Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michał Waszyński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michał Waszyński. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 grudnia 2023

Maraton ze `Znachorem` w Kinie Iluzjon

7 grudnia w Kinie Iluzjon rozpocznie się „Maraton ze Znachorem". W jego ramach zostaną pokazane trzy adaptacje historii, którą pokochały miliony Polaków.


Opis filmu

Profesor Wilczur zostaje opuszczony przez żonę i córkę. W wyniku pobicia traci pamięć. Z cenionego lekarza staje się bezimiennym włóczęgą. Po latach profesor, żyjący pod przybranym nazwiskiem Antoni Kosiba, zyska uznanie w oczach ludzi jako znachor. Losy rozdzielonej rodziny ponownie się splotą.

7.12 - Znachor, reż. Jerzy Hoffman, Polska, 1981 (Film po rekonstrukcji jest dostępny również  bezpłatnie na ninateka.pl)

8.12 - Znachor, reż. Michał Gazda, Polska, 2023 (dostępny na serwisie Netflix). Przed projekcją odbędzie się spotkanie, którego gośćmi będą Maria Kowalska i Ignacy Jan Liss.

9.12 - Znachor, reż. Michał Waszyński, Polska, 1937 poprzedzony finałowym koncertem Retroteki, na którym wystąpi macierzysty skład Jana Emila Młynarskiego - Warszawskie Combo Taneczne

Anna Dymna i Tomasz Stockinger w filmie "Znachor" w reż. Jerzego Hoffmana

informacja prasowa

poniedziałek, 22 sierpnia 2022

Pokazy specjalne na 47. FPFF: Zanussi, Globisz, Waszyński

Nie byłoby Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych bez pokazów specjalnych. W tym roku zapraszamy na trzy wyjątkowe seanse połączone ze spotkaniami.

Co nadaje życiu sens: sukces czy miłość? Z tym dylematem mierzą się Joachim, dobiegający kresu życia spełniony mężczyzna, oraz młody geniusz matematyczny David. W „Liczbie doskonałejKrzysztof Zanussi powraca do centralnych tematów swojej twórczości, które wcześniej eksplorował w takich klasykach jak „Struktura kryształu” i „Iluminacja”. Odpowiedzi, których tym razem udziela, są przewrotne i nieoczywiste.

Czy kiedy aktor traci mowę, przestaje być aktorem? Adam jest u szczytu sławy. Scena to jego życie i często wybiera aktorstwo, zaniedbując relacje z najbliższymi. Kiedyś wcielił się w grzesznego, ale szlachetnego anioła. Teraz potrzebna jest mu jego pomoc. Adam ma poważny udar. Lekarze ratują mu życie, ale nie dają szans na powrót do pełnego zdrowia. Adam musi nauczyć się wszystkiego od podstaw, gdyż choroba odbiera mu słowa i sprawność ciała. Rozpoczyna się walka o spełnienie obietnicy, że znów stanie na scenie. Film „Prawdziwe życie aniołów” jest inspirowany historią Krzysztofa Globisza, który zagrał główną rolę. Na ekranie zobaczymy również ostatnią kreację Jerzego Treli.

Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny zaprasza na repremierę odrestaurowanego pierwszego polskiego powojennego filmu fabularnego „Wielka droga” w reżyserii Michała Waszyńskiego (1946). Film przedstawia losy pary narzeczonych rozłączonych wojną: od oblężenia Lwowa w 1939 roku, przez formowanie Armii Andersa w ZSRS i tułaczkę w Iranie, Iraku, Palestynie i Egipcie, aż po kampanię włoską. Ważnym elementem filmu są włączone do fabuły zdjęcia dokumentalne, m.in. z bitwy o Monte Cassino.

Pokazy specjalne na 47. FPFF: 

Liczba doskonała, reżyseria i scenariusz: Krzysztof Zanussi / po seansie spotkanie z Krzysztofem Zanussim

Prawdziwe życie aniołów, reżyseria i scenariusz: Artur W. Baron / po seansie spotkanie z Krzysztofem Globiszem i twórcami filmu / wystawa prac malarskich i grafik Krzysztofa Globisza na Placu Grunwaldzkim

Wielka droga, reżyseria: Michał Waszyński, scenariusz: Konrad Tom / przed seansem debata / wystawa „Wielka droga. Armia Andersa” na Nabrzeżu Pomorskim przed Okrętem ORP Błyskawica. Organizator wydarzenia: Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny


 47. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych odbędzie się w dniach 12–17 września 2022 roku.

informacja prasowa

niedziela, 26 maja 2019

Spędź Dzień Dziecka w stylu retro!

