Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania mulroy, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania mulroy, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

środa, 15 listopada 2017

J. S. Bach: Msza h-moll na jubileusz /relacja z koncertu/

Wspaniałą Mszą h-moll J.S. Bacha uczcił Andrzej Kosendiak - dyrektor Narodowego Forum Muzyki - swój jubileusz sześćdziesiątych urodzin oraz czterdziestolecia pracy artystycznej.

Andrzej Kosendiak, fot. B. Beszlej

Muzyka, którą Bach pisał dla Kościoła, powstawała na chwałę Bogu - pisał na łamach "Muzyki w Mieście" znawca twórczości lipskiego Kantora - Szymon PaczkowskiKompozytor nie tworzył jej dla zmysłowej czy intelektualnej przyjemności słuchacza, ale po to, by pośredniczyła w kontakcie człowieka z Bogiem, utwierdzała go w wierze, modlitwie i w religijnym przeżyciu. 

Za czasów Jana Sebastiana Bacha muzyka spełniała rolę podobną do sakralnego malarstwa: współtworzyła sens liturgii, służyła pogłębianiu wiary i była pisana na chwałę Bożą. Bach był nie tylko genialnym kompozytorem, ale przede wszystkim człowiekiem głębokiej wiary. Albert Schweitzer, najwybitniejszy biograf lipskiego kapelmistrza, pisał, iż "wkładał w utwory całą swoją pobożność. Muzyka była dla niego służbą Bożą. Litery, którymi ozdabiał swe partytury: S. D. G. (Soli Deo Gloria - Bogu Jedynemu chwała) czy też J. J. (Jesu juva - Jezu, pomóż!), nie są czczą formułką, lecz wyznaniem wiary przenikającym całą jego twórczość. Dźwięki, w jego pojęciu, nie przemijają, lecz wzbijają się ku Bogu  jako niewysłowiona pieśń pochwalna”.

Kunsztowna polifonia i ukryty sens

Istotą Mszy h-moll - pisze największy znawca jego muzyki i biograf Albert Schweitzer - jest przejmująca wzniosłość. Już pierwsze akordy "Kyrie" przenoszą nas w świat wielkich i głębokich uczuć, którego nie opuszczamy ani na chwilę - aż do końcowej kadencji "Dona nobis pacem".

Istotnie, Bach był mistrzem muzycznego przeżycia, zaś ukryta w jego dziele symbolika jest wyrazem głębokiej religijności Wielkiego Kompozytora.

Znajdujący się  w Deutsche Staatsbibliothek w Berlinie manuskrypt Mszy h-moll pozwala poznać środki, jakimi posługiwał się Bach, aby ułatwić słuchaczowi muzyczną medytację. Msza składa się z czterech odrębnie zatytułowanych części. Rozpoczyna ją Missa, obejmująca Kyrie i Gloria, potem następuje "Symbol nicejski”, czyli Credo, a następnie - Sanctus, Benedictus, Agnus Dei, Dona nobis pacem.


Swój kształt Msza h-moll zawdzięcza zarówno kunsztownej formie polifonicznej, wypracowanej przez kompozytorów niderlandzkich, jak też charakterystycznej dla baroku formie typu kantatowego - z ariami, duetamifragmentami chóralnymi akompaniamentem instrumentalnym.

Zawiera także wiele ukrytych znaczeń. Warto wymienić przynajmniej niektóre z nich. Otóż Kyrie wykonuje duet dwóch sopranów, ponieważ w symbolice chrześcijańskiej dwójka odnosi się do drugiej Osoby Boskiej, ale także do dwóch natur w Chrystusie (ludzkiej i Boskiej), dwóch Testamentów, dwóch głównych przykazań... Jednakże głównym zamysłem symbolicznym duetu (nie tylko w tej części Mszy) jest ukazanie jedności Ojca i Syna. Zgodnie z muzyczną funkcją kanonu, jeden głos całkowicie wynika z drugiego - jak Chrystus z Boga. A chociaż melodia kolejnych głosów pozostaje ta sama, są to jednak głosy odrębne.

Wstępne  Kyrie elejson to chóralne, uroczyste błaganie, w którym powszechny, apostolski i chrześcijański Kościół wzywa Boga Ojca i składa Mu dziękczynienie za dzieło stworzenia. Zaś pierwsze Chryste eleison to dwa soprany, ponieważ pierwotnie wykonywali je w kościele chłopcy, a więc dzieci, których niewinność i czystość wskazuje na drugą Osobę Trójcy Świętej - na Chrystusa. Natomiast drugie Kyrie jest czterogłosowe, wykorzystuje bowiem - zgodny z obowiązującym kanonem - muzyczny obraz krzyża (figura melodyczna zwana imaginatio crucifix). Oznacza to, że pierwsze cztery nuty tematu fugi tworzą figurę leżącego krzyża. 

J.S. Bach, autograf Mszy h-moll

koncert Mszy h-moll J.S. Bacha, dyryguje Andrzej Kosendiak, fot. B. Beszlej

Gloria - drugi  fragment Ordinarium misse - wysławia Boga Ojca w stu taktach muzyki. Liczba taktów jest wyrazem doskonałości Boga. Podkreślają ją trąby i kotły, kojarzące się z potęgą i wszechmocą, a ponadto jest ona wykonana w metrum 3/8, co również symbolizuje liczbowe odniesienie do Boga (Trójcy Świętej). 

Et in terra pax („A na ziemi pokój ludziom dobrej woli”) stanowi w muzycznym odpowiedniku swoiste przejście: pojawia się głos basowy ilustrujący zejście Chrystusa na ziemię, zmienia się także metrum na 4/4 (czwórka symbolizuje świat). I tak oto świat Boski i ziemski zostają skontrastowane w muzyce, aby następnie - w krótkim fragmencie instrumentalnym, skrzypcowym - ukazać, jak czas się wypełnia, zgodnie z obietnicą daną Abrahamowi: następuje zawarcie Nowego Przymierza między niebem a ziemią, a pokój Boży rozprzestrzenia się po całej ziemi. 

Stąd dziękczynne Laudamus te („Chwalimy Cię, błogosławimy Cię, wysławiamy Cię”) Bach powierza głosowi sopranowemu, symbolizuje on bowiem duszę wierzącą, dziecko Boże. Arii sopranowej towarzyszą skrzypce - akompaniament typowy dla Bachowskiego motywu radości. 

W kolejnym fragmencie Glorii: Gratias agimus („Dzięki Ci składamy...”) pojawia się chór, jest to bowiem pieśń dziękczynna ludu Bożego. Aby w pełni wyrazić jej treść, kompozytor wykorzystuje pieśń polifoniczną, wysławiającą wielkie dzieła Boże. Styl ów odzwierciedla u Bacha to, co doskonałe i wieczne. Stąd także obecność trąbek i kotłów, wspomagających uroczysty, triumfalny charakter akompaniamentu muzycznego chóru. 

Te wybrane przykłady ukazują, w jaki sposób Jan Sebastian Bach wykorzystywał wiedzę teologiczną i muzyczną, aby z miłością i prawdziwą, głęboką pobożnością wyrazić tekst liturgii, a tym samym przekazać wiernym Piękno i Tajemnicę żywej wiary. Traktował muzykę jako refleksję nad sprawami ostatecznymi, jako modlitwę, jako wyraz radości lub smutku. Językiem muzycznym mówił o sprawach wiary w sposób zupełnie naturalny: opisywał, symbolizował, ilustrował. Jednakże dopiero przez gruntowną znajomość liturgii i Pisma Świętego można poznawać i studiować symbolikę Bachowskiej muzyki. 

