Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Philippe Herreweghe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Philippe Herreweghe. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 maja 2026

49. Wratislavia Cantans: Cieszyć się blaskiem światła /relacja/

Potężnym oratorium ”Stworzenie świata” Josepha Haydna pod batutą Paula McCreesha zakończyło się 49. Wratislavia Cantans. Po raz wtóry pod artystycznym kierownictwem Giovanni Antoniniego. Tematem przewodnim było wychodzenie z ciemności w światło.


Potężnym oratorium ”Stworzenie świata” Josepha Haydna pod batutą Paula McCreesha zakończyło się 49. Wratislavia Cantans. Po raz wtóry pod artystycznym kierownictwem Giovanni Antoniniego. Jak zapowiedział Maestro, tematem przewodnim było wychodzenie z ciemności w światło:

Koncepcja światłości wiekuistej leży u podstaw niemal każdego utworu religijnego. I zawsze dzieła te wiodą nas z ciemności w światłość. Nawet pełne mroku i rozpaczy Requiem jest drogą do nadziei. Na koniec życia wedle chrześcijan dwie przeciwności łączą się: ciemność, czyli śmierć, przenosi człowieka w inny wymiar światła, czyli życia. Muzyka ma tę cudowną właściwość, że pozwala każdemu niezależnie od światopoglądu cieszyć się blaskiem światła, które opromienia nas w trakcie pięknego koncertu.

W istocie, takich uczuć doznawaliśmy podczas tego festiwalu wielokrotnie. Rozpoczęły go różne wersje ”Magnificat”. Kolejne koncerty wnosiły nowe, często zaskakujące, elementy do wyrazistego, a przecież nieschematycznego programu.

Giovanni Solima

Te niespodziewane i szczególne przeżycia to z pewnością występ Giovanniego Sollimy w kościele klasztornym Wniebowzięcia NMP w Lubiążu, który został podczas II wojny zniszczony i ogołocony najpierw przez Niemców, a następnie przez Rosjan. Słuchanie muzyki tego natchnionego wirtuoza wiolonczeli w miejscu tak doświadczonym przez historię oddziaływało silnie na wyobraźnię i emocje. Utwór powstał zresztą z inspiracji wnętrzem kościoła równie mocno naznaczonego trudną historią:  Santa Maria dello Spasimo w Palermo, stąd jego tytuł: ”Spasimo”.

Sol Gabetta
Duże wrażenie zrobiła na wrocławskiej publiczności także argentyńska wiolonczelistka: Sol Gabetta. Zaledwie 33-letnia artystka ma już w swoim dorobku imponujące sukcesy i nagrania. Interesujące jest to, że gra na bardzo rzadkiej, bezcennej wiolonczeli Guadagniniego z 1759 roku. Podczas Wratislavia Cantans wystąpiła przy akompaniamencie fortepianu z Bertrandem Chamayou. Zagrała z wielką pasją i temperamentem utwory Brahmsa i  Bethoveena, wydobywając z owego XVIII-wiecznego instrumentu niezwykłe brzmienia, których barwa przypominała niekiedy skrzypcowe tremola. Publiczność tak w tym zasmakowała, że artystka dwukrotnie bisowała utworami Szostakowicza.

Prezentując tegoroczny program, Giovanni Antonini zrobił pewną ważną uwagę, która sprawdziła się co do joty:

Choć „Podróż do Włoch” skończyła się wraz z pierwszą edycją Wratislavii, którą przygotowywałem, w rzeczywistości każda Wratislavia Cantans jest podróżą poprzez różne wizje muzyki wynikające z indywidualnej wrażliwości goszczących u nas artystów.

Dotyczy to nie tylko Solimy czy Gabetty. Dla mnie wielkim odkryciem tegorocznej odsłony festiwalu był Jan Dismas Zelenka (1679–1745), mało w Polsce znany  czeski kompozytor epoki późnego baroku. Większość życia spędził na dworze saskim  Augusta II, który jako król Polski przeszedł na katolicyzm. Komponował niemal wyłącznie dzieła religijne, dlatego też nazywany jest czasem katolickim Bachem.

Felix Rumpf, Krystian Krzeszowiak

We Wrocławiu usłyszeliśmy dwa jego dzieła: skomponowane na śmierć króla Augusta II Requiem D-dur ZWV 46 (w ramach koncertu ”Et Lux Perpetua”) oraz Te Deum D-dur ZWV 146, Missa dei Filii C-dur ZWV 20 (koncert ”In Te Domine speravi”). Obydwa wykonania poprowadził znakomity czeski dyrygent i wielki admirator kompozytora - Václav Luks.

Martina Janková, Vaclav Luks, Krystian Krzeszowiak

Requiem Zelenki było niezwykle łagodne i piękne. Może to nawet nieco dziwić. A jednak wrażenie takie mija, jeśli uświadomimy sobie, że w tym przypadku ”Światło Wieczyste”, jak zapowiada tytuł koncertu, oznacza Bożą Obecność i – właśnie! – przejście od ciemności śmierci do Światła. Tłumaczy to pogodną, a nawet radosną tonację dzieła. Dotyczy ona zarówno partii chóru wykonanego przez Collegium Vocale 1704 (znakomity zespół założony przez Luksa), jak też olśniewających arii. Bogactwo brzmienia, wynikające z dialogów instrumentów i ludzkich głosów, a także przeplatanie uroczystego brzmienia muzyki z chórami gregoriańskimi śpiewanymi a cappella – było  wprost niezwykłe. Mnie najbardziej jednak urzekły arie w stylu włoskim, a szczególnie soprany, spośród których wyróżniała się Hana Blažíková – znana  z występów z P. Herreweghe, w ramach  Akademii Bachowskiej.

Hana Blažíková

Drugi koncert, w którym Václav Luks zaprezentował kompozycję Zelenki, tym razem mszę, nosił tytuł ”In Te Domine speravi” (”Tobie, Panie, zaufałem”) i był równie piękny. Rozpoczęły go radosne tony trąbek i fletów, po których nastąpiło chóralne Laudamus, potem zaś cudowny duet sopranów: Martina Jankovà i Isabel Jantschek, śpiewających w dialogu z fletami ”Tu Rex gloriae”. Po nich zaś – mocny  kontralt Wiebke Lehmkuhl w ”Tu ad liberandum”, w towarzystwie fletów poprzecznych i skrzypiec. Mimo że dominowały żeńskie arie, to – choć rzadsze – nie mniej piękne były męskie duety tenoru i basu, które wykonali: polski tenor Krystian Adam Krzeszowiak oraz niemiecki baryton liryczny Felix Rumpf. Zaśpiewali przepięknie ”Tu ad dexteram Dei sedes”. Następnie usłyszeliśmy ich w Missa dei Filii C-dur, w którym to dziele zaśpiewali m.in. ”Qui tollis peccata Mundi”, w duecie z sopranami. Trudno to stopniować, jednak najbardziej urzekł mnie głos urodzonej w Czechach szwedzkiej sopranistki Martiny Jankovej.

Philippe Herreweghe

Philippe Herreweghe z zespołem i koncert Hail, bright Cecilia

Drugim, po Zelence, wydarzeniem muzycznym był, przynajmniej dla mnie, koncert ”Hail, Bright Cecilia” Henry Purcella, poprowadzony przez Philippe Herreweghe.

Kompozycja ta, znana również jako "Oda do św. Cecylii", skomponowana została przez Henry'ego Purcella do tekstu Irlandczyka Nicholasa Brady w 1692 roku na cześć św. Cecylii, patronki muzyków. Pod batutą Philippe Herreweghe i w wykonaniu znakomitego Collegium Vocale Gent muzyka ta zabrzmiała jako piękna, harmonijna całość. Już w tytułowym utworze ”Heil! Bright Cecilia!” mogliśmy doświadczyć doskonałego przeplatania się chóru, pojedynczych głosów i instrumentów. Pięknie brzmiały też duety, np. kontratenor i bas (Damien Guillon, Peter Kooij) w "Hark, hark, each tree its silence breaks". Również pojedyncze arie, jak np. Grace Davidson (sopran) w utworze ”Tis Nature`s voce”, gdzie kobiecy głos niepostrzeżenie przechodzi w chóralny śpiew. Po Philippe Herreweghe zawsze możemy spodziewać się mistrzowskiego wykonania. Dotyczy to zarówno jego interpretacji J.S. Bacha, Henry`ego Purcella czy J. Haydna.