Przedwojenna komedia Michała Waszyńskiego „ABC miłości” z kilkuletnią Basią, warsztaty robienia lemoniady, pokaz „Brzdąca” z Charlie Chaplinem z muzyką na żywo, wystawa lalek ze starych animacji, wieczorny seans na świeżym powietrzu, zgłębianie tajników powstawania kultowych animacji, zajęcia z tworzenia własnej bajki i przedwojenne kroniki o zwierzętach – to tylko wybrane atrakcje, które 1 czerwca przygotowuje Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny (FINA). Bohaterów kultowych animacji nie zabranie na ekranach kin w całej Polsce!

"ABC MIŁOŚCI", reż. Michał Waszyński (1935) | domena publiczna / zasoby FINA

Dzień Dziecka tuż tuż, a rodzice i dziadkowie będą mieli wyjątkową okazję, by wybrać się z dziećmi i wnukami w świat przedwojennego kina i starych, często znanych ze swojego dzieciństwa animacji. Nie zabranie kultowych bohaterów, inspirujących warsztatów, bardzo mądrych prelekcji dla najmłodszych – a przede wszystkim znakomitej zabawy w dwóch warszawskich lokalizacjach – Kinie Iluzjon i na Wałbrzyskiej 3/5! Ze znanymi postaciami z bajek z dawnych lat spotkają się najmłodsi na ekranach kin w całej Polsce. 

Zabawki optyczne z XIX wieku i lalki ze starych animacji na Wałbrzyskiej 3/5



Odwiedzających siedzibę FINA na przy ul. Wałbrzyskiej 3/5 (w pobliżu stacji metra Służew) czeka fascynująca podróż w czasie w poszukiwaniu zabawek optycznych z XIX wieku. Taumatrop. Fenakistiskop. Zoetrop. Brzmi jak magiczne zaklęcia? To dzięki nim w XIX wieku wprawiano obraz w ruch. Będzie można także obejrzeć wystawę lalek znanych z ulubionych bajek ubiegłego stulecia takich jak: „Maurycy i Hawranek”, „Trzy Misie”, „Kolorowy świat Pacyka”, „Dwie Dorotki”, „Czarodziejskie dary”, „Nie drażnić lwa”, „Pierścień z bajki”. Specjaliści od dawnych animacji odkryją tajemnice bajkopisarzy i scenarzystów przy wspólnym seansie najstarszej polskiej animacji – „Za króla Krakusa” w reż. Zenona Wasilewskiego, opowiedzą o magii wystroju i tego jak buduje on nastrój, a także zdradzą, jak w filmowej opowieści dla najmłodszych porozumiewać się bez słów m.in. z Misiem Uszatkiem. Dzieci będą miały okazję wziąć udział w warsztatach animacji poklatkowej i dubbingu.

Zajęcia są współfinansowane przez Polski Instytut Sztuki Filmowej

FINA Wałbrzyska 3/5, Warszawa, 02-739 Warszawa.

Wstęp wolny. Uwaga, na niektóre warsztaty obowiązują zapisy!

Więcej na:  

www.dziendziecka.fina.gov.pl

Basia, lemoniada i Charlie Chaplin w Iluzjonie


Warszawskie kino Iluzjon, zwane także Muzeum Sztuki Filmowej i słynące z niepowtarzalnego klimatu, już od rana zaprosi na pokazy kultowych bajek legendarnej łódzkiej wytwórni filmowej „Se-Ma-For”! To tam tworzyli m.in. Zenon Wasilewski, Edward Sturlis, Jerzy Kotowski, Tadeusz Wilkosz, lalki i scenografię projektowali wybitni plastycy: Adam Kilian, Zofia Stanisławska-Howurkowa, Lidia Miniticz, Wacław Kondek, a muzykę komponowali m.in. Krzysztof Penderecki, Jerzy Matuszkiewicz, Włodzimierz Kotoński, Eugeniusz Rudnik. 1 czerwca na ekranie sali kinowej Stolica rodzice będą mogli dzielić się ze swoimi pociechami wspomnieniami z własnego dzieciństwa przy okazji oglądania „Przygód kota Filemona” czy „Zaczarowanego ołówka” (od godziny 11.00). Wisienką na animacyjnym torcie będą, zaplanowane od godziny 13.00, projekcje zabawnych perypetii Wallace’a i jego nieustraszonego psa Gromita autorstwa Nicka Parka.  

