Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania kilar, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania kilar, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 grudnia 2020

Kilar w bliskim planie. Rozmowy o kompozytorze /recenzja książki/

Z końcem października 2020 roku ukazała się w Polskim Wydawnictwie Muzycznym książka Violetty Rotter-Kozery "Kilar. W bliskim planie". Wśród dziesięciu rozmówców znajdują się nazwiska znane, jak Kazimierz Kutz, Sławomir Idziak, Roman Polański czy Krzysztof Zanussi, jak też mniej znane: Peter Jabłonski, ks. Jerzy Szymik czy Marek Woś. Czy wnoszą coś nowego do znanych z publikacji portretów kompozytora?


Rozmowy o Wojciechu Kilarze nie są bynajmniej pierwszą książką poświęconą kompozytorowi. Pięć lat temu ukazała się kompletna biografia Marii Wilczek-Krupy pod nieco wydumanym (zapewne dla względów komercyjnych) tytułem "Wojciech Kilar. Geniusz o dwóch twarzach". O wiele bardziej podobała mi się inna biografia autora "Krzesanego" pióra Barbary Gruszki-Zych: "Takie piękne życie", napisana nie tylko z większym talentem, ale i wrażliwością. Obecnie, dzięki Polskiemu Wydawnictwu Muzycznemu, otrzymujemy słowem malowane portrety Wojciecha Kilara, wyłaniające się z rozmów z jego znajomymi i współpracownikami. Jak pisze we wstępie autorka, Violetta Rotter-Kozera:

"Historia powstania tej książki jest nierozerwalnie związana z realizacją filmu dokumentalnego Wojciech Kilar. Między awangardą a Hollywood. (...) jest pełnym zapisem przeprowadzonych przeze mnie wywiadów i w tym sensie uzupełnia film".

Wśród dziesięciu rozmówców znajdują się zarówno nazwiska znane: Roman Polański, Antoni Wit, Kazimierz Kutz, Sławomir Idziak czy Krzysztof Zanussi, a także mniej znane, jak pianista polskiego pochodzenia Peter Jabłonski, teolog i poeta ks. Jerzy Szymik czy dyrygent i skrzypek Marek Woś.

Wyznam, że sięgnęłam po tę niedużą książkę z wielką ciekawością. Wyobrażałam sobie, że taki portret polifoniczny ukaże Wojciecha Kilara w relacjach, z nowej perspektywy. Przeżyłam jednak rozczarowanie. Po pierwsze dlatego, że  Violetta Rotter-Kozera nie potrafi rozmawiać i albo zadaje banalne pytania, a czasami w ogóle nie są to pytania, lecz stwierdzenia, albo w ogóle nie potrafi być partnerem w rozmowie i tylko pasywnie notuje. Aby nie być gołosłowną podam przykłady. W rozmowie z Romanem Polańskim zadaje pytania od Sasa do Lasa i nie widać w nich jakiegoś zamysłu. Zaczyna rozmowę od roli Papkina w "Zemście" (sic!) A. Wajdy, potem pada pytanie o Komedę, jest też wątek Gomułki rzucającego popielniczką w ekran, aby wreszcie dotrzeć do tematu znajomości z Kilarem od czasów studenckich. Po czym sama o nich opowiada, zadając na końcu krótkie i bezradne: "Dlaczego?" (...Polański zamówił muzykę u kompozytora po trzydziestu latach). Na koniec autorka pyta Polańskiego o "Pianistę", stwierdzając z niejakim wyrzutem: "Niewiele tam miejsca na muzykę". "No niewiele, ale to kwestia jakości, a nie ilości" - odpowiada przytomnie reżyser...

Z kolei Kazimierz Kutz prawie zupełnie nie dopuszcza pani Violetty do głosu, więc jak sądzę, pytania dopisała post factum. Brzmią one np. tak: "W jakich okolicznościach miało miejsce panów spotkanie?", "Jak w praktyce wyglądała panów współpraca?". No, szkółka! Szczęśliwie Kutz jest (był) gawędziarzem, opowiada rozliczne anegdoty, ale koniec końców przede wszystkim mówi o ... sobie. Podobnie rzecz ma się w przypadku Krzysztofa Zanussiego, który również zdominował wywiad, ale jednak mówił mniej o sobie, a więcej o Kilarze.

Spośród przeprowadzonych wywiadów najbardziej interesujące są dwa: z Krzysztofem Zanussim i z ks. prof. Jerzym Szymikiem, ale wyłącznie dlatego, że ten ostatni jest wrażliwym rozmówcą, który patrzy na Kilara przez pryzmat wiary i uważa, że "Dotknął go Bóg". To, o czym mówi, jest pełne mądrości, niezależnie od "pytań", które w tym przypadku przybierają (przeciwnie niż w przypadku rozmowy z Kutzem) rozmiary elaboratu. 

Do książki "Kilar w bliskim planie" mam stosunek ambiwalentny. Z jednej strony uważam, że dobrze się dzieje, gdy podobne publikacje powstają. Dobrym tego przykładem jest inna pozycja wydawnictwa: „Górecki. Portret w pamięci” Beaty Bolesławskiej-Lewandowskiej, z której wyłania się wiele portretów kompozytowa,  a każdy z nich jest fascynujący i wnosi coś nowego do naszej wiedzy o tym niezwykłym człowieku. Jednakże o książce Wioletty Rotter-Kozera tego powiedzieć nie sposób.


Książka "Kilar. W bliskim planie" Rozmowy o kompozytorze przeprowadziła Violetta Rotter-Kozera, ukazała się 28 października 2020 roku w Polskim Wydawnictwie Muzycznym.


poniedziałek, 4 grudnia 2017

Wojciech Kilar: Dr Jekyll i Mr Hyde /recenzja książki/

Kilar jako geniusz o dwóch twarzach, pełen sprzecznych cech, a jednocześnie fascynujący - w pierwszej pełnej biografii kompozytora: "Wojciech Kilar. Geniusz o dwóch twarzach" Marii Wilczek-Krupy.

Wydawnictwo Znak
Autorka biografii kompozytora "Krzesanego" konsekwentnie przedstawia go jako człowieka dwoistego, łączącego sprzeczności. Z jednej strony niezwykle rzetelnie opowiada o nim i jego korzeniach - począwszy od lwowskiego dzieciństwa, a kończąc na pogrzebie swego bohatera. Z drugiej zaś jest to biografia zbeletryzowana - z typową dla tego gatunku narracją i dialogami.

Już we wstępie Maria Wilczek-Krupa nie tylko odsłania przed nami kulisy powstania biografii, ale także jej zasadniczy zamysł:

Od początku chciałam się przekonać, co drzemie pod powłoką jego świętości. Bo że coś drzemie to było widać od razu.

Spotkania i rozmowy z kompozytorem trwały dwa lata. Po tym czasie autorka biografii stwierdziła "odkrywczo",

... że pod powłoką świętości kryje się ... człowiek. Barwny i nietuzinkowy, z mnóstwem zalet i wad i ze skłonnością popadania w furię, czego doświadczyłam na własnej skórze.

Trudno wprawdzie pojąć, dlaczego biograf podejrzewa swego bohatera, że "coś" skrywa "pod powłoką świętości", bo w ten sposób sugeruje jakiś rodzaj udawanej pobożności (trochę rodem z "Tartuffe`a"), ale może to tylko taka ars poetica...

Drugim pomysłem na biografię miało być nie tylko ukazanie życia Wojciecha Kilara w porządku chronologicznym, ale także drobiazgowe odtworzenie przestrzeni, w której żył - warszawskiego domu kompozytora w Brynowie. Pamiątkowe przedmioty, weranda z "jadłodajnią" dla kotów, gościnny salon oraz piętro z gabinetem i fortepianem, gdzie wstęp mieli nieliczni wybrańcy. 

Jaki zatem jest Wojciech Kilar w książce Marii Wilczek-Krupy?

Lwowski łobuziak i wrażliwiec

Początki biografii Wojciecha Kilara sięgają przedwojennego Lwowa, gdzie spędził wczesne dzieciństwo i gdzie zaczął pobierać lekcje muzyki - z miernym jednak skutkiem. Wolał jeździć rowerem, bawić się z dziećmi i ... jeść, szczególnie smakołyki babci ze strony matki.

Matkę uwielbiał i miał z nią dobry kontakt przez całe życie. Gorzej było z ojcem, który wprawdzie kochał syna na swój sposób, ale relacje między nimi były cokolwiek złożone. Autorka przytacza nawet epizod, który  udowadnia tezę o dwoistości bohatera, w szczególności w stosunku do ojca. Otóż kiedy za (nieświadome) użycie wulgarnego słowa dostał od matki w twarz i zapowiedziano, że ojciec sobie z nim porozmawia, Wojtek już na początku "kazania" dźgnął go nożem w rękę. Ojcu odebrało mowę i na tym się skończyło.

