Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 kwietnia 2024

Jakub Polaczyk: Wszystko jest kompozycją /wywiad/

Rozmawiam z Jakubem Polaczykiem  kompozytorem polskim mieszkającym w Nowym Jorku – o jego "Postbachowskich kawkach", upowszechnianiu polskiej muzyki i kultury, komponowaniu perypatetycznym oraz o ... wpływie "Imagine" Johna Lennona na jego życie.

Jakub Polaczyk, fot. z archiwum artysty

Barbara Lekarczyk-Cisek: Połączyła nas „Kawa z Bachem”, czyli moja zapowiedź koncertu w Narodowym Forum Muzyki i Pańska audycja „Postbachowskie kawki” w Polskim Radio Chicago/NY. Zacznijmy więc naszą rozmowę od Bacha, jak zalecał Zbigniew Wodecki. Cóż to za audycja, dla jakiego słuchacza i od kiedy ją Pan prowadzi?

Jakub Polaczyk: Ta audycja powstała w czasach pandemii, kiedy wiele osób słuchało koncertów online, radia, You Tube. A ponieważ często prowadziłem w Nowym Jorku koncerty, zapraszałem artystów, dawałem też wykłady z historii muzyki w konserwatorium, to poproszono mnie o zrobienie audycji w Polskim Radio Chicago w Nowym Jorku. Poszukując odpowiedniej formy, doszedłem do wniosku, że skoro audycje mają być emitowane po południu, w czasie kiedy ludzie piją kawę, to nawiążę do jednej z moich ulubionych kantat J. S. Bacha – „Kantaty o kawie”. Pierwsza audycja opowiadała o tym utworze, ale kolejne poświęcone były różnym tematom, m. in. Konkursom Chopinowskim, Konkursowi Wieniawskiego, informowałem także o wydarzeniach muzycznych w Polsce i Stanach Zjednoczonych. Tytuł „Postbachowskie kawki” jednak pozostał, audycje rozpoczyna lub kończy „Kantata o kawie”. Prezentuję w tej audycji różne rodzaje muzyki: od baroku, poprzez klasycyzm, romantyzm, na muzyce współczesnej kończąc. Czasami są to rozmowy z muzykami, zwłaszcza polskimi, mieszkającymi w Stanach. Gościłem m. in. Mikołaja Góreckiego – syna kompozytora Henryka Mikołaja, mieszkającego obecnie w Teksasie. Pragnę w ten sposób zainteresować ludzi muzyką. Program się podoba, ma już stałe grono słuchaczy i prowadzę go już kilka lat.

Dzięki takim ludziom jak Pan, w Nowym Jorku rozwija się polska kultura! Wiadomo mi, że jest Pan także dyrektorem Międzynarodowego Festiwalu Chopin i Przyjaciele, który w tym roku odbędzie się już po raz XXVI.

Założycielem festiwalu, który jest organizowany jest od 1999 roku przez New York Dance & Arts Innovations, jest polski choreograf Marian Żak, który współpracował m. in. z Wojciechem Kilarem przy realizacji baletowej wersji poematu wokalno-symfonicznego „Exodus”. Mieliśmy podobne spojrzenie na ideę tego festiwalu. Chodziło nam o to, aby muzyka nie była prezentowana tylko Polakom, lecz by w festiwalu uczestniczyli także muzycy innych narodowości – w ten sposób rodzi się kulturowy dialog. Od pięciu lat jestem dyrektorem artystycznym tego festiwalu. W ubiegłym roku świętowaliśmy jubileusz XXV-lecia i obok muzyki elektronicznej prezentowaliśmy także muzykę Azji. Odbył się ponadto konkurs pod hasłem „Galaktyki" poświęcony pamięci Mikołaja Kopernika, a wcześniej uczciliśmy rocznicę wspomnianego Wojciecha Kilara. Konkursy poświęconej wybitnym postaciom polskiej kultury odbywały się w Polskim Konsulacie w Nowym Jorku, gdzie mieści się wspaniała sala koncertowa. 

Zazwyczaj kompozytorzy z całego świata nadsyłają swoje utwory, które są podczas festiwalu wykonywane. Oczywiście, istotne są polskie akcenty, występuje też wielu polskich artystów. Staramy się, stosownie do naszych możliwości, upowszechniać polską kulturę w Stanach Zjednoczonych, bo ciągle jest zbyt mało znana. W tym tyglu kulturowym nie jest to jednak łatwe. Oprócz muzyki prezentujemy też podczas trwania festiwalu wystawy i poezję. W Roku Norwida wykonaliśmy ze Stanem Borysem „Fortepian Chopina”, ale uczciliśmy też amerykańskiego artystę Johna Cage’a i francuskiego kompozytora Oliviera Messiaena.

Jakub Polaczyk (pierwszy z lewej) podczas Międzynarodowego Festiwalu Chopin i Przyjaciele,
fot. z archiwum artysty

Z wykształcenia i zamiłowania jest Pan kompozytorem. Podobno w wyborze profesji pomógł Panu … John Lennon?

Będąc chłopcem, usłyszałem w telewizji jego „Imagine”. Kiedy człowiek jest dzieckiem, nie zdaje sobie sprawy, jak twórcza jest wyobraźnia, a ten piękny utwór Johna Lennona wiele o tym opowiadał. Zafascynował mnie i dzięki temu zacząłem się interesować muzyką. Później odkrywałem także, że Lennon zajmował się również sztuką – był częstym bywalcem galerii, gdyż Yoko Ono należała do środowiska amerykańskich konceptualistów, w której znalazł się m.in. Andy Warhol. Ważna, także w muzyce, jest otwartość na sztukę i umiejętność poruszania pewnych strun w człowieku. Takim artystą – pierwszym, którego poznałem  – był Lennon.

A jakim Pan jest kompozytorem? W jaki sposób Pan pracuje? Witold Lutosławski miał swoje rytuały i uważał, że bez kontaktu z dźwiękiem, który stymuluje wyobraźnię, nic by nie powstało. Pan z kolei jest podobno kompozytorem – perypatetykiem – jak to możliwe?

Lutosławski był człowiekiem bardzo uporządkowanym i do tworzenia potrzebował ciszy. Ja niekoniecznie. W moim przypadku muzyka jest mocno związana z życiem. Wykonuję różne czynności, a jednocześnie przebiega we mnie proces twórczy. Na tym etapie działa wyobraźnia, która potrzebuje różnych impulsów, zastanawiam się nad formą, dźwiękiem, kolorem… Komponując chodzę, bo muzyka jest dla mnie ruchem. Jestem w stanie tworzyć w różnych warunkach – potrafię się wyłączyć i „słyszę” muzykę. Sam zapis kompozycji jest już sprawą finalną. Oczywiście, zdarza mi się też komponować przy fortepianie, co daje możliwość improwizacji, która też jest ruchem. Muzyka może być na papierze, w głowie i w palcach. Komponując, „widzę” muzykę przestrzennie.

Lutosławski, skoro już jesteśmy przy tym porównaniu, odkrył swoje powołanie mając dziewięć lat. Skomponował wówczas Preludium na fortepian. A jak to było z Panem?

Kiedy byłem młody, nie wiedziałem o istnieniu muzyki współczesnej i nie znałem systemu notacji. Będąc dzieckiem, lubiłem grać i miałem, by tak rzec, muzyczną wyobraźnię, ale wtedy nie myślałem o tym, aby to zapisywać. Pierwszy utwór skomponowałem mając osiemnaście lat. Wziąłem udział w konkursie kompozytorskim w Nowym Sączu. I tak to się zaczęło. Zrozumiałem wtedy, że komponowanie pozwala mi najlepiej wyrażać siebie. Przy tym nie komponuję regularnie. Czasami poświęcam komponowaniu 6-7 godzin, a niekiedy mam długie przerwy w zapisywaniu nut. Tworzę jednak bez przerwy – żyję muzyką. 

Miałam przed laty wywiad z prof. Konradem Jarodzkim, który – zapytany o źródła inspiracji – powiedział nieco żartobliwie: „Maluję, więc jestem”, dając w ten sposób do zrozumienia, że malarstwo nadaje jego życiu sens. Malowanie było dla niego, podobnie jak dla Pana, próbą opowiedzenia czegoś o sobie i o świecie, którą trzeba codziennie podejmować, bo jest to praca – nad sobą, nad formą… Czy takie podejście do sztuki (muzyki) jest Panu bliskie?

Tak, mógłbym sparafrazować Konrada Jarodzkiego i powiedzieć: „Komponuję, więc jestem”. Podobnie jak on, poprzez muzykę, jej zgłębianie, rozwijam się. Kompozycja rodzi wiele pytań, na które człowiek szuka odpowiedzi. Co więcej, wydaje mi się, że każdy dzień jest kompozycją – wszystko jest kompozycją, jeśli potraktować to pojęcie szerzej, nie tylko w odniesieniu do muzyki. 

Tak, ale nie każdy potrafi ładnie komponować swoje życie (śmiech). A Pan skomponował swoje nietypowo. Dość wcześnie zanurzył się Pan w wielkim tyglu kulturowym, zamieniając Nowy Sącz, gdzie się wychował, na Nowy Jork. Nawet jeśli po drodze były studia w Krakowie, to jednak imponujący skok. Jak to wpłynęło na Pana sposób myślenia o świecie i na twórczość?

Sama muzyka kształci mnie i zmienia, a także otwiera na inne kultury. Już w moim utworze dyplomowym – symfonii – wykorzystałem wpływy różnych kultur. Myślę, że Stany Zjednoczone były dla mnie naturalnym wyborem, choć w głębi serca nadal czuję się Polakiem. Niedaleko stąd jest dom Antonína Dvořáka, który będąc tutaj kolekcjonował muzykę rdzennych Amerykanów, co miało również przełożenie na jego kompozycje. Także i nasi kompozytorzy inspirowali się innymi kulturami, np. Karol Szymanowski, który sięgał po muzykę perską. Podobnie jest ze mną: zachowuję swoją słowiańskość, ale interesuje mnie też muzyka Indian. Rdzenni Amerykanie mają swoje festiwale, muzea, dzięki czemu mogę ich kulturę poznawać bliżej. Nie mam do niej podejścia naukowego, chodzi raczej o inspirację tym rzadkim zjawiskiem, nieobecnym w kulturze europejskiej. Moje kompozycje powstałe pod jej wpływem są rodzajem dialogu z tą sztuką.

Czy bywa Pan w Polsce, jak często i czy te Pańskie powroty przekładają się na Pańskie życie i twórczość – czy również są inspirujące?