Po południu, o godzinie 18.00 punkt kulminacyjny programu – pokaz „Brzdąca”, wzruszającego i niezwykle zabawnego pełnometrażowego filmu Charliego Chaplina, z muzyką na żywo w wykonaniu Michała Załęskiego w tle oraz filmowa perełka – familijny pokaz komedii „ABC miłości” w reż. Michała Waszyńskiego z kilkuletnią bohaterką Basią, poprzedzony zabawnymi, przedwojennymi kronikami o zwierzętach (godzina 16.00). Dodatkową atrakcją dla najmłodszych będą warsztaty robienia zdrowej, odżywczej lemoniady, przygotowane i prowadzone przez Iluzjon Café Bar, a także specjalnie zaaranżowana z okazji Dnia Dziecka iluzjonowa artystyczna strefa zabaw.

Na koniec, o godzinie 20.00 - coś tylko dla dużych, wiecznych dzieci. Film, który już po pierwszym pokazie w Cannes zdobył status kultowego hitu – „Mordercza opona”. Tytułowa bohaterka, podąża tropem tajemniczej kobiety, likwidując każdego, kto stanie na jej drodze.

Tego dnia bilety do Kina Iluzjon w atrakcyjnych cenach 10-14 złotych.


Uszatek, Gapiszon i Smok Barnaba na ekranach w całej Polsce


Między 30 maja a 2 czerwca wybrane, niezależne kina w całej Polsce zapraszają najmłodszych widzów oraz ich bliskich na wspólną wyprawę w świat kultowych animacji! Najmłodsi po raz pierwszy spotkają się z Gapiszonem, Misiem Uszatkiem czy ze Smokiem Barnabą, a starsi widzowie odkryją na nowo urok znanych doskonale bajek! Do wspólnej zabawy z perlami polskiej animacji zapraszaj Sieć Kin Studyjnych i Lokalnych. Swoje kino znaleźć można na kinastudyjne.pl  oraz  wydarzeniu FB.

informacja prasowa

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Michał Waszyński w Kinie Iluzjon. Przegląd filmów

W ramach XV Ogólnopolskiego Festiwalu Piosenki Retro im. Mieczysława Fogga odbędzie się przegląd filmów Michała Waszyńskiego oraz projekcja filmu dokumentalnego o reżyserze: „Książę i dybuk”.

kadr z filmu Książę i dybuk

XV Ogólnopolski Festiwal Piosenki Retro im. Mieczysława Fogga kultywuje tradycję dwudziestolecia międzywojennego w kulturze i nie tylko. Jak co roku, na festiwal składają się spektakle teatralne, pokazy filmowe, spotkania autorskie, koncerty i recitale, spacery oraz wycieczki, a wszystko to w klimacie retro.

Kim był Michał Waszyński? Cudownym dzieckiem kina, przebiegłym oszustem, czy może człowiekiem, który nieustannie mylił filmową iluzję z rzeczywistością? Pracował z Orsonem Wellesem, Sophią Loren, Vittorio De Sicą. Jednak najbardziej spektakularny film, jaki udało mu się stworzyć, to jego własne życie. Był prawdziwym kameleonem, który, wykorzystując magiczne możliwości kina, nieustannie zmieniał swoją tożsamość. Ci, którzy mieli szansę go poznać, wspominają Waszyńskiego jako arystokratę, kłamcę, Żyda, wiecznego tułacza i homoseksualistę, który ożenił się z włoską hrabiną.

Program przeglądu:


Rena, reż. Michał Waszyński, Polska 1938, 79 minut | 1 i 15 września, g. 18:00

Akcja filmu oparta jest na głośnej powieści Marka Romańskiego Sprawa 777. Tytułową rolę gra Stanisława Angel-Engelówna, aktorka, która pod koniec lat 30. specjalizowała się w rolach melodramatycznych amantek. Tytułowa bohaterka jest skromną pracownicą domu towarowego, która musi odpierać nachalne zaloty przełożonego.

Dybuk w reż. Michała Waszyńskiego
Dybuk, reż. Michał Waszyński, Polska 1937, 95 minut |3 września, g. 18:00

Pierwszy w Polsce pełnometrażowy film nagrany całkowicie w języku jidysz. Reżyser przywołuje w nim świat chasydów z ich wiarą w nadprzyrodzone siły, które są integralną częścią życia codziennego. Dybuk powstał na podstawie dramatu Szymona An-skiego pod tym samym tytułem – międzynarodowego bestsellera lat 20. XX wieku.

Książę i dybuk, reż. Elwira Niewiera, Piotr Rosołowski, Polska 2017, 82 minuty | 3 września, g. 20:00

Dokumentalna podróż śladami Michała Waszyńskiego. Film został wyróżniony nagrodą „Nos Chopina” na tegorczocznym Festiwalu Filmowym Millennium Docs Against Gravity.

