Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muzeum Teatru im. Henryka Tomaszewskiego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muzeum Teatru im. Henryka Tomaszewskiego. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 lutego 2022

Dyskretny urok opowieści na wystawie Ewy Rossano w Muzeum Teatru

Wyjątkową wystawę prac Ewy Rossano możemy obejrzeć w Muzeum Teatru im. Henryka Tomaszewskiego. Wyjątkową, bo rzeźby i obrazy na tej ekspozycji zdają się dialogować ze sobą, z widzem, z przestrzenią... Snują swoje opowieści (taki jest zresztą tytuł wystawy), a zarazem pozostawiają przestrzeń dla widza - z jego wyobraźnią, skojarzeniami, historiami. 

Ewa Rossano, fot. Sabin Kluszczyński

O jednym z bohaterów powieści Ucho Igielne Wiesława Myśliwskiego powiada narrator: "Miało się wrażenie, że ze słów tworzy świat, nienaśladowany, niepowtarzany za kimś, niczym wielobarwne malowidło, na które się patrzyło, kiedy opowiadał, a nawet w którym widziało się i siebie, towarzyszącego mu w wędrówce przez ten jego świat, bo słowa nieraz tak wciągają w czyjeś życie, choćby nie wiadomo jak odległe od naszego".

Myśliwski porównuje opowieść do wielobarwnego malowidła, tworzącego świat, w którym  - patrząc uważnie - można zobaczyć także siebie. Takie samo odczucie miałam obcując z wyjątkowymi dziełami rąk Ewy Rossano. Jej rzeźby - połączenie kruchego szkła i twardego metalu - opowiadają  o dwoistości ludzkiej natury, o tym, że spotkanie z drugą istotą nas przemienia, ale zapraszając do refleksji pozostawiają także rozbudowaną sferę tajemnicy. Może tu właśnie jest przestrzeń dla nas - naszych opowieści płynących ze świata, z którym przybywamy..?

Niewielkie rozmiarami, zawierają piękne detale, które w odpowiednim oświetleniu nabierają blasku i wigoru. Można też zajrzeć do zaimprowizowanej pracowni artysty i poczuć atmosferę, w jakiej powstają, przyjrzeć się narzędziom, materiałom, detalom...

Miałam szczęście obcować z nimi najpierw wędrując po wystawie sama, a następnie z artystką, która uchyliła przede mną rąbka tajemnicy - dowiedziałam się m. in. jak powstawały rzeźby i obrazy, jaki był pierwotny zamysł, co pragnęła poprzez nie wyrazić... 

Ewa Rossano, Sekret, 2021, brąz i kryształ, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Barbara Lekarczyk-Cisek: Chodząc  po tej niezwykłej wystawie, z ciekawością zatrzymywałam się przy prezentowanych na niej artefaktach. To było doświadczenie podobne do spotkań z ludźmi - jedni mieli mi do opowiedzenia więcej, inni mniej, ale każdy wart był uważnego zatrzymania się i posłuchania. Byłam na przykład  ciekawa sekretu, który powierzają sobie dwie kobiety połączone ze sobą jakąś tajemnicą, co zresztą podkreśla tytuł: "Sekret".  A może jest to jedna i ta sama postać? Ich subtelne piękno, rodzaj wspólnoty i dualizm przejawiający się w połączeniu szlachetnego, pełnego rozmaitych wypukłości brązu z rozświetlonym fioletem kryształu są doprawdy intrygujące... Równie intrygujące są tytuły i cytaty. Interesujący jest także sam zamysł.

Ewa Rossano: Początkowy zamysł często ulega przeobrażeniom. W tym przypadku chciałam na początku wyrzeźbić dwie siostry, ale w trakcie - tak jest zazwyczaj w moim przypadku - zaczęłam podążać za tym, co "mówiła" sama rzeźba, poddałam się jej prowadzeniu. To moje  ręce "opowiadają" i sama postać zaczyna powstawać jakby autonomicznie. Najpierw powstał kryształ w moim ulubionym kolorze ultramaryny, który odsyła nas w inne rejony: nieba, morza, chabru... Nadaje głębię. Kiedy zaczęłam tworzyć suknię, stała się niejako podwójna - powstały dwie postaci, ale zarazem nie o dwie postaci tu chodzi, co raczej o sekret człowieczeństwa, ludzkiej dwoistości. Chciałam pokazać duchowość i cielesność, delikatność i siłę, jawę i sen... Są sekrety, o których chcielibyśmy wiedzieć, ale są także i takie, których być może nigdy się nie poznamy. Trzeba by pogodzić się z faktem, że nie musimy wiedzieć wszystkiego, ale możemy żyć w harmonii ze sobą i ze światem.