Ulubionym zajęciem chłopca było tzw. łazikowanie - najchętniej w pobliżu budynku dworca oraz w pasażu handlowym z salą kinową "Grażyna", gdzie chętnie oglądał filmy w Chaplinem, a także baśnie animowane Walta Disneya.
Potem były masowe deportacje, zagłada getta, okupacja sowiecka... Wszystko to sprawiło, że - jak pisze autorka "z rozwrzeszczanego dziecka stał się chłopcem odważnym i ciekawym wszystkiego, co widzi, słyszy i czuje". Najbardziej wstrząsający widok, kiedy zobaczył wymordowanych więźniów w Brygidkach w czerwcu 1941 roku. Odchorował swoją ciekawości później do końca życia zapamiętał te obrazy. Także śmiertelna cisza getta oraz mord katyński, o którym pisały gazety w czerwcu 1943 roku, sprawiły, że nocami nie mógł spać. Ostatecznie wyjechał z matką do Krosna w połowie 1944 roku. Do Lwowa nigdy po wojnie nie pojechał. Twierdził, że nie ma na to sił i że kosztowałoby go to zbyt wiele.

Zdolny leń i pracowity jak mnich

O ile autorka przytacza wiele faktów z biografii Wojciecha Kilara - szczególnie jego młodości - które dowodzą, że był tzw. zdolnym leniem. Bardzo wcześnie zaczął komponować, natomiast nienawidził wielogodzinnych ćwiczeń na fortepianie. Granie po raz pierwszy zaczęło sprawiać mu przyjemność, gdy ćwicząc Sonatę C-dur op. 53 Beethovena. Zmierzenie się z tym wirtuozowskich dziełem sprawiło, że zaczął więcej ćwiczyć.
Jego profesor gry na fortepianie - Kazimierz Mirski umiał zdopingować go do wysiłku, a z drugiej strony miał świadomość, że powołaniem młodego Kilara jest komponowanie. Jednak bodaj najwięcej zawdzięcza Kilar prof. Bolesławowi Woytowiczowi, dzięki któremu nie tylko nauczył się sztuki kompozycji, ale także studiował jego bogatą bibliotekę.

Po latach zamykał się w swojej willi na Brwinowie i bez reszty oddawał tworzeniu. Wtedy świat przestawał dla niego istnieć...

Kompozytor muzyki poważnej i romans z kinem

Chociaż jest kompozytorem wielu wspaniałych utworów należących do tzw. muzyki poważnej, głównie na chóry i orkiestrę, takich, jak: Bogurodzica na chór mieszany i orkiestrę, Missa pro pace (A. D. 2000) na głosy solowe, chór mieszany i orkiestrę,  czy Magnificat na głosy solowe, chór mieszany i orkiestrę, to w powszechnej świadomości funkcjonuje także jako kompozytor muzyki filmowej.

Napisał muzykę do tak znanych obrazów, jak: "Lalka", "Sól ziemi czarnej", "Struktura kryształu", "Życie rodzinne", "Przygody Pana Michała". Współpracował także z wybitnymi twórcami kina światowego: F. F. Coppolą, Jane Champion, Romanem Polańskim...

Autorka komentuje ów fakt następująco, powołując się na słowa samego kompozytora:

O swojej muzyce w kinie mówił, że pisze ją Mr Hyde, bo dr Jekyll zajmuje się w tym czasie utworami klasycznymi.

Wiele jest tych twarzy Wojciecha Kielara w jego biografii: twarz porywcza i skupiona, duchowa i ziemska, zaangażowana i obojętna. Autorka pisze o jego fascynacjach, wielkiej miłości do żony Basi, o pokusach, rozmodleniu, chorobie...

Dla tych, którzy chcieliby się o kompozytorze dowiedzieć więcej, jest to z pewnością lektura obowiązkowa.

Książka ”Wojciech Kilar. Geniusz o dwóch twarzach” ukazała się w Wydawnictwie Znak.

Recenzja ukazała się na portalu Kulturaonline w listopadzie 2015 roku.

środa, 18 sierpnia 2021

14. Festiwal Muzyczny Wawel o zmierzchu: muzyka klasyczna, filmowa i jazz

Polscy giganci muzyki poważnej – Krzysztof Penderecki, Henryk Mikołaj Górecki i Henryk Wieniawski oraz uznani twórcy muzyki filmowej, jak Wojciech Kilar, Hans Zimmer i John Williams, a także mistrzowie klasyki: Wolfgang Amadeusz Mozart i jego Eine kleine Nachtmusik KV 525 z dodanymi fortepianowymi improwizacjami jazzowymi oraz Ludwig van Beethoven i VI Symfonia F-dur op. 68 „Pastoralna”. Zamek Królewski na Wawelu wraz z Grupą Twórczą Castello przedstawiają 14. letni plenerowy festiwal „Wawel o zmierzchu”, który potrwa od 20 do 22 sierpnia. 


W przedostatni weekend sierpnia dziedziniec arkadowy Zamku Królewskiego na Wawelu zamieni się w rozświetloną scenę, a zgromadzona przed nią widownia weźmie udział w muzycznej uczcie o wielu kontekstach.

Serdecznie zapraszam na nasz wyjątkowy festiwal „Wawel o zmierzchu”, który przez 14 lat zrósł się z zabytkową przestrzenią Zamku. Jestem pewien, że wykonania muzyki poważnej, jak również filmowej, które usłyszymy w tym roku, zabiorą Państwa w niezapomnianą podróż w tak magicznym miejscu,  jakim jest dziedziniec arkadowy Zamku Królewskiego na Wawelu w barwach zmierzchu – zaprasza prof. Andrzej Betlej, dyrektor Zamku Królewskiego na Wawelu.

CORda Cracovia, Wawel o zmierzchu


Doświadczenie muzyki


Siły i różnorodności muzyki doświadczymy, nie tylko słuchając, ale także patrząc i kontemplując iluminowaną architekturę Zamku pod osłoną zapadającego zmierzchu.  

Twórcy repertuaru tegorocznych koncertów, zgodnie z festiwalową tradycją, postawili na wartości polskie – rodzime. Usłyszymy słynny II Koncert skrzypcowy Henryka Wieniawskiego, jak również utwory kanonicznych twórców dwudziestowiecznych: Wojciecha Kilara, Henryka Mikołaja Góreckiego i Krzysztofa Pendereckiego. W programie nie zabraknie także kompozycji znanych „pieśniarzy”: Czesława Niemena i Marka Grechuty. 

Muzyce polskiej będą towarzyszyć wybitne dzieła m.in. Wolfganga Amadeusza Mozarta, Ludwiga van Beethovena czy kompozytorów muzyki filmowej – Hansa Zimmera i Johna Williamsa.    

Hanna Pozorska foto 



Artyści najwyższej klasy


Jak co roku międzynarodowej publiczności przedstawią się młodzi zdolni artyści: orkiestra CORda Cracovia, związana z festiwalem od roku 2011, dyrygent Sebastian Perłowski czy młoda utalentowana skrzypaczka Hanna Pozorska. Wystąpią także: dyrygent Maciej Tworek i pianista, związany głównie z kręgiem muzyki jazzowej, Piotr Wyleżoł – profesorowie Akademii Muzycznej im. Krzysztofa Pendereckiego w Krakowie. Zagra również Orkiestra Reprezentacyjna Straży Granicznej z Nowego Sącza pod batutą Leszka Mieczkowskiego. 

Piotr Wyleżoł foto


PROGRAM
14. FESTIWAL MUZYCZNY WAWEL O ZMIERZCHU


● piątek, 20 sierpnia 2021, godz. 19:30
Orkiestra CORda Cracovia
Piotr Wyleżoł – fortepian
Sebastian Perłowski – dyrygent
Małgorzata Janicka-Słysz – słowo o muzyce

w programie koncertu:
Krzysztof Penderecki, 3 utwory w dawnym stylu 
Wolfgang Amadeusz Mozart, Eine kleine Nachtmusik KV 525 
z dodanymi fortepianowymi improwizacjami jazzowymi
Henryk Mikołaj Górecki, 3 utwory w dawnym stylu 
Wojciech Kilar, Muzyka rejsu, temat z filmu Smuga cienia
Wojciech Kilar, Orawa z cyklu „Tatrzańskiego” 

●    sobota, 21 sierpnia 2021, godz. 19:30
Orkiestra Reprezentacyjna Straży Granicznej z Nowego Sącza
Soliści-śpiewacy: Małgorzata Sarata, Magdalena Ollar, Tomasz Jarosz
Leszek Mieczkowski – dyrygent
Małgorzata Janicka-Słysz – słowo o muzyce

w programie koncertu: 
James Barnes, Thomas Newman, Hans Zimmer, John Williams, 
Czesław Niemen, Marek Grechuta 

