Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert Więckiewicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert Więckiewicz. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 października 2018

4. Świdnicki Festiwal Filmowy SPEKTRUM | Gościem Robert Więckiewicz

Robert Więckiewicz – to nazwisko dołączyło do programu 4. Świdnickiego Festiwalu Filmowego SPEKTRUM. Aktor spotka się z publicznością po seansach filmów „Kler” oraz „7 uczuć”. Wydarzenie odwiedzą ponadto: Jacek Braciak, Wojciech Mecwaldowski i Michał Koterski.


Festiwal to przede wszystkim święto filmu. Jakie tytuły czekają na gości wydarzenia? Niezmiennie od pierwszej edycji Festiwalu, w programie znalazł się Konkurs Główny – jury stanowi publiczność, która przyzna nagrodę swojemu ulubieńcowi. Do walki o uznanie widzów stanie dziesięć filmów fabularnych. Będą to między innymi polskie produkcje: wspomniana już „Córka trenera” Łukasza Grzegorzka o skomplikowanej relacji ojciec-córka ze znakomitą rolą Jacka Braciaka; „7 uczuć” w reżyserii Marka Koterskiego – wzruszająca komedia dla dzieci od dorosłych, nagrodzona na tegorocznym Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni Nagrodą Specjalną Jury za wykreowanie autorskiej wizji świata; oraz „Kler” – film Wojtka Smarzowskiego, którego box office osiągnął ponad 935 000.

Obok nich znalazły się tytuły z całego świata: „Dziewczyna” mówiąca o życiu w niezgodzie z własnym ciałem w reżyserii Lukasa Dhonta, pokazywana na Festiwalu Nowe Horyzonty; znana już z Nowych Horyzontów czy Tofifest „Granica”, której reżyserem jest Ali Abbasi, pełen historii kuchennych i rodzinnych „Ramen – smak wspomnień” autorstwa Erica Khoo; pokazywana podczas łódzkiego Transatlantyku “Sofia” (reż. Meryem Benm'Barek-Aloïsi), dynamiczna opowieść o trudach nastoletniego życia w tradycyjnym państwie; a także „Utoya. 22 lipca” w reżyserii Erika Poppe – film poświęcony tragicznym zdarzeniom związanym z atakiem Breivika w Norwegii.

Konkurs Polskich Filmów Krótkometrażowych przynosi zmiany – nagrodę po raz pierwszy przyzna nie publiczność, a jury w składzie: Emilia Mazik, koordynatorka programu Short Waves Festival, montażysta Przemysław Chruścielewski oraz  krytyk filmowy i prezenter telewizyjny Błażej Hrapkowicz. O zwycięstwo walczyć będzie dziesięć shortów: „1410” Damiana Kocura, który odwiedził Festiwal już w ubiegłym roku z filmem „Nic nowego pod słońcem”; „Drżenia” Dawida Bodzaka, „Na zdrowie” Pauliny Ziółkowskiej”; zdobywca pierwszego miejsca wśród krótkich metraży na Festiwalu w Gdyni – film „Zwykłe losy Zofii” w reżyserii Dominiki Gnatek, „Fascinatrix” autorstwa Justyny Mytnik (nagrodzonej na Festiwalu Okiem Młodych za „Jak zostać papieżem?”); animacja „III” Marty Pajek; „Atlas” Macieja Kawalskiego, „Saszka” w reżyserii Katarzyny Lesisz”, „Users” autorstwa Jakuba Piątka oraz „Świtezianka” w reżyserii sióstr Bui.

Po pełnych wrażeń filmach konkursowych oraz rozdaniu nagród przyjdzie czas na zamknięcie Festiwalu, na które organizatorzy przygotowali coś specjalnego: pokaz „Juliusza”, komedii wyreżyserowanej przez Aleksandra Pietrzaka, z główną rolą Wojciecha Mecwaldowskiego. To nie koniec niespodzianek – w filmie obraz ściśle łączy się z dźwiękiem, a podczas SPEKTRUM z muzyką. Na sobotni wieczór wieńczący Festiwal zaplanowano koncert Better Person – dream popowego wokalisty, który sprawi, że publiczność zakocha się w nim bez pamięci.