B.L.C. Całe szczęście, że tak jest! Świat byłby nudny bez tajemnic. Jednak pomiędzy postaciami istnieje interakcja, toczy się rozmowa...

E. R. Postaci rzeczywiście ze sobą rozmawiają, a jedna z nich trzyma coś w dłoni, co? - nie wiemy, a także czy się z nami tym podzieli, w każdym razie nie skrywa tego. W tej pracy chciałam też zawrzeć myśl, że otaczają nas różne osoby, które żyją czasami daleko, ale mimo to istnieją, więc nie powinniśmy myśleć tylko o sobie, bo nie jesteśmy pępkiem świata. 

Ewa Rossano, Szepty, 2021, brąz i kryształ, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

B.L.C. Obok postaci "Sekretu" widzimy inną rzeźbę, zatytułowaną nie mniej interesująco: "Szepty" i widoczne jest, że postać szepce z inną formą bytu (śmiech)...

E. R. Tak, to nie chodzi nawet dosłownie o ptaka, ale właśnie o inną formę bytu. Ptaki dużo podróżują i widzą świat z zupełnie innej perspektywy - to mnie w nich najbardziej fascynuje. Stworzenie przedstawione w tej rzeźbie jest wyjątkowo duże, może więc przeżyło wiele ważnych podróży (śmiech). Nie mamy też pewności co do tego, czy ptak dopiero przyleciał, czy może się żegna... W każdym razie czujemy jego zaufanie. W tej relacji zawarta jest prawda, a o to mi zawsze najbardziej chodzi. 

Ewa Rossano, O świcie, 2021, technika mieszana i słoma na drewnie

Na wystawie - w towarzystwie rzeźb - znajdują się także obrazy, równie intrygujące - jak choćby ten zatytułowany "O świcie", w którym leżąca sylwetka kobiety zdaje się wyłaniać z nietypowego tła, w którym dostrzegam...słomę. Czy jest to opowieść o związkach człowieka z naturą, od której wprawdzie odeszliśmy, ale jednak nadal jest częścią nas samych, co w jakiś sposób czujemy znajdując się na pograniczu jawy i snu? 

Któż to wie... Może i tak jest. Ciągle eksperymentuję i nie byłoby tych obrazów, gdyby nie moja ciekawość. Nie zadowalam się tym, co już umiem, ale nieustannie pragnę poznawać. Ten obraz jest tego przykładem. Wykorzystuję tutaj techniki, której używało się dawno temu do lepienia ścian domów. Poznałam tę technikę w pracowni Patricka Fischera w Alzacji, który nie tylko maluje, ale produkuje też własne farby z naturalnych pigmentów. Tego rodzaju obrazy nazywam "malowaniem na sianie" (śmiech). Natura jest czymś niezwykłym - nawet siano połyskuje. Z moimi pracami już tak jest, że kiedy maluję, to trochę rzeźbię, a gdy rzeźbię, to także maluję. 

Ewa Rossano, Frida, 2021, technika mieszana i słoma na drewnie,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

W podobnej technice została wykonana także "Frida", ale nie jest to Frida Kahlo?

Nie, to nie ten trop. Nazwałam tak tę postać, bo wydawało mi się, że to imię do niej pasuje. Jest trochę surowa, ale bardziej dla siebie - widać to w jej spojrzeniu. W tej technice podoba mi się to właśnie, że ma charakter szkicu, fresku, formy otwartej. Ważne jest także otoczenie postaci, jakby wyjęte z innej rzeczywistości. 

Ewa Rossano, Ogród wypowiedzianych słów, 2021, brąz i kryształ,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

"Fridę" oglądamy w towarzystwie bardzo interesującej rzeźby o poetyckim tytule: "Ogród wypowiedzianych słów", przedstawiającej kobiecą sylwetkę, której tułów połyskuje soczystą zielenią, a całą przednią część sukni stanowi ażurowy liść, prowadzący jakby do wewnętrznego świata postaci...

