Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Richard Strauss. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Richard Strauss. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 czerwca 2026

NOSPR / Kaspszyk / Sabadus / Wśród szczytów i obłoków /zapowiedź/

11 czerwca o 19.30 w NOSPR będzie miało miejsce wydarzenie szczególne – światowa premiera nowej kompozycji Joanny Wnuk-Nazarowej, cenionej kompozytorki i wieloletniej dyrektorki NOSPR. Orkiestrę poprowadzi maestro Jacek Kaspszyk. Przed koncertem, o godz. 18.30, zapraszamy do sali kameralnej na spotkanie z red. Marcinem Majchrowskim (Program 2 Polskiego Radia), który omówi wykonywane tego wieczoru utwory.

Jacek Kaspszyk / fot. Maciej Zienkiewicz

90-lecie NOSPR to okazja szczególna, dlatego w sezonie 2025/2026 nie może zabraknąć prawykonania dzieła polskiego kompozytora. A trudno o osobę bardziej związaną z naszą orkiestrą i instytucją niż Joanna Wnuk-Nazarowa, która przez 18 lat kierowała NOSPR, potem zaś poświęciła się intensywnej pracy twórczej. Podczas koncertu usłyszymy premierowo jej utwór Zwiastowanie do słów Rilkego (29 grudnia 2026 roku przypada 100. rocznica jego śmierci.) na kontratenor, wielką orkiestrę symfoniczną i dawne instrumenty. W kompozycji wykorzystany został wiersz Zwiastowanie (Verkündigung). To monolog archanioła Gabriela, który po długiej podróży wyjawia Maryi, że zostanie Matką Boga. Poetycka wizja uwidoczni się w muzyce już choćby za sprawą wyjątkowego składu wykonawców. Wielka orkiestra symfoniczna jawić się będzie niczym kosmos, zespół muzyki dawnej przeniesie słuchaczy do izdebki Marii, a kontratenor zaśpiewa głosem archanioła Gabriela. 

W drugiej części koncertu wciąż pozostaniemy w nurcie muzyki programowej. Symfonia alpejska Richarda Straussa to opowieść o pięknie przyrody. W kompozycji tej, podzielonej na 22 odcinki, ukazany został dzień spędzony w górach. Dzieło wyróżnia się sugestywnością w muzycznym odmalowaniu natury: Strauss sportretował tu zarówno śpiew ptaków, jak i gwałtowną burzę. Efekty te udało mu się osiągnąć za sprawą wyjątkowo dużej obsady, ale także dzięki wykorzystaniu nietypowych instrumentów, takich jak tuby wagnerowskie, hekelfon, krowie dzwonki czy maszyny naśladujące odgłosy grzmotów i wiatru.

Julia Broniowska / NOSPR


Program:

Joanna Wnuk-Nazarowa, Zwiastowanie

Richard Strauss, Symfonia alpejska

Wykonawcy:

Dyrygent  Jacek Kaspszyk

Valer Sabadus – kontratenor

NOSPR

{oh!} Essence

w składzie:

Martyna Pastuszka, Katarina Aleksić – skrzypce

Natalia Reichert – altówka

Piotr Wacławik, Mireia Peñalver – viola da gamba

Michał Bąk – kontrabas

Anna Firlus – klawesyn

Pedro Castro, Michaela Koudelková, Anežka Wacławik – flety proste


Czas trwania koncertu (łącznie z przerwą): ok. 90 minut  

informacja prasowa

czwartek, 12 marca 2026

Powrót do domu - koncert Giancarlo Guerrero i NFM Filharmonii Wrocławskiej /zapowiedź/

13 marca o 19.00 w Narodowym Forum Muzyki zostanie zaprezentowany koncert pod wiele mówiącym tytułem "Powrót do domu". Tym, który powraca, jest kostarykański dyrygent Giancarlo Guerrero – poprzedni dyrektor artystyczny NFM Filharmonii Wrocławskiej. Maestro niejednokrotnie podkreślał, że czuje się we Wrocławiu jak w domu, nic więc dziwnego, że tym razem wybrał do swojego programu utwór, który właśnie o domu opowiada. Oprócz niego zabrzmi barwna i ciesząca się dużą popularnością symfonia Josepha Haydna. Przed koncertem, o 18.00 odbędzie się spotkanie ze skrzypkiem Marcinem Danilewskim, koncertmistrzem NFM Filharmonii Wrocławskiej, które poprowadzi Agnieszka Ostapowiecz.

Giancarlo Guerrero, fot. Łukasz Rajchert

Symfonia G-dur Hob. I/100 Josepha Haydna, zwyczajowo nazywana „Wojskową”, wchodzi w skład zbioru „Symfonii londyńskich” napisanych w latach dziewięćdziesiątych XVIII wieku na zamówienie działającego w stolicy Anglii impresaria Johanna Petera Salomona. Nowatorskim rozwiązaniem było wówczas użycie w niej instrumentarium perkusyjnego: trójkąta, talerzy i wielkiego bębna, które pojawiają się w drugim i czwartym ogniwie symfonii – w ten sposób twórca nawiązał do muzyki wojskowej. Akcenty tego typu pojawiają się także w partii trąbki, która w pewnym momencie stylizowana jest na militarną fanfarę. O fenomenie tego dzieła stanowią nie tylko wskazane zabiegi, ale także wielki dar melodyczny Haydna. 