Spośród licznych koncertów wiele jeszcze zasługiwałoby na uwagę. Podróż przez różne odmiany muzyki ”z ciemności w światło” pozwalała bowiem za każdym razem – jak obiecał Maestro Antonini – cieszyć się blaskiem światła, które opromienia nas w trakcie pięknego koncertu.  

Artykuł ukazał się na portalu Kulturaonline 22 września 2014 roku.

piątek, 19 kwietnia 2024

Bach Pasjami... /relacja z koncertów "Pasji wg św. Mateusza w NOSPR i w Narodowym Forum Muzyki/

Okres przedświąteczny był dla mnie w tym roku szczególny, miałam bowiem okazję dwukrotnego wysłuchania Pasji według św. Mateusza Johanna Sebastiana Bacha w dwóch różnych interpretacjach: Philippe'a Herreweghe w katowickim NOSPR oraz Jarosława Thiela w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu. Dwie różne koncepcje, inne składy chórów i różni soliści, a jednak obydwa koncerty były niezwykle poruszające...

Philippe Herreweghe dyryguje Pasją według św. Mateusza J. S. Bacha
w katowickim NOSPR, fot. materiały prasowe NOSPR

Pasja według św. Mateusza - genialne dzieło Johanna Sebastiana Bacha

Swoją kompozycją Pasji według św. Mateusza, której premiera odbyła się w Wielki Piątek 11 kwietnia 1727 roku w kościele św. Tomasza w Lipsku, Bach stworzył arcydzieło, które było i jest nadal wyjątkowe w historii muzyki. Dobór środków muzycznych, niezwykle śmiały język harmoniczny - aż do otwartego dysonansu, zawsze z intencją interpretacji teologicznej, ma również dziś wyjątkowy charakter. Bezprecedensowe połączenie trzech chórów, dwóch organów, dwóch orkiestr i ośmiu solistów wychodzących z chórów, by w w ariach i recytatywach podejmować refleksję nad tym, że odkupienie ludzkości odbyło się przez cierpienie i śmierć Chrystusa na krzyżu i że po dziś dzień wszyscy mamy w tym udział... Już druga, przejmująca aria: "Blute nur" wskazuje na związek pomiędzy niewinnym cierpieniem Jezusa a człowiekiem, który go zdradził, co jest nie tylko aluzją do Judasza, ale do nas wszystkich. 

Johann Sebastian Bach skomponował Pasję według św. Mateusza jako kantor kościoła św. Tomasza w Lipsku. Była to istotna część liturgii Wielkiego Piątku. Nabożeństwo trwało w sumie pięć godzin i przy użyciu niezwykle skomplikowanych środków muzycznych było w istocie refleksją nad historią Męki Pańskiej według Ewangelii św. Mateusza. Po pierwszej części nastąpiło około godzinne kazanie, po którym przedstawiono dłuższą część drugą. 

Pasji według św. Mateusza słucham od lat w różnych wykonaniach: zarówno na żywo, zazwyczaj podczas corocznych koncertów przed Wielkanocą, posiadam też w swojej fonotece kilka jej znakomitych wersji, z których najwyżej cenię sobie nagranie z 1999 roku w wykonaniu Collegium Vocale Gent pod Philippe Herreweghe, z Ianem Bostridgem jako Ewangelistą, Dietrichem Henschelem w roli Jezusa, z udziałem Andreasa Scholla, którego aria "Erbarme Dich, mein Gott" przeszła do historii. W ubiegłym roku, przy okazji pobytu w Amsterdamie, dokąd udałam się na wystawę Vermeera, wysłuchałam w Concertgebouw obu Pasji Bacha: Janowej - w interpretacji René Jacobsa oraz Mateuszowej, którą poprowadził John Butt, z Nicholasem Mulroy`em jako Ewangelistą i Matthew Brookiem jako Chrystusem. Mimo tych wieloletnich spotkań z Pasjami Bacha, ich ponowne wysłuchanie jest dla mnie zawsze mocnym przeżyciem. Tak było i tym razem. 

John Eliot Gardiner w swojej książce "Muzyka w Zamku Niebios. Portret Johanna Sebastiana Bacha" próbuje wyjaśnić to silne oddziaływanie Pasji wg św. Mateusza, porównując ją do greckiej tragedii o królu Edypie. Mimo że Grecy doskonale znali tę historię, z jej brutalnością, moralnym zgorszeniem, cierpieniem i poniżeniem jej bohatera, to jednak dawali się porwać relacji Sofoklesa, jakby ją słyszeli po raz pierwszy, przeżywając litość i trwogę (katharsis). Podobnie było zapewne z wiernymi zgromadzonymi w Wielki Piątek, 11 kwietnia 1709 roku w Kościele św. Tomasza w Lipsku, choć znali doskonale zapisaną w Ewangelii św. Mateusza historię Męki Pańskiej. Podobnie jest także z nami, ponieważ emocje wypływające z towarzyszenia ludzkiemu dramatowi są ponadczasowe i ciągle na nas oddziałują. A cóż dopiero wtedy, gdy tym człowiekiem, który niewinnie cierpi, jest sam Zbawiciel... 

Muzyka Bacha ma strukturę dramatyczną, a jej założeniem było oddziaływanie na zmysły, wyobraźnię i duchowość słuchaczy. Bach zrównoważył relację Ewangelisty refleksjami zatroskanych świadków wydarzeń, zawartymi w komentarzach (arioso) i w modlitwie (arie). Widać to szczególnie dobrze w wersji Sir Simona Rattle z Orkiestrą Filharmonii Berlińskiej i Chórem Radia Berlińskiego z 2010 roku, mającej częściowo teatralny charakter, ale bardziej w duchu teatru greckiego, w znaczeniu, o którym pisałam w związku z tragedią Edypa. Reżyser Peter Sellars zaprzeczał zresztą próbom nazwania tego teatrem, twierdząc, że jest to rodzaj modlitwy, medytacji. 

Pasja według św. Mateusza w NOSPR, 23 marca 2024,
fot. materiały prasowe NOSPR


Pasja według św. Mateusza w katowickim NOSPR

Prezentacją Pasji w katowickim NOSPR – sali słynnej ze wspaniałej akustyki – Philippe Herreweghe rozpoczął realizację swojego nowego projektu, będącego kolejną próbą zmierzenia się z tym genialnym dziełem, co dowodzi, że Maestro jest ciągle w pełni sił twórczych, pomimo ukończenia osiemdziesięciu lat. Siedząc blisko i nieco z boku sceny, miałam tym razem niebywałą okazję przyglądać się, jak pracuje z orkiestrą, chórem i solistami. Herreweghe nie jest bynajmniej typowym dyrygentem – ze swoimi muzykami porozumiewał się za pomocą spojrzeń, dyskretnych gestów, przybliżając się często do wykonawców, którzy akurat śpiewali swoje arie albo wykonywali sola na instrumentach. To silna, charyzmatyczna osobowość: znakomicie panuje nad całością, a jednocześnie ma dar współtworzenia, współbycia z członkami zespołu. Czasami jednak, w partiach solowych z akompaniamentem jednego instrumentu, siadywał z boku – jakby chciał dać do zrozumienia, że pozostawia przestrzeń wykonawcom, do których ma absolutne zaufanie.

