Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sąd Ostateczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sąd Ostateczny. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 listopada 2025

Hans Memling. ULTIMUM IUDICIUM. Lech Majewski w Muzeum Narodowym w Gdańsku

Muzeum Narodowe w Gdańsku zaprasza na wernisaż „Hans Memling. Ultimum Iudicium. Lech Majewski”, który odbędzie się w piątek, 14 listopada o godz. 18.00 w Oddziale Sztuki Dawnej (ul. Toruńska 1, Gdańsk). Natomiast 15 listopada o godz. 12.00 odbędzie się spotkanie z Lechem Majewskim. Wstęp wolny.

Jak ceniony artysta może przetworzyć słynne dzieło innego artysty? A jeśli ten artysta to Lech Majewski, a dzieło to „Sąd Ostateczny” Hansa Memlinga? 14 listopada o 18.00 Muzeum Narodowe w Gdańsku w dawnym kapitularzu klasztoru franciszkanów rozpoczyna prezentację tryptyku wideofresków, który pozwala spojrzeć na nowo na dobrze znany obraz.

To, że „Sąd Ostateczny” Hansa Memlinga inspiruje, nikogo nie dziwi. Nawet jeśli chwilowo nie można go oglądać ze względu na szereg badań, którym jest poddawany w przygotowaniu do ponownej ekspozycji w grudniu 2026 roku, na różny sposób można z nim obcować poprzez twórczość innych artystów. Niedawno w Teatrze Wybrzeże mieliśmy premierę „Memling, czyli historia końca świata” w reżyserii znanej z wizualnej wyobraźni Agaty Dudy-Gracz, a w wyjątkowej scenerii Oddziału Sztuki Dawnej Muzeum Narodowego mogliśmy oglądać kolekcję mody „Psychostatis” Magdaleny Arłukiewicz i Jadwigi Możdżer w oprawie muzycznej Leszka Możdżera, Igora Korejwo i Łukasza Staniszewskiego.

Wielokrotnie usiłowałem przyjrzeć się tryptykowi, ale zawsze był w pancernej skrzyni. Pamiętam moją frustrację kilkanaście lat temu, gdy przyjechałem z kamerą nakręcić na swój użytek zbliżenia potępionych i ułaskawionych postaci, które Memling tak fenomenalnie namalował. Odbiłem się wtedy od ściany, owej szklanej ściany ochronnej gabloty, rodzaju lustra, w którym przeglądały się twarze zwiedzających oraz lampy pomieszczenia. Usiadłem na ławce i zastanawiałem się, jak mogę przebić się przez szklaną barierę – być może jest taki moment, w którym ogromna gablota zostaje zdjęta dla renowacji obrazu – opowiada Lech Majewski, ceniony międzynarodowy artysta o ogromnym dorobku twórczym, poeta, malarz, pisarz i reżyser filmowy, teatralny i operowy.

Taki moment przyszedł podczas pandemii Covid19, kiedy tryptyk został wyjęty z gabloty, aby sprawdzić jego stan. Artysta mógł wreszcie przyjrzeć się za pośrednictwem obiektywu kamery szczegółom obrazu. Korzystając przez kolejne lata z zarejestrowanych materiałów, Lech Majewski stworzył narrację o przejmującej wizji Sądu Ostatecznego, uzupełnioną o efekty animacji i dźwięku.

Powstała w ten sposób współczesna Biblia Pauperum, której ożywiona forma jeszcze dobitniej przybliża historie zawarte w obrazie ponad 550 lat temu. Wodząc oczami po detalach tryptyku w ślad za ruchem kamery, widz odkrywa na nowo tajniki skomplikowanej i wielowątkowej historii w nim zawartej – komentuje dyrektor Muzeum Narodowego w Gdańsku Piotr Stasiowski.

Wideofresk będzie prezentowany w kapitularzu w Oddziale Sztuki Dawnej Muzeum Narodowego. Ta szczególna przestrzeń dawnego klasztoru franciszkańskiego pełni ważną rolę w odbiorze dzieła, które ma formę tryptyku, zgodnie z układem oryginalnego obrazu. W centralnym planie przedstawiony jest Chrystus ukazany na złotym tle, zasiadający na tęczy, ze stopami spoczywającymi na złotej sferze. Poniżej Archanioł Michał stoi pośród rozległej równiny, oddzielając dusze błogosławione od potępionych. Po lewej stronie błogosławieni wstępują do Królestwa Niebieskiego, a po prawej demony porywają potępionych do piekła. „Sąd Ostateczny”, który przez wieki doczekał się wielu opracowań i analiz naukowych, tym razem przedstawiony w formie wideofresku staje się przystępny dla każdego odbiorcy, odkrywając swoje piękno i grozę.

–  W 2001 roku we współpracy z Biennale w Palagraziussi w Wenecji otwarta została wystawa moich prac wideo La Camera dei Caprioli. Krytyka włoska, pisząc o „ulotnych ruchomych obrazach płynących na ścianach Oratorio Palagraziussi” nazwała je „videofresco” i tak już zostało, tworząc łuk pomiędzy starą techniką malarską, a technologią współczesną – wyjaśnia pochodzenie pojęcia wideofresk Lech Majewski.

Otwarciu prezentacji będzie towarzyszyło spotkanie z Lechem Majewskim, które odbędzie się w sobotę 15 listopada o godz. 12.00. Artysta opowie m.in. o swoich motywacjach i inspiracjach do stworzenia filmowej adaptacji najważniejszego obrazu z kolekcji Muzeum Narodowego w Gdańsku. Na pewno podzieli się też swoją wiedzą, korzystając z wieloletniego doświadczenia prowadzenia wykładów na temat ukrytego języka symboli.