●    niedziela, 22 sierpnia 2021, godz. 19:30
Orkiestra CORda Cracovia
Hanna Pozorska – skrzypce
Maciej Tworek – dyrygent
Małgorzata Janicka-Słysz – słowo o muzyce

w programie koncertu:
Henryk Wieniawski, II Koncert skrzypcowy d-moll op. 22
Ludwig van Beethoven, VI Symfonia F-dur op. 68 „Pastoralna”

Sebastian Perłowski foto



Bilety do nabycia: www.wawel.krakow.pl
Normalne: 60 zł
Ulgowe: 40 zł

Organizatorzy Festiwalu: 

Zamek Królewski na Wawelu 
Grupa Twórcza „Castello”

Małgorzata Janicka-Słysz – dyrektor artystyczny 
Hubert Piątkowski – kierownik organizacyjny

informacja prasowa


piątek, 13 kwietnia 2018

Bach na otwarcie Narodowego Forum Muzyki /relacja z koncertu/

Starzy mistrzowie i współcześni kompozytorzy pojawili się na inauguracji imponującej siedziby wrocławskiej placówki muzycznej. 

koncert otwarcia, fot. Łukasz Rajchert/NFM
4 września 2015 roku nastąpiło uroczyste otwarcie Narodowego Forum Muzyki we Wrocławiu. W uroczystościach wzięli udział przedstawiciele władz państwowych i lokalnych, którzy wygłosili stosowne przemówienia, Głos zabrał również dyrektor NFM - Andrzej Kosendiak, który był dumny i wzruszony tym, że w końcu udało mu się doprowadzić dzieło do końca. 

Niedokończony utwór J.S. Bacha na początek

Koncert inauguracyjny był znakomicie pomyślany i wyreżyserowany. Na początku, dla wprowadzenia licznie zgromadzonej publiczności w odpowiednią atmosferę, główna sala koncertowa pogrążyła się w całkowitej ciemności, po czym rozległ się subtelny dźwięk skrzypiec, do którego po chwili dołączyła wiolonczela, a punktowe oświetlenie wydobyło z ciemności umieszczone na balkonie sylwetki muzyków... Wzruszające, podniosłe chwile, kiedy to na moment ucichł gwar i przestrzeń wypełniła piękna muzyka. 

publiczność podczas koncertu, fot. Łukasz Rajchert/NFM
Z czasem do grającego tria dołączyła reszta Wrocławskiej Orkiestry Barokowej, a my, słuchacze, poddaliśmy się temu nastrojowi. Zagrano dla nas niedokończony, ostatni utwór Jana Sebastiana Bacha: Contrapunctus 19 Fuga a 3 saggetti z cyklu Kunst der Fuge, dając niejako do zrozumienia, że to, co niegdyś nie zostało dokończone, znajdzie swoją kontynuację tu i teraz. 

Hymn państwowy oraz motety Pendereckiego i Haydna

W części oficjalnej, po przemówieniach przedstawicieli władz państwowych i lokalnych, zostaliśmy przez dyrektora NFM, Andrzeja Kosendiaka, zaproszeni do świętowania tych chwil:

Chcemy, aby przestrzeń otwierała muzyce we Wrocławiu wyjątkowe możliwości. Narodowe Forum Muzyki, jego cztery sale uzupełnią bogactwo Wrocławia i dadzą szansę, aby muzyka zabrzmiała w warunkach idealnych.

Najpierw zabrzmiał pięknie Chór NFM, który pod kierownictwem Agnieszki Franków-Żelazny zaśpiewał hymn "Jeszcze Polska...", a następnie wykonał motet Krzysztofa Pendereckiego "O gloriosa virginum", po których usłyszeliśmy kolejny motet - tym razem Te Deum Josepha Haydna, który poprowadził Paul McCreesh. To zestawienie tak odległych historycznie utworów w tej samej przestrzeni dało słuchaczom do zrozumienia, że kiedy słuchamy muzyki, istnieje tylko "tu" i "teraz", jakbyśmy znaleźli się poza czasem i przestrzenią.

P. McCreesh i A. Franków-Żelazny, fot. Łukasz Rajchert

Kilar, Lutosławski, Mykietyn  i Szymanowski

W drugiej części koncertu zabrzmiała kompozycja Wojciecha Kilara Orawa, którą twórca określił "jedynym utworem, w którym nie zmieniłby żadnej nuty, choć przeglądał go wielokrotnie. (...) Spełnię się w niej to, do czego dążę, aby być jak najlepszym Kilarem". Utwór wykonała Orkiestra Kameralna Leopoldinum pod dyrekcją Hartmuta Rohde,

Kolejnym dziełem wykonanym tego wieczoru była kompozycja Witolda Lutosławskiego Mi-parti - arcydzieło muzycznego malarstwa abstrakcyjnego, pełne kolorystycznych, brzmieniowych niuansów - jak czytamy w programie. Po nim wykonano Hommage a Oskar Dawicki Pawła Mykietyna - atonalny, chwilami żartobliwy utwór na orkiestrę. Obydwie te kompozycje usłyszeliśmy w wykonaniu Orkiestry Symfonicznej pod dyrekcją Benjamina Shwartza.

Na koniec zaprezentowano IV Symfonię koncertującą op.60 Karola Szymanowskiego, dedykowaną Arturowi Rubinsteinowi. Jest to w istocie koncert fortepianowy, który brawurowo zagrał wybitny pianista  Piotr Andreszewski, a towarzyszyła mu wspomniana już Orkiestra Symfoniczna, tym razem pod kierownictwem jej poprzedniego dyrygenta Jacka Kaspszyka. Koncert porwał wrocławską publiczność, która oklaskiwała go na stojąco.

Artykuł ukazał się na portalu Kulturaonline 7 września 2015 r.

niedziela, 24 marca 2019

Cinema Chorale na inaugurację 12. Festiwalu Muzyki Filmowej

Misja, Król ostatnich dni, Pan od muzyki, Śmierć w Wenecji, Henryk V, Lilie, Szkarłatna litera, Wielkie piękno – oto tytuły filmowe, które zainaugurują 12. Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie. 14 maja 2019 roku w gotyckim wnętrzu kościoła św. Katarzyny zabrzmi najpiękniejsza muzyka filmowa w opracowaniu na chóry. Zespół Pro Musica Mundi, związany z festiwalem od jego pierwszych edycji, poprowadzi krakowski chórmistrz Wiesław Delimat.

fot. Wojciech Wandzel dla KBF

Klimatyczny, elektryzujący, pełen mistyki koncert Cinema Chorale rozpoczynający 12. FMF to wydarzenie wyjątkowe, dedykowane chórzystom współtworzącym festiwal od początku jego istnienia.

„Od lat odsuwam ten pomysł w czasie, a przecież chóry, które dla nas śpiewają to esencja energii i festiwalowego piękna. To są ludzie z pasją, którzy kochają śpiew, czerpią z niego radość i dzięki temu potrafią stworzyć magiczną atmosferę i zjawiskowe kreacje dźwiękowe. Chór ma wielką, lecz niedocenianą siłę w kinie – chcemy w pełni pokazać jego mistykę, potęgę i blask” – zapowiada Robert Piaskowski, dyrektor artystyczny Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie.

 W repertuarze wieczoru inaugurującego festiwal znajdą się perełki muzyki klasycznej i filmowej zaaranżowane na chór a cappella, wśród nich Angele Dei Ennia Morricone z Misji Rolanda Joffé czy pełne niezwykłej czułości, słynne Adagietto z V Symfonii cis-moll Gustawa Mahlera, napisane w pierwszych latach dwudziestego wieku (z miłości do późniejszej żony twórcy Almy Schindler) i wykorzystane w 1971 roku przez Luchina Viscontiego w ekranowej adaptacji Śmierci w Wenecji Tomasza Manna.

Muzykę polską reprezentował będzie Wojciech Kilar – usłyszymy mroczne, tajemnicze Agnus Dei z tzw. małej mszy, skomponowanej na potrzeby niemieckiego serialu telewizyjnego o tematyce historycznej Król ostatnich dni Toma Toelle. To bardzo znacząca pozycja w katalogu dzieł Kilara, powstała bowiem w okresie żałoby kompozytora po odejściu matki (Neonilla Kilar-Graziadio, aktorka, zmarła 21 lutego 1993 roku). W programie Cinema Chorale znajdą się także klimatyczne arcydzieła Davida Langa (I lie z Wielkiego piękna Paola Sorrentina), Patricka Doyle’a (Non nobis, Domine z Henryka V Kennetha Branagha), Mychaela Danny (Lux Aeterna, Pie Jesu i Agnus Dei z Lilii Johna Greysona), Christophera Younga (Lux Aeterna z Próby sił Chucka Russella) oraz Samuela Barbera (Agnus Dei powstałe w oparciu o słynne Adagio na smyczki, wykorzystane w 1995 roku w remake’u Szkarłatnej litery Rolanda Joffé).

