Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wystawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wystawa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 listopada 2026

Między bólem a zachwytem. Między życiem a śmiercią - Bernini na Wawelu

Od 6 listopada 2026 roku do 6 stycznia 2027 roku Zamek Królewski na Wawelu zaprasza na wystawę Ekstazy. Bernini na Wawelu - trzecią odsłonę cyklu poświęconego arcydziełom rzeźby nowożytnej, zapoczątkowanego ekspozycjami Ekspresja. Lwowska rzeźba rokokowa (2023) i Emocje. Lwowska rzeźba rokokowa (2024). Tym razem w centrum opowieści znajdzie się ekstaza – stan graniczny, w którym intensywność przeżycia przekracza codzienne doświadczenie, prowadząc ku duchowemu uniesieniu, zachwytowi, a niekiedy także ku doświadczeniu śmierci.


Punktem odniesienia dla wystawy jest twórczość Gian Lorenza Berniniego, jednego z najwybitniejszych artystów baroku. Bernini jako reżyser światła, ruchu i emocji potrafił nadawać rzeźbie niezwykłą dynamikę, a duchowe przeżycia ukazywać z poruszającą intensywnością. Szczególne miejsce na wystawie zajmą dzieła związane z jego słynną "Ekstazą św. Teresy z Ávili", znajdującą się w kaplicy Cornaro w rzymskim kościele Santa Maria della Vittoria. Wśród prezentowanych obiektów znajdą się m.in. model twarzy świętej, terakotowe bozzetto, rysunek przedstawiający jej głowę oraz projekt ołtarza kaplicy Cornaro. Zgromadzone prace pozwolą przyjrzeć się warsztatowi artysty i sposobom, w jakie za pomocą formy, światła i ruchu potrafił nadać duchowemu doświadczeniu niemal namacalny wymiar.

Opowieść o ekstazie dopełnią dzieła ukazujące przeżycia innych świętych, m.in. modele związane z pomnikiem Marii Raggi oraz przedstawieniami św. Anastazji i św. Filipa Nereusza, a także obrazy Giovanniego Battisty Gauliego, zwanego Bacicciem, i Giuseppe Marii Crespiego. Zestawienie rzeźb, rysunków i malarstwa pozwoli prześledzić różnorodne sposoby przedstawiania stanów ekstatycznych w sztuce XVII i XVIII wieku.

Ekspozycja zostanie zaaranżowana w dwóch przestrzeniach, wyznaczających dwie linie narracyjne: ekstazę doświadczaną za życia oraz uniesienie związane ze śmiercią. Wystawa będzie nawiązywać do wcześniejszych odsłon wawelskiego cyklu, rozwijając refleksję nad emocjami i ich artystyczną reprezentacją. Ważnym elementem opowieści staną się również światło i muzyka, współtworzące atmosferę ekspozycji.

Ekstazy. Bernini na Wawelu to spotkanie z dziełami najwyższej klasy artystycznej, a zarazem próba uchwycenia jednego z najbardziej fascynujących fenomenów sztuki dawnej – potrzeby ukazywania tego, co wymyka się zwykłemu doświadczeniu. To opowieść o granicach ludzkich emocji, o cielesności i duchowości, o napięciu między cierpieniem a zachwytem oraz między życiem a śmiercią.

Kurator wystawy: Joanna Sędziwy

informacja prasowa

poniedziałek, 26 października 2026

Maestro i uczniowie. Cirillo dell'Antonio i Szkoła Snycerska w Cieplicach

Portrety, rzeźba sakralna, szopki bożonarodzeniowe a także wizerunki Liczyrzepy czy postaci w tradycyjnych śląskich strojach ludowych pokazane zostaną na wystawie „Maestro i uczniowie. Cirillo dell’Antonio i Szkoła Snycerska w Cieplicach”. Ekspozycja przypomina słynną Szkołę Snycerską działającą w Cieplicach w 1. połowie XX w. oraz najwybitniejszego artystę z nią związanego – włoskiego rzeźbiarza Cirilla dell’Antonia. Wystawa zostanie otwarta dla publiczności 27 października – dokładnie w 150. rocznicę urodzin artysty.

Cirillo dell’Antonio, Madonna z Dzieciątkiem, 1924, 
Muzeum Narodowe we Wrocławiu, fot. Arkadiusz Podstawka

Powołana w 1902 r. Szkoła Snycerska w położonym nieopodal Jeleniej Góry uzdrowisku Cieplice (obecnie część Jeleniej Góry) powstała jako remedium na kryzys lokalnego rękodzielnictwa, z którego niegdyś słynęły Karkonosze. Podniesienie poziomu wykonywanych prac oraz zaznajomienie rzemieślników z aktualnymi trendami miały pomóc im konkurować z innymi ośrodkami, a także z seryjnie produkowanymi wyrobami z gipsu i masy papierowej. Szybko okazało się jednak, że do Cieplic przybywają również uczniowie z dalszych zakątków Śląska i spoza regionu, zainteresowani kształceniem w zakresie rzeźby w drewnie.

W 1904 r. pracę nauczyciela rysunku i rzeźby figuralnej rozpoczął w szkole Cirillo dell’Antonio (1876–1971), przybysz z Południowego Tyrolu – regionu słynącego do dziś z wielowiekowych tradycji snycerskich. Dell’Antonio był także przedstawicielem społeczności ladyńskiej, liczącej obecnie około 35 tysięcy osób mniejszości etnicznej zamieszkującej kilka dolin w Dolomitach i posługującej się własnym językiem.

Dzięki talentowi i zdolnościom pedagogicznym dell’Antonia i pozostałych nauczycieli szkoła rozkwitała, realizując zamówienia na elementy wyposażenia kościelnego i meble, tworząc portrety, rzeźby kameralne, a także pamiątki. Dobrą passę przerwała I wojna światowa i będący jej konsekwencją kryzys gospodarczy. Walcząca o przetrwanie szkoła szukała nowych źródeł dochodu, wykonując nagrobki i pomniki poświęcone ofiarom wojny, ale także kreując popyt na nowe lub przypomniane typy realizacji: szopki bożonarodzeniowe i drewniane drogowskazy. Jednocześnie podejmowano próby dostosowania tradycyjnego rzemiosła do nowych czasów, projektując m.in. nowoczesne meble o subtelnej dekoracji. 

Po 1933 r. szkoła funkcjonowała w nowych realiach politycznych, dostosowując się do wymogów narodowosocjalistycznego państwa, z którym jej dyrektor początkowo wiązał również nadzieje na poprawę sytuacji placówki. II wojna światowa przyniosła jednak stopniowy regres szkoły – odpływ powoływanych na front uczniów i nauczycieli oraz coraz większe ograniczenie jej działalności. Szkoła Snycerska w Cieplicach zakończyła działalność w 1946 r. Po przejęciu jej budynku i wyposażenia przez polską administrację wkrótce utworzono w jej murach Państwową Szkołę Przemysłu Drzewnego.

T. Wersich, Liczyrzepa, 1920–1929, Muzeum Narodowe we Wrocławiu, 
fot. Arkadiusz Podstawka

Wystawa prezentuje twórczość Cirilla dell’Antonia z okresu jego pobytu na Śląsku, a także prace pozostałych wykładowców oraz uczniów i uczennic Szkoły Snycerskiej w Cieplicach. Znalazły się na niej zarówno niesygnowane dzieła powstałe w czasie nauki w szkole, jak i prace nauczycieli oraz te ukazujące dalsze, indywidualne drogi artystyczne absolwentów, m.in. Ernsta Rülkego, Franza Wagnera, Heinricha Moshagego, Waltera Vollanda, Elsbeth Siebenbürger i Helmuta Benny.

„Cirillo dell’Antonio jest głównym bohaterem wystawy, ale zależało mi, aby nie opowiadać historii szkoły w Cieplicach wyłącznie przez pryzmat jej wieloletniego dyrektora” – mówi Barbara Andruszkiewicz, kuratorka wystawy. „Za nazwiskiem naszego maestra kryją się setki uczniów – późniejszych rzeźbiarzy i rzemieślników – a także ogromna liczba dzieł, których twórców odkrywamy dopiero teraz, za pomocą starych fotografii, rysunków, sygnatur i materiałów archiwalnych. Wystawa jest więc również opowieścią o środowisku, które przez kilka dekad kształtowało artystyczny obraz Cieplic, Karkonoszy, ale i całego Śląska”.

Ze względu na profil szkoły na wystawie przeważają rzeźby w drewnie, nie zabrakło jednak dzieł wykonanych w innych materiałach – odlanych w brązie i żeliwie czy wykonanych z wypalonej gliny – a także przykładów rzemiosła artystycznego oraz rysunków dell’Antonia i jego uczniów. Równie różnorodna jest ich tematyka: od portretów i rzeźby sakralnej, przez szopki bożonarodzeniowe i rzeźbę kameralną wykorzystującą motywy karkonoskie – wizerunki słynnego Liczyrzepy czy postaci w tradycyjnych śląskich strojach ludowych – po pamiątki turystyczne, medale i przedmioty użytkowe.

Eksponaty zostały wypożyczone ze zbiorów Muzeum Śląskiego w Görlitz, Muzeum Karkonoskiego w Jeleniej Górze, Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze, Muzeum Ziemi Kłodzkiej w Kłodzku, Muzeum Powiatowego w Nysie i Muzeum w Gliwicach, a także ze Szpitala w Głuchołazach, Urzędu Miasta i Gminy Lwówek Śląski oraz od prywatnych właścicieli. Na wystawie prezentowanych jest również kilkanaście obiektów z kolekcji własnej.

Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu:

W przypadku Cirilla dell’Antonia mamy do czynienia ze szczególną sytuacją. Z jednej strony – znakomitym, bardzo uzdolnionym, niezwykle oddanym swojej sztuce i edukacji jej młodych adeptów artystą, ale z drugiej strony – z bardzo skompromitowanym urzędnikiem, człowiekiem, który w pełni poparł władzę narodowosocjalistyczną i identyfikował się z nazistowską doktryną oraz propagandą. To „pęknięcie” było na linii artysta–człowiek w latach 30. XX wieku wręcz powszechne. Tylko doprawdy nieliczni z artystów niemieckich, zwłaszcza ci, których twórczość zakwalifikowana została do nurtu tzw. sztuki wynaturzonej, byli w stanie przeciwstawić się zideologizowanej rzeczywistości. Cirillo dell’Antonio tego nie potrafił. Co nie zmienia jednak faktu, że stworzył wybitne kreacje artystyczne i odcisnął swoje piętno na całej generacji młodych rzeźbiarzy i snycerzy kształconych w cieplickiej szkole. Patrząc na jego rzeźby i medale nie powinniśmy jednak nigdy zapominać o tej jego „dwoistości”, o tej jego skrajnej oportunistycznej postawie i bezwzględnej potrzebie potępienia jego światopoglądu.

Maestro i uczniowie. Cirillo dell’Antonio i Szkoła Snycerska w Cieplicach
27 października 2026 – 21 lutego 2027
Kuratorka: Barbara Andruszkiewicz

informacja prasowa


poniedziałek, 5 października 2026

WSPÓŁBRZMIENIA. Wystawa jubileuszowa 80-lecia Akademii Sztuk Pięknych l wrzesień-grudzień 2026

Narodowe Forum Muzyki we Wrocławiu zaprasza na wystawę jubileuszową z okazji 80-lecia Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu. Jej kuratorami są Marta Borgosz, Beata Mak-Sobota, Marek Grzyb, Piotr Kuczkowski i Grzegorz Niemyjski. Wernisaż ekspozycji zatytułowanej Współbrzmienia, którą można oglądać do grudnia 2026 r., odbędzie się 9 października br. o godz. 17.00 w foyer NFM przy Placu Wolności 1 we Wrocławiu.



Współbrzmienia – wystawa jubileuszowa z okazji osiemdziesięciolecia Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu

Sztuka jest niezbędnym elementem istnienia człowieka, metodą oddawania wrażeń i przemyśleń. Oddziałuje na emocje na wiele sposobów. Słuchamy, patrzymy, opowiadamy, czytamy, tańczymy, aby przeżywać radość, wzruszenie, czerpać spokój lub energię, a także po to, by lepiej wyrażać siebie, swoje emocje i doświadczenia. Stanowi ona także przestrzeń refleksji i inspiracji, często łącząc ludzi niezależnie od języka czy kultury. Pomaga odnaleźć drogę osobistej relacji z rzeczywistością i doświadczeniem egzystencji, pozwala budować wspomnienia i daje poczucie wspólnoty. Szczególnym miejscem powstawania owych więzi jest Akademia Sztuk Pięknych.

Tu razem pracują artyści i projektanci, którzy jednocześnie tworzą i dzielą się z młodszymi pokoleniami swoją wiedzą, doświadczeniem oraz umiejętnościami. We wrocławskiej ASP trwa to już osiemdziesiąt lat, stale i niezmiennie, mimo wymian generacji wykładowców i studentów, metod i technologii pracy oraz metamorfoz przestrzeni. Ponadto tym, co niezmiennie spaja instytucję, jest misja kreowania zjawisk sztuki oraz pełnienia roli ważnego, aktywnego ośrodka kultury i nauki.

Okoliczność jubileuszu osiemdziesięciolecia istnienia Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu sprawia, że chcemy opowiedzieć, pokazać, jak kształtuje się nasze poczucie wspomnianej misji i jak przebiega realizacja aspiracji twórczych artystów i projektantów związanych z uczelnią. Dlatego, dzięki gościnności NFM, proponujemy wystawę, która nosi tytuł Współbrzmienia. Praca środowiska akademickiego opiera się bowiem na wymianie doświadczeń, wzajemnym wpływie oraz poszukiwaniu wspólnego języka wypowiedzi twórczej. To właśnie w takich relacjach rodzą się idee przekraczające granice pojedynczych dyscyplin. Współbrzmienia można więc rozumieć jako proces budowania porozumienia poprzez sztukę, otwartość na różnorodność, dialog i współobecność odmiennych form ekspresji.

Ze względu na miejsce wystawy powstaje ważny kontekst, a sama przestrzeń tak prestiżowej instytucji muzycznej dodatkowo wzmacnia znaczenie tytułu poprzez skojarzenia z harmonią, rezonansem i wzajemnym przenikaniem się głosów. Za sprawą wystawy symbolicznie wybrzmiewa wspólna praca, ukazując wrocławską Akademię Sztuk Pięknych jako środowisko różnorodnych dyscyplin, mediów i perspektyw, które nie konkurują ze sobą, lecz wzajemnie się inspirują. Poprzez ekspozycję powstaje ideowa harmonia będąca metaforą tego dialogu. Wystawa jest egzemplifikacją istoty akademickiej aktywności w zakresie twórczości artystycznej i projektowej oraz beneficjum wynikającym z kontynuacji tradycji, otwartości na novum i eksperyment, poszukiwania oryginalności i unikatowości.

Akademia od osiemdziesięciu lat pozostaje miejscem spotkania wielu dyscyplin sztuk wizualnych. Jej jubileusz zatem staje się okazją do podkreślenia relacji budowanych pomiędzy różnymi pracowniami, doświadczeniem i sposobami myślenia o działalności artystycznej. Obrazy, rzeźby, projekty i przedmioty będą skłaniać do wielowątkowej refleksji oraz kierować uważność odbiorców ku sprawom ducha, emocji i licentia poetica.

Beata Mak-Sobota

Współbrzmienia 
Consonances
Wystawa jubileuszowa 80-lecia Akademii Sztuk Pięknych 
im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu
80th Anniversary Exhibition of the Eugeniusz Geppert Academy
of Art and Design in Wrocław
wrzesień–grudzień 2026
September–December 2026
foyer NFM
Kuratorzy Curators: 
Marta Borgosz, Beata Mak-Sobota, Marek Grzyb, 
Piotr Kuczkowski, Grzegorz Niemyjski

informacja prasowa

czwartek, 1 października 2026

Nowożytne złotnictwo śląskich kościołów pokoju - wystawa czasowa w Muzeum Narodowym we Wrocławiu

Od 1. października do 30 grudnia 2026 Muzeum Narodowe we Wrocławiu zaprasza na wystawę "Nowożytne złotnictwo śląskich kościołów pokoju". Na wystawie pokazane zostaną dzieła licznych złotników śląskich doby baroku, m.in.: Hansa Boxhammera, Tobiasa Plackwitza st. i Georga Nawarry z Wrocławia, Christopha Knappe z Kowar, Johanna Friedricha Bayera ze Świdnicy, członków złotniczej rodziny Fischerów ze Świdnicy i Johanna Friedricha Wendricha z Jawora. 

Kościół Pokoju w Świdnicy, fot. Magdalena Lorek

Drewniane kościoły pokoju z połowy XVII w. – w Świdnicy oraz Jaworze – to jedne z najcenniejszych zabytków sztuki Śląska. Wraz z trzecim kościołem w Głogowie – który bardzo szybko uległ zniszczeniu w 1654 r. i chociaż odbudowany, jednak doszczętnie spłonął w 1758 r. – uznawane są za sztandarowe dzieła architektury protestanckiej w Europie jakie powstały bezpośrednio po kończącym wojnę trzydziestoletnią pokoju westfalskim (1648). O ich szczególnej wartości świadczy nie tylko forma architektoniczna i bogaty wystrój, ale także wyposażenie. Było ono konsekwentnie uzupełniane przez cały okres baroku. 

Najcenniejsze zabytki na wystawie

Srebrna misa chrzcielna z 1694 r. z kościoła pokoju w Jaworze, która zachwyca wyjątkowym bogactwem przedstawień figuralnych. Została ufundowana przez majętnych mieszczan jaworskich – chirurga Georga Lahsera i Dorothy z domu Krush. Dopiero teraz został rozpoznany twórca tej misy, którym okazał się być Christoph Knappe z Kowar. Misa zostanie zaprezentowana publicznie po raz pierwszy.

Monumentalny krzyż ołtarzowy z kościoła w Świdnicy autorstwa złotnika jaworskiego Johanna Friedricha Wendricha. Krucyfiks, wykonany w 1711 r. i uzupełniony o rokokową drewnianą podstawę ok. 1752 r., ufundowała nieznana z imienia szlachcianka z rodu von Niebelschütz i baronowa von Zedlitz. Jest on przejawem hojności szlachty śląskiej, która podobnie jak mieszczaństwo świdnickie nie szczędziła środków na wzbogacanie swojej wyjątkowej świątyni.

Wyrobem złotniczym pozbawionym jakiejkolwiek analogii jest pochodzący ze świdnickiego kościoła komplet naczyń liturgicznych do udzielania sakramentów poza świątynią, przechowywany w specjalnie przysposobionej do transportu skrzyneczce. Ten wyjątkowy zestaw liturgiczny był własnością tutejszego pastora primariusa Theodosiusa Gottfrieda Fuchsa (1692–1767). Autorem znajdujących się w tym zestawie wyrobów złotniczych jest reprezentant zasłużonej dla złotnictwa świdnickiego rodziny Fischerów – Johann Fischer st. 

Georg Navarra, kielich komunijny 1737, zbiory Kościoła Pokoju w Świdnicy
fot. Magdalena Lorek

Podczas przygotowań do wystawy udało się dokonać nowych odkryć.


„Niewątpliwie w naszym przypadku takimi swoistymi sensacjami było odkrycie w kościele pokoju w Świdnicy dwóch dzieł wrocławskich złotników doby nowożytnej” – mówi dr hab. Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu i kurator wystawy. „Są to najstarszy wyrób złotniczy, jaki posiada obecnie kościół w Świdnicy – srebrna puszka z 1638 r. autorstwa wrocławskiego mistrza cechowego Hansa Boxhammera oraz barokowy kielich, którego autorem okazał się być jeden z najwybitniejszych złotników wrocławskich Georg Nawarra”.