muzyka: Lech Majewski, Józef Skrzek

montaż: Norbert Rudzik, Eliot Ems

reżyseria dźwięku: Zbigniew Malecki, Lech Majewski

animacje: Szymon Padoł, NEURON STUDIO

współpraca operatorska: Jakub Laskowski

korekcja barwna: Norbert Rudzik

postprodukcja dźwięku: Zbigniew Malecki, SUPRA FILM

efekty synchroniczne: Eliot Ems

współpraca: Muzeum Narodowe w Gdańsku, Gdyńska Szkoła Filmowa, Stowarzyszenie Angelus Silesius

koordynacja: Gabriela Brdej

opracowanie graficzne: Janusz Kolton


Lech Majewski jest cenionym międzynarodowym artystą o ogromnym dorobku twórczym. Zajmuje się poezją, malarstwem, pisaniem oraz reżyserią filmową, teatralną i operową. Jego prace są pokazywane w galeriach i muzeach całego świata. Prowadzi też wykłady na temat ukrytego języka symboli na różnych uniwersytetach i uczelniach. Jest członkiem Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej, Gildii Reżyserów Amerykańskich i Europejskiej Akademii Filmowej. Studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie oraz na Wydziale Reżyserii PWSFTviT w Łodzi.

informacja prasowa

sobota, 8 sierpnia 2020

Motyw apokalipsy w twórczości polskich poetów

Polscy poeci współcześni nawiązują do Apokalipsy św. Jana tworząc  własne, odmienne  wizje końca świata. Ich wyobrażenia noszą piętno doświadczeń ich twórców, mają też odmienne od pierwowzoru przesłanie.

Albrecht Dürer, Św. Jan i 24 starców w niebie

     O tym, że ludzkość od dawna interesowały zagadnienia początku i końca świata, świadczą najstarsze teksty, do których należą: Stary i Nowy Testament. Najbardziej znaną wizję końca świata znajdziemy w Apokalipsie Św. Jana.  Należy jednak pamiętać, że próby wyjaśnienia, jak będzie wyglądał koniec świata, odnajdziemy również w księgach Starego Testamentu. np. w Księdze Daniela, Księdze Baruha, a także w utworach apokryficznych, np.  wyroczni Sybilii, psalmach Salomona czy tzw. Apokalipsie Abrahama. Apokaliptyczny charakter mają też niektóre fragmenty Nowego Testamentu np. Ewangelia wg Św. Marka (13: 24-26, 14:61-62) czy  Listy Św. Pawła. ( I i II do Koryntian (2:6-8; 12:2-4).

Samo słowo „apokalipsa” pochodzi od greckiego apokalipsis tzn. odsłaniam to, co ukryte i oznacza objawienie przez Boga tajemnic za pośrednictwem wybranego proroka.
Dzięki popularności tego motywu, powstał gatunek piśmiennictwa narracyjnego objaśniającego ukrytą przyszłość za pomocą zagadkowych symboli. Nosi on nazwę apokalipsy.
Jako rodzaj literacki apokalipsa oddziałuje przede wszystkim na literaturę o charakterze katastroficznym i mistycznym.

Głównym tematem piśmiennictwa apokaliptycznego są wizje Sądu Ostatecznego. Najważniejszym źródłem obrazów końca świata jest dla literatury Apokalipsa Św. Jana. Jej treścią jest ciąg wizji, których doznał Jan. Szczególną rolę należy przypisać symbolom Apokalipsy, w tym symbolice cyfr. Wśród nich podkreśla się szczególną rolę liczby siedem. Od niej pochodzą charakterystyczne znaki i symbole. Należą do nich: Wizja tronu i Baranka otwierającego kolejnych siedem pieczęci, znak Niewiasty, Smoka i aniołów z siedmioma plagami, czterech jeźdźców apokalipsy, Archanioł Michał walczący ze Smokiem, a także siedmiogłowa bestia. Siedem jest cyfrą oznaczającą doskonałość i pełnię.

Albrecht Dürer, Wizja Chrystusa i siedmiu świeczników/Wikipedia

W epoce romantyzmu Apokalipsę Św. Jana uważano za wzorcowe dzieło sztuki, zwłaszcza poezji. Romantyczna koncepcja poety – kapłana i proroka, będącego pośrednikiem między człowiekiem a Bogiem, została sformułowana przez niemieckich filozofów. Wyznaczała także status polskiego poety romantycznego i charakter jego wyobraźni. Jej ślady odnajdziemy w: „Nie-Boskiej komedii” Zygmunta Krasińskiego, w twórczości Adama Mickiewicza w młodzieńczym „Hymnie na dzień Zwiastowania”, a także w „Widzeniu” ks. Piotra w III cz. „Dziadów” czy w Prologu „Kordiana” Juliusza Słowackiego.  W nawiązującej do romantyzmu epoce Młodej Polski powróciły katastroficzne wizje końca świata. Najbardziej  znaną jest hymn Jana Kasprowicza „Dies irae”.
W późniejszych epokach II wojna światowa widziana jest przez poetów jako „apokalipsa spełniona”.  Wśród nich wyróżnia się twórczość Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, autora m. in. „Czterech Jeźdźców Apokalipsy” i „Sądu Ostatecznego”.

Również literatura współczesna nie jest wolna od wątków apokaliptycznych. Pojawiają się one w literackich utopiach i antyutopiach np. w twórczości Herberta George’a Wellsa i George’a Orwella, których utwory są chętnie przenoszone na ekran, co dowodziłoby aktualności problematyki.
Wizje końca świata pojawiają się również we współczesnej literaturze polskiej. Najbardziej znanym utworem nawiązującym już w tytule do tego motywu jest „Mała apokalipsa” Tadeusza Konwickiego. Motyw apokalipsy pojawił się także w twórczości Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, w opowiadaniach „Drugie przyjście”, „Pożar w Kaplicy Sykstyńskiej” czy „Jubileusz”.


