Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tomasz Suma. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tomasz Suma. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 kwietnia 2021

Po wystawie Muzeum Poczty i Telekomunikacji oprowadza Tomasz Suma

Na nowej wystawie stałej w Muzeum Poczty i Telekomunikacji we Wrocławiu możemy podziwiać najstarsze pieczęcie i dokumenty dotyczące poczty polskiej, ale i tabliczkę, która wisiała na drzwiach .... Napoleona Bonaparte. Zobaczymy komendy Legionów Polskich z podpisem samego Marszałka, a także mapy, mundury, sztandary, pieczęcie, wagi... Uwagę zwracają cudne trąbki pocztyliońskie (nie mylić z jerychońskimi! 😁) wraz z podręcznikiem do nauki trąbienia 😀 Piękna wystawa, zasobna w unikalne cymelia - warto ją zobaczyć! 

Trąbki pocztyliońskie na wystawie stałej w Muzeum Poczty i Telekomunikacji,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Na ekspozycję stałą Muzeum Poczty i Telekomunikacji  składa się wiele interesujących eksponatów. Jej koncepcja ma na celu ukazanie całej historii poczty polskiej od 1558 roku do końca PRL-u. 

Zanim wejdziemy do sali, gdzie znajduje się ekspozycja stała, już w holu Muzeum Poczty i Telekomunikacji uwagę przykuwa kilka interesujących eksponatów. Jednym z nich jest album ślubny Marii i Zygmunta Krzysztoporskich z 1939 roku, zawierający telegramy z życzeniami nadesłanymi hrabiostwu Krzysztoporskim w dniu ich ślubu.

Album zawierający 386 telegramów z życzeniami z okazji ślubu Marii i Zygmunta Krzysztoporskich, 1932 r.,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
,
Uwagę zwraca także okaz pięknej miśnieńskiej porcelany, przedstawiający motywy pocztowe i podróżnicze: powóz, karetę, scenki rodzajowe. Jedna z figurek, ręcznie malowana, przedstawia karetę zaprzężoną w dwójkę koni i powożoną przez gustownie ubranego stangreta. W środku powozu siedzi młoda kobieta, trzymająca na kolanach kosz kwiatów. Druga dama, z finezyjnie upiętą fryzurą, odziana w piękną kobaltową suknię, której dół tonie w kwiatach, wysiada z karety, być może dla chwili odpoczynku… Oko cieszy kolorostyka eksponatu, która nie tylko oddaje rzeczywistość, a także pięknie ze sobą współgra. Wysiadająca postać kobiety dodaje figurce dynamizmu, podobnie jak dwa, zaprzężone do karety konie, które zdają się zatrzymywać jedynie na chwilę, na ukwieconej łące, pełnej różanych kwiatów…

Porcelanowy powóz konny, porcelana miśnieńska, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Podczas zwiedzania ekspozycji stałej warto zwrócić uwagę m. in. na wspaniałe sztandary. Dwa lata temu prezentowany tu sztandar został  przekazany do muzeum przez Związek Zawodowy Pracowników Telekomunikacyjnych „Solidarność”. Jest sztandarem Związku Niższych Pracowników Poczty, Telegrafu i Telefonu Koła Miejscowego w Lublinie. Dar ten bardzo nas ucieszył, ponieważ w zbiorach muzeum znajdował się już inny sztandar tej organizacji. Przed wojną istniały dwa związki: Związek Pracowników Poczt, Telegrafów i  Telefonów Rzeczypospolitej Polskiej, skupiający wszystkich pracowników, ale doszło do niesnasek i urzędnicy podzielili się na urzędników oraz urzędników niższych, czyli listonoszy, ekspedytorów i pracowników zaplecza urzędów pocztowych. Dzięki darowi posiadamy obecnie komplet sztandarów z jednej miejscowości, co jest wielką rzadkością. Byliśmy dotychczas w posiadaniu jednego takiego kompletu – z Krakowa. Nie znamy, niestety, historii tego sztandaru, ale zabiegamy o to, by pracownik poczty, który sztandar przechowywał od czasów powojennych, spisał ją dla nas. Wiadomo tylko, że związek, którego sztandar posiadamy, powstał w 1926 roku, a dwa lata później nastąpiło poświęcenie sztandaru. Obie te daty zostały utrwalone na sztandarze.