Od początku miałam zamysł ukazania ogrodu, do którego prowadzi tajemne wejście - wejście do innego świata. Kojarzy mi się on z rajskim ogrodem, z biblijnym dziełem stworzenia, kiedy Bóg wypowiada słowa, które powołują świat do istnienia. Poza teologicznymi skojarzeniami ma to dla mnie również i takie znaczenie, że tym ogrodem jesteśmy my sami dzięki słowom, które wypowiadamy. Częścią naszego ogrodu stają się także inni ludzie, do których kierujemy słowo. Ogród zawiera w sobie te słowa, które zostały wypowiedziane, a więc przyoblekły się w ciało - stały się rzeczywistością, choć niekoniecznie materialną. Czasami piękne, niekiedy trochę nam zawadzają, ale są. 

Ewa Rossano, Albertyna, 2021,
brąz, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
A obok "Ogrodu..." stoi Albertyna, o której nie wiedziałam, że sprowokowała Cię do napisania wiersza, dopóki nie zajrzałam do katalogu:

Albertyna prostuje się w wyniosłej pozie i wstrzymuje oddech,
by już za moment, za chwilę wyszeptać najskrytsze życzenia.
(...)
Jestem Nią, jestem Albertyną.

Każda rzeźba jest właściwie po trosze Tobą...

 "Albertyna" jest utrwalona w geście zatrzymania się, ale przeżywa rodzaj wewnętrznej burzy. Czuje się wibrujące w niej emocje. 

Dla mnie jest to także Albertyna Prousta, która pozostaje dla bohatera niedocieczoną tajemnicą...

Takie skojarzenie jest możliwe, mnie jednak chodziło o pokazanie wewnętrznego świata, którego nie widać, a czasami nawet go nie odczuwamy. Albertyna stoi jak forteca i broni do siebie dostępu, a wewnątrz bardzo wiele się dzieje. Końcówka wiersza: "Albertyna to ja" sugeruje, że każdy z nas jest nią. 

Ewa Rossano, Równonoc, 2020, brąz,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Fascynująca jest także "Równonoc", która mnie się kojarzy z "Umarłą klasą" Tadeusza Kantora. Wszystkie postaci w tym spektaklu niosą na swoich plecach rozmaite wydarzenia z przeszłości: swoje traumy, doświadczenia itd. Podobnie niesie to "COŚ" postać twojej rzeźby, ale jej pełna energii, wyprostowana sylwetka wskazywałaby raczej na pozytywny bagaż doświadczeń...

Ta rzeźba ma swoją historię. Początkowo były to dwie odrębne postacie, a zarazem jedna i ta sama osoba. Potem jednak połączyły się w jedną całość: jedną jej część stanowią lata młodzieńcze, druga symbolizuje dojrzałość. To, co trzyma w ręku, jest rodzajem nici, którymi tka swoje życie. Pomyślałam też, że ta nić być może łączy ją z przeszłością - z jej przodkami...A może są to słowa i sprawy, o których myśli, a potem je niesie... To jedna z tych prac, których sama jeszcze nie odkryłam do końca. 

Ewa Rossano, Namiętność, 2021, brąz i kryształ
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Czasami rzeźby długo nie dają się odkryć, jakby broniły dostępu do siebie. "Namiętność" należy do takich właśnie prac. Nasza intymność, namiętność jest takim bogactwem emocji, że może mieć różne odsłony. Może o to właśnie chodzi, aby nie była za każdym razem taka sama. Dlatego ma tyle różnych drzwi i odsłon...

Ewa Rossano, Przyszłość - Przeszłość", 2010, technika mieszana na drewnie,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Zainteresowało mnie, dlaczego na obrazie "Przeszłość - Przyszłość" tak bardzo są one od siebie oddzielone, czyżbyś chciała się odciąć od przeszłości (śmiech)?

Nie wiem (śmiech), być może pionowa kreska oznacza teraźniejszość, która dopiero się zapisuje...

Twoja wystawa w Muzeum Teatru ma jeszcze inną odsłonę. Na najwyższym piętrze, obok rzeźb i obrazów, towarzyszą nam multimedia, a ściślej - realizacje filmowe inspirowane Twoimi pracami. O ile rzeźba jest nieruchoma, o tyle na nich widać żywioł ruchu, słychać muzykę... Świetnie się to dopełnia.