Przeciwko katastroficznym wizjom


Wiersz Czesława Miłosza o charakterystycznym tytule „Piosenka o końcu świata” pochodzi z wydanego tuż po wojnie tomu poezji "Ocalenie", ale napisany został podczas wojny. Możemy więc domyślać się, że temat końca świata został sprowokowany przez przeżycia wojenne autora.
Wizja Miłosza nie przypomina jednak wcale jego biblijnego pierwowzoru. Już sam tytuł jest rodzajem prowokacji. Piosenka kojarzy się z czymś zwykłym i banalnym, niepasującym do poważnego i dramatycznego tematu końca świata. Poeta tymczasem przedstawia ów dzień, który wygląda jak każdy inny. Ludzie pracują, ptaki i owady, a także ryby morskie wykonują odwieczne te same czynności i tylko obraz węża może kojarzyć się z jego biblijnym przodkiem.
Poszczególne obrazy nie zawierają żadnych znaków. Obserwujemy zwykłe sceny obyczajowe: kobiety idą pod parasolami, sprzedawcy warzyw się nawołują, a pijak zasypia na skraju trawnika.
Przywołując postać proroka, podmiot mówiący przekornie oświadcza, że nie jest on prorokiem „bo ma inne zajęcia”. Ów prorok-nie-prorok  powtarza zresztą dwukrotnie, że innego końca świata nie będzie.
Utwór Miłosza nie poddaje się jednoznacznej interpretacji. Mądrość życia polega, jego zdaniem, na świadomości śmierci. Jednocześnie odrzuca wizję Św. Jana jako nieprawdziwą. Koniec świata w jego interpretacji dziejów – człowieka doświadczonego przez wojnę - dokonuje się bez znaków, patosu, wielkich wizji i bez pocieszenia.

Kosmiczna i prywatna eschatologia jako triumf totalitaryzmu w wierszu Zbigniewa Herberta „U wrót doliny”


        Inaczej wyobraża sobie koniec świata Zbigniew Herbert. Jego wiersz zatytułowany „U wrót doliny” wyrasta nie tyle z przeżyć wojennych, co raczej z doświadczenia totalitaryzmu.
W utworze tym  odnajdziemy nawiązania do Apokalipsy Św. Jana już na początku. Deszcz spadających gwiazd i łąka popiołów są metaforami, które mają wyraźny związek z wizjami Św. Jana. Jednocześnie roztacza on przed nami obraz, w którym „pod strażą aniołów” nieliczni ocaleni są pędzeni na Sąd Ostateczny. Ludzie ci przypominają „beczące stado dwunogów”, co jest ironicznym nawiązaniem do motywu Dobrego Pasterza i jego owiec. 
    Część tego wiersza ma charakter reportażu, w którym beznamiętnie opowiada się o rozgrywających się tutaj dantejskich scenach. Za pomocą licznych metafor, które oddają grozę tej sytuacji, np. świst eksplozji, świst ciszy, opowiada się nam o bezwzględnym odłączaniu od siebie ludzi i istot sobie bliskich. Wbrew temu bowiem, czego nauczają ewangeliści, „będziemy zbawieni pojedynczo”. Obraz ten przypomina raczej transport do obozu pracy, w którym rolę strażników więziennych pełnią aniołowie stróże. 
   Herbert korzysta także z innych środków wyrazu przypominających swoją poetyką film. Są to mikroscenki przedstawiające intymne dramaty, np. rozstanie wieloletniego małżeństwa, staruszki z jej ulubionym kanarkiem, a nawet drwala z jego narzędziem pracy. Okazuje się, że trzeba wyzbyć się wszystkiego. Są i tacy, którzy nadaremne próbują przemycić drogie im pamiątki, ale nie udaje im się to.
Na koniec, posługując się cytatem z Ewangelii,  nazywa Herbert Sąd Ostateczny „ostatecznym podziałem” na zgrzytających zębami i śpiewających psalmy.

Obydwaj poeci pod wpływem doświadczenia wojny, okupacji, totalitaryzmów, utracili wiarę w naturalny sprawiedliwy porządek rzeczy, a tym samym w obietnicę zawarte w Biblii, a w szczególności w Apokalipsie, mówiące o tym, że koniec świata będzie w istocie końcem śmierci i zła i że „Bóg otrze każdą łzę, a śmierci już nie będzie”. Ich apokalipsa nie ma ani wspaniałych wizji, ani nie niesie pociechy.


Groteskowe obrazy apokaliptyczne w "Końcu świata" Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego


      Odmienną od zaprezentowanej w wierszach Miłosza i Herberta wizję końca świata przedstawia Konstanty Ildefons Gałczyński w utworze, który powstał jeszcze przed drugą wojną światową - w 1922 r. Nie jest on więc obciążony doświadczeniami drugiej wojny i totalitaryzmu.
Ujęcie tematu ma charakter typowy dla Gałczyńskiego, tzn. żartobliwy i groteskowy. Groteska przejawia się tutaj w zderzeniu poważnej treści z żartobliwą formą. Zarówno tytuł, jak i motto, mają taki właśnie charakter. Podtytuł „Wizje Świętego Ildefonsa” są informacją, że nie należy traktować utworu zbyt serio, ponieważ nie ma takiego świętego, po drugie nie ma nawet takiego imienia. Gałczyński przybrał je prowokacyjnie i używał jako rodzaj żartu. Również motto i dedykacja są wymieszaniem powagi z żartem. Cytaty zapowiadające koniec świata po łacinie mieszają się tutaj z określeniami w rodzaju „trąby powietrznej w kwiecie wieku”.

        Akcja rozgrywa się we Włoszech, w Bolonii, gdzie pracownicy akademii o wymyślnych imionach w rodzaju Pandafilanda, zapowiadają koniec świata. W efekcie wszyscy wpadają w panikę. Dzieją się rozmaite znaki, nie mające jednak nic wspólnego z Apokalipsą Św. Jana, np. pękają lustra, co zdaniem narratora jest karą za grzechy.
Zagłada postępuje, wszystko się rozpada: teatry, sklepy, cyrki, ubikacje. Tymczasem ludzie postanowili zaprotestować przeciwko temu i tłum ruszył w pochodzie. Nie był to jednak pochód zwyczajny ale – jak to u Gałczyńskiego – „anarchiści niosący piekielne maszyny szli obok masonów, marksistów, rewolucjonistów i kukluksklanów”.
W pewnym momencie następują wprost nawiązania do Apokalipsy Św. Jana, ale z użyciem kolokwializmów: „Kosmiczna zaczęła się chryja z całą straszliwą atmosferą. Vide Święty Jan – apokalipsa – Patmos”. Na koniec „świat jak łódź bez steru, jak potworny kadłub Tytanika zatonął w odmętach eteru”.
Ostatecznie okazuje się, że wszystko to „sługa boży Ildefons słyszał przez telefon” i zapisał jako swoją księgę apokalipsy.