Czarna perła, reż. Michal Waszyński, Polska 1934, 78 minut | 4 września, g. 18:00

Stefan, młody polski marynarz, zostaje pobity w lokalu na wyspie Tahiti. Opiekuje się nim jedna z miejscowych dziewcząt, piękna Moana. Młodzi zakochują się w sobie, a czas wyjazdu Stefana zbliża się nieubłaganie.

Antek policmajster
Antek policmajster, reż. Michał Waszyński, Polska 1935, 95 minut | 5 września, g. 18:00

Antek, handlarz królików, niesłusznie oskarżony o obrazę władz carskich, ucieka z sali sądowej. Wsiada do pociągu, gdzie spotyka śpiącego, upojonego alkoholem policmajstra. Postanawia przebrać się w jego mundur.

Trzy serca, reż. Michał Waszyński, Polska 1939, 94 minuty | 8 i 22 września, g. 18:00

Ekranizacja powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza, jednego z najpoczytniejszych pisarzy lat 30. W majątku hrabiego Tynieckiego przychodzi na świat dwóch chłopców: jego syn Gogo oraz syn lokaja, Maciek. Na łożu śmierci żona lokaja wyjawia straszną tajemnicę: zaraz po narodzinach obu chłopców, chcąc zapewnić lepsze życie swemu synkowi, podmieniła noworodki

Będzie lepiej, reż. Michał Waszyński, Polska 1936, 105 minut | 9 i 23 września, g. 16:00

Komedia sytuacyjna z doborową obsadą i wpadającą w ucho muzyką – stwarza okazję powrotu do przedwojennego polskiego Lwowa i jego niepowtarzalnej atmosfery. Szczepko i Tońko, lwowscy batiarzy, zatrudnieni w fabryce zabawek, zostają zwolnieni z pracy. W parku znajdują porzucone niemowlę, które postanawiają oddać na wychowanie ciotce mieszkającej na wsi.

informacja prasowa

poniedziałek, 28 maja 2018

15. Millennium Docs Against Gravity - relacja z festiwalu

20 maja 2018 r. zakończył się 15. Millennium Docs Against Gravity Film Festival. Dla wrocławian, w tym dla mnie, była to 7. odsłona festiwalu filmów dokumentalnych. Jak co roku, udało mi się obejrzeć kilka znakomitych obrazów - pięknych i poruszających.



Z roku na rok festiwal jest bogatszy o ilość filmów oraz o dodatkowe atrakcje w postaci spotkań z twórcami, warsztaty, projekcje z wykorzystaniem nowych technologii. Często filmy stają się także pretekstem do dyskusji, wymiany myśli - nie tylko w kuluarach, ale także w postaci debat. Specjalnym adresatem festiwalu były w tym roku dzieci, dla których przygotowano nie tylko specjalny repertuar, ale również warsztaty.

Nie udało mi się obejrzeć wszystkich filmów, które sobie zaplanowałam, ani też uczestniczyć w spotkaniach, na których miałam ochotę zostać, ale i tak zobaczyłam 16 filmów, co - zważywszy, że festiwal trwał 10 dni - nie jest  liczbą małą. Jednak ważniejsze od cyfr są doznania, których doświadczyłam, refleksje, które się nasunęły, wymiana myśli z innymi widzami. Niektóre filmy tak mną wstrząsnęły, że nie mogłam już nic oglądać, bo trzeba było złapać oddech. Tak było m.in. w przypadku filmu pozornie skromnego: "Można kochać ziemniaki". Czasami opis filmu nie zapowiadał całego bogactwa znaczeń, a podczas projekcji pozorny banał zamieniał się w głębokie studium psychologiczno-socjologiczne, jak to było w przypadku "Współczesnego mężczyzny", o którym już pisałam. Niektóre filmy przerażały pesymistycznym oglądem świata, który zdaje się zmierzać donikąd ("Genesis 2.0"), inne poruszały problemami społecznymi ("Eldorado", "Rok nadziei"). Wszystkie niemal ukazywały niezmiernie ciekawe i skomplikowane ludzkie portrety, które głęboko poruszały. Takim filmem był bez wątpienia "Lubow - miłość po rosyjsku" czy portrety artystów, m.in. "Graces Jones" czy Charlie Siema, a już bodaj najbardziej - opowieść o Michale Waszyńskim ("Książę i dybuk"). Trzeba bowiem dodać, że w większości przypadków interesująca opowieść była zarazem znakomitym artystycznie kinem.