Philippe Herreweghe podczas koncertu, fot. Marek Cisek

Nic zresztą dziwnego, bo w projekcie znaleźli się wykonawcy znakomici, a przy tym odniosłam wrażenie, że Maestro dobierał ich wedle barwy głosu, co sprawiło, że całość zabrzmiała inaczej. Wystąpiło trzech tenorów (w tym Julian Prégardien, który "odziedziczył" tę rolę po swoim słynnym ojcu, ale wykonał ją zupełnie  inaczej, bardziej dramatycznie), z których każdy śpiewał w sposób wyjątkowy: Hugo Hymas, dysponujący ciepłym tenorem, podobnym nieco do głosu słynnego angielskiego śpiewaka: Anthony Rolfe Johnsona, brzmiał inaczej niż  Benedict Hymas, współpracujący z Maestro już wcześniej, chwalony za rolę Ewangelisty i dysponujący inną barwą głosu, choć równie piękną, liryczną. Podobnie było z kontratenorami, których również było dwóch i obaj dysponowali innymi barwami głosów, jednak zdecydowanym faworytem tego koncertu okazał się Hugh Cutting – artysta o niepowtarzalnej barwie i skali głosu, który już kończąc studia w Royal College of Music otrzymał z rąk Króla Karola III Złoty medal im. Sourindry Mohun Tagore. Mimo młodego wieku, z Pasją wg św. Mateusza wystąpił w Carnegie Hall, śpiewał także kantaty, a w sezonie 2023/24 ponownie pracuje z Les Arts Florissants i Williamem Christie, przygotowując niejeden wspólny projekt. Głos ma doprawdy niepowtarzalny – po koncercie w NOSPR zasłużenie otrzymał gorącą owację. Arią "Erbarme Dich" poruszył nas dogłębnie. 

Hugh Cutting, fot. materiały prasowe NOSPR

Nie mogę również nie wspomnieć o wykonawcy roli Jezusa - austriackim śpiewaku operowym Florianie Boeschu, współpracującym m. in. z Giovannim Antoninim czy z sir Simonem Rattle. Głęboki, piękny baryton – kreował postać Jezusa wspaniale, z dostojeństwem, a także przejmująco dramatycznie w scenie, kiedy Zbawiciel umiera na Krzyżu ze słowami "Boże mój, czemuś mnie opuścił?".

Dwa pozostałe barytony o męskiej sile i pięknych konturach zaprezentowali: Philipp Kaven jako Piłat i Konstantin Krimmel jako Piotr. Istotny w interpretacji Pasji Mateuszowej był również podział na dwa niewielkie składem chóry (po sześć osób z lewej i prawej strony), z których wyłaniali się soliści. To, co napisałam o wybranych solistach, można by odnieść do instrumentalistów, którzy im pięknie towarzyszyli, ale w ten sposób moja relacja rozrosłaby się do niebywałych rozmiarów...

Dość powiedzieć, że w swojej najnowszej wersji Pasji według św. Mateusza Philippe Herreweghe  zdaje się zmierzać do  klarownej interpretacji stworzonej przez Bacha genialnej kompozycji, stosując tym razem oszczędne środki, niejako upraszczając się. Skład orkiestry i chórów jest skromniejszy, nie ma też chóru chłopięcego ani organów. Prostota, szlachetny umiar i pięknie brzmiące głosy w towarzystwie pojedynczych instrumentów nadają tej interpretacji jakiś intymny, sprzyjający skupieniu i osobistemu przeżyciu, wymiar. O tym, że tak wykonana Pasja Mateuszowa poruszyła serca i wyobraźnię słuchaczy, świadczył aplauz tak głośny, że można by go porównać z widownią koncertów zespołów rockowych. Maestro Herreweghe zdawał się być nim tak oszołomiony, że zapomniał podziękować za występ wykonawcy roli Jezusa, centralnej postaci Pasji...

Florian Boesch w roli Jezusa, fot. materiały prasowe NOSPR


Pasja według św. Mateusza we wrocławskim Narodowym Forum Muzyki


Pasja według św. św. Mateusza w NFM we Wrocławiu,
fot. Joanna Stoga
Wrocławski koncert odbył się 27 marca i poprowadził go Jarosław Thiel – dyrektor Wrocławskiej Orkiestry Barokowej, a także wiolonczelista. Zważywszy, że wystąpiły dwa chóry: Chór NFM oraz Chór Chłopięcy NFM, a ponadto soliści – zadanie miał niełatwe. Thiel również nie jest typowym dyrygentem, choć w innym tego słowa znaczeniu niż Herreweghe. W wywiadzie udzielonym mi przed paru laty stwierdził, że czuje się bardziej wiolonczelistą ("Bardziej wiolonczelista niż dyrygent"), a jednak w perspektywie tego koncertu można to uznać za rodzaj kokieterii. Jarosław Thiel prowadzi ponadto Akademie Muzyki Dawnej (zanim stanął za pulpitem dyrygenckim, był świeżo po Akademii Francuskiej, która wypadła doskonale). Z pewnością jest dyrygentem bardziej od Herreweghe ekspresyjnym i zaprezentował melomanom Pasję Mateuszową inaczej, porywając bez reszty wrocławską publiczność, o czym świadczyła owacja na stojąco. Bo też była to wspaniała Pasja!

W centrum: Jarosław Thiel, fot. Joanna Stoga
Już sam początek Pasji Mateuszowej: "Kommt, Ihr Tochter" wywołuje dreszcz emocji. Potężny wielogłosowy chór przenosi nas niejako do centrum wydarzeń. We wrocławskiej Pasji 24-osobowy chór (po 12 chórzystów po lewej i prawej stronie) zabrzmiał mocno – to głos społeczności, która uczestniczy w wydarzeniach, jest ich narratorem i komentatorem, a jednocześnie głosami wiernych i (w scenach Męki) i wściekłego, agresywnego tłumu krzyczącego "Ukrzyżuj!". Chóru NFM słuchałam wielokrotnie, także w Pasjach i śmiem twierdzić, że potrafi zaśpiewać WSZYSTKO i znakomicie odnajduje się zarówno w wielkim repertuarze, jak i wówczas, gdy śpiewa a capella angielskie pieśni ludowe (koncert "W Anglii zielonej, kraju łąk" pod P. McCreeshem). I tym razem interpretował Bacha wspaniale, zaś od czasu do czasu wyłaniały się z chóru pojedyncze głosy śpiewające drugoplanowe postaci, jak choćby Judasza. W pierwszej części Pasji usłyszeliśmy także głosy dziecięce, będące symbolem niewinnego Baranka. Chór Chłopięcy NFM wystąpił w nieco pomniejszonym składzie siedemnastu głosów, ale zabrzmiał czysto i pięknie. 

Chór NFM, fot. Joanna Stoga
Wielkim atutem zaprezentowanej we Wrocławiu Pasji Mateuszowej byli także soliści. Jarosław Thiel zaprosił do współpracy prawdziwe tuzy. W roli Ewangelisty wystąpił James Gilchrist - angielski tenor znany ze znakomitych interpretacji utworów J. S. Bacha. Współpracował m. in. z sir Johnem Eliotem Gardinerem przy realizacji projektu tzw. kantat pielgrzymkowych, a także w projekcie Tona Koopmana i Amsterdam Baroque Orchestra & Choir, aby nagrać wszystkie dzieła wokalne Bacha. Śpiewał też Pasję według św. Mateusza w Concertgebouw. Czy można było znaleźć lepszego wykonawcę do tej roli... Był znakomity: dramatyczny, ale inaczej niż Prégardien, na sposób bardziej zniuansowany i dojrzały. W moim odczuciu był tego koncertu niekwestionowanym faworytem. 

James Gilchrist jako Ewangelista, fot. Joanna Stoga
Drugi zaproszony angielski tenor Ian Bostridge, bardziej może od Gilchrista znany, a to za sprawą spektakularnych sukcesów nie tylko w nagraniach Bacha (śpiewał m. in. rolę Ewangelisty w wymienionym przeze mnie nagraniu z Ph. Herreweghe), ale także jako "specjalista od Schuberta" (napisał interesującą pracę o jego "Podróży zimowej") i nagrodzony wykonawca "Pięknej młynareczki". Z pewnością niezwykle utalentowany i mimo upływu lat – dysponujący pięknym, mocnym głosem, a jego interpretacje utworów muzycznych są zwykle najwyższej próby. Tak było i tym razem. Był wspaniały, ale, jak sądzę, niedostatecznie wykorzystano jego udział w Pasji. 