Celem wystawy jest również przypomnienie dzieł sztuki pochodzących ze śląskich kościołów pokoju, które znajdują się obecnie poza granicami Polski. Wśród nich najcenniejszym, a całkiem zapomnianym, jest – wywieziony z Polski w 1958 r. i obecnie przechowywany w siedzibie Die Union Evangelischer Kirchen w Berlinie – manierystyczny kufel z ok. 1615 r. autorstwa wybitnego złotnika norymberskiego Hansa Reiffa. Na rok przed rozpoczęciem budowy kościoła pokoju w Świdnicy w 1655 r. został on podarowany parafii luterańskiej przez księżną Sybillę von Württemberg (1620–1707). Chociaż ten manierystyczny kufel ma charakter świecki, to pierwotnie służył luteranom świdnickim za naczynie do udzielania sakramentu. Stąd jego wyjątkowe znacznie i wielka wartość historyczna.

Johann Fischer st. Patera, 1715, zbiory Kościoła Pokoju w Świdnicy, 
fot. Magdalena Lorek

Wystawa została wpisana w tegoroczny program XII Festiwalu Kultury Protestanckiej we Wrocławiu, który odbędzie się w dniach 24–31 października 2026 r. pod hasłem „Odwaga sumienia”.

Zabytki złotnicze z kościołów pokoju w Świdnicy i Jaworze, pochodzące z ich zbiorów, a także wypożyczone z muzeów, można będzie oglądać w Muzeum Narodowym we Wrocławiu. Wystawa jest pierwszą historyczną prezentacją najmniej znanej części dziedzictwa wchodzącego w skład świątyń wpisanych na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Wśród pokazywanych obiektów znajdą się wyjątkowo cenne dzieła: srebrna misa chrzcielna z 1694 r., monumentalny krzyż autorstwa Johanna Friedricha Wendricha oraz komplet naczyń liturgicznych do udzielania sakramentów poza świątynią.


Wydarzenia towarzyszące 


■ Wykłady

11.10, g. 12.00

Nowożytne złotnictwo śląskich kościołów pokoju

Prowadzenie: dr hab. Piotr Oszczanowski


8.11, g. 13.00

Historia powstania oraz dzieje Kościoła Pokoju w Świdnicy

Prowadzenie: dr Agnieszka Seidel-Grzesińska


28.11, g. 12.00

Paramenty Kościoła Pokoju w Świdnicy

Prowadzenie: dr hab. Piotr Oszczanowski


6.12, g. 12.00

O luterańskiej liturgii i jej odzwierciedleniu w nowożytnej sztuce kościelnej

Prowadzenie: dr Marcin Wisłocki


20.12, g. 13.00

Puszka Boxhammera z Kościoła Pokoju w Świdnicy, czyli co nowego przynoszą badania nad wrocławskim złotnictwem czasów manieryzmu

Prowadzenie: dr hab. Piotr Oszczanowski


■ Zajęcia dla dzieci i młodzieży

11.10, g. 11.00

Łowcy blasku. W pracowni barokowego złotnika

Warsztaty edukacyjno-plastyczne dla dzieci w wieku 6–12 lat, prowadzenie: Evelina Kachynska


28.11, g. 11.00

Dekoracja na wagę złota

Warsztaty metaloplastyczne dla dzieci w wieku 6–12 lat, prowadzenie: Małgorzata Lewińska


19.12, g. 15.00

Śląskie kościoły pokoju w miniaturze

Warsztaty rzeźbiarskie dla dzieci i młodzieży w wieku 7–15 lat, prowadzenie: Grzegorz Wojturski


■ Lekcje dla grup zorganizowanych

„Sztuka cenniejsza niż złoto” – o wyrobach złotniczych w muzeum

Lekcja muzealna dla dzieci z klas III–VI SP


Sztuka i reformacja

Lekcja muzealna dla młodzieży z klas VII–VIII SP oraz uczniów szkół średnich

informacja prasowa



środa, 30 września 2026

Mycelium. Formy z królestwa grzybów – otwarcie nowej wystawy w Muzeum Architektury we Wrocławiu

W czwartek, 15 października 2026 r. o godzinie 18.00 Muzeum Architektury we Wrocławiu zaprasza na otwarcie wystawy "Mycelium. Formy z królestwa grzybów". Prezentowane na wystawie prace przedstawiają kompozyt grzybniowy jako medium architektury, materiał budowlany oraz przedmiot eksperymentów projektowych i badań naukowych. Wykorzystanie grzybni można rozpatrywać w trzech powiązanych wymiarach: estetycznym, semantycznym i materiałowym. Każdy z nich prowadzi do ponownego przemyślenia relacji pomiędzy architekturą, technologią i środowiskiem.


Grzybnia – mycelium – ukryta pod powierzchnią gleby, wewnątrz obumarłych konarów i w tkankach roślin, rozrasta się, tworząc rozległą, niemal bezkresną sieć. Jej cienkie nici przenoszą energię, informacje i substancje odżywcze, łącząc pozornie odrębne organizmy w jeden układ. To właśnie dzięki tym niewidzialnym relacjom ekosystemy potrafią się odradzać, przystosowywać i trwać.

Wymiar estetyczny

Grzybnia jest aktywnym uczestnikiem procesu twórczego – współkształtuje formę i ujawnia procesy, które nie podlegają pełnej kontroli człowieka. Projektant określa geometrię oraz warunki wzrostu, jednak ostateczny wygląd obiektu zależy również od właściwości organizmu, substratu, wilgotności, temperatury i czasu. Powstająca forma jest rezultatem współdziałania projektanta, żywej materii i środowiska.

Architektura oddziałuje na środowisko i ludzi znacznie dłużej, niż trwa proces jej projektowania i powstawania, a trwałość przez stulecia należała do najważniejszych kryteriów architektonicznego piękna. Nie każdy materiał i element powinien jednak istnieć równie długo. Materiał odporny na rozkład jest uzasadniony w konstrukcji projektowanej na dziesięciolecia, lecz może stać się obciążeniem w przypadku krótkotrwałego życia wyposażenia, aranżacji wystawy lub czasowego pawilonu. 

Mycelium. Formy z królestwa grzybów, mat. Wydziału Architektury Politechniki Poznańskiej

Nie możemy odrzucić cechy trwałości, lecz powinniśmy dopasować czas życia materiału do określonej funkcji. Kompozyty na bazie grzybni pokazują tę możliwość: mogą powstawać  z odpadów rolniczych, wzrastać w zaprojektowanych formach, a po zakończeniu użytkowania ulegać biodegradacji. Produkcja przemysłowa przyzwyczaiła nas do materiałów jednorodnych, powtarzalnych i pozbawionych śladów powstawania. Biokompozyty na bazie grzybni podważają ten model. Ich barwa, faktura i struktura zależą od gatunku grzyba, rodzaju substratu oraz warunków wzrostu. Różnice pomiędzy elementami nie muszą oznaczać wady – mogą stanowić naturalny zapis procesu ich powstawania. Niedoskonałość przestaje być defektem wymagającym ukrycia. Staje się materialnym świadectwem życia.

Wystawa

Wystawa "Mycelium. Formy z królestwa grzybów" prowadzi ku temu, co zwykle pozostaje ukryte. Grzybnia pojawia się tu nie tylko jako organizm biologiczny, lecz także jako metafora rzeczywistości utkanej z zależności. W epoce kryzysu klimatycznego, społecznego rozproszenia i gwałtownych przemian technologicznych coraz wyraźniej odczuwamy, że żaden byt nie istnieje w oderwaniu od innych. Pod widzialną powierzchnią świata trwa nieustanna wymiana – cicha, rozproszona i pozbawiona jednego centrum.

Prezentowane na wystawie prace przedstawiają kompozyt grzybniowy jako medium architektury, materiał budowlany oraz przedmiot eksperymentów projektowych i badań naukowych. Wykorzystanie grzybni można rozpatrywać w trzech powiązanych wymiarach: estetycznym, semantycznym i materiałowym. Każdy z nich prowadzi do ponownego przemyślenia relacji pomiędzy architekturą, technologią i środowiskiem.

Mycelium. Formy z królestwa grzybów, mat. Wydziału Architektury Politechniki Poznańskiej

Wystawa powstała na podstawie badań prowadzonych w laboratorium Mycelium Metamorphosis na Wydziale Architektury Politechniki Poznańskiej pod kierunkiem prof. Agaty Bonenberg

Elementy wystawy przygotowane zostały z udziałem studentek i studentów Wydziału Architektury Politechniki Poznańskiej.

Kuratorka: Agata Bonenberg

Współpraca kuratorska: Anna Lewandowska


Mycelium. Formy z królestwa grzybów
15.10.2026 - 21.01.2027
Muzeum Architektury we Wrocławiu

Patronat honorowy: Komitet Architektury i Urbanistyki Polskiej Akademii Nauk

Partner wystawy: Wydział Architektury Politechniki Poznańskiej

informacja prasowa

czwartek, 27 sierpnia 2026

„Teatr grozy w Galerii Miejskiej” oraz premiera książki „Sztuka i jej wartości"

Od 3 września do 15 października wnętrza Galerii Miejskiej we Wrocławiu wypełnią mroczne i oniryczne światy prof. Damiana Leszczyńskiego. Wystawa THEATRUM TREMENDUM prezentuje rysunki oraz malarstwo - prace niepokojące, tajemnicze i nieprzewidywalne, które prowadzą widza na granicę między rzeczywistością a snem, istnieniem a niebytem.

Enigmatyczne istoty, postacie o nienaturalnych proporcjach i kościstej strukturze, często pozbawione twarzy i oczu, nocne pejzaże lasów i gór, lewitujące miasta, ruiny i tajemnicze bramy to motywy powracające w twórczości artysty. Zatarte kontury architektury, niemal monochromatyczna paleta barw i odrealnione przestrzenie otulone mgłą budują atmosferę niepokoju, a zarazem zapraszają do kontemplacji tego, co nieznane i niewytłumaczalne.

Twórczość prof. Damiana Leszczyńskiego - filozofa, kierownika Zakładu Epistemologii i Filozofii Umysłu Uniwersytetu Wrocławskiego, stanowi wyjątkowy fenomen na mapie współczesnej polskiej sztuki. Jego malarstwo i rysunek można odczytywać nie tylko jako formę artystycznej ekspresji, lecz także jako próbę badania granic ludzkiej świadomości, doświadczenia samotności oraz pierwotnego lęku egzystencjalnego. Filozoficzne zainteresowania artysty nie pozostają więc bez wpływu na jego język wizualny, a nawet przeciwnie, stają się jednym z jego najważniejszych źródeł.

