Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Silva rerum. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Silva rerum. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 października 2018

Człowiek marionetką losu? Kristina Sabaliauskaitė: "Silva rerum II" /recenzja książki/

"Silva rerum" to powieść znakomita, trzymająca w napięciu, napisana z dużą znajomością epoki historycznej, z jej obyczajowością i mentalnością. Jednocześnie czyta się ją jak historię współczesną, cechuje ją bowiem życiowa mądrość, a także, co tu dużo mówić, znajomość ludzkich dusz. Powieść  Kristiny Sabaliauskaitė jest absolutnym ewenementem i ma szansę stać się prawdziwym bestsellerem wydawniczym również w Polsce, a nie tylko na Litwie. 


Mój egzemplarz powieści Kristiny Sabaliauskaitė: "Silva rerum II"
W 2015 roku ukazała się w Wydawnictwie Znak I część czterotomowej powieści Kristiny Sabaliauskaitė: "Silva rerum". Trzeba było czekać aż trzy lata, aby przeczytać kolejny, II tom - tym razem wydany przez Wydawnictwo Literackie, na szczęście w tym samym znakomitym tłumaczeniu Izabeli Korybut-Daszkiewicz. Dla sporej grupy wiernych czytelników litewskiej pisarki to radość, a zarazem duże wyzwanie, jeżeli powieść będzie się ukazywała w tym tempie... Miałam nadzieję, że Nagroda Angelusa rzecz całą przyśpieszy, ale skończyło się na nominacji. Szkoda... W tej sytuacji musimy sobie "Silva rerum" dawkować :-)

Pierwszy tom rozpoczynała ucieczka bohaterów z płonącego XVII-wiecznego Wilna, kończyła zaś śmierć żmudzkiego szlachcica, Jana Macieja Narwojsza. W pamięci pozostał obraz maleńkiego wróbelka, który pojawia się tajemniczo w komnacie zmarłego, by następnie wzbić się w niebo i obserwować powieściowy świat i jego bohaterów z ptasiej perspektywy. Jest jakby symbolem duszy Jana Macieja, transcendencji, a zarazem "okiem" narratora, żegnającego się ze światem swoich bohaterów.

Tajemnice ludzkiego losu 


Tom II powieści rozpoczyna się podobnie, jak kończy I. Obserwujemy tym razem XVIII-wieczne Wilno okiem kawki siedzącej na gzymsie kościoła Świętego Kazimierza. Taka perspektywa narracji pozwala wprowadzić czytelnika w nową historię i przedstawić jej bohaterów. Żyją w  czasach nie mniej mrocznych od tamtych: potop szwedzki i dżuma kładą się cieniem na ich życiu.

O ile jednak tematem, który dominował w pierwszej części powieści, była śmierć i miłość, Eros i Tanatos, tak charakterystyczne dla epoki baroku, to w drugim pojawia się motyw losu. Bohaterowie często zastanawiają się, czy jest on dziełem przypadku, czy też fatalistyczną siłą, od której nie można uciec. I tak jak w pierwszym tomie śmierć ukochanego kota Maurycego i doświadczenie rozkładu ciała zaważyły na decyzjach bohaterów, szczególnie Urszuli Narwojszówny, tak w tomie drugim pojawia się śmierć morowa pod postacią zarażonego dżumą szczura. Gdyby nie splot pewnych okoliczności, być może udałoby się uniknąć epidemii, ale to tylko gdybanie, rozważanie teoretyczne, którego doświadcza każdy z nas. Co by było gdyby...

Po tym wprowadzeniu następuje pyszna ekspozycja. Pisarka prezentuje dwie pary bohaterów, mocno ze sobą kontrastujące: szczęśliwy, kochający dom mądrego żydowskiego lekarza Aarona Gordona i jego nieco gderliwej żony Rebeki oraz zimny, pozbawiony miłości dom wnuka Jana Macieja Narwojsza, Jana Izydora i jego żony, Anny Katarzyny z Kotowiczów. Z wolna poznajemy ich historię, a autorka nie pozbawia nas bynajmniej wiedzy na temat dzieci Jana Macieja - Urszuli i Kazimierza oraz ich przyjaciela z dzieciństwa, Jana. Wszystko to jednak rozwija się jak dobrze skrywana tajemnica, odsłaniana powoli, budząca coraz większą ciekawość.