Ian Bostridge, fot. Joanna Stoga
W roli Jezusa wystąpił Yannick Debus – baryton znany z wielu ról operowych, wielokrotnie współpracujący z René Jacobsem i Freiburg Baroque Orchestra. Przejmujący głos o wspaniałej barwie i nieprzenikniona twarz, co może dziwić, zważywszy, że jest przede wszystkim śpiewakiem operowym. Nie rozczarował mnie również amerykański kontratenor Terry Wey, który pięknie zaśpiewał "Erbarme dich, mein Gott". I nie tylko, ale ta aria zawsze najbardziej mnie porusza... Towarzyszył mu wspaniały skrzypek barokowy - Zbigniew Pilch. Nie sposób wymienić wszystkich solistów i muzyków, dość powiedzieć, że podczas tego szczególnego koncertu dali popis swojego kunsztu. Porwali publiczność, która nagrodziła ich gromkimi brawami.  

wtorek, 27 lutego 2024

Pasja wszech czasów / Herreweghe w katowickiej NOSPR /zapowiedź koncertu/

23 marca 2024 r. o 19.30 w sali koncertowej NOSPR zostanie zaprezentowana Pasja wg św. Mateusza Johanna Sebastiana Bacha. Wystąpię znakomici wykonawcy. Collegium Vocale Gent poprowadzi maestro Philippe Herreweghe, a w roli Ewangelisty wystąpi niemiecki tenor Julian Prégardien, rolę Jezusa zaśpiewa austriacki bas baryton Florian Boesch, a partie sopranu wykona Dorothee Mields – niemiecka śpiewaczka koncertowa muzyki barokowej i współczesnej. Koncert poprowadzi znany dziennikarz muzyczny - Marcin Majchrowski.

Philippe Herreweghe, fot. Michiel Hendryckx

Na dzień przed Niedzielą Męki Pańskiej w NOSPR usłyszymy dzieło, z którym niewiele utworów w historii muzyki może się równać. Wykonanie poprowadzi Philippe Herreweghe – dyrygent, który w 2018 roku wystąpił w Katowicach ze starszą o pięć lat Bachowską Pasją Janową. Matthäus-Passion BWV 244 pierwszy raz zabrzmiała w Wielki Piątek 1729 roku w Lipsku. Wielkich rozmiarów kompozycję tworzą 24 sceny składające się na obrazy Ostatniej Wieczerzy, modlitwy w Ogrójcu, pojmania, procesu, ukrzyżowania i pochówku Jezusa. Tekst złożył Bach głównie z Ewangelii według św. Mateusza, wielkopostnych chorałów oraz madrygałowych strof dopisanych przez Picandra. 

Akcję toczoną przez recytatywy Ewangelisty wstrzymują arie i chorały – to czas zarówno do pobożnej kontemplacji, jak i śledzenia licznych zdobień zwrotami retoryki muzycznej. Bach szczegółowo ilustruje wydarzenia – od otwierającego chóru Kommt, ihr Töchter, helft mir klagen (niepokojący puls instrumentów, krzykliwe komentarze tłumu – dwóch chórów) po finałową część Wir setzen uns mit Tränen nieder (uroczysty charakter uwypuklony rytmem polonezowym). Kompozytor nie tylko dokładnie odwzorował treść, ale dodał też osobisty wyraz ufności i nadziei. Mimo że Pasja według św. Mateusza jest subtelna i nie zawiera wielu fragmentów dramatycznych, cechuje ją ogromna rozpiętość emocjonalna. To jeden z tych utworów, który nawet po jednokrotnym przesłuchaniu można zapamiętać na całe życie. Warto zadbać, by było to dobre wykonanie.

Piotr Mika

informacja prasowa

czwartek, 12 maja 2022

Refleksja nad przemijaniem: "Pieśń o ziemi" Gustava Mahlera /o koncercie w NFM/

8 maja, wspólnie z maestro Philippe Herreweghe, świętowaliśmy w Narodowym Forum Muzyki jego 75. urodziny oraz 30-lecie Orchestre des Champs-Élysées. Zostaliśmy, jak zwykle, obficie obdarowani piękną muzyką w znakomitej interpretacji, do czego walnie przyczyniła się także znakomita mezzosopranistka  Magdalena Kožená, która wraz z angielskim tenorem Andrew Staples wykonała "Pieśń ziemi" Gustava Mahlera - piękny, refleksyjny utwór o przemijaniu. 

Koncert "Pieśń o ziemi" G. Mahlera / Archiwum NFM, fot. Sławek Przerwa

Pieśń-tworzenie

Mahler kontynuuje nurt od dawna istniejący w muzyce i poezji, a pieśń od zarania służyła refleksji. Dość wspomnieć Carmina Horacego czy Pieśni Jana Kochanowskiego. W okresie romantyzmu w literaturze zagościła "pieśń gminna", która również poruszała istotne tematy egzystencjalne. Romantyczna korespondencja sztuk pojawi się w genialnej poezji Adama Mickiewicza, którego twórczość reprezentuje renesans związku poezji i muzyki, czego dowodem są nie tylko fragmenty Wielkiej Improwizacji, gdzie wielokrotnie poeta nazywany jest śpiewakiem, a poezja – pieśnią-tworzeniem. Związków tych dowodzą także wykłady Mickiewicza w College de France, w których twierdził: „Cóż to jest poezja liryczna bez liry? Co znaczą poeci, którzy niby śpiewają, nie tylko nie układając muzyki do swoich pieśni, ale zgoła nie słysząc jej w sobie? Muzyka w utworach lirycznych to nie przygrywanie, ale główna, istotna część poezji. Ona jest jej duszą, życiem i światłem”. Przede wszystkim jednak o owych tajemniczych związkach między poezją a muzyką świadczą improwizacje Adama Mickiewicza, wynikające z „muzycznego poruszenia”. Od dzieciństwa improwizował także  Fryderyk Chopin: na tematy ludowe, pieśni narodowych, wydarzeń historycznych, dźwiękiem malował nawet portrety osób. To przenikanie się słowa i muzyki odnajdziemy również w twórczości Gustava Mahlera.

"W pieśni Mahlerowskiej - twierdzi Bohdan Pociej, biograf kompozytora - to, co najistotniejsze i najcenniejsze z poezji (wiersza), przechodzi - jako poetyckie - do muzyki i nie zatracając rdzennej poetyckości, wzbogaca, wzmacnia muzykę, staje się kształtem poetyckiej dźwiękowości".

Ów poetycki styl, znamienny jest zwłaszcza w przypadku Pieśni o ziemi (Das Lied von der Erde) Gustava Mahlera, który potrzebował słowa jako nośnika kluczowych idei, kiedy komponował. Takie "listy programowe" poprzedzają symfonie: I, III i IV. Podobno na egzemplarzu partytury V Symfonii,  na stronie tytułowej Adagietta, został umieszczony wiersz, który nadaje się do podłożenia pod melodię tej części symfonii, tak przynajmniej utrzymuje uczeń i popularyzator twórczości Mahlera, Willem Mengelberg. Można by zatem uznać, że i dla Mahlera, podobnie jak dla Mickiewicza, poezja jest pieśnią-tworzeniem.

Philippe Herreweghe, Magdalena Kožená i Orchestre des Champs-Élysées
 Archiwum NFM, fot. Sławek Przerwa

Refleksja nad przemijaniem

Okoliczności powstania Pieśni o ziemi są nader dramatyczne. Otóż latem 1907 roku aura polityczna i  antysemityzm zmusiły kompozytora do rezygnacji ze stanowiska dyrektora Wiedeńskiej Opery Dworskiej, ale co gorsza, jego najstarsza córka Maria zmarła na szkarlatynę i błonicę, a u Mahlera zdiagnozowano wrodzoną wadę serca. W istocie, nie pozostało mu już wiele życia  - zmarł cztery lata później.