Moja relacja z festiwalu będzie, jak co roku, subiektywna, co w moim odczuciu jest raczej zaletą, nie wadą :-)
Opowiem o filmach, które zrobiły na mnie największe wrażenie, bo przy tej okazji będę miała możliwość choć trochę zrozumieć, dlaczego tak się stało.

"Można kochać ziemniaki": opowieść o rodzinnych traumach


Filmem, który ogromnie mnie poruszył, był dokument holenderskiej reżyserki Aliony van der Horst: "Można kochać ziemniaki". Podczas 9. odsłony festiwalu mieliśmy okazję zobaczyć inny jej interesujący film: "Wodne dzieci". Tym razem jest to obraz bardzo osobisty. Reżyserka, córka Rosjanki i Holendra, urodzona w Moskwie i znakomicie władająca rosyjskim, przyjeżdża na wieś, gdzie urodziła się jej matka, aby zrozumieć jej trudną, bolesną historię. Matka jest wówczas po wylewie i nie może już opowiedzieć o sobie, ponieważ utraciła zdolność mówienia. Nie jest to zresztą pierwsza wizyta w tym miejscu, o czym świadczy pewna zażyłość z kuzynostwem, a także nagranie wspomnienia babki, które udało się Alionie zarejestrować przed laty.

siostry pod jabłonią - jak z Czechowa, w środku matka reżyserki
Niektóre siostry matki już nie żyją, jedna w ogóle nie chce się spotkać z siostrzenicą, o czym mówi otwarcie w rozmowie telefonicznej. Wszystkie wyparły wspomnienia z przeszłości i nie chcą o niej mówić lub mówią komunały, chwaląc Stalina. Babka jako jedyna opowiada o straszliwym głodzie tuż po wojnie, o ciężkiej całodniowej pracy w kołchozie, którą musiała wykonywać, choć w tym czasie umierały jej dzieci. Wspomina także męża - alkoholika, który po powrocie z wojny pił notorycznie aż do śmierci.

fragm. animacji w filmie

Reżyserka cierpliwie namawia krewnych, aby opowiedzieli swoje historie, ogląda nieliczne zachowane zdjęcia, przedmioty (m.in. dziesiątki butów, które były w domu przechowywane z jakimś obsesyjnym uporem - po latach biedy, kiedy ich brakowało). Jak opowiedzieć historię rodziny, której opowiedzieć się nie da? Okazuje się, że to jest możliwe, jeśli się jest silnie zmotywowanym i konsekwentnym. Aliona jest właśnie taka. Ponadto wrażliwa, cierpliwa i empatyczna. A przy tym to uzdolniona artystka, która tka swoją opowieść z zachowanych strzępów wspomnień, z drobiazgów pozornie, a kiedy nie ma nic materialnego - wprowadza czarno-białe animacje Włocha Simone Massiego, przypominające poetyką filmy Lenicy. Pokazuje w nich swoją matkę jeszcze nienarodzoną, a już głodującą w łonie babki. Jej bezgłośny krzyk...

Znaczącą część tej historii "dopowiada" nieoczekiwania sama matka, kiedy to kuzynce Aliony udaje się odnaleźć jej listy do siostry. To właśnie ona wypowiada słowa, które stały się tytułem filmu: Można kochać ziemniaki, kiedy zaznało się straszliwego głodu. I oto ta, która uciekła przed ojcem, przed biedą i opresyjnym systemem aż do Holandii, na starość nieustannie wspomina swoją przeszłość: dzieciństwo, młodość... Okazuje się, że nie można od tego uciec - od swojej przeszłości. W listach odsłania się ze swoimi myślami, choć nigdy dotąd o tym nie mówiła i starała się trudne doświadczenia wyprzeć z pamięci. Zrozumienie przeszłości staje się dla Aliony kluczem do zrozumienia matki, a w konsekwencji - siebie samej.

Aliona z ciotką, kadr z filmu

Jest w tym filmie piękna scena, w której ojciec Aliony opiekuje się przykutą do łóżka matką. Głaszcze ją czule po głowie i mówi do córki:

Wiesz, że właśnie teraz, kiedy stała się ode mnie zależna, zakochałem się w niej po raz drugi? Bo wcześnie była taka chłodna i nie lubiła dotyku...