Zaraza i ... erotyzm 


Tym razem pisarka również nie żałuje swoim wiernym czytelnikom różnych smaczków. Dowiadujemy się nie tylko, jak ubierali i czesali się ludzie tamtych czasów, jak wyglądały przyjęcia, bale, jak żyło się w czasach zarazy i potopu szwedzkiego w dworkach (znowu pojawiają się Milkonty), ale także jak leczono choroby i jakie straszliwe spustoszenie czyniła dżuma, niszcząc ludzi nie tylko fizycznie, ale również odsłaniając ich najgorsze instynkty. Wyobrażamy sobie ludzi XVIII wieku jako spętanych gorsetami i konwenansami, tymczasem z powieści wynika, że cechowała ich daleko posunięta swoboda obyczajowa.

Człowiek marionetką


Pogłębiona psychologia postaci pozwala także lepiej zrozumieć ich mentalność i motywacje. Pisarka przedstawia nie tylko pełnowymiarowe postaci głównych bohaterów, ale również postaci drugiego planu, jak choćby szwedzkiego oficera Ture Tibeliusa Magnussona. Poznajemy jego mentalność, a nawet sny... Pisarka próbuje oddać zarówno mentalność szwedzkich okupantów (którzy mordują i gwałcą, ale tylko ładne kobiety), ale także Rosjan - z ich prymitywizmem i uległością wobec zwierzchności.
Podczas gdy żona próbuje przeżyć trudny czas wdając się w romans ze szwedzkim oficerem, Jan Kirdej pozostaje w oblężonej twierdzy, gdzie ma "do pomocy" Rosjan, których postrzega tak:

Rosjanie wykonywali rozkazy, skakali w ogień za swoimi dowódcami, i w ogóle byli dziarskim, karnym i wdzięcznym mięsem armatnim, i tylko czasem z nudów wszczynali pojedyncze bunty w pułku. A tymczasem oni,  nie byli tak zwarci ani tak jednomyślni, ale za to - wolni, byli szlachcicami, każdy z nich wiedział, o co się bije (...).

Człowiek w powieści Kristiny Sabaliauskaitė jawi się jako bezwolna jarmarczna lalka, której ruchami, pociągając sznurki, kierują czas, historia i rozmaite okoliczności, a wszystko to ku uciesze Najwyższego, lub może przeciwnie, szatana?

Ostatnie sceny powieści dają jednak nadzieję. Kończy się zaraza, życie rozpoczyna od nowa. Zły człowiek poniósł zasłużoną karę, a poczciwy, mądry Żyd Aaron Gordon cieszy się dobrym zdrowiem i z radością konstatuje, że uratowane przez Urszulę sieroty mają się dobrze. Co z nimi będzie, co się stanie z cudownie odnalezionym nieślubnym dzieckiem najmłodszego syna Urszuli? Tak, zdecydowanie trudno rozstać się z bohaterami powieści "Silva rerum". Mam zatem nadzieję, że kolejne tomy pojawią się wcześniej niż za trzy lata.

"Silva rerum" to powieść znakomita, trzymająca w napięciu, napisana z dużą znajomością epoki historycznej z jej obyczajowością i mentalnością. Jednocześnie czyta się ją jak historię współczesną, cechuje ją bowiem życiowa mądrość, a także, co tu dużo mówić, znajomość ludzkich dusz. Powieść  Kristiny Sabaliauskaitė jest absolutnym ewenementem i ma szansę stać się prawdziwym bestsellerem wydawniczym również w Polsce, a nie tylko na Litwie. Bo chociaż Litwinka, nasza ci ona :-) Nie tylko dlatego, że ma polskie korzenie. Pisarka pozostaje zjawiskiem oryginalnym i jedynym w swoim rodzaju. Jej wspaniała narracja - długie homeryckie zdania - pokazuje, że w czasach, kiedy posługujemy się skrótem, taka wybujała opowieść może być fascynująca dla wielu i sprawia, że nie oderwiemy się od niej ani na chwilę, pozostając pod jej przemożnym urokiem. Jest w tej powieści wszystko: i liryzm, i dramatyzm, i komizm, a ostatecznie także wiara, że życie nie jest absurdem, lecz ma głęboko ukryty sens, który można dostrzec, kiedy się człowiek trochę potrudzi.


"Silva rerum II" Kristiny Sabaliauskaitė ukazała się w Wydawnictwie Literackim we wrześniu 2018 roku.

Wywiad z pisarką znajdziecie pod tym linkiem.



czwartek, 5 października 2017

Kristina Sabaliauskaitė: Silva rerum. Pamiętnik znaleziony w ...Wilnie /recenzja książki/

Kristina Sabaliauskaitė   prowadzi czytelnika przez fascynujący, pełen tajemnic świat XVII-wiecznego Wilna, w którym bohaterowie przeżywają chwile piękne, ale częściej dramatyczne, zmagając się z kruchością życia, cierpieniem i obecnością zła.