Już pierwszy kontakt z prezentowanymi pracami przywołuje na myśl kategorię gotycyzmu, rozumianego nie tyle jako styl, ile jako szczególny sposób odczuwania i postrzegania świata. To wrażliwość skupiona na tajemnicy, grozie, śmierci, metafizyce i nieustannym napięciu pomiędzy tym, co racjonalne, a tym, co wymyka się rozumowi. W twórczości Leszczyńskiego odnaleźć można echa tej tradycji — od romantycznych pejzaży Caspara Davida Friedricha po współczesne wizje Zdzisława Beksińskiego.

Ekspozycja THEATRUM TREMENDUM nie jest jedynie wystawą mrocznych obrazów. To przede wszystkim próba konfrontacji widza z własną wyobraźnią, lękiem i potrzebą poszukiwania sensu. Artysta tworzy przestrzenie, w których odpowiedzi pozostają poza zasięgiem, a to, co niewidoczne, staje się równie ważne jak to, co przedstawione.

Wernisaż wystawy odbędzie się 3 września (czwartek) o godzinie 18:00. Muzyka podczas oficjalnego otwarcia: Piotr Wojtasik, Łukasz Bzowski, Igor Pietraszewski.

Kurator: Mirosław Jasiński

Damian Leszczyński / Theatrum Tremendum
Wystawa czynna 04.09 – 15.10.2026
Wernisaż 03.09.2026, g. 18:00
Dyskusja 04.09.2026, g. 16:00


Premiera książki

Zapraszamy także na debatę filozoficzno-estetyczną wokół wydanej przez Galerię Miejską książki prof. Tomáša Kulki „Sztuka i jej wartości. Logika krytyki artystycznej” z udziałem Autora oraz prof. Bogusława Jasińskiego i prof. Damiana Leszczyńskiego. Debatę moderuje Mirosław Jasiński.

 Autor jest uczniem Karla Poppera, założycielem katedr estetyki w Jerozolimie i Tel Awiwie oraz Helsinkach. Po 1989 roku i powrocie z emigracji był profesorem na Uniwersytecie im. Karola w Pradze. Uważany jest za jednego z najważniejszych estetyków na świecie.
Z tej okazji 4 września (piątek) o godzinie 16:00 w Galerii Miejskiej odbędzie się debata estetyczno – aksjologiczna z udziałem Autora oraz prof. Bogusława Jasińskiego oraz prof. Damiana Leszczyńskiego. Moderatorem rozmowy będzie Mirosław Jasiński – dyrektor Galerii Miejskiej.
Zapraszamy wszystkich zainteresowanych sztuką i refleksją o niej.

Opracowanie graficzne książki – Joanna Skrzypiec.
Wydawnictwo jest częścią cyklu wydawniczego Biblioteki Galerii Miejskiej wraz z książkami „Sztuka a kicz” oraz „Sztuka a falsyfikat” autorstwa Tomáša Kulki.

Wydarzenie odbędzie się 4 września (piątek) o godzinie 16:00 w Galerii Miejskiej.

informacja prasowa

wtorek, 21 lipca 2026

Trwa jubileuszowa wystawa czasowa „40 skarbów na 40-lecie Muzeum Kinematografii” w Łodzi"

W Muzeum Kinematografii w Łodzi trwa jubileuszowa wystawa czasowa „40 skarbów na 40-lecie Muzeum Kinematografii” - celebrująca czterdziestą rocznicę powołania Muzeum.

Muzeum Kinematografii w Łodzi, jako niezależna instytucja kultury, rozpoczęło działalność 1 stycznia 1986 roku. Kilka miesięcy później, w kwietniu, zespół muzealny przeniósł się z Muzeum Historii Miasta Łodzi do zabytkowego Pałacu Scheiblerów przy Placu Zwycięstwa 1, który do dziś pozostaje siedzibą placówki.

10 maja 1986 roku otwarto dla zwiedzających pierwszą wystawę - „Reymont - Ziemia obiecana - Wajda”. Ekspozycja, przygotowana we współpracy z Andrzejem Wajdą, stała się symbolicznym początkiem działalności instytucji. Reżyser przekazał wówczas Muzeum kolekcję plakatów oraz pomnik Birkuta.

Pierwszym dyrektorem Muzeum Kinematografii został Antoni Szram, który kierował placówką do 2000 roku. Następnie funkcję tę objął Mieczysław Kuźmicki, a w 2015 roku Marzena Bomanowska.

Z okazji 40-lecia działalności Muzeum przygotowano wystawę „40 skarbów na 40-lecie Muzeum Kinematografii”. Do współtworzenia ekspozycji zaproszono 40 przedstawicieli świata filmu, nauki i kultury, m.in. Jerzego Hoffmana, Ewę Puszczyńską, Daniela Olbrychskiego, Jacka Bławuta, Annę Nehrebecką, Krzysztofa Zanussiego czy Pawła Maślonę. Każda z zaproszonych osób wskazała szczególnie ważny dla siebie eksponat spośród liczącej ponad 90 tysięcy obiektów imponującej kolekcji muzealnej. Wybrane muzealia zostaną zaprezentowane w wyjątkowej aranżacji inspirowanej królewskim skarbcem, podkreślającej ich rangę i znaczenie dla historii polskiej kinematografii.

Wystawa z okazji jubileuszu 40-lecia Muzeum Kinematografii jest hołdem dla twórców kina oraz dla twórców naszej kolekcji, która liczy już ponad 90 tysięcy obiektów – mówi Marzena Bomanowska, dyrektorka Muzeum. - Kolejne generacje specjalistów zatrudnionych w Muzeum budowały jego zasoby materialne. Kamery, projektory, filmy na taśmie, scenariusze, projekty scenograficzne, dokumenty produkcyjne, kostiumy i rekwizyty są w kolekcji równie ważne, co archiwa i prywatne pamiątki po artystach tworzących polskie kino. Wybór eksponatów opiera się nie na wizji kuratorskiej, ale na osobistych decyzjach osób zaproszonych do współtworzenia ekspozycji „40 skarbów na 40-lecie Muzeum Kinematografii”. To reżyserzy, aktorzy, scenografowie, operatorzy, montażyści, kompozytorzy, producenci, filmoznawcy, twórcy plakatów i muzealnicy. Poprosiliśmy ich o wyłuskanie z kolekcji jednego interesującego dla nich obiektu oraz o uzasadnienie wyboru.

Eksponaty prezentowane na wystawie są po części zakupami dokonanymi przez Muzeum Kinematografii, a po części osobistymi darami od Andrzeja Wajdy, Allana Starskiego, Krzesimira Dębskiego, Marii Rybkowskiej (żony Jana Rybkowskiego), Wandy Jakubowskiej, Piotra Dzięcioła czy Jadwigi Strzeleckiej (siostry Andrzeja Munka).

Już pierwsza wystawa „Reymont - Ziemia obiecana - Wajda”, otwarta w Muzeum 10 maja 1986 roku, zapowiadała charakter instytucji, łączącej historię filmu z żywą pamięcią jego twórców. Ekspozycja, przygotowana we współpracy z Andrzejem Wajdą, stała się symbolicznym początkiem działalności instytucji. Reżyser przekazał wówczas Muzeum kolekcję plakatów oraz pomnik Birkuta.

Przez cztery dekady Muzeum zgromadziło jeden z najcenniejszych i najbardziej różnorodnych zbiorów związanych z historią kina w Europie Środkowej. Fundamentem kolekcji był tzw. przekaz założycielski - liczący 14 tysięcy obiektów zbiór tworzony jeszcze w czasach funkcjonowania placówki w strukturach Muzeum Historii Miasta Łodzi. Dziś kolekcja obejmuje ponad 90 tysięcy muzealiów dokumentujących rozwój filmu, techniki audiowizualnej i kultury wizualnej od końca XIX wieku.

Dziś, po 40 latach działalności, Muzeum Kinematografii pozostaje jedną z najważniejszych instytucji filmowych w Polsce - miejscem, które nie tylko chroni dziedzictwo kina, ale także opowiada historię jego twórców. Od idei Antoniego Szrama, przez budowanie kolekcji i pamięci o Łodzi Filmowej, po współczesne spojrzenie na kino jako część wspólnego kulturowego doświadczenia.

Wystawa „40 skarbów na 40-lecie Muzeum Kinematografii w Łodzi” ma również swoją odsłonę dostępną wyłącznie online. Swoje ulubione eksponaty wskazali pracownicy Muzeum.


Każda osoba wybrała obiekt szczególnie jej bliski, związany z osobistą historią, wspomnieniem lub sentymentem. Są to przedmioty przywołujące dzieciństwo, związane z pierwszymi filmowymi zachwytami czy zawodowymi pasjami. Ten zestaw pokazuje, że muzealne kolekcje to nie tylko archiwum historii kina, ale także zbiór emocji i doświadczeń. Wybrane przez pracowników obiekty świadczą o tym, że kino nie kończy się na ekranie, lecz towarzyszy nam codziennie.

informacja prasowa


środa, 17 czerwca 2026

Wystawa `Pierwsze zdania` – pokazy Ossolineum na Festiwalu MOSTEM

Tylko w dniach 24-26 czerwca 2026 roku Zakład Narodowy im. Ossolińskich zaprezentuje prawdziwe cymelia. W Muzeum Pana Tadeusza: egzemplarz „Zwierzyńca” Mikołaja Reja – dzieła, w którym po raz pierwszy pojawiło się jedno z najsłynniejszych zdań literatury polskiej: "A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają". Natomiast w Salach pod Kopułą Ossolineum odbędą się wykłady poświęcone dwóm perłom polskiego piśmiennictwa ze zbiorów Ossolineum: rękopiśmiennym modlitwom z XV wieku oraz Statutowi Łaskiego (który oprócz praw spisanych po polsku zawiera także pierwszy wydrukowany tekst Bogurodzicy).