W związku z tym pytaniem nasunęła mi się pewna refleksja. Otóż powstaje obecnie praca o mojej muzyce na University of Kentucky. Dotyczy moich polskich utworów, inspirowanych polskim krajobrazem, poezją, muzyką… Kiedy przyjeżdżam do Polski, to zawsze jestem pytany o swoje amerykańskie kompozycje. A tymczasem moja twórczość jest rozpięta na tych dwóch biegunach. Dzięki temu nic nie jest takie jednorodne, wszystko może się wydarzyć, na wszystko możemy być otwarci.

Do Polski przyjeżdżam przynajmniej raz w roku, a poza tym uważnie śledzę, co się w Polsce dzieje, często słucham Programu 2 Polskiego Radia, dzięki czemu orientuje się, co się dzieje w sztuce, muzyce, kulturze. Czuję się polskim kompozytorem, bo polska kultura mnie ukształtowała i to w Polsce zdobyłem wykształcenie. Tęsknię za Polską, ale Stany bardzo lubię – dają mi większą wolność. Miałem takie pragnienie, aby zwiedzić wraz z żoną, która urodziła się w Chinach, całą Polskę może także Chiny. Udało mi się je dotychczas tylko częściowo spełnić. 

Dziękuję za rozmowę i życzę, aby Pańska historia nadal się równie pięknie rozwijała.

.....................................................................................................................................................

Jakub Polaczyk (ur.1983 Kraków) polsko-amerykański kompozytor, pianista i pedagog. Stypendysta “Młodej Polski” Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego (2013), Stypendium Twórczego Miasta Krakowa (2010). Absolwent Krakowskiej Akademii Muzycznej im. K . Pendereckiego (kompozycja),  Uniwersytetu Jagiellońskiego (Muzykologia) i Carnegie Mellon University w Stanach Zjednoczonych. Studiował u: Marcela Chyrzyńskiego, Marka Chołoniewskiego, Krzysztofa Pendereckiego, Reza Vali i Jan van Landeghema. 

Kompozytor mieszka obecnie w Nowym Jorku i jest propagatorem muzyki współczesnej. Jako dyrektor Międzynarodowego Festiwalu Chopin i Przyjaciele prowadzi konkurs kompozytorski “New Vision”. 24. Międzynarodowy Festiwal Chopin i Przyjaciele organizowany przez NYDAI, którego jest dyrektorem artystycznym, otrzymał Grand Prix Statuetkę Muzyczne Orly za wybitne osiągnięcie w dziedzinie wydarzenia międzynarodowego w 2022 roku.  

Jakub Polaczyk upowszechnia także kulturę muzyczną, prezentując na antenie Polskiego Radia Chicago/Nowy Jork muzykę współczesną i klasyczną w autorskim programie “Postbachowskie Kawki”. 

Jest także wykładowcą w New York Conservatory of Music, gdzie prowadzi zajęcia z kompozycji, teorii muzyki i gry na fortepianie. 

Od 2022 roku jest tez dyrektorem Centrum Społecznościowego Jana Pawła 2 na East Village na Manhattanie. 

Kompozytor na na swoim koncie wiele czołowych nagród i wyróżnień, m.in. Best Instrumental Album Magazynu Clouzine (2024), główne nagrody w dziedzinie kompozycji na Międzynarodowym Konkursie Antonia Vivaldiego (2024), Konkursie Saint Saënsa (2023), Konkursie im. H. Berlioza (2023), Amadeus w Wiedniu - III nagroda (2023), Złoty Dyplom na Muzycznych Orłach w Filharmonii A. Rubinsteina w Łodzi (2023), Srebrny Medal na Global Music Awards (2023). Ponadto zwyciężył w: Composers Guild of New Jersey (2022), American Prize in Composition (2020), Konkursie Kompozytorskim SIMC na Klawesyn w Mediolanie (2019), Iron Composer First Prize w Cleveland, Ohio (2013), na konkursie im. T Bairda ZKP (2013), na Orion Orchestral Composition Competition w Londynie (2010). Utwory jego były wykonywanie na całym świecie i miały premiery w Carnegie Hall, Lincoln Center, Kaufman Center. 

W 2023 roku kompozytor otrzymał z rąk Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego brązowy medal “Gloria Artis”.

Źródło: https://jakub.polaczyk.com.


czwartek, 16 czerwca 2022

XIII Letni Festiwal im. Jerzego Waldorffa w Radziejowicach

Wkrótce odbędzie się trzynasta edycja Letniego Festiwalu im. Jerzego Waldorffa w Radziejowicach. Od 26 czerwca do 3 lipca na radziejowickiej scenie usłyszymy muzyczne arcydzieła w mistrzowskich wykonaniach. Przez osiem kolejnych wieczorów melomani będą celebrować wielkie doroczne święto muzyki.


Każdego wieczora o godzinie 21.00 odbywać się będą koncerty w namiocie festiwalowym. Kontynuowany będzie jednocześnie cykl koncertów kameralnych w Nowym Domu Sztuki o godzinie 18.00, zainaugurowany podczas ubiegłorocznej edycji.

Podczas niedzielnego koncertu inauguracyjnego, który odbędzie się 26 czerwca, wystąpi wspaniała Leonora Armellini, zdobywczyni piątej nagrody w Konkursie Chopinowskim z 2021 roku. Towarzyszyć jej będzie Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Podkarpackiej pod batutą Pawła Kosa-Nowickiego. Muzycy zagrają I Koncert fortepianowy e-moll op. 11 Fryderyka Chopina i Suitę ze „Snu nocy letniej” Feliksa Mendelssohna-Bartholdy’ego. 

Program Festiwalu będzie jak zwykle bardzo zróżnicowany. Pojawią się utwory barokowe, klasyczne, romantyczne, ale też muzyka nowa i jazz. Wykonane zostaną między innymi kompozycje Bacha, Haydna, Beethovena, Chopina, Liszta, Brahmsa, Griega, Rossiniego, Szymanowskiego i Kilara. W programie znalazły się także „Błękitna rapsodia” i „Amerykanin w Paryżu” George’a Gershwina.

W tym roku na radziejowskiej scenie nie zabraknie wielkich gwiazd. Usłyszymy częstego gościa Radziejowic, wspaniałego pianistę Janusza Olejniczaka, legendarnego skrzypka Krzysztofa Jakowicza i wybitnego wiolonczelistę Tomasza Strahla, a także wielu innych wspaniałych muzyków. Na radziejowickiej scenie pojawi się m.in. Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Podkarpackiej i Polska Orkiestra Sinfonia Juventus. Za pulpitem dyrygenckim staną: maestro Jerzy Maksymiuk, Paweł Kos-Nowicki, Marek Wroniszewski i Marek Pijarowski.

Nie będzie jednak wyłącznie poważnie. Do Radziejowic przyjedzie także Janusz Radek z zespołem oraz Loud Jazz Band, grupa grająca nowoczesną muzykę jazzową, gdzie klimaty skandynawskie łączą się z piękną melodyką i elementami rocka. Z kolei podczas koncertów kameralnych w Nowym Domu Sztuki przed publicznością będą mieli okazję zaprezentować się młodzi muzycy, którzy są na początku kariery zawodowej. Wspieranie młodych wykonawców to jeden z celów Domu Pracy Twórczej w Radziejowicach. Organizatorem Festiwalu jest Dom Pracy Twórczej w Radziejowicach.

Partnerzy Festiwalu: Narodowy Instytut Muzyki i Tańca, Polski Impresariat Muzyczny, Teatr Wielki – Opera Narodowa, FAZIOLI, STOART-  Związek Artystów Wykonawców, DUX, Geotermia Mazowiecka S.A., Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego, Urząd Miasta Żyrardowa, Gmina Radziejowice, Stowarzyszenie Autorów ZAiKS.

Patroni medialni Festiwalu: TVP Kultura, Polska Agencja Prasowa S.A., Polskie Radio Program II, Polskie Radio RDC, Radio Bogoria, Radio FAMA, Życie Żyrardowa, Jazz Forum, JazzPRESS, RadioJAZZ.

Przyjazd do Radziejowic połączyć można ze spacerem po otaczającym pałac przepięknym parku, który o tej porze roku cieszy oczy bujną zielenią. Wizyta w Radziejowicach to również doskonała okazja do obejrzenia wystaw towarzyszących Festiwalowi. Wstęp na wszystkie koncerty jest wolny, udział w koncertach nie wymaga wcześniejszej rezerwacji. 

informacja prasowa

wtorek, 22 lutego 2022

Urodzinowy tydzień w Polskim Radiu Chopin

Polskie Radio Chopin przygotowało ponad 20 godzin nowych audycji premierowych, programy specjalne w związku z corocznym „tygodniem Fryderyka Chopina”, wyznaczanym przez dwie hipotetyczne daty dzienne urodzin wielkiego kompozytora – 22 lutego i 1 marca. Na słuchaczy anteny czekają konkursy i niespodzianki.


W dniach od 22 lutego do 28 lutego o godz. 20.00 Polskie Radio Chopin zaprasza na cykl godzinnych programów specjalnych, w którym prezentowane będą dzieła Chopina skomponowane w latach 1809-1810, a więc latach wskazywanych przez wielu biografów jako daty roczne jego przyjścia na świat. Muzyka Ludwiga van Beethovena, Józefa Elsnera, E.T.A. Hoffmana, Carla Marii von Webera, Karola Lipińskiego, Franciszka Lessla i wielu innych twórców opatrywana będzie komentarzami dotyczącymi wydarzeń historycznych i ciekawostek z kroniki towarzyskiej ówczesnej Warszawy. 