„Jednym uderzeniem”– pisał w owym dramatycznym czasie do swojego przyjaciela Bruno Waltera – straciłem wszystko, co zyskałem, biorąc pod uwagę to, kim myślałem, że jestem, i muszę ponownie uczyć się pierwszych kroków jak noworodek”.

W tym samym roku ukazał się Die chinesische Flöte Hansa Bethge, swobodny przekład klasycznych chińskich wierszy. Mahlera urzekła wizja ziemskiego piękna i przemijania wyrażona w tych wersetach i wybrał sześć wierszy, aby skomponować do nich muzykę. W ten sposób mógł poddać refleksji własne dramatyczne doświadczenie i zaakceptować je. 

Składająca się z sześciu części Pieśń o ziemi, nie jest jednakże muzyczną ilustracją przetłumaczonej na niemiecki chińskiej poezji  - to kompozycja genialna, w której słowo i muzyka wzajemnie się inspirują i dopełniają, tworząc poruszającą, pełną dramatycznego wyrazu całość. Toast wznoszony na początku I Pieśni (Toast o ziemskiej biedzie) ma podwójne oblicze: motyw wina, złotych pucharów, lutni zapowiadałyby pieśń biesiadną, a tymczasem staje się "pieśnią boleści", pełną goryczy, bo "Ciemność to życie, to śmierć!". I choć momentami razić może metaforyka przywodząca na myśl poezję młodopolską ("Ogrody duszy są spustoszone"), to jednak wszystko wynagradza muzyka - każda zwrotka w innej tonacji, a nawet "mocujący się" w brzmieniem orkiestry głos tenorowy (w koncercie NFM był to znakomity angielski śpiewak Andrew Staples) oddaje de facto walkę z losem, choć interpretacje mogą być, rzecz jasna, różne. Theodor W. Adorno uznał to za wyrafinowany przejaw stylizacji śpiewu charakterystycznego dla opery pekińskiej. 

Pieśń II, zatytułowana Samotny jesienią, nosi znamiona wyciszenia i głębokiej refleksji o tym, że w przyrodzie także przemija to, co kruche i piękne, czego symbolem są trawy pokryte szronem i zwiędłe liście lotosu  (kwiat lotosu symbolizuje odrodzenie, a także harmonię i boskie piękno). Słowom towarzyszy monotonny dźwięk, który może sugerować zasypianie natury. Pieśń III - O młodości -  przypomina trochę chińskie malarstwo na jedwabiu: sceny z pięknie odzianymi  w jedwabie przyjaciółmi, którzy rozmawiają, piją herbatę i układają wiersze. Tłem jest zieleń, na tle której połyskuje biel porcelany... Pieśń IV - O piękności to obraz młodych dziewcząt zbierających kwiaty lotosu i chłopców "na śmiałych rumakach", z powracającym motywem "złotego słońca wokół postaci". Odpowiednio - pierwszy obraz (młode dziewczęta)  został muzycznie zarysowany stylizacjami orientalnymi, opartymi na skali pentatonicznej, drugi zaś (chłopcy na rumakach) ma wobec pierwszego kontrastowy charakter - to energia, która prowadzi do dramatycznej kulminacji (Nagle w burzy depczą zatopione kwiaty, // Hej! Jak jego grzywy trzepoczą w zawrotach głowy). Idylla nie trwa jednak wiecznie, jest ulotna. Pieśń V Pijany na wiosnę rozpoczyna taka oto refleksja: Jeśli tylko marzenie jest życiem // Po co kłopoty i trud!? Wino daje ukojenie, pozwala uciec od smutku i zapomnieć o przemijaniu. Słychać śpiew ptaków, a kontakt z naturą, która ciągle się odradza, staje się powodem uspokojenia. Motyw rogu, który się powtarza, skrzypcowa stylizacja śpiewu słowika, a po nich instrumenty dęte, zwiastujące nietrwałość świata tego - oto muzyczny wyraz słownych metafor. I wreszcie na koniec przepiękna, wspaniała Pieśń VI - najdłuższa i będąca niejako ukoronowaniem cyklu: Pożegnanie. Zapada wieczór i świat zasypia. Trwa oczekiwanie na przyjaciela, który wreszcie przybywa i podaje "napój pożegnania". Pyta też, dokąd się udaje bohater i słyszy w odpowiedzi: Szukam odpoczynku dla mojego samotnego serca. // Idę do mojej ojczyzny, do mojego miejsca. Jest już spokojny i pogodzony. A natura znów się odrodzi na wiosnę. Jest w tej muzyce panteistyczna kontemplacja, a może także mit wiecznego powrotu. 

Pieśń o ziemi Gustava Mahlera to jego najbardziej osobiste pożegnanie, nasycone pięknem natury i panteizmem, filozoficzne i nasycone refleksją o przemijaniu, które jest nieuniknione i trzeba się z tym pogodzić: Moje serce jest spokojne i czeka na swoją godzinę!  - słyszymy w VI Pieśni.

Magdalena Kožená i Philippe Herreweghe / Archiwum NFM, fot. Sławek Przerwa


Philippe Herreweghe - dostojny Jubilat i zjawiskowa Magdalena Kožená 


Wieść o tym, że Philippe Herreweghe rozpocznie swoje urodzinowe tournée od  Wrocławia, mocno mnie zelektryzowała. To dla mnie przede wszystkim niezrównany interpretator muzyki J. S. Bacha - jego nagranie Mszy h-moll nie ma sobie równych, a każdy koncert, którego miałam szczęście wysłuchać, był dla mnie wielkim duchowym przeżyciem. Toteż po cichu liczyłam, na na 75-lecie urodzin oraz 30-lecie Orchestre des Champs-Élysées Maestro zaprezentuje właśnie Bacha, a tymczasem... Kiedy jednak słuchałam Pieśni o ziemi Gustava Mahlera, pojęłam, że to był przemyślany wybór, bardzo osobisty. Herreweghe deklarował się w jednym z wywiadów jako agnostyk, sądzę więc na na "podsumowanie życia" bliżej mu było do panteisty - Mahlera i to jest uczciwa postawa tego wspaniałego, a przy tym niezwykle skromnego muzyka. W interpretacji muzyki Mahlera jest równie twórczy i precyzyjnie osiąga swoje cele. Z pewnością udało się to również za sprawą wybitnej mezzosopranistki  Magdaleny Koženy, która podczas ubiegłorocznego MF Wratislavia Cantans zaskoczyła nas nowym, ludowym repertuarem. Tym razem ta znakomita przecież interpretatorka Bacha czy Vivaldiego okazała się równie wrażliwa i utalentowana wykonując ten trudny repertuar. Zjawiskowa, w pięknej morelowej sukni, wyglądała nieomal nierealnie - bardziej jak anima niż kobieta z krwi i kości. I chociaż tenor Andrew Staples śpiewał bardzo dobrze, to jednak śmiem twierdzić, że go przyćmiła i była prawdziwą gwiazdą tego koncertu. Gwiazdą Herreweghe i Mahlera...

środa, 27 kwietnia 2022

Mistrz i Magdalena, czyli Herreweghe i Kožená w Narodowym Forum Muzyki

Inspirujący i wybitni w swoich dziedzinach artyści wystąpią we Wrocławiu w Narodowym Forum Muzyki. 8 maja znamienita śpiewaczka Magdalena Kožená wykona partię mezzosopranu w Pieśni o ziemi – najbardziej osobistej kompozycji Gustava Mahlera. Sam mistrz wykonawstwa historycznego Philippe Herreweghe poprowadzi grającą na kopiach instrumentów pochodzących z epoki Orchestre des Champs-Élysées.