Język jako manifest

Muzeum Pana Tadeusza (Rynek 6)

Mikołaj Rej, Źwierzyniec (1562 r.)
zwiedzanie: 24-28 czerwca, godz. 10:00-17:00 (czwartek 10:00-19:00)

26 czerwca (piątek), godz. 12.00, wykład: Rej z bliska: pokaz i opowieść o „Zwierzyńcu”

prowadzenie: dr Agnieszka Franczyk-Cegła

* wejściówki do odbioru w kasach Muzeum od 19 czerwca

Zapraszamy na kameralne spotkanie przy wyjątkowym egzemplarzu „Zwierzyńca” Mikołaja Reja – dzieła, w którym po raz pierwszy pojawiło się jedno z najsłynniejszych zdań literatury polskiej: A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają.

Spotkanie przy muzealnej gablocie będzie okazją do opowieści nie tylko o samym autorze i jego twórczości, ale także o historii dawnej książki: pracy drukarzy, wyglądzie szesnastowiecznych druków oraz drodze, jaką książka przebywała od warsztatu do czytelnika. Przyjrzymy się z bliska temu, jak powstawały i funkcjonowały książki w epoce Reja oraz dlaczego „Zwierzyniec” zajmuje szczególne miejsce w historii polskiej literatury i druku. 

Agnieszka Franczyk-Cegła – doktor nauk humanistycznych, bibliolożka, kierowniczka Działu Starych Druków Biblioteki Narodowej Ossolineum, przewodnicząca Provenance Working Group przy Consortium of European Research Libraries, członkini IFLA Rare Books and Special Collections Section, redaktorka naczelna „CERL Provenance Newsletter”, trzykrotna stypendystka polskiego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego (2022, 2025, 2026) oraz francuskiego Ministerstwa Kultury (2025) w zakresie badań proweniencyjnych książki dawnej; posiada certyfikat Art Law wydany przez Christie’s Education.


Sale pod Kopułą Ossolineum (Szewska 37)
Wiara i prawo. Rękopiśmienne teksty modlitw (XV w.) i Statut Łaskiego (1506 r.)


zwiedzanie: 24-28 czerwca, godz. 9:30-17:00
27 czerwca (sobota), godz. 10:00 i 12.00, wykład: Pomnik języka polskiego z XV w. i Statut Łaskiego oraz inne przykłady polszczyzny w zbiorach Ossolineum

prowadzenie: Aldona Mikucka

* zapisy online od 18 czerwca: [LINK]

Serdecznie zapraszamy na wykłady poświęcone dwóm perłom polskiego piśmiennictwa ze zbiorów Ossolineum: rękopiśmiennym modlitwom z XV wieku oraz Statutowi Łaskiego (który oprócz praw spisanych po polsku zawiera także pierwszy wydrukowany tekst Bogurodzicy). To niepowtarzalna okazja, by z bliska przyjrzeć się historii zapisanej na pergaminie i papierze! Podczas spotkania dowiemy się, jak te cenne dzieła trafiły do Ossolineum. Opowiemy o ich znaczeniu dla polskiej kultury, historii prawa oraz dawnej obyczajowości. Zestawimy również te unikatowe obiekty z pozostałymi arcydziełami prezentowanymi na naszej wystawie O! Ossolineum.

Aldona Mikucka – absolwentka historii sztuki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, edukatorka muzealna, kierowniczka Działu Programowego Ossolineum. Od 2011 roku zajmuje się popularyzacją zbiorów Ossolineum m.in. poprzez przygotowywanie autorskich wykładów popularyzatorskich, scenariuszy lekcji muzealnych oraz warsztatów artystycznych z cyklu „Rodzinna Pracownia Ilustracji”. Kuratorka wystaw: „Nasz malarz Orłowski. Rysunki Aleksandra Orłowskiego ze zbiorów Ossolineum” (2019), „Romantyczna włóczęga po Sudetach – prace Bogusza Zygmunta Stęczyńskiego ze zbiorów Ossolineum” (2022) oraz „Żołnierz napoleoński, ojciec komedii polskiej – Fredro w Ossolineum” (2023).




informacja prasowa

poniedziałek, 1 czerwca 2026

SPLOTY. Barbara Brukalska, Helena Syrkus i sieci modernizmu – nowa wystawa w Muzeum Architektury we Wrocławiu

Instytut Pileckiego i Muzeum Architektury we Wrocławiu zapraszają na otwarcie wystawy: Sploty. Barbara Brukalska, Helena Syrkus i sieci modernizmu. Artystki związane były z awangardową grupą Praesens oraz Międzynarodowymi Kongresami Architektury Nowoczesnej (CIAM), należały do najważniejszych twórczyń europejskiego modernizmu. Ich biografie, rozwijające się na tle pełnego geopolitycznych zawirowań XX wieku, biegną równolegle i wielokrotnie się przecinają, by pod wpływem osobistych decyzji przyjąć odmienne kierunki. Wernisaż: 25 czerwca 2026 r. o godzinie 18.00.

Laurka dla Heleny Syrkus z okazji imienin, aut. Michał Przerwa-Tetmajer, 02.03.1943, 
rysunek z podpisami 14 współpracowników z zespołu konspiracyjnej Pracowni Architektoniczno-Urbanistyczna (PAU), zbiory Muzeum Architektury we Wrocławiu

Architektura to budowanie relacji – między budynkami a ich otoczeniem oraz między ludźmi, którzy ją tworzą i z niej korzystają. Wystawa przyjmuje tę perspektywę i opowiada o architekturze przez pryzmat lokalnych i międzynarodowych sieci kontaktów, więzi zawodowych oraz przyjaźni wystawianych na próbę przez historię i polityczne wybory. Ukazuje siłę i kruchość tych powiązań w niepewnych czasach.

Głównymi bohaterkami wystawy są dwie architektki – Barbara Brukalska (1899–1980) i Helena Syrkus (1900–1982). Związane z awangardową grupą Praesens oraz Międzynarodowymi Kongresami Architektury Nowoczesnej (CIAM), należały do najważniejszych twórczyń europejskiego modernizmu. Ich biografie, rozwijające się na tle pełnego geopolitycznych zawirowań XX wieku, biegną równolegle i wielokrotnie się przecinają, by pod wpływem osobistych decyzji przyjąć odmienne kierunki.

Barbara Brukalska w holu domu własnego przy ul. Niegolewskiego 8 w Warszawie, fot. nieznany, lata 30. XX w. zbiory Muzeum Architektury we Wrocławiu 


Wystawa prezentuje sylwetki obu architektek i ich dorobek poprzez fotografie, rysunki i filmy, z których wiele pokazywanych jest publicznie po raz pierwszy. Nie jest to jednak klasyczna wystawa monograficzna. Historie Brukalskiej i Syrkus są punktem wyjścia do refleksji nad losami awangardy w Europie Środkowej w burzliwym XX wieku, a także nad architekturą jako dziedziną relacyjną opartą na przepływie ludzi i idei. Tę perspektywę rozwijają stworzone specjalnie na tę wystawę współczesne prace artystyczne – kompozycja dźwiękowa Barbary Kingi Majewskiej oraz tkanina Alicji Bielawskiej, w których splatają się ponownie architektki i ich historie.


Helena Syrkus podczas IV kongresu CIAM w Atenach. Obok niej: po lewej Sigfried Giedion,po prawej
– Le Corbusier, 1933, fotografia / negatyw, zbiory gta Archiv / ETH Zurich (Carlo Hubacher)

Materiały prezentowane na wystawie pochodzą z kolekcji polskich i zagranicznych instytucji, w tym głównie ze zbiorów Muzeum Architektury we Wrocławiu, Muzeum Sztuki w Łodzi, gta Archiv ETH Zurich, Bauhaus-Archiv Berlin, RKD-Netherlands Institute for Art History i Muzeum Narodowego w Warszawie, oraz ze zbiorów prywatnych.

Kuratorki: Małgorzata Jędrzejczyk, Aleksandra Kędziorek  

Organizator: Instytut Pileckiego  

Główny Partner wystawy: Muzeum Architektury we Wrocławiu 


SPLOTY. Barbara Brukalska, Helena Syrkus i sieci modernizmu
w czwartek, 25 czerwca 2026 r. o godzinie 18.00
w Muzeum Architektury we Wrocławiu, ul. Bernardyńska 7

informacja prasowa

wtorek, 26 maja 2026

NFM I TRYTON. Biennale Malarstwa Wrocław l 26.05–30.06.2026

W dniach od 26 maja do 30. czerwca 2026 w Narodowym Forum Muzyki zostanie zaprezentowane Biennale Malarstwa Wrocław Tryton – wystawa Wydziału Malarstwa i Rysunku Akademii Sztuk Pięknych im. E. Gepperta we Wrocławiu, której kuratorką jest dr Marta Szymczakowska. Wernisaż odbędzie się 29.05.2026 r. o godz. 18.00 w foyer NFM przy Placu Wolności 1 we Wrocławiu.

Tryton to interwał muzyczny. Oznacza odległość między dwoma dźwiękami równą sześciu półtonom. Jest zupełnie inny od bliskich mu konsonansów kwarty i kwinty czystej. Podczas gdy kwarta i kwinta w postaciach melodycznych rozpoczynają wiele muzycznych przebojów – na przykład kolędę We Wish You a Merry Christmas czy słynny temat otwierający każdy z filmów serii Gwiezdne wojny – tryton zdecydowanie rzadziej odnajdziemy na początkach dobrze znanych utworów. Rzadkim przykładem jest słynna piosenka Maria z musicalu West Side Story. Dzieje się tak dlatego, że tryton jest dysonansem, a więc brzmi nieprzyjemnie dla ucha. Z tego powodu w średniowieczu nazywano go nawet diabolus in musica. W epokach przedromantycznych wykorzystywano go dość rzadko lub posługiwano się nim do wyrażania bólu i żalu. W romantyzmie zaś świadomie stosowano go jako symbol diabła. Później jego popularność rosła. Współcześnie, także ze względu na te historyczne skojarzenia, często możemy usłyszeć go w heavy metalu, choć występuje także w innych gatunkach, między innymi w bluesie.

Niezgodne i zgrzytliwe brzmienie trytonu jest niepokojące i drażniące. Sprawia wrażenie niedosytu i domaga się rozwiązania. Ma przy tym siłę, która fascynuje i buduje dramaturgię (stąd jego częsta obecność w ścieżkach dźwiękowych do filmów grozy). Można go posłuchać online, wybierając interwał tritone*.