Dopełnieniem tego programu będzie chóralna muzyka filmowa autorstwa francuskiego kompozytora i trzykrotnego laureata Cezarów (za muzykę do filmów: Mikrokosmos Marie Perennou i Claude’a Nuridsany, Himalaya – dzieciństwo wodza Erica Valli i Pan od muzyki Christophe’a Barratiera) Brunona Coulais. W mistyczny świat kina w wokalnej oprawie przeniesie nas chór Pro Musica Mundi – zespół projektowy powstały w 2007 roku przy okazji jubileuszu 750. rocznicy lokacji miasta Krakowa i współpracujący z Festiwalem Muzyki Filmowej w Krakowie przy wielkich produkcjach symultanicznych realizowanych w ramach każdej jego edycji. Wzorem europejskich akademii chóralnych, Pro Musica Mundi tworzy swojego rodzaju platformę wymiany doświadczeń pomiędzy amatorskimi i zawodowymi śpiewakami i zespołami wokalnymi działającymi w kraju i za granicą. Kierownikiem artystycznym chóru jest krakowski dyrygent i organista profesor Wiesław Delimat. 14 maja 2019 roku muzycy zespołu Pro Musica Mundi pod jego batutą wystąpią w kościele św. Katarzyny Aleksandryjskiej i św. Małgorzaty w Krakowie.

„To będzie szczególny koncert, nie tylko ze względu na jego mistyczną aurę i intymny wydźwięk, ale także z uwagi na zderzenie świata filmowego z gotyckim wnętrzem kościoła św. Katarzyny, sięgającym historią połowy czternastego stulecia” – mówi Wiesław Delimat. „Cinema Chorale uświadomi nam zatem dwie niezwykle ważne sprawy. Po pierwsze – że rola chóru w muzyce filmowej jest bardziej znacząca, niż nam się wydaje, i że warto ją eksponować i pokazywać jej siłę w kinie. Po drugie – że sztuka filmowa dotyka każdej sfery egzystencji ludzkiej: życia, śmierci, emocji i wiary. Nie ma więc takiej przestrzeni, która byłaby filmowi obca”.

12. edycja Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie potrwa od 14 do 21 maja 2019 roku.

informacja prasowa

poniedziałek, 24 listopada 2025

Jubileusz Teatru Wielkiego - Opery Narodowej / 29 listopada 2025

W tym roku przypada 200. rocznica wmurowania kamienia węgielnego pod budowę Teatru Wielkiego - Opery Narodowej oraz 60. rocznica otwarcia po odbudowie tego najważniejszego teatru operowego w Polsce. Z tej okazji 29 listopada 2025 o godz. 20.00  zapraszamy Państwa na wyjątkowe wydarzenie – uroczystą galę, która uświetni tegoroczne obchody jubileuszu. Galę będzie można oglądać w transmisji na antenie TVP1 oraz na platformie OperaVision.


Gala jubileuszowa będzie niezwykłą podróżą przez dwa stulecia historii warszawskiego Teatru Wielkiego. W programie znajdzie się przekrojowy repertuar ukazujący bogactwo i różnorodność światowej tradycji muzycznej – od Chopina i Moniuszki, przez Verdiego, Rossiniego, Bizeta i Mozarta, aż po dzieła Pendereckiego i Kilara.

Na jednej scenie spotkają się najwybitniejsi soliści, którzy swoje kariery rozpoczynali w Operze Narodowej, a dziś triumfują na scenach całego świata: Aleksandra Kurzak, Andrzej Filończyk, Piotr Buszewski oraz Rafał Siwek. Towarzyszyć im będą chóry (TW-ON oraz Artos), orkiestra oraz Polski Balet Narodowy, tworząc prawdziwie niezapomniane widowisko. Całość poprowadzi maestro Patrick Fournillier.

To wyjątkowe spotkanie tradycji z nowoczesnością, hołd dla polskiego dziedzictwa muzycznego oraz święto opery na najwyższym poziomie.

Galę, którą poprowadzą Grażyna Torbicka i Jakub Józef Orliński, będzie można oglądać w transmisji na antenie TVP1 oraz na platformie OperaVision.

PROGRAM KONCERTU

FRYDERYK CHOPIN

Polonez op. 53

Kuba Matuszczyk – fortepian


GIOACCHINO ROSSINI

Cavatina Figara Largo al factotum z Cyrulika sewilskiego

Andrzej Filończyk – baryton

Orkiestra TW-ON


STANISŁAW MONIUSZKO

Tańce góralskie z Halki

Chór i Orkiestra TW-ON, tancerze


STANISŁAW MONIUSZKO

Aria Jontka Szumią jodły… z Halki

Piotr Buszewski – tenor

Orkiestra TW-ON


STANISŁAW MONIUSZKO

Aria Skołuby Ten zegar… ze Strasznego dworu

Rafał Siwek – bas

Orkiestra TW-ON


GEORGES BIZET

Fragment Symphony in C, choreografia: George Balanchine

Polski Balet Narodowy

Orkiestra TW-ON


GIACOMO PUCCINI

Aria Cio-Cio-San Un bel di, vedremo z Madame Butterfly

Aleksandra Kurzak – sopran

Orkiestra TW-ON


LUDWIG VAN BEETHOVEN

Fragment Siódmej symfonii, choregorafia: Toer van Schayk

Polski Balet Narodowy

Orkiestra TW-ON


GEORGES BIZET

Chór Avec la garde montante z Carmen

Chór dziecięcy „Artos”

Orkiestra TW-ON


KAROL SZYMANOWSKI

Chór męski Piesn siuhajow z Harnasiów

Polski Balet Narodowy

Chór i Orkiestra TW-ON


WOLFGANG AMADEUS MOZART

Duet La ci darem la mano z Don Giovanniego

Aleksandra Kurzak – sopran

Andrzej Filończyk – baryton

Orkiestra TW-ON


GIUSEPPE VERDI

Chór Va pensiero… z Nabucca

Chór i Orkiestra TW-ON


WOJCIECH KILAR

Toccata z Kilar Concerto, choreografia: Krzysztof Pastor

Polski Balet Narodowy

Orkiestra TW-ON


GIACOMO PUCCINI

Aria Toski Vissi d’arte z Toski

Aleksandra Kurzak – sopran

Orkiestra TW-ON


KRZYSZTOF PENDERECKI

Adagietto z Raju utraconego

Orkiestra TW-ON


STANISŁAW MONIUSZKO

Mazur ze Strasznego dworu

Polski Balet Narodowy

Chór i Orkiestra TW-ON


informacja prasowa


poniedziałek, 11 września 2017

Kazimierz Kutz: Krystalizacja uczuć /wywiad/

Znany reżyser opowiada o początkach swojej pracy we Wrocławiu i o burzliwych losach filmu ”Nikt nie woła”.

Kazimierz Kutz, fot. KNH

26 listopada 2015 r. gościem cyklu ”Polish Cinema for Beginners” w Kinie Nowe Horyzonty, promującego polskie kino wśród obcokrajowców, był Kazimierz Kutz. Spotkanie z reżyserem odbyło się po projekcji odnowionej cyfrowo kopii filmu ”Nikt nie woła”. Dzięki organizatorom, udało mi się przeprowadzić wywiad z tym wybitnym twórcą.

Barbara Lekarczyk-Cisek: Spotykamy się z powodu szczególnej okazji, a mianowicie premiery odnowionego cyfrowo Pańskiego filmu ”Nikt nie woła”, który zrealizował Pan we Wrocławskiej Wytwórni Filmów Fabularnych w 1960 roku.  Jak Pan zapamiętał tamte czasy i ówczesny Wrocław?

Kazimierz Kutz: Moje związki z Wrocławiem – i jako filmowca, i jako człowieka – są  dość istotne, a także dramatyczne. Zrobiłem tutaj trzy swoje pierwsze filmy i właściwie czułem się obywatelem tego miasta. Z czasem nawet otrzymałem tu mieszkanie i ożeniłem się…  Mieszkałem we Wrocławiu dwa lata i niemal nie wychodziliśmy z wytwórni, bo było to miejsce, gdzie walczyliśmy o inne, artystyczne kino.

Henryk Boukołowski. Bożek i Zofia Marcinkowska jako Lucyna
w filmie "Nikt nie woła" w reż. Kazimierza Kutza
Wytwórnia Filmów Fabularnych powstała z powodów politycznych. Władzom zależało na tym, aby stworzyć coś nowego, oryginalnego, czego nie zrobili Niemcy. W tym czasie istniała już generacja młodych twórców, do której i ja należałem. W rezultacie ta prymitywnie wyposażona wytwórnia stała się inkubatorem polskiej szkoły filmowej, bo do niej właśnie wysyłano wszystkich debiutantów i młodych reżyserów. Miało to swoje zalety, bo znaleźliśmy się z dala od Łodzi i Warszawy, gdzie istniała już uporządkowana administracja i co za tym idzie – ścisła  kontrola. Natomiast myśmy się znaleźli w nieco poszerzonej sferze wolności. Mieszkaliśmy zazwyczaj w Wytwórni Filmowej, a dyrektor, który tę wytwórnię założył, był fantastycznym człowiekiem i lubił artystów. Miał misję stworzenia nam dobrych warunków do pracy. Można by napisać książkę o tym, że szkoła polska to właśnie Wrocław.