1 marca  słuchaczy Polskiego Radia Chopin czeka swoisty maraton audycji premierowych powiązanych z najbardziej prawdopodobną datą dzienną urodzenia patrona anteny. Wśród propozycji znajdą się m.in. pasma poświęcone wybitnym kompozytorom wykonującym muzykę Chopina, zaprezentowane zostaną wielkie recitale organizowane z okazji kolejnych rocznic chopinowskich oraz wiązanki kompozycji, które artysta cenił najwyżej. 
Dziennikarze anteny przybliżą postać Justyny Chopin z domu Krzyżanowskiej – matki kompozytora i zaproszą do wysłuchania wyboru utworów dedykowanych Chopinowi jeszcze za jego życia, mających stanowić miły prezent dla polskiego artysty. 
Wśród autorów premierowych programów: Marek Bracha, Maciej Grzybowski, Dariusz Marciniszyn, Jakub Puchalski, Andrzej Ratusiński, Magdalena Sawicka, Anna Skulska, Kamila Stępień-Kutera.   

informacja prasowa    


czwartek, 28 października 2021

Wieczór muzyczno-filmowy z Draculą w kinie Iluzjon

W sobotę 6 listopada o godzinie 19:00 zapraszamy do warszawskiego kina Iluzjon na trzecią odsłonę 'Retroteki', nowego muzyczno-filmowego cyklu Filmoteki Narodowej – Instytutu Audiowizualnego. Podczas serii spotkań poświęconych przedwojennemu kinu przeniesiemy się w nostalgiczną podróż muzyczną, nad którą czuwa Jan Emil Młynarski wraz z orkiestrą dętą BRASS FEDERACJA oraz młodymi artystami. Tym razem bohaterem wieczoru będzie Dracula.

Wieczór z Draculą

Książę Dracula (1931), reż. Tod Browning

Agent nieruchomości z Londynu przybywa do zamku w odległych Karpatach, dokąd zaprosił go książę Dracula, chcący wydzierżawić posiadłość w mieście. Po drodze okoliczni górale przestrzegają młodego mężczyznę przed złem czającym się w zamkowych murach. Ten jednak, chcąc wykonać zlecenie, kontynuuje podróż.

Jedna z pierwszych adaptacji opowiadania irlandzkiego pisarza Brama Stokera powszechnie uznawana jest za dzieło, które rozpoczęło wielką popularność horrorów wśród hollywoodzkich produkcji. Postać księcia Draculi zdobyła w popkulturze status figury kultowej, a kreacja debiutującego w kinie amerykańskim węgierskiego aktora Bela Lugosiego na stałe zapisała się w historii kina. Film jest też, obok Dziwolągów, najbardziej znanym dokonaniem reżysera (a wcześniej aktora) Toda Browninga.

Demoniczno-nostalgiczna podróż muzyczna

Jan Emil Młynarski zaprosił do współtworzenia oprawy muzycznej warszawską orkiestrę dętą BRASS FEDERACJA. Jej lider, suzafonista i puzonista Piotr Wróbel, przełoży stare piosenki na instrumenty dęte blaszane. Usłyszymy 10 piosenek demoniczno-nostalgiczno-narkotykowo-miłosnych.

Solistami będą absolutnie wyjątkowi, młodzi artyści: Gabriela Kundziewicz (zwyciężczyni wielu festiwali, konkursów, kompozytorka, gitarzystka i śpiewaczka), oraz dwoje finalistów ostatniego konkursu interpretacji piosenek Wojciecha Młynarskiego w Gdańsku: Justyna Fabisiak – absolwentka warszawskiej Akademii Teatralnej, oraz Jacek Posielężny – aktor muzyczny z Wrocławia.

Do projektu dołączy również Julia Daniluk, która mieszka i działa we Wrocławiu. Jako gitarzystka charakteryzuje się wrażliwością i wszechstronnością. Jak sama mówi: gitara to moja tarcza. Współpracuje z szeroką gamą artystów od metalu po piosenkę aktorską.

Dyrektor muzyczny Retroteki, Jan Emil Młynarski, także zaśpiewa kilka nostalgiczno-demonicznych tang.

Retrodreszcze

Wieczór będzie zarazem otwarciem Retrodreszczy, cyklu przedwojennych horrorów i dreszczowców, które obejrzymy z taśmy 35mm z lektorem na żywo i prelekcją filmografa, Michała Pieńkowskiego. Szczegóły już wkrótce na stronie kina Iluzjon: www.iluzjon.fn.org.pl. 

informacja prasowa

wtorek, 14 września 2021

Sezon artystyczny 2021/2022 w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu

Narodowe Forum Muzyki serdecznie zaprasza na koncerty w nowym sezonie artystycznym 2021/2022 NFM Filharmonia Wrocławska wystąpi pod batutą wybitnych dyrygentów. Za pulpitem dwukrotnie stanie szef artystyczny orkiestry, laureat siedmiu nagród Grammy – Giancarlo Guerrero. A to dopiero początek atrakcji!

Gianfranco Guerrero, fot. archiwalna

W programach koncertów znajdą się kompozycje m.in. Richarda Straussa i Igora Strawińskiego. Marzena Diakun, laureatka Paszportu „Polityki”, dyrektor artystyczna oraz główna dyrygentka Orquesta y Coro de la Comunidad de Madrid, poprowadzi dzieła Antona Brucknera, Franza Schuberta oraz wykonanie nowej kompozycji na wiolonczelę i orkiestrą autorstwa Pawła Szymańskiego, a w roli solistki wystąpi Magdalena Bojanowicz-Koziak

Powróci także ceniony za odkrywcze interpretacje, subtelną kolorystykę i dynamizm interpretacji Gilbert Varga. Na swój wrocławski debiut czeka urodzony w Wenezueli i porywający publiczność na całym świecie Christian Vásquez, który zadyryguje utworami Ralpha Vaughana Williamsa i Georges’a Bizeta

Jubileusz 50-lecia pracy artystycznej świętować będzie ceniony i lubiany przez publiczność maestro Marek Pijarowski. W programie jego koncertu znajdzie się III Symfonia Es-dur „EroicaLudwiga van Beethovena. Nie mniej popularną V Symfonię c-moll tego twórcy przedstawi Michał Klauza. 

Z NFM Filharmonią Wrocławską wystąpią też uznani soliści. W wykonaniu Piotra Anderszewskiego zabrzmią koncerty fortepianowe Josepha Haydna i Ludwiga van Beethovena, a laureaci I i II nagrody XVIII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina przedstawią interpretacje dzieł patrona tego wydarzenia. Pojawią się też znakomici skrzypkowie. Michael Barenboim zagra Koncert e-moll Felixa Mendelssohna Bartholdy’ego, natomiast Bartłomiej Nizioł wykona Koncert A-dur Mieczysława Karłowicza. Wybitna śpiewaczka Elīna Garanča zaprezentuje fragmenty z oper Piotra Czajkowskiego, Camille’a Saint-Saënsa i Charles’a Gounoda.

Z pozdrowieniami

Zespół NFM

informacja prasowa

 


Intrygująco zapowiada się również koncert Lithuanian Chamber Orchestra, która wystąpi pod dyrekcją wybitnego dyrygenta i skrzypka Sergeya Krylova. W programie znalazło się dzieło oparte na melodiach zaczerpniętych z Carmen Georges’a Bizeta, czyli jednej z najbardziej znanych oper wszech czasów. Będziemy też gościć Orkiestrę Filharmonii Narodowej wraz z Andrzejem Boreyką i Krzysztofem Jabłońskim. Artyści zaprezentują dzieła dwóch kompozytorów epoki romantyzmu. Jeszcze w październiku nadarzy się okazja do wysłuchania Chóru NFM pod batutą Lionela Sowa – nowego dyrektora artystycznego zespołu. Z kolei NFM Orkiestra Leopoldinum podczas inauguracji sezonu przedstawi aranżacje dwóch kwartetów smyczkowych Ludwiga van Beethovena w aranżacji Josepha Swensena, który poprowadzi także wydarzenia poświęcone twórczości Igora Strawińskiego oraz arcydziełom muzyki angielskiej, z kompozycjami Edwarda Elgara i Johna Tavenera na czele. Podczas koncertu Śpiew duszy zabrzmią dzieła Gustava Holsta, Andrzeja Panufnika oraz Benjamina Brittena. W roli solisty oraz dyrygenta jednocześnie wystąpi Alexander Sitkovetsky. W identyczną podwójną rolę wcieli się także Kolja Blacher, który wykona dzieła Dymitra Szostakowicza i Claude’a Debussy’ego. Usłyszymy także utwory Astora Piazzolli, w tym Koncert na bandoneon i orkiestrę „Aconcagua”.


 


Inauguracja sezonu Wrocławskiej Orkiestry Barokowej będzie spotkaniem z twórczością Georga Friedricha Händla. Zespół zmierzy się także m.in. z dziełami Heinricha Schütza czy Samuela Beslera, a maestro Andrzej Kosendiak poprowadzi artystów podczas wieczoru poświęconego Johannowi Sebastianowi Bachowi.


 


W trakcie koncertów solowych i kameralnych pojawią się: Aleksandra Kubas-Kruk, Anna Bernacka i Monika Kruk, które przedstawią pieśni Mieczysława Wajnberga. Wybitny francuski organista Philippe Lefebvre zagra na najnowszym, wybudowanym specjalnie dla NFM instrumencie podczas wieczoru zatytułowanego Muzyka z katedry Notre Dame, a Piotr Alexewicz zagra utwory Fryderyka Chopina. Wystąpią też świetne zespoły: LutosAir Quintet, NFM Ensemble, Ãtma Quartet czy Lutosławski Quartet.

sobota, 4 września 2021

XIX Konkurs im. Ady Sari - Znamy zwycięzców!

Ketevan Chuntishvili, sopran z Gruzji, absolwentka Wydziału Dramatu i Mediów Uniwersytetu Muzycznego w Hanowerze, w klasie Marka Rzepki, otrzymała II nagrodę (15 tys. zł) w kategorii głosów żeńskich na XIX Międzynarodowym Konkursie Sztuki Wokalnej im. Ady Sari w Nowym Sączu. Ponadto artystka ta dostała nagrodę (2 tys. zł) za najlepsze wykonanie utworu Mozarta. W kategorii głosów męskich II nagrodę (15 tys. zł) otrzymał  David Roy, baryton z Polski, absolwent studiów licencjackich na kierunku wokalistyka w Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy, w klasie Adama Zdunikowskiego. 

Ketevan Chuntishvili, fot. Piotr Droździk

Pierwszych nagród zarówno w kategorii żeńskiej jak i męskiej - nie przyznano.

Tuż przed północą jury ogłosiło wyniki XIX Konkursu Sztuki Wokalnej im. Ady Sari w Nowym Sączu. „Byliście wspaniali, choć bardzo zdenerwowani. Mieliśmy więc do podjęcia trudne decyzje” – zwracała się do uczestników Konkursu Małgorzata Walewska, przewodnicząca jury.

I rzeczywiście finał był bardzo nerwowy dla uczestników. Czuło się zdenerwowanie występujących, niektórzy nawet mówili, że jest to wojna nerwów. „Jestem szczęśliwa, nie spodziewałam się. Bardzo się cieszę. To wielkie wyróżnienie dla mnie” – mówiła tuż po ogłoszeniu wyników Ketevan Chuntishvili.