Muzyczna doskonałość

Koncert zatytułowany "Muzyczna doskonałość - Msza h-moll" zdawał się podkreślać geniusz lipskiego Kantora. Wydaje się, że Andrzej Kosendiak nie mógł znaleźć piękniejszego i głębszego utworu na wyrażenie swojej wdzięczności za te wszystkie owocne lata osobistego i zarazem artystycznego życia. 

Wspaniale zaprezentował się Chór NFM, który rozkwitł pod kierownictwem Agnieszki Franków-Żelazny, a także Wrocławska Orkiestra Barokowa, którą jubilat powołał do istnienia dziesięć lat temu. Przepięknie zaśpiewali arie zaproszeni specjalnie na tę okazję artyści: Olga Pasiecznik i Katherine Manley - soprany, Ewa Marciniec - alt, Nicholas Mulroy - tenor oraz Tomáš Král - bas. Mnie osobiście szczególnie poruszył głęboki alt Ewy Marciniec w  "Agnus Dei" oraz piękna aria "Benedictus" w wykonaniu Nicholasa Mulroy`a przy subtelnym akompaniamencie fletu i wiolonczeli. Jubilat Andrzej Kosendiak  poprowadził ten szczególny koncert z wielką pasją i zaangażowaniem. Dziękując za Jego piękne dzieła, życzymy niesłabnącej pasji w odkrywaniu muzycznych arcydzieł.

Koncert odbył się 30 listopada 2015 roku.
Artykuł ukazał się wkrótce potem na portalu Kulturaonline. 

sobota, 22 grudnia 2018

Kameralne Pasje Jana Sebastiana na 47. Festiwalu Wratislavia Cantans

Obecny, 47 Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans, wyróżnia spośród innych bardzo intensywna obecność kompozycji Jana Sebastiana Bacha. Bardzo to szczęśliwy pomysł, który wynika z faktu, że w tym roku przypada 100. rocznica wykonania utworów lipskiego kantora we Wrocławiu. A dla mnie była to niezwykła okazja do posłuchania na żywo mojego ukochanego kompozytora.



Swoje refleksje rozpocznę od „Pasji według św. Jana, którą usłyszeliśmy w opracowaniu i pod dyrekcją brytyjskiego muzykologa i dyrygenta – Andrew Parrotta. Do jej wykonania zaprosił on ośmioro śpiewaków z założonego przez siebie zespołu Taverner Consort & Players. Towarzyszyła im kilkunastoosobowa Wrocławska Orkiestra Barokowa, grająca na wiernych kopiach instrumentów z czasów kantora z Lipska. Z dyskusji około festiwalowych wynikało, że kameralne wykonanie obu Pasji może się okazać co najmniej kontrowersyjne. Jakoż tak się nie stało. Dla mnie ważne było coś zupełnie innego, to mianowicie, czy interpretacja Parrotta i jego muzyków poruszy mnie swoim pięknem, czy też nie. Przyznam, że – nawykła do znakomitych interpretacji obu tych kompozycji – niełatwo daję się uwieść:-)

Andrew Parrott, fot. prasowa

Warto przypomnieć, że „Pasja według św. Jana” jest najwcześniejszą i jedną z dwóch zachowanych kompozycji Jana Sebastiana. Po raz pierwszy zabrzmiała 7 kwietnia 1724 roku w kościele św. Mikołaja w Lipsku. Potem była przez kompozytora kilkakrotnie zmieniana. Obecny kształt BWV 245 zawdzięczamy redaktorom zbiorowego wydania dzieł wszystkich Bacha. Test Pasji relacjonuje głównie sceny sądowe przed najwyższym kapłanem i Piłatem, toteż chóry kapłanów i ludu są głównymi nosicielami akcji dramatycznej. Muzycznie jest więc Pasja Janowa uboższa od Mateuszowej. Fragmenty Pisma św. przeplatają się z tekstami niemieckiej poezji religijnej tamtych czasów, które stanowią rodzaj osobistej refleksji wiernych, ukazującej ich duchową więź z rozgrywającymi się wydarzeniami Męki Pańskiej.

Pasja jest swoistym kazaniem muzycznym, które ma wpłynąć na postawy moralne słuchaczy. Rozpoczyna ją chór, który zwraca się do Boga: „Herr, unser Herrscher…” („Panie, władco nasz…”), po czym następuje recitatiw Ewangelisty, rozpoczynającego swą opowieść od wydarzeń Ogrodu Oliwnego. Już pierwsza aria altu jest takim właśnie komentarzem do przedstawionych wydarzeń:

By z więzów mych grzechów
uwolnić mnie
mój Zbawca zostaje pojmany


Koncert Pasja według św. Jana, dyr. Andrew Parrott/prasowe

Kolejne chorały i arie spełniają podobną rolę, odwołując się do wrażliwości i emocji słuchaczy, którzy stają się poniekąd uczestnikami przedstawianych zdarzeń, np. zaparcia się Piotra, wydania Jezusa na ubiczowanie, sceny pod krzyżem... Podkreśla się ciągle głęboki sens tej Ofiary.
W bardzo interesującym artykule Szymona Paczkowskiego, zamieszczonym w starannie wydanym katalogu festiwalowym, możemy przeczytać, że Bach zastosował metrum 12/8, które służyło w baroku odmalowaniu życia pasterskiego. To tylko pozorny paradoks, ponieważ pastorale staje się u Bacha muzycznym symbolem wiecznego pokoju i zbawienia, które przyniosła ze sobą śmierć Chrystusa. Jest On bowiem Dobrym Pasterzem, który ginie za swoje owce, jak to zapowiada Stary Testament. Pastorale jest również nawiązaniem do rajskiego ogrodu, który został utracony na skutek grzechu, ale dzięki Mesjaszowi mamy szansę do niego powrócić.
Słodycz niektórych arii Pasji Janowej również warta jest podkreślenia. Z pewnością należy do nich aria tenoru:

Mein Jesu, ach! mein Jesu, / Jezu mój, ach! Mój Jezu,
dein schmerzhaft bitter Leiden“ / Twe gorzkie, bolesne cierpienie
radości tysiąckroć przyczyną,
co wymazuje me przewinienie

Przejmująca jest także aria altu: „Es is vollbracht” („Dokonało się”), szczególnie pamiętna w wykonaniu Andreasa Scholla („Johannes-Passion” w opracowaniu i pod dyrekcją Philippe Herreweghe, wyd. Harmonia Mundi, 2001). Rozwija się z opadającego następstwa dźwięków, na których Jezus, gdy opada Mu głowa w chwili zgonu, szepcze ostatnie słowa…

Wrocławski koncert Andrew Parrotta z pewnością nie osiągnął mistrzostwa Philippe Herreweghe i jego Collegium Vocale Gent, co nie znaczy że nie było w niej pięknych i poruszających momentów.