Swój pierwszy film: „Krzyż walecznych nakręcił Pan we Wrocławiu i to z wielkim sukcesem… A jak to było z „Nikt nie woła”?

Pisano, że jest to zupełnie nowy głos w kinie polskim, że pojawił się nurt plebejski, opowiedziany w formule estetycznej odległej od filmów związanych z wojną.

Po tak udanym debiucie myślałem o zrealizowaniu filmu, jakiego jeszcze nikt nie zrobił. Sięgnąłem ponownie do prozy Józefa Hena. Tym razem była to książka, która miała wielkie kłopoty z cenzurą, ponieważ opisywała los polskich Żydów w Rosji, ich gehennę wojenną, łącznie z tym, że nie przyjmowano ich do Armii Andersa. Przede wszystkim zaś Hen opisał własne życie i swoją pierwszą miłość. A myśmy z Jerzym Wójcikiem, w tajemnicy, niejako oszukując wszystkich, wykorzystali tylko ów wątek miłosny i przenieśli akcję na Ziemie Zachodnie. Pokazaliśmy, jak puste poniemieckie miasta zalewa polski żywioł, przeważnie plebejusze. I na tym tle spotykają się moi bohaterowie przeżywający pierwszą miłość.

Od lewej: Barbara Kraftówna, Henryk Bukołowski, Zofia Marcinkowska 
Przesłanie filmu miało być takie, że oto na tych ziemiach rodzi się nowe życie. Jednocześnie jest to film o trudnej miłości, ponieważ główny bohater był pokiereszowany przez wojnę: był człowiekiem, który strzelał i zabijał. Natomiast dziewczyna miała w sobie niewinność. Tak więc młodzi ludzie spotykają się w tej obcej cywilizacji, wśród obcych ludzi.

Filmem tym nawiązywałem też do mojego ulubionego pisarza Stendhala, który był bardzo wnikliwym psychologiem miłości. Uważał, że miłość trzeba przeżyć do końca, a kto tego nie uczyni, pozostanie w pewnym sensie kaleką. Miłość jest najważniejsza i trzeba jej poświęcić wszystko. Pisarz nazywał to krystalizacją uczuć. I to jest właśnie film o krystalizacji uczuć, czyli o tym, jak bohaterowie męczą się z tą swoją pierwszą miłością. To bardzo trudne stworzyć drugiego człowieka, a także „być dla niego”...

Najistotniejsze było jednak to, że opowiadaliśmy o tym zupełnie innym filmowym językiem. Uważałem wówczas, że nadeszła pora, aby znaleźć własny, oryginalny język, który różniłby się od języka dotychczas zrealizowanych polskich filmów. Nasze kino było wówczas kinem literackim, adaptacyjnym i stosowało techniki opowiadania właściwe literaturze. My natomiast postawiliśmy na obraz i dźwięk. Zależało nam, aby odmienić sposób opowiadania – wrócić do obrazu.

Obraz to niezwykle  piękny, wysmakowany formalnie i nowoczesny w sposobie narracji. Kojarzył mi się z filmami Roberta Bressona.  A jednak został bardzo źle potraktowany przez komunistyczne władze…

Film wstrząsnął wszystkimi, również politykami, do tego stopnia, że napiętnowano go za tzw. formalizm. A to była po prostu nowa fala, którą już się czuło w powietrzu. W moim odczuciu jest to pierwszy film egzystencjalny. Ale wówczas nikt nie był na to przygotowany. Wszyscy żyli polskim kinem wojennym oraz problematyką akowsko – rozliczeniową. Atakując mnie podnoszono, że co innego zatwierdziła komisja, która zezwoliła na realizację filmu. Nawet moi zwierzchnicy w Zespole – Andrzej Wajda, Jerzy Kawalerowicz, Tadeusz Konwicki - także byli zaskoczeni.

 Jak Pan sobie poradził z tymi wszystkimi konsekwencjami?

Miałem wówczas  niespełna trzydzieści lat i uważałem, że mam obowiązek się zbuntować. Przede wszystkim przeciwko sobie samemu, by poznać własne granice. Cierpienie, które przeżyłem w związku z tym filmem, pozwoliło mi poznać własną miarę. Oceniając to z perspektywy czasu, sądzę, że chodziło o to, aby zniszczyć tę falę `56 roku – ukrócić wolność i rozpasanie artystów. A ponieważ byłem młodym człowiekiem, za którym nikt nie stał, który nie miał swego środowiska i nie należał do partii komunistycznej, toteż stałem się łatwym celem ataków. Chciano mi nawet odebrać prawo do wykonywania zawodu albo przesunąć na kilka lat do roli asystenta. Ponadto partia wydała zakaz mojej współpracy z Jerzym Wójcikiem. Dzięki temu filmowi jednak powstało potem wiele polskich filmów, w których był operatorem. Więc praca nad „Nikt nie woła” również jemu wyszła na dobre.

Poza tym wyrażano się o mnie bardzo źle i wynajmowano wielu mądrych ludzi, aby ten film krytykowali. Jednak krytyka nie dysponowała odpowiednim językiem na opisanie tego zjawiska. Zresztą krytycy także byli przestraszeni, bo byli karierowiczami i obawiali się kłopotów. Film miał zakaz wywozu za granicę, a w Polsce prawie nikt go nie widział. Dopiero po roku, po skrótach i poprawkach, powstały dwie kopie, które i tak nie znalazły się w szerszym rozpowszechnianiu. A jednak gdybym tego filmu nie zrobił, to nie powstałyby również inne moje filmy, bo właśnie wtedy wypracowałem własny język.

Na tym filmie uczono się w szkole filmowej. Teraz, kiedy został odnowiony cyfrowo, odzyskał swoją urodę i święci ponowne narodziny.

Nikt nie woła - scena zbiorowa, pierwsze ujęcie filmu
Film ma nie tylko nowoczesną narrację, ale również oryginalną muzykę, której kompozytorem jest nie kto inny, tylko Wojciech Kilar…

Kilar był wtedy nikomu nieznanym kompozytorem, który właśnie wrócił ze stypendium w Paryżu. Poleciła mi go moja znajoma muzykolog, która go znała i ceniła. Wojtek był wtedy bardzo zbuntowanym i nowoczesnym kompozytorem, tworzącym dzieła atonalne, ale zarazem był też kinomanem, toteż świetnie się nadawał. Był to początek naszej współpracy, która trwała bardzo długo.

Teraz atmosfera wokół Pańskiego filmu jest zupełnie inna. Podobno Bystrzyca Kłodzka, w której kręcone były zdjęcia, chciałaby wręcz Pana i film promować.

Kiedy pojechałem do Bystrzycy Kłodzkiej, aby pokazać ten film, pani burmistrz przyznała mi honorowe obywatelstwo, bo uznano mnie za promotora tego miasta. Utrwalono nawet moją podobiznę, która zawiśnie w Ratuszu. Mało tego, padła propozycja, aby raz do roku organizować specjalną uroczystość pod hasłem ”Przyjaciele Bystrzycy Kłodzkiej”. Będę patronował jednoosobowej kapitule i mam prawo zaprosić w przyszłym roku znanego artystę (prawdopodobnie będzie to Janusz Gajos), któremu poświęcone będzie całodzienne spotkanie. Z  kolei on przywiezie ze sobą coś, co uzna w swoim dorobku za najważniejsze, niezwykłe, czym zechce się podzielić z uczestnikami. A w kolejnym roku to on zaprosi kogoś nie mniej wybitnego, kto będzie związany z polską szkołą filmową.

W tym wszystkim chodzi o to, aby wokół miasta tworzyć pozytywną atmosferę, by młodzi ludzie, którzy stamtąd uciekają, dostrzegli wartości i zaczęli się z miastem utożsamiać.

Tak więc owoce ponownych narodzin mojego filmu będą obfite. Dla mnie jest to zwycięstwo po latach i powrót na stare śmieci.

Jakie to uczucie – przyjechać po latach do Wrocławia na premierę swojego ważnego, zrealizowanego tutaj filmu?

Wspaniałe! Teraz to jest inne miasto. Ale i wtedy, w latach sześćdziesiątych, było cudowne – rozpustne i dzikie. Fantastyczne! Przeżyłem tu dużo niesłychanie dobrych rzeczy. Przede wszystkim jednak dzięki temu, że znalazłem się we wrocławskiej Wytwórni Filmów Fabularnych, stałem się tym, kim jestem.

Dziękuję za rozmowę.