Etiuda pantomimiczna, choreografia i reżyseria etiud: Katarzyna Sobiszewska,
realizacja  filmu i montaż: Sabin Kluszczyński

Ta okoliczność, że wystawa ma miejsce w Muzeum Teatru im. Henryka Tomaszewskiego, sprawiły, że pojawił się pomysł projektu z aktorami pantomimy, którzy pracowali z Tomaszewskim. Pięknie opowiadają ciałem Mariusz Sikorski, Anną Nabiałkowską i Katarzyną Sobiszewska. Natomiast pomysł z bokserkami zrodził się wiele lat temu, kiedy zrobiłam odlew swoich pięści. Bardzo mi się podobało to połączenie siły i delikatności, które próbowałam następnie oddać w rzeźbie za pomocą kryształu. Poznani dzięki Małgorzacie Bruder, kierowniczce Muzeum Teatru aktorzy zaangażowali się w projekt etiud i filmu. Bardzo lubię poznawać nowych ludzi - niezmiernie mnie to inspiruje.

Ewa Rossano, To miejsce, w którym dotknęłam nieba - i już nie puściłam, 2015, kryształ,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Bardzo dziękuję za tę opowieść o wystawie. Sądzę, że zachęci ona i zaintryguje kolejnych poszukiwaczy tajemnic i opowieści, których nieocenionym medium jest sztuka, szczególnie tak piękna jak Twoja.


Wywiad z Ewą Rossano można znaleźć pod tym linkiem.


Ewa Rossano, Kraina czułości, 2016, brąz i kryształ,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Ewa Rossano, Kraina czułości (detal), 2016, brąz i kryształ,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek


niedziela, 17 listopada 2019

Błaźnice. Wędrowanie - rezydencja artystyczna Anny Zubrzycki w Muzeum Teatru we Wrocławiu

Anna Zubrzycki, Fundacja Voices oraz Muzeum Teatru im. Henryka Tomaszewskiego we Wrocławiu serdecznie zapraszają na wydarzenia w ramach rezydencji artystycznej Anny Zubrzycki, która odbędzie się w dniach 24.11 - 07.12.2019 r. w Muzeum Teatru im. Henryka Tomaszewskiego.

fot. Monika Bułaj

Projekt „Błaźnice” to około-artystyczna, aktywizująca kobiety inicjatywa Anny Zubrzycki i Fundacji Voices. Przedsięwzięcie stanowi kontynuację współpracy artystki z wrocławskim Muzeum Teatru, które po raz trzeci przyznało jej miesięczną̨ rezydencję w swojej siedzibie. „Błaźnice" zostały pomyślane jako wielowątkowy program podejmujący m.in. problem obecności i twórczej aktywności kobiet, zwłaszcza w pracach zespołów artystycznych.


Program


24.11, niedziela, godz. 17:00
OTWARCIE REZYDENCJI: „ŚWIĘTE ROZDROŻA” - REPORTAŻ NA ŻYWO MONIKI BUŁAJ
Projekt objęty wsparciem Pulitzer Center on Crisis Reporting.
„Święte rozdroża” to opowieść o wędrujących ludach zagrożonych szaleństwem człowieka, o związku z ziemią, rzeką, drzewem, górą, o tożsamości i wygnaniu, przynależności i wykluczeniu, o oazach spotkań oblężonych przez uzbrojone fanatyzmy, o utraconych ojczyznach dzisiejszych uciekinierów, miejscach, gdzie różni bogowie mówią tym samym językiem. To opowieść o pięknie i nienaruszalnej świętości człowieka, szukanych uparcie w najbardziej nieszczęśliwych miejscach planety. Narracji prowadzonej przez aktorkę̨, dziennikarkę̨ i pisarkę̨ Monikę̨ Bułaj (laureatkę̨ wielu nagród w dziedzinie fotografii i literatury, m.in.: grantu Europejskiego Stowarzyszenia Kultury Żydowskiej w dziedzinie sztuk wizualnych, Nagrody Fotograficznej im. Bruce’a Chatwina Absolute Eyes, grantu The Aftermath Project, Premio Tomizza oraz włoskiej Narodowej Nagrody Non-violenza) będą̨ towarzyszyć́ ́improwizowane pieśni w wykonaniu aktorki Anny Zubrzycki oraz pieśniarki i skrzypaczki Katarzyny Kapeli. Po spektaklu odbędzie się̨ rozmowa artystek z widzami moderowana przez dziennikarza Jana Pelczara.

