piątek, 16 października 2026

" Eliasz" Felixa Mendelssohna Bartholdy`ego w Narodowym Forum Muzyki /zapowiedź/

18 października o 18.00 w Narodowym Forum Muzyki czeka na melomanów prawdziwa uczta  – oratorium "Eliasz" Felixa Mendelssohna Bartholdy’ego. Obok znakomitych solistów w jego wykonaniu wezmą udział Chór NFM i Wrocławska Orkiestra Barokowa – obchodzące właśnie jubileusz dwudziestolecia swojego istnienia zespoły założone przez maestra Andrzeja Kosendiaka. Od ich zasłużonych dyrektorów artystycznych: Lionela Sowa i Jarosława Thiela batutę przejmie tego dnia światowej sławy dyrygent David Reiland.

David Reiland, fot. Jean-BaptisteMillot

W rok po objęciu urzędu dyrektora Filharmonii Wrocławskiej Andrzej Kosendiak zainicjował działanie dwóch zespołów, których brak dojmująco odczuwało środowisko muzyczne stolicy Dolnego Śląska. Od 2015 roku do dziś Chór NFM i Wrocławska Orkiestra Barokowa rezydują w „przestrzeni dla piękna” – NFM. By uczcić dwudziestą rocznicę swojej działalności, artyści zaprezentują utwór majestatyczny i odświętny – arcydzieło protestanckiej twórczości oratoryjnej, prawykonanej w sierpniu 1846 roku w angielskim Birmingham.

Mendelssohn, od młodych lat zafascynowany Pasjami Johanna Sebastiana Bacha, zamierzał przywrócić muzyce swojego wyznania wspaniałość, którą ta cieszyła się za sprawą jego wielkiego poprzednika. Anglia, rozkochana w stuletnich już niemal oratoriach Georga Friedricha Händla, takich jak Mesjasz, chętnie gościła niemieckich artystów. Biorąc za wzór dzieła obu tych mistrzów, które znał dobrze jako dyrygent, autor Symfonii „Włoskiej” pracował nad Eliaszem dziesięć lat. Na kształt jego oratorium złożyły się recytatywy, arie i chóry oraz kilka udramatyzowanych scen. Fabuła, czytelnie przedstawiona w dwóch częściach i przystępnie opracowana muzycznie, obejmuje biblijne dzieje proroka znanego nam z Ksiąg Królewskich: klęskę suszy, dokarmianie przez kruki, wskrzeszenie syna wdowy, pojedynek na sprowadzenie ognia z prorokami Baala, ucieczkę na świętą górę Horeb przed królową Izebel i wniebowzięcie na ognistym rydwanie. Oprócz tekstów o zdarzeniach z życia proroka librecista wykorzystał inne fragmenty Pisma Świętego – przede wszystkim Psalmy. Recenzent „The Times” skwitował premierę słowami: „nigdy nie miał miejsca pełniejszy triumf”. Takich wrażeń można się spodziewać i po tym koncercie.  

Program:

F. Mendelssohn Bartholdy Eliasz – oratorium op. 70

Wykonawcy:

David Reiland – dyrygent

Julia Sophie Wagner – sopran

Olivia Vermeulen – mezzosopran

Robin Tritschler – tenor

Nathan Berg – bas baryton

Chór NFM

Lionel Sow – kierownictwo artystyczne Chóru NFM

Wrocławska Orkiestra Barokowa

Jarosław Thiel – kierownictwo artystyczne Wrocławskiej Orkiestry Barokowej 


Czas trwania:

170 minut

informacja prasowa

czwartek, 15 października 2026

Wydarzenia w Muzeum Narodowym we Wrocławiu i Oddziałach /14–18 października 2026/

 Festiwal Kultury Bez Barier we wszystkich Oddziałach Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Spotkanie autorskie z Anną Brzezińską, autorką książki „Cierpliwe Genowefy, bezwstydne Magdaleny. Przewodnik po średniowieczu zwykłych kobiet" i nowy cykl edukacyjny „Dzień dobry. Poranny rozruch" w Pawilonie Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej. W Muzeum Etnograficznym wydarzenia towarzyszące wystawie „Życie na węglu". To niektóre z weekendowych wydarzeń w MNWr i Oddziałach.

Poliptyk Legnicki - lewe skrzydło wewnętrzne - kwatera górna - awers: Zwiastowanie, rewers:
św. Wawrzyniec, św. Wincenty Lewita, św. Jan, źródło cyfrowe.mnw.art.pl

W ramach ogólnopolskiego Festiwalu Kultury Bez Barier, którego głównym celem jest otwieranie świata kultury dla osób ze szczególnymi potrzebami i z różnymi rodzajami niepełnosprawności, zaplanowano: w Gmachu Głównym warsztaty dla rodzin z dziećmi tłumaczone na polski język migowy – uczestnicy zamienią się w bohaterów gry planszowej „Wrocławski milioner". 

W Muzeum Etnograficznym warsztaty rodzinne dostosowane do potrzeb osób w spektrum – miękkie, miłe i ciepłe misie zainspirują dzieci do działań plastycznych. 

W Pawilonie Czterech Kopuł warsztaty z audiodeskrypcją dla osób z niepełnosprawnością wzroku – spotkanie ze sztuką średniowieczną poprzez różne zmysły i sposoby poznawania.

Ponadto w Gmachu Głównym MNWr kontynuowane są znane i lubiane cykle wykładów: „Jakie to amerykańskie!" – Justyna Chojnacka opowie obliczach amerykańskiego stylu art déco; „Czarna sztuka" – Rembrandt van Rijn będzie bohaterem wykładu dr Doroty Miłkowskiej; „Mój Śląsk. Fascynacje" – dzieje największego gotyckiego ołtarza na Śląsku przybliży dr Jacek Witkowski.

Z kolei Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej zaprasza na nowy cykl zajęć „Dzień dobry. Poranny rozruch" – przedpołudniowe warsztaty ruchowe, które w każdy czwartek o g. 10:10 prowadzić będzie Justyna Oleksy. Zaplanowano też m.in. warsztaty muzyczne z cyklu „Średniowiecze w zmysłowej odsłonie", towarzyszącego wystawie „Stulecie" i dofinansowanego z programu Kultura Dostępna 2026.

Do Muzeum Etnograficznego można wybrać się na oprowadzanie z tłumaczeniem na PJM po wystawie „Życie na węglu" oraz na warsztaty budowania domów przysłupowych z papieru.


Muzeum Narodowe we Wrocławiu


17.10, g. 11:00 

Wrocławski milioner [PJM]. Zajęcia integracyjne dla rodzin z dziećmi w ramach Festiwalu Kultury bez Barier 2026. Prowadzenie: Sławomir Ortyl, tłumaczenie na polski język migowy: Elżbieta Resler

Zamienimy się w bohaterów gry planszowej „Wrocławski milioner”! Wraz z Panią Joanną (zwaną „Szmacianą Babką”), która była jedną z ubogich mieszkanek dawnego Wrocławia, oraz Bratem Aleksandrem – ongiś pustelnikiem ze Świętego Wzgórza w Osobowicach, każde z dzieci będzie próbowało jako pierwsze dotrzeć do centrum planszy, by zdobyć skarby Króla Krezusa. Trasa poprowadzi przez ważne daty w historii Wrocławia – jedne korzystne, inne wręcz przeciwnie – dlatego o nudzie nie będzie mowy!

Wstęp wolny

Zapisy: edukacja@mnwr.pl lub 71 372 51 48

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu


17.10, g. 12:00 

Dzieje największego gotyckiego ołtarza na Śląsku – poliptyku z kościoła św. św. Piotra i Pawła w Legnicy. Wykład dr. Jacka Witkowskiego w ramach cyklu „Mój Śląsk. Fascynacje” 

Największy z zachowanych gotyckich ołtarzy Śląska, dawne retabulum ołtarza głównego obecnej katedry (dawnej fary) p.w. św. św. Piotra i Pawła w Legnicy. Wybitne dzieło zarazem rzeźby, jak i szczególnie efektownego malarstwa z 1466 r. Badania historyczno-artystyczne ołtarza (odkrycie sygnatury oraz analiza stylistyczno-formalna) wprowadziły do historii sztuki śląskiego średniowiecza ważną osobowość artystyczną – wrocławskiego malarza Nicolausa Obilmana. Zapoznanego, a jednego z najwybitniejszych twórców wrocławskich XV w. Znany jest dokładny czas powstania ołtarza, jego fundator, a także autor interesującego programu ideowego. Można także wskazać na konkretne inspiracje artystyczne, zarówno rzeźbiarskie, jak i malarskie, w późnogotyckiej sztuce europejskiej tego wciąż zbyt mało znanego, a jednego z najwybitniejszych dzieł plastyki późnego średniowiecza na Śląsku (obecnie eksponowanego w Galerii Sztuki Średniowiecznej Muzeum Narodowego w Warszawie).

Wstęp wolny

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu, s. 116, I piętro


17.10, g. 15:00 

Rembrandt van Rijn. Wykład dr Doroty Miłkowskiej w ramach cyklu „Czarna sztuka. Historia grafiki artystycznej”

Eksperymentator, twórca bezkompromisowy, a przy tym wnikliwy badacz natury ludzkiej – tymi określeniami można by opisać postać holenderskiego mistrza. Artystyczny świat, w którym się obracał, wykraczał daleko poza Amsterdam, a nawet Niderlandy. W jego graficznych pracach pobrzmiewają dokonania największych poprzedzających go wirtuozów: akwaforty, akwatinty, miedziorytu i suchej igły. Ich dziedzictwo Rembrandt uzupełnił o własne technologiczne dokonania, osiągając niezwykły poziom ekspresji – niezbędnej, by wyrazić głębię religijnych uczuć, ból psychicznego doświadczenia, refleksję nad kondycją współczesnego mu człowieka, a także zachwyt nad pięknem otaczającego go świata.

Wstęp wolny

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu, s. 116, I piętro


18.10, g. 12:00 

Wieżowce, maszyny i tropikalne sny. Oblicza amerykańskiego art déco. Wykład Justyny Chojnackiej w ramach cyklu „Jakie to amerykańskie!”

Choć styl art déco ukształtował się w Europie, w Stanach Zjednoczonych zyskał nową skalę i wyjątkową różnorodność. Zachowując związki z luksusem i dekoracyjnością, art déco wkroczyło w świat wielkich metropolii, przemysłu i masowej rozrywki, stając się jednym z najbardziej rozpoznawalnych języków wizualnych amerykańskiej nowoczesności.

Podczas wykładu przyjrzymy się różnym obliczom tego stylu: od strzelistych wieżowców projektowanych w duchu ornamentalnego Zigzag Moderne, przez monumentalne realizacje publiczne epoki New Deal, po aerodynamiczne samochody, pociągi i przedmioty codziennego użytku spod znaku Streamline Moderne. Sprawdzimy także, jak kult prędkości i nowoczesności połączył się w Miami Beach z opływowymi fasadami, pastelowymi kolorami, słońcem i tropikalną fantazją.