Sztandar Niższych Pracowników Poczty Telegrafów i Telegrafów,
Koło Miejscowe w Lublinie, 1926, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Warto zatrzymać się przy gablocie, w której znajduje się podręcznik do nauki trąbienia z 1836 roku, w towarzystwie oryginalnych, XIX-wiecznych trąbek pocztowych, które również prezentujemy. Trąbki sygnalizowały, że pocztylion właśnie przybywa do miejsca docelowego. W 1. połowie XIX wieku w Królestwie Polskim zorganizowano szkołę trąbienia dla pocztylionów, co było swoistym ewenementem. Co prawda szkoła przetrwała tylko kilka lat, ale wydano taki właśnie podręcznik do nauki trąbienia, wzorowany na podobnym wydawnictwie pruskim.

Trąbki pocztyliońskie, Królestwo Polskie, XIX w.,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Rz

Podręcznik do nauki trąbienia, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

adkością na wystawie są stemple – eksponowane po raz pierwszy w historii muzeum. Od 1921 roku udało się zebrać pocztowe pieczęcie i stemple ze wszystkich trzech zaborów, a także stemple Ministerstwa Poczt i Telegrafów oraz jednostek administracyjnych poczty na szczeblu ogólnopolskim i to właśnie takie cymelia dziś pokazujemy. Dwa z nich są szczególnie warte uwagi: stempel Ministerstwa Poczty z 1919 roku oraz pierwsza pieczęć Muzeum Poczty i Telekomunikacji z 1921 roku.

Najstarsza polska pieczęć, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Jedną z gablot poświęciliśmy Legionom Polskim. Początek tej kolekcji zaczął się przed wojną, kiedy to minister poczt i telegrafów kilku rządów II RP, były legionista - Ignacy August Boerner polecił zorganizować w muzeum stałą pracownię legionów. Zachęcał przy tym swoich przyjaciół, aby ofiarowali swoje pamiątki legionowe i w ten sposób powstał ten rzadki zbiór dokumentów, fotografii i licznych pamiątek legionowych. Rzadkością jest np. zbiór pieczęci, które skompletował jeden z legionistów. Przy każdej z pieczęci widnieje własnoręczny podpis osoby, która zarządzała daną jednostką. A na pierwszej stronie znajduje się podpis Marszałka Józefa Piłsudskiego, a poniżej zobaczymy podpis Kazimierza Sosnkowskiego – późniejszego generała. Dla nas ta książeczka jest rzeczą bezcenną. 

Komendy Legionów z podpisem Józefa Piłsudskiego

Pokazujemy także rozmaite eksponaty z trzech zaborów. Jednym z nich jest list Franciszka Józefa I, w którym wyraża swoje najwyższe zadowolenie z pracy urzędników pocztowych, w tym polskich. 

Podziękowanie cesarza Franciszka dla urzędników poczty, 
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Innym – równie rzadkim – jest najstarszy zachowany szyld poczty polskiej, który należał do Urzędu Pocztowego w Słonimiu. To nasze cymelium, które pochodzi z XVIII wieku, a jego uzupełnieniem jest pieczęć, również pochodząca ze Słonimia (obecnie Białoruś).

Najstarszy szyld poczty polskiej ze Słonimia, XVIII wiek,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Rzadkością na wystawie są również przysięgi homagialne (przysięgi wierności) z XIX wieku. Posiadamy przysięgi całej dyrekcji poczt Królestwa Polskiego. Równie interesującym eksponatem jest tabliczka, która wisiała na drzwiach Napoleona Bonaparte, informująca, że tu właśnie należy składać depesze adresowane do cesarza. Została ofiarowana muzeum pod koniec lat 60. przez osobę prywatną.

Tabliczka na drzwiach Napoleona Bonaparte, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Warto także zwrócić uwagę na liberię wyższego urzędnika pocztowego. Każdy resort miał inny kolor munduru, a także inne wykończenie (mankiety, wyłogi, kołnierz, guziki).  W dwudziestoleciu międzywojennym łączono przysposobienie wojskowe z wychowaniem fizycznym, co również prezentujemy na wystawie. Eksponujemy ponadto proporzec Pocztowego Przysposobienia Wojskowego z Wilna. Można zobaczyć także kompletny mundur i inne elementy umundurowania członków PPW. 