Jakim seansom towarzyszyć będą spotkania z twórcami? Po filmie „Córka trenera” z publicznością spotkają się: tytułowy trener Jacek Braciak, jego filmowa córka, pochodząca z Wałbrzycha Karolina Bruchnicka oraz autorka zdjęć, Weronika Bilska. Pokazowi „Juliusza” towarzyszyć będzie Wojciech Mecwaldowski, a o swoich rolach w filmie „7 uczuć” opowiedzą Michał Koterski i Robert Więckiewicz, z którym spotkanie zaplanowano również po seansie „Kleru”. Nie zabraknie również czasu, by goście udzielili widzom odpowiedzi na ich pytania.

Szczegółowy program wydarzenia dostępny jest na stronie internetowej: www.spektrumfestiwal.pl. Bilety na pojedyncze seanse dostępne są od piątku, 19.10. Można nabyć je stacjonarnie w sekretariacie Świdnickiego Ośrodka Kultury (płatność gotówką) oraz w Galerii Fotografii lub online przez stronę www.bilety.sok.com.pl.

Organizatorami pozostają niezmiennie Świdnicki Ośrodek Kultury oraz Wrocławska Fundacja Filmowa. Wydarzenie finansowane jest ze środków Miasta Świdnica i ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego Rzeczypospolitej Polskiej.

poniedziałek, 8 października 2018

"Kler" Wojtka Smarzowskiego: Przeciw nadużyciom i krzywdzie /recenzja filmowa/

Z całą pewnością jest to film, który trzeba zobaczyć i przeżyć. Absolutnie zaprzeczam temu, że jest tendencyjny i jednowymiarowy - to mądre, bezkompromisowe kino, czy się to komuś podoba, czy nie. Film Wojtka Smarzowskiego jest krzykiem, który pragnie położyć kres nadużyciom i krzywdzie.


Wojtek Smarzowski należy do tych reżyserów, którzy podejmując tematy trudne, przedstawiają je w dojrzałej artystycznej formie, często ocierającej się o turpizm, "nieulizane", jakby powiedział Witkacy. "Wesele", "Pod Mocnym Aniołem", "Dom zły" - to są właściwie moralitety, choć reżyser moralistą nie jest, stawia jedynie widzom ważne pytania. Często też staje się głosem skrzywdzonych, o których próbuje się z różnych powodów (najczęściej politycznych) zapomnieć. Tak było w przypadku "Róży", |Wołynia" czy też jego najnowszego filmu: "Kler".

Wokół filmu narosło wiele kontrowersji, zanim jeszcze wszedł do kin. Paradoksalnie, ten szumek okazał się najlepszą reklamą - dowodzą tego sale kinowe wypełnione po brzegi i statystyki, które mówią same za siebie. W Dolnośląskim Centrum Filmowym, gdzie obejrzałam film, na sali przeważali ludzie dojrzali, dla których temat ten był najwyraźniej istotny. A przecież to temat "wstydliwy", o którym się nie mówi albo mówi półgębkiem, a już na pewno nie z proboszczem :-)