Pointa filmu jest znacząca. Dom, w którym urodziły się i dorastały siostry, dziedziczy jeden z kuzynów, który wraz z synem dobudowuje do niego nowy budynek. Wygląda to dość cudacznie, ale solidnie. Aliona chwali ich za ten wysiłek. Idzie nowe.

scena z butami
"Można kochać ziemniaki" jest filmem bolesnym - o tym, jak trudne może być życie w opresyjnym systemie, w owym "tu i teraz", którego sobie przecież nie wybieramy. A jednak w obrazach domu i jego otoczenia, a także na starej czarno-białej fotografii, na której siostry stoją w cieniu wielkiej jabłoni, tej grozy nie widać. Siostry bardziej przypominają postacie z "Wiśniowego sadu" Czechowa, aniżeli ofiary stalinowskich opresji czy rodzinnych traum. Jest w tym filmie wiele ciepła, a nawet poezji, które stanowią rodzaj przeciwwagi i pozwalają kontemplować niełatwe przecież ludzkie losy.

rodzinny dom matki Aliony



trailer filmu


"Książę i dybuk". Michała Waszyńskiego życie w filmie

Chociaż film Elwiry Niewiery i Piotra Rosołowskiego jest próbą zrekonstruowania biografii jednego z najbardziej znanych reżyserów dwudziestolecia międzywojennego, to jednak na tym nie wyczerpuje się ta ekscytująca opowieść. 
To także film o roli kina, które nie tylko "jest snem", ale utrwala ludzkie twarze, historie, a nawet chwile ulotne. To również opowieść o tym, że od siebie uciec nie można. 

Michał Waszyński, kadr z filmu :Książę i dybuk"

Konstrukcja filmu "Książę i dybuk" wywołuje skojarzenia z "Obywatelem Kane" Orsona Wellesa i nie sądzę, aby było to przypadkowe, ponieważ nie ma w tym dokumencie nic przypadkowego - to precyzyjnie skonstruowana opowieść o wieloznacznym przesłaniu. Rozpoczyna ją, jak we wspomnianym arcydziele Wellesa, fragment kroniki filmowej, z którego dowiadujemy się, że zmarł książę Michael Waszynsky i że został pochowany z honorami w rodzinnym grobowcu włoskich arystokratów. Od członków rodziny Dikeman zaczynają autorzy filmu swoje  hm.., śledztwo. I podobnie jak w "Obywatelu Kane", niczego prawdziwego się o swoim bohaterze nie dowiadują. Bohater jest i pozostaje tajemnicą.
"Nawet człowiek nie wie nic o sobie - pisze Gustaw Herling-Grudziński w wydanym ostatnio "Dzienniku 1957-1958" - i wystarczy, że stanie przed lustrem, by zacząć mieć wątpliwości". Charakterystyczne, że Waszyński także prowadzi dziennik - to jego lustro.

Waszyński, ostatni po prawej, obok Orsona Wellesa, podczas kręcenia "Otella"

Rozmówców, którzy próbują nam coś powiedzieć o Waszyńskim, jest wielu. Włoscy arystokraci twierdzą, że był księciem, a wskazywały na to jego maniery i elegancja. Od operatora pracującego z Wellesem przy "Otellu" dowiadujemy się, że Waszyński współpracował przy tym filmie, ale co tam robił poza tym, że grał z nim w karty - nie pamięta. Jednym z ważniejszych narratorów jest prywatny kierowca, który wprowadza nas w klimat Rzymu lat 50., podobnie jak muzyka Nino Roty i obrazy ulic, ludzi, nocnych klubów.
"Nigdy nie mówiło się o przeszłości" - podkreśla. A przecież wiemy, że reżyser ją posiadał, i to bardzo bogatą!

Film jako "druga realność"

Zmiana realiów - cofamy się w czasie i widzimy Warszawę końca lat 20. ubiegłego wieku, kiedy to nieznany nikomu młody człowiek realizuje swój pierwszy film. Zachowały się archiwalne zapisy, do których dotarli twórcy filmu i oto widzimy naszego bohatera, który nieco piskliwym głosem deklaruje, że robi to, co kocha. Dodaje też może banalnie dziś brzmiące słowa o magii kina, o tym, że film to, jak się wyraża, to "druga realność".
Patrząc na życie Waszyńskiego w pewnej perspektywie odnosimy wrażenie, iż słowa te trafiają w sedno - jego życie to niekończący się film, w którym wszystko jest możliwe i wszystko jest fantazją, ekscytującą fantazją.
Mosze Waks, skromny chłopiec z małego miasteczka na Wschodzie, może zamienić się we wziętego reżysera, bon vivanta, w księcia, producenta filmowego, który za miliony (cudzych) dolarów buduje w Hiszpanii "drugi Rzym", aby sfilmować upadek Wiecznego Miasta, a potem znika bez śladu i konsekwencji...