Zajrzymy również do The Wolfsonian-FIU – muzeum, biblioteki i ośrodka badawczego położonego w sercu dzielnicy art déco w Miami Beach – aby przyjrzeć się wybranym obiektom z jego kolekcji sztuki dekoracyjnej, wzornictwa i grafiki użytkowej.

Wstęp wolny

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu, s. 116, I piętro

Widok wystawy „Życie na węglu”, fot. Wojciech Rogowicz 

Muzeum Etnograficzne

17.10, g. 14:00

„Życie na węglu. Ludzie, krajobrazy, dziedzictwo w obliczu transformacji energetycznej” – oprowadzanie kuratorskie z tłumaczeniem na PJM. Prowadzenie: Julia Szot, tłumaczenie na polski język migowy: Elżbieta Resler

Wystawa poświęcona ludziom, krajobrazom i dziedzictwu regionu wokół kopalni i elektrowni Turów w gminie Bogatynia na Dolnym Śląsku. Tytułowe życie na węglu ukazane zostało w perspektywie międzygatunkowego sąsiedztwa ludzi, surowca, kompleksu wydobywczo-energetycznego, technologii oraz ożywionej i nieożywionej materii. Jak pisze prof. Katarzyna Majbroda: „Wystawa zachęca do refleksji nad relacjami między człowiekiem, energią i środowiskiem. Pokazuje, że krajobraz wokół Turowa jest przestrzenią splątanych historii: industrializacji i utraty, modernizacji i degradacji, pamięci i przyszłości. To miejsce, w którym niezwykle istotne wydaje się pytanie o energię jako krwiobieg gospodarek późnego kapitalizmu i jednocześnie ważny element kultury wspólnoty ‘żyjącej na węglu’”.

Wstęp z biletem na wystawę czasową, Głusi z biletem za 3 zł

Miejsce: Muzeum Etnograficzne we Wrocławiu


18.10, g. 12:00

W Krainie Domów Przysłupowych – zbuduj swój własny domek! Warsztaty rodzinne dla dzieci w wieku 6–12 lat w ramach cyklu „Etno w południe” towarzyszące wystawie „Życie na węglu. Ludzie, krajobrazy, dziedzictwo w obliczu transformacji energetycznej”, prowadzenie: Barbara Caturian

Spotkanie będzie dla dzieci okazją do poznania niezwykłych drewnianych budowli z Krainy Domów Przysłupowych w okolicach Bogatyni. Opowiemy, skąd wzięła się ich nazwa. Pokażemy, co je wyróżnia i co sprawia, że ich drewniana konstrukcja jest tak wyjątkowa. Następnie dzieci zamienią się w małych budowniczych! Z przygotowanych szablonów stworzą własne makiety domów przysłupowych. Będą wycinać, składać, kleić i ozdabiać, tworząc mały domek.

Bilety w cenie 10 zł

Zapisy: edukacja@muzeumetnograficzne.pl lub 71 344 33 13

Miejsce: Muzeum Etnograficzne we Wrocławiu


18.10, g. 14:00

Miękkie, miłe, ciepłe. Integracyjne warsztaty rodzinne dostosowane do potrzeb osób w spektrum, w ramach Festiwalu Kultury bez Barier 2026, prowadzenie: Olga Budzan

Miękkie, miłe, ciepłe… takie są właśnie misie. W muzeum można spotkać różne zwierzęta, pojawiają się na obrazach, rzeźbach, a nawet strojach. Podczas warsztatów uczestnicy będą kleić, a co odważniejsi mogą nawet zszywać ze sobą kawałki pianki, tkanin o różnych fakturach, wełenki i inne miękkie tworzywa, a także przyklejać i przyszywać koraliki oraz guziki.

W trosce o komfort dzieci:

— będziemy pracować w małej grupie,

— piętro z salą warsztatową jest wydzielone i w tym czasie nie planujemy tam innych zajęć,

— zapraszamy też rodzeństwo.

Bilety w cenie 3 zł

Zapisy: edukacja@muzeumetnograficzne.pl lub 71 344 33 13

Miejsce: Muzeum Etnograficzne we Wrocławiu

Wystawa "Stulecie" w Pawilonie Czterech Kopuł,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


14.10, g. 14:00

Średniowiecze w zmysłowej odsłonie. Integracyjne warsztaty z audiodeskrypcją dla osób z niepełnosprawnością wzroku w ramach cyklu „Dotknij Muzeum” oraz Festiwalu Kultury Bez Barier 2026, prowadzenie: Kinga Łaska

Zapraszamy na wystawę „Stulecie. W rocznicę wielkiej wystawy śląskiej sztuki średniowiecznej” oraz do spotkań ze sztuką średniowieczną poprzez różne zmysły i sposoby poznawania. Dotyk, dźwięk, zapach, smak czy doświadczenie własnoręcznej pracy stają się sposobami na bliższe poznanie prezentowanych dzieł i historii, które się za nimi kryją. Podczas zajęć przyjrzymy się wybranym dziełom prezentowanym na wystawie czasowej, poszukując w nich śladów dawnych historii, symboli, materiałów i technik. Zajęcia pozwolą spojrzeć na średniowieczne dzieła z kilku perspektyw i odkryć, jak wiele ma do zaoferowania.

Bilety w cenie 3 zł

Zapisy: edukacja.pawilon@mnwr.pl, 71 712 71 81

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


15.10, g. 10:10

Dzień dobry. Poranny rozruch. Przedpołudniowe warsztaty ruchowe, prowadzenie: Justyna Oleksy

Gdyby te zajęcia były hasztagami, byłyby to: #wdech, #wydech, #ruch, #poranek, #sztuka współczesna, #czwartek, #dobrostan. 

„Dzień dobry” to cotygodniowy poranny rozruch pod niebem dziedzińca Pawilonu Czterech Kopuł – łagodna praktyka ruchowa, zaproszenie do wglądu w ciałopoczucie, osadzenia się w kontekście dnia i tygodnia. Ćwiczenia poprzedza kwadrans spędzony na wystawie i wspólny namysł nad wybranym dziełem sztuki, które staje się potem swobodną inspiracją do praktyk ruchowych.

Dla kogo? Dla tych, którzy potrzebują inspirującego, lekkiego startu w dzień. Dla tych, którym w okolicach czwartego dnia tygodnia przyda się zastrzyk energii i mobilizacji, ale także nieco wytchnienia.

Co wziąć ze sobą? Wygodny strój i butelkę wody. Przy sprzyjającej aurze warsztaty odbywają się w ogrodzie rzeźb za muzeum. Zbiórka przy kasie Pawilonu Czterech Kopuł.

Bilety w cenie 15 zł

Zapisy: justyna.oleksy@mnwr.pl lub tel. 71 712 71 81

W razie pytań lub potrzeby zapisania liczniejszej grupy – zachęcamy do kontaktu mailowego

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


17.10, g. 11:00

Uśmiech zmienia wszystko. Zajęcia plastyczne dla dzieci w wieku 6–12 lat w ramach wydarzeń towarzyszących wystawie „Stulecie. W rocznicę wielkiej wystawy śląskiej sztuki średniowiecznej”, prowadzenie: Barbara Przerwa

W czasie spotkania dzieci obejrzą wybrane rzeźby sztuki średniowiecznej z kręgu Madonn na lwach prezentowanych na wystawie czasowej. Będziemy je porównywać z innymi zabytkami, szukać różnic i podobieństw. W ramach warsztatów plastycznych stworzymy kolaże pełne radości, dobrej atmosfery i pozytywnej energii – i oczywiście z dużą ilością uśmiechów!

Bilety w cenie 10 zł

Zapisy: edukacja.pawilon@mnwr.pl, 71 712 71 81

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


17.10, g. 12:00

Krótki przewodnik po happeningu: 11 zasad, 11 przykładów. Wykład Iwony Gołaj w ramach cyklu „Kurs historii sztuki. Klasycy nowoczesności”

W 1968 roku Allan Kaprow, główny teoretyk happeningu, opublikował 11 zasad dotyczących tego, jak zrobić happening. W trakcie wykładu prześledzimy wszystkie punkty oraz omówimy przykładowe działania, aby sprawdzić, czy następcy Kaprowa wykorzystali jego porady.

Bilety w cenie 15 zł

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


17.10, g. 16:00

Od księżnej do świętej. Rozwój ikonografii św. Jadwigi Śląskiej. Wykład Józefiny Fabisz towarzyszący wystawie „Stulecie. W rocznicę wielkiej wystawy śląskiej sztuki średniowiecznej”

Żona Henryka Brodatego, fundatorka gotyckich klasztorów i jedna z najbardziej wyrazistych postaci w dziejach średniowiecznego Śląska. Jadwiga Śląska (1178?–1243) zapisała się w historii nie tylko jako księżna, lecz przede wszystkim jako inicjatorka przełomowych fundacji kościelnych oraz protektorka ubogich. Przejawy pobożności, poparte świadectwami przypisywanych jej cudów, doprowadziły do kanonizacji już 24 lata po jej śmierci.

Pamięć o księżnej, utrwalana w piśmie i obrazie, stała się jednym z filarów tożsamości ówczesnego Śląska. Wizerunki Jadwigi zamawiane były zarówno przez środowiska dworskie, jak i kościelne czy miejskie. Powstające w kolejnych stuleciach iluminowane kodeksy, rzeźby i malowidła tablicowe łączyły krzewienie kultu religijnego z legitymizacją autorytetu piastowskiej dynastii oraz budowaniem prestiżu lokalnych wspólnot.

Podczas wykładu przedstawiona zostanie ewolucja ikonografii Jadwigi Śląskiej oraz transformacja sposobów jej ukazywania – od upamiętnień jej ascetycznej pobożności po monumentalne przedstawienia patronki i orędowniczki Śląska. Zaprezentowane zostaną najważniejsze dzieła sztuki oraz ich intrygujące, często burzliwe losy, które okazują się równie fascynujące, co biografia ich bohaterki.

Wstęp wolny

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


17.10, g. 18:00

Co ma wspólnego św. Barbara z rabarbarem? Warsztaty tańca intuicyjnego dla dorosłych w ramach cyklu „Co mnie porusza w sztuce współczesnej”, prowadzenie: Barbara Przerwa

W czasie spotkania zestawimy średniowieczne wizerunki św. Barbary z wybranymi pracami Lulu MacDonald. Dowiemy się, dlaczego św. Barbara jest patronką górników i zastanowimy, dlaczego jej niezłomny charakter i relacje z własnym ojcem mogą stać się tematem do dyskusji o rodzicielskiej władzy. Intrygującym dodatkiem będzie rabarbar, roślina znana, ale też pełna tajemnic. W improwizacji tanecznej będziemy eksplorować takie wartości jak wolność, siła, podległość, pewność siebie oraz aspekty wzrastania w ciemności, ciągłego przystosowywania się, szukania własnych ścieżek.