Pasja według św. Mateusza, dyr. Paul McCreesh/prasowe

Drugą Pasję – Mateuszową przygotował Paul Mc Creesh. Dodajmy, że z arcydziełem tym mierzył się już wcześniej, czego dowodem wydana przez Deutsche Grammophon w 2003 roku płyta, w której nagraniu wzięli udział wybitni – jeśli nie najwybitniejsi - wykonawcy Bacha: Mark Padmore jako Ewangelista, James Gilchrist, Peter Harvey, Magdalena Kožena… Można się więc było obawiać, że to, co usłyszymy w kameralnej wersji – na ośmioro wykonawców – nie sprosta naszym oczekiwaniom. A jednak, a jednak.. odważę się stwierdzić, że była to jedna z najpiękniejszych wersji Pasji Mateuszowych, jaką słyszałam w życiu. A słyszałam te najlepsze: Philippe Herreweghe, Johna Eliota Gardinera... I to w samym mateczniku – w Kościele św. Tomasza w Lipsku w 2005 roku, co samo w sobie było wielkim przeżyciem…

"Pasja według św. Mateusza" jest zgodnym z Ewangelią opisem Męki Pańskiej, podzielonym na szereg obrazów. Fragmenty Pisma Świętego uzupełniają recytatywy i arie, będące rodzajem pobożnej medytacji tychże scen. Natomiast w wersetach chorału wyrażane są uczucia wiernych. Autorem tekstów jest współpracujący z kompozytorem Picander, który ujmuje sytuację w zwięzłe, a zarazem głębokie rozważania.

Przyjrzyjmy się bliżej niektórym fragmentom, aby pojąć jak pracował Bach. Otóż Pasję rozpoczyna chór – Córa Syjonu, która w pieśni Kommt, ihr Töchter, helf mir klagen… wzywa do opłakiwania niewinnego Baranka Bożego. Jest to wyraźne nawiązanie do Ks. Izajasza (53,7): „Znęcano się nad nim, lecz on znosił to w pokorze i nie otworzył ust swoich, jak jagnię na rzeź prowadzone”. Poprzez nawiązania do Starego Testamentu Picander kształtuje główne myśli chóru wstępnego, przywołując postać Izaaka niosącego drewno na gorę Moria, gdzie ma stać się ofiarą.

Pasja według św. Mateusza, dyr. Paul McCreesh/prasowe


Fragmenty Pisma zawsze mają charakter obrazowy, są muzyczną wizualizacją ewangelicznego wydarzenia. Początek został więc pomyślany realistycznie: falowanie tłumu, krzyki i nawoływania zostały oddane za pomocą wznoszenia się i opadania głosów ludzkiej gromady, a jednocześnie towarzyszy mu dźwięk orkiestry – ciężki i pełen niepokoju. Tłum jest pełen współczucia, podziwia cierpliwość Baranka, który umiera za nasze winy. Dalej następują kluczowe sceny opowieści, przeplatane ariami – medytacjami.
Pierwszą z nich jest uczta w Betanii i namaszczenie Jezusa – jako zapowiedź zbliżającej się śmierci. Do tej sceny skomponował Bach recytatyw i arię "Buß und Reu", w której wykonawca (najczęściej alt – symbolizujący w dziełach lipskiego kompozytora grzesznika) wyznaje, że pragnąłby – jak owa pobożna kobieta - „przygotować Twe Ciało do grobu” Prosi zatem, by mógł „wylewać jako wonności łzy moich oczu na Twoją głowę”. Piękna aria "Buß und Reu", następująca po recytatywie, jest pełną pokory pieśnią, w której „Pokuta i skrucha kruszą pełne grzechu serce”.

Po niej następują kolejne fragmenty Ewangelii – zdrada Judasza, Pascha, podczas której Jezus oznajmia, iż jeden z uczniów Go wydał, a także ustanawia Nowe Przymierze. Przepowiada też Piotrowi, że się Go zaprze. Następują po sobie sceny w Ogrodzie Oliwnym, gdy uczniowie zasypiają zamiast czuwać, pojmanie, sąd i wydanie Jezusa Piłatowi, Męka i Ukrzyżowanie. Opowieść Ewangelisty przybiera na sile i staje się coraz bardziej dramatyczna.


Albert Schweitzer, wybitny znawca muzyki Bacha i jego biograf, twierdzi, że „Im bardziej uprzytamniamy sobie dramatyczny zarys Pasji według świętego Mateusza, tym bardziej dochodzimy do przekonania, iż jest to dzieło cudowne”. I trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Kiedy bowiem słuchamy tych przejmująco pięknych arii, to po każdej z nich mamy przeświadczenie, że nic doskonalszego i przejmującego nie da się stworzyć, jednak okazuje się, że dla Jana Sebastiana nie ma takich ograniczeń. Na przykład kiedy Jezus samotnie cierpi w Ogrójcu, po pełnym współczucia recytatywie („Ach, gdyby miłość do Ciebie, mój Panie, mogła zmniejszyć Twój lęk i drżenie albo pomóc Ci je znosić. Jakże szczęśliwy bym tu został”) następuje aria tenoru „Ich will bei meinem Jesu wachen”, w której śpiewak wyznaje: „Chciałbym czuwać u boku Jezusa”. Kameralny śpiew przy akompaniamencie fletu, a towarzyszy mu dyskretny chór (wiernych?), który jest skończenie piękny i można by ten fragment dłużej kontemplować, a jednak… Wkrótce potem – scena zaparcia się Piotra i kolejna przepiękna aria – tym razem altu: „Erbarme dich” przekonuje nas, że piękno nie zna ograniczeń. Aria i następujący po niej chorał przynoszą rodzaj oczyszczenia – płacz, ale i wiarę w łaskę Boga, która jest potężniejsza niż grzech. Podobnie w scenie ubiczowania i skazania – gdy po recytatywie Erbarm es Gott! następuje kolejna przepiękna aria altu: Können Tränen – pełna głębokiego współczucia.

Interesującym jest także przyjrzeć się temu, jak Bach muzycznie osiąga owe efekty dramatyzmu, współczucia i ilustracyjności. Otóż chór końcowy drugiej części został pomyślany jako muzyka przy składaniu do grobu. Najpierw słuchamy recytatywu i arii basu:
„Nun ist der Herr zur Ruh gebracht“. Potem następuje pieśń chóru – niezwykle stonowana i liryczna. Kiedy spojrzymy na zapis nutowy, uprzytomnimy sobie, że składa się on z opadających motywów – jakby nasze spojrzenie towarzyszyło czynności grzebania zmarłego:

Najczęściej Bach posługuje się figurami retorycznymi czyli Decoratio. W całej Mateuszowej Pasji można dostrzec ponad 100 takich figur. Na przykład w instrumentalnym wstępie do arii "Blute nu du hebes Herz!" („Ty krwawisz, serce ukochane!”), którą śpiewa sopran jako komentarz do zdrady Judasza, po słowach recytatywu "I odtąd szukał sposobności aby Go zdradzić" Bach użył figury zwanej Catachresis - czyli „nadużycie” - przez zastosowanie niedozwolonego "faux Bourdonu" oraz nieprawidłowo rozwiązując wszystkie występujące tam synkopy. Ten wielki fałsz muzyczny i nadużycie obrazują fałszywą postawę Judasza. Błąd jego decyzji przedstawiony został jako błąd w sztuce. Dzisiaj zapewne nie odbieramy tego jako błąd, lecz raczej licentia poetica, ale kiedyś było to wręcz zakazane.