      Jak widać z przytoczonych przykładów, polscy poeci współcześni nawiązują do Apokalipsy św. Jana tworząc  własne, odmienne  wizje końca świata.
Czesław Miłosz w „Piosence o końcu świata” wyobraża go sobie – w opozycji do Apokalipsy św. Jana - bez znaków i dramatycznych zapowiedzi, ale jako proces, który „staje się już”.
Zbigniew Herbert nadaje wydarzeniom reporterski ton i przedstawia je na podobieństwo doświadczeń pokolenia, które zaznało okrucieństwa totalitaryzmu.
     Można też temat Apokalipsy i końca świata potraktować z dystansem i na wesoło, bawiąc się słowami, obrazami, mieszając realizm z fantazją, jak to robi Konstanty Ildefons Gałczyński. Jego apokalipsa przypomina bardziej groteskowo-satyryczny kabaret niż koniec świata.
Wszystkie te wyobrażenia końca świata noszą piętno doświadczeń ich twórców, mają też odmienne od pierwowzoru przesłanie.


niedziela, 16 czerwca 2019

O czym śpiewają anioły?

Legenda mówi, że kiedy król Dawid tańczył przed ołtarzem, zsunęło się na jego skinienie pół tuzina aniołków z chóru kościelnego i rozległa się błoga, nieziemska melodia. Może poetyczność tej legendy przyczyniła się do tego, że w sztuce zaczęły się pojawiać muzykujące anioły?


Śpiewające anioły - fragm. obrazu Hansa Memlinga: Sąd Ostateczny

Słowo "anioł" pochodzi on od greckiego słowa ἄγγελος (ángelos, według wymowy bizantyjskiej ánhielos), oznaczającego w oryginale „posłańca”. W Starym Testamencie analogiczne byty duchowe są nazywane w języku hebrajskim מלאך, mal’ach – co również znaczy „posłaniec”. Jednakże zarówno gr. angelos jak i hebr. mal’ach, oznaczają posłańca w ogóle.

Choć anioły tak się obecnie rozpowszechniły, że odnajdziemy je prawie wszędzie: w postaci figurek, świeczników, rysunków i innych niezliczonych przedmiotów, to jednak trzeba mieć świadomość, że anioł jest z samej istoty Bożym posłańcem i jako taki pojawia się najpierw na kartach Biblii. Ktoś policzył, że słowo „anioł” pojawia się w Piśmie św. 314 razy, a dla porównania „Bóg” – 4000 razy,  człowiek zaś 1000 razy.

Biblia mówi o aniołach jako o czymś oczywistym, doświadczanym powszechnie, a zarazem trudnym do ujęcia werbalnego. Dokładniejsze portrety dobrych duchów znajdziemy jedynie w wizjach Ezechiela - jako uskrzydlone istoty o ludzkich i zwierzęcych twarzach albo jako czteroskrzydłe cherubiny o czterech twarzach, a ich ciała jaśnieją oślepiającym blaskiem.
Z kolei w Ks. Tobiasza archanioł Gabriel jest pięknym młodzieńcem. Pojawia się też Anioł Pański (Anioł Jahwe) – tajemnicza istota duchowa, przez którą Bóg objawia się w specjalny sposób ludziom.
Miejsce szczególne zajmują anioły w Apokalipsie św. Jana. Jednak w żadnym miejscu Pisma Świętego nie napotkamy na opis śpiewających aniołów, a tym bardziej akompaniujących sobie do śpiewu na instrumentach muzycznych.

Fra Angelico, Koronacja Matki Boskiej z aniołami i świętymi, ok. 1432, Galeria Uffizzi

O śpiewie aniołów możemy wnioskować pośrednio z pięknej wizji tronu Boga i Serafinów, którą miał Izajasz. Byty niebiańskie wołają do siebie: "Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów. Cała ziemia pełna jest Jego chwały" (Iz 6,3). Otóż owo wołanie można uznać za mistyczny i jednocześnie imponujący w zakresie dynamiki śpiew aniołów, który był tak silny, że "od głosu tego, który wołał, zadrgały futryny drzwi, a świątynia napełniła się dymem" (Iz 6,4). Śpiew wielbiących Boga aniołów nie jest jednak przykładem "czystej" sztuki wokalnej o znamionach wirtuozowskiego popisu.
Natomiast anioły grające i śpiewające pojawiają się dopiero w średniowiecznych i renesansowych malowidłach. Są to anioły biorące udział w rozbudowanych scenach wielopostaciowych -- Koronacja Matki Bożej, Adoracja Baranka czy Sąd Ostateczny. Anioły na tych przedstawieniach trzymają w rękach narzędzia męki Pańskiej, lichtarze, palą kadzidła, podtrzymują koronę i szaty Maryi, tańczą, a także grają na instrumentach muzycznych i śpiewają.

O czym śpiewają anioły?


Aby odpowiedzieć na pytanie „O czym śpiewają anioły?”, spróbujmy się przyjrzeć najpierw tekstom literackim dobrze nam wszystkim znanym. Pierwszym z nich jest fragment III części Dziadów Adama Mickiewicza.

Jak pamiętamy, już w Prologu dramatu pojawia się Anioł Stróż, który uświadamia nam jak istotną odgrywa rolę w życiu bohatera. Czuwa, strzeże go przed zgubą, usiłuje wzbudzić tęsknotę za pięknem i dobrem. Czasami przybiera nawet w tym celu postać piekielnej larwy. Anioł mówi też o niezwykłej łączności świata niebieskiego i ziemskiego. Adam Mickiewicz w przedmowie do francuskiego wydania Dziadów pisał o podstawowej idei, która wyłania się z dramatu - jest to mianowicie „Wiara we wpływ świata niewidzialnego, niematerialnego na sferę ludzkich myśli i działań”.

Dziady w reżyserii Konrada Swinarskiego, 18 lutego 1973 - Teatr Stary

A zatem już w Prologu następuje otwarcie na rzeczywistość nadprzyrodzoną w różnych jej przejawach. Okazuje się też, że sąd nad człowiekiem odbywa się nie po śmierci, ale już za jego życia. Kiedy zniecierpliwiony milczeniem Boga Konrad jest bliski nazwania Go carem, traci świadomość i zostaje opętany. Do celi wkracza wówczas energiczny żołnierz Chrystusowy Ksiądz Piotr i egzorcyzmuje go. Kiedy więzień powraca z otchłani i udręczony usypia, w pobliskim kościele, za ścianą, zaczynają śpiewać pieśń Bożego Narodzenia, nad księdzem Piotrem chór aniołów śpiewa na nutę; "Anioł pasterzom mówił".
Jednocześnie rozpoczyna się sąd w niebie. Nad kapłanem i grzesznikiem pojawiają się chóry anielskie, aby wykonać kantatę a`capella.