Kompozycja Haydna będzie grać rolę wstępu do rozbudowanego, późnoromantycznego dzieła programowego autorstwa Richarda Straussa. Mowa o ukończonej w 1903 roku Symphonia domestica, która – podobnie jak poemat symfoniczny Życie bohatera – jest utworem autobiograficznym. Niemiecki artysta uważał bowiem, że wydarzenia z jego własnego życia rodzinnego są świetnym materiałem w twórczości kompozytora – tak samo dobrym, jak dramat Szekspira czy rozprawa filozoficzna Nietzschego. W barwnie orkiestrowanej symfonii pojawiają się grupy tematów charakteryzujące zarówno samego Straussa, jak i jego najbliższych – żonę Paulinę i syna Franza, którym twórca ją zadedykował. Ogniwo drugie przedstawia radosne zabawy dziecięce, trzecie – zmysłową scenę miłosną pomiędzy małżonkami. Kończy się ona dźwiękiem budzika (siódmą rano symbolizuje siedem sygnałów dzwonka), po którym następuje finał rozpoczynający się od porannej krzątaniny oddanej poprzez wirtuozowską fugę. Jest to dzieło niezwykle wymagające dla orkiestry, dlatego też jego realizacji podejmują się jedynie najlepsze zespoły. Sam Strauss przed prawykonaniem w Nowym Jorku pod jego batutą zażyczył sobie aż piętnastu prób!

Program:

J. Haydn Symfonia G-dur Hob. I/100 „Wojskowa”

***

R. Strauss Symphonia domestica op. 53


Wykonawcy:

Giancarlo Guerrero – dyrygent

NFM Filharmonia Wrocławska


Czas trwania:

120 minut

Marcin Danilewski, fot. Łukasz Rajchert


Spotkajmy się w NFM – Marcin Danilewski


 Skrzypek. Pochodzi z rodziny o dużych tradycjach muzycznych. Już w wieku 4 lat rozpoczął naukę gry na skrzypcach. Ukończył Uniwersytet Muzyczny F. Chopina w Warszawie w klasie K. Jakowicza oraz Universität Mozarteum w Salzburgu w klasie I. Ozima. Jest laureatem wielu konkursów, m.in. Międzynarodowego Konkursu im. T. Wrońskiego na Skrzypce Solo w Warszawie i Międzynarodowego Konkursu im. P. Czajkowskiego dla Młodych Muzyków w Kurashiki (Japonia). Jako solista występuje z takimi zespołami jak NFM Filharmonia Wrocławska, Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Opolskiej, Tatrzańska Orkiestra Klimatyczna, West Side Sinfonietta czy Salonorchester St. Moritz. Jako koncertmistrz gościnny współpracował z Mozarteumorchester Salzburg, Singing Europe Orchestra, Filharmonią Dolnośląską i Neue Lausitzer Philharmonie. Artysta jest też cenionym kameralistą – występuje z Lutosławski Quartet, Silius Trio, Camerata Galiciana Trio i NFM Ensemble. Jest koncertmistrzem NFM Filharmonii Wrocławskiej i orkiestry Camerata Pontresina. Gra na skrzypcach „Raffaele ed Antonio Gagliano”.

Agnieszka Ostapowicz – prowadzenie spotkania

informacja prasowa

poniedziałek, 2 lutego 2026

NFM l 20 lat emocji z Chórem NFM I Koncert „Van Gogh we mnie" i wernisaż wystawy jubileuszowej I 4.02.2026 /zapowiedź/

4 lutego w Narodowym Forum Muzyki odbędzie się wernisaż wystawy jubileuszowej Chóru NFM, a także na wyjątkowy koncert "Van Gogh we mnie" w wykonaniu artystów jubilatów.

Mozaika CHÓR NFM 

Wernisaż rozpocznie się o godz. 18.00 w foyer NFM na poziomie -3, a wystawę będzie można oglądać do 28 czerwca 2026 roku. Już od dwudziestu sezonów muzycy Chóru NFM swoimi głosami wzbogacają koncerty w NFM i na całym świecie. Z tej okazji chcemy przybliżyć publiczności sylwetki śpiewaków i śpiewaczek tworzących zespół, z czego zrodził się pomysł na indywidualne portrety, które wykonał Łukasz Rajchert, fotograf od lat związany z instytucją. Sesja zrealizowana została w nurcie cast portrait, a jej inspiracją były między innymi piękne, naturalne ujęcia autorstwa Annie Leibovitz.

Wyjątkowym ukoronowaniem tego wieczoru będzie niezwykły koncert Chóru NFM. Odbędzie się on o godz. 19.00 w Sali Głównej ORLEN. "Van Gogh we mnie" to niesamowity projekt multimedialny, który przeniesie nas do artystycznie utopijnej i na zawsze już utraconej belle époque. Tym razem będzie to spotkanie nie tylko z kompozytorami, ale również słynnymi malarzami przełomu wieków: Vincentem van Goghiem i Gustavem Klimtem. Pomysł na to widowisko powstał w 2022 roku w ramach współpracy Holenderskiego Chóru Kameralnego oraz muzeów mieszczących się w Wiedniu i Amsterdamie.

Wydarzenie rozpięte jest pomiędzy dwiema artystycznymi stolicami Europy sprzed I wojny światowej: Paryżem i wspomnianym już Wiedniem. Oprócz wymienionych malarzy w tych miastach działali także kompozytorzy, których twórczość usłyszymy tego wieczoru. Camille Saint-Saëns, Claude Debussy i Erik Satie swoją muzyką wypełniali sale koncertowe i salony III Republiki Francuskiej. Z biegiem czasu ich dzieła ogniskowały w sobie coraz więcej światła. Takie utwory, jak Trois chansons de Charles d’Orléans Debussy’ego, cechowała lekkość i żywość kolorów. Z kolei przewodzący kulturze dźwiękowej świata niemieckojęzycznego Alma i Gustav Mahlerowie, Richard Strauss i Arnold Schönberg zaglądali coraz głębiej w mrok dusz. Wyrazem nieskończonej tęsknoty za dekadencką nirwaną jest pieśń Ich bin der Welt abhanden gekommen Gustava Mahlera.