Nie miejsce tutaj, aby wchodzić w zawiłe szczegóły muzycznej retoryki Wielkiego Kantora lipskiego, jednakże przykład powyższy pozwala dotknąć tego wielce złożonego zagadnienia. Mając to w pamięci, tym bardziej będziemy cenić mistrzostwo interpretacji śpiewaków Paula McCreesha. Nicholas Mulroy był wspaniały nie tylko jako Ewangelista, ale również jako wykonawca arii, a także chórzysta. Wspaniale zaśpiewali zresztą wszyscy artyści, których głosy znakomicie brzmiały zarówno w ariach i recytatywach, jak też w partiach chóru. Osiągnęli jakąś cudowną proporcję między tym, co dramatyczne, a tym, co liryczne i refleksyjne. Wielkie brawa!



Pasja według św. Jana”, BWV 245
Andrew Parrott – dyrygent
Taverner Consort:
Emily Van Evera – sopran
Clare Wilkinson – alt
Charles Daniels – tenor, Ewangelista
Halvor F. Melien – bas, Chrystus
Śpiewacy tutti:
Rachel Elliott – sopran
Caroline Trevor – alt
Jeremy Budd – tenor
Tomáš Šelc – bas, Piłat
Wrocławska Orkiestra Barokowa
Jarosław Thiel – dyrektor artystyczny

„Pasja według św. Mateusza”, BWV 244
Paul McCreesh – dyrygent
Chór I
Helen-Jane Howells – sopran
Anna Stephany – alt
Nicholas Mulroy – tenor, Ewangelista
Thomas Walker – tenor
Marcus Farnsworth – bas
Stephan Loges – bas-baryton
Chór II
Susan Gilmour Bailey – sopran
Ivonne Fuchs – alt
Thomas Walker – tenor
Stephan Loges – bas-baryton
Gabrieli Consort & Players

Artykuł ukazał się na portalu PIK Wrocław 8 września 2012 r.

niedziela, 22 kwietnia 2018

Akademia Mendelsohnowska w Narodowym Forum Muzyki /zapowiedź/

Utwory Felixa Mendelssohna-Bartholdy`ego oraz ”Pasja wg św. Mateusza” J.S. Bacha w jego opracowaniu zabrzmią w dniach od 22-24 lutego, podczas Akademii Mendelsohnowskiej w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu.


Po Akademiach: Bachowskiej, Händlowskiej i Mozartowskiej, Narodowe Forum Muzyki i Wrocławska Orkiestra Barokowa zaprezentują w lutym tego roku kolejną – tym razem nie tak spektakularną, choć nie mniej zacną: Akademię Mendelsohnowską.

Felix Mendelssohn-Bartholdy

Felix Mendelssohn-Bartholdy, portret pędzla Jamesa Warrena Childe

Bohater tegorocznej edycji urodził się w rodzinie żydowskiego bankiera -  Abrahama Mendelssohna-Bartholdy`ego, zaś jego dziadek, Mojżesz, był filozofem. Felix Mendelssohn-Bartholdy rozpoczął naukę gry na fortepianie w wieku sześciu lat, pod okiem swojej matki. Od siódmego roku życia uczyła go Marie Bigot w Paryżu. Następnie studiował w Berlinie kompozycję u Carla Friedricha Zeltera, uważanego za najlepszego pedagoga. Pierwszy publiczny koncert dał podobno w wieku dziewięciu lat. Już jako dziecko podejmował próby kompozytorskie, a swój pierwszy utwór (kwartet fortepianowy) opublikował mając trzynaście lat.

Komponował opery (”Die Hochzeit des Camacho”), utwory symfoniczne (”Symfonię Szkocką”), kameralne (”Pieśni bez słów”), a także muzykę religijną: części mszalne, kantaty, chorały, oratoria (m.in. ”Święty Paweł”, ”Eliasz”). Te ostatnie powstały pod wpływem fascynacji muzyką Jana Sebastiana Bacha, którego ów reformator niemieckiej muzyki religijnej odkrył na nowo po prawie stuletniej nieobecności. Dlatego właśnie na koniec Akademii zabrzmi ”Pasja według św. Mateusza” J. S. Bacha w opracowaniu Mendelssohna oraz w wykonaniu Wrocławskiej Orkiestry Barokowej, Dresdner Kammerchor i Chóru NFM, pod batutą Hansa-Christopha Rademanna.

Pasja wg św. Mateusza, fot. Sławek Przerwa

Koncerty kameralne i utwory wokalne

Zanim jednak zabrzmi wielki finał, usłyszymy koncerty kameralne z udziałem wybitnych instrumentalistów, jak Roel Dieltiens i Piet Kuijken, którzy zaprezentują panoramę muzyki wczesnoromantycznej, inspirowanej kompozycjami lipskiego Kantora.

Dzieła wokalne natomiast usłyszymy w wykonaniu chóru festiwalowego, pod kierunkiem Agnieszki Franków-Żelazny. Będą to w przeważającej części motety i pieśni. Ponadto NFM Filharmonia Wrocławska pod batutą Rubena Gazariana wykona V Symfonię D-dur, ”Reformacyjną” Mendelssohna. W 2017 roku świętujemy bowiem na całym świecie 500-lecie reformacji.

Jak co roku, pojawią się wybitni soliści: Linus Roth, Ingeborg Danz i Nicholas Mulroy.
Jak co roku – obok mistrzowskich wykonań utworów kompozytora -  warsztaty dla młodych wokalistów i instrumentalistów, a ponadto wykłady i spotkania z udziałem publiczności.

Akademia Mendelsohnowska rozpocznie się 22, a zakończy 26 lutego 2017 roku.

środa, 26 czerwca 2024

Filharmonia Sudecka ogłosiła program na nowy sezon artystyczny

Dzień przed ostatnim koncertem 46. sezonu artystycznego Filharmonia Sudecka w Wałbrzychu ogłosiła swój program na sezon 2024/2025. Prezentacja planowanych koncertów i projektów odbyła się podczas konferencji prasowej – 20 czerwca w sali konferencyjnej Filharmonii Sudeckiej.

Agnieszka Franków-Żelazny, dyrektorka Filharmonii Sudeckiej.
konferencja prasowa, fot. materiały prasowe FS

W konferencji wzięli udział: Agnieszka Franków-Żelazny – dyrektorka Filharmonii, Anna Osowska-Kud i Dorota Graca-Kosek – koncertmistrzynie Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Sudeckiej, Grzegorz Mondry – dyrektor artystyczny Festiwalu Brass Plus oraz waltornista wałbrzyskiej orkiestry oraz Katarzyna Radoń zajmująca się w Filharmonii Sudeckiej projektami edukacyjnymi.

Nowy, 47. sezon artystyczny w Filharmonii Sudeckiej im. Józefa Wiłkomirskiego w Wałbrzychu w dużej części będzie kontynuacją założeń programowych poprzedniego sezonu, pojawią się też jednak zupełnie nowe cykle i projekty.

Dyrygenci i soliści

Planowane są 72 koncerty, w tym koncerty symfoniczne, kameralne, z udziałem chórów i zespołów wokalnych. W ciągu całego sezonu do Wałbrzycha przyjedzie 30 dyrygentów      i ponad 50 solistów. Będą to między innymi: Antoni Wit, Tadeusz Wojciechowski, Krzesimir Dębski, Marek Pijarowski, Piotr Baron, Kuba Stankiewicz, Hyuk Lee, Nicholas Mulroy, Anna Sułkowska-Migoń, Bartłomiej Nizioł, Janusz Wawrowski czy Jakub Jakowicz.