David Roy, fot. Piotr Droździk

„To mój pierwszy konkurs. Namówił mnie do niego mój polski profesor śpiewu” – podkreślała.
„Czuję radość i satysfakcję, że tak tytaniczny wysiłek został doceniony. Byliśmy bardzo zdenerwowani. Teraz dopiero zaczyna to z nas schodzić” -  mówił David Roy.
W  kategorii głosów żeńskich dwie III nagrody, po 8 tys. zł każda powędrowały do Marii Polańskiej (mezzosopran, Polska) oraz do Andżeliki Wiśniewskiej (mezzosopran, Polska). Jury przyznało także dwie III nagrody w kategorii głosów męskich po 8 tys. zł każda. Otrzymali je: Stanisław Napierała (tenor, Polska) i Jakub Szmidt (bas, Polska).

Andżelika Wiśniewska, fot. Piotr Droździk

Ponadto przyznano cztery wyróżnienia w wysokości po 4 tys. zł każde. Wśród wyróżnionych znaleźli się: Justyna Bluj (sopran, Polska); Olga Dyadiv (sopran, Ukraina); Zuzanna Nalewajek (mezzosopran, Polska); Karol Skwara (bas, Polska).
Piątkowy finał Konkursu, w którym wzięło udział 13 artystów, w tym 11 z Polski, wzbudził wiele emocji. Artyści o zwycięstwo walczyli, występując - z powodu pandemii - z towarzyszeniem fortepianu, a nie jak zazwyczaj, orkiestry. Wykonywali po dwie arie operowe wybrane przez siebie z listy konkursowej.

Maria Polańska, fot. Piotr Droździk

Artystów oceniało jury złożone ze śpiewaków, agentów operowych, pedagogów i przedstawicieli instytucji muzycznych, w którym obok przewodniczącej Małgorzaty Walewskiej zasiadali: Michael Barobeck, dyrektor castingu Opery w Grazu; Franziska Hunke, menedżerka prowadząca agencję artystyczną Artista International; Rebekah Rota, sopranistka i reżyserka, zastępca dyrektora Opery Badisches Staatstheater w Karlsruhe; Dariusz Stachura, śpiewak oraz dyrektor naczelny Teatru Wielkiego w Łodzi i Wojciech Maciejowski, wokalista, pedagog, profesor prowadzący klasę śpiewu w Akademii Muzycznej w Poznaniu (sekretarz jury). 

Stanisław Napierała, fot. Piotr Droździk

Jury rozdzieliło wiele innych nagród i wyróżnień (pełna lista w załączeniu, w protokole jury). Pula nagród tegorocznego Konkursu wyniosła 97 tys. zł.
„Od kilku lat dostrzegam ogromny potencjał adeptów sztuki wokalnej. Mamy piękne głosy w Polsce, a wielu artystów śpiewa na wysokim poziomie, no może jeszcze nie światowym, ale przynajmniej europejskim” - mówił Dariusz Stachura, juror. „Poziom artystyczny konkursu był bardzo wyrównany. Życzymy wszystkim artystom sukcesów” – dodawał.

Jakub Szmidt, fot. Piotr Droździk

W sobotę, 4 września, o godz. 11:00, w Nowym Sączu, w hotelu Beskid, odbędzie się konferencja prasowa, podczas której laureaci, jurorzy, a także organizatorzy Konkursu będą do Państwa dyspozycji.
Wieczorem, o godz. 19:00, w Małopolskim Centrum Kultury SOKÓŁ w Nowym Sączu rozpocznie się koncert laureatów, podczas którego zwycięzcom zostaną wręczone nagrody. Koncert będzie transmitowany online na stronie: www.adasari.pl oraz na kanale YouTube Małopolskiego Centrum Kultury SOKÓŁ w Nowym Sączu, organizatora Konkursu.

informacja prasowa

środa, 1 września 2021

XIX Konkurs im. Ady Sari - Szczęśliwa trzynastka

Trzynastu śpiewaków: osiem kobiet i pięciu mężczyzn, w tym jedenastu Polaków i po jednej artystce z Gruzji i Ukrainy wystąpi w finale XIX Międzynarodowego Konkursu Sztuki Wokalnej im. Ady Sari w Nowym Sączu – zadecydowało dziś (1 września) międzynarodowe jury pracujące pod przewodnictwem Małgorzaty Walewskiej. Finał rozegra się w piątek, 3 września, w sali Lucjana Lipińskiego w Małopolskim Centrum Kultury SOKÓŁ w Nowym Sączu i będzie transmitowany – podobnie jak wszystkie inne etapy Konkursu – w internecie.   


„Znaleźliście się w II etapie, ponieważ chcieliśmy was usłyszeć ponownie” - mówiła Małgorzata Walewska, przewodnicząca jury, dyrektor artystyczna Konkursu. „Za chwilę dowiecie się kogo chcielibyśmy posłuchać po raz trzeci, a kogo już nie chcemy słuchać i te dwa razy nam wystarczy” – podkreślała, a jej słowa wywołały salwę śmiechu uczestników, którzy w dużym napięciu czekali na ogłoszenie listy finalistów.

Od lewej: Wojciech Maciejewski, Elżbieta Walewska, Paweł Żółciński,
fot. materiały organizatorów 

O laury w finale Konkursu będą walczyli: Justyna BLUJ – sopran, Polska; Ketevan CHUNTISHVILI – sopran, Gruzja; Olga DYADIV – sopran, Ukraina; Zuzanna NALEWAJEK – mezzosopran, Polska; Stanisław NAPIERAŁA – tenor, Polska; Maria POLAŃSKA –mezzosopran, Polska; David ROY – baryton, Polska; Maksymilian SKIBA – baryton, Polska; Karol SKWARA – bas, Polska; Dominika STEFAŃSKA – mezzosopran, Polska; Jakub SZMIDT – bas, Polska; Andżelika WIŚNIEWSKA – mezzosopran, Polska; Sylwia ZIÓŁKOWSKA, sopran, Polska.

„Wrażenie jest ogromne. Byłam pewna, że odpadłam. Sądziłam, iż lista finalistów jest przedstawiona alfabetycznie i skoro na początku nie ma litery „B”, to znaczy, że dla mnie to koniec. A tymczasem lista finalistów została przedstawiona w kolejności występowania w II etapie” – mówiła Justyna Bluj. „Potrzebuję czasu, aby to wszystko do mnie dotarło. To dla mnie ogromna radość i jeszcze większe wyzwanie. Zobaczymy, czy podołam” – podkreślała.

Uczestnicy Konkursu na ogłoszeniu wyników, fot. Piotr Droździk

Także dziś jury przyznało pierwsze nagrody. I tak za najlepsze wykonanie pieśni nagrodę otrzymała Zoya PETROVA – sopran, Rosja (za pieśni Rachmaninowa). Zaś za najlepsze wykonanie utworu kompozytora urodzonego po 1 stycznia 1950 roku nagroda trafiła do Michała JANICKIEGO, barytona (za utwór „Lament Adama” Marcina Piotra Łopackiego do słów Michała Janickiego).

Jutro, w czwartek, 2 września, w przesłuchaniach konkursowych jest przerwa, gdyż odbywają się próby finalistów. W tym roku ze względu na pandemię śpiewacy w finale wystąpią z towarzyszeniem fortepianu, a nie jak zazwyczaj - orkiestry. W tym dniu także zgodnie z wieloletnią tradycją jurorzy odwiedzą Muzeum Regionalne im. Seweryna Udzieli w Starym Sączu, gdzie znajduje się salonik Ady Sari. Tam też zagraniczni goście będą mieli okazję posłuchać nagrań patronki Konkursu.

Przypomnijmy, że finał, podobnie jak sobotni Koncert Laureatów będzie transmitowany na kanale YouTube Małopolskiego Centrum Kultury SOKÓŁ w Nowym Sączu, organizatora Konkursu oraz na stronie www.adasari.pl.

Co istotne, po transmisjach konkursowych nagrania pozostają w sieci i będzie można do nich wracać. Na stronie także znajdują się w ramach Studia Konkursowego wywiady z uczestnikami, jurorami i akompaniatorami, przeprowadzone przez Karola Szafrańca.

Wielkim atutem Konkursu są fachowe recenzje z występu każdego uczestnika, przygotowane przez Barbarę Zamek, śpiewaczkę operową, obecnie menedżera kultury. Recenzje są dostępne na stronie www.adasari.pl w cyklu „Konkursowy szpieg”

informacja prasowa


środa, 25 sierpnia 2021

59. Międzynarodowy Festiwal Moniuszkowski

W dniach 26-28 sierpnia 2021 odbędzie się kolejna edycja jednego z najstarszych festiwali muzycznych w Polsce, 59. Międzynarodowego Festiwalu Moniuszkowskiego w Kudowie-Zdroju. Festiwal ten, w ciągu ponad pięćdziesięciu lat działalności, stał się jednym z najważniejszych polskich wydarzeń muzycznych, prezentując twórczość wielkiego polskiego kompozytora, Stanisława Moniuszki.


TUTAJ  znajdziecie link do programu festiwalu.


informacja prasowa

poniedziałek, 5 lipca 2021

Danuta Gwizdalanka: "Lutosławski" - rówieśnik nowoczesności i dobry człowiek /recenzja książki/

Biografia Witolda Lutosławskiego to znakomity przykład, w jaki sposób można popularyzować muzykę i jej twórców: interesująca narracja, humor, trafny dobór cytatów są walorami, które towarzyszą rzetelnemu warsztatowi muzykologa. Dzięki pasjonującej narracji czytelnik nagle znajduje się w zupełnie innym świecie. To doprawdy sztuka pomieścić tyle treści w tak zwięzłych ramach i na dodatek zachować swobodę stylu, nie stroniąc od anegdot i własnych przemyśleń.


Wkrótce po lekturze biografii Karola Szymanowskiego, która wyszła spod znakomitego pióra Danuty Gwizdalanki, miałam przyjemność sięgnąć po raz wtóry do książki tej autorki, tym razem do skromnej rozmiarami, ale nie mniej wspaniałej biografii Witolda Lutosławskiego. Książeczka ukazała się w serii "Małe monografie", poświęconej znanym kompozytorom, która od pewnego czasu ukazuje się w Polskim Wydawnictwie Muzycznym. Już sama forma sprawia, że z przyjemnością sięga się po tę pozycję: przyjazny, nieduży format, zmieści się do torebki i można ją podczytywać wszędzie - w tramwaju, pociągu, autobusie. Dzięki pasjonującej narracji czytelnik nagle znajduje się w zupełnie innym świecie. To doprawdy sztuka pomieścić tyle treści w tak zwięzłych ramach i na dodatek zachować swobodę stylu, nie stroniąc od anegdot i własnych przemyśleń.