30.11-01.12, sobota-niedziela, godz. 10:00-17:00
WARSZTAT: „PRZECIWDZIAŁANIE MOBBINGOWI I DYSKRYMINACJI. ROZWIĄZYWANIE
KONFLIKTÓW”
Zajęcia dotyczyć będą trudnych, niepożądanych zjawisk, które często towarzyszą pracy twórczej. Silne narcystyczne osobowości, artyści, nieświadomi, gdzie są ich osobiste granice w procesie twórczym, konflikty wartości, konflikty personalne, rywalizacja, brak wsparcia to zjawiska nasilone w instytucjach kultury.
Warsztaty poprowadzi Monika Klonowska, mgr psychologii, trenerka, konsultantka, mediatorka. Od kilkunastu lat współpracuje z wieloma instytucjami kultury: teatrami, muzeami, instytucjami muzycznymi, domami kultury. Szkoli z zakresu zarządzania w sytuacjach zmian i kryzysów, rozwiązywania konfliktów, procesu grupowego w pracy twórczej, radzenia sobie ze zjawiskami mobbingu i dyskryminacji. Gdzie jest granica pomiędzy sporem zawodowym a toksycznym, personalnym konfliktem? Jak odróżnić zarządzanie od mobbingu i dyskryminacji? Odpowiedzi na te pytania pomogą na adekwatne reagowanie, zanim osoba poddana presji poczuje się bezradna, odizolowana, pozbawiona wpływu na sytuację. Praca w grupie daje bezpieczną przestrzeń do analizy własnych doświadczeń, poznania i wypróbowania nowych metod przeciwstawiania się destrukcyjnym zachowaniom i postawom otoczenia. Brak reakcji ze strony osób poszkodowanych i obserwatorów, „zamiatanie konfliktów pod dywan", zmowa milczenia - dają siłę i poczucie
bezkarności sprawcom przemocy emocjonalnej. Warsztaty dają okazję do wzmocnienia postawy asertywnej i odwagi cywilnej, aby poszanowanie godności stało się standardem w instytucjach kultury.

01.12, niedziela, godz. 19:00
DEBATA: „O WĘDROWANIU”
Debata o różnych wariantach i przykładach teatralnego wędrowania. Będziemy pytać́́ dla jakich praktyk i doświadczeń́ ́teatr może być́ ́wehikułem i czy zakorzenienie w tradycji wędrownych teatrów jest dziś́ ́nadal twórcze. Poruszymy również̇ ̇kwestię wędrowania jako pokonywania dystansu komunikacyjnego między człowiekiem a człowiekiem, między aktorem i widzem oraz wędrowania w poszukiwaniu archaicznych pieśni, teatralnych korzeni, ponadczasowych przekazów, zawsze żywych tekstów.
W debacie wezmą̨ udział: reżyserka Jadwiga Rodowicz-Czechowska, kulturoznawczyni Katarzyna Kułakowska oraz aktorki Ditte Berkeley, Kamila Klamut oraz Anna Zubrzycki. Debatę̨ poprowadzi Ewa Molenda-Pilecka - kulturoznawczyni, teatrolog i specjalistka komunikacji społecznej.

07.12, sobota, godz. 19:00
„ESTER” – KONCERT W WYKONANIU ANNY ZUBRZYCKI, JANA SKOPOWSKIEGO ORAZ EWY GŁOWACKIEJ – FIEREK, ZAKOŃCZONY WIELKĄ IMPROWIZACJĄ
Ester” to autorski teatralno-muzyczny projekt Anny Zubrzycki, w którym aktorka pogłębia stosowane wcześniej metody pracy, aby swobodniej i płynniej łączyć́ ́głos mówiony ze śpiewanym. Realizowany jest na podstawie inspirowanego biblijną Księgą̨ Estery autorskiego tekstu napisanego przez poetkę̨ Rachel McCrum oraz tradycyjnych pieśni sefardyjskich. W pierwszej części koncertu wystąpią Anna Zubrzycki (narracja i śpiew) oraz wiolonczelista Orkiestry Narodowego Forum Muzyki Jan Skopowski.
Na zakończenie rezydencji, w drugiej części wieczoru, odbędzie się Wielka Improwizacja - improwizowany, słowno-muzyczny koncert z udziałem zaproszonych gości.