Sezon rozpocznie się 20 września 2024 r. Koncertem Inauguracyjnym, który poprowadzi Antoni Wit. Również we wrześniu odbędzie się pierwszy koncert, znanego z poprzedniego sezonu cyklu Koncertów Familijnych w Filharmonii Sudeckiej (22 września 2024 r.). Ich formuła będzie kontynuowana, planowanych jest 10 koncertów, po jednym w każdym miesiącu, choć biorąc pod uwagę ich popularność w minionym sezonie, być może niektóre programy będą powtarzane. Koncerty Familijne będą nadal odbywać się w wybraną niedzielę miesiąca o godzinie 11:00.

Scena Muzyki Polskiej

Zupełnie nowym cyklem koncertów będzie Scena Muzyki Polskiej. Jest to program Narodowego Instytutu Muzyki i Tańca umożliwiający zespołom kameralnym z całej Polski występy w Sali Kameralnej Filharmonii Narodowej, na scenach instytucji artystycznych w innych miastach w Polsce, a także on-line. W ramach tego projektu w Wałbrzychu odbędzie się 8 koncertów, wystąpią między innymi: Réversion Ensemble, New Accordion Quintet, Nemesis Quartet, Metropolis Piano Quartet, Piotr Sałajczyk, Paweł Gusnar i Krzysztof Herdzin.

Oferta edukacyjna

Nowością w sezonie 2024/2025 będzie również rozbudowana oferta edukacyjna skierowana do młodzieży. Dzięki otrzymanemu dofinansowaniu z programu Kultura – Interwencje Narodowego Centrum Kultury Filharmonia Sudecka współpracować będzie ze znanym wałbrzyskim raperem NULLO. Odbędą się dwa koncerty prezentujące twórczość jego zespołu (Nullizmatyka) w wersji symfonicznej (11 i 12 października 2024 r.) oraz warsztaty dla młodzieży, które odbywać się będą od września do listopada w wałbrzyskich szkołach średnich. Warsztaty dotyczyć będą różnych obszarów tematycznych: improwizacji wokalnej, plastyki ciała, tworzenia tekstów. 

Młodzież będzie mogła rozwijać swoje talenty również w ramach Chóru Młodzieżowego Filharmonii Sudeckiej, który zostanie utworzony w tym roku. Prowadzić go będzie Anna Kupczyńska, która jest też kierownikiem Chóru Dziecięcego Filharmonii Sudeckiej. Zapisy do Chóru Młodzieżowego już trwają, mogą się zgłaszać wszyscy w wieku 15-19 lat. Zarówno uczestnictwo w Chórze Młodzieżowym, jak i Dziecięcym, jest nieodpłatne.

Poranki w Sudetach

Kontynuowany będzie trzyletni projekt „Poranki w Sudetach” w ramach którego realizowana jest oferta edukacyjna Filharmonii: Audycje Muzyczne w szkołach i przedszkolach oraz Poranki Muzyczne dla szkół i przedszkoli – te w dalszym ciągu odbywać się będą        w Filharmonii w wybrane poniedziałki w godzinach przedpołudniowych. Projekt „Poranki     w Sudetach” dofinansowany jest ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, w ramach programu „Edukacja Kulturalna” prowadzonego przez Narodowe Centrum Kultury.

Festiwale

W 47. sezonie artystycznym Filharmonia Sudecka będzie kontynuowała organizację festiwali, które zainaugurowała w sezonie poprzednim. Planowana jest 2. edycja Festiwalu Bożonarodzeniowego (13-22 grudnia 2024) oraz Brass Plus Festival (21 lutego – 2 marca 2025), a także 22. edycja Festiwalu Księżnej Daisy (26-29 czerwca 2024). Podobnie jak      w ubiegłym roku, Filharmonia uczestniczyć będzie w Wałbrzyskich Senioraliach – z tej okazji odbędą się dwa koncerty operowe (27 i 28 września 2024 r.). Będzie to „Wesele Figara” W. A. Mozarta w wykonaniu Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Sudeckiej i studentów Akademii Muzycznej im. K. Lipińskiego we Wrocławiu pod dyrekcją Pawła Przytockiego. Wzorem poprzednich lat odbędą się również Dni Muzyki Filmowej (18, 25 oraz 26 października 2024 r.), koncerty sylwestrowe, koncert na walentynki czy Dzień Kobiet.

Prawykonania

Pod względem repertuarowym Filharmonia Sudecka planuje sporo nowości. W ramach programu Zamówienia Kompozytorskie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego specjalnie dla wałbrzyskiej filharmonii Michał Ziółkowski skomponuje „Opowieść wigilijną”, oratorium na orkiestrę symfoniczną, chór dziecięcy i aktorów lalki. Zaprezentowane zostaną również prawykonania kompozycji Katarzyny Dziewiątkowskiej, Adama Porębskiego, Ignacego Wojciechowskiego i Michała Ziółkowskiego

Związki poezji i muzyki

Pokazany zostanie związek muzyki z poezją, w koncertach: „Jan Kochanowski – Pieśni na jazzowo” (25 kwietnia 2025) czy „Kobiety mówią o uczuciach…” (grudnia 2024), w którym usłyszymy kompozycje do wierszy Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Kazimierza Przerwy-Tetmajera czy Juliana Tuwima. Po raz pierwszy w Wałbrzychu wystawiona zostanie wersja koncertowa musicalu „Jesus Christ Superstar” (12-13 kwietnia 2025 r.).

Prace modernizacyjne

Planowane są również zmiany modernizacyjne budynku Filharmonii, dla melomanów najbardziej zauważalną będzie przebudowa balkonów, która zrealizowana zostanie podczas przerwy wakacyjnej. W nowym sezonie miejsca na balonie mają być bardziej komfortowe, gwarantujące lepszą widoczność sceny.

Bilety i abonamenty

Sprzedaż biletów na koncerty nowego sezonu artystycznego rozpocznie się 21 czerwca 2024 r., wraz z zakończeniem aktualnego sezonu artystycznego. Będzie można kupić zarówno pojedyncze bilety na koncerty, jak i abonamenty, które funkcjonować będą podobnie jak w ubiegłym sezonie. Będą to:

ABONAMENT INDYWIDUALNY PLATYNOWY – przy zakupie biletów na wszystkie koncerty, z wyjątkiem koncertów edukacyjnych – rabat 30%

ABONAMENT INDYWIDUALNY ZŁOTY – przy zakupie biletów na 20 i więcej wybranych, różnych koncertów – rabat 20%

ABONAMENT INDYWIDUALNY SREBRNY – przy zakupie biletów na 15 do 19 wybranych, różnych koncertów – rabat 15%

ABONAMENT INDYWIDUALNY BRĄZOWY – przy zakupie biletów na 10 do 14 wybranych, różnych koncertów – rabat 10%

ABONAMENT na KONCERTY FAMILIJNE – koszt 180 zł

Bilety można kupić w kasie biletowej Filharmonii Sudeckiej oraz w bileterii online: https://bilety.filharmoniasudecka.pl.

Abonamenty są do nabycia w kasie biletowej Filharmonii Sudeckiej.