 Wywiad ukazał się na portalu Kulturaonline 7 grudnia 2015 r.


czwartek, 20 sierpnia 2026

`Muzyczny dialog` - koncert NFM Orkiestry Leopoldinum oraz muzyków Festiwalu Krzyżowa-Music /zapowiedź/

30 sierpnia o 18.00 w Narodowym Forum Muzyki zabrzmi "Muzyczny dialog", w którym udział wezmą: NFM Orkiestra Leopoldinum, prowadzona rzez jej dyrektora artystycznego i skrzypka Alexandra Sitkovetsky’ego, oraz Krzyżowa-Music – międzynarodowy festiwal muzyki kameralnej w Polsce, którego dyrektorką artystyczną jest skrzypaczka Viviane Hagner. Usłyszymy wybitne dzieła Ludwiga van Beethovena, Orawa Wojciecha Kilara, a Johanna Sebastiana Bacha w wykonaniu między innymi Marka Padmore’a. W samym sercu programu natomiast znajdzie się klejnot kameralistyki, zachwycający Kwintet fortepianowy Es-dur op. 44 Roberta Schumanna. 

Międzynarodowy Festiwal Muzyki Kameralnej Krzyżowa-Music odbywa się w tym roku po raz dwunasty na Dolnym Śląsku: w samej Krzyżowej oraz w Świdnicy, Jaworze, Szczawnie-Zdroju i we Wrocławiu. Wybitni muzycy naszych czasów, tacy jak Alfred Brendel, Krzysztof Jabłoński, Andrea Lucchesini, Midori, Olli Mustonen czy Tabea Zimmermann, spotykają się wówczas z najzdolniejszymi młodymi talentami z całego świata. Wspólnie wypracowują bogaty i fascynujący repertuar muzyki kameralnej – od Bacha aż po współczesność – prezentując te dzieła na najwyższym poziomie podczas licznych warsztatów i koncertów. Artyści o różnych poglądach i odmiennych korzeniach kulturowych szukają w Krzyżowej wspólnego języka i uczą się od siebie nawzajem, dążąc do doskonałego brzmienia.

To jednak znacznie więcej niż festiwal. Krzyżowa jest historycznie ważnym miejscem spotkań i refleksji: podczas II wojny światowej grupa odważnych ludzi tworzyła tam wizję pokojowej Europy – tej samej Europy, która pozwala nam dzisiaj budować międzynarodową przyjaźń i porozumienie poprzez jednoczenie muzyków ze wszystkich zakątków świata. Kluczowym elementem projektu jest inspirowanie artystów do tego, by uświadomili sobie swoją odpowiedzialność społeczną i funkcję, jaką pełnią, kiedy stają się wzorcami do naśladowania.

Program:

S. Barber Adagio na smyczki

J.S. Bach Schlummert ein – aria z kantaty Ich habe genug BWV 82

R. Schumann Kwintet fortepianowy Es-dur op. 44

***

W. Kilar Orawa

L. van Beethoven Koncert potrójny C-dur na skrzypce, wiolonczelę, fortepian i orkiestrę op. 56


Wykonawcy:

Dyrektorzy artystyczni:

Alexander Sitkovetsky

Viviane Hagner


Alexander Sitkovetsky – skrzypce i prowadzenie

Viviane Hagner – skrzypce

Alexey Stadler – wiolonczela

Adam Golka – fortepian

Mark Padmore – tenor

NFM Orkiestra Leopoldinum

Muzycy Festiwalu Krzyżowa-Music


Czas trwania: 120 minut

Lokalizacja: NFM, Sala Główna ORLEN, estrada w odwróceniu

informacja prasowa

środa, 2 września 2026

51. FPFF Portrety

Portrety to jedna z największych i najbardziej wyrazistych sekcji 51. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Sięgamy w niej po klasykę, szukając wartości, które wciąż rezonują ze współczesnością. Przewodnikami tej wędrówki są wybitni przedstawiciele polskiej kinematografii: Krzysztof Kieślowski, Tadeusz Konwicki, Barbara Sass i Andrzej Wajda. Na FPFF twórcy ci objawią się nie tylko jako autorzy kanonicznych dzieł, lecz także jako ideowcy, metafizycy, filozofowie czy społecznicy. Narratorzy i komentatorzy rzeczywistości. 

Krzysztof Kieślowski

Jak mówi Joanna Łapińska, dyrektorka artystyczna FPFF: Uważni na przyszłość, świadomie sięgamy w Gdyni do naszego dziedzictwa, odwołujemy się do siły klasyki, w której znajdujemy odbicia dnia dzisiejszego. W tym roku poprowadzi nas czworo twórców: Krzysztof Kieślowski, Tadeusz Konwicki, Barbara Sass i Andrzej Wajda. Każde z nich mówiło o ponadczasowych wartościach, o wierności wobec samego siebie i wyznawanych zasad. Pokazywali to nie tylko w filmach, potwierdzali także swoimi postawami. Trudno o lepszych patronów dyskusji o społecznej odpowiedzialności kultury, do której zapraszam Państwa w tym roku podczas festiwalu.

 ANDRZEJ WAJDA

Andrzej Wajda – społecznik, obywatel, ale też reżyser młody duchem, ciekawy świata, nieustannie poszukujący. Jego Portret wyłoni się z opowieści o twórcy, który nigdy nie zatrzymywał się w miejscu i z odwagą przekraczał granice własnego języka filmowego. W programie 51. FPFF pokaz filmu Wszystko na sprzedaż, a po nim wyjątkowa rozmowa profesora Tadeusza Lubelskiego i krytyka filmowego Michała Oleszczyka, w której przyjrzą się Wajdzie jako artyście eksperymentującemu, nowatorskiemu i nieustannie kwestionującemu utarte sposoby opowiadania. Dyskusja ta zostanie zarejestrowana jako odcinek prowadzonego przez Oleszczyka podcastu SpoilerMaster.

Projekcja filmu dokumentalnego Śniłem tylko przyszłość Joanny Rożen-Wojciechowskiej pozwoli z kolei spojrzeć na Wajdę jako na społecznika i obywatela, dla którego kultura była zawsze przestrzenią odpowiedzialności i realnego wpływu. Co warto dodać, będzie to polska premiera tego filmu, a po pokazie odbędzie się spotkanie z reżyserką Joanną Rożen-Wojciechowską, Tadeuszem Lubelskim, Agnieszką Morstin i Agnieszką Holland.

Andrzej Wajda

Program filmowy dopełnią wydarzenia towarzyszące 51. FPFF: koncert muzyki z filmów Andrzeja Wajdy „Wajda-Muzyka”. Adam Sztaba & Orkiestra Adama Sztaby, wyprodukowany przez Narodowe Centrum Kultury. Usłyszymy kompozycje takich twórców, jak m.in.: Wojciech Kilar, Andrzej Korzyński, Jan Krenz, Krzysztof Penderecki, Krzysztof Komeda czy Andrzej Markowski i motywy z Kanału, Popiołu i diamentu, Wesela, Dantona, czy Człowieka z marmuru. Wśród wydarzeń także czytanie niezrealizowanego scenariusza Andrzeja Wajdy „Jesteśmy sami na świecie”, wyprodukowane przez Filmotekę Narodową – Instytut Audiowizualny, w reżyserii Michała Zdunika. A także dwie wystawy wokół reżysera: „Andrzej Wajda: wspomnienie”, prezentująca zdjęcia autorstwa Renaty Pajchel, będące spotkaniem z reżyserem, który na FPFF był zawsze u siebie – w naturalnym żywiole, pośród ludzi, którzy mówili tym samym językiem. Z jednej strony mistrz – wizjoner, który uczył kolejne pokolenia wrażliwości. Z drugiej – kolega z planu i festiwalowych korytarzy. Prezentowane fotografie pokażą Wajdę przy pracy: jego emocje, gesty, mimikę, momenty skupienia. Dodatkowo na wystawie posłuchamy wspomnień o Wajdzie zarejestrowanych podczas FPFF w Gdyni w 2017 roku. Ten unikalny materiał to fragmenty powstającego filmu dokumentalnego Liliany Komorowskiej Wajda i Ty, w którym reżyserzy, aktorzy, operatorzy i inni ludzie kina wspominają mistrza oraz znaczenie, jakie miał dla ich twórczości. Drugą wystawą towarzyszącą Portretom będzie „Wajda na nowo. Suplement”, czyli cykl plakatów Andrzeja Pągowskiego do wyreżyserowanych przez Wajdę spektakli Teatru Telewizji TVP. 

Ta część Portretów wpisuje się w obchody Roku Andrzeja Wajdy. Partnerem wydarzeń wokół Andrzeja Wajdy jest Totalizator Sportowy, Mecenas 51. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych.