Bilety w cenie 20 zł

Zapisy: edukacja.pawilon@mnwr.pl, 71 712 71 81

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


18.10, g. 12:00

Czy w średniowieczu istniały malarki? Wykład kuratorski dr Agaty Stasińskiej towarzyszący wystawie „Stulecie. W rocznicę wielkiej wystawy śląskiej sztuki średniowiecznej”

Jak wyglądał średniowieczny cech? Czy było w nim miejsce dla kobiet? Dlaczego córki i wdowy po mistrzach malarskich miały tak wielu adoratorów? Na te i wiele innych pytań odpowiemy podczas niedzielnego wykładu poświęconego zagadnieniu kobiet w warsztatach artystycznych okresu średniowiecza. Zaprezentowane zostaną podczas niego sylwetki malarek znane z archiwalnych przekazów oraz ich niekiedy zdumiewające role w zdominowanym przez mężczyzn ówczesnym świecie artystycznym.

Wstęp wolny

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


18.10, g. 13:00

„Cierpliwe Genowefy, bezwstydne Magdaleny…”. Spotkanie z Anną Brzezińską, autorką książki „Cierpliwe Genowefy, bezwstydne Magdaleny. Przewodnik po średniowieczu zwykłych kobiet”, prowadzenie: dr Agata Stasińska, kuratorka wystawy „Stulecie. W rocznicę wielkiej wystawy śląskiej sztuki średniowiecznej”

O średniowiecznych iluminatorkach i twórczyniach traktatów, o pisarce i urzędniczce Margarecie von der Stregon, która zarządzała kancelarią miejską w średniowiecznej Świdnicy – między innymi o tych kobietach będziecie mogli posłuchać podczas spotkania towarzyszącego wystawie „Stulecie”.

O książce: „W średniowieczu niewiasty uważano za grzeszne córki Ewy, moralnie i intelektualnie ustępujące mężczyznom. Prawa i zwyczaje poddawały je władzy ojców, mężów i braci – dla ich dobra, oczywiście. Ale losy prawdziwych kobiet udowadniają, że były istotami znacznie bardziej złożonymi i skomplikowanymi, niż się nam czasami wmawia. Anna Brzezińska nie romantyzuje przeszłości: pokazuje sprawczość tam, gdzie była możliwa – jako opór, spryt, adaptację lub walkę o godność. Kobiety z jej opowieści uczą, czym naprawdę było średniowiecze – a wiele z ich doświadczeń pozostaje zaskakująco aktualnych”.

Wstęp wolny

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


18.10, g. 16:00

Usłyszeć średniowiecze. Integracyjne warsztaty muzyczne w ramach projektu „Średniowiecze w zmysłowej odsłonie”, prowadzenie: Tomasz Stera

Muzyka od wieków towarzyszyła artystom, rozwijając nurty sztuki charakterystyczne dla każdej epoki. Bez wątpienia warstwa muzyczna w okresie średniowiecza miała istotne znaczenie zarówno dla artystów, jak i dla ówczesnych odbiorców sztuki. Pozwoliła rozwinąć późniejsze gatunki muzyczne, co więcej – stała się inspiracją dla współczesnych twórców.

Podczas spotkania dowiemy się między innymi, jakie dźwięki kryją obrazy i rzeźby, jaki wpływ mogą wywierać ówczesne formy muzyczne na sztukę i człowieka oraz czy dawny zapis nutowy może być dziełem sztuki. Spróbujemy usłyszeć średniowiecze, a także odnaleźć i przenieść inspiracje średniowieczne na współczesność.

Wstęp wolny

Zapisy: edukacja.pawilon@mnwr.pl, 71 712 71 81

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej

informacja prasowa

Festiwal w smudze cienia /relacja z 61 Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans/

Zwyczajowo na początku września sale koncertowe i kościoły Wrocławia  oraz Dolnego Śląska wypełniła piękna muzyka odbywającego się już po raz 61. Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego. W tym roku inspiracją stała się myśl przewodnia  powieści Josepha Conrada "Smuga cienia", z jej problematyką trudnego i bolesnego dojrzewania do odpowiedzialności za siebie i innych ludzi.

"Koronacja wenecka 1595" w Katedrze św. Marii Magdaleny,
fot. Łukasz Rajchert

Właściwie każdy z festiwali ostatnich lat dotykał zagadnień ważnych i aktualnych. Formuła była na tyle pojemna, że słuchacze mogli poprzez muzykę, także tę dawną, przyglądać się odwiecznym, przeklętym  – jakby powiedział Dostojewski  – problemom. Było więc m. in. przesłanie "Światło dla świata", w którym muzyka wyprowadzała nas z mroków ciemności w światłość. Podczas 57. Wratislavii śledziliśmy "Niebezpieczne związki władzy i muzyki", zaś 60. festiwal stawiał pytania o "Raj utracony"... W tym roku myśl przewodnia okazała się równie celna, dotykała bowiem problematyki moralnej, która dotyczy każdego z nas i poprzez dzieła muzyczne ukazywała, jak trudne i bolesne jest dojrzewanie i stawanie się człowiekiem odpowiedzialnym. Wraz z utratą młodości i naiwności pojawia się owa nieodłączna smuga cienia, która odtąd będzie nam stale towarzyszyć. 

"Samson i Dalila" Camille Saint-Saënsa, dyr. Thomas Guggeis

Smuga cienia Samsona  – opera Camille`a Saint-Saënsa


Już pierwsze zaprezentowane dzieło: "Samson i Dalila" Camille Saint-Saënsa wprowadza nas w samo centrum rozważań dotyczących odpowiedzialności za własne czyny kładące się cieniem zarówno na życiu pojedynczego człowieka, jak i całego narodu. Libretto oparte jest dość luźno na VI rozdziale Księgi Sędziów Starego Testamentu, z której zaczerpnięto dwa epizody: zdradę Dalili (która w wersji biblijnej jest żoną bohatera, a nie uwodzicielką) i zwycięstwo Samsona nad Filistynami, okupione własną śmiercią. W przeciwieństwie do oratorium "Samson" Georga Friedricha Händla, będącego epicką historią biblijnego bohatera, przedstawiającą ostatni rozdział jego życia  i moralne dojrzewanie do decyzji zakończonej męczeńską śmiercią, opera francuskiego kompozytora ma bardziej uniwersalny wymiar, nie mówiąc już o jej rozmiarach. Zresztą Händel nigdy nie był, na szczęście, powściągliwy i hojnie raczył swoich słuchaczy piękną muzyką. Otóż "Samson i Dalila" opowiada historię pewnej erotycznej fascynacji, która doprowadza bohatera do zguby, a wraz z nim przynosi klęskę jego pobratymcom. Pierwszy akt ukazuje zniewolonych i narzekających na swój los Izraelitów, którym Samson przywraca nadzieję i wiarę, że Bóg nie zostawił ich na pastwę losu i Filistynów. Jego zapał i głęboka wiara sprawiają, że Izraelici powstają z kolan i pokonują Filistynów, którzy w rezultacie uciekają w góry. Kiedy jednak świątynię Dagona opuszczają kobiety, a wśród nich olśniewająco piękna i kusząca Dalila, Samson ulega pokusie. No, powiedzmy, że trochę z pokusą walczy, ale niezbyt długo. Skutki jego słabości okażą się bardzo bolesne. Nie tylko zapłaci za tę chwilę słabości oślepieniem (co jest poniekąd aktem symbolicznym), ale także uwięzieniem i pracą ponad ludzkie siły. Jego lud, pozbawiony przywódcy, stanie się ponownie zniewolony, a Filistyni triumfalnie powrócą i wyprawią bachanalia na cześć swego boga Dagona. Aby uświetnić zwycięstwo, sprowadzają też triumfalnie Samsona, upokarzając go w ten sposób. On jednak zwraca się do Boga, by raz jeszcze przywrócił mu siły, obala kolumnę podtrzymującą świątynię, grzebiąc w ten sposób zgromadzonych tam wrogów i siebie samego. Tym heroicznym gestem przywraca nie tylko swoją godność, ale także wyzwala swój uciemiężony lud. Ten trudny przecież wybór jest jego smugą cienia: wyrazem dojrzałości i odpowiedzialności za naród, okupiony własnym cierpieniem i śmiercią. 

Ta piękna historia pokazuje, że nawet wielcy ulegają pokusom, upadają, lecz doświadczenie to sprawia zarazem, że dorastają do trudnych decyzji, za które płacą najwyższą cenę. 

Operę Camille Saint-Saënsa poprowadził we Wrocławiu Thomas Guggeis  – niemiecki dyrygent i pianista, dyrektor Opery we Frankfurcie, który mimo młodego wieku, ma spore doświadczenie operowe, o czym świadczy m. in. fakt przyznania mu w 2026 roku przez magazyn "Opernwelt" tytułu Dyrygenta Roku.  Guggeis znakomicie dyrygował NFM Filharmonią Wrocławską, Chórem NFM oraz Slovenian Philharmonic Choir, a także znakomitymi solistami. W rolę Samsona wcielił się australijski śpiewak operowy (tenor) Nikolai Schukoff, który swoją  rolę interpretował niezwykle przekonująco. Na początku był wspaniałym i charyzmatycznym przywódcą, gdy zapewniał Izraelitów, że Bóg pomoże im zrzucić jarzmo, to znowu stawał się tragicznym bohaterem, którego dręczy żądza i poczucie winy, by na koniec stać się spokojnym, pewnym swoich decyzji człowiekiem – gdy ponownie zwraca się z wiarą ku Bogu i pokonuje wrogów. 

W postać Dalili wcieliła się gruzińska mezzosopranistka Anita Rachvelishvili  – olśniewająca w roli perfidnej uwodzicielki, kusicielki, której nie sposób się oprzeć. Była mocną, świadomą swych atutów kobietą, którą silnie motywuje nienawiść do Samsona. Pod maską czułych zapewnień o miłości czaiła się w jej interpretacji podstęp i zdrada. Wszystkie te niuanse swojej roli artystka wydobyła znakomicie.

Posłuchajmy słynnego duetu zwanego umownie miłosnym: “Mon cœur s’ouvre à ta voix” z tą artystką.


Obowiązki władcy: piękna, uduchowiona rekonstrukcja "Koronacji weneckiej" z 1595 roku

Absolutnie niezwykła  była w moim odczuciu "Koronacja wenecka 1595" – rekonstrukcja Mszy koronacyjnej weneckiego doży Marina Grimaniego w Bazylice św. Marka w Wenecji. Autorem owej rekonstrukcji jest angielski dyrygent Paul McCreesh, wieloletni szef festiwalu Wratislavia Cantans, zaś wykonawcami byli członkowie jego zespołów Gabrieli Consort & Players, zawdzięczający swą nazwę włoskim kompozytorom: Giovanniemu i Andrei Gabrieli, których utwory stanowiły zasadniczą część koncertu. Projekt ów został utrwalony na płycie, my jednak mogliśmy go wysłuchać na żywo w Katedrze św. Marii Magdaleny, a więc również w sakralnej przestrzeni, co jest doświadczeniem bezcennym. 

