-Niesiołowskiego odbyła się 23 i 24 czerwca 2017 roku we wrocławskiej Hali Stulecia.


poniedziałek, 24 sierpnia 2020

Opera Wrocławska otwiera podwoje i zaprasza na wyjątkowy koncert

Po półrocznej przerwie do życia wraca Opera Wrocławska. – Sezon otworzy cykl 5 koncertów galowych, podczas których na scenie zaprezentuje się dziesięcioro śpiewaków, w tym uznane gwiazdy i młodzi utalentowani artyści – mówi Mariusz Kwiecień, dyrektor artystyczny Opery Wrocławskiej. Gala zostanie zaprezentowana 25, 27, 29 września oraz 1 i 3 października.

Opera_Wroclawska, fot. Marek Kaźmierczak


Od połowy lipca Opera Wrocławska ma nową dyrekcję. Instytucją kieruje Halina Ołdakowska, stanowisko dyrektora artystycznego objął znany i poważany w świecie baryton Mariusz Kwiecień, a ceniony dyrygent Bassem Akiki piastuje funkcję dyrektora muzycznego. Pierwszy koncert sezonu to okazja, żeby zobaczyć, w jakim kierunku artystycznym podążać będzie renomowany teatr.

Od lewej: Bassem Akiki, Halina Ołdakowska, Mariusz Kwiecień, fot. Marek Kaźmierczak

- Po kilku miesiącach wymuszonej przerwy ruszamy z nowym sezonem artystycznym w Operze Wrocławskiej – mówi Halina Ołdakowska, dyrektor Opery. – Na przełomie września i października na deskach naszego teatru zobaczymy wspaniałe gwiazdy w przepięknej gali operowej, zapowiadającej pierwszy sezon nowej dyrekcji. Ostatnie tygodnie to czas intensywnych przygotowań. Nareszcie teatr tętni życiem. Nie możemy się już doczekać naszych widzów – dodaje.

Podczas Gali usłyszymy najsłynniejsze i jedne z najpiękniejszych arii i duetów operowych. Nie zabraknie romantycznych arii z opery Samson i Dalila Camille’a Saint-Saëns’a czy z opery Manon Jules’a Masseneta. Podczas galowego wieczoru usłyszymy także wiele fragmentów z dzieł Giuseppe Verdiego, m.in. z Trubadura, Rigoletta, a także Don Carlosa. Fanów opery ucieszy na pewno możliwość wysłuchania fragmentów z Carmen Georges’a Bizeta oraz Halki Stanisława Moniuszki.

- Zaprezentujemy Państwu koncert, w którym usłyszymy dziesięcioro wspaniałych artystów z Polski i ze świata. Wystąpią gwiazdy Metropolitan Opera i Royal Opera House Lianna Haroutounian, Charles Castronovo, Małgorzata Walewska i Arnold Rutkowski. Obok gwiazd zaprezentują się młodzi artyści, jak Piotr Buszewski, młody tenor, którego światowa kariera nabiera rozpędu, czy Szymon Mechliński, mogący poszczycić się pięknym barytonem dramatycznym – zapowiada Mariusz Kwiecień, dyrektor artystyczny Opery Wrocławskiej.

Szymon Mechliński, syn uznanego barytona Jerzego Mechlińskiego, słynie z odkrywania ciekawych muzycznie fragmentów nieznanych oper polskich kompozytorów. Podczas Gali wykona arię Arcykapłana z opery „Raymund książę litewski” Franciszka Mireckiego. Usłyszymy również znaną z największych światowych scen Ekaterinę Siurinę. W tytułowej roli Carmen wystąpi Monika Ledzion, a wzruszającą arię Halki zaśpiewa Joanna Zawartko z Wrocławia. Remigiusz Łukomski zaprezentuje swój piękny basowy głos w ariach z Cyrulika sewilskiego i Strasznego dworu.

– Przed nami piękny koncert ze znakomitymi artystami i arcydziełami najlepszych operowych kompozytorów. W programie znalazły się arie i duety m.in. z oper Verdiego, Pucciniego, Bizeta, Saint- Saëns’a, Leoncavallo, Moniuszki, Mireckiego, Donizettiego i Masseneta – podkreśla Bassem Akiki, dyrektor muzyczny Opery i jednocześnie dyrygent najbliższych koncertów.

Okres wakacji to w przypadku Opery czas intensywnej pracy. - Nasz teatr przechodzi pozytywne zmiany organizacyjne, ale równolegle trwa wytężona praca nad przygotowaniem wyjątkowej oferty artystycznej na nowy sezon. Zaplanowane na przełom września i października koncerty galowe to przedsmak tego, co zaprezentujemy widzom w kolejnych miesiącach – podsumowuje Halina Ołdakowska, dyrektor Opery Wrocławskiej.

Koncerty galowe zaplanowane są na 25, 27 i 29 września oraz 1 i 3 października. Bilety można zakupić w kasach, a także na stronie opera.wroclaw.pl.

informacja prasowa

„Feliks Janiewicz – Complete Violin Concertos” – nowy album wydany przez Narodowe Forum Muzyki

7 sierpnia 2026 roku premierę będzie miał nowy album Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu, nagrany przez Bartłomi...

Popularne posty