Taka refleksja pojawia się już na wstępie, kiedy autorka stwierdza, że w Polsce z edukacją muzyczną i zainteresowaniem muzyką tzw. poważną jest krucho, to jednak istnieje jakaś tajemnicza tendencja do nazywania lotnisk nazwiskami znanych kompozytorów. Widocznie mają oni - - jak stwierdza nieco żartobliwie Gwizdalanka - "skuteczne lobby - i to nie tylko w gremiach decydujących o patronatach węzłów komunikacyjnych". Otóż większości Polaków Witold Lutosławski kojarzy się z nazwą Studia Koncertowego Polskiego Radia. Dla wrocławian natomiast jest przede wszystkim patronem Narodowego Forum Muzyki. Jaki portret  kompozytora wyłania się z lektury książki Danuty Gwizdalanki?

Rówieśnik nowoczesności i ... dobry człowiek

Autorka nazywa Lutosławskiego "rówieśnikiem nowoczesności", ponieważ rok jego urodzenia (1903) zbiega się z symbolicznym rokiem narodzin nowoczesnej muzyki (Schönberg, Strawiński, Prokofiew). Symboliczne jest również miejsce narodzin przyszłego kompozytora: warszawski szpital przy ulicy Stanisława Moniuszki, do którego przez całe swoje życie nie był przekonany (wcale się temu nie dziwię). Jeśli dodamy, że obok szpitala mieścił się gmach filharmonii, gdzie prezentowano koncerty symfoniczne - ulubiony gatunek Lutosławskiego - to nic dziwnego, że było mu pisane zostać twórcą muzyki. 

Poznajemy dramatyczne losy rodziny Lutosławskich, którzy - podobnie jak Szymanowscy - pochodzili z kresowego ziemiaństwa. Jednakże Witold diametralnie różnił się od twórcy Króla Rogera: powściągliwy, zdystansowany, dla niektórych "zimny", był w gruncie rzeczy człowiekiem niezwykle szlachetnym i dobrym. Takim go wspomina Ryszard Kapuściński ("Dobre serce, ogromna życzliwość"... Ktoś taki, kto wnosił dobry nastrój, sympatyczne odnoszenie się do siebie. Bardzo pozytywna postać"). "Nie było ludzi bardziej gościnnych i serdecznych niż tych dwoje" - ocenia małżonków Lutosławskich poetka Julia Hartwig, zaś dyrygent Simon Rattle, który pod wpływem Lutosławskiego postanowił zostać muzykiem, twierdzi: "Niewielu mógłbym wymienić kompozytorów, którzy byliby bardziej przyjacielscy, bardziej ciepli dla ludzi, a w swoim stylu bycia mniej egocentryczni". Był też człowiekiem bardzo opanowanym, precyzyjnym, pedantem. 

Był zatem człowiekiem sprzeczności. Bardzo trafnie oddaje to Jan Ekiert, twierdząc, że "niesamowita naturalność i prostolinijność mieszały się z kolosalną komplikacją". Cenił fundamentalne wartości i nie wstydził się o tym mówić. W wywiadzie udzielonym Irinie Nikolskiej nie krył swego chrześcijańskiego światopoglądu: " Wpływ Kościoła odczuwałem dosyć długo, a i obecnie nie mogę powiedzieć, bym oddalił się od katolickiego światopoglądu. [...] Bazuję na tym fundamencie do dzisiaj, wierząc w to, że najważniejsze w życiu człowieka jest czynienie dobra". I nie są to bynajmniej czcze słowa. Lutosławski wspomagał potrzebujących, zafundował wielu dzieciom kuracje zagraniczne, udzielał pomocy finansowej warszawskiej Klinice Otolaryngologicznej, której sam był pacjentem. Wspomagał także Fundację Jacka Kuronia na rzecz najuboższych. 

Artysta i ... pedant

Witold Lutosławski bardzo wcześnie odkrył swoje powołanie: kiedy zaczął improwizować, mając dziewięć lat. Ułożył wówczas Preludium na fortepian. W Warszawie szybko poznano się na jego talencie. Kiedy Witold Maliszewski, dyrektor szkoły muzycznej, kompozytor i postać bardzo znana i szanowana w środowisku muzycznym przedwojennej Warszawy, poznał talent swego 14-letnie ucznia, zaczął uczyć go kompozycji. Ponieważ rodziny nie było stać na opłacanie lekcji, uczył bez wynagrodzenia, pokonując opór ambitnego podopiecznego stwierdzeniem, że to rodzaj "długu", który spłaci w przyszłości wobec młodszych od siebie. I tak się stało.

Śledząc z autorką losy kompozytora, dowiadujemy się, w jaki sposób pracował i jak powstawały kolejne dzieła. "Rozpoczynając komponowanie czegokolwiek, muszę mieć dwie rzeczy - twierdził: zespół tego, co nazwałem kluczowymi ideami czy pomysłami i pojęcie całości utworu". Pracował przy biurku, a niekiedy przy fortepianie. Uważał, że bez kontaktu z żywym dźwiękiem, który stymuluje wyobraźnie, nic by nie powstało. Miał bardzo precyzyjny plan dnia. Pracował przed południem, punktualnie o 11.00 robił przerwę na kawę, którą sam parzył sobie i żonie, uprzednio sprawdziwszy jej ciśnienie. 😀 Po południu odpowiadał na wszystkie listy, bo uważał, że nakazuje to elementarna kultura. W jego pracowni panował absolutny porządek. Ryszard Kapuściński wspomina, że  wnętrze to było oszczędnie eleganckie, a zarazem "wszystko wyglądało jak na sali operacyjnej - czyściutkie, odkurzone, aseptyczne". Żaden artystyczny nieład.

Uwielbiany dyrygent

Witold Lutosławski cieszył się opinią wyjątkowego dyrygenta. Także jego własne nagrania skomponowanych utworów uchodzą do dziś za najlepsze. W stosunku do członków orkiestry był zawsze cierpliwy i uprzejmy. A jeśli nawet zdarzyło mu się stracić cierpliwość na jedną minutę, przepraszał za to przez niemal pół godziny. Muzycy go wręcz uwielbiali! Jednak - jak to się zdarzyło Filharmonikom Berlińskim - na początku uważali, że to, co napisał, jest pozbawione sensu 😀. Lutosławski zaś uważał orkiestrę za swój ulubiony instrument, a stało się tak, kiedy miał zaledwie siedem lat! Matka zabrała go wówczas na koncert do filharmonii - na IX Symfonię Beethovena. Później nauczył się władać tym instrumentem jak prawdziwy wirtuoz. Simon Rattle przyznaje, że mając 13 lat usłyszał pierwszą w swoim życiu kompozycję Lutosławskiego - jego II Symfonię i że pochłonęło go brzmienie tego utworu. 

Lutosławski stworzył własny niepowtarzalny świat dźwięków. Nikt oprócz Messiaena nie wyczarował z orkiestry tylu barw. Z upływem czasu w jego kompozycja zaczęły dominować liryzm i wyrazista  ekspresja. Jako kompozytor przypominał poniekąd reżysera, planującego reakcje swoich odbiorców. Stworzył własny typ formy muzycznej. Twierdził, że sam nie lubi kompozycji, po których  wysłuchaniu ma poczucie bliskie "przejedzeniu". Jego kompozycje miały być - by użyć tej kulinarnej metafory - lekkostrawne. Danuta Gwizdalanka omawia chronologicznie kompozycje Lutosławskiego, czyniąc to merytorycznie i z wdziękiem, dzięki czemu są one zrozumiałe i interesujące dla zwykłego zjadacza chleba.

Witold Lutosławski był zaangażowany w polski Sierpień, a zarazem był obywatelem świata. Miał pozycję jednego z najwybitniejszych symfoników europejskich, występował też często w Ameryce. Dyrygował najlepszymi orkiestrami i solistami. Miał niezwykle wrażliwy słuch, co stało się asumptem do anegdot, ale także z jego inicjatywy Rada Muzyczna UNESCO przyjęła w 1969 roku ustawę "potępiającą niedopuszczalne pogwałcenie wolności osobistej i prawa każdego człowieka do ciszy". Dziś, kiedy dźwięki zewsząd nas atakują, wydaje się, że troska kompozytora była prorocza. Hałas powoduje także stępienie wrażliwości na muzykę. A bez niej jakże ubożeje nasze życie...

Biografia Witolda Lutosławskiego to znakomity przykład, w jaki sposób można popularyzować muzykę i jej twórców: interesująca narracja, humor, trafny dobór cytatów są walorami, które towarzyszą rzetelnemu warsztatowi muzykologa. Czyta się jednym tchem.


Książka Danuty Gwizdalanki "Lutosławski" ukazała się w ołowie 2021 roku w Polskim Wydawnictwie Muzycznym.

poniedziałek, 28 czerwca 2021

Co pragnie Marek Dyżewski: "Ocalić od zapomnienia" /recenzja książki/

Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu opublikował zbiór znakomitych esejów Marka Dyżewskiego, zatytułowany znacząco "Ocalić od zapomnienia". Cechą wspólną wszystkich tekstów jest oszałamiająca erudycja, piękna polszczyzna, a przy tym subtelna zachęta do refleksji. Książka została przepięknie i niezwykle starannie wydana. To jeden z tych rzadkich przypadków, kiedy wyrafinowanej formie towarzyszy ważka i interesująca myśl. Tego nie można ominąć!


Autor jest postacią znaną i cenioną zarówno w obszarze polskiej kultury muzycznej, jak też w środowisku wrocławskim. Miałam kilkakrotnie okazję wysłuchać jego wykładów, zarówno w Klubie Muzyki i Literatury, jak też w ramach Konkursu Ojczyzny Polszczyzny - były to zawsze wystąpienia najwyższej próby: oszałamiająca erudycja, piękna polszczyzna, a przy tym subtelna zachęta do refleksji i piękne muzyczne (i nie tylko) przykłady dopełniające słowo mówione. Byłam więc ogromnie ciekawa i szczęśliwa, gdy wydano eseje Profesora. Ciekawa  – bo przecież nie wszystkie jego pisma i wykłady są mi znane, a poza tym słowo pisane ma jednak inne walory niż żywy kontakt. Szczęśliwa  – bo oto zdarzyła się okazja, aby do pewnych tematów powrócić, a inne poznać. Muszę przyznać, że od początku książka mnie po prostu ZACHWYCIŁA i już nie mogłam (nadal nie mogę!) się od niej oderwać. 