Więcej informacji: https://filharmoniasudecka.pl/

informacja prasowa

poniedziałek, 21 maja 2018

Pod jedną koroną: Kantaty polskie J.S. Bacha w NFM

W niedzielę, 7 czerwca 2015 roku, będzie niepowtarzalna okazja wysłuchania kantat lipskiego kantora w znakomitym wykonaniu.

Wrocławska Orkiestra Barokowa, koncert Pod jedną koroną/NFM

Okolicznościowe „kantaty polskie” J.S. Bacha stanowią wyjątek o subtelnym i uduchowionym wyrazie na tle konfliktów religijnych między katolikami a luteranami. Jednocześnie wplotły się w jakiś sposób w peryferie wielkiej polityki dwóch ośrodków: Polski oraz Saksonii. Przypomnijmy, jakie były okoliczności ich powstania.

Oda żałobna Laβ Fűrstin, laβ noch einen Strahl  

Pierwsza z nich (BWV 198) skomponowana została w 1727 roku na uroczystości pogrzebowe żony Augusta II Mocnego, żarliwej protestantki, księżnej elektorowej Christiany Eberhardyny. Związek tej pary królewskiej nie należał do udanych. August okazał się nie tylko niewiernym mężem, ale też niewiernym luteraninem. By objąć tron Polski, przeszedł na katolicyzm. Od tego  momentu  drogi małżonków się rozeszły. Krystyna Eberhardyna wybrała dobrowolne wygnanie w Saksonii, gdzie przebywała aż do śmierci.

Kantata mająca uświetnić jej pogrzeb powstała do słów słynnego wówczas poety i filozofa, Johanna Christopha Gottscheda, typowego oświeceniowca hołdującego „szkiełku i oku”, tak pedantycznego w formułowaniu zaleceń względem sztuki pisarskiej, że z czasem jego nazwisko stało się synonimem głupiej drobiazgowości. Możemy domyślać się, iż również Bachowi nie w smak była postawa Gottscheda i gładkie wersy jego ody żałobnej skupiającej się dość wyraźnie na doczesnych sprawach: na zaletach zmarłej oraz na żalu poddanych. Pobożny lipski kantor, jak gdyby w geście skrytego buntu, przemycił w swej muzyce aluzje do życia wiecznego i do  zbawienia, z czego równie pobożna Krystyna Eberhardyna z pewnością byłaby zadowolona.

Kantaty na urodziny króla Polski Augusta III Wazy i jego małżonki

Przywiązanie do wyznania protestanckiego nie przeszkodziło jednak Bachowi starać się o posadę nadwornego kompozytora u kolejnego katolickiego króla Polski, Augusta III – syna wspomnianej pary. Wyzwalając się spod wpływów dwóch świątobliwych luteranek – swej matki i babki – August III również przeszedł na katolicyzm (i to potajemnie!), dzięki czemu mógł poślubić Marię Józefę z Habsburgów. To małżeństwo z kolei, nieskonfliktowane pod względem wyznaniowym, w codziennym pożyciu także okazało się udane, gdyż zaowocowało gromadą czternaściorga dzieci. Królewskim małżonkom, zabiegając o ich łaski, Bach poświęcił  dwie kantaty urodzinowe (BWV 206 z 1736 roku i BWV 214 z 1733 roku), które zabrzmią podczas sobotniego koncertu w wykonaniu Wrocławskiej Orkiestry Barokowej i Solistów pod batutą maestro Andrzeja Kosendiaka.

Andrzej Kosendiak prowadzi koncert Pod jedną koroną/NFM

Kanata Schleicht, spielende Wellen BWV 206 została skomponowana na urodziny króla. Utwór jest zamierzony jako dramma per musica. W skromnej akcji udział biorą cztery rzeki - upersonifikowane przedstawicielki swych krajów lub miast: Wisła (Polska), Łaba (Saksonia), Dunaj (Austria - małżonka Augusta III była księżniczką austriacką) i Pleissa (Lipsk). Odświętna obsada z trąbkami, kotłami i fletami poprzecznymi, obojami, smyczkami, continuo i czterema głosami wokalnymi pozwala domniemywać, że pierwotnie utwór wykonano na  wplnym powietrzu. Chóry, arie i recytatywy brzmią przepięknie.

Kantata dla królowej: Tönet, ihr Pauken! Erschallet, Trompeten! BWV 214 została wykonana ósmego grudnia 1733 roku przez studenckie Collegium musicum pod kierownictwem Bacha w rocznicę urodzin Marii Józefy - księżnej elektorowej saskiej i królowej polskiej. Jej część została potem przeniesiona do Oratorium na Boże Narodzenie, w którym w arii z trąbką sławiona jest już nie "królowa Polski", lecz "król mocny" Jezus.

Dziś już nikt, poza wąskim gronem specjalistów, nie pamięta, jakie były okoliczności powstania tych utworów. Możemy jednak kontemplować ich ponadczasowe piękno w znakomitym wykonaniu. Poza Wrocławską Orkiestrą Barokową, której kierownictwo artystyczne sprawuje Jarosław Tiehl, wystąpią także soliści oraz zaproszeni artyści, dobrze we Wrocławiu znani: Katherine Manley – sopran, Katalin Karolyi – alt, Markéta Cukrová – alt, Nicholas Mulroy – tenor, Hugo Oliveira – bas. 

Artykuł ukazał się na portalu Kulturaonline 29 maja 2015 roku.

piątek, 19 kwietnia 2024

Bach Pasjami... /relacja z koncertów "Pasji wg św. Mateusza w NOSPR i w Narodowym Forum Muzyki/

Okres przedświąteczny był dla mnie w tym roku szczególny, miałam bowiem okazję dwukrotnego wysłuchania Pasji według św. Mateusza Johanna Sebastiana Bacha w dwóch różnych interpretacjach: Philippe'a Herreweghe w katowickim NOSPR oraz Jarosława Thiela w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu. Dwie różne koncepcje, inne składy chórów i różni soliści, a jednak obydwa koncerty były niezwykle poruszające...

Philippe Herreweghe dyryguje Pasją według św. Mateusza J. S. Bacha
w katowickim NOSPR, fot. materiały prasowe NOSPR

Pasja według św. Mateusza - genialne dzieło Johanna Sebastiana Bacha

Swoją kompozycją Pasji według św. Mateusza, której premiera odbyła się w Wielki Piątek 11 kwietnia 1727 roku w kościele św. Tomasza w Lipsku, Bach stworzył arcydzieło, które było i jest nadal wyjątkowe w historii muzyki. Dobór środków muzycznych, niezwykle śmiały język harmoniczny - aż do otwartego dysonansu, zawsze z intencją interpretacji teologicznej, ma również dziś wyjątkowy charakter. Bezprecedensowe połączenie trzech chórów, dwóch organów, dwóch orkiestr i ośmiu solistów wychodzących z chórów, by w w ariach i recytatywach podejmować refleksję nad tym, że odkupienie ludzkości odbyło się przez cierpienie i śmierć Chrystusa na krzyżu i że po dziś dzień wszyscy mamy w tym udział... Już druga, przejmująca aria: "Blute nur" wskazuje na związek pomiędzy niewinnym cierpieniem Jezusa a człowiekiem, który go zdradził, co jest nie tylko aluzją do Judasza, ale do nas wszystkich. 