"Dybuk" w reż M. Waszyńskiego

Po raz pierwszy ucieka z Kowla, bo czuje się odrzucony przez innego żydowskiego chłopca. Do tego wątku powraca obsesyjnie przez całe życie, zarówno w dzienniku, jak też w swoim słynnym filmie "Dybuk", a wreszcie w życiu - kiedy każe kierowcy wozić się po całym mieście w poszukiwaniu dybuka... Wyjeżdżając z Kowla porzuca jednocześnie swoją żydowską tożsamość, nie tylko z powodu chłopca. Jedyny syn Mosze Waksa (prócz niego miał pięć czy sześć córek) jest homoseksualistą, a to wystarczający powód, aby uciec.

Książę Waszyński?

Kiedy pojawi się w Warszawie jako początkujący reżyser, jest już Michałem Waszyńskim - Polakiem wyznania rzymsko-katolickiego. Po przybyciu do Włoch wraz z armią Andersa (w której pełni głównie rolę operatora filmowego), mianuje się księciem i to także nikogo to nie zdziwi. Był miłym w obejściu, wiarygodnie zachowującym się człowiekiem. Bohater jego pierwszego włoskiego filmu pokazuje człowieka znikąd, który urodził się "dziś", jak sam powiada, i jest nim poniekąd sam Waszyński. Nie przyznaje się do tego, że odnosił w Polsce sukcesy jako reżyser. Woli grać rolę księcia, ewentualnie producenta - to robi lepsze wrażenie. Po wojnie życie wielu zaczyna się od nowa, więc nie budzi podejrzeń. Imponują poza tym jego powiązania z rodami arystokratycznymi, co zawdzięcza swojej żonie, zmarłej krótko po ślubie, ale chyba przede wszystkim temu, że znakomicie odgrywa rolę księcia.

Aby dotrzeć do prawdy o swoim bohaterze, twórcy filmu: Elwira Niewiera i Piotr Rosołowski, zjechali właściwie cały świat. Dotarli także do Kowla oraz do Tel Avivu, gdzie żyją dalsi krewni Waszyńskiego, którym udało się ujść zagładzie. Na zdjęciu zrobionym w 1922 roku w Kowlu widzimy młodego mężczyznę w towarzystwie kobiety, ale nie udaje się ustalić, kim ona jest: matką?

kadr z filmu "Książę i dybuk"
Starzy mieszkańcy Kowla rozpoznają zapisane na odwrocie prawdziwe nazwisko reżysera: Waks - to już jest jakiś trop. Podobnie - krewni w Tel Avivie. W Kowlu nie zachował się nawet cmentarz, a w pięknym, odnowionym budynku dawnej synagogi mieści się magazyn... Jeden z nielicznych ocalonych opowiada, że Niemcy spędzili tam kilkaset osób, w tym rodzinę bohatera filmu, z których nieomal wszyscy umierali w straszliwych męczarniach. Zapisanym na ścianach głosom ("Tyle cierpienia! Nikt nie stawia oporu. Nasze głosy wzywają Boga") towarzyszą utrwalone na taśmie filmowej ludzkie twarze... To częsty zabieg w tym filmie: obrazom opustoszałych miasteczek i cmentarzy odpowiada zapis utrwalony na taśmie filmowej: bawiące się dzieci, tętniące życiem miasteczka, cmentarze, gdzie spoczywają przodkowie.


Film - fresk naszych czasów


Wielką wartością filmu "Książę i dybuk" jest także i to, że rekonstruując los głównego bohatera, ukazują zarazem tamten miniony bezpowrotnie świat - żydowskie sztetle, przedwojenną Warszawę... To pokazuje, że film jest nie tylko ucieczką od rzeczywistości, ale także jej odbiciem, sugestywnym zapisem, rodzajem współczesnego fresku z Pompejów naszych czasów. 

Niezwykle poruszające był dla mnie obraz Warszawy z 1937 roku: poranek, służby porządkowe zmywają ulice, mleczarz rozwozi mleko w wielkich kadziach, gołębie podrywają się do lotu... Za chwilę ten świat przestanie istnieć...
Artyści pokazują jednocześnie, że także ów zapis bywa ulotny - taśma filmowa podlega destrukcji, stąd "rozmywające się" obrazy, utrwalone przypadkowe chwile: mały kotek w kieszeni płaszcza, Waszyński przechadzający się z papierosem brzegiem morza...