Płótno Stalux White i Król Dawid harfista na początek

Zanim czytelnik rozsmakuje się w prezentowanych tekstach, uwiedzie go przepiękna forma wydania według projektu graficznego Julity Gielzak. Książka oprawna w płótno Stalux White (przypominające w dotyku satynę), utkane w Osio Sotto przez Manufatturadel Seveso, z widocznym na okładce motywem wzorowanym na witrażu Król Dawid harfista z katedry Notre Dame w Paryżu (harfa jest symbolem poezji, podobnie jak lira czy lutnia). W składzie książki zastosowano dwa pokroje pisma: francuską antykwę renesansową, wyciętą przez rysownika oraz typografię Claude`a Garamonda w Paryżu (ok. 1541), a także czcionkę ikona typu modern, opublikowaną w Parmie przez włoskiego typografa i wydawcę Giambatistę Bodoniego (1784). Czytając, trzymamy więc w ręku prawdziwe dzieło sztuki, symbolizujące podstawowe źródła muzyki. Zachwycające po prostu! Tak hojnie uraczeni, może nawet nieco onieśmieleni, możemy sięgnąć do tekstów, które warte są tej wspaniałej oprawy.

Lektura jak uczestnictwo w koncercie

Lekturę zaczniemy  – jakże by inaczej  – od Preludium, z którego możemy się dowiedzieć, jak długa  jest droga Marka Dyżewskiego do mistrzostwa w popularyzowaniu muzyki i kultury z nią nieodłącznie związanej i że wiodą do tego lata terminowania oraz  – trzeba to przyznać  – jakiś szczególny dar, który autor zdradzał od początku, od lat studenckich. Sam porównuje owe spotkania przy muzyce do greckich temenos  – świętych kręgów, przy których celebrowano w świątyni sztuki piękne. Dodaje wprawdzie skromnie, że te spotkania, ze swoją aurą, były wspólnym dziełem, gdyż mówiący i słuchający obdarowywali się nawzajem, podobnie, jak to się dzieje podczas koncertu. Bo też frazy zdań, ich rytm brzmią jak muzyka i jest to, jak się wydaje, świadomy zamysł autora.

Słowa wdzięczności kieruje także do Andrzeja Markowskiego, który "wniósł z sobą tchnienie europejskiej kultury i przeobraził miasto [Wrocław] z muzycznej prowincji w czołowy ośrodek w kraju". Jemu też poświęcony jest jeden z tekstów, który z całą mocą uświadamia, jaki to był niezwykły człowiek, któremu wiele zawdzięcza nie tylko Wrocław, ale także Kraków (mając 35 lat został szefem artystycznym i pierwszym dyrygentem Filharmonii Krakowskiej i nadał jej wysoką rangę). Wspierał na początku kariery  kompozytorów tej klasy, co Krzysztof Penderecki, Henryk Mikołaj Górecki czy Grażyna Bacewicz. Przywrócił (w czasach głębokiego PRL-u!) należne miejsce muzyce dawnej, odkrywając na nowo dawnych kompozytorów i pomagając słuchaczom w przyswojeniu kolekcji ich dzieł i w ogóle muzycznego dziedzictwa, do którego będziemy mogli powracać. Trudno przecenić dorobek Markowskiego w różnych dopełniających się obszarach, a celny szkic Marka Dyżewskiego doskonale to uświadamia.

Miara muzyki

Zastanawiam się, jak to się dzieje, że wszystkie bez mała zamieszczone w tomie teksty są równie pasjonujące. Doświadczenie podpowiada, że w przypadku zbioru wypowiedzi z różnych lat i dotyczących wielu tematów, zazwyczaj możemy pominąć lub "przekartkować" niektóre teksty mniej nas interesujące. Ale nie w tym przypadku! To są prawdziwe perły, bez wyjątku! Wiedziałam, że z przyjemnością przeczytam tekst o Bachu ("Bach jako miara muzyki"), bo to mój ulubiony kompozytor, nie miałam jednak świadomości, że będzie to zarazem rozważanie na temat kultury, muzyki rozumianej jako dialog z tradycją, że Chopin był uczniem Bacha i ciągle powracał do Preludiów i Fug lipskiego Kantora i że owa tytułowa "miara" dotyczy nie tylko mistrzostwa w muzyce, ale także w pięknie w znaczeniu renesansowej harmonii, jak i w rozumieniu, jakie nadał mu Platon. 

Język muzyki a Słowo

W ogóle jest to dla mnie książka wielu odkryć: jak należy słuchać i rozumieć Nieszpory Maryi Panny (Vespro) Claudia Monteverdiego  – jak bardzo silny jest ich związek ze słowem, jak język muzyki świeckiej (madrygał, opera) przekształca się w jego kompozycji w język sacrum i że utwór stanowi arcydzieło równe freskom Michelangela w Kaplicy Sykstyńskiej. Takie śmiałe, niekiedy zaskakujące swoim rozmachem porównania, znajdujemy w esejach nierzadko. Dowiadujemy się np., że brzmienie głosu było w gotyku  – podobnie jak architektura  – przesycone światłem. "Hymn o świetle śpiewa sztuka gotyku - czytamy w "Głosach gotyku". Śpiewa go przede wszystkim witraż, w którym apologia światła osiąga swój szczyt". A "Rozświetlone, przesycone blaskiem brzmienie głosów wpisuje się w gotycką estetykę i metafizykę światła". Wszystko to zaś ma swoje źródło w Ewangelii św. Jana ("Ja Jestem światłość świata..."). To jeden z wielu cytatów, dzięki któremu czytelnik może się przekonać, że autor przemawia do nas językiem poetyckim i muzycznym zarazem.

Dzieło muzyczne jako Platońska idea

W innym miejscu ("Książę baroku") mogłam prześledzić fascynującą historię odkryć muzyki dawnej - jej znaczenia oraz wykonawstwa na instrumentach historycznych. Dzieje Schola Basiliensis i historie poszczególnych muzyków, m. in. polskiej klawesynistki Wandy Landowskiej, o której pisał autor monografii J. S. Bacha, Albert Schweitzer, że "Kto raz usłyszał Wandę Landowską grającą "Koncert włoski" na jej cudownym pleyelowskim klawesynie, temu wprost trudno uwierzyć, że utwór ten można także odtwarzać na współczesnym fortepianie". Oczywiście, dotyka Dyżewski także problemu "myśli i muzyki"  – co znaczy być wiernym kompozytorowi, tekstowi? Dzieło muzyczne jest w gruncie rzeczy Platońską ideą, w myśl której wykonanie jest tylko skromnym odblaskiem idealnej postaci dzieła. Za artystę, który się do owego ideału zbliżył, uznaje Dyżewski Gustava Leonhardta  – tytułowego księcia muzyki baroku. I pięknie to uzasadnia.

Jedność muzyki i poezji - o improwizacji

Jeśli jednak musiałabym wskazać na swój ulubiony tekst, to po niejakim wahaniu byłby to "Jankiel fortepianu". Przede wszystkim dlatego, że poświęcony jest zjawisku muzycznej i literackiej improwizacji, o czym pisze Dyżewski odnosząc się do bliskiego memu sercu "Pana Tadeusza" Adama Mickiewicza, a ściślej - fragmentu opisującego koncert Jankiela, pod którego postacią kryje się sam Fryderyk Chopin. Mickiewicz kochał muzykę (najbardziej Haydna, Beethovena i Rossiniego), słuchał jej, a także grał na flecie, harfie i fortepianie w gronie przyjaciół, z żoną Celiną, sam...

 "... kto sam własną ręką rzeźbi dźwięk, kto w zetknięciu z instrumentem formuje własną wrażliwość, muzykalność, wyobraźnię - pisze Marek Dyżewski - ten rzeczywiście jest człowiekiem muzyki". O ile muzyka wpływała na poezję mistrza Adama, o tyle Chopina nazywa autor "uosobieniem poety". Uznaje, że jak francuscy symboliści, z Verlainem, na czele, dążyli do tego, aby przemawiać za pomocą brzmienia słów, muzyka bowiem sięga Tajemnicy, do której sens słowa nie ma dostępu, tak też uważał Mickiewicz. Przykładem - Wielka Improwizacja. Owo połączenie poezji i muzyki wynika zresztą z jej istoty - pieśń narodziła się z liry. Takim improwizatorem, czerpiącym natchnienie z muzyki, jest właśnie Jankiel. Profesor interpretuje szczegółowo ten fragment "Pana Tadeusza", porównując Jankiela z Chopinem i konkludując:

"Gdyby Mickiewicz nie był muzykiem, a jednocześnie mistrzem improwizacji  – nie byłby w stanie uwiecznić słowem tego arcydzieła, które rodziło się pod palcami improwizującego Chopina. I nie powstałoby arcydzieło poezji, jakim jest koncert Jankiela. Koncert nad koncertami".

W tomie "Ocalić od zapomnienia" Marek Dyżewski próbuje zawrzeć swoje przemyślenia i doświadczenia związane z muzyką i szeroko pojętą kulturą, ocalić je od zapomnienia dla dla nas i dla kolejnych pokoleń. Pod jego piórem wszystko łączy się w jedną logiczną całość - rodzaj uniwersum, w którym muzyka i "ludzie muzyki" odgrywają wiodącą rolę. Muzyka zaś wiedzie nas do Piękna i Dobra. Bez niej pozostaniemy pozbawieni istotnego pierwiastka duchowego, będącego zaczynem naszego rozwoju. 

Książka Marka Dyżewskiego została wydana przez Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu w 2020 roku.

 

wtorek, 15 czerwca 2021

"Przekraczanie granic": Giovanni Antonini o programie 56. Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans /konferencja prasowa/

Motywem przewodnim tegorocznej Wratislaviae jest "Przekraczanie granic". "To pragnienie przekraczania granic odnosi się nie tylko do kompozytorów, ale jest także pragnieniem posiada możliwości przekraczania granic przez nas, abyśmy mogli tworzyć muzykę" - mówił podczas konferencji prasowej dyrektor artystyczny festiwalu - Giovanni Antonini. Jakie muzyczne przeżycia i odkrycia czekają nas w tym roku?