Podczas koncertu współczesne tym kompozycjom dzieła sztuki malarskiej (a także historyczne zdjęcia) ożyją za sprawą zaawansowanych technik komputerowych i biometrycznych. Włoskie studio multimedialne fuse* odpowiada za wykorzystaną w ramach projektu technologię, dzięki której możliwe stało się modulowanie obrazu za pomocą danych zbieranych na żywo. Ich źródłem jest nie tylko muzyka, ale również emocje odbiorców, wykonawców oraz ruchy dyrygenta. Znane powszechnie arcydzieła malarstwa tworzą się na żywo, wybuchają nowymi kolorami i roztapiają w dźwiękach. A to wszystko za sprawą czterech milionów cyfrowych mikropędzli, Chóru NFM i… publiczności! 

Program:

C. Saint-Saëns

 Deux choeurs op. 68: Calme de nuits; Les fleurs et les arbres

C. Debussy Trois chansons de Charles d’Orléans; Les Angélus (oprac. C. Gottwald), Des pas sur la neige (oprac. C. Gottwald)          


E. Satie Gymnopédie nr 1 (oprac. W. Knight)          

A. Mahler Die stille Stadt oraz Laue Sommernacht z cyklu Drei frühe Lieder (oprac. C. Gottwald)

G. Mahler Im Abendrot (Adagietto z V Symfonii cis-moll; oprac. C. Gottwald)

R. Strauss Traumlicht z cyklu Drei Männerchöre TrV 270 

G. Mahler Ich bin der Welt abhanden gekommen z cyklu Rückert-Lieder (oprac. C. Gottwald)

A. Schönberg Dreimal tausend Jahre op. 50a; Friede auf Erden op. 13


Wykonawcy:

Lionel Sow – dyrygent 

Natalia Kiczyńska – sopran 

Joanna Rot, Ewelina Wojewoda – alty

Adam Cieślak – tenor 

Grzegorz Zajączkowski – bas 

Chór NFM


Koncepcja oryginalna Netherlands Chamber Choir w koprodukcji ze studiem fuse*

Koncepcja muzyczna, opieka kuratorska i reżyseria – Tido Visser

Koncepcja wizualna, projekt i kodowanie kreatywne – fuse* 

Autorzy projektu dziękują Van Gogh Museum and Belvedere

Produkcja techniczna – TOT


Czas trwania:

70 minut

informacja prasowa

środa, 10 grudnia 2025

Księżycowa Salome /recenzja "Salome" w Operze Wrocławskiej/

Jedną z najbardziej znaczących inscenizacji tego sezonu artystycznego w Operze Wrocławskiej jest z pewnością "Salome" Richarda Straussa w reżyserii Mariusza Trelińskiego. Opera była z pewnością wyzwaniem dla wszystkich twórców tego spektaklu: dla solistów, orkiestry, realizatorów, a także dla... widzów. Rezultaty przerosły nasze wyobrażenia: "Salome" Richarda Straussa uwiodła nas bez reszty.

"Salome", Opera Wrocławska, fot Karpati & Zarewicz

Biblijna historia Jana Chrzciciela i Salome jako popularny motyw w literaturze i sztuce

Historię ścięcia głowy proroka Jana Chrzciciela na życzenie Salome, córki Herodiady, znamy z Nowego Testamentu. Wspominają o niej Ewangeliści: Mateusz i Marek. 

Otóż, kiedy obchodzono urodziny Heroda, tańczyła córka Herodiady wobec gości i spodobała się Herodowi. Zatem pod przysięgą obiecał jej dać wszystko, o cokolwiek poprosi. A ona przedtem już podmówiona przez swą matkę: «Daj mi - rzekła - tu na misie głowę Jana Chrzciciela!» Zasmucił się król. Lecz przez wzgląd na przysięgę i na współbiesiadników kazał jej dać. Posłał więc [kata] i kazał ściąć Jana w więzieniu. Przyniesiono głowę jego na misie i dano dziewczęciu, a ono zaniosło ją swojej matce. (Mt 14, 6-11).

W tej relacji postać dziewczyny przedstawiona została neutralnie, a ścięcie głowy Jana Chrzciciela zostaje dokonane de facto na życzenie Herodiady, prorok bowiem wypominał Herodowi to małżeństwo (Nie wolno ci mieć żony swego brata, Mk 6, 18 b). Dodajmy, że aby połączyć się z Herodem Antypasem, który był zarazem jej wujem, Herodiada odeszła od swego męża (również wuja) Heroda Filipa I, z którym miała córkę Salome. Wykorzystała jej zmysłową urodę dla zniewolenia Heroda i zmuszenia go do pozbycia się Jana Chrzciciela. 

Opowieść ta poruszyła wyobraźnię wielu artystów. Motyw uczty Heroda, tańca Salome, a przede wszystkim makabrycznego finału pojawiał się w historii europejskiego malarstwa przez wieki. Sięgali po nią najwięksi. Na obrazach Tycjana czy Caravaggia Salome nadal pozostaje niewinną istotą, narzędziem w rękach bezwzględnej matki. Ale z czasem to się zmienia. Przedstawienia Salome ewoluują – z niewinnej dziewczyny staje się postacią co najmniej dwuznaczną, świadomą swego ciała i erotycznego powabu femme fatale. Szczególnie w epoce modernizmu artyści z upodobaniem ukazywali kobiety – niszczycielki, kobiety – modliszki, kobiety – wampiry. 

Do najbardziej znanych literackich wersji opowieści o Salome należy dramat Oscara Wilde’ a, który ukazał się w 1894 roku w Anglii, z ilustracjami Aubrey`a Beardley’ a i przedstawiał judejską księżniczkę jako satanistyczny symbol rozkoszy. W jego interpretacji Jan nie jest ofiarą, ale kusicielem. W centrum dramatu znajduje się Salome, której urodę i okrucieństwo pisarz wręcz celebruje. Oscar Wilde napisał swój jednoaktowy dramat prozą po francusku, z myślą o wielkiej tragiczce Sarze Bernardt. W 1896 roku sztuka odniosła wielki sukces w Paryżu, ale w Anglii cenzura  – ze względów obyczajowych i religijnych  – do 1931 roku nie zezwalała na jej wystawienie. 