Trzej bohaterowie filmu Kler, grani przez Jacka Braciaka, Arkadiusza Jakubika
 i Roberta Więckiewicza, fot. prasowa
Fabułę filmu stanowi opowieść o trzech księżach, znających się od dzieciństwa, którzy pełnią posługę w różnych parafiach - od małej, wiejskiej począwszy, a na dużej, miejskiej, z powiązaniami z kurią, skończywszy. Daje to możliwość szerszego spojrzenia na tytułowy kler. Pierwsza scena wprowadza nas w ten zamknięty światek w sposób - jak zwykle u tego reżysera - mocny i radykalny. Księża piją, klną i bawią się w jakiś głupi, dziecinny sposób, jakby wrócili do lat chłopięcych. Z drugiej strony uderza kompletny rozziew pomiędzy wyobrażeniem, jak powinien zachowywać się ksiądz, a tym, co przedstawia ta scena: cyniczne słowa, prostackie zachowanie. To wszystko pogłębi się jeszcze, gdy obserwujemy życie codzienne księży: romans ks.Tadeusza (granego przez Roberta Więckiewicza), a także jego alkoholizm, pazerność na pieniądze u wszystkich trzech, poczucie bezkarności... Myli się jednak ten, kto sądzi, że tak już pozostanie do końca. Im bardziej przyglądamy się życiu tych ludzi, także w retrospekcjach oraz w relacjach z innymi, tym lepiej dostrzegamy rządzące nimi uwarunkowania i traumy. Ostatecznie zarówno ks. Tadeusz, jak też oskarżony o pedofilię ks. Andrzej, okazują się ludzcy, a nawet heroiczni w swoich wyborach. Nawet najbardziej twardy i sprytny ksiądz Leszek (Jacek Braciak), ukazany jest w chwili słabości, kiedy płacze w samotności na szpitalnym łóżku, które przypomina mu wydarzenia sprzed lat. Wszyscy oni są w jakimś sensie także ofiarami "systemu". Smarzowski pokazuje swoich bohaterów ze współczuciem, choć może to zabrzmieć paradoksalnie. Nie ma litości jedynie dla hierarchów, jak arcybiskup Mordowicz (świetny jak zwykle Janusz Gajos) - cynicznego sybaryty, który nie ma nic wspólnego z prawdziwym duszpasterzem.

kadr z filmu Kler, prasowe
Dodajmy, że Smarzowski pokazuje także rozległe powiązania owej hierarchii z rządem, biznesem oraz gangsterami, także z byłymi służbami. Dzięki temu stają się nietykalni, afery zamiatają pod dywan, prasa także nie pisze o nich prawdy. Odważnych się zastrasza, wchodzi z nimi w układy lub ignoruje. Najbardziej bolesne sprawy - molestowanie i pedofilię - ukrywa się przed opinią publiczną, tłumacząc to "dobrem Kościoła". Szczególnie poruszające są dwie sceny tego filmu: kiedy jeden z wiernych udaje się ze skargą do arcybiskupa, gdzie szantażuje się go emocjonalnie, zamiast wysłuchać i pomóc. Także film dokumentalny z zeznaniami pokrzywdzonych w dzieciństwie zostaje skonfiskowany i nie ujrzy światła dziennego.

Drugą niezwykle ważną sceną tego filmu jest scena końcowa, w której złamany i zrozpaczony brakiem reakcji ze strony zwierzchników ksiądz Andrzej dokonuje publicznego samospalenia. Jako żywo przypomina ono protest Ryszarda Siwca, który w 1968 roku dokonał takiego aktu na Stadionie Dziesięciolecia. Tamten protest przemilczano i wydawać by się mogło, że o nim zapomniano, ale po latach przypomniał o tym wybitny dokumentalista Maciej J. Drygas w swoim filmie "Usłyszcie mój krzyk". Film Wojciecha Smarzowskiego także jest takim krzykiem, który chce położyć kres nadużyciom i krzywdzie. 

Podczas konferencji prasowej na 43. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni reżyser powiedział, że nie wierzy, aby Kościół oczyścił się sam. Miejmy nadzieję, że się myli...W każdym razie jego film, jak się wydaje, już otworzył publiczną debatę.

Siłą filmu Smarzowskiego jest nie tylko rzetelne i uczciwe potraktowanie problemu nadużyć w Kościele, ale również znakomite aktorstwo. Mnie szczególnie zapadł w pamięć Arkadiusz Jakubik, wiarygodnie grający wiejskiego księdza, który próbuje oczyścić się z zarzutów, poświęcając temu zarówno dobre imię, jak też życie. Scena w kościele, w której opowiada szczerze o sobie wobec parafian - głęboko poruszająca...