"Słowo koncert – czytamy u Leo Spitzera miało pierwotnie głęboko religijny charakter. Oznaczało pieśń na chwałę Boga, śpiewaną nocą przez uporządkowaną naturę, której echem była ludzka społeczność”. Słowo koncert było więc pierwotnie związane z muzyką niebiańską.
Aniołowie w Dziadach śpiewają koncert na noc Bożego Narodzenia. Każdy niebiański śpiew jest jednocześnie nauką. Ze słów „Mędrcy nas nie widzieli…” rozwinie się główna myśl koncertu anielskiego. Warunkiem zrozumienia prawd objawionych jest prostota i pokora człowieka. Pycha rozumu i obłęd władzy przeszkadzają we właściwym zrozumieniu tajemnicy Żłobka Betlejemskiego. Grzechy pysznego rozumu Anioł Pierwszy (podczas sądu na Konradem pełniący funkcję oskarżyciela) porównuje do upadku aniołów. Anioł Drugi (obrońca bohatera) zapewnia tymczasem, że takiego grzechu Konrad nie popełnił, że „badał Boga” z wielkiej miłości do cierpiącego narodu. Najbardziej przejmującym grzechem bohatera było wyeliminowanie z życia Syna Bożego: „On Cię nie poznał, on Cię nie uczcił, Panie nasz wielki!/ On Cię nie kochał, on Cię nie wezwał, nasz Zbawicielu!”.

Konrad jest spadkobiercą Stulecia Rozumu, w którym zarówno przeciwnicy Boga, jak i Jego apologeci badali głównie Ojca, Stwórcę świata. Aniołowie wierzą głęboko, że Jezus miłosierny na pewno ulituje się nad tym grzesznikiem, który co prawda zapomniał o Nim, ale nie przestał szanować Jego Matki, która jest Orędowniczką grzeszników. Koncert anielski stał się w ten sposób wielkim śpiewem o włączeniu bohatera w proces ekonomii zbawienia: nie tylko zostaje mu wybaczone, ale zostaje mu też powierzona specjalna misja. Konrad był kuszony, przeszedł drogę trudnego zmagania się o własne jestestwo. Odrodzenie człowieka może dojść do skutku, kiedy przejdzie on czas cierpienia, kary i pokuty. Niebo nie zapomina też o swoich wiernych sługach, toteż zakończenie kantaty poświęcone zostało chwale księdza Piotra.


Laudate Dominum (Mozart) | chłopiec - sopran Aksel Rykkvin (13 lat)

Również Psalm 150 Laudate Dominum w tłumaczeniu Jana Kochanowskiego jest pieśnią pochwalną i zachętą do oddania chwały Bogu. Najbardziej jednak interesujące dla tego tematu jest pojawienie się w niej charakterystycznych instrumentów. O ile w Dziadach aniołowie śpiewali a` capella, o tyle w przypadku tego tekstu mowa jest o śpiewie przy akompaniamencie instrumentów muzycznych: trąb, lutni, bębnów, harf, regałów, cymbałów.

W Objaśnieniu Psalmów Św. Augustyn szczegółowo analizuje wspominany Psalm 150. Głos trąby utożsamiony został przez autora "Wyznań" z jasnością chwały. Harfa i cytra to instrumenty wzajemnie się uzupełniające. Harfa chwali Boga górną częścią, zaś cytra - niższą. Fragment: Chwalcie go na bębnie i w chórze Św. Augustyn tłumaczy następująco: "Bęben chwali Boga, kiedy już w ciele odmienionym nic nie pozostaje z cielesnego zniszczenia, ani słabości. Bębenek bowiem robi się ze skóry wysuszonej i wyprawionej. Chór chwali Boga, gdy wielbi go społeczność żyjąca w pokoju. Dalej interpretując fragment: Chwalcie go na strunach i na instrumencie pisze: Struny posiada zarówno harfa jak i cytra [...]. Organ natomiast to określenie ogólne wszystkich instrumentów muzycznych. Swoje rozważania kończy: "Wy jesteście harfą, trąbą, cytrą, bębenkiem, chórem, strunami i organami, i cymbałem radości mile dźwięczącym, ponieważ współdziałającym. Wy jesteście tym wszystkim. Nie ma tu nic marnego, nic przemijającego, niechaj na myśl nie przychodzi nic żartobliwego. A ponieważ rozumowanie według ciała jest śmiercią: Wszelki duch niechaj chwali Pana".

Ten hymn pochwalny zamykający Księgę Psalmów jest źródłem wielu przedstawień religijnych. Artyści często sięgali do niego realizując motyw chwalenia Boga.
Posłuchajmy więc współczesnej pieśni pochwalnej. Autorką słów jest Agnieszka Osiecka, a wykonuje ją Anna Szałapak z zespołem Piwnicy pod Baranami.





Anielskie instrumenty


Łacińskie terminy oznaczające instrumenty, przekładane z hebrajskiego i greckiego, są wieloznaczne. "Bucina" tłumaczona jest jako róg lub trąbka; "psalterium" jako harfa, kitara lub lutnia; "cithara" jako harfa, cytra lira lub lutnia; "tympanum" jako bębenek lub tamburino; "organum" jako instrument muzyczny, flet lub organy; "cordi" jako struny (instrumenty strunowe); "cymbalum" jako cymbały.

Anioł grający na psalterium, fragm. obrazu "Sąd Ostateczny" Hansa Memlinga

Kilka słów musimy w tym miejscu poświęcić bardzo popularnemu, szczególnie wśród aniołów, instrumentowi -- psalterium. Choć jego nazwa wskazuje bezpośrednio na harfę, jest on najczęściej przedstawianym rodzajem średniowiecznej cytry (cithara) skrzynkowej. Psalterium miało początkowo dziesięć, a z czasem więcej strun; grano na nim palcami lub młoteczkami.