Jak przetłumaczyć „brzydotę” i napięcie trytonu na język plastyki? To zadanie, do którego zostali zaproszeni wykładowcy Wydziału Malarstwa i Rysunku ASP we Wrocławiu oraz goście biorący udział w Biennale Malarstwa 2026 organizowanym przez tę uczelnię. Pięćdziesięcioro artystek i artystów podjęło muzyczno-plastyczne wyzwanie i już pod koniec maja zaprezentuje swoje prace w foyer NFM.

Pokazana na wystawie twórczość ukaże tytułowe hasło poprzez dzieła często dysonansowe, zawierające element obcy czy niepokojące formą lub treścią. Każde będzie inne. Każde zaskoczy jedynym w swoim rodzaju podejściem do tematu. Dzięki temu publiczność zobaczy bogatą, różnorodną ekspozycję i odnajdzie w niej wizualne trytony.

Marta Szymczakowska

Kuratorka wystawy

TRYTON
TRITONE 
Biennale Malarstwa Wrocław
Wrocław Painting Biennale

Wystawa Wydziału Malarstwa i Rysunku Akademii Sztuk Pięknych im. E. Gepperta we Wrocławiu

             An exhibition of the Faculty of Painting and Drawing

of the E. Geppert Academy of Art and Design in Wrocław

26.05–30.06.2026

Wrocław, foyer NFM

Kuratorka Curator: Marta Szymczakowska

wernisaż exhibition opening

29.05.2026, 18.00 6 pm, foyer NFM

informacja prasowa

sobota, 23 maja 2026

Refleksje o wystawie "Zanim stał się epopeją" w Muzeum Pana Tadeusza

Tylko do końca maja można zwiedzać unikalną wystawę zatytułowaną "Zanim "Pan Tadeusz" stał się epopeją". Wprawdzie "rękopisy nie płoną", ale nie można ich zbyt długo naświetlać. I to takie rękopisy! Oprócz manuskryptu mickiewiczowskiego arcydzieła, na wystawie w Muzeum Pana Tadeusza zgromadzono cenne eksponaty, które wypożyczono z Muzeum Narodowego w Krakowie, Biblioteki Polskiej w Paryżu, Ośrodka Dokumentacji i Studium Pontyfikatu Jana Pawła II oraz z Centralnego Archiwum Historycznego Ukrainy we Lwowie. Rękopisom poematu oraz listom poety i przyjaciół Adama Mickiewicza towarzyszą osobiste pamiątki, m. in. tabakierka, szkło powiększające, kałamarz, pierścień i zegarek, który poeta miał ze sobą w chwili śmierci. TAKĄ ekspozycję trzeba odwiedzić obowiązkowo!

Hebanowa szkatuła, w której rodzina Tarnowskich przechowywała manuskrypt "Pana Tadeusza" w Dzikowie, oprawa wykonana w 1940 przez Aleksandra Semkowicza, manuskrypt epopei ze zbiorów Biblioteki Ossolineum, Oddziału ZNiO, fot. Piotr Jamski

Wystawa, będąca częścią stałej ekspozycji Muzeum Pana Tadeusza, opowiada przede wszystkim o okolicznościach, w jakich powstawał poemat. Dowiadujemy się o tym z listów poety do i od przyjaciół, a także z ich relacji spisanych po latach. Dzięki listom Adama Mickiewicza do Antoniego Edwarda Odyńca, brata Franciszka, Bohdana Zaleskiego do syna poety czy wspomnieniom Ignacego Domeyki możemy odtworzyć atmosferę i proces powstawania epopei, a także źródła inspiracji. Rękopisom towarzyszą zdjęcia i portrety.

Adam Mickiewicz pisał „Pana Tadeusza” w latach 1932-34. Początkowo zakładał, że będzie to dziełko niewielkie, rodzaj sielanki. W liście do przyjaciela Antoniego Edwarda Odyńca oznajmia w grudniu 1832:

Piszę teraz poema szlacheckie w rodzaju „Herman i Dorothea”, już ukropiłem tysiąc wierszy. Podoba  się bardzo szlachcie powstańskiej. Duch poetycki czuję w sobie. 

Duch poetycki nieprędko go opuścił, skoro w liście z maja 1833 roku,   adresowanym do poety i przyjaciela Stefana Garczyńskiego, napisze żartobliwie:

Skończyłem trzecią pieśń „Pana Tadeusza”. Zanosi się na długą chryję; dotąd dosyć dobrze udaje się.

Fragm. autografu Księgi I "Pana Tadeusza" z kolekcji Ambrożego Grabowskiego ze zbiorów Centralnego Państwowego Historycznego Archiwum Ukrainy we Lwowie, fot.-Mirek-Koch

W lipcu zaś  informuje swego brata Franciszka, że sprzedał rękopis nowego poematu za 4 tys. franków swemu wydawcy Aleksandrowi Jełowieckiemu, choć poemat był dopiero częściowo napisany.  W tym czasie Mickiewicz jedzie do  Bex w Szwajcarii i opiekuje się umierającym na suchoty Garczyńskim. Nie jest to z pewnością czas sprzyjający pisaniu. Wątek związany z tym nieco już zapomnianym poetą również odnajdziemy na wystawie. 

Roboty moje całkiem teraz przerwane. Łatwo zgadniesz, iż przy odgłosie kaszlu i patrząc ciągle na cierpienia Stefana nie podobna myślić o pisaniu, a nawet czytaniu  – donosi w liście do Ignacego Domejki. Po śmierci Stefana Garczyńskiego we wrześniu 1833 r. równie trudno mu było powrócić do pisania, odchorował bowiem cierpienia i śmierć przyjaciela:

Byłem od przyjazdu z Szwajcarii często chory. Wiesz smutek wielki, który mię spotkał  – napisze w liście do brata Franciszka. Ale już wkrótce wraca do pracy pisarskiej, która ma błogosławiony wpływ na jego samopoczucie:

Przybyłem do Paryża z chorobą – napisze do Antoniego Edwarda Odyńca w liście z 13 listopada 1833 r. – która mi przez kilka miesięcy dokuczała (…) jestem znowu zdrów i świeży. Wziąłem się do roboty, wychodzę rzadko, piszę a piszę. Piątą pieśń „Tadeusza” skończyłem.

Kałamarz z brązu należący do Adama Mickiewicza. Własność: Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie, fot. Piotr Jamski

I tak, obcując z oryginałami listów i relacji oraz towarzyszącym im portretami i osobistymi pamiątkami, wchodzimy głębiej w świat, w którym powstawało arcydzieło. Oczywiście, wtedy tak o "Panu Tadeuszu" nie myślano. Świadczą o tym historie związane z korektą dzieła. Otóż zanim dotarł do rąk oficjalnego korektora Bogdana Jańskiego, był odczytywany w obecności przyjaciół. Przywołajmy znowu Zaleskiego:

Adam z piórem w ręku sam czytał „Pana Tadeusza”, księgę po księdze, a kiedy uczuwał zmęczenie, odsuwał rękopis ku Witwickiemu albo ku mnie do czytania. Z początku branie inicjatywy tej cenzorskiej szło twardo; ten to ów bąkał jednak uwagi, które Adam po krótkim namyśle, uznawał za niesłuszne lub też słuszne i natychmiast własnoręcznie mazał lub podkreślał poprawki: a czynił to z nieocenioną skromnością i nawet z pokorą. Nieraz w czasie czytania, wyrywał mi rękopis i przekreślał piękne wiersze bezlitośnie. Wypraszaliśmy je jak najwymowniej od śmierci.

Podczas pisania epopei Mickiewicz pomieszkiwał u Ignacego Domeyki, który widząc, że część autografu została przepisana „na czysto”, brudnopis „odkradł Adamowi”. Co więcej, część tej wersji brudnopisu rozdał przyjaciołom...

Książka-kucharska, którą Adam Mickiewicz zabrał z sobą na emigrację,własność ZNiO,
fot.-Karolina-Okrzesik

Wystawa prezentuje także dzieje rękopisu "Pana Tadeusza", w szczególności wątek dzikowski, ponieważ manuskrypt na dłużej znalazł się w posiadaniu rodziny Tarnowskich. W roku 1871 został sprzedany przez syna Poety Stanisławowi Tarnowskiemu, profesorowi i rektorowi Uniwersytetu Jagiellońskiego, historykowi literatury. Pod jego pieczołowitą opieką rękopis zyskał ozdobną szkatułkę, w której go przechowywano. Została wykonana na zamówienie w 1873 roku przez lwowskiego artystę Józefa Brzostowskiego, a na wystawie znajduje się obecnie jej oryginał w towarzystwie samego manuskryptu (na co dzień w Muzeum udostępnia się kopie). We wrześniu 1939 roku autograf „Pana Tadeusza” przekazał jako depozyt Zakładowi Narodowemu im. Ossolińskich we Lwowie syn Zdzisława - Artur, ostatni właściciel kolekcji dzikowskiej. 

Rękopis przyszedł do Lwowa w bardzo ciężkim momencie, w momencie walk i ostrzeliwań, kiedy do Biblioteki trafiło szereg rozmaitych przesyłek (…) – wspomina Janina Kelles-Krauz, kierowniczka Działu Czasopism Biblioteki ZNiO. Między innymi przybyła i paczka dzikowska, niepozorna, rękopis opakowany był w poduszki pokryte skórą, tak że nie wiedziało się, co się w niej znajduje.

W ten sposób rękopis znalazł się we Wrocławiu. Jeszcze wcześniej, w styczniu 1940 roku został poddany konserwacji i oprawiony przez Aleksandra Semkowicza. Ponadto władze sowieckie rękopis znacjonalizowały i przekazały na własność Zakładowi Narodowemu. Pod koniec 1949 roku, kiedy znajdujące się już we Wrocławiu Ossolineum zostało podporządkowane bezpośrednio Urzędowi Rady Ministrów, Pełnomocnikiem Rządu do Spraw Ossolineum został ponownie Jerzy Borejsza.