Elegancki mundur wyższego urzędnika pocztowego, fot.
Barbara Lekarczyk-Cisek


Proporzec PPW, Wilno 1938, mundur PPW, 1935-1939, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Obok możemy podziwiać medale z zawodów strzeleckich – jednej z najważniejszych imprez Pocztowego Przysposobienia Obronnego. W muzeum znajdują się wszystkie pamiątki z takich zawodów, w tym najważniejszych, które odbywały się we Lwowie. 

Plakieta pamiątkowa Pocztowego Przysposobienia Wojskowego z okazji III Święta
Kultury Fizycznej, Lwów 1939, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Posiadamy także zbiór blisko dwustu map związanych z pocztą, od najstarszej z 1817 roku do lat 60. Są to mapy połączeń pocztowych, przemysłowe i podróżnicze. Na wystawie prezentujemy cztery z nich. Wszystkie pochodzą sprzed pierwszej wojny światowej. Staraliśmy się pokazać różnorodność treści map, z których korzystała bądź mogła korzystać poczta i podróżni. Jedna z nich to „Mapa pocztowa i podróżna Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Poznańskiego” z 1817 roku, opracowana przez słynnego kartografa Juliusza Kolberga, którego inne mapy są również w naszym posiadaniu, m.in. pierwsza mapa pocztowa z legendą w języku polskim. Druga to „Mapa pocztowa Guberni Królestwa Polskiego”, wydana nakładem Feliksa Kasprzykiewicza, piękna i staranna litografia z 1912. Trzecią prezentowaną „Mapę pocztową i przemysłową Królestwa Polskiego” opracował w miedziorycie warszawski sztycharz Jerzy Egloff w 1846 roku. I wreszcie czwarta, litograficzna, barwna i opracowana przez Marcelego Gotza w 1860 roku to „Mapa pocztowa Królestwa Polskiego”.  Wszystkie z prezentowanych eksponatów stanowią przykłady kartograficznych dzieł najwyższej klasy.

Mapa pocztowa guberni Królestwa Polskiego, 1912, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Osobny zbiór stanowią rozmaite wagi: do listów, paczek, począwszy od XIX-wiecznych, a na czasach PRL-u kończąc. Wagi listowe jedno- i dwuuchylne zostały wykonane w niemieckich i austriackich wytwórniach w końcu XIX wieku i na początku XX. Przeznaczone były do ważenia przesyłek listowych, druków, papierów handlowych i próbek towarów. W II Rzeczpospolitej i po II wojnie światowej w użycie weszły również wagi szalkowe służące do ważenia listów i większych przesyłek. Na wystawie prezentujemy przykłady wag pocztowych listowych oraz paczkowych. Listowe – o różnym udźwigu: 50, 200, 350, 500 i 1000 gramów – to nie tylko przedmiot codziennej pracy XIX-wiecznego urzędnika. To również pięknie wykończone dzieło mechaniczne, zwracające uwagę swym doskonałym wyglądem. Wagi zostały wykonane w niemieckich i austro-węgierskich wytwórniach „Columbus”, „DÉEPOSÉ” i Philippa Jakoba Maula. Niżej prezentujemy interesujące przykłady wag do większych przesyłek: niemiecką z przełomu lat 30. i 40. XX w. oraz wagę szalkową produkcji polskiej z przełomu lat 40. i 50. Ciekawe przykłady rozwiązań konstrukcyjnych i zastosowania ówczesnej wiedzy technicznej… 

Wagi pocztowe, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Z pewnością warto zwrócić uwagę na początki poczty lotniczej w Polsce. Pierwszy lot odbył się w 1919 roku, z Warszawy do Berlina. Wśród przedwojennych reklam pocztowych, sprawozdania lotniczego i datowników okolicznościowych z wystaw lotniczych, pokazujemy również rarytas historyczny i filatelistyczny: oryginalne zaświadczenie wystawione dla lotników potwierdzające, że wykonali oni pierwszy polski lot, który przewiózł przesyłkę pocztową, którą również prezentujemy na wystawie. To moment, od którego zaczyna się historia poczty lotniczej w Polsce.  

