Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powrót do domu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powrót do domu. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 marca 2026

Powrót do domu - koncert Giancarlo Guerrero i NFM Filharmonii Wrocławskiej /zapowiedź/

13 marca o 19.00 w Narodowym Forum Muzyki zostanie zaprezentowany koncert pod wiele mówiącym tytułem "Powrót do domu". Tym, który powraca, jest kostarykański dyrygent Giancarlo Guerrero – poprzedni dyrektor artystyczny NFM Filharmonii Wrocławskiej. Maestro niejednokrotnie podkreślał, że czuje się we Wrocławiu jak w domu, nic więc dziwnego, że tym razem wybrał do swojego programu utwór, który właśnie o domu opowiada. Oprócz niego zabrzmi barwna i ciesząca się dużą popularnością symfonia Josepha Haydna. Przed koncertem, o 18.00 odbędzie się spotkanie ze skrzypkiem Marcinem Danilewskim, koncertmistrzem NFM Filharmonii Wrocławskiej, które poprowadzi Agnieszka Ostapowiecz.

Giancarlo Guerrero, fot. Łukasz Rajchert

Symfonia G-dur Hob. I/100 Josepha Haydna, zwyczajowo nazywana „Wojskową”, wchodzi w skład zbioru „Symfonii londyńskich” napisanych w latach dziewięćdziesiątych XVIII wieku na zamówienie działającego w stolicy Anglii impresaria Johanna Petera Salomona. Nowatorskim rozwiązaniem było wówczas użycie w niej instrumentarium perkusyjnego: trójkąta, talerzy i wielkiego bębna, które pojawiają się w drugim i czwartym ogniwie symfonii – w ten sposób twórca nawiązał do muzyki wojskowej. Akcenty tego typu pojawiają się także w partii trąbki, która w pewnym momencie stylizowana jest na militarną fanfarę. O fenomenie tego dzieła stanowią nie tylko wskazane zabiegi, ale także wielki dar melodyczny Haydna. 

Kompozycja Haydna będzie grać rolę wstępu do rozbudowanego, późnoromantycznego dzieła programowego autorstwa Richarda Straussa. Mowa o ukończonej w 1903 roku Symphonia domestica, która – podobnie jak poemat symfoniczny Życie bohatera – jest utworem autobiograficznym. Niemiecki artysta uważał bowiem, że wydarzenia z jego własnego życia rodzinnego są świetnym materiałem w twórczości kompozytora – tak samo dobrym, jak dramat Szekspira czy rozprawa filozoficzna Nietzschego. W barwnie orkiestrowanej symfonii pojawiają się grupy tematów charakteryzujące zarówno samego Straussa, jak i jego najbliższych – żonę Paulinę i syna Franza, którym twórca ją zadedykował. Ogniwo drugie przedstawia radosne zabawy dziecięce, trzecie – zmysłową scenę miłosną pomiędzy małżonkami. Kończy się ona dźwiękiem budzika (siódmą rano symbolizuje siedem sygnałów dzwonka), po którym następuje finał rozpoczynający się od porannej krzątaniny oddanej poprzez wirtuozowską fugę. Jest to dzieło niezwykle wymagające dla orkiestry, dlatego też jego realizacji podejmują się jedynie najlepsze zespoły. Sam Strauss przed prawykonaniem w Nowym Jorku pod jego batutą zażyczył sobie aż piętnastu prób!

Program:

J. Haydn Symfonia G-dur Hob. I/100 „Wojskowa”

***

R. Strauss Symphonia domestica op. 53


Wykonawcy:

Giancarlo Guerrero – dyrygent

NFM Filharmonia Wrocławska


Czas trwania:

120 minut

Marcin Danilewski, fot. Łukasz Rajchert


Spotkajmy się w NFM – Marcin Danilewski


 Skrzypek. Pochodzi z rodziny o dużych tradycjach muzycznych. Już w wieku 4 lat rozpoczął naukę gry na skrzypcach. Ukończył Uniwersytet Muzyczny F. Chopina w Warszawie w klasie K. Jakowicza oraz Universität Mozarteum w Salzburgu w klasie I. Ozima. Jest laureatem wielu konkursów, m.in. Międzynarodowego Konkursu im. T. Wrońskiego na Skrzypce Solo w Warszawie i Międzynarodowego Konkursu im. P. Czajkowskiego dla Młodych Muzyków w Kurashiki (Japonia). Jako solista występuje z takimi zespołami jak NFM Filharmonia Wrocławska, Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Opolskiej, Tatrzańska Orkiestra Klimatyczna, West Side Sinfonietta czy Salonorchester St. Moritz. Jako koncertmistrz gościnny współpracował z Mozarteumorchester Salzburg, Singing Europe Orchestra, Filharmonią Dolnośląską i Neue Lausitzer Philharmonie. Artysta jest też cenionym kameralistą – występuje z Lutosławski Quartet, Silius Trio, Camerata Galiciana Trio i NFM Ensemble. Jest koncertmistrzem NFM Filharmonii Wrocławskiej i orkiestry Camerata Pontresina. Gra na skrzypcach „Raffaele ed Antonio Gagliano”.