Dybuk


Zachowując chronologię wydarzeń, twórcy filmu inkrustują archiwalia nie tylko współczesnymi rozmowami o bohaterze, ale - od początku - wplatają weń sceny z "Dybuka" Waszyńskiego, traktując ten film jako rodzaj najbardziej osobistej wypowiedzi artystycznej reżysera. I choć twierdził on, kręcąc "Dybuka", że nie zna jidysz, swój intymny dziennik, będący zwięzłym komentarzem do wielu wydarzeń, pisze właśnie w tym języku.

"Dybuk" Waszyńskiego
Autorom filmu udało się stworzyć dzieło wybitne. Nie tylko opowiedzieli w sposób niebanalny historię tajemniczych losów Michała Waszyńskiego - samozwańczego księcia, hollywoodzkiego producenta, a zarazem jednego z najbardziej znanych i popularnych polskich reżyserów okresu dwudziestolecia międzywojennego. Próbowali dociec tajemnicy człowieka, który całe życie uciekał od swojej przeszłości i tożsamości w świat filmowych fantazji.


Michał Waszyński w swoim rzymskim mieszkaniu
Zachowując chronologię wydarzeń, twórcy filmu inkrustują archiwalia nie tylko współczesnymi rozmowami o bohaterze, ale - od początku - wplatają weń sceny z "Dybuka" Waszyńskiego, traktując ten film jako rodzaj najbardziej osobistej wypowiedzi artystycznej reżysera. I choć twierdził on, kręcąc "Dybuka", że nie zna jidysz, swój intymny dziennik, będący zwięzłym komentarzem do wielu wydarzeń, pisze właśnie w tym języku.

Jest to także film o roli kina, które nie tylko "jest snem", ale utrwala ludzkie twarze, historie, również chwile ulotne. To również opowieść o tym, że od siebie uciec nie można. 
Uroda tego filmu, precyzja montażu, dobór archiwaliów i zawarte w nim głębokie przemyślenia na temat "życia w sztuce" pozwalają na określenie go mianem wybitnego. Równie wybitny, jak podziwiany w ubiegłym roku "Dawson City - czas zatrzymany" Billa Morrisona.

"Książę i dybuk", trailer

"Twarze, plaże": o pamięci i przemijaniu


Niejako na antypodach tamtych sytuuje się film pary francuskich artystów: Agnes Vardy i  fotografa JR-a, zatytułowany "Twarze, plaże". Kino pogodne, a przy tym mądre i dające do myślenia.

Agnes Varda i JR, kadr z filmu "Twarze, plaże"
Pomysł na film przypomina "Dziennik z podróżyPiotra Stasika, którego bohaterem jest wybitny polski artysta fotografik, Tadeusz Rolke. We francuskim filmie wiekowa już, bo blisko 90-letnia, Varda wyrusza z 33-letnim artystą fotografii samochodem - ciemnią, by utrwalać w różnych miejscach Francji ludzkie oblicza. Fotografie ozdobią potem ściany, mury i inne mniej oczywiste miejsca, nadając im szczególne znaczenie. Przede wszystkim jednak to fotografowani ludzie nabierają nowego znaczenia, często ku ich zaskoczeniu, a nawet wzruszeniu. 

Varda jest często pomysłodawczynią tego, kto i gdzie ma był fotografowany, bo - jak się okazuje - w większości są to miejsca znane jej z młodości. Sama jest nie tylko kultową reżyserką, której filmy mieliśmy okazję oglądać na retrospektywie 80-letniej wówczas artystki, podczas festiwalu Nowe Horyzonty w 2006 roku, Varda jest również fotografem. Jeden z jej pięknych poetyckich filmów, które wówczas zaprezentowano, nosił tytuł "Plaże Agnes" i to do niego nawiązują "Twarze, plaże"

Ciąg dalszy recenzji znajdziecie pod tym linkiem: https://kulturalneingrediencje.blogspot.com/2018/05/twarze-plaze-o-pamieci-i-przemijaniu.html


W swojej relacji z 15. Millennium Docs Against Film Festival przyjrzałam się głębiej kilku filmom, które zrobiły na mnie największe wrażenie. Zarówno ich problematyka, jak i forma artystyczna pozwalają dostrzec istotne problemy współczesnego człowieka w sposób daleki od banału, operujący metaforą i symbolem. To piękne, wartościowe kino, dajże widzowi wiele satysfakcji i niezapomnianych przeżyć.

Wszystko jest poezją. O wystawie Ewy Rossano w Muzeum Pana Tadeusza

10 kwietnia w Muzeum Pana Tadeusza we Wrocławiu otwarto wystawę "Ogród wypowiedzianych słów", której autorką jest malarka i rzeźbi...

Popularne posty