Kristina Sabaliauskaitė, Silva rerum, Wydawnictwo Znak

Wyznam na wstępie, że dawno nie czytałam prozy równie uwodzicielskiej, od której wprost trudno się oderwać. Narracja pozbawiona jest dialogów i przypomina opowieść ustną, w której osoba opowiadacza w zupełności wystarcza, aby roztoczyć przed oczami wyobraźni barwny, fascynujący świat.

Łaciński tytuł nawiązuje do szlacheckiej księgi domowej, w której spisywano właściwie wszystko: wydarzenia z życia rodziny, przepisy, przemówienia, sentencje, wypadki polityczne... Taką księgę prowadzi jeden z bohaterów - Jan Maciej Narwojsz. Ale autorka powieści - Kristina Sabaliauskaitė wykorzystuje ten tytuł, podobnie jak wiele innych, aby oddać skomplikowany, pełen tajemnic świat XVII-wiecznych bohaterów, którzy bynajmniej tak bardzo się od nas mentalnie nie różnią. 

Śmierć w Wilnie, raj w Milkontach

A zatem autorka zabiera nas w podróż do XVII wieku - czasów potopu szwedzkiego, kontrreformacji, fascynacji śmiercią, a także - wobec poczucia kruchości istnienia - fascynacji życiem, jego zmysłową urodą. Jest to zarazem podróż w konkretne miejsca: do XVII-wiecznego Wilna oraz do majątku Milkonty na Żmudzi, należącym do głównych bohaterów - rodziny Narwojszów.

Opowieść zaczyna się - a jakże - od "trzęsienia ziemi": latem 1659 roku, kiedy to Jan Maciej i Elżbieta  uciekają wraz z małymi dziećmi z Wilna przed rzezią, którą mieszkańcom zgotowali Kozacy. Nie uda się im jednak uciec od budzących zgrozę obrazów śmierci, które staną się źródłem wątpliwości co do  istoty cierpienia i umierania, rozumianych jako część Bożego planu. 

Również para bliźniąt - Kazimierz i Urszula - musi się zmierzyć problemem śmierci, ale choć jest to doświadczenie wpisane w życie każdego człowieka, jakże niełatwo oswoić się  z nim. Ich ojciec próbuje złagodzić to poważnym i pełnymi współczucia "naukowym" tłumaczeniem, ale sam także przeżywa rozterki i ostatecznie notuje w swojej sylwie taką oto sentencję, że "nauka daje odpowiedzi, a wiara siły, żeby się z nimi pogodzić". Dzieci jednak - pod wpływem śmierci młodszej siostrzyczki i rozpaczy matki, postanawiają sprawdzić, czy ich mruczący ulubieniec – kot Maurycy nie ożył i dopiero ten wstrząsający widok rozkładających się zwłok stanie się przyczyną decyzji Urszuli pozostania świętą, aby w ten sposób zwyciężyć śmierć i postępujący rozkład. Ową atmosferę apokalipsy podsyca jeszcze przepowiednia szalonego Bonifacego Głuptaska, który wieszczy rodzeństwu dramatyczne wypadki, a wkrótce potem sam ginie okrutnie zamordowany.

Tymczasem Jan Maciej, pragnąc pocieszyć rozpaczającą żonę, tworzy dla niej rajski ogród, w którym może zagospodarować dom od nowa, tworząc w ten sposób nowe życie dla siebie i rodziny. Ona jednak marzy o ucieczce z tego pełnego okrucieństw świata, w którym na dodatek czuje się zniewolona rolą żony i matki. Przyjdzie jednak moment, kiedy w pięknej, nieomal malarsko odmalowanej scenie nad jeziorem, porzuci te mrzonki i stanie się w pełni wolnym, dojrzałym człowiekiem, który przeszedł kolejne etapy życia, aby  na koniec poczuć tę prawdziwą wolność - wewnętrzną.

Wątki te rozwijają się dramatycznie i pasjonująco, wiadomo bowiem, że raj nie jest na ziemi możliwy. Ważną część powieści stanowi przyjazd rodziny Narwojszów do Wilna, w związku z decyzją Urszuli o wstąpieniu do klasztoru. Wątek klasztorny okazuje się również bardzo interesujący, autorka bowiem opisuje życie w klasztorze z dużą znajomością rzeczy, nie stroniąc zarówno od aspektów duchowych i psychologicznych takiego wyboru, jak również okazując jego niebezpieczeństwa i ciemne strony. Także i w tym wątku nie brakuje tajemnic, a nasza bohaterka przejdzie niezłą szkołę życia.