Muzycy prezentowali poszczególne części Mszy w różnych miejscach przestrzeni kościoła. Najpierw usłyszeliśmy męskie głosy rozbrzmiewające początkowo gdzieś w pobliżu ołtarza głównego i stopniowo zbliżające się, które zaintonowały chorałowy introit. Następnie z drugiego końca świątyni dobiegły odgłosy odległego bębna i fanfary trąbek, zwiastujące wejście doży.

"Koronacja wenecka 1595", Gabrieli Consort & Players,
fot. Łukasz Rajchert
Śpiewane fragmenty liturgii, obejmujące zarówno rozbudowane opracowania chóralne i instrumentalne, jak i chorał – przeplatano krótkimi wstawkami instrumentalnymi: były to albo canzony Giovanniego Gabrielego, albo też niezwykle subtelne solowe utwory na organy. Stałe części Mszy (w tym przypadku Kyrie, Gloria, Sanctus i Benedictus) wykonano do muzyki Andrei Gabrielego z 1587 roku. Otwierające całość Kyrie było w dużej mierze utworem solowym – wykonywał je wybitny młody tenor Benedict Hymas, którego niezwykle czyste, wysokie i eteryczne brzmienie pięknie kontrastowało z ciepłym dźwiękiem towarzyszących mu puzonów. Canzona rozdzielająca dwa śpiewane czytania biblijne, odznaczała się zachwycającą lekkością z towarzyszącymi jej skrzypcami. Podobało mi się również offertorium Deus qui beatum Marcum („O Boże, który wywyższyłeś świętego Marka”) w porywającym wykonaniu altów Davida Allsoppa i Marka Chambersa, jednak prawdziwą kulminacją występu był moment, w którym pięcioro solistów wspólnie wykonało antyfonę komunijną O Sacrum Convivium Andrei Gabrielego. Przy subtelnym akompaniamencie organów usłyszeliśmy bogaty, aksamitny i nieskazitelny śpiew polifoniczny. Mistrzowski śpiew i porywająca gra instrumentalna połączyły się w finałowym hymnie Omnes Gentes („Klaszczcie w dłonie, wszystkie narody”) Giovanniego Gabrielego. 
Czytania, zwłaszcza Ewangelia według św. Jana, mówiły o pokorze, o służbie ludziom, stając się w ten sposób "programem" dla obejmującego swój urząd doży. Tyle się pisze o weneckim przepychu, wspomina o tym także sam autor rekonstrukcji, ja jednak pod wpływem czytań i samej muzyki, a także genius loci tego szczególnego wnętrza,  odczułam dotyk sacrum, choć był to "tylko" koncert...


Sacrae cantiones quinque vocum: No. 14, O sacrum convivium

Dydona i Eneasz  – miłosne rozczarowania

W przypadku jedynej opery Henry Purcella "Dydona i Eneasz" libretto  Nahuma Tate'a czerpie z IV księgi "Eneidy" Wergiliusza i opowiada historię miłości Dydony, królowej Kartaginy, do Eneasza, bohatera wojny trojańskiej. Niczym Odys tuła się onwraz z towarzyszami tu i tam, by dotrzeć do fenickiego miasta Kartaginy, gdzie poznaje królową tej krainy, która zakochuje się w nim bez pamięci i  – jak się wydaje  – z wzajemnością. Już na początku I aktu widzimy ją pogrążoną w smutku i udręce, czemu daje wyraz w arii Ah, Belinda. Jeśli znamy mitologię i "Eneidę", to mamy świadomość, że Dydona jest wdową, a Eneasz jest piękny, młody i pokrzywdzony przez los. Takie okoliczności sprawiają, że bohaterka (w dodatku nakłaniana przez damę dworu i chór, wreszcie samego Eneasza) porzuca skrupuły i poddaje namiętności. Szczęście jednak nie trwa długo, bo zło nie śpi. Niczym w szekspirowskiej tragedii w II akcie opery pojawiają się Czarownice i Wiedźmy, które knują spisek, skutkiem którego Dydona utraci dobrą sławę, miłość i życie. Najpierw zakłócają polowanie królewskiej pary, sprowadzając burzę, a następnie wyczarowują złego ducha o rysach Merkurego, który wzywa Eneasza do natychmiastowego powrotu do Troi. Eneasz wprawdzie jest z powodu nagłego rozstania załamany, ale już na początku III aktu orientujemy się, że jego towarzysze bez żalu opuszczają Kartaginę. Nie wiedzą, podobnie jak Eneasz, że czeka ich śmierć na morzu. Bohater próbuje jeszcze bezskutecznie pocieszać ukochaną, ale ta odtrąca jego, fałszywe jej zdaniem, usprawiedliwienia. Kiedy kochanek ją opuszcza, umiera.

"Dydona i Eneasz" H. Purcella, od lewej: Charlotte Bowden – Belinda (sopran),
Mauro Borgioni – Eneasz (baryton), Arianna Vendittelli – Dydona (sopran),
fot. Sławek Przerwa
Opera uchodzi za arcydzieło. Piotr Kamiński twierdzi, że  "w niespełna 50 minut, wszystko, co teatr powiedzieć może o miłości, rozstaniu, przeznaczeniu oraz wzajemnych uwikłaniach kobiety i mężczyzny" zostało zaprezentowane, a libretto jest błyskotliwe, zwarte i pełne błyskawicznych zwrotów akcji. Ja jednak nawykłam do słuchania i oglądania rozbudowanych oper Georga Friedricha Händla, gdzie skomplikowane uczucia bohaterów rozwijają się w pięknych i licznych ariach czy duetach. Lapidarność i skrótowość libretta Tate'a i jego muzyczny wyraz są dla mnie nie tyle pożywką dla wyobraźni, co jakąś galopadą wydarzeń i emocji. 

Owe uproszczenia wynikają być może stąd, że opera została przez Purcella stworzona (prawdopodobnie) dla dziewcząt ze szkoły  Josiasa Priesta w Londynie pod koniec 1689 roku, miała więc charakter wychowawczy. Jej przesłanie przestrzegające przed zbyt pochopnym uleganiem emocjom miało pouczyć młode kobiety, że koniec takiego postępowania ma zgubny charakter.  

Podczas wrocławskiej prezentacji koncertowej wersji opery irytowała mnie nieustająco smutna i narzekająca Dydona, abstrahując od jakości wykonawstwa. Arianna Vendittelli  (sopran) w roli Dydony była od początku do końca nieszczęśliwa albo krótko szczęśliwa i nie przekonała mnie do rozwoju swoich skomplikowanych uczuć. Grała rolę kobiety, która nie potrafi być szczęśliwa i która wobec tego MUSI umrzeć. Mauro Borgioni (baryton o pięknej barwie) w roli Eneasza był nieco bardziej przekonujący i nawet rozumiemy, dlaczego musiał opuścić tę kobietę. 😏 Najbardziej wyraziste były Czarownice: Delphine Galou (Czarownica, kontralt), Martina Licari (Pierwsza Wiedźma, sopran) i Benedetta Mazzucato (Druga Wiedźma, kontralt), ale czarne charaktery łatwiej jest zagrać. Całość (Chór Capella Cracoviensis, Accademia Bizantina)  poprowadził znakomity Ottavio Dantone.

"Dydona i Eneasz", scena z Wiedźmami, fot. Sławek Przerwa

"Herr Jesu"  – muzyczne kazania Johanna Sebastiana Bacha

Conradowska smuga cienia snuła się też przez kantaty kościelne Johanna Sebastiana Bacha, w których zagubiony i chory przez grzech pierworodny człowiek ma szansę na ozdrowienie jedynie Bożej łasce.
Kantaty tworzył Bach przez całe swoje pracowite życie, ale najwięcej powstało w Lipsku, gdzie pełnił funkcję kantora w Kościele św. Tomasza. Biograf J.S. Bacha, Albert Schweitzer napisał:

W porównaniu z kantatami wszystko, co Bach poza tym stworzył, wydaje się niemal tylko dodatkiem.

W twórczości Johanna Sebastiana kantata była częścią liturgii, rodzajem muzycznego kazania, pouczenia. W liturgii protestanckiej bowiem najważniejsze jest słowo i kantata temu słowu służyła. Bach był człowiekiem głębokiej wiary  – przez całe życie czytał i studiował Biblię oraz dzieła teologiczne, przede wszystkim Lutra. Teksty swoich utworów opatrywał często takimi aktami strzelistymi, jak: S D G („Soli Deo Gloria” – „Bogu Jedynemu Chwała”) czy J J („Jesu juva” – „Jezu, wspomóż”).

Koncert "Herr Jesu", fot. Łukasz Rajchert
Interpretacja kantat wcale nie należy do najłatwiejszych. Próbowali się z nią zmierzyć tacy mistrzowie muzyki dawnej, jak Nikolaus Harnoncourt, Philippe Herreweghe czy sir John Eliot Gardiner. Ten ostatni nagrał w kościołach całą serię tzw. kantat pielgrzymkowych, co było wyzwaniem nie lada. Każdy z nich poszukiwał własnego klucza interpretacyjnego. Z kantatami Johanna Sebastiana Bacha próbuje się również mierzyć Andrzej Kosendiak, dyrektor Wratislavii oraz zespołu Wrocław Baroque Ensemble, który od lat utrwala na płytach muzykę dawną. Jest to wyzwanie dla każdego artysty zajmującego się tą dziedziną, w której niepodzielnie króluje Bach. Projekt nagrania pięciu płyt z kantatami lipskiego Kantora powstał w ubiegłym roku i nabrał realnych kształtów, kiedy padła propozycja z wytwórni Alpha Classics. Niedawno ukazała się pierwsza płyta z tej serii: „Komm! Bach Cantatas with Recorder", nagrana z udziałem Giovanniego Antoniniego, grającego na flecie podłużnym, oraz zaproszonymi gości, m. in. z Krystianem Adamem Krzeszowiakiem. 
Tym razem, w nowym składzie, zaprezentowano kantaty: BWV 18 (wersja lipska) Gleichwie der Regen und Schnee vom Himmel fällt, BWV 25 Es ist nichts Gesundes an meinem Leibe oraz BWV 96 Herr Christ, der einge Gottessohn. 

Nie sposób napisać o wszystkich trzech, ale warto przyjrzeć się wybranej, ponieważ podobną strukturę mają pozostałe: po lekturze Ewangelii nawiązują do czytań biblijnych, a także do pieśni ewangelickiej (chorału), będącej rodzajem komentarza do czytań. Są zatem rodzajem muzycznej homilii.

Dennis Orellana (sopran)
Nie ma ani cząstki zdrowej na moim ciele w obliczu rozgniewania Twego, nie ma odpoczynku moim kościom w obliczu mego grzechu  – wypowiada swą skargę człowiek w kantacie 18 (tłum. Andrzeja Teske). Tekst kantaty, nawiązując do przypowieści o siewcy, rozważa działanie słowa Bożego w świecie. Recytatyw (tenor) nawiązuje do cytatu biblijnego, a następująca po nim  aria powierzona  głosowi basowemu (jako głosowi Chrystusa) stanowi rodzaj komentarza. Aria ta ma w sobie wiele żarliwości i ciepła, wskazuje drogę, daje pociechę. Aby odróżnić kolejny recytatyw od poprzedniego, Bach wprowadza wiole i flety. Po drugim recytatywie następuje aria sopranu, który symbolizuje w muzyce Bacha niewinną duszę:

Otwórz na me marne pieśni
Swojej łaski ucho, Panie!
A gdy kiedyś będę w górze
Śpiewał w Twym anielskim chórze,
Lepiej zabrzmi me śpiewanie.