KRZYSZTOF KIEŚLOWSKI

Wspomnimy Krzysztofa Kieślowskiego 30 lat po jego śmierci. Zastanowimy się nad znaczeniem jego metafizycznego i filozofującego kina w Polsce oraz recepcji poza granicami.  Obejrzymy film Bez końca i wysłuchamy prelekcji krytyka filmowego Michała Piepiórki. Seans przywoła również zmarłego w tym roku Krzysztofa Piesiewicza i jeden z najważniejszych duetów scenarzysta-reżyser w polskim kinie. Wybór Bez końca nie jest przypadkowy – to ich pierwszy wspólny film, początek twórczej drogi.

O międzynarodowej recepcji kina Kieślowskiego opowiadać będziemy we współpracy z FIPRESCI. Pokażemy Krótki film o miłości wzbogacony o prelekcję Joanny Najbor. Kontekstowo przywołamy Historie równoległe Asghara Farhadiego, współczesną odpowiedź na Krótki film o miłości. Duży udział w powstaniu filmu miał aktor i producent Maciej Musiał, który kupił prawa do dzieła Kieślowskiego i rozpoczął proces jego dzisiejszej reinterpretacji we współpracy z irańskim reżyserem.

Wyświetlimy także filmowy hołd dla Kieślowskiego autorstwa Stephena i Timothy’ego Quayów – Postscriptum. Ruminations on My Craft. To dokumentalna impresja łącząca wspomnienia, archiwalia, fragmenty filmów i autorską animację. Dzięki współpracy z FIPRESCI współczesne odczytanie kina Kieślowskiego oraz jego wpływu na kinematografię, krytykę filmową i kulturę współczesną wybrzmi również w nowych tekstach krytyków i krytyczek filmowych spoza Polski. Na FPFF zaprezentujemy je na łamach gazety festiwalowej, a Letícia Alassë – autorka jednego z nich – będzie naszą gościnią i prelegentką.

Spojrzenie na twórczość Kieślowskiego uzupełni pokaz jego filmów dokumentalnych. Wyświetlimy: Z miasta Łodzi, Refren, Z punktu widzenia nocnego portiera, Siedem kobiet w różnym wieku i Gadające głowy. Przez tę część twórczości reżysera przeprowadzi nas filmoznawca Piotr Pławuszewski.

Barbara Sass


BARBARA SASS


Na 51. FPFF przywołamy reprezentantkę kina wartości, podejmującą temat trudnych moralnych wyborów, której wyrazisty, bezkompromisowy, szorstki styl na stałe zapisał się w kanonie polskiego kina. To filmowa rzeczniczka kobiet, ale i uniwersalny głos każdego człowieka. Sekcja przygotowana z okazji 90. rocznicy urodzin Barbary Sass obejmie pokaz dwóch tytułów – Krzyku, zamykającego wczesną trylogię Barbary Sass, oraz filmu Tylko strach z późniejszego okresu jej twórczości. Seansowi Krzyku towarzyszyć będzie rozmowa z Dorotą Stalińską odtwórczynią głównej roli Marianny – młodej kobiety, która po wyjściu z więzienia próbuje odzyskać kontrolę nad swoim życiem, zmagając się z samotnością, społecznym wykluczeniem i przemocą. Rozmowę prowadzi krytyczka filmowa Klara Cykorz, która przed projekcją Tylko strach wygłosi również prelekcję, poświęconą znaczeniu kina Sass, oraz jego recepcji – zarówno tej wcześniejszej, jak i współczesnej. Film ten sprowokuje także refleksję na temat nierównej walki z nałogami, demonami, które uniemożliwiają budowanie relacji z innymi ludźmi. 

Tadeusz Konwicki


TADEUSZ KONWICKI


Ostatni z Portretów przygotowany jest z okazji 100. rocznicy urodzin Tadeusza Konwickiego. Twórcy-outsidera, który pełnił rolę sumienia narodu. Precyzyjny i czuły reżyser, pisarz i mówca. Jak sam o sobie mówił: „Ja chcę być przechodniem, którego człowiek spotyka w życiu. I pomachać mu, dać mu znak, że są jeszcze inni na świecie, że nie jest sam”. W programie pokaz wybitnego Salta, jednego z najważniejszych powojennych filmów, traktujący o lękach, traumach, poszukiwaniu tożsamości, zniekształconej pamięci i bolączkach ludzi żyjących w powojennej Polsce. Film stanowi symboliczne zamknięcie romantycznych mitów Szkoły Polskiej. Pokaz poprzedzi prelekcja krytyka filmowego Macieja Kędziory. Portret Konwickiego wzbogacony zostanie o jego własny głos, a to za sprawą dwóch filmów dokumentalnych – intymnych, niespiesznych rozmów z reżyserem – Przechodzień (1984) oraz Całkiem spora apokalipsa (2002) Andrzeja Titkowa, w których artysta opowiada o życiu, sztuce oraz stosunku do historii, rzeczywistości i polityki. To jego opowieść o sobie samym i otaczającym świecie.

DEBATA


Rozważania na temat Krzysztofa Kieślowskiego, Tadeusza Konwickiego, Barbary Sass i Andrzeja Wajdy staną się punktem wyjścia do debaty o społecznej odpowiedzialności kultury „Za coś, dla kogoś. Społeczna odpowiedzialność polskiej kultury”. W rozmowie udział wezmą Leszek Dawid, Paulina Kwiatkowska i Wojciech Marczewski, a poprowadzi ją Marta Stańczyk („Ekrany”). Uczestnicy panelu zastanowią się nad tym, czy od sztuki można oczekiwać aktywnego udziału w najważniejszych debatach społecznych. W dyskusji spotkają się przedstawiciele różnych środowisk i z ich perspektyw przyjrzymy się roli kina w budowaniu wspólnoty, rozwijaniu kompetencji obywatelskich i kulturowych oraz tworzeniu przestrzeni dialogu. Porozmawiamy o wpływie filmu na odbiorców oraz o wyzwaniach, przed którymi stoi dziś polska kinematografia jako istotny uczestnik życia społecznego. Przygotowany we współpracy z Gildią Reżyserów Polskich i czasopismem „Ekrany” panel będzie okazją do wymiany doświadczeń i refleksji między twórcami, badaczami oraz publicznością.

51. FPFF Portrety:


ANDRZEJ WAJDA

Partnerem wydarzeń wokół Andrzeja Wajdy jest Totalizator Sportowy, Mecenas 51. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych

Wszystko na sprzedaż, reżyseria: Andrzej Wajda. Po filmie spotkanie Michała Oleszczyka z Tadeuszem Lubelskim. Partner: Spoiler Master

Śniłem tylko przyszłość reż. Joanna Rożen-Wojciechowska. Po filmie spotkanie z reżyserką, Tadeuszem Lubelskim, Agnieszką Morstin i Agnieszką Holland

Wydarzenia towarzyszące:

Wystawa „Andrzej Wajda: wspomnienie” | Kurator wystawy Kantor Sztuki 

Galeria, Gdyńskie Centrum Filmowe | 21–30 września | wstęp wolny 

Wystawa „Wajda na nowo. Suplement” Andrzej Pągowski 

Muzeum Miasta Gdyni, Zawiszy Czarnego 1, Gdynia | 21–30 września | wstęp bezpłatny 

Koncert „Wajda-Muzyka”. Adam Sztaba & Orkiestra Adama Sztaby | Narodowe Centrum Kultury

Teatr Szekspirowski w Gdańsku | wtorek, 22 września, godz. 19:00 | bilety do zakupu poprzez stronę Bilety24.pl | Dla posiadaczy akredytacji po zapisach przez formularz obowiązuje zniżkowa cena: 65 złotych. Liczba biletów promocyjnych jest ograniczona 

Czytanie niezrealizowanego scenariusza Andrzeja Wajdy pt. „Jesteśmy sami na świecie” | Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny

Muzeum Miasta Gdyni | wtorek, 22 września, godz. 19:00 | obowiązują zapisy poprzez formularz 


KIEŚLOWSKI

Bez końca, reżyseria: Krzysztof Kieślowski. Prelekcja Michał Przepiórka 

Blok filmów krótkometrażowych:

Z miasta Łodzi, reżyseria: Krzysztof Kieślowski 

Refren, reżyseria: Krzysztof Kieślowski 

Z punktu widzenia nocnego portiera, reżyseria: Krzysztof Kieślowski 

Siedem kobiet w różnym wieku, reżyseria: Krzysztof Kieślowski 

Gadające głowy, reżyseria: Krzysztof Kieślowski 

Wprowadzenie i spotkanie po filmie Piotr Pławuszewski 

Historie równoległe, reżyseria: Asghar Farhadi. Wprowadzenie Letícia Alassë 

Postscriptum. Ruminations on My Craft, reżyseria: Stephen Quay, Timothy Quay

Krótki film o miłości, reżyseria: Krzysztof Kieślowski. Prelekcja Joanna Najbor 


BARBARA SASS

Krzyk, reżyseria: Barbara Sass. Po filmie spotkanie z Dorotą Stalińską. Prowadzi: Klara Cykorz 

