Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Onirica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Onirica. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 stycznia 2020

Sen jako sposób poznania siebie i świata

Tajemnice snu, znaczenie obrazów sennych zawsze fascynowały ludzi. To motyw stary jak świat i pojawia się w literaturze od jej początków. Warto więc przyjrzeć się mu w szerszej perspektywie, ze szczególnym uwzględnieniem romantyzmu i twórczości Adama Mickiewicza. W swoich dywagacjach  nie pominę także współczesności, odnosząc się do filmu Onirica Lecha Majewskiego.

Jean Miro, Sny


Sny przed romantyzmem


W tzw. Papirusie 3 Chestera Beaty, pochodzącym z 2000 roku p.n.e. znajdziemy komentarze do około dwustu snów. Źródła naszej kultury": Biblia i antyk zawierają liczne teksty, w których sny odgrywają szczególną rolę. W Starym Testamencie Bóg tworzy kobietę z żebra mężczyzny podczas jego snu:

Wtedy to Pan sprawił, że mężczyzna pogrążył się w głębokim śnie, i gdy spał, wyjął jedno z jego żeber, a miejsce to zapełnił ciałem. Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. (Rdz. 2, 21)

Począwszy od starożytności przypisywano snom cechy przepowiedni, proroctwa, wróżby czy ostrzeżenia:

... przyszedł Bóg do Abimeleka we śnie i powiedział do niego: "Umrzesz z powodu tej kobiety, którą zabrałeś, gdyż ona ma męża". (Rdz. 20, 3)

Umiejętności interpretacji snów zawdzięcza Józef swoje wywyższenie na dworze faraona (sen o krowach tłustych i chudych, Rdz. 41, 1-41). Także przyszłość świata została objawiona św. Janowi we śnie. (Apokalipsa św. Jana)

W literaturze greckiego antyku sny również zawierają wizje i przepowiednie: przed narodzinami Parysa Hekabe śni, że urodziła pochodnię, zaś w Odysei Homera Atena zsyła na Penelopę sen, w czasie którego uczyniła ją piękną, by wzbudziła zachwyt Achiwów. O tym, że problematyka snów  traktowana była przez Greków w sposób szczególny, dowodzą też dialogi Platona. Autor Uczty pisze w Timajosie, że sny powstają w wątrobie, będącej medium, przez które rozumna część duszy komunikuje swe myśli. A zatem już w starożytności usiłowano dociec natury snów. Odwołując się do tradycji platońskiej, snuje swe rozważania Cycero, którego traktat O wróżbiarstwie należał do "lektur obowiązkowych" wykształconego romantyka. Od niego przejęli romantycy przekonanie o wspólnym źródle snów i natchnionej poezji. Sen fascynował romantyków - zarówno jako temat literacki, jak też jako sposób na poznanie siebie i świata.

Średniowiecze traktowało sny powściągliwie, w obawie, że mogą one być również inspirowane przez nieczyste moce. Podkreślano też wpływ czynników fizjologicznych na wyobraźnię śniacego. J. le Goff pisze, że w średniowieczu pojawiła się

...nowa hierarchia śniących. Na dole grzesznicy, których napastują sny diabelskie; w środku sprawiedliwi, zwykle bezpieczni od snów; na górze święci, których mogą nawiedzać sny zesłane przez Boga. (J. Le Goff, Sny średniowiecza)

Okazuje się, że hierarchia średniowieczna dotykała nawet tak intymnej sfery ludzkiego życia...

Zainteresowanie snem powróciło ponownie w renesansie. Pisał o nich Paracelsus, dzieląc je na pochodzące od Boga i rodzące się z ludzkiej psychiki. Wznowiono też sennik Artemidora z II w, n.e. Pełne znaczenie psychologiczne i metafizyczne zyskuje sen u Szekspira, zaś w Śnie nocy letniej staje się on rodzajem inspiracji, prowadząc w świat fantazji i cudowności. W rodzimej literaturze dość wspomnieć fraszkę Do snu Jana Kochanowskiego, w której sen wyzwala duszę z więzienia materii (ciała), ponadto zaś w jakimś sensie przygotowuje człowieka do ostatecznego ich rozstania, czyli do śmierci.