Andrzej Kosendiak powrócił do praktyki wykonawczej J. S. Bacha i (podobnie jak Harnoncourt), powierzając partie sopranowe chłopcom. Wybranych członków Chóru Chłopięcego NFM wspomagał Dennis Orellana  dysponujący pięknym, czystym sopranem. I to był znakomity pomysł! Młody śpiewak wystąpił także w pozostałych kantatach, a w BWV 95 podbił serca słuchaczy w duecie z fletem. Ważną rolę odegrały partie fletu we wszystkich trzech kantatach, a szczególnie grająca na flecie podłużnym i traverso Michaela Koudelková, która nas zachwyciła, szczególnie w duecie z Dennisem Orellaną. Wszyscy zresztą grali i śpiewali wspaniale. Był to, obok "Koronacji weneckiej" prawdziwie wyjątkowy koncert. Pozostaje mieć nadzieję, że usłyszymy go jeszcze na płycie.
 
Giovanni Antonini i Michaela Kudelkova, fot. Ł. Rajchert


Tegoroczna Wratislavia okazała się bogata i różnorodna. Dostarczyła licznym słuchaczom wspaniałych wrażeń zarówno estetycznych, jak też duchowych i intelektualnych. To wielka dla mnie radość i jestem wdzięczna, że stały się moim udziałem. 



KOMM // reportaż
Pierwsza płyta z planowanej serii obejmującej kantaty Johanna Sebastiana Bacha z partią fletu podłużnego, zarejestrowana pod dyrekcją Andrzeja Kosendiaka wraz z Giovannim Antoninim, NFM Chórem Chłopięcym i Wrocław Baroque Ensemble i wydana pod szyldem renomowanej wytwórni Alpha Classics.

wtorek, 13 października 2026

Spektrum startuje już za tydzień!

Do rozpoczęcia 12. Festiwalu Filmowego Spektrum został już tylko tydzień. Od 20 do 25 października na świdnicką publiczność czeka ponad sześćdziesiąt filmów, spotkania z twórcami i twórczyniami, a także nowe elementy programu festiwalu. Wśród tytułów, na które warto zwrócić uwagę, są m.in. „Gradiva”, „Look Back”, „Niespodziewane” czy „Zatrzymaj mnie”. Tegoroczna edycja przynosi również kilka nowości: Konkurs Polski w ramach Okiem Młodych, kolejne odsłony Filmowej Mapy Drzew oraz audiodeskrypcje wybranych seansów. 

"Gradiva" w reż. Marine Atlan

Cztery filmy, których nie można przegapić


Tegoroczne Spektrum to okazja, by zobaczyć na dużym ekranie filmy nagradzane na międzynarodowych festiwalach, na długo przed ich premierami kinowymi. Wśród nich jest „Gradiva” w reżyserii Marine Atlan, nagrodzona Grand Prix Międzynarodowego Tygodnia Krytyki w Cannes i Nagrodą Publiczności podczas tegorocznych Nowych Horyzontów. Film opowiada o grupie francuskich nastolatków, którzy wyjeżdżają do Neapolu i Pompejów, czekając na wyniki rekrutacji na studia. Wśród ruin mierzą się z własnymi ambicjami, relacjami i niepewnością związaną z dorosłością.

„Zatrzymaj mnie” Myrsini Aristidou, laureat Nagrody Publiczności dla najlepszego dramatu zagranicznego na tegorocznym festiwalu Sundance, to historia jedenastoletniej Iris, która dowiaduje się, że jej ojciec, nieobecny w jej życiu od lat, wrócił do miasta. Dziewczynka postanawia go odnaleźć, a próba nawiązania kontaktu staje się początkiem nieoczywistej relacji.

Warto zwrócić uwagę także na „Look Back” Kiyotaki Oshiyamy, adaptację mangi Tatsukiego Fujimoto. Dwie dziewczyny łączy pasja do rysowania komiksów, ale ich przyjaźń i wspólna twórczość zostają wystawione na próbę. To film o ambicji, pracy twórczej i relacjach, które zmieniają się wraz z doświadczeniami.

Program dopełniają „Niespodziewane” Ryûsuke Hamaguchiego z nagrodzonymi w Cannes za role kobiece Virginie Efirą i Tao Okamoto. Bohaterkami filmu są dyrektorka paryskiego domu opieki i japońska reżyserka teatralna, których spotkanie staje się początkiem relacji zmieniającej ich spojrzenie na siebie i własną pracę. 



Nowość w Okiem Młodych: Konkurs Polski


Podczas tegorocznego Spektrum po raz pierwszy odbędzie się Konkurs Polski, w którym o nagrodę powalczą polskie filmy krótkometrażowe. Filmy oceni jury w składzie: Daria Sienkiewicz, dziennikarka i krytyczka filmowa publikująca m.in. w „Filmwebie”, „Kinie” i „Wysokich Obcasach”, laureatka nagród Krytyk Pisze i im. Krzysztofa Mętraka; Marcin Radomski, krytyk filmowy, dziennikarz i autor KINOrozmowy, członek Europejskiej Akademii Filmowej oraz FIPRESCI; oraz Piotr Wojtasik, reporter „Dzień Dobry TVN”, interesujący się m.in. filmem, architekturą i historiami osób rzadziej obecnych w głównym nurcie mediów.


Filmowa Mapa Drzew rośnie razem z festiwalem


Nagrody przyznawane twórcom i twórczyniom najlepszych filmów prezentowanych podczas Spektrum mają swoje odzwierciedlenie nie tylko w statuetkach, ale też w przestrzeni Świdnicy. Od 2024 roku laureaci i laureatki konkursów Okiem Młodych otrzymują również drzewa, które stają się częścią Filmowej Mapy Drzew. Przy każdym z nich znajduje się tabliczka z kodem QR, pozwalającym obejrzeć nagrodzony film. Wspólnie z Dolnośląskim Centrum Filmowym festiwal rozwija inicjatywę, która łączy kino z miejskim krajobrazem. Drzewa pozostają w Świdnicy po zakończeniu festiwalu, a wraz z kolejnymi edycjami przybywają nowe punkty na filmowej mapie miasta.

"Kobieta stanu wolnego"


Spektrum przyjazne osobom z niepełnosprawnościami wzroku


Wybrane filmy tegorocznego Spektrum będą dostępne z audiodeskrypcją w bezpłatnej aplikacji Kino Dostępne 2.0. Wśród nich znalazły się m.in. „Kumotry”, „Czas, który nie nadszedł”, „Flesh & Fuel”, „Człowiek do wszystkiego”, „Kandydaci śmierci”, „Nasza rewolucja”, „Kobieta stanu wolnego” i „Mała Amelia”.

Aby skorzystać z audiodeskrypcji, należy pobrać aplikację z Google Play lub App Store albo skorzystać ze strony kinodostepne.pl. Po wybraniu festiwalu i tytułu trzeba pobrać odpowiednią ścieżkę, zabrać na seans telefon i słuchawki, a następnie uruchomić audiodeskrypcję po rozpoczęciu filmu. Ścieżkę można pobrać wcześniej, przy dostępie do internetu.

Pełny program jest dostępny na stronie festiwalu www.spektrumfestiwal.pl.

informacja prasowa


niedziela, 11 października 2026

60 lat teatrów jednego aktora we Wrocławiu /19 października 2026/

19 października będziemy świętować 60 lat teatrów jednego aktora we Wrocławiu! Z tej to okazji we Wrocławskim Teatrze Lalek zostaną zaprezentowane dwa monodramy: Wiesława Komasy, który zadebiutował we Wrocławiu w 1971 roku spektaklem "Wołający" oraz Agaty Kucińskiej, która za "Sny" wg Iwana Wyrypajewa otrzymała w 2005 roku Nagrodę Dziennikarzy WROSTJA. Odbędzie się też rozmowa o początkach przeglądu monodramów we Wrocławiu z udziałem dziennikarzy, profesorów i aktorów. Pomysłodawcą przeglądu i jego organizatorem  przez ponad 50 lat  jest Wiesław Geras – dziennikarz i animator kultury.

Pierwszy Przegląd Teatrów Jednego Aktora odbył się w dniach od 17 do 19 października 1966 roku w Piwnicy Świdnickiej we Wrocławiu. Wiesław Geras zaprosił wówczas 16 spektakli Wystąpili m. in.: Wojciech Siemion ze "Zdradą" wg Izaaka Babla, Irena Jun z "Pastorałkami polskimi", Andrzej Dziedziul z "Orfeuszem" na podst. tekstów Leszka Kołakowskiego, Danuta Michałowska z monodramem "Komu bije dzwon", Kalina Jędrusik z "Tabu" na podst. powieści Jacka Bocheńskiego, Andrzej Łapicki w "Sposobie bycia" wg noweli Stanisława Dygata... Przeglądowi towarzyszyły pokazy filmów i wystawa fotosów aktorów biorących w nim udział. Ponadto w Piwnicy Świdnickiej i innych klubach odbywały się spotkania i dyskusje o obejrzanych monodramach, w których wzięli udział nie tylko aktorzy, ale także pisarze i dziennikarze: Tadeusz Różewicz, Krzysztof Teodor Toepltz... Ukazywała się gazetka festiwalowa, a w niej entuzjastyczne relacje i recenzje. Zainteresowanie było ogromne!

Kolejny przegląd, który odbył się w 1967 roku, miał już charakter konkursu, a pierwszym laureatem został Tadeusz Malak, nagrodzony za monodram "W środku życia". Eugeniusz Get-Stankiewicz ofiarował Wiesławowi Gerasowi grafikę "Hamlet", która odtąd stanie się oficjalnym logo WROSTJA, zamieszczanym później również na drukach, programach i okładkach książek z serii wydawniczej "Czarna książeczka z Hamletem", poświęconej teatrowi jednego aktora.

W 2016 roku uczestniczyłam w jubileuszowej 50. edycji Wrocławskich Spotkań Teatrów Jednego Aktora. Ponownie wystąpił wówczas Tadeusz Malak, tym razem w monodramie pod znaczącym tytułem "Powrót do źródeł...". Pojawiła się także Dorota Stalińska z monodramem "Żmija", który powstał w 1978 roku i najpierw otrzymał I Nagrodę na 13. OFTJA w Toruniu, a następnie Grand Prix na 11. WROSTJA w 1987 roku. Aktorka gra go nadal z wielkim powodzeniem. Prawdziwym brylantem 50. WROSTJA była litewska aktorka Birutė Mar, która odwiedzała Wrocław wielokrotnie i tym razem zaprezentowała monodram na kanwie prozy Fiodora Dostojewskiego: "Anioły Dostojewskiego". Po jubileuszu festiwal został przeniesiony do Torunia, odbywał się też w innych miastach, nad czym bardzo ubolewam do dziś. Dzięki niemu bowiem w latach 70. i później miałam okazję obejrzeć wiele wspaniałych monodramów. To było dla mnie zawsze wspaniałe święto teatru. Cieszy więc, że dla uczczenia 60. rocznicy powstania przeglądu we Wrocławiu będzie okazja przeżycia tego raz jeszcze, choć w zdecydowanie skromniejszej formie. 

