Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olga Pasiecznik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olga Pasiecznik. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 stycznia 2025

Forum Musicum 2015: Na początku było słowo /relacja/

Olga Pasiecznik i  "Służąca panią" - najciekawsze koncerty tegorocznego festiwalu muzyki dawnej Forum Musicum.


Wrocławski festiwal muzyki dawnej Forum Musicum koncentrował się tym razem na słowie, a jego motywem przewodnim było hasło musica recitata, sformułowane przez Nicolo Vicentino. W programie znalazło się pięć koncertów, podczas których mieliśmy się przekonać, że "na początku było słowo", muzyka zaś od niego uczyła się przekazywania treści i uczuć. Spośród zaprezentowanych koncertów dwa były bez wątpienia znakomite, choć nieporównywalne gatunkowo i stylistycznie.


Olga Pasiecznik - mistrzyni interpretacji


Olga Pasiecznik z Wrocławską Orkiestrą Barokową, fot. B. Beszlej

Prawdziwą mistrzynią interpretacji okazała się Olga Pasiecznik - wybitna śpiewaczka (sopran) Warszawskiej Opery Kameralnej, a także znakomity pedagog. Prowadziła m.in. klasę mistrzowską śpiewu podczas Międzynarodowej Letniej Akademii Muzyki Dawnej w Wilanowie oraz kursy interpretacyjne dla studentów Akademii muzycznych. Prawdziwa mistrzyni!

Jej wykonawstwo charakteryzuje przede wszystkim bogactwo interpretacyjne. Posługując się słowem, potrafi jednocześnie wydobyć takie muzyczne niuanse, których przeciętne ucho nawet nie przeczuwa pochylając się nad partyturą. Podczas występu na Forum Musicum zaprezentowała przede wszystkim swój talent dramatyczny w ariach ze Scena di Berenice Hob. Josepha Haydna, a także ariach Ah! Perfido... Per pieta, non dirmi addio... Ludwika van Beethovena.

Oldze Pasiecznik towarzyszyła dyskretnie Wrocławska Orkiestra Barokowa pod dyrekcją Jarosława Thiela. Ale nawet w duecie ze skrzypcami (Zbigniew Pilch), to jej głos i jej interpretacja dominowały nad resztą. W najlepszym tego słowa znaczeniu. 

Jarosław Thiel dziękuje artystce za fenomenalny występ/fot. Bogusław Beszłej

"Służąca panią" Pergolesiego, czyli kobiety górą


Na antypodach występu Pasiecznik sytuuje się natomiast różna, gdy chodzi o konwencję, ale nie mniej znakomita interpretacyjnie opera buffo Giovanni Pergolesiego:  "La serva padrona"("Służąca panią"). To znakomity przykład na to, że nawet z błahego tematu można uczynić prawdziwą perełkę. Treścią tego Intermezza w dwóch częściach są perypetie szlachcica, starego kawalera, którego służąca kompletnie zdominowała, a następnie, wymyślając nieskomplikowaną intrygę, zmusiła do małżeństwa ... z miłości. Postaci  tej opery: Serpina (sopran), Uberto (bas) oraz Vespone (rola niema)  pochodzą w prostej linii z komedii dell`arte. To Pantalone i jego chytra subretka. 

"Służąca panią", fot. Bogusław Beszlej

A jednak słuchanie tej muzyki - znakomitych recytatywów i arii było czystą przyjemnością. Zapewne jest to zasługa samego kompozytora, którego geniusz teatralny i psychologiczny błyszczy tu na każdym kroku, począwszy od pierwszej arii Umberta, gdzie każde słowo i każdy aspekt sytuacji przełożone zostały na język muzyki. Już samo niecierpliwe czekanie na filiżankę czekolady tego egocentrycznego nudziarza zostało przełożone na powtarzalny w kółko motyw orkiestrowy, który odmierza upływający czas, zaś kończy go krótkie i zirytowane: Nikt nie przychodzi. Innymi słowy desperacja bohatera znajduje właściwe formuły rytmiczne i melodyczne, niesłychanie sugestywne i prawdziwe,  a przy tym nieodparcie komiczne.

Małgorzata Trojanowska (Serpina), Roman Ciumakin (Umberto), fot. B. Beszlej

Przepiękne są także duety, począwszy od pierwszego, w którym Umberto bezskutecznie próbuje stawiać opór, ale my już wiemy, że jego los jest przesądzony, a skończywszy na ostatnim, który wyraża już tylko radość ze wzajemnie korzystnej transakcji. Małgorzata Trojanowska jako Serpina była wprost znakomita: skromnie ubrana w czarno-biały strój służącej, była zarazem mocną kobiecą osobowością, która ani przez chwilę nie zapomina, że to ona rozdaje karty. Sprytna, prawdziwa, zdeterminowana - rozumiemy, że wyjście za mąż to jej być albo nie być i że nie cofnie się przed niczym.

Roman Ciumakin  jako Umberto śmieszy nas swoją vis comica od pierwszej sceny, a zachwyca interpretacją tej roli od początku do końca. Warto także zauważyć przekomiczną postać niewydarzonego służącego Vespone (Bartosz Budny), który jest postacią niezwykle plastyczną - stara się uniknąć kary i zazwyczaj staje po stronie silniejszego, czyli ostatecznie po stronie kobiety. W pewnym momencie jest nią nawet pani dyrygent (Anna Moniuszko)...

Bartosz Budny (Vespone), foto B. Beszlej

Festiwal Forum Musicum odbył się w dniach 20- 22 sierpnia 2015. 


Artykuł ukazał się na portalu Kulturaonline 28 sierpnia 2015 roku.


czwartek, 8 sierpnia 2024

Koncert "Z klasyką przez Polskę" w radiowej Dwójce

Program 2 Polskiego Radia zaprasza na kolejny koncert z cyklu „Z klasyką przez Polskę”.  10 sierpnia w Studiu Polskiego Radia im. W Szpilmana wystąpią śpiewaczka Olga Pasiecznik, klawesynistka Lilianna Stawarz i skrzypek Grzegorz Lalek. Transmisja koncertu na antenie radiowej Dwójki o godz. 17.00.

- Moja młodzieńcza wielka miłość do improwizacji znalazła ujście w barokowym da capo. Czasami potrafię stworzyć takie da capo, które trochę wykracza poza styl barokowy, jest jednocześnie współczesne, czasami nawet jazzujące, takie „pod włos”. Bawi mnie to bardzo, bo mogę popuścić wodze swojej wyobraźni muzycznej - mówi Olga Pasiecznik, solistka Polskiej Opery Królewskiej, bodaj najbardziej rozchwytywana na świecie polska sopranistka. 

W sobotę, 10 sierpnia, w Studiu Polskiego Radia im. Władysława Szpilmana usłyszeć będzie można śpiewaczkę w monograficznym programie Haendlowskim. Oprócz wybranych Pieśni niemieckich i sonat skrzypcowych wykona dwie włoskie kantaty kompozytora (Occhi miei, che faceste? HWV 146, Armida abandonata HWV 105), w których nie zabraknie okazji do improwizacji. Nade wszystko jednak koncert ten będzie okazją, by po raz kolejny podziwiać Olgę Pasiecznik na żywo w doborowym towarzystwie wybitnych specjalistów od muzyki barokowej: klawesynistki Lilianny Stawarz i skrzypka Grzegorza Lalka.

Transmisję koncertu z cyklu „Z klasyką przez Polskę” na antenie radiowej Dwójki poprowadzi Piotr Matwiejczuk.

Lilianna Stawarz

Lilianna Stawarz w latach 2012-2016 pełniła funkcję prodziekana Wydziału Instrumentalno-Pedagogicznego w Białymstoku oraz koordynatora Biura Koncertowego. Aktualnie jest kierownikiem Katedry Muzyki Dawnej Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina na stanowisku profesora nadzwyczajnego. Przez 20 lat była członkiem zespołu muzyki dawnej Il Tempo, specjalizującego się w muzyce instrumentalnej i wokalno-instrumentalnej od wczesnego baroku do klasycyzmu.

W latach 1991-2017 związana była z Warszawską Operą Kameralną, zarówno jako klawesynistka-kameralistka, jak i dyrygent. Tam też latach 2015 -2017 pełniła funkcję Kierownika Artystycznego Opery/Barok.

Olga Pasiecznik i Grzegorz Lalek

Olga Pasiecznik urodziła się na Ukrainie. Po studiach w Instytucie Pedagogicznym w Równem, ze specjalnością muzyczno-pedagogiczną, kontynuowała studia w Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie. 

Olga Pasiecznik to artystka o technice śpiewu pozwalającej na wykonywanie szerokiego repertuaru z różnych epok, od późnego renesansu przez barok, klasykę, romantyzm, aż po współczesność.

Podczas koncertu będziemy mogli posłuchać także gry Grzegorza Lalka. To skrzypek, uczeń Konstantego Andrzeja Kulki i Sławomira Tomasika. Otrzymał wyróżnienia na Międzynarodowym Konkursie Tadeusza Wrońskiego na Skrzypce Solo (1997) i Międzynarodowym Konkursie im. K. Bacewicza (1998). W 2012 r. został odznaczony brązowym krzyżem zasługi za osiągnięcia artystyczne i działalność na rzecz rozwoju muzyki. W swoim repertuarze sięga po muzykę XVII i XVIII wieku, a także po kompozycje współczesne, tango i klubową muzykę elektroniczną. Gra na skrzypcach barokowych, klasycznych i mandolinie, koncertując z zespołami specjalizującymi się w stylowym wykonawstwie muzyki dawnej. Jest koncertmistrzem w zespole instrumentów dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej.

Z klasyką przez Polskę

"Z klasyką przez Polskę" to projekt Narodowego Instytutu Muzyki i Tańca realizowany przez Polski Impresariat Muzyczny.

Jego celem jest docieranie z programami muzycznymi na najwyższym poziomie artystycznym w wykonaniu najwybitniejszych polskich artystów do mniejszych ośrodków, miast, miasteczek i wsi.

Poprzez kontakt z najwspanialszą sztuką i największymi artystami pragniemy przybliżyć świat kameralnej muzyki klasycznej i pozyskać dla niej nowych entuzjastów.

informacja prasowa

czwartek, 23 lutego 2023

W.A. Mozart: Requiem - Koncert pamięci ofiar agresji Rosji na Ukrainę

Dokładnie rok temu cały świat zamarł, gdy nad ranem 24 lutego 2022 roku rozpoczęła się inwazja Rosji na Ukrainę. Wojna wciąż trwa, dlatego w rocznicę jej wybuchu pragniemy pozostać myślami z nieustannie walczącymi o wolność obywatelkami i obywatelami Ukrainy. Tego wieczoru w Sali Głównej zabrzmią dźwięki Modlitwy za Ukrainę Wałentyna Sylwestrowa oraz jedno z najbardziej dramatycznych dzieł w historii muzyki – Requiem d-moll Wolfganga Amadeusa Mozarta.

Olga Pasiecznik, fot. Olga Wietlik

Sylwestrow to jeden z najwybitniejszych żyjących twórców ukraińskich, a zarazem jeden z najwybitniejszych współcześnie działających kompozytorów świata. Niespełna parę miesięcy temu artysta został uhonorowany jedną z najbardziej prestiżowych europejskich nagród muzycznych – Opus Klassik – za dorobek życia, a także odznaczony Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Modlitwa za Ukrainę powstała w 2014 roku w odpowiedzi na krwawe starcia na kijowskim Majdanie. Kompozytor również był tam obecny, wysłuchując licznych modlitw i pieśni pokojowych. Dzieło to jest jego osobistym, głęboko emocjonalnym wyrazem zaangażowania w walkę o wolną Ukrainę.

Wielkie Requiem d-moll Wolfgang Amadeus Mozart skomponował tuż przed śmiercią w 1791 roku. Zamówienie na dzieło miało przyjść od autora, któremu za wszelką cenę zależało, by pozostać anonimowym. W rzeczywistości stał za tym książę Franciszek Walsegg-Stuppach, znany w ówczesnych kręgach artystycznych z częstej praktyki przywłaszczania sobie utworów zamawianych u innych twórców. Mozart miał prawdopodobnie pełną tego świadomość, jednak zadania podjął się ze względu na sytuację finansową. Requiem powstawało w czasie trudnym. W listopadzie 1791 roku kompozytor ciężko zachorował, wycieńczony fizycznie i psychicznie nie był w stanie ukończyć dzieła. Ostatnimi nakreślonymi przez niego dźwiękami przed śmiercią 5 grudnia tego samego roku były początkowe takty Lacrimosy. Monumentalną kompozycję dokończył jeden z uczniów mistrza – Franz Xaver Süssmayr – w oparciu o jego szkice.

Program:

Koncert pamięci ofiar agresji Rosji na Ukrainę

W. Sylwestrow Modlitwa za Ukrainę  

W.A. Mozart Requiem d-moll KV 626

Transmisja radiowa w II Programie Polskiego Radia

Wykonawcy:

Andrzej Kosendiak – dyrygent

Olga Pasiecznik – sopran

Agata Schmidt – alt

Maciej Kwaśnikowski – tenor

Paweł Horodyski – bas

Chór NFM

Lionel Sow – kierownictwo artystyczne Chóru NFM

NFM Filharmonia Wrocławska

czas trwania: 60 minut

informacja prasowa

czwartek, 23 maja 2019

Olga Pasiecznik, Polska Orkiestra Radiowa i młode talenty – transmisja koncertu w radiowej Dwójce

Polska Orkiestra Radiowa i Program 2 Polskiego Radia zapraszają w niedzielę 26 maja do Studia Koncertowego im. Witolda Lutosławskiego na muzyczny wieczór, w trakcie którego wystąpi wybitna sopranistka Olga Pasiecznik oraz uczestnicy Programu Kształcenia Młodych Talentów Akademii Operowej Teatru Wielkiego – Opery Narodowej. W programie utwory Stanisława Moniuszki i Wolfganga Amadeusza Mozarta. Transmisja w radiowej Dwójce od godz. 18.00.

Akademia Operowa Teatru Wielkiego – Opery Narodowej to edukacyjny program rozwoju młodych talentów oraz wszechstronnej opieki nad absolwentami wydziałów wokalnych muzycznych uczelni i pianistami specjalizującymi się w pracy ze śpiewakami. Warsztaty, kursy mistrzowskie z profesorami gościnnymi – artystami i pedagogami z kraju i zagranicy, którzy przyjmują rolę mentorów młodych artystów, koncerty na scenie Teatru Wielkiego – Opery Narodowej mają dać bezcenne doświadczenia debiutantom – uczestnikom programu.

Stałą opiekę merytoryczną nad uczestnikami Akademii roztaczają: Izabella Kłosińska – wybitna śpiewaczka i reżyser obsady Opery Narodowej, Eytan Pessen – ceniony w świecie pedagog śpiewu i pianista, Matthias Rexroth – kontratenor i pedagog śpiewu. Warsztaty i kursy mistrzowskie gościnnie prowadzą m.in.: Ewa Podleś, Jerzy Marchwiński, Olga Pasiecznik, Andrzej Dobber, Dale Fundling (nauczyciel śpiewu Piotra Beczały), Dmitry Vdovin (pedagog śpiewu i dyrektor studia operowego teatru Bolszoj w Moskwie), Neil Shicoff, David Pountney. Wielu z młodych absolwentów Akademii Operowej odniosło sukces. Wśród nich Jakub Józef Orliński, czy znakomity młody pianista-akompaniator Michał Biel.

W najbliższą niedzielę dla publiczności w Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego oraz słuchaczy radiowej Dwójki zaśpiewają – u mistrzowskiego boku Olgi Pasiecznik oraz z akompaniamentem Polskiej Orkiestry Radiowej pod dyrekcją Michała Klauzy – uczestnicy Programu Kształcenia Młodych Talentów: Katarzyna Belkius (sopran), Agnieszka Grochala (sopran), Magdalena Stefaniak (sopran), Natalia Kukhar (mezzosopran), Zuzanna Nalewajek (mezzosopran), Karolina Makuła (mezzosopran), Justyna Ołów (mezzosopran), Piotr Maciejowski (tenor), Tomasz Kumiega (baryton), Paweł Trojak (baryton), Hubert Kowalczyk (bas) i Jasin Rammal-Rykała (bas).

Program: Stanisław Moniuszko – Prząśniczka, Wolfgang Amadeus Mozart – arie i ansamble z oper „Łaskawość Tytusa”, „Idomeneo”, „Uprowadzenie z Seraju”, „Wesele Figara”, „Cosi fan tutte”.

Transmisja w niedzielę 26 maja w audycji Joanny Grotkowskiej „Filharmonia Dwójki” w godz. 18.00-20.00. W przerwie rozmowa Anny Skulskiej z Olgą Pasiecznik.


Bilety do kupienia na stronie sklepu Polskiego Radia polskieradio.bilety24.pl i w kasie przed koncertem.

informacja prasowa

niedziela, 18 marca 2018

50. Festiwal Wratislavia Cantans: Sztuka interpretacji /relacja/

Niezrównane interpretacje kompozytorów włoskich, liryczny i zakochany Chopin, zwątpienia co do trwałości uczuć Mozarta. Blažikova, Pires, Pasiecznik. Piszemę o koncertach wrocławskiego  święta melomanów. 


Festiwal Wratislavia Cantans trwa w najlepsze. Zanim jednak przyjdzie czas podsumowań, warto podkreślić, że przy całej swojej różnorodności, ma on jednak jedną cechę wspólną. Mianowicie uwodzi urodą interpretacji - i to zarówno utworów dawnych, niekiedy mało znanych, jak też takich, o których sądzimy, że nic nowego w ich wykonawstwie nas już nie spotka... Jakże przyjemnie jest doświadczyć, że to nieprawda!

Melancholia,czyli Hana Blažíková


Do niespodzianek tegorocznego festiwalu z pewnością należy skromnie zapowiadający się koncert "Melanconia" z podtytułem "muzyczne skarby Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu". W założeniu - ciekawostka, w praktyce - piękny, znakomicie zagrany i zaśpiewany. 
 
Przy okazji mogliśmy nie tylko dowiedzieć się, że Biblioteka Uniwersytecka we Wrocławiu jest w posiadaniu obszernej kolekcji druków włoskich, powstałych  głównie w Wenecji, ale również obejrzeć te cymelia na specjalnie zorganizowanej wystawie. Okazuje się, że  w XVI  i XVII wieku miasto to było nie tylko znanym ośrodkiem handlu, ale także rozwinęło sztukę drukarską, wyspecjalizowaną w edycjach muzycznych. Liczebność zbiorów muzycznych w Bibliotece Uniwersyteckiej świadczy o tym, że mieszkańcy XVII-wiecznego  Wrocławia preferowali w szczególności muzykę włoską, pisaną w duchu seconda practica. Określenie to zawdzięczamy Claudio Monteverdiemu w odniesieniu do muzyki, w której tekst odgrywa wiodącą rolę. 

Hana Blažíková wraz z zespołem, fot. Łukasz Rejchert / Wratislavia Cantans
 Podczas koncertu Hany Blažikovej, którą słuchaliśmy we Wrocławiu parokrotnie w repertuarze klasycznym, kiedy wykonywała muzykę J.S. Bacha, mogliśmy przekonać się, jak bardzo jest utalentowana. Tym razem okazało się, że czuje się jeszcze lepiej, bardziej swobodnie, w repertuarze włoskim. Jej interpretacje utworów Giovanniego Antonio Rigatti ("O bella etá dell`oro..."), Stefano Landi ("Canta la cicaletta...", "O felice mio core...") i innych kompozytorów, przy akompaniamencie instrumentów dawnych: teorby Jana Krejča, klawesynu i pozytywu Pierre Callona oraz harfy Kateřiny Channudi (która zaśpiewała ten w duecie jeden utwór na bis) - nie miały sobie równych! Dodajmy, że artystka gra też na harfie gotyckiej, akompaniując sobie w czasie występów. Stąd też jej swoboda wykonawcza na wrocławskim koncercie muzyki włoskiej wczesnego baroku.

Mądrość, miłość i transcendencja


Koncertem, w którym sztuka interpretacji zdumiała swym pięknem i doskonałością, były występy Marii João Pires oraz Olgi Pasiecznik z orkiestrą Die Deutsche Kammerphilharmonie Bremen pod dyrekcją Trevora Pinocka. Choć w repertuarze znalazły się utwory kompozytorów tak od siebie różnych, połączył je wspólny temat: "Mądrość, miłość i transcendencja", jak zapowiadał  tytuł koncertu. W istocie, wszystko to w wykonywanych utworach się znalazło.

II Koncert fortepianowy f-moll napisał Fryderyk Chopin pod wpływem pierwszej, platonicznej miłości do śpiewaczki Konstancji Gładkowskiej. Mimo że miał zaledwie 19 lat, stworzył dzieło, któremu nadał własne oblicze stylistyczne, mimo że korzystał ze znanych sobie wzorców. Chciałoby się podkreślić, że stało się tak nie tylko za sprawą talentu młodego kompozytora, ale również pod wpływem głębokiego uczucia, które - jak wierzyli romantycy - wyrywało człowieka ze schematów zwyczajnego życia. Ale skomponowanie utworu to jedno, a jego interpretacja to coś zupełnie odrębnego. W tym przypadku znaczenie ma i talent, i doświadczenie wykonawcy. Tych dwu przymiotów nie można odmówić Marii João Pires.

Maria João Pires, fot. materiały prasowe
Portugalska pianistka już  w wieku siedmiu lat wykonywała brawurowo utwory fortepianowe Mozarta, a mając dokładnie tyle lat, co Chopin, kiedy skomponował II Koncert fortepianowy f-moll, odebrała najwyższą portugalską nagrodę dla młodych muzyków. Tylko ktoś równie wspaniały, pełen wigoru i zbieranych latami doświadczeń, mógł w absolutnie cudowny sposób zinterpretować miłosny utwór Chopina, szczególnie piękny i liryczny w "Larghetto", a pobrzmiewający tanecznym kujawiakiem i mazurem w finalnym "Rondo". Pianistce towarzyszył dyskretnie wspaniały Die Deutsche Kammerphilharmonie Bremen pod Trevorem Pinockiem.

Tenże zespół zgrał równie brawurowo fragmenty kompozycji W.A. Mozarta: Uwerturę do opery "Łaskawość Tytusa" oraz Symfonię C-dur nr 41 "Jowiszową". Mnie jednak zawsze urzeka przede wszystkim ludzki głos, toteż z tego koncertu zapamiętałam szczególnie arie Olgi Pasiecznik, w szczególności "Dove sono" z opery "Wesele Figara".
 
O Oldze Pasiecznik pisałam niedawno przy okazji jej występu na festiwalu Forum Musicum, ale nie sposób pominąć milczeniem jej kolejnego, choć bardzo krótkiego i pozostawiającego niedosyt, występu. Słodycz i smutek arii "Dove sono" przenikał słuchaczy do głębi. Oto prawdziwa maestria: oszczędność środków wyrazu, a przy tym jaka dojrzałość interpretacji! Kiedy Pasiecznik śpiewa o tym, że uczucie przeminęło, pozostał smutek, a jednocześnie wspomnienie minionego szczęścia - to jest w tym niezwykle wiarygodna i niebanalna. A ile w tym piękna i nostalgii... Prawdziwa mistrzyni interpretacji!

Olga Pasiecznik, prasowe
Przed nami jeszcze sporo pięknej muzyki, m.in. powtórzenie programu pierwszego festiwalu Wratislavia Cantans w nowej interpretacji, koncert jubileuszowy Tadeusza Strugały, na którym usłyszymy m.in. "Symfonię pieśni żałosnych" Henryka M. Góreckiego, "Wariacje Goldbergowskie" J.S. Bacha w wykonaniu znakomitego klawesynisty Pierre Hantaï czy "Sonaty misteryjne" Bibera, również w znakomitym wykonaniu. A zatem Niech żyje Wratislavia!

Artykuł ukazał się na portalu Kulturaonline 16 września 2015 roku.


sobota, 20 stycznia 2018

Twarze Mozarta: Sacrum i profanum /relacja z koncertu/

Wspaniałe wykonania muzyki sakralnej oraz znakomicie zagrana i zaśpiewana opera buffa "Wesele Figara" zwieńczyły Akademię Mozartowską.


W swojej poprzedniej relacji z Akademii Mozartowskiej pisałam o Mozarcie - uczniu oraz o jego mistrzach. Kompozytor zaczął tworzyć bardzo wcześnie i dojrzałość w dziedzinie muzyki osiągnął znacznie szybciej, niż to było z innymi wybitnymi twórcami. Był bez wątpienia swoistym cudem - geniuszem, który w wieku czterech lat grał biegle na instrumencie klawiszowym, w szóstym roku życia zaczął tworzyć pierwsze kompozycje, a mając lat jedenaście skomponował swoją pierwszą operę:  "Apollo et Hyacinthus" (KV 38). Nic więc dziwnego, że mimo iż odszedł w młodym wieku (35 lat), zostawił po sobie ogromny zbiór często wybitnych kompozycji.  Akademia Mozartowska, choć trwająca zbyt krótko, aby się tą wspaniałą muzyką do syta nacieszyć, ukazała kompozytora nie tylko w jego młodzieńczym okresie, ale także jako w pełni dojrzałego twórcę. Mogliśmy wysłuchać koncertu przygotowanego przez mistrzów i uczniów, na który złożyły się głównie utwory religijne, napisane w tzw. okresie salsburskim. Całość Akademii zwieńczyła opera buffa: "Wesele Figara".

Sacrum w twórczości Mozarta


Zbiór utworów religijnych autora "Requiem" jest całkiem spory - obejmuje osiem litanii i nieszporów oraz 19 mszy, nie licząc kilkudziesięciu mniejszych utworów. Wychowany w wierze katolickiej przez bardzo pobożnych rodziców, w młodości, podobnie jak ojciec, zależny od arcybiskupa Colloredo, Mozart rzadko pisał utwory religijne na zamówienie, raczej "z potrzeby serca". A był to czas, kiedy kompozycje religijne nie były chętnie słuchane. W ramach Akademii mogliśmy poznać dzieła należące do gatunku Missa brevis (tzw. msze krótkie), napisanych głównie w Salzburgu.
 
Stefano Barneschi, fot. B. Beszlej
Koncert prezentujący głównie dzieła religijne młodego Mozarta poprowadził włoski skrzypek Stefano Barneschi, wspierany przez kolegów z zespołu Il Giardino Armonico: Marco Bianchi (skrzypce) i Marcello Scandelli (wiolonczela). Towarzyszyli im uczestnicy kursów mistrzowskich, którzy pod ich opieką koncert ten przygotowali..

Rozpoczęto od Divertimenta F-dur (KV 138), napisanego przez Mozarta w 1776 roku. Biograf kompozytora - Albert Einstein twierdzi, że utwór ten "całkowicie ustala ton i styl (...) nie tylko dla salsburskiego, ale i dla późniejszego, wiedeńskiego okresu". Napisane przez niespełna szesnastoletniego kompozytora „Divertimento F-dur” utrzymane jest w pogodnym nastroju, który momentami przechodzi w skrajną nawet wesołość. W wykonaniu mistrzów i ich uczniów utwór skrzył się dowcipem i zachwycał wyrafinowaniem. 
 
Chor NFM i uczestnicy Akademii, foto B. Beszlej
Jednakże zasadniczą część koncertu wypełniła tzw. "Liturgia Salzburska”, którą rozpoczął Introitus: V Sonata kościelna F-dur (KV 145), po czym nastąpiły kolejne części  Missa brevis: Kyrie, Gloria, Graduale, Credo, Sanctus, Benedictus, Agnus Dei  oraz Offertorium: Misericordias Domini (KV 222), Communio: Ave verum corpus (KV 618), Ite missa est: Alma Dei creatoris (KV 277). W tej części koncertu zaprezentowali się przede wszystkim młodzi śpiewacy, którzy byli przygotowywani przez Stephana MacLeoda (bas barytona). O ile muzycy grali wyrównanie, to wśród śpiewaków dało się zauważyć bardzo piękne arie obok występów nieco słabszych. Najlepiej wypadły soprany, szczególnie w Benedictus i Agnus Dei.  Chór, przygotowany przez Agnieszkę Franków-Żelazny,  zaśpiewał bardzo dobrze. Generalnie, występ był udany, szczególnie jeśli się zważy,  że młodzi wykonawcy przygotowywali się zaledwie przez tydzień.

Profanum, czyli Wesele Figara


Jednak prawdziwa uczta melomana czekała nas na zakończenie Akademii, kiedy to zaprezentowano operę buffa - "Wesele Figara". Wielkich rozmiarów dzieło, trwające cztery akty (bite trzy godziny!), było tak wspaniale zagrane i zaśpiewane, że nie dało się tego odczuć żadną miarą.
Prapremiera opery, do której libretto napisał Lorenzo da Ponte, na podst. sztuki Pierre`a Augustina Beaumarchais`ego, miała miejsce 1 maja 1786 roku w Burgtheater w Wiedniu. Trzydziestoletni wówczas kompozytor odniósł wielki sukces. Piotr Kamiński pisze w odniesieniu do tego dzieła, że "operowy ideał spełnił się w dziejach gatunku tylko raz: wszystko inne, to jedynie mniej lub bardziej udane przybliżenia..."

João Fernandes – Figaro, Josè Maria Lo Monaco – Cherubino, foto B. Beszlej
Z prawdziwym mistrzostwem Mozart uczynił z błahej komedii błyskotliwą operę buffa, w której ludzkie głosy znakomicie oddają charakter postaci, a ponadto splatają się ze sobą w tak niesłychany sposób, że nowatorstwo to można by porównać z językiem "Ulissesa" Joyce`a. Figaro (służący Hrabiego - João Fernandes, bas) żeni się ze służącą swego pana - Zuzanną (Veronica Cangemi, sopran). Nie wie, że podarunek od Hrabiego (pokój i łóżko) nie jest bezinteresowny, ponieważ ma on ochotę uwieść ukochaną Figara. Hrabia ów (Christian Senn, baryton) jest zazdrośnikiem i uwodzicielem w jednym, o czym doskonale wie jego małżonka (Olga Pasiecznik, sopran). Sama jest przedmiotem westchnień młodziutkiego Cherubina (Josè Maria Lo Monaco, mezzosopran), ale ten jest w ogóle bardzo kochliwy i niczego to nie oznacza. Zresztą Hrabina pragnie, aby mąż przestał ją zdradzać i zaczął odwzajemniać jej uczucia. Dopiero jednak, gdy weźmie sprawę w swoje ręce, a intryga zainicjowana przez młodą parę zacznie narastać piętrowo, wówczas jej niewierny i wybuchowy mąż złagodnieje i padnie na kolana. 

Olga Pasiecznik - Hrabina, foto B. Beszlej
 Te międzyludzkie komplikacje oddał Mozart w błyskotliwych ariach, duetach, a nawet tercetach i oktetach. I jak to wszystko wspaniale brzmi, a w dodatku nieodparcie komicznie! Pominąwszy już znaną arię Figara, w której roztacza on przed delikatnym Cherubinem trudy żołnierskiego żywota ("Non più andrai"), najbardziej zachwycające są śpiewy zbiorowe, kiedy na dodatek każdy z uczestników sceny ma inne intencje i sytuacja jest mu nie w smak (albo odwrotnie). Takie śpiewane "awantury", np. sekstet "Riconosci in questo amplesso", w którym  Marcelina (Aleksandra Lewandowska, sopran) - niedoszła żona Figara, rozpoznaje w nim syna, doktor Bartolo (Tomáš Král, baryton) okaże się ojcem i do tego jąkającym, podczas gdy Hrabia zgrzyta zębami, bo pokrzyżowało mu to plany - budzą i wesołość, i podziw dla kompozytora, który tak to wszystko genialnie połączył, że ów sekstet stanowi jednak pełną dynamiki całość. 

Christian Senn  jako Hrabia, foto B. Beszlej
Oprócz tego uraczył nas także pięknymi ariami i duetami o miłosnych cierpieniach i rozkoszach. Najpiękniejszą jest bodaj aria Hrabiny: "Dove sona", w której zakochana kobieta żywi nadzieję, że jej małżonek do niej powróci. Jakieś zalety musiał jednak mieć, skoro tak go kocha. Bez jego zmysłowości, która pojawia się w scenach zespołowych i tercetach, trudno byłoby uwierzyć w tę jej gorącą miłość. Przyznać muszę, że wszystkie te postaci zostały wspaniale oddane za pomocą muzyki, śpiewu i gestu: Veronica Cangemi była w istocie wesołą i sprytną Zuzanną, João Fernandes - słodkim, ale także zazdrosnym kochankiem, który często gęsto obrywał, Christian Senn jako Hrabia był prawdziwie furiacki, a Olga Pasiecznik jako jego żona znakomicie przeistaczała się z zastraszonej i podległej w kobietę wyemancypowaną i nie bojącą się wyzwań.

Veronica Cangemi, Christian Senn, Tomáš Králl, Aleksandra Lewandowska, Aleksander Kunach, fot. B. Beszlej
Niezwykłe bogactwo środków muzycznych i operowanie dramatycznym napięciem zostało znakomicie podkreślone przez wszystkich śpiewaków i muzyków grających pod batutą Giovanniego Antoniniego. Genialny Wolfgang Amadeusz Mozart znalazł w Maestro idealnego interpretatora. Tak więc Akademię Mozartowską zakończono równie wspaniale jak zaczęto. Pozostał niedosyt... 


Urodziny Zofii Kossak w Górkach Wielkich

9 i 10 sierpnia w ruinach Dworu Kossaków znów będzie gwarno, jak dawniej, kiedy do Górek Wielkich zjeżdżali się m.in.: Maria Dąbrowska, Wańk...

Popularne posty