Dokonując krótkiego przeglądu problematyki snów przed romantyzmem, warto również wspomnieć o baroku, wtedy bowiem sen staje się przedmiotem rozważań filozoficznych (Pascal), a także tematem literackim (Życie jest snem Calderona). Dla Pascala życie na jawie bywa mniej realistyczne niż sny, te zaś bywają realne jak samo życie. Calderon - podobnie jak Pascal - zaciera granice jawy i snu, czyniąc ten ostatni metaforą życia. Spośród polskich autorów dobry baroku warto może przytoczyć cykl wierszy pod tytułem Somni descriptio, którego autorstwo przypisuje się Stanisławowi Herakliuszowi Lubomirskiemu. Senne marzenia splatają się w nich z realnością, ale - inaczej niż u Calderona - śni się po to, by zaznać rozkoszy. W jej atmosferze człowiek czuje się uwolniony od cierpień codziennej egzystencji.

Sen i doświadczenie wewnętrzne w romantyzmie


 W epoce romantyzmu sen obejmuje różne sfery doświadczeń: doświadczenie siebie (psychologia), doświadczenie Absolutu (metafizyka, mistyka), a także kontaktów międzyludzkich. Ponadto twórca romantyczny stara się sam - poprzez własne doświadczenie snu - pokazać swoją prawdę o jego naturze. Śniąc, twórca romantyczny mógł dotrzeć do najgłębszych pokładów swojej osobowości i poznać to, co dotąd było nieuświadomione, a co przenikało na zewnątrz w postaci symboli. To jednak problemu nie wyczerpywało. Sen traktowany był także jako stan uczestniczenia w metafizyce i miał silny walor poznawczy. Oto duch wyzwolony z więzów ciała może wejść w kontakt z duchowym, a więc prawdziwym źródłem wiedzy. U Novalisa (Henryk Ofterdingen) sen jest dla człowieka "zdarzeniem inicjacyjnym", a także obrazem idealnego połączenia rzeczywistości materialnej i duchowej - stanem pierwotnej jedni.

Uwolnienie od ograniczeń ciała daje też możliwość kontaktu z Absolutem. Jeśli bowiem to pierwsze doświadczenie - poznanie obszarów własnej jaźni - pozwalało na zgłębienie ludzkiego wnętrza, a tym samym wzmagało poczucie indywidualności romantycznego twórcy, to zarazem stwarzało poczucie ograniczenia. Dopiero wyzbycie się egotyzmu i poddanie siłom wyższym pozwalało na przekroczenie własnych ograniczeń i dotknięcie transcendencji. Próbowano nawet eksperymentów naukowych ze snem, co łączy się przede wszystkim z działalnością Franza Mesmera, odkrywcy tzw. magnetyzmu zwierzęcego. Otóż jego uczniowie (F. von Baader, J.G. Ritter, G.H. Schubert i in.) przeprowadzali różne eksperymenty ze snem, po czym pisali o wizyjnych zdolnościach śniącego, badali możliwość tworzenia w tym stanie. Jeden z nich, G.H. von Schubert, jest autorem wysoko cenionej pracy Symbolika snów, w której omawia m.in. związki między językiem snu, poezji i mitu.

Sny u Mickiewicza


Zanim Adam Mickiewicz dał wyraz takiej koncepcji snów, jaką znamy z III cz. Dziadów, czerpał inspiracje z różnych źródeł, m.in. z religii i wierzeń ludowych. Rozczytywał się w Starym Testamencie, a jako dziecko zetknął się z bogata tradycją kultury ludowej okolic Nowogródka. Szczególną rolę odegrała lektura Pamiętnika Magnetycznego Wileńskiego (1816-1818), a zwłaszcza dzieł niemieckich "filozofów natury" i mistyków (wspomniany już G.H. von Schubert, Jan Baptysta van Helmont). Dla mistyków, jak Szwed Swedenborg, sen (wizja, ekstaza) był źródłem poznania uniwersum, świata ponadzmysłowego. Inspiracji Swedenborga zawdzięczają Dziady drezdeńskie przekonanie o współbytowaniu świata duchów z człowiekiem we śnie.

Z kolei "filozofowie natury" zainteresowali Mickiewicza sferą podświadomości. Od J.G. Herdera zaczerpnął przeświadczenie, że sen jest domeną intuicji i uczucia, dzięki którym człowiek włącza się w kosmos. Obok mistyków i "filozofów natury", inspirującą rolę odegrały też dzieła literackie dotyczące problematyki oniryzmu, zwłaszcza z epoki romantyzmu, ale też starsze, np. twórczość Szekspira. 