Jana Kirdeja Bironta "retoryka stosowana"

Równie istotny w powieści jest wątek innego pierwszoplanowego bohatera, którego los złączy się ściśle z dziejami rodziny Narwojszów, a mianowicie Jana Kirdeja Bironta - bakalarza filozofii, który studiuje głównie "retorykę stosowaną", niczym się mentalnie nie różniąc od współczesnych pijarowców. No, może tym, że osiąga w dziedzinie manipulacji ludźmi prawdziwe mistrzostwo, ale potrafi też pod wpływem miłości zejść z tej drogi prowadzącej donikąd. Życiorys tego bohatera, który jako jedyny ocalał z rzezi kozackiej, sam w sobie jest szalenie pasjonujący, pokazuje bowiem jeszcze inną reakcję na cierpienie i śmierć. Jest nią chęć użycia, a także cynizm i manipulowanie ludźmi, które daje mu poczucie panowania nad nimi. Dopiero miłość do Urszuli wywraca ten świat do góry nogami.

Wątek uczelni i jej studentów to również barwne tło obyczajowe - z jednej strony obficie czerpiące z wiedzy o epoce, z drugiej zaś dziwnie znajome. Relacje międzyludzkie - podobnie jak bohaterowie tamtych czasów - przypominają ludzi współczesnych. Tym zresztą różni się powieść Sabaliauskaitė od sposobu opowiadania o przeszłości naszego Henryka Sienkiewicza, że ukazuje ludzi z krwi i kości - podobnych nam, bliskich psychologicznie o wiele bardziej niż pan Wołodyjowski czy Andrzej Kmicic. Dodajmy, że autorka posiada niezwykłą w jej wieku dojrzałość i wiedzę psychologiczną, mówiąc wprost: znajomość ludzkiej natury, toteż żadna z jej postaci, nawet drugoplanowa, nie szeleści papierem.

Wobec zła

Wszyscy bohaterowie, poprzez wypadki życia, które są źródłem cierpienia, dojrzewają i zmieniają się. Na koniec Jan Maciej, leżąc na łożu śmierci, nie może już mówić, ale mimo to, a może właśnie dlatego staje się tym, który wysłucha spowiedzi Jana Kirdeja. Sam już zupełnie inaczej myśli o złu:

Nie ma żadnych złych znaków, jest tylko ciemne myślenie o nich, podobne do żyjącego w ciemnej piwnicy bazyliszka; wystarczy go stamtąd wywlec na światło, a się okaże, że jest on tylko małym, oślizgłym, biednym stworzeniem, którego wszyscy nienawidzą i które nienawidzi samego siebie, i jest groźne tylko wtedy, gdy człowiek boi się mu spojrzeć w oczy, bo bazyliszek to nic innego jak strach przed sobą i nieczyste sumienie.

Kristina Sabaliauskaitė - zjawisko niezwykłe

Choć sama opowieść jest znakomicie opowiedziana, to jednak nie wyczerpuje jej zalet. Litewska pisarka posiada bowiem wielką erudycję, jeśli chodzi o historię, a w szczególności historię Wilna, w którym się urodziła Także zabytków i postaci tamtej epoki... Posiada nawet wiedzę z zakresu ogrodnictwa! To talent na miarę Jana Potockiego, choć "Silva rerum" brzmi bardziej współcześnie od "Pamiętnika znalezionego w Saragossie". Nie bez przyczyny porównuje się ją do Marqueza - z powodu zmysłowości i atmosfery magii, a także do Umberto Eco - ze względu na erudycję i grę konwencjami. Jednakże   mimo tych porównań, Kristina Sabaliauskaitė pozostaje zjawiskiem oryginalnym i jedynym w swoim rodzaju. Jej wspaniała narracja - długie barokowe zdania - pokazuje, że w czasach, kiedy posługujemy się skrótem, taka wybujała opowieść może być fascynująca dla wielu i sprawia, że nie oderwiemy się od niej ani na chwilę, pozostając pod jej przemożnym urokiem. Jest w tej powieści wszystko: i liryzm, i dramatyzm, i komizm, a ostatecznie także wiara, że życie nie jest absurdem, lecz ma głęboko ukryty sens, który można dostrzec, kiedy się człowiek trochę potrudzi.

Kristina Sabaliauskaitė napisała całą trylogię, której akcja rozgrywa się w Wilnie. Pierwsza jej część ukazała się w ubiegłym roku w Wydawnictwie Znak. Pozostaje zatem mieć nadzieję, że znakomita tłumaczka tej prozy - Izabela Korybut-Daszkiewicz przybliży polskim czytelnikom kolejne dzieła tej litewskiej pisarki o polskich korzeniach.  

Recenzja ukazała się pierwotnie na Kulturaonline.

Wywiad z pisarką - pod tym linkiem.

NFM zaprasza na koncerty w sezonie 2026/2027

 Dwunasty sezon artystyczny Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego zaskakuje różnorodnością propozycji i skalą możliwości oddzia...

Popularne posty