Za kilka dni zobaczymy dwa wyjątkowe monodramy. Autorką pierwszego jest Agata Kucińska, która tym razem zaprezentuje spektakl "Hałas" w swojej własnej reżyserii. Drugi monodram ma charakter autobiograficzny. "Mieć jak rzeka swoje źródło" przygotował Wiesław Komasa, który w tym roku obchodzi 55-lecie pracy artystycznej i który pragnie w ten spektakularny sposób zakończyć swoją wieloletnią karierę.

Pomiędzy spektaklami będzie można wziąć udział w rozmowie o początkach przeglądu monodramów we Wrocławiu.


PROGRAM

15.00
Agata Kucińska: "Hałas"

 – monodram inspirowany książką Małgorzaty Halber

16.30
Rozmowa "Zaczęło się we Wrocławiu" w 1966 roku 

z udziałem dziennikarzy, profesorów, ludzi teatru: 

prof. Janusz Degler, prof. Tomasz Miłkowski, dr hab. Katarzyna Flader-Rzeszowska, prof. Marzenna Wiśniewska, poeta, aktor, eseista Bogusław Kierc, prof. Mirosław Kocur, red. Mariusz Urbanek, red. Elwira Militowska, Wiesław Geras  – dziennikarz, animator kultury, organizator i pomysłodawca przeglądów teatru jednego aktora.

18.30
Wiesław Komasa: "Mieć jak rzeka swoje źródło" 

 – monodram autobiograficzny, premiera wrocławska

Gdzie: Wrocławski Teatr Lalek

Wywiad z Wiesławem Gerasem - pod tym linkiem


czwartek, 8 października 2026

„Komm! Bach Cantatas with Recorder" – nowy album zespołów NFM pod dyrekcją Andrzeja Kosendiaka z udziałem Giovanniego Antoniniego

9 października 2026 roku będzie miał premierę album "Komm! Bach Cantatas with Recorder". Jest to pierwsza płyta z planowanej serii obejmującej kantaty Johanna Sebastiana Bacha z partią fletu podłużnego, zarejestrowana pod dyrekcją Andrzeja Kosendiaka wraz z Giovannim Antoninim, NFM Chórem Chłopięcym i Wrocław Baroque Ensemble. Wydawnictwo to ukazuje się pod szyldem renomowanej wytwórni Alpha Classics i zawiera następujące kompozycje: Gottes Zeit ist die allerbeste Zeit BWV 106 „Actus Tragicus”, "Komm, du süße Todesstunde" BWV 161, "Himmelskönig, sei willkommen" BWV 182, a także hymn "Komm, süßer Tod, komm, selge Ruh!" BWV 478.


Płyta jest wynikiem wieloletniej współpracy Giovanniego Antoniniego z zespołami Narodowego Forum Muzyki oraz Andrzejem Kosendiakiem. Antonini zdecydował się przystąpić do nagrań jako wirtuoz fletu podłużnego. Partie fletowe w kantatach Johanna Sebastiana Bacha stanowią według niego kluczowy element literatury na ten instrument. „W kantatach Bacha flet podłużny nigdy nie jest jedynie ozdobą: w zależności od chwili staje się ‘głosem ducha’, oddechem modlitwy…” – pisze w booklecie Piotr Maculewicz. Na niniejszym albumie znalazły się trzy kantaty barokowego mistrza: Komm, du süße Todesstunde BWV 161, Gottes Zeit ist die allerbeste Zeit BWV 106 oraz Himmelskönig, sei willkommen BWV 182, a także hymn Komm, süßer Tod, komm, selge Ruh! BWV 478.

Postępując wedle praktyki wykonawczej z czasów Bacha, utwory zarejestrowano w wersjach kameralnych, w podwójnym, chłopięco-męskim składzie wokalnym. Partie sopranowe zatem – zarówno w częściach tutti, jak i w odcinkach solowych – powierzone zostały artystom Chóru Chłopięcego NFM. Intencją autorów nagrań była interpretacja kompozycji skupiona na przekazie tekstu dzieł oraz doborze takich śpiewaków, którzy mogli stworzyć z głosami dziecięcymi spójną całość brzmieniową. Jest to efekt założenia, że bachowskie kantaty, jako dzieła liturgiczne, nie były przygotowywane z myślą o olśniewającej wokalnej wirtuozerii, którą spotykamy na przykład w operach z tego czasu.

TYTUŁ: Komm! Bach Cantatas with Recorder

Wykonawcy:

Andrzej Kosendiak – dyrygent

Giovanni Antonini, Sheng-Fang Chiu – flety podłużne

Stanisław Adamus – sopran

Daniel Elgersma, Piotr Olech – kontratenory

Krystian Adam Krzeszowiak, Maciej Gocman, Florian Cramer – tenory

Tomáš Král, Jaromír Nosek – basy

Chór Chłopięcy NFM

Wrocław Baroque Ensemble


Program:

Johann Sebastian Bach (1685–1750)

Gottes Zeit ist die allerbeste Zeit BWV 106 „Actus Tragicus”

Komm, du süße Todesstunde BWV 161

Himmelskönig, sei willkommen BWV 182

Komm, süßer Tod, komm, selge Ruh! BWV 478


Nagrano w Sali Głównej ORLEN Narodowego Forum Muzyki w styczniu 2025 roku.

Reżyseria nagrania, montaż, mastering: Andrzej Sasin, Aleksandra Nagórko, Antoni Grzymała

Wydawca: Alpha Classics

ALPHA 1285, NFM 104


℗ 2026 Narodowe Forum Muzyki

© 2026 Alpha Classics / Outhere Music France

Zapraszamy do obejrzenia reportażu z sesji nagraniowych:


informacja prasowa


 

6. Festiwal Opery Współczesnej: Jak brzmi "Głos potwora" /recenzja/

W ramach 6. Festiwalu Opery Współczesnej zaprezentowano gościnny spektakl Opery Bałtyckiej: "Głos potwora", z muzyką Alka Nowaka, librettem Roberta Bolesto i w reżyserii Agnieszki Smoczyńskiej, który miał swoją prapremierę 27 czerwca 2025 roku i od razu stał się głośnym wydarzeniem. Choć we Wrocławiu opera została zaprezentowana tylko raz, odniosła niebywały sukces. Historia bohatera, który traci tożsamość, byle tylko przeżyć, a także sposób jej pokazania przemówiły mocno do wyobraźni różnorodnej widowni  – od młodzieży po dojrzałych widzów. 

"Głos potwora", fot. Opera Wrocławska


Agnieszka Smoczyńska o okolicznościach powstawania opery


Inspiratorem przedsięwzięcia, które ma swoje źródło w filmie Agnieszki Holland "Europa, Europa" oraz we wspomnieniach Solomona Perela, jest Michał Merczyński, obecnie dyrektor Teatru Nowego w Warszawie.

Michał Merczyński zaproponował mi wyreżyserowanie opery na podstawie jednego z filmów Agnieszki Holland  – opowiadała mi podczas próby prasowej Agnieszka Smoczyńska. A ponieważ widziałam jako nastolatka "Europę, Europę" i obraz mocno we mnie pozostał, a obecnie wydał mi się bardzo aktualny, wybrałam ten właśnie film. Opowiada o tym, co działo się w świecie od zawsze, począwszy od starożytności, poprzez II wojnę światową, aż po współczesność. Aby naszą historię zuniwersalizować, postanowiliśmy z Robertem Bolesto przenieść ją do świata mitów greckich. W operze często uwspółcześniało się mitologię, my  – przeciwnie: staraliśmy się przenieść współczesną historię w sferę mitów. Zaprosiłam do współpracy Alka Nowaka, który zgodził się skomponować muzykę pod warunkiem, że w operze znajdą się wyłącznie kontratenor i chór. Po dwóch miesiącach od napisania libretta  pojawił się z gotową muzyką i przeczytał nam libretto z muzyką w tle. Potem mieliśmy około cztery tygodnie na ustalenie, jak to wszystko zainscenizować. 

Z Agnieszką Smoczyńską podczas próby prasowej, fot. Dorota Olearczyk


Operowe uniwersum "Głosu potwora"


Światem operowego uniwersum jest wystawa w Muzeum Europy, zaś głównym bohaterem  – jej kurator. Eksponaty, które zaczynają na naszych oczach wypełniać przestrzeń sceniczną, stają się dla bohatera rodzajem wehikułu pamięci, a przeżyte traumy, powracają ze zdwojoną siłą. Ponownie staje się małą, oderwaną od matki Meduzą  – owym rzekomym Potworem, który ma umrzeć, a pragnie za wszelką cenę przeżyć. To echo historii Solomona Perela, którą znamy z filmu Agnieszki Holland, ale w operowym świecie bohater jest Meduzą, która nawet nie ma imienia. Na pytanie Chóru Hadesowych (siły zła), kim jest, odpowiada pytaniem: "A… Ale… Alekto" i od tej pory tak właśnie jest nazywany. Miotają nim sprzeczne uczucia strachu/nienawiści/wdzięczności, a z czasem staje się ulubieńcem kompanii. Jego piękny śpiew zostaje rozpoznany przez jednego z wrogów  – Perseusza (w mitologii to ten bohater unicestwił Gorgonę pokazując jej swą błyszczącą tarczę, dzięki czemu zabił ją jej własny wzrok), który jednak zachowuje tajemnicę, a potem sam ginie, co wywołuje u Alekto sprzeczne uczucia: ulgi i poczucia winy. Z czasem trafia do szkoły Erynii (odpowiednik Hitlerjugend), gdzie zostaje poddany tej samej indoktrynacji, co jego wrogowie. Nadal dręczy go strach przed demaskacją, a zarazem odnosi sukcesy jako pilny uczeń; przeżywa też pierwszą miłość. Gotów jest wyznać ukochanej, kim naprawdę jest, ale odwodzi go od tego jej matka, która ma świadomość, jak wielka jest siła indoktrynacji, która zmieniła jej córkę w posłusznego manekina wykonującego rozkazy. Ostatecznie, kiedy wydawałoby się, że bohater jest osaczony i grozi mu unicestwienie, następuje wyzwolenie  – zwyciężają siły dobra (Chór Apollini). 
Czy jestem jeszcze Meduzą? //Czy istnieją jeszcze jakieś Meduzy?! - pyta na koniec sam siebie. Bo ceną za przetrwanie jest utrata tożsamości i bezbrzeżna samotność.
Jak więc brzmi głos potwora?