Zaświadczenie dla lotników, którzy odbyli pierwszy lot, 1919,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Pierwsza przesyłka lotnicza, 1919, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Historia poczty lotniczej w Polsce sięga roku 1919 (pierwszy lot poczty napowietrznej), gdy w Ministerstwie Kolei powstała sekcja lotnictwa cywilnego. Zorganizowano pierwszy lot samolotowy przewożący przesyłki listowe. W MPiT przechowywane są cenne dokumenty z tego wydarzenia: zaświadczenie dla pilotów samolotu o wykonaniu pierwszego lotu z przesyłkami pocztowymi oraz pamiątkowe datowniki z 1919 r. z miejsca startu i miejsca lądowania samolotu. Oba eksponaty zaprezentowano na wystawie.

Ostatnia część wystawy obejmuje okres dwudziestolecia międzywojennego, wojnę i czasy PRL-u. Do najciekawszych eksponatów można zaliczyć księgę z 1929 roku, dokumentująca pierwszą wystawę, którą dziś znamy jako Targi Poznańskie – Powszechna Wystawa Krajowa w Poznaniu. Na niej, po raz pierwszy od uzyskania niepodległości, prezentowały się wszystkie resorty, w tym Ministerstwo Poczt i Telegrafów. Album zawiera niezwykłe zdjęcia dokumentujące największe osiągnięcia i innowacje poczty w pierwszym dziesięcioleciu po odzyskaniu niepodległości. Posiadamy pięć tomów tego wydawnictwa. Jedną z takich innowacji było uruchomienie sieci transatlantyckiej – pierwszej międzynarodowej polskiej sieci telegraficznej. Uruchamiał ją symbolicznie za pomocą srebrnego klucza Prezydent Polski – Stanisław Wojciechowski. Ten klucz jest naszym cymelium. Posiadamy także pierwsze pieczęcie Ministerstwa Poczt i Telegrafów 1919, 1920 i 1921 roku oraz pierwszą pieczęć Muzeum Poczty.

Ministerstwo Poczt i Telegrafów, album Poznań,
fot. B. Lekarczyk-Cisek

Jedną z takich innowacji było uruchomienie sieci transatlantyckiej – pierwszej międzynarodowej polskiej sieci telegraficznej. Uruchamiał ją symbolicznie za pomocą srebrnego klucza Prezydent Polski – Ignacy Mościcki. Ten klucz jest naszym cymelium. Posiadamy także pierwsze pieczęcie Ministerstwa Poczt i Telegrafów 1919, 1920 i 1921 roku oraz pierwszą pieczęć Muzeum Poczty.

Jedną z gablot poświęciliśmy II wojnie światowej. Pokazujemy, że mimo trudnych warunków, praca poczty trwała nieustannie. Niezwykle wartościowym eksponatem jest tutaj ryngraf - rzadki i ciekawy eksponat. Używany był przez listonoszy jeszcze przed wojna, a ten pochodzi z czasów wojny, z urzędu pocztowego w Breslau.

Oznaka listonosza UP Breslau, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Prowadzimy także cieszące się dużą popularnością zajęcia edukacyjne – o listach, o historii korespondencji. Odbywają się one w przygotowanym do tego specjalnie miejscu, zwanym buduarem damy. Znajduje się tu sekretarzyk z przełomu XVIII/XIX wieku oraz stare przybory do pisania, okulary. Szczególnie wartościowa jest srebrna zakładka, nożyk do listów oraz ołówek.

Sekretarzyk z przełomu wieków XIX i XX,
fot. Barbara Lekarcyk-Cisek

Przybory do pisania, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Na naszej stałej wystawie zobaczyć można wiele pięknych cymeliów, rzadkich eksponatów, które opowiadają o naszej polskiej historii, której częścią centralną jest historia polskiej poczty. Serdecznie zapraszamy do zwiedzania!

Bardzo dziękuję za pokazanie mi ich. Z pewnością warto powracać do Muzeum Poczty i Telekomunikacji do jego wspaniałych i unikalnych zbiorów. Po wystawie oprowadził mnie pan Tomasz Suma - kustosz w Pracowni Historii Poczty.

Zachęcam do lektury wywiadu z panem dr. Sumą, który zajmująco opowiada o historii polskiej poczty: TUTAJ.


wtorek, 15 grudnia 2020

Historia i zbiory Muzeum Poczty i Telekomunikacji w opowieści Tomasza Sumy /wywiad/

Rozmawiam z kustoszem Muzeum Poczty i Telekomunikacji we Wrocławiu o historii i zbiorach tej zacnej placówki, a także o tym, jak przygotowując najnowszą wystawę, ubrano żeńskie manekiny w przedwojenne mundury.