Z całą pewnością jest to film, który trzeba zobaczyć i przeżyć. Absolutnie zaprzeczam temu, jakoby był tendencyjny i jednowymiarowy - to mądre, bezkompromisowe kino, czy się to komuś podoba, czy nie.

Film "Kler" w reżyserii Wojtka Smarzowskiego miał polską premierę 28 września 2018 roku.

zwiastun filmu "Kler"

poniedziałek, 10 września 2018

Idę do kina - subiektywny poradnik kinomana, 10 - 16 września 2018

"Idę do kina" kontynuuje stały cotygodniowy cykl, zawierający przegląd nowości filmowych. Ich wybór jest całkowicie subiektywny, ale daje jakieś rozeznanie :-) Zobaczcie, co dla Was (i dla siebie) wybrałam w tym tygodniu.

Zdjęcie zrobione przeze mnie podczas Millennium Docs Against Gravity Film Festival

Pokazy przedpremierowe i spotkania

11 i 12 września Dolnośląskie Centrum Filmowe zaprasza na przedpremierowe projekcje komedii „Juliusz” Aleksandra Pietrzaka, w której Wojciech Mecwaldowski gra tytułową rolę. 13 września pokaz komedii w Kino Nowe Horyzonty połączony będzie ze spotkaniem z twórcami (o 20.30):  Anną Smołowik, Wojciechem Mecwaldowski, Aleksandrem Pietrzakiem i Radosławem Drabikiem.

Treść filmu: Tytułowym bohaterem filmu jest uporządkowany nauczyciel plastyki (Wojciech Mecwaldowski), którego głównym problemem w życiu jest ojciec (Jan Peszek) – nieustająco imprezujący artysta-malarz. Kiedy senior przeżyje drugi zawał serca, a mimo to odmówi zmiany stylu życia, Juliusz będzie musiał znaleźć sposób na to, by wpłynąć na jego zachowanie. Lekarstwem na bolączki bohatera wydawać się będzie przypadkowo poznana, beztroska doktor weterynarii – Dorota (Anna Smołowik). Okaże się jednak, że prawdziwe problemy dopiero nadchodzą.(KNH)

Małgorzata Czop pisze nałamach Movieway: Po seansie w głowie pozostaje kilka scen, ale przede wszystkim wrażenie, że w końcu coś drgnęło w smutnym rejonie polskiej komedii. "Juliusz" pozostawia z refleksją, opowiada jakąś historię, a nie jest tylko zbiorem pustych gagów.

Z kolei Katarzyna Kurowska w "Przekładańcu Kulturalnym" ocenia film bardzo nisko: Juliusz rozczarowuje niewykorzystanym potencjałem. To mógł być przejmujący i refleksyjny film o ojcostwie i rodzinie, film, którego fabuła, mimo dramatycznego wydźwięku, odnalazłaby się także w komedii, gdyby tylko humor wynikał z jej narracji.

Przekonajcie się samo, jak to jest :-)

trailer filmu Juliusz

Ale to nie koniec spotkań. W sobotę 29 września o 19.00 DCF zaprasza na siódmą edycję Magla Filmowego. Tym razem gościem Łukasza Maciejewskiego będzie Robert Więckiewicz. W programie również pokaz filmu "Kler" Wojtka Smarzwskiego.

Robert Więckiewicz w filmie Wojciecha Smarzowskiego Kler

Premiery


Na ekrany kin wchodzą także rozmaite premiery. O niektórych z nich, jak "Żona" Björna Runge, już pisałam.  Inne premiery to m.in. thriller Letnia szkoła życia w reż. Laurenta Cantet.

Treść filmu: Osią fabuły jest relacja między dojrzałą pisarką i nastolatkiem, którzy poznają się na prowadzonych przez nią warsztatach pisarskich. Chłopak, zafascynowany ideologią skrajnej prawicy, jednocześnie budzi jej niepokój i rozpala wyobraźnię. Na naszych oczach, w malowniczej scenerii portowego miasta La Ciotat, rozgrywa się niebezpieczna gra z zaskakującymi zwrotami akcji. 