"Głos potwora", próba prasowa, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek



Zagrożenie dla tożsamości i człowieczeństwa


Tyle opowiedziana historia, lecz dzięki mitologicznym odniesieniom zyskuje ona walor uniwersalny, ponadczasowy i  – by tak rzec  – pozafilmowy. Opowiada o współczesnym świecie, nie tylko tym, w którym panują wojny i aby przeżyć, człowiek gotów jest na wszystko, także na utratę własnego "ja". Zagrożeniem dla własnej tożsamości we współczesnym świecie są także nowe technologie, jak to ma miejsce w najnowszym filmie Agnieszki Smoczyńskiej: "Hot Spot". Aby nie zostać wykluczonym i nie znaleźć się poza systemem, co oznacza pewną śmierć, człowiek gotów zatracić nie tylko własną tożsamość, ale także swoje człowieczeństwo...

Partytura na Chór i Bohatera


Bardzo interesującym pomysłem kompozytora było rozpisanie partytury na chór i pojedynczego bohatera. Alekto staje się dzięki temu Jedermanem  – Każdym, a Chór  – jego głosem wewnętrznym, podświadomością, z której wyłaniają się kolejne obrazy, ale także Losem, z którym trzeba walczyć jak Edyp, gdyż pragnie się go uniknąć za wszelką cenę. Z Chóru wyłaniają się od czasu do czasu pojedyncze głosy tych, którzy w sposób szczególny mają wpływ na bohatera. Tożsamość Meduzy to jego głos, który z czasem cichnie i zanika. Genialnym pomysłem było oddanie tego głosu kontratenorowi, bo to nie tylko głos dziecka  – istoty z gruntu niewinnej, a paradoksalnie oskarżonej o to, że jest kwintesencją zła, potworem. Kontratenor to głos operujący rozległą skalą emocji, który dzięki odpowiedniej technice wokalnej pozwala operować skalą altową, mezzosopranową, sopranową...W roli Kuratora/Alekto wystąpił z wielkim sukcesem Jan Jakub Monowid, który udźwignął wszystkie niuanse tej skomplikowanej przecież kreacji, w dodatku niosącej cały spektakl.

Jan Jakub Monowid (kontratenor) jako Alekto, próba prasowa "Głosu Potwora", 
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
Można śmiało mówić o sukcesie trojga twórców: Agnieszki Smoczyńskiej, która stała się pomysłodawczynią i realizatorką całości. To jej druga opera, po "Simonie Boccanegra" Verdiego, w której stworzyła wraz ze swoim stałym dramaturgiem i scenarzystą Robertem Bolesto autorską wizję inscenizacji tradycyjnej opery. Tym razem miała niebywałą okazję zrealizować coś zupełnie oryginalnego od początku do końca, dobierając sobie odpowiednich współtwórców. Odniosła we Wrocławiu, swoim rodzinnym mieście, spektakularny sukces. 
Słowa uznania należą się także kompozytorowi Alkowi Nowakowi, który jest doświadczonym twórcą muzyki operowej  – "Głos Potwora" to jego szósta opera. Wcześniej skomponował tak oryginalne dzieła, jak: „Ja, Şeküre” (na motywach powieści „Nazywam się Czerwień” Orhana Pamuka). "Sudden Rain" (premiera w 2010 w Operze Narodowej w reż. Mai Kleczewskiej), "Space Opere" (premiera w Teatrze Wielkim w Poznaniu w 2015, w reż. Eweliny Pietrowiak), "ahat ilī. siostra bogów" do libretta pisarki Olgi Tokarczuk (premiera na festiwalu Sacrum Profanum), "Drach. Dramma per musica" do libretta Szczepana Twardocha na motywach powieści "Drach" (premiera w 2019 na festiwalu Auksodrone). W przypadku "Głosu Potwora" powstało równie oryginalne dzieło, które swój kształt (podział na chór i solistę) zawdzięcza właśnie kompozytorowi. Muzyka ma charakter kameralny, zawiera cytaty z niemieckich marszów wojskowych i psalmów żydowskich.

Na podkreślenie zasługuje także wykonawstwo: Chór i Orkiestrę Opery Bałtyckiej poprowadził niezwykle utalentowany dyrygent Yaroslav Shemet, który gościł we Wrocławiu zarówno w Operze, jak i w Narodowym Forum Muzyki i którego dokonania obserwuję od dłuższego czasu z wielką satysfakcją. 

środa, 7 października 2026

„Dzwonił do mnie Różewicz, żebym przyszedł z aparatem...” – wystawa fotografii Janusza Stankiewicza w Muzeum Pana Tadeusza

 9 października 2026 Muzeum Pana Tadeusza zaprasza na wystawę fotografii Janusza Stankiewicza: "Dzwonił do mnie Różewicz, żebym przyszedł z aparatem...”. Wernisaż w piątek o 17.00. Ekspozycję można oglądać do 28 marca 2027.

Choć początki znajomości Janusza Stankiewicza z Tadeuszem Różewiczem sięgają wczesnych lat dziewięćdziesiątych XX wieku, a twórczość poety zawsze była dla fotografa bardzo ważna, to ich znajomość zacieśniła się dopiero wtedy, gdy Różewicz zaczął bywać u Eugeniusza Geta Stankiewicza, brata Janusza. Get, wrocławski grafik i rzeźbiarz, autor Miedziorytu towarzyskiego znajdującego się w zbiorach Ossolineum, miał pracownię w tak zwanym Domku Miedziorytnika przy wrocławskim Rynku. Na spotkania Różewicz często przynosił ze sobą skarby znalezione podczas spacerów w parku, takie jak szyszki, piórka, kasztany czy plastikową żabkę kupioną w sklepie z pamiątkami. Efektem tych wizyt stał się cykl Zabawy przyjemne i pożyteczne prezentowany w Muzeum Narodowym we Wrocławiu w 2003 r., a także cd. Nauki chodzenia, do którego inspiracją był styropianowy model w kształcie litery „Y” autorstwa Jana Jaromira Aleksiuna. Z kolei w 2009 r. powstała jeszcze Teka zawierająca plansze z grafikami Geta Stankiewicza zestawione z wierszami Różewicza i rysunkami obu twórców.

Janusz Stankiewicz jako drukarz prac swojego brata często uczestniczył w tych spotkaniach, a jego fotografie stały się wyjątkową dokumentacją wspólnej pracy. Zdjęcia wykonane przez Stankiewicza znalazły się później na okładkach tomików Wyjście oraz nauka chodzenia. Każda z fotografii jest na odwrocie dokładnie opisana, z miejscem, czasem, datą, a nawet godziną spotkania lub opisem okoliczności, tematem rozmów czy cytatem –  zawsze eleganckim, kaligraficznym stylem. Po przeprowadzce poety na Biskupin wizyty Janusza stopniowo przenosiły się do domu Różewicza. Do domu i przede wszystkim do ogrodu, który był dla Różewicza szczególnie ważny. Na wykonanych w ciągu kilkunastu lat zdjęciach widać autora Niepokoju w prywatnym, zacisznym otoczeniu. To Różewicz nieoficjalny i pozbawiony pozy: siedzi przy stole z ciasteczkami i nalewką, w zamyśleniu wpatruje się w kwiaty, prezentuje bibeloty w „pracowni” – tak nazywał pokój, w którym powstawały wiersze – spaceruje po ogrodzie w kapciach i ulubionej niebieskiej bluzie, chowa się za drzewem jak dziecko i zmęczony wspiera się o ulubioną jarzębinę. 

Czasem czytał jakiś wiersz i pytał fotografa, co o nim sądzi. „A co ja miałem na to odpowiedzieć?” – komentuje dzisiaj Stankiewicz. Te zdjęcia powstały niejako przy okazji spotkań, w sposób naturalny, ale raz było inaczej. Różewicz zadzwonił do Stankiewicza – bo to on zawsze dzwonił – poprosił, żeby przyszedł z aparatem i dodał, że zdjęcia mogą być nieostre, ale nie wyjaśnił nic więcej. Włożył na siebie obszerny, gruby sweter, usiadł na stołku, Stankiewicz zaczął robić zdjęcia. Z przejęcia zapomniał, że w aparacie nie ma jeszcze filmu. Ta zamówiona przez poetę sesja, która powstała w styczniu 2012, była zarazem ostatnią: „Więcej zdjęć nie będzie… Ogród może pan dalej fotografować” – powiedział po jej zakończeniu Różewicz. Później, gdy oglądał odbitki, zdjęcia bardzo mu się podobały. Rozmawiali wtedy o Van Goghu. Stankiewicz dopiero po czasie znalazł w albumie z malarstwem wizerunek Starego człowieka w smutku przedstawiający mężczyznę siedzącego na krześle i prawdopodobnie to tym obrazem zainspirował się Różewicz. Portret Różewicza z twarzą w dłoniach znalazł się w książce – poeta zestawił go ze zdjęciem z pierwszej komunii i komentarzem: „jak szybko mija czas”. 

Ostatnie dwa lata tej znajomości to głównie dokumentacja ogrodu Różewicza. Widzimy, jak mijają kolejne pory roku, czas płynie. Jarzębina rośnie, kwitnie, owocuje, „Niech pan przyjedzie, został ostatni listek”, a potem znów przychodzi wiosna. Czasem gdzieś w tle widać też malutkiego Różewicza. Lubił później oglądać te zdjęcia, wołał żonę i mówił: „Wiesławo, popatrz, jakie piękne zdjęcia zrobił pan Janusz!”. Stankiewicz wspomina: „Cały czas myślał o drzewach. Wskazywał na jedno i mówił mi, że są z nim w tym ogrodzie najstarsi. Kiedy poprosiłem, żeby stanął przy drzewie do zdjęcia, skrył się za gałęziami i liśćmi. Otulał się nim, podobnie jak na zdjęciu z dzieciństwa z matką, przy kwitnącej jabłoni”. Spotkali się jeszcze 25 marca 2014 r. Przebieg tego spotkania widzimy niemal klatka po klatce: wczesna wiosna, kwitną pierwsze kwiaty, poeta spaceruje po ogrodzie z laską, a jego żona wzmacnia trawę. Zaczyna padać, Różewicz idzie do domu, prosi, aby po zakończeniu fotografowania Stankiewicz przyszedł na czekoladową Pliskę. Siądą, jak zwykle, przy stole w salonie, wypiją likier, będą rozmawiać. Gdy Różewicz na chwilę wyjdzie, Stankiewicz zrobi jeszcze zdjęcie pustego krzesła, a przez okno widok ogrodu w deszczu. I to będzie ich ostatnie spotkanie. Tadeusz Różewicz zmarł miesiąc później, 24 kwietnia 2014 r., nie zdążył zobaczyć wiosennych zdjęć z ogrodu, choć były już wywołane.

Janusz Stankiewicz powiedział niedawno, że dla niego to nie tyle wystawa, co opowieść o spotkaniach: „Nigdy nie wiedziałem, czy będą kolejne, każde mogło być ostatnie, dlatego starałem się uchwycić jak najwięcej”. 