Tomasz Suma, fot.MPiT

Barbara Lekarczyk-Cisek: Większość zjadaczy chleba nie ma wyobrażenia, jak bogate są zbiory Muzeum Poczty i Telekomunikacji we Wrocławiu i że ta zacna placówka jest właściwie opowieścią o polskiej historii. Przybliżmy zatem okoliczności jej powstania. Jaka była idea powołania jej do istnienia?

Tomasz Suma: Muzeum zostało ustanowione 25 stycznia 1921 roku, ale  udostępnienie go szerszej publiczności nastąpiło znacznie później. Idea powołania Polskiego Muzeum Pocztowego – bo taka była jego pierwotna nazwa – pojawiła się już w 1919 roku, podczas trwania pierwszej polskiej wystawy filatelistycznej po odzyskaniu niepodległości. Wówczas to minister poczt zadeklarował chęć stworzenia takiego resortowego muzeum, analogicznie do tych, które powstawały po 1918 roku w innych resortach. Idea ta dojrzewała przez dwa lata i dopiero 25 stycznia 1921 roku Minister Poczt i Telegrafów wydał rozporządzenie, w którym obwieścił powstanie Muzeum Pocztowo-Telegraficznego. 

Czy mają Państwo w swoich zbiorach to rozporządzenie?

Niestety, nie, ponieważ de facto było to zarządzenie służbowe, które otrzymał urzędnik pocztowy Wacław Laskowski. Jemu właśnie zlecono zorganizowanie tego muzeum.

Bagatela! (śmiech)

Tak. Natomiast jeszcze w tym samym roku Laskowski oddał to rozporządzenie swojemu przełożonemu – dyrektorowi IV Wydziału Gospodarczego Ministerstwa Poczt i Telegrafów. Niestety, nie udało mi się znaleźć tego dokumentu, mimo usilnych poszukiwań w Archiwach Akt Nowych i w aktach ministerstwa. Nie mamy więc aktu erekcyjnego w Muzeum. Być może dlatego, że jako polecenie służbowe nie było traktowane ze szczególnym pietyzmem. 

Jaki wobec tego najstarszy dokument znajduje się w Muzeum Poczty i Telekomunikacji?

Pierwszy, najstarszy, pochodzi z roku 1919 roku. Kiedy powstał zamysł powołania do życia muzeum, minister zwrócił się do pracowników poczty i społeczeństwa z apelem o nadsyłanie rozmaitych eksponatów. Późniejsze dokumenty pochodzą z lat 20. i jest wśród nich nadanie statutu i kolejne prośby ministra o nadsyłanie eksponatów. To jest najstarszy zachowany dokument dotyczący dziejów naszego Muzeum.

Czy ludzie chętnie je udostępniali?

Bardzo chętnie! Już trzy tygodnie po pierwszym apelu napłynęły pierwsze eksponaty: znaczki warszawiaka, niejakiego Wilhelma Bernsteina, którego pismo również się zachowało. Później było ich coraz więcej.

1919, pierwszy dar dla muzeum (AMPiT, 1-174)

A kiedy nastąpiło oficjalne otwarcie muzeum dla publiczności?

Dopiero w 1928 roku. Zarządzenie o otwarciu muzeum dla zwiedzających wydał Okólnikiem Nr 2062/XI z dnia 19 marca 1928 roku Minister Poczt i Telegrafów, Bogusław Miedziński. Na zwiedzanie wyznaczono dwa dni w tygodniu: czwartek i niedzielę od 12:00 do 14:00, zaś opłata za wejście wynosiła 50 groszy od osoby, z wyjątkiem uczącej się młodzieży i szeregowych żołnierzy, dla których ustalono opłatę 20 groszy. Zasady te obowiązywały przez dziesięć lat i zmienione zostały dopiero 15 czerwca 1938 r. 