Wśród niemieckich romantyków należałoby wymienić Novalisa oraz Jean-Paula Richtera,

poetę wielkich snów kosmicznych, malarza bajecznych pejzaży, gdzie muzyka i kolor tworzą wszechświat, gdzie jaźń gubi się rozkosznie w nieskończonych przestrzeniach.

Inspiracje ich dziełami zmieniają się niekiedy w polemikę z nimi. U Novalisa sen staje się losem, podczas gdy u Mickiewicza jest nim o tyle, o ile współtworzy ten los jako forma pracy ducha:

Sen jest pracą ducha tak, jak czuwanie jest pracą ciała. (A. Mickiewicz)

Życiowa droga człowieka w mniemaniu Mickiewicza jest drogą doskonalenia moralnego - procesem, w którym aktywnie uczestniczy we śnie dusza ludzka. Obserwujemy to np. w Prologu Dziadów cz. III - gdy Gustaw mówi po przebudzeniu o swoich mękach. Przemiana Gustawa w Konrada jest poprzedzona taką właśnie znojną "pracą ducha", która odbywa się we śnie. Konrad bowiem jest nie tylko więźniem politycznym, ale także - i może przede wszystkim - więźniem swojej jaźni, a podczas snu umiera stara i rodzi się nowa świadomość bohatera. Warto jeszcze wspomnieć, że na poglądy Mickiewicza, dotyczące istoty snu, wpłynęły także improwizacje. W ujęciu poety jest to stan duszy, w którym następuje rodzaj komunii z siłami nadprzyrodzonymi. Ekstaza improwizacyjna i widzenie senne stają się - w jednakowym stopniu - pośrednikami między światem ducha a światem ziemskim. Mickiewicz przywiązywał wielką wagę do własnych snów. Śniła się zima... jest zapisem sennego marzenia - własnego i innych osób, np. Henrietty Ankwiczówny, która stała się prototypem Ewy z III cz. Dziadów.

Pełne przedstawienie poglądów Mickiewicza na naturę snów odnajdziemy w III cz. Dziadów. Sen jest tu tematem, przedmiotem refleksji, a główni bohaterowie ukazani są podczas snu. Stało się to dla mnie impulsem do wkomponowania arcydramatu w szeroko potraktowaną problematykę snu. Takie odczytanie - zamiast wyeksploatowanego do bólu "podejścia martyrologicznego" - wydaje się być bardziej interesujące i inspirujące. ponadto zaś pozwala wniknąć w duszę bohatera, a w rezultacie lepiej go zrozumieć.

W Prologu Anioł Stróż prowadzi duszę "dzieciny" do nieba, by słuchając chórów anielskich poznała wyższe wartości duchowe i zapragnęła ich. Owa lekcja etyki nie udaje się jednak, ponieważ bohater już od dziecka jest naturą rozdartą i trudną. Kiedy więzień budzi się po raz pierwszy, snuje rozważania na temat snu:

... ten świat cichy, głuchy, tajemniczy,
Życie duszy...

Ukazując owo tajemnicze "życie duszy" w niepojętych dla logiki objawach, polemizuje Mickiewicz z tymi, którzy uważają, że sen jest wspomnieniem przeżyć na jawie albo grą wyobraxni. Jego zdaniem, leży on poza granicami - o wiele głębiej.

Inną cechą snu jest wprawdzie uwolnienie człowieka od zewnętrznych ograniczeń, ale zarazem od wolnej woli. Odtąd staje się on terenem walki Dobra ze Złem o władzę nad nim. W tej sytuacji szczególna rolę odgrywa modlitwa żywych i umarłych, będąca wyrazem wstawiennictwa i połączenia z losem innych. Dzięki niej Dobro ostatecznie zwycięża. Zanim to jednak nastąpi, bohaterowi zdarzają się moralne upadki. Aby przyjrzeć się, jak wygląda dusza bohatera we śnie, najlepiej pokazać przykłady skrajne: zniewoloną, "diaboliczną" i upodloną duszę Senatora oraz doskonałą - Ewy w jej śnie mistycznym. Sny Senatora są trywialne i dotyczą jego pragnienia kariery oraz lęków związanych z utratą łask cara. Nie ma w nim żadnej łączności z kosmosem. Dodajmy, że choć Mickiewicz nie łączy snów z fizjologia,  to jednak w tym przypadku pokazuje odrażającą cielesność bohatera. Przeciwnie postępuje w Widzeniu Ewy - podkreśla jej bezcielesność i czystość. Mistycznemu spotkaniu z Matką Boska i Jezusem towarzyszą żywe kwiaty: róże - symbole miłości. Mistyczne widzenie zawdzięcza Ewa swojej czystości i współczującemu sercu (modli się za męczenników sprawy narodowej).