UWAGA: KONIECZNA JEST REZERWACJA MIEJSC ZE WZGLĘDU NA ICH OGRANICZONĄ ILOŚĆ: blaznice.rezerwacje@gmail.com

informacja prasowa

czwartek, 25 października 2018

Otwarcie rezydencji Anny Zubrzycki w Muzeum Teatru. Wernisaż wystawy fotografii Zuzanny Kolskiej: "Rekonstrukcja. Post mortem"

28 października nastąpi oficjalne otwarcie rezydencji Anny Zubrzycki w Muzeum Teatru im. Henryka Tomaszewskiego we Wrocławiu. Tegoroczną rezydencję zatytułowaną „Błaźnice. Początek" rozpocznie wernisaż wystawy fotografii Zuzanny Jagody Kolskiej „reKONSTRUKCJA. Post Mortem"

Anna Zubrzycki, fot. z archiwum aktorki

Zuzanna Jagoda Kolska (1991-2014), absolwentka londyńskiego University of Westminster, na którym w 2014 roku obroniła tytułu Bachelor of Arts na wydziale Media, Arts and Design, kierunku Contemporary Media Practise. Zajmowała się fotografią, tworzyła filmy, muzykę, pisała, m.in. dla VICE Magazine. Dokumentowała i kreowała otaczający ją świat nieustannie. Poprzez swoją refleksyjność, uważność na drugiego człowieka, pokazała nam, jak kierować wzrok ku temu, co nieoczywiste. reKONSTRUKCJA to projekt w stałym procesie tworzenia, konstruowania nowych kontekstów interpretacyjnych, wchodzący w dialog z miejscem i czasem. “Nie masz zdjęcia, nie masz historii, nie istniejesz”. Zdanie znalezione w notatkach Zuzy wskazuje na krytyczne zainteresowania artystki konstruowaniem się relacji obraz-obrazujący. To refleksja nad siłą widoczności. Nad dotkliwością pustki. Kuratorka wystawy: Martyna Rominkiewicz Producent wystawy: Fundacja Fabryka Sensu, Firma Shane Wystawa czynna do 22.11.2018

BŁAŹNICE. POCZĄTEK” to nowa, około-artystyczna, aktywizująca kobiety inicjatywa. Pomysłodawczynią̨ jest Anna Zubrzycki i jej Fundacja Voices. Przedsięwzięcie stanowi kontynuację współpracy artystki z wrocławskim Muzeum Teatru. Ideą „Błaźnic” jest inicjowanie interdyscyplinarnego i międzypokoleniowego dialogu pomiędzy kobietami z różnych środowisk, otwartego jednocześnie na rozmowę̨ z mężczyznami. To miejsce dialogu w oparciu o zasady porozumienia bez przemocy. Odpowiadając na duże, zgłaszane zapotrzebowanie społeczne, projekt podejmuje problem obecności i twórczej aktywności kobiet w pracach zespołów artystycznych.

Program: 


28 X, niedziela, godz. 16:00 Oficjalne otwarcie rezydencji. Wernisaż wystawy fotografii Zuzanny Jagody Kolskiej "reKONSTRUKCJA. Post mortem"

5 XI, poniedziałek, godz. 19:00 Pokaz fragmentów filmu "Workcenter" w reżyserii Anieli Astrid Gabriel o pracy zespołu Thomasa Richardsa, ucznia i spadkobiercy Jerzego Grotowskiego. Po projekcji rozmowę z reżyserką poprowadzi Jan Pelczar

8-10 XI Warsztat "Wspólnym głosem" prowadzony przez Annę Zubrzycki i Ewę Głowacką-Fierek, zakończony otwartym pokazem dla publiczności w sobotę 10 XI, o godz. 18:00

17 XI, sobota, godz. 19:00 Debata z Katarzyną Kułakowską, autorką książki "Błaźnice. Kobiety kontrkultury teatralnej w Polsce" oraz bohaterkami książki, prowadzona przez Ewę Molendę-Pilecką

18 XI, niedziela, godz. 16:00-18:00 Warsztat z zakresu prawa autorskiego w kreacji zbiorowej

24 XI, sobota, godz. 19:00 Próba otwarta spektaklu "Dziady polsko-japońskie/Soreisai" w reżyserii Igi Rodowicz; po pokazie rozmowa twórców z widzami. Zakończenie rezydencji wspólnymi tańcami przy muzyce granej na żywo przez zespół "Dziadów/Soreisai"

Wszystkie wydarzenia odbywają się w siedzibie Muzeum Teatru przy pl. Wolności 7a we Wrocławiu.