Przede wszystkim skupiono się na gromadzeniu i opracowaniu zbiorów. Główną ideą naszego muzeum było gromadzenie pamiątek dotyczących działalności poczty. Łatwo było wówczas udokumentować dzieje poczty z okresu zaborów, ponieważ bardzo dużo eksponatów, które nie zostały zniszczone, było przekazywanych do ministerstwu. Dziś byłoby bardzo trudno otrzymać stemple czy dokumenty, bo muszą one pozostać u operatora pocztowego. W 1921 roku było o tyle łatwiej, że wszystko zostało wymienione – z języków: rosyjskiego i niemieckiego na język polski. Nie było więc zagrożenia, że ktoś wykorzysta je niezgodnie z prawem. Stąd tak dużo u nas pamiątek pozaborowych.

Które z nich określiłby Pan jako najcenniejsze?

To już zależy od tego, do której kolekcji sięgniemy. Jeżeli do historycznej, to najcenniejszymi obiektami są szyldy i skrzynki pocztowe. Posiadamy najstarszy zachowany szyld poczty polskiej, który należał do Urzędu Pocztowego w Słonimiu. To nasze cymelium, które pochodzi z XVIII wieku, a jego uzupełnieniem jest pieczęć, również pochodząca ze Słonimia. W kolekcji stempli również najcenniejszy jest stempel ze Słonimia, a jego uzupełnieniem jest szyld pochodzący również z tej poczty.

Najstarszy szyld pocztowy znajdujący się w zbiorach MPiT,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Z kolei w archiwum historycznym posiadamy dokumenty dotyczące Tadeusza Kościuszki, dr Tomasza Arciszewskiego – pierwszego dyrektora generalnego Poczty Polskiej, który ją organizował od 1919 roku (jesteśmy w posiadaniu m. in. jego aktu nominacji), bezcenną mapę pocztową – pierwszą z legendą w języku polskim (Kolberga), najstarszy zachowany sztandar pocztowy z 1919 roku i wiele innych. Muzeum ma też w swoich zbiorach kilka dokumentów i listów podpisanych przez królów i prezydentów. 

Posiadamy ponadto niewielki zbiór polskich biletów płatniczych, czyli banknotów pieniężnych. Wtedy jeszcze nie było pieniędzy papierowych, tylko owe bilety płatnicze z przełomu XVIII i XIX wieku. 

Bezcenną kolekcję stanowią także projekty znaczków pocztowych przekazywane do muzeum przez ministerstwo od 1921 roku do ostatniego z wykonanych w czasach współczesnych. A jeśli już jesteśmy przy zbiorach filatelistycznych, trzeba podkreślić, że jest ona pełna bezcennych walorów zachowanych tylko w naszym muzeum. Uzupełniają ją wspomniane projekty znaczków, a także akcepty, dokumentacja i korespondencja z artystami, klisze do produkcji znaczków, odbitki próbne i walory, które nie weszły do obiegu. 

Cenna jest także kolekcja mundurów, których liczba przed wojną wynosiła trzydzieści osiem. Wszystkie zaginęły zimą 1940 roku, kiedy to włamano się do muzeum. Nie zostały nigdy odnalezione, jednak po wojnie rozpoczęto rekonstrukcję kolekcji. Obecnie do najcenniejszych obiektów należy frak urzędnika ministerialnego Dyrekcji Generalnej Poczt z początku XX wieku.

Frak urzędnika ministerialnego Dyrekcji Generalnej Poczt z pocz. XX w.
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Dawni urzędnicy poczty byli bardzo eleganccy!

Owszem, jednak musimy tłumaczyć, że tak nie wyglądali zwykli urzędnicy, ale ten najwyższej rangi. W naszych zbiorach znajdują się egzemplarze wszystkich mundurów, począwszy od XIX wieku po dzień dzisiejszy. Niespełna półtora miesiąca temu otrzymaliśmy w darze od Poczty Polskiej najnowsze mundury pocztowe. 

Oglądałam wiele lat temu w Muzeum Narodowym we Wrocławiu wystawę strojów kobiecych od XIX wieku po współczesność i moją uwagę zwróciła estetyka oraz jakość wykonania. W porównaniu z dawnymi stroje współczesnych kobiet były po prostu szpetne i byle jakie. Czy dotyczy to również strojów pocztowych?