Nigdy później Mickiewicz nie zajmował się tak wyczerpująco problematyką snów, choć nie przestał się nimi interesować, czego dowodzą zapisy, jak choćby ten z dnia 11 września 1842 roku w liście do Andrzeja Towiańskiego:

W snach mam częste i ciężkie walki z duchami przeciwnymi, a jeszcze ni razu mi się nie przyśniło, żebym ich zwyciężył. To męczą mnie, to wołam o ratunek, to uciekam. Stoję walecznie, ale siły nie dopisują. Toż samo i na jawie zapewne dzieje się ze mną.


Dantejskie sny Lecha Majewskiego: Onirica


Kadr z filmu Onirica w reż. Lecha Majewskiego

Rozważania na temat snów i ich udział w procesie tworzenia nie pozostały wyłącznie domeną romantyków. Również współcześnie pojawiają się próby refleksji na ten temat. Bez wątpliwości należy do nich film Onirica w reżyserii Lecha Majewskiego.

 Onirica (2013) jest - wedle deklaracji reżysera - ostatnią częścią tryptyku, po Ogrodzie rozkoszy ziemskich (2003) oraz Młynie i krzyżu (2010). W istocie, wszystkie je łączy wspólny temat: miłości, cierpienia i śmierci. O ile jednak dwa pierwsze zostały zainspirowane konkretnymi obrazami (Boscha i  Bruegla), o tyle Onirica zdaje się być próbą stworzenia własnego obrazu. Obrazu utkanego ze snów, lektury Dantego, malarskich fascynacji, a także współczesnej rzeczywistości - oczywiście twórczo przetworzonej.

Podczas wrocławskiej premiery filmu (10 kwietnia 2013 r. w Kinie Nowe Horyzonty), Majewski poruszył wiele istotnych tematów. Mówił m.in. o wpływie "Boskiej komedii" Dantego na swój film, o języku symboli, o swoich snach i o tym, że współczesny człowiek stał się bytem wirtualnym. 
W Oniryce co prawda istnieje pewien rodzaj narracji, ale rządzi się ona regułami snu - jest (zgodnie z tytułem) oniryczna. Obrazy płynnie przechodzą z jednego w drugi, jawa miesza się ze swym przeciwieństwem. Realnością są przeżycia bohatera, który straciwszy w wypadku ukochaną, nie potrafi pogodzić się z ową utratą i błąka się w rzeczywistym świecie, co i rusz się z niego wyłączając i zapadając w marzenia senne. Zresztą całą tę rzeczywistość należałoby również wziąć w cudzysłów, czymże bowiem jest wnętrze hipermarketu o przewrotnej nazwie "Real" albo ekran telewizora, z którego płyną informacje o powodziach, kataklizmach, o katastrofie smoleńskiej..?

Bohater filmu doznaje pociechy po utracie ukochanej przede wszystkim w wizjach sennych, które stają się jego alternatywnym życiem. Porzuca stałe zajęcie (jest profesorem uniwersyteckim, specjalistą zajmującym się znaczeniem symboli), podejmuje pracę w hipermarkecie, ale z miernym skutkiem. Wędrówki odbywa nie tylko w snach, ale również w rzeczywistości, jednak granice między nimi są tak nieostre, że czasami nie wiemy - sen to czy jawa... 

- Lubię czytać symbole - to moja pasja - deklarował podczas spotkania z publicznością Lech Majewski. Uważam, że jest to taki "zapomniany język", który każdy z nas powinien znać, ponieważ wierzę głęboko, że nie jesteśmy osamotnieni w rzeczywistości. Ona się z nami komunikuje, ale czyni to specyficznym językiem, którego nie potrafimy odczytywać. Zauważam u ludzi taką formę "nieistnienia", wirtualnego bytu, to znaczy bytu ograniczonego do odbierania świata przez szkło: szyby samochodu, komputera, telewizora, gry... 