Pomysł na „Letnią szkołę życia” narodził się w głowie Canteta dwadzieścia lat temu, scenariusz pomógł mu rozwinąć Robin Campillo, twórca nagrodzonych w Cannes „120 uderzeń serca”. Ich współpraca zaowocowała powstaniem egzystencjalnego thrillera z mocnym wątkiem społecznym, w którym napięcie znajduje ujście w przemocy. „Letnia szkoła życia” to zarazem alegoryczna opowieść o końcu Europy, jaką znamy - pisze dystrybutor filmu, Against Gravity.

Marcin Stachowicz pisze na Filmwebie: "Letnia szkoła życia" szuka społecznej diagnozy, ale opowiada także o procesie przemiany, godzenia się ze sobą, z własnym miejscem na ziemi. Tak jakby francuski egzystencjalizm powrócił do swoich starych źródeł - bliskich zwykłemu człowiekowi. W poważnym kinie. I w dobrym, współczesnym stylu.

Michał Przepiórka z Bliżej Ekranu pisze z mniejszym entuzjazmem: Już sposób dobrania uczestników kursu zdradza uproszczenia, skrywające się pod pozorem szerokiej analizy polityczno-społecznej. Cantet próbuje powiedzieć coś nieoczywistego na temat źródeł popularności ruchów skrajnie prawicowych, ale zatrzymuje się na poziomie banałów, a dodatkowo stara się mamić niedopowiedzeniami, które są jednak niczym więcej jak zbyt łatwym ideologicznym alibi.

polski zwiastun filmu


Warsztaty filmowe w Dolnośląskim Centrum Filmowym


Na koniec propozycja dla kinomanów, którzy chcieliby nauczyć się filmowania. Otóż w dniach 13-17 września DCF zaprasza na kolejne warsztaty filmowe:

"Przed nami nowa propozycja intensywnego kursu wiedzy o filmie – praktyka, historia i teoria. Warsztaty skierowane są do osób interesujących się kinem, przygotowujących się do studiów artystycznych, realizujących własne projekty filmowe.

Zapraszamy na kolejną, nową propozycję intensywnego kursu wiedzy o filmie – praktyka, historia i teoria. Warsztaty skierowane są do osób interesujących się kinem, przygotowujących się do studiów artystycznych, realizujących własne projekty filmowe. Warsztaty prowadzone są przez reżysera, scenografa i autora zdjęć.

Termin: 13-17 września (czwartek - poniedziałek) 
czwartek, piątek, poniedziałek - 15.30 – 20.30 
sobota, niedziela – 12.30 – 19.00

Koszt warsztatów – 250 zł

Termin zgłoszeń – do 10 września, zgłoszenia prosimy wysyłać na adres: edukacja@odrafilm.pl. W zgłoszeniu prosimy podać: Imię, Nazwisko, wiek, numer kontaktowy oraz dopisek „Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych”. Liczba miejsc ograniczona. Warunkiem uruchomienia warsztatów jest zgromadzenie odpowiedniej liczby uczestników. Zapraszamy wszystkich zainteresowanych powyżej 16-tu lat.
 
Szczegółowy program:

Warsztaty prowadzone w trzech blokach tematycznych:
- wiedza o języku filmowym – podstawy, scenariuszopisanie, wiedza o aktorstwie filmowym 
- scenografia filmowa, kostium 
- techniki filmowego przenoszenia obrazu

Czwartek, sala I piętro, godz. 15.30 –17.00
Warsztat – język filmowy / prowadzi: reżyser, scenarzysta
Rozbiór jednej sekwencji:
- podstawowe terminy języka filmowego
- ujęcie i ciecie montażowe
Sekwencja na zadany temat, sala ”Polonia”, godz. 17.15 – 19.15
projekcja filmowa / niespodzianka

19.15 – 19.45 - przerwa

19.45 – 20.30
Scenografia filmowa / prowadzi: scenograf, kostiumograf.
Wykład / warsztat „PLAKAT” 
Wykład i prezentacja historii plakatu filmowego na świecie i w Polsce. 