Jest analogicznie! Dziś można zobaczyć pracowników poczty w tzw. uniformie pocztowym, którego nawet nie nazywa się mundurem. Składa się nań koszula, spodnie lub spódnica. Natomiast przed wojną i po niej (ostatni mundur zmieniono pod koniec lat 90.) wszyscy urzędnicy i listonosze mieli obowiązek noszenia mundurów. Ich wzory zmieniały się w zależności od potrzeb. Zmieniały też kolory – od brązowego na początku, następnie zielonego, khaki, siwego do niebiesko-granatowego, wpadającego w fiolet. Zmieniała się również jakość mundurów. Przedwojenne mundury były wykonane z sukna, po wojnie zaczęły się pojawiać sztuczne włókna.

Mundury przedwojenne miały także elegancki krój.

Tak, staraliśmy się to pokazać na wystawie. Nawiasem, wiąże się z tym pewna anegdota. Otóż przygotowując najnowszą wystawę (którą będzie można zobaczyć po otwarciu muzeum i zniesieniu obostrzeń epidemicznych), kupiliśmy współczesne manekiny odzwierciedlające posturę standardowego mężczyzny. Wówczas okazało się, że żaden z przedwojennych mundurów do tej sylwetki nie pasuje. Udało się nam ubrać manekiny tylko w powojenne, workowate mundury. Ostatecznie rozwiązaliśmy problem ubierając w przedwojenne mundury manekiny żeńskie, po uprzednim wyrównaniu piersi (śmiech). Mundury przedwojenne miały wąskie talie i biodra, co daje wyobrażenie, jakie przeważały wówczas sylwetki męskie. Pod mundurem przedwojenni pracownicy poczty nosili koszule i podkoszulki i może coś jeszcze – byli nieduzi i bardzo szczupli. 

Czy darczyńcy przynosili także listy, których treść dotyczyła tamtych odległych czasów?

Tak, listy również przynoszono, ale ich treść nie była istotna. W zbiorach przeważa korespondencja o treści urzędowej. Od najstarszego – z XVIII wieku – po czasy powojenne. Wyjątek stanowią listy z Powstania Warszawskiego. Ktoś znalazł worek listów poczty powstańczej i przyniósł go do Muzeum Poczty. Przyniesiono również dwie skrzynki powstańcze, które obecnie są prezentowane na wystawie stałej.

Kartka z okolicznościowym znaczkiem i pieczęciami dokumentującymi
wycieczkę "Batorym", 1936 r., fot. Muzeum Poczty i Telekomunikacji

W przypadku listów liczył się przede wszystkim interesujący znaczek albo pieczęć lakowa czy jakaś interesująca kauczukowa. Chodziło więc raczej o walory filatelistyczne. Prym wiodła filatelistyka. Obecnie to nasza największa kolekcja, licząca około półtora miliona sztuk. W zbiorach znajdują się także projekty i akcepty znaczków.

Wracając do historii Muzeum Pocztowo-Telegraficznego (nazwa kilkakrotnie się zmieniała), do II wojny, a także tuż po niej mieściło się w Warszawie. Jakie były jego losy podczas okupacji?

Podobnie jak całe Ministerstwo Poczty, muzeum zostało we wrześniu 1939 roku ewakuowane. Zbiory zapakowano do 26 drewnianych skrzyń, które miały być ukryte w Polsce i gdzieś wywiezione jako bardzo cenne. Niestety, tak się nie stało i zbiory zostały ukryte w Warszawie. Ówczesny kustosz muzeum, Włodzimierz Polański, wybitny filatelista, spakował je wraz z pracownikami i ukrył w podziemiach Urzędu Telekomunikacyjnego Warszawa 1,. Część trafiła do Urzędu Pocztowego przy św. Barbary 1, gdzie mieściła się w tym czasie siedziba muzeum. Tak więc zbiory zostały nieco rozproszone. Podczas okupacji pocztę polską przejął system poczty niemieckiej: Deutsche Post Osten. Pod naciskiem dyrektora poczt w Berlinie podjęto decyzję, aby Muzeum Poczty i Telekomunikacji w Warszawie zlikwidować, a zbiory przewieźć do Berlina. W 1940 roku oficjalnie zamknięto muzeum i przygotowano zbiory do wysyłki. Ostatecznie nie trafiły do Berlina, lecz błąkały się po różnych częściach Europy. Część zbiorów, uznana przez Niemców za bezwartościową (np. mundury, malarstwo polskie czy projekty), pozostała w muzeum. 