Johann Sebastian Bach skomponował Pasję według św. Mateusza jako kantor kościoła św. Tomasza w Lipsku. Była to istotna część liturgii Wielkiego Piątku. Nabożeństwo trwało w sumie pięć godzin i przy użyciu niezwykle skomplikowanych środków muzycznych było w istocie refleksją nad historią Męki Pańskiej według Ewangelii św. Mateusza. Po pierwszej części nastąpiło około godzinne kazanie, po którym przedstawiono dłuższą część drugą. 

Pasji według św. Mateusza słucham od lat w różnych wykonaniach: zarówno na żywo, zazwyczaj podczas corocznych koncertów przed Wielkanocą, posiadam też w swojej fonotece kilka jej znakomitych wersji, z których najwyżej cenię sobie nagranie z 1999 roku w wykonaniu Collegium Vocale Gent pod Philippe Herreweghe, z Ianem Bostridgem jako Ewangelistą, Dietrichem Henschelem w roli Jezusa, z udziałem Andreasa Scholla, którego aria "Erbarme Dich, mein Gott" przeszła do historii. W ubiegłym roku, przy okazji pobytu w Amsterdamie, dokąd udałam się na wystawę Vermeera, wysłuchałam w Concertgebouw obu Pasji Bacha: Janowej - w interpretacji René Jacobsa oraz Mateuszowej, którą poprowadził John Butt, z Nicholasem Mulroy`em jako Ewangelistą i Matthew Brookiem jako Chrystusem. Mimo tych wieloletnich spotkań z Pasjami Bacha, ich ponowne wysłuchanie jest dla mnie zawsze mocnym przeżyciem. Tak było i tym razem. 

John Eliot Gardiner w swojej książce "Muzyka w Zamku Niebios. Portret Johanna Sebastiana Bacha" próbuje wyjaśnić to silne oddziaływanie Pasji wg św. Mateusza, porównując ją do greckiej tragedii o królu Edypie. Mimo że Grecy doskonale znali tę historię, z jej brutalnością, moralnym zgorszeniem, cierpieniem i poniżeniem jej bohatera, to jednak dawali się porwać relacji Sofoklesa, jakby ją słyszeli po raz pierwszy, przeżywając litość i trwogę (katharsis). Podobnie było zapewne z wiernymi zgromadzonymi w Wielki Piątek, 11 kwietnia 1709 roku w Kościele św. Tomasza w Lipsku, choć znali doskonale zapisaną w Ewangelii św. Mateusza historię Męki Pańskiej. Podobnie jest także z nami, ponieważ emocje wypływające z towarzyszenia ludzkiemu dramatowi są ponadczasowe i ciągle na nas oddziałują. A cóż dopiero wtedy, gdy tym człowiekiem, który niewinnie cierpi, jest sam Zbawiciel... 

Muzyka Bacha ma strukturę dramatyczną, a jej założeniem było oddziaływanie na zmysły, wyobraźnię i duchowość słuchaczy. Bach zrównoważył relację Ewangelisty refleksjami zatroskanych świadków wydarzeń, zawartymi w komentarzach (arioso) i w modlitwie (arie). Widać to szczególnie dobrze w wersji Sir Simona Rattle z Orkiestrą Filharmonii Berlińskiej i Chórem Radia Berlińskiego z 2010 roku, mającej częściowo teatralny charakter, ale bardziej w duchu teatru greckiego, w znaczeniu, o którym pisałam w związku z tragedią Edypa. Reżyser Peter Sellars zaprzeczał zresztą próbom nazwania tego teatrem, twierdząc, że jest to rodzaj modlitwy, medytacji. 

Pasja według św. Mateusza w NOSPR, 23 marca 2024,
fot. materiały prasowe NOSPR


Pasja według św. Mateusza w katowickim NOSPR

Prezentacją Pasji w katowickim NOSPR – sali słynnej ze wspaniałej akustyki – Philippe Herreweghe rozpoczął realizację swojego nowego projektu, będącego kolejną próbą zmierzenia się z tym genialnym dziełem, co dowodzi, że Maestro jest ciągle w pełni sił twórczych, pomimo ukończenia osiemdziesięciu lat. Siedząc blisko i nieco z boku sceny, miałam tym razem niebywałą okazję przyglądać się, jak pracuje z orkiestrą, chórem i solistami. Herreweghe nie jest bynajmniej typowym dyrygentem – ze swoimi muzykami porozumiewał się za pomocą spojrzeń, dyskretnych gestów, przybliżając się często do wykonawców, którzy akurat śpiewali swoje arie albo wykonywali sola na instrumentach. To silna, charyzmatyczna osobowość: znakomicie panuje nad całością, a jednocześnie ma dar współtworzenia, współbycia z członkami zespołu. Czasami jednak, w partiach solowych z akompaniamentem jednego instrumentu, siadywał z boku – jakby chciał dać do zrozumienia, że pozostawia przestrzeń wykonawcom, do których ma absolutne zaufanie.

Philippe Herreweghe podczas koncertu, fot. Marek Cisek

Nic zresztą dziwnego, bo w projekcie znaleźli się wykonawcy znakomici, a przy tym odniosłam wrażenie, że Maestro dobierał ich wedle barwy głosu, co sprawiło, że całość zabrzmiała inaczej. Wystąpiło trzech tenorów (w tym Julian Prégardien, który "odziedziczył" tę rolę po swoim słynnym ojcu, ale wykonał ją zupełnie  inaczej, bardziej dramatycznie), z których każdy śpiewał w sposób wyjątkowy: Hugo Hymas, dysponujący ciepłym tenorem, podobnym nieco do głosu słynnego angielskiego śpiewaka: Anthony Rolfe Johnsona, brzmiał inaczej niż  Benedict Hymas, współpracujący z Maestro już wcześniej, chwalony za rolę Ewangelisty i dysponujący inną barwą głosu, choć równie piękną, liryczną. Podobnie było z kontratenorami, których również było dwóch i obaj dysponowali innymi barwami głosów, jednak zdecydowanym faworytem tego koncertu okazał się Hugh Cutting – artysta o niepowtarzalnej barwie i skali głosu, który już kończąc studia w Royal College of Music otrzymał z rąk Króla Karola III Złoty medal im. Sourindry Mohun Tagore. Mimo młodego wieku, z Pasją wg św. Mateusza wystąpił w Carnegie Hall, śpiewał także kantaty, a w sezonie 2023/24 ponownie pracuje z Les Arts Florissants i Williamem Christie, przygotowując niejeden wspólny projekt. Głos ma doprawdy niepowtarzalny – po koncercie w NOSPR zasłużenie otrzymał gorącą owację. Arią "Erbarme Dich" poruszył nas dogłębnie. 

Hugh Cutting, fot. materiały prasowe NOSPR

Nie mogę również nie wspomnieć o wykonawcy roli Jezusa - austriackim śpiewaku operowym Florianie Boeschu, współpracującym m. in. z Giovannim Antoninim czy z sir Simonem Rattle. Głęboki, piękny baryton – kreował postać Jezusa wspaniale, z dostojeństwem, a także przejmująco dramatycznie w scenie, kiedy Zbawiciel umiera na Krzyżu ze słowami "Boże mój, czemuś mnie opuścił?".