Piątek. sala I piętro, godz. 15.30 – 17.00, 17.30 – 19.00 
Warsztat – język filmowy - scenariuszopisanie (The Art of Screen Storyteling) prowadzi: reżyser, scenarzysta.

Rozbiór filmu z projekcji 13 września:
- ujęcia, sceny, sekwencje; analiza obrazu
- wyznaczenie aktów, punktów zwrotnych oraz ekspozycji, konfrontacji,rozwiązania
- nałożenie siatki - „The Golden Gate Bridge of Screenplay Structure”
- paradygmat scenariusza i ”Poetyka” Arystotelesa
- podstawowe terminy konstrukcji scenariusza 

19.00 – 20.30
Scenografia filmowa / prowadzi: scenograf, kostiumograf
Warsztat – Akcja „PLAKAT”
Plakat filmu z projekcji 13 września.
Propozycje i prace własne uczestników – różne techniki, wykonanie.

Sobota, sala I piętro, godz. 12.30 – 14.00, 14.30 -16.00
Technika przenoszenia obrazu wczoraj i dziś / prowadzi: autor zdjęć
Podstawowe zagadnienia optyki.
Co łączy i co dzieli obraz analogowy i obraz cyfrowy.
Próba technicznej futurospekcji dla technik zapisywania obrazu.

16.15 – 19.00
Warsztat scenariuszowy/ prowadzi: reżyser, scenarzysta.
- Ćwiczenie dramaturgiczne 
- Sekwencja na zadany temat 
- Developing
Osadzenie w kontekście czasowym i przestrzennym - propozycje scenograficzne. Zadanie: remake w wybranej, określonej historyczne scenografii (propozycje własne uczestników)

UWAGA:
alternatywnie – warsztat reżyserski
praca uczestników nad własnymi projektami
scena – scenopis obrazkowy – własna kreska
mis-en-scene - ćwiczenia praktyczne z reżyserii, inscenizacje scen z developingu

Niedziela, sala I piętro, godz. 12.30 – 14.30
Technika przenoszenia obrazu wczoraj i dziś / prowadzi: autor zdjęć. Nowości i nowinki technologiczne w historii zapisów obrazu.
Zmiany formatu.

14.30 – 15.00 - przerwa 

15.00 – 17.00
Warsztat – język filmowy i scenografia / warsztat wspólny, prowadzi: reżyser i scenograf.
Sekwencje filmowe - analiza porównawcza. Budowa. Przemiany języka w czasie. W ramach tego warsztatu np.:

- filmy z czasem akcji osadzonym w średniowieczu
(”Joanna D’Arc” i remake, ”Cyd”, ”Siódma pieczęć”, ”Krzyżacy”, ”Monty Pyton i św. Graal”, ”Braveheart”, ”Imię róży”, ”Królestwo Niebieskie”) – charakteryzacja scenografii, porównanie użytych środków 
- Zadanie – pomysł, propozycja scenografii do sceny z „Bram raju” Jerzego Andrzejewskiego.

UWAGA:
alternatywnie – warsztat scenariusza 
terminy: synopsis, drabinka, treatment, eksplikacja;
rozbiór wybranego filmu

17.00-17.15 - przerwa

17.15-19.00
Warsztat SLOW MOTION// warsztat wspólny, prowadzi: reżyser i scenograf. Analiza filmowych kadrów

Poniedziałek, sala I piętro, godz. 15.30 – 17.00
Warsztat – język filmowy – aktorstwo filmowe / prowadzi: reżyser, scenarzysta.

Historia rozwoju form aktorskiej ekspresji filmowej 
od „Nietolerancji” do „Helikoptera w ogniu”. Actors studio.
Amerykańska i francuska awangarda filmowa – konsekwencje dla
przemiany stylu gry aktorskiej. Co się dziś dzieje w aktorstwie filmowym? Ekspresja „małego ekranu” – seriale. 

17.00 – 17.30 - przerwa

Piano-Bar I piętro, 17.30 – 20.30
warsztat / ćwiczenia z inscenizacji
W ramach bloków tematycznych mogą nastąpić przesunięcia ćwiczeń i analiz.

niedziela, 12 sierpnia 2018

Janusz Kondratiuk: "Jak pies z kotem" /recenzja filmu/

Jak pies z kotem jest piękną opowieścią o tym, że mimo różnic, wieloletniego braku kontaktu i porozumienia, istnieje między braćmi mocna więź, wynikająca z pokrewieństwa i wspólnych przeżyć. I tylko to się liczy. Nie padają żadne wielkie słowa, a jednak wychodzimy z kina głęboko poruszeni.



Janusz Kondratiuk był dla mnie dotychczas przede wszystkim reżyserem jednego filmu: Dziewczyn do wzięcia (1972), a przecież zrealizował mnóstwo innych, a ponadto spektakle telewizyjne, seriale.. Jego ostatni film: Milion dolarów pojawił się na ekranach w 2010 roku i właściwie przeszedł bez echa. O wiele bardziej podobało mi się autorskie kino starszego brata reżysera - Andrzeja Kondratiuka: Słoneczny zegar, Wrzeciono czasu, Bar pod Młynkiem... A przecież i on był w powszechnej świadomości przede wszystkim reżyserem Hydrozagadki i Wniebowziętych (przy tym ostatnim współpracował zresztą z bratem). I oto po blisko ośmioletniej przerwie, a dwa lata po śmierci Andrzeja, Janusz Kondratiuk ponownie stanął za kamerą, by tym razem opowiedzieć historię rodzinną - swoją i brata. Film głęboko poruszający, bo opowiadający historię uniwersalną: o relacjach między rodzeństwem i o odchodzeniu.

W przypadku filmu tak osobistego istnieje niebezpieczeństwo, że emocje wezmą górę i zamiast sztuki wyjdzie z tego kicz. Januszowi Kondratiukowi nie tylko udało się tego uniknąć - stworzył dzieło skromne, a jednocześnie mądre i ważne, którego język opalizuje wieloma znaczeniami, począwszy od pierwszej sceny, a na ostatniej kończąc.

kadr z filmu Jak pies z kotem w reż. Janusza Kondratiuka
Ta pierwsza scena rozgrywa się w pamięci bohatera, granego przez Roberta Więckiewicza (porte parole reżysera): biegnie z bratem przez bezkresne pola Syberii, ale kiedy stają przed plantacją arbuzów, widzą zdechłego ptaka na metalowym ogrodzeniu (prawdopodobnie podłączonym do prądu), a uzbrojeni mężczyźni na koniach pilnują zbiorów. Rozczarowanie i strach przełamuje wtedy zabawna scena z samolotem, który ląduje nieopodal, a jeden z pasażerów kradnie arbuzy i ucieka przed ostrzałem, śmiejąc się jakby to był najlepszy żart. Chłopcy patrzą zaciekawieni, ale za chwilę muszą wracać. Starszy bierze rozczarowanego i zmęczonego malca na barana i niesie. To Andrzej i Janusz. Ten ostatni urodził się na Syberii w Ak-Bułak, gdzie wywieziono całą rodzinę Kondratiuków. W następnej scenie, rozgrywającej się we współczesności, dorosły Janusz stoi na tarasie domu i ze smakiem je arbuz, który przyniosła mu żona. Taki skrót myślowy, a ileż mówiący o relacjach między braćmi, o ich przeżyciach... Ale na tym nie koniec. Otóż ta początkowa scena została "zrymowana" z ostatnią, w której bracia (już dorośli) lecą takim samym samolotem, który widzieli na plantacji arbuzów i widać, w jak dobrej są komitywie - śmieją się, jak tamci piloci sprzed lat, jakby zrobili wspaniałego psikusa pilnującym - wymknęli się im.

Robert Więckiewicz (Janusz) i Iga (Aleksandra Konieczna), fot. prasowa
Pomiędzy tymi scenami rozgrywa się akcja filmu Jak pies z kotem, ukazująca nie tylko perypetie związane z opieką nad sparaliżowanym po wylewie starszym bratem i jego wyobcowaną żoną. Reżyser próbuje również ukazać świat chorego: jego lęki, obsesje, wizje... To sprawia, że nie jest to tylko opowieść o podjętym heroicznie trudzie opieki nad ciężko chorym, ale również próba "ufilmowienia" przeżyć, nadania im cech uniwersalnej opowieści, a także zdobycie dystansu wobec samego siebie. Kiedyś to starszy brat opiekował się młodszym, mimo że nie było to łatwe w tamtych okolicznościach, a poza tym zawsze byli tak odmienni. Teraz role się odwróciły. To starszy brat jest bezradny i zdany na młodszego, a ten robi wraz z żoną wszystko, by mu pomóc w trudnych chwilach, nie dając przy tym odczuć, że jest ciężarem. Tylko dorosłe dzieci, które przyjeżdżają na chwilę, aby się zobaczyć z rodzicami i stryjem, są zdania, że "tak się nie robi", że należałoby znaleźć stosowny ośrodek. Żegnając się z nimi na dworcu bohater grany przez Więckiewicza mówi wtedy nieco ironicznie: "No tak, teraz przynajmniej wiem, co mnie czeka".

Bożena Stachura (Beata) i Robert Więckiewicz (Janusz)
Warto jeszcze podkreślić, że zarówno sama opowieść, jak też jej strona wizualna nie byłyby tak sugestywne i znakomite, gdyby nie wspaniała obsada aktorska. Olgierd Łukaszewicz w roli Andrzeja miał niezwykle trudne zadanie aktorskie: unieruchomiony, w pampersie, z napadami lęków i agresji na przemian, z przypływami świadomości, a czasami pogrążonego bez reszty w swoim świecie - jest w interpretacji znakomitego aktora pełnowymiarowym człowiekiem, cierpiącym i zasługującym na miłość i szacunek, bez żadnej czułostkowości. Niezwykle wzruszającą postać stworzył na ekranie Robert Więckiewicz, grający Janusza - niezbyt wylewny w uczuciach, a przy tym empatyczny, wrażliwy, bardzo z bratem związany, mimo różnych zawirowań - wspaniale zagrany, budzi szacunek i wzrusza. Dzielnie wtórują mu dwie postaci kobiece: anielsko cierpliwa i dobra żona Beata (Bożena Stachura) i kompletnie zagubiona, cierpiąca na chorobę alkoholową, omotana przez siostrę - Iga (Aleksandra Konieczna). Ta ostatnia również znajduje w bracie męża oparcie.

Olgierd Łukaszewicz jako Andrzej, fot. prasowa

Jak pies z kotem jest piękną opowieścią o tym, że mimo różnic, wieloletniego braku kontaktów i porozumienia, istnieje między braćmi mocna więź, wynikająca z pokrewieństwa i wspólnych przeżyć. I tylko to się liczy. Nie padają żadne wielkie słowa, a jednak wychodzimy z kina głęboko poruszeni.

Robert Więckiewicz (Janusz) i Olgierd Łukaszewicz (Andrzej), ostatnia scena filmu
ocena: 8/10

Film będzie miał polską premierę 19 października 2018 roku.

Wrzesień w Muzeum Architektury: dla dorosłych, dzieci i ciekawych miasta

 Muzeum Architektury we Wrocławiu zaprasza na spotkanie warsztatowe w ramach Akademii Architektury, warsztaty dla dorosłych: "Śląski de...

Popularne posty