Tylko strach, reżyseria: Barbara Sass. Wprowadzenie Klara Cykorz 


TADEUSZ KONWICKI

 Salto, reżyseria: Tadeusz Konwicki. Prelekcja Macieja Kędziory 

Przechodzień, reżyseria: Andrzej Titkow  

Całkiem spora apokalipsa, reżyseria: Andrzej Titkow 


DEBATA

„Za coś, dla kogoś. Społeczna odpowiedzialność polskiej kultury”

Uczestnicy_czka: Leszek Dawid, Paulina Kwiatkowska, Wojciech Marczewski. Prowadzi Marta Stańczyk („EKRANy”) | Scena Kameralna, Teatr Muzyczny w Gdyni | czwartek, 24 września, godz. 15:00 | wstęp na podstawie akredytacji | Partnerzy Gildia Reżyserów Polskich i czasopismo „Ekrany”


51. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych odbędzie się w terminie 21–26 września 2026 roku w Gdyni. Producentem Festiwalu jest Pomorska Fundacja Filmowa w Gdyni.  

informacja prasowa

poniedziałek, 12 listopada 2018

Podsumowanie obchodów stulecia odzyskania Niepodległości

MKIDN i Niepodległa podsumowują obchody setnej rocznicy odzyskania niepodległości:300 tysięcy uczestników Festiwalu Niepodległa na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie: 40 tysięcy widzów Koncertu Dla Niepodległej na PGE Narodowym i 7 milionów telewidzów oglądających koncert na 5 antenach. 

Festiwal Niepodległa na Krakowskim Przedmieściu,
 fot. Tomasz Tołłoczko, Biuro Programu Niepodległa
Blisko 1000 miejsc w Polsce i na świecie zgromadziło śpiewających Hymn Narodowy w ramach akcji Niepodległa Do Hymnu. W 11 salach koncertowych Polski i 11 na świecie wybrzmiało 100 wybitnych polskich utworów minionego stulecia.

Cała Polska brzmi hymnem! // Niepodległa do hymnu

Już 10 listopada 2018 roku Biuro Programu Niepodległa otworzyło weekend stulecia Koncertem Dla Niepodległej. Koncertowa podróż przez ostatnie sto lat historii Polski przypomniała utwory, które towarzyszyły Legionom Polskim, walczącym na Monte Cassino żołnierzom i cywilom broniącym stolicy w Powstaniu Warszawskim. Nie zabrakło piosenek, które dodawały nadziei walczącym z totalitarną władzą, a także tych, które towarzyszyły chwilom radosnym – na dancingach i w dyskotekach. W trakcie Koncertu dla Niepodległej mogliśmy przeżyć chwile wzruszenia oraz radości i być razem w tym wyjątkowym czasie. Na stadionie koncert obejrzało 40 tys. widzów z całego kraju. Kolejne 7 milionów Polaków oglądało koncert dzięki transmisji na antenach 5 stacji telewizyjnych.

Narodowe Święto Niepodległości rozpoczęła akcja Niepodległa do Hymnu, która zgromadziła śpiewających Mazurka Dąbrowskiego w blisko 1000 miejscach na 5 kontynentach - Euroazji, Afryce, obu Amerykach i Australii oraz na wyspach Oceanii. W samo południe 11 listopada 2018 r. Polacy i przyjaciele Polski zgromadzili się w udostępnionych lokalizacjach, żeby razem zaśpiewać Hymn. Do akcji zagrzewały też prawie wszystkie stacje radiowe w kraju, które w południe odtworzyły hymn państwowy.

W stulecie odzyskania niepodległości Biuro Programu Niepodległa przy współpracy z Kancelarią Prezydenta RP i Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego zaprosiło ponad 300 000 warszawiaków i odwiedzających stolicę do udziału w Festiwalu Niepodległa na Krakowskim Przedmieściu. Od godz. 13:00 do 21:00 odwiedzający mogli posłuchać muzyki granej na żywo, uczyć się Polskich tańców, zobaczyć pokazy filmowe w Kinie „Kultura” oraz spróbować przysmaków kuchni polskiej. Dla najmłodszych przygotowany był namiot z grami i zabawami.

W niedzielę, w 22 salach koncertowych w Polsce i na świecie z okazji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości odbywały się koncerty w ramach projektu „100 na 100. Muzyczne Dekady Wolności”, którego inicjatorem i organizatorem jest Polskie Wydawnictwo Muzyczne. Od Melbourne i Tokio, poprzez Lwów, Paryż czy Londyn aż po Nowy Jork rozbrzmiewało 100 arcydzieł polskiej literatury muzycznej, które powstawały od 1918 roku do dzisiaj. Wśród utworów tworzących wielobarwny pejzaż ostatniego 100-lecia polskiej muzyki znalazły się dzieła takich kompozytorów, jak Karol Szymanowski, Witold Lutosławski, Andrzej Panufnik, Grażyna Bacewicz, Krzysztof Penderecki, Kazimierz Serocki, Henryk Mikołaj Górecki, Wojciech Kilar, Zygmunt Krauze, Eugeniusz Knapik, Paweł Mykietyn czy Agata Zubel.

Przed Polakami kolejne setki wydarzeń i projektów, które już trwają, albo są zaplanowane jeszcze w tym roku. Kalendarium na https://niepodlegla.gov.pl/wydarzenia wskazuje ponad 770 projektów, które trwają lub wydarzą się w najbliższych tygodniach.

informacja prasowa

czwartek, 17 maja 2018

70 LAT CHÓRU POLSKIEGO RADIA – TRANSMISJA KONCERTU JUBILEUSZOWEGO W RADIOWEJ DWÓJCE

Pieśni Paula Hindemitha, Claude’a Debussy’ego oraz Mortena Lauridsena zabrzmią podczas pierwszego z serii koncertów wpisujących się okrągłą rocznicę Chóru Polskiego Radia działającego od 1948 roku. Transmisja w niedzielę 20 maja na antenie radiowej Dwójki.


– Wy dobrze wiecie jak ja Was lubię. Dziękuję za tyle wspaniałych chwil spędzonych z Wami. Mam nadzieję, że jeszcze sobie pośpiewamy – pisał w liście do członków Chóru Polskiego Radia, dokładnie 10 lat temu, przy okazji jubileuszu 60-lecia zespołu, jeden z najważniejszych polskich kompozytorów XX wieku – Henryk Mikołaj Górecki. Z wybitnymi polskimi twórcami Chór Polskiego Radia związany jest od początków swego istnienia, a więc od października 1948 roku, kiedy to powołany został do życia za sprawą znakomitego dyrygenta i kompozytora Jerzego Gerta. Nieprzerwanie od tego czasu zespół wykonuje repertuar obejmujący zarówno muzykę a cappella, jak i formy wokalno-instrumentalne.

Współpracując regularnie z tak znakomitymi zespołami, jak Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia w Katowicach czy Polska Orkiestra Radiowa, zespół bierze udział w festiwalach w kraju i za granicą prezentując się podczas takich ważnych wydarzeń jak Wratislavia Cantans, Festiwal Wielkanocny Ludwiga van Beethovena, Warszawska Jesień, Festiwal Muzyki Polskiej czy Edinburgh International Festival. Poza działalnością koncertową uczestniczy też w licznych nagraniach archiwalnych dla Polskiego Radia, a także nagraniach płytowych dla polskich i zagranicznych firm fonograficznych. Na przestrzeni minionych 70 lat Chór dokonał wielu ważnych dla historii muzyki prawykonań dzieł najwybitniejszych, współczesnych kompozytorów polskich, wśród których znaleźli się między innymi Witold Lutosławski, Krzysztof Penderecki, Wojciech Kilar czy wspomniany Henryk Mikołaj Górecki.

Kompozycje polskich twórców, w tym utwory zamówione specjalnie na okazję jubileuszu zabrzmią oczywiście w ramach uroczystych wydarzeń 70-lecia. Pierwszy z cyklu tych koncertów poświęcony jednak będzie zupełnie innym twórcom.

Podczas inauguracyjnego wieczoru w niedzielę 20 maja w Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego w Warszawie usłyszymy następujące dzieła: Six Chansons Paula Hindemitha (1939), 3 Chansons de Charles d’Orléans Claude’a Debussy’ego (1898-1908) oraz Six Fire Songs on Italian Renaissance Poems Mortena Lauridsena (1987). Chór Polskiego Radia poprowadzi główna dyrygentka zespołu Maria Piotrowska-Bogalecka.


Transmisja w „Filharmonii Dwójki” w niedzielę 20 maja w godzinach 18.00-20.00.

informacja prasowa

Mozart – "Requiem" w Narodowym Forum Muzyki /zapowiedź/

6 listopada o 19.00 w Narodowym Forum Muzyki angielski dyrygent Jonathan Nott, uznawany za wybitnego interpretatora muzyki współczesnej, pod...

Popularne posty