Lutnia – nazwa odnosząca się do rodziny instrumentów zaliczanych do instrumentów strunowych szarpanych. Lutnia bliskowschodnia przetrwała do dziś w niemal niezmienionym kształcie. Harfa − instrument strunowy szarpany (chordofon) w kształcie stylizowanego trójkąta, jeden z najstarszych instrumentów muzycznych, była znana już w Azji Mniejszej około 5000 lat temu. Znana była również w kulturze w starożytnej Mezopotamii (tzw. harfa z Ur). Mówi się, że biblijny król Dawid śpiewał psalmy akompaniując sobie na harfie kinnor, która w rzeczywistości jednak nazywana jest harfą błędnie, będąc odmianą liry.



Anioły grające na  cytrze, lutni i fidelu, fragm. obrazu "Sąd Ostateczny"

Portatyw ( łac. portare - nieść) - małe, przenośne organy piszczałkowe używane w średniowieczu. Składały się z jednego rzędu piszczałek labialnych. Zakres instrumentu to około dwie i pół oktawy. Instrument znalazł zastosowanie zarówno do celów kościelnych jak i świeckich. Dzięki możliwości przenoszenia stosowany był podczas procesji kościelnych, przede wszystkim do podawania tonu do śpiewu chorału gregoriańskiego. Lira – instrument strunowy z grupy chordofonów. Ma wąski, czworoboczny rezonator, z którego wychodzą dwa łukowate ramiona połączone poprzeczką. Zaopatrzony w 4 do 10 strun. Początkowo pudło rezonansowe złożone było ze skorupy żółwia.
Na lirze grano na dwa sposoby: szarpiąc struny lub uderzając płytką Fidel to instrument strunowy smyczkowy.

Zanim przejdziemy do popularnych tematów w malarstwie prezentującym grające i śpiewające anioły, proponuję chwilę muzyki. Posłuchamy arii altu z akompaniamentem oboju d`amore w
kantacie Jana Sebastiana Bacha BWV 147 - 2 – „Schäme dich, o
Seele, nicht”. Dyryguje Nikolaus Harnoncourt.





„Duszo nie wstydź się już tego,
By Go Zbawcą swoim uznać,
Jeśli ma się do cię przyznać
Przed obliczem Ojca swego!
Lecz kto się Pana wyprze sam,
Nie chce Go wyznawać wcale,
Tego też wyprze się nasz Pan,
Kiedy przyjdzie w swojej chwale”.

O czym grają anioły na obrazach?


Gaudenzio Ferrari, Koncert anielski, 1534-36

Mistrzem w ukazywaniu muzykujących aniołów był Gaudenzio Ferrari – muzyk, architekt, poeta, filozof. W kościele Santa Maria Miracoli w Soronno stworzył wspaniałe dzieło: trzy koncentryczne kręgi, zatłoczone sylwetami aniołów, wypełniają wnętrze kopuły. Anioły, okryte długimi szatami, grają na różnych instrumentach. W malarstwie szczególnie często przedstawiano lutnie, harfy, portatywy oraz cytry. Łączono je zwłaszcza ze scenami Adoracji Dzieciątka (np. Andrea Mantegna) i koncertami anielskimi.

Gaudenzio Ferrari, Koncert anielski, detal, 1534-36

Także Chrystus bywa przedstawiany w otoczeniu muzykujących aniołów, co możemy zaobserwować na obrazie Hansa Memlinga. Stojące najbliżej trójkami anioły śpiewają, trzymając w dłoniach księgi – zapewne Ks. Psalmów, natomiast dalej, po lewej i po prawej stronie stoją anioły grające na instrumentach, wśród których rozpoznajemy psalterium, lutnię, szałamaję, harfę, skrzypce, portatyw…

Chrystus w otoczeniu muzykujących aniołów na obrazie Hansa Memlinga
Muzykujące Anioły (1470)

Nieodłącznym instrumentem sceny Sądu Ostatecznego (np. Rogier van der Weyden, Sąd Ostateczny, 1443 - 1451) były trąby i rogi. Instrumenty dopasowywane były do nastroju konkretnego przedstawienia. Radosnym towarzyszyły strunowe, podniosłym zaś dęte. Takie rozróżnienie znajdowało odzwierciedlenie w ówczesnym życiu.

Instrumenty ukazywane na obrazach nasycone były treściami symbolicznymi. Istotę muzyki stanowiła matematyka. Według koncepcji ówczesnych myślicieli warunkiem zaistnienia każdego utworu muzycznego była consonantia. Odbierana ona była nie tylko jako symbol harmonii świata, ale także jako jej część - zgodność mieści się w każdym stworzeniu. Prawa świata porównywano z prawami muzycznymi. Ponadto muzyce przypisywano właściwości lecznicze. Wierzono, iż choroby ciała leczyła medycyna, duszy zaś muzyka. Odwoływano się do leczniczego i terapeutycznego działania muzyki biblijnego Dawida, który grą na harfie leczył Saula. Bardzo ważną rolę pełniła w tekstach teoretycznych idea muzyki niebiańskiej. Uważano ją za pierwszą
zasadę wszelkiej muzyki świata, za źródło muzyki instrumentalnej. Z założeniem tym wiązały się przedstawienia koncertów anielskich. Muzyka ta symbolizowała radość i nieśmiertelność, dlatego muzykujące anioły tak chętnie zestawiano z tematyką eschatologiczną.

Jako swoiste preludium do tematu Sądu Ostatecznego posłuchajmy fragmentu Requiem Mozarta Tuba mirum:  "Odgłos trąby archanioła grzmiąc wśród grobów dookoła wszystkich przed tron Boży zwoła. Śmierć z przyrodą oniemiała, ujrzy cud, gdy ludzkość cała na sąd pójdzie zmartwychwstała. Księgę ludzkich spraw otworzą: z niej to przed stolicą Bożą przeciw światu śledztwo wdrożą. Sędzia tedy, gdy się zjawi co się kryło, jawnym sprawi, nic bez pomsty nie zostawi. Cóż ja powiem, człek ubogi: w czyje mi się schronić progi, gdy i święci nie bez trwogi?"