Philippe Herreweghe, fot. Michiel Hendryckx

Świętujący 2 maja 75. urodziny maestro Herreweghe zainauguruje występem we Wrocławiu swoją jubileuszową trasę koncertową. Oprócz samego dyrygenta ważną rocznicę celebrować będzie również jego Orchestre des Champs-Élysées, która w tym roku obchodzi 30-lecie działalności. Philippe Herreweghe od ponad czterdziestu lat zajmuje się muzyką barokową i uznawany jest za niekwestionowany autorytet wśród znawców twórczości Bacha. W czasie swojej artystycznej kariery był uczestnikiem rewolucji w podejściu do muzyki dawnej – od wyciągnięcia jej z wykonawczego niebytu w latach siedemdziesiątych po rozwinięcie trwającej do dziś mody na instrumenty historyczne. Herreweghe, jak sam mówi, od zawsze poszukiwał sposobu, by muzykę barokową realizować jak najprościej.

Podczas koncertu w Narodowym Forum Muzyki mistrz poprowadzi swój wyjątkowy zespół Orchestre des Champs-Élysées, wykonujący każdy utwór na kopiach instrumentów pochodzących z epoki, w której żył dany kompozytor. Partię mezzosopranu zaśpiewa wybitna czeska artystka Magdalena Kožená. Śpiewaczka występuje na najważniejszych scenach operowych całego świata, m.in. w nowojorskiej Metropolitan Opera, a od wielu lat związana jest kontraktem nagraniowym z wytwórnią Deutsche Grammophon. Pieśni tenorowe wykona angielski śpiewak Andrew Staples, znany m.in. z występów w Covent Garden.

Magdalena Kozena, fot. Pentatone

W majowy wieczór w Sali Głównej Narodowego Forum Muzyki zabrzmi Pieśń o ziemi – arcydzieło późnego romantyzmu autorstwa Gustava Mahlera

„Gram sobie często Pieśń o ziemi. Jest ona niewiarygodnie piękna” – tak pisał kompozytor Anton Webern w liście do swojego kolegi po fachu Albana Berga. Sam Mahler uważał utwór za swoją najbardziej osobistą kompozycję. Zgadzają się z tą opinią także wykonawcy, badacze i słuchacze, podkreślający wielką siłę wyrazu zaklętą w dźwiękach przez austriackiego artystę. Inspiracji do napisania Pieśni o ziemi dostarczył Mahlerowi zbiór poezji zatytułowany Chińska fletnia. Zawierał przygotowane przez Hansa Bethgego niemieckie parafrazy wierszy poetów starochińskich z VIII i IX wieku. Nastrój i podjęta w nich egzystencjalna tematyka silnie poruszyły Mahlera, który wybrał siedem utworów i skomponował na ich podstawie dzieło w historii muzyki zupełnie wyjątkowe, będącą syntezą dwóch gatunków – symfonii i cyklu pieśni. Dalekowschodnie pochodzenie poezji skłoniło artystę do zastosowania kojarzonej z muzyką tego obszaru, pobrzmiewającej egzotycznie dla naszych uszu, skali pentatonicznej. To muzyka barwna, ale jednocześnie orkiestrowana wyjątkowo oszczędnie, natomiast wiele jest momentów, w których głosowi solowemu towarzyszą pojedyncze instrumenty. Dzieło składa się z sześciu ogniw: Toast o ziemskiej biesiadzie, Samotny jesienią, O młodości, O pięknie, Pijany wiosną i Pożegnanie. Części nieparzyste, dynamiczne i dowcipne, wykonuje tenor, parzyste zaś, powolne i przesycone melancholią, mezzosopran. Pieśń o ziemi to jednak utwór szczególny nie tylko ze względu na formę i orkiestrację. To przede wszystkim dzieło ogromnie poruszające, które nikogo ze słuchających nie pozostawia obojętnym. Rację miał Thomas Mann, pisząc trzydzieści lat po jego prawykonaniu: „Zostaliśmy wczoraj na koncercie, na którym Walter dyrygował Pieśnią o ziemi – dziełem, które, jak mi się wydaje, rośnie, podczas gdy wiele innych z tego samego okresu blednie i przemija”.

8 maja 2022, niedziela, godz. 18:00

NFM, Sala Główna

Philippe Herreweghe & Orchestre des Champs-Élysées

Wykonawcy:

Philippe Herreweghe – dyrygent

Magdalena Kožená – mezzosopran

Andrew Staples – tenor

Orchestre des Champs-Élysées

Program:

G. Mahler Das Lied von der Erde

75. urodziny Philippe’a Herreweghe i 30. rocznica Orchestre des Champs-Élysées

informacja prasowa

środa, 13 kwietnia 2022

Olśniewający artyści - Philippe Herreweghe i Magdalena Kožená - już 8 maja w Narodowym Forum Muzyki! /zapowiedź koncertu/

Zapraszamy do Narodowego Forum Muzyki, gdzie 8 maja o 18.00 wybitna śpiewaczka, Magdalena Kožená, wykona partię mezzosopranu w "Pieśni o ziemi" – najbardziej osobistej kompozycji Gustava Mahlera. Natomiast mistrz wykonawstwa historycznego, Philippe Herreweghe poprowadzi grającą na kopiach instrumentów pochodzących z epoki Orchestre des Champs-Élysées.

Philippe Herreweghe, fot.Michiel Hendryckx

„Gram sobie często Pieśń o ziemi. Jest ona niewiarygodnie piękna” – tak pisał kompozytor Anton Webern w liście do swojego kolegi po fachu, Albana Berga. Sam Gustav Mahler uważał to dzieło za swoją najbardziej osobistą kompozycję. Zgadzają się z tą opinią także wykonawcy, badacze i słuchacze, podkreślający wielką siłę wyrazu zaklętą w dźwiękach przez austriackiego kompozytora.

Utwór Mahlera, jedno z arcydzieł późnego romantyzmu, przedstawią w Narodowym Forum Muzyki znakomici wykonawcy. Partię mezzosopranu zaśpiewa wybitna czeska śpiewaczka Magdalena Kožená. Artystka występuje na najważniejszych scenach operowych całego świata, m.in. w nowojorskiej Metropolitan Opera, a od wielu lat związana jest kontraktem nagraniowym z wytwórnią Deutsche Grammophon. Pieśni tenorowe wykona angielski śpiewak Andrew Staples, znany m.in. z występów w Covent Garden. Zagra Orchestre des Champs-Élysées, zespół założony w 1991 roku, który każdy utwór wykonuje na kopiach instrumentów pochodzących z epoki, w której żył dany kompozytor. Koncert poprowadzi szef artystyczny zespołu, pełniący tę funkcję od 2010 roku, wybitny belgijski dyrygent Philippe Herreweghe. Świętujący 2 maja 75. urodziny maestro Herreweghe zainauguruje występem we Wrocławiu swoją jubileuszową trasę koncertową. Oprócz samego dyrygenta swą rocznicę celebrować będzie również jego Orchestre des Champs-Élysées, która w tym roku obchodzi 30-lecie swojej działalności.

Magdalena Kozena, fot. Pentatone

Inspiracji do napisania Pieśni o ziemi dostarczył Mahlerowi zbiór poezji zatytułowany Chińska fletnia. Zawierał przygotowane przez Hansa Bethgego niemieckie parafrazy wierszy poetów starochińskich z VIII i IX wieku. Nastrój tych wierszy i podjęta w nich egzystencjalna tematyka silnie poruszyły twórcę, który wybrał siedem utworów i stworzył na ich podstawie kompozycję w historii muzyki zupełnie wyjątkową, będącą syntezą dwóch gatunków – symfonii i cyklu pieśni. Pochodzenie poezji wpłynęło na zastosowanie przez Mahlera kojarzonej z muzyką tego rejonu, pobrzmiewajacej egzotycznie dla naszych uszu, skali pentatonicznej. To muzyka jednocześnie wyjątkowo barwna, ale też orkiestrowana wyjątkowo oszczędnie. Odcinki, w których gra cała orkiestra są rzadkie, wiele tu za to momentów, w których głosowi solowemu towarzyszą pojedyncze instrumenty. Dzieło składa się z sześciu ogniw: Toast o ziemskiej biesiadzie, Samotny jesienią, O młodości, O pięknie, Pijany wiosną i Pożegnanie. Części nieparzyste, dynamiczne i dowcipne wykonuje tenor, parzyste zaś, powolne i przesycone melancholią, mezzosopran. Pieśń o ziemi to jednak utwór wyjątkowy nie tylko ze względu na formę i orkiestrację. To przede wszystkim dzieło ogromnie poruszające, które nikogo ze słuchających nie pozostawia obojętnym.