Giovanni Antonini z tłumaczką, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Tematem przewodnim tegorocznego 56. Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans jest "Przekraczanie granic". Temat został pomyślany zanim zaczęła się pandemia, która sprawiła, że w ubiegłym roku ograniczyliśmy edycję festiwalu i zmienili jej kształt, a hasłem przewodnim stało się "Światło dla świata". W tym roku to "przekraczanie granic" nabrało nowych sensów, także dosłownych. Początkowo myślałem głównie o granicach muzycznych. Przez tak długi czas granice były zamknięte z powodu pandemii, więc siedziałem we Włoszech, zamknięty w mieszkaniu, podobnie jak wszyscy. Niestety, COVID przekroczył wszelkie granice, jak wiemy. Interesujące jest jednak, co odkryliśmy w tych miesiącach jako muzycy. Otóż zrozumieliśmy, że do tworzenia muzyki potrzebni są nam inni ludzie. Kiedy w marcu mieliśmy obowiązek pozostania w domach, pomyślałem, że zrobię coś, czego nigdy jeszcze nie robiłem. Początkowo zacząłem studiować nowe dziedziny, ale wkrótce zrozumiałem, że wcale nie mam na to ochoty. W samotności nawet grać nie miałem ochoty.

To pragnienie przekraczania granic odnosi się nie tylko do kompozytorów, ale jest także pragnieniem posiada możliwości przekraczania granic przez nas, abyśmy mogli tworzyć muzykę. Różne też odkryjemy aspekty owego przekraczania granic. Podczas koncertu inaugurującego festiwal Wratislavia Cantans wystąpi Magdalena Kožená wraz z NFM Filharmonią Wrocławską, którą poprowadzi Duncan Ward. Zaprezentują muzykę mającą silne związki z filklorem. Owo przekraczanie granic pomiędzy muzyką ludową a klasyczną zaczęło być szczególnie widoczne w XIX wieku i trwało przez kolejny wiek. Będzie przy tym inspirujące posłuchanie śpiewaczki znanej głównie z repertuaru barokowego i klasycznego wykonującą nietypowe dla siebie utwory. A przy tym pragnęła zaśpiewać taki właśnie repertuar, gdyż jest bliski jej sercu. 

Drugi dzień festiwalu wypełni Werther Gaetano Pugnani. Tym razem przekroczymy granice między teatrem mówionym a muzyką. Pugnani - włoski kompozytor i skrzypek przełomu baroku i klasycyzmu - stworzył dzieło na bazie Cierpień młodego Wertera J. W. Goethego. 

Pragnęliśmy także wykorzystać nowe wspaniałe organy w Narodowym Forum Muzyki, co nastąpi 4 września, kiedy to wystąpi Agata Zubel improwizując z Wolfgangiem Mittererem. 

Podczas festiwalu usłyszymy także muzykę Ludwiga van Beethovena, który jest znakomitym przykładem kompozytora przekraczającego granice. To pierwszy nowoczesny artysta. Interesują nas artyści, którzy dokonują odkryć, wynajdują nowe sposoby ekspresji. Istnieje taka anegdota dotycząca Beethovena. Otóż gdy zarzucono mu błędy w partyturze, odparł: "Beethoven może robić błędy, pan - nie". Istotnie, tak jest, że w pewnym momencie artysta tworzy własny język. Podobne podejście mają współcześni kompozytorzy, których czasami trudno jest słuchać, bo przemawiają własnym językiem. Publiczność była niejako zmuszona akceptować jego muzykę, podczas gdy on nie liczył się z jej gustami i przyzwyczajeniami. Wspaniały Quatuor Mosaïques wykona Kwartet smyczkowy f-moll op. 95 oraz Kwartet smyczkowy Es-dur op. 74 „Harfowy”, Große Fuge op. 133. Zwłaszcza ten ostatni - trudny, enigmatyczny, tajemniczy, w pełni doceniony dopiero w XX wieku.

Usłyszymy także koncert "W blasku Haydna" z Mszą C-dur op. 86 L.van Beethovena w wykonaniu Il Giardino Armonico pod moją dyrekcją. To jest z kolei Beethoven klasyczny. Utwór zamówił u niego Esterházy, ale muzyka nie spodobała mu się, jest to więc przykład utworu nie pisanego pod gust zamawiajacego. Co prawda kompozytor zbyt wielkiej granicy nie przekroczył, ale dla ucha księcia było to jednak niezrozumiałe.

Zafascynowałam mnie propozycja Pedro Memelsdorffa i jego zespołu i ją także Państwo usłyszą. Jakiś czas temu wykonawca muzyki średniowiecznej, tym razem proponuje program muzyki religijnej, wykonywanej na francuskich Karaibach. Prawdopodobnie wykonywali ją niegdyś niewolnicy i tylko tam przetrwała. To zupełnie nowy, bardzo interesujący projekt. 

Usłyszymy także późnorenesansową muzykę w wykonaniu Paula Van NevelaHuelgas Ensemble,  którzy zabiorą słuchaczy w podróż w czasie. Będzie to zarazem propozycja spojrzenia na muzykę dawną z zupełnie nowej i odkrywczej perspektywy. Usłyszymy kompozytorów, którzy - obok Carlo Gesualdo di Venosy - reprezentowali bardzo ekspresyjny styl, charakteryzujący się wielkimi komplikacjami w zakresie harmonii, rytmu i skali głosu. Przykładem może być Michelangelo Rossi.  Wspólnym ich mianownikiem prezentowanych w tym koncercie kompozytorów jest zjawisko określane mianem chromatyki. Słowo chrōmatíkos oznacza po grecku barwny, a w kontekście muzyki oznacza wprowadzanie do danej skali nowych dźwięków poprzez ich obniżanie za pomocą bemoli lub podwyższanie za pomocą krzyżyków. Tak ubarwiona skala zaskakuje, wprowadza poczucie obcości, element napięcia i jednocześnie świadczy o pomysłowości kompozytora. 

Granice myślenia o muzyce przekroczymy także z zespołem perkusistów Zefiro Ensemble, którzy pod kierownictwem Alfredo Bernardini wykonają m. in. Serenadę B-dur KV 361/370a „Gran Partita” W. A. Mozarta. Do genialnej Partity znalazłem nietypowy kontekst: Ionisation Edgara Varèse - pierwszy utwór napisany wyłącznie na instrumenty perkusyjne. Jak mogą perkusiści wykonać cały utwór, było w swoim czasie skandalem. Obydwa utwory niezwykłe, toteż chciałem je zestawić w tym samym programie. Do tego Clapping Music Steve Reicha. Pozostaje mieć nadzieję, że będziemy klaskać nie tylko na scenie, ale razem z publicznością. 

Z kolei Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia wykona program muzyki XX wieku, z repertuarem będącym punktami przejścia w historii muzyki. Pierwszy z nich to  Preludium do „Popołudnia fauna” Claude Debussy`ego, uznany przez Pierre`a Bouleza za początek muzyki nowoczesnej. Po nim usłyszymy także Fünf Orchesterstücke op. 16 Arnolda Schönberga - utwór w stylu ekspresjonistycznym, w którym kompozytor zastosował rewolucyjną technikę Klangfarbenmelodie (dosłownie znaczy to „melodia barw dźwiękowych”), polegającą na płynnym przenoszeniu dźwięków w akordach pomiędzy różnymi instrumentami. Osobiście uwielbiam György Ligetiego, którego Koncert podwójny na flet, obój i orkiestrę usłyszymy na koniec - głównie dla jego relacji z przeszłością, której granice przekraczał współpracując np. ze Stockhausenem. 

Warto jeszcze wspomnieć o koncercie upamiętniającym tragedię 11 września, w wykonaniu NFM Orkiestry Leopoldinum pod batutą Josepha Swensena. którzy zaprezentują XIV Symfonia na sopran, bas, orkiestrę kameralną i perkusję op.135 Dymitra Szostakowicza. Kompozytor wykorzystał w swoim dziele teksty czterech poetów: Federica Garcíi Lorki, Guillaume’a Apollinaire’a, Wilhelma Küchelbeckera i Rainera Marii Rilkego. Wszystkie wiersze łączy temat śmierci. Jest ona wszechobecna, często gwałtowna – nikt nie może od niej uciec.

Tego samego dnia usłyszymy koncert "Trwanie" w wykonaniu Wrocław Baroque Ensemble pod dyrekcją Andrzeja Kosendiaka, dedykowany mało znanemu, ale interesującemu kompozytorowi Kasparowi Försterowi. Förster przyszedł na świat w Gdańsku w rodzinie muzyków. Jego ojcem, a także pierwszym nauczycielem, był Kaspar Förster starszy. Później artysta kształcił się w Rzymie. Działał też na dworze Medyceuszy we Florencji, a kilka lat później trafił do Warszawy, gdzie kontynuował edukację u Marca Scacchiego. Był tam też śpiewakiem i dyrygentem chóru. Dysponował podobno głosem o wielkiej rozpiętości. Inny wybitny kompozytor tamtych czasów. Oprócz utworów gdańskiego artysty w programie koncertu znalazło się także dzieło Giacomo Carrisimiego zatytułowane Jephte.

Tradycyjnie już odbędzie się kurs mistrzowski zakończony koncertem "La Giuditta", podczas którego usłyszymy oratorium Alessandro Scarlattiego pod tym tytułem. Za sprawą tego dzieła powrócimy do historii biblijnej Judyty, której dzieje poznaliśmy w 2019 roku podczas festiwalu zabrzmiało z kolei jedyne zachowane oratorium Antonia Vivaldiego Judyta triumfująca. 

Koncertem wieńczącym tegoroczny festiwal będzie "Epoka romantyczna", podczas którego wystąpi wybitny Chor des Bayerischen Rundfunks. Artyści wykonają dzieła trzech kompozytorów niemieckich epoki romantyzmu: Franza Schuberta, Petera Corneliusa i Johannesa Brahmsa. Szczególnie kontent jestem z tego, że będziemy mogli posłuchać dawno nieobecnego na festiwalu Schuberta.

Ufamy, że uda nam się przekroczyć wszystkie granice i bez ograniczeń oddać się pięknej muzyce.

Opracowała Barbara Lekarczyk-Cisek


piątek, 19 marca 2021

Jubileuszowa edycja Wielkanocnego Festiwalu w Programie 2 PR

W dniach 20 marca – 2 kwietnia odbędzie się 25. Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena. Koncerty zostaną udostępnione publiczności za pomocą streamingu internetowego. Transmisje wszystkich wydarzeń festiwalowych zaplanował Program 2 Polskiego Radia.