Tuba mirum, Requem W.A. Mozarta, Karl Bohm - director, 
Orquesta Sinfonica de Viena


Temat Sądu Ostatecznego pojawia się w twórczości wielu malarzy: Luca Signorelli, Michała Anioła, braci van Eicków, RogRogera van der Weydena i Hansa Memlinga, żeby przywołać najbardziej znanych.


Symbolika instrumentów na tryptyku Hansa Memlinga


Na powstałym między 1464 - 1473 rokiem tryptyku, którym było przedstawienie Sądu Ostatecznego (222 x 240 cm), zostało namalowanych dziewięć instrumentów. Artysta wyobraził na nim: harfę, lutnię, fidel, trąby, portatyw, flety, cytry, puzony oraz dzwonki. Dodatkowo umieścił wizerunek śpiewających aniołów.

Tryptyk Hansa Memlinga "Sąd Ostateczny"

W partii centralnej Sądu Ostatecznego, w strefie górnej - niebiańskiej, na łuku tęczy siedzi Chrystus z globem pod stopami. Obok niego znajduje się Matka Boska oraz apostołowie. Ponad nimi w górnych rogach namalowane są anioły z arma Christi. W strefie dolnej znajduje się Św. Michał Archanioł trzymający wagę, otoczony przez powstających z grobów zmarłych. Oba pasma oddzielają od siebie postacie anielskie grające na trąbach.

Hans Memling, "Sąd Ostateczny", detal

Na prawym skrzydle tryptyku przedstawiony jest pochód zbawionych wstępujących do raju. Korowód postaci udaje się po kryształowych schodach ku bogato zdobionej bramie, symbolizującej Miasto Boże - Niebiańską Jerozolimę.
Nad wejściem do Civitas Dei znajduje się tympanon z przedstawieniem Maiestas Domini, nad nim zaś na wimperdze widnieje scena przedstawiająca Narodziny Ewy. Po bokach pod baldachimami umieszczone są postacie siedzących królów i starców starotestamentalnych grających na instrumentach. Ponad nimi znajdują się muzykujące anioły.

Muzykujące anioły po stronie zbawionych, "Sąd Ostateczny"

Na przeciwległym skrzydle namalowane zostało piekło. W lewym górnym rogu obrazu znajduje się anioł dmący w trąbę. Poniżej niego istoty piekielne wrzucają w otchłań grzeszników.
Na lewym skrzydle tryptyku, a także w części środkowej zostały namalowane anioły dmące w trąby. Instrument ten towarzyszy niemal wszystkim przedstawieniom Sądu Ostatecznego. Na tryptyku Hansa Memlinga pojawia się on zarówno w scenie sądu, jak i strącenia do piekieł.

W Nowym Testamencie trąba jest symbolicznym zwiastunem zmartwychwstania. Trąba, tak jak puzon, pojawia się symbolizując głos Boga. W tekstach nowotestamentalnych trąby wspominane są najczęściej przy zapowiedziach zmartwychwstania oraz ostatniego zgromadzenia wybranych, toteż szczególnie często spotyka się ten instrument na przedstawieniach Sądu Ostatecznego. Przy czym liczba aniołów - budzicieli nie jest kanonicznie określona. Ojcowie Kościoła łączą trąbę najczęściej z głoszeniem Dobrej Nowiny. Trąby pojawiają się na gdańskim tryptyku czterokrotnie. Dmące w nie anioły, będące wysłannikami Bożymi, obwieszczają zmarłym ich los. Trzy postacie anielskie, odziane w długie kolorowe, monochromatyczne szaty, kierują trąby w różne strony świata, budząc ich dźwiękiem tych, którzy jeszcze nie powstali. Zwiastujący Sąd dźwięk tych instrumentów symbolizuje ponowne przyjście Chrystusa, a także głos Boży.

Anioł dmący w trąbę nad potępionymi, "Sąd Ostateczny"

Na lewym skrzydle tryptyku, ponad wyobrażeniem piekła, anioł dmie w trąbę. W porównaniu ze sceną środkową przedstawienie to posiada inne znaczenie - jest to podkreślenie nieodwracalności sytuacji, w jakiej znaleźli się potępieni. Głos trąby brzmiącej nad czeluściami piekielnymi oznajmia przerażającą atmosferę tego miejsca. Symbolizuje także wyrok Bożego potępienia.

Prawe skrzydło tryptyku Sądu Ostatecznego ukazuje Niebiańską Jerozolimę. Na galerii bramy znajdują się postacie muzykujących aniołów. Odziane w dalmatyki witają zbawionych przy wejściu do Niebiańskiego Miasta. Na najwyższej kondygnacji bramy, po lewej stronie, widoczny jest anioł w ciemnej tunice grający na szałamai - instrumencie utożsamianym z fletem prostym. Zdaniem Izydora z Sewilli, flet jest symbolem tęsknoty duszy za Bogiem, cierpienia, a także wielkich emocji. Przedstawienie gry na szałamai na Sądzie.

Anioły grające na szałamai i na puzonie (u góry, po lewej), po prawej: anioł trzyma dzwonek ręczny

Ostatecznym jest podkreśleniem doniosłego momentu, jakim jest wstąpienie do raju. Dźwięk wydobywający się z instrumentu jest radosny symbolizuje radość wstępujących do raju.
Kolejnym instrumentem anielskim Sądu Ostatecznego jest puzon, którego symbolika nawiązuje do rogu oraz trąby. Używany jako trąba, głosił triumf, sławę, chwałę, zwycięstwo, zbawienie śmierć, wezwanie o pomoc, przepędzał złe duchy, wzywał do modłów; wojny świętej, obwieszczał koniec świata, wzywał zmarłych na Sąd Ostateczny.
Młotkiem kształtowany metal, z którego później wykonano puzony, podobnie jak trąba, ma być wyrazem chwały składanej Bogu przez ludzkie cierpienia. Anioł dmący w puzon na przedstawieniu Sądu Ostatecznego obwieszcza zebranym radosną nowinę. Ogłasza początek Miasta Bożego jako nowego królestwa, początek nowej ery Civitas Dei. Niebiański muzyk kieruje instrument ku przekraczającym bramę.