Wykonawcy:

Philippe Herreweghe – dyrygent

Magdalena Kožená – mezzosopran

Andrew Staples – tenor

Orchestre des Champs-Élysées

Program:

G. Mahler Das Lied von der Erde

75. urodziny Philippe’a Herreweghe i 30. rocznica Orchestre des Champs-Élysées

 8 maja 2022, niedziela, godz. 18:00

NFM, Sala Główna

informacja prasowa

 

środa, 20 marca 2019

Isabelle Faust i Philippe Herreweghe w Krakowie – niemiecki romantyzm w gwiazdorskim wydaniu

Wielki interpretator muzyki Bacha, jedna z czołowych skrzypaczek świata grająca na instrumencie Antonia Stradivariego i orkiestra, która głęboko wnika w język muzyczny XIX wieku – tak w skrócie zapowiada się drugi w 2019 roku koncert cyklu ICE Classic, w którym spotkają się Philippe Herreweghe, Isabelle Faust i Orchestre des Champs-Élysées. Ich jedyny tegoroczny koncert w Polsce odbędzie się 28 marca w Centrum Kongresowym ICE Kraków.


Philippe Herreweghe, fot. Michiel Hendryckx

Program poprzedniego koncertu ICE Classic, w którym sir Simon Rattle poprowadził London Symphony Orchestra, łączył muzykę orkiestrową XIX (Bruckner) i XX wieku (Bartók). Tym razem koncert przebiegnie pod znakiem niemieckiej symfoniki romantycznej – dzięki dziełom Johannesa Brahmsa i Roberta Schumanna. Wybór II Symfonii C-dur Op. 61 Schumanna jest nieprzypadkowy – kompozycję zaprezentowaną w 1846 roku w lipskim Gewandhausie charakteryzują nawiązania do muzyki Jana Sebastiana Bacha, której Herreweghe jest jednym z najwybitniejszych interpretatorów. Chorałowy początek, cytaty z Musikalisches Opfer są tym, co twórca Collegium Vocale Gent bezbłędnie odczytuje w muzycznej narracji Schumanna, pełnej iście beethovenowskiego rozmachu, choć snutej przez kompozytora w okresie choroby.


Orchestre des Champs Elysees

Założona w 1991 roku Orchestre des Champs-Élysées realizuje ambitne zadanie, jakie postawił przed zespołem jego szef – Philippe Herreweghe. Jest nim zbliżenie się do brzmienia z epoki i jak najwierniejsze oddanie intencji kompozytora. Wierność historyczna, ale i głębokie zrozumienie dzieła towarzyszą występom zespołu w najważniejszych salach koncertowych świata – wiedeńskiej Musikverein, amsterdamskiej sali Concertgebouw, londyńskim Barbican Centre, frankfurckiej Alte Oper, Filharmonii Berlińskiej i Monachijskiej, a także współczesnej sali Gewandhaus.

W pierwotnym Gewandhausie, tym samym, który gościł pierwsze wykonanie Schumannowskiej symfonii, odbyła się w 1879 roku premiera Koncertu skrzypcowego D-dur op. 77 Johannesa Brahmsa, którą kompozytor poprowadził osobiście. Partię solową wykonał Józef Joachim, jeden z największych skrzypków XIX wieku, u którego Brahms zasięgał licznych wskazówek podczas komponowania i któremu dzieło zadedykował.

Isabelle Faust, credit Felix Bröde

Isabelle Faust, jedna z czołowych skrzypaczek świata, uważnie te wskazówki przestudiowała. Podobnie jak Józef Joachim, Faust zagra na legendarnych skrzypcach Antonia Stradivariego. Określenie „legendarny”, a może wręcz „baśniowy” pasuje jak ulał do instrumentu artystki, a to za sprawą nazwy, jaką mu nadano – „Śpiąca królewna” (podobnie jak stradivariusowi innej wielkiej skrzypaczki, Idy Haendel). Skrzypce mistrza z Cremony zyskały to miano z powodu trwającego blisko półtora wieku „uśpienia” na strychu zamku Höllinghofen. Były rodowym skarbem rodu Boeselagerów, którego członkowie o nich... zapomnieli.

Isabelle Faust, credit Felix Bröde

Instrument na moment „ożył” w początku XX wieku w rękach Wilmy von Boeselager, później przetrwał burzliwy okres II wojny światowej w jednym ze szwajcarskich banków, a w 1995 roku został wykupiony przez Landeskreditbank w Badenii-Wirtembergii. Rok później bank udostępnił skrzypce młodej, świetnie się zapowiadającej niemieckiej skrzypaczce Isabelle Faust, której kariera potoczyła się w zawrotnym tempie. Ze „Śpiącą królewną” Faust zdobyła w kolejnym roku nagrodę Gramophone w kategorii „Młody artysta roku”, później posypały się kolejne laury – Diapason d'Or (2010), nagroda Echo Klassik (2012) i znów Gramophone (2012). W 2017 roku artystka po raz trzeci została uhonorowana nagrodą brytyjskiego magazynu, tym razem w kategorii „Nagranie roku” za koncerty skrzypcowe Wolfganga Amadeusza Mozarta wykonane z Il Giardino Armonico.
Zarówno Isabelle Faust, jak i Philippe Herreweghe w Polsce już koncertowali. Oboje pojawili się na Festiwalu Chopin i Jego Europa. Szef Collegium Vocale Gent ze swoim zespołem wykonał Pasję Mateuszową Jana Sebastiana Bacha w 1998 roku w Krakowie podczas Festiwalu Beethovenowskiego (organizowanego wówczas przez Biuro Festiwalowe Kraków 2000 – protoplastę KBF). Faust w 2016 roku występowała na Akademii Mozartowskiej we Wrocławiu. Ponadto Herreweghe w marcu 2018 roku dyrygował Pasją według św. Mateusza Jana Sebastiana Bacha w siedzibie NOSPR, a w listopadzie z Królewską Orkiestrą Concertgebouw wykonał utwory Webera, Beethovena i Brahmsa w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu. Dorota Szwarcman pisała wówczas na swoim blogu: „Brahms, wydaje mi się, bardzo pasuje do charakteru jego sztuki dyrygenckiej, do spokojnej refleksyjności i głębi”.

Philippe Herreweghe, fot. Michiel Hendryckx

Robert Piaskowski, dyrektor KBF ds. programowych, zapowiada: W ramach cyklu ICE Classic gościmy coraz częściej w Krakowie gigantów muzyki klasycznej. To zarówno wybitni śpiewacy i śpiewaczki, cenieni instrumentaliści, sławni dyrygenci, jak i rozpoznawalne zespoły orkiestrowe. Cykl pozwala nam odkrywać fascynujące oblicze muzyki klasycznej: ciekawy repertuar, niecodzienne interpretacje, osobowości twórców. Najbliższy koncert to spotkanie z muzyką romantyczną, ale wykonywaną na dawnych instrumentach. Do Krakowa wraca jeden z najwyżej cenionych dyrygentów w świecie muzyki dawnej, legendarny założyciel Collegium Vocale Gent - Philippe’a Herreweghe. Niejeden meloman wychował się na jego interpretacjach i nagraniach kanonu światowej muzyki, melomani mogą pamiętać jego wykonanie Pasji wg św. Mateusza prezentowaną pod koniec lat 90.tych, w ramach Cyklu Wielkich Wykonań, albo jego Pieśni Brahmsa zaprezentowane w Krakowie w 2005 r. Tym razem wystąpi z założoną przez siebie Orchestre des Champs-Élysées i jedną z cenioną skrzypaczką Isabelle Faust.  Niezapomniane wrażenia gwarantowane.
Dla KBF Mateusz Ciupka, autor bloga „Szafa melomana”

informacja prasowa

czwartek, 15 listopada 2018

Ten niezwykły Herreweghe i wspaniały Bronfman /relacja z koncertu/

Prawdziwym wydarzeniem tego sezonu NFM był koncert Królewskiej Orkiestry Concert Gebouw pod batutą Philippe Herreweghe, a także występ genialnego pianisty Yefima Bronfmana.