Czerpanie inspiracji z własnych snów, o czym wspominał nieco żartobliwie reżyser podczas spotkania z publicznością w Kinie Nowe Horyzonty, inspiracje malarskie i literackie, wpływ Junga - wszystko to sprawia, że kino Majewskiego jest oryginalne i niepowtarzalne. Ale jednocześnie bliskie człowiekowi jak żadne inne. Żyjąc wśród ekranów, w sztucznym hiperrzeczywistym świecie (jakby powiedział Baudrillard), często zatracamy kontakt z sobą samym, bagatelizując sny i marzenia na jawie. Film zdaje się nam przypominać o tym, jak wiele tracimy. "Onirica" przemawia do widza owym "zapomnianym językiem" symboli i obrazów sennych.


sobota, 2 września 2017

"Onirica": dantejskie sny Lecha Majewskiego /recenzja filmu/

"Onirica" to oszałamiająca, niezwykle plastyczna wizja filmowa. Pięknie skomponowane kadry , nieśpieszna, kontemplacyjna narracja, którą niesie także nastrojowa muzyka,  stanowią znak rozpoznawczy tego poety i malarza kina. Przyjrzyjcie się jej bliżej i przeczytajcie, co mówił o niej reżyser podczas wrocławskiej premiery.


Pięknie skomponowane kadry, nieśpieszna, kontemplacyjna narracja, nastrojowa muzyka, a także czerpanie inspiracji z własnych snów, z języka poezji i z malarstwa - oto, co wyróżnia filmy autorskie Lecha Majewskiego na tle postępującej komercji kina. Jego najnowsze dzieło -  "Onirica" jest - wedle deklaracji reżysera - ostatnią częścią tryptyku, po "Ogrodzie rozkoszy ziemskich" oraz "Młynie i krzyżu". W istocie, wszystkie je łączy wspólny temat: miłości, cierpienia i śmierci. O ile jednak dwa pierwsze zostały zainspirowane konkretnymi obrazami (Boscha i  Bruegla), o tyle "Onirica" zdaje się być próbą stworzenia własnego obrazu. Obrazu utkanego ze snów, lektury Dantego, malarskich fascynacji, a także współczesnej rzeczywistości - oczywiście twórczo przetworzonej. 
Podczas wrocławskiej premiery filmu (10 kwietnia w Kinie Nowe Horyzonty), Majewski poruszył wiele istotnych tematów. Mówił m.in. o wpływie "Boskiej komedii" Dantego na swój film, o języku symboli, o swoich snach i o tym, że współczesny człowiek stał się bytem wirtualnym. Fragmenty tych wypowiedzi uzupełnią moją próbę analizy filmu.

Obraz jako artystyczna wizja


U źródeł twórczości Majewskiego zawsze leży obraz - artystyczna wizja. Taka też jest pierwsza sekwencja filmu: wnętrze kościoła, z dominującą postacią Anioła (śmierci?), który swoim skrzydłem osłania leżącą na ławie postać kobiecą. W pobliżu siedzi mężczyzna z przymkniętymi powiekami. Okazuje się, że to jego wizja, jego sen...

"Onirica", reż. Lech Majewski
W "Oniryce" co prawda istnieje pewien rodzaj narracji, ale rządzi się ona regułami snu - jest (zgodnie z tytułem) oniryczna. Obrazy płynnie przechodzą z jednego w drugi, jawa miesza się ze swym przeciwieństwem. Realnością są przeżycia bohatera, który straciwszy w wypadku ukochaną, nie potrafi pogodzić się z ową utratą i błąka się w rzeczywistym świecie, co i rusz się z niego wyłączając i zapadając w marzenia senne. Zresztą całą tę rzeczywistość należałoby również wziąć w cudzysłów, czymże bowiem jest wnętrze hipermarketu o przewrotnej nazwie "Real" albo ekran telewizora, z którego płyną informacje o powodziach, kataklizmach, o katastrofie smoleńskiej..?

- Jeżeli się porusza rzeczywistość i wizualnie nią potrząsa, to ona podsuwa nam różnego rodzaju rzeczy, o których myśmy nawet nie pomyśleli. W 2008 roku napisałem w scenariuszu, że dziewczyna bierze ślub z brzozą. A ile teraz to ma konotacji... Nagle ta wizja, poprzez to, co się wydarzyło w Smoleńsku, nabiera dodatkowego znaczenia. 