Oznaka listonosza Urzędu Pocztowego Breslau 1, 1937-1944,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

 Czy udało się odzyskać wywiezione zbiory?

Oczywiście! Po zakończeniu działań wojennych reorganizacją muzeum zajął się kustosz Adolf Schöpp (Włodzimierz Polański zginął w 1944 roku). Do 1948 roku udało się odzyskać większość zbiorów. Straty poniosły przede wszystkim zbiory malarstwa. Część cennych obrazów, np. płótna Zofii Stryjeńskiej czy Jana Rosena, nigdy nie odnaleziono. Natomiast reszta przetrwała dzięki temu, że niemieccy urzędnicy wzięli je do urządzania swoich domów i gabinetów. Wśród nich był najcenniejszy – obraz Jana Rosena, jedyny, który ocalał. Część obrazów się nie odnalazła, być może spłonęła w powstaniu.

Jakie okoliczności sprawiły, że muzeum przeniesiono do Wrocławia?

W styczniu 1951 roku muzeum zostało zlikwidowane. W tym czasie zlikwidowano w Polsce większość muzeów technicznych, a za takie uchodziło również Muzeum Poczty i Telekomunikacji. Brakowało sprzętu, toteż próbowano przeznaczyć do użytku eksponaty muzealne. Zastanawiano się także nad przeniesieniem Muzeum Poczty i Telekomunikacji do Wrocławia – na tzw. Ziemie Odzyskane, jednak dopiero w 1955 roku Władysław Kostro - przedwojenny działacz, a od 1954 roku – dyrektor  Okręgu Poczt i Telegrafów we Wrocławiu, podjął ideę ponownego powołania do istnienia Muzeum Poczty. Zostało ono ponownie otwarte w 1956 roku we Wrocławiu. Od 1999 roku, jak większość muzeów w Polsce, nie podlega już ani ministerstwu resortowemu, ani Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego, lecz utrzymują je samorządy lokalne.

Dyliżans pocztowy, Muzeum Poczty i Telekomunikacji we Wrocławiu,
fot. prasowa

Czy w okresie wrocławskim przybyło do muzeum dużo eksponatów i które z nich mają największą wartość?

Z pewnością do najwartościowszych obiektów należy 24-osobowy dyliżans. Żadne muzeum w Europie takiego nie posiada. Po wojnie służył do transportu osób podczas dożynek w pegeerze, podobnie jak drugi, mniejszy. Zyskaliśmy także pulpit telekomunikacyjny, przy którym prezydent Warszawy Stefan Starzyński przemawiał podczas wojny. Od 1956 roku  po lata 80. Poczta Polska przekazywała nam całą dokumentację twórczości filatelistycznej w Polsce, dzięki czemu posiadamy jedyny w Polsce, kompletny zbiór dokumentów dotyczących każdego znaczka i każdej emisji znaczków. Mamy więc projekty, akcepty, próby… Obecnie znaczków już się tak nie projektuje. Kiedyś zatrudniano artystę, który sporządzał odręczne projekty – zazwyczaj kilka wersji. Ostatecznie komisja wybierała jeden z nich. A my posiadamy dokumentację tego procesu na wszystkich jego etapach. Mamy również pamiątkowe eksponaty, które powstały z okazji rocznic, np. 400-lecia poczty: dokumenty, fotografie, pamiątki…

Dokument zawierający zatwierdzenie wybranych znaczków do emisji,
fot. Muzeum Poczty i Telekomunikacji

Po wojnie zaczęliśmy także gromadzić sztandary – posiadamy bardzo bogatą kolekcję sztandarów związkowych i pocztowych, w tym najstarszy, z 1919 roku. To zupełnie unikalna kolekcja. 

Tak Pan rozpalił moją ciekawość, że muszę się udać na wystawę, aby to wszystko zobaczyć! Proszę o towarzyszenie mi.

Ciąg dalszy: Po wystawie Muzeum Poczty i Telekomunikacji oprowadza Tomasz Suma


Urodziny Zofii Kossak w Górkach Wielkich

9 i 10 sierpnia w ruinach Dworu Kossaków znów będzie gwarno, jak dawniej, kiedy do Górek Wielkich zjeżdżali się m.in.: Maria Dąbrowska, Wańk...

Popularne posty