"Salome" Richarda Straussa – zmiana estetyki w muzyce

"Salome" zawładnęła także wyobraźnią Richarda Straussa, głównie za sprawą słynnego Maxa Reinhardta  reformatora teatru i autora wizjonerskich inscenizacji. To jego spektakl zafascynował go do tego stopnia, że skomponował nie tylko muzykę do tej sztuki, ale również napisał (w oparciu o tłumaczenie sztuki Wilde`a) własne libretto. Zapewne dostrzegł w tej historii wielki potencjał – możliwość przekazania w muzycznej formie skomplikowanych emocji, które stają udziałem postaci dramatu. To było prawdziwe wyzwanie – nie tylko móc odmienić estetykę muzyki, ale także ukryć w niej tajemnicze konteksty pomiędzy słowami i zdaniami. Mariusz Treliński mówi w jednym z wywiadów, że ekspresja tej muzyki robi równie silne wrażenie, jak historia, która jej towarzyszy. Mamy tu do czynienia w podwójnym szokiem – estetycznym i etycznym. Rzadko zdarza się, żeby muzyka w tak doskonały sposób opisywała stan wewnętrzny bohatera. (...) Jest jednocześnie konkretna, mięsista i uduchowiona.

Prapremiera opery Straussa miała miejsce 9 grudnia 1905 roku w Semperoper w Dreźnie. W następnym roku można ją było zobaczyć w mediolańskiej La Scali, a wkrótce potem – na wielu scenach Europy, także w Warszawie. Wcześniej, już 28 lutego 1906 roku zaprezentowano "Salome" w reżyserii Hugo Kirchnera i pod dyrekcją kapelmistrza Juliusa Prüwera, w Teatrze Miejskim w niemieckim wówczas Wrocławiu (Breslau). Pojawił się także sam kompozytor (początkowo sceptyczny wobec wersji scenicznej z pomniejszonym składem orkiestry), lecz ku jego zdumieniu aplauz publiczności był jeszcze bardziej gorący niż w Dreźnie. Po głośnej premierze Richard Strauss nie tylko wysoko ocenił grającą w mniejszym składzie orkiestrę, ale wyrazy wielkiego uznania skierował pod adresem wykonawczyni roli Salome, sopranistki Franchette Verhunk, która jako pierwsza nie tylko zaśpiewała, ale także zatańczyła słynny taniec siedmiu zasłon (w Dreźnie solistka odmówiła jego wykonania), czym porwała zgromadzoną w teatrze publiczność. Spektakl odniósł niekwestionowany wielki sukces! Chociaż więc recenzenci od początku krytykowali "Salome" z powodu obsceniczności tematu i atmosfery skandalu, która towarzyszyła inscenizacjom, to jednak opera cieszyła się niezmiennie wielkim zainteresowaniem widzów. Może właśnie dlatego 😊

Zdjęcie słoweńskiej sopranistki Fanchette Verhunk jako Salome w operze Richarda Straussa, wykonane w zakładzie fotograficznym Marie Müller przy Tauentzienstrasse (obecnie T. Kościuszki 32) ok. 1910 roku, źródło: Polska-org.pl
 

"Salome" Mariusza Trelińskiego

W marcu tego roku miałam okazję obejrzeć "Salome" w Teatro di Napoli w Neapolu, w adaptacji i reżyserii Luca De Fusco i był to spektakl pozbawiony głębszej myśli, wyrazistej, nośnej koncepcji – naturalistyczny i płaski jak Dolina Mazowiecka. Wyszłam z teatru zmęczona i zniesmaczona, toteż przyznam, że kolejna "Salome", tym razem w Operze Wrocławskiej, była dla mnie sporym wyzwaniem. Szczególnie, że reżyser mówił na konferencji prasowej o ponadczasowej wymowie tej opery, którą on z kolei przedstawiał jako opowieść o dysfunkcyjnej rodzinie. Po obejrzeniu "Domu dobrego" Wojtka Smarzowskiego mogłam mieć jednoznaczne konotacje. Poza tym to teraz taki modny temat... A jednak już próba medialna sprawiła, że moje obawy okazały się płonne. Okazało się bowiem, że Mariusz Treliński pokazuje świat o wiele bardziej złożony, nie jest nieznośnie dosłowny i pozostawia widzowi miejsce na wyobraźnię. Przedstawienie premierowe jako całość przeszło moje najśmielsze oczekiwania – było znakomite! 

Owa klarowna koncepcja "Salome" nie jest bynajmniej nowa – powstała ponad dziesięć lat temu, w 2014 roku, i zaprezentowana została w Pradze, a następnie w Teatrze Wielkim Operze Narodowej w Warszawie. Po premierze w Czechach (spektakl powstał w koprodukcji z Teatrem Narodowym w Pradze) określono go "genialnym thrillerem psychologicznym". Brzmi to jak zachęta dla każdego widza, który lubi przeżyć w teatrze (filmie) dreszczyk emocji i sporo w tym racji. Przedstawienie daje się interpretować w pryzmacie psychologicznym czy raczej psychoanalitycznym, ale poprzestać na tym byłoby dużym uproszczeniem. Zamysł reżysera był wprawdzie taki, aby spojrzeć na tytułową bohaterkę nie jak na zimną i okrutną ze swej natury kobietę, lecz spróbować zrozumieć, jak to się stało, że stała się właśnie taka. Znakomita scenografia Borisa Kudlički, z którym Treliński współpracuje od lat, podobnie jak kostiumy Marka Adamskiego, choreografia Tomasza Jana Wygody, reżyseria świateł Bogumiła Palewicza, a także oprawa multimedialna Bartka Maciasa – tworzą bogatą wielowymiarową opowieść, pełną ukrytych znaczeń, niczym w malarstwie holenderskim XVII wieku. Niebagatelna jest również rola samej muzyki Straussa, która we Wrocławiu znalazła znakomitego, wrażliwego interpretatora w osobie dyrygenta młodego pokolenia:  Yaroslava Shemeta