Agnieszka Ostapowicz – prowadzenie spotkania

informacja prasowa

niedziela, 24 czerwca 2018

7. Festiwal Filmy Świata Ale Kino+ okiem inżyniera Mamonia

Na początku grudnia 2011 roku, w dniach 5 – 8, mogliśmy zobaczyć w ramach Festiwalu Filmów Świata Ale Kino+ osiem nieznanych w Polsce produkcji spoza tzw. Świata Zachodniego. Wśród nich znalazły się filmy nagrodzone już na festiwalach w Locarno i San Sebastian. Obejrzeliśmy kino egipskie, brazylijskie, argentyńskie, chińskie… Filmy nie były wybitne, ale za to różnorodne tematycznie i formalnie.


Festiwal rozpoczął argentyński film „Powrót do domu” debiutantki Milagros Mumenthaler. Bohaterkami są trzy siostry zamieszkujące dom swojej babki. Wbrew tytułowi, jest to historia dorastania i odchodzenia z domu. Obraz bardzo statyczny, składający się głównie z długich, niespiesznych ujęć i dialogów. Przeważają bliskie plany - zbliżenia twarzy bohaterek i przedmiotów, ale ładunek psychologiczny tych kadrów jest właściwie żaden. Można by za bohaterem „Rejsu”, inżynierem Mamoniem, powiedzieć, że w tym filmie „nic się nie dzieje” i tak jest w istocie. Zarówno relacje między siostrami, ich sympatie, antypatie, wspólne posiłki, oglądanie seriali telewizyjnych ani nie prowokują do refleksji, ani niczego nie wnoszą. Jeśli coś w tym filmie zasługuje na uwagę, to klimat starego domostwa i jego otoczenia. Raczej impresja niż dramat czy film obyczajowy.

kadr z filmu Powrót do domu
Podobnie impresyjny, choć o bardzo wydumanej fabule, był francusko-szwajcarski film w reżyserii Frédérica Choffata i Julie Gilbert, zatytułowany „Mangrove”.  Młoda kobieta przybywa wraz z synem do miejscowości nad Pacyfikiem, gdzie - jak się okazuje z czasem – przeżyła przed laty miłosny dramat. Pominąwszy fakt, że historia ta jest marnie umotywowana i irytująco wydumana, to jeszcze opowiedziana w formie impresji. Mógłby ktoś powiedzieć, że to oryginalne zderzenie treści z zaskakującą formą wzbogaca film, ja jednak twierdzę, że jeszcze bardziej podkreśla jego sztuczność. Cóż z tego, że kadry są ładnie skomponowane, skoro nic z nich nie wynika.

kadr z filmu Mangrove
Miałam także okazję obejrzeć komedię romantyczną „Medianeras” w reżyserii Argentyńczyka Gustavo Taretto. Dowcipnie i inteligentnie zrealizowany film opowiadający o losie współczesnych singli w wielkim mieście. Zabawne są początkowe wywody na temat wpływu architektury na ludzkie życie, których film jest de facto ilustracją. Uproszczona psychologia postaci, trochę komiksowy sposób narracji, ale w tym wypadku reżyser przynajmniej nie sadzi się na coś więcej. Po prostu opowiada zabawną i lekką historię. Przynajmniej nie było nudno. Myślę, że inżynier Mamoń przyznałby mi rację.

11 kwiatów w reż. Wang Xiao-Shunai
Na koniec chciałabym się odnieść do filmu, który uważam za najbardziej interesujący spośród obejrzanych, a mianowicie do chińskich  „11 kwiatów” w reż. Wang Xiao-Shuai. Opowiada o aksamitnej rewolucji w Chinach z perspektywy 11-letniego chłopca, mieszkającego na prowincji. Ciężko pracujący rodzice, wyjazdy ojca do pracy w mieście, rozstania i powroty, surowa szkolna dyscyplina – wszystko to nie dziwi małego bohatera, ponieważ nie zna niczego innego. Ojciec chłopca marzy o lepszym życiu dla syna i sądzi, że zawód malarza rysującego kwiaty dałby mu wolność i chleb. Mały wykonuje wprawdzie polecenia ojca i maluje kwiaty, ale ucieczka od rzeczywistości okazuje się niemożliwa. Bohater zaczyna dostrzegać, że w tym uporządkowanym świecie są krzywdzeni i giną ludzie. Również jego ojciec zostaje pobity i traci pracę. Wreszcie, staje się świadkiem egzekucji wykonanej na „wrogach ludu”. Zachowując perspektywę dziecka, narrator sprawia, że oglądamy świat  prosto i naiwnie. Widzimy także, jak pod wpływem bacznej obserwacji otoczenia chłopięca naiwność ustępuje miejsca dojrzałemu widzeniu kogoś, kto doświadczył cierpienia - własnego i innych. Film kończy przesłanie o moralnym nakazie pamiętania o skrzywdzonych.

Pozostaje mieć nadzieję, że kolejne wrocławskie edycje Festiwalu Filmy Świata Ale Kino+ będą obszerniejszą panoramą interesującego kina. A także, że – wbrew opinii inżyniera Mamonia o kinie polskim –pojawi się ono we Wrocławiu, na przykład jako replika gdyńskiego festiwalu. A zatem czekamy na polskie Ale Kino+++!

Artykuł ukazał się na portalu PIK Wrocław w grudniu 2011 roku.

Wszystko jest poezją. O wystawie Ewy Rossano w Muzeum Pana Tadeusza

10 kwietnia w Muzeum Pana Tadeusza we Wrocławiu otwarto wystawę "Ogród wypowiedzianych słów", której autorką jest malarka i rzeźbi...

Popularne posty