Dwa pozostałe barytony o męskiej sile i pięknych konturach zaprezentowali: Philipp Kaven jako Piłat i Konstantin Krimmel jako Piotr. Istotny w interpretacji Pasji Mateuszowej był również podział na dwa niewielkie składem chóry (po sześć osób z lewej i prawej strony), z których wyłaniali się soliści. To, co napisałam o wybranych solistach, można by odnieść do instrumentalistów, którzy im pięknie towarzyszyli, ale w ten sposób moja relacja rozrosłaby się do niebywałych rozmiarów...

Dość powiedzieć, że w swojej najnowszej wersji Pasji według św. Mateusza Philippe Herreweghe  zdaje się zmierzać do  klarownej interpretacji stworzonej przez Bacha genialnej kompozycji, stosując tym razem oszczędne środki, niejako upraszczając się. Skład orkiestry i chórów jest skromniejszy, nie ma też chóru chłopięcego ani organów. Prostota, szlachetny umiar i pięknie brzmiące głosy w towarzystwie pojedynczych instrumentów nadają tej interpretacji jakiś intymny, sprzyjający skupieniu i osobistemu przeżyciu, wymiar. O tym, że tak wykonana Pasja Mateuszowa poruszyła serca i wyobraźnię słuchaczy, świadczył aplauz tak głośny, że można by go porównać z widownią koncertów zespołów rockowych. Maestro Herreweghe zdawał się być nim tak oszołomiony, że zapomniał podziękować za występ wykonawcy roli Jezusa, centralnej postaci Pasji...

Florian Boesch w roli Jezusa, fot. materiały prasowe NOSPR


Pasja według św. Mateusza we wrocławskim Narodowym Forum Muzyki


Pasja według św. św. Mateusza w NFM we Wrocławiu,
fot. Joanna Stoga
Wrocławski koncert odbył się 27 marca i poprowadził go Jarosław Thiel – dyrektor Wrocławskiej Orkiestry Barokowej, a także wiolonczelista. Zważywszy, że wystąpiły dwa chóry: Chór NFM oraz Chór Chłopięcy NFM, a ponadto soliści – zadanie miał niełatwe. Thiel również nie jest typowym dyrygentem, choć w innym tego słowa znaczeniu niż Herreweghe. W wywiadzie udzielonym mi przed paru laty stwierdził, że czuje się bardziej wiolonczelistą ("Bardziej wiolonczelista niż dyrygent"), a jednak w perspektywie tego koncertu można to uznać za rodzaj kokieterii. Jarosław Thiel prowadzi ponadto Akademie Muzyki Dawnej (zanim stanął za pulpitem dyrygenckim, był świeżo po Akademii Francuskiej, która wypadła doskonale). Z pewnością jest dyrygentem bardziej od Herreweghe ekspresyjnym i zaprezentował melomanom Pasję Mateuszową inaczej, porywając bez reszty wrocławską publiczność, o czym świadczyła owacja na stojąco. Bo też była to wspaniała Pasja!

W centrum: Jarosław Thiel, fot. Joanna Stoga
Już sam początek Pasji Mateuszowej: "Kommt, Ihr Tochter" wywołuje dreszcz emocji. Potężny wielogłosowy chór przenosi nas niejako do centrum wydarzeń. We wrocławskiej Pasji 24-osobowy chór (po 12 chórzystów po lewej i prawej stronie) zabrzmiał mocno – to głos społeczności, która uczestniczy w wydarzeniach, jest ich narratorem i komentatorem, a jednocześnie głosami wiernych i (w scenach Męki) i wściekłego, agresywnego tłumu krzyczącego "Ukrzyżuj!". Chóru NFM słuchałam wielokrotnie, także w Pasjach i śmiem twierdzić, że potrafi zaśpiewać WSZYSTKO i znakomicie odnajduje się zarówno w wielkim repertuarze, jak i wówczas, gdy śpiewa a capella angielskie pieśni ludowe (koncert "W Anglii zielonej, kraju łąk" pod P. McCreeshem). I tym razem interpretował Bacha wspaniale, zaś od czasu do czasu wyłaniały się z chóru pojedyncze głosy śpiewające drugoplanowe postaci, jak choćby Judasza. W pierwszej części Pasji usłyszeliśmy także głosy dziecięce, będące symbolem niewinnego Baranka. Chór Chłopięcy NFM wystąpił w nieco pomniejszonym składzie siedemnastu głosów, ale zabrzmiał czysto i pięknie. 

Chór NFM, fot. Joanna Stoga
Wielkim atutem zaprezentowanej we Wrocławiu Pasji Mateuszowej byli także soliści. Jarosław Thiel zaprosił do współpracy prawdziwe tuzy. W roli Ewangelisty wystąpił James Gilchrist - angielski tenor znany ze znakomitych interpretacji utworów J. S. Bacha. Współpracował m. in. z sir Johnem Eliotem Gardinerem przy realizacji projektu tzw. kantat pielgrzymkowych, a także w projekcie Tona Koopmana i Amsterdam Baroque Orchestra & Choir, aby nagrać wszystkie dzieła wokalne Bacha. Śpiewał też Pasję według św. Mateusza w Concertgebouw. Czy można było znaleźć lepszego wykonawcę do tej roli... Był znakomity: dramatyczny, ale inaczej niż Prégardien, na sposób bardziej zniuansowany i dojrzały. W moim odczuciu był tego koncertu niekwestionowanym faworytem. 

James Gilchrist jako Ewangelista, fot. Joanna Stoga
Drugi zaproszony angielski tenor Ian Bostridge, bardziej może od Gilchrista znany, a to za sprawą spektakularnych sukcesów nie tylko w nagraniach Bacha (śpiewał m. in. rolę Ewangelisty w wymienionym przeze mnie nagraniu z Ph. Herreweghe), ale także jako "specjalista od Schuberta" (napisał interesującą pracę o jego "Podróży zimowej") i nagrodzony wykonawca "Pięknej młynareczki". Z pewnością niezwykle utalentowany i mimo upływu lat – dysponujący pięknym, mocnym głosem, a jego interpretacje utworów muzycznych są zwykle najwyższej próby. Tak było i tym razem. Był wspaniały, ale, jak sądzę, niedostatecznie wykorzystano jego udział w Pasji. 

Ian Bostridge, fot. Joanna Stoga
W roli Jezusa wystąpił Yannick Debus – baryton znany z wielu ról operowych, wielokrotnie współpracujący z René Jacobsem i Freiburg Baroque Orchestra. Przejmujący głos o wspaniałej barwie i nieprzenikniona twarz, co może dziwić, zważywszy, że jest przede wszystkim śpiewakiem operowym. Nie rozczarował mnie również amerykański kontratenor Terry Wey, który pięknie zaśpiewał "Erbarme dich, mein Gott". I nie tylko, ale ta aria zawsze najbardziej mnie porusza... Towarzyszył mu wspaniały skrzypek barokowy - Zbigniew Pilch. Nie sposób wymienić wszystkich solistów i muzyków, dość powiedzieć, że podczas tego szczególnego koncertu dali popis swojego kunsztu. Porwali publiczność, która nagrodziła ich gromkimi brawami.  

Urodziny Zofii Kossak w Górkach Wielkich

9 i 10 sierpnia w ruinach Dworu Kossaków znów będzie gwarno, jak dawniej, kiedy do Górek Wielkich zjeżdżali się m.in.: Maria Dąbrowska, Wańk...

Popularne posty