SALOME Opera Wrocławska, fot Karpati & Zarewicz

Księżycowa Salome, odrealniony Johanaan


Wrocławski spektakl wieńczy odrealniony obraz przedstawiający tytułową bohaterkę, której sylwetka została niejako wpisana w okrągły kształt przypominający księżyc w pełni albo wielką bańkę, w której została uwięziona i przez którą daremnie usiłuje się przebić. Symbolizuje niemożność wydobycia się z przeżytych traum i swojej trudnej historii.  Księżyc i noc odgrywają w tym spektaklu rolę znaczącą, symboliczną. Księżyc jest symbolem  kobiecości, a urodę Salome porównuje zakochany w niej Narraboth do piękna księżycowego światła. Retrospekcje zaś, które również rozgrywają się nocą, przedstawiają w scenie tańca siedmiu zasłon seksualną przemoc i zbrodnię. Pomysł, aby pokazać w tańcu trudną przeszłość bohaterki, pozwala na wgląd w głęboko skrywane traumy i ich wpływ na jej postępowanie. Dzięki identycznym kostiumom (czarne sukienki, białe pensjonarskie podkolanówki i maski) postać głównej bohaterki zwielokrotnia się w pantomimicznych obrazach, niczym lustrzane odbicia. 

Równie interesująco przedstawiono postać Jochanaana: przede wszystkim jako napominający surowy głos (sumienia?), a zarazem czarną, prawie niewidoczną sylwetkę wysokiego ascetycznego mężczyzny, która tak pociąga Salome. W takim kontekście nie jest to wyłącznie fizyczne pożądanie, lecz tęsknota za miłością i niewinnością. Słowa wyznania, które Salome kieruje do niego, kojarzyły mi się z Pieśnią nad Pieśniami, gdzie Oblubienica również tęskni za Oblubieńcem, a ich dialog jest pełen zmysłowości. Jochanaan jednak nie odwzajemnia uczuć Salome, lecz nakazuje jej nawrócenie – radykalną przemianę życia. Dla niej jednak jest to równie niezrozumiałe, co niemożliwe, traktuje więc odpowiedź Jochannaana jako osobiste upokorzenie i odrzucenie. W świetle retrospekcji, w których bohaterka "fantazjuje" na temat obcięcia głowy mężczyźnie, który ją skrzywdził, jej żądanie od Heroda głowy proroka, wydaje się być psychologicznie uprawnione. W rezultacie dialog z głową Jochannana przypomina monolog szaleńca, a ostateczne zamknięcie w "bańce" – staje się logiczną konsekwencją popełnionego czynu. To trochę tak jak w ostatniej scenie "Psychozy" Alfreda Hitchcocka, kiedy główny bohater uśmiecha się, żeby zmylić policję, podczas gdy już tkwi mentalnie w ciele własnej nieżyjącej już matki. 

Tak poprowadzona przez Mariusza Trelińskiego narracja "Salome" rozgrywa się w czasach nam współczesnych, w mieszczańskim salonie, w którym istotną część przestrzeni wypełnia wielka lodówka (symbol konsumpcji), została zwizualizowana nie tylko przez Borisa Kudličkę, ale także zyskała na głębi i wieloznaczności dzięki projekcjom multimedialnym Bartka Maciasa i reżyserowi świateł Bogumiłowi Palewiczowi, albowiem światło i mrok (z przewagą tego drugiego) odgrywają w tej inscenizacji znaczącą rolę. 

Natalia Rubiś jako Salome, Opera Wrocławska, fot Karpati & Zarewicz
Mariusz Treliński stworzył i wyreżyserował konsekwentnie pełnowymiarowe postaci, a także (wespół z Tomaszem Koniecznym) zadbał o właściwą obsadę. W tytułowej roli – kluczowej i wymagającej – obsadził dwie młode artystki o dużym doświadczeniu scenicznym: Natalię Rubiś i Kingę Krajnik. W przedstawieniu premierowym mogłam zobaczyć tę pierwszą, której kariera wyraźnie nabrała tempa od premiery "Czarnej maski" Krzysztofa Pendereckiego w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej, gdzie rola Benigny zelektryzowała publiczność. Artystka wystąpiła też w spektaklu Opery Krakowskiej: "Ariadna na Naxos" Richarda Straussa, w reżyserii Ido Ricklina, gdzie również stworzyła znakomitą, złożoną postać Na deskach Opery Wrocławskiej pokazała prawdziwą kreację! Postać Salome nie tylko wspaniale zaśpiewała, oddając złożone emocje granej przez siebie bohaterki, ale także okazała się utalentowaną aktorką, która w gestach, spojrzeniu, mowie ciała niezwykle wiarygodnie wykreowała tę skomplikowaną rolę. 

Michał Ciećka (Jochanaan), Opera Wrocławska, fot Karpati & Zarewicz
Interesującym zamysłem było także obsadzenie roli Jochanaana przez dwóch mężczyzn: Oleksandr Pushniak, dysponujący głębokim mocnym bas-barytonem, był głosem, zaś Michał Ciećka zagrał  postać proroka. W roli Heroda wystąpił austriacki tenor o niewielkiej posturze i wyglądzie poczciwca: Norbert Ernst. Rozmemłany, chodzący w gaciach i rozpiętym szlafroku, "śliniący się" do Salome mężczyzna to także trafna obsada, zło bowiem, jak wiadomo, często jest banalne... Barbara Bagińska (mezzosopran) jako Herodiada, z jej bujnym biustem, dominująca nad małym i drobnym Herodem, to pomysł na babsztyla, który swoją postawą, a zarazem potrzebą zachowania status quo, bez względu na dobro najbliższych – to także postać świetnie przez śpiewaczkę poprowadzona, zarówno wokalnie, jak i aktorsko. 