Wstęp wolny, liczba miejsc ograniczona. Rezerwacje: blaznice.rezerwacje@gmail.com

Projekt dofinansowany przez Gminę Wrocław

informacja prasowa

środa, 22 listopada 2017

Anna Zubrzycki: Co skrywa Rut… za zasłoną? /recenzja teatralna/

Monodram znakomicie zagrany przez Annę Zubrzycki, z talentem napisany i wyreżyserowany przez Monikę Braun. Niesie nie tylko ważkie treści dotyczące wiary, wierności, przyjaźni, ale zdaje się wykraczać poza tekst biblijny, tworząc odniesienia poetyckie, metaforyczne, ponadczasowe. Każdy może się w nim przejrzeć i zobaczyć jakiś fragment własnej historii. Za zasłoną odnaleźć można znaleźć samego siebie.

Anna Zubrzycki, Ruth . . . za zasłoną, fot. Joanna Stoga
Monodram Anny Zubrzycki „Rut… Za zasłoną”, w reżyserii i według scenariusza Moniki Braun, powstał na podstawie Księgi Rut. Mieliśmy okazję obejrzeć go w dniach od 16 do 19 listopada 2017 roku w Muzeum Teatru im. Henryka Tomaszewskiego we Wrocławiu.

Biblijna Rut – każdy może być zbawiony

Tytułowa bohaterka jest Moabitką, a więc według Prawa osobą obcą. Księga opowiada, jak to na skutek głodu Izraelita Elimelek przeniósł się wraz z rodziną z Betlejem judzkiego do Moabu, gdzie wkrótce potem zmarł. Dwaj jego synowie pożenili się z tamtejszymi kobietami, ale obaj zmarli bezpotomnie. I tak żona Elimeleka, Noemi, straciła swoich bliskich, a opłakawszy ich, postanowiła powrócić do siebie, ponieważ dowiedziała się, że Pan nawiedził swój lud i klęska głodu się zakończyła. Towarzyszą jej obie synowe, z których tylko jedna, Rut, nie godzi się jej opuścić, choć Naomi przekonuje je, że powinny ponownie wyjść za mąż i urodzić dzieci. Odpowiedź Rut brzmi bardzo zdecydowanie:


Gdzie ty pójdziesz, tam ja pójdę,
gdzie ty zamieszkasz, tam ja zamieszkam,
twój naród będzie moim narodem,
a twój Bóg będzie moim Bogiem.
Gdzie ty umrzesz, tam ja umrę
i tam będę pogrzebana. 
(Rt 1, 16-17)

Kobiety w Betlejem są wstrząśnięte powrotem Noemi, która straciła wszystkich najbliższych, na co ona reaguje wezwaniem, aby odtąd nazywano ją nie Noemi (imię to oznacza „moja słodycz”), lecz Mara („gorzka”, „moja gorycz”), czuje się bowiem srodze przez Boga doświadczona. Szczęśliwie Rut (imię to jest również znaczące: „przyjaciółka”, „pokrzepienie”) troszczy się o nią i pracuje w polu, aby nakarmić zarówno teściową, jak i siebie. Tak poznaje Booza – krewnego zmarłego męża Noemi. Ten, poruszony jej szlachetnością, okazuje troskę i życzliwość, a w końcu korzysta z prawa wykupu i bierze za małżonkę. Rut rodzi mu syna imieniem Obed, co oznacza „sługa” (w domyśle: „sługa Boży”). Ten zaś będzie ojcem Jessego i dziadkiem Dawida.
Księga ma mocne przesłanie o uniwersalizmie zbawienia. Wynika z niej, że Bóg obejmuje zbawieniem i miłością wszystkich ludzi, także cudzoziemców, którzy w niego uwierzyli i są wierni Jego Prawu.  