Srebrna tabakiera należąca do Adama Mickiewicza, własność: Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie, fot. Piotr Jamski

Antoni Knot – dyrektor Zakładu Narodowego im. Ossolińskich od 1947 roku – wspomina, że w momencie odnalezienia autografu jego sytuacja prawna była dość skomplikowana, toteż nie od razu podano fakt jego odnalezienia do publicznej wiadomości. Stało się tak dlatego, że zbiory dzikowskie zostały przyznane Bibliotece Jagiellońskiej. Prof. Knot rozpoczął starania, skutkiem których Decyzją Rady Ministrów autograf „Pana Tadeusza” został przyznany Ossolineum. 

Sprawa rękopisu „Pana Tadeusza” ożyła 5 listopada 1999 roku. Tego dnia bowiem Jan Artur Tarnowski – prawowity właściciel rękopisu – podpisał akt notarialny, na mocy którego rękopis został sprzedany miastu Wrocław, a następnie przekazany na własność Zakładowi Narodowemu im. Ossolińskich. Jan Tarnowski wycenił bezcenny rękopis za sumę 600 tysięcy dolarów, z czego miasto zapłaciło 200 tysięcy, resztę rodzina Tarnowskich potraktowała jako darowiznę.

Wędrując po wystawie w towarzystwie Ewy Benesz, od lat 70. recytującą "Pana Tadeusza", którego zna na pamięć (robiła to także we Włoszech – po włosku!), jej asystenta Vincenzo Pennella, który napisał o jej "Panu Tadeuszu" pracę magisterską oraz pracującej w Muzeum adiunkt Magdy Sudoł, która była naszym cicerone, czułam, że uczestniczę w czymś, co można by nazwać spełnieniem losu. Wszystko było "tak jak trzeba": rękopis, mimo burzliwych dziejów, spoczywał bezpiecznie w gablocie muzeum, które stało się jego nowym domem. 

Album Jadwigi Wolskiej z wpisami znanych pisarzy z lat 1849-1858, z wklejoną kartą "Pana Tadeusza", Zbiory Muzeum Literatury, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

P.S. Wystawa została przygotowana z okazji ogłoszenia przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Roku Józefa Maksymiliana Ossolińskiego oraz Roku Ossolineum ogłoszonego przez Radę Miasta Wrocławia.

Zanim "Pan Tadeusz" stał się epopeją
30 kwietnia 2026–31 maja 2026

wernisaż: 30 kwietnia 2026, godzina 17.00

kuratorka: Justyna Zimna

aranżacja i scenografia: Magdalena Subocz

wtorek, 5 maja 2026

Na środkowym pasie latem trawa była wysoka – otwarcie nowej wystawy w Muzeum Architektury we Wrocławiu

Muzeum Architektury we Wrocławiu zaprasza na otwarcie wystawy "Na środkowym pasie latem trawa była wysoka"  – wielowątkową opowieść o przemianach, jakim na przestrzeni niemal stu lat ulegał dolnośląski odcinek autostrady A4. Opowieść o przemianach nie tylko infrastrukturalnych, ale przede wszystkim politycznych, społecznych i krajobrazowych, w której splatają się polskie i niemieckie losy tej ważnej arterii. Otwarcie w czwartek, 14 maja 2026 r. o godzinie 18.00

Fot. Tomasz Olszewski, 1970, zbiory Archiwum Budowlanego Wrocławia (oddział MA)

Wystawa oparta została na osobistych wspomnieniach Dolnoślązaczek i Dolnoślązaków oraz na efektach kilkuletnich badań prowadzonych przez kuratorkę, Agatę Ciastoń w instytucjonalnych i prywatnych archiwach. W trakcie kwerend poznawała ona kulturowe i historyczne warstwy autostrady, ucząc się rozpoznawać ją nie tylko jako miejsce na mapie, ale również w ludzkich opowieściach, w krajobrazie, w prasowych wycinkach i dokumentach. W tej drodze towarzyszą jej zaproszeni do projektu artyści i artystki, których prace spotykają się na wystawie z labiryntem archiwaliów – planów, map i fotografii pochodzących z polskich i niemieckich zbiorów. Razem tworzą one wielogłosową narrację między ludzkim doświadczeniem a materialnością miejsca.

Dzisiejsza A4, powstała w latach 30. XX wieku jako Reichsautobahn 9, była częścią potężnego, starannie propagandowo obudowanego planu autostrad III Rzeszy. Po 1945 roku państwo polskie odziedziczyło betonową spuściznę Rzeszy – Reichsautobahn 9 stała się drogą krajową E22. Przez lata jej środkowy pas zieleni zarastał trawą, betonowe płyty pękały, a Dolnoślązaczki i Dolnoślązacy odkrywali i oswajali dla siebie tę przestrzeń. Wyprawiali się na niedzielne przejażdżki, rozkładali koce pośród coraz bujniejszej łąkowej roślinności, pletli wianki, jeździli rowerami, spacerowali. W ich wspomnieniach jest ona żywym, pełnym emocji miejscem, zupełnie odległym od tego, jakim widzimy je dzisiaj.

Autostrada, okolice Lubiatowa, Kronika Zakładowa RDP w Legnicy, 1976 rok,
 Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad

To właśnie na takich wspomnieniach oraz na efektach kilkuletnich badań prowadzonych w instytucjonalnych i prywatnych archiwach, oparte zostały - najpierw książka, a potem projekt kuratorsko-artystyczny autorstwa Agaty Ciastoń. W trakcie kwerend poznawała ona kulturowe i historyczne warstwy autostrady, ucząc się rozpoznawać ją nie tylko jako miejsce na mapie, ale również w ludzkich opowieściach, w krajobrazie, w prasowych wycinkach i dokumentach. Dziś w tej drodze towarzyszą jej zaproszeni do projektu artyści i artystki, których prace spotykają się na wystawie z labiryntem archiwaliów – planów, map i fotografii pochodzących z polskich i niemieckich zbiorów. Razem tworzą one wielogłosową narrację między ludzkim doświadczeniem a materialnością miejsca.


Kuratorka: Agata Ciastoń
Artystki i artyści: Ewa Axelrad, Alicja Bielawska, Emanuel Geisser i Kama Sokolnicka, Marlena Kudlicka, Natalia LL, Piotr P. Skiba, Łukasz Wojciechowski.

Materiały archiwalne: Archiwum Państwowe we Wrocławiu, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, Instytut Pamięci Narodowej w Warszawie, Instytut Pamięci Narodowej we Wrocławiu, Instytut Zachodni im. Zygmunta Wojciechowskiego, Muzeum Politechniki Wrocławskiej, Staatsbibliothek zu Berlin, Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Kąckiej, United States Holocaust Memorial Museum w Waszyngtonie, archiwum prywatne Danuty Bator.


Grafika: Grupa Projektor

Architektura wystawy: Łukasz Wojciechowski

Redakcja: Rozalia Radecka

Tłumaczenia angielskie: Grzegorz Piątkowski

Tłumaczenia niemieckie: Sabina Bursy

Produkcja: Misia Siennicka, Agnieszka Smutek

Montaż wystawy: Olgierd Futoma, Rafał Pyster, Piotr Szyszkowski, Ireneusz Szwargulski, Krystyna Piwowarska-Kerber

Elektryka: Ryszard Zimkowski

Promocja: Iga Bałchanowska, Marta Czyż, Kalina Soska

Program edukacyjny: Pola Balsiewicz, Patrycja Mazurek, Michał Chadera

Wystawie towarzyszy książkaNa środkowym pasie latem trawa była wysoka, wydana w 2024 roku przez Wydawnictwo Warstwy.

Projekt współfinansowany ze środków Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej.

informacja prasowa


poniedziałek, 4 maja 2026

Wszystko jest poezją. O wystawie Ewy Rossano w Muzeum Pana Tadeusza

10 kwietnia w Muzeum Pana Tadeusza we Wrocławiu otwarto wystawę "Ogród wypowiedzianych słów", której autorką jest malarka i rzeźbiarka Ewa Rossano. Jej unikalne prace, będące połączeniem rozmaitych technik i materiałów, zostały zaprezentowane w relacji z wybranymi przez artystkę obiektami należącymi do zbiorów Ossolineum  – od najstarszych, jak choćby francuski kalendarzyk z XV wieku, poprzez przedmioty tak nieoczywiste, jak pukiel włosów Słowackiego, po zdjęcia Jadwigi Nowak-Jeziorańskiej. Wszystkie one stały się dla artystki źródłem inspiracji, a ich zestawienie tworzy nowe sensy w wyobraźni widzów poruszających się w przestrzeni "Ogrodu wypowiedzianych słów". Nad wszystkim zaś unosi się duch poezji, bo ... wszystko jest poezją, jak zauważył Edward Stachura, każdy jest poetą.

Wystawa Ewy Rossano  "Ogród wypowiedzianych słów" w Muzeum Pana Tadeusza
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Związki Ewy Rossano z poezją są we Wrocławiu wręcz namacalne i sięgają roku 2006, kiedy to ustanowiono Literacką Nagrodę Europy Środkowej Angelus  – od imienia śląskiego poety religijnego doby baroku  Angelusa Silesiusa (Anioła Ślązaka, właśc. Johannesa Schefflera). Autorką statuetki, którą od tamtej pory wręcza się zwycięzcom, jest właśnie Ewa Rossano. Rok później na dziedzińcu Ossolineum stanął pomnik tego poety również jej autorstwa, poeta był bowiem zakonnikiem w klasztorze, w którym mieści się obecnie sie4dziba Ossolineum, a jego doczesne szczątki spoczywają w krypcie pobliskiego Kościoła św. Macieja. W udzielonym mi w 2017 roku wywiadzie artystka tak wspominała:

Czytałam już wcześniej te piękne mistyczne wiersze Angelusa i były one dla mnie prawdziwym odkryciem. Na początku powstała statuetka Literackiej Nagrody Europy Środkowej ANGELUS. Szklane skrzydło wychodzi tam z serca, jest przeźroczyste i symbolizuje naszą duchowość. Każdy człowiek jest sumą tych dwóch elementów: ciała i duszy, a także wielu innych sprzecznych składników. Kiedy zaproponowano mi zrobienie dużej rzeźby, byłam zaskoczona i jednocześnie bardzo szczęśliwa. Na dodatek mogłam wybrać fragment jego wiersza, który znalazł się na pomniku: „Do nieba patrzysz w górę, a nie spojrzysz w siebie. Nie znajdzie Boga, kto go szuka tylko w niebie”. Zaskoczeniem, a zarazem impulsem do refleksji był także fakt, że Angelus studiował i mieszkał w mieście, które jest obecnie moim – w Strasburgu.