Chór Żydów kłócących się o to, czy Mesjasz już przyszedł, czy też nie,  rozładowywał napięcie gęstniejące  pomiędzy trojgiem głównych bohaterów. Natomiast oniryczne sceny z tancerkami w retrospektywach wprowadzały nastrój grozy. 

Norbert Ernst (Herod) i Natalia Rubiś (Salome), Opera Wrocławska, fot Karpati & Zarewicz
Nie sposób pominąć współtworzącego spektakl operowy dyrygenta Yaroslava Shemeta, który walnie przyczynił się do jego sukcesu. To genialny artysta, który rozpoczął swoją edukację muzyczną w wieku trzech lat (!), a po ukończeniu szkoły muzycznej pierwszego stopnia, gdzie uczył się śpiewu, gry na fortepianie i klarnecie, kontynuował edukację w jednej z czterech ukraińskich szkół talentów przy Charkowskim Konserwatorium, w klasie dyrygentury chóralnej. W trakcie nauki został laureatem wielu międzynarodowych konkursów pianistycznych i wokalnych, m.in. w Mediolanie. Z wyróżnieniem ukończył dyrygenturę symfoniczną w Akademii Muzycznej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Poznaniu.  Występuje ze znaczącymi orkiestrami na całym świecie. W Operze Wrocławskiej zaprezentował muzykę Richarda Straussa znakomicie. W wywiadzie dla Opery Wrocławskiej, udzielonym przed premierą "Salome", powiedział znamienne słowa:

"Teraz otwierają się przede mną kolejne drzwi, których – moim zdaniem – nie da się dostatecznie otworzyć bez bagażu symfonicznego. (...) To wielkie i fascynujące wyzwanie".

Sądzę, że takim wyzwaniem była "Salome" dla wszystkich twórców tego spektaklu, dla solistów, orkiestry, a także dla... widzów. Rezultaty przerosły nasze wyobrażenia: opera Richarda Straussa uwiodła nas bez reszty.

piątek, 21 listopada 2025

Premiera "Salome" Richarda Straussa w Operze Wrocławskiej /zapowiedź/

 28 listopada 2025 r. na wrocławskiej scenie operowej zagości monumentalne dzieło Richarda Straussa – "Salome" w reżyserii Mariusza Trelińskiego. Opera miała swoją prapremierę sto lat temu i nadal nie pozostawia nikogo obojętnym.



Salome. Kobiecość, która patrzy w mrok


W ostatnich dniach listopada scena Opery Wrocławskiej zamieni się w przestrzeń pełną emocji, napięcia i pytań o granice człowieczeństwa. "Salome" Richarda Straussa w reżyserii Mariusza Trelińskiego to jedno z najbardziej przejmujących dzieł – portret kobiecości, która wymyka się schematom. Silna i wrażliwa, zraniona i świadoma, Salome staje się symbolem kobiety, która pragnie zrozumieć siebie w świecie rządzonym przez męski głos. W tej inscenizacji nie ma prostych podziałów na dobro i zło, ofiarę i winnego. Jest człowiek – zanurzony w pragnieniu władzy i samotności. Treliński, powracając do Salome, odczytuje ją na nowo: 

„Strauss przez lata stał się dla mnie chyba najważniejszym kompozytorem” – mówi reżyser. – W jego muzyce spotykają się wyrafinowanie i mrok. "Salome" to dla mnie nie tylko opowieść o kobiecie uwięzionej w świecie autorytarnym i zepsutym, ale też o kimś, kto pragnie się z niego wyrwać. Nie chcę jej osądzać – chcę ją zrozumieć”.

To zrozumienie staje się kluczem do współczesnego odczytania opery, w której biblijna opowieść przekształca się w intymny dramat psychologiczny. Salome nie jest już wyłącznie uosobieniem pożądania i skandalu, lecz kobietą próbującą odzyskać własny głos – w świecie, w którym od wieków był on tłumiony. Jej taniec nie jest już gestem uwodzenia, lecz desperackim aktem wolności.

Za muzyczną stronę tego monumentalnego dzieła odpowiada Yaroslav Shemet, dyrygent młodego pokolenia, dla którego "Salome" jest jednym z najważniejszych artystycznych wyzwań. „Bardzo się ucieszyłem, kiedy dostałem propozycję dyrygowania tak wspaniałym, wybitnym tytułem, właśnie w Operze Wrocławskiej. Z pewnością mogę powiedzieć, że dla każdego dyrygenta poprowadzenie tego dzieła to wielkie marzenie. "Salome" jest absolutnie genialna, partytura Richarda Straussa zachwyca i stawia ogromne wyzwania – pod względem instrumentacyjnym, jak i narracyjnym” – przyznaje.

Na wrocławskiej scenie Salome stanie się nie tylko biblijnym dramatem, lecz współczesnym portretem kobiecości – pełnej sprzeczności, ale też niezwykłej siły. Jak mówi sam reżyser: „Skandal w tej operze polega na tym, że kobieta wreszcie mówi do autorytetu – a nie autorytet do kobiety”.

Przed spektaklem premierowym o godz. 18.00 w foyer Opery o Richardzie Straussie, "Salome" i Operze Wrocławskiej z początku XX wieku opowie dr Agnieszka Drożdżewska. Ponadto zachęcamy do zakupienia programu spektaklu, w którym zostały zawarte treści przybliżające historię dzieła, a także powstanie obecnej inscenizacji.

* Agnieszka Drożdżewska – doktor, pracuje na stanowisku adiunkta w Instytucie Muzykologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Autorka książek: Życie muzyczne na Uniwersytecie Wrocławskim w XIX i I poł. XX wieku (Wrocław 2012) oraz Kultura muzyczna Oleśnicy w XIX i I poł. XX wieku (Katowice 2017). Swoje zainteresowania badawcze koncentruje wokół historii kultury muzycznej Wrocławia i Śląska, ostatnio zwłaszcza w kontekście działalności operowej. W 2021 r. współtworzyła wystawę Lustro historii, przygotowaną z okazji jubileuszu 180-ecia gmachu Opery Wrocławskiej.