Anna Zubrzycki, Ruth . . .Za zasłoną, fot. Joanna Stoga

„Rut… Za zasłoną” – poetycka opowieść o wierności i przyjaźni

Monodram „Ruth… Za zasłoną” jest opowieścią opartą na historii biblijnej, a zarazem wykracza poza nią. Wykonawczyni, Anna Zubrzycki, jest zarazem Rut i Noemi, jest też głosem Booza i otaczających ją kobiet. Opowiada tę piękną historię o wierności w sposób niezwykle prosty i subtelny. Zaczyna jako Rut, która nawołuje swojego synka Obeda, a jednocześnie rozwija przed nami dramatyczne dzieje obu bohaterek tej historii. Momentami jest Noemi, która rozpacza po stracie męża i synów, aby następnie – jako Rut – nie zgodzić się na samotne odejście teściowej, pogrążonej w nieutulonym smutku:

Twój naród będzie moim narodem,
a twój Bóg będzie moim Bogiem!

Wędrują więc razem do Betlejem (nazwa oznacza „Dom chleba”), aby zacząć nowe życie. Możemy sobie łatwo wyobrazić, co czuje Noemi, kiedy wraca po dziesięciu latach „z niczym”. Mówi o sobie, że wyszła pełna, a wróciła pusta…  A jednak szczęśliwie się myli – nie jest sama i za sprawą Rut przypadnie jej w udziale wielka nagroda od Boga. Obecność i postawa Rut wobec teściowej, jej skromność i pracowitość budzą szacunek, a potem także miłość Booza.

Anna Zubrzycki, Rut . . . Za zasłoną, fot. Joanna Stoga
Przedstawiając tę historię Anna Zubrzycki porusza się w skromnej, lecz za to funkcjonalnej scenografii. Wykorzystuje kilka wiszących początkowo na sznurach zasłon, które w jej rękach stają się dziećmi, grobem, drogą, płaszczem – wszystkim, czego tylko chce. Już sam początek monodramu, kiedy pojawiająca się postać usiłuje pochwycić słoneczne plamy na podłodze, wprowadza nas w klimat poezji i niedopowiedzenia, który współtworzy subtelna, stylizowana na wschodnią, muzyka, grana na żywo. Rola Zubrzycki nie tylko ujawnia wrodzony liryzm aktorki, ale także jej wyobraźnię i dar roztaczania przed widzem teatralnych światów. Choć potrafi także wydobyć dramatyzm granych przez siebie postaci.

Ważną rolę w wyrazie scenicznym monodramu odgrywają także frontalnie wyświetlane na dużym ekranie obrazy Miry Żelechower-Aleksiun, pochodzące z cyklu „Księga Ruth”. Współtworzą teatralny kosmos, szczególnie w scenach, kiedy zdają się przenikać ciało postaci, jak przenikają się te dwie narracje: malarska i teatralna. Owe tajemnicze związki dwóch artystek: aktorki i malarki, które współpracują ze sobą, a także przyjaźnią się od wielu lat, dodają spektaklowi wymiaru osobistego, intymnego, a zarazem nieuchwytnego.

Monodram, z talentem i wrażliwością napisany i wyreżyserowany przez Monikę Braun, która jest również autorką scenografii, niesie nie tylko ważkie treści dotyczące wiary, wierności, przyjaźni, ale zdaje się wykraczać poza tekst biblijny, tworząc odniesienia poetyckie, metaforyczne – ponadczasowe. Każdy może się w nim przejrzeć i zobaczyć jakiś fragment własnej historii.


„Rut… Za zasłoną”

Scenariusz i reżyseria: Monika Braun
Redakcja tekstu w języku angielskim: Rachel McCrum
Muzyka: Igor Pietraszewski
Aranżacje muzyczne: Tomasz Kasiukiewicz
Produkcja i realizacja dźwięku: Tomasz Kasiukiewicz, Tomasz Orszulak
Reżyseria światła: Monika Braun, Wojciech Maniewski
Scenografia: na podstawie obrazów Miry Żelechower-Aleksiun – Monika Braun
Multimedialny projekt scenografii: Iwona Skoczylas
Asystent scenografa: Jacek Timingeriu
Konsultacje głosowe: Ewa Głowacka-Fierek
Produkcja spektaklu: I DO PRODUCTION

Obsada: Anna Zubrzycki
Muzycy: Igor Pietraszewski, Tomasz Kasiukiewicz

Operowe Odkrycia - 6. Festiwal Opery Współczesnej

Po prawie dziewięcioletniej przerwie do Opery Wrocławskiej powraca Festiwal Opery Współczesnej. W planach na tegoroczną, szóstą edycję znala...

Popularne posty