Biogram

Janusz Stankiewicz – współtwórca, aktor i przez wiele lat szef Teatru Mimu „Gest” we Wrocławiu, fotograf, drukarz, miłośnik kaligrafii, z wykształcenia historyk. Urodził się w 1944 roku w Oszmianie na Wileńszczyźnie. Od 1962 roku mieszka we Wrocławiu. Brat i współpracownik Eugeniusza Geta Stankiewicza, drukarz oraz dokumentalista jego prac, między innymi zrealizowanych wspólnie z Tadeuszem Różewiczem Zabaw przyjemnych i pożytecznych oraz cd. Nauki chodzenia. Autor wystaw fotograficznych, między innymi Oszmiański aparat’czik i Ogrody R. Najbardziej znanym cyklem jego prac jest Epitafium i wiatr…, seria fotografii kilkuset osób na tle epitafium Melchiora Brichsela na ścianie kościoła pw. św. Elżbiety we Wrocławiu, zebranych w albumie pod tym samym tytułem. Janusz Stankiewicz przez kilkanaście lat fotografował poetę Tadeusza Różewicza.


„Dzwonił do mnie Różewicz, żebym przyszedł z aparatem…”
wystawa fotografii Janusza Stankiewicza
9 października 2026–28 marca 2027


kuratorka: Ewelina Wypchło

produkcja: Ewelina Wypchło i zespół Działu Technicznego

współpraca multimedialna: Magdalena Sozańska, Dział Technologii Informatycznych

opieka konserwatorska: Dział Konserwacji i Aleksandra Kuklewska

identyfikacja wizualna: Magdalena Subocz

promocja: Marek Paś i zespół Działu Projektów Muzealnych

opracowanie tekstów: Dobromiła Jankowska

użyczenie obiektów ze zbiorów Zakładu Narodowego im. Ossolińskich: Dział Rękopisów

wykonanie skanów fotografii: Pracownia Reprograficzna


informacja prasowa

wtorek, 6 października 2026

Ponad 5 tysięcy widzów na 15 wydarzeniach. Sukces 6. Festiwalu Opery Współczesnej – Operowe Odkrycia

 Za nami 6. Festiwal Opery Współczesnej „Operowe Odkrycia”, który od 5 września do 3 października zgromadził ponad 5 tysięcy widzów podczas 15 wydarzeń. W programie znalazły się dwie prapremiery operowe, 11 premierowych dzieł baletowych, koncerty, spektakl gościnny, spotkania z twórcami oraz debata poświęcona miejscu opery we współczesnym świecie. Przez niemal miesiąc Opera Wrocławska była przestrzenią spotkania artystów, twórców i publiczności wokół najnowszych zjawisk w muzyce, teatrze i tańcu.

Premiera "GenOM",  Opera Wrocławska fot Karpati&Zarewicz

Tegoroczny festiwal rozpoczęła prapremiera opery „GenOM” do libretta Justyny Miguły. Spektakl w reżyserii Maxa Nowaka poprowadziła dyrektor Opery Wrocławskiej – Agnieszka Franków-Żelazny. Prapremierowy spektakl był poprzedzony prelekcją prof. Michała Witta, który przybliżył publiczności tematykę genetycznych uwarunkowań predyspozycji muzycznych. Na scenie wystąpili: Jerzy Butryn, Jacek Jaskuła, Barbara Bagińska, Jadwiga Postrożna, Sebastian Mach, Paweł Żak, Maria Rozynek, Hanna Sosnowska-Bill, Sebastian Rutowski, Dominik Kujawa, Katarzyna Toboła, Urszula Czupryńska i Grzegorz Główka, a także Chór i Orkiestra Opery Wrocławskiej. 

– Operowe Odkrycia to festiwal, który pozwala nam patrzeć na operę szerzej – jako na sztukę żywą, poszukującą i otwartą na współczesność. Chcieliśmy stworzyć przestrzeń dla nowych dzieł, artystów i tematów, ale także zaprosić publiczność do rozmowy o tym, czym opera może być dzisiaj. Cieszę się, że program festiwalu spotkał się z tak dużym zainteresowaniem widzów. Ponad pięć tysięcy osób, które odwiedziły Operę podczas festiwalu pokazuje, że współczesna opera i balet mają we swoją - często nową publiczność – mówi Agnieszka Franków-Żelazny, dyrektor Opery Wrocławskiej.

"Podróż zimowa", Lech Napierała (piano) i Tomasz Konieczny (śpiew), w tle: Krzysztof Gosztyła,
fot. Karpati&Zarewicz

Kolejną festiwalową propozycją był koncert inscenizowany "Podróż zimowa 3.0", podczas którego nowego ducha w cykl pieśni Franza Schuberta tchnęli nietuzinkowi artyści – baryton, solista Metropolitan Opera i Opery Wiedeńskiej Maestro Tomasz Konieczny oraz Lech Napierała należący do grona czołowych polskich pianistów – kameralistów, specjalizujących się w wykonawstwie pieśni, ceniony zarówno w Polsce jak i poza jej granicami. Ponadto cykl został wykonany w nowatorskim przekładzie autorstwa wybitnego aktora Krzysztofa Gosztyły, który przetłumaczył na język polski składające się na „Winterreise" 24 wiersze poety Wilhelma Müllera. "Podróż zimowa 3.0" była projektem multimedialnym, w którym muzyka spotkała się ze słowem i obrazem za sprawą wideo Adama Dudka (scenariusz i reżyseria). Podczas wieczoru 13 września Krzysztof Gosztyła otrzymał „Medal Zasłużony Kulturze Glora Artis”. Po koncercie artysta spotkał się z publicznością, gdzie zaprezentował tomik z autorskim tłumaczeniem „Winterreise". 

Próba prasowa "Głosu potwora"w reż. Agnieszki Smoczyńskiej, muzyka: Alek Nowak,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

W ramach Operowych Odkryć publiczność obejrzała także gościnny spektakl Opery Bałtyckiej "Głos Potwora". To dzieło wybitnego kompozytora muzyki współczesnej Alka Nowaka, cenionego dramaturga i scenarzysty Roberta Bolesto i nagradzanej w Polsce i na świecie reżyserki Agnieszki Smoczyńskiej. Dzieło powstało z inspiracji postacią z filmu "Europa Europa" w reżyserii Agnieszki Holland i prawdziwymi losami Salomona Perela, Żyda ukrywającego się w czasie drugiej wojny światowej w szeregach Hitlerjugend. W tej autorskiej adaptacji przenieśliśmy się do świata mitologii greckiej, by spojrzeć z dystansu na zjawisko wojny i zauważyć jej wiecznie aktualne archetypy. Na scenie jako solista wystąpił kontratenor Jan Jakub Monowid oraz Chór, Balet i Orkiestra Opery Bałtyckiej pod batutą Jarosława Shemeta. 

Przed niedzielnym spektaklem redaktor Polskiego Radia Jacek Hawryluk w foyer Opery poprowadził spotkanie z Agnieszką Smoczyńską i Alkiem Nowakiem, podczas którego licznie zgromadzona publiczność mogła m.in. poznać proces powstania "Głosu Potwora".

Próba prasowa opery "iGranie z Potworami", reż. Marta Streker, muzyka: Mateusz Ryczek,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Drugą prapremierą w ramach festiwalu było "iGranie z Potworami". Tę familijną operę stworzył kompozytor Mateusz Ryczek wraz z librecistką Justyną Skoczek. Spektakl w reżyserii Marty Streker zamiast klasycznej bajki proponował doświadczenie: mroczne, piękne i zaskakująco bliskie. Nocna cisza dziecięcego pokoju stopniowo przenikała się z cyfrowym mrokiem, a granica między światem wyobraźni a rzeczywistością okazałą się niezwykle cienka. To opowieść o przejściu – z dzieciństwa w dojrzewanie, z mitu w technologię, z beztroskiej gry w odpowiedzialność. Na scenie wystąpili: Agnieszka Adamczak, Aleksandra Opała, Łukasz Rosiak, Sebastian Rutkowski, Nicola Jamrozik, Katarzyna Toboła, Urszula Czupryńska, a partię elektroniki na żywo realizował sam kompozytor – Mateusz Ryczek. W spektaklach wzięli również udział tancerze Baletu Opery Wrocławskiej, a Orkiestrę poprowadził Rafał Karczmarczyk. W dniu premierowym przed spektaklami odbyła się prelekcja, którą wygłosił kompozytor Mateusz Ryczek.

"Żywioły 4", fot. fot. Karpati&Zarewicz

Finałem festiwalu był „Żywioły 4” – wieczór młodych choreografów i kompozytorów, który odbył się 2 i 3 października. Publiczność zobaczyła 11 prapremierowych dzieł – nowych, autorskich kreacji tanecznych i muzycznych. Choreografie przygotowali artyści z różnych krajów, a muzykę stworzyli studenci Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu. Projekt pokazał różnorodność współczesnego języka baletu oraz potencjał młodych twórców.

– Szczególnie ważne jest dla mnie to, że w ramach Operowych Odkryć spotkali się artyści o bardzo różnych doświadczeniach – uznane nazwiska światowych scen, twórcy polskiej kultury oraz młodzi choreografowie i kompozytorzy. Festiwal jest miejscem dialogu między pokoleniami i dziedzinami sztuki. Chcemy, aby Opera Wrocławska była nie tylko miejscem prezentowania repertuaru, ale także przestrzenią, w której powstają nowe idee i dzieła – podkreśla Agnieszka Franków-Żelazny.

Wyjątkowym wydarzeniem uzupełniającym 6. Festiwal Opery Współczesnej był panel dyskusyjny pn. Opera? A po co to komu?, który odbył się 11 września. Panel na temat obecności i roli opery we współczesnym świecie poprowadziła red. Polskiego Radia Agata Kwiecińska. Wydarzenie zostało zainaugurowane przez Agnieszkę Franków-Żelazny, Tomasza Koniecznego, Roberta Piaskowskiego oraz Izabelę Kurc. Ponadto uczestnikami panelu byli: krytycy: Dorota Kozińska, Jacek Marczyński, Beata Maciejewska, Benjamin Paschalski i Aleks Stadnicki; artyści: Ewa Vesin, Michał Zadara, Tomasz Wygoda i Agata Zubel oraz menadżerowie kultury: Alicja Węgorzewska-Whiskerd, Roman Osadnik i Marcin Sanakiewicz. 

Tegoroczna edycja Festiwalu pokazała, że współczesna opera i balet mogą być przestrzenią artystycznego eksperymentu, dialogu i spotkania z publicznością.

Festiwal Opery Współczesnej dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Projekt współfinansowany przez Gminę Wrocław.

informacja prasowa

" Eliasz" Felixa Mendelssohna Bartholdy`ego w Narodowym Forum Muzyki /zapowiedź/

18 października o 18.00 w Narodowym Forum Muzyki czeka na melomanów prawdziwa uczta  – oratorium "Eliasz" Felixa Mendelssohna Bart...

Popularne posty