Premiera już 28 listopada 2025 roku w Operze Wrocławskiej

Kolejne spektakle: 30 listopada oraz 2, 4 i 7 grudnia 2025 roku

Salome
Kierownictwo muzyczne: Yaroslav Shemet
Reżyseria: Mariusz Treliński

Scenografia: Boris Kudlicka

Choreografia: Tomasz Wygoda

Reżyseria świateł: Bogumił Palewicz

Multimedia, mapping, projekcje video: TBA

Asystent reżysera: Agata Dyczko

Kostiumy: Marek Adamski

Autor plakatu: Rafał Olbiński

Obsada

Salome - Natalia Rubiś*

Herod - Norbert Ernst*

Herodiada - Barbara Bagińska

Jokanaan - Oleksandr Pushniak*

Narraboth - Maciej Kwaśnikowski*

Paź Herodiady - Aleksandra Opała

Nazarejczyk I - Grzegorz Szostak*

Nazarejczyk II - Tomasz Łykowski

Żyd 1 - Mateusz Zajdel*

Żyd 2 - Paweł Żak

Żyd 3 - Aleksander Zuchowicz

Żyd 4 - Edward Kulczyk

Żyd 5 - Jakub Michalski

Żołnierz 1 - Dominik Kujawa*

Żołnierz 2 - Tomasz Rudnicki

Przybysz z Kapadocji - Łukasz Rosiak

Niewolnik - Joanna Marszałek

Aktor Jochanaan - Michał Ciećka*

Tancerki - Daniela Komędera* Gabriela Chojecka* Zuzanna Nepelska* Nadia Rosiak*

* - gościnnie

informacja prasowa

piątek, 14 listopada 2025

Tomasz Konieczny jako Mandryka na scenie Met!

W sobotę, 22 listopada, w ramach cyklu The Met: Live in HD, widzowie w całej Polsce będą mogli zobaczyć na wielkim ekranie jedno z najpiękniejszych dzieł Richarda Straussa – "Arabellę", transmitowaną na żywo z Metropolitan Opera w Nowym Jorku.

Tomasz Konieczny jako Mandryka na scenie Met

W tytułowej roli zadebiutuje Rachel Willis-Sørensen, uznawana za jedną z najwybitniejszych sopranistek swojego pokolenia. U jej boku wystąpi światowej sławy polski bas-baryton Tomasz Konieczny, który w poprzednim sezonie Met zachwycił publiczność jako Don Pizarro w Fideliu Beethovena, a wkrótce pojawi się również jako Gorwenal w nowej inscenizacji Tristana i Izoldy Wagnera. 

Krytycy jednogłośnie wychwalają Tomasza Koniecznego za jego interpretację Mandryki. Już od pierwszych chwil na scenie artysta zrobił niezapomniane wrażenie, emanując młodzieńczą energią (Opera Wire). Jego głos, gładki i szlachetny, podkreślał arystokratyczny charakter postaci, a wraz z narastającą muzyką Straussa nabierał lirycznej barwy (Opera Wire). Artysta znakomicie oddał też zmieniające się nastroje Mandryki – od otwartości, przez zazdrość i niepewność, aż po wściekłość – instynktownie wyczuwając niuanse fraz kompozytora (Seen and Heard International). W swoim występie wokalnym i aktorskim Konieczny ukazał zarówno niezdarność postaci, jak i rodzące się uczucie do Arabelli, a jego potężny bas-baryton harmonijnie łączył siłę z czułością i modulacją tam, gdzie wymagała tego rola (Bachtrack).

Podczas sobotniej transmisji mistrzowską orkiestrę Met poprowadzi Nicholas Carter.  Powracająca po ponad dekadzie klasyczna inscenizacja Otto Schenka, z imponującą scenografią Günthera Schneidera-Siemssena i kostiumami Mileny Canonero, zachwyci tradycyjnym urokiem, oddając w pełni elegancję i ducha opery Straussa.

Sobotnie wydarzenie będzie 62. wystawieniem Arabelli w historii Met, a także pierwszą transmisją tej opery w ramach cyklu Live in HD. Wieczór poprowadzi Ryan Speedo Green, który w przerwach zaprosi widzów za kulisy spektaklu i przeprowadzi ekskluzywne wywiady z artystami.

📅 Data: 22 listopada (sobota)
🏛️ Miejsce: Wybrane kina i instytucje kultury w całej Polsce. Sprawdźcie lokalizację poniżej lub na stronie http://nazywowkinach.pl




informacja prasowa

sobota, 23 września 2023

Homo viator. Inauguracja sezonu NFM Filharmonii Wrocławskiej /zapowiedź/

6 października nastąpi inauguracja sezonu NFM Filharmonii Wrocławskiej. Koncert poprowadzi maestro Pinchas Steinberg. Przez lata dyrygował znakomitymi orkiestrami – ORF Radio-Symphonieorchester Wien, Orchestre de la Suisse Romande czy Budapest Philharmonic Orchestra – i występował w najważniejszych salach koncertowych świata, m.in. w Operze Wiedeńskiej. W programie koncertu znalazła się "Mała suita" Witolda Lutosławskiego, "Koncert potrójny" Stanisława Skrowaczewskiego, legendarnego polskiego dyrygenta, ale również kompozytora, którego setną rocznicę urodzin obchodzimy w tym roku. Usłyszymy także czteroczęściowy poemat symfoniczny Aus Italien Richarda Straussa.