Koncert Królewskiej Orkiestry Concertgebouw | RCO meets Wrocław,
fot. Sławek Przerwa NFM

6 listopada 2018 roku byliśmy świadkami prawdziwego muzycznego wydarzenia: dla wrocławskiej publiczności zagrała znakomita Królewska Orkiestra Concertgebouw, którą poprowadził wspaniały flamandzki dyrygent, Philippe Herreweghe. To nie pierwszy jego występ we Wrocławiu, ale na swój sposób niezwykły. Zwykliśmy kojarzyć tego wybitnego dyrygenta przede wszystkim z muzyką dawną, której jest niezrównanym interpretatorem. Jego nagrania J.S. Bacha, w szczególności "Pasja według św. Mateusza" czy "Msza H-moll" nie mają sobie równych! Słuchaliśmy we Wrocławiu muzyki Bacha, ”Hail, Bright Cecilia” Henry Purcella, ale nigdy kompozycji Beethovena i Brahmsa. Mało tego, Herreweghe, zawsze tak skupiony i oszczędny w gestach, tym razem był dynamiczny i porywający.

Koncert Królewskiej Orkiestry Concertgebouw | RCO meets Wrocław, 
fot. Sławek Przerwa NFM

Na początku zabrzmiała Uwertura do opery "Oberon" Carla Marii von Weberna, której prapremiera odbyła się w Londynie 12 kwietnia 1826 roku. A ponieważ uwertura owa w sposób kapitalny prezentuje tematy "Oberona", toteż często była prezentowana jako osobny utwór. Tak też było na wrocławskim koncercie. Był to także ten niezwyczajny moment, kiedy obok mistrzów stanęli uczniowie - uczestnicy Akademii Orkiestrowej NFM. Dodać trzeba, że już po raz czwarty Narodowe Forum Muzyki organizuje program edukacyjny, którego uczestnicy uczą się u najlepszych: koncertmistrzów oraz liderów NFM Filharmonii Wrocławskiej, mają też wyjątkową okazję, aby uczestniczyć we wspaniałych koncertach. Trzeba jednak dodać, że w przypadku koncertu prowadzonego przez Phillippe Herreweghe młodzi muzycy zagrali dzięki zaproszeniu Royal Concertgebouw Orchestra, która realizuje projekt „Side by Side” (‘ramię w ramię’). Jak mogliśmy się dowiedzieć z programu koncertu:

"Podczas każdego z koncertów RCO odbywającego się we wszystkich 28 krajach Unii Europejskiej w ramach trasy „RCO meets Europe” orkiestra zaprasza do pierwszego utworu muzyków z lokalnych młodzieżowych orkiestr i oddając im jedno miejsce przy każdym pulpicie, dzieli się swoim doświadczeniem i wiedzą".


Koncert Królewskiej Orkiestry Concertgebouw | RCO meets Wrocław, 
fot. Sławek Przerwa NFM

Wspaniały Bronfman

Prawdziwą gwiazdą pierwszej części koncertu był znakomity pianista, Yefim Bronfman, który zagrał  IV Koncert fortepianowy G-dur op. 58 Ludwiga van Beethovena. Kiedy pojawił się na scenie - podstarzały i misiowaty - nikt zapewne nie spodziewał się, że za chwilę radykalnie zagarnie całą publiczność, która tego dnia wypełniła po brzegi salę główną NFM. Bronfman jest Uzbekiem, urodzonym w Taszkiencie. W wieku 15 lat wyemigrował do Izraela, a w 1989 został obywatelem amerykańskim. Zadebiutował w Carnegie Hall w 1989 roku i dał serię recitali z Isaacem Sternem w 1991 roku. W 1997 roku zdobył nagrodę Grammy za nagranie trzech koncertów fortepianowych Bartóka z Esa-Pekka Salonen i Los Angeles Philharmonic. Bronfman zajmuje się również muzyką kameralną, występował z wieloma zespołami kameralnymi i instrumentalistami. To wybitny muzyk, który równie znakomicie interpretuje kompozycje Prokofiewa i Szostakiewicza, jak też Beethovena. Oto co mówi na temat IV Koncertu fortepianowego G-dur op. 58:


Gra tego pianisty oczarowuje słuchacza swoją subtelnością z jednej strony i mocą z drugiej. To nie jest tylko sprawa techniki, ale właśnie tego "czegoś", które ten muzyk posiada. Można bez przesady powiedzieć, że zdominował orkiestrę i dyrygenta - był to koncert w jakimś sensie solowy, koncert świadczący o wielkiej indywidualności i niepowtarzalności zjawiska, któremu na imię Yefim Bronfman. 


Niezwykły Herreweghe

O ile Bronfman był najjaśniejszym punktem pierwszej części koncertu, o tyle w jego części drugiej dominował Philippe Herreweghe, który brawurowo poprowadził Królewską Orkiestrę Concertgebouw, wykonując II Symfonię D-dur op. 73 Johannesa Brahmsa. Utwór został skomponowany przez Brahmsa latem 1877 roku, podczas wizyty w Pörtschach, miasteczku leżącym w austriackiej prowincji Karyntia. Stąd jej radosny i niemal pasterski nastrój, zachęcający do porównań z Szóstą Symfonią Beethovena. Jednakże sam kompozytor był wobec swego dzieła bardzo krytyczny (a miał wówczas 21 lat!) i w liście do swojego wydawcy z dnia 22 listopada 1877 roku, stwierdził, że symfonia "jest tak melancholijna, że ​​nie będziesz w stanie jej znieść. Nigdy nie napisałem nic tak smutnego. Utwór powinno się opublikować w stosownie żałobnej oprawie".


Koncert Królewskiej Orkiestry Concertgebouw | RCO meets Wrocław, 
fot. Sławek Przerwa NFM
Premiera odbyła się w Wiedniu 30 grudnia 1877 r. w Filharmonii Wiedeńskiej pod kierunkiem Hansa Richtera. Kompozytor był dla siebie stanowczo zbyt surowy, gdy tymczasem utwór jest doprawdy przepiękny! Rozpoczyna go forma sonatowa, która w drugiej części zostaje podjęta przez wiolonczele kontrapunktowane przez fagoty, w trzeciej zaś rozwija się melodia oboju, która dominuje pizzicato wiolonczeli. Zawiera ona fragmenty nawiązujące do tańców słowiańskich współczesnego kompozytorowi Dvořáka. Ten lżejszy element zapewnia kontrast w stosunku do poprzednich dwóch. Jest w tej muzyce tęsknota do idealnego świata i jakieś niewysłowione piękno...

Wszystko to mieliśmy szczęście usłyszeć w fenomenalnym wykonaniu muzyków  Królewskiej Orkiestry Concert Gebouw, a także wspaniałego interpretatora muzyki -  Philippe Herreweghe, któremu zawdzięczamy nie tylko nowe odczytania utworów J.S. Bacha, ale również odkrywcze interpretacje Brahmsa, Beethovena i Rameau.

Koncert Królewskiej Orkiestry Concertgebouw | RCO meets Wrocław pod dyrekcją Philippe Herreweghe odbył się 6 listopada 2018 roku w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu.

Wszystko jest poezją. O wystawie Ewy Rossano w Muzeum Pana Tadeusza

10 kwietnia w Muzeum Pana Tadeusza we Wrocławiu otwarto wystawę "Ogród wypowiedzianych słów", której autorką jest malarka i rzeźbi...

Popularne posty