Fragment pracowni Ewy Rossano, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Im dłużej znam (?) Ewę, tym bardziej przekonuję się, że przede wszystkim jest poetką, dopiero potem rzeźbiarką i malarką. Płynnie łączy te, pozornie odrębne, dziedziny twórczości, o czym się przekonałam odwiedzając jej pracownię. Sama pisze o tym tak:

W pracowni mam zawsze to samo uczucie.

Uczucie zatrzymanego czasu. Bezczasu.

Pracując, często słucham książek, audiobooków. Opowieści, historii, biografii. Dzięki nim mogę się oderwać od siebie. Stłumić, ściszyć ilość mych własnych, niewidzialnych źródeł. Wtedy je oswajam. Są dzikie, pierwotne, nieskalane, szczere. Są tajemnicą.

Nikt nie potrafi tak czule "oswajać" swoich rzeźb, jak ona sama, choć skromnie twierdzi, że z nazywaniem ma zawsze pewien kłopot. Kiedy prezentuje zdjęcie swojej rzeźby publicznie, jej tekst przybiera charakter filozoficznej, poetyckiej prozy, jak choćby ten na temat rzeźby nazwanej "Sól ziemi":

Skały są fascynujące. To, że wydają się nam surowe, odległe i „nieurodzajne” tylko pogłębia ich tajemnicę. Może wydawać się, że stoją niewzruszone, milczące, jakby nic nie miały do zaoferowania. A gdyby pomyśleć, że są raczej nieodgadnione - nie odsłaniają od razu swej tajemnicy, nie uwodzą powierzchnią? Jak te niepozorne kamyki, które pod szorstką, zwyczajną powłoką skrywają wewnątrz niezwykły skarb, te barwy, struktury, światło. Jak skała z Księgi Exodus 17,6 #exodus 17 która na pierwszy rzut oka wydaje się sucha i zamknięta, a jednak nosi w sobie źródło życia. To, co wygląda na twarde i nieprzeniknione, okazuje się miejscem ukrytej obfitości. 

Rzeźba „Sól ziemi” mówi o tym. I o rośnięciu na Skale. 

Ewa Rossano, Sól ziemi na wystawie "Ogród wypowiedzianych słów"
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
Kiedy wchodzimy na wystawę, artystka odsłania przed nami proces tworzenia: przesuwają się przed oczami obrazy z filmu "Powrót do ogrodu" i widzimy przenikające się barwy tworzące nieprzewidywalne konfiguracje  – "podglądamy" proces tworzenia i poniekąd uczestniczymy w nim. Artystka z całą swoją hojnością i otwartością wprowadza nas w tajemnice ludzkiej pamięci: dziecięcych zabaw, będących de facto poszukiwaniem (i znajdowaniem!) tajemnicy, która przybiera postać kwiatu, a więc czegoś pozornie ulotnego. Ten obraz powróci w ostatniej sali ekspozycji w postaci róży z brązu, a więc symbolu "pamięci utrwalonej". Widzimy też samą artystkę idącą przez park, będącą niejako częścią natury, owego tytułowego ogrodu, który staje się przestrzenią pamięci, symbolicznego powrotu do miejsca, gdzie czas niejako uległ zawieszeniu. 

Kadr z filmu Ewy Rossano "Powrót do ogrodu", reż. Sabin Kluszczyński,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
Wchodzimy w świat, w którego centrum znajduje się duża postać psalmisty, a więc poety. Prowadzi nas po nim dyskretna muzyka. Bo muzyka jest od poezji nieodłączna, o czym wiemy od starożytnych Greków. 

Ewa Rossano, Psalmista, 2023, brąz, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
Jak wspomniałam wcześniej, obiekty pochodzące ze zbiorów Ossolineum wybrała sama artystka. Są wśród nich zarówno takie, które wprost nawiązują do tytułu wystawy, jak np. XVIII-wieczne dzieło Wacława Sierakowskiego: "Postać ogrodów", XVI-wieczny "De florum cultura" Giovanniego Battisty Ferrari, "Ogrody" Jaquesa Delille... Zobaczymy też takie cymelia, jak notatki rękopiśmienne "Rosarium Philosophorum", przepiękny "Zielnik nadniemeński" Elizy Orzeszkowej z jej inskrypcjami, rękopis Juliusza Słowackiego: "Raptularz. Zapiski dzienne i wiersze z lat 1843-1849" oraz pukiel włosów poety, ucięty na łożu śmierci... Towarzyszą one rzeźbom i obrazom Ewy Rossano, dialogując nimi i współtworząc nowe sensy. 

Jadwiga Nowak-Jeziorańska: Ravello, hotel Villa Gimbroni - rzeźba
nagiego mężczyzny stojąca w ogrodzie
, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
Znamy zasługi Jana Nowaka-Jeziorańskiego, który przekazał Zakładowi Narodowemu im. Ossolińskich swoje zbiory i pamiątki. Któż jednak wie, że jego żona, pani Jadwiga, robiła interesujące, pełne ukrytych znaczeń fotografie. Dwie z nich: "Ravello, hotel Villa Gimbroni - rzeźba nagiego mężczyzny stojąca w ogrodzie" oraz "Nasiona na drucianej siatce ogrodzenia" znalazły się na wystawie. Towarzyszy im  jako poetycki komentarz rzeźba Ewy Rossano: "Silniejszy niż czas". 

Ewa Rossano, Silniejszy niż czas, 2025, brąz,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
Muzeum Pana Tadeusza powstało wokół rękopisu epopei Adama Mickiewicza, na wystawie nie mogło więc zabraknąć odniesień do tego dzieła. Ewa Rossano nawiązuje doń zarówno w obrazach ("Dwa stawy"), jak i w rzeźbie ("Rękopis"). Są to inspiracje bogate w różnorodne treści, nie mające w sobie nic z ilustracyjności. "Dwa stawy" jest właściwie obrazo-rzeźbą, z pozoru nawiązującą do znanego fragmentu "Pana Tadeusza", w którym dwa stawy prowadzą miłosny, muzycznie brzmiący dialog, który z ochotą przytoczę, bo to wspaniały kawałek prawdziwej poezji:

Milczące przez dzień cały, grające z wieczora.
Jeden staw, co toń jasną i brzeg miał piaszczysty,
Modrą piersią jęk wydał cichy, uroczysty;
Drugi staw, z dnem błotnistym i gardzielem mętnym,
Odpowiedział mu krzykiem żałośnie namiętnym;
W obu stawach piały żab niezliczone hordy,
Oba chory zgodzone w dwa wielkie akordy.
Ten fortissimo zabrzmiał, tamten nuci z cicha,
Ten zdaje się wyrzekać, tamten tylko wzdycha;
Tak dwa stawy gadały do siebie przez pola,
Jak grające na przemian dwie arfy Eola.

Jednak stojący w pobliżu stary młyn jest o te miłosne trele zazdrosny, zakłóca je więc hałasując. Na obrazie Ewy Rossano pokazany jest natomiast upływu czasu. Użycie listków złota sprawia bowiem, że obraz nabiera czegoś w rodzaju patyny. Postać z brązu, stojąca powyżej, nie symbolizuje bynajmniej starego młyna, lecz wędrowca, zaś jego "ubranie w słowa" jest z jednej strony nawiązaniem do tematu wystawy, z drugiej zaś rodzajem eksperymentu z formą.

Ewa Rossano, Dwa stawy, 2025, papier marmurkowy,
listki złota, brąz, deska, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
Znajdujący się w środkowej części wystawy "Rękopis" przedstawia drewnianą statuę z tajemniczą skrytką, na szczycie której osadzono wykonaną z brązu kobiecą postać trzymającą tajemniczą sieć (?), której końcówka zamyka ową skrytkę. Stojąca na kuli postać symbolizuje kogoś w rodzaju strażniczki skarbu. Ubrana w piękną niebieską suknię, z koroną na głowie, przypomina nieco inną znaną rzeźbę Ewy Rossano: "Planetę|".

Ewa Rossano, Rękopis, fragm. brąz, drewno, 156 cm
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
Kiedy znajdziemy się w ostatniej sali wystawy, zatytułowanej "Powidoki", zobaczymy m. in. olbrzymie "okno", składające się ze zdjęć, które artystka robiła latami z okna rodzinnego domu, a ten "czas zatrzymany" sąsiaduje z papierem marmurkowym, znanym nam już z filmu oglądanego na początku ekspozycji, a będącego symbolem tworzenia  – na wodzie, a więc na materiale niepisarskim. Ta stara technika pozostaje ciągle żywa w pracowni introligatorskiej Ossolineum, będąc zarazem na wystawie symbolem skomplikowanego i tajemniczego procesu tworzenia. Przeszłość i tworzenie stanowią w tym "oknie" nierozerwalną całość. Kiedy więc zobaczymy "okno", a także przedmioty wypełniające Arkadię (w tym "Różę", która przeistoczyła się z ulotnego kwiatu i nabrała trwałości brązu), możemy usiąść na przygotowanej dla nas sofie, która jest zarazem rzeźbą (tu wszystko już jest możliwe) o pięknej nazwie „Blue Eirene”, czyli „Niebieski Pokój” i kontemplować zarówno to, co jeszcze w zasięgu wzroku, jak też przede wszystkim uruchomić fantazję, snuć refleksje, smakować doznania... Bo wszystko jest poezją!

Ewa Rossano, fot. ze strony artystki na FB


Między bólem a zachwytem. Między życiem a śmiercią - Bernini na Wawelu

Od 6 listopada 2026 roku do 6 stycznia 2027 roku Zamek Królewski na Wawelu zaprasza na wystawę Ekstazy. Bernini na Wawelu - trzecią odsłonę ...

Popularne posty