Pinchas Steinberg, urodzony w 1945 roku artysta, może pochwalić się polskimi korzeniami ze strony matki, która w 1939 roku wyjechała z ojczyzny. W jego dorobku znajdują się występy w Operze Wiedeńskiej, szefował także znakomitym orkiestrom – ORF Radio-Symphonieorchester Wien, Orchestre de la Suisse Romande czy Budapest Philharmonic Orchestra. Na wczesnym etapie kariery studiował grę na skrzypcach z Jaschą Heifetzem i kompozycję z Borisem Blacherem. Jego kolegą w czasie studiów był także Krzysztof Jakowicz.

Pierwszym utworem w programie będzie dzieło Witolda Lutosławskiego, patrona Narodowego Forum Muzyki. Maestro Steinberg poprowadzi Małą suitę, a więc wczesną kompozycję, ukończoną w 1950 roku. Powstała wtedy wersja przeznaczona na zespół kameralny, jednak utwór tak bardzo spodobał się Grzegorzowi Fitelbergowi, że znakomity dyrygent zaproponował Lutosławskiemu przygotowanie wersji orkiestrowej, na co ten chętnie przystał. W tej formie Mała suita zabrzmiała po raz pierwszy pod batutą Fitelberga podczas Festiwalu Muzyki Polskiej w 1951 roku. Błyskotliwa, barwna orkiestracja i umiejętne zróżnicowanie nastrojów w połączeniu z chwytliwością ludowych pierwowzorów z rejonu Rzeszowszczyzny sprawiły, że dzieło szybko zyskało dużą popularność. Polscy melomani pamiętają jeszcze dobrze znakomite kreacje dyrygenckie maestra Stanisława Skrowaczewskiego, którego ceniono zwłaszcza za interpretacje symfonii Antona Brucknera. W 1956 roku zdobył on pierwszą nagrodę w Międzynarodowym Konkursie Dyrygenckim Akademii Santa Cecilia w Rzymie. Jednak obchodzący w tym roku setną rocznicę urodzin artysta parał się także kompozycją, a przypomnieniem tego faktu będzie europejskie prawykonanie Koncertu potrójnego na skrzypce, klarnet, fortepian i orkiestrę jego autorstwa. To ukończone w 1991 roku dzieło po raz pierwszy zabrzmiało w Honolulu pod batutą kompozytora. Składa się z pięciu ogniw, mocno zróżnicowanych ze względu na tempa i nastroje.

Stanislaw Skrowaczewski, fot. B. Beszlej

W finale wieczoru pojawi się odniesienie do włoskiego wątku, a zarazem muzyczny hołd dla drogi maestra Skrowaczewskiego, w postaci czteroczęściowego wczesnego poematu symfonicznego Richarda Straussa zatytułowanego Aus Italien. Napisany został w 1886 roku i był efektem wyjazdu twórcy do Włoch. Dwudziestodwuletni Strauss zachwycił się Rzymem, Neapolem, Bolonią, Sorrento, Salerno i Capri, a pracę nad dziełem rozpoczął jeszcze w czasie podróży. Zaczerpnięte tam inspiracje miały jednak swoją cenę – w czwartym ogniwie barwnego poematu artysta zacytował zasłyszaną w Neapolu melodię, gdyż uznał ją za ludową. Była to piosenka Funiculì, Funiculà Luigiego Denzy, który pozwał kompozytora za wykorzystanie jej bez uzgodnienia. Denza wygrał proces, a autor Aus Italien musiał zapłacić mu odszkodowanie!

Program:

W. Lutosławski Mała suita na orkiestrę symfoniczną

S. Skrowaczewski Koncert potrójny na skrzypce, klarnet, fortepian i orkiestrę (europejskie prawykonanie)

***

R. Strauss Aus Italien  – fantazja symfoniczna op. 16

Przed koncertem (godz. 17.30, VIP-Room) posiadaczy i posiadaczki abonamentu symfonicznego zapraszamy na spotkanie z kontrabasistą i inspektorem orkiestry Jackiem Sosną.

Wykonawcy:

Pinchas Steinberg – dyrygent

Bartłomiej Nizioł – skrzypce

Krzysztof Grzybowski – klarnet

Piotr Sałajczyk – fortepian

NFM Filharmonia Wrocławska

informacja prasowa

środa, 13 czerwca 2018

„SALOME” STRAUSSA NA POŻEGNANIE SEZONU KONCERTOWEGO W NOSPR. TRANSMISJA W DWÓJCE

Program 2 Polskiego Radia zaprasza w piątek 15 czerwca od godz. 19.30 na transmisję koncertu Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, która zakończy sezon niezwykłym wydarzeniem – operą „Salome” Richarda Straussa.

Wystawiony po raz pierwszy w 1905 roku dramat w jednym akcie „Salome” Richarda Straussa, łączy ducha twórczości Wagnera oraz zdobycze weryzmu. Libretto oparte na tragedii Oscara Wildea ukazuje ludzkie konflikty i namiętności wyolbrzymione do granic perwersji. Akcja przedstawia ukryte relacje rodzinne między ojczymem (Herodem), jego przybraną córką (Salome) a pożądającą władzy matką (Herodiadą). Bohaterka, przez chęć pochwycenia nieuchwytnego, stawia absurdalne żądanie: chce dostać na srebrnej tacy głowę proroka Jokanaana…

Na estradzie NOSPR pojawi się aż 14 solistów. W rolach głównych wystąpią: Lise Lindstrom (Salome), Anna Lubańska (Herodiada), Michael Weinius (Herod), Shenyang (Jokanaan) oraz Maximilian Schmitt (Narraboth). Całość poprowadzi Alexander Liebreich – szef artystyczny NOSPR.

Początek transmisji w radiowej Dwójce – w ramach audycji „Filharmonia Dwójki” Joanny Grotkowskiej – w piątek 15 czerwca o godz. 19.30.

informacja prasowa


Wrzesień w Muzeum Architektury: dla dorosłych, dzieci i ciekawych miasta

 Muzeum Architektury we Wrocławiu zaprasza na spotkanie warsztatowe w ramach Akademii Architektury, warsztaty dla dorosłych: "Śląski de...

Popularne posty