Ręczne dzwonki trzyma w dłoniach następny z muzykujących aniołów. Dzwonki obok organów, miały nadawać mistyczną świetność świeckiemu brzmieniu średniowiecznej muzyki kościelnej. Od XII wieku dzwonka używa się podczas Mszy Świętej na podniesienie. Dlatego też jego głos utożsamiano z głosem Boga, sam zaś instrument zajmuje miejsce trąb Starego Prawa. Dzwonki oznaczają radość, raj, wezwanie do modlitwy i przestrzegania przykazań Bożych, obwieszczają także święta. Swoim kształtem nawiązywały do sklepienia niebieskiego i dlatego stały się jego symbolem. Pojawiające się dzwonki sygnalizują rozpoczęcie czegoś nowego, obwieszczają dzień sądu, podobnie jak puzon.

Fidel, występuje na analizowanym obrazie aż trzykrotnie. Grają na niej aniołowie umiejscowieni na galerii bramy, a także jedna z postaci starotestamentalnych znajdujących się na jej lewym filarze. Dźwięk fideli podkreślał śpiew. Przez połączenie smyczka i strun rozumiano zespolenie pierwiastka boskiego i ziemskiego. Sądzono, iż ilość strun trzy lub siedem to symbol doskonałości.
Dwukrotnie Hans Memling przedstawił w Sądzie Ostatecznym portatyw, czyli zminimalizowane organy. Raz umieścił go w dłoniach anioła, ponownie zaś na prawym filarze bramy na kolanach starca starotestamentalnego. Organy towarzyszące śpiewowi symbolizują harmonię wszystkiego stworzenia w składaniu chwały Bogu w Kościele. Posiadają tę własność, że mimo rozmaitej wielkości piszczałek, współbrzmią zgodnie. Wyprowadzono z tego myśl, iż oznaczają one cały Kościół, zaś same piszczałki wiernych. Generalnie uważany jest za instrument anielski, często występujący w przedstawieniach orkiestr anielskich, jak i muzykujących aniołów. Dlatego też umieszczony został w chórze Sądu Ostatecznego pośród innych instrumentów.

Anioły grające na harfie, lutni i fidelu

Trzy postacie anielskie umieszczone zostały na prawym balkonie wieńczącym bramę. Jedna z nich, namalowana najbliżej wimpergi, gra na harfie. Gra na harfie wyraża radość, wdzięczność i uwielbienie. Harfa jest symbolem uświęconej muzyki. Święty Augustyn porównuje dziesięć przykazań Bożych do dziesięciu strun harfy Dawida. Harfa zapowiada spokój i słodycz przyszłego życia. Wchodzi w skład instrumentarium orkiestry anielskiej wyrażając niebiańską radość i harmonię. W Sądzie Ostatecznym Memlinga anioł grający na harfie, instrumencie anielskim, dodaje subtelności przedstawieniu. Niebiański lutnista znajduje się na wspominanym już balkonie między harfiarzem a aniołem grającym na fidelu.
W średniowieczu lutnia podobnie jak fidel, była atrybutem personifikacji Muzyki, Słuchu, Polihymnii - muzy sakralnej pieśni chóralnej. Uważana była za instrument wchodzący w skład orkiestr anielskich. Lutnia jest symbolem szczęścia i chwały Bożej. Jest ona także utożsamiona z muzyką anielską. Hans Memling umieścił ten instrument jako symbol chwały Bożej, którą grający na nim anioł oddawał Stwórcy.

Na wewnętrznym łuku arkady tympanonu, pośród postaci anielskich, ujętych od pasa w górę, jeden z nich gra na psalterium. Psalterium, podobnie jak lutnia, jest instrumentem chwały Boga. Grając na nim Dawid odpędzał złego ducha, który nawiedzał Saula. Psalterium ma bowiem kształt krzyża Chrystusowego z rozpiętymi na drzewie strunami. Poprzez grę duch Boży pokonywał demona. Dziesięć strun psalterium symbolizowało radosne działanie według dziesięciu przykazań Bożych. Umiejscowienie anioła z psalterium, pośród innych modlących się, spowodowało podkreślenie aktu modlitwy. Dodatkowo muzykujący anioł adoruje siedzącego na tronie Chrystusa w otoczeniu zwierząt apokaliptycznych.

Śpiewający aniołowie

Na lewym balkonie wieńczącym filar bramy znajdują się trzej śpiewający aniołowie, ubrani w dalmatyki. Pochylają się nad leżącą na parapecie księgą chórową. Na gdańskim "Sądzie Ostatecznym" postacie anielskie przedstawione zostały w grupkach. Anioły śpiewające pochylają się nad otwartą Księgą. Śpiew stanowił o uwzniośleniu religijnym. Święty Bazyli Wielki w Homilii o I Psalmie pisze: (...) psalm daje spokój duszy, (...) łagodzi nieład i rozterkę myśli, albowiem uspokaja namiętności duszy i miarkuje jej rozpasanie (...) Psalm jest dziełem aniołów, niebiańskim zrządzeniem, emanacją Ducha. Śpiewające anioły bardzo często malowano trójkami. Tak też przedstawione zostały przez Memlinga. Analizując przedstawienie można dopatrywać się w nim analogii z Trójcą Świętą. Trzy postacie anielskie mogą być także symbolem muzyki wokalnej, która w owym czasie pisana była na trzy głosy. Namalowane śpiewające anioły są także zapowiedzią niebiańskiej harmonii, w którą wstępują zbawieni.

Kończąc ten obszerny, a zarazem ledwie muśnięty temat śpiewających i grających aniołów, pragnę mieć nadzieję, że jeżeli będą Państwo obserwować w kościele muzykujące anioły albo gdy o nich przeczytają, to dostrzegą jak bardzo piękne i złożone jest to zjawisko. A jednocześnie, jak wiele stąd płynie inspiracji.

Tekst niniejszy powstał jako wykład, który wygłosiłam w Muzeum Narodowym we Wrocławiu, a następnie - w wersji poszerzonej - prezentowałam nauczycielom na Dolnym Śląsku. W postaci zapisanej ukazuje się po raz pierwszy.

Wrzesień w Muzeum Architektury: dla dorosłych, dzieci i ciekawych miasta

 Muzeum Architektury we Wrocławiu zaprasza na spotkanie warsztatowe w ramach Akademii Architektury, warsztaty dla dorosłych: "Śląski de...

Popularne posty