Kiedyś widziałem na cmentarzu kobietę, która trzymała malutkie dziecko i kiedy zadzwonił telefon, położyła je na grobie. Zobaczyłem w tej scenie początek i koniec - taki niebywały skrót. Trochę to potem zmieniłem w "Angelusie", gdzie jest czaszka i dziecko, a z kolei w "Ogrodzie rozkoszy ziemskich" kobieta zdejmuje pantofel i dotyka bosą stopą kamienia na cmentarzu w Wenecji.

Od starożytności istnieją wierzenia, że tylko kamień jest w stanie przechować nasze tchnienie. W prymitywnych kulturach umarłemu daje się właśnie kamień. W kulturze żydowskiej kładzie się je na grobach. To oksymoron - ale kamień jest "przechowalnią" dusz. Ulegam pewnym swoim wizjom, ale nie wszystkie do końca rozumiem. Np. te woły w supermarkecie. Aby zrealizować tę wizję, poświęciłem półtora roku, a scena trwa 29 sekund...


Paralele z Boską komedią Dantego 


Ważnym elementem filmowej narracji są także fragmenty "Boskiej komedii" Dantego. Nie chodzi jednak tylko o paralele związane z utratą ukochanej. W swoim wcześniejszym poemacie "Vita nuova" ("Nowe życie") włoski poeta opisał własne przeżycia związane ze śmiercią ukochanej Beatrice. Jemu również ukojenie przyniósł sen, w którym zmarła mu się ukazała. Odtąd będzie podążał za nią, sublimując swoje uczucie. Beatrice pojawia się także w "Boskiej komedii" - jako przewodniczka Dantego, prowadząca go do Raju. Zanim to jednak nastąpi, poeta doświadczy kryzysu duchowego i załamania moralnego. Będzie musiał przejść Piekło i Czyściec - poznać grzech i karę, pokutę i nadzieję. Zobaczy nie tylko ukochaną, ale także zagrożoną katastrofami ludzkość. Tę główną myśl odnajdziemy  także w filmie Majewskiego.

"Boską komedię" Dantego znałem od bardzo dawna, ale nie jest to tekst, który można łatwo przyswoić. Potraktowałem poetę bardziej jako malarza, gdyż stwarza on niesamowity gąszcz obrazów, wśród których idąc człowiek może się dotkliwie poranić. Potem te obrazy ulegały przetworzeniu, pojawiały się w moich snach, pojawiały się też w rzeczywistości. W sposób pełny objawił się Dante w rzeczywistości roku 2010. Cały film nie opiera się na Dantem, ale jest peryfrazą i parafrazą "Boskiej komedii". 

Otóż ten 2010 rok rozpoczął się od tego, że zobaczyłem takie zdjęcie: pod Częstochową - bezkresne białe pole, z szeregiem pokrzywionych słupów, które skrzywił i pogiął szron i lód. Wyglądają jak szereg kostuch z kosami, które idą zebrać żniwo 2010 roku. Taka scen znajduje się na początku mojego filmu.

W wyniku zmian pogody Polskę zalało wówczas pięć dużych powodzi. To były prawdziwe tragedie dla wielu ludzi, którzy potem mieszkali na zalanych terenach, bo musieli tam wrócić, gdyż nie stać ich było na przeprowadzenie się gdzie indziej.

Kiedy robiłem kwerendę we wszystkich stacjach telewizyjnych, znalazłem materiały nakręcone przez operatorów, które były tak przerażające, że nigdy ich nawet nie wyemitowano. Płynące trumny, a obok nich napęczniałe zwłoki krów, które były pożerane przez szczury... Były to prawdziwe sceny dantejskie. Potem nastąpiła tragedia w Smoleńsku - przerażające wydarzenie, które do tej pory budzi zażarte spory.

Pytania o istotę cierpienia i śmieci 


Początkowo bohater zupełnie nie radzi sobie z cierpieniem. Poszukuje jego sensu w wierze, ale ta okazuje się zawodna. Próbuje też racjonalizować swój stan, a właściwie czyni to jego ciotka, u której pojawia się od czasu do czasu. Przytacza ona słowa perskiego poety, mówiące o tym, że z ciemności rodzi się światło. Próbuje także przywoływać rozważania filozofów, szczególnie Seneki i Heideggera, wedle których śmierci de facto nie ma. Nie daje to jednak nieszczęśnikowi żadnej pociechy.
Tej doznaje przede wszystkim w wizjach sennych, które stają się jego alternatywnym życiem. Porzuca stałe zajęcie (jest profesorem uniwersyteckim, specjalistą zajmującym się znaczeniem symboli), podejmuje pracę w hipermarkecie, ale z miernym skutkiem. Wędrówki odbywa nie tylko w snach, ale również w rzeczywistości, jednak granice między nimi są tak nieostre, że czasami nie wiemy - sen to czy jawa... "Boskiej komedii" słucha - jak współczesny młody człowiek - w wersji audio (w oryginale). Ostatecznie odnajduje swoją Beatrycze i w boskiej ekstazie unoszą się ku niebu. Po czym razem, jak Orfeusz i Eurydyka, płyną łodzią w nieznanym kierunku.

- Sartre powiedział, że nadrealizm jest realizmem totalnym. Ja w to też głęboko wierzę, ponieważ mój stosunek do opisywania człowieka jest przeciwny do typowego kinowego opisu, który polega na oddawaniu jego ruchu i jego słów, czyli behawioryzmu w czystej postaci. Ja nie wierzę w takie kino. Mnie natomiast wydaje się, że każdy z nas złożony jest z wielu warstw, tyle w nas funkcjonuje dziwnych obrazów, sekwencji, które nigdy nie wychodzą na światło dzienne. Człowiek jest uwikłany w pewną grę obrazów - bardzo skomplikowaną rzeczywistość wewnętrzną. W człowieku pozornie unieruchomionym jest czasem więcej akcji niż w bohaterze znajdującym się w pędzącym samochodzie. 

 Uroda obrazu


Pięknie skomponowane kadry , nieśpieszna, kontemplacyjna narracja, którą niesie także nastrojowa muzyka napisana przez Majewskiego (do spółki z Józefem Skrzekiem) - stanowią znak rozpoznawczy tego poety i malarza kina. Czerpanie inspiracji z własnych snów, o czym wspominał nieco żartobliwie podczas spotkania z publicznością w Kinie Nowe Horyzonty, inspiracje, malarskie i literackie, wpływ Junga - wszystko to sprawia, że kino Majewskiego jest oryginalne i niepowtarzalne. Ale jednocześnie bliskie człowiekowi jak żadne inne. Żyjąc wśród ekranów, w sztucznym hiperrzeczywistym świecie (jakby powiedział Baudrillard), często zatracamy kontakt z sobą samym, bagatelizując sny i marzenia na jawie. Film zdaje się nam przypominać o tym, jak wiele tracimy. "Onirica" przemawia do widza owym "zapomnianym językiem" symboli i obrazów sennych. 

- Lubię czytać symbole - to moja pasja. Uważam, że jest to taki "zapomniany język", który każdy z nas powinien znać, ponieważ wierzę głęboko, że nie jesteśmy osamotnieni w rzeczywistości. Ona się z nami komunikuje, ale czyni to specyficznym językiem, którego nie potrafimy odczytywać. Zauważam u ludzi taką formę "nieistnienia", wirtualnego bytu, to znaczy bytu ograniczonego do odbierania świata przez szkło: szyby samochodu, komputera, telewizora, gry..

Wychodzę z założenia, że widz jest współtwórcą filmu. Poprzez jego odbiór filmów sam bardzo wiele się dowiaduję. Choć są też obszary w filmie, o których nie wiem i nie chcę wiedzieć. Dużo rozmawiam w ten sposób ze zmarłymi. Większość moich filmów: "Wojaczek", "Angelus" to jest swoiste przywoływanie duchów. 

Film Lecha Majewskiego wszedł na ekrany polskich kin studyjnych 17 kwietnia 2015 roku. Dystrybutorem jest Angelus Silesia.

Recenzja ukazała się pierwotnie w 2015 roku na portalu Kulturaonline.pl



"Onirica" - oficjalny zwiastun filmu

Wywiad z reżyserem - pod tym linkiem



„Feliks Janiewicz – Complete Violin Concertos” – nowy album wydany przez Narodowe Forum Muzyki

7 sierpnia 2026 roku premierę będzie miał nowy album Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu, nagrany przez Bartłomi...

Popularne posty