Hasło przewodnie Festiwalu – „Beethoven i Penderecki. Sfera sacrum” – odwołuje się do sacrum rozumianego nie tylko, jako bezpośrednie nawiązanie do wątków religijnych w muzyce Beethovena i Pendereckiego, ale także do pojmowania sztuki i aktu twórczego jako swoistego misterium. Festiwal organizowany w rocznicę śmierci Twórcy Polskiego Requiem i pod duchowym patronatem największego w dziejach muzyki humanisty – autora Missy solemnis – ukazuje wielką duchową i kulturową jedność i ponadczasowy wymiar dzieła obu Mistrzów.  

Podczas festiwalu wystąpią wybitne polskie zespoły symfoniczne i chóralne, a także uznani soliści, m.in.: Gábor Boldoczki, Iwona Hossa, Anna Lubańska, Aleksandra Kubas-Kruk, Krystian Krzeszowiak, Gábor Boldoczki Mariusz Godlewski, Julia Lezhneva, Tomasz Konieczny Łukasz Krupiński, Andrzej Wierciński, Sebastian Noack, Aleksandra Świgut.

Program przewiduje transmisje z sal koncertowych Warszawy, Poznania, Katowic oraz Wrocławia. W koncercie inauguracyjnym maestro Andrzej Boreyko wraz z Filharmonią Narodową poprowadzi V Symfonię i muzykę do baletu Twory Prometeusza Beethovena oraz Agnus Dei z Polskiego Requiem Krzysztofa Pendereckiego; w koncercie finałowym pod jego batutą zabrzmią utwory Pendereckiego, Pärta, Ravela i Kanczelego (prawykonanie europejskie utworu Libera me).

Program 2 Polskiego Radia, który jest współorganizatorem Festiwalu, zaplanował transmisje koncertów na swojej antenie, Facebooku oraz YouTube Polskiego Radia. 

informacja prasowa


wtorek, 9 marca 2021

Muzyczna podróż w Domówce z Dwójką

W najbliższą sobotę 13 marca o godz. 19.00 na antenie, stronie internetowej i Facebooku Dwójki oraz na kanale YouTube Polskiego Radia transmisja z koncertu Joanny Freszel i Rafała Łuca. Duet zaprezentuje interpretacje utworów kompozytorów z różnych epok, od XVII do XXI wieku.


Joanna Freszel jest absolwentką Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie (2013) 

W 2019 roku uzyskała tytuł doktora sztuk muzycznych. Zdobyła m.in. III Nagrodę i Nagrodę Specjalną w Konkursie im. K. Szymanowskiego (2009), I Nagrodę (Giuseppe Sinopoli Award) wraz ze Specjalną Nagrodą Opery we Frankfurcie na J:opera Voice Competition ISA ’12. Jest zdobywczynią Paszportu Polityki (2017) i Koryfeusza w kategorii Wydarzenie Roku za udział w „Drachu” Aleksandra Nowaka (2020). Współpracuje z Estońską Operą Narodową, Teatrem Wielkim Operą Narodową w Warszawie oraz Teatrem Wielkim w Poznaniu. Specjalizuje się w wykonywaniu muzyki współczesnej, choć z powodzeniem sięga do dzieł wszystkich epok.

Z kolei Rafał Łuc to absolwent Royal Academy of Music w Londynie (w klasie prof. Owena Murraya), Musikene Centro Superior de Musica del Pais Vasco w San Sebastian (w klasie Iñakiego Alberdiego) oraz Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego (w klasie akordeonu dra hab. Zbigniewa Łuca). 

W 2018 roku uzyskał tytuł doktora habilitowanego sztuk muzycznych. Podczas studiów w Wielkiej Brytanii artysta grał w najważniejszych salach koncertowych w Londynie, Manchesterze, Bristolu czy Birmingham. Występował również w Stanach Zjednoczonych. Jest autorem kilku płyt, w tym m.in.: „acc++ca” z utworami na akordeon i elektronikę, „cROSSFAdE” oraz „Dualabilis”. 

 Jaki repertuar przygotowali muzycy na spotkanie ze słuchaczami Programu Drugiego Polskiego Radia? – Zaprezentujemy interpretacje utworów kompozytorów z różnych epok, od XVII do XXI wieku. Będzie Purcell, Mozart, Żeleński, Duchnowski, a także Maja Ratkje i Frode Haltli – zapowiadają sopranistka Joanna Freszel oraz akordeonista Rafał Luc.

 Do wysłuchania i obejrzenia „Domówki z Dwójką” zapraszamy 13 marca (sobota) o godz. 19.00 – transmisja na antenie PR2, stronie internetowej Dwójki i Facebooku Dwójki oraz na kanale YouTube Polskiego Radia.​

informacja prasowa

sobota, 13 lutego 2021

Walentynkowy Koncert w Trójce

W najbliższą niedzielę 14 lutego w Muzycznym Studiu Polskiego Radia im. Agnieszki Osieckiej wystąpi Sidney Polak – warszawiak, piewca Warszawy i warszawskiej Chomiczówki, na której się wychował. Koncertu będzie można wysłuchać na antenie Programu 3 Polskiego Radia.  Zapraszamy również do obejrzenia streamingu w internecie.



Po kilkumiesięcznej przerwie artyści znowu pojawią się na scenie studia przy ul. Myśliwieckiej 3/5/7. Już w najbliższą niedzielę, 14 lutego o godz. 19:05 zapraszamy na Walentynkowy Koncert Sidneya Polaka. Transmisja koncertu będzie dostępna na antenie Trójki, a formie streamingu także na stronie internetowej i profilu Trójki w portalu Facebook oraz na kanale Polskiego Radia w portalu YouTube.

Sidney Polak, materiały prasowe PR


Sidney Polak wyznał, że koncert będzie miał dla niego szczególny charakter:
 – Chciałbym ten koncert zadedykować mojej narzeczonej Paulinie, z którą niedługo biorę ślub. To dla niej napisałem piosenkę „Ogień i stal” z ostatniej płyty. Ten utwór trafnie opisuje naszą relację. Ja jestem ogniem, a Paulina stalą. Dzięki niej udało mi się zrobić najnowszy album, zawsze służyła dobrą radą i dopingowała do pracy. Dlatego ten koncert będzie moją prawdziwą walentynką dla Pauliny. 

Artysta rozpoczął karierę solową w roku 2004, albumem pt. „Sidney Polak”, za który otrzymał 
trzy Fryderyki w kategoriach: autor, kompozytor i album roku – muzyka alternatywna. W swojej twórczości łączy różne gatunki: reggae, hip-hop i miejski folk. W październiku 2018 roku wydał swoją trzecią solową płytę, którą wówczas powrócił na rynek po kilkuletniej przerwie. Album pt. „3” wyraźnie nawiązuje do płyty debiutanckiej. Sidney opowiada o wielkim mieście, próbuje sformułować pozytywny „przekaz” swojego pokolenia, nie tylko bawi, ale dotyka też spraw poważnych: miłości, niepowodzeń życiowych, tęsknoty. Jest błyskotliwym obserwatorem codziennego życia. Pierwszy singiel pt. „Byłem tam!” nawiązuje do najważniejszych wydarzeń lat 90., a kolejny „Kochana Mamo” jest listem do matki, która mieszka na emigracji. Płytę kończy sidneyowa wersja piosenki T.Love pt. „Ajrisz". Obecnie Artysta pracuje nad kolejnym albumem.

Sidney Polak, materiały prasowe PR


informacja prasowa

czwartek, 11 lutego 2021

Tłusty Czwartek z Czwórką

 Audycja, w której może zdarzyć się wszystko, czyli „TŁUSTY CZWARTEK: GrubSon X Bambino” to cotygodniowy program, w którym dwóch znanych i lubianych artystów młodego pokolenia dzieli się na zmianę muzyką, która ich inspiruje. W najbliższy, prawdziwie TŁUSTY czwartek, dodatkowo zaserwują słuchaczom muzyczne „kąski” z kręgu ich szerokich dźwiękowych zainteresowań (hip-hop, funk, muzyka klubowa). „Tłuste" brzmienia wyselekcjonowane przez GrubSona i Vito Bambino będą się pojawiać w Czwórce już od rana, a wielki finał uczty nastąpi podczas audycji od godz. 22.00. 



GrubSon i Vito Bambino, są jednymi z najbardziej lubianych, szanowanych i kreatywnych polskich artystów młodego pokolenia. Korzenie obu panów tkwią w kulturze hip-hop, ale ich twórczość i dźwiękowe inspiracje wykraczają daleko poza ramy tego gatunku (funk, elektronika, jazz, soul, afro-beat). Taki jest również ich „TŁUSTY CZWARTEK” - nowa muzyczna audycja na antenie Czwórki, która wystartowała 7 stycznia. Podczas cotygodniowy programu, GrubSon i Vito Bambino, na zmianę, dzielą się ze słuchaczami muzyką, która ich inspiruje. Najbliższy czwartek 11 lutego upłynie w klimacie dźwiękowych zainteresowań obu raperów, czyli hip-hopu, funku oraz elektroniczno-klubowych brzmień i rytmów.

GrubSon to raper, wokalista i producent. Ma na swoim koncie albumy, które osiągnęły status złotej oraz platynowej płyty („O.R.S.", „Coś więcej niż muzyka", „Gruby brzuch"). Jego klip do kawałka „Na szczycie" jako pierwszy polski utwór hiphopowy przekroczył 100 milionów wyświetleń. 27 listopada 2020 roku ukazał się najnowszy, 6 studyjny krążek artysty pt. „AKUSTYCZ(NIE)ZUPEŁNIE”. 

Vito Bambino to wokalista popularnego zespołu Bitamina, z którym nagrał 5 studyjnych albumów. W ramach muzycznych projektów grupy współpracował m.in. z Dawidem Podsiadłą, czy choćby z… GrubSonem. Vito jesienią minionego roku wydał solowy krążek pt. „Poczekalnia". Artysta działa również jako aktor i pod własnym nazwiskiem (Mateusz Dopieralski) występuje w filmach, spektaklach oraz telewizyjnych serialach. 

​🔶 Audycja „TŁUSTY CZWARTEK: GrubSon X Bambino” 🡪 w czwartki godz. 22:00-00:00


informacja prsowa

„Feliks Janiewicz – Complete Violin Concertos” – nowy album wydany przez Narodowe Forum Muzyki

7 sierpnia 2026 roku premierę będzie miał nowy album Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu, nagrany